
I ty możesz stracić pracę – z taką świadomością żyje coraz więcej Polaków: od budowlańców, przez nauczycieli, po dziennikarzy. Czy można się podnieść po takiej traumie? Są ludzie, którzy znaleźli sposób.
Polska gospodarka dostała zadyszki, to już pewne. Przestajemy być zieloną wyspą wzrostu ekonomicznego na mapie pogrążonej w regresie Europy. I nawet jeśli nie staniemy się Atlantydą, która w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy pogrąży się w odmętach chaosu społecznego na wzór grecki – co nieustannie wieszczy opozycja – zapłacimy za bessę cenę nie do oszacowania. Według prognoz tylko do końca roku pracę stracić ma ok. dwustu pięćdziesięciu tysięcy osób. Ucierpią nie tylko masowo zwalniani finansiści, nauczyciele, budowlańcy z firm, pogrzebanych przez kontrakty przy inwestycjach związanych z EURO czy dziennikarze (po prasowych gremialnie tracą posady telewizyjni), ale także ich rodziny. Lekko licząc: zimą 2013 r. ze skutkami bezrobocia pośrednio może się zetknąć ok. miliona kolejnych osób.
Jak opisać ten czarny scenariusz? Jak zmierzyć i wycenić indywidualne dramaty ćwierć miliona ludzi, którzy trafią na bruk?
Więcej: http://tygodnik.onet.pl/30,0,78039,ile_ ... tykul.html








