44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 57
Strona 57 z 467

: 13 sty 2014, 12:33
autor: NEVIL
Komentarze:

johanek4e

"anomalie pogodowe mogą oznaczać dla branży budowlanej dodatkowe koszty i komplikacje administracyjne związane ze zmianami w harmonogramach inwestycji oraz w organizacji pracy"- kilkutygodniowe ocieplenie to prawdziwa klęska żywiołowa i trzeba natychmiast wyrównać tą "stratę".BEZWZGLĘDNIE ,jak Dziadek Mróz strajkuje to beton nie chce wiązać i wykończeniówkę szlag trafia ? Podobnie jak LOGIKĘ tej tezy ?

---------------------------

kabza1605


Budowlanka jest zawsze i wszystkim załamana! Są kontrakty - źle, nie ma kontraktów - źle, jest zima - źle, nie ma zimy - źle!

=================

Ciepła zima sprzyja pracom na budowach. Branży budowlanej niekoniecznie [Newseria]
Choć ciepła zima sprzyja kontynuowaniu rozpoczętych inwestycji, na budowach będzie mniej pracy na wiosnę. Przede wszystkim dlatego, że żaden inwestor ani wykonawca nie zaplanował w swoim harmonogramie zimowych robót. Co więcej, anomalie pogodowe mogą oznaczać dla branży budowlanej dodatkowe koszty i komplikacje administracyjne związane ze zmianami w harmonogramach inwestycji oraz w organizacji pracy - Jan Styliński,prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa .

źródło + video: http://wyborcza.biz/biznes/10,100970,15 ... #BoxBizTxt

: 13 sty 2014, 12:53
autor: NEVIL
Komentarze:

stachkaz47

Premierze Zacznij W końcu rządzić bo ci nie dużo czasu już zostało.
Załatw choć jedną sprawę porządnie.


----------------

w12121

Po alkoholu lubi jezdzic grupa czujaca sie ponad prawem, czyli sedziowie, prokuratorzy, ksieza, wojtowie, starostowie na poslach i senatorach konczac, stanowia oni lobby niechetne wszelkim zmainom czy zaostrzeniom w tym zakresie...

====================

Tusk zapowiada zaostrzenie przepisów ws. pijanych kierowców. Tyle że... przepisy już są. Ale martwe, bo urzędnicy...

Obrazek
Przepisy ws. nietrzeźwych kierowców są już od kilku lat gotowe, ale nie działają w praktyce, bo urzędnicy już dwa lata poprawiają system ewidencji pojazdów i... będą go poprawiać przez kolejne dwa. Chodzi o obowiązkowe kursy reedukacyjne, na które mają być wysyłani wszyscy, którzy choć raz wsiedli za kółko po alkoholu.

Po co zaostrzać przepisy, zwiększać kary, skoro prawo już jest? - zastanawia się Maciej Wroński, prezes Towarzystwa Trzeźwości Transportowców. Dlatego napisał list do premiera.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 13 sty 2014, 17:55
autor: NEVIL
Komentarze:

~OWSIAK NA PRMIERA !!!!!

: W zeszłym roku w Głogowie ksiądz spowodował wypadek samochodem wartym pół miliona złotych, zarejestrowanym na CARITAS. !!!!! Niedawno opublikowano badania jakieś instytucji Zachodniej na temat ilości wykorzystywanych pieniędzy przez fundację. Jedną z dwóch najgorszych fundacji na świecie był CARITAS !!!!!
Byli księża prowadzący gazetę Fakty i Mity pisali wielokrotnie, że z każdej zebranej złotówki przez CARITAS na biednych idzie około 30 groszy !!! No to już wiecie, dlaczego kundelki księże tak obszczekują Owsiaka !!!!
Owsiak zbiera sto razy mniej od CARITASU, a jego dzieła widać !!!!

------------------------------

~normalna :

Pracuję w szpitalu dziecięcym i wiem, jak wiele daje nam WOŚP. Jeśli ktoś ma czelność to krytykować jest szaleńcem. Orkiestra to dziecko Jerzego Owsiaka. Nikt inny by tego nie pociągnął w taki sposób. Jestem z nimi od początku i chciałabym żeby Ci co krytykują spojrzeli w oczy rodzicom dzieci, które swoje życie zawdzięczają funduszom Orkiestry. Naprawdę tylko się wstydzić, ze są tacy. Żal mi Was!
----------------------------

~wrocławianin :

Owsiak jesteś wielki. Jako obywatel w średnim wieku mogę podsumować swoje życie. Dużo rzeczy zrobiłem dla innych, ale nie jest to nawet promil tego co robisz Ty dla nas. Chwała Ci i dzięki. Cały czas poświęcasz innym. Co robią lenie ? Głupio komentują. Masz rację, kto to jest Pawłowicz ? Jakaś mikro profesor? Kto to jest Łukasz ? Łza się kręci w oku. Umierający chłopiec ma większe serce i rozum niż mikro profesorka. Rób swoje. Ja Ci kibicuje i w miarę możliwości pomagam.
-----------------------------
~Gosia :

Przyznaję otwarcie z ręką na sercu.Jeszcze trzy lata temu miałam równie negatywne zdanie o orkiestrze co wiekszosc tutaj komentujacych.Rok temu urodził sie moj Synek.spedził w szpitalu ponad 7miesiecy.To że żyje zawdzieczamy sprzętom zakupionym dzięki Orkiestrze! Sami lekarze w szpitalu przyznali że maja ten sprzet tylko dzieki Zbiórce Owsiaka! W tym roku sama zbierałam pieniadze.Wstyd ze Panstwo tego nie zapewnia ale wezcie i zastanowcie sie nad jednym,90% szpitali jest zaopatrzone w bardzo dobre sprzety wlasnie dzieki Orkiestrze!
A Ci ktorzy sa jej przeciwni to powinni zaznaczyc sobie w dowodzie czy innych dokumentach ze w razie wypadku czy pobytu w szpitalu nie chca korzystać ze sprzętu zakupionego przez Orkiestre!Zobaczymy ile wtedy pociągniecie!
Pozdrawiam

==========================
Obrazek
Nieoczekiwany przebieg miała konferencja prasowa podsumowująca wyniki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak był wyraźnie zirytowany pytaniami dziennikarzy najpierw o słowa Krystyny Pawłowicz (PiS), która apelowała, aby nie oddawać pieniędzy na WOŚP, a później o zarzuty nieuczciwości.

- Chcecie mówić, że chowamy pieniądze? Gdzie jest słoik z pieniędzmi, które chowam. Gdzie jest ten słoik? - pytał wyraźnie wzburzony. - Ludzie, zwariowaliście? Oszaleliście? Zróbcie coś dla innych. Wtedy będziecie mieli możliwość mówienia o tym, co może zrobić inna osoba. My to robimy - dodał Owsiak.

Podczas 22. Finału WOŚP zebrano blisko 35,5 mln zł - poinformował Owsiak. Jak zaznaczył, jest to zadeklarowana kwota; na konto fundacji wpłynęło na razie ponad 1,1 mln zł. Ostateczny wynik zbiórki poznamy za kilkanaście tygodni.

Dokładna kwota podana przez Owsiaka w poniedziałek to 35 mln 489 tys. 735 zł. - Wielkie dzięki dla całej Polski, ale także dla Polaków na całym świecie - powiedział Owsiak.

Ostateczny wynik zbiórki będzie znany za kilka lub kilkaście tygodni. W zeszłym roku WOŚP zebrała 50,6 mln zł (dzień po Finale zadeklarowana kwota wynosiła niespełna 40 mln zł).

Zebrane podczas 22. Finału WOŚP pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na wyposażenie oddziałów dziecięcej medycyny ratunkowej, np. na wielonarządowe tomografy komputerowe z możliwością znieczulenia do badania młodszych i pobudzonych dzieci, RTG przyłóżkowe, radiologiczne stacje diagnostyczne, aparaty USG.

W tym roku WOŚP po raz drugi będzie zbierać pieniądze na rzecz godnej opieki medycznej dla seniorów. W ramach środków z zeszłorocznego Finału fundacja wyposażyła wszystkie istniejące w Polsce oddziały geriatryczne i gotowa jest wesprzeć w ten sam sposób każdy nowy oddział, który będzie miał kontrakt z NFZ.

źródło: + video : http://wiadomosci.onet.pl/kraj/owsiak-w ... scie/we8vx

Czytaj też : http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... SlotII3img

: 14 sty 2014, 18:21
autor: NEVIL
Prominenci mają lepiej... :-(
====================

Komentarz:

medalik111

Kur..a mać. Ręce opadają.
Jak długo jeszcze w tym kraju będziemy utrzymywać bezkarne bydło z naszych podatków.
Jeżeli sami nie zrobimy porządku z tymi skur....mi to nadal będziemy mieć burdel zamiast normalnego państwa.


========================

Jak starosta uniknął skandalu. "Ja dokładnie nie pamiętam"
Lokatorzy domu wezwali patrol policji, bo pijany mężczyzna rozrabiał po nocy w klatce schodowej. Czy kierownictwo komendy w Pruszczu Gdańskim zamiotło sprawę pod dywan, gdy okazało się, że chodzi o starostę powiatu? Historia miała miejsce w 2010 roku, ale policjanci dopiero teraz anonimowo zdecydowali się o niej opowiedzieć.

Jest wtorek, po godz. 22. Mocno łysawy szczupły mężczyzna w średnim wieku ma nieźle w czubie. Chce odwiedzić kolegę, który mieszka przy ul. Wojska Polskiego 36A. Spory dom, kilkanaście drzwi do mieszkań. Trudno znaleźć te właściwe. "Jak to - kumpel nie chce otworzyć!?" - mężczyzna zaczyna awanturować się, walić w drzwi. Po jakimś czasie próbuje opuścić dom, ale to trudne. Robi się przerażający rumor, jakby ktoś spadł ze schodów. Mieszkająca na parterze nauczycielka dzwoni po policję. Zanim przyjedzie patrol, sprawca zamieszania zdąży jeszcze wejść na drugie piętro.

Wzięła go policja

- Boże, jak ja się bałam! - mówi inna lokatorka. - Walenie w drzwi. Patrzę przez wizjer, a tam jakiś łysy facet w płaszczu. Stoi i chwieje się. Zadzwoniłam na komendę, bo nie wiedziałam, że sąsiadka już telefonowała. Przyjechał patrol. "Niech pani zejdzie i nam otworzy, bo zamek od domofonu się zaciął". Nigdy w życiu! - powiedziałam. - Ten typ tu jest, dzieci mi się zaraz obudzą. Niech ktoś inny otworzy. W końcu go zabrali. Dopiero następnego dnia wyjaśniło się, co to był za rumor. Pijany zabłądził, wlazł do piwnicy i przewrócił metalowe łóżko, które stało oparte o ścianę.

Przyjechało dwóch młodych policjantów, Szymon i Arkadiusz. Jeszcze w radiowozie zorientowali się, że to starosta Cezary Bieniasz-Krzywiec (PO) - "bo gość jest medialny". Miał na czole lekko krwawiącą ranę. Nie skuli go kajdankami. Zaczął ich filmować komórką, robić zdjęcia. Chwilę potem zadzwonił, do komendanta lub zastępcy: "Twoi mnie wzięli. Chyba pobili, bo krew mi leci. Zrób coś z tym...".

Według relacji policjantów z Pruszcza Gd., z którymi rozmawiała "Wyborcza", Bieniasza-Krzywca wypuszczono po kilkunastu minutach na polecenie Marcina Piotrzkowskiego - zastępcy komendanta powiatowego policji w Pruszczu Gd. Oficer dyżurny usłyszał, że mają starostę odwieźć do domu.

- Zaraz poślę radiowóz, zadeklarował dyżurny - opowiada policjant. - A Piotrzkowski na to: "Co ty gadasz, człowieku? Jaki radiowóz? Odwieźć go prywatnym samochodem".

Lekcje posłuszeństwa

Pytam, czy dyżurny mógł odmówić wykonania takiego polecenia.

- Pewnie, że mógł - przyznaje nasz rozmówca. - Ale każdy, kto zna pracę w policji, wie, co by to oznaczało. Dyżurny dostałby lekcję posłuszeństwa. Przez rok by premii nie zobaczył albo zesłaliby go do jakiegoś wiejskiego komisariatu.

Według informatorów "Wyborczej" dwa dni później w notatce służbowej, którą dyżurny wpisał do komputera, nie było już nazwiska starosty. Został tylko zapis o pijackiej awanturze - ale bez szczegółów. Kto wprowadził zmiany w tekście?

- Ktoś z kierownictwa - uważają pruszczańscy policjanci. - Ustalenie nie powinno być trudne, bo ten, kto to zrobił, przy logowaniu do komputera musiał wpisać swój numer służbowy.

Sytuacja ze starostą miała miejsce 11 maja 2010 r. Dlaczego policjanci mówią o niej po tak długim czasie?

- Bo szeregowy policjant też ma swoją godność - mówią. - Starosta jest z siebie bardzo zadowolony. Na przykład: przejeżdża autem w pobliżu stacji paliw Lotosu na przedmieściu Pruszcza. Widzi czterech policjantów, którzy stoją przy radiowozach, swobodnie rozmawiają. Podjeżdża. "Macie czas na pogaduchy?!" - mówi do nich - "Brać się do roboty, i to już! Bo po komendanta zadzwonię!". Żeby nie było wątpliwości, demonstracyjnie bierze do ręki komórkę...

Dokładnie nie pamiętam


Gdy w maju 2010 roku policjanci odwieźli Bieniasza-Krzywca do domu, komendantem powiatowym w Pruszczu Gdańskim był jego dobry znajomy podinspektor Marek Paszkiewicz, dzisiaj emeryt. Od 2012 r. pruszczańska policja ma nowego szefa, ale zastępca komendanta nie zmienił się - funkcję tę pełni młodszy inspektor Marcin Piotrzkowski.

Starosta Bieniasz-Krzywiec w rozmowie z "Wyborczą" nie zaprzeczył, że zakłócał ciszę nocną i policyjny patrol zabrał go do radiowozu. Odpowiadał jednak wymijająco.

- Jeśli policjanci coś zapisali... Jeśli jest jakaś notatka, to widocznie taka sytuacja miała miejsce... - mówi Cezary Bieniasz-Krzywiec. - Ja dokładnie nie pamiętam. To było trzy czy nawet cztery lata temu, tak? Musiałbym sobie dokładnie przypomnieć. To jest sytuacja, która dotyczy mojego życia osobistego, nie zawodowego... Możemy o tym porozmawiać, ale za kilka dni.

Zastępca komendanta rejonowego w Pruszczu Gd. - mł. inspektor Marcin Piotrzkowski - zapewnia "Wyborczą", że nie przypomina sobie takiej sytuacji ze starostą. - Że niby kazałem wypuścić kogoś, kto zakłócał ciszę nocną, i że tej osoby nawet nie ukarano mandatem? Nie, to niemożliwe. Proszę zwrócić się w tej sprawie oficjalną drogą, przez rzecznika prasowego, to udzielimy oficjalnej odpowiedzi.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 15 sty 2014, 12:39
autor: NEVIL
Komentarze:

hare-hare

sprzedarz alkoholu powinna odbywać się tylko w kościele i to po uprzedniej spowiedzi

-------------------------

stachkaz47

Księża mają taką robotę ,ze mogą pić wino
i rżnąć wariata ,że to krew.


-----------------------------

jankbh

Pijani kierowcy są tylko objawem czegoś bardziej szerokiego - społecznego przyzwolenia na lekceważenie prawa. No ale w tym kościół, jako autorytet moralny, ma swój wielki udział - począwszy od negowania prawa państwa do suwerenności po inne czynności w zaciszu zakrystii.

------------------------------

oldmaster

Ograniczyc ilość punktów sprzedaży alkoholu......najlepiej do jednego w parafii. Przykościelne Sklepy Monopolowe pw. Flaszki-Głódzia

===========================

Rzecznik episkopatu: Kościół ma pomysł na walkę z pijanymi kierowcami
Obrazek
- Pomysł Kościoła na walkę z pijanymi kierowcami to edukacja, mniej reklam alkoholu i mniej punktów, w których alkohol można nabyć - mówił w radiu RMF FM rzecznik episkopatu, ks. Józef Kloch.

- Nie dziwmy się, że kierowcy są pijani i zabijają, bo my w kraju mamy milion ludzi nadużywających regularnie alkoholu. Nietrzeźwe społeczeństwo to nietrzeźwi kierowcy - tłumaczył Kloch. - Jeśli w kraju będzie większa trzeźwość, zmniejszy się też problem pijanych kierowców - mówił.

Jak dodał, kwestia nietrzeźwych kierowców jest dużo bardziej istotna niż gender. - Problem pijanych kierowców w Polsce jest ważniejszy niż tak szeroko ostatnio dyskutowany problem ideologii gender - powiedział rzecznik episkopatu.

"Media chętnie podsycają atmosferę"

- Nie ma wojny z gender, jest dyskusja. Jeśli ktoś wieści wojnę, to chyba ktoś, kto bardzo ostro reaguje. Nie przesadzajmy, że to jest wojna, że to jest szatan. Ja wiem, że w mediach bardzo chętnie podsyca się atmosferę, bo jak się gotuje, to jest dobrze - mówił gość Radia RMF.

Rzecznik episkopatu tłumaczył też, że "złe nie są równość i równouprawnienie", ale "próba redefiniowania małżeństwa w ten sposób, że to niekoniecznie musi być związek kobiety i mężczyzny".

- Rodzina to jest atmosfera, to jest wychowywanie dzieci, to są dzieci w przedszkolu, dzieci, które słuchają różnych opowieści, czytają książeczki. Różnego typu około genderowe organizacje mówią, jak należy wychowywać dzieci. To się spotkało ze sprzeciwem biskupów, którzy powiedzieli: my się z tym nie godzimy - dodał

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 75318.html

: 17 sty 2014, 18:34
autor: NEVIL

Skazani w PRL na karę śmierci wychodzą na wolność. Państwo ma prawo dalej ich izolować? [SPÓR W TOK FM]
Obrazek
W przyszłym roku kończą się kary morderców, którzy w PRL zostali skazani na śmierć. Ministerstwo sprawiedliwości planuje przymusowe izolowanie ich w specjalnych ośrodkach psychiatrycznych. - Państwo nie może sobie pozwolić na wypuszczenie tak niebezpiecznych osób - mówił w TOK FM prof. Andrzej Zoll. - To pachnie PRL-em - ocenia dr Paweł Moczydłowski. - To będzie izolacja pod pozorem leczenia - dodaje psychiatra dr Sławomir Murawiec.

W 2014 roku polskie więzienia zaczną opuszczać mordercy, których przed 1989 roku skazano na karę śmierci, a potem zamieniono ją na 25 lat więzienia. Są wśród nich tacy, którzy zapowiadają, że po wyjściu na wolność nadal będą zabijać. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje zmiany, po których, po wyroku sądu i opiniach ekspertów, tych najgroźniejszych będzie można izolować w szpitalach psychiatrycznych. Przepisy będą obowiązywały ludzi, którzy popełnili przestępstwo przed wejściem w życie nowelizacji. Czytaj więcej >>>

Absurd

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... l#TRrelSST

: 18 sty 2014, 18:23
autor: NEVIL
Nie dzieje się to w naszym kraju, ale rękoma Polaków na pewno.
=================

Jak Duńczycy "ratują świat" rękami słabo opłacanych Polaków
Obrazek
Nie milkną echa afery, jaka przed niecałym tygodniem rozpętała się w Danii, po ujawnieniu, iż jedna z najważniejsza w ostatnich latach operacji wojskowych tego kraju jest wykonywana przy użyciu słabo opłacanych Polaków.

19 grudnia 2013 roku duński parlament zdecydował, że Dania podejmie się misji wojskowej w Syrii. Partie polityczne ustaliły, że w celu likwidacji syryjskiej broni chemicznej, w tym gazu musztardowego i chemikaliów do produkcji sarinu oraz najbardziej śmiertelnego środka paralityczno-drgawkowego w chemicznym arsenale, czyli gazu VX, Królewska Duńska Marynarka Wojenna wyśle statki, samoloty transportowe oraz żołnierzy.- To trudna, ale konieczna misja - deklarowali w mediach politycy.

- Bierzemy udział w misji zniszczenia jednego z największych na świecie arsenałów broni chemicznej - tłumaczył swoim rodakom w telewizji TV2 minister spraw zagranicznych Holger K. Nielsen.

Nie dodał jednak, że kluczowe zadanie spocznie na barkach Polaków, bo tak będzie taniej.

Za jedną trzecią pensji

Misja rozpoczęła się 7 stycznia. Statek "Ark Futura" pod eskortą jednostek wojskowych wpłynął do portu Latakia w Syrii i rozpoczął załadunek kontenerów zawierających 1000 ton gazów bojowych. Następnie konwój ruszył w stronę Europy. W operacji biorą udział również jednostki norweskie, w tym fregata "Helge Ingstad", a wszystko to pod okiem Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

12 stycznia duński portal Avisen.dk ujawnił, iż co prawda "Ark Futura" płynie pod duńską banderą i dowództwem duńskiego kapitana, ale większość załogi jest polska. Śmiertelnie niebezpieczną broń przewozi pięciu duńskich i siedmiu polskich marynarzy, a Polacy zarabiają zaledwie część tego, co ich duńscy koledzy. Zdaniem przedstawiciela największej w Danii organizacji związkowej 3F, wynagrodzenie polskich marynarzy może być nawet trzykrotnie mniejsze niż Duńczyków.

Duńskie swary

W Danii, gdzie związki zawodowe są bardzo silnym graczem politycznym, zawrzało. - To kompletny absurd! - powiedział popularnemu duńskiemu dziennikowi "Ekstra Bladet" sekretarz duńskiego związku zawodowego marynarzy Henrik Berlau. - Tu nie chodzi już tylko o tych siedmiu Polaków, ale fakt tworzenia przez rząd nieuczciwej sytuacji dumpingu socjalnego, przez którą Duńczyk nie może znaleźć pracy na duńskim statku.

Przedstawiciel parlamentarnej komisji zajmującej się problemami rynku pracy Christian Juhl poszedł jeszcze dalej. - Zdecydowanie potępiamy działania rządu - powiedział "Ekstra Bladet". - Dania nie może wysyłać marynarzy na niebezpieczną misję nie zapewniając im jednocześnie takich podstaw, jak duńska pensja i duńskie warunki pracy.

więcej: http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,titl ... omosc.html

: 19 sty 2014, 14:49
autor: NEVIL
Komentarz:

matter21

Winę za stan służby zdrowia ponosi wadliwy SYSTEM . Swego czasu śmierć w służbie zdrowia nieśli tzw. łowcy skór , czyli sanitariusze uśmiercający dla kasy pacjentów . Działali oni w systemie , który umożliwiał im działania przestępcze . Dzisiaj mamy do czynienia z łowcami etatów . To lekarze , którzy łapią kilka etatów w różnych szpitalach i odwalają fuszerki . To podobnie , jak wykładowcy zatrudnieni pro forma na kilku pseudo wyższych uczelniach . Fikcja zawsze odbije się czkawką . Lekarzom niestaranność umożliwia ich związek , który dość skutecznie tuszuje zawinione szkodliwe działania . A więc SYSTEM : Po pierwsze , po drugie i po trzecie !!!

===============
Adam Hofman o śmierci bliźniąt: Arłukowicz powinien odejść
Obrazek
Wadliwy system czy błąd lekarza. Politycy domagają się wyjaśnienia przyczyny śmierci nienarodzonych bliźniąt. Do tragedii doszło trzy dni temu w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym we Włocławku. Ojciec bliźniąt oskarża szpital. Twierdzi, że winę ponoszą lekarze, bo w porę nie przeprowadzili cesarskiego cięcia.

Opozycja podkreśla, że ta sprawa to kolejny dowód na to, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz powinien zostać odwołany. Adam Hofman z Prawa i Sprawiedliwości przypomniał, że w tym tygodniu w sejmie odbędzie się debata i głosowanie nad wnioskiem w tej sprawie. Jego zdaniem tego rodzaju sprawa to nie przypadek, a dowód na złe funkcjonowanie służby zdrowia.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019389,tit ... omosc.html

: 20 sty 2014, 12:00
autor: NEVIL
Komentarz:

sta-n2

Aby przypodobać się większości swoich wyborców, posłowie muszą kogoś w tej "walce" poświęcić.
Najłatwiej tych,którzy nie mają wpływu na stanowione w Polsce prawo. Jeżeli jest zapotrzebowanie medialne na decyzje izolujące byłych więźniów morderców to napisanie opinii psychiatrycznej pod takie zapotrzebowanie nie będzie już żadnym problemem.. Wieloletni marazm legislacyjny w tej sprawie, Sejm nadrobił "sprinterską" ustawą, która nie wiadomo czy się ostanie, po zbadaniu przez Trybunał Konstytucyjny. Stan wyższej konieczności na który powołują się posłowie, to dowód na to, że w zacietrzewieniu walką polityczną, nie dostrzegają na czas wielu ważnych spraw, a następnie pod presją czasu, tworzą niechlujne prawo.


=======================

Morderca Trynkiewicz budzi mordercze instynkty
Obrazek
Z nieszczęścia zrobiliśmy igrzyska, zepsuliśmy prawo, a teraz możemy zakwestionować sens resocjalizacji. Testujemy granice prawa do społecznej samoobrony. Ile praw możemy zabrać ludziom, którzy są potencjalnie groźni?

Sprawa Mariusza Trynkiewicza to egzamin, który już częściowo oblaliśmy. Z nieszczęścia zrobiliśmy igrzyska, zepsuliśmy prawo, a teraz możemy zakwestionować sens resocjalizacji.

Trwa odliczanie do końca kary pedofila i zabójcy czterech chłopców. Gdyby wyszedł na wolność, policja ma go pilnować i chronić. Morderca budzi mordercze instynkty, powstają strony nawołujące do linczu, które lajkują tysiące ludzi. Zapewne mają się za porządnych obywateli, a nie potencjalnie groźnych - takich, których dotyczy ustawa o izolacji przestępców uchwalona dla Trynkiewicza i jemu podobnych. Testujemy granice prawa do społecznej samoobrony. Ile praw możemy zabrać ludziom, którzy są potencjalnie groźni? To nie tylko polski problem. "Walka z terroryzmem" przyniosła legalizację tortur, więzienie bez sądu i masową inwigilację. Media odczłowieczają Trynkiewicza i jemu podobnych, nazywając ich "bestiami", "zwyrodnialcami". To mechanizm ułatwiający wykluczenie ze wspólnoty.

W Wlk. Brytanii publikacja zdjęć osób skazanych za pedofilię przez brukowiec "News of the World" spowodowała w 2000 roku serię linczów na autentycznych lub rzekomych pedofilach. Latem zeszłego roku tamtejsi sąsiedzi pobili i podpalili mężczyznę z powodu bezpodstawnej plotki, że jest pedofilem.

Nasi politycy, działając - jak twierdzą - "w stanie wyższej konieczności", uchwalili ustawę o izolacji niebezpiecznych przestępców. Wzorowaną na prawie niemieckim pochodzącym z lat 30. ubiegłego wieku. Tamto prawo uchwalano pod wpływem popularnej wówczas eugeniki (doktryna propagująca eliminowanie jednostek społecznie zbędnych czy szkodliwych), a także koncepcji "przestępców z urodzenia", których według kryminologa Cezare'a Lombrosy można było rozpoznać po czaszkach.

W Polsce takiego prawa nie przyjęto. Teraz uchwalono je z mocą wsteczną, co narusza konstytucję i międzynarodowe konwencje. Ma dotyczyć Trynkiewicza i innych osób skazanych na śmierć, którym w ramach amnestii zamieniono wyroki na 25 lat. Aby uniknąć zarzutu ponownego karania za ten sam czyn, decyzję o bezterminowej izolacji oderwano całkowicie od wyroku i czynu, którego przestępca się dopuścił. Skutek jest taki, że to prawo obejmie wszystkich odbywających kary na oddziałach terapeutycznych. A więc np. pijanych kierowców czy włamywacza uzależnionego od narkotyków. Ministerstwo Sprawiedliwości ustami wiceministra Michała Królikowskiego deklarowało, że osób podpadających pod ustawę w ciągu najbliższych dziesięciu lat będzie 18. Dziś Służba Więzienna mówi, że w ciągu miesiąca będzie ich 40. Bo dyrektorzy więzień, którzy mają ich typować, będą dmuchać na zimne.

Oczywiście o tym, kto "stwarza niebezpieczeństwo", zdecyduje sąd. A biegli ocenią "prawdopodobieństwo", że skazany, który kończy karę, popełni przestępstwo przeciwko zdrowiu lub życiu. Tylko czy można człowieka bezterminowo pozbawiać wolności nie za to, co zrobił, ale za to, jak oceniają go inni? Psychiatrzy ostrzegają, że nie da się odpowiedzialnie przewidzieć, co ktoś zrobi.

Trynkiewicz będzie pierwszym, do którego zastosowane zostanie nowe prawo. Czy sąd potrafi orzec niezawiśle w atmosferze społecznej histerii? Będzie to sąd rodzinny, nieprzyzwyczajony do orzekania pod presją. Oprze się na opinii biegłych. Gdyby któryś zaopiniował wbrew oczekiwaniom, tabloidy, a pewnie nie tylko, podadzą jego nazwisko, miejsce zamieszkania. Podetkną mu mikrofon i zapytają: "Co pan (pani) powie teraz rodzinom ofiar?".

Jeśli biegli i sądy zachowają się oportunistycznie, będzie to sygnał dla skazanych, którzy mogą wpaść w tryby ustawy, że w więzieniu nie warto nad sobą pracować - najpewniej i tak wylądują na bezterminowej izolacji.

Media wydały wyrok na Trynkiewicza. Uzasadniany jego wypowiedzią, że nad sobą nie panuje i będzie zabijał. Ale mówił to 25 lat temu, na procesie. Mogła to być taktyka: jako niepoczytalny nie podlegałby karze śmierci. W więzieniu przeszedł terapię, na którą się zgodził. Uczył się technik radzenia sobie ze zbrodniczymi impulsami. A także odruchu szukania w razie kryzysu pomocy specjalisty. Wprawdzie protestował niedawno przeciwko przewiezieniu na specjalistyczny oddział terapeutyczny więzienia w Rzeszowie, ale prawdopodobnie bał się o swoje bezpieczeństwo w nieznanym miejscu.

Profesorowie Józef Gierowski i Janusz Heitzman kilkanaście lat temu opiniowali przedterminowe zwolnienie "wampira z Baranowa". Zabił pięć kobiet i okaleczył ich zwłoki. Diagnoza: nekrofil sadysta. Zaopiniowali zwolnienie negatywnie: "Jest wysokie prawdopodobieństwo, że będzie dalej mordował". Ale kara mu się skończyła, od dziesięciu lat jest na wolności, i nic.

Inny biegły sądowy Jerzy Pobocha wydał negatywną prognozę kryminologiczną człowiekowi, który zabił, poćwiartował i spuścił do kanalizacji ciało kobiety . Miał zmiany organiczne w mózgu. Jest od kilkunastu lat na wolności i nic złego nie zrobił. Ożenił się, ma dziecko, pracuje.

Prof. Heitzman mówił "Wyborczej" w listopadzie, że po ulicach chodzi więcej potencjalnych zabójców, gwałcicieli i sadystów, niż siedzi ich w więzieniach. Psychiatrzy, psycholodzy, neurolodzy nie wiedzą, dlaczego mając podobną osobowość, historię, nawet podobnie ukształtowany mózg, jedni dopuszczają się zbrodni , a inni nie.

Jeśli społeczeństwo da sobie prawo, by dożywotnio eliminować potencjalnie niebezpiecznych w imię samoobrony, to gdzie się zatrzymamy? Czy jeśli zdobędziemy do tego odpowiednie narzędzia, np. obrazowania mózgu, mamy prawo robić badania przesiewowe całej populacji Polaków? Może za parę lat politycy napiszą ustawę zgodnie z ideą, wedle której samo "prawdopodobieństwo" bycia niebezpiecznym uprawnia do bezterminowego uwięzienia człowieka.

źródło + video : http://wyborcza.pl/1,75478,15301107,Mor ... SlotII3img

Czytaj też: http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt ... Id,1091891

: 20 sty 2014, 14:53
autor: NEVIL
Komentarze:

~tatko

moja zona rodzila w irlandi ,, tutaj lekarze z pakistanu sa, kompetentni

------------------------------

~Indigo -

Dyrektor podkreslil, cytuje "że we włocławskim szpitalu jest "sprzęt odpowiedni do ratowania dzieci, jest 13 aparatów usg", dostępnych całą dobę, szpital dysponuje całodobową salą operacyjną, w szpitalu są też specjaliści od diagnostyki usg." Co za ironia!!! To dla kogo jest ten sprzet?? Czy on moze to wytlumaczyc? 13 aparatow usg i nikogo kto by to usg wykonal w momencie gdy 2 zycia sa zagrozone! To sie w glowie nie miesci! Czy te wszystkie doktorki od siedmiu bolesci nie widza w tym problemu? A sam nie laska zrobic usg? Czy moze najpierw podwyzka sie nalezy?

----------------------------

~!!! -


Brak koperty!!!


========================

Dyrekcja szpitala we Włocławku: Nie wiemy do końca, co się stało
Nie wiemy do końca, co się stało, czekamy na wyniki postępowania prokuratury i powołanej przez ministra zdrowia komisji - powiedział Krzysztof Malatyński, dyrektor szpitala we Włocławku, w którym doszło do śmierci nienarodzonych bliźniąt.
Obrazek
Jak poinformowano, do czasu wyjaśnienia sprawy, lekarze, którzy zajmowali się pacjentką, nie będą odsunięci od swoich obowiązków.

- Trudno cokolwiek zarzucać, jeśli nie wiemy do końca, co się stało - mówił dyrektor szpitala na poniedziałkowej konferencji prasowej.


Do śmierci bliźniąt doszło we włocławskim Szpitalu Specjalistycznym im. ks. Jerzego Popiełuszki w nocy z czwartku na piątek. Według ojca przyczyniły się do tego zaniedbania ze strony szpitala. Matka bliźniąt przebywała w szpitalu przez dwa tygodnie, na przełomie grudnia i stycznia z powodu komplikacji ciąży. Opuściła lecznicę tydzień temu, ale zgodnie z zaleceniami zgłosiła się ponownie w czwartek, zaniepokojona gwałtownymi skokami ciśnienia.

Według relacji ojca dzieci, ginekolog zalecił niezwłoczne przeprowadzenie zabiegu cesarskiego cięcia. Nie zrobiono tego, gdyż - jak usłyszał od personelu szpitala - osoba kompetentna do wykonania koniecznego badania ultrasonografem (usg) miała być na miejscu dopiero następnego dnia.

- Decyzję o tym, kiedy podejmuje się taki zabieg (cesarskie cięcie - red.) podejmuje lekarz. Skoro podjął decyzję, żeby takiego zabiegu nie przeprowadzać, to rozumiem, że ona była słuszna - powiedział Malatyński.

Dyrektor podkreślał jednocześnie, że we włocławskim szpitalu jest "sprzęt odpowiedni do ratowania dzieci, jest 13 aparatów usg", dostępnych całą dobę, szpital dysponuje całodobową salą operacyjną, w szpitalu są też specjaliści od diagnostyki usg.

Prokuratura Rejonowa we Włocławku (Kujawsko-Pomorskie) zdecydowała w poniedziałek o wszczęciu śledztwa w sprawie śmierci nienarodzonych bliźniąt.

Dodatkowo minister zdrowia polecił konsultantowi krajowemu w dziedzinie ginekologii i położnictwa przeprowadzenie szczegółowej kontroli placówki oraz pracy personelu medycznego. Dodatkową kontrolę prowadzą także NFZ, wojewoda i przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, któremu podlega placówka.

źródło: http://polskalokalna.pl/wiadomosci/kuja ... gn=firefox

: 20 sty 2014, 17:24
autor: NEVIL
Komentarze:

xrnzaaas200

Tylko czekać aż kolejny przetarg za kilka lat wygra jakaś organizacja kościelna... nie wydadzą przesyłki dopóki się nie wyspowiadasz i nie rzucisz na tacę. ;)

---------------------------

felucjan

Tutaj nie pozostaje nic innego jak pogratulować sobie nawzajem urzędników-idiotów, którzy rządzą tym krajem od jednego debilnego pomysłu do drugiego. Świetnie, że taką zmianę wprowadzili w roku wyborczym, będzie jak sobie odbić frustrację.


========================

Pocztowy chaos w kioskach. "Wielka odpowiedzialność, zysk niewielki"
Obrazek
Od początku roku polecone przesyłki sądowe należy odbierać w wyznaczonych punktach, najczęściej to kioski Ruchu. Jak się okazuje, w Opolu wiele z takich punktów nie jest jeszcze przygotowanych do nowej działalności. A sprzedawcy są niezadowoleni z nowych obowiązków.

Polska Grupa Pocztowa wygrała przetarg na obsługę korespondencji z sądów i prokuratur. Dlatego właśnie od 1 stycznia taką korespondencję odbieramy w wyznaczonych punktach, a nie na poczcie.

W Opolu takich jest dokładnie 33. Większość to kioski Ruchu, ale na liście PGP jest też sklep wielobranżowe, spożywczy i oddział Stefczyk Finanse.

Obowiązki bez umowy

"Awizowaną przesyłkę, której nie udało się doręczyć do rąk własnych adresata bądź osoby uprawnionej, możemy odebrać nie tylko, tak jak było dotychczas, w standardowych godzinach pracy urzędów, lecz także w rozszerzonym zakresie w dni powszednie i w weekendy. Jest to zasługa wydłużonego czasu pracy większości placówek udostępnionych przez PGP" - czytamy w jej komunikacie prasowym.

PGP zapewnia, że pracownicy wyznaczonych punktów zostali przeszkoleni do wydawania tak ważnych przesyłek. Jak to wyglądało w rzeczywistości?

- Przyjechał pan, pokazał, co zrobić. I tyle. Jest połowa stycznia, a ja nawet nie mam specjalnego pojemnika, w którym mam te listy przechowywać - opowiada jeden ze sprzedawców w kiosku, prosząc o anonimowość.

Bo kioskarze nie mogą oficjalne wypowiadać się na ten temat. To zastrzeżenie Ruchu. - Pozostaje mi nadzieja, że okoliczni mieszkańcy nie będą otrzymywać wezwań, a ja będę mieć święty spokój - dodaje.

W kolejnym z kiosków, w centrum Opola, słyszymy, że umowa z PGP jeszcze nie została podpisana, choć punkt ten został już wpisany do wykazu placówek.

- To ogromna odpowiedzialność, przecież chodzi o ważną korespondencję. Trudno być zadowolonym z takich obowiązków, które nam na rzucono. A zyski właściwie żadne - mówi nam kolejny sprzedawca w kiosku.

Jeden zadowolony

Jak się okazuje, są jednak i zadowoleni. - Nie miałbym nic przeciwko, gdyby przyszło mi wydawać tylko takie przesyłki - mówi nam kolejny sprzedawca, jedyny zadowolony, do jakiego udało nam się dotrzeć.

- Prowizja od jednej wydanej przesyłki wynosi złotówkę. Dzisiaj przyszło do mnie dwadzieścia listów. Zarobiłem 20 zł. Nawet nie chcę wyliczać, ile musiałbym sprzedać towaru, by tyle zarobić - przyznaje.

Jak tłumaczy, ze sprzedaży paczki papierosów prowizja wynosi ok. 20 groszy, bilety MZK zysku nie przynoszą praktycznie wcale - kilka groszy na jednym bilecie.

Większość głosów, jakie słyszy, to jednak głosy niezadowolenia. - W naszej branży dzieje się źle od dawna. A na tych awizach wygrywa tylko Ruch, który dostanie pieniądze od PGP. My, na dole, mamy tylko dodatkowe obowiązki - opowiada kolejny sprzedawca.

- Ludzie przyzwyczaili się już do tego, że do kiosku idą po gazetę. Już teraz często dochodzi do kłótni, gdy ktoś płaci rachunki. To przecież chwilę trwa, kolejka się wydłuża, a każdy chce przecież coś szybko kupić i biec dalej. Gdy dojdą jeszcze sprawy związane z wydawaniem przesyłek poleconych, kolejki będą jeszcze większe. To może nam sprawić więcej kłopotów niż korzyści - dodaje.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,153 ... #BoxBizTxt

: 21 sty 2014, 12:20
autor: NEVIL
CBOS: 63 proc. dobrze o prezydencie; 67 proc. źle o pracy Sejmu

Zadowolenie ze sposobu sprawowania urzędu prezydenta przez Bronisława Komorowskiego wyraża niemal dwie trzecie Polaków (63 proc.), natomiast 22 proc. wystawia ocenę negatywną; źle o działalności Sejmu wypowiada się 67 proc., dobrze - 17 proc. badanych z sondażu CBOS.
Obrazek
BOS zwraca uwagę, że notowania prezydenta są niemal takie same, jak miesiąc temu i z dłuższej perspektywy stabilne; o 1 punkt proc. zmniejszył się odsetek respondentów wystawiających Komorowskiemu negatywną ocenę, nie zmienił się odsetek badanych mających o prezydencie opinię pozytywną.

We wszystkich analizowanych grupach społeczno-demograficznych - podaje CBOS - dominują osoby dobrze oceniające działalność prezydenta Komorowskiego. Pozytywnym ocenom sprzyja wyższe wykształcenie, zamieszkiwanie w największych aglomeracjach, dobra sytuacja finansowa, a także lewicowe lub centrowe poglądy polityczne. Z kolei relatywnie więcej krytyków obecnej prezydentury jest wśród osób źle sytuowanych oraz deklarujących prawicową orientację polityczną.

W każdym z wyodrębnionych elektoratów partyjnych, z wyjątkiem PiS, dominują dobre opinie o działalności prezydenta. Sympatycy PiS są pod tym względem podzieleni - nieznacznie przeważają wśród nich ci, którzy oceniają ją źle (45 proc. ocen negatywnych, 41 proc. pozytywnych).

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-cbo ... gn=firefox

: 23 sty 2014, 14:03
autor: NEVIL

Nadchodzi rewolucja w prawie drogowym: Straż miejska bez fotoradarów

Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Spraw Wewnętrznych zgadzają się na podniesienie sankcji za przekroczenie prędkości na drodze. Projekt lada dzień powinien trafić do laski marszałkowskiej


Poselski projekt nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym i niektórych innych ustaw może się okazać prawdziwą rewolucją. Przewiduje nie tylko zwiększenie kar za nadmierną prędkość w obszarze zabudowanym (szczególnie dla recydywistów), zastąpienie mandatów karami administracyjnymi, ale także odebranie uprawnień do używania fotoradarów przez straże miejskie.

Więcej: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/7 ... prawo.html

: 23 sty 2014, 17:53
autor: NEVIL
Komentarz:

StAAbrA

Może przypomnijmy tylko , ilu pociotków i sługusów - urzędników mafia zatrudnia do "kontroli" tej żywności i na jaką kwotę okrada podatników , by tych pasożytów , łapówkarzy i sabotażystów utrzymać .
Tak tylko , dla zaspokojenia ciekawości .


=================

Fałszywa żywność na polskich stołach za 59 mld złotych. Głównie wódka i mięso
Obrazek
Nawet do 25 proc. żywności znajdującej się w obrocie pochodzi z szarej strefy – wynika z szacunków Polskiej Federacji Producentów Żywności. Mowa o produktach, które nie tylko podszywają się pod znane marki lub są wytwarzane z surowców innych niż wskazane na etykiecie, ale też są produkowane przez niezarejestrowane podmioty.

To oznacza, że w zeszłym roku Polacy kupili zafałszowane produkty oraz pochodzące z niewiadomego źródła o wartości prawie 59 mld zł. Dwa lata temu rynek ten był wart nieco ponad 57 mld zł, a w momencie wejścia naszego kraju do UE – 40–44 mld zł.
– Podrabianie i fałszowanie żywności odbywa się na coraz większą skalę, bo nadal nie prowadzi się walki z szarą strefą. Na dziesięć wykrytych przypadków dziewięć spraw jest umarzanych przez prokuratury ze względu na niską szkodliwość czynu – zauważa Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Dowodem na to są poważne afery, do których doszło w ostatnich dwóch latach, a w których nie ukarano winnych.

Jak wynika z danych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, najwięcej nieprawidłowości ujawnianych jest w branżach: mięsnej, rybnej, mleczarskiej, piekarniczej i cukierniczej. – Z fałszerzami walczy też branża alkoholowa. Wartość szarej strefy ocenia się na 18 mln litrów 100-proc. alkoholu, czyli na 15 proc. rynku mocnych alkoholi. Rocznie z tego powodu budżet traci 1,2 mld zł, a branża – 345 mln zł – wyjaśnia Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego. W tym roku, jak dodaje, na skutek podwyżki akcyzy może wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Więcej: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... mieso.html

: 24 sty 2014, 21:56
autor: NEVIL
Komentarze:

gti35

I dlatego Polska na zawsze pozostanie Wschodem, i nigdy nie będzie Zachodem

-----------------------------

assassyn

Jak do tej pory wyrzucali Polaków to problemu i wstydu nie było.

----------------------------

prinsik

Proponuje umiescic te dzika atrakcje w prospekcie turystycznym dla regionu.
Nie chce sie wierzyc jakimi kretynami sa niektorzy ludzie w naszym pieknym kraju.


==========================

W nocy wyrzucili Niemca na mróz. PKP przeprasza i zrywa umowę z firmą ochroniarską
Obrazek
44-latek czekał na dworcu w Elblągu na poranny pociąg do Gdańska. Był trzeźwy, miał ważny bilet. Ochrona wyrzuciła go jednak z poczekalni i zamknęła budynek. Bo... od północy do czwartej rano obowiązuje "przerwa technologiczna".

W nocy z wtorku na środę temperatura w Elblągu spadła do minus 10 stopni. Turysta z Niemiec, który rano miał odjechać pociągiem z Elbląga do Gdańska, chciał spędzić czas w dworcowej poczekalni. Tuż przed północą podeszli do niego ochroniarze i kazali opuścić budynek, bo od północy do czwartej rano na dworcu obowiązuje "przerwa technologiczna". Niemiec nie chciał wyjść, więc ochroniarze wezwali policję.

- Nasi funkcjonariusze rozmawiali z mężczyzną w jego ojczystym języku. Był oburzony i zszokowany, że w europejskim kraju zamyka się dworzec i wyrzuca człowieka na mróz. Dla nas to też był wstyd - mówi Jakub Sawicki, rzecznik elbląskiej policji.

Policjanci zaopiekowali się turystą. Najpierw zabrali go do miejskiej noclegowni, ale była przepełniona. Zaproponowali więc, żeby czas do przyjazdu pociągu spędził w recepcji komendy przy ul. Tysiąclecia. Nad ranem funkcjonariusze, którzy akurat wyruszali patrolować miasto, odwieźli mężczyznę radiowozem na dworzec.

PKP przeprasza

Pracownicy PKP przejrzeli nagrania z dworcowego monitoringu.

"Przeanalizowaliśmy to zdarzenie. Pracownicy firmy ochroniarskiej zachowali się niezgodnie z procedurami wynikającymi zarówno z umowy, jak i wewnętrznych regulacji PKP SA dotyczących obsługi podróżnych na dworcach" - czytamy w rozesłanym do redakcji oświadczeniu.

Za fatalne potraktowanie pasażera już zostały wyciągnięte konsekwencje. "Podjęliśmy natychmiastowe działania polegające na wypowiedzeniu umowy firmie ochroniarskiej obsługującej dworzec w Elblągu. Jednocześnie pragniemy przeprosić pasażera, który został wyproszony z dworca w Elblągu oraz wszystkie osoby, które poczuły się urażone zachowaniem ochroniarzy" - czytamy dalej w komunikacie spółki.

Do czasu wyłonienia nowej firmy ochroną elbląskiego dworca zajmuje się Straż Ochrony Kolei.

Dworzec jest dla pasażerów

Przerwa technologiczna to czas, kiedy na dworcach wykonywane są prace konserwacyjne i porządkowe. Mogą być one uciążliwe dla pasażerów, dlatego dworce są w tym czasie zamykane.

Krzysztof Piekarski, dyrektor regionalny ds. eksploatacji nieruchomości PKP SA w Gdańsku, przyznaje jednak, że kiedy panuje silny mróz, każdy pasażer powinien mieć możliwość oczekiwania na pociąg w poczekalniach niezależnie od pory dnia albo prowadzonych prac.

- W okresie zimowym to zdrowie pasażera jest najważniejsze - mówił Piekarski podczas specjalnej konferencji prasowej zwołanej na dworcu w Elblągu. - Poczekalnia będzie dostępna dla wszystkich pasażerów z ważnym biletem. Liczy się zdrowy rozsądek i empatia.

Zapewnił też, że spółka dołoży wszelkich starań, aby w przyszłości takie zdarzenia nie miały miejsca. - Wszystkim firmom pilnującym porządku na dworcach przypominam, by przestrzegały standardów zachowań wobec pasażerów - dodaje Piekarski.

źródło: http://elblag.gazeta.pl/gazetaelblag/1, ... SlotII3img