Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Myślę, że to bagno w MSWiA zostanie wreszcie wysuszone.
======================
Witold D., były wiceminister MSWiA usłyszał zarzut. Wskazał firmę, która ma wygrać przetarg
Witold D., były wiceminister MSWiA, wpływał na swoich podwładnych, by kontrakt na doradztwo przy wielkich projektach informatycznych w jego resorcie uzyskała wskazana przez niego firma - uważa prokuratura i CBA. Śledczy zarzucają b. wiceministrowi, że ministerstwo straciło 1 mln 800 tys. zł. - Mój klient jest niewinny - ripostuje mecenas Wojciech Brochwicz. O sprawie donosi portal tvn24.pl.

Zarzuty dotyczą lat 2009-2010. Centrum Projektów Informatycznych ówczesnego MSWiA podpisało wtedy umowę na doradzanie z 6 spółkami informatycznymi i konsorcjami wyłonionymi w ramach przetargu. Umowa miała obowiązywać do momentu wyczerpania puli pieniędzy (66 mln 200 tys. zł) na doradztwo.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

Gość

Korwin daruj sobie ten cyrk trzeba było w 89r. forsować i uczyć ludzi systemu Szwajcarskiego a wiec demokracji bezposredniej a nie teraz chcesz z siebie robić obrońce narodu polskiego. Teraz to już za późno nawet na aresztowanie Rostowskiego. Twoje metody są jak z dzieckiem które sie zesrało a któremu rodzice zapomnieli załozyć pieluche. Owszem mozna takie dziecko bić za to ze sie zesrało ale co z tego skoro rodzice nie załozyli dziecku pieluchy.

=============================

Zażądałem od prokuratury zatrzymania Jacka Rostowskiego nim wyjedzie on do Wielkiej Brytanii

Obrazek

JE Donald Tusk usunął p. Jana Vincenta (ps.”Jacek Rostowski”) z funkcji ministra finansów. Zażądałem od Prokuratury, by niezwłocznie zatrzymała Go – przed Jego przypuszczalnym wyjazdem do Wielkiej Brytanii, która nie wyda nam poddanego Królowej – w związku z podejrzeniem o popełnienie następujących przestępstw:

- próby obrabowania właścicieli kont we wszystkich OFE i zamiany obligacji na bliżej nieokreślone „zobowiązania państwa do wypłacania emerytur”. Obligacje w OFE opiewały na określone kwoty pieniężne – zobowiązania mogą być dowolnie zmieniane, wiek emerytalny podnoszony, stawki emerytur powiększane lub (co znacznie bardziej realne) zmniejszane;

- inspirację do obrabowania niemal wszystkich obywateli poprzez zmianę umowy międzypokoleniowej, która przewidywała emerytury w wieku 65 (dla kobiet: 60) lat.

Ponieważ chodzi o przestępstwa na wielka skalę, a podejrzany z pewnością będzie chciał zacierać ślady przestępstw i szukał schronienia za granicą – nieodzowne jest natychmiastowe zatrzymanie w/w.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/8519-zazad ... j-brytanii
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rosjanie chcą 11 tysięcy dolarów za spaloną budkę
Obrazek
Incydenty pod rosyjską ambasadą w trakcie Marszu Niepodległości wywołały lawinę komentarzy i opinii. Polskie władze wystosowały notę dyplomatyczną, w której wyraziły ubolewanie za incydenty, a prezydent Komorowski kilkukrotnie przepraszał Rosjan za to, co wydarzyło się 11 listopada. Przypomnijmy - na teren ambasady wrzucono kilka petard, rac oraz świec dymnych. Uczestnicy spalili też budkę strażniczą.

I gdy wydawało się, że cała sprawa powoli odchodzi w przeszłość, Rosjanie postanowili znów podgrzać atmosferę. Jak informuje agencja Ria Novosti, a za nią radio rmf fm, Rosjanie domagają się 11 tys. dolarów w ramach zadośćuczynienia i rekompensaty za straty, jakie ponieśli w trakcie Marszu Niepodległości.

Na kwotę składają się uszkodzenia trzech samochodów i bramy wjazdowej. Rosjanie zaznaczają również, że musieli odmalować część bramy.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/8606-r ... lona-budke
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Afera przetargowa kwitnie, a oficera, który wpadł na jej trop, zdymisjonowano
Obrazek

Afera przetargowa kwitnie. Poza MSWiA, GUS i MSZ może ona dotyczyć także służby zdrowia. Część firm, które biorą udział w zamówieniach na Elektroniczną Platformę Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych, to dokładnie te same firmy, które interesują służby w śledztwie dotyczącym e-afery. Tymczasem oficera, który wpadł na jej trop, zdymisjonowano.


712 mln zł – tyle jest warta Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych. Środki pochodzą głównie z Brukseli, a wydaje je Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ). DGP opisywał kulisy zmagań o te lukratywne kontrakty.

– Część firm, które biorą udział w zamówieniach, to dokładnie te same firmy, które interesują nas w śledztwie dotyczącym e-afery – mówi nasz rozmówca związany z postępowaniem w największej korupcyjnej aferze w historii Polski, jak ją określił rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Dotąd zarzuty usłyszało prawie 40 osób. – To nie koniec zatrzymań. Apeluję do wszystkich, którzy brali udział w przestępczych mechanizmach w zamówieniach publicznych na cyfryzację, aby zgłaszali się do nas, zanim sami po nich przyjdziemy – mówi DGP Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W czwartek prokuratorzy postawili zarzuty byłemu wiceministrowi spraw wewnętrznych Witoldowi D., związane ze sprawstwem kierowniczym. Dwa dotyczą przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a trzeci – wyrządzenia w mieniu publicznym szkody wielkich rozmiarów, przekraczających 1,8 mln zł. Według informacji DGP chodzi o umowy doradcze przy projektach informatycznych zawarte z Infovide-Matrix. Firma ta wystosowała oświadczenie, z którego wynika, że nie ma nic wspólnego z e-aferą. Jednak ta sama firma doradza CSIOZ w wartym ponad 700 mln zł przetargu i to również budzi zainteresowanie śledczych.

– Według Urzędu Zamówień Publicznych w przetargach na komponenty tego systemu doszło do zmów między firmami, które podzieliły się tortem zamówień. Podobnie jak to robiły firmy budujące autostrady, by zawyżyć ceny, przez co każda z nich zarobiła odpowiednie kwoty. Weryfikujemy, czym kierowali się urzędnicy – mówi nasz rozmówca.

Zarzut wobec Witolda D., który jest dotąd najwyżej postawionym zatrzymanym urzędnikiem, opiera się na zeznaniach jego podwładnego Andrzeja M., który ma postawione zarzuty przyjęcia łapówki kilkumilionowej wartości. M. wyznał śledczym, że firmie Infovide-Matrix przyznał umowę właśnie na polecenie wiceministra. Andrzej M., jak informowaliśmy, stara się o status małego świadka koronnego. Oznacza to, że sąd po wysłuchaniu jego zeznań oceni je i zdecyduje, czy skruszony przestępca będzie mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Tymczasem sam Witold D. zaledwie miesiąc temu był gościem obecnego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza na uroczystości odsłonięcia pomnika Krzysztofa Kozłowskiego. Były wiceminister – dziś wysoki rangą menedżer w Orange – był tam w towarzystwie mecenasa Wojciecha Brochwicza. Właśnie ten adwokat, znajomy ministra Sienkiewicza z czasów pracy w UOP, jest obrońcą Witolda D. w toczącym się śledztwie w sprawie e-afery.

Zupełnie inny los spotkał Zbigniewa Stawarza, w 2009 r. oficera Komendy Głównej Policji, który wraz z podwładnymi przed czterema laty wpadł na trop e-afery i nie pozwolił, by została zatuszowana. Pod koniec września został odwołany ze stanowiska wiceszefa Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

źródło: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/748 ... owano.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Father Ted

: My POLACY z PRL, przeklinamy 1989 rok kiedy to przy najwiekszym stole do pokera, w najwiekszym kasynie swiata, gdzie stawka byla najwieksza fortuna wielu POKOLEN POLAKOW Polak stal sie dziadem.Znow nas eskimos ogral i puscil z torbami, na wygnani, na szmate, na zmywak do Lordow , Bauerow.
Za majatek PRL otrzymalem papierek na 25 zl, ktory sprzedalem panu cinkciarzowi pod bankiem.
Wszystko w rekach obcyh a Polak znowu sluga we wlasnym kraju.

---------------------------

~Edek :

I co kmioty z Polski? Facet ma łeb jak sklep ale nie ten sklep pusty po którym miota się polski Żyd...Teraz każdy PiS-owiec przyzna mu rację: tania siła robocza dla Europy płynie z Polski! A co z produkcją? Zero! A facet ma swój biznes i to nie byle jaki! A z tą rakietą średniego zasięgu z małą głowicą jądrową to po prostu GENIUSZ! Wtedy panowie szlachta z Polski byli byśmy potężną siłą w Europie i nawet gaz z Rosji musiał by stanieć! Wybraliście Bolka Polskie KMIOTY to macie! Ja wtedy głosowałem na Stana, tępaki!
---------------------------

~starszy :

Gierek wybudował 2,6 mln mieszkań, 71 fabryk domów, 18 zakładów mięsnych, 16 fabryk odzieżowych, 10 zakładów elektronicznych, 10 fabryk mebli, 9 zakładów hutnictwa żelaza i metali nieżelaznych, 9 elektrociepłowni, 7 elektrowni, 7 fabryk samochodów i ich części, 5 cementowni, 5 kopalni węgla kamiennego.

A Tusk? Teraz zapada niezręczne milczenie…
---------------------------------


~ale wstyd :

tak bez emocji po latach...Stan Tymiński miał rację......jesteśmy białymi niewolnikami we własnym kraju.Ograbieni,zniewoleni przez podatki,kredyty,bez nadziei na przyszłość którą obiecywał Człowiek z Nadziei".
Wstydzę się tego ,że wtedy dałem się tak omamić.

---------------------------------------

~Koreck :

WIELKI Mazowiecki, pierwszy premier, człowiek opatrznościowy,
geniusz przemian, opozycjonista, siła spokoju i co tam jeszcze dopisywali
mu po śmierci ,i przegrał z nieznanym Tyminskim ?! To chyba wcale
nie był taki wielki. Elitom tak pasowało to go siłą wepchnęli na piedestał !

------------------------------------

~człowiek bez teczki


: Staszek wracaj!!! Teraz jest czas dla Ciebie!! Wygrasz wybory w cuglach! My mamy juz dość tych durniów z Wiejskiej, bezrobocia, emigracji młodych etc. etc

=============================
Stan Tymiński po latach
Nazywali go człowiekiem z teczką albo przybyszem z czwartego wymiaru. Podobno jest jedynym poza Donaldem Tuskiem Polakiem odznaczonym orderem Słońca Peru. W polityce mu nie wyszło, w biznesie odniósł jednak prawdziwy sukces. Co słychać u Stana Tymińskiego?
Obrazek
Pojawił się w Polsce przed wyborami prezydenckimi 1990 roku, z żoną Peruwianką o egzotycznej urodzie i słynną czarną teczką, w której rzekomo miał materiały kompromitujące Wałęsę. Jej zawartości nigdy nie pokazał. Miał trzy paszporty – polski, kanadyjski i peruwiański. Mówił, że jest człowiekiem spoza układu, w dodatku "milionerem w prawdziwym tego słowa znaczeniu". Przebojem wszedł do II tury, pokonując premiera Tadeusza Mazowieckiego i kandydata lewicy Włodzimierza Cimoszewicza. Zdobył wtedy 3,8 mln głosów.

To był szok: polityczny amator, emigrant, zjawia się nagle znikąd i deklasuje konkurentów z zasługami, pozycją, zapleczem partyjnym.

Podejrzewano go o związki ze służbami specjalnymi, nie wiadomo tylko, jakiego kraju. Rodzima elita próbowała go na różne sposoby zdyskredytować. UOP przypisał Tymińskiemu powiązania z Libią Kadafiego i z opanowaną przez gangi narkotykowe Kolumbią. Nie znaleziono jednak na to żadnych dowodów. TVP sugerowała, że przybysz zza Oceanu bije żonę – i przegrała proces o pomówienie, ale już po wyborach. "Gazeta Wyborcza" opublikowała opinię psychologa Andrzeja Samsona, że Tymiński jest "osobowością paranoidalną”, a nawet "wariatem klinicznym". Bo miał kamienną twarz, prawie bez mimiki, i mówił monotonnie, bez modulacji głosu. Jak robot.

W II turze przegrał z Lechem Wałęsą, zdobywając 25,75 proc. głosów. Ogłosił potem, że tak naprawdę miał 53 proc., ale wybory zostały sfałszowane.

Niespokojny duch

Stanisław Tymiński urodził się w Komorowie pod Warszawą w roku 1948. Z wykształcenia technik elektronik, już jako nastolatek naprawiał radia i telewizory. W 1969 roku wyemigrował do Szwecji. Tam poznał swoją pierwszą żonę, Finkę Pulmu. Rok później przeniósł się do Kanady i skrócił imię. Jako Stan Tymiński założył firmę komputerowa Transduction, która istnieje do dziś.

Pracował po kilkanaście godzin na dobę, czuł się wypalony. Żeby naładować akumulatory, w 1981 roku wyjechał do peruwiańskiej dżungli. Studiował kulturę tamtejszych plemion indiańskich. Bywało, że żywił się robakami, próbował też halucynogennego ziela ayahusca, co pozwalało mu – jak później zwierzał się mediom - "wkraczać w czwarty wymiar". Osiadł w Iquitos w Peru, 400-tysięcznym porcie rzecznym nad Amazonką. To jedyne tej wielkości miasto na świecie, do którego nie prowadzi żadna droga kołowa ani tor kolejowy.

W Iquitos polsko-kanadyjski biznesmen zrobił karierę. Miał telewizję kablową, stację benzynową, restauracje. Ożenił się z Peruwianką Myrną Gracielą. Miejscowi kłaniali mu się w pas. Jednak, zamiast spokojnie zarabiać pieniądze, wrócił do Kanady – z planem naprawy Rzeczypospolitej, w której właśnie zmienił się ustrój.

W tym celu napisał książkę "Święte psy". Ostrzegał w niej przed "dążeniem międzynarodowych sił do stworzenia z Polski enklawy białych murzynów Europy". Apelował i radził: "Obudźmy w sobie naszą polską krew", "Musimy być silni i na siłę odpowiadać siłą", "Najbardziej skuteczną bronią dla Polski jest dziś inteligentna rakieta średniego zasięgu wyposażona w głowicę jądrową wielkości megatony".

Po zwycięstwie Wałęsy niedoszły prezydent założył partię X, która w 1991 roku wprowadziła do Sejmu trzech posłów. Miała to być "trzecia siła", odrzucająca tradycyjny podział na lewicę i prawicę. Szybko jednak podzieliła się na skłócone frakcje i zniknęła ze sceny.

Tymiński próbował sił w kolejnych wyborach prezydenckich: w 1995 roku nie udało mu się zebrać 100 tys. podpisów, pięć lat później zdobył zaledwie 23 545 głosów.

- Wszyscy rzucali nam kłody pod nogi. Media, sądy, Państwowa Komisja Wyborcza. Ale najgorsze było to, że stworzono niby mojego sobowtóra, sfinansowano Andrzeja Leppera, żeby mnie duplikował. Oni nas tym sposobem znokautowali jako partię X – wspomina tamte czasy Stan Tymiński.

Jacy oni? Grupa trzymająca władzę...

Dużo lepiej poszło mu w biznesie. W roku 1994 Tymiński założył firmę MALOKA, która jako pierwsza w Polsce oferowała komercyjny dostęp do internetu.

Jedyną instytucją, która wtedy się tym zajmowała, była państwowa NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) z siedzibą na Uniwersytecie Warszawskim. Tymiński założył instalację w podziemiach hotelu Marriott, na poziomie minus dwa, i chciał podłączyć się do sieci akademickiej.

- A oni mówią, że ministerstwo nie da na to pozwolenia – opowiada Stan Tymiński. – Poszedłem wtedy do jakiegoś dyrektora w ministerstwie i dyrektor powiedział, że nie potrzeba na to pozwolenia, ale musiałem to uzyskać na piśmie. I to było ewenementem, że ktoś dostał na piśmie, że internet można mieć w Polsce prywatnie, bo do tamtej pory nikt tego nie wiedział.

Kiedy TP SA zaoferowała dostęp do internetu tylko za koszt impulsów, Tymiński nie wytrzymał konkurencji i zlikwidował swoją instalację.

- Mogli robić, co chcieli, i wykosili nie tylko mnie – wspomina. – Później to się potoczyło innym torem, gdy weszły do gry wielkie fortuny kapitałowe.

On sam nie zalicza swego majątku do wielkich. Cóż to jest, pięć milionów dolarów.

- W sensie osobistym nie jestem jednak zamożny, bo wszystko przepisałem na fundusze inwestycyjne dla dzieci. Dlatego nadal pracuję – zwierza się pan Stanisław.

Dorosłe dzieci tworzą sporą gromadkę: z pierwszego małżeństwa syn Henryk, z drugiego Alicja, Jerzy i Isis, a do tego Cindy, córka trzeciej żony Tymińskiego, Chinki Mulan.

Rozwojowy interes

Ulokowana pod Toronto spółka Transduction Ltd produkuje systemy komputerowe dla elektrowni atomowych i konwencjonalnych.

- Firma ma już 37 lat. Jak na branżę komputerową, to niesłychane, że przetrwała tyle lat w interesach – mówi Stan Tymiński. – Wiedzie nam się bardzo dobrze.

W ostatnich latach Transduction produkuje serwery, komputery i monitory do chińskich elektrowni atomowych chłodzonych gazem.

- My to sprzedajemy firmie amerykańskiej, która integruje te elementy w swój system i wysyła do Chin – wyjaśnia Tymiński. – To coś niesamowitego, coś wyjątkowego, że komputery z małej firmy kanadyjskiej są instalowane na reaktorach atomowych najnowszej generacji w Chinach. Komputery, które osobiście zaprojektowałem!

- Ale nasz główny rynek, to Stany Zjednoczone, gdzie jest bardzo dużo elektrowni wiatrowych używających naszych komputerów. To bardzo rozwojowy interes – opowiada właściciel Transduction.

Obserwuje od dawna, jak światowe centrum produkcji przesuwa się z Ameryki do Azji. Sam od dwudziestu lat przyjmuje do pracy Chińczyków. Dziś połowa jego załogi, to Polacy, połowa Chińczycy.

- Dzięki temu większość części kupujemy w Azji, komunikujemy się z naszymi dostawcami po chińsku, to nam bardzo pomaga – mówi Tymiński. – A jeśli chodzi o tradycyjne firmy z USA, które poprzednio dostarczały nam części, to one się poddały, nie wytrzymały presji kosztów i po prostu wyszły z interesu.

Choć właściwie mógłby już dać sobie spokój z polityką, do niedawna pisywał felietony dla "Gońca" w Toronto i portalu Wirtualna Polonia. Twierdzi, że Polska jest "pod nowoczesną okupacją" i tylko rewolucja może to zmienić.

- Chciałbym zobaczyć uczciwych Polaków w rządzie, którzy wspólnie pracują dla dobra Polski, bez korupcji, bez przekrętów – deklaruje.

Pod takim credo podpisałby się prawie każdy. Ale Tymiński konkretyzuje swoją myśl: - Tu dużo nie potrzeba, trzydziestu-czterdziestu ludzi, żeby wymienić tę małą garstkę naszych wrogów, którzy zajmują wysokie stanowiska.

- Niestety są to ludzie, którzy dziedzicznie mają władzę w Polsce, ludzie pochodzenia żydowskiego. Często pod przybranym polskim nazwiskiem – konkluduje stanowczo.

Czyżby ten 65-latek pasował mentalnie do naszych młodych narodowców?

Wypowiedzi Stanisława Tymińskiego cytujemy za wywiadem dla tygodnika "Goniec" z Toronto, 12 maja 2012 roku.

źródło: http://biznes.onet.pl/stan-tyminski-po- ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Wciąż bije zegar długu - sprawdź na ile zadłużył nas rząd Tuska
Obrazek

Zegar długu wciąż bije - teraz także w internecie. Co gorsza - rośnie z każdą sekundą. Teraz każdy Polak może sprawdzić swoje indywidualne zadłużenie, jak również dług ukryty i jawny.


Na stronie http://www.zegardlugu.pl/ można sprawdzić ile wynosi... w każdej sekundzie! Zaznaczamy, iż nie jest to przyjemna świadomość.

http://www.zegardlugu.pl/

Wchodzicie na własną odpowiedzialność. Zalecamy zaparzyć ciepłą herbatę lub wziąć leki na uspokojenie.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/8623-w ... rzad-tuska
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 29 lis 2013, 14:52
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: Szyszkaa »

Ciekawe jak się będą sprawować nowi ministrowie. Już się boję tego bałaganu, jaki po sobie zostawią.
Droga na szczyt wiedzie przez hotele w krynicy zdrój i medycyna przeciwstarzeniowa wąwozy
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Łapówkarz Andrzej M. kazał żonie udawać prostytutkę by wyprać lewe pieniądze
Obrazek
Wielka kasa, wielka afera i życie ponad stan - tak wyglądała kariera Andrzeja M. uwikłanego w aferę w centrum projektów informatycznych, którą bada CBA. Andrzej M. zdaniem śledczych uczestniczył w największej aferze korupcyjnej w historii Polski. Jednocześnie by ukryć dochodu swojej żonie kazał udawać... prostytutkę. O sprawie informuje "Fakt".

Jak zeznał w śledztwie jeden ze świadków, dyrektor z resortu spraw wewnętrznych kazał swojej ślubnej mówić, że pieniądze, których pochodzenia nie był w stanie wytłumaczyć, pochodzą z prostytucji, którą ona uprawia!

Jak poznał swoją żonę Andrzej M.? Było to już podczas jego pobytu w MSW.

Ewa M. to druga żona byłego dyrektora CPI. Poznał ją, gdy była sekretarką. Dla niej rozwiódł się z żoną. Jak mówiła nam osoba znająca Andrzeja M., to właśnie po związaniu się z młodszą kobietą dyrektor został łapówkarzem – przynajmniej na tak ogromną skalę.

Teraz Andrzej M. został zatrzymany. Podobno "sypie" kolegów. To wyjaśnia prawdziwy popłoch wśród urzędników.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/8895-l ... -pieniadze
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Gość 4 grudnia 2013 roku
10:09

W Singapurze korupcja na stanowisku państwowym jest karana śmiercią. Może warto zastosować w Polsce sprawdzone, dobre wzorce?

=========================================

Polska skorumpowana jak państwo trzeciego świata

Łapówkarstwo w sektorze publicznym pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań na świecie - głosi doroczny raport Transparency International. Dania i Nowa Zelandia są najmniej skorumpowane, Polska awansowała z 41. na 38. miejsce.

Transparency International, pozarządowa organizacja z siedzibą w Berlinie, sklasyfikowała pod względem poziomu korupcji 177 państw w skali od 0 (najwyższy poziom korupcji) do 100 punktów.

Transparency podkreśliła, że ponad dwie trzecie uwzględnionych w raporcie krajów uzyskało wyniki poniżej 50 punktów, co wskazuje na poważne problemy z korupcją. Zagrożenie występuje na wszystkich szczeblach władzy i dotyczy zarówno pozwoleń udzielanych na szczeblu lokalnym, jak i uchwalania ustaw i regulacji na szczeblu krajowym.

Uzyskawszy 60 punktów, Polska zajęła w tegorocznym rankingu 38. miejsce, ex aequo z Brunei. Rok temu Polska była z 58 punktami na 41. miejscu.

Według raportu najmniejsza korupcja panuje w Danii i Nowej Zelandii, które uzyskały po 91 punktów. Kolejne miejsca zajęły Finlandia i Szwecja (po 89 punktów), Norwegia i Singapur (po 86 pkt) oraz Szwajcaria - 85 pkt.

Najniższe miejsca w rankingu zajęły Afganistan, Korea Północna i Somalia z wynikiem po 8 pkt.

Wśród krajów UE zwraca uwagę spadek Hiszpanii o dziesięć miejsc w rankingu. Mocno dotknięty przez kryzys finansowy kraj dostał 59 punktów i zajął 40 miejsce. Wyniki poniżej 50 punktów osiągnęły Chorwacja i Czechy (48 pkt), Włochy i Rumunia (43 pkt) oraz Bułgaria - 41 pkt. Najgorzej ocenianym przez TI krajem UE jest nadal Grecja z 40 punktami.

Niemcy poprawiły nieznacznie swoją pozycję, przesuwając się z 13. na 12. miejsce, natomiast Francja pozostała na 22. miejscu. Szefowa niemieckiej sekcji TI powiedziała, że głównym problemem Niemiec jest działalność lobbystów. Jej zdaniem dotacje od prywatnych firm dla partii politycznych powinny zostać ograniczone do 50 tys. euro.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/8890-p ... ego-swiata
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

1_zly_pies

"Udział energii ze źródeł odnawialnych w zużyciu energii i UE".... Wielka Brytania 3,8%, Holandia 4,3%, Francja 11,5%, Włochy 11,5 %, Niemcy 12,3 % - to jakby nie patrzeć najbardziej rozwinięte i uprzemysłowione kraje UE. W związku z tym nie mam więcej pytań odnośnie tej ekologicznej propagandy. Chyba komuś są nie na rękę nasz złoża węgla no i najwyższa pora zbudować swoją atomówkę bo ta tzw. Europa robi nas bez mydła....

-----------------------------

dopracowanywkazdymcalu

Ciekawe jak wygladala by ankieta gdyby zadac pelne pytanie czyli:
Czy jestes za zwiekszeniem ilosci energii odnawialnej ktore spowoduje ze prad bedzie o wiele drozszy?

Jestem ciekaw jak wtedy wygladaly by wyniki ankiety.


===========================

Porażka branży "zielonej" energetyki w Polsce
Obrazek
Ponad 10 tys. osób w manifestacji poparcia dla energetyki odnawialnej - tak wyglądał tydzień temu Berlin. Wczoraj na podobną pikietę w Warszawie przyszły dwie osoby. Polacy nie pokochali energetyki odnawialnej?

Sobotnia demonstracja w Berlinie, na którą przyszło od 10 do 16 tys. osób, była odpowiedzią na plany niemieckiego rządu, który w podpisanej właśnie umowie koalicyjnej chce nieznacznie spowolnić Energiewende - czyli niemiecką rewolucję energetyczną zakładającą zastępowanie elektrowni jądrowych i węglowych odnawialnymi źródłami energii (OZE).

Podobne plany - ograniczenia wsparcia energetyki odnawialnej - ma także polski rząd. Dlatego wczoraj podobną manifestację chcieli urządzić pod kancelarią premiera zwolennicy rozwoju "zielonej" energetyki w Polsce. Data nie była przypadkowa, bo dokładnie trzy lata temu minął termin, do którego Polska powinna była wdrożyć unijną dyrektywę o promocji OZE. Na demonstrację zapraszali m.in. Ryszard Kalisz i posłowie Twojego Ruchu Janusza Palikota. Warszawska manifestacja bynajmniej nie powtórzyła berlińskiego sukcesu. Oprócz organizatorów przyszły zaledwie dwie osoby.

- Aż trudno mi uwierzyć w to, że pod kancelarią premiera, za wyjątkiem dwóch osób, zabrakło przedsiębiorców związanych z branżą energetyki odnawialnej. Ustawa o OZE to niepowtarzalna szansa dla czystego biznesu - mówi Dariusz Szwed z Zielonego Instytutu, współorganizator pikiety. - Część przedstawicieli branży przekonuje, że zamiast manifestować, lepiej negocjować w gabinetach. Tymczasem widać, że rząd od kilku lat zwodzi i przedsiębiorców, i zwykłych ludzi, którzy chcieliby zainwestować we własne odnawialne źródła energii.

Polacy chcą OZE...

Paradoksalnie, sami Polacy nie są wcale mniej "zieloni" od Niemców. W opublikowanym wczoraj badaniu ośrodka SW Research zleconym przez portal OptimalEnergy.pl aż 95 proc. respondentów stwierdziło, że w Polsce powinno się pozyskiwać więcej energii ze źródeł odnawialnych.

Jednocześnie 80 proc. odnotowało, że obecna polityka rządu temu nie sprzyja. Potwierdzają to także wyniki innych badań. Według listopadowej ankiety CBOS na zlecenie Greenpeace 89 proc. Polaków opowiada się za większym wykorzystaniem OZE, a 70 proc. oczekuje od rządu polityki wspierającej ten rozwój. Z kolei ubiegłoroczne badanie TNS OBOP zamówione przez Instytut Energetyki Odnawialnej pokazuje, że 45 proc. Polaków jest zainteresowanych zakupem własnej przydomowej instalacji wytwarzającej "zielony" prąd.

...ale niewiele wiedzą


Od naszych zachodnich sąsiadów różnimy się jednak zaangażowaniem w sprawy społeczne. Dotyczy to zresztą wszystkich dziedzin życia. Dysproporcje te powiększa jeszcze to, że w Niemczech w sektorze OZE pracuje już blisko 380 tys. osób, a co drugie euro wpompowywane w produkcję "zielonego" prądu (są ich miliardy rocznie) trafia do osób prywatnych i rolników. Nasi sąsiedzi wiedzą też dokładnie, ile wydają na wsparcie OZE, bo mają to wyszczególnione na rachunkach za prąd. Nawet najmniejsze firmy z sektora zrzeszają się i razem zabiegają o swoje interesy. Tymczasem w Polsce co trzeci ankietowany przez SW Research nie był wstanie wymienić ani jednego odnawialnego źródła energii.

Autor współprowadzi serwis poświęcony energetyce wysokienapiecie.pl.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,150 ... #BoxBizTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ministrowie chcą pojeździć za Twoje pieniądze
Obrazek
Ministrowie z rządu Donalda Tuska wystąpili do Sejmu o zwrot wydatków na benzynę do prywatnych samochodów. Choć wożeni są głównie służbowymi limuzynami

- podaje „Super Express”.

Członkowie rządu, choć z reguły przemieszczają się samochodami służbowymi, domagają się zwrotu pieniędzy z budżetu państwa także za podróże odbywane prywatnymi pojazdami. Rekordziści pobierają na ten cel nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami posłowie mogą występować o zwrot wydatków na paliwo do prywatnego auta "w związku z wykonywaniem swojego mandatu". Limit wynosi 2,9 tys. zł miesięcznie, a politycy nie muszą przedstawiać rachunków

- przypomina „Super Express”.

W dojeniu kasy państwowej przoduje kierownictwo Ministerstwa Zdrowia. Według informacji „Rzeczpospolitej”, minister zdrowia Bartosz Arłukowicz wystąpił o zwrot 27 tys. zł za paliwo do prywatnego auta za 2012 rok. Jeszcze większej kwoty domaga się wiceszef resortu zdrowia Sławomir Neumann. Uzyskał on ponad 35 tys. zł zwrotu za paliwo. Były minister transportu, Sławomir Nowak, domaga się zwrotu aż 20 tys. zł, szef MSZ, Radosław Sikorski chce z kolei, aby budżet państwa zwrócił mu 19 tys. zł.

Biorąc pod uwagę kwoty, jakie ci panowie wydają na paliwo, można przyjąć, że na dojazdach i spotkaniach z wyborcami upływa im większa część roku. Kiedy więc mają czas na bycie ministrami? To jest niemożliwe, aby tyle wydawali na benzynę. Jak na dłoni widać, że nadużywają swoich pozycji. A z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika to po prostu przekręt

- komentuje dla „Super Expressu” prof. Antoni Kamiński, były prezes Transparency International Polska.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/8971-m ... -pieniadze
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Pochowali się w tych cieplusi norach, a Tusk im załatwił parasol ochronny.
==============================
"Fakt": wydajemy 110 zł na urzędnika
Z powodu fałszywych alarmów bombowych w piątek tylko z pięciu ministerstw ewakuowano blisko 5000 urzędników. To ilu ich jest w rządzie? Okazuje się, że w samych ministerstwach zatrudniona jest rzesza ponad 41 tysięcy osób! To tyle, ile mieszkańców ma Nowa Sól w woj. lubuskim. Na pensje dla urzędników wydajemy rocznie ponad 3 miliardy złotych. I czy chcemy, czy nie, każdy z nas łoży na nich po 110 złotych rocznie.
Obrazek
W ciągu ostatnich sześciu lat, gdy Polacy z powodu kryzysu drżeli o pracę, tylko urzędnicy nie musieli martwić się o stołki. Jak wynika z naszych danych, od początku rządów koalicji PO–PSL, w całej Polsce przybyło ok. 30 tys. urzędników. To rozpasanie świetnie widać na poziomie ministerstw. Dziś, w rządzie, czyli we wszystkich resortach i Kancelarii Premiera pracuje 41 tysięcy osób – wynika z Mapy Wydatków przygotowanej przez Fundację Republikanów. Najwięcej zatrudnia Ministerstwo Obrony Narodowej. Wojciech Siemoniak daje pracę niemal 10 tys. urzędnikom. Druga w kolejności jest wicepremier Elżbieta Bieńkowska, która po ostatnich przetasowaniach w rządzie stanęła na czele superresortu infrastruktury i rozwoju regionalnego. Ma pod sobą ponad 7 tysięcy urzędników!

Rząd zatrudnia na potęgę, bo o pieniądze nie musi się martwić. Na pensje urzędników łożymy przecież my, podatnicy! Tyle kosztuje nas rząd Ministerstwo Obrony Narodowej – 9,8 tys. pracowników, 630 mln zł Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju – 7,1 tys. pracowników, 557 mln zł Ministerstwo Spraw Zagranicznych – 3,6 tys. pracowników, 294 mln zł Ministerstwo Sprawiedliwości – 2,7 tys. pracowników, 207 mln zł Ministerstwo Finansów – 2,5 tys. pracowników, 215 mln zł Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji – 2,1 tys. pracowników, 139 mln zł Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – 1,8 tys. pracowników, 90 mln zł Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – 1,7 tys. pracowników, 111 mln zł Ministerstwo Rolnictwa – 1,7 tys. pracowników, 123 mln zł Ministerstwo Zdrowia – 1,3 tys. pracowników, 84 mln zł.

źródło: http://biznes.onet.pl/fakt-wydajemy-110 ... rasa-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek

Polacy mają powody do narzekań na wyśrubowane rachunki za energię. Nasze ceny prądu i gazu należą do najwyższych w Unii Europejskiej w odniesieniu do siły nabywczej.


Nadeszły mrozy i zaczynamy podkręcać elektryczne oraz gazowe piecyki. A za kilka miesięcy będziemy z irytacją patrzeć na rachunki z elektrowni i gazowni. Tę irytację w jasny sposób tłumaczy ostatnie opracowanie unijnego urzędu statystycznego Eurostat na temat cen energii elektrycznej i gazu w Unii Europejskiej w pierwszej połowie tego roku.

Teoretycznie tanio


Nominalnie ceny elektryczności i gazu nie są w Polsce wyśrubowane. W czerwcu gospodarstwa domowe w Polsce za 1 kWh energii elektrycznej płaciły przeciętnie 0,618 zł, czyli równowartość niespełna 0,148 euro. Nominalnie podobnej wysokości ceny detaliczne 1 kWh energii elektrycznej obowiązywały wtedy we Francji i w Czechach. A jednocześnie nominalne ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych były w czerwcu tego roku wyraźnie niższe od unijnej średniej, która wynosiła 0,2 euro za 1 kWh.

Także nominalnie ceny gazu dla gospodarstw domowych w Polsce nie były zbyt wysokie. Przed rokiem Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zakończyło ciągnący się niemal dwa lata spór cenowy z Gazpromem. Rosyjski koncern obniżył ceny gazu dostarczanego polskiej firmie, a w zamian PGNiG zrezygnowało z procesowania się z Rosjanami o tę obniżkę arbitrażu w Sztokholmie. I dla uczczenia tego sukcesu PGNiG postanowiło o 10 proc. obniżyć rachunki gospodarstw domowych. A premier Donald Tusk zapowiadał, że taniej za gaz niż Polacy będą płacić jedynie Rumuni.

Premier tylko nieznacznie się pomylił. Według Eurostatu w pierwszej połowie roku nominalnie ceny gazu dla polskich gospodarstw domowych były wyższe tylko od takich cen w Rumunii, na Węgrzech i w Chorwacji (która weszła do UE od lipca).

Kłopot z zarobkami

Zupełnie inaczej przedstawia się jednak energetyczna mapa Europy, kiedy odniesie się ceny prądu i gazu do siły nabywczej w poszczególnych państwach Unii, wyrażonej za pomocą sztucznej jednostki walutowej PPS (Purchasing Power Standard).

W odniesieniu do siły nabywczej Polaków cena detaliczna 1 kWh energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w Polsce należy do najwyższych w UE, ustępując w taki sam sposób obliczonym cenom elektryczności na Cyprze, w Niemczech oraz w Rumunii i Portugalii. A jednocześnie w odniesieniu do swojej siły nabywczej za 1 kWh energii polskie gospodarstwa domowe płacą o jedną czwartą więcej od unijnej średniej.

Najmniej rachunki za prąd w swoich portfelach w UE odczuwają mieszkańcy Finlandii, Francji, Luksemburga i Szwecji. W odniesieniu do swojej siły nabywczej Finowie i Francuzi płacą za energię elektryczną niemal dwa razy taniej niż Polacy.

Podobnie rzecz się ma z cenami gazu dla polskich gospodarstw domowych. Nominalnie są niewygórowane, ale w odniesieniu do naszej siły nabywczej należą do dziesiątki najwyższych w Europie i o jedną piątą przekraczają unijną średnią. A najmniej ceny gazu w swoich portfelach odczuwają w Unii mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy w odniesieniu swojej siły nabywczej płacą za gaz o jedną trzecią taniej niż Polacy.

Niestety, nic też nie zapowiada, by wydatki na energię szybko przestały ciążyć Polakom w kieszeni. Koncerny energetyczne na razie nie zapowiadają obniżek taryf, a PGNiG już od października chciało podnieść ceny, ale nie zgodził się na to Urząd Regulacji Energetyki.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,151 ... tw.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tusk mówi: Mam wasze prawa gdzieś. Komorowski: Na dwoje babka wróżyła
Premier Donald Tusk nie liczył się z głosami ponad 2 mln Polaków, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum w sprawie wysokości wieku emerytalnego, ani milionem rodziców dzieci w wieku przedszkolnym. Nie liczy się również z posiadaczami kont w OFE. Liczy się tylko krótkoterminowy interesik polityczny.

Dziś prasa doniosła, że rząd tak skonstruował przepisy reformujące OFE, że 2,5 mln osób mających swoje konto w OFE nie może zdecydować, czy wybrać nadal OFE, czy też przejść do ZUS-u, bo w projektowanej ustawie jest zapis, że na 10 lat przed przejściem na emeryturę obowiązuje tzw. suwak emerytalny, który automatem przeniesie pieniądze tych osób z OFE na subkonto w ZUS-ie.

W ten sposób Tusk ze swoim rządem po raz kolejny użył narzędzi inżynierii politycznej i zabezpieczył swoje nieróbstwo obowiązkowym przelewem pieniędzy 2,5 mln Polaków z OFE do bankruta ZUS-u. Widać nie ufa Polakom. Można zrozumieć Tuska, że ma strach ma w oczach, gdy patrzy na ziejącą dziurę budżetową. Można by, ale Tusk jest już premierem 6 rok. Przez ten czas nie zrobił nic, by zwiększyć inwestycje zagraniczne, by zwiększyć wpływy do budżetu, by ponad 60 proc. młodych ludzi w Polsce nie miało marzenia o wyjeździe do pracy za granicę.

Przykład nieróbstwa Tuska i jego otoczenia jest żenujący. Karygodne jest lekceważenie głosów Polaków, którzy już od miesięcy jasno pokazują Tuskowi, co sądzą o jego pomysłach i lekceważeniu ich praw.

Dziwi bierność prezydenta Bronisława Komorowskiego, który - jak sam o sobie i jego otoczenie mówi o nim, że jest strażnikiem praw obywatelskich - niby straszy Tuska, że ustawy reformującej OFE nie podpisze lub, że ją zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego, a niby z bólem serca mówi, że gospodarka wymaga reform i, że zmiany w finansach publicznych są konieczne. Analizując wypowiedzi głowy państwa, to widać, że nie bardzo orientuje się (poza ogólną papką informacyjną przekazaną jemu przez jakiś ekspertów), czym są pieniądze w OFE i czym jest ich próba przejęcia przez rząd i wpomponowania do ZUS-u.

Komorowski chce być miłym dobrym prezydentem dla Polaków. Na razie w tej sprawie jest siedzącym urzędniko-politykiem na dwóch stołkach uprawiającym politykierstwo, bo z głową państwa mającą chronić słabych obywateli takie jego działanie nie ma nic wspólnego.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/9080-tusk- ... ka-wrozyla
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Biedni i wykluczeni, w kilku pytaniach i odpowiedziach
Obrazek
Dlaczego mamy wysokie bezrobocie i syf w gospodarce, zresztą nie tylko w naszym kraju ale i praktycznie w całej Europie? Dlaczego mimo kilkudziesięciu lat walki z tzw. biedą i wykluczeniem społecznym, te same regiony są wciąż biedne i wykluczone, mimo pompowania w nie ogromnych ilości pieniędzy zabieranych w podatkach tym, którzy jeszcze pracę mają?

Czasem lubię sobie przejrzeć raporty GUS'u i innych instytucji, żeby zorientować się w ogólnej sytuacji makroekonomicznej (takie zboczenie z czasów studiów geograficznych, kiedy trzeba było wertować roczniki i na ich podstawie wizualizować różne dane statystyczne, a potem wyciągać na ich podstawie ogólne wnioski). Co się zatem okazuje? Z danych MPiPS wynika, że w Polsce około 5 mln osób jest stale objętych wsparciem różnych instytucji pomocy społecznej. Jest to aż 14% mieszkańców tego kraju (po odjęciu liczby tych, którzy wyjechali za granicę, żeby pracować i upodlającego zasiłku nie pobierać). Przy okazji okazuje się również, że 80% korzystających z tej pomocy, pobiera ją dłużej niż 10 lat. Daje to 4 mln osób non stop żyjących na zasiłku! Ale pójdźmy dalej. Liczba aktywnych zawodowo Polaków wynosi obecnie około 17 mln. W administracji publicznej, samorządowej i korpusie służby cywilnej zatrudnionych jest w sumie około 1 mln osób. Do tego dochodzi cała budżetówka, czyli dodatkowe 2 mln osób. Daje to blisko 20% ogółu zatrudnionych, którzy nie wytwarzają bezpośrednio dochodu narodowego. W tej liczbie, poza urzędnikami publicznymi, samorządowymi, korpusem służby cywilnej, są też nauczyciele, lekarze i żołnierze...

Teraz kilka na szybko wyciągniętych refleksji:

1. Większość tzw. wykluczonych w tym kraju zamiast wychodzić z biedy, uzależniło się od zasiłków i w zdecydowanej większości przypadków czyni z tego po prostu styl życia.

2. Sprzyja temu olbrzymia redystrybucja dochodu narodowego, która oznacza ni mniej ni więcej, że pieniądze zamiast trafiać bezpośrednio od klienta oferującego jakąś usługę, przechodzą najpierw przez rozdymany do granic absurdu aparat fiskalno-urzędniczy.

3. 4 mln osób pobierających non stop zasiłki, to zajebiście wielkie grono potencjalnych wyborców gotowych oddać swój głos na tego, kto im znów obieca kolejne lata zasiłków. A zatem nie żeby było lepiej, ale żeby nie było gorzej. Stąd taki, a nie inny skład parlamentu (patrz pkt. 4).

4. Socjal w tym kraju obiecują wszyscy od lewa do prawa. SLD, PO, Ruch Palikota, PSL, PiS. Wszyscy licytują się, kto da więcej. A zatem prawdziwości i znaczenia nabierają wnioski z pkt. 3. Mało tego, chodzi im o to, żeby istniejący stan podtrzymać. Co prawda słychać górnolotne i chwytające za serce hasła walki z biedą itd. Ale tylko oni sami w to wierzą, albo Ci którzy chcą w to wierzyć :)

5. Powiedzenie otwarcie ludziom, że - stop, koniec zasiłków, to wyborczy gwóźdź do trumny. Przykładem tego był ostatnio Romney, który nieopatrznie zasugerował w kuluarach konwencji wyborczej, że na głosy wiecznych nierobów, żyjących na socjalu Obamy nie ma co liczyć. Ktoś to nagrał, wyszło na jaw i lewicowe media go zajechały, że to cham, niewrażliwy społecznie bydlak, chytry kapitalista i pijawka. Rozwinięciem tego jest pkt. 6.

6. Hasło dania wędki zamiast ryby jest z miejsca traktowane jak faszyzm, głos obrzydliwego kapitalistycznego podejścia do biednego człowieka, bez sprawiedliwości i wrażliwości społecznej, i temu podobny bełkot.

7. W sytuacji non stop brakującej kasy na wywiązywanie się z socjalnych obietnic można, z punktu widzenia zakutego socjalistycznego łba, stosować trzy główne rozwiązania oraz ich wzajemne kombinacje, aby jakoś wiązać koniec z końcem - dowalić pracującym jeszcze większe podatki, drukować pieniądze, albo zaciągać kredyty. Obecny rząd stosuje cały tercet tych jakże genialnych rozwiązań i życzę mu powodzenia...

Teraz smutniej:

1. Tak już chyba będzie zawsze i nie ma co liczyć na to, że coś się zmieni...

2. Może pojawi się ktoś, kto rozwali ten durny układ (nowy Piłsudski, nowy Pan Brunon, kosmita?) i przywróci jakąś, choćby minimalną, logikę funkcjonowania państwa w oparciu o liberalne zasady. Ale to mało prawdopodobne...

3. System się w końcu załamie (to bardzo prawdopodobne), ludzie wyjdą na ulicę i zacznie się jatka. Ci co rządzą będą już wtedy daleko stąd (król Francji nie mógł salwować się szybko ucieczką podczas rewolucji i zgubił na szafocie głowę...), pewnie gdzieś na Karaibach. Będą przyglądać się masakrze i popijać wesoło drinki.

4. Po masakrze władzę obejmie... ten co obieca więcej socjalu :)

Idę na piwo, cześć!

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/9115-biedn ... owiedziach
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM