: 09 wrz 2006, 18:25
Po pierwsze:
Tak właśnie jest - z żadnego cywilizowanego schroniska na świecie nie dostaniesz niewysterylizowanej suki lub niewykastrowanego psa. Schronisko nie może przyczyniać się do dalszego bezsensownego rozmanażania.
Chcesz mieć taką sukę, jedź i kup ją od hodowcy.
Hehe, naszemu narodowi trudno przyznać, że pies to żywe, czujące stworzenie, ale jak już go ma i kocha, to trudno mu po nim sprzątać a jeszcze trudniej wykastrować kochanego pieseczka lub wysterylizować suczkę, nie sądzę więc że z własnej woli ustawią się w kolejce do takiego zabiegu. Ale gdy zachęcić ich na przykład obniżonym lub umożonym na jakiś czas podatkiem od posiadania psa, to może niektórzy się zdecydują.
Po trzecie moja osobista opinia dlaczego w każdej klatce jest tyle psów. Za łatwo można sobie takiego czy innego pieska zafundować. Za dużo mamy cioć, wujków i innych znajomych, których suczka akurat raz "dla zdrowia" ma szczeniaczki (jest to totalna bzdura - to czy suka ma czy nie ma szczeniaków nie wpływa ani na jej zdrowie, ani na psychikę i tak samo może zachorować na ropomacicze na przykład jak suka, która szczenięta ma) Nawet za 200 zł można sobie kupić pieska "bez papierów". Ja hoduję psy z rodowodem i powiem szczerze, dla mnie jedyną znaną mi gwarancją, że pies będzie dobrze traktowany i nigdy nie wyląduje w schronisku jest jego cena. Jak ktoś jest w stanie za tego psa zapłacić, to jest w stanie go dobrze karmić, zajmować się nim i dbać o niego. Może brutalne, ale prawdziwe.
A potem to już się go ma, tego pieska, czasami naleje komuś na wycieraczce, a czasami nawali komuś pod oknem. czasami poleci sobie za suczką i wyląduje w schronisku. I jakoś nikt go nie szuka. A gdyby miał chipa już tak łatwo by nie zginął. Naprawdę problem nie jest w psie, problem jest tylko i wyłącznie w właścicielu psa. Myślę, że gdyby dowalić mu porządną grzywnę, to natychmiast inni będą latać z torebkam na psie odchody. Poza tym, puszczanie psów samopas jest karygodne tak czy inaczej. Pies zawsze powinien być pod kontrolą (smycz). Mnie nie interesuje czy to jest pies mały czy duży. Ja zawsze miałam problem, że do mojego psa na smyczy podchodzi jakiś niezidentyfikowany pies puszczony luzem.
Można mieć psa w bloku, dlaczego nie, ale trzeba mieć dla niego czas. Trzeba go paru rzeczy nauczyć, żeby nie był problemem dla innych mieszkańców. Trzeba mu poświęcić czas, pozwolić się codziennie wybiegać itd. Nie wystarczy postawić mu miski. Bo pies to jest bardzo pojętne zwierzę, chyba wszyscy o tym zapomnieli. Można go nauczyć wielu rzeczy, na przykład załatwiania się w określonych miejscach.
Więc tak jak w każdym temacie, problem leży zawsze w ludziach, nie w zwierzętach w tym wypadku. To właściciel nie stosuje się do określonych przepisów i nie pies jest temu winny. Ale ten sam problem mamy w każdym innym temacie - ludzie łamią prawo, a jakoś policji czy straży miejskiej nie widać, więc łamią je dalej. Od nie sprzątania po psach, przez palenie na ulicy, łamanie przepisów drogowych do zatłuczenia psa tępym narzędziem i zamordowania własnego dziecka.
To samo z tematem pogryzień czy zagryzień itp. Czy to zwierzę jest winne, czy jego właściciel? Dla mnie zawsze jest to wina człowieka, który jest przecież odpowiedzialny za zwierzę, które posiada. Jest odpowiedzialny za jego wychowanie i zwalanie na charakter psa, jego predyspozycje, jest bzdurą.
Piszę to wszystko jako właściciel kilku psów, który dla nich wyniósł się z miasta.
I teraz możemy sobie szczekać ile nam się podoba i tupać też
Jeśli chodzi o szkodliwość czynu, tak sądy o tym decydują, ale jakaś ustawa zawiera przepisy ile za dany czyn można dostać. W tej chwili znęcanie się nad zwierzęciem i zabicie go ze szczególnym okrucieństwem jest traktowane jak czyn o niskiej szkodliwości społecznej - czyli po prostu maksymalnie 2 lata więzienia. A my uważamy, że to za mało.
Tak właśnie jest - z żadnego cywilizowanego schroniska na świecie nie dostaniesz niewysterylizowanej suki lub niewykastrowanego psa. Schronisko nie może przyczyniać się do dalszego bezsensownego rozmanażania.
Chcesz mieć taką sukę, jedź i kup ją od hodowcy.
Hehe, naszemu narodowi trudno przyznać, że pies to żywe, czujące stworzenie, ale jak już go ma i kocha, to trudno mu po nim sprzątać a jeszcze trudniej wykastrować kochanego pieseczka lub wysterylizować suczkę, nie sądzę więc że z własnej woli ustawią się w kolejce do takiego zabiegu. Ale gdy zachęcić ich na przykład obniżonym lub umożonym na jakiś czas podatkiem od posiadania psa, to może niektórzy się zdecydują.
Po trzecie moja osobista opinia dlaczego w każdej klatce jest tyle psów. Za łatwo można sobie takiego czy innego pieska zafundować. Za dużo mamy cioć, wujków i innych znajomych, których suczka akurat raz "dla zdrowia" ma szczeniaczki (jest to totalna bzdura - to czy suka ma czy nie ma szczeniaków nie wpływa ani na jej zdrowie, ani na psychikę i tak samo może zachorować na ropomacicze na przykład jak suka, która szczenięta ma) Nawet za 200 zł można sobie kupić pieska "bez papierów". Ja hoduję psy z rodowodem i powiem szczerze, dla mnie jedyną znaną mi gwarancją, że pies będzie dobrze traktowany i nigdy nie wyląduje w schronisku jest jego cena. Jak ktoś jest w stanie za tego psa zapłacić, to jest w stanie go dobrze karmić, zajmować się nim i dbać o niego. Może brutalne, ale prawdziwe.
A potem to już się go ma, tego pieska, czasami naleje komuś na wycieraczce, a czasami nawali komuś pod oknem. czasami poleci sobie za suczką i wyląduje w schronisku. I jakoś nikt go nie szuka. A gdyby miał chipa już tak łatwo by nie zginął. Naprawdę problem nie jest w psie, problem jest tylko i wyłącznie w właścicielu psa. Myślę, że gdyby dowalić mu porządną grzywnę, to natychmiast inni będą latać z torebkam na psie odchody. Poza tym, puszczanie psów samopas jest karygodne tak czy inaczej. Pies zawsze powinien być pod kontrolą (smycz). Mnie nie interesuje czy to jest pies mały czy duży. Ja zawsze miałam problem, że do mojego psa na smyczy podchodzi jakiś niezidentyfikowany pies puszczony luzem.
Można mieć psa w bloku, dlaczego nie, ale trzeba mieć dla niego czas. Trzeba go paru rzeczy nauczyć, żeby nie był problemem dla innych mieszkańców. Trzeba mu poświęcić czas, pozwolić się codziennie wybiegać itd. Nie wystarczy postawić mu miski. Bo pies to jest bardzo pojętne zwierzę, chyba wszyscy o tym zapomnieli. Można go nauczyć wielu rzeczy, na przykład załatwiania się w określonych miejscach.
Więc tak jak w każdym temacie, problem leży zawsze w ludziach, nie w zwierzętach w tym wypadku. To właściciel nie stosuje się do określonych przepisów i nie pies jest temu winny. Ale ten sam problem mamy w każdym innym temacie - ludzie łamią prawo, a jakoś policji czy straży miejskiej nie widać, więc łamią je dalej. Od nie sprzątania po psach, przez palenie na ulicy, łamanie przepisów drogowych do zatłuczenia psa tępym narzędziem i zamordowania własnego dziecka.
To samo z tematem pogryzień czy zagryzień itp. Czy to zwierzę jest winne, czy jego właściciel? Dla mnie zawsze jest to wina człowieka, który jest przecież odpowiedzialny za zwierzę, które posiada. Jest odpowiedzialny za jego wychowanie i zwalanie na charakter psa, jego predyspozycje, jest bzdurą.
Piszę to wszystko jako właściciel kilku psów, który dla nich wyniósł się z miasta.
I teraz możemy sobie szczekać ile nam się podoba i tupać też
Jeśli chodzi o szkodliwość czynu, tak sądy o tym decydują, ale jakaś ustawa zawiera przepisy ile za dany czyn można dostać. W tej chwili znęcanie się nad zwierzęciem i zabicie go ze szczególnym okrucieństwem jest traktowane jak czyn o niskiej szkodliwości społecznej - czyli po prostu maksymalnie 2 lata więzienia. A my uważamy, że to za mało.