Dzisiaj nie mam dobrych wiadomości. Oglądający ten bociani temat pamiętają, że było pięć jaj i z wszystkich wylęgły się pisklęta. Wprawdzie jeden z tej piątki był nieco nmniejszy i słabszy, ale żył. W ubiegłą sobotę ( na fotkach z niedzieli nie zauważyłem tego) wszystkie młode bocianki straciły życie. Przyczyna , jak dotychczas, jest nieznana. Może pokarm przyniesiony przez rodziców z łąk i pól był zatruty pestycydami ? Nie wiem. Jeżeli tak rzeczywiście było, to dorosły bocian mógł taką strawę wytrzymać, a pisklak , niestety nie. Dzisiaj martwe pisklaki zostały przez bociana wyrzucone poza gniazdo. Tutaj w tym gnieździe już nie ma co obserwować. W tej chwili gniazdo jest puste i nie ma żadnego bociana. Ciekawe, czy dorosłe bociany będą tutaj przylatywały, żeby spędzić noc. W koącu muszą jakoś ten czas przeczekać, zanim zaczną się bocianie sejmiki z koącem sierpnia i wszystkie razem odlecą do ciepłych krajów, do Afryki i do Hiszpanii.
Przed wieczorem jeden z bocianów powrócił do gniazda
: 18 maja 2009, 20:42
autor: NEVIL
Nie tylko w Bornheim doszło do tragedii. Również w Chybach pod Poznaniem rozegrał się dramat w ich gnieździe , obserwowanym przez kamerę. Na jajach siedziała bocianica i wysiadywała 4 jaja. Do gniazda przyleciał bocian ze złamaną nogą. Noga od połowy zwisała na pasku skóry. Straszny widok. Bocian nie mógł zmienić bocianicy, aby ją zmienić przy wysiadywaniu jaj. Sam ledwo stał, a gdyby usiadł, to pewnie juz by nie powstał. Bocian stał tak w gnieździe kilka godzin na jednej nodze i w koącu odleciał. Głodna bocianica zostawiła jaja i poleciała coś zjeść. Gdy siadła na jajach, przyleciał jakiś obcy bocian i zaatakował gniazdo. Doszło do walki w gnieździe i w powietrzu. Bocianica z gniazda przegrała pojedynek, bo jej ranny małżonek nie mógł jej bronić. Ten bocian-intruz zajął gniazdo, zniszczył i powyrzucał wszystkie jaja. Szerzej o tym temacie tutaj: