: 10 sty 2020, 16:32
Gdyby rządziło PO/PSL nie byłoby wcale lepiej...
============================
Wczoraj rząd M. Morawieckiego opublikował projekt rozporządzenia, które przewiduje, że w 2020 roku rolnicy otrzymają od państwa po 1 zł za każdy litr zużytego oleju napędowego. Na ten cel z publicznych pieniędzy na być wydanych blisko 1,2 mld zł. Z kolei Ministerstwo Aktywów Państwowych pracuje nad wprowadzeniem rekompensat za podwyżki cen prądu wynikające z wieloletniej niekompetencji polskich polityków. Koszt dla budżetu, to ok. 3 mld zł. Kto za to zapłaci? Otóż będą to zwykli polscy podatnicy. Nadmierny socjalizm jeszcze nigdy nie skończył się czymś dobrym.
O ile budżet kraju oscyluje wokół równowagi (czyli sytuacji kiedy wszystkie wydatki są pokrywane dzięki osiąganym dochodom), to kwestia na co konkretnie rząd wydaje pieniądze ma znaczenie drugorzędne. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy budżet kraju się "nie spina" i notowany jest deficyt, który trzeba zasypywać pożyczkami. Wówczas to każdy nadmiarowy wydatek powinien być analizowany pod kątem jego zasadności. Każdy dodatkowy milion powinien być przez rządzących oglądany trzy razy zanim wypłynie poza rachunki budżetowe i powiększy sumę zobowiązań.
Polska od kilku lat zbliża się do sytuacji równowagi budżetowej, której jednak osiągnąć nie może. Wciąż notowany jest deficyt, który trzeba pokrywać długiem. Niestety ostatnie zapowiedzi przedstawicieli obecnej władzy trwale oddalają moment osiągnięcia zbilansowanego budżetu. Przypomnijmy - wczoraj rząd opublikował projekt rozporządzenia w/s zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej. Na mocy tego rozporządzenia rolnik będzie mógł otrzymać od państwa po 1 zł za każdy zużyty litr oleju napędowego. Całkowity koszt tej inicjatywy w 2020 roku to blisko 1,2 mld zł.
To jednak nie koniec. Ministerstwo Aktywów Państwowych chce, aby gospodarstwa domowe mogły się ubiegać o wypłatę rekompensat za podwyżki cen prądu. Wiadomym jest, że czekają nas w tym roku około 10 proc. podwyżki cen energii. Wszystko przez wieloletni brak inwestycji w energetyce (np. brak elektrowni atomowej) oraz wzrost kosztów emisji CO2. Minister Jacek Sasin chciałby jednak, aby Polacy mogli się ubiegać od państwa o zwrot kosztów podwyżek. Szacowany koszt tej inicjatywy powinien wynieść ok. 3 mld zł.
Kto ostatecznie poniesie wspomniane koszty? Otóż będą to zwykli Polacy. Ich podatki, zamiast być przeznaczane na szkolnictwo, służbę zdrowia, infrastrukturę czy obronność, trafią na konta zagranicznych wierzycieli w ramach spłaty długu, który trzeba było zaciągnąć by pokryć deficyt wywołany dopłatami za zużyty olej napędowy czy refundacją podwyżek rachunków za prąd. Nadmierny socjalizm i rozdawnictwo na koszt podatników, jeszcze nigdy nie skończyły się czymś dobrym. Tak samo będzie i teraz. Polska, zamiast osiągnąć budżetową równowagę, znowu będzie musiała się zmagać z powiększającą się dziurą budżetową.
źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Soc ... pelnej.htm
============================
Socjalizm pełną gębą: PiS zwiększa obciążenia, za które i tak zapłacą podatnicy

O ile budżet kraju oscyluje wokół równowagi (czyli sytuacji kiedy wszystkie wydatki są pokrywane dzięki osiąganym dochodom), to kwestia na co konkretnie rząd wydaje pieniądze ma znaczenie drugorzędne. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy budżet kraju się "nie spina" i notowany jest deficyt, który trzeba zasypywać pożyczkami. Wówczas to każdy nadmiarowy wydatek powinien być analizowany pod kątem jego zasadności. Każdy dodatkowy milion powinien być przez rządzących oglądany trzy razy zanim wypłynie poza rachunki budżetowe i powiększy sumę zobowiązań.
Polska od kilku lat zbliża się do sytuacji równowagi budżetowej, której jednak osiągnąć nie może. Wciąż notowany jest deficyt, który trzeba pokrywać długiem. Niestety ostatnie zapowiedzi przedstawicieli obecnej władzy trwale oddalają moment osiągnięcia zbilansowanego budżetu. Przypomnijmy - wczoraj rząd opublikował projekt rozporządzenia w/s zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej. Na mocy tego rozporządzenia rolnik będzie mógł otrzymać od państwa po 1 zł za każdy zużyty litr oleju napędowego. Całkowity koszt tej inicjatywy w 2020 roku to blisko 1,2 mld zł.
To jednak nie koniec. Ministerstwo Aktywów Państwowych chce, aby gospodarstwa domowe mogły się ubiegać o wypłatę rekompensat za podwyżki cen prądu. Wiadomym jest, że czekają nas w tym roku około 10 proc. podwyżki cen energii. Wszystko przez wieloletni brak inwestycji w energetyce (np. brak elektrowni atomowej) oraz wzrost kosztów emisji CO2. Minister Jacek Sasin chciałby jednak, aby Polacy mogli się ubiegać od państwa o zwrot kosztów podwyżek. Szacowany koszt tej inicjatywy powinien wynieść ok. 3 mld zł.
Kto ostatecznie poniesie wspomniane koszty? Otóż będą to zwykli Polacy. Ich podatki, zamiast być przeznaczane na szkolnictwo, służbę zdrowia, infrastrukturę czy obronność, trafią na konta zagranicznych wierzycieli w ramach spłaty długu, który trzeba było zaciągnąć by pokryć deficyt wywołany dopłatami za zużyty olej napędowy czy refundacją podwyżek rachunków za prąd. Nadmierny socjalizm i rozdawnictwo na koszt podatników, jeszcze nigdy nie skończyły się czymś dobrym. Tak samo będzie i teraz. Polska, zamiast osiągnąć budżetową równowagę, znowu będzie musiała się zmagać z powiększającą się dziurą budżetową.
źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Soc ... pelnej.htm













