44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 405
Strona 405 z 467

: 07 wrz 2019, 16:31
autor: NEVIL
Komentarze :-) :
kerimm

I jeszcze jedno pytanie. Jak się zmieścił do pudła po tv LED to gdzie chcą go zamknąć? Przecież ucieknie im przez oczko w siatce!
-----------------------------
ludek

Spoko, zmieścił sie bo miał 3 promile. Na trzeźwo nie dałby rady.
---------------------------
sdf

Mogli wcisnąć przycisk na pilocie-sam by wylazł........
=============================
Biłgoraj. Ukrył się przed policją w pudełku po telewizorze
Policjantom z komendy w Biłgoraju udało się odnaleźć poszukiwanego od 7 miesięcy mężczyznę. Ukrywał się w pudełku po 48-calowym telewizorze, które leżało na kaflowym piecu.
Obrazek
35-letni mężczyzna ukrywał się przed policją od połowy lipca bieżącego roku. Na swoim koncie ma wiele przestępstw, za które nie chciał wziąć odpowiedzialności. Oskarżano go o pobicie, liczne kradzieże czy posiadanie narkotyków. Nie chciał także płacić zasądzonych alimentów.

W środę policja z biłgorajskiej komendy postanowiła sprawdzić, czy poszukiwany przestępca jest w swoim domu. Nie zastali go tam, ale dzięki zebranym informacjom ustalili gdzie może się ukrywać.

Funkcjonariusze dotarli do kolegi poszukiwanego mężczyzny. Mieszkał w tej samej miejscowości, kilka domów dalej. Policja od razu go zauważyła w oknie. Jego zachowanie wskazywało na to, że jest pijany. Nie chciał rozmawiać i otworzyć drzwi, mimo wyraźnych poleceń.

Policjanci wezwali straż pożarną, która musiała otworzyć drzwi siłą. W mieszkaniu 45-letniego mężczyzny odnaleziono poszukiwanego przestępcę. Ukrywał się w kartonie po telewizorze, który znajdowało się na piecu kaflowym. W chwili zatrzymania miał prawie 3 promile alkoholu we krwi.

Odnalezionego mężczyznę przewieziono już do zakładu karnego. Spędzi tam najbliższe 7 miesięcy.

źródło: https://www.o2.pl/artykul/bilgoraj-ukry ... 526038657a

: 07 wrz 2019, 17:28
autor: NEVIL
Komentarze:
NiePOprawny

Gdyby w Warszawie wygrał Jaki to rozpętało by się piekło grzmiały by nawet gwiazdy na niebie -a jak wygrał swój Czaskoski to nawet ptaki śpiewają jakie to przyjazne srodowisko naturze a że wszyscy powyżej Warszawy muszą wąchać odchody i się w nich kąpać a nie to wszystko w jak najlepszym porządku -gdzie te wszystkie Geenpeace i inne niby Ekolodzy ?siedzą cicho bo to przecież ONI im przeszkadza kornik drukarz ale tylko tu w Polsce bo już w Niemczech -nie
-------------------------------------
wwwww

Tak zwani "zieloni", "ekolodzy" od dziesięcioleci są niczym innym jak pospolitymi terrorystami dzięki temu, że lewactwo dopuściło ich do głosu w procesach inwestycyjnych! Ponadto od zawsze byli na usługach służb specjalnych jak np. Greenpeace, który przez wszystkie lata 70-te i początek 80-tych XX w niemal w całości był sponsorowany przez KGB! Ponieważ obecnie "Zieloni" mają powiązania z politykami czyni ich to w istocie strukturą mafijną!
===============================
"Nagle ekolodzy milczą". Cejrowski o kryzysie na Wiśle
Obrazek
Wojciech Cejrowski skomentował ostatnią aferę ze ściekami w Warszawie. Słynny podróżnik zarzucił ekologom hipokryzję.

W zeszłym tygodniu zepsuły się kolektory odprowadzające ścieki do oczyszczalni "Czajka". Nieczystości zaczęto zrzucać do Wisły. Żeby ograniczyć zanieczyszczenie rzeki, wojsko wybudowało most pontonowy, po którym zostanie ułożony tymczasowy rurociąg ściekowy. Do sprawy odniósł się słynny podróżnik Wojciech Cejrowski na antenie Radia Koszalin.

Cejrowski zarzucił ekologom hipokryzję. Jego zdaniem ich reakcja na niedawne wydarzenia była niewystarczająca. – Jak się leją ścieki, to oni do swoich sponsorów nie przychodzą z pałami. PiS ekologów nie wspiera, zatem trzeba się na PiS rzucić. Kiedy „naszym” się wyleje, a prezydentem miasta jest człowiek, który ma na sobie kolory tęczowe, a nie narodowe, to nagle ekolodzy milczą – ocenił.

Jego zdaniem jeżeli ekolog jest uczciwy, to powinien naciskać na władzę, aby ta jak najszybciej rozwiązała kryzys. – Pierwszego dnia, gdy zaczęło się wszystko lać do Wisły, to panowała zmowa medialna. Kompletna cisza. Ekolodzy powinni być czujni i reagować – przekonywał Cejrowski.

Podróżnik stwierdził ponadto, że cała sprawa przypomina mu, jak podobna sytuacja miała miejsce w Gdańsku.

– Wyciek w Warszawie od razu przypomniał mi wyciek w Gdańsku, gdy jeszcze rządził Adamowicz. Był wyciek, była tragedia, ekologów nie było. Lało się do Bałtyku, a Unia Europejska nie zareagowała, że nagle Gdańsk zatruł bałtyckie wody – mówił w Radiu Koszalin.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/113087/nagle-e ... wisle.html

: 08 wrz 2019, 18:08
autor: NEVIL
Komentarze:
Maslany

Złodziejski proceder producentów trwa od lat. Kawy, herbaty , chemia i wiele innych artykułów jest dużo gorszych jakościowo niż na zachodzie, a ceny o wiele wyzsze
------------------------------
Robertinio

Powoli zaczyna dostawać uczulenia na napisy "wyprzedaż", "promocja", "obniżka", "sale" i po porostu je ignoruję z prostej przyczyny. Sklepy kłamią.
----------------------------------
Romcio

A kiełbasy premium tzn. czyli wysokowydajne z 1kg. Mięsa otrzymuje się 3 kg kiełbasy, albo premium znaczy że wykonane jest z innych materiałów np szynkowa drobiowa ?? Gdzie kurczak ma szynkę, smacznego.
========================
Uważaj na napis "premium" na opakowaniu. Ten chwyt marketingowy stosuje się nawet przy kostkach do WC
Czy kostka do toalety może być produktem "premium"? Według producenta tak. Wystarczy umieścić taki napis na opakowaniu, dodać luksusowy (złoty lub srebrny) kolor i sprzedać o kilka złotych drożej.
Obrazek
Polacy zarabiają coraz więcej, więc i wydawać gotowi są coraz więcej. Zwłaszcza na produkty wysokiej jakości. Tylko jak tę jakość zweryfikować? Napis "premium" na opakowaniu to tylko chwyt marketingowy, który często nie ma nic wspólnego z realnym stanem i składem danej rzeczy.

- Jako konsumenci często nabieramy się na słowa, które kojarzą nam się z prestiżem. Gdy widzimy na półce produkt ze słowem "premium" to bardziej jesteśmy skłonni go kupić, chociaż często nie wiemy, co tak naprawdę za nim stoi - mówi psycholog biznesu Iwona Golonko. Ekspertka dodaje, że z naszym wyborem łączy się również chęć bycia lepszym, sprytniejszym i bardziej wartościowym, a takie produkty mogą nam to zapewnić (oczywiście w naszych wyobrażeniach).

Postanowiłam skupić się na znalezieniu w sklepie produktów, które szczycą się właśnie tym napisem na opakowaniu. Zadanie wcale nie było trudne. Pierwsza rzecz, jaka trafiła w moje ręce, to ryż biały długoziarnisty. Na półce stał taki, który wyróżniał się srebrnym napisem "premium" i kosztował 3,35 zł (za 4 torebki). Obok znalazłam ten sam produkt (innej firmy) bez luksusowego napisu i wymyślnego opakowania, który można kupić za 2,15 zł. Za wykwintność trzeba zapłacić.

Więcej: https://finanse.wp.pl/uwazaj-na-napis-p ... 262461057a

: 09 wrz 2019, 18:18
autor: NEVIL
Komentarze:
Pisiaty

Zastanawiam sie jak mozna bronic Tuska i innych widzac przeciez ile posprzedawali a raczej oddali za grosze naszego majatku pracy naszych rodzicow i dziadkow.Jak mozna jeszcze ich bronic!Kim jestescie
--------------------------------
AGA

Brawo PiS! Nareszcie TS i „Cela+” dla Tuska, Kopacz, Rostowskiemu, Szczurka i aferałów, złodziei i zdrajców Polski. Na to czekaliśmy zbyt długo, jednak lepiej późno niż wcale.
--------------------------------------
celestynaorlac@celestynaorlac

W Chinach za przyzwolenie na taką grabież dostaliby kulkę w łeb bez żadnych ceregieli!
========================
Tusk przed Trybunałem Stanu? Szewczak: Ojcem chrzestnym wyłudzeń jest szef rządu, który uciekł od odpowiedzialności
Obrazek

Odpowiedzialność polityczna ciąży na szefie rządu, który sam dobierał sobie takich współpracowników jak Jan Vincent Rostowski, którego zawsze nazywałem „sztukmistrzem z Londynu”

Poseł Prawa i Sprawiedliwości komentuje projekt raportu komisji ds. wyłudzeń VAT, która prezentuje Marcin Horała. Przed Trybunałem Stanu miałby stanąć Donald Tusk, Ewa Kopacz, Jan Vincent Rostowski oraz Mateusz Szczurek.


To potwierdzenie słów, których użyłem kilkanaście miesięcy temu, gdy rozpoczynały się prace komisji. Zwracałem wtedy uwagę, że ojcem chrzestnym tych strat i wyłudzeń jest szef rządu, czyli premier Donald Tusk. I to się potwierdza. Uważam, że to w pełni uzasadniona decyzja

– twierdzi Szewczak w rozmowie z wPolityce.pl.

Odpowiedzialność polityczna ciąży na szefie rządu, który sam dobierał sobie takich współpracowników jak Jan Vincent Rostowski, którego zawsze nazywałem „sztukmistrzem z Londynu”. Zawiadomienia do prokuratury wysłane przez komisję dotyczą kilku wiceministrów tego rządu. Mówiłem, że Donald Tusk uciekł od odpowiedzialności, bo zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą konsekwencje tego rabunku dochodów podatkowych. Politycznie ponosi pełną odpowiedzialność. Znalazł sobie bezpieczne schronienie w Brukseli jako przewodniczący Rady Europejskiej

– dodaje poseł PiS.

Szewczak zwraca uwagę na fakt, że starty wynikające z nieszczelności systemu mogły być dużo większe.

Nie ma się co spierać, czy straty wynoszą 200, czy 260 miliardów. Według moich obliczeń, gdyby dołożyć starty na podatku akcyzowym, wynosiłby łącznie ok. 400 miliardów. Dlatego rozumiem przerażenie i wściekłość przedstawicieli totalnej opozycji. Po informacjach o działaniu fabryki trolli w Inowrocławiu mamy kolejny dowód na to, jak naprawdę wyglądała ta rzekomo zielona wyspa za rządów PO-PSL, gdzie każdy kto chciał rabował dochody podatkowe, wsadzał łapę do budżetu i wyciągał ile chciał. Mimo sprywatyzowania ogromnej części majątku narodowego w budżecie i tak były ogromne deficyty. To kolejny dowód na to, że poprzednia ekipa nie tylko nie miała fachowców od gospodarki i finansów, ale też niespecjalnie przejmowała się robotą, nie pilnowała polskiego skarbca na tyle, by nie można było nas okradać

– mówi Szewczak.

Odniósł się też do wpisu Marcina Kierwińskiego z PO, który uznał na Twitterze, że pomysł postawienia polityków PO przed Trybunałem Stanu jest próbą przykrycia afer rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Pan poseł Kierwiński powinien raczej odpowiedzieć opinii publicznej czy również w Warszawie w okresie wyborów prezydenckich nie było takiej fabryki trolli jak w Inowrocławiu. To mogłoby być równie interesujące. Trzeba mieć wyjątkowy tupet i bezczelność, by krytykować innych, gdy samemu ma się sporo za uszami

– przekonuje Janusz Szewczak.


Bardzo szczegółowo powinna być zbadana sprawa inwestycji rządu PO-PSL w dziurę w ziemi w Chile – fabryki Sierra Gorda. Mówimy tu o wydatku rzędu ok. 13 miliardów złotych, a starty z tytułu nabycia tej inwestycji zostały oszacowane w raporcie NIK na 20 miliardów. To jest konkret, a nie bajki z mchu i paproci pana Kierwińskiego

– dodaje.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/460978-ty ... owsze%2529

: 10 wrz 2019, 13:38
autor: NEVIL
Aktywiści Greenpeace częściowo zablokowali port w Gdańsku! Na szczęście nasi specjalsi szybko ich przegonili
Obrazek
Wczoraj doszło do poważnego incydentu na terenie portu w Gdańsku. Aktywiści powiązani z fundacją Greenpeace Polska zablokowali motorówkami statek z węglem płynący do portu w Gdańsku. W tym samym czasie należący do aktywistów żaglowiec "Rainbow Warrior" wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, uniemożliwiając rozładunek surowca płynącego do Polski. Co ciekawe - cała akcja została przez Greenpeace nazwana "pokojową". Na szczęście na miejscu szybko pojawili się polscy komandosi, którzy przegonili intruzów.

Aktywiści Greenpeace, którzy zablokowali wczoraj statek płynący do portu w Gdańsku, namalowali na jego burcie napis "Węgiel stop". Celem całej akcji miało być "zwrócenie uwagę polskiego rządu na pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i konieczność odejścia od węgla do 2030 r.".

Mam poważne wątpliwości co do tego, czy wczorajszą akcję aktywistów Greenpeace można nazwać "pokojową". Wszak doszło do siłowego zblokowania ruchu statków w części gdańskiego portu. Pod tym względem dobrze się stało, iż na miejscu szybko pojawiła się grupa uzbrojonych polskich komandosów (nie wiem czy była to Formoza czy Morski Oddział Straży Granicznej). Fakty są takie, że intruzi zostali szybko przegonieni.

Na marginesie całej akcji warto odnotować, że należący do Greenpeace statek "Rainbow Warrior" miał wpłynąć do portu w Gdańsku już w piątek. Jego wizyta miała być elementem obchodów 15-lecia istnienia Greenpeace w Polsce. Władze portu nie wydały jednak zgody na cumowanie statku (oficjalnym powodem był brak odpowiedniego nabrzeża, przy którym jednostka Greenpeace mogłaby cumować i przy którym jednocześnie możnaby zorganizować zaplanowane przez aktywistów tej fundacji wydarzenie).

I jeszcze jedno - niedaleko od portu w Gdańsku (jakieś 250 km) kładziona jest nowa rura gazociągu Nord Stream 2, który w razie awarii może zakłócić cały ekosystem Bałtyku. Rozumiem, że po zakończeniu akcji w gdańskim porcie, statek "Rainbow Warrior" już tam płynie i niebawem usłyszymy o blokadzie tej rosyjsko-niemieckiej inwestycji?

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Inc ... dansku.htm

: 10 wrz 2019, 20:19
autor: NEVIL
Bronisław Komorowski zachęcał do walenia dechą, a Roman Kuźniar walnął. Aż się kłonica złamała
Obrazek
Nawet komuniści byli lepsi od obecnej władzy, bo mieli w sobie bolszewicki purytanizm
„Mówić prostym językiem, walić dechą w łeb” – taki styl rozmawiania z politycznymi przeciwnikami proponował w listopadzie 2016 r. były prezydent Bronisław Komorowski. Jego doradca, prof. Roman Kuźniar, wziął w ręce dechę, a jeszcze kłonicę, sztachetę i cepy. I błysnął inteligencją na poziomie wybitnego myśliciela Pepika Skocz No z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. A ponieważ dechą, kłonicą czy sztachetą nie da się inaczej, wyrąbał tak żenujący tekst w „Gazecie Wyborczej”, że powinny się go wstydzić te wszystkie instytucje, w których pracował i pracuje, z Polską Akademią Nauk, Uniwersytetem Warszawskim i Polskim Instytutem Spraw Międzynarodowych na czele.

Pierwszy kłonicowy III RP obwieścił, że „najwyższy czas, a właściwie ostatni moment, aby obronić Polskę przed PiS-em. To konieczność”. Za „występki przeciw Polsce i Polakom już popełnione i te zamierzone”. I dechowy Kuźniar wymienia 13 zbrodni PiS. Zaczyna od „pełzającego zamachu na demokrację i dążenie do zamiany ustroju Polski na nacjonalistyczne samodzierżawie jednego człowieka i jego grupy trzymającej władzę”. Ten reżim jest oczywiście dużo gorszy od komuny, bo „Politbiuro było kolektywne” Powołanie się na samodzierżawie przez miłośnika Rosji i wielkiego tropiciela amerykańskiego imperializmu wydaje się naturalne, choć kłonicowy się nie przyłożył. Jakie dążenie? To już wszystko dawno wprowadzono, a Kuźniar pisze swój akt oskarżenia przy świecy w tajnej pieczarze w Górach Świętokrzyskich, bo gdyby się pokazał w Warszawie, zostałby schwytany, uwięziony i poddany torturom, a potem… I napisał do tajnego samizdatu, który Adam Michnik drukuje na Kaukazie, a kurierzy z narażeniem życia przemycają do kraju. Gdy wpadną, na 25 lat trafiają do lochu. Nic dziwnego, wszak to „putinizacja ustroju Polski”.

Reżim nie może żyć „bez zamachu na demokrację, jakim jest zamach na wolne sądy, czyli na wolność Polaków” plus. „zamach na Trybunał Konstytucyjny, już skutecznie przeprowadzony”. Zamachnęli się i cała demokracja poszła w pi…, czyli sędziowie robią co chcą, orzekają jak chcą i jeszcze wydzierają twarz na pół świata, że dzieje im się krzywda, a ten świat wita ich jak bohaterów powstania tajpingów w Chinach. Reżim jest nie tylko straszny, ale i cechuje się „bezprecedensową żarłocznością (…) na publiczne pieniądze i stanowiska”. I znowu komuniści byli lepsi, bo mieli w sobie bolszewicki purytanizm. A żarłoczni pisowcy wyróżniają się tym, że „w czasie czterech lat rządów” było więcej afer „niż w całym poprzednim 25-leciu wolnej Polski”. Tak z grubsza „wolna Polska” przez 25 lat miała na koncie jakieś 5 tys. afer, więc PiS musi mieć z 6 tys., czyli wychodzi, że ponad 4 afery dziennie. I nie ma opamiętania w tych aferach, w przeciwieństwie do rządów pookrągłostołowych, które aferami brzydziły się niczym tasiemcem i na myśl o aferze uciekali na Kamczatkę. A teraz jest ni mniej, ni więcej – tylko mafia, „oplatająca swymi mackami niczym ośmiornica organy państwa”. Zaś „ojciec chrzestny” jest „bezkarny”. Roman Kuźniar wie, jak to działa, bo czytał powieści Mario Puzo i oglądał filmy Francisa Coppoli.

Niestety heroiczne i uczciwie czasy się skończyły (zapewne na prezydenturze Bronisława Komorowskiego), a „państwo polskie zostało wzięte na służbę partii”. Nie tak jak w czasach PZPR, gdy sztachetowy Kuźniar robił karierę naukową i wyjeżdżał na stypendia na Zachód, a partia matka w ogóle się nie wtrącała w sprawy polskiego państwa. Przeciwnie, razem z bratnią KPZR dbała o absolutną bezpartyjność tego państwa, co w 1976 r. zostało nawet wpisane do konstytucji. A teraz mamy „powszechnie pleniące się partyjniactwo”, a „na wszystkim, co niezależne PiS chce położyć swą łapę”. Widać to nawet z pieczary w Górach Świętokrzyskich, choć dla bezpieczeństwa Roman Kuźniar od lata 2015 r. z niej nie wychodzi. I nawet z pieczary, choć czuje się jak niewolnik z platońskiej jaskini, dostrzega „różnicowanie Polaków ze względu na religię, rasę i płeć”. A co z różnicowaniem ze względu na rozum? Szkoda, że go zabrakło, gdyż nie trzeba by analizować głębokiej myśli kłonicowego o tym, że „Polacy i cudzoziemcy niespełniający kryteriów doktrynalnej czystości (…) stają się ludźmi gorszej kategorii”.

Wraz z degrengoladą postępuje „ośmieszenie i marginalizacja Polski w Europie. Kraj, który dzięki swym osiągnięciom od 1989 roku był w Europie dla wielu przykładem, nadzieją, inspiracją, znalazł się dzięki rządom PiS i groteskowemu ‘wstawaniu z kolan’ w europejskiej oślej ławce”. Dlaczego tylko przykład dla Europy? A co z podziwem Jamajki, Seszeli, Malediwów, Kiribati, że nie wspomnę o Mongolii? A jeszcze to „odbieranie Polakom dumy z polskiej historii”. To podłe, bo przecież powinniśmy być dumni z historii opisywanej w serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, w książkach Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego czy Barbary Engelking. Wrażej pisowskiej władzy chodzi o „oduczenie Polaków myślenia o historii”, podczas gdy powinniśmy o niej myśleć tak jak Adam Michnik czy Andrzej Friszke. Nie lepiej jest z kulturą – „służebną wobec linii partii”, podczas gdy wcześniej była nie tylko niesłużebna, ale też internacjonalistyczna. Co kto na Polskę napluł, to dziękowano mu w pokłonach – za wskazanie wad i pomoc w walce z nimi.

Kłonicowy Kuźniar nie omieszkał wspomnieć o „politycznym kagańcu nałożonym gospodarce”, o tych, „którzy miejsce w zarządach traktują jedynie jak koryto”. Dlatego jest czymś wyjątkowo wstrętnym, że te zdegenerowane spółki przynoszą rekordowe zyski i dają rekordowe dywidendy. Akcjonariuszom przynoszą. Chyba tylko po to, żeby ich zdemoralizować. Podobnie jak te spółki dewastowane jest „środowisko naturalne”, głównie poprzez „forsowanie wydobycia i użycia surowców kopalnych do produkcji energii, co psuje klimat dzisiaj (smog) i sprzyja jego pogarszaniu w przyszłości”. Natychmiast trzeba kopalnie zalać, węgiel uznać za zło absolutne, a energię produkować przy pomocy napędu dechowego, kłonicowego lub sztachetowego, które są całkowicie ekologiczne. I nie wolno rąbać lasu, choćby ostatnie drzewo zżarły korniki.

Całe zło dzieje się dlatego, że – jak odkrył po latach studiów sztachetowy Kuźniar - Jarosław Kaczyński wysyła do brudnej roboty „ludzi upadłych moralnie i politycznych psychopatów”. Kuźniar wie, co pisze, wszak na upadłych i psychopatach zna się jak mało kto. Podobnie jak z daleka rozpoznaje „homo menditus”, czyli człowieka kłamcę. Jeden rozpoznaje „menditus”, inny „mendus” – kwestia smaku.

Dechowy Kuźniar na koniec przestrzega, że „wiele osób daje się zwieść nie tylko populistycznemu rozdawnictwu i propagandzie mającej wsparcie Kościoła, ale też nadal niezłej sytuacji Polski. Pamiętajmy jednak, że zawdzięczamy ją poprzednim rządom”. To oczywiste. Nikt tak pięknie jak poprzednie rządy nie produkował długu publicznego, deficytu, luki VAT-owskiej, biedy, bezrobocia, nierówności i klasy pasożytniczej. Niestety zdegenerowany PiS te wszystkie epokowe osiągnięcia zlikwidował. Dlatego godzien jest wszystkiego najgorszego, co sztachetowy Kuźniar jako wybitny politolog zgodził się ubrać w słowa. Ale że to robota frontowa i jaskiniowa, to opluł sobie koszulę i spodnie.

źródło + komentarze: https://wpolityce.pl/polityka/463259-ko ... iar-walnal

: 11 wrz 2019, 13:48
autor: NEVIL
Komentarze:
Anonim

Takie stanowisko ekoterrorystów daje zielone światło organom rządowym, żeby przy innych okazjach nie cackać się z nimi. Jak nie chcą zejść z drzew, to ścinać drzewa. Razem z nimi. Niech się w końcu nauczą, że w danym państwie trzeba przestrzegać obowiązującego porządku prawnego. Niemcy się z nimi nie cackały w jakimś lesie, chyba gdzieś w Saksonii.
----------------------------------
x

Z Wisły i ich zatkało!!!
------------------------------------
Anonim

Tymczasem Trzaśnięty Rafał wysłał swoich specjalistów do naprawy Czajki :-) :-) :-) ..... https://twitter.com/pikus_pol/status/11 ... 7501904899
-------------------------------
Anonim

Przecież szefowie Greenpeace - Polska to Niemcy , co ich obchodzi " Szambo Trzaskowskiego w Wiśle ". Chyba że byłaby to np. Łaba lub Ren to tak. A Wisła to rzeka " w Ich Kolonii ".
=============================
Minister środowiska: w sprawie zatrucia Wisły organizacje ekologiczne nabrały wody w usta
Obrazek
- Kiedy jest wprost zatrucie Wisły to organizacje ekologiczne nabrały wody w usta. Mam nadzieję, że nie tej z Wisły - powiedział w rozmowie z Lidią Lemaniak, odnosząc się do akcji Greenpeace w Gdańsku minister środowiska, Henryk Kowalczyk.

Dwie osoby związane z Greenpeace zatrzymał wczoraj Morski Oddział Straży Granicznej w związku z blokadą przez tę organizację ekologiczną w gdańskim porcie statku z transportem węgla z Mozambiku. Za profesjonalną i skuteczną interwencję podziękował im szef MSWiA Mariusz Kamiński.

W rozmowie z Niezalezna.pl minister środowiska Henryk Kowalczyk podkreślił, że "kiedy jest wprost zatrucie Wisły to organizacje ekologiczne nabrały wody w usta".

Mam nadzieję, że nie tej z Wisły

- dodał.

Szef resortu środowiska wskazał, że "w tym przypadku reakcja służb była jak najbardziej adekwatna, dlatego że tego typu akcje, które robi Greenpeace, zagrażają życiu i zdrowiu - im też".

Służby są od tego, żeby chronić zdrowie, życie ludzi, bezpieczeństwo. Na tego typu zachowania, które szkodzą życiu u zdrowiu zgodny być nie może. Można w bezpieczny sposób wyrażać swoją ekspresję, ale nie w ten sposób, żeby wprost łamać prawo

- powiedział minister

źródło: https://niezalezna.pl/287603-minister-s ... ody-w-usta

: 11 wrz 2019, 17:12
autor: NEVIL
Komentarze:
wojtek

nic sie nie stalo troche ecoli , nie mozna mowic o jakiejs katastrofie, a szwedzi to cwoki i nie wiedza ze baltyk sam sie oczyszcza, trzeba trzaskowskiego wyslac do szwecji on wzmie ze soba swoich wyksztalconych na UW ekologow i im wytlumaczy tym ciemniakom szwedzkim ze to nie czas najazdu szwedzkiego i Polska moze srac gdzie chce i wylewac gdzie chce i co chce
-----------------------------------
👀😲😲😲👀

Czaskoski, stawiaj toi-toi swoim wyborcom, bo robią pod siebie.
========================
"Niestety, ścieki cały czas płyną". Główny Inspektor Sanitarny o awarii oczyszczalni ścieków
Obrazek
Sytuacja jest cały czas monitorowana – tłumaczy Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas, komentując w rozmowie z serwisem wpolityce.pl sytuację po awarii oczyszczalni ścieków w Warszawie.

Przypomnijmy, że 27 sierpnia w Warszawie zepsuły się kolektory odprowadzające ścieki do oczyszczalni "Czajka", a nieczystości zaczęto zrzucać do Wisły. Żeby ograniczyć zanieczyszczenie rzeki, w ciągu dwóch tygodni wojsko wybudowało most pontonowy, po którym ułożono tymczasowy rurociąg ściekowy.

Jak jednak tłumaczy w rozmowie z serwisem wpolityce.pl Jarosław Pinkas ścieki spuszczane przez ostatnie dni do Wisły, wciąż płyną do morza. – Sytuacja jest cały czas monitorowana. Niestety, ścieki cały czas płyną. Inspekcja Sanitarna zajmuje się bezpieczeństwem wody na plażach i wody w wodociągach. Natomiast całą resztą zajmuje się Inspektorat Ochrony Środowiska. Jeszcze przez kilka dni ścieki będą dopływały do Gdańska aż zostanie osiągnięty pełny przesył przez zastępczy rurociąg – podkreśla Pinkas.

Główny Inspektor Sanitarny potwierdził też, że w rejonie Zatoki Gdańskiej i w wodach Wisły doszło do nieznacznego przekroczenia bakterii ecoli. – Wojewódzki i Powiatowy Inspektorat Sanitarny wydał informację w tej sprawie. W komunikacie poinformowano, żeby się nie kąpać. Kąpieliska z reguły są już zamknięte, ale pogoda jest dobra i ludzie mogą chcieć korzystać z plaży, szczególnie na plaży Gdańsk-Stogi – tłumaczy Pinkas.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/113585/Niestet ... iekow.html

: 12 wrz 2019, 11:12
autor: NEVIL
Komentarze:
:-/

"...jest tylko lekko podczyszczana mechanicznie z tamponów, pieluch, podpasek..." - jakim trzeba być niewiarygodnie głupim, żeby wyrzucać to do klopa? Litości, co za naród...
---------------------------------
danyw

Dlatego później trafia to wszystko do naszego ukochanego Bałtyku...stąd ten kolor i zapach morza...Tak że rezerwować kwaterki kochani obywatele już za rok wakacje...!!!
------------------------
Patriota

No i? Pięknie się szanuje Polskę! Wielkie hasła, a pod skórą zwykły szabrownik. To nie jest z biedy, to jest z korupcji i kolesiostwa. Gdzie są organy państwowe które mają to pilnować? Gdzie sądy i kary finansowe dla osób które podejmują takie decyzje? Galerie handlowe na prawo i lewo a w rzekach ścieki. Obrzydliwe
========================
Polska spływa ściekami. Pracownik oczyszczalni ujawnia: nocą puszczamy wszystko do rzeki
- Spuszczanie ścieków do rzek to afera porównywalna skalą z podpalaniem składowisk śmieci - przekonuje w rozmowie z WP pracownik oczyszczalni ścieków z gminy na Podkarpaciu. Jak twierdzi, w jego oczyszczalni codziennie dokonuje się nielegalnych zrzutów ścieków.
Obrazek
Wciąż jeszcze trwa burza w sprawie awarii oczyszczalni "Czajka" w Warszawie, w wyniku której 2,5 mln metrów sześciennych ścieków trafiło do Wisły. W ostatnich dniach identyczny alarm służb ochrony środowiska miał miejsce w Suwałkach. Do Czarnej Hańczy, jednej z najczystszych polskich rzek, spuszczono wówczas kilkaset metrów sześciennych ścieków.

11 września Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku ma podać wyniki kontroli stanu wód rzeki. A to już druga taka awaria. Rok temu w suwalskiej oczyszczalni ścieków zepsuły się pompy i za jednym naciśnięciem przełącznika pracownik oczyszczalni spuścił do Czarnej Hańczy ponad 2 tys. ton zanieczyszczeń. Wówczas w rzece masowo zdychały trocie i pstrągi.

Seria awarii. "Czajka" to czubek góry lodowej

- Trzeba bić na alarm. Tyle krzyku o ścieki w Warszawie, a takie przypadki są w Polsce powszechne. W mojej oczyszczalni każdej nocy spuszczamy ścieki do rzeki - alarmuje Wirtualną Polskę pracownik oczyszczalni ścieków w woj. podkarpackim. Tłumaczy, że mały zakład obsługujący dwie gminy od lat nie nadąża z przerobem nieczystości.

- Kontrole są fikcją. Jakimś cudem żaden urząd i inspekcja sanitarna nie zauważyły, że nasza oczyszczalnia ma zdolności przerobowe 2,5 tys. metrów sześciennych na dobę. Tymczasem po rozbudowie okolicznych osiedli spływa do nas kilkakrotnie więcej. Nadwyżka ścieków jest tylko lekko podczyszczana mechanicznie z tamponów, pieluch, podpasek. Nocą reszta g...na leci do rzeki - ujawnia rozmówca WP.

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/polska-splywa- ... 882708097a

: 12 wrz 2019, 14:37
autor: NEVIL
Komentarze: Fanatyk PiSu

Bekło mi się ośmiorniczkami, bo na kiełbasę zwyczajną mnie nie stać. -------------------------- CZYTELNIK

TAM GDZIE PO TAM NADUZYCIA JAK SLYSZYMY. DALEGO TAK III RP ATAKUJE PIS ! MIELI EL--DORADO I MAJA DUZE ZA TO MAJATKI. TYLKO J.K. JEST TAKI BIEDNY ZYJE SKROMNIE BEZ KONTA , SAMOCHODU I WILLA PONURA. JAK WIDAC ZA UCZCIWOSC NICZEGO SIE NIE DO ROBIL --------------------------------- jest różnica?

Zysk PKN Orlen za PO i PSL-u 10 miliardów złotych w ciągu 4 lat za PIS-u 22 miliardy złotych. ==============================
"Ostre imprezy na koszt spółki skarbu paąstwa". "Magazyn śledczy Anity Gargas" o układzie korupcyjnym w PKN Orlen za rządów PO
Zagraniczne wycieczki pod pretekstem wyjazdów służbowych, ostre imprezy na koszt spółki skarbu paąstwa, faktury na fikcyjne usługi, czyli korupcyjny układ w PKN Orlen za rządów Platformy Obywatelskiej. Co robił ówczesny prezes koncernu Jacek K. w ekskluzywnym hotelu na adriatyckiej wyspie? Kto fakturował podroż do austriackiego kurortu Kitzbßhel jako wyjazd na warsztaty strategiczne do Monachium? Dlaczego wyjazd delegacji na Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce do Moskwy kosztował kilkaset tysięcy złotych? Kto wystawiał fikcyjne faktury firmie organizującej imprezy, za które w efekcie płacił Orlen? „Magazyn śledczy Anity Gargas" ujawnia szczegóły kosztownych zagranicznych eskapad byłego prezesa Orlenu Jacka K. oraz inne nieprawidłowości z udziałem agencji zewnętrznych świadczących usługi eventowe na rzecz koncernu. "Magazyn śledczy Anity Gargas" już w czwartek o 22:25 na antenie TVP1.

źródło + video: https://www.dorzeczy.pl/kraj/113678/ost ... ow-po.html

: 12 wrz 2019, 18:44
autor: NEVIL
Komentarze:
~XYZ%-

Jak jeszcze jeździłem Maluchem, to normalnie rozwijał 110 km/h. W czym problem?
------------------------------
~to głupek-

do autora a jeśli te ciężarówki przekraczają dozwolone prędkość to też mam jechać szybciej niż wolno? Zakładam że autor zapłaci za mnie mandaty.... A ja głupi myślałem że należy jeździć zgodnie z przepisami
-------------------------------------
~wiarus-

Jazda na styk to teraz moda ograniczonych matołów uważających się za kierowców
==========================
Wypadek na autostradzie. Ofiary jechały maluchem
Do poważnego wypadku drogowego doszło w rejonie węzła Woźniki, gdzie kierujący samochodem marki Peugeot najechał na tył Fiata 126p. Dwie osoby podróżujące Fiatem trafiły do szpitala.
Obrazek
Z ustaleń policjantów prowadzących czynności na miejscu wynika, iż kierujący samochodem dostawczym Peugeot najechał na tył Fiata.

W wyniku zderzenia pojazdów obrażeń ciała doznały dwie osoby podróżujące "maluchem". Zostały one przewiezione do szpitali przez śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Na czas akcji ratowniczej i prowadzonych czynności procesowych autostrada w kierunku Częstochowy była zamknięta. Wyznaczone zostały objazdy. Działania policjantów wspierali strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Lublińca, OSP Woźniki oraz dwa Zespoły Ratownictwa Medycznego.

Czy jazda maluchem, czy szerzej ujmując, samochodem zabytkowym po autostradzie jest dozwolona?

Zgodnie z definicją, autostrada jest to droga przeznaczona tylko do ruchu pojazdów samochodowych, które na równej, poziomej jezdni mogą rozwinąć prędkość co najmniej 40 km/h, w tym również w razie ciągnięcia przyczepy. Nie oznacza to jednak, że 40 km/h jest prędkością minimalną jaka obowiązuje na autostradzie.

Wymóg 40 km/h dotyczy jedynie spełnienia określonych parametrów pojazdów samochodowych, które zamierzają poruszać się autostradą. Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108 poz. 908 z późn. zm.) "Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu."

Z ust. 2 pkt 1 wynika jednak obowiązek poruszania się z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym. To kierujący decyduje, jaka prędkość w danych okolicznościach (również na autostradzie) jest bezpieczna, czyli taka, która pozwoli mu na panowanie nad pojazdem w przypadku pojawienia się zagrożenia. To również kierujący musi ocenić czy w danych warunkach prędkość, z jaką jedzie nie powoduje utrudnień dla innych pojazdów.

Jednym słowem, nie wolno jechać po autostradzie jeśli prędkość, którą rozwija nasz pojazd znacząco odbiega od prędkości innych pojazdów. Oczywiście nie przesądzamy czy tak było w tym wypadku. Jednak dla własnego bezpieczeństwa warto się zastanowić czy jesteśmy w stanie jechać z prędkością, która nie będzie zaburzać płynności ruchu i tym samym generować niebezpiecznych sytuacji. W przypadku autostrady najlepiej byłoby utrzymywać prędkość ciężarówek, dzięki czemu nie będziemy zmuszać ich do wyprzedzania.

źródło: https://motoryzacja.interia.pl/raporty/ ... Id,3199331

: 13 wrz 2019, 09:30
autor: NEVIL
Dlaczego Polak na nowego iPhone musi pracować 3x dłużej od Niemca i dlaczego płaca minimalna nie ma tu znaczenia
Nowy iPhone ma kosztować 5199 zł. Według wyliczeń serwisu konsumenckiego Picodi - statystyczny Polak musi przepracować prawie 32 dni, aby zarobić na zakup wspomnianego modelu telefonu z jabłkiem w logu. Co istotne - mieszkańcy innych państw nie muszą pracować tak długo, by kupić sobie flagowy model iPhone’a. Statystyczny Hiszpan zarobi na niego po 15,7 dniach pracy. Brytyjczyk - po 12,7 dniach. Niemiec - po 9,9 dniach. Równie istotne jest to, że sztucznie podwyższana płaca minimalna nie ma większego znaczenia na kwestię siły nabywczej polskiej złotówki.

Zespół analityczny serwisu konsumenckiego Picodi.com zestawił cenę smartfona iPhone 11 Pro (model 64 GB) z przeciętnym wynagrodzeniem w poszczególnych krajach, aby wyliczyć liczbę dni, niezbędnych do przepracowania w celu zakupu tego urządzenia. Poniżej efekty tego ćwiczenia:
Obrazek
Widać wyraźnie, że statystyczny Polak, ze średnią pensją na poziomie 4839 zł brutto (3438 zł netto) [dane za II kwartał 2019 r.] musi spędzić w pracy aż 31,8 dnia, aby pozwolić sobie na zakup tegorocznego flagowego modelu iPhone’a.

To dużo jeśli porównamy się z mieszkańcami innych państw, szczególnie na Zachodzie. Oni nie muszą spędzać tyle czasu w pracy, aby zarobić na nowego iPhone’a. Jaki jest tego powód? Najprościej rzecz ujmując - w gospodarkach tych państw krąży o wiele więcej pieniądza per capita, aniżeli w Polsce. Zgromadzony przez lata kapitał (nieraz wynikający z kolonializmu czy niewolniczej pracy) procentuje dziś wyższymi pensjami oraz większą "wydajnością" pracy przy tworzeniu PKB.

Polska nie miała tyle szczęścia. Zabory, wojna, komunizm zabrały bezpowrotnie sporą część owoców pracy milionów Polaków. Dziś żyjemy w rzeczywistości, w której nasze zasoby kapitałowe są wielokrotnie niższe od zasobów kapitałowych państw, które nie musiały zmagać się ze wspomnianymi problemami.

Prezes PiS uważa, że Polacy zarabiają obecnie zbyt mało. Jednocześnie chciałby, aby za wykonywaną pracę otrzymywali wyższe pensje. Osobiście w pełni się z nim zgadzam. Problem polega na tym, iż proponowany przez partię rządzącą sposób osiągnięcia tego celu, może okazać się mało skuteczny, by nie powiedzieć destrukcyjny. Sztuczne (ustawowe) podwyższanie pensji minimalnej bez pokrycia w zgromadzonym w gospodarce kapitale może skutkować tylko jednym: proporcjonalnym zmniejszeniem siły nabywczej pieniądza. W takich okolicznościach dobra i usługi, które produkowane są za granicą będą drożały w ślad za spadkiem wartości złotówki, a statystyczny Polak nadal będzie musiał pracować 3 razy dłużej na nowego iPhone'a, od statystycznego Niemca.

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Now ... Niemca.htm

: 13 wrz 2019, 14:34
autor: NEVIL
Komentarze:
Łysy

490 tauzenôw strat….? Zatrzymać ten ich żaglowiec i zlicytować na poczet strat. Jak im sie przywali po portfelu, to wtedy skonczy się ochota na małpie figle.
------------------------------
fann

Przecież ta cała akcja Policji i Straży Granicznej dużo kosztowała.Pracuję w Porcie DCT Kontenerowy w Gdańsku,obok Nabrzeża Węglowego.Widziałem helikoptery i samoloty,bez przerwy krążące nad nimi
----------------------------
katon

Oni nie powinni zejść, tylko zostać strąceni.
=======================
Koniec cyrku Greenpeace! Protestujący aktywiści zeszli z dźwigów. Wszyscy zostali zatrzymani przez policję i usłyszą zarzuty
Obrazek
Wszyscy protestujący aktywiści Greenpeace zeszli około godz. 16 z dźwigów - poinformowała PAP gdańska policja. W czwartek było to 10 osób, w środę 18. Wszyscy zostali zatrzymani przez policję i usłyszą zarzuty w prokuraturze.

Około godz. 16 w czwartek wszyscy protestujący aktywiści Greenpeace, czyli łącznie 10 osób, zeszli z dźwigów w wyniku policyjnych działań i mediacji - poinformował PAP nadkom. Maciej Stęplewski z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Aktywiści zostali zatrzymani przez policję i będą odprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszą zarzuty.


Dwa dźwigi zostały odblokowane. Policja sprawdza dźwigi pod kątem bezpieczeństwa. Zeszli już wszyscy aktywiści. W sumie 28 osób zostało zatrzymanych

—dodał policjant.

W środę rano ponad 20 działaczy Greenpeace wspięło się na dźwigi w terminalu węglowym portu w Gdańsku i zatrzymało ich pracę. Tego samego dnia wieczorem 18 z nich zeszło z dźwigów i oddało się w ręce policji, zaś 10 kontynuowało protest przez całą noc ze środy na czwartek. W czwartek wczesnym popołudniem Greenpeace poinformował o zakończeniu protestu. Fundacja Greenpeace Polska podała w komunikacie, że aktywiści zakończyli protest, „wzywając Polki i Polaków do dalszej mobilizacji na rzecz ochrony klimatu”. Zaapelowała o dołączenie do strajków dla klimatu, które odbędą się 20 września.

Pokojowy protest rozpoczął się w poniedziałek wieczorem od namalowania na burcie statku węglowego ogromnego napisu +Węgiel stop+. W tym samym czasie żaglowiec Rainbow Warrior wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, wstrzymując import węgla do Polski. Później grupa aktywistek i aktywistów wspięła się na dźwigi przeładunkowe w porcie węglowym i zablokowała wyładunek transportu węgla. Aktywiści rozwiesili na dźwigach terminala węglowego portu w Gdańsku flagi z hasłem +Polska bez węgla 2030+

—czytamy w komunikacie Greenpeace.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/463566-ko ... -z-dzwigow

: 14 wrz 2019, 13:00
autor: NEVIL
Komentarz:
KomesWars

4 mld złotych - to jest kwota publicznych pieniędzy przesuniętych na podstawie "nadmuchanej" inwestycji do prywatnych podmiotów gospodarczych. Stadion Narodowy kosztował 2 mld a stojący obok kolektorów Most Północny 1 mld ! Dlaczego od początku włodarze Warszawy nie uwzględnili możliwości instalacji kolektorów na konstrukcji mostu, który sto i dosłownie obok ? Odpowiem: bo inwestycja byłaby wtedy zbyt tania i nie można by było wydoić odpowiednio miejskiej kasy. Mówi mi o tym "zbankrutowanie" firm-wykonawców tej słomianej inwestycji. Tak buduje PO - dwa razy mniej, za trzy razy więcej !
==========================
Awaria „Czajki” może kosztować miasto... ponad 100 mln zł! Zatrważające doniesienia Kalety
Obrazek
Awaria w oczyszczalni „Czajka” może kosztować warszawiaków ponad 100 mln zł – ocenił dziś radny Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Obecny na konferencji prasowej europoseł PiS Patryk Jaki rozglądał się natomiast w poszukiwaniu „zawieszonych na drzewach ekologów”. Nikogo nie odnalazł.

- Od kilkunastu dni widzimy gigantyczną awarię, która będzie niestety kosztowała warszawiaków nie dziesiątki milionów złotych, ale nie ma wątpliwości - chyba, że Rafał Trzaskowski na sesji zdementuje te informacje - grubo ponad 100 mln zł, a może nawet więcej - powiedział Kaleta.

Zapowiedział budowę kolejnego rurociągu tymczasowego, tym razem na moście Marii Skłodowskiej-Curie. Wciąż jednak nie wiadomo, ile potrwa usuwanie awarii.

Przekazał również informacje pozyskane od prezesa Wód Polskich. - Są to bardzo niepokojące informacje, które będę chciał przedstawić podczas dzisiejszej nadzwyczajnej sesji miasta”– zapowiedział.

Obecny na konferencji prasowej Patryk Jaki podkreślił, że „awaria ścieków w Czajce to symbol rządów Platformy Obywatelskiej”.

- To właśnie ta formacja wybrała firmę na realizację jednej w największych w historii samorządów inwestycji wartej 4 mld, firmę, która chwilę później upadła i nie ma od kogo ściągać środków. Za wszystko zapłacą warszawiacy

- powiedział Jaki.

Wskazał na analogię, jakiej doszukał się pomiędzy awarią kolektora a sprawą reprywatyzacji.

- Brak czasu na nadzór, fatalne decyzje (...) Nie miejmy żadnym złudzeń - PO tak, jak rządzi tutaj (w stolicy –red.), tak rządziłaby w całej Polsce i to jest ważne ostrzeżenie dla wszystkich

- tłumaczył.

Pytany o brak zainteresowania awarią ze strony organizacji ekologicznych, odparł:

- Jeśli rządziłby ktoś w Warszawie z PiS to gwarantuję, że wszędzie tu byliby teraz przypięci ekolodzy (...), ale że rządzi PO, to [ekolodzy] szukają sobie innych zajęć i przypadkowo nie zauważyli żadnego problemu.

Na Twitterze opublikowano fragment wystąpienia polityków. Europoseł PiS Patryk Jaki prześmiewczo rozglądał się po obu brzegach Wisły w poszukiwaniu ekologów.

źródło: https://niezalezna.pl/288010-awaria-cza ... nia-kalety

: 14 wrz 2019, 13:25
autor: NEVIL
Komentarze:
Anonim

Mieliśmy naprawdę kameralne przyjęcie weselne na 10 osób (obiad, tort i kawa) zanim to stało modne. Potem zabawa ze świadkami do białego rana przy piwie i paluszkach. Koszt? 1500 zł. Dalsza rodzina i znajomi i tak by się obrazili i obgadali, więc niech chociaż mają powód :) najlepsze wesele na jakim byłam.
---------------------------------
OLA

z tym dobrym jedzeniem to jakis zart - z 20 wesel na ktorych bylam, moze na 1 bylo dobre jedzenie, i to nie na moim wlasnym, nie ma wyboru, nie ma zadnego poziomu wsrod oferujacych te uslugi, jedna wielka urawnilowka, w dol oczywiscie
==========================
Huczne wesela odchodzą do lamusa. Teraz króluje styl boho i rustykalny
Obrazek
Konsultanci ślubni tłumaczą, że coraz więc par młodych rezygnuje z ponadczasowej klasyki i efektów glamour na rzecz przyjęć w stylu boho lub rustykalnym, czyli blisko natury i bez zbędnego napięcia. Do lamusa zdecydowanie odchodzą także gry i zabawy oczepinowe, natomiast dużą popularnością cieszą się takie atrakcje, jak fotobudki, ciężki dym czy deszcz konfetti. Przyszli małżonkowie raczej nie oczekują już od gości jako prezentów mikserów, kompletów pościeli czy żelazek. W zupełności zadowala ich koperta z pieniędzmi.

Na pewno w organizacji ślubu jest coś, co nie zmieniło się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Wszystkie pary mówią bowiem o tym, że dla nich najważniejsze jest świetne jedzenie i wspaniała muzyka. I to są dwa klucze do sukcesu całego przyjęcia weselnego

– mówi agencji Newseria Ewa Wardęga-Sawicka, rzecznik prasowy Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.

Podczas planowania uroczystości zdecydowana większość przyszłych małżonków bardzo dużą wagę przykłada też do oprawy wizualnej. Odpowiednio ozdobiony kościół, sala weselna i stylowo udekorowany samochód nowożeńców tworzą bowiem niepowtarzalną atmosferę, która zachwyci gości oraz zapewni wspomnienia na długie lata. Konsultanci ślubni radzą, by przy wyborze motywu przewodniego wesela przede wszystkim kierować się swoim gustem i preferencjami, gdyż wtedy przekazujemy naszym gościom cząstkę siebie.

Wśród trendów bardziej wizualno-dekoratorskich na przestrzeni ostatnich 2–3 lat zdecydowanie zauważamy trend boho i rustykalny oraz ogólnie mówiąc powrót do natury. Odchodzimy powoli od wesel w stylu glamour, w stylu royal, natomiast idziemy tak naprawdę do lasu, na łąkę, pod namiot i stawiamy na naturalne rozwiązania

– mówi Ewa Wardęga-Sawicka.

Konsultanci ślubni nie mają wątpliwości, że Polacy podążają też za światowymi trendami i urozmaicają zabawę weselną dodatkowymi atrakcjami takimi, jak fotobudka czy pokaz sztucznych ogni.

Na świecie na pewno modne są takie rozwiązania, które są spektakularne wizualnie. Czyli chociażby uatrakcyjnienie pierwszego tańca ciężkim dymem czy konfetti, to się u nas w Polsce bardzo dobrze przyjęło. Polacy bardzo chętnie przejmują w organizacji ślubów tradycje amerykańskie czy brytyjskie i mam tutaj na myśli chociażby taką sytuację, kiedy pan młody i świadkowie czekają przy ołtarzu, a panna młoda jest prowadzona przez tatę do ołtarza przy pięknej muzyce. Są też druhenki, które sypią kwiatkami, czy kilka druhen zamiast jednej świadkowej

– mówi Ewa Wardęga-Sawicka.

Przyszli małżonkowie są także bardzo przywiązani do niektórych polskich tradycji kultywowanych od lat. Nie wyobrażają sobie więc, by w tym wyjątkowym dniu zabrakło pewnych symbolicznych gestów.

Nadal obowiązuje tradycja powitania chlebem i solą oraz wodą i wódką. To pojawia się właściwie na 99 proc. wesel, które organizujemy. Osobiście uważam, że jest to bardzo fajna tradycja, wnosi coś bardzo mądrego i jest to pewien bardzo miły symbol też dla pary młodej i rodziców, więc nie warto by było z niej rezygnować. Podobnie jest z oczepinami, czyli rzucanie welonem czy bukietem jak w Stanach i muchą czy krawatem

– mówi Ewa Wardęga-Sawicka.

Natomiast coraz więcej par rezygnuje ze wszelkich zabaw i konkursów organizowanych tuż po oczepinach.

Pary młode nie do końca czują przyjemność z tego typu zabaw. Jak też pamiętamy sprzed dwudziestu kilku lat, te zabawy nie zawsze były eleganckie, nie zawsze były dla wszystkich gości komfortowe, więc coraz częściej z nich rezygnujemy

– mówi Ewa Wardęga-Sawicka.

Zdecydowanie passé są już także prezenty materialne. Wynika to przede wszystkim z tego, że dzisiejsze pary młode są już w większości przypadków na swoim i mają urządzone mieszkania bądź domy często na swój styl. Dlatego też nie potrzebują już kolejnego miksera, żelazka czy kompletu pościeli. W związku z tym proszą swoich gości o prezent w kopercie. A z kolei dla weselników jest to dużo wygodniejsze, bo nie muszą się zastanawiać, co zadowoli parę młodą.

Trudno generalizować w kwestii wartości prezentów w kopercie. Szacujemy, że średnio jest to około 400–600 zł, jeśli mówimy o prezencie przeznaczonym przez daną parę dla pary młodej. Czyli wychodzi około 200–300, może 400 zł od każdego gościa

– mówi Ewa Wardęga-Sawicka.

źródło: https://niezalezna.pl/287705-huczne-wes ... rustykalny