Komentarze internautów:
antoniatoja
Ciekawe,czy służące księży, maja dziś wolne i nie podają im pod nos żarła?
Poza tym,najwyraźniej pan Duda chce coś sobie ugrać,przy pomocy skrajnej prawicy i kościoła:(
Jestem za wolnością i wolnym wyborem.
Nie chcę,by ktokolwiek narzucał mi kiedy i co mam robić.
-----------------------------
jogar
Dokładnie o to chodzi. Mydlą nam oczy rodziną a tak naprawdę chodzi o to byśmy poszli ławą do kościoła, dziękując za zamknięte centra handlowe. Hahaha. Mam to gdzieś bo nie chodzę w niedzielę do centrów z prostej przyczyny- tłok- jak również nie chodzę do kościoła też z prostej przyczyny. Do tego nie znoszę hipokryzji bo przecież inni muszą pracować w niedzielę- też w handlu ale nie w centrach- i jakoś nikt nie płacze nad nimi. Hipokryzja zwykła jak zwykle u katolickich polityków.
================
O co chodzi z zakazem handlu w niedzielę (opinia subiektywna)
Od lat jak bumerang wraca sprawa zakazu handlu w niedzielę. Oczywiście ludzie są za i przeciw. Dla jednych i drugich ma to być dzień poświęcony odpoczynkowi i rodzinie (sic!). Tyle, że jedni chcą mieć wybór, jak ten dzień spędzać, a inni uważają, że wiedzą lepiej i usiłują innym narzucić swój punkt widzenia. Jednym słowem nieustająca walka postu z karnawałem oraz niekończąca się dyskusja o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy (że posłużę się cytatem z profesora mniemanologii stosowanej Jana Tadeusza Stanisławskiego).
Nie jestem teologiem, ale zwykłym i przeciętnym odbiorcą różnych treści, w tym także religijnych, i postanowiłem przyjrzeć się bliżej zagadnieniu dni wolnych.
Trzecie przykazanie w wersji skróconej brzmi aż do bólu prosto: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Jest to wersja uproszczona. Pełną treść Dekalogu można znaleźć bez trudu w Biblii i to w dwóch miejscach: w Księdze Wyjścia i w Księdze Powtórzonego Prawa. Jak brzmi ten tekst? Cytuję za Biblią Tysiąclecia: „Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty. Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu.” Jak widać ustawodawca dał dość jasne „przepisy wykonawcze”. I tu zaczynają się schody. Pierwszy problem leży w tym, że dotyczy to tradycji żydowskiej i szabatu, a więc soboty, a nie niedzieli. W tradycji chrześcijańskiej dniem wolnym od pracy jest niedziela. Drugi problem polega na tym, że przykazanie zostało dane ludowi koczowniczemu, którym byli ówcześni Izraelici i ma się nijak do dzisiejszej rzeczywistości. Dlatego przez wieki były różne interpretacje nie tylko trzeciego przykazania, ponieważ Kościół starał się niejako „dopasować” Dekalog do zmienjającego się świata. Odnoszę wrażenie, że zapewne w równym stopniu walce związków zawodowych, co tradycji żydowskiej oraz chrześcijańskiej zawdzięczamy dzisiejsze weekendy, czyli wolne od pracy soboty i niedziele.
O tym samym co trzecie przykazanie Dekalogu mówi także pierwsze przykazanie kościelne. Ale tu też nie jest łatwo. Jego brzmienie można znaleźć w Katechizmie Kościoła Katolickiego z 1992 roku. W 1998 roku Kongregacja Nauki Wiary wprowadziła poprawki do niektórych artykułów. Od tamtej pory pierwsze przykazanie kościelne brzmi: „W niedziele i inne nakazane dni świąteczne wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac służebnych". Ale na 313 Konferencji Episkopatu Polski, która odbyła się 20 czerwca 2001 roku za zgodą Kongregacji ogłoszono polski tekst, który brzmi nieco inaczej: „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.” Biskupi wyjaśnili także, że praca w niedziele nie obciąża sumienia wiernych, jeśli będą uczestniczyć w te dni we mszy. I trzeba zwrócić uwagę, że dotyczy to wszystkich, a nie tylko osób zatrudnionych w handlu.
Skąd więc powracający ciągle temat zakazu handlu w niedzielę? Przecież inni ludzie też muszą pracować w niedziele i święta. Elektrownie produkują prąd, autobusy wożą pasażerów (w tym także wiernych na msze), wodociągi dostarczają wodę, stacje radiowe i telewizyjne emitują programy, pogotowie udziela pomocy poszkodowanym itd., itd., itd. W każdym zakładzie, który pracuje w systemie ciągłym, zatrudnieni są ludzie. Dlaczego nikt nie troszczy o ich rodziny, o ich odpoczynek i o to, że nie mogą godnie spędzać dnia wolnego, nikt nie dba o to, że pracują w dniu nakazanym nam, jako wolny od pracy u samego zarania dziejów?
I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Bo wcale nie chodzi o rodzinę, jak usiłują nam mydlić oczy kolejni pomysłodawcy zakazu handlu w niedzielę, ale właśnie o wspomnianą na wstępie walkę postu z karnawałem. Od początku wiadomo, że postrzegane przez Kościół, jako świątynie rozpasanego konsumpcjonizmu, centra handlowe są dla niego solą w oku. Wśród zwierzchników polskiego Kościoła istnieje głęboko zakorzenione przekonanie, że supermarkety i centra handlowe odciągają porządnych i bogobojnych ludzi od kościołów i uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej. Jest to przekonanie tyleż silne, co błędne. Ci, którzy mają iść do kościoła, i tak pójdą, a potem pojadą albo nie na zakupy. Ci, którzy do kościoła nie chodzą, i tak nie pójdą, choćby pozamykano im wszystkie sklepy i restauracje, a nawet stacje benzynowe. Zostaną w domu i będą się gapić w telewizor i to z pewnością nie na telewizję Trwam czy Republikę. A gdzie wolność jednostki, sumienia i wyboru?
I tak w nieskończoność mnożone są absurdy, w czym zresztą prawa strona naszej sceny politycznej ma coraz większą wprawę. Głupie zakazy i nakazy są jej sztandarową specjalnością, ale tutaj tak naprawdę wybór należy do nas, dokonamy go przy urnie wyborczej.
P.S.
Gdy słyszę argumenty związkowców oraz ich niezłomnego przywódcy Piotra Dudy, przypominają mi się niegdysiejsze strajki handlowców niezapomnianej Spółdzielni Spożywców „Społem”, którzy domagali się wolnych sobót. Potem jakoś im przeszło i w przejętych od upadłej spółdzielni sklepach ci sami ludzie ochoczo pracowali nie tylko w sobotę, ale także w niedzielę.
źródło:
http://www.tokfm.pl/blogi/moja-bajka/20 ... SlotII2img