Sprawa zdaje się być już przesądzona i można powiedzieć , że z jajek w tym gnieździe nic już się nie wylęgnie. Jaja były znoszone w okresie od 30 marca do 5 kwietnia. Zwykle pierwsze pisklaki wykluwają się po 33-35 dniach. Piskląt jak nie ma, tak nie ma.
. Jaj było 4, chociaż przyzwyczajeni byliśmy do tego, że poprzednia para zajmująca to gniazdo składała 5 jaj i to wydawało się być „normą”.
Zachodzi przypuszczenie, że ta para stara się wychować potomstwo po raz pierwszy w życiu i że dotyczy to obu bocianów. Są to po prostu młode bociany. Cały czas oczekuje się na informację z rejestru ptaków, gdzie i kiedy urodził się zaobrączkowany samiec.
Oceniając na oko samicę, także wydaje się, że jest ona bardzo młoda. A reguły są takie: im starsza samica, tym większa pewność, że składane przez nią jaja są zapłodnione, ponieważ umie ustawić się w odpowiedniej pozycji do zapłodnienia.
Para zabrała się do „pracy” stosunkowo późno, również temperatura powietrza była bardzo niska w tym czasie. Opóźniło to termin złożenia jaj o kilka dni. Jedno jajko zniknęło nie wiadomo w jakich okolicznościach, nikt tego nie zauważył.
Jednak instynkt wychowywania młodych jest tak silny, że mimo iż przekroczony został zwyczajowy i normalny okres wysiadywania jaj, samica nadal siedzi na jajach.
Nie wydaje się jednak aby przynosiło to szkodę bocianom.
Bociany będą jeszcze nadal przywiązane do swojej powinności i będą wysiadywać jaja, po pewnym czasie będą robić przerwy i poświęcać im coraz mniej uwagi, aż do ich całkowitego porzucenia.
Nie doczekamy się więc piskląt, bo w tym roku biologiczny zegar nie zadziałał jeszcze prawidłowo.
========================================================
