Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
glowa1234@glowa1234

Bla , bla, bla . Już się zmęczyłem takimi informacjami. Afery , zatrzymania, areszty. A gdzie akty oskarżenia , sprawy w sądach i wyroki ? Jak tak dalej będzie to szło , czyli ślimaczym tempem to zmieni się władza ( w Polsce max co dwie kadencje) , wszystkich wypuści i powie że to były " zatrzymania polityczne ", a w ogóle to wszystko jest już cacy . A miało być szybciej ..

-------------------------------------------

t.

No i co z tego ??? A ktory z tych aferzystow zostal skazany prawomocnym wyrokiem ???

==========================

Gigantyczna afera w IMGW! Dyrektor stworzył zorganizowany mechanizm korupcyjny na niespotykaną skalę
Obrazek
Były dyrektor IMGW stworzył świetnie zorganizowany korupcyjny układ! Mieczysławowi O. grozi teraz do 15 lat więzienia.

Mieczysław O. stworzył w Instytucie dobrze zorganizowany mechanizm korupcyjny na niespotykaną skalę

— stwierdził w rozmowie z TVP Info Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Były szef IMGW został oskarżony o popełnienie 94 przestępstw, m.in.: przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych; oszustw na szkodę Instytutu; przyjmowania łapówek; uzależnianie wykonania czynności służbowych od udzielenia korzyści majątkowych; podżegania do podrobienia dokumentów.

Dochodzą do tego bilety lotnicze za 200 tys. zł, zatrudnienie w zamian za część zarobków nowych pracowników i znalezienie pracy dla dwóch kochanków.

Instytut stał się prywatnym folwarkiem pana dyrektora. On sam miał przyjąć w sumie prawie 900 tys. zł łapówek i narazić IMGW na ponad 2 mln strat

– powiedział jeden ze śledczych.

Sprawą zainteresowano się, gdy w 2014 r. do śledczych trafił anonim opisujący patologie w IMGW. Mieczysław O. nie przyznaje się do zarzutów i od półtora roku odmawia wyjaśnień. Grozi mu do 15 lat więzienia.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/387895-gi ... kana-skale
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Domniemany rosyjski szpieg nadal pobiera pensje z ministerstwa
Obrazek
Marek W., podejrzany o szpiegowanie dla Rosji, wciąż pobiera wynagrodzenie z resortu energii – informuje RMF FM.

Rozgłośnia zapytała o sprawę ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Polityk wyjaśnił, że choć Marek W. ma zarzut szpiegostwa, to wciąż jest niewinnym człowiekiem. – Musimy pół roku czekać na decyzję, czy on jest tylko tymczasowo aresztowany, czy też jest już oskarżony – dodał minister.

RMF FM podkreśla, że część prawników dziwi taka argumentacja Tchórzewskiego, ponieważ zarzut szpiegostwa na rzecz obcego państwa to poważna i wyjątkowa sprawa, niezależnie od zasady domniemania niewinności. Marka W., urzędnika resortu energii, ABW zatrzymało w poniedziałek. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące.

Radio cytuje wypowiedź prof. Roberta Gwiazdowskiego, prawnika i eksperta Centrum im. Adama Smitha, który stwierdził, że podejrzanego o szpiegostwo Marka W. "wywaliłby w trybie natychmiastowym". – Będzie mógł dochodzić swoich praw, gdy się okaże, że prokurator wytoczył zarzuty, choć nie miał do tego podstaw – podkreślił Gwiazdowski.

źródło: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/6 ... rstwa.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Statystyk

Tomasz J., rzymski katolik. Dlaczego redakcja to ukrywa? Gdyby był muzułmaninem, to wielkimi literami by to podawała.


------------------------------

czytelnik

po co go trzymac w celi i darmo dawac mu zryc powiesic bestie od reki

========================
Katastrofa w Poznaniu. Tomasz J. usłyszał zarzuty
Obrazek
Wczoraj lekarze pozwolili na przesłuchanie Tomasza J., dzisiaj mężczyzna usłyszał zarzuty związane ze spowodowaniem eksplozji w budynku i spowodowanie częściowego zawalenia się kamienicy oraz zarzuty związane z zabójstwem żony i znieważeniem jej zwłok.

43-latek Tomasz J. po kilku tygodniach przebywania w szpitalu, wczoraj został zatrzymany i przesłuchany. Dzisiaj popołudniu prokuratura w Poznaniu poinformowała o postawieniu mężczyźnie zarzutów.

Tomasz J. nie przyznaje się do winy. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Tragedia w Poznaniu

Budynek przy ulicy 28 Czerwca w Poznaniu zawalił się w niedzielę rano, 4 marca. W sumie w gruzach budynku znaleziono pięć ciał, a 21 osób trafiło do szpitala. Zawalenie budynku prawdopodobnie wynikało z rozszczelnienia instalacji gazowej w jednym z mieszkań, do czego miał odprowadzić właśnie Tomasz J. Mężczyzna miał wcześniej zabić swoją żonę, a poprzez wybuch chciał zatuszować zbrodnię.

Tomasz J. do szpitala trafił w stanie krytycznym, po licznych konsultacjach lekarskich, wczoraj lekarze zezwolili na jego przesłuchanie.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/60082/Katastro ... rzuty.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Plota

Jeżeli ten koleś nie zna różnic pomiędzy kontraktem dla Rumunii i dla Polski to co on robił jako minister obrony Narodowej ?? Wie mniej niż czytelnik branżowych portali internetowych. To jest poziom tzw "baby w maglu". Albo cwaniactwo żeby te panie w tej instytucji przekonać.
-------------------------------

NiePOprawny

POwiem krótko rozum im odjęło jakoś za ich rządów było parcie aby współpracować z demokratyzującą się Rosją co nieopatrznie wyszło PO czasie tak dbali o bezpieczeństwo POlski i Polaków

========================

Tak się ośmieszyć potrafią tylko oni. Skrytykowali podpisanie umów na Patrioty
Obrazek
Podpisano dziś umowy na zakup systemu obrony powietrznej Patriot. Totalna opozycja zwołała konferencję, by skrytykować tę decyzję. Nie pasują im kwoty, jakie wynegocjowano w kontrakcie, czy długa perspektywa umowy. Tomasz Siemoniak i Czesław Mroczek potępili też rządzących za… brak rozmów w tej sprawie z opozycją.

Dziś szef MON Mariusz Błaszczak, w obecności m.in. prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, podpisał umowę na dostawę amerykańskich zestawów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot dla Polski. Będą one podstawą programu obrony powietrznej średniego zasięgu "Wisła". Błaszczak poinformował, że za system Patriot, razem z systemem zarządzania polem walki, zapłacimy 4 miliardy 750 milionów dolarów.

Polityk PO Czesław Mroczek (szef MON w tzw. gabinecie cieni) ocenił, że „to jest dobra wiadomość, że te negocjacje się zakończyły”. Polityk ma jednak w tej sprawie "bardzo poważne wątpliwości", które dotyczą m.in. terminu dostawy i ceny rakiet oraz udziału polskiego przemysłu w realizacji kontraktu.

Jeszcze kilka miesięcy temu (ówczesny szef MON) Antoni Macierewicz zapowiadał, że dostawa tego systemu rozpocznie się w 2019 r. Teraz wiemy, że będzie realizowana w latach 2022-2024 i to pierwsze baterie. Kiedy będą dostarczone następne - nie wiemy

- wskazywał Mroczek.

Wiceszef PO, b. minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL Tomasz Siemoniak krytykował rząd i prezydenta Andrzeja Dudę za... brak rozmów z opozycją.

To fatalna praktyka, jeśli rządzący podejmują decyzję na kilkadziesiąt lat nie chcąc rozmawiać z opozycją, nie chcąc znaleźć wspólnego języka w kwestii, w której się - co do zasady - nie różnimy

- powiedział Siemoniak. Przypomniał, że decyzję o zakupie systemu Patriot podjął wiosną 2015 r. rząd Ewy Kopacz, w którym on był wówczas wicepremierem i szefem MON.

Zdaniem Siemoniaka rządzący, nie konsultując tak ważnej decyzji z opozycją, narażają ten projekt w przyszłości na "różne turbulencje".

Nie wiadomo jak do tej kwestii podejdą przyszłe rządy po następnych wyborach - dodał wiceszef PO.

On również przekonywał, że rząd "przepłacił" za amerykańskie rakiety.

Rządzący spieszą do tego kontraktu, rządzący przepłacają ewidentnie, płacąc dwa i pół raza więcej niż Rumunia za baterie po to, aby próbować pokazać polskiej opinii publicznej, że relacje z Amerykanami są znakomite, a to dlatego, że Amerykanie sprzedają nam Patrioty.

To może kupmy jeszcze milion samochodów elektrycznych w Stanach i jeszcze inne rzeczy. Jasne jest, że jak od kogoś się coś kupuje, to on jest zadowolony i to sprzedaje

- ironizował polityk PO. W jego ocenie relacje polsko-amerykańskie są złe.

źródło: http://niezalezna.pl/221050-tak-sie-osm ... a-patrioty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

że dopytam ...

Ciekawe jak potraktowałaby prokuratura tego instruktora , gdyby zastrzelił któregoś z bandziorów ?
----------------------------

dziecko we mgle


Panie instruktorze,dlaczego pan nie trafił ?Oczywiście dla dobra sprawy.


----------------------

observer


Janek - jesteś GOŚĆ! Ale mogłeś to badziewie porozkładać na glebie koło ich porzuconej broni tak " na amen ''.

===========================

Bandyci chcieli zrabować broń ze strzelnicy. Przeliczyli się, trafili na wyszkolonego instruktora
- W trzy sekundy było po wszystkim. Strzelano do mnie z broni gazowej i ostrej. Działałem odruchowo. Zobaczyłem postać, sięgnąłem po glocka i odpowiedziałem strzałami - opowiada Jan Plewka, instruktor strzelectwa napadnięty po treningu na strzelnicy w Opolu.
Obrazek
Bandyci - nieznani jeszcze policji - wpadli na pomysł zdobycia broni wprost ze strzelnicy w Opolu. Jan Plewka właśnie zakończył zajęcia i porządkował ekwipunek, gdy usłyszał wyjący alarm swojego samochodu. Ledwie wyjrzał za drzwi, a w jego stronę posypały się strzały. Najpierw z broni gazowej, a potem kule. Bandyci mocno się jednak przeliczyli. Nie tylko nie zaskoczyli strzelca, ale spotkali się ze stanowczą odpowiedzią. Najpierw strzałami z pistoletu Glock kaliber 9 mm, a następnie ogniem ze strzelby.

- Wycofałem się za murek, załadowałem strzelbę - opowiada dalej instruktor. Dodaje, że broniąc się jednocześnie sięgnął po telefon i wezwał na pomoc policję. - Doświadczenie sprawiło, że nie dałem sobie odebrać broni, której miałem tutaj spore ilości, no i wciąż żyję - podsumowuje ze stoickim spokojem instruktor Plewka. W środowisku polskich pasjonatów broni to znany ekspert. Jego prywatny arsenał przekracza 100 sztuk.

Nawet nie draśnięty

Strzelaninę niczym z westernu opisał serwis Opole24.pl. Dotychczas nie było o niej głośno, ponieważ początkowo policja przedstawiła zdarzenie, jako usiłowanie kradzieży samochodu. Według strzelca celem napadu było jednak zdobycie broni. Napastnicy najpierw dobrali się do stojącego na parkingu auta instruktora. Otworzyli je i przeszukali, a nie znajdując broni, ruszyli na właściciela. Było już ciemno, a instruktor był jedyną osobą na strzelnicy. Napastnicy zachowywali się bezwzględnie strzelając do Plewki bez żadnego ostrzeżenia.

Okazuje się, że nie został on nawet draśnięty. Policyjni wywiadowcy zastali go z załadowaną bronią i gotowego do prowadzenia dalszej obrony. Napastnikom udało się uciec, porzucili na miejscu dwie sztuki broni.

Zuchwały napad kieruje podejrzenia policjantów w stronę doświadczonych kryminalistów. - Staramy się dopasować rysopis do notowanych przestępców z kartotek. Policjanci typują, kto mógł dokonać napadu i sprawdzają kolejne osoby - mówi asp. Karol Brandys z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Akcja już jest chwalona na portalach miłośników broni jako podręcznikowe odparcie ataku bandyty przez uzbrojonego i świadomego obywatela. - Gdyby nie załadowany w kaburze Glock, to z Janem Plewką byłoby naprawdę kiepsko. Uratował się, bo miał czym odeprzeć bezpośredni i bezprawny zamach - komentuje sprawę Andrzej Turczyn, zwolennik rozszerzenia dostępu do broni. - Broń ratuje życie nie tylko w USA, okazuje się, że w Polsce sporadycznie takie przypadki się zdarzają. Sporadycznie, bo po pierwsze w Polsce przestępczość jest stosunkowo niewielka, a po drugie bo w Polsce mało kto ma broń - dodaje.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/bandyci-chciel ... 658093185a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

LupaToBuc

Hojność i klasa. BRAWO!

-------------------------------

Polexit

nie będę mu zaglądał w portfel, dał tyle ile uważał za stosowne, jest wielu bogatych Polaków, którzy nie dają nic, nawet podatków unikają, może dlatego że wzbogacili się kradnąc. Uszanowanie Panie Lewandowski.

------------------------------

Andrzej

Robert Lewandowski jest wielki nie tylko na boisku , ale i w życiu.


======================================
Pół miliona złotych na remont oddziału w CZD. Piękny gest Anny i Roberta Lewandowskich
Obrazek

Anna i Robert Lewandowscy przekazali pół miliona złotych na oddział rehabilitacji w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka. O tym niezwykłym geście sportowców informuje serwis Onet, który powołuje się na pracowników placówki.


Oddział rehabilitacji Centrum Zdrowia Dziecka ucierpiał w wyniku nawałnicy, która przeszła przez stolicę w październiku ubiegłego roku. W związku z zalaniem sal oraz zerwaniem części dachu konieczna była ewakuacja pacjentów. Cytowana przez Onet.pl Katarzyna Gardzińska, rzecznik prasowa placówki podkreśla, że oddział już od wielu lat wymagał remontu, jednak nie było to możliwe z uwagi na trudną sytuację finansową CZD. Z pomocą przyszli Anna i Robert Lewandowscy. Dzięki ich pomocy możliwe będą wymiana oświetlenia, zabezpieczenie ścian, remont grzejników i renowacja łazienek.

– Ania i Robert Lewandowscy postanowili wesprzeć remont Oddziału Rehabilitacji, który został zalany pod koniec października ubiegłego roku. Przekazali na ten cel 500 000 złotych – poinformowali Onet.pl przedstawiciele Centrum Zdrowia Dziecka.

– Możemy tylko podziękować za ich wielkie serca i nieocenioną pomoc – skomentowała Katarzyna Gardzińska. Rzecznik prasowa placówki podkreśliła, że dziękuje nie tylko za wsparcie finansowe, ale też spotkania z pacjentami, którym towarzyszyło mnóstwo pozytywnej energii i ogromne emocje.

Anna Lewandowska odwiedziła placówkę 20 marca. W czasie warsztatów z pacjentami mówiła o prawidłowym żywieniu i zachęcała do stosowania zdrowej diety.Mówiła również o swojej karierze sportowej. To była jej trzecia wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka. Wcześniej odwiedzała placówkę z mężem.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/60138/Pol-mili ... skich.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Anna
Jezus Chrystus był biedakiem ale duchowni udają że o tym nie pamiętają.

---------------------------

POLAK

NIE WSZYSCY KSIĘŻA SĄ PAZERNI , ALE TO RACZEJ RZADKOŚĆ !!!!!!!!!

----------------------------

u nas nie mogli by

dostawać pensji jak urzędnicy z prowincji, bo nie starczyło by im na wystawne kolacje i zachodnie fury.
Moja koleżanka z racji pracy w katolickim radiu PLUS, była na obiedzie u biskupa w Szczecinie - taki przepych, że nie nie wiedziała jak się zachować,


=================================
Zmowa milczenia wokół pensji biskupów. "Każda zachcianka jest spełniana”
Obrazek
Zapytaliśmy wszystkie diecezje w Polsce o wysokość pensji biskupów. Żadna nie ujawniła nam zarobków duchownych. Dlaczego? - Jak zostajesz biskupem jesteś bogaty jak twoja diecezja - mówi nam jeden z rozmówców.

Wirtualna Polska zwróciła się do wszystkich 41 diecezji w Polsce z prośbą o informacje na temat wysokości pensji biskupów. Przyszły tylko dwie odpowiedzi. Obie odmowne.

"Ujawnienie tożsamości tej osoby stoi w sprzeczności z przepisami"

"Zgodnie z przepisami prawa polskiego nie mamy obowiązku przekazywania do wiadomości publicznej tak szczegółowych informacji" - odpisał nam ks. Ryszard Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego.

Ks. Jacek Pędziwiatr, rzecznik Diecezji Bielsko-Żywieckiej w odmowie tłumaczył, że "informacje dotyczące zarobków konkretnej osoby stanowią jej dobro osobiste w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego", a "ujawnienie tożsamości tej osoby stoi w sprzeczności" z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych.

Żadna z pozostałych 39 diecezji nie zdobyła się nawet na tak lakoniczne wytłumaczenie. Rąbka tajemnicy, nie przejmując się kodeksem cywilnym, uchyliło zaledwie kilku hierarchów. Ostatnio - Mirosław Milewski, bp pomocniczy diecezji płockiej powiedział w wywiadzie dla Radia RMF, że zarabia 3,7 tysiąca złotych na rękę. Wcześniej swoje pensje ujawnili kardynał Kazimierz Nycz (2,7 tys. zł) i abp Henryk Hoser (3,5 tys. zł). To jednak tylko wyjątki potwierdzające regułę.

Raport o finansach Kościoła bez zarobków biskupów

O komentarz do tej zmowy milczenia poprosiłem Marcina Przeciszewskiego, szefa Katolickiej Agencji Informacyjnej, który odpowiedział pytaniem o wysokość moich zarobków.

- Pracuję w prywatnej firmie. Czy Kościół to też prywatna firma? - spytałem szefa KAI.

W odpowiedzi usłyszałem, że biskupi nie muszą ujawniać, ile zarabiają. Jego opinia może być zaskakująca, bo to dziennikarze KAI w 2012 roku przygotowali pierwszy raport na temat finansów Kościoła w Polsce.

Wynika z niego, że polski Kościół w 80 proc. jest finansowany z datków wiernych, a dochody księży - w zależności od parafii - wahają się od 800 zł do ok. 5,5 tys. zł miesięcznie. Z raportu, który zawiera liczne szczegółowe dane, można się jednak dowiedzieć, że wikary w bogatej parafii może zarabiać 4 tys. zł na rękę. Brakuje jednak informacji o pensji biskupów.

Przeciszewski wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską, że decyzja o ujawnieniu dochodów zależy od biskupów. Gdy próbowałem drążyć temat, szef KAI nagle rzucił, że musi pożegnać jednego z hierarchów wychodzącego z promocji książki. Przerwał rozmowę i już nie odbierał telefonu. Nie odpisał też na SMS-a z prośbą o dokończenia naszej rozmowy.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski Paweł Rytel-Andrianik odmówił nam komentarza, choć wiedział o pytaniach wysyłanych przez WP do diecezji. Tłumaczył, że jest poza Warszawą i nie może komentować sprawy bez konsultacji z przełożonymi. Dodał też, że nie jest to temat do rozmowy przez telefon.

O komentarz poprosiliśmy jednego ze znanych dziennikarzy zajmujących się Kościołem. Nasz rozmówca zastrzegł jednak anonimowość. - Robienie z pensji biskupów tajemnicy wynika z przyzwyczajeń jeszcze z czasów komuny, gdy Kościół musiał się chronić przed władzą. Odwiedziłem wielu biskupów. Nie mieszkają w nadzwyczajnych luksusach. Faktem jest, że wszystko mają zapewnione, a te 3 tysiące mają na książki albo kosmetyki - tłumaczy.

"Jak zostajesz biskupem, to jesteś tak bogaty jak twoja diecezja"

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/zmowa-milczeni ... 997063809a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
xxx

To taki nasz współczesny Donald Vito Corleone.


--------------------------------------------------

kat


zbadać do bólu, prewencyjnie POsadzić podejrzanych i nie ma litości, wszystko w zębach muszą oddać i nie ma znaczenia czy to tusk, komorowski, waltz, tego domaga się trybun.....

---------------------------------------------------

AnonimUS


PiS w koncu wyciagnal asa z rekawa i powiedzial totalitarnej bandzie sprawdzam. Czekamy na nastepne!


=================================

Zatrzymanie Kapicy to dopiero początek? Kania: Macki prowadziły do najbliższego otoczenia Tuska
Obrazek
„Ta sprawa sięgnie dużo dużo głębiej” - tak w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania odnosi się do zatrzymania byłego wiceministra finansów i szefa służby celnej w rządzie PO-PSL Jacka Kapicy. Wiele wskazuje na to, że zamieciona przed laty pod dywan afera hazardowa zatacza teraz coraz szersze kręgi. Redaktor naczelna Telewizji Republika i dziennikarka „Gazety Polskiej” zwraca uwagę, że w tym przypadku „macki prowadziły do najwyższych urzędników Donalda Tuska”.

- Afera hazardowa, jest aferą, która doprowadziła do dymisji Mariusza Kamińskiego tylko dlatego, że chciał on ukazać jej skalę i ukarać osoby, które działały na szkodę państwa polskiego. Ponieważ macki prowadziły do najwyższych urzędników Donalda Tuska, ten uznał, że jest to śmiertelne zagrożenie dla niego i postanowił zdymisjonować Mariusza Kamińskiego. W tym celu ruszyła cała machina prokuratury. Jest to najbardziej skandaliczna sprawa w historii polskich służb specjalnych, jeżeli chodzi o urzędników. Ponieważ po to, by ukryć przestępstwa własnej formacji doprowadzono do tego, by rozmontować dobrze działającą służbę specjalną – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania.


Odnosząc się do informacji o zatrzymaniu przez CBA Jacka Kapicy, dziennikarka wskazuje, że w aferze hazardowej jest jest on jednym z wielu wątków. Dorota Kania wskazuje na badaną przez prokuraturę kwestię udziału polityków w tej aferze i zwraca uwagę, że jeden z jej bohaterów – Grzegorz Schetyna jest obecnie liderem Platformy Obywatelskiej.

- Afera hazardowa to nie tylko był Kapica, bo to jest sfera urzędników, ale warto przypomnieć, że prokuratura nadal analizuje akta śledztwa dotyczące udziału polityków w tej aferze. Ten wątek został umorzony i prowadziła go Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski powiedział, że w tej chwili analizowane są akta. Jeżeli śledczy uznają, że należy podjąć postępowanie, to z pewnością zostanie ono podjęte. Tutaj jestem niemal pewna, że ta sprawa sięgnie dużo, dużo głębiej. Przecież, to nie tylko Zbigniew Chlebowski był w tej aferze, ale także Grzegorz Schetyna - obecny lider PO. Równie istotne będą zeznania Jacka Kapicy, bo to wtedy on był wiceministrem finansów i szefem służby celnej. To on się kontaktował z urzędnikami - z najwyższymi urzędnikami PO i również z samym Donaldem Tuskiem. Poczekajmy na zeznania Jacka Kapicy, zobaczymy, co on powie i również poczekajmy na decyzję prokuratury odnośnie do tego śledztwa, gdzie się przewijają politycy, a wtedy będzie zupełnie inny obraz tego, co wiemy do tej pory na temat tej afery – wyjaśnia w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania.

O powrocie zamiecionej pod dywan afery hazardowej Dorota Kania pisała już na łamach „Gazety Polskiej” w styczniu. Wskazywała wówczas na powiązania prominentnych działaczy PO z całą sprawą i zwracała uwagę na ogromne zagrożenie polityczne, jakim afera hazardowa jest dla samego Donalda Tuska.

Poniżej przypominamy tekst Doroty Kani „Kto pogrąży Tuska. Wraca zamieciona pod dywan afera hazardowa ”, który ukazał się w tygodniku „Gazeta Polska” Nr 4 z 24 stycznia 2018:

Przywódca partii opozycyjnej, biznesmen oraz doradca gospodarczy – tym dzisiaj zajmują się główni bohaterowie afery hazardowej, która wybuchła dziewięć lat temu. Postępowanie zostało umorzone i sprawa została zamieciona pod dywan. Teraz prokuratura wznowiła śledztwo. Czy afera hazardowa do końca zatopi Platformę Obywatelską?


Na to pytanie nie ma dzisiaj jednoznacznej odpowiedzi, ale jedno jest pewne: nareszcie jest szansa na pokazanie kulis afery i rzeczywistego udziału w niej czołowych polityków PO, którzy w 2009 r. sprawowali najważniejsze funkcje państwowe. Grzegorz Schetyna był wówczas wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządzie premiera Donalda Tuska, Zbigniew Chlebowski przewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, zaś Mirosław Drzewiecki – ministrem sportu. Po ujawnieniu afery hazardowej do dyspozycji premiera oddali się Grzegorz Schetyna, minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Adam Szejnfeld, rzecznik prasowy rządu Paweł Graś, sekretarze stanu w KPRM Rafał Grupiński i Sławomir Nowak. Ostatecznie z rządu odeszli Schetyna, Czuma, Adam Szejnfeld, Mirosław Drzewiecki, a Zbigniew Chlebowski stracił funkcję szefa klubu PO.

Śledztwo od nowa

O wznowieniu śledztwa, po szczegółowej analizie akt, zadecydował w końcu minionego roku prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. W Prokuraturze Krajowej sprawdzano, czy w toku prowadzonego śledztwa zgromadzono wszystkie dowody niezbędne do wyjaśnienia okoliczności sprawy, a także czy wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa było zasadne. Po przeanalizowaniu całości akt – w sumie było ich 360 – ustalono, że sprawa powinna zostać podjęta na nowo.

Postępowanie w sprawie tzw. jednorękich bandytów, czyli automatów o niskich wygranych, prowadził od 2009 r. wydział przestępczości zorganizowanej i korupcji ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. W październiku 2014 r. media informowały, że w sprawie, w której zarzuty usłyszało około 200 osób: właściciele firm z automatami, celnicy oraz urzędnicy Ministerstwa Finansów, zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych miał usłyszeć także wiceminister finansów i szef służby celnej Jacek Kapica. Szybko okazało się jednak, że zarzut uchylono, a postępowanie odebrano prokuratorowi, który je prowadził. Odrębne śledztwo w sprawie nielegalnego lobbingu politycznego od października 2009 r. prowadziła warszawska Prokuratura Okręgowa. Według Centralnego Biura Antykorupcyjnego czołowi politycy PO mieli działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, forsując korzystne dla nich zapisy w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. Przedstawiono bardzo obszerny materiał dowodowy, m.in. zapisy z podsłuchów i dokumenty. Mimo to prokuratura uznała, że brak jest dowodów na popełnienie przestępstwa Sprawą zajmowała się także sejmowa komisja śledcza, która w swoim sprawozdaniu uznała, że politycy PO nie brali udziału w nielegalnym lobbingu.

Rola Tuska

Mimo że w sprawie afery hazardowej toczyły się dwa odrębne śledztwa, to łączą je postacie, które się w nich pojawiają. Niewykluczone, że wznowione śledztwo pokaże, jaka była rzeczywista rola polityków PO w całej aferze. W wyjaśnieniu kulis wydarzeń sprzed 9 lat najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy ówczesny premier Donald Tusk ostrzegł swoich politycznych kolegów przed działaniami CBA. O całej sprawie dowiedział się 12 sierpnia 2009 r. – wtedy właśnie szef CBA Mariusz Kamiński poinformował go o podejrzanych kontaktach pomiędzy czołowymi politykami PO a biznesmenami z branży hazardowej: Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem. Szef CBA mówi o zachowaniu najwyższej ostrożności przy „udostępnianiu załączonych materiałów osobom trzecim”. Tusk dowiaduje się o spotkaniu na cmentarzu Chlebowskiego z Sobiesiakiem w Marcinowicach pod Wrocławiem, o roli w aferze Drzewieckiego i Schetyny. Obiecuje objęcie sprawy „specjalnym osobistym nadzorem” i spotyka się między innymi z Grzegorzem Schetyną, Zbigniewem Chlebowskim, Mirosławem Drzewieckim, ministrem finansów Jackiem Rostowskim i wiceministrem Jackiem Kapicą. Po tych spotkaniach biznesmeni nagle przestają dzwonić do polityków. Wniosek nasuwa się jeden: ktoś ich ostrzegł, że są nagrywani. Wcześniej bez problemu rozmawiali przez telefon o załatwieniu korzystnych dla siebie zapisów w ustawie, o czym można się przekonać, czytając ujawnione stenogramy. 12 września Mariusz Kamiński poinformował premiera o przecieku, nie zrobiono jednak nic, aby wyjaśnić, kto był jego źródłem. Zrobiono natomiast wszystko, by całą sprawę zamieść po dywan.

Życie po aferze

„Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo. Biegam z tym sam, blokuję sprawę tych dopłat od roku. To wyłącznie moja zasługa” – te słowa, które mówił Zbigniew Chlebowski do Ryszarda Sobiesiaka, stały się przysłowiowym gwoździem do politycznej trumny Zbigniewa Chlebowskiego. Po odejściu z polityki zajął się on biznesem – został prezesem spółki Europejskie Konsorcjum Kolejowe „Wagon”. Spółka w czasie rządów PO-PSL zrealizowała rekordowe zamówienia dla PKP Cargo, polegające na dostarczeniu wagonów za kwotę ponad 100 mln zł.
Poza polityką jest także Mirosław Drzewiecki, który – podobnie jak Zbigniew Chlebowski – zajął się biznesem.

Afera hazardowa

Dotyczyła lobbingu politycznego w trakcie prac nad nowelizacją ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych. Chodziło o usunięcie z ustawy zapisu o dopłatach do różnych form hazardu, w tym na grach w karty i na automatach, „jednorękich bandytach”, z których skarb państwa miałby czerpać zyski rzędu pół miliarda złotych rocznie, a tyle samo straciłaby branża hazardowa. Afera wybuchła 1 października 2009 r. po opublikowaniu przez dziennik „Rzeczpospolita” artykułu Cezarego Gmyza i zawartych w nim stenogramów nagrań rozmów szefa klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem, współwłaścicielem kasyna i salonów gier. W rozmowach uczestniczyli też m.in. lobbysta Jan Kosek i znajomi Chlebowskiego, pośredniczący w umawianiu spotkań. Ze stenogramów podsłuchów jasno wynikało, iż Sobiesiak twierdził, że w tej sprawie rozmawiał również z ministrem sportu i turystyki Mirosławem Drzewieckim oraz wicepremierem Grzegorzem Schetyną. Rozmowy dotyczyły projektowanych między innymi 10-proc. dopłat na cele sportowe od kasyn, salonów gier i automatów o niskich wygranych. Centralne Biuro Antykorupcyjne złożyło doniesienie do prokuratora generalnego w sprawie „zagrożenia interesu ekonomicznego państwa w związku z przygotowywaniem projektu ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych”, prognozując ewentualne straty budżetu państwa z tytułu nieobjęcia automatów o niskich wygranych dopłatą na 469 mln zł. 7 kwietnia 2011 r. zostało wydane i podpisane postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie afery hazardowej.

Polowanie na Mariusza Kamińskiego

Po ujawnieniu afery, 13 października 2009 r., premier Donald Tusk zdymisjonował całe kierownictwo CBA, w tym szefa Biura Mariusza Kamińskiego. Pretekstem do dymisji było postawienie w ekspresowym tempie 6 października 2009 r. przez prokuratora zarzutów m.in. przekroczenia uprawnień i popełnienia przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów w związku z tzw. aferą gruntową. Mariusz Kamiński nie przyznał się do zarzutów, a we wrześniu 2010 r. został przeciwko niemu skierowany do sądu akt oskarżenia. 20 czerwca 2012 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uwzględnił wnioski obrońców i nieprawomocnie umorzył postępowanie przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i jego podwładnym, stwierdzając brak znamion czynów zabronionych. Postanowienie to, na skutek zażalenia złożonego przez prokuratora, postanowieniem sądu okręgowego z 6 grudnia 2012 r. zostało uchylone. W marcu 2015 r. Mariusz Kamiński został przez sąd I instancji uznany za winnego przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na karę trzech lat pozbawienia wolności. Skazani zostali także Maciej Wąsik, były wiceszef CBA (na trzy lata pozbawienia wolności), byli dyrektorzy Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA: Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel (sąd orzekł dla nich po dwa i pół roku więzienia oraz 10-letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych). Wyrok skazujący wydał sędzia Wojciech Łączewski. 6 listopada 2015 r. prezydent Andrzej Duda zastosował prawo łaski wobec Mariusza Kamińskiego oraz jego podwładnych. Sprawa skazania byłego kierownictwa CBA była szeroko komentowana – wyrok określono jako zemstę polityczną i próbę usunięcia Mariusza Kamińskiego z życia publicznego.

źródło: http://niezalezna.pl/221154-zatrzymanie ... enia-tuska
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


"Co to za wyczyn walczyć o prawo do narodzin chorego dziecka...". Matka niepełnosprawnej 17-latki ostro do Godek
Obrazek
"Skoro ośmiela się Pani decydować za wszystkie polskie kobiety i dokonywać wyborów za nie, proszę pójść o krok dalej. Proszę zaproponować, kiedy może nas Pani wesprzeć w opiece nad Olą. Może kilka tygodni w czasie wakacji? Ola żyje i oczekuje na pomoc" – to fragment szczerego i poruszającego listu Moniki Lewandowskiej, mamy chorej Oli, skierowanego do autorki projektu "Zatrzymaj aborcję" Kai Godek.

Życie z chorą Olą

Monika Lewandowska prawie siedemnaście lat temu urodziła Olę. U której zdiagnozowano głębokie upośledzenie psychoruchowe pod postacią czterokończynowego porażenia mózgowego. "Ola nie chodzi, nie siedzi, nie obraca się na boki, nie zgłasza potrzeb fizjologicznych, jest na pampersie, ma niesprawne ręce i nogi, nie mówi. Jej poziom rozwoju psycho-emocjonalnego jest na etapie max 2-letniego dziecka. Uśmiecha się" – pisze kobieta w liście do Kai Godek, autorki projektu zaostrzającego ustawę aborcyjną "Zatrzymaj aborcję".

Ola ma dwie siostry i wraz z rodzicami mieszka w dużym mieście. Matka 17-latki w długim i szerym liście pokazuje, jak wygląda ich życie.

Monika Lewandowska
fragment listu do Kai Godek

Musi być szybko przewinięta. Nie ma wylegiwania się!. Jej pełen pampers nie wygląda jak pampers słodkiego noworodka. Zapewniam. Do tego dochodzi menstruacja. Jakiego patentu użyć żeby włożyć podpaskę do pampersa i żeby było higienicznie? Nie wiem. W pokoju unosi się dodatkowo odór potu: Ola jest spastyczna i pomimo codziennej wieczornej kąpieli rano budzi się zlana potem. Kąpiel - praca dla siłacza. Każda czynność zmieniająca jej położenie - jedna osoba nie daje rady. Potrzebna asysta, specjalistyczny sprzęt. Domyśla się Pani ile waży 17- letni bezwładny człowiek, pewnie niewiele mniej niż Pani.

Monika Lewandowska przyznaje, że jej córka żyje w swoim zamkniętym świecie i nie jest związana z siostrami, a wręcz postrzega je jako zagrożenie.

Denerwuje się gdy rozmowa skupia się na kimś innym, np. na życiu szkolnym młodszej siostry. Woli spędzać czas z opiekunką, którą ma tylko dla siebie niż z siostrami. Nie umie się dzielić sobą. Nie ma empatii, jest egocentryczna. Ogląda przez cały dzień jedną ulubioną bajkę, słucha tej samej piosenki. Jak to dwulatek. Nie ma szans na zaakceptowanie zainteresowań innych domowników. I doskonale wiemy, że to nie jej wina, że nie robi tego specjalnie. Taka jest, taki jest jej mózg.

Więcej: http://natemat.pl/234227,matka-chorej-d ... -kai-godek
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

mem

Nareszcie ktoś robi porządek w tym kraju . Wyrosły fortuny na przemycie , przekrętach watowskich i oszustwach gospodarczych . A szarak jak się pomyli na zeznaniu podatkowym to chyba 5000 kary .

---------------------------------

celnik@celnik

Ale miałem dziś zadowoloną buzię. Myślałem, że już tego nie doczekam. Po tylu latach upodlenia miło jest słyszeć o oprawcy w dybach.

---------------------------

krysia

Rychu strasznie się musi pocić. A celnicy od dawna mówili,że tak jest. Brawo celnicy za odwagę.

========================

Celnicy pogrążają Jacka K.! Siwy: „Blokowano tropienie nielegalnie certyfikowanych automatów do gier hazardowych”
Obrazek
Celnicy przerywają milczenie i obciążają byłego wiceministra finansów Jacka K. w sprawie jego podejrzanej taktyki w walce z mafią hazardową. Zdaniem Sławomira Siwego ze Związku Zawodowego Celników, w czasie urzędowania Jacka K. w ministerstwie finansów, blokowano ich działania przeciwko mafii hazardowej.

Za urzędowania Jacka Kapicy celnicy spotykali się z blokowaniem przez swoich przełożonych czynności dotyczących nielegalnie certyfikowanych automatów do gier hazardowych.

– mówi PAP Sławomir Siwy ze Związku Zawodowego Celników.

Zdaniem Sławomira Siwego to, co naprawdę zasługuje na miano afery hazardowej - i tego może dotyczyć śledztwo, w ramach którego zatrzymano Kapicę - „polegało na operacji legalizacji automatów do wysokich wygranych jako automatów do niskich wygranych”.

Na początku urzędowania Jacka Kapicy, przed wejściem w życie nowej ustawy hazardowej, w krótkim czasie zalegalizowano tyle nowych automatów, co we wszystkich wcześniejszych latach, kiedy ten „biznes” funkcjonował.(…) Chodziło tu oczywiście o podatki - automaty do wysokich wygranych były obłożone o wiele wyższymi podatkami i w ogóle nie miały prawa stać w lokalach i salonach, a jedynie w kasynach.


– stwierdził Cichy.

Proceder ten miał trwać od 2003 roku, kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o grach hazardowych, ale skala była nieporównywalna do tego, co zaczęło się dziać za przyzwoleniem Jacka Kapicy. W ocenie Siwego uprawnione jest stwierdzenie, że „Ministerstwo Finansów certyfikowało automaty bezkrytycznie i na ogromną skalę, pomimo, że były informacje od funkcjonariuszy, że proceder bezprawnego uznawania automatów do wysokich wygranych za automaty do wygranych niskich istnieje”.

Rozmówca PAP opisuje sytuacje, w których przełożeni funkcjonariuszy celnych blokowali kroki zmierzające do ścigania przestępstw związanych z automatami.

Kiedy do przełożonego przychodził funkcjonariusz Służby Celnej i mówił, że w wyniku kontroli stwierdził, że automat do wysokich wygranych funkcjonuje jako automat do wygranych niskich słyszał: „ale przecież on ma certyfikat Ministerstwa Finansów, czego zatem chcesz? Nie można ruszać tego automatu, zostaw go w spokoju!


– relacjonował Siwy.

W końcu ze względu na skalę zjawiska zaczęło to wychodzić. I wówczas funkcjonariusze zaczęli zatrzymywać automaty. Ale z powodu błędów twórcy nowej ustawy hazardowej z 2009 roku zatrzymywanie było walką z wiatrakami, automaty były bowiem zwracane przez sądy.

– opisuje ówczesne problemy, z którymi borykali się celnicy.

Ustawa z 2009 roku delegalizowała automaty o niskich wygranych, jednak uznawała ważność przyznanych wcześniej czasowych koncesji na automaty. Siwy zauważa, że „nie podjęto działań naprawczych w ustawie z 2009 roku w celu ukrócenia zwrotów automatów, tylko brnięto w zaparte wbrew stanowisku wymiaru sprawiedliwości i wbrew alarmistycznemu stanowisku związku zawodowego celników”.

Można tu postawić pytanie, czy sytuacja ta nie była spreparowana. A także o to, kto był prawdziwym autorem ustawy hazardowej z 2009 roku? Formalnoprawnie - Sejm RP, ale realnie? Ustawa raczej nie powstała w Sejmie.


– poddaje pod wątpliwość Siwy.

Wszystkie siły i środki Służby Celnej kierowano na walkę z hazardem, w realiach wspomnianej walki z wiatrakami, a tymczasem inna przestępczość miała eldorado i rozwijała się. Tak wyhodowano mafie vatowskie i paliwowe. Związek o tym wszystkim informował.

– podkreślił celnik.

Odnosząc się do postaci Jacka Kapicy i swoich wątpliwości do tego urzędnika, Siwy przypomniał jego wystąpienie z mównicy sejmowej jeszcze przed wybuchem afery hazardowej w 2009 roku.

Pamiętam, jak zmroziło mnie, gdy usłyszałem że Kapica mówił, iż wpuszcza automaty do legalnej sfery działalności. Był to szok dla każdego celnika, gdyż, jak już wspomniałem, wiadomo już było dużo wcześniej, że automaty są nielegalnie certyfikowane przez Ministerstwo Finansów.

– ocenił.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/388109-ce ... azardowych
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Prezydent zawetował ustawę degradacyjną! "Nie chciałbym, by powstała ustawa, która będzie w tych czasach dzieliła społeczeństwo"
Obrazek

Odmawiam podpisania tej ustawy i kieruję ją do ponownego rozpoznania przez Sejm. Mówiąc krótko, wetuję tę ustawę. Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, bo chciałbym, żeby te sprawy zostały załatwione i wierzę w symboliczny wymiar tej ustawy, ale nie w ten sposób

— powiedział prezydent Andrzej Duda, ogłaszające weto wobec ustawy degradacyjnej.

Długo się nad tą ustawą zastanawiałem. (…) Moje poglądy jeśli chodzi o czasy słusznie minione, są jednoznaczne. Byłym przecież współtwórcą ustawy lustracyjnej. Byłem zwolennikiem radykalnych rozwiązań w tym zakresie.

— mówił prezydent, przypominając, że podpisał także ustawę dezubekizacyjną.

Tamte decyzje podjąłem bez mrugnięcia okiem

— dodał, wskazując że w przypadku odbierania świadczeń byłym esbekom że jest możliwość złożenia wyjaśnień i złożenia odwołania

— dodał.

Stąd moje ogromny wątpliwości ws. ustawy degradacyjnej. One sprowadzają się do 3 elementów. Jeżeli chodzi o członków WRON. To chyba dla nas wszystkich oczywiste, że WRON a zwłaszcza jej kierownictwo, to był po prostu związek przestępczy o charakterze zbrojnym i ci którzy piastowali tam najwyższe stanowiska, łącząc je z najwyższymi funkcjami w państwie, że to ludzie którzy nie zasługują na szacunek i sprawa jeśli chodzi o odebranie im stopni, jest bezdyskusyjna

— mówił prezydent Duda.

Ale nie tylko oni składali się na WRON. Wiele mówiło się o gen. Hermaszewskim. (…) Tych ludzi niższych stopniem niż generałowie było kilku. A jak przyznaje historyk IPN, nie tylko Hermaszewski został wpisany do WRON bez swojej woli, prawdopodobnie to był rozkaz

— powiedział.

To rozwiązanie przyjęte w ustawie, które powoduje, że wszyscy nie mają możliwości złożenia żadnych wyjaśnień i żadnego środka odwoławczego i tracą swoje stopnie wojskowe, jest czymś, z czym jako prezydent nie mogę się zgodzić

— mówił.

To złamanie zasad demokratycznego państwa. Patrząc logicznie, dlaczego tak ma się stać z tymi ludźmi, skoro w lepszej sytuacji są stalinowscy zbrodniarze w wojskowych mundurach, którzy będą mogli złożyć do sądu środki odwoławcze?

— pytał prezydent.

Sprawa druga. Prosiłem poprzez moich ministrów osoby odpowiedzialne za tę ustawę, by zwrócili uwagę na ten mankament. (…) Niestety nie uwzględniono mojego głosu zupełnie, czego także nie mogę zrozumieć

— mówił prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że bacznie patrzy się na przestrzeganie praworządności w Polsce, a w jego ocenie ta ustawa byłaby bez żadnych wątpliwości zaskarżana do TK czy trybunałów europejskich, ponieważ pozbawia człowieka możliwości obrony. Prezydent wskazał też na wymiar moralny, czyli kwestię, że ustawa ta dotyka osoby zmarłe.

Mam wątpliwości, czy ustawa może dotyczyć zmarłych i można na ten temat dyskutować. (…) ale jest element, który ma dla mnie znaczenie etyczne

— powiedział.

Prezydent zwrócił uwagę, że może być taka sytuacja, że nie będzie nikogo z rodziny czy środowisk kombatanckich, kto mógłby w imieniu zmarłego wystąpić w postępowaniu przez MSWiA.

Nie ma takiej instytucji jak rzecznik osoby nieżyjącej. (…) Uważam, ze powinien być. To poważny mankament tej ustawy

— stwierdził.

Nie chciałbym, by powstała ustawa, która w tych czasach będzie nam dzieliła społeczeństwo, zamiast być przyjęta ze zrozumieniem. Która nie będzie niesprawiedliwa. Nie możemy przywracać sprawiedliwości,jednocześnie wprowadzając niesprawiedliwe rozwiązania


— zaznaczył prezydent ogłaszając swoją decyzję o wecie.

Prezydent zapowiedział, że chciałby przeprowadzić konsultacje, by dokonać korekty ustawy degradacyjnej.

Więcej + komentarze : https://wpolityce.pl/polityka/388221-pr ... leczenstwo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Został postrzelony na planie filmu Patryka Vegi. Reżyser wpłacił 100 tys. na jego leczenie
Operator filmowy Petro Aleksowski został postrzelony na planie filmu Patryka Vegi. Do tej pory nie wiadomo, jak doszło do tego, że aktor, w którego wcielił się weteran GROM, użył prawdziwej broni i ostrej amunicji. Vega wpłacił 100 tys. na jego leczenie. - Nie wiem, czy robi to z potrzeby serca, czy z powodu tego, że w razie procesu będzie jedną ze stron i chce się w ten sposób zabezpieczyć - mówi Wirtualnej Polsce Aleksowski.
Obrazek
Minął niedawno rok od czasu, gdy na planie filmu Patryka Vegi został pan postrzelony w nogę przez weterana GROM. Nadal trwa leczenie?

Co kilka tygodni mam kolejne badania. Za kilka dni tomograf, który wykaże, w jakim stanie jest strzaskana kość udowa. Nerwy w stopie są uszkodzone i nie wiadomo, czy sprawność wróci. Niemal codziennie mam rehabilitację.

Ile to jeszcze potrwa?

Lekarze mówią, że żołnierze, którzy zostali ranni na przykład w Afganistanie, dochodzą do zdrowia 5-10 lat. Mnie postrzelono z takiej samej broni, więc jeszcze kilka lat leczenia przede mną. Nie wiadomo, ile dokładnie i ile będzie kosztowało.

Musi pan płacić za leczenie?

Za samo leczenie nie. Ale już rehabilitacja jest w pełni płatna. Ile kosztuje? Miesięcznie około pięciu tysięcy złotych. Do tego jeszcze wydatki na codzienne dojazdy na rehabilitację - mieszkam 30 km od Warszawy - czy specjalne buty, bo stopa jest bardzo spuchnięta. W sumie jakieś sześć tysięcy.

Może pan pracować?

Kondycyjnie nie jestem w złej formie. Ale dzień na planie filmowym trwa 12 godzin, a ja nie jestem w stanie tyle wytrzymać. Dałbym radę może cztery godziny. Potem dwie muszę leżeć. ZUS orzekł całkowitą niezdolność do pracy. Jeśli podejmę pracę, stracę świadczenie z ZUS i nie będę miał czasu na rehabilitację, więc i na poprawę sprawności nogi.

Rozmawiałam z Patrykiem Vegą. Przyznał, że przekazał panu na leczenie 100 tys. zł i chce dalej pomagać. A co z producentem filmu?

Rzeczywiście Patryk jako jedyny mi pomógł i wpłacił pieniądze. Proponował kolejne, ale na razie odmówiłem. Nie wiem, czy robi to z potrzeby serca, z powodu tego, że od dawna się znany i jesteśmy kolegami, czy też z powodu tego, że w razie procesu będzie jedną ze stron i chce się w ten sposób zabezpieczyć. Ani producent filmu, ani właściciel firmy, która robiła tę produkcję, nie pomogli. Jeden z nich pojawił się w moim domu i stwierdził, że nie da mi pomocy finansowej i bardzo mi współczuje.

A ubezpieczenie firmy odpowiedzialnej za film?

Okazało się, że ubezpieczenie nie obejmuje… postrzału. Nikt z organizatorów produkcji filmu nie przewidział, że jeśli na planie ktoś będzie strzelał, to ktoś inny może zostać ranny. Teraz chcę tylko wyzdrowieć. Mój 8-letni synek cierpi, bo nie ma aktywnego ojca. Ludzie winni zdarzenia zepsuli radość dzieciństwa mojemu dziecku. Synek cały czas chce grać w piłkę, czy iść na basen. Ten wypadek, ten postrzał to dramat mojej rodziny, nie tylko mój.

Operator filmowy Petro Aleksowski został postrzelony na planie filmu Patryka Vegi "Czerwony punkt", w którym główną rolę zagrał Ewan McGregor. Był to materiał reklamowy dla serwisu Showmax. Do tragedii doszło 21 grudnia 2016 r. Scenariusz zakładał, że napastnik z pokładu helikoptera celuje karabinem w obiektyw kamery i strzela.

Aleksowski filmował to stojąc na specjalnym podnośniku. To w niego celował aktor, którym był były żołnierz jednostki specjalnej GROM. Zamiast atrapy miał jednak prawdziwy karabin, a zamiast ostrą amunicję. Użył wykonanego domową metodą pocisku dum-dum, który rozrywa się w cele postrzelonego i powoduje dużo większe obrażenia niż tradycyjny pocisk. Prokuratura w Warszawie prowadzi śledztwo w tej sprawie. Śledczy ustalają, jak doszło do tego, że użyto ostrej amunicji. Operator napisał list do Andrzeja Dudy, ale prezydent nie zdecydował się pomóc.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/zostal-postrze ... 413660801a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Andy@Andy

Dla mnie w ogóle nie do końca jest to zrozumiałe, że prezydent jednooosobowo może "zniweczyć" wysiłaek legislacyjny całego Sejmu i Senatu. No i co z tego, że "ma bardzo silny mandat bo jest wybierany w wyborach powszechnych", a posłowie i senatorowie nie mają? CZy uprawnienia prezydenta w tym względzie nie są zbyt wielkie zwłaszcza w porównaniu ze stosunkowo niewielkimi faktycznymi uprawnieniami w innych sferach. Tak czy owak, kolejny niezrozumiały ruch PAD przykryty legalistycznymi pseudoargumentami.

------------------------------

mordechaj

To była ustawa RZĄDOWA, podpisana przez pana M. Morawieckiego, przegłosowana przez Prezesa J. Kaczyńskiego, panów Z. Ziobrę i J. Gowina i 261 posłów, a pan A. Duda ich wszystkich OŚMIESZYŁ...


-------------------------------

mordechaj

Po wecie Dudy klęska bohaterów, a zwycięstwo zbrodniarzy prl.


====================================
Nikogo nie winię, ale szkoda. Urodziliśmy się z tymi sowieckimi "generałami", z nimi chyba umrzemy
Obrazek
Po emocjach lipcowych (weta sądowe) nie ma dziś już w opinii publicznej śladu. Weto, prezydenta Andrzeja Dudy do ustawy degradacyjnej nie było spodziewane, a mimo to trudno mówić o szoku. Widać, że pewna osobność polityczna ośrodka prezydenckiego została zaakceptowana.

Czy argumenty głowy państwa są przekonujące? Z jednej strony prezydent ma prawo i obowiązek patrzeć przez mikroskop tam, gdzie inni politycy patrzą przez zwykłe okulary. Stąd prezydent wskazał kilka słabszych punktów w ustawie. Z drugiej strony, nie da się wypracować żadnej ustawy próbującej wyeliminować pozostałości postkomunizmu, w wymiarze materialnym i moralnym, bez konfliktu, sporu, przy akceptacji wszystkich, bez ryzyka pewnego uogólnienia. A co najważniejsze - jest to niemożliwe przy przyjęciu jako założenia podstawowego legalności wszystkiego, co działo się w PRL. Po prostu nie da się odrzucić komunizmu, chcąc jednocześnie być z nim w zgodzie. Przypomina się stara zasada postkomunistów u Michnika, gdy mówiło się o lustracji: „Budujcie rozwiązania jeszcze lepsze, byle nie wprowadzić żadnych”. Teraz też tak to się skończy.
Wątpliwości budzi też argumentacja o jakimś szczególnym grzechu ustawy w postaci potraktowania jednakowo wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (nazwa całkowicie zakłamana, to była rada zniewolenia) i odebrania im prawa do złożenia wyjaśnień. Nie bardzo rozumiem, co tu wyjaśniać? WRON firmowała brutalne zdławienie polskiej wolności na dekadę, dokonane na rozkaz sowiecki, skutkujące także niespotykaną po II Wojnie Światowej degradacją materialną i moralną społeczeństwa.

Było zresztą dość czasu, by głosy wyjaśnienia czy odcięcia się, wybrzmiały. Nie słyszałem.

Tak czy inaczej, temat chyba szybko nie wróci. Padają wprawdzie zapowiedzi, że obóz rządzący chce wypracować wspólnie z prezydentem nowe rozwiązania, ale kalendarz polityczny nie daje raczej na to szans. Powoli wchodzimy w cykl wyborczy. Nie sądzę też, że w obecnym układzie politycznym będzie wola, będzie energia, by szybko ponownie zabrać się za sprawę. Warto pamiętać, że główne założenia ustawy przygotowano w MON jeszcze za czasów ministra Antoniego Macierewicza.

Wiele zatem się zmieniło, ale Kiszczak i Jaruzelski muszą chyba być sowieckimi „generałami” w polskich mundurach. W takim stanie rzeczy się urodziliśmy, w takim umrzemy. Nikogo nie winię, ale szkoda.

Ta ustawa miała głównie znaczenie symboliczne, jej upadek też więc niesie taki przekaz.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/388275-ni ... ba-umrzemy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Stefan

A co jest lepszego do roboty w więzieniu niż oglądanie telewizji?

-------------------------------------

QAZ

Naród cię kijami zatłucze niemiecka gnido, nie będzie miała litości za to coś z Polską zrobił.

-------------------------------------

CalTech

zablokowanie budowy tarczy antyrakietowej,zablokowanie zakupu"Patriotów",oddanie śledztwa smoleńskiego rosjanom,zablokowanie utworzenia natowskiej komisji w sprawie smoleńska,500 afer finansowych

==========================

Tusk szykuje się do powrotu? "Na emeryturę nie pójdę. W 2019 będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę tylko oglądał telewizję"
Obrazek

Na pewno na emeryturę nie pójdę. W 2019 będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę tylko oglądał telewizję i grał w piłkę.


– powiedział Donald Tusk na antenie TVN24.

Szef RE odpowiadał na pytania dot. swojego wyjazdu i późniejszą porażkę wyborczą Bronisława Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej.

Warto sobie uświadomić jak wielką szansą i z jakim pozytywnymi możliwościami kojarzył się awans Polaka na szefa Rady Europejskiej

– mówił.

Zdaniem Tuska, polski rząd nie współpracuje z nim odpowiednio .

Ja po swojej stronie robię wszystko co mogę i jak potrafię najlepiej

– stwierdził.

Przypomniał jak zareagowali jego koledzy, gdy został wybrany na szefa Rady Europejskiej.


Cała sala wstała i wszyscy klaskali z radości. Bo wiedzieli, że to duża rzecz i warto było się o to starać. Na pytanie, czy sprawy potoczyłyby się inaczej gdybym został, nikt odpowiedzi wiarygodnej nie da

– mówił.

Odpowiedział też na komplement ze strony prowadzącego program Andrzeja Morozowskiego.

Doceniam ten komplement, ale w dniu mojego wyboru sytuacja wskazywała na to, że PiS uzyska pełnię władzy. Gdyby nie niespodziewana porażka Bronisława Komorowskiego i gdyby nie anihilacja lewicy na własne życzenie, to te proporcje wyglądałyby inaczej i, z mojego punktu widzenia, dla Polski bezpieczniej

– powiedział szef Rady Europejskiej.

Tusk mówił również o swojej przyszłości.

Na pewno na emeryturę nie pójdę. W 2019 będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę tylko oglądał telewizję i grał w piłkę

– powiedział.

Nie będę formułował żadnych scenariuszy. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby żadnych akcji ratunkowych. Wszystko będzie zależało od sytuacji

– mówił.

Ja mam nadzieję, że ci wszyscy Polacy, którzy marzą o stabilnej demokracji, rządach prawa i Polsce dumnej, będą w stanie przeforsować swój pogląd, wygrać kolejne wybory, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeśli się okażę, że sytuacja będzie wyglądała krytycznie czy gorzej, to niczego nie można wykluczyć

– dodał.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/388298-tu ... -telewizje
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tusk Wszechmocny i Duda-Judasz – trochę żałosne, a trochę niebezpieczne przedświąteczne banialuki
Obrazek
„W 2019 roku będę tutaj i niech nikt nie myśli, że będę tylko oglądał telewizję czy grał w piłkę z wnukami” - zagroził w Wielki Piątek Donald Tusk. I zaczęło się – jedni zacierają ręce w nadziei na powrót rycerza na białym koniu, inni obgryzają paznokcie w obawie, że magia Jego Wysokości pokrzyżuje im plany. Ale to przecież bardziej prężenie muskułów niż realna groźba.

Choć trzeba przyznać, że wyniosłość, z jaką Tusk tę muskulaturę prezentuje, jest olbrzymia. Jak „skromnie” dodał:

Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby żadnych akcji ratunkowych.

Czyli: ma nadzieję, że sytuacja nie będzie fatalna, ale jeśli będzie – to ma świadomość, że tylko on może być ratunkiem. On – etatowy polityczny zbawiciel. Wierzy, że jest wszechmocny. Na innych patrzy wyłącznie z góry, zdobywając szczyty zarozumiałości.

Inne wypowiedzi Tuska z wywiadu dla człowieka z flagami Izraela i Polski (w tej kolejności) w klapie były przewidywalne, a wręcz rytualne. Znamy je doskonale, bo nie raz już nas nimi raczył. Ale wspomniany cytat to zapowiedź o tyle wyjątkowa, że po raz pierwszy tak wyraźnie sugerująca, że może wrócić. Nic dziwnego, że właśnie ona stała się głównym przesłaniem płynącym z rozmowy w TVN24, najchętniej dyskutowanym.

I przecenianym.

Czy bowiem ci, którzy wierzą w magię Tuska i trzęsą się na myśl o jego powrocie, naprawdę wierzą, że Król Europy po prostu wjedzie Deutsche Bahnem na Centralny, stanie przed Pałacem Kultury, wypręży pierś, pożongluje piłką i wygra każde wybory?

Naprawdę wydaje się wam, że miałby na to ochotę? Zaryzykować piękną karierę, by ostatecznie dostać od Polaków klapsa, przed którym przecież kiedyś tak sprytnie uciekł – jak celnie ujął to Kazik Staszewski:

Ponieważ sprawy się tak pokomplikowały I sam nie pewien swego losu tak się stałem Za konsekwencje by pociągnąć mnie dziś chcieli Nie wiem jak wy, lecz ja spierdalam do Brukseli?

Wierzycie, że miałby ochotę na serial tłumaczeń w sprawach Amber Gold, afery taśmowej, Smoleńska, wyłudzeń VAT, interesów Kulczyka, przymilania się do Rosji i wielu, wielu innych (dziś już nie tylko z oskarżeniami publicystycznymi, ale opartymi na opasłych tomach dokumentów)? Że chętnie wiłby się w bezskutecznym poszukiwaniu sensownej odpowiedzi na powracające pytanie: co zrobił jako szef RE dla Polski?

W dodatku wszystko pod prokuratorskimi zarzutami zdrady dyplomatycznej i przy założeniu, że szybko poradziłby sobie z przejęciem struktur partyjnych podporządkowanych Grzegorzowi Schetynie? Tym, który może dziś się go obawiać, jest właśnie obecny szef PO. Partię ma w miarę podporządkowaną, konkurencję aktualnie przeżuwa na drugie śniadanie i szykuje się do kolejnych czterech lat w opozycji – w nadziei, że będzie to ostatnia prosta przed powrotem do władzy. Ale od 3,5 roku wisi nad nim widmo powrotu Tuska.

Były premier jest jednak na tyle cwanym graczem, że nie zaryzykuje wizerunku wiecznego zwycięzcy (doskonale pamiętając rok 2005 i swoją podwójną klęskę – partyjną i osobistą) i nie podejmie wyniszczającej walki wyborczej. Nawet mając świadomość, że – jak zawsze – może liczyć na wsparcie zaprzyjaźnionego medialnego systemu.

Oczywiście można wyobrazić sobie scenariusze, które będą zachęcały Tuska do ponownej walki o rząd dusz w Polsce. Jedną z takich opcji jest rozbicie obozu „dobrej zmiany” i jego słabnące notowania. Część konserwatywnych mediów już od jakiegoś czasu na to gra. I to coraz bardziej ostentacyjnie.

Dziś, po wecie prezydenta wobec tzw. ustawy degradacyjnej nie bawią się w niuanse, nie odnoszą do meritum uzasadnienia głowy państwa, a nawet zapominają o szacunku do urzędu, którego przed laty tak się domagali.

Prezydent znów jest dla nich „Dudą”. Przypominają, że „Wielki Piątek jest dniem triumfu Judasza”. Słyszymy od nich, że „wziął w obronę komunistycznych zbrodniarzy”, że jego zapleczem jest „enklawa betonowej komuny”, że „Unia Wolności nigdy z niego nie wyjdzie”, że pogardza demokracją, a nawet kwestionuje „kierunek rozwoju i przywracania tradycji niepodległościowej, który był formułowany w ciągu ostatnich 26 miesięcy”. Przejaskrawiają, manipulują, rozstają się ze zdrowym rozsądkiem i swoją wiedzą.

To nie pierwszy raz. Idą z prezydentem na zderzenie. Cel – wypchnąć go z obozu, postawić na ideowym marginesie. Pokazać jako zdrajcę, na którego wolny Polak nie może już zagłosować.

Gdzie jest granica tego obłędu? Tam, gdzie kończy się własny interes polityczny, a ten jest coraz lepiej widoczny. Grają jak dziarscy uczestnicy finałowych rund „Jednego z dziesięciu” - na siebie. Budują frondę. Kanapową. Choć w ich megalomańskich wizjach mogącą przebudować scenę. Wpatrzeni w swojego wodza rozpoczynają walkę o sukcesję. W konfrontacji z tym wodzem i z takim jego zapleczem z Donalda Tuska faktycznie dałoby się zrobić skutecznego rycerza.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/388349-tu ... -banialuki
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Amazon [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM