Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ile wynosi polski dług?

Dług krajowy na koniec stycznia 2013 r. wyniósł 535,5 mld zł wobec 526,1 mld zł na koniec 2012 r. - poinformowało we wtorek w komunikacie Ministerstwo Finansów. Zgodnie z komunikatem do wykupu w 2013 r. pozostaje dług o wartości nominalnej 82,4 mld zł


MF podało, że na dług do wykupu w 2013 r. przypadają: bony skarbowe o wartości 8,1 mld zł, obligacje skarbowe o wartości 58 mld zł, obligacje detaliczne w kwocie 1,6 mld zł oraz obligacje i kredyty na rynkach zagranicznych za 14,7 mld zł.

Więcej: http://www.ekonomia24.pl/artykul/706207,977755.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

150 sędziów wyłączyć z orzekania. Żąda b. senator Henryk Stokłosa
Obrazek
Były senator Henryk Stokłosa zażądał wyłączenia sędziów, którzy mają wydać wyrok w jego procesie. Ale do listy oczekiwań dorzucił jeszcze wyłączenie 150 innych poznańskich sędziów.

Stokłosa, potentat na rynku drobiu i utylizacji padliny, może trafić do więzienia nawet na dziesięć lat. Prokuratura zarzuca mu korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów, niszczenie środowiska i bicie pracowników.

Wziął walizki, bo spodziewał się aresztu

We wtorek - po czterech latach procesu - prokurator i obrońcy mieli wygłosić mowy końcowe. Stokłosa, który po wpłaceniu 3 mln zł kaucji przebywa na wolności, przyjechał na rozprawę z... walizkami rzeczy osobistych. - Bo szef spodziewa się, że sąd go aresztuje - tłumaczył Marek Barabasz, rzecznik prasowy Stokłosy.

To był dopiero początek widowiska. Stokłosa, już na sali rozpraw, storpedował wygłoszenie mów końcowych. Złożył wniosek o odsunięcie sędziów, którzy mieli wydać wyrok w jego sprawie. - Bo mam wątpliwości co do ich bezstronności - wyjaśnił. A po chwili zażądał, by od orzekania w jego sprawie odsunąć jeszcze ponad 150 poznańskich sędziów - w praktyce wszystkich pracujących w Sądzie Okręgowym. Stokłosa przedłożył listę z ich nazwiskami.

- W tej sytuacji nie znajdziemy sędziów, którzy mogliby podjąć decyzję w sprawie. Akta trafią więc do sądu apelacyjnego - poinformował sędzia Mariusz Sygrela i zamknął rozprawę.

Co sędzia powiedział w przerwie


Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Eksperci ostro o raporcie Millera
Eksperci związani z parlamentarnym zespołem ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przekonywali podczas wtorkowej debaty, że przyczyną katastrofy Tu-154M były dwa wybuchy w powietrzu, nie spowodowało jej uderzenie samolotu w brzozę. Ekspertów komisji Millera nie było, odczytano fragmenty jej raportu.

Ponieważ na spotkaniu - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - nie pojawili się eksperci z komisji Jerzego Millera, naukowcy współpracujący z zespołem parlamentarnym odnosili się do odczytanych fragmentów raportu komisji Millera.

Na konferencji głos zabrali m.in. profesorowie Binienda, Nowaczyk, Szuladziński i doktor Berczyński. Wszyscy ostro skrytykowali raport w sprawie katastrofy przygotowany przez komisję Jerzego Millera. Według ich ustaleń bowiem, ogon samolotu prawdopodobnie został oderwany jeszcze w locie, a słynna "pancerna brzoza" była chora.

Podczas debaty obecni byli liczni przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przysłuchiwało się jej też wielu polityków PiS, wśród nich szef zespołu Antoni Macierewicz. Naukowcy związani z zespołem powtórzyli we wtorek dotychczas prezentowane przez siebie tezy.

"Kadłub samolotu rozpruty"


Więcej: http://fakty.interia.pl/raport/lech-kac ... 90350,6911
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Papierowy konkordat. Nie przestrzega go ani państwo, ani Kościół
Obrazek

Tak wynika z raportu Instytutu Spraw Publicznych. Konkordat podpisany w 1993 r. okazał się nieudaną próbą ustanowienia, "przyjaznego" oddzielenia państwa od Kościoła


Konkordat podpisany między polskim państwem a Watykanem w 1993 r. „okazał się nieudaną próbą ustanowienia, » przyjaznego «oddzielenia państwa od Kościoła”.

To wynika z "oportunizmu decydentów politycznych zabiegających o poparcie albo przynajmniej o neutralność Kościoła instytucjonalnego" - napisał autor raportu dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego. "Gazeta" jako pierwsza publikuje jego fragmenty.


Z raportu ISP wynika, że poważne wątpliwości budzi m.in. respektowanie art. 1 konkordatu, w którym państwo i Kościół zobowiązują się do poszanowania wzajemnej niezależności i autonomii. Oznacza to, że obie władze nie powinny ingerować w sprawy drugiej strony. W praktyce wygląda to inaczej.

Przykłady: podważanie przez Episkopat decyzji KRRiT o nieprzyznaniu koncesji cyfrowej dla TV Trwam, kwestionowanie (od wielu lat) zapowiedzi rządu o podpisaniu przez Polskę konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Ale dr Borecki podaje także mniej znane przykłady: w 2000 r. prezydium Episkopatu zażądało od ministra spraw wewnętrznych i administracji likwidacji prostytucji przydrożnej, szczególnie przez wydalenie z kraju prostytutek z zagranicy.

Kunktatorstwo władz

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13353825,Kon ... z2K6yd3kBM
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wikt i opierunek będzie miał zapewniony. Na nasz koszt oczywiście... ;-(
==========================================

To bezdomny spowodował alarm bombowy na Dworcu. Powód? Chciał iść do więzienia
Zarzuty wywołania fałszywego alarmu bombowego na Dworcu Głównym we Wrocławiu usłyszał dziś w prokuraturze 30-letni bezdomny Łukasz M. To on w poniedziałek rano zadzwonił na policję z informacją, że na dworcu podłożony został ładunek wybuchowy. Z dworca ewakuowano wtedy 600 pasażerów i pracowników, na kilka godzin sparaliżowany został też ruch pociągów. Łukasz M. przyznał się do winy, grozi mu osiem lat więzienia. Prokuratura złoży w sądzie wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.


[ Łukasz M. tłumaczył prokuratorowi, że wywołał alarm, bo chciał zwrócić na siebie uwagę. - Cieszył się z zatrzymania przez policję, a prokuratorowi podziękował za wniosek o areszt. Stwierdził, że jest bezdomny, a w noclegowniach są złe warunki - mówi prokurator Małgorzata Klaus.

Prokuratura zdecydowała się na wniosek o areszt, bo mężczyzna nie jest nigdzie zameldowany.

źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ministrowie zabiorą nam urlop. Wczasy będą tylko dla bogatych
Obrazek
Trzykrotna podwyżka sum gwarancyjnych dla biur podróży podniesie ceny wycieczek i wczasów.

– Otrzymaliśmy stanowisko ministra sportu z propozycjami podwyżek sum gwarancyjnych dla touroperatorów sięgających 280–350 proc., których wcześniej nikt z nami nie konsultował – mówi DGP Józef Ratajski z Polskiego Związku Prywatnych Pracodawców Turystyki. – Jesteśmy przeciwni tak ogromnym wzrostom, bo to gwóźdź do trumny dla 90 proc. podmiotów zarejestrowanych jako biura podróży – dodaje.

W jego ocenie, jeśli podwyżki wejdą w życie, mocno podrożeją wycieczki i wczasy. – Nikt nie weźmie takiego ciężaru na siebie, podwyżki będą znaczne – uważa Ratajski. Wczoraj odbyło się spotkanie przedstawicieli branży. Zapowiada się na duże protesty.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/turystyk ... atych.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

bezpartyjny z IP: 31.182.132.* (2013-02-07 07:25)

Po co te swary, podnieśmy wiek emerytalny pospólstwu do 70 lat i starczy dodatkowo i na sędziów, i na innych urzędników.

A tak poważniej to już wiadomo, że tak postępująca władza, to nie jest nasza władza. Ona staje się "oligarchią" wypłacającą sobie ile chce, kiedy chce bez konsekwencji nasilającego się coraz bardziej kryzysu (dla kogo ten kryzys..?) Takiej władzy to ja wypowiadam właśnie posłuszeństwo.

===========================

Premier odkręcił kurek z nagrodami dla swoich ludzi. Nawet 12 tys. zł dla urzędnika

Szef rządu ganił niedawno Prezydium Sejmu za przyznawanie sobie nagród w trudnych dla budżetu czasach. – Jeśli nie jesteśmy w stanie gwarantować podwyżek ludziom, to nie możemy dawać nagród sobie – podkreślał Tusk. Dodał tez, ze osoby na najwyższych stanowiskach, które mu podlegają, nie otrzymują nagród, od kiedy pozostali urzędnicy maja zamrożone płace, tj. od 2009 r. Jednak szef rządu mija się z prawdą. Przyznawał nagrody wojewodom, ich zastępcom i wiceministrom. W sprawdzanych przez nas resortach i urzędach wojewódzkich tylko w ub.r. nagrodzonych zostało około 40 osób.

Urzędnicy administracji rządowej ostatnie podwyżki otrzymali w 2008 r. Od tego czasu ich pensje nie wzrastają nawet o wskaźnik inflacji. Powód? Trudna sytuacja finansowa państwa. W sprawdzonych przez nas urzędach wojewódzkich kryzys najwidoczniej skończył się już w ubiegłym roku, ale tylko dla osób funkcyjnych. Ponad 40 osób, m.in. wojewodów i ich zastępców, zostało przez premiera wyróżnionych nagrodami.
Na przykład wojewodowie świętokrzyski, warmińsko- -mazurski czy łódzki otrzymali po 6 tys. zł na koniec 2012 r., a ich zastępcy o połowę mniej. Na większe uznanie mogli liczyć m.in. wojewodowie mazowiecki, małopolski, pomorski, śląski, lubuski, wielkopolski czy zachodniopomorski. Od szefa rządu otrzymali po 8 tys. zł ekstra, a ich zastępcy o połowę mniej.

Za co notable dostali nagrody?

– Nie wiemy. Dlatego prosimy pytać w kancelarii premiera – szczerze przyznaje Monika Frenkiel, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego.

Uzasadnienia nie wpłynęły też do innych nagrodzonych.

– O to trzeba pytać tego, który nagradzał – kwituje Alfred Wenzlawski z biura wojewody warmińsko-mazurskiego. Premier jednak nie musi się tłumaczyć. Świadczenie to ma charakter uznaniowy.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... dnika.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Armia wciąż oblegana przez kandydatów do służby
Do jednostek zgłaszają się nie tylko osoby po studiach, lecz także z innych służb, w tym z policji. Wojsko na starcie oferuje mieszkanie służbowe i średnio o tysiąc złotych wyższe uposażenie niż w innych formacjach mundurowych.
Obrazek
Brak możliwości przechodzenia na emeryturę po 15 latach i perspektywa dłuższej służby nie zniechęciła ochotników do ubiegania się o status żołnierza zawodowego. Kolejne wakaty w armii pojawią się już w lutym, bo żołnierze najczęściej odchodzą z wojska wraz z końcem stycznia nowego roku. Wtedy zyskują oni m.in. wyższą emeryturę i dodatkowe świadczenia.

- Patrząc na wnioski, które składają ochotnicy do służby przygotowawczej i zainteresowanie na etapie kwalifikacji wojskowej, możemy stwierdzić, że sytuacja utrzymuje się na tym samym poziomie - potwierdza Zbigniew Winiarski, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Rzeszowie.


Podkreśla, że dla chętnych nie ma większego znaczenia to, że będą musieli dłużej służyć, aby nabyć uprawnienia emerytalne.

Podobnie jest w innych częściach kraju.

- Nie odczuwamy żadnych zmian. Cały czas otrzymujemy od kandydatów telefony z pytaniami. A od maja ubiegłego roku utworzyła się kolejka do służby przygotowawczej, która wynosi tysiąc osób - mówi mjr Artur Łęcki p.o. komendanta Wojskowej Komendy Uzupełnień w Radomiu.

Do armii mogą się zgłaszać nawet osoby, które ukończyły 18 lat. Wcześniej muszą stawić się jednak do kwalifikacji wojskowej. Do korpusu szeregowych dowódcy przyjmują kandydatów po służbie zasadniczej lub przygotowawczej. Co więcej, armia preferuje przede wszystkim tych, którzy mają przynajmniej roczny staż w Narodowych Siłach Rezerwowych. Duże szanse mają też osoby z wykształceniem technicznym i kategorią prawa jazdy C i E (ciężarowe i przyczepa).

- Przechodzą do nas funkcjonariusze innych służb, np. policji, bo na starcie otrzymają uposażenie wyższe o blisko tysiąc zł. Dodatkowo wojsko to jedyna formacja mundurowa, która zapewnia mieszkanie - wskazuje mjr Artur Łęcki.

Tak duże zainteresowanie potwierdza też resort obrony narodowej.

- Do służby przygotowawczej w korpusie szeregowych zgłaszają się magistrowie, mamy nawet kilku doktorów - wskazuje gen. dyw. dr hab. Bogusław Pacek, doradca ministra obrony i rektor Akademii Obrony Narodowej.

Z danych resortu obrony narodowej wynika, że w 2012 r. ze służby odeszło ponad 5,5 tys. żołnierzy zawodowych. Obecnie do obsadzenia pozostaje 2,5 tys. etatów.

http://praca.interia.pl/news-armia-wcia ... nId,931100
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Trzy lata po katastrofie polscy biegli zbadają brzozę w Smoleńsku. "Kpina, koszmarny żart"
Obrazek
- Nasi biegli pojadą do Rosji 17 lutego, zbadają fragmenty wraku tupolewa i brzozę - zapowiedział w RMF FM prokurator generalny Andrzej Seremet. Jeśli pojawi się taka potrzeba, przesłuchają świadków występujących w "Anatomii upadku" Anity Gargas.

W lutym do Rosji pojadą biegli, w marcu wizytę planuje Andrzej Seremet. - Chcę dowiedzieć się, kiedy Rosjanie planują zakończyć swoje śledztwo. Odwiedzę zarówno prokuraturę generalną, jak i komitet śledczy Jeśli chodzi o śledztwo polskie, chciałbym, żeby zakończyło się w 2013 roku, ale to mało prawdopodobne - powiedział.

Zbadają, czy był wybuch?

Seremet zaprzeczył, że wyjazd polskich śledczych oznacza zmianę w przyjmowanej hipotezie wydarzeń. - Mamy dokumenty, które wskazują, że tak właśnie było. Pojawiły się jednak możliwości fizycznego zbadania i indywidualnej identyfikacji odłamków skrzydła i odłamków znalezionych w brzozie. Skrzydło znajduje się w Smoleńsku, próbki brzozy w Moskwie - tłumaczył decyzję prokuratury.


Po raz kolejny powtórzył, że nie ma niczego, co by dowodziło lub mocno uprawdopodabniało teorię o wybuchu na pokładzie samolotu. Prokurator generalny przyznał jednak, że nie wyklucza przesłuchania ludzi, którzy wystąpili w kontrowersyjnym dokumencie Anity Gargas. - Dysponujemy filmem "Anatomia upadku". W razie potrzeby rozważymy przesłuchanie jako świadków występujących tam osób - powiedział.

"Pożywka dla teorii spiskowych"

Decyzja o zbadaniu miejsca katastrofy trzy lata po wypadku tupolewa jest zaskakująca. - Po 3 latach prokuratorzy jadą do Smoleńska badać brzozę. Gdyby nie mówił tego prokurator generalny w RMF, uznałbym to za koszmarny żart - napisał na Twitterze Tomasz Sekielski. Dodał, że takie tempo prac prokuratury nie doprowadzi do żadnych wyników, będzie tylko pożywką dla teorii spiskowych.

Do tej pory - jak poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa - w śledztwie smoleńskim przesłuchano około 1200 świadków i planowane są kolejne przesłuchania. Materiał śledztwa zamyka się w 420 tomach akt jawnych oraz 120 tomach akt niejawnych. Obecnie śledztwo jest przedłużone do 10 kwietnia tego roku.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... SlotII3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

xbpxb

To najbardziej rozsądny głos w całej tej sprawie. Gratuluję panu Coghenowi odwagi, bo zabrał głos w zgoła innym tonie niż inni GOPRowcy. Ryzyko jest nieodłącznie związane z takimi sportami jak żeglarstwo, wspinaczka, narciarstwo itp., itd. Ale oczywiście większości dzieciaków najbardziej chce się bawić w gry komputerowe. Czy organizatorzy ryzykowali nadmiernie? TEGO ŻADEN Z WAS DZIENNIKARZY I KRYTYKÓW PRZEDSIĘWZIĘCIA NIE MOŻE NA TYM ETAPIE WIEDZIEĆ. To co wiadomo, to fakt, iż ktoś podjął ryzyko zahartowania młodzieży w trudnych warunkach. Za to go teraz wszyscy (Z DZIENNIKARZAMI NA CZELE!) kopiecie.
================================

Poseł PO i ratownik GOPR o bieszczadzkiej akcji: Hartujmy ducha młodych, albo będą chuliganami i mięczakami
Obrazek
- Jeśli nie chcemy mieć w szkołach wyłącznie chuliganów albo mięczaków, musimy popierać tego typu inicjatywy, nawet jeśli są związane z pewnym ryzykiem - komentuje na blogu ratownik górski i poseł PO Piotr van der Coghen wyprawę wrocławskiej szkoły przetrwania, której uczestnikom musiał pomóc GOPR. "To jest inwestycja w młodzież, w jej odwagę, hart ducha" - pisze.

Wrocławska Fundacja Hobbit zorganizowała obóz przetrwania w Bieszczadach. Uczestnicy - nie informując GOPR-u - wyszli w góry. W nocy nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Z góry musiał sprowadzić ich GOPR. Potem wszyscy przerzucali się pretensjami - GOPR piętnował nieodpowiedzialność organizatorów i lekkomyślność uczestników, rodzice młodych ludzi i organizator bronili instruktorów i ich decyzji.

"Wszyscy zrobili, co do nich należało"

Sprawę skomentował były szef jurajskiego GOPR-u, ratownik i poseł na Sejm Piotr van der Coghen. We wpisie na swoim blogu podkreśla, że wprawdzie organizacja obozu pozostawiała trochę do życzenia, to jednak "wyprawa per saldo była udana".

"Młodzież (...) poznała prawdziwą grozę gór. Zobaczyła, co wichura jest w stanie zrobić z ludźmi i namiotami. Organizator w porę zareagował i wezwał pomoc. Zrobił to co należało. GOPR w sprawnej akcji sprowadził grupę z gór, nic się nikomu nie stało" - podkreśla ratownik.

Według van der Coghena obecnie wielu młodych ludzi zapomniało o tym, jak to jest "nosić z piwnicy ciężkie wiadra z węglem, aby palić w piecach czy jeździć z ojcem saniami do lasu, na wyrąb, na cały, mroźny dzień" - co 50 lat temu "było normalnym, codziennym obowiązkiem każdego małolata".

"Jak nie chcemy mieć chuliganów, to kształtujmy ich hart ducha"


"Dziś, chowając dzieci w dobrych warunkach, mimowolnie kształtujemy osoby bezradne, zupełnie nieprzygotowane, aby stawić czoło problemom życia, stresowi i gwałtowności nieprzewidywalnych zdarzeń. Jeśli społeczeństwo stać na wozy strażackie za miliony, to uniesie też koszt wypraw ratunkowych GOPR po dzieciaki szukające przygody i odwagi w górach, a którym szczęście nie dopisało" - pisze ratownik. I podkreśla, że ten wydatek nie pójdzie na marne, bo to inwestycja w młodzież, "w jej odwagę i hart ducha".

"Jeśli nie chcemy mieć w szkołach wyłącznie chuliganów albo mięczaków, musimy popierać tego typu inicjatywy, nawet jeśli są związane z pewnym ryzykiem" - komentuje GOPR-owiec.


Młodzież w górach. GOPR ruszył na pomoc. Niepotrzebnie?


Akcja ratunkowa na Bukowym Berdzie rozpoczęła się około 9.00 4 lutego. Po nocy spędzonej w obozie na grani na wysokości ponad 1100 m n.p.m. w podmuchach zimnego wiatru uczestnicy obozu przetrwania wezwali pomoc. Wystartowały dwa śmigłowce -

Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i Straży Granicznej, a około 30 goprowców piechotą przez 1,5-metrowe zaspy przedarło się do pechowych podróżników po 2,5 godziny. Okazało się, że młodzież siedziała w porozrywanych, zasypanych namiotach, niektórzy mieli odmrożone nogi, inni nie byli w stanie założyć zamarzniętych butów, jedną osobę później hospitalizowano.

Opiekunem grupy był 22-letni mieszkaniec Dolnego Śląska. Zgodnie ze scenariuszem zostawił grupę 10 osób na szlaku, był z nią w kontakcie telefonicznym. Nocny biwak na górze miał być dla młodzieży sprawdzianem. Gdy jednak instruktor dowiedział się o sytuacji podopiecznych, powiadomił GOPR.

GOPR krytykuje, rodzice bronią organizatora


Po akcji ratownicy GOPR nie kryli krytyki wobec organizatorów. Oburzyły ich wypowiedzi młodych ludzi, którzy po tym, jak zostali bezpiecznie sprowadzeni na dół, opowiadali, że na górze nie było tak bardzo źle. Ratownicy udostępnili krótki film nakręcony w jej trakcie. - Chcieliśmy pokazać, jakie warunki były w czasie akcji i tam, na górze. To wyglądało trochę inaczej, niż teraz opowiadają uczestnicy i organizatorzy tego obozu - mówili. - Gdyby akcja ratownicza trwała godzinę dłużej, mogłaby się zakończyć inaczej - podkreślali. Organizator się bronił. Dementował informację, że grupa się zgubiła, podkreślał jej dobre przygotowanie do wyprawy, dobry sprzęt. Stwierdził, że zachowanie instruktora było prawidłowe, a cały wyjazd w Bieszczady i program obozubyły zaakceptowane przez rodziców uczestników.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... a.html#Cuk
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze pod artykułem:

kuja1933

co za gnój


fruqo3



Zapamiętamy ci to sqrwysynie i rozliczymy przy wyborach.


kolejorz63


Bezczelny dupek.


==================================
Poseł Platformy nie płaci mandatów. "Bo mam takie prawo"
Obrazek
Tylko w styczniu Paweł Suski, poseł PO z Wałcza, dostał dwa mandaty za przekroczenie prędkości. Nie zapłacił. Twierdzi, że nie wie, gdzie i kiedy złamał przepisy

RMF24 opublikowało listę 15 posłów, którym tylko w styczniu wystawiono mandaty i dzięki immunitetowi uniknęli kary.

Łącznie do marszałka Sejmu wpłynęło w styczniu 20 mandatów dla 15 posłów. Aż 18 mandatów dotyczy przekroczenia prędkości. Na czarnej liście karanych parlamentarzystów jest trójka takich, którzy więcej niż raz byli złapani na złamaniu przepisów. Wśród nich jest poseł Platformy Obywatelskiej z Wałcza.

Rozmowa z posłem Pawłem Suskim

Wiecej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Umiłowany kraj... ? ,,Porąbany" kraj... ! ! !
=======================================
Zjesz pączka, firma musi zapłacić podatki i ZUS
Obrazek

Niejednoznaczne przepisy nakazują opodatkowanie pączków zafundowanych przez firmę pracownikom - uważają eksperci podatkowi. Dla fiskusa są one przychodem pracownika, co oznacza, że trzeba od nich zapłacić zaliczkę na PIT oraz składkę na ZUS.

W związku z koniecznością opodatkowania pączków kupowanych pracownikom, niektóre przedsiębiorstwa w ogóle rezygnują z fundowania pracownikom poczęstunku w tłusty czwartek. Dział księgowy jednej z warszawskich firm uznał, że aby prawidłowo rozliczyć się z fiskusem, potrzebna jest lista, na której pracownicy mieli zadeklarować, ile pączków zjedzą. Pracownicy potraktowali tę inicjatywę jako żart - lista nie powstała, więc firma pączków nie kupiła.

Doradca podatkowy z kancelarii Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy Konrad Piłat wyjaśnił, że biorąc pod uwagę stanowisko organów podatkowych i niektóre wyroki sądów administracyjnych, pomysł tworzenia listy chętnych na pączki nie był nieuzasadniony. "Nie należy się jednak dziwić, że pracownicy - kierując się zdrowym rozsądkiem - potraktowali to jako żart" - powiedział doradca podatkowy.

Wyjaśnił, że spory o opodatkowanie świadczeń udostępnianych pracownikom zaczęły się od problemu, czy obciążone PIT-em powinny być pakiety medyczne opłacane przez firmy zatrudnianym osobom. Wskazał, że w uchwale z 24 października Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że podatek powinien być odprowadzany. Według Piłata uchwała ta zapoczątkowała spory o kolejne świadczenia, m.in. zorganizowanie pracownikom na koszt firmy dojazdu do pracy (np. gdy zakład znajduje się w trudno dostępnym miejscu) oraz udział w imprezie integracyjnej.

- Poczęstunek w tłusty czwartek najbardziej przypomina tę ostatnią sytuację. Niestety orzecznictwo jest niejednolite - powiedział doradca podatkowy. Dodał, że w wyroku z 24 stycznia 2013 r. NSA uznał, że od udziału w imprezie integracyjnej podatku płacić nie trzeba, ponieważ nie da się ustalić konkretnej kwoty przychodu, ale w wyroku z 8 listopada 2012 r. inny skład NSA stwierdził jednak, że w takiej sytuacji pracownik osiąga przychód. Jego wartość można obliczyć, dzieląc koszty imprezy przez liczbę zaproszonych osób.

Zdaniem doradcy warto sobie też zadać pytanie, o jaką kwotę podatku chodzi w danej sytuacji. - Jeśli pracownik poczęstuje się dwoma pączkami po dwa złote, to zastanawiamy się, czy jego PIT zwiększy się o blisko złotówkę (firma odprowadza zaliczkę 18 lub 32 proc. - PAP), czy też nie. Nawet jeśli rozliczenia firmy zostałyby w przyszłości skontrolowane, to wydaje się, że rozsądni urzędnicy nie będą tracić czasu na rozpatrywanie, czy zjadając pączka, pracownik osiąga przychód. Tym bardziej że pod względem prawnym problem jest skomplikowany i dotychczas nie został jednoznacznie rozstrzygnięty - podkreślił Piłat.

Piłat zaznaczył, że sprawa "podatku od pączków" trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" wystąpiła bowiem o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów dotyczących nieodpłatnych świadczeń dla pracowników.

Także Katarzyna Rola-Stężycka z firmy doradczej Tax Care uważa, że zgodnie z przepisami podatkowymi pączek jest dla pracownika przychodem, problemem jest natomiast określenie wartości tego przychodu i przyporządkowanie go do konkretnej osoby. Również Rola-Stężycka zwróciła uwagę na różne wyroki sądów administracyjnych. Zaznaczyła, że w jednym z nich sąd uznał, że przychód można ustalić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy można ustalić konkretną wartość świadczenia dla konkretnego pracownika.

- Może być dyskusyjne, czy ustalać przychód w sytuacji, kiedy pracodawca zostawi pączki w ogólnie dostępnym miejscu i nie będzie spisywał, kto i ile pączków zjadł (...). Wszystko zależy od tego, jak dany przypadek zostanie potraktowany najpierw przez urząd skarbowy, a potem przez sąd - powiedziała Rola-Stężycka.

Firma może mieć także problemy z zaliczeniem wydatków na pączki dla pracowników w koszty uzyskania przychodu. Ekspertka wskazała, że w tym przypadku trzeba ustalić, czy wydatek ma z nimi związek.

- Możliwość zaliczenia wydatków na zakup pączków dla pracowników wiązać się może z zamierzonym celem pracodawcy, jakim jest integracja pracowników, poprawa atmosfery pracy i wzrost motywacji do wykonywania obowiązków służbowych. Takie działania wpływają bowiem na efektywność pracowników, a tym samym można im przypisać związek z uzyskiwanymi przychodami - oceniła.

Wskazała, że w interpretacji z 24 stycznia 2011 r. jedna z izb skarbowych zgodziła się, iż do tzw. kosztów pracowniczych, wśród których dominują wynagrodzenia, można zaliczyć także inne gratyfikacje, np. przekazane im napoje bądź artykuły spożywcze. Fiskus zastrzegł jednak, że "prawidłowe zaliczenie wydatku do kosztów uzyskania przychodów uwarunkowane jest wykazaniem jego celowości i związku z przychodem, jak i prawidłowym udokumentowaniem". Należy zwrócić uwagę - zdaniem fiskusa - że to na podatniku ciąży obowiązek wykazania związku poniesionych wydatków z przychodami, bo to on wywodzi skutki prawne w postaci zmniejszenia zobowiązania podatkowego".

Read more: http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,1336 ... z2KIvNrPxr
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz pod artykułem:

~MILITARY do ~architekt: kolego - nie wiem czy to dobre porównanie, niemcy zawze byli wrogami naszymi i braci zza Buga, a my byliśmy przyjaciółmi, a oni naszymi braćmi, ale przypomina się mi stary dowcip o Jasiu na lekcji geografii,- Jasiu miał wymienić wszystkie bratnie kraje Bloku Wschodniego, wymienił wszystkie oprócz ZSRR, pani go dopytywała nukała czy aby wszystkie kraje wymienił, Jasiu zdecydowanie powiedział że tak, wtedy pani się zapytała o ZSRR, a jasiu że to są bracia a nie przyjaciele, na to pani zdziwiona się pyta Jasia a czym to się różni, jasiu odpowiedział - przyjaciół proszę panią to ja sobie sam wybieram, ale jak mi się urodzi taki brat sk..., to muszę z nim żyć, = i to jest odwieczna prawda w czasach po Jałcie.
======================================
Kto płaci więcej od Polski za gaz?

O tym, że za gaz z Rosji płacimy najwięcej w Europie mówiło się od lat. Jednak, ile płacą inni, było od zawsze skrzętnie strzeżoną tajemnicą. Do teraz, bo z Gazpromu wyniesiono poufne informacje.


Rosyjska gazeta „Izwiestija” opublikowała dane, które pochodzić mają z przecieku z samego Gazpromu. Do tej pory mówiąc o cenach gazu od rosyjskiego giganta, mówiono o poziomach bardzo szacunkowych. Polityka Gazpromu skonstruowana była w ten sposób (i jest nadal), że każde z państw podpisuje długoterminowe i dwustronne kontrakty na dostawy. Na ich podstawie ujawnienie rzeczywistych cen, oznacza złamanie tajemnicy handlowej.

O ile do informacji pochodzących z przecieku należy podchodzić z rezerwą, o tyle w przypadku Polski poziom cen zgadzał się z tym szacowanym (dane obejmują pierwsze półrocze 2012 roku).
Obrazek
Więcej: http://biznes.onet.pl/kto-placi-wiecej- ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Co łaska, czyli ile płacimy księdzu za ślub, pogrzeb i chrzest
Obrazek
Ile Polacy płacą w parafii za udzielenie ślubu, za chrzest, za odprawienie pogrzebu? Okazuje się, że różnice za taką samą kościelną posługę w różnych parafiach są tak duże, że mogą szokować. Wystarczy powiedzieć, że za odprawienie ślubu można zapłacić 50 i… 2000 zł. Za zaświadczenie – od 2 do 200 zł, a za pogrzeb – od 50 do… 5 tys. zł. Co łaska nie oznacza jednak pełnej dowolności – płacący i pobierający opłaty biorą pod uwagę zasady i reguły, wynikające z lokalnych zwyczajów, zamożności, a najmniej z parafialnych cenników.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse- ... rzest.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Koniec wyścigu

Nie pomogą zaklęcia ani retoryczne figury. Polska będzie wlekła się na szarym końcu w peletonie uprzemysłowionych państw świata. Raport OECD: "Looking to 2060: A global vision of long-term growth" nie pozostawia złudzeń ani co do pozycji Polski, ani Europy.

Obrazek
Świat będzie się zmieniał, ale nie grozi mu przeludnienie. Ludzi ma przybywać w ciągu następnych pięćdziesięciu lat średnio o 0,3 proc. rocznie. W znacznie mniejszym stopniu będzie to świat ludzi młodych. Ci, którzy postawią na ich realne wykształcenie, wygrają.
Kryzys potrwa jeszcze nie dłużej niż kilka lat, wzrost produkcji sięgnie rocznie średnio 3 proc., ale nie dotyczy to naszego kraju. Nas, podobnie jak Europę, czeka półwieczny kryzys. Przyzwyczajeni do dominacji naszego kontynentu będziemy obserwować, jak traci on swoją pozycję, i patrzeć, jak rodzą się nowe potęgi.

Raport OECD: "Looking to 2060: A global vision of long-term growth" nie pozostawia złudzeń ani co do pozycji Polski, ani Europy. W efekcie nadciągających zmian to goniące w dobrobycie świat Zachodu gospodarki Chin i Indii wyjdą na prowadzenie w wielkości PKB. Ich tempo wzrostu z biegiem czasu będzie maleć i spadnie o połowę z obecnych 7 proc. rocznie, ale ciągle się będą rozwijać szybciej niż stary świat.

Kraje OECD będą notowały wzrost ok. 2 proc. rocznie, a wiele bogatych krajów jeszcze niższy. Ta wizja nie jest bezwarunkowa. Świat potrzebuje reform. Świat potrzebuje konwergencji, czyli swobodnych przepływów kapitału i technologii, która może być absorbowana przez dobrze wykształconych pracowników. I jeszcze jedno: świat potrzebuje wydajnych Stanów Zjednoczonych.

(...)

Polska drugą Japonią i gorzej...


Nazwanie w ten sposób Polski było kiedyś propagandową szarżą, niepozbawioną elementów ukrytej głęboko nadziei. Dzisiaj jest nam bliżej do Japonii niż kiedykolwiek, ale nie jest to już powód do dumy, ale do głębokiego zaniepokojenia. Analiza wykresów nie pozostawia złudzeń. Obciążenie demograficzne Polski będzie, poza Japonią, najwyższe na świecie i wyniesie 64,6 proc. w 2060 roku. Oznacza, że w tym okresie się potroi. Innymi słowy - wzrośnie o 45,6 pkt procentowe.

Nawet dla Japonii te wyniki są daleko lepsze (obciążenie demograficzne tam z kolei się podwoi, czyli wzrośnie o ok. 30 pkt procentowych). W każdym razie Japonia i Polska będą stanowiły pod tym względem swoisty tandem. Jak już napisaliśmy, istnieją czynniki, które mogą neutralizować ujemny wpływ obciążenia demograficznego, ale w Polsce one nie występują. (...)

Więcej: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... gu,1889934
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM