Komentarz:
dezel
Dzięki kibicom w hali - gwizdy w czasie hymnu Rosji zagłuszyli oklaskami. Co to za buraki gwizdały? Możemy ich nie lubić, ale szacunek dla hymnu innego państwa to pokaz naszej kultury, w której "Gość w dom, Bóg w dom". Przestałem sie wstydzić, kiedy hala ich zaklaskała.
A Kurek - spokornieje i za dwa lata wróci do kadry. Spójrzmy na Wlazłego - wrócił, już spoważniał i ciągnie grę, kiedy trzeba.
Jak tu się nie cieszyć - impreza udana, nasza drużyna dostarcza adrenaliny i wygrywa grupę śmierci? I tylko mój kardiolog sie krzywi......
===========================
MŚ w siatkówce. To nie miało się udać. A jednak. Polacy zagrają o medale!
Trener żółtodziób, grupa śmierci, brak Kurka i kilka innych kataklizmów. Sportowo te mistrzostwa - zdaniem wielu - nie mogły się udać. A jednak. Nasi siatkarze są już pewni gry o medale, a może być tylko lepiej. O finał powalczą w meczu z Niemcami w sobotę od 20:15.
Gdy trenerem polskich siatkarzy został grający jeszcze w PGE Skrze Bełchatów Francuza Stehpane Antiga, pukano się w czoło. Ja też - przyznaję bez bicia - wątpiłem w ten pomysł. Człowiek bez żadnego doświadczenia trenerskiego dostaje kadrę Polski i to w przeddzień najważniejszej imprezy w historii tej dyscypliny, mistrzostw świata rozgrywanych w naszych halach. Pomysł z księżyca. Zamiast wziąć kogoś sprawdzonego, pakujemy się w ręce wielkiej niewiadomej. Siatkarza z niezwykłą charyzmą, wzór sportowca, ale trenera z czystą kartą, który dodatkowo kadrze w pełni poświęci się dopiero w maju, na trzy miesiące przed mistrzostwami. To nie mogło się udać.
Zmiany dobre dla kadry
Czasami w szaleństwie jest jednak metoda. Polakom od lat dobrze wychodziły turnieje tuż po zmianie szkoleniowców. W roku zmiany albo w kolejnym. Tak było, gdy w 2005 roku kadrę objął Argentyńczyk Raul Lozano (srebro MŚ w 2006 roku), podobnie gdy Polaków prowadził jego rodak Daniel Castellani (mistrzostwo Europy w 2009 roku), a także Włoch Andrea Anastasi (brązowe medale Ligi Światowej i mistrzostw Europy oraz srebro w Pucharze Świata w 2011 roku). Anastasi rok później wygrał jeszcze Ligę Światową. Można więc było mieć nadzieję, że teraz będzie podobnie. Tyle tylko, że wspomniana trójka "zjadła zęby" na trenerce. Antiga nie, a turniej szykował się najtrudniejszy ze wszystkich. Presja gry u siebie mogła zabić.
Nie zabiła, a wzmocniła. I tu może właśnie przydała się charyzma Antigi. Namówił do powrotu do kadry Mariusza Wlazłego, najlepszego gracza Polaków na tych mistrzostwach. Bez niego pewnie nie byłoby awansu do półfinału. Nie bał się też postawić na Mateusza Mikę, który do tej pory nie zachwycał, a w kadrze grał epizody. Dał szanse też choćby Rafałowi Buszkowi, a do szóstki na stałe wprowadził Karola Kłosa. Odmłodzenie kadry w najważniejszym momencie? To też się udało.
Odważne decyzje
Więcej:
http://www.sport.pl/siatkowka/1,106368, ... oxSlotIIMT