44444 forum LUBIN.pl • Śmieci zdrożeją - Strona 4
Strona 4 z 11

: 07 cze 2013, 11:13
autor: NEVIL

Przepłacimy za śmieci mimo, że będziemy je segregować?

Już za osiem tygodni wchodzi w życie ustawa śmieciowa, a wciąż nie wiemy, jak walczyć o swoje prawa, jeśli będziemy musieli zapłacić wyższy rachunek, choć nasze śmieci będą posegregowane .


Od połowy roku gminy drastycznie podnoszą ceny za wywóz śmieci (nawet trzykrotnie). Ale opłaty za śmieci segregowane będą o 40-50 proc. niższe od nieposegregowanych. Para mieszkająca w bloku w zależności od tego, czy segreguje śmieci, czy nie, zapłaci miesięcznie: w Warszawie - 37 zł albo 51,80 zł; w Krakowie - 37 zł lub 55 zł; we Wrocławiu - 38 zł albo 57 zł.

Jednak wybór, jaki dostają mieszkańcy, często jest fikcyjny. W Warszawie m.in. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Osiedle Młodych" i WSM Żoliborz zdecydowały, że we wszystkich blokach będzie tylko selektywna zbiórka. Segregować mają wszyscy, także ci, którzy nie chcą albo nie potrafią. Administratorzy uważają wejście przepisów za doskonały pretekst do pozbycia się zsypów. W Krakowie mają do tego przekonać ceny. Mieszkańcy jednej ze spółdzielni mieszkaniowej dostali taką propozycję: jeśli zgodzą się na zamknięcie zsypów i zaczną segregować śmieci, będą płacić tylko dwa razy więcej niż dzisiaj. Jeśli nie, zapłacą nawet trzy, cztery razy drożej.

Zbiorowa ma być więc odpowiedzialność: jeśli blok segreguje - jest zniżka, jeśli przestaje - więcej płacą wszyscy.

Już pojawiają się sugestie, że system będzie można oszukać. Administrator w warszawskiej wspólnocie powiedział lokatorom, że jakoś będą musieli "dogadać się" z firmą odbierającą śmieci, bo nie wszyscy będą segregować. Chodzi o to, by to firma wzięła na siebie segregowanie. Wspólnota będzie płacić nieco więcej niż za śmieci segregowane, ale mniej niż wynosi oficjalna, narzucona przez miasto stawka za śmieci niesegregowane. Czy ten pomysł będzie możliwy do przeprowadzenia?

Gdy pytamy urzędników, odbiorców śmieci i zarządców nieruchomości, jak będzie wyglądać nakładanie kar za źle przeprowadzoną selektywną zbiórkę i kto miałby to wiarygodnie oceniać, nikt dokładnie nie wie. - Nikt w Polsce nie jest w stanie udzielić precyzyjnych odpowiedzi - mówi Mariusz Lubiński, wiceprezes firmy ADMUS, która zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami.

Ze wstępnych szacunków od wspólnot i spółdzielni wynika, że większość Polaków zamierza śmieci segregować.

Zastanawiamy się więc:

Co bardziej opłaca się firmom wywożącym śmieci?


Z rozmów z tego typu firmami wynika, że wszystko zależy od tego, jaką technologią dysponuje firma. Jeśli przetarg wygra mała firma, która nie ma np. własnych linii do sortowania odpadków i nie zarabia na ich sprzedaży do recyklingu, to może więcej zarobić na wywozie tradycyjnych śmieci. Wtedy nie będzie chciała obsługiwać nieruchomości, których mieszkańcy segregują (bo za to płacą mniej). Duże i nowoczesne firmy zarabiają jednak duże pieniądze na selektywnej zbiórce: surowce odbierane na polskich osiedlach trafiają do przetwórców, którzy handlują nimi w całej Europie.

Co to znaczy, że śmieci są źle segregowane?

Wszystkie samorządy ostrzegają, że jeśli w pojemnikach na selektywną zbiórkę będą inne śmieci, to grozi to wyższymi stawkami za odbiór nieczystości. Ale tylko niektóre określiły, o jakie proporcje chodzi. Udało się w Warszawie, np. w pojemnikach na szkło nie może być więcej niż 20 proc. innych odpadów, w kontenerach na suche odpady (np. makulatura, plastik) muszą one stanowić min. 60 proc. w ogólnej masie surowców zebranych w pojemniku.

Ale już np. w Poznaniu czy Krakowie poziom segregacji będzie oceniany na oko. - Jeśli nie zauważymy drastycznych przekroczeń, kary nie będzie - deklaruje Walerian Ignaszak ze Związku Międzygminnego Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej.

Kto sprawdzi, że źle segregujemy, i jak nam to udowodni?


Sprawdzać ma firma, która odbiera śmieci z danej nieruchomości. Miasta dopiero robią przetargi, w których wybiorą te firmy, nie wiadomo więc, jak wyobrażają sobie to sprawdzanie poziomu segregacji. Pewne jest tylko, że samorządom zależy na selektywnej zbiórce, bo Unia narzuca nam znaczne zwiększenie poziomu recyklingu w najbliższych latach i gminy będą za to rozliczane.

Na razie określiła się m.in. Warszawa. Miasto żąda od firm wywozowych, by za każdym razem, gdy odbierają posegregowane śmieci, pracownik najpierw zaglądał do kontenera (worka) i oceniał (na oko), czy są tam takie surowce, na jakie przeznaczone jest to miejsce. Jeśli nie, musi napisać notatkę i wysłać mail do gminy w tej sprawie. A po śmieci przysłać zwykłą śmieciarkę. Miasto może poprosić o zdjęcie zawartości takiego pojemnika. Nie wiadomo, ile takich donosów ma się zebrać, żeby podnieść wysokość rachunku.

Kiedy firmy zaczną weryfikować, czy dobrze segregujemy?

Sztywnych okresów przejściowych nie ma. Ustawa wchodzi w życie 1 lipca i od tego dnia mamy segregować śmieci. - Ale przecież nikt z dnia na dzień nie nauczy się segregacji i nie zmieni nawyków - argumentuje Mariusz Lubiński. Eksperci szacują, że w pierwszym półroczu (do roku) podwyżek opłat nie będzie.

Mój blok zadeklarował, że nie segreguje śmieci. Czy można będzie zmienić zdanie? Jak często?

Deklaracje składane przez spółdzielnie/wspólnoty do gminy można składać wielokrotnie. A nawet jest taki obowiązek, gdy np. zmienia się liczba lokatorów jakiegoś budynku.

Jak bronić się przed nałożeniem wyższych stawek? Czy zamiast płacenia większych rachunków można zadeklarować sumienne sortowanie?

W większości miast nie ma jeszcze szczegółowych zasad, na które mieszkańcy albo zarządcy wspólnot w ich imieniu mogliby się powoływać.

Jak mieszkańcy mają pilnować w swoim gronie, że zgodnie z deklaracją wszyscy segregują śmieci?

Nawet jeśli w bloku większość wybierze ekologiczną zbiórkę, to całkiem prawdopodobne, że leniwi lokatorzy popsują pracę pozostałych. Administratorzy nie mają zamiaru mieszać się do tego i sugerują, że zadziała sąsiedzka kontrola. - Nie chcemy robić z naszych osiedli państwa policyjnego. Nikt z administracji nie będzie stał przy śmietniku i patrzył na ręce. Ale mam nadzieję, że sąsiad zwróci uwagę sąsiadowi, jeśli zobaczy, że źle albo wcale nie segreguje - mówi Robert Szumski ze Spółdzielni Mieszkaniowej "Torwar". Ale i z tym może być problem, bo według firmy badawczej TNS zaledwie 4 proc. z nas wie bardzo dobrze, jak sortować odpady, a co trzeci nie ma o tym pojęcia.

Już pojawiają się sugestie, że system będzie można oszukać. Wspólnota będzie płacić nieco więcej niż za śmieci segregowane, ale mniej niż wynosi oficjalna, narzucona przez miasto stawka za śmieci niesegregowane.

źródło: http://metromsn.gazeta.pl/Portfel/1,126 ... owac_.html

: 08 cze 2013, 16:40
autor: NEVIL
W Lubinie polegli, w Ścinawie wygrali
Prezydent w sprawie MPO nie robi nic, a tymczasem spółka stoi przed pytaniem co dalej? Firma traci rynek odbioru śmieci w Lubinie. Na otarcie łez „kilka groszy” zarobi w Ścinawie, jednak półtoraroczny kontrakt na 1,2 mln zł to dla MPO kropla w morzu potrzeb.

Zaskoczenie, zdziwienie i zaniepokojenie. Kiedy MPWiK, któremu na wniosek Roberta Raczyńskiego radni powierzyli załatwienie tematu odbioru śmieci od mieszkańców Lubina, otworzyło koperty z ofertami okazało się, że komunalna należąca do miasta spółka MPO przerżnęła z kretesem zajmując trzecie, na czterech oferentów miejsce pod względem zaproponowanej ceny.

Cena ustalona przez miejscową firmę była o 6 mln zł wyższa niż oferta konsorcjum i jego uczestnika z Legnicy, czy nawet innego oferenta z oddalonego o 75 kilometrów Wrocławia!
Prezes spółki Krzysztof Kubiak, pytany przez nas o kwestie przyszłości MPO nie chciał mówić o szczegółach. Dwa tygodnie temu powiedział nam – sytuacja jest bardzo delikatna.
Prezesowi nie ma się co dziwić, bo pod znakiem zapytania stanęła przyszłość spółki, a co za tym idzie zatrudnionych w niej pracowników.

W ubiegłym tygodniu w MPO humory uległy poprawie. - Nie poddajemy się. Odwołaliśmy się od decyzji zamawiającego – mówi Kubiak i dodaje. - Cały czas walczymy o utrzymanie się na rynku nie tylko tym lubińskim, rozstrzygane są kolejne przetargi.
Jeden z nich w ubiegłym tygodniu zamknięto w Ścinawie. Na cztery firmy najlepszą cenę dało lubińskie MPO 1,199 mln zł. Umowa na odbiór odpadów będzie obowiązywała od 1 lipca tego roku do końca 2014 roku .

Pojawia się jednak pytanie dlaczego w oddalonej od Lubina o 17 kilometrów Ścinawie cena była najniższa, a w Lubinie przy tych samych startujących w przetargu firmach, MPO przesadziło z ceną o 6 mln zł, kiedy wiadomo, że istotnym czynnikiem w kalkulacji, (poza kompostownią) są koszty transportu. W Lubinie śmietnik jest przecież niemal pod ręką.

W Lubinie umowa na odbiór odpadów będzie dziesięcioletnia. Zwycięzca przetargu konsorcjum trzech firm - A.S.A Eko Polska z Zabrza, PUK van Gansewinkel z Legnicy i MPGK w Zabrzu zaproponowały 133,6 mln zł. Drugą pod względem ceny ofertę złożyła spóła Sita Zachód z Wrocławia – 134,9 mln zł, z dopiero trzecie miejsce przypadło dla MPO z Lubina z ceną 139,3 mln zł. Najgorzej wypadła wrocławska WPO Alba (ta sama, która przez wiele lat zasypywała nasze wysypisko wrocławskimi śmieciami) – 165,8 mln zł.

Cena MPO wyższa w Lubinie, niemal o sześć mln zł od van Gansewinkel na dzisiaj oznacza bardzo duże prawdopodobieństwo zwolnień pracowników, ograniczenia rynku odbioru odpadów i wyprzedaż cennego sprzętu. W firmie twierdzą, że jeszcze walczą o rynek. Niestety walczą bez wsparcia właściciela, który wydaje się, że nie przejmuje się tym co będzie z MPO. Jakie zatem działania w sprawie zagrożonego bytu spółki podejmuje jej właściciel – prezydent Lubina? Odpowiedź z Urzędu Miejskiego jest zaskakująca - „żadne” (cyt. rzecznika prasowego). Mało tego Jacek Mamiński odpisuje z dziwnym hurraoptymizmem - już wkrótce (po 1 lipca) w Polsce każdy podmiot dysponujący sprzętem i wykwalifikowanymi ludźmi będzie na wagę złota i będzie miał aż nadto pracy - być może nawet w całej Polsce wystąpi niedobór sprzętu i ludzi (więcej zadań) dla MPO nie zabraknie więc zleceń.

Powiemy tylko tyle panie rzeczniku z gdybaniem polemizować nie będziemy. Z informacji LubinExtra! wynika, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że w Lubinie spółka van Gansewinkel poradzi sobie sama z odbiorem odpadów, bo już zapewniła sobie sobie wykwalifikowanych nowych kierowców, którzy zaczną pracować od lipca. Mało tego z nieoficjalnych informacji wynika, że odpady odbierane w Lubinie trafią najprawdopodobniej na wysypisko w Legnicy lub Polkowicach. Jeżeli tak się stanie to kolejna miejska spółka będzie miała kłopoty – MPGO Mundo, czyli administrator miejskiego śmietnika pod Kłopotowem z najlepiej zarabiającym na miejskim majątku prezesem. Już dzisiaj słychać, że po uruchomieniu prywatnej kompostowni, którą za zgodą prezydenta miasta wpuszczono w strategiczne miejsce śmieciowego interesu czyli między odbiór odpadów, a ich składowanie, w Mundo znacznie zmniejszyły się finansowe wpływy z tytułu przyjmowanych odpadów.

źródło: http://www.lubinextra.pl/aktualnosci,19 ... grali.html

: 09 cze 2013, 20:51
autor: NEVIL
Urzędnicy obłowią się na śmieciach, a Ty płać frajerze!
Kolejne rządy obiecują redukcję urzędników, a tymczasem biurokratyczna machina wciąż się rozrasta! Teraz państwowi urzędnicy obłowią się na śmieciach, a my będziemy co miesiąc zrzucać się na pensje dla nich!

Mówi się, że wprowadzenie nowej ustawy ma szczytne cele - ekologia i troska o środowisko. Ale czy na pewno? Sprawdziliśmy, że na śmieciowym monopolu to urzędnicy będą zarabiać krocie!

Ot, weźmy pod lupę Poznań. Okazuje się, że w tym mieście wdrażaniem w życie ustawy śmieciowej zajmuje się Związek Międzygminny. W skład zarządu wchodzi pięć osób, w tym nawet Mirosław Kruszyński, zastępca prezydenta Poznania. Za każde posiedzenie wszyscy dostają od 600 do 800 złotych. Do tej pory takich posiedzeń było ponad 40, więc każdy z nich zgarnął już niezłą sumkę. Jak widać, urzędnicy dobrze zarabiają, a wśród ludzi panuje chaos. Aby zarząd mógł się raz zebrać, to 250 poznaniaków musi zapłacić za śmieci.

To nie koniec. Utworzono już dwuosobowe biuro zarządu z rzecznikiem prasowym. Poznań i okoliczne gminy wyłożyły już na utrzymanie urzędasów zajmujących się śmieciami 130 tys. złotych!

Tak na logikę, wywóz śmieci powinien być teraz tańszy - to ludzie będą segregować śmieci, a nie pracownicy sortowni. Jednak logiczne myślenie z działaniem urzędników wspólnego ma jak zwykle niewiele. Jak nie wystarcza przykład Poznania, to można dodać, że w samej stolicy utworzono 20-osobową komórkę urzędników. Z kolei w Łodzi do zajmowania się wdrażaniem ustawy śmieciowej zatrudniono kolejne kilkanaście osób, a przecież każda z nich pobierać będzie dodatkową i wcale niemałą pensję.

Rozpaczają zwykli ludzie, a dyrektorzy publicznych instytucji zacierają ręce na myśl o kolejnych apanażach. Dla szpitali czy szkół nowe przepisy są rujnujące. Powinno być tak, że to państwo jest dla obywatela. Niestety w naszym przypadku jest zupełnie inaczej. W każdej dziedzinie życia naprzeciw zwykłym ludziom stają urzędnicy, którzy zrobią wszystko, aby wycisnąć z nich ostatnią złotówkę.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,104132,title,U ... omosc.html

: 10 cze 2013, 10:37
autor: NEVIL

Gminy bezprawnie zbierają w deklaracjach śmieciowych dane o mieszkańcach

Do GIODO wpłynęło kilkadziesiąt pytań i skarg ws. zbierania niektórych informacji przez gminy w deklaracjach śmieciowych - powiedział generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski. Chodzi np. o bezprawne żądanie danych o koncie bankowym.

Obrazek
(...)

"Co budzi największe zdziwienie GIODO to, że w niektórych przypadkach żądane są dodatkowe dokumenty, które potwierdzałyby, że prawdziwe są te informacje, które dotyczą właściciela czy osób trzecich zamieszkujących lokal" - powiedział. Wymienił, że niektóre samorządy żądają np. zaświadczeń od pracodawców potwierdzających stałe wykonywanie pracy poza daną miejscowością, zaświadczeń o odbywaniu służby wojskowej bądź dokumentów potwierdzających stałą nieobecność na terenie posesji, a które zostały przekazane przez domy dziecka, zakłady karne czy placówki opieki zdrowotnej. "W tym przypadku (...) mamy przykład ze zbieraniem danych wrażliwych, nie ma co do tego wątpliwości" - ocenił Wiewiórowski.

GIODO dodał także, że część gmin żąda podpisywania oświadczeń, na temat odpowiedzialności karnej za podanie nieprawdziwych danych, co - w jego opinii - także jest nieuzasadnione. Za niewłaściwe uznał też, konieczność wskazywania w deklaracjach śmieciowych informacji nt. pokrewieństwa osób zamieszkujących lokal, dat urodzin, nazwisk rodowych, imion ojca i matki właściciela nieruchomości czy numeru księgi wieczystej. "To może oznaczać, że gmina nie zna tych danych i nie jest w stanie uzyskać z własnych zasobów" - zwrócił uwagę.(...)

Więcej: http://biznes.onet.pl/gminy-bezprawnie- ... news-detal

: 10 cze 2013, 11:09
autor: NEVIL
Śmieciowego horroru ciąg dalszy...
==============================
Nowa ustawa śmieciowa: spółdzielnie zbiorą daniny
- Od 1 lipca śmieci będą wywożone z całego miasta. Nawet jeśli część spółdzielni nie złoży w imieniu swoich mieszkańców deklaracji śmieciowych - zapowiada wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski

Do końca czerwca trzeba złożyć tzw. deklaracje śmieciowe. Na ich podstawie wyliczana będzie nowa stawka opłaty za wywóz śmieci. Część wrocławskich zarządców nieruchomości, m.in. spółdzielnie mieszkaniowe, odmawia złożenia zbiorczych deklaracji w imieniu swoich mieszkańców. Jeśli tego nie zrobią, miasto nie dostanie od wszystkich mieszkańców pieniędzy na zapłatę dla firm, które mają wywozić odpady.


Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3674 ... z2VnpF7OKZ

: 10 cze 2013, 11:23
autor: Freetekk
I nie ma już odwołania od tej polityki śmieciowej? Segregujesz zyskujesz? Ciekawe, mimo deklaracji segregacji opłata wzrośnie z 6,4 do 13zł/os.

: 11 cze 2013, 11:45
autor: NEVIL
Komentarz pod artykułem:

Gaga

Zarządcy mogą się zżymać, dyskutować, ale prawo mówi jednoznacznie : ZARZĄDCA JEST ZOBOWIĄZANY DO SKŁADANIA DEKLARACJI W IMIENIU LOKATORÓW. Wszyscy wiemy, że Ustawa jest bublowata i nie powinna być uchwalona w takiej formie, ale została uchwalona i OBOWIĄZUJE, czy się nam to podoba, czy nie. Beznadziejni posłowie przegłosowali bubla (nie wiem czy do końca zdawali sobie sprawę za czym podnoszą rękę, smiem twierdzićm, że nie) i teraz my mamy problem. Jednak ktoś tych posłów wybrał, prawda?

==========================

Wrocław: Spór o deklaracje śmieciowe trwa. Po 1 lipca nikt nie odbierze naszych śmieci?
Obrazek

Do wrocławskiej spółki Ekosystem dotarło dopiero 5 tys. deklaracji śmieciowych, na podstawie których od 1 lipca ma być naliczany podatek za odpady. W sumie ma być ich 70 tys. Tymczasem trwa spór między urzędnikami i zarządcami nieruchomości, kto powinien wypełniać deklaracje. Czy grozi nam, że po 1 lipca we Wrocławiu nie od wszystkich będą odbierane śmieci?


Wiadomo, że akcję zbierania wypełnionych indywidualnie przez wrocławian deklaracji rozpoczęło wiele spółdzielni mieszkaniowych i zarządców wspólnot. Na przykład do administracji "Metalowca" trzeba dostarczyć je do 17 czerwca, w "Wojewodziance" wyznaczono termin do 20 czerwca, a we "Wro-Domie" lokatorzy będą mieli na to czas do 21 czerwca.

W jaki sposób trafią one do Ekosystemu, trudno dzisiaj powiedzieć.

Więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html

: 12 cze 2013, 10:47
autor: NEVIL
Lubińskie śmieci. List otwarty do mieszkańców
2013-06-11, Aktualizacja: wczoraj 13:29


Zarządy spółdzielni mieszkaniowych z terenu Lubina wystosowały list otwarty do mieszkańców miasta w sprawie tzw. ustawy śmieciowej, która wejdzie w życie z dniem 1 lipca br.
Obrazek
Poniżej prezentujemy treść listu:

"Szanowni mieszkańcy lubińskich spółdzielni mieszkaniowych

Od 1 lipca 2013 roku Gmina Miejska w Lubinie będzie odpowiedzialna za gospodarkę odpadami w naszym mieście. Organizację zbiórki i wywozu odpadów Gmina nałożyła na wyłanianego w organizowanym przez Gminę przetargu – operatora usługi. Finansowanie tego zadania będzie się odbywało ze środków pieniężnych zebranych przez gminę w formie podatku, nazwanego w ustawie opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Gmina posiada narzędzie prawne, administracyjne w postaci – Ustawy – Ordynacja podatkowa, a w konsekwencji może skutecznie windykować ewentualne zaległości podatkowe.

Zarządy lubińskich spółdzielni mieszkaniowych od dawna deklarowały, nadal deklarują i są przygotowane do pomocy swoim mieszkańcom i Gminie do wdrożenia nowego systemu.
Nie akceptujemy natomiast stanowiska Gminy Miejskiej Lubin, zgodnie z którym Zarządy Spółdzielni mają podjąć za mieszkańców decyzję o segregacji bądź nie segregacji odpadów. Naszym zdaniem to mieszkaniec z pełną świadomością ma podjąć decyzję w jaki sposób selektywny bądź nie (przy określonych przez Gminę zasadach) będzie zbierał odpady we własnym gospodarstwie domowym. Zadaniem Gminy, przy pomocy Spółdzielni, jest natomiast techniczne zorganizowanie miejsc zbiórki odpadów.

Dotychczas Gmina nie podjęła ze Spółdzielniami rozmów, które rozwiałyby nurtujące Zarządy Spółdzielni i samych mieszkańców kwestie w zakresie technicznej organizacji zbiórki:
- jak odbywać się będzie zbiórka selektywna w budynkach wielorodzinnych?
- czy istnieje potrzeba zamknięcia wsypów?
- kiedy i kto dostarczy pojemniki do zbiórki określonych frakcji odpadów?
- czy zbiórka w sposób nieselektywny odbywać się będzie na dotychczasowych zasadach?

Te i wiele innych pytań pozostaje nadal bez odpowiedzi, pomimo zgłaszanej przez Zarządy lubińskich spółdzielni do Gminy potrzeby rozmowy i działania.


Do dzisiaj ostatecznie Gmina nie potwierdziła rozstrzygnięcia przetargu na operatora zbiórki i wywozu nieczystości.

Gmina Miejska Lubin chce uznać za podatnika i płatnika podatku spółdzielnie mieszkaniowe, co doprowadzi do sytuacji, w której uczciwie płacący mieszkańcy będą zmuszeni płacić podatki za niepłacących. Nie dopuścimy do tego aby pokrywać zaległości podatkowe wobec Gminy ze środków spółdzielni pochodzących z innych tytułów opłat. Jest to w naszej ocenie sprzeczne z prawem. Windykacja należności podatkowych Gminy nie może być dodatkowym kosztem pokrywanym przez mieszkańców, podkreślając najistotniejsze, że spółdzielnie nie mają określonej drogi prawnej do windykowania przedmiotowych należności.
Nie godzimy się na tzw. odpowiedzialność grupową, do której w naszej ocenie dąży Gmina.


Mając świadomość ważności założeń „ułomnej” ustawy, która mimo wszystko chce nas nauczyć segregowania odpadów, gotowi jesteśmy do pomocy mieszkańcom i miastu w wypełnianiu nałożonego przez ustawodawcę obowiązku wdrażania nowych procedur związanych z gospodarką odpadami, w tym obowiązku osiągania limitów segregacji poszczególnych frakcji odpadów. Obawiamy się w nieodległej perspektywie czasu wzrostu poziomu „podatku śmieciowego”.

Na dotychczasowy poziom opłat za śmieci Zarządy Spółdzielni miały wpływ, a od 1 lipca br. to Gmina określa poziom opłat i potrzebna jest właściwa polityka Gminy w gospodarce „śmieciami”, aby koszty tej gospodarki nie rosły.

Będziemy Państwa na bieżąco informować o nowych rozwiązaniach w przedmiocie sprawy.

Z poważaniem
Zarządy lubińskich spółdzielni mieszkaniowych."

źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/189 ... 0fee,1,3,8

: 12 cze 2013, 12:08
autor: NEVIL
Mieszkam w sześcioklatkowym bloku czteropiętrowym , w którym mieszka 60 rodzin. W dostarczonej mi przez spóldzielnię deklaracji zakreśliłem okienko, że nie będę segregował śmieci. W wielorodzinnym bloku jest utopią wyegzekwowanie od wszystkich lokatorów tego, aby składowali odpady w pojemnikach zgodnie z tym, co zadeklarowali. Do tej pory przy blokach w Lubinie stoją pojemniki na segregację odpadów dla szkła, papieru i plastiku i zawsze pod tym kątem wrzucałem do nich zgromadzone śmieci. Wprowadzona ,,ustawa śmieciowa" żąda, aby składowane było oddzielnie szkło kolorowe i białe. Butelki mają być bez zakrętek i kołnierzyków po zakrętkach na butelkach. Ma być zdrapana etykieta na butelce. Jeżeli masz kopertę z plastikowym okienkiem, to musisz ten plastik oderwać i składować oddzielnie. Plastikowy pojemnik po maśle roślinnym ma być umyty... Ja więcej wody zużyję na jego mycie, jak to pudełko jest warte ! Czyli czysta PARANOJA ! Mógłbym jeszcze podać dalsze absurdy tej śmieciowej ustawy, ale o nich możecie sobie poczytać w necie. Jestem ciekaw jakie są Wasze uwagi i spostrzeżenia w tym temacie. Piszcie.

: 12 cze 2013, 19:05
autor: NEVIL
Czy naprawdę nikt z zaglądających na to forum nic nie ma do powiedzenia w temacie ustawy śmieciowej ?

: 14 cze 2013, 12:49
autor: motur
Ja mam do powiedzenia: PRECZ Z KOMUNĄ!

Niech mi ktos wyjasni: Jaki jest sens wprowadzania ustawy smieciowej!? Jeszcze chca ja oZUSowac!! O co chodzi ja sie pytam. Zle bylo? Bedzie gorzej!

: 15 cze 2013, 10:28
autor: NEVIL
Długo by nad tym przyszło nam deliberować, ale zobaczymy co się będzie działo po 1 lipca. Podejrzewam, że to będzie horror...

: 15 cze 2013, 11:21
autor: NEVIL
Komentarze internautów : : aa

W jaki sposób ma to do cholery działać na osiedlu, jeśli część lokatorów wyraziła chęć segregowania śmieci, a część nie?... Czy będą dla jednych i drugich osobne śmietniki?... A w ogóle to i tak co noc menele robią na śmietnikach dokładną "segregację" i rano śmietniki wygladają, jakby tam ktoś wrzucił granat. Czy ktoś tu rozsądnie pomyślał, czy może po prostu dla kogoś jest to dobry biznes i ma odpowiednie lobby?... W każdym razie rządzą nami normalni inaczej. Z tej "rewolucji śmieciowej" nic dobrego nie wyjdzie, a tylko jeszcze większy bałagan, bo jest to zupełnie nie przygotowane! ------------------------------------------ ;-0

posegregowany odpad nie jest smieciem a surowcem wtornym,a to sie sprzedaje...wiec niech gminy nie dymaja obywatela bo sami zaczniemy zarabiac! wystarczy sprawdzic jakie tony kasy wyjezdzaja ze smietnika by miec wyobrazenie..kasa lezy na smietniku --------------------------------------- doj

Donosy? Komuna wraca. ==============================================
Segregacja śmieci pod lupą Polaków: będą donosy, kamery, fotografie i odpowiedzialność zbiorowa
Obrazek
Sprawdziliśmy, jak firmy, samorządy, wspólnoty i sami mieszkaący chcą sprawdzać, czy do odpowiedniego pojemnika trafiają tylko posegregowane śmieci. Okazuje się, że pomysłów nie brakuje – wspólnoty i spółdzielnie zapowiadają, że do walki o wielką nową segregację śmiecizaprzęgną nie tylko stare wypróbowane metody – donosy, ale posłużą się też nową techniką – kamerami i fotografiami. Nie zapomną też o biczu prawnym – odpowiednich umowach i karach. Grożą, że w przypadku łamania segregacyjnych zasad – mieszkaąców może spotkać odpowiedzialność zbiorowa.

Problem nie jest błahy – od tego bowiem czy do odpowiedniego pojemnika trafią śmieci posegregowane czy zmieszane zależą nasze opłaty. Przypomnijmy, że od 1 lipca najważniejszą zmianą jest zasada, że za posegregowane śmieci płacimy mniej niż za nieposegregowane. Różnica w opłatach wynosi niejednokrotnie 50-100 procent. Ustawodawca niestety pozostawił problem – jak sprawdzić kto segreguje śmieci - wspólnotom i samorządom. Najprościej będzie ze śmieciami w domach jednorodzinnych – tutaj też będzie obowiązywała zasada segregowane-niesegregowane, ale na pewno w tym przypadku łatwiej będzie sprawdzić, czy właściciel wrzuca do odpowiedniego pojemnika odpowiednie śmieci. Miej oko na sąsiada, pisz donosy

Starą, dobrą metodę – oko na sąsiada i odpowiednie pismo do spółdzielni czy wspólnoty zapowiadają w Łodzi. Jak zapowiada Expressilustrowany.pl, w tym mieście sami mieszkaący będą musieli się pilnować, czy segregują odpadki i wrzucają je do odpowiednich pojemników. - Jeżeli cały blok lub klatka zadeklarują segregację odpadów, to sąsiedzi będą musieli pilnować się wzajemnie, by tej deklaracji przestrzegać - zapowiada Ewa Jasiąska, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Łodzi, czytamy na portalu. Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad ... a.html,1,2

: 26 cze 2013, 20:04
autor: NEVIL
Wodociągi nie chcą deklaracji od mieszkańców bloków? Czekają na dokumenty z zarządów spółdzielni?
Trwa wojna nerwów, której stawką jest odpowiedzialność za prawidłowe wprowadzenie nowych przepisów, które wejdą w życie 1 lipca.

Prezesi spółdzielni mieszkaniowych w Lubinie są w sporze z miejskimi urzędnikami. Jutro chcą złożyć wszystkie, zebrane od lokatorów, deklaracje śmieciowe w siedzibie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Jego prezes, Jarosław Wantuła, już zapowiada, że dokumenty nie zostaną przyjęte.

– Zgodnie z opinią Ministerstwa Ochrony Środowiska deklaracje śmieciowe mają składać zarządy spółdzielni – przekonuje prezes Wantuła. – Nie przyjmiemy indywidualnych deklaracji lokatorów, wystawimy decyzję administracyjną i mieszkańcy będą płacić jak za niesegregowane odpady.

To miesięcznie 15,5 zł od osoby – 2,5 zł więcej niż za segregowane odpadki. Nie zgadzają się z tym przedstawiciele spółdzielni.

– Pomożemy gminie w każdym momencie, wskażemy, gdzie mają stać pojemniki na odpady, ale władze Lubina muszą zrozumieć, że to obywatel decyduje o tym, czy chce śmieci segregować, czy nie – mówi Tomasz Radziński, prezes SM Przylesie. Dodaje, że spółdzielnie dostarczą deklaracje zebrane od mieszkańców i zestawienie zbiorcze, podadzą liczbę lokali w poszczególnych budynkach oraz informacje, w ilu lokalach odpady będą segregowane, a w ilu nie. – MPWiK otrzyma od nas imienną listę lokatorów, którzy nie złożyli deklaracji – wyjaśnia Radziński.

Kłótnia o deklaracje to nie wszystko. Sen z powiek szefom spółdzielni spędza problem windykacji należności. Gmina chce, by opłaty za odbiór śmieci zbierały – jak do tej pory – spółdzielnie. Te nie widzą jednak takiej możliwości.

– Opłata za odbiór nieczystości to teraz podatek i obowiązuje ordynacja podatkowa – mówi Radziński. – Spółdzielnie nie mają narzędzi do windykowania tych, którzy nie płacą. Gmina może domagać się należności na drodze administracyjnej – przekonuje.

Szefowie spółdzielni sugerują, że mogliby zająć się ściąganiem opłat, ale tylko wtedy, gdy gmina im za to zapłaci.

Przetarg na odbiór nieczystości z terenu Lubina wygrało konsorcjum firm z Legnicy i Zabrza. Zajmie się ono zbiórką śmieci posegregowanych. Odpady zmieszane odbierać będzie, jako podwykonawca, Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania z Lubina.

źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/191 ... 4aae,1,3,3

: 27 cze 2013, 11:05
autor: NEVIL
MPO uratowane?
27.06.2013. Radio Elka

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Lubinie będzie odbierać śmieci z terenu Ścinawy. Lubińska spółka wygrała przetarg i w pokonanym polu pozostawiła trzy inne firmy, między innymi konsorcjum, które wygryzło je z Lubina.

Jeszcze niedawno mówiło się, że po przegranej na odbiór odpadów w Lubinie MPO może mieć kłopoty. Można było usłyszeć głosy, że firma szykuje się do zwolnień pracowników. Od lipca spółka miała bowiem odpowiadać tylko za zieleń w mieście i utrzymanie porządku na ulicach i skwerach.

Umowa ze Ścinawą jest swego rodzaju ratunkiem dla miejskiego przedsiębiorstwa. Jak się dowiedzieliśmy MPO będzie też częściowo odpowiadać za odpady w Lubinie. Mimo że przetarg wygrało tu konsorcjum firm z Zabrza i Legnicy, to MPO będzie odbierać śmieci zmieszane jako podwykonawca Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. (mat)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/63831/78/