: 16 lis 2006, 15:53
endżoj;p:
Podczas wizyty w Anglii Lech Kaczyński został zaproszony na herbatę do Królowej.
Kiedy rozmawiali zapytał ją, jaka jest mocna strona jej władzy?
Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
- Po czym rozpoznajesz, że są inteligentni? - spytał Kaczyński.
- Cóż, po prostu zadaje im odpowiednie pytania - odpowiedziała Królowa - pozwól
mi zademonstrować.
W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni do Tony'ego Blaira:
- Panie ministrze, proszę opowiedzieć na następujące pytanie: Pańska matka ma
dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą
- kto to jest?
- Oczywiście to ja nim jestem.
- Doskonale - odpowiada Królowa - dziękuje bardzo i dobranoc.
Odkłada słuchawkę i mówi:
- Czy teraz już Pan rozumie, Panie Prezydencie?
- Tak. Jestem niezmiernie wdzięczny. Nie mogę się doczekać by zastosować ten
sposób!
Po powrocie do Warszawy Kaczyński decyduje poddać testowi premiera -
Kazimierza
Marcinkiewicza .
Wzywa go do Pałacu Prezydenckiego i pyta:
- Kaziu, chciałbym Ci zadać jedno pytanie, ok. ?
- Ależ oczywiście, nie krepuj się, jestem gotów...
- Posłuchaj, twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim
bratem ani siostrą - kto to jest?
Marcinkiewicz chrząka, kaszle i w końcu odpowiada:
- Czy mógłbym się zastanowić i wrócić z odpowiedzią?
Kaczyński zgadza się i Marcinkiewicz wychodzi.
Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego PiS, po czym męczą się nad
zagadka
przez kilkanaście godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie.
W końcu, w akcie desperacji, Marcinkiewicz dzwoni do Jana Rokity i przedstawia
mu problem:
- Niech pan posłucha, jak to może być: pańska matka ma dziecko i pański ojciec
ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą - kto to jest?
(Łebski z niego facet myśli Marcinkiewicz, studiował, na pewno znajdzie
odpowiedź...)
Rokita odpowiada bez zastanowienia:
- To ja, oczywiście.
Uradowany Marcinkiewicz wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje
Kaczyńskiego i krzyczy:
- Mam, mam! Wiem, kto to jest! To Jan Rokita!
Na co Kaczyński robiąc zdegustowaną minę:
- Źle, idioto! To Tony Blair!
***
Rok 2010 Polska spełnia już wszystkie normy unii europejskiej, szczególnie w
zakresie produkowanej żywności. W sklepie mięsnym klient mówi:
- kilo kaszanki proszę.
- A z jaką grupą krwi?
***
Szef do sprzątaczki blondynki:
- Pani Jadziu, proszę posprzątać windę.
- Na każdym piętrze?
***
A jakie są najczęściej wypowiadane słowa przed śmiercią?
- Ty głupia kobieto, tędy prąd nie płynie...
- O, przepraszam, zdaje się, że pobrudziłem panu dres...
- Te, co szczekają, nie gryzą!
- Tnę czerwony...
- Prawa wolna...
- Pyszny jest ten Big Bac.
- Poczekaj tata pokaże ci jak to się robi.
- Ten piesek nie jest groźny.
- Ten krokodyl wygląda jak żywy.
- Nie bój się, nie spadnę.
***
Stary Arab pisze list do swojego syna, którego FBI zamknęło z powodu podejrzenia
o terroryzm.
"Ukochany synu!
Nie jest dobrze. Odkąd Cię zamknęli, nie ma kto przekopać pola, i jak ja zasadzę
ziemniaki? Zawsze to Ty, mój wierny syn, przekopywałeś nasze pole, ale w tym roku
chyba będę musiał je sprzedać. Wiem, że gdybyś tu był, na pewno byś mi pomógł.
Twój ojciec."
Syn odpisuje z amerykańskiego więzienia:
"Tato!
Nie ruszaj pola, zakopałem tam z Alim części do budowy bomby atomowej i 10 ton
trotylu.
Twój kochający syn Muhammad."
5 minut po dotarciu listu do gospodarstwa starego Araba przyjeżdża kilkanaście
ciężarówek FBI i przylatują 4 helikoptery. Dokładnie przekopują pole w
poszukiwaniu części do bomby, a kiedy okazuje się, że nic nie znaleźli,
przepraszając starego Araba i odjeżdżają. Po tygodniu przychodzi kolejny list od
syna.
"Tato!
Pole przekopane. Z uwagi na okoliczności, więcej zrobić nie mogłem.
Twój kochający syn Muhammad."
***
Przychodzi pijany chłop do domu. Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy:
- Przyszeeeedłeeeem!
Ostrym ruchem nogi zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza, potem
zrzuca prawego, który, zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę.
Silnie klnąc pod nosem i czepiając się rękoma ścian przechodzi do kuchni, gdzie
wywraca stół, taborety i bije naczynia.
- Ja kurrr......wa przyszedłeemmmmmm!!
Następnie przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca
telewizor, bije kryształową wazę i znowu na całe gardło:
- W doooomu jesteeeem!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i depcze
nogami.
- Przyszedłemmm... W domu jesteemmm!
Nareszcie, opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha:
- Jak zaj....ście żyć samemu...
***
Panie doktorze, mam problem. Członek mi nie staje.
Doktor ujął członka w dłoń i po chwili członek się naprężył.
- Przecież staje!
- No tak, ale nie mam wytrysku!
Doktor poruszał trochę ręką i wytrysk nastąpił.
- No i czego Pan jeszcze chce?
- Buzi.
***
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat 'Matka jest tylko jedna'.
Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna ..
- Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, wiec czyta:
'Wieczorem, gdy ojciec z matka do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z
lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła:
'Matka! Jest tylko jedna!'
***
- Wiesz, Józek, życie zaczyna się dopiero po pięćdziesiątce.
- Ty masz słabą głowę. Dla mnie życie zaczyna się dopiero po pół litrze
***
Kolesia skazano na wiezienie do zakończenia jego rozprawy sadowej...
Poszedł do swojego adwokata:
- Stary jak ja się mam tam zachowywać?...nigdy nie byłem w wiezieniu
- Spoko....wchodzisz mówisz: 'Kopsnąć szluga dla dealera, bo was dealer
sponiewiera' i wszyscy nabiorą respektu...
Koleś wchodzi do wiezienia...zamykają za nim kraty, a on:
'Kopsnąć szluga dla dealera, bo was dealer sponiewiera'
wszyscy się zaczęli burzyć...ale zaczęli wyjmować paczki...
tylko jeden, co siedział w kacie nie wyjął...Koleś do niego podchodzi:
- Ty! A ty, czemu nie wyjąłeś paczki?
- Bo ja tu jestem cwelem...
- Tak?? To zapamiętaj to sobie cwaniaczku...od dzisiaj JA tu jestem cwelem...
***
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Taki, kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed soba...
Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W taki razie niech pan biedzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa
silniki.
Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...
Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: 'Skoro wszystko
wysiadło, nic juz nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje....'
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samoloty:
'Zamknij się, umieraj jak mężczyzna'
Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja. Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i juz cala wieczność czekamy na cysternę.
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...
Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.
Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował....
***
Podczas wizyty w Anglii Lech Kaczyński został zaproszony na herbatę do Królowej.
Kiedy rozmawiali zapytał ją, jaka jest mocna strona jej władzy?
Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
- Po czym rozpoznajesz, że są inteligentni? - spytał Kaczyński.
- Cóż, po prostu zadaje im odpowiednie pytania - odpowiedziała Królowa - pozwól
mi zademonstrować.
W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni do Tony'ego Blaira:
- Panie ministrze, proszę opowiedzieć na następujące pytanie: Pańska matka ma
dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą
- kto to jest?
- Oczywiście to ja nim jestem.
- Doskonale - odpowiada Królowa - dziękuje bardzo i dobranoc.
Odkłada słuchawkę i mówi:
- Czy teraz już Pan rozumie, Panie Prezydencie?
- Tak. Jestem niezmiernie wdzięczny. Nie mogę się doczekać by zastosować ten
sposób!
Po powrocie do Warszawy Kaczyński decyduje poddać testowi premiera -
Kazimierza
Marcinkiewicza .
Wzywa go do Pałacu Prezydenckiego i pyta:
- Kaziu, chciałbym Ci zadać jedno pytanie, ok. ?
- Ależ oczywiście, nie krepuj się, jestem gotów...
- Posłuchaj, twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim
bratem ani siostrą - kto to jest?
Marcinkiewicz chrząka, kaszle i w końcu odpowiada:
- Czy mógłbym się zastanowić i wrócić z odpowiedzią?
Kaczyński zgadza się i Marcinkiewicz wychodzi.
Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego PiS, po czym męczą się nad
zagadka
przez kilkanaście godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie.
W końcu, w akcie desperacji, Marcinkiewicz dzwoni do Jana Rokity i przedstawia
mu problem:
- Niech pan posłucha, jak to może być: pańska matka ma dziecko i pański ojciec
ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą - kto to jest?
(Łebski z niego facet myśli Marcinkiewicz, studiował, na pewno znajdzie
odpowiedź...)
Rokita odpowiada bez zastanowienia:
- To ja, oczywiście.
Uradowany Marcinkiewicz wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje
Kaczyńskiego i krzyczy:
- Mam, mam! Wiem, kto to jest! To Jan Rokita!
Na co Kaczyński robiąc zdegustowaną minę:
- Źle, idioto! To Tony Blair!
***
Rok 2010 Polska spełnia już wszystkie normy unii europejskiej, szczególnie w
zakresie produkowanej żywności. W sklepie mięsnym klient mówi:
- kilo kaszanki proszę.
- A z jaką grupą krwi?
***
Szef do sprzątaczki blondynki:
- Pani Jadziu, proszę posprzątać windę.
- Na każdym piętrze?
***
A jakie są najczęściej wypowiadane słowa przed śmiercią?
- Ty głupia kobieto, tędy prąd nie płynie...
- O, przepraszam, zdaje się, że pobrudziłem panu dres...
- Te, co szczekają, nie gryzą!
- Tnę czerwony...
- Prawa wolna...
- Pyszny jest ten Big Bac.
- Poczekaj tata pokaże ci jak to się robi.
- Ten piesek nie jest groźny.
- Ten krokodyl wygląda jak żywy.
- Nie bój się, nie spadnę.
***
Stary Arab pisze list do swojego syna, którego FBI zamknęło z powodu podejrzenia
o terroryzm.
"Ukochany synu!
Nie jest dobrze. Odkąd Cię zamknęli, nie ma kto przekopać pola, i jak ja zasadzę
ziemniaki? Zawsze to Ty, mój wierny syn, przekopywałeś nasze pole, ale w tym roku
chyba będę musiał je sprzedać. Wiem, że gdybyś tu był, na pewno byś mi pomógł.
Twój ojciec."
Syn odpisuje z amerykańskiego więzienia:
"Tato!
Nie ruszaj pola, zakopałem tam z Alim części do budowy bomby atomowej i 10 ton
trotylu.
Twój kochający syn Muhammad."
5 minut po dotarciu listu do gospodarstwa starego Araba przyjeżdża kilkanaście
ciężarówek FBI i przylatują 4 helikoptery. Dokładnie przekopują pole w
poszukiwaniu części do bomby, a kiedy okazuje się, że nic nie znaleźli,
przepraszając starego Araba i odjeżdżają. Po tygodniu przychodzi kolejny list od
syna.
"Tato!
Pole przekopane. Z uwagi na okoliczności, więcej zrobić nie mogłem.
Twój kochający syn Muhammad."
***
Przychodzi pijany chłop do domu. Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy:
- Przyszeeeedłeeeem!
Ostrym ruchem nogi zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza, potem
zrzuca prawego, który, zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę.
Silnie klnąc pod nosem i czepiając się rękoma ścian przechodzi do kuchni, gdzie
wywraca stół, taborety i bije naczynia.
- Ja kurrr......wa przyszedłeemmmmmm!!
Następnie przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca
telewizor, bije kryształową wazę i znowu na całe gardło:
- W doooomu jesteeeem!
Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i depcze
nogami.
- Przyszedłemmm... W domu jesteemmm!
Nareszcie, opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha:
- Jak zaj....ście żyć samemu...
***
Panie doktorze, mam problem. Członek mi nie staje.
Doktor ujął członka w dłoń i po chwili członek się naprężył.
- Przecież staje!
- No tak, ale nie mam wytrysku!
Doktor poruszał trochę ręką i wytrysk nastąpił.
- No i czego Pan jeszcze chce?
- Buzi.
***
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat 'Matka jest tylko jedna'.
Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna ..
- Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, wiec czyta:
'Wieczorem, gdy ojciec z matka do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z
lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła:
'Matka! Jest tylko jedna!'
***
- Wiesz, Józek, życie zaczyna się dopiero po pięćdziesiątce.
- Ty masz słabą głowę. Dla mnie życie zaczyna się dopiero po pół litrze
***
Kolesia skazano na wiezienie do zakończenia jego rozprawy sadowej...
Poszedł do swojego adwokata:
- Stary jak ja się mam tam zachowywać?...nigdy nie byłem w wiezieniu
- Spoko....wchodzisz mówisz: 'Kopsnąć szluga dla dealera, bo was dealer
sponiewiera' i wszyscy nabiorą respektu...
Koleś wchodzi do wiezienia...zamykają za nim kraty, a on:
'Kopsnąć szluga dla dealera, bo was dealer sponiewiera'
wszyscy się zaczęli burzyć...ale zaczęli wyjmować paczki...
tylko jeden, co siedział w kacie nie wyjął...Koleś do niego podchodzi:
- Ty! A ty, czemu nie wyjąłeś paczki?
- Bo ja tu jestem cwelem...
- Tak?? To zapamiętaj to sobie cwaniaczku...od dzisiaj JA tu jestem cwelem...
***
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Taki, kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed soba...
Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W taki razie niech pan biedzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa
silniki.
Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...
Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: 'Skoro wszystko
wysiadło, nic juz nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje....'
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samoloty:
'Zamknij się, umieraj jak mężczyzna'
Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja. Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i juz cala wieczność czekamy na cysternę.
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...
Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.
Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował....
***
