44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 261
Strona 261 z 467

: 27 cze 2017, 23:01
autor: NEVIL
Komentarze:

KaAsia

Niestety nie tylko firmy farmaceutyczne płacą lekarzom. Całe życie mam problem z nadwagą, przeszłam chyba wszystkie istniejące diety, badania, każdy lekarz mówi co innego, już się przyzwyczaiłam. Sukcesem jest że od kilku lat nie przytyłam, ale niestety też nie wiele schudłam i wciąż waże jakies 15kg za dużo. Ostatnio byłam na badaniach kontrolnych w zupełnie innej sprawie. Pani doktor z 30 letnim stażem, szanowana, pierwsze co zrobiła po zobaczeniu ile waże to udzieliła mi 20 minutowego wykładu na temat wczasów odchudzających u Gacy, dając do zrozumienia że jak się na nią powołam to dostane rabat. Pomijając jawną reklame, ta pani świadomie szkodzi swoim pacjentom!

------------------------------

henry

Niestety za to żeby koncern farmaceutyczny fundował lekarzom wyjazdy pacjenci muszą płacić więcej za leki, nie ma nic za darmo. Może ujawnią ile konceny płacą za załatwienie wpisania na listę leków refundowanych?

----------------------------------

mysz18

Lekarze specjaliści przepisują celowo najdroższy sponsorowany lek !!! Miały być tańsze leki dla seniorów ?? A no i są,wszystkie leki przepisane (mam seniora w domu) są na 100% tak własnie to działa.
Leki od specjalisty ,część znalazło się w koszu,o czym poinformowałam specjalistę(najdroższy lek) tak ogłupił mojego seniora,że zapomniał jak się nazywa. Trudno wydębić skierowanie na badania,ale z lekami eksperymenty przeprawiają o zawrót głowy.


========================
Firmy farmaceutyczne znów ujawniły, komu i za co płaciły. Kwoty dla lekarzy idą w miliony złotych
Obrazek

Firmy farmaceutyczne zaczynają spowiadać się z wydatków na lekarzy. Właśnie zaczęły publikować dane o tym, którym lekarzom płaciły za prowadzenie wykładów, wyjazdy czy szkolenia. Na listach nazwiska, kwoty, adresy. W raportach koncerny podają też, do jakich szpitali i innych ośrodków zdrowia trafiało wsparcie finansowe. Kwoty? Milionowe.



34 tys. zł za wyjazd profesora neurologii ze Stargardu Szczecińskiego. 27 tys. zł dla innego lekarza. 700 zł na wyjazd specjalistki chorób wewnętrznych i kardiologii. Tak firmy farmaceutyczne wspierają lekarzy w Polsce. W sumie mowa o milionach złotych na wyjazdy, konferencje i wykłady.

Bayer wydał 19 mln zł

6,5 mln zł na wydatki lekarzy, 2,3 mln zł na placówki ochrony zdrowia. Takie są statystyki firmy Bayer, jednego z gigantów rynku farmaceutycznego w Polsce. Do tego dochodzi też ponad 10 mln zł na badania. Łącznie na świadczenia związane z rozwojem i komercjalizacją leków dostępnych na receptę firma przekazała 19 mln zł.

Bayer jako jedna z pierwszych firm ujawniła dane, ile i komu przekazała w 2016 roku. W ciągu najbliższych kilku dni dane pokażą inne firmy zrzeszone w INFARMIE, czyli Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych.

Z danych łatwo wyłapać zagraniczne wyjazdy. Kilkusetzłotowe wsparcie to najczęściej wyjazd na konferencję do Warszawy lub innego polskiego miasta. Kilkutysięczne wsparcie, w tym ogromne opłaty za rejestrację na wydarzeniu, to znak, że chodzi o wyjazd zagraniczny.

Dzięki temu wiemy, że świadczenia o wartości 27 tys. zł otrzymał lekarz neurolog z woj. świętokrzyskiego. W przypadku tego lekarza 5 tys. zł poszło na opłaty rejestracyjne, a pozostałe 22 tys. zł na przeloty i zakwaterowanie. Inna osoba - tym razem lekarka neurolog - miała sponsorowany wyjazd za kwotę 10 tys. zł. 3 tys. zł rejestracja na wydarzenie, 7 tys. zł za dojazd i zakwaterowanie.

- Dane dotyczące poszczególnych lekarzy są ujawniane przez firmy farmaceutyczne wyłącznie za ich zgodą. W przypadku lekarzy, którzy nie zgodzili się na ujawnienie, dane o nich prezentowane są zbiorczo - tłumaczy money.pl Michał Komar, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

I widać jak na dłoni, że większość lekarzy się nie zgadza - w ubiegłym roku aż 80 proc. Po pierwszych danych można odnieść wrażenie, że w tym roku nie będzie inaczej.

Łatwo to pokazać na przykładzie list Bayeru. Znajdują się tam z imienia i nazwiska lekarze, którzy otrzymali w sumie 252 tys. zł. W informacji zbiorczej z kolei zawarte jest 6,2 mln zł, które otrzymali medycy. W przypadku tej dużej firmy mamy precyzyjne informacje o 4 proc. wydanych środków na lekarzy. W ubiegłym roku Bayer pokazał dane o 211 tys. z 4 mln zł. Skalę odmów widać jak na dłoni.

Publikacja danych to efekt podpisania przez farmaceutyczne koncerny kodeksu dobrych praktyk zwanego Kodeksem Przejrzystości. Obecnie program wprowadziło kilkadziesiąt firm w Polsce, w tym światowi giganci: Pfizer, Bayer, GlaxoSmithKline (GSK) czy Roche.

To druga edycja kodeksu. Już w ubiegłym roku mogliśmy sprawdzić, komu i ile przekazały firmy farmaceutyczne. Pisaliśmy o tym tutaj. Publikowaliśmy też odnośniki do pełnych raportów. W tym roku money.pl również tak zrobi, gdy tylko pojawią się wszystkie dane.

Na czym opiera się Kodeks? Koncerny, wysyłając jakiegokolwiek lekarza na szkolenie, proszą go o podpisanie zgody na wykorzystanie jego danych w raporcie. Dzięki temu po roku na stronach internetowych poszczególnych firm farmaceutycznych publikowane są szczegółowe informacje. Firmy, które podpisały kodeks, zobowiązały się do pokazywania danych na stronach firmowych.

Można w nich znaleźć nazwiska lekarzy, miejsce pracy oraz dokładne kwoty związane z darowiznami, opłatami za udział w konferencjach oraz kosztami zakwaterowania i podróży, które pokrywały koncerny. Jeśli lekarz sam dawał wykład, w raportach podawano kwotę honorarium.

W ciągu najbliższy trzech dni kolejne firmy będą publikowały raporty. W tej chwili można znaleźć już dane dla kilku koncernów.

Można dowiedzieć się m.in., że AbbVie Polska sponsorowała warsztaty edukacyjne dla pacjentów i przygotowanie materiałów. Jedna z fundacji dostała 35 tys. zł na stworzenie materiałów informacyjnych o chorobie Parkinsona. Inna dostała świadczenie o wartości 45 tys. zł. Firma przekazała testy anty-HCV.

Nie wszystkie duże firmy wykładają pieniądze na wyjazdy lekarzy. I tak np. od ubiegłego roku GSK "globalnie zaprzestało odpłatnego angażowania przedstawicieli zawodów medycznych do prowadzenia wykładów na temat naszych leków na receptę lub szczepionek". Do tego GSK od kilku lat nie sponsoruje żadnych wyjazdów indywidualnych. Jest natomiast w Związku i publikuje informacje o akcjach niepromocyjnych, które finansowało. Są to chociażby ekspertyzy.

Jak było rok temu?

W ubiegłym roku lekarze w Polsce otrzymali ponad 100 mln zł właśnie na wyjazdy i wykłady. Organizacje ochrony zdrowia otrzymały niewiele więcej, bo 128 mln zł. Dane z ubiegłorocznych raportów można znaleźć tutaj.

Warto dodać, że w zdecydowanej większości lekarze mieli płacone za wyjazdy naukowe. Wynagrodzenie za wykłady stanowi około 40 proc. całych przekazanych kwot. Średnio lekarze otrzymali świadczenia warte 2,7 tys. zł.

W przypadku organizacji ochrony zdrowia proporcje wyglądały inaczej. Część to darowizny, część to koszty związane z organizacją wydarzeń medycznych.

Po co właściwie te dane? - Trzeba pokazywać przejrzystość tego biznesu, jego transparentność. To, że nie mamy nic do ukrycia. Przecież recepty finansowane są za pieniądze podatników. Powinniśmy więc wiedzieć, jakie kwoty trafiają do lekarzy. Trzeba też pamiętać, że finansowanie wyjazdów, szkoleń czy wykładów przez firmy farmaceutyczne zwiększa wiedzę lekarzy. To tylko przyczynia się do rozwoju medycyny - wyjaśniają money.pl przedstawiciele związku firm farmaceutycznych Infarma.

Taka "samoregulacja" od 1 stycznia 2015 obowiązuje 41 firm farmaceutycznych. Jej zapisy wdrożone zostały równocześnie w 33 krajach.

- Raporty publikowane są wyłącznie przez firmy farmaceutyczne, przede wszystkim podmioty zagraniczne, które przyjęły postanowienia Kodeksu Przejrzystości. Obecnie planowane jest przyjęcie podobnych reguł również przez producentów wyrobów medycznych - mówi Michał Komar.

A warto podkreślić, że w niektórych krajach jawność jest wymagana prawnie. Dania, Estonia, Francja, Litwa, Portugalia, Rumnia czy Słowacja nakazują publikację takich danych. U nas wciąż są dobrowolne. Co ciekawe, przedstawiciele środowiska lekarskiego już rok temu wskazywali, że dane powinny być pełniejsze. Pełna jawność albo nic. Półśrodki rodzą wątpliwości.

- Cieszymy się, że firmy farmaceutyczne chcą być transparentne. Musimy jednak zwrócić uwagę, że jest to jawność tylko częściowa. Kodeks jest niepełny i budzi nasze zastrzeżenia. Potrzebna jest pełna publikacja zawierająca dane dotyczące wszystkich uczestników systemu farmaceutycznego, w tym przedstawicieli handlowych i innych pracowników medycznych. Poza tym w tym zestawieniu nie ma wszystkich firm farmaceutycznych. To tylko wycinek rynku - komentuje dane dr Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej.

- Problem w tym, że informacja jest niepełna. Nie wiemy za co dokładnie dana osoba dostała pieniądze. A to może budzić dziwne podejrzenia, że ktoś pojechał do spa, a nie na ważną dla lekarza konferencję medyczną. Kolejny raz sprawia to więc wrażenie, jakby zawód lekarza był szczególnie dotknięty korupcją - tłumaczy.

Więcej: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 38159.html

: 28 cze 2017, 12:34
autor: NEVIL
Komentarz:

Tomasz68

Czy ta "góra" znajduje sie w Polsce ??? Po co niszczono stocznie, po co niszczono kopalnie, po co dzialano aby zniszczyc LOT ?

==========================
Głowa ośmiornicy
Zeznania złożone pod przysięgą podczas rozprawy komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji, które z tytułu możliwej sankcji karnej należy traktować jako wiarygodne, nie pozostawiają złudzeń. „Góra” władz Warszawy nie tylko wiedziała o złodziejskim procederze systemowego rabunku majątku Polaków, ale również brała w nim czynny i decydujący udział. Warto tutaj zwrócić uwagę na dwie okoliczności. Oto bowiem wyszły na światło dzienne informacje wskazujące, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała być poinformowana o nowotworze toczącym władze stołecznego ratusza. I co z tego wynikło? Zupełnie nic! Nie podjęto żadnego działania! A przecież prezydent Warszawy formalnie nie posiada żadnego wpływu na czynności służb specjalnych, w tym ABW. Ponadto, wobec tych faktów, zastanawia decyzja Platformy Obywatelskiej, która zdaje się działać według hasła „murem za złodziejami”, a przecież elementarna polityczna logika nakazywałaby radykalne odcięcie zainfekowanej gangreną części. Zestawienie obu tych przesłanek skłania do wysoce prawdopodobnego wniosku, że głowa tej mafijnej hydry znajduje się znacznie wyżej niż pani prezydent Warszawy.

źródło: http://niezalezna.pl/101289-glowa-osmiornicy

: 28 cze 2017, 15:08
autor: NEVIL
Komentarze:

kjt

Czyli mozna mu nadac tytul: NAJWIEKSZE SCIERWO W HISTORII POLSKI.


-----------------------------

wyborca

Był czas, by uderzyć się w pierś, przyznać do błędu i poprosić naród o wybaczenie. Ten czas już przeminął bezpowrotnie.

=======================

Koniec dyskusji o "Bolku". Instytut Ekspertyz Sądowych: wszystkie dokumenty autentyczne!
Obrazek
IPN umorzył śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa dokumentów TW "Bolek". W ocenie prokuratorów IPN dokumentacja dotycząca Lecha Wałęsy jest autentyczna, co potwierdził Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

O sprawie poinformował IPN na swojej stronie internetowej. Przyczyną umorzenia śledztwa było stwierdzenie, że fałszerstwa nie popełniono.

W toku śledztwa ustalono bowiem, że 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek", są autentyczne"
- podał IPN.

Postępowanie w sprawie podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w dokumentach "Bolka", w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, prowadzili prokuratorzy IPN w Białymstoku. Śledztwo wszczęto w lutym 2016 r. po pierwszych wypowiedziach Wałęsy o sfałszowaniu akt z teczki, m.in. pokwitowań odbioru pieniędzy. Po tym, jak w kwietniu ubiegłego roku były przywódca Solidarności zanegował autentyczność okazanych mu dokumentów rękopiśmiennych TW "Bolka" z teczki, IPN zlecił ekspertyzy z dziedziny pisma porównawczego.

Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie prowadził badania dotyczące teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek" od maja 2016 r. W dokumentach tych, które w ubiegłym roku znaleziono po śmierci gen. Czesława Kiszczaka w jego domu, jest m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z Służbą Bezpieczeństwa, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek".

Pod koniec stycznia br. biegli Instytutu Sehna potwierdzili autentyczność dokumentów związanych z agenturalną przeszłością Lecha Wałęsy. Jak podał IPN, z ekspertyzy dotyczącej teczek TW "Bolek" i zawartych w nich dokumentów z lat 70. wynika, że Wałęsa własnoręcznie podpisał zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień.

źródło: http://niezalezna.pl/101310-koniec-dysk ... utentyczne

: 28 cze 2017, 19:36
autor: NEVIL
Komentarze:

Gogol

Czy istnienie KPP nie jest nielegalne w Polsce z mocy prawa. Wszyscy z sierpami i młotami powinni być aresztowani za propagowanie symboli totalitarnych. Komendant policji do dymisji!
------------------------

Grzegorz

A gdzie była policja ? Przecież łamano polskie prawo! Panie ministrze Błaszczak proszę przewietrzyć czerwone zagłebie i przegonić sowieciarzy
----------------------------

gość

tyle bolszewizm milionów ludzi wymordował...a ci jeszcze hołd składają i to na polskiej ziemi!!!! Zgroza!!!!!

======================
Prezydent kłania się komuchom. Władze Dąbrowy Górniczej z sierpem i młotem w tle
Obrazek
Flagi z sierpem i młotem, transparenty z wizerunkiem Włodzimierza Lenina, a na pierwszym planie Zbigniew Podraza, prezydent miasta, składający kwiaty pod pomnikiem poświęconym Bohaterom Czerwonych Sztandarów – tak wyglądały tegoroczne obchody komunistycznego Święta Pracy w Dąbrowie Górniczej. Lokalne środowiska prawicowe poinformowały prokuraturę o skandalicznym charakterze uroczystości.

Komunistyczna Partia Polski znana jest m.in. z propagowania lewacko-marksistowskich ideologii, a także szkalowania Żołnierzy Niezłomnych. Jednak buta i arogancja, jaką zaprezentowali jej członkowie 1 maja br., może szokować.

W centrum Dąbrowy Górniczej zorganizowali obchody Święta Pracy, na których ochoczo prezentowali banery m.in. z sierpem i młotem, a także podobiznami Włodzimierza Lenina. Co więcej, na uroczystościach pojawił się Zbigniew Podraza, prezydent miasta, który złożył kwiaty pod pomnikiem poświęconym Bohaterom Czerwonych Sztandarów.

– Zachowanie władz miasta jest skandaliczne. Pan Podraza widział, że na flagach i banerach znajdują się symbole, których propagowanie w Polsce jest zabronione, a mimo to nie zareagował. Jakby tego było mało, w swoim przemówieniu podziękował środowiskom lewicowym za zorganizowanie tych uroczystości – powiedział „Codziennej” Aleksander Wencel, szef śląskiej Młodej Prawicy, która poinformowała prokuraturę o skandalicznych zajściach.


Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Prokuraturze Rejonowej Katowice-Północ, 16 czerwca zostało wszczęte śledztwo w tej sprawie.

– Chodzi o publiczne propagowanie totalitarnego ustroju państwa komunistycznego. Postępowanie jest na początkowym etapie – powiedziała nam prokurator rejonowa Jolanta Tałaj.

Z kolei przedstawiciele klubu „Gazety Polskiej” z Dąbrowy Górniczej wystosowali apel do polityków o delegalizację KPP. O komentarz do całej sytuacji chcieliśmy poprosić prezydenta Podrazę, jednak nie udało się go zastać w biurze. Otrzymaliśmy natomiast oświadczenie Bartosza Matylewicza, rzecznika Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej:

„Prezydent brał udział w obchodach Święta Pracy jako gość, a będąc gościem, trudno brać odpowiedzialność za pozostałych uczestników, zwłaszcza kiedy jest to otwarte zgromadzenie publiczne odbywające się w samym centrum miasta. Jeśli ktoś twierdzi, że podczas trwania zgromadzenia prezydent miasta propagował jakikolwiek ustrój totalitarny, powinien o swoich podejrzeniach poinformować odpowiednie organy państwa, które w tym celu zostały powołane” – czytamy w wiadomości.

źródło + foto : http://niezalezna.pl/101322-prezydent-k ... otem-w-tle

: 29 cze 2017, 00:28
autor: NEVIL
Bankierzy z EBC tworzą pieniądze by odkupić za nie niemieckie długi. Pomoc dla polskich stoczni to przy tym mały pikuś!
Obrazek
Mało kto zdaje sobie sprawę ze skali pomocy, jaką unijny Europejski Bank Centralny (EBC) przekazuje krajom strefy euro. Bankierzy z Frankfurtu (siedziba EBC) drukują co miesiąc dziesiątki miliardów euro (aktualnie po 60/m-c) tylko po to, aby skupować za nie długi państw eurolandu. Największym beneficjentem są - a jakże by inaczej - Niemcy. Całkowita kwota odkupionych długów tego kraju przekroczyła już 400 mld euro! EBC pomaga tak intensywnie, że za chwile na rynku zacznie brakować niemieckich długów od odkupienia! Uznana za nielegalną pomoc dla polskich stoczni to przy tym mały pikuś...

Komisja Europejska uwielbia doszukiwać się znamion niedozwolonej pomocy publicznej. Ostatnio znalazła ją w podatku od sieci handlowych (który najmocniej miał uderzyć w duże zagraniczne sieci handlowe funkcjonujące na terytorium Polski). Wcześniej znalazła ją w pomoc polskiego rządu dla stoczni w Gdynii i Szczecinie. Eurokraci z Brukseli zupełnie jednak przymykają oko na to, co wyprawia Europejski Bank Centralny (EBC). Otóż od marca 2015 roku ta unijna instytucja finansowa drukuje olbrzymie ilości euro, za które skupuje długi państw eurolandu. Zgodnie z oficjalnymi statystykami EBC wykupił w ten sposób do tej pory już 2,3 bln euro długu. Największym beneficjentem są w tym przypadku Niemcy. Pomoc EBC dla naszego zachodniego sąsiada w okresie od marca 2015 do maja 2017 sięgnęła już nieco ponad 400 miliardów euro.

W kontekście "luzowania ilościowego" (bo tak formalnie nazywa się pomoc EBC dla krajów eurolandu) warto wspomnieć, że pojawił się dość niespodziewany problem. Otóż EBC tak intensywnie pomaga Niemcom, że za chwile na rynku długu zacznie brakować niemieckich obligacji, które można wykupić! - "Nie mam pojęcia, gdzie moglibyśmy znaleźć dostateczną ilość niemieckich obligacji, aby utrzymać w ruchu luzowanie ilościowe w drugiej połowie 2018 roku" – twierdzi anonimowe źródło agencji Reuters (sic!).

Powstaje pytanie - skoro dodrukowywanie co roku setek miliardów euro w celu skupowania długów państw eurolandu (a ostatnio także zachodnich korporacji) nie jest niedozwoloną pomocą publiczną, to dlaczego za taką niedozwoloną pomoc uchodzi dotowanie (i to nie sztucznie wykreowanymi pieniędzmi) przemysłu stoczniowego w Polsce, który mógłby stanowić realną konkurencję dla np. stoczni niemieckich?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0385 ... dlugow.htm

: 29 cze 2017, 09:21
autor: NEVIL
PiS podcina gałąź, na której siedzi! Najpierw abonament, a teraz drastyczna (śr. o 116 proc.) podwyżka opłaty paliwowej
Obrazek
Nieracjonalnych pomysłów PiS ciąg dalszy. Po tym jak spora grupa posłów tej partii zaczęła intensywnie myśleć, jak można zwiększyć ściągalność archaicznego abonamentu RTV, teraz przyszła kolej na podwyżki cen paliwa. Zgodnie z poselskim projektem ustawy PiS chciałby powołać Fundusz Dróg Samorządowych. Pieniądze na ten Fundusz miały by pochodzić z podwyżki opłaty paliwowej (od 69 do nawet 154 proc. - w zależności od paliwa) płaconej przez każdego kierowcę, który tankuje paliwo z legalnych źródeł. Oto jak PiS, stopniowo lecz konsekwentnie, podcina gałąź na której siedzi...

Pisałem o tym nie tak dawno, ale jak widać do "zakonu" PiS niewiele dociera. Zamiast myśleć o tym, jak uszczelnić ściągalność abonamentu RTV, PiS mógł jednym sprawnym ruchem zapewnić sobie sympatię u wielu ludzi. Wystarczyło całkowicie zlikwidować obowiązek płacenia tego reliktu PRL, finansowanie mediów publicznych ograniczyć do niezbędnego minimum, a do tego ubrać to w odpowiednią narrację (mamy więcej kasy z uszczelnienia VAT i walki z mafią, więc możemy sobie pozwolić na likwidację abonamentu, czyli na coś, co poprzednie ekipy nie miały odwagi uczynić).

Abonament RTV to jednak mały pikuś w porównaniu z planowanymi podwyżkami opłaty paliwowej. Posłowie PiS postanowili bowiem, tak jak wcześniej posłowie PO-PSL, potraktować kierowców jak dojne krowy. Zgodnie z informacjami "Rzeczpospolitej" lada dzień do sejmu ma trafić projekt ustawy powołujący do życia Fundusz Dróg Samorządowych. Pieniądze na ten Fundusz miały by pochodzić - a jakże by inaczej - z podwyżki opłaty paliwowej, która jest zawarta w cenie kupowanego na stacjach legalnego paliwa. Zgodnie z ustaleniami "Rzeczpospolitej" podwyżka wyniosłaby 20 gr. na litr, co w praktyce oznacza wzrost opłaty paliwowej o 69 proc. w przypadku oleju napędowego (ON), o 125 proc. w przypadku LPG oraz o 154 proc. w przypadku benzyny.

Nie wiem czy na Nowogrodzkiej zdają sobie z tego sprawę, ale ewentualne wprowadzenie w życie pomysłu podwyżek opłaty paliwowej wkurzy niemal wszystkich (wszak większość społeczeństwa musi tankować paliwo do swoich samochodów). Do tego opozycja otrzyma "na tacy" kolejny argument, aby grzać temat pt. "Patrzcie, jaki ten PiS jest zły!". Traktowanie kierowców, jak dojne krowy jeszcze nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Pod tym względem PiS podcina gałąź, na której siedzi.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0385 ... siedzi.htm

: 29 cze 2017, 12:39
autor: NEVIL
Komentarze:

kropka

Ale to POdła szmaciora !


-------------------------

Danuta

Po to cały naród odbudowywał stolicę , żeby teraz HGW i BANDA PI , MIELI CO - K R A Ś Ć . Szmalcowniczka od kamienicy na Noajowskiego 16. Na pohybel szabrownikom z Ratusza

------------------------------

Ja tylko się pytam

Skoro w warszawskich szkołach nie prowadzono nauki w języku jidisz, to po co takie szkoły miały by istnieć?

========================
Świadek pogrąża Hannę Gronkiewicz-Waltz: „Prezydent miała pełną wiedzę. Mówiła, że nie potrzeba szkół w Śródmieściu”
Obrazek
Już wiemy dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chciała dziś zeznawać przed Komisją Weryfikacyjną. Były dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami ujawnił dziś, że Hanna Gronkiewicz-Waltz miała pełną wiedzę o tym, że renomowane gimnazjum może zostać zlikwidowane, a teren przejmie handlarz roszczeniami. Mało tego! Bajko zeznał, że posiada dokument potwierdzający ten skandal z podpisem prezydent!

Dziwią mnie różnego rodzaju wypowiedzi medialne, że ktoś czegoś nie wiedział.Prezydent miała pełną wiedzę. Prezydent podpisywała wiele pism. Mam podpis prezydent pod uchwałą dotyczącą Twardej

– zeznał Bajko.

Kolejny niewygodny dla prezydent Warszawy fakt ujawniony przez Marcina Bajko szokuje szczególnie. Ze słów b. dyrektora BGN wynika, że Hanna Gronkiewicz-Waltz chciała wyrugować wszystkie szkoły w Śródmieściu Warszawy.

Hanna Gronkiewicz Waltz powiedziała,ze nie potrzeba szkół w śródmieściu i można oddać działkę Maciejowi M.

– zeznał Marcin Bajko.

Szkoła mogła istnieć wiele lat i mogliśmy znaleźć rozwiązanie pozytywne, ale po podjęciu uchwały nie istniał interes prawny.

– dodał, wspominając o uchwale Rady Warszawy, która oddała działkę przy Twardej w ręce Macieja Marcinkowskiego.

W poniedziałek komisja przesłuchała dwóch świadków. Tzw. „góra” oczekiwała 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie; Gronkiewicz-Waltz raz zaingerowała w decyzję; przez pewien okres osobiście nadzorowała BGN - zeznał Krzysztof Śledziewski. Moja decyzja ws. Twardej była prawidłowa - przekonywał b. wicedyrektor BGN Jerzy Mrygoń. Obaj, oraz Bajko, zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy przez Gronkiewicz-Waltz w 2016 r. w związku ze sprawą słynnej działki Chmielna 70 (od której zaczęła się afera reprywatyzacyjna). Pozwali oni prezydent do sądu za to zwolnienie.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/346418-swi ... rodmiesciu

: 29 cze 2017, 14:40
autor: NEVIL
HGW grunt pali się pod nogami... :-)
===================

Komentarz:

Przesłuchanie Bajki przyspieszy polityczny koniec HAJKI. W świetle informacji na Komisji Weryfikacyjnej mam tylko jedno pytanie: dlaczego HGW wciąż rządzi miastem? HGW ponosi odpowiedzialność za złodziejską reprywatyzację. Zeznanie p. Bajko pokazuje, że urzędnicy nie będą jej kryć - raczej ją pogrążą. Jeśli ktokolwiek miał z tą kobietą kontakt (zawodowo czy też prywatnie) to wie, że jest to arogancki, niekompetentny, chciwy i po prostu głupi pustak. Zresztą cały Ratusz, Banki i UW to wiedzą. Wygląda na to, ze własnie pan Bajko utopił HGW. Jego zeznania są zbieżne z tym co mówił Śledziewski. Myślę, że HGW nie zostanie utopiona nigdy. Ma taką pustkę w głowie, która zawsze utrzyma ją jak boja na powierzchni. Już coraz bliżej politycznego końca HGW. Po dzisiejszej KW pytanie chyba nie czy, ale kiedy PO postanowi zrzucić HGW z sań. Tym bardziej, że za rogiem kampania z "nowym" kandydatem. Tak będzie że teraz to już będą się sami POgrążać i jeden złodziej POciągnie drugiego złodzieja z Przestępczej Organizacji na samiuśkie dno a tam ich do worków tak żeby się waga zgadzała..To w warszawskim oddziale PO zapadały i zapadają decyzje kto ma wygrać przetarg,a kto wyłudzić nieruchomość za grosze. Wcześniej szefową była HGW, ale w 2015 r zastąpiła ją Kidawa-Błońska którą także trzeba ostro brać za doopę.

===========================
Jaką sprawą interesowała się HGW? Bajko mówi wprost: „Noakowskiego 16. Pytała o najmniejsze szczegóły”
Obrazek
Hanna Gronkiewicz-Waltz poprosiła o akta sprawy Noakowskiego 16, miałem z nią długie na ten temat rozmowy - zeznał b. dyrektor stołecznego BGN Marcin Bajko. Dodał, że rozmowy na temat kamienicy na Noakowskiego 16, która została zwrócona m.in. mężowi Hanny Gronkiewicz-Waltz były długie, a polityk pytała o najmniejsze szczegóły sprawy. Jest to kolejny świadek, który mówi o prezydent Warszawy i jej zainteresowaniu kwestią Noakowskiego 16. Co ciekawe innymi sprawami HGW miała się nie interesować.

Jak mówił, wydaje mu się, że poza tą konkretną sprawą, prezydent Warszawy nie interesowała się szczególnie innymi sprawami reprywatyzacyjnymi, prowadzonymi przez BGN. Dodał, że ws. nieruchomości przy Noakowskiego 16 (która w wyniku decyzji miasta w części przypadła rodzinie Gronkiewicz-Waltz) między nią a Bajką były wielogodzinne rozmowy o wszystkich aspektach - zeznał świadek komisji. Według niego rozmowy dotyczyły tego, „jak się wydaje takie decyzje od początku do końca - na czym to polega".

Prowadziliśmy z panią prezydent wielogodzinne rozmowy o Noakowskiego 16, w których pytała mnie o najmniejsze szczegóły sprawy. Poza sprawą Noakowskiego 16 prezydent Warszawy nie interesowała się zbytnio sprawami w BGN

– powiedział Marcin Bajko przed komisją weryfikacyjną.

M. Bajko: pani prezydent interesowała się sprawą Noakowskiego 16. Prosiła o akta sprawy #KomisjaWeryfikacyjna #wieszwiecej pic.twitter.com/mEya0nSpqa

— TVP Info (@tvp_info) 29 czerwca 2017


Bajko nie zgodził się z treścią wypowiedzi prezydent Gronkiewicz-Waltz z sierpnia 2016 r., w której stwierdziła ona, że "nie wiedziała co się działo, a odpowiedzialność za aferę ponoszą urzędnicy".

Fakty mówią co innego. Pani prezydent wiedziała o wszystkim, o zasadach, o tym co się dzieje w zakresie reprywatyzacji. Mieliśmy do niej oczekiwanie, aby pomogła zmienić dekret warszawski, a w zasadzie ustawę o gospodarce nieruchomościami. Żeby nie trzeba było wydawać tych decyzji. Taka powinna być jej rola

- mówił b. dyrektor BGN.

Wcześniej mówił m.in. że nic mu nie wiadomo, aby osoby zainteresowane zwrotami nieruchomości kontaktowały się z prezydent poza urzędem miasta.

Zaprzeczył, jakoby w ratuszu istniały narzucone liczby spraw zwrotowych do rozpatrzenia. Oświadczył też, że nic nie wie, aby nagrody dla urzędników były powiązane z liczbą wydawanych przez nich decyzji. Natomiast ocenił, że na urzędników był wywierany rodzaj presji. Po pierwsze przez petentów, którzy "bez przerwy" przychodzili do BGN, a „tak być nie powinno

Więcej : http://niezalezna.pl/101358-jaka-sprawa ... jsze-szcze

: 29 cze 2017, 18:10
autor: NEVIL
Komentarze:

Jarek777

Kukiz jak zwykle w rozkroku :)
Zdrajcy

-------------------------------------------

ociezaly umyslowo

tytul udany, ale szkoda ze bez zwiazku z rzeczywistoscia. Osiemset ojro to kara? Dla takiej cwaniary? nie.

--------------------------------------------

kjt

Wysoka grzywna to nie 3 tys. ale 10 tys.
I w takiej wysokosci powinna ona ta grzywne zaplacic, przede wszystkim za brak szacunku nie tylko dla prawa, ale i obywateli Warszawy, ktorych ta wywloka od poczatku oklamywala i oszukiwala dzialajac na ich szkode.


----------------------------------------------------------

robert ksiazczyk

no to rzeczywiscie zaboli HG Waltz.....zaboli ale brzuch od smiechu. Glosowania za nalozeniem kary komisji? To jakas parodia i komedia. W powaznym panstwie policja przytarga za kudly w kajdankach a w Polsce jakies glosowania czy ukarac czy nie.

============================
Gronkiewicz-Waltz się doigrała! Wysoka kara dla prezydent Warszawy
Obrazek
Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji założyła na dzisiejszej rozprawie w sumie 6 tys. zł grzywny na prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz za niestawienie się przed komisją na rozprawach dot. dwóch nieruchomości przy ul Twardej.

Komisja nałożyła w związku z tym na prezydent stolicy dwie kary grzywny po 3 tys. zł każda. Ustawa przewiduje karę grzywny za nie stawienie się przed komisją do 10 tys. zł.

Za ukaraniem prezydent stolicy było pięciu członków komisji z ramienia PiS, przeciwny był reprezentant PO Robert Kropiwnicki, od głosu wstrzymali się reprezentanci Nowoczesnej, PSL i Kukiz'15.

Przewodniczący komisji Patryk Jaki, który wnioskował o ukaranie Gronkiewicz-Waltz powiedział, że pomimo prawidłowego wezwania do osobistego stawiennictwa na rozprawę ws. nieruchomości przy ul. Twardej 8 i 10 prezydent Warszawy nie stawiła się przed komisją.

Jaki powiedział, że nie ma zamiaru wycofywać się ze swojego wniosku.
Pani prezydent powinna się tutaj stawić jako strona, nie dlatego, że nam się tak podoba albo, że ktoś pani prezydent grozi, ale właśnie dlatego, że to powinno wynikać z szacunku do obywateli i własnych wyborców

– powiedział Jaki.

Dodał, że składając wniosek do sądu administracyjnego próbuje powiedzieć, że „sama chciałaby oceniać swoje decyzje“.

źródło: http://niezalezna.pl/101379-gronkiewicz ... t-warszawy

: 29 cze 2017, 19:21
autor: NEVIL
"Czarna wdowa” Amber Gold. To ona kręciła głową szefa parabanku, a później zadbała dla siebie o miękkie lądowanie
Obrazek

Podejmowała ważne decyzje dotyczące tysięcy oszukanych klientów Amber Gold. Była szyją, która kręciła głową Marcina P. Z biografii Katarzyny. P. wyłania się obraz wyrachowanej, bezwzględnej kobiety, dla której - po trudnym dzieciństwie - najważniejszym celem było wygodne, luksusowe życie u boku męża hochsztaplera. Ich pragmatyczna "miłość” skończyła się w więzieniu, gdzie Katarzyna P. zaszła w ciążę. Jego ojcem jest więzienny strażnik.

W czwartek – dzień po swoim mężu – 33-letnia Katarzyna P. stanęła przed komisją śledczą ds. Amber Gold i... odmówiła zeznań.

Gotowy scenariusz na film


Historia Katarzyny P. to gotowy materiał na filmowy scenariusz. Była wiceszefowa Amber Gold to typ filmowej femme fatale, albo modliszki, kobiety bez skrupułów, która wie jak wzbudzić litość i współczucie, wie jak owinąć sobie ofiarę wokół palca, a potem bez żadnych skrupułów ją wykorzystać.

Jak pisał "Newsweek”, to mąż przejął od niej nazwisko, bo "wydało mu się bardziej medialne”. Zanim poznała Marcina P. jej życie było równie ciężkie, co tysięcy innych Polaków: awantury, alkohol, ojciec, który nie dba o rodzinę.

Pięć lat temu tygodnik dotarł do ojca Katarzyny P. Widok okazał się opłakany: Pan Edmund mieszkał wtedy w zabałaganionej altance, na podłodze walały się puszki po piwie i butelki po tanich winach. Ojciec Katarzyny P. żył ze zbierania złomu, puszek i innych wartościowych śmieci. "Ja jej tak naprawdę już nie znam" – powiedział o swojej córce.

Ciężkie dzieciństwo

Z Marcinem P. poznali się jeszcze w liceum. Nauczyciele wspominali Katarzynę jako skromną i cichą, ale marzącą o sławie i bogactwie. Przez to mogła zapomnieć o nieudanym dzieciństwie. Również materialnie, bo dzięki działalności męża opływała w luksusy. I sama też pomagała mu prowadzić biznesy – najczęściej go zastępowała, albo jeśli zostawała prezesem spółki, to on zastępował ją. Zawsze w duecie.

Jej rola w aferze Amber Gold była niebagatelna. Sprawowała funkcję wiceprezesa Amber Gold sp. z o.o., i prezesa powiązanej spółki Amber Gold Invest (poprzednio Salony Finansowe Ex - które posiadała udziały w spółce Amber Gold sp. z o.o.). Była także prezesem Funduszu Poręczeniowego AG mającego ręczyć za lokaty Amber Gold, została też prezesem spółki PST SA, którą do rejestru przedsiębiorców wpisano 1 sierpnia 2012 – na dwa tygodnie przed upadkiem spółki Amber Gold.

Zdaniem śledczych Katarzyna P. uczestniczyła w podejmowaniu decyzji dotyczących funkcjonowania Amber Gold. Ona sama zaprzecza. Śledczy uważają, że realizowała zadania związane z funkcjonowaniem spółki. Jak ustalono, najpierw Katarzyna P. zajmowała się zatrudnieniem i szkoleniem w firmie.

Za pośrednictwem swoich pracowników zapewniała klientów, że za lokaty kupowane jest srebro, złoto bądź platyna. Tymczasem – według prokuratury – tylko 1,5 proc. sumy osiągniętej z lokat wydatkowano na zakup kruszcu. Katarzyna P. zapewniała też, że kłopoty firmy są przejściowe, a ona ma kontrolę nad złotem.

Dziecko ze strażnikiem więziennym

Katarzyna P. od połowy kwietnia 2013 roku przebywa w areszcie. Podczas pobytu w zakładzie w Grudziądzu zaszła w ciążę i urodziła dziecko, którego ojcem jest więzienny strażnik. Teraz dziecko ma już ponad 1,5 roku.

1 czerwca br. młoda matka potwierdziła, że to wychowawca więzienny jest ojcem synka Katarzyny P. - Jasia. Sąd w Łodzi wykluczył ojcostwo Marcina P. Przy okazji złożyła ona pozew w gdańskim sądzie o pozbawienie biologicznego ojca władzy rodzicielskiej.

Jak podawała "Gazeta Wyborcza", placówka w Grudziądzu bardziej przypomina blok mieszkalny niż zakład karny. Katarzyna P. razem ze swoim synkiem mają do dyspozycji wygodne pokoje, czuwają nad nimi lekarz, psycholog i dietetyczka. Będą tam mogli przebywać jeszcze dwa lata, chyba że sąd przedłuży im możliwość pobytu jeszcze o rok.

Według ustaleń prokuratury, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma Amber Gold oszukała w sumie niemal 19 tys. klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Grozi jej 15 lat więzienia za 10 przestępstw


Zdaniem śledczych Katarzyna i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o dziesięć. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Od marca 2016 r. przed gdańskim sądem okręgowym trwa proces małżeństwa P.

źródło: http://natemat.pl/211443,czarna-wdowa-a ... -ladowanie

: 30 cze 2017, 00:28
autor: NEVIL
Komentarze;

vwlodek

Towarzysz Brejza to tyPOwy błazen parkietów sejmowych, a do tego koń trojański...przyczynia się znacznie do ostatecznego upadku organizacji mafijnej zwanej nie wiedzieć dlaczego totalną opozycją, a to przecież parszywa, targowicka mniejszość, którą należy zwalczać wszelkimi sposobami jak POmór i zarazę.

-----------------------

dwr

Panicz Brejza Krzysztof, to odprysk czyli potomek kacyka Inowrocławia , to ten , któremu wystąpienia sejmowe pisze oficer WSI. On potem je odczytuje stojąc na sejmowej szczekalnicy .Więc czego się spodziewać po takim jełopie ?

===============================
Brejza próbował „przykozaczyć”. Usłyszał taką ripostę, aż mu w pięty poszło – WIDEO
Obrazek
Katarzyna P. , żona byłego prezesa Amber Gold Marcina P. oraz była wiceprezes tej spółki, odmówiła składania zeznań przed sejmową komisją śledczą. I choć samo posiedzenie nie trwało zbyt długo, to Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej raczej je zapamięta. Dzięki krótkiej wymianie zdań z poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanną Kopcińską.

Dzisiejsze posiedzenie komisji było jednym z najkrótszych spośród wszystkich dotychczasowych – trwało zaledwie osiem minut. Podobnie jak posiedzenie w środę, odbyło się w budynku warszawskiego sądu okręgowego, do którego dowieziono z aresztu śledczego Katarzynę P. Dzień wcześniej zeznania przed komisją przez kilka godzin składał tam Marcin P.

Jego żona nie była tak rozmowna – skorzystała z prawa odmowy do składania zeznań. Jednak i kilka minut posiedzenia sejmowej komisji śledczej wystarczyło, żeby poseł PO Krzysztof Brejza dostał nauczkę. Zaczęło się od tego, że polityk tzw. totalnej opozycji zaczął krytykować działania obecnej prokuratury. Odpowiedziała mu Joanna Kopcińska z PiS.
Nie wiem, czy poseł Brejza robi to świadomie czy nie, ale zwracam uwagę na taki charakterystyczny sposób przekazu – „pisowska prokuratura”. Mam nadzieję, że nie chce pan powiedzieć, że „peowska prokuratura” nie działała wtedy, kiedy powinna zadziałać i zapobiec aferze

– zaznaczyła Joanna Kopcińska.

– W tamtym czasie była niezależna, a teraz jest rządowa – uderzył w zgraną nutę Brejza.
Panie pośle, była bezradna i bezczynna

– odpowiedziała krótko poseł Prawa i Sprawiedliwości. Krzysztof Brejza chyba stracił po tych słowach chęć do dyskusji…
Więcej: + video: http://niezalezna.pl/101383-brejza-prob ... szlo-wideo

: 30 cze 2017, 10:01
autor: NEVIL

Akcja specjalna CBA! Zatrzymano dwóch pracowników Radwaru, spółki wchodzącej w skład PGZ
Obrazek
Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało podczas akcji specjalnej w Warszawie tuż po przyjęciu łapówki dwóch pracowników logistyki z zakładów Radwar

— dowiedziała się PAP.

Akcję przygotowano we współpracy z Żandarmerią Wojskową.

Funkcjonariusze gdańskiej delegatury CBA przy współpracy z elbląską żandarmerią ustalili, że w jednej ze spółek wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej - PIT RADWAR SA może dochodzić do korupcji.


Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura powiedział PAP, że podejrzenia dotyczyły zakupów maszyn, urządzeń i części do nich realizowanych przez zatrudnionych tam zaopatrzeniowców - logistyków.

CBA rozpoczęło operację specjalną, w wyniku której agenci zatrzymali dwóch pracowników zbrojeniowej spółki w chwilę po przyjęciu gotówki stanowiącej nielegalną prowizję za zakupy części

— powiedział PAP Kaczorek.

Zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, która ma im postawić zarzuty korupcyjne.


Według CBA zatrzymani byli w trakcie negocjacji innego zakupu - maszyny kosztującej ok. 380 tys. euro. Dla siebie mieli żądać łapówki w kwocie nie mniejszej niż 5 proc. wartości zakupu - przynajmniej 19 tys. euro.

źródło: http://wpolityce.pl/kryminal/346589-akc ... -sklad-pgz

: 30 cze 2017, 15:07
autor: NEVIL
Komentarze:

Muka

Wałęsa to prostak o najgorszych cechach charakteru. Żałosny człowieczek, taka mamałyga. Jednak to myśmy wyniesli go na piedestał. Polak znów mądry po szkodzie. Żałość.

--------------------------

zx

Szkoda papieru na tego donosiciela, lepsza akcja to wszystkich z tej jezdni usunąć, Bolka na niej zostawić, niech go uczestnicy przemarszu rozdeptają jak robaka.

==========================
Wydrukujmy donosy „Bolka” i 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu poprośmy Lecha Wałęsę o autograf
Obrazek

Lech Wałęsa zadeklarował, że 10 lipca 2017 r. pojawi się na Krakowskim Przedmieściu. Chce, by go wyniesiono, tak jak 10 czerwca wynoszono Władysława Frasyniuka.
Świadomie chce złamać prawo, żeby potem opowiadać, jak stał się ofiarą pisowskiego państwa policyjnego. A była i obecna dziennikarka „Gazety Wyborczej” już zacierają ręce, jaka może być z tego piękna draka, którą oczywiście pokażą media na świecie, bo przecież chodzi o historyczną postać i pokojowego noblistę. Mało kto za granicą będzie się zastanawiał, co i dlaczego się naprawdę stało, bo zadziałać mają obrazki: policja w Polsce siłą usuwa Lecha Wałęsę z reprezentacyjnej warszawskiej ulicy. Powody, dla których Wałęsa chce zrobić cyrk na Krakowskim Przedmieściu są proste jak konstrukcja cepa. Oto 23 czerwca 2017 r. prokurator IPN umorzył śledztwo w sprawie podrabiania przez SB materiałów znajdujących się teczce agenta „Bolka”. I tym samym uznał, że materiały są autentyczne. To znaczy 53 z nich zostały napisane odręcznie przez Lecha Wałęsę i przez niego podpisane pseudonimem „Bolek”. Z kolei 5 innych materiałów zostało napisanych przez Lecha Wałęsę, ale pseudonim „Bolek” wstawili oficerowie SB, którzy donosy odbierali. Mamy więc 59 oryginalnych dokumentów, głównie donosów.

Lech Wałęsa będzie jeszcze latami wszystkiemu zaprzeczał, ale na spory z nim w tej sprawie szkoda czasu, bo fakty są, jakie są, a ich wymowa oczywista.
Pierwszy przewodniczący „Solidarności” chce się pojawić na Krakowskim Przedmieściu i odegrać tani teatrzyk pod tytułem „Wałęsa – ofiara kaczystowskiego terroru”. W ten sposób chce przykryć komunikat IPN i to, co z niego wynika. Chodzi więc o klasyczne odwrócenie kota ogonem i wdrukowywanie w głowy Polaków bajeczki o fałszerstwie niejako zalegalizowanym przez IPN. Bo przecież gdyby nie było fałszerstwa, pisowski reżim nie miałby powodu Lecha Wałęsy prześladować, czyli policja nie musiałaby Wałęsy z ulicy usuwać. Wszystko to jest oczywiście groteskowe, ale obliczone na wywołanie sensacji za granicą, gdzie różne brednie o Polsce pojawiają się każdego dnia. Ta brednia ma mieć twarz Lecha Wałęsy i to ma sprawić, że nikt nie będzie pytał o szczegóły. W świat ma pójść komunikat, że nowe ZOMO używa przemocy wobec bohatera narodowego, czyli znowu jest tak jak w najgorszych latach komuny.

Dobre samopoczucie Lecha Wałęsy, byłej i obecnej dziennikarki „Gazety Wyborczej” oraz tabunów tych, którzy już się cieszą na kolejne odsłony szargania dobrego imienia Polski, bardzo łatwo można zepsuć. Żartem zaproponowałem 29 czerwca w programie „W tyle wizji” w TVP Info, by masowo drukować donosy podpisane pseudonimem „Bolek” (łatwo można je znaleźć w Internecie) i z tymi wydrukami zjawić się 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu, by poprosić Lecha Wałęsy o autograf. Teraz sądzę, że taki happening ma sens. I w wyobraźni już widzę tę kolejkę chętnych po autograf noblisty na wydrukach donosów „Bolka”. Spokojną kolejkę, absolutnie niezakłócającą rocznicowych uroczystości. Nawet jeśli Lech Wałęsa nie będzie chciał składać podpisów, to on będzie miał problem, a nie organizatorzy marszu upamiętniającego ofiary tragedii z 10 kwietnia 2010 r., którym z taką ochotą chciał narobić problemów. Jak się bawić, to się bawić. A jeśli przy okazji komuś uda się zdobyć autograf Wałęsy, nie tylko będzie miał szansę, żeby samemu porównać charakter pisma, ale nawet sporo zarobić w przyszłości. Przecież autograf Lecha Wałęsy na donosach „Bolka” będzie miał sporą wartość, gdyż to najprawdziwsza kolekcjonerska gratka.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/346644-wyd ... o-autograf

: 30 cze 2017, 19:09
autor: NEVIL
Komentarze:

miedź brzęcząca

Okazuje się, że jedna sprytna Żydówka nie tylko zamieszała straszliwie w sprawach reprywatyzacji, ale od dłuższego czasu gra PiS-owi na nosie. Jej bezkarność jest niestety wyznacznikiem tego, że Polska nie jest wolna od obcych, nieporządanych wpływów!

-----------------------------

kura

Ona się dogadała za plecami rządu i społeczeństwa! Bezczelna swołocz. Zamknąć gada.

------------------------------

Maga

Idiotyzm. Powyrzucali ludzi ze swoich mieszkań, mieszkają na działkach, nie martwili się gdzie oni się podzieją, a teraz chcą przyjąć obcych. jak mają za dużo mieszkań niech dadzą normalnym mieszkańcom, tym których pozbawili swojej własności i oddali ją złodziejom.

========================
Pokazali HGW, gdzie jej miejsce. Nie będzie żadnych uchodźców w Warszawie
Obrazek
– Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna skupić się teraz na przeprowadzeniu właściwego wyjaśniającego przed komisją weryfikacyjną, a nie na zadaniach, które kompletnie są poza jej kompetencjami – podkreślił rzecznik rządu Rafał Bochenek odnosząc się do informacji, że Warszawa chce przyjąć rodziny uchodźców z Syrii.

Podczas konferencji prasowej Bochenek był pytany przez dziennikarzy o sprawę Warszawy, która chce przyjąć rodziny uchodźców z Syrii.

W programie „Fakty po Faktach” w TVN24 Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że cały czas pomaga uchodźcom z Donbasu czy Kazachstanu. Zapowiedziała też, że planuje zacząć przyjmować uchodźców do Warszawy; jak sama powiedziała, dogadała się już w tej sprawie z Angelą Merkel.

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna przede wszystkim zająć się sprawami, które należą do jej kompetencji. Jeśli chodzi o politykę migracyjną, politykę azylową, to prowadzi ją rząd. Tutaj samorząd nie ma żadnych kompetencji

– oświadczył Bochenek.

Jego zdaniem jeżeli Gronkiewicz-Waltz chce pomagać i włączać się w różne akcje charytatywne, humanitarne, które rząd realizuje, to powinna „przyłączyć się do tego typu inicjatyw chociażby za pośrednictwem różnorodnych organizacji społecznych”.

Bochenek dopytywany przez dziennikarzy, czy jeśli Warszawa wystosuje zaproszenie do rodzin uchodźców, to rząd będzie blokował takie inicjatywy stwierdził, że „rząd odpowiada za bezpieczeństwo Polaków i to rząd prowadzi politykę azylową”.

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna skupić się teraz na przeprowadzeniu właściwego wyjaśniającego przed komisją weryfikacyjną, a nie na zadaniach, które kompletnie są poza jej kompetencjami

– podkreślił Rafał Bochenek. – Warszawa tego zrobić nie może, ponieważ to nie wynika z ustawy – dodał.

źródło: http://niezalezna.pl/101433-pokazali-hg ... -warszawie

: 30 cze 2017, 21:20
autor: NEVIL
Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić zakaz aborcji tylnymi drzwiami. Pomoże im w tym Trybunał Konstytucyjny
Obrazek
Wszyscy pamiętamy prawdziwą bitwę przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, która miała miejsce na ulicach podczas Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i w Sejmie, gdzie sam Jarosław Kaczyński musiał skapitulować pod naporem wielotysięcznych demonstracji. Jednak jeśli ktoś myślał, że Prawo i Sprawiedliwość podda się bez dłuższej walki był w ogromnym błędzie. Właśnie do gry wkracza Trybunał Konstytucyjny.

Po sejmowo-ulicznej batalii, Prawo i Sprawiedliwość zostało w dość bolesnym rozkroku między zwolenniczkami i zwolennikami liberalizacji przepisów antyaborcyjnych i tych, którzy popierają ich zaostrzenie. Postulaty żadnej z tych grup nie zostały spełnione, a sprawa tylko z pozoru przygasła. Nad PiS-em wciąż wiszą także czarne chmury Episkopatu Polski, który stanowisko sprawie aborcji ma jednoznaczne i niezmienne, a nacisk nie zmniejsza się od lat. Prezes Jarosław Kaczyński postanowił wybrnąć z tej sytuacji i właśnie znalazł sposób na otwarcie tylnych drzwi do zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych.

Co na to zwolennicy?


Za kilka dni, do Trybunału Konstytucyjnego ma trafić wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisu pozwalającego na wykonanie aborcji, gdy zachodzi duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby płodu. Więcej informacji chcieliśmy uzyskać od inicjatora wniosku, jednak do chwili zakończenia nad nim prac, poseł Bartłomiej Wróblewski nie chce komentować sprawy. Potwierdza jedynie, że na tą chwile pod wnioskiem podpisało się ponad 100 posłów i jak się okazuje nie tylko z partii rządzącej, ale także z ugrupowań opozycyjnych.

Oczywiście, pomysł ten spodobał się w środowiskach pro-life. Na zapowiedź złożenia wniosku do Trybunału zareagowała Kaja Godek, główna twarz walki o zaostrzenie przepisów.
Informacja o tym pojawiła się oczywiście na większości prawicowych i katolickich portali.

Co na to druga strona?

W rozmowie z nami, Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej mówi - To jest sposób na wprowadzenie państwa wyznaniowego tylnymi drzwiami. Trybunał Konstytucyjny to teraz taki kij bejsbolowy, którym można okładać wszystkich przeciwników. Trybunał działa pod dyktando rządzących polityków, de facto drukuje podyktowane wyroki. Posłanka dodaje także - Wyrok uznający za niekonstytucyjny przepis o aborcji ze względu na ciężkie wady płodu uderzy przede wszystkim w te najbiedniejsze kobiety i rodziny. Te bardziej zamożne wyjadą tuż a polską granice i zrobią to za pieniądze bez większego problemu.

Jak podkreśla Katarzyna Lubnauer, w tym przypadku protestować będzie o wiele trudniej niż przed kilkoma miesiącami, ze względu na to, że nie będzie to procedowane przez posłów i senatorów, a przez Trybunał Konstytucyjny. Na posłów można wywierać społeczny nacisk. Na sędziów jest o wiele trudniej.

A co na to zwykłe kobiety?

W większości komentarze internautek są bardzo negatywne. Zwracają one uwagę nie tylko na naruszanie tzw. kompromisu aborcyjnego, ale także na zagrożenie życia kobiet.
O możliwe orzecznictwo w tej sprawie zapytaliśmy konstytucjonalistę z SWPS, profesora Marka Chmaja. Jak przyznaje - To wygląda na ustawkę. Bo jak można inaczej nazwać zgłaszanie wniosku przez większość rządzącą do Trybunału, w większości wybranego właśnie przez nią i w którym to Trybunale jego prezes wybiera, a nie losuje składy orzekające. Czyli wyrok będzie zależny od światopoglądu sędziów rozpatrujących sprawę? Myślę, że niestety w większości tak - przyznaje prof. Chmaj.

Na przykładzie dziesiątek ustaw i rozwiązań, które przez dwa lata zostały wprowadzone w życie przez PiS, można się spodziewać, że sprawa zostanie załatwiona szybko i bez niepotrzebnych Jarosławowi Kaczyńskiemu dyskusji i brania pod uwagę innych niż "jedynie słusznych" argumentów. Można to uznać za już przegraną sprawę. Chyba, że prezes PiS znów przestraszy się kobiet.

źródło: http://natemat.pl/211541,prawo-i-sprawi ... stytucyjny