44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 243
Strona 243 z 467

: 15 kwie 2017, 11:47
autor: NEVIL

Ceny wody i prądu mocno w górę. To nas wiele nauczyło
Obrazek
W ostatnich latach Polacy więcej płacą za energię elektryczną i wodę. Od 2005 do 2015 roku 1 kWh prądu dla gospodarstw domowych podrożała o 55 proc. Z kolei za metr sześcienny wody musimy zapłacić o 64 proc. więcej niż 12 lat temu. Czy to skłoniło Polaków do oszczędności?

Odpowiedzi na te pytania szukał portal Rynek Pierwotny. Analiza zużycia wody przez polskie rodziny może dotyczyć tylko sieci wodociągowych. Trudno jest oszacować, jakie ilości wody są zużywane tam, gdzie nie dociera wodociąg.

Zużycie wody z wodociągów przez polskie gospodarstwa domowe to 11-12 proc. całego zużycia. Podobnie jest w rolnictwie i leśnictwie, podczas gdy zapotrzebowanie całego przemysłu jest ponad siedem razy większe. Dlatego "wodne" oszczędności gospodarstw domowych, nie mogą mocno wpłynąć na zużycie generowane przez całą gospodarkę. Spadek zużycia wody z sieci ma jednak znaczenie dla finansów niektórych gospodarstw domowych.

- Dane GUS-u z lat 2003-2015 wskazują, że w tym okresie był widoczny wyraźny trend spadkowy, jeżeli chodzi o zużycie wody przez gospodarstwa domowe – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

To roczne zużycie wyrażone w metrach sześciennych na jednego Polaka, pomiędzy 2003 r. oraz 2014 r. spadło o mniej więcej 6 proc. Taka zmiana po części mogła być wymuszona rosnącymi cenami wody i coraz częstszym opomiarowaniem mieszkań.

To wszystko skłania Polaków do oszczędzania. Skok zużycia wody w 2015 roku wydaje się incydentem i był związany z wyjątkowo gorącym latem. Niestety nie dysponujemy jeszcze danymi, które pozwoliłyby na sprawdzenie, jak zużycie wody wyglądało w 2016 r.

Zużywamy o jedną czwartą więcej prądu

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,1042387,title, ... aid=118f9b

: 15 kwie 2017, 19:28
autor: NEVIL
Misiewicz nagrodzony przez Macierewicza w marcu 2017 r.
Bartłomiej Misiewicz otrzymał 10 marca nagrodę pieniężną - 7 tysięcy złotych - od szefa MON Antoniego Macierewicza - informuje serwis oko.press.
Obrazek
Jak wynika z dokumentu ujawnionego przez oko.press, Bartłomiej Misiewicz otrzymał 7 tysięcy złotych "za duży wkład pracy i osobiste zaangażowanie w realizacji zadań służbowych".

Zwraca się jednak uwagę, że Bartłomiej Misiewicz - ówczesny rzecznik ministerstwa i szef gabinetu politycznego Macierewicza - w ostatnich miesiącach pracy głównie przebywał na urlopie.

10 marca Misiewiczowi przyznano nagrodę, a 23 marca premier Beata Szydło oznajmiła, że "Antoni Macierewicz wyciągnął konsekwencje w stosunku do pana Misiewicza i ta sprawa jest zamknięta".

Sprawa Misiewicza jednak wróciła ze zdwojoną siłą 10 kwietnia, gdy zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej zatrudnił protegowanego Macierewicza na stanowisku pełnomocnika zarządu ds. komunikacji.

Jeszcze tego samego dnia Misiewicz stanowisko stracił, a trzy dni później komisja PiS do zbadania jego kariery "całkowicie negatywnie oceniła jego postawę". Misiewicz zrezygnował wówczas z członkostwa w PiS.
Obrazek
http://fakty.interia.pl/polska/news-mis ... Id,2382802

: 15 kwie 2017, 20:22
autor: NEVIL
Komentarze:

rudy bąk

dlaczego pajacu na tle choinki nie wystąpiłeś 24.12.2016? Wal się nieudaczniku razem ze swoją nieudaczną zbieraniną!

-------------------------------

Juba

Ja życzę sobie żeby to były Święta bez Schetyny, Petru, Kijowskiego, Środy i im podobnych!

------------------------------

ola@hola

Nic mądrego nie przekazał.Bzdety i komunały.Brak jakości,brak wiedzy i wiary.

=======================

Grzegorz Schetyna na tle pisanek: "Życzę Wam, żeby to były święta bez polityki". Internauci przypominają Wigilię w Sejmie.
Obrazek
Także politycy Platformy Obywatelskiej postanowili złożyć swoim wyborcom życzenia z okazji Świąt Wielkiej Nocy. Jednym z nich jest Grzegorz Schetyna, który życzył m.in. świąt bez polityki, co wydaje się bardzo trudnym, a nawet niemożliwym do spełnienia, szczególnie dla opozycji.

Święta Wielkiej Nocy to święta rodzinne, święta z uśmiechem. To święta, na które czekamy. Życzę Wam, żeby to były święta bez polityki. Żeby to były miłe święta, do których będziemy wracać. Wesołych Świąt

— powiedział Schetyna.

Na życzenia szefa Platformy Obywatelskiej odpowiedzieli internauci, błyskawicznie wyłapując hipokryzję Grzegorza Schetyny. To przecież właśnie opozycja spędziła w Sejmie ostatnie Święta Bożego Narodzenia.

Mamy jednak nadzieję, że Święta Wielkiej Nocy dla Grzegorza Schetyny to nie tylko uśmiech, miła atmosfera i ładna pogoda.


źródło: http://wpolityce.pl/polityka/335822-grz ... jmie-wideo

: 17 kwie 2017, 09:49
autor: NEVIL
Komentarze:

Baca

Co ten głąb taki PObożny ?? nawet w ławce Sejmowej modli się o katastrofę dla Polski.


-------------------------------------

Gość

Faryzeusze cholerni! Przez osiem lat swoich rządów walili w Polków przy każdej okazji.Odwalcie się od programu 500+ bo to nie jest wasz program i nie maci to niego żadnych praw! Co za obłuda!

------------------------------------

Świr mały

Hipokryzja tego gościa porównywalna do przywódcy Korei Północnej.
PO nic nie dało na żadne dziecko przez 8 lat swoich cudownych przekrętkwoych lat afer, teraz nagle na 1 dziecko. Władzy im się chce i okradania do swojej sakiewki.
Kasiory dla siebie.
Czy oni myślą, że Polacy to baranki świąteczne.
Bujać to my ale nie nas.


=============================

PO chce powrotu nędzy do Polski. To pomysł Grzegorza Schetyny
Obrazek
Według danych rządowych program 500+ o 94 proc. zmniejszył poziom ubóstwa wśród dzieci. Mimo to PO przygotowuje zmiany w programie 500+, tak aby świadczenia odebrać tym Polakom, którzy nie pracują, a jedynie zajmują się wychowywaniem dzieci. – Można pracować i zajmować się domem – mówił w TVN24 Grzegorz Schetyna.

- Ten program powinien być dedykowany tym, którzy mają pracę lub poszukują pracy. A także powinien być przyzwoity i sprawiedliwy i powinien wpływać skutecznie na demografię, czyli dotyczyć pierwszego dziecka – mówił w programie „Kropka nad i” Grzegorz Schetyna. Po chwili doprecyzował.

Wyrównamy ten program, skorygujemy go, a także przeznaczymy pieniądze na pierwsze dziecko. To kluczowe dla poprawy sytuacji demograficznej. Nie może być tak, że pieniądze z 500+ wyprowadzają z rynku pracy osoby, które są beneficjentami tego programu. Jeśli są w rodzinach osoby, które otrzymują większą kwotę pieniędzy, to przestają pracować. Nie może tak być. Można pracować i zajmować się domem

– mówił szef PO. .

Jego ugrupowanie już zajęło się zmianami.

Pracujemy nad tym, aby powiązać świadczenie z programu 500+ z podatkiem dochodowym. Nie wiadomo, kiedy zakończą się prace nad projektem. Na razie jesteśmy na etapie konsultacji ze społeczeństwem i wsłuchujemy się w zastrzeżenia dotyczące programu 500+. Widzimy, że trzeba go poprawić. Wprowadzić zasadę złotówka za złotówkę, tak aby przekroczenie kryterium dochodowego o niewielką kwotę nie eliminowało z programu np. samotnych matek. Program trzeba uszczelnić. Podstawą życia jest samodzielność i praca

– mówi nam Magdalena Kochan z PO, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny.

Zdaniem posłanki PiS-u Marii Zuby politycy partii rządzącej rozmawiają z Polakami i nie spotykają się z krytycznymi uwagami.

500+ to program, o którym rodziny nawet nie marzyły

– mówi nam posłanka zasiadająca w sejmowej komisji ds. polityki społecznej.

Jak podkreśla, problem, o którym mówi Grzegorz Schetyna, w Polsce nie istnieje.
Według danych, które mam, w woj. świętokrzyskim był jeden taki wypadek. Ale nawet gdyby tak było, to dajmy rodzicom wybór i nie karzmy dzieci za wybory ich ojców i matek Dziś otworzyły się nowe możliwości rozwoju. Jak mówią mi rodzice, wreszcie ich stać, aby iść z dziećmi do kina i pojechać na wakacje

– mówi nam Zuba.

Jej zdaniem tworzenie koncepcji alternatywnych nie ma najmniejszego sensu, a opozycja gubi się, chcąc za wszelką cenę zdyskredytować program.

źródło: http://niezalezna.pl/97255-po-chce-powr ... a-schetyny

: 17 kwie 2017, 17:26
autor: NEVIL
Komentarze:

piorun

rodzina ach rodzina w niej też się zagniezdziła POwska gadzina.Przykro mi o tym pisać ,ale dzisiaj na obiedzie gościłem jednego z dwóch zięci z żoną i synem.wszystko było dobrze dopuki niebyło polityki.Włosy mi się najeżyły gdy moja najbliższa rodzina jechała na PIS a jakoś delikatnie omijała to co robiła PO.Po mojej dalszej rozmowie i przekonywaniu wyczułem że często oglądają TVN i POLSAT.Zwracam się do Rządu RP załatwcie tę sprawę z mediami jak najszybciej bo inaczej czeka nas wojna domowa

--------------------------------

babcia

Frasyniuk boi się, że obecna władza wyjasni jego oszustwa.

-----------------------------

taki jeden

Zdradziłeś Władek,zdradziłeś.Ale dobrze ci tak;zostałeś sam z czarnymi qrwami,koderską żulerią,czerwonymi złodziejami,kolorowymi zbokami i targowickimi konfidentami.


======================

Frasyniuk i wspólnicy. Interesy ulubionej legendy TVN
Obrazek
W tej historii jest wszystko, co potrzebne do dobrego scenariusza: walka z systemem komunistycznym, tajne służby, duże pieniądze, tajemnicza śmierć, gigantyczne przekręty finansowe. I robotnik, trybun ludowy, który – jak mówią jego dawni koledzy – przegrał swoją legendę.

Władysław Frasyniuk – bo o nim mowa – od robotniczego przywódcy dolnośląskiej Solidarności płynnie przeszedł do roli biznesmena. – Był robotnikiem, kierowcą, był trochę niedojrzały, może zachłysnął się możliwościami, które spotkały go przy Okrągłym Stole. Ja tego nie rozumiem. Wydaje mi się, że to jest brak pewnego kośćca moralnego – mówi "Gazecie Polskiej" Kornel Morawiecki, twórca „Solidarności Walczącej”. A jeden z czołowych działaczy „SW”, Andrzej Kołodziej, dodaje: – Władysław Frasyniuk należy do tej grupy, której członkowie doskonale ułożyli się z komunistami, i świetnie im się żyło za czasów III RP. Dla nich to byli partnerzy do pokrętnego, brudnego biznesu.

Norweskie pieniądze

Działacze dolnośląskiej „S” wspominają, że pierwsze interesy Władysław Frasyniuk robił z Norwegami. – W 1990 roku, w czasie, gdy Frasyniuk został przewodniczącym, sprowadził do Wrocławia norweski koncern medialny Orkla Media i zawiązał z nimi spółkę. Jedyne, co po tej współpracy zostało, to maszyna drukarska, stary rupieć, i wydane pieniądze „S” – mówi "Gazecie Polskiej" dr Tomasz Wójcik, jeden z czołowych działaczy dolnośląskiej Solidarności, były poseł AWS. – Gdy zostałem przedstawicielem udziałowca, Frasyniuk ciągle miał do mnie pretensje, że nie dopuszczam go do dokumentów. Powiedziałem mu, że przepisy na to nie pozwalają, i dopiero wtedy zrezygnował. Pewnego dnia przyszedł do mnie przedstawiciel Orkli i wyciągnął jakiś kwit, twierdząc, że „S” jest im winna 15 tys. dolarów. I że te pieniądze dostał Frasyniuk. Więc odesłałem ich do Frasyniuka. Nigdy na ten temat z Frasyniukiem nie rozmawiałem, ponieważ wcześniejsze nasze prośby o rozliczenie się z pieniędzy „S” spotykały się z jego agresją i awanturą, jak my śmiemy się o to dopominać – dodaje dr Wójcik.

Umowa zawarta przez dolnośląski zarząd regionu NSZZ „Solidarność” z Orklą umożliwiła powołanie spółki Norpol-Press, która miała wydawać codzienną gazetę. Orkla wprowadziła do spółki aport w postaci używanej offsetowej maszyny drukarskiej (o której mówi dr Wójcik), zaś Solidarność sfinansowała budowę drukarni i redakcji. Wydawany przez spółkę od września 1990 r. „Dziennik Dolnośląski” nie utrzymał się na rynku i w 1991 r. jego wydawanie zostało zawieszone, a Orkla sprzedała swoje udziały.

Inną historię dotyczącą współpracy Frasyniuka z Norwegami wspomina Zdzisław Wandycz, przewodniczący „S” w Głogowie. – Zastanawiałem się, skąd Władysław Frasyniuk wziął pieniądze na swój biznes. I pewnego dnia znalazłem dokumenty i dawne zapiski dotyczące wizyty Norwegów w Głogowie w 1990 r. Przyjechała wówczas norweska delegacja, którą woziłem po naszych zakładach. Według zapewnień Frasyniuka mieli oni nam pomóc – wtedy sytuacja naszych zakładów była fatalna. I oni rzeczywiście zaproponowali nam wsparcie, ale w zamian miałem im pomóc założyć partię socjalistyczną. Zaproponowali przy tym duże pieniądze. Ja im powiedziałem, że nie ma mowy, i na drugi dzień zawiozłem ich do Frasyniuka. I nie wiem, czy pieniądze Norwegów nie pomogły Frasyniukowi rozkręcić własnego biznesu – mówi "Gazecie Polskiej" Zdzisław Wandycz.

Po wizycie w Głogowie Norwegowie razem z „S” stworzyli spółkę Nord-Press.

Interesy

Na początku lat 90. Władysław Frasyniuk założył firmę transportową. Jego wspólnikiem był Włodzimierz Mękarski, kolega z podziemia, po 1989 r. członek władz krajowych z Unii Demokratycznej, a później Unii Wolności. Kilka lat temu zrobiło się o nim głośno w związku z aferą hazardową – publicznie bronił jednego z jej bohaterów, Ryszarda Sobiesiaka. Mękarski od lat jest w branży hazardowej – był we władzach spółki Golden Play. Prowadził też wspólne interesy m.in z Sobiesiakiem i jego córką.

Firma Frasyniuka i Mękarskiego zbankrutowała – być może dlatego Frasyniukowi imponował sukces największej wrocławskiej firmy transportowej, której właścicielem był Zdzisław Kmetko, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. – To gangster z urodzenia. Ma ścisk buldoga. Nie puści, dopóki nie dopnie swego. Ale zrobił wielką rzecz. Zbudował najsilniejsze chyba prywatne przedsiębiorstwo transportowe w Polsce. Kmetko jest świetnym biznesmenem – mówił w 1993 r. Władysław Frasyniuk.

Dawni działacze Solidarności nie potrafią wyjaśnić, z czego wynikało takie właśnie podejście. – Jestem zdumiony tą fascynacją, przecież wszyscy w podziemiu wiedzieli, że Kmetko został faktycznie wydalony z SB – mówi "Gazecie Polskiej" dr Tomasz Wójcik.

Mimo bankructwa Frasyniuk postanowił spróbować jeszcze raz w branży transportowej – pomogła mu w tym znajomość ze Zbigniewem Solorzem (według IPN zarejestrowanym przez SB jako tajny współpracownik „Zegarek) i jego pracownikami Józefem Birką i Andrzejem Rusko. Wydzierżawił od nich ciężarówki, które stały się zaczynem wielkiej firmy transportowej.

Zwolennik targowicy

Władysław Frasyniuk od lat ostro krytykuje przeciwników postkomunistycznej oligarchii, a jego agresywna retoryka nasiliła się po wygranych przez PiS wyborach. – To jest moment, w którym nie wolno odpuścić – mówił 16 grudnia 2016 r. w TVN, „zagrzewając” do buntu posłów okupujących Sejm. Wcześniej publicznie nazwał obecną władzę „przestępcami, którzy na oczach całego społeczeństwa łamią konstytucję”.

Adam Borowski, w PRL działacz „Solidarności Walczącej”, wydawca i wieloletni przyjaciel Frasyniuka, uważa, że stał się on symbolem współczesnej targowicy: – Napisałem do niego list otwarty, który upubliczniłem. Zrobiłem to po tym, jak Władek otwarcie wezwał do buntu, by ludzie wyszli na ulicę i obalili ten rząd. I stanął w jednym szeregu z komunistycznymi aparatczykami i szemranym towarzystwem. Do dziś nie doczekałem się odpowiedzi – mówi "Gazecie Polskiej" Adam Borowski. – Jemu zaimponowały kręgi władzy. Nie był liderem, tylko użytecznym narzędziem do zwalczania „S” – mówi "GP" dr Tomasz Wójcik.

Działacze dolnośląskiej „S” uważają, że u Frasyniuka nie nastąpiła żadna ewolucja, jedynie sytuacja polityczna wyostrzyła jego poglądy. – W 1983 r., gdy siedział w więzieniu, za pośrednictwem jego żony, która chodziła na widzenia, poprosiłem, żeby dał jakiś sygnał, że pomimo wpadek i aresztowań działamy dalej, że walka się nie skończyła. Chodziło o to, by podnieść na duchu członków związku. I proszę sobie wyobrazić, że ten wielki działacz, symbol podziemia, odmówił. Powiedział, że to nie ten czas, że działalność podziemna już się przeżyła – wspomina Marek Muszyński, działacz podziemnych struktur Solidarności.

Dawni koledzy Frasyniuka podkreślają, że w rzeczywistości nie jest on żadnym symbolem. – Oczywiście chciałby nim być, ale to nie Frasyniuk stworzył „S” na Dolnym Śląsku, tylko dokonały tego tysiące odważnych ludzi, o których dziś Frasyniuk nie chce pamiętać. A ci ludzie całymi miesiącami płacili pieniądze na jego utrzymanie. Wstrzymaliśmy te wypłaty, gdy Frasyniuk odmówił podjęcia pracy zarobkowej, którą mu znaleźliśmy – mówi dr Wójcik.

Zdzisław Kmetko wstąpił do SB w 1979 r., po ukończeniu wydziału melioracji wrocławskiej Akademii Rolniczej. Odszedł ze Służby w 1984 r., już po zakończeniu śledztwa i postępowania dyscyplinarnego w związku z ciężkim pobiciem na komendzie milicji motorniczego Andrzeja Wypycha, działacza podziemia. Sprawa trafiła do prokuratury, zostało wszczęte śledztwo i postępowanie dyscyplinarne. W grudniu 1983 r. sąd uznał, że czterech funkcjonariuszy SB (wśród nich Kmetko) jest winnych pobicia Andrzeja Wypycha, jednak warunkowo umorzono postępowanie. Jedyną karą był okres próby – jeszcze przed jego zakończeniem Kmetko odszedł z SB. – Na otarcie łez dali mu szklarnię, którą Józef Pinior kupił za część pieniędzy Solidarności, pochodzącą ze słynnych 80 mln wypłaconych tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego – mówi dr Tomasz Wójcik. Kmetko dostał w dzierżawę szklarnię po tym, jak Józef Pinior został aresztowany przez SB i znaleziono przy nim dokumenty dotyczące zakupu nieruchomości. Działka z kompletnie zdewastowaną szklarnią wróciła do „S” dopiero w latach 90. Ostatnio znów zrobiło się o Kmetko głośno z związku ze śledztwem dotyczącym oszustwa i wyłudzenia przez niego co najmniej 120 mln zł poprzez niepłacenie podatków i składek ZUS.

źródło: http://niezalezna.pl/97274-frasyniuk-i- ... egendy-tvn

: 18 kwie 2017, 00:30
autor: NEVIL
Komentarze:

WitBar

Paniusiu,,, siedź Ty lepi w swoi Warszawce smaruj się Nivea,,pogodoj w TVN-enie tyle Twojego i tyle się znosz ,,a z tartaku kobitko Twoje martwe meble w chałupie stojo

----------------------------

starsza dama

Zdaje mi się, a raczej jestem tego pewna, ze lasy sadzi się po to m.in., by pozyskiwać drewno do różnych celów. Zdaje mi się, a raczej jestem tego pewna, że zwierzęta hoduje się po to, by je kiedyś skonsumować. To samo kwiaty. Rosną, ale cięte ozdabiają nasze mieszkania. itd.itd. A taka starzejąca się dziewczyna (46 lat?) jeszcze tego nie pojęła?

-------------------------------

Jowisz

Cóż można powiedzieć jak ignoranci i dyletanci zapragnęli robić za "ałtorytety".Byle <font color=red>[...]</font> wypisuje brednie bo pragnie na siłę dołączyć do chóru idiotów,którzy obrali sobie ten rząd za cel.


=====================

Kinga Rusin odkryła tartak. Prezenterka TVN bezlitośnie wyśmiana
Obrazek

Gwiazdka telewizji TVN, Kinga Rusin podczas wyprawy na Mazury, odkryła... tartak. W związku z tym postanowiła opublikować post, w którym nawołuje do zaprzestania wycinki drzew. Swój apel połączyła ze zdjęciami, które miały udowodnić skalę zniszczenia lasów. Miało być poważnie, a skończyło się śmiesznie.

„Świąteczne widoki w drodze na Mazury. Im bliżej celu tym gorzej. Jest jak na cmentarzu drzew. Średnica tych na zdjęciu, świeżo wyciętych drzew grubo przekracza metr. Jak myślicie, to kornik? #lexszyszko” – napisała Kinga Rusin.

Zachęciła jednocześnie internautów do podpisywania petycji przeciwko zniesieniu ustawy o swobodnym wyrębie na prywatnej posesji.

Reakcje były bezlitosne. Pod postem gwiazdki natychmiast pojawiła się fala krytyki...

Więcej :
http://niezalezna.pl/97275-kinga-rusin- ... e-wysmiana

: 18 kwie 2017, 12:20
autor: NEVIL
Mało znany fakt: Polscy rolnicy otrzymują znacznie niższe dopłaty UE niż rolnicy z Niemiec, Francji czy Holandii!
Obrazek
Dopłaty bezpośrednie dla rolników to jeden z głównych symboli Unii Europejskiej. Wizja ich otrzymywania była ważnym (jeśli nie najważniejszym) argumentem zwolenników wejścia Polski do struktur europejskiej wspólnoty. Niestety - mało kto wie, iż po 13 latach od wstąpienia naszego kraju do UE, polscy rolnicy nadal otrzymują znacznie niższe dopłaty (średnio 207 euro za 1 ha upraw) aniżeli rolnicy z takich państw jak Niemcy (308 euro), Francja (271 euro) czy Holandia (417 euro).

Dopłaty bezpośrednie dla rolników to z pewnością jeden z głównych symboli tego, jak funkcjonuje współczesna Unia Europejska. Wspieranie własnego rynku produkcji rolnej poprzez bezpośrednie subwencje pochłania co roku większość wspólnotowego budżetu (koszty tzw. wspólnej polityki rolnej dochodzą do nawet 60 proc. całego budżetu UE).

Niestety mało kto wie, iż kontrowersyjny jest sposób redystrybucji dotacji wobec różnych państw UE. Okazuje się, że w 2015 roku średnia stawka dopłat bezpośrednich do hektara wynosiła w Polsce jedynie 86 proc. unijnej średniej i wynosiła 207 euro za 1 hektar upraw. Była ona znacznie niższa od średniej stawki dopłat obowiązującej w takich krajach jak Niemcy (gdzie wynosiła ona 308 euro za 1 ha), Francja (271 euro za 1 ha) czy Holandia (417 euro za 1 ha).

Co ciekawe - podjęcie sprawy wyrównywania dopłat dla polskich rolników zapowiedziała w swym expose premier Beata Szydło. - "Nie może być tak, że polscy rolnicy mają inne, gorsze warunki funkcjonowania, niż rolnicy w innych krajach Unii Europejskiej" - mówiła premier w listopadzie 2015 r. Niestety, póki co nic nie wskazuje na to, że cokolwiek miałoby się w tej kwestii zmienić. Do roku 2020 bezpośrednie dopłaty dla rolników z Polski mają wzrosnąć jedynie o 5 euro, do poziomu 212 euro na 1 hektar.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0371 ... erowne.htm

: 18 kwie 2017, 12:36
autor: NEVIL
Grywał z Tuskiem w piłkę. W wieku 23 lat został zastępcą dyrektora w spółce kontrolowanej przez Skarb Państwa
Obrazek
W czasach nieskrępowanej demokracji, czy - jak kto woli - "złotym okresie" rozwoju Polski (cytat z Komorowskiego), niezwykłe kariery robili tzw. "Siemoniacy", czyli młodzi działacze PO, którzy przebojem zdobywali stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Maciej Bogucki (haratał w gałę z Tuskiem) w wieku 23 lat objął stanowisko zastępcy dyrektora biura zarządu w Krajowej Spółce Cukrowej. Zasiadał również w radach nadzorczych spółek-córek BUMAR-u i PGNiG. Przejęcie władzy przez PiS miało odmienić ten trend. Przykład z Misiewiczem pokazał, że niekoniecznie.

- "Ciężko i wytrwale pracuje PiS na to, żeby zniechęcić do siebie ludzi" - napisał na twitterze Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "Super Expressu", na wieść o przyznaniu B. Misiewiczowi nagrody w wysokości 7 tys. zł. Decyzję w tej sprawie osobiście podjął w marcu A. Macierewicz.

I trudno się z opinią Jastrzębowskiego nie zgodzić. Przejęcie władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego miało przynieść swego rodzaju "odnowę". Zachowania skrajne, polegające na zatrudnianiu do spółek Skarbu Państwa młodych partyjnych działaczy, miały być definitywnie ukrócone. Oczekiwania były takie, aby historie związane z tzw. "Siemoniakami", czyli młodymi działaczami PO, którzy przebojem zdobywali stanowiska w spółkach kontrolowanych przez państwo (przykład Macieja Boguckiego, który grywał z premierem Tuskiem w piłkę nożną i w wieku 23 lat został zastępcą dyrektora biura zarządu w Krajowej Spółce Cukrowej, jest bardzo jaskrawy) już więcej się nie powtarzały.

Niestety, obraz jaki wyłania się po 1,5 roku od przejęcia przez PiS pełni władzy, nie wygląda pod tym względem zbyt pozytywnie. "Siemoniaków" zastąpili "Misiewicze". I choćby nie wiadomo jak bardzo partia Kaczyńskiego starała się to przedstawić w pozytywnym świetle (że to jednak "dobra zmiana", że wymiana kadr na ludzi bardziej zaufanych była potrzebna itp.), wyborcy zawsze będą to kojarzyć z politycznym nepotyzmem. Pod tym względem nie wydaje się, aby PiS wyciągnął wnioski z 8 lat rządów PO-PSL...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0371 ... oniacy.htm

: 18 kwie 2017, 12:45
autor: NEVIL
Sąd w 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Można? Jak widać można!
Obrazek
Sądy w Polsce nie miały ostatnio dobrej prasy. Sędziowie-złodzieje, kontrowersyjne wyroki, wypuszczanie z aresztów groźnych przestępców. Są też jednak przypadki, które warto pokazywać jako wzór do naśladowania. Sąd w Białogardzie w ciągu 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. O szybkim skazaniu pijanego przygłupa zadecydowała współpraca policji oraz sądu. Oto jak powinna wyglądać sprawiedliwość w wersji szybkiej i nieuchronnej!

Jak donosi lokalny "Głos Koszaliński" - w minioną sobotę 22-letni mężczyzna wsiadł za kierownicę swojego BMW, mimo iż był kompletnie pijany (późniejsze badanie alkomatem wykazało 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu). Na rynku w Białogardzie potrącił on pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Policja wszczęła jednak skuteczny, jak się okazało, pościg i szybko ujęła młodego kierowcę BMW.

Mężczyzna, dzięki wnioskowi policji o rozpoznanie sprawy w postępowaniu przyspieszonym, tuż po wytrzeźwieniu został doprowadzony do sądu w Białogardzie. Charakterystyczne w tym trybie jest to, że policyjny wniosek zastępuje akt oskarżenia. Sąd zgodził się na przeprowadzenie przyspieszonego postępowania dzięki czemu 22-latek już w poniedziałek mógł usłyszeć wyrok - 1,5 roku bezwzględnego więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz 10 tys. zł nawiązki!

Brawo sąd i policja! Tak powinna wyglądać sprawiedliwość w wersji szybkiej i nieuchronnej!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0371 ... -z-BMW.htm

: 18 kwie 2017, 17:31
autor: NEVIL
Komentarze:

***

Musisz to wiedzieć(208) Jedwabny Szlak odrzucony przez Polskę realizują Brytyjczycy...

https://www.youtube.com/watch?v=pVudhTUndYc


-------------------------

tyt

Miał być powrót do Jedwabnego Szlaku, lądowy port przeładunkowy i co ?? Coś się porobiło ..


======================
Chiński biznes omija Polskę? Wartość inwestycji z Państwa Środka wyniosła w ub.r. niewiele ponad 460 mln dolarów
Obrazek
Chiński kapitał w Polsce nie rozwija się tak, jak się tego oczekiwało. Skumulowana wartość inwestycji z Państwa Środka w ubiegłym roku wynosiła niewiele ponad 460 mln dolarów.

Globalna ekspansja chińskiego biznesu, coraz bardziej widoczna w Europie, zdaje się omijać Polskę szerokim łukiem. Choć w Polsce działa ponad 880 firm z chińskim kapitałem, w ubiegłym roku skumulowana wartość inwestycji z Chin wynosiła niewiele ponad 460 mln dolarów

— podaje „Rzeczpospolita”. Jak podkreślają dziennikarze, sytuacji nie poprawia nawet najnowsze projekty.

Do tej pory największą inwestycją chińską nad Wisłą jest kupno przez China Everbright za 123 mln euro większościowych udziałów w spółce Novago z Mławy przetwarzającej odpady i zakup za 300 mln zł przez LiuGong cywilnej części Huty Stalowa Wola, produkującej koparki i ładowarki. Jednak w tym przypadku Chińczycy nie spełnili obietnicy nowoczesnej i dynamicznej produkcji.

Najnowszymi projektami są m.in. warta ok. 80 mln zł budowa fabryki oświetlenia firmy Hongbo w Opolu czy projekt wirtualnego centrum szkoleniowego języków obcych firmy iTutor Group

Dużym wyzwaniem w przyciągnięciu inwestycji okazuje się fakt, że Chińczycy są trudnymi partnerami. Tomasz Pisula, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, w rozmowie z „Rz” przyznaje, że w tym samym czasie, kiedy prowadzi się rozmowy z jednym chińskim inwestorem, można obsłużyć dwóch–trzech inwestorów z innego azjatyckiego państwa.

Na dodatek Chińczycy nie interesują się projektami, które musieliby realizować od zera i wolą po prostu przejąć firmy z gotowymi technologiami. Jak zauważają dziennikarze, większych rezultatów nie przynosi również obecność w Polsce wszystkich chińskich banków działających za granicą.

źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/336027-c ... ln-dolarow

: 19 kwie 2017, 01:02
autor: NEVIL
Komentarze:

emeryt

Ja myślałem że ta menda siedzi za przekręty i alimenty a dalej próbuje kraść i kombinuje jak by się wzbogacić .Gdzie prokuratorzy i prawo.Czy ten złodziej ma wielkie plecy.Panie Ziobro za kuca i do paki.

----------------------------------

all

Naprawdę zbuntował się przeciwko swojej familii niepłacąc alimentów. Reszta to szopka dla ślepych i ubeków, którzy i tak już nie kupią ani jednego egzemplarza.

=========================
Kijowski - jako buntownik - ma pomysł na nowy biznes. Tak teraz będzie zbierał kasę...
Obrazek
Lider Komitetu Obrony Demokracji reklamuje w sieci książkę „Buntownik”. W przedsprzedaży można ją nabyć jedynie za sześć funtów (obecnie to nieco ponad 30 złotych). Co ciekawe, publikacja ta będzie dostępna w Polsce jedynie poprzez prywatne i niezależne kanały dystrybucyjne, poza oficjalnym rynkiem księgarskim w kraju. Dlaczego? „W obecnej sytuacji „Buntownik” nie może zostać wydany i rozprowadzany oficjalnymi kanałami dystrybucji w Polsce. Niestety, kraj pod pewnymi względami cofa się do czasów wczesnego PRL‑u” - informują autorzy przedsięwzięcia.

Kijowski miał w swojej karierze politycznej kilka cezur. Pierwsza zdarzyła się wtedy, gdy media podały informację, że nie płaci on alimentów. Początkowo mówiło się o kwocie 80 tysięcy złotych, całkiem niedawno okazało się, że to dużo większe pieniądze - nawet 230 tysięcy. Wizerunek trybuna ludowego malowany przez „Gazetę Wyborczą” i media wspierające tzw. opozycję totalną kompletnie załamał się po tym, kiedy pod koniec ubiegłego roku ujawniono informację o kulisach zarobków Kijowskiego w KOD. Miał on wystawić faktury na ponad 90 tys. zł. To właśnie wtedy pojawiły się tak bulwersujące wątki tej sprawy jak pieniądze pobierane za pracę wykonaną przez kogoś zupełnie innego. Sam szef kodziarzy miał się zaś obnosić z drogimi telefonami.

Czar prysł, a pieniądze skądś brać było trzeba.

Zapewne to była przyczyna „monetyzacji” sławy lidera KOD. Na stronie buntownik.eu wyjaśniono, skąd wziął się pomysł na napisanie książki.
Od 24 do 27 marca Mateusz Kijowski przebywał on w Londynie (...) W trakcie tych czterech dni w Wielkiej Brytanii Kijowski odbył także szereg spotkań z politykami i działaczami opozycyjnymi oraz spotkał się z mieszkającymi na wyspach KODerami. Rozmowy dotyczyły głównie sytuacji politycznej w Polsce i Europie, przyszłości Unii, Brexitu i problemów z populizmem na świecie. Książka Buntownik jest reportażem z pobytu Kijowskiego w Londynie, który odpowiada także na pytanie kim naprawdę jest lider KOD i jaka jest jego wizja demokracji, której chce bronić.

Szef kodziarzy nie byłby jednak sobą, gdyby nie upomniał się o kasę:
Projekt zostanie zrealizowany dzięki Waszemu wsparciu. Wsparcie jest możliwe w dwóch wersjach – jako zwykła przedsprzedaż oraz jako sponsoring. Dzięki takiemu wsparciu sfinansujemy wydanie polskiej wersji językowej książki. Wersja w języku angielskim sfinansowana zostanie ze środków prywatnego fundatora.

Aby zostać fundatorem, wystarczy jedynie wyciągnąć z kieszeni 250 (lub więcej) funtów.
Wtedy umieścimy twoje nazwisko w podziękowaniach na początku książki. Liczba sponsorów jest ograniczona do 15 osób

- deklarują autorzy przedsięwzięcia.

Ciekawe są też uwagi na temat wykorzystania pieniędzy ze składek kodziarzy przez Kijowskiego. Jak w ogóle mogło dojść do takiego skandalu?

„Wybuchła afera fakturowa”. Grupa aktywistów stowarzyszenia powstałego przy Komitecie Obrony Demokracji dołączyła do obozu populistycznej władzy w atakach na lidera KOD‑u. W przestrzeni publicznej pojawiły się zarzuty, że Kijowski okrada swoją organizację (...). Pomimo znalezienia się pod medialnym pręgierzem, wbrew całej machinie opresji populistycznego reżimu w Polsce, na przekór oportunistom i uzurpatorom Buntownik nie pozwolił się złamać. Jego historię będzie można już niebawem przeczytać w języku polskim.

Kijowski sam o sobie w wydawanej w Londynie książce "Buntownik". Normalnie ziemniaki mi w piwnicy gniją jak to czytam na głos. pic.twitter.com/DJXkF6nQwO

— Marcin Makowski (@makowski_m) 18 kwietnia 2017

To się nie dzieje naprawdę Już widzę, te listę nazwisk:
Lis
Kuczyński
Mazguła

źródło: http://niezalezna.pl/97343-kijowski-jak ... ieral-kase

: 19 kwie 2017, 12:02
autor: NEVIL
No i się zaczęło - będzie rosyjskie "niet" dla przekopu Mierzei Wiślanej. Za chwilę dołączą ekolodzy z Niemiec...
Obrazek
Przedstawiciele lokalnych władz, naukowcy oraz zieloni aktywiści z Ob. Kaliningradzkiego mają stworzyć specjalną grupę roboczą, której celem będzie "ocena ekologicznych skutków przekopu Mierzei Wiślanej". Powołanie wspomnianej grupy jest pozorowane, bowiem ocena pomysłu uniezależnienia się portu w Elblągu od rosyjskiej cieśniny nie może być przez Rosjan postrzegana pozytywnie. Wszystko wskazuje zatem na to, że zieloni aktywiści z Polski otrzymają niebawem wsparcie zielonych aktywistów z Rosji, do których zapewne dołączą zieloni aktywiści z Niemiec.

Po tym jak zohydzanie polskich inwestycji groźnych dla zagranicy weszło u nas w fazę realizacji, do gry zaczęły wchodzić siły zewnętrzne. Zakładam, że już niebawem do środowiska Gazety Wyborczej (która swego czasu krzyczała z nagłówka, iż "Przekop Mierzei to niewybaczalny błąd") oraz polskich ekologów dołączą różnego rodzaju aktywiści/naukowcy z Federacji Rosyjskiej oraz "zieloni" z Niemiec. Wszystkich połączy niechęć do przekopu Mierzei Wiślanej, którego głównym skutkiem będzie uniezależnienie się portu w Elblągu od Rosji oraz rozwój gospodarczy całego regionu.

Warto sobie uświadomić, że budowa przekopu przez Mierzeję Wiślaną wraz z rozbudowa portu w Świnoujściu oraz portu w Elblągu może stanowić silny cios dla niemieckiego sektora portów drobnicowych mocno skomunikowanych z transportem rzecznym. Nie bez znaczenia jest także utrata przez Rosjan kontroli nad tym co wpływa i wypływa do Zalewu Wiślanego. I właśnie dlatego uważam, iż efekty pracy powołanej przez Rosjan specjalnej grupy roboczej, która ma ocenić wpływ na środowisko planowanego przekopu, nie będą żadną niespodzianką i właściwie są już dziś ustalone. Chodzi tylko o to, aby nadać im silniejszego biegu poprzez raport powstały na bazie opinii wielu środowisk, których łączy niechęć do polskiej inwestycji.

W kontekście powyższego tym bardziej uważam, że w najbliższym czasie na nasz kraj spadnie prawdziwa plaga nawiedzonych ekologów, którzy wszelkimi możliwymi sposobami będą próbowali wstrzymać realizację przekopu Mierzei (wierząc przy tym, że działają dla dobra środowiska naturalnego, a nie dla dobra interesów niemieckich czy rosyjskich).

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0372 ... ierzei.htm

: 19 kwie 2017, 12:33
autor: NEVIL

Świadek komisji ds. Amber Gold sypie kolegów Tuska i ujawnia, że nikt nie nadzorował instytucji, które mogły powstrzymać Marcina P.
Obrazek
Kolejny przykład na całkowity rozkład instytucji państwowych w czasach rządów Donalda Tuska. Gdy były premier wysiadał z pociągu na dworcu w Warszawie, przed komisją śledcza ds. Amber Gold trwało przesłuchanie Krzysztofa Kapisa, byłego Dyrektora Departamentu Lotnictwa w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Świadek zeznał, że ministerstwo kierowane przez Sławomira Nowaka, a wcześniej Cezarego Grabarczyka nie kontrolowało Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który pozwolił na bezkarne działania szefa piramidy finansowej Amber Gold na rynku lotniczym. To pozwoliło Marcinowi P. na całkowitą bezkarność.

Świadek miał dziś spore kłopoty z pamięcią, zasłaniał się upływem czasu, ale „przyciśnięty” przez komisję zeznał kilka znaczących faktów. Posłowie chcieli się dowiedzieć, czy ministerstwo transportu sprawowało należyty nadzór nad ULC, którego przez kilka lat wodził za nos Marcin P.– prezes Amber Gold i współwłaściciel linii lotniczych OLT Express.

** Nigdy nie przeprowadzono takiej kontroli.(…)Departament nie miał ani sił, ani możliwości, nie miał ludzi.(…)

– tłumaczył Kapisa przed komisją śledczą.

Posłanki Małgorzata Wassermann i Joanna Kopcińska pytały Krzysztofa Kapisę, czy o problemach departamentu, informował szefostwo resortu transportu.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/336175-swi ... -marcina-p

: 19 kwie 2017, 14:28
autor: NEVIL
Komentarze:

Gość


Podczas pierwszego zaprzysiężenia w imię pijaru i oszczędności do pałacu prezydenckiego udał(li) się autokarem i na piechotę. Co później wyczyniali to już inna sprawa. Afera goniła aferę i w sumie doliczyli się ich aż 115. "Król Europy" z łaski Merkel czmychnął z kraju pozostawiając po sobie państwo rządzone tylko teoretycznie i na papierze, a dosadniej jak określił Sienkiewicz c..j d..a i kamieni kupa. Obecnie czyni powtórkę - pijarowską zagrywkę. Z synem różni go tylko to iż on wpierw testował loty, a teraz Pendolino. Syn wpierw szybkie koleje w Chinach, a dopiero potem obsługę lotniska w tle z Amber Gold. Po czynach mnie poznacie. Poczekajmy, aż wszystkie "sprawy ujrzą światło dzienne i wtedy będzie odpowiedź kto jest kto, a raczej kto jest kim i na co sobie zasłużył.

-------------------------

news

Jak tam Ambergold ojcze Donaldzie?

=============================

Tusk kiedyś testował samoloty, dziś sprawdza pendolino. Tak podróżuje #PrzyjacielMerkel
Obrazek
Donald Tusk przyjechał dziś pociągiem do Warszawy. Zeznaje w warszawskiej prokuraturze, jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Kiedyś latał do domu samolotami. W jednym z lat jego rządów podróżował z Warszawy do Gdańska rządowym samolotem średnio co cztery dni. Dziś ubiera się w szaty zwykłego Polaka i jeździ pendolino.

Donald Tusk zawsze lubił podróżować. Za swoich rządów w Platformie Obywatelskiej latał do domu samolotami na weekend. Samoloty traktował jak taksówki. Jak wyliczyła niegdyś jedna z gazet „od listopada 2007 roku do marca 2011 roku Donald Tusk leciał rządowymi samolotami z Warszawy do Gdańska lub z Gdańska do Warszawy 175 razy. Z wyliczeń tygodnia „Wprost" za loty premiera podatnicy zapłacili nawet 6 mln zł.

Tylko w samym 2010 roku Tusk na swojej ulubionej trasie latał aż 42 razy. (rok kalendarzowy ma 52 tygodnie!).

Od listopada 2007 roku do marca 2011 roku Donald Tusk leciał rządowymi samolotami z Warszawy do Gdańska lub z Gdańska do Warszawy 175 razy.

A i zdarzało się, że na tej samej trasie rezerwował bilety rejsowymi samolotami – czasami na te same dni, gdy ostatecznie leciał samolotem rządowym. Takich rezerwacji było 110.

Większość z tych lotów odbywała się w weekendy( wylot wczesnym piątkowym popołudniem, powrót w poniedziałek wieczorem lub we wtorek rano).

Często lot premiera na trasie Warszawa-Gdańsk oznaczał, że samolot odbywał jeszcze dwa dodatkowe loty na tej samej trasie bez szefa rządu na pokładzie. W sumie Donald Tusk odbył co najmniej 285 podróży do i z domu, czyli średnio prawie siedem razy w ciągu miesiąca. I te dane są niepełne, bo nie uwzględniają przelotów i przejazdów do Gdańska z innych miast niż Warszawa.

Donald Tusk w 2011 r. trasę do swojego domu pokonywał ponad 90 razy. Godzina lotu rządowego samolotu to około 30 tysięcy złoty. Loty do domu oraz z domu do pracy jak łatwo policzyć kosztowały ponad 2,5 mln zł.

Było i tak, że Embraer poleciał po Tuska aż do Werony 12 stycznia 2011 roku. Przywiózł szefa rządu z urlopu na konferencję prasową by potem oczywiście odwieść go z powrotem na urlop.

Dziś Tusk jak szary obywatel podróżował pociągiem. Dlaczego? Oświadczył, że to dla niego „dobra okazja, żeby przetestować Pendolino".

Akurat z Gdańska do Warszawy nie miałem okazji jechać, a czuję się jakoś współojcem

– powiedział dziennikarzom.

źródło: http://niezalezna.pl/97382-tusk-kiedys- ... cielmerkel

: 19 kwie 2017, 20:18
autor: NEVIL
Komentarz:

radosław piotrowski

Wszystko wszystkim ale Tusk niczym Lenin na czerwonym tle to nie "strzał w stopę" a raczej salwa z armaty prosto w skroń. Taki PR mógł wymyślić tylko kompletny idiota albo "tajny agent PIS-u". Moim zdaniem po kolejnych przesłuchaniach przed M.Wassermann w sprawie AG jego notowania zaczna spadać nawet u lemingów. Tusk jest skończony mimo iż wielu łudzi się że tylko on powstrzyma Kaczyńskiego.

=================
"Uwolnić Tuska". Spacery poparcia pod prokuraturą
Obrazek
"Donald jesteśmy z tobą" i "Uwolnić Tuska" krzyczą ludzie zebrani przed wejściem do budynku wydziału ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie przy ulicy Nowowiejskiej. Dzisiaj były premier składa tam zeznania w charakterze świadka w śledztwie przeciwko byłym szefom Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Zwolennicy Donalda Tuska, w tym lider KOD Mateusz Kijowski, zebrali się przed wejściem do budynku wydziału ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie przy ulicy Nowowiejskiej, gdzie zeznaje Donald Tusk. Były premier zeznaje w śledztwie dot. współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Nieoficjalnie media podają, że przesłuchanie potrwa do godziny 18.

Tymczasem pod siedzibą prokuratury, trwają "spacery poparcia".

"Uwolnić Tuska" krzyczą ludzie z #KOD i rozpoczynają coś w stylu "spaceru poparcia" po dziedzińcu prokuratury. #tuskprzedprokuratorem pic.twitter.com/beBxpQyDUX

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/27427/Uwolnic- ... atura.html