44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 24
Strona 24 z 467

: 19 sty 2013, 14:36
autor: NEVIL

Politycy zabrali głos ws. lustrowania rodziców sędziego Igora Tulei

Haniebne czy zupełnie normalne? Politycy - goście audycji "Śniadanie w Trójce" - są podzieleni w sprawie lustrowania rodziców sędziego Igora Tulei.
Obrazek
Były dziennikarz "Rzeczpospolitej" Cezary Gmyz napisał, że matka orzekającego w sprawie doktora G. pracowała w SB i Milicji Obywatelskiej.

Zdaniem szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, trudno w tym przypadku mówić o lustracji sędziego. - Kiedy dziennikarz pisze na temat osoby publicznej, to nie nazywam tego lustracją - przekonywał Mariusz Błaszczak.

Zachowania dziennikarzy broni też były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem, dziennikarz miał prawo badać tę sprawę. - Sędzia skłamał i dziennikarz zadał sobie pytanie, z czego wynikają takie poglądy Igora Tulei - powiedział prezes Solidarnej Polski.

Z kolei Henryk Wujec z Kancelarii Prezydenta w tej sprawie odwołał się do Biblii, cytując fragment Ewangelii według świętego Mateusza. "Niech mowa wasza będzie tak tak, nie nie, zatem takie sięganie do korzeni rodzinnych to rzecz haniebna" - ocenił Henryk Wujec.

Kalinowski: Uważam to za rzecz obrzydliwą

Więcej: http://fakty.interia.pl/polska/news/pol ... go,1884902

: 20 sty 2013, 19:40
autor: NEVIL
Studniówka to tylko formalność, zabawa zaczyna się później
Dziewczyny z ćwierćlitrowymi butelkami wódki przyklejonymi plastrami do ud. Limuzyny dowożące nastolatki do restauracji. Menu jak na weselu, suknie jak na gali Złotych Globów, a do tego profesjonalny DJ, marihuana, rozróby i wieczór w hotelu. I dla ścisłości - to nie jest scenariusz na sequel "Kac Wawy". Tak licealiści z większych miast bawią się na studniówce.

Więcej: http://matura.onet.pl/1675153,artykuly.html

: 21 sty 2013, 08:30
autor: NEVIL
Po co nam to euro?
Słynny brytyjski bankier, baron Rothschild, powiedział kiedyś: "Dajcie mi prawo emisji pieniądza, a nie troszczę się, kto stanowi jakie prawa". Warto mieć w pamięci to zdanie, szczególnie teraz, gdy nasi rządzący chcą podjąć decyzję o zamianie złotówki na wspólną europejską walutę.
Obrazek
W kwestii "euro a sprawa polska" mamy do czynienia w ostatnim czasie z wyraźnym i dość gwałtownym przyspieszeniem. I choć realne możliwości przyjęcia przez Polskę wspólnej europejskiej waluty oceniane są dziś na minimum 2017 rok, to deklaracje są jednoznaczne: premier Donald Tusk pod koniec ubiegłego roku dał do zrozumienia, że przemiany w strefie euro i proces jej wewnętrznej integracji postępują tak szybko, że właściwie już dziś, dosłownie "na dniach", musimy się określić, czy chcemy przystąpić do eurolandu.

Euro ma być i basta


Więcej: http://fakty.interia.pl/prasa_przewodni ... ro,1883762

: 21 sty 2013, 12:13
autor: NEVIL
Absurdy polskiej biurokracji.
=================================
Nękana za nie swoje długi. Sąd, komornik, wezwania...
Obrazek

Listy z sądu, wezwania od komornika, ostrzeżenie o groźbie przymusowego wejścia do mieszkania. Pani Agnieszka od kilku miesięcy musi tłumaczyć się za nieznanego dłużnika, który posługuje się jej adresem. A urzędnicy twierdzą, że prowadzą czynności, bo on podał takie dane.


- Mieszkam sama z 12-letnią córką i boję się, że któregoś dnia, jak będę w pracy, ktoś przymusowo wejdzie do mojego mieszkania. Dziecko jest zestresowane, już dwukrotnie ktoś pukał do drzwi pod moją nieobecność - opowiada krakowianka. Nie ma pojęcia, dlaczego mężczyzna posługuje się jej adresem.

Mieszkanie jest nowe, kupione niedawno od dewelopera, który przebudował kamienicę w centrum Krakowa i wydzielił całkowicie nowe lokale. Od pół roku pani Agnieszka dostaje na swój adres wezwania do tego człowieka. Po każdym biega do kolejnych instytucji i tłumaczy, że nikt taki tu nie mieszka. Nawet nie wie, o jaką sprawę chodzi, bo słyszy, że nie jest stroną postępowania, więc szczegółowych informacji nie może otrzymać.

Taka osoba tu nie mieszka


Pierwsze awizo przyszło w maju zeszłego roku, miesiąc po wprowadzeniu się do mieszkania. Pani Agnieszka ze zdziwieniem zauważyła, że wezwanie było wystawione na człowieka o angielskim imieniu i nazwisku. - Taka osoba tu nie mieszka, jestem jedynym właścicielem w księdze wieczystej, zameldowana jestem tylko ja i moja 12-letnia córka. Pomyślałam, że to pomyłka - opowiada pani Agnieszka. Gdy miesiąc później przyszło kolejne awizo na to samo nazwisko, zaniepokoiła się.

Ale to był dopiero początek. W jej skrzynce lądowały kolejne wezwania do odbioru korespondencji. Wszystkie na tego samego cudzoziemca. - Uznałam, że to już nie jest przypadek. Poszłam do dewelopera. Okazało się, że u niego była już policja i pytała o tego człowieka. Deweloper potwierdził, że nikt taki tu nie mieszka - relacjonuje kobieta. Ale nie na żarty przeraziła się, gdy dzień po świętach Bożego Narodzenia znalazła w drzwiach wezwanie od komornika, znowu na te same dane. I ostrzeżenie, że jeżeli mężczyzna nie stawi się u niego, nastąpi przymusowe otwarcie mieszkania.

Kamienicę sprzedano, adres krąży po Polsce

Jak ustaliliśmy, mężczyznę ściga rzeszowski sąd gospodarczy. Próbuje wyegzekwować 1000 zł karnej opłaty, którą nałożył na niego za niedostarczenie wymaganych dokumentów za spółkę założoną w Jaśle, jedną z kilkunastu w całej Polsce, w jakich figuruje. Obcokrajowiec jako swój adres podał miejsce zameldowania pani Agnieszki. I takie dane w tytule wykonawczym wskazał sąd. - Pamiętam, że adres tej kamienicy był już wcześniej, przed laty, wielokrotnie wykorzystywany, rejestrowano na niego różne spółki. Potem kamienicę sprzedano, ale adres prawdopodobnie teraz krąży po Polsce - mówi krakowski prawnik.

Pani Agnieszka po zawiadomieniu od komornika znalezionym w drzwiach od razu poszła do najbliższego komisariatu policji. - Chciałam złożyć zawiadomienie o nielegalnym posługiwaniu się moim adresem. Ale policjant nie bardzo chciał go przyjąć, pytał: "ale o co chodzi, że pani nie czuje się komfortowo?". W końcu zapisał coś na kartce i powiedział, że wprowadzi to do systemu. Gdy dwa dni później poszłam sprawdzić, czy rzeczywiście sprawę zarejestrowano, od innego funkcjonariusza usłyszałam, że jest za wcześnie jeszcze, by mógł to zweryfikować w systemie - relacjonuje krakowianka.


Wezwania dalej przychodziły

- Jest adnotacja, że taka pani była - zapewnia Dariusz Nowak z małopolskiej policji. - Ale samo posłużenie się adresem to tylko wykroczenie. Musiałby być jakiś konkret: że np. ten człowiek uczynił to celowo, by dokuczyć tej pani. A tak w tej sytuacji poszkodowanym jest sąd, bo to jemu mężczyzna podał fałszywy adres - przekonuje Nowak. I radzi, by pani Agnieszka udała się na pocztę i poinformowała, że taka osoba tam nie mieszka. - I nie powinna już dostawać żadnych przesyłek do tego pana. A sąd, mając taką informację, zleci nam wtedy poszukiwanie go - przekonuje Nowak.

- Ależ ja byłam na poczcie po pierwszych awizach. Poinformowałam panią naczelnik urzędu, że ten człowiek tu nie mieszka i nie jest tu zameldowany. Obiecała, że umieszczą taką adnotację i otrzymają ją nadawcy. Efekt? Wezwania dalej przychodziły - zżyma się pani Agnieszka.

Komornik Rafał Nowicki de Poraj mówi, że adres został wskazany w tytule nadanym przez sąd, więc zgodnie z procedurą wysłał listownie na te dane wezwanie dłużnikowi. - Niech pan patrzy: poczta na zwrotkach umieściła adnotacje: "Nie podjęto w terminie" i "Adresata nie zastano". Skąd mam wiedzieć, że ten dłużnik tam nie mieszka? Muszę więc tam osobiście pójść - wyjaśnia komornik.

Poczta Polska tłumaczy się, że poza ogólnymi powodami braku dostarczenia przesyłki żadnych innych szczegółowszych adnotacji o nieobecności adresata nie wolno jej zamieszczać na niepodjętych awizach. - Tak wynika z artykułu 32 prawa pocztowego. Poczta Polska jest operatorem pocztowym, nie zaś stroną w relacjach nadawca - adresat i nie może tu pełnić roli pośrednika - przekonuje Grzegorz Warchoł z biura prasowego Poczty Polskiej SA.

Sześciu komorników w rewirze

Pani Agnieszka, bojąc się przymusowego wtargnięcia pod jej nieobecność, musiała pójść do komornika z dokumentami i wyjaśnić, że tajemniczy dłużnik fałszywie posługuje się jej adresem.

Rafał Nowicki de Poraj zapewnia, że po wyjaśnieniach krakowianki czynności pod tym adresem już nie będzie prowadził. Ale to tylko niewielkie pocieszenie dla pani Agnieszki. Od komornika usłyszała, że to nie oznacza, iż inni komornicy nie będą jej nękać wezwaniami dla tajemniczego cudzoziemca, jeśli pojawią się kolejne tytuły wykonawcze. - Nie ma już rejonizacji i każdy komornik z każdego zakątku kraju może podjąć się egzekucji. Tylko w naszym rewirze jest sześciu. A przecież są jeszcze inne instytucje, jak urząd skarbowy, ZUS. Trzeba to cierpliwie znosić, bo nie ma centralnej bazy fałszywych adresów - rozkłada ręce Rafał Nowicki de Poraj.

- Wyczerpałam już wszystkie możliwości, co mogłam, zrobiłam. Jestem bezradna, nie wiem, co mam jeszcze uczynić, by mnie nie nękano. Ile razy mam tłumaczyć się za kogoś, kogo nigdy na oczy nie widziałam? Przecież w ten sposób każdemu można życie zamienić w piekło - mówi bezradnie kobieta.

Imię pani Agnieszki zostało zmienione na jej prośbę

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ia___.html

: 21 sty 2013, 16:22
autor: NEVIL
Kraków: Wyrok w procesie Mirosława G. z byłym pracodawcą
Krakowski sąd gospodarczy zasądził w poniedziałek 120 tys. zł wraz z odsetkami dla kardiochirurga Mirosława G. od spółki Scanmed SA - poinformowała PAP w poniedziałek Aneta Rębisz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie.

W dwóch połączonych do wspólnego rozpoznawania pozwach dotyczących 2009 roku Mirosław G. domagał się od firmy Scanmed SA, dla której pracował jako konsultant medyczny, niewypłaconych wynagrodzeń, ryczałtów i odsetek oraz kar umownych z powodu wypowiedzenia mu umowy o świadczenie usług konsultacyjnych.

Jeden pozew dotyczył zapłaty 112,8 tys. zł, drugi - ponad 1 mln 466 tys. zł.

W wyroku sąd zasądził na rzecz Mirosława G. łącznie 120 tys. zł z odsetkami. Obciążył go też kosztami w wysokości 7,2 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.

Ordynator kardiochirurgii ze szpitala MSWiA w Warszawie Mirosław G. w lutym 2007 roku został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem zabójstwa pacjenta i przyczynienia się do śmierci innego. Usłyszał też kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych.

W 2008 roku został zatrudniony jako konsultant medyczny w Scanmedzie, miał też zostać ordynatorem oddziału kardiologii i kardiochirurgii w prywatnym szpitalu św. Rafała, którego ostatecznie Scanmed nie uruchomił.

4 stycznia br. stołeczny sąd skazał dr. Mirosława G. na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów; uniewinnił go od 23 zarzutów, m.in. mobbingu.

źródło: http://fakty.interia.pl/polska/news/kra ... st57819650

: 22 sty 2013, 08:34
autor: NEVIL
Tysiące niesprawnych pistoletów. Są niebezpieczne dla policjantów
Obrazek
7 tys. uszkodzonych waltherów P99 wykryto w policji po kontroli zleconej przez Komendę Główną. Do końca stycznia mają być naprawione na koszt producenta - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

O sprawie radio TOK FM informowało już w grudniu. Podczas szkolenia w ośrodku w Legionowie doszło w grudniu do wypadku - ranny został policjant kursu podstawowego. - Podczas strzelania od pistoletu odskoczyła zaślepka iglicy, uderzyła w okulary ochronne funkcjonariusza i rykoszetem w twarz - mówi Krzysztof Hajdas z biura prasowego Komendy Głównej Policji.

Rana nie była poważna, ale Komenda Główna zleciła sprawdzenie stanu technicznego ok. 20 tys. waltherów. Zajęli się tym rusznikarze w komendach wojewódzkich. Okazało się, że w co trzecim trzeba wymienić zaślepkę iglicy. Łucznik, producent broni, wypadkiem był zaskoczony - dowiedział się o nim od reportera TOK FM.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 22 sty 2013, 08:48
autor: NEVIL

Mandat dostanie właściciel pojazdu? Z automatu! Tak chce minister

Związek Dealerów Samochodów zaprotestował w liście do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przeciwko opublikowanemu niedawno projektowi założeń do ustawy zakładającemu administracyjne karanie właścicieli pojazdów, w tym także dealerów czy firmy wypożyczające samochody za wykroczenia drogowe ich klientów.

Obrazek
W poszukiwaniu kolejnych wpływów budżetowych Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej rozpoczęło w ostatnim czasie prace nad projektem ustawy o szczególnej odpowiedzialności za niektóre naruszenia przepisów ruchu drogowego.

Zgodnie z opracowywanymi przepisami, w przypadku ujawnienia wykroczenia drogowego bez jednoczesnego zatrzymania i ukarania sprawcy, kara za to wykroczenie byłaby nakładana automatycznie na właściciela pojazdu, jeżeli w ciągu 21 dni nie nadesłałby on oświadczenia sprawcy o przyznaniu się do popełnienia wykroczenia.

Jak nietrudno się domyślić rozwiązanie takie godziłoby przede wszystkim w firmy, które wynajmują lub użyczają pojazdy klientom w ramach swojej działalności gospodarczej, w tym w dealerów samochodów prowadzących wypożyczalnie, czy udostępniających klientom samochody zastępcze i demonstracyjne.

Więcej: http://motoryzacja.interia.pl/raport/fo ... 85139,8265

: 22 sty 2013, 09:01
autor: NEVIL

Morawski: Przychodzi nam płacić rachunki za efekt "zielonej wyspy"

- Przez ostatnich 10 lat mówiliśmy o Polsce w kategoriach wielkiego sukcesu. Wydaje mi się, że przez te kolejne kilka lat będziemy bardzo dużo mówić o tym, dlaczego rozwijamy się wolniej, jakie mamy problemy, czego nie zrobiliśmy - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Ignacy Morawski, główny ekonomista PBP. Jak podkreśla, Polska ociera się o recesję.
Obrazek
Michał Zieliński: Od ponad 20 lat mieliśmy w Polsce wzrost gospodarczy. Czy teraz po raz pierwszy od lat 90. gospodarka zaczęła nam się kurczyć?

Ignacy Morawski, główny ekonomista PBP, Polskiego Banku Przedsiębiorczości: - Ocieramy się o recesję. Istnieje ryzyko, że w I kwartale tego roku PKB będzie niższe, niż przed rokiem. Taka sytuacja rzeczywiście nie miała miejsca od początku transformacji. Rozwijaliśmy się zawsze, czy to szybciej, a to wolniej, tym razem rośnie ryzyko, że będzie inaczej. Przychodzi nam płacić rachunki za efekt "zielonej wyspy". Dołączamy do globalnego kryzysu.

Ta nowa sytuacja i nowe słowo dla Polaków: "recesja", według ministra finansów, w 2/3, tak ocenił to na naszej antenie, winny jest Zachód i głównie Niemcy. To może trzeba by zamknąć granicę?

- Nie ma szukać winnych. Wiadomo, że kryzys globalny musiał w końcu dotknąć Polski. Wzrost, który osiągnęliśmy w poprzednich latach, dzięki inwestycjom publicznym, teraz będzie niski między innymi dlatego, że przychodzi nam spłacać dług, jaki zaciągnęliśmy na finansowanie tych inwestycji.

Więcej: http://biznes.interia.pl/makroekonomia/ ... ej,1885432

: 22 sty 2013, 11:15
autor: NEVIL

Rekord - 30 tys. kierowców używało naraz programu lokalizującego fotoradary
Obrazek

W weekend padł rekord: z urządzeń lokalizujących radary korzystało jednocześnie 30 tys. Polaków - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".


Przybywa fotoradarów i nieoznakowanych radiowozów - tak rząd chce walczyć z piratami drogowymi. Kierowcy nie czekają bezczynnie i kupują kolejne urządzenia, które mają ich ochronić przed mandatami.

Uzbrojeni jak w Afganistanie

Coraz większą popularnością cieszą się jammery - urządzenia służące do zakłócania pracy radarów, jakich często używają żołnierze w Afganistanie. Kierowcy masowo kupują też CB-radia i aplikacje na smartfony wskazujące lokalizację radarów i policyjnych patroli. Rekord padł w ostatnią niedzielę, kiedy z jednego z tego typu programów korzystało jednocześnie 30 tys. osób.


Policja nie wykryje

Choć używanie antyradarów i urządzeń zakłócających jest zakazane, policja nie ma sprzętów do ich wykrywania. W praktyce kierowcy pozostają więc bezkarni.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... SlotII3img

: 22 sty 2013, 11:55
autor: NEVIL

Publiczne plecy dla 100 miliardów złotych
Na poręczeniach i gwarancjach rząd zarabia więcej, niż na nie wydaje. Na razie. W przyszłości podatnicy mogą za to zapłacić - pisze "Puls Biznesu".

Polski rząd z roku na rok coraz odważniej udziela gwarancji i poręczeń. Cztery lata temu skarb państwa zabezpieczał różnym instytucjom transakcje za 31 miliardów złotych. Obecnie kwota udzielonych poręczeń i gwarancji przekracza już 100 miliardów złotych. W większości są to gwarancje i poręczenia pod inwestycje związane z dużymi inwestycjami publicznymi.

Wykorzystując pieniądze podatników, rząd wchodzi w rolę firmy ubezpieczeniowej. Żyruje inwestorom zaciągane przez nich długi, biorąc część ryzyka na siebie. Gdyby inwestor miał w przyszłości problem ze spłatą zobowiązania, kwota zostanie spłacona przez państwo z podatków.

Na razie rząd prowadzi ten "ubezpieczeniowy biznes" z dużym sukcesem. Wydatki z tytułu gwarancji i poręczeń skarbu państwa w ostatnich latach wynoszą kilka milionów złotych rocznie. Za gwarancję lub poręczenie państwa trzeba jednak zapłacić. Tylko w 2011 roku rząd zarobił w ten sposób ponad 27 milionów złotych, czyli o 21 milionów więcej, niż musiał wydać na spłatę podżyrowanych długów.

"Puls Biznesu" zauważa jednak, że istnieje ryzyko, że ten ubezpieczeniowy biznes będzie się rządowi stopniowo psuł, czyli kwota wydatków z tytułu poręczeń i gwarancji będzie rosła.

źródło: http://biznes.onet.pl/publiczne-plecy-d ... news-detal

: 22 sty 2013, 14:51
autor: NEVIL

Urzędnik nieudacznik fatalnie wyda twoje 30 tysięcy. Zaoszczędzisz, podwajając jego pensję.

Urzędnicy w ministerstwach kosztują nas rocznie miliard w pensjach. Kolejne kilkanaście - w popełnianych błędach. Podwojenie zarobków kluczowych urzędników da kilka miliardów oszczędności.

- Miałem ofertę pracy w jednej z najlepszych firm informatycznych w kraju – mówi Dawid, menedżer informatyk z dziesięcioletnim doświadczeniem. – 20 tysięcy pensji, samochód służbowy, prywatna opiekę medyczną. Wybrałem ministerstwo cyfryzacji: 5 tysięcy pensji, a zamiast bonusów niewygodny pokój w starym budynku i męczenie się z biurokratyczną machiną urzędu. Podobnie zrobili wszyscy moi koledzy – każdy woli niską pensję w urzędzie od kokosów w korporacji.

Brzmi jak fikcja? Oczywiście. Gdyby powyższa wypowiedź była prawdziwa, nie pisałbym tego tekstu. Niestety - jest dokładnie odwrotnie. Jako podatnicy zachowujemy się jak właściciel stukaratowego brylantu, który powierzył jego oszlifowanie najtańszemu jubilerowi w mieście – co prawda jubiler ma zeza i dwie lewe ręce, ale był tani.

Dyrektor w ministerstwie – zarobki szefa ochroniarzy

Urzędnicy co roku wydają znacznie więcej niż sto karatów: wydają 700 miliardów naszych podatków. Każdy dorosły Polak powierza im 30 tysięcy złotych ze swoich podatków. Do rządzenia tymi pieniędzmi zatrudniliśmy najtańszych ludzi, jacy zgłosili się do nas. Często nieudaczników, którzy nie znaleźli lepszej pracy, bo w prywatnym biznesie wyrzucono ich za drzwi.

Np. w ministerstwach pracuje 14.000 urzędników, a roczny koszt ich pensji to ok. miliard złotych. Dyrektor w ministerstwie cyfryzacji (odpowiada za ogólnopolskie projekty informatyczne) zarabia tyle, ile w koncernach kierownik zespołu tworzącego gry na komórki. A dyrektor w ministerstwie obrony (ma duży wpływ na bezpieczeństwo całego kraju) – tyle co kierownik w większej firmie ochroniarskiej.

Pensje mniejsze niż sto metrów autostrady

Mamy w ministerstwie transportu dyrektorów odpowiadających za program budowy dróg i autostrad. Zarabiają mniej niż kierownik budowy małego osiedla domków. Łączne zarobki urzędników tego ministerstwa wynoszą miesięcznie ok. 5 milionów złotych. Mnie niż koszt budowy stu metrów autostrady. A ile tracimy przez ich „wysokie kwalifikacje”?

Gdyby tak e-Państwo wdrażali menedżerowie, którzy stworzyli sukces Allegro i Onetu… Gdyby na kierownicze stanowiska w urzędach lokalnych aplikowali najbardziej doświadczeni ludzie z regionu…

Nie łudźmy się: zarządzający polskim budżetem nie pracowali wcześniej jako dyrektorzy finansowi w wiodących korporacjach. Minister transportu może być geniuszem, ale to nie on osobiście wdraża rozkład jazdy pociągów i nadzoruje budowę obwodnicy. Ma podwładnych. I to ich błędy kosztują nas miliardy.

Jak minister Boni ma znaleźć dobrych fachowców od informatyzacji kraju, gdy rywalizuje o nich z Googlem, IBMem i Hewlett-Packardem?

Oszczędzamy dwa miliardy, tracimy kilkanaście

A gdyby trzydziestu tysiącom kluczowych urzędników (dyrektorom, głównym specjalistom) podnieść PREMIE ZA SUKCESY? O tyle, by mogli zarabiać dwukrotnie więcej. Kosztowałoby to nas w skali kraju dwa miliardy, czyli 0,3% budżetu (jeśli na premie zasłuży co drugi). Ile byśmy zyskali, mając kompetentnych i zmotywowanych opiekunów naszego budżetu?

Piszę PREMIE ZA SUKCESY, bo taka podwyżka to okazja do wprowadzenia wynagradzania za efekty. Pensja podstawowa – bez zmian. Ale jeśli jesteś dobry i realizujesz większość swoich celów – zarobisz podwójnie (lub nieco mniej, jeśli sukces nie był pełny). Wybudowałeś szkołę na czas i zmieściłeś się w budżecie – zasłużyłeś na sowitą premię. Chętnie cię nagrodzimy, bo zaoszczędziłeś nasz czas i pieniądze.

Oczywiście proces zmiany będzie powolny. Najpierw trzeba wprowadzić sowite premie, a dopiero potem zaczną do nas aplikować świetni kandydaci. Pierwszy rok czy dwa nie przyniosą więc wielkich sukcesów (ale też nie wypłaci się wtedy premii). Za to z czasem zaczniemy mieć kompetentny korpus urzędników, których dodatkowo motywuje do pracy szansa wysokiej nagrody (za efekty, a nie uznaniowej czy stażowej).

Szwagier zdąży, albo nie zobaczy kasy

Rzecz jasna trudniej będzie z tym w urzędach, w których burmistrz po znajomości zatrudnia niekompetentnego szwagra. Zbudujmy więc system, który pozwoli wypłacić premię tylko za precyzyjnie określone cele (wyremontuj dach szkoły za 100 tysięcy, w kwartał, w określonej technologii). Szwagier albo zdąży, albo premii nie zobaczy.

I wreszcie – cele muszą być sensowne. „Wybuduj drogę najtaniej” doprowadzi do powtórki z autostrad. „Premia za najwięcej mandatów” – to nie jest dobry plan dla drogówki. Gdyby jednak urzędnika nagradzać np. za najszybszy czas wydawania decyzji i najniższy odsetek odwołań od nich?

Zabierzmy 700 miliardów partaczom.

źródło: http://www.tokfm.pl/blogi/szczepanik/20 ... SlotII3img

: 23 sty 2013, 15:11
autor: NEVIL
Komentarz pod artykułem:

jestemzalegalem

"W wielu szkołach zainstalowano kamery i zatrudniono ochroniarzy, więc dilerom coraz trudniej wejść do środka"

W 99% przypadkow dilerzy to uczniowie szkoly w ktorej sprzedaja. Bajki, ze dilerzy stoja pod szkola i daja narkotyki w cukierkach to moze byly dobre 15 lat temu.

==========================================
Policja: Prochy są na każdym rogu
Obrazek
Prawie na każdej imprezie organizowanej przez nastolatków można kupić środki odurzające. - Od marihuany po metamfetaminę - mówią policjanci zajmujący się zwalczaniem gangów narkotykowych.

Jeszcze kilka lat temu głównym miejscem dystrybucji narkotyków wśród młodzieży były szkoły. Nastoletni handlarze wnosili w plecakach wszystkie dostępne na rynku środki odurzające i sprzedawali je kolegom. Nauczyciele udawali, że nic nie widzą, bo bali się, że ujawnienie tego faktu zniszczy reputację placówki. Teraz to się zmieniło.

- W wielu szkołach zainstalowano kamery i zatrudniono ochroniarzy, więc dilerom coraz trudniej wejść do środka - mówi nadkomisarz Michał Gruszczyński z wydziału prewencji Komendy Miejskiej w Katowicach. Zmieniło się też nastawienie nauczycieli, którzy teraz reagują na najdrobniejszy nawet sygnał, że uczniowie zażywają narkotyki. - To także efekt szkoleń, które prowadzimy wśród nauczycieli i rodziców, opowiadamy, jakie są objawy zażywania poszczególnych środków odurzających - dodaje Gruszczyński.

Zdaniem policji nie ograniczyło to jednak dostępu młodzieży do narkotyków. Marihuanę czy amfetaminę można kupić niemal w każdej dyskotece czy młodzieżowym klubie. W dużych miastach numery komórkowe lub adresy mailowe handlarzy (maile odbierają online, na smartfonach) są szeroko znane nastolatkom.

- Zdarza się, że handlarze działają jak telepizza i za opłatą dowożą towar pod konkretny adres - mówi jeden z oficerów zajmujących się zwalczaniem przestępczości narkotykowej. - Środki psychoaktywne są prawie na każdej imprezie organizowanej przez nastolatki - mówi. I nie chodzi wyłącznie o marihuanę, ale też o ecstasy czy nawet silnie uzależniającej metamfetaminy.

Oficerowie Centralnego Biura Śledczego, którzy zajmują się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, przyznają, że uczniowie gimnazjów i liceów są głównym odbiorcą narkotyków produkowanych lub przemycanych przez polskie gangi. - Z roku na rok wzrasta popyt na środki odurzające, na których mafiosi zarabiają miliony złotych - mówi jeden z oficerów CBŚ. W minionym roku w Gliwicach rozbito kierowaną przez górnika grupę przestępczą, która z Maroka i Holandii przerzuciła pół tony marihuany i haszyszu. - Do ostatniego grama sprzedali towar w dyskotekach aglomeracji katowickiej - mówi policjant.

W zeszłym roku tylko w Katowicach policjanci przedstawili nieletnim prawie 300 zarzutów dotyczących handlu lub udostępniania środków odurzających. Rok wcześniej było ich "tylko" 135.

Liczby nie oddają jednak prawdziwej skali zjawiska, bo dzieci poniżej 13. roku życia nie są pociągane do odpowiedzialności karnej, a coraz częściej się zdarza, że kontakt z narkotykami mają już 11 - i 12-latki. Narkomania wśród dzieci generuje też inną przestępczość - naćpani nieletni włamują się do samochodów, sklepów lub napadają na przechodniów.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13278174,Pol ... z2Io8WK22D

: 24 sty 2013, 07:55
autor: NEVIL

"Fakt": minister Nowak do pracy lata samolotem
Co minister Sławomir Nowak wie o polskich drogach? To zależy czasem od przejrzystości nieba, a czasem od stopnia przyciemnienia tylnych szyb jego limuzyny z szoferem – pisze "Fakt".

Jak wypomina gazeta, specjalista od transportu jeździ zazwyczaj na siedzeniu pasażera, a drogi obserwuje przez małe okienka samolotów.

Dziennikarze "Faktu" sprawdzili, jak minister transportu rozpoczyna tydzień pracy. Jak się okazało, Sławomir Nowak nie zasiadł za kółkiem własnego samochodu, żeby – jak pisze gazeta - sprawdzić drogi czy prawidłowe rozstawienie fotoradarów. Przed jego dom podjechała w poniedziałek limuzyna z szoferem.

Nowak dojechał nią na lotnisko na tylnej kanapie, a następnie wejściem dla VIP-ów wkroczył do terminalu. Minęło kilka minut i leciał już w stronę Warszawy, gdzie czekała na niego kolejna limuzyna z kierowcą.

Jak zaznacza dziennik, trudno powiedzieć, kiedy ostatnio minister siedział za kierownicą, bo nawet nowo otwieraną latem autostradę wizytował z... helikoptera.

Czy Nowak, który na drogach rozstawia setki fotoradarów, a kierowców nazywa "bandytami", ma więc prawo oceniać innych? To pytanie "Fakt" zostawia otwarte.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/fakt-min ... omosc.html

: 24 sty 2013, 08:18
autor: NEVIL

MSP: Skarb Państwa i BGK zamknęły księgę popytu na akcje PKO BP
Skarb Państwa i BGK zakończyły budowę księgi popytu na około 146,85 mln akcji PKO BP - poinformował w środę resort skarbu w komunikacie. Dodano, że cenę sprzedaży ustalono na 34,25 zł za akcję banku.

Bank Gospodarstwa Krajowego i Skarb Państwa sprzedawały w procesie przyspieszonej budowy księgi popytu 11,75 proc. akcji PKO BP.

Pakiet akcji PKO BP sprzedawany przez BGK i Skarb Państwa, przy ustalonej cenie ma wartość ponad 5 mld zł.

- Wpływy ze sprzedaży akcji BGK zasilą program Inwestycje Polskie, natomiast część akcji sprzedawana przez MSP stanowi przychody z prywatyzacji na 2013 r. - powiedział w środę dziennikarzom Paweł Tamborski, wiceminister skarbu.

PKO Bank Polski jest największym i jednym z najstarszych banków w Polsce. Zatrudnia ponad 27 tys. pracowników, ma największą sieć sprzedaży w Polsce. Składa się na nią ponad 1100 oddziałów oraz ponad 1200 agencji.

Skarb Państwa posiada akcje PKO BP uprawniające do wykonywania 33,39 proc. głosów, a BGK ma akcje, które uprawniają do 10,25 proc. głosów.

źródło: http://banki.wp.pl/kat,6602,title,MSP-S ... omosc.html

: 24 sty 2013, 09:06
autor: NEVIL

Armia do walki z oszustami
Rząd wyśle w tym roku na wojnę z przestępcami gospodarczymi więcej i lepiej przygotowanych policjantów – informuje "Rzeczpospolita".

Przestępców w białych kołnierzykach przybywa w zawrotnym tempie. Oszustwa gospodarcze, wyłudzenia VAT czy fikcyjny obrót towarami stają się zmorą i powodują duże straty dla państwa.

Dlatego, jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", policja wypowiada wojnę przestępczości gospodarczej, kierując do walki z nią aż tysiąc dodatkowych funkcjonariuszy

O ile przestępczość kryminalna jest w odwrocie, o tyle gospodarcza rozwija skrzydła. Tylko w 2012 r. – jak wynika z danych Komendy Głównej Policji – wszczęto 83 tys. postępowań dotyczących spraw gospodarczych. To o blisko 10 proc. więcej niż rok wcześniej.

"Chcemy, aby ściganiem przestępczości gospodarczej zajmowało się 4 proc. formacji, czyli ok. 4 tys. policjantów. Dzisiaj jest ich o tysiąc mniej" – wyjaśnia Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Dodatkowy tysiąc policjantów wzmocni piony gospodarcze w komendach wojewódzkich i oddziały do walki z przestępczością ekonomiczną w Centralnym Biurze Śledczym. Przejdą tam policjanci z wydziałów, gdzie obciążenie jest mniejsze.

źródło: http://podatki.onet.pl/armia-do-walki-z ... rasa-detal