Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jesteśmy bogaci! Wydaliśmy ponad miliard złotych na linię kredytową MFW, z której w ogóle nie korzystamy!
Obrazek
Polska po raz kolejny przedłużyła w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) umowę o dostęp do tzw. elastycznej linii kredytowej, która w tej chwili daje do dyspozycji Min. Finansów ok. 8,3 mld euro kredytu. Problem w tym, że od początku trwania tej umowy (tj. od 2009 roku) nasz kraj ani razu z niej nie skorzystał, a mimo to poszczególne ekipy rządowe przelały na konta MFW ok. 1,3 mld zł opłat za sam tylko dostęp do linii. Jedyny prezes NBP, który sprzeciwiał się jej przedłużeniu (Sławomir Skrzypek) zginął w katastrofie smoleńskiej.

Co ciekawe - umowy na "Flexible Credit Line" w MFW, dające dostęp do tajemniczych jednostek rozliczeniowych SDR (które rzekomo mają być wymienialne na dolary) podpisały jedynie trzy państwa na świecie. Oprócz Polski jest to... Kolumbia i Meksyk. Polska o dostęp do elastycznej linii kredytowej po raz pierwszy wystąpiła do MFW w 2009 roku. Międzynarodowa finansjera się zgodziła, ale w zamian za roczny dostęp do linii wzięła równowartość ok. 182 mln zł.

Wczesną wiosną 2010 roku, ówczesny prezes NBP Sławomir Skrzypek uznał, że sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest na tyle dobra, że nasz kraj nie potrzebuje już potencjalnego wsparcia MFW w postaci możliwości korzystania z elastycznej linii kredytowej. Oficjalne dane NBP mówiły, że na koniec lutego 2010 stan polskich aktywów rezerwowych liczonych wyniósł ponad 62,6 mld euro. Z kolei w komunikacie opublikowanym 5 marca NBP potwierdził, że "Polska ma wysoki poziom rezerw walutowych. Rezerwy te są gwarantem bezpieczeństwa finansowego naszego kraju w relacjach zewnętrznych".

Zupełnie odmiennego zdania byli premier Donald Tusk oraz minister finansów Jan Vincent Rostowski, którzy bardzo mocno naciskali na to, aby Polska przedłużyła umowę z MFW dotyczącą linii kredytowej.

10 kwietnia 2010 Sławomir Skrzypek ginie w katastrofie rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem. Pełniącym obowiązki prezesa NBP został jego dotychczasowy pierwszy wiceprezes - Piotr Wesołek. Mimo śmierci Skrzypka, zarówno Wesołek jak i cały zarząd NBP podtrzymują stanowisko zgodnie, z którym elastyczna linia kredytowa z MFW jest nam niepotrzebna.

Cóż jednak z tego skoro jedną z pierwszych decyzji wybranego w pośpiechu głosami PO i SLD Marka Belki było podpisanie wniosku o przedłużenie linii kredytowej w MFW. Kilka miesięcy później - w styczniu 2011 r. - Polska złożyła wniosek o wydłużenie o dwa lata okresu obowiązywania elastycznej linii kredytowej. MFW wyraził na to zgodę i wziął za to równowartość ok. 340 mln zł (107 mln USD). To samo miało miejsce w 2012, kiedy umowa została przedłużona o kolejne 2 lata (w zamian na konta MFW poleciało 110 mln USD, czy ok. 350 mln zł). W 2014 roku rządzący naszym krajem po raz kolejny zawnioskowali o dostęp do linii kredytowej MFW. Koszt? Ok. 69 mln USD (240 mln zł).

Co się jednak dzieje w 2016 r.? Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki oraz prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński występują 19 grudnia z wnioskiem do MFW o odnowienie dostępu do Elastycznej Linii Kredytowej od połowy stycznia 2017 r. na kolejne dwa lata. Oficjalne komunikaty nie mówią nic o koszcie dostępu, niemniej należy sądzić, że będzie on wynosił równowartość około 200 - 250 mln zł.

Wszystko w tej sprawie byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Polska z przyznanych linii kredytowych w MFW w ogóle nie korzystała, a za samą możliwość korzystania musiała płacić po kilkaset milionów złotych rocznie. Powstaje pytanie o sens takiego działania. Dlaczego naszym władzom tak bardzo zależy na przelewaniu do MFW w frajerski sposób grubych milionów, za które nic w zamian do tej pory nie otrzymali?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0354 ... -w-MFW.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Najbogatszy Niemiec ma siedem razy większy majątek od najbogatszego Polaka
Polak pracuje dwa razy dłużej niż Niemiec na bak paliwa. Pensja minimalna? W Polsce 417 euro, w Niemczech - prawie tysiące euro więcej. Przeciętny dochód polskiej rodziny również czterokrotnie niższy niż niemieckiej. Statystyka jest okrutna i tyczy się również elity biznesowej. Wystarczy spojrzeć na listy najbogatszych w obu krajach. Dysproporcje w majątkach ich stałych bywalców są ogromne i wyraźnie pokazują, że jesteśmy dużo uboższymi krewnymi naszych zachodnich sąsiadów. Zobaczcie, jak polscy miliarderzy wypadają na tle najbogatszych Niemców.
Obrazek
Niemcy w pełni zasługują na miano państwa miliarderów, przynajmniej w europejskiej skali. Jak wynika z ostatniego zestawienia magazynu "Forbes", w kraju tym mieszka najwięcej dolarowych miliarderów spośród państw Starego Kontynentu.

Na tym tle Polska wypada bardzo blado, bo w globalnym zestawieniu magazynu "Forbes", do którego trafiają osoby dysponujące co najmniej miliardem dolarów na koncie, znalazło się jedynie trzech Polaków. Dokładnie czterech, bo numerem jeden w naszym kraju jest rodzeństwo Kulczyków, którzy wyprzedzają Zygmunta Solorza Żaka i Michała Sołowowa.

Równie nieciekawie wpada porównanie krajowych list najbogatszych. Zobaczcie, jak 10 miliarderów z czołówki zestawienia najbogatszych Polaków, wypada na tle swoich niemieckich odpowiedników.

Więcej: file:///C:/Users/KLEJNOT/Desktop/niemcy-polacy-majatek-wynagrodzenia,28,0,2235420.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

rosomak

ta wiadomość powinna pojawić się na każdym słupie. Powinna być trąbiona dzień i w nocy przez kolejne lata. Powinny być pokazywane zdjęcia posłow PO każdego dnia. I wiedza o tym co się stało powinna być w programie obowiązkowym w szkołach ponadpodstawowych. Radziwiły ...by ich szlag trafił

---------------------------

syli

ZDRAJCY !!! Ukarać tę swołocz,bo brak kary rozzuchwala.

----------------------------

Michałko

To jest ewidentna ZDRADA STANU !!! W krajach gdzie jest kara śmierci, tych zdrajców szybko skrócono by o ogłowę. Szkoda, że nie ma jej w Polsce.
Ta banda oszustów i zdrajców polskiego narodu, która nazywa sie PO, inspirowana przez swoich mocodawców, będzie dalej knuła, jak obalić wybrany demokratycznie Rząd, który działa w interesie Polski i służy polskiej racji stanu. HAŃBA !!!!


-----------------------------

gaguśk

Na własny Naród ,na własne matki,na dzieci polskie, na ojców i dziadków.PO-Schetyna ,.N- Petru ,zdrajcy chcieli interwencji zbrojnej z zachodu pomocy bratniej od szwabów.Żeby nas Polaków w niewolę oddać szubrawcom, żeby krew się lała ulicami, to jest ta ich "demokracja", kto tego nie rozumie, co chciano z nami zrobić ten jest zaprzańcem i sprzedawczykiem.MYŚLENIE nie boli. Rząd Prawa i Sprawiedliwości musi rozliczyć tych chamów bolszewickich.Tego domaga się naród polski.

------------------------

republikanin

Szanowny Panie prezesie Kaczyński żadnych amnestii dla tych dziadygów Targowiczan wszystkim dowalić maksymalne kary finansowe, a minister Ziobro niech zajmie się karami z KK. Ta hołotka będzie zajmować się przez całą kadencję tylko obaleniem rządu PiS wszelkimi sposobami, dlatego należy już w tym posiedzeniu sejmu uchwalić regulamin, a w nim drastyczne kary finansowe, aby wybić im z głowy pajacowanie.

====================

Ujawniono plan PO i Nowoczesnej. Chcieli zagranicznej interwencji w Polsce
Obrazek
Na jaw wychodzą zupełnie nowe fakty związane z kulisami protestu w Sejmie i okupacji mównicy na sali sejmowej. Okazuje się, że już 16 grudnia posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej mieli gotową treść apelu opozycji parlamentarnej, w którym wezwano by Radę Europy oraz Parlament Europejski do interwencji w Polsce.

Jak informuje tygodnik „Do Rzeczy” choć apel był już przygotowany do podpisu, poparcia tej inicjatywy odmówili liderzy Kukiz'15 i PSL. Stało się więc jasne, że zagranicznej interwencji w Polsce żądałaby tylko Platforma Obywatelska i Nowoczesna.

Zamysł inicjatorów całej akcji zakładał wydanie „wspólnego apelu opozycji” już po rozpoczęciu okupacji w Sejmie. Pretekstem miałaby być kwestia obrony wolności słowa i wolnych mediów.

Kulisy negocjacji mających doprowadzić do podpisania apelu przez wszystkich liderów partii opozycyjnych ujawnia tygodnik „Do Rzeczy”. W treści oświadczenia chciano wezwać Brukselę do „pilnej interwencji i zajęcia się sytuacją w Polsce”.

Jak się okazuje, w spotkaniu dotyczącym apelu opozycji uczestniczyli: Ryszard Petru, Grzegorz Schetyna, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Sylwester Chruszcz i Agnieszka Ścigaj, który reprezentowali ruch Kukiz'15. To właśnie przedstawiciele Kukiz'15 i lider ludowców potwierdzają, że takie spotkanie miało miejsce, a treść apelu była z góry przygotowana i miała im zostać narzucona.

- Uderzyło mnie, że pismo było już gotowe. Chodziło tylko o to, żebyśmy się pod nim podpisali. Co pod nim było? Ocena sytuacji w Polsce, slogany o zagrożeniu dla demokracji, rosnącym faszyzmie i apel do instytucji brukselskich o natychmiastowe zajęcie się tym, co dzieje się w Polsce i interwencję . Prędzej poprosilibyśmy o pomoc Belzebuba niż Brukselę o bratnią interwencję – mówi w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” poseł Sylwester Chruszcz.

Poza ruchem Kukiz'15 poparcia i złożenia podpisu pod apelem odmówił również lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, który oświadczył, że nie ma zamiaru brać udziału w działania, które „prowadzą do tego by zewnętrzne instytucje czy organizacje ingerowały w wewnętrzne sprawy Polski”.

Gdy stało się jasne, że na wspólny apel opozycji parlamentarnej nie ma już żadnych szans, z żądania zagranicznej interwencji w Polsce ostatecznie zrezygnowano.

źródło: http://niezalezna.pl/92396-ujawniono-pl ... i-w-polsce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

MOHER

może on i "uczciwy inaczej", ale nie kretyn gdzie znajdzie drugą taką fuchę???
a może jest jeszcze inna strona medalu np.strach przed oficerem prowadzącym i chłopcami ze wsi każe mu za wszelką cenę trzymać się na powierzchni bo jak wypadnie z obiegu to "los tułaczy go czeka".
Tak czy siak nie zazdroszczę pieszczochowi opozycji.

========================

Kijowski jest już skończony! KOD żąda, aby natychmiast ustąpił
Obrazek
Komitet Obrony Demokracji uznał najwyraźniej, że najwyższa pora, aby pozbyć się ze stanowiska lidera Mateusza Kijowskiego. Wezwano go w oficjalnej uchwale, aby ustąpił. Ten jednak zamierz trzymać się stołka nogami i rękami. Z dziennikarzami co prawda rozmawiać nie chciał, ale oznajmił, że nie zrezygnował jeszcze z funkcji szefa KOD.

Zarząd Komitetu Obrony Demokracji przyjął uchwałę wyrażającą brak zaufania do przewodniczącego stowarzyszenia Mateusza Kijowskiego i wzywającą go do niezwłocznego ustąpienia z tej funkcji – poinformowało we wtorek biuro prasowe KOD.

Jednocześnie do zarządu dołączył jeden z założycieli KOD Krzysztof Łoziński, który ma pokierować pracami nad programem naprawczym i zaproponować zmiany w statucie stowarzyszenia; planowany jest też audyt księgowo-finansowy KOD.

Według przekazanego PAP komunikatu, wtorkowe posiedzenie zarządu stowarzyszenia KOD poświęcone było m.in. omówieniu nieprawidłowości finansowych dotyczących rozliczeń pomiędzy Kijowskim a Komitetem.

Jak poinformował KOD, na wtorkowym posiedzeniu zarząd stowarzyszenia stwierdził, że do poniedziałku środki wypłacone spółce Kijowskiego „nie zostały zwrócone do stowarzyszenia”.

Podjęta przez zarząd uchwała wyraża „brak zaufania do przewodniczącego Zarządu Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego” oraz wzywa go do „niezwłocznego ustąpienia z funkcji przewodniczącego Zarządu” – czytamy w komunikacie biura prasowego Komitetu.

Zarząd Komitetu podjął też m.in. decyzje o zmianach w swoim składzie. Przyjęto rezygnację Piotra Chabory ze stanowisk członka zarządu i skarbnika stowarzyszenia; w skład zarządu KOD włączono natomiast Łozińskiego. Zgodnie z podjętymi we wtorek ustaleniami ma on przygotować we współpracy z resztą zarządu „program naprawczy”, obejmujący w szczególności sprawy formalno-księgowe. Ma też zaproponować krajowemu zjazdowi delegatów zmiany w statucie, które „zagwarantują pełną transparentność działania” stowarzyszenia KOD.

Postanowiono ponadto o rozwiązaniu umowy z dotychczasowym biurem rachunkowym oraz o przeprowadzeniu audytu księgowo-audytorskiego w stowarzyszeniu.

Kijowski pytany po zakończeniu posiedzenia przez dziennikarzy o postanowienia zarządu odmówił komentarza. Zaznaczył jednak, że nie zrezygnował ze stanowiska.

źródło: http://niezalezna.pl/92411-kijowski-jes ... st-ustapil
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

dyskootantka

Mówcie sobie co chcecie, nienawistne komentarze nie zmienią faktu, że Owsiak działa od 25 lat, zaczynał, kiedy było to naprawdę trudne. Efekty działania Orkiestry widać we wszystkich szpitalach. Dla mnie nieistotna jest ta obecna hejterska otoczka którą wytworzyli zawistni. Ma szansę, a przy tym, co się w naszym kraju dzieje ostatnio, ta szansa jeszcze wzrosła.

========================

Jurek Owsiak zgłoszony do Pokojowej Nagrody Nobla. To pomysł posłanki Nowoczesnej
Obrazek
Joanna Schmidt zgłosiła Jurka Owsiaka do Pokojowej Nagrody Nobla. - WOŚP to akcja, która łączy Polaków ponad podziałami. Dziś to szczególnie ważne - powiedziała Gazecie.pl posłanka Nowoczesnej.

Posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt zgłosiła Jurka Owsiaka i WOŚP do Pokojowej Nagrody Nobla. W rozmowie z portalem Gazeta.pl podkreśliła, że coroczna akcja Owsiaka jest ewenementem na skalę światową. - WOŚP to akcja, która łączy Polaków ponad podziałami. To jest teraz szczególnie ważne. Angażuje ludzi z całego świata. Nie znam drugiej takiej inicjatywy, która łączyłaby tylu Polaków w kraju i na świecie - podkreśliła.

Schmidt wyjaśniła nam, że po wysłaniu wniosku otrzymała specjalny kod weryfikacyjny i bardziej szczegółowe zgłoszenie. Teraz musi jeszcze zebrać materiały dokumentujące dokonania Owsiaka.

Nawet jeśli komisja nie podzieli mojej opinii, to chcę w ten sposób podziękować Jurkowi Owsiakowi za 25 lat pięknej pracy - przyznała posłanka.

Termin składania kandydatur upływa 1 lutego. Po tym czasie Norweski Komitet Noblowski wyłoni spośród nich krótką listę kandydatów.

Rekordowy 25. finał WOŚP

W czasie tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Owsiakowi udało się po raz kolejny uzbierać rekordową kwotę pieniędzy. W organizację WOŚP zaangażowanych było 120 tys. wolontariuszy, pracujących w ok. 1700 sztabach. Ok. 50 sztabów zorganizowanych było za granicą. Pieniądze cały czas spływają, będą liczone do końca lutego. Ostateczne informacje o tym, ile zebrano, mają być przedstawione 8 marca. W dniu finału zebranych było ponad 62 mln zł. W zeszłym roku do tego czasu zebrano 44 mln zł. Ponieważ aukcje i samo liczenie potrwają jeszcze nawet kilka tygodni, kwota z pewnością wzrośnie.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... Czolka3Img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

markoski@markoski

To już nie bezczelność Pani Poseł. To kryminał. Niech ci nieudacznicy odpowiają swoim majątkiem prywatnym.Ta sama Prokuratora Okręgowa w Gdańsku która tak marnie nadzorowała Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz potem rozliczała urzędników skarbowych. W oświadczeniu prokuratury jest mowa o przemęczeniu urzędników skarbowych pracą, braku koordynacji między wydziałami co się zdarza więc nie byli winni temu że Plichta nie płacił podatków i nie składał sprawozdań. TO nie bezczelność to kryminał. Każdy przedsiębiorca który musi rozliczać się z Urzędem Skarbowym wam to powie.

=======================
Wassermann: Ktoś bardzo mocny stał za małżeństwem P. "Ta kumulacja błędów rzeczywiście wydaje się wręcz nieprawdopodobna"
Obrazek
Im bardziej przyglądam się tej sprawie, im więcej czytam dokumentów, tym silniej odnoszę wrażenie, że ktoś bardzo mocny stał za małżeństwem P. i po prostu pomagał przez trzy lata skutecznie „radzić sobie” zarówno z prokuraturą, jak i z urzędami skarbowymi. Trochę wyprzedziłam to, co robimy jako komisja: zaczęłam czytać dalsze dokumenty. Są one równie zatrważające. Gdy patrzy się na tę sprawę całościowo, to wydaje się niemożliwe, żeby państwo P. dokonali tego sami

— mówi Małgorzata Wassermann, komentując w rozmowie z „Gazetą Polską” pracę komisji śledczej ds. Amber Gold.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości zwraca jednak uwagę, że jest za wcześnie, by wskazywać konkretne osoby. Jak tłumaczy Wassermann, możliwe jest, że uda się wskazać jedynie mechanizmy patologicznych działań, a nie poszczególnych winnych.

Zdaniem przewodniczącej komisji śledczej w sprawie Amber Gold zawiodło wiele istotnych instytucji państwa.

Ta kumulacja błędów rzeczywiście wydaje się wręcz nieprawdopodobna, trudno to nazwać przypadkiem

— przekonuje.

W rozmowie nie zabrakło również pytania o przesłuchanie przed komisją śledczą byłego premiera - Donalda Tuska.

Dla mnie jako przewodniczącej to daleka perspektywa. Patrzę na sprawę Amber Gold jako na całość. W związku z powyższym widzę pewną logikę w przesłuchaniu Donalda Tuska na końcu - w momencie, w którym będziemy już mieli poczynione inne ustalenia. Ponadto nie byłoby sensu przesłuchania Donalda Tuska bez znajomości tego, co działo się w poszczególnych ministerstwach, i pełnej znajomości tego, czym dysponowały służby specjalne i o czym go informowały

— czytamy.

Pytana o to, co najbardziej zaskoczyło ją podczas dotychczasowych prac komisji, Wassermann odpowiada:

Stopień bezczelności ludzi, którzy mieli rozliczyć tę sprawę. W momencie, w którym wybuchła ta afera, i wszyscy mówili o tym, że przeprowadzą kontrolę u siebie, niektóre kontrole czy postępowania były przeprowadzone w taki sposób, że tego nie można nazwać inaczej niż bezczelnością. Nawet nie silono się na to, żeby nadać temu pozory uczciwości. Takim przykładem jest m.in. kwestia rozliczenia urzędów skarbowych i tego, jak to prokuratura potraktowała. Podobnie, moim zdaniem, wygląa cały wątek związany z lotnictwem: z wiedzy, którą teraz posiadamy, wynika, iż prokurator dostał zawiadomienie i nie dokonując ani jednej czynności, umorzył to postępowanie

— zaznacza posłanka PiS.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/323794-was ... wdopodobna
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Szef Komisji Weneckiej w/s Biernata: "Został wysłany na urlop, o który nie prosił". To pokazuje jak bardzo oni nie mają pojęcia czym mówią
Obrazek

Przewodniczący Komisji Weneckiej Gianni Buquicchio po raz kolejny wyraził zaniepokojenie sytuacją wokół TK. Przy okazji dokonał klasycznego samozaorania. Odnosząc się do sprawy Stanisława Biernata, zauważył: "Wiceprezes TK został wysłany na urlop, o który nie prosił". Problem w tym, że Biernat miał niemal 100 dni zaległego urlopu, a jego kadencja niebawem się kończy. Aby nie powtórzyła się sytuacja jak z Rzeplińskim (trzeba było mu wpłacić ekwiwalent 150 tys. zł), Biernat musiał być wysłany na urlop i to zgodnie z prawem!


Nowa prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska podjęła kilka dni temu decyzję o wysłaniu wiceprezesa TK Stanisława Biernata na zaległy urlop wypoczynkowy. Chodzi o to, aby nie powtórzyła się sytuacja, jaka miała miejsce w przypadku Andrzeja Rzeplińskiego. Były prezes TK unikał urlopu jak ognia. Kończąc swoją kadencję nie wykorzystał aż 114 dni wolnych, za co trzeba było mu wypłacić aż 150 tys. zł ekwiwalentu.

Aby uniknąć takiej sytuacji sędzia Biernat (któremu kadencja upływa w czerwcu tego roku) został wysłany na zaległy urlop. Ma do wykorzystania niemal 100 dni urlopu, za który mógłby otrzymać około 120 tys. zł ekwiwalentu.

Zbliżająca się ku końcowi kadencja Biernata oraz ogrom dni urlopu do wykorzystania sprawiły, że nowa prezes TK - w odróżnieniu od starego prezesa - podjęła konkretne działania. W tych okolicznościach stwierdzenie przez szefa Komisji Weneckiej, że "wiceprezes TK został wysłany na urlop, o który nie prosił" wydaje się być co najmniej kompromitujące.

Niestety tak się kończy czerpanie wiedzy na temat "stanu demokracji" w Polsce ze źródeł zbliżonych do środowiska Gazety Wyborczej oraz totalnej opozycji.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0354 ... eckiej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

TiX

Zlustrowac Sądy i Prokuraturę. Wyrzucić te korupcyjne ścierwa na pysk !!! Pozbawić emerytur sędziowskich SB-eków !!!!

----------------------------------

soda

Cały prawniczy Kraków do wymiany.Tam nie tylko pieniądze są brudne,ale i ludzie.Ale Pan Ziobro powinien wiedzieć kto zacz. On przecież z Krakowa.

------------------------------------

rolnik

Sędziowie w Polsce to najbardziej skorumpowana kasta nietykalnych ! Panie Ziobro , życzę dużo wytrwałości w zwalczaniu tej gangsterskiej patologii.


=========================
Tak żeruje sędziowska kasta - fikcyjne zlecenia warte miliony! Świadkowie pogrążają byłego prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie
Obrazek
Kolejne szczegóły szokującej sprawy korupcyjnej, w którą zamieszani są urzędnicy z sądu Apelacyjnego w Krakowie, a także jego prezes Krzysztof Sobierajski. Z informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl, wynika, że śledczy rozgryźli mechanizm przekrętu, który kosztował Skarb Państwa prawdziwe krocie. Z zeznań świadków wynika, że prezes Sobierajski przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Cały mechanizm wyłudzeń pieniędzy z sądu opierał się bowiem na finansowaniu fikcyjnych zleceń. Sąd zlecał zewnętrznym firmom wykonanie bezwartościowych opracowań i analiz. A firmy zamawiały ich przygotowanie u pracowników Sądu Apelacyjnego, w tym u jego prezesa.

Za jedno zlecenie sąd płacił zewnętrznym firmom po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a pracownicy sądu dostawali od firm za tę samą pracę od 1500 do 8000 zł. Zlecane prace istniały tylko w zapisach umów, ale pieniądze były realne – to nawet kilkadziesiąt milionów złotych, które według CBA wyprowadzono z sądu.

Na przykład 4 stycznia 2016 roku sąd zlecił podkrakowskiej firmie, zarejestrowanej na tamtejszego rolnika, „Opracowanie na temat zmian organizacyjnych sądownictwa”. Na podstawie podpisanej jeszcze tego samego dnia umowy o dzieło firma ta zamówiła to samo opracowanie u prezesa Sądu Apelacyjnego (jako przedmiot zamówienia w umowie jest napisane: „Zmiany organizacyjne sądownictwa”). Prezes Sobierajski dostał za nie od firmy 8000 zł, a firma od sądu – 21 525 zł. Przy czym fakturę wystawiła sądowi już po 11 dniach, a pieniądze wypłacono pięć dni później.

Inny przykład: 22 stycznia 2016 roku sąd zamówił w tej samej podkrakowskiej firmie przygotowanie opracowania pt. „Organizacja przygotowania materiałów do oceny pracy dyrektorów za rok 2015”. Na podstawie umowy o dzieło z 1 lutego 2016 roku firma zleciła tę samą pracę prezesowi Sądu Apelacyjnemu. Kwota wynagrodzenia dla prezesa Sobierajskiego wynosiła 8000 zł. Firma zaś już 4 lutego wystawiła sądowi za tę samą usługę fakturę na 
19 680 zł.

Prezes Sobierajski nie informował przy tym ministra sprawiedliwości, że podejmuje dodatkowe prace zarobkowe u prywatnych firm, mimo że spoczywał na nim taki obowiązek wynikający z Prawa o ustroju sądów powszechnych. Zdawał sobie z tego obowiązku sprawę, ponieważ jednocześnie skrupulatnie zgłaszał ministrowi liczne wykłady i zajęcia dla aplikantów komorniczych, sędziowskich czy prokuratorskich, które prowadził.

Jedna z firm, która czerpała gigantyczne zyski z sądowych zleceń, została zarejestrowana 23 września 2014 roku w podkrakowskich Przybysławicach przez tamtejszego rolnika. Już trzy dni później, 26 września, wystawiła Sądowi Apelacyjnemu w Krakowie trzy faktury za rzekomo wykonane usługi. Każda opiewała na kwotę ponad 20 tysięcy zł. Jeszcze tego samego dnia sąd zaksięgował te wydatki. W sumie sąd wypłacił tej firmie ponad 3 mln zł.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/323703-tyl ... w-krakowie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Partia Tuska godzi się na sankcję wobec Polski w zamian za poparcie ich kandydata na szefa PE przez liberałów! Oto jak kupczą Polską w Brukseli!
Obrazek
Trudno powstrzymać niecenzuralne słowa, kiedy uświadomimy sobie to, co wydarzyło się wczoraj w Parlamencie Europejskim. Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Platforma Obywatelska, uzyskała poparcie Partii Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE - są stowarzyszeni z .N) w sprawie wyboru kandydata EPP na nowego szefa europarlamentu. W zamian EPP zobowiązała się wobec ALDE, że będzie dążyć do ustanowienia nowych podstaw prawnych umożliwiających ukaranie Polski! Oto jak kupczą naszym krajem w Brukseli...

Europejska Partia Ludowa (EPP) to największa frakcja w obecnym Parlamencie Europejskim. W jej skład wchodzi 216 posłów (w tym posłowie Platformy Obywatelskiej). Liczba tych posłów nie wystarczy jednak do samodzielnego wyboru nowego przewodniczącego europarlamentu. Potrzebują do tego koalicjanta. Blisko ideowo jest Partia Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) pod przewodnictwem słynnego przeciwnika polskiego rządu - Guy'a Verhofstadt'a.

ALDE liczy w europarlamencie 68 posłów. Jak ich przekonać do poparcia kandydatury forsowanego przez EPP Włocha Antonio Tajaniego? Wystarczy obiecać, że zmieni się unijne prawo tak, by możliwe było nałożenie kar i sankcji na Polskę. Jako pierwsza o sprawie doniosła korespondentka radia RMF FM w Brukseli - Katarzyna Szymańska-Borginon:
Obrazek
Oto jak kupczą naszym krajem w Brukseli. Niestety, ani Tusk, ani nikt z Platformy nie zaprotestował wobec takiego obrotu spraw. Wygląda na to, że dla własnych stanowisk i kasy są w stanie poświęcić każde dobro...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0354 ... ukseli.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

antyqrdupel

oczywiście będą wyłączenia z zakazu a dotyczyć będą jak zawsze klech, ich kochanek i gospoś )))

--------------------

kinlej

Do tego, o czym nie wspomniano - zakaz masturbacji.

------------------------------

buraczyk

W tym roku już księdza do domu nie wpuszczę.

===========================

Chcą wprowadzić całkowity zakaz aborcji "bocznymi drzwiami". Jutro Czarny Protest we Wrocławiu
Obrazek
Komisja petycji, która ma prawo inicjatywy ustawodawczej, zajmie się w czwartek projektem całkowitego zakazu aborcji. Przeciwko pomysłowi tego samego dnia we Wrocławiu zaprotestują m.in. działacze Razem.

W czwartek sejmowa komisja ds. petycji ma zająć się kolejnym projektem zakazującym przerywania ciąży. Petycję, wraz z załączonym do niej projektem nowelizacji ustawy, złożyła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia (PFROŻ). Jak pisaliśmy, posiedzenie komisji miało się odbyć w czwartek 12 stycznia, ale z uwagi na wydarzenia w Sejmie zostało przełożone o tydzień.

- W czwartek ubrane na czarno wychodzimy pod pręgierz na Rynku i mówimy głośne "NIE" obrzydliwym pomysłom rządzącej partii - mówią teraz "Gazecie Wyborczej" działacze partii Razem, zachęcający do uczestnictwa w proteście.

"Musimy to zrobić"

Termin rozpatrzenia projektu potwierdził "Wyborczej" Sławomir Piechota, przewodniczący komisji ds. petycji, poseł PO z Wrocławia. - Musimy to zrobić, choć uważam, że projekty o charakterze tak fundamentalnym, budzące ogromne zainteresowanie i kontrowersje, nie powinny być wprowadzane do Sejmu bocznymi drzwiami - powiedział.

Projekt zakłada całkowity zakaz aborcji poprzez wykreślenie przepisów określających, w jakich sytuacjach można jej dokonać (gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki, istnieje podejrzenie nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego). Wprowadza też m.in. zakaz sprzedaży, nieodpłatnego udostępniania i reklamowania środków o działaniu poronnym i antyimplantacyjnym. Przepis ten - jak tłumaczą autorzy projektu - ma zapełniać lukę mogącą się pojawić przy okazji potencjalnego dostępu do tzw. aborcji farmakologicznej.

Komisja petycji ma prawo inicjatywy ustawodawczej

Eksperci Instytutu Ordo Iuris podkreślają, że przyjęty tryb petycji jest właściwy do dalszego procedowania tego projektu - komisja bowiem dysponuje prawem inicjatywy ustawodawczej. Zgodnie z ustawą o petycjach obowiązkiem Sejmu jest rozpatrzenie petycji bez zbędnej zwłoki i poinformowanie wnioskodawcy o sposobie załatwienia sprawy.

Protestujący zbiorą się w czwartek o godz. 18 pod pręgierzem na wrocławskim Rynku. Do demonstracji organizowanej przez Razem przyłączyli się Zieloni, Centrum Praw Kobiet, Dolnośląski Kongres Kobiet i Kultury Równości.

źródło + video: http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,2126 ... i.html#MT2
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wałęsa pozwał szefową Wiadomości TVP i dyrektora TAI. Zapowiada pozew przeciw TVP
Obrazek

Lech Wałęsa zmienił treść pozwu i chce, by dyrektor TAI sprostował "nieprawdziwe informacje" o nim, że był współpracownikiem SB. O ochronę dóbr osobistych pozwał szefową Wiadomości; jego prawnik zapowiada też proces przeciw TVP.


Sprawa dotyczy dokumentów znalezionych przez IPN na początku roku w domu zmarłego gen. Czesława Kiszczaka. Ujawniono tam m.in. teczki tajnego współpracownika SB pseud. "Bolek" oraz dokumenty podpisane "Lech Wałęsa - Bolek". Wałęsa od początku zaprzeczał, by współpracował z SB.

Sprawa dotyczy dokumentów znalezionych przez IPN na początku roku w domu zmarłego gen. Czesława Kiszczaka. Ujawniono tam m.in. teczki tajnego współpracownika SB pseud. "Bolek" oraz dokumenty podpisane "Lech Wałęsa - Bolek". Wałęsa od początku zaprzeczał, by współpracował z SB.

Ówczesny prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował wtedy, że badania grafologiczne nie zostały jeszcze przeprowadzone i prawdopodobnie będą trwały kilka tygodni. Do dziś nie podano ich wyników, a Ziemiec w kolejnym wydaniu "Wiadomości" przepraszał za podanie tej informacji. Na portalu społecznościowym napisał: "Chcę przeprosić za popełniony błąd. Czuję się niezmiernie skonfundowany nierzetelnością przekazanej przeze mnie informacji i użytym przeze mnie stwierdzeniu o pracy grafologów, którzy mieli zbadać materiały przekazane przez żonę generała Kiszczaka. Oświadczam, że moje i tylko moje, tzn. napisane przeze mnie sformułowanie było NADINTERPRETACJĄ".

Od listopada Sąd Okręgowy w Warszawie bada pozew b. prezydenta przeciwko szefowej Wiadomości TVP Marzenie Paczuskiej-Tętnik, od której Wałęsa żąda zamieszczenia tego sprostowania.

Przez dwie rozprawy strony - pełnomocnik Wałęsy radca prawny Paweł Janc i pełnomocniczka Paczuskiej mec. Irmina Płowiec (która wniosła o oddalenie pozwu) - spierały się, czy kierowniczka redakcji Wiadomości jest właściwą osobą pozwaną w tej sprawie. Mec. Płowiec wskazywała, że z biuletynu informacji publicznej TVP wynika, iż powinien to być dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Piotr Lichota. Mec. Janc podtrzymywał, że to Paczuska jako kierowniczka redakcji ma zasadniczy wpływ na jej linię programową, a zapisy na stronach telewizji i po każdym wydaniu Wiadomości są niejasne.

W poniedziałek mec. Janc zmodyfikował powództwo i powiadomił, że sprostowania będzie się domagał od dyrektora TAI Piotra Lichoty, zaś pozwaną pozostaje Paczuska - ale nie o sprostowanie w trybie Prawa prasowego, lecz o ochronę dóbr osobistych, z Kodeksu cywilnego. Wałęsa domaga się od niej zamieszczenia oświadczenia o treści takiej samej jak sprostowanie dochodzone od Lichoty.

"To zmiana podmiotowa i przedmiotowa pozwu" - zareagował na takie oświadczenie prowadzący proces sędzia Marcin Polakowski. "Nie, bo roszczenie jest identyczne, oparte na tej samej podstawie faktycznej, zmienia się tylko podstawa prawna. Mojemu mocodawcy przysługuje roszczenie nie tylko z prawa prasowego, ale też z Kodeksu cywilnego, na zasadach ogólnych" - przekonywał mecenas Janc.

Mec. Irmina Płowiec kwestię pozwania dyrektora Lichoty pozostawiła do uznania sądu, a w sprawie pozwu przeciw Paczuskiej wniosła o jego oddalenie. "Pan powód pomieszał dwie kwestie - sprostowania i naruszenia dóbr osobistych. Gdy chodzi o naruszenie dóbr, to może być o to pozwany wydawca, redaktor naczelny lub autor materiału. Z pisma powoda nie wynika, w jakim charakterze pozwana jest moja klientka" - mówiła.

Sędzia Polakowski postanowił rozdzielić sprawę o sprostowanie (którą będzie badał dalej, na następnej rozprawie w styczniu) i proces o ochronę dóbr osobistych przeciwko Paczuskiej, do którego materiały mają zostać wyłączone z akt sprawy przeciw Lichocie.

"Inne są przesłanki do wykazania przez powoda i przez pozwanych w procesie o sprostowanie, a inne w sprawie o ochronę dóbr osobistych. To drugie postępowanie zapowiada się dużo bardziej skomplikowane, inne są też wymogi formalne. Sprawa o sprostowanie z mocy Prawa prasowego musi się toczyć szybciej, ale też jest mniej skomplikowana. Sąd nie wyobraża sobie łącznego prowadzenia obu takich postępowań. Nie jest to racjonalne ani dopuszczalne z punktu widzenia ekonomiki procesowej" - uznał sędzia Polakowski.

Mec. Janc powiedział po rozprawie PAP, że w osobnym, trzecim procesie, Wałęsa pozwie Telewizję Polską S.A. jako wydawcę. "Będzie to proces o ochronę dóbr osobistych. Uważamy, że materiał w Wiadomościach nadał ton wszystkim programom informacyjnym w TVP, dlatego wydaje nam się zasadna odpowiedzialność wydawcy" - dodał.

źródło: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/100 ... a-tai.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Jest, wreszcie jest! UOKiK wszczął postępowanie przeciw Volkswagenowi. Chodzi o spaliny
Obrazek

Polska do niedawna była jednym z niewielu krajów Unii Europejskiej, gdzie nie było postępowania w sprawie fałszowania danych o spalinach przez Volkswagena. To się zmieniło – o wszczęciu postępowania poinformował właśnie UOKiK.


Komunikat pojawił się na stronach urzędu. Postępowanie dotyczy nie tylko aut pod marka Volkswagen, ale również innych marek niemieckiego koncernu.

Postępowanie UOKiK zostało wszczęte w związku z faktem, że koncern Volkswagen stosował w samochodach VW, Audi, Seat i Skoda produkowanych po 2008 r oprogramowanie, które w warunkach testowych pozwalało zaniżać wartość emisji tlenków azotu. Sprawa dotknęła dużej liczby użytkowników samochodów – zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców w Polsce i w całej Unii Europejskiej. Działania koncernu mogą wiązać się m.in. z naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów, przestrzeganiem norm środowiskowych oraz technicznych – czytamy w komunikacie.

UOKiK poinformował, że wcześniej przeprowadził postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego przeanalizował m.in. materiały reklamowe i wyciągi ze świadectw homologacji.

UOKiK sprawdził, czy zawierały one informacje dotyczące poziomu emisji tlenków azotu lub szczególnych właściwości w zakresie stopnia emisji spalin (np. deklaracje przyjazności dla środowiska). Jak ustalił Urząd, ich poziom w warunkach drogowych odbiegał od wartości przekazywanych konsumentom przez przedsiębiorcę. Mogli więc oni zostać wprowadzeni w błąd – czytamy w komunikacie.

UOKiK zakwestionował także działania Volkswagen Group Polska odnoszące się do procesu rozpatrywania przez sprzedawców reklamacji z tytułu rękojmi lub niezgodności z umową.

Przeanalizowane przez nas reklamy, oferty i dokumentacja zawierały informacje podkreślające ekologiczne walory samochodów grupy Volkswagen. Wskazywały one, że emitowane przez nie ilości szkodliwych substancji, mieszczą się w limitach normy Euro 5 Nie ulega wątpliwości, że informacje te mogły wprowadzać konsumentów w błąd. Mieli oni ograniczoną możliwość podjęcia świadomej decyzji o zakupie samochodu. W dodatku, po ujawnieniu problemu, przedsiębiorca podjął wobec sprzedawców działania, które mogły mieć wpływ na dochodzenie przez konsumentów roszczeń wynikających z tytułu rękojmi albo niezgodności z umową – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. Jak podał UOKiK, postępowanie może się skończyć wydaniem decyzji stwierdzającej naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. To grozi karą sięgającą do 10 proc. obrotu., na dodatek UOKiK może zobowiązać koncern do podjęcia działań usuwających niekorzystne dla konsumentów skutki naruszenia.

W Europie obecnie trwają postępowania, dotyczące praktycznie wszystkich koncernów produkujących samochody. W każdym przypadku są podejrzenia, dotyczące fałszowania danych o emisji spalin (specjalne oprogramowanie zmienia tryb pracy silnika na „ekologiczne”, kiedy wykrywa, że jest on poddawany testom na emisję spalin). Niedawno Francuzi wszczęli postępowanie przeciwko rodzimemu Renault.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/32781- ... -o-spaliny
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Biedronka wyrzuca Michałki ze sklepów? Dyskont pokazał, że może rzucić na kolana każdą firmę w Polsce
Obrazek
Co szósty Polak robi zakupy tylko w Biedronce. 2700 sklepów tej sieci sprzedaje towary za 42 mld złotych rocznie. To liczby pokazujące siłę największej w Polsce sieci handlowej. Kto podpisuje kontrakt z Biedronką niemal automatycznie staje się milionerem.A kto zrywa zostaje... biedakiem.

Właśnie przekonała się o tym firma Wawel z Krakowa, producent czekolad oraz cukierków Michałków. Jako spółka notowana na giełdzie musi publikować komunikaty o zagrożeniach dla własnego biznesu. Niedawno ostrzegła inwestorów o nieudanych negocjacjach "z kluczowym partnerem" (w domyśle Jeronimo Martins Polska). Produkty Wawel miałyby zejść z półek sklepów Biedronki, bo obie firmy nie dogadały się w sprawie cen, zasad współpracy i rozliczeń.

Taniej o grosz


Nieoficjalnie wiadomo, że Wawel domagał się wyższych cen i lepszych warunków. Z Biedronką przepycha się już tradycyjnie każdego roku. Zaś sama spółka ma niemieckiego właściciela, który najwidoczniej nie nawykł do tego, aby kłaść uszy po sobie. Tym razem sieć handlowa miała zareagować: "jak nie, to nie", oceniając, że na miejsce po Wawelu ustawi się kolejka chętnych. Michałki można przecież zastąpić Michaszkami z firmy Mieszko, a produkcji czekolad marek własnych mogłaby się podjąć konkurencyjna Goplana z grupy Colian.

Dlatego Wawel zainkasował potężny cios. Zaraz po publikacji oświadczenia notowania akcji runęły o 10 procent. To efekt strachu inwestorów o firmę, w której biznes zależy od wypłaty z Biedronki – około 150 milionów złotych (jedna czwarta całych przychodów) rocznie. Dzięki kontraktowi Wawel sprzedawał w dyskoncie cukierki czekoladowe na wagę, oferował swój najbardziej znany produkt "Michałki", a na zlecenie produkował czekoladę Magnetic. Teraz Dariusz Orłowski, prezes Wawelu zmienił front. W najnowszym komunikacie twierdzi, że współpraca nie zostanie zerwana, ale kontynuowana "jednak z mniejszym zakresie".
Obrazek
Sam Wawel nie chce komentować sprawy. Jednak internauci, czy nawet sami klienci, już stanęli po stronie producenta Michałków.

Komentarze klientów


"Przykre, że taka firma jak Wawel płaszczy się przed (…) dyskontem. Panie Prezesie trzeba się szanować, a przede wszystkim szanować markę, na którą pracowano ponad 100 lat."

"Ostatnio wyrzuciłem czekoladą mleczną Wawela kupioną w Biedronce, bo nie nadawała sie do jedzenia - był to wyrób czekoladopodobny gorszy chyba nawet od tego typu wyrobów z czasów pierwszej komuny PRLowskiej"

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, dodaje, że istnieje coś takiego jak przekleństwo niskiej ceny. Przysłowie handlowców mówi, że zawsze znajdzie się ktoś tańszy o grosz, kto zgodzi się zrobić interes. W ten sposób dyskonty są w stanie "szczuć na siebie producentów" i stale obniżać ceny.

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu

Pozycja dyskontów, jako największych graczy rynkowych, pozwala im na narzucanie swoich warunków współpracy i wymuszanie pewnych rozwiązań. Z drugiej strony dyskonty oferują ogromną skalę sprzedaży i są producenci gotowi wiele poświęcić by dostosować się do ich wymagań. Dostawcy dostosowują całe swoje funkcjonowanie do dyskontów, w szczególności pod kątem oferowanych cen, co odbija się na handlu niezależnym. Fakt, że ceny w dyskontach są niższe niż w małych sklepach często spowodowany jest świadomą polityką producentów, które niższe marże na sprzedaży do sieci dyskontowych „rekompensują sobie” wyższymi cenami, jakich żądają od mniejszych klientów zaopatrujących niezależnych detalistów.

To jednak nie wszystko. Jeden z handlowców branży FMCG opowiada, że sieci znalazły nowy sposób na dokręcenie śruby dostawcom. Już nie poszukują dobrych produktów w atrakcyjnej cenie, tylko organizują konkurs na dostawę np. mleka, masła czy szynki. Obowiązuje w nim zasada "koszty 5 plus". Jak to działa? Kto chce sprzedawać produkty do sieci handlowej, musi ujawnić i przedstawić całość swoich kosztów związanych z produkcją i dostawą produktów do sklepu. Następnie sieć przedstawia swoje warunki, że do tych kosztów dorzuci producentowi 1, albo 2 czy 5 proc.. I to cały zysk przedsiębiorcy, ani grosza więcej.

– Takie rozwiązanie faworyzuje wcale nie przedsiębiorczych, dobrze zorganizowanych i rzetelnych, ale firmy z najniższymi możliwymi kosztami. Czyli te, które stosują umowy śmieciowe, minimalne wynagrodzenia, oszukują na składzie produktów, zmniejszają wagę produktów itd. To właśnie przyczyna całego zła i biedy w naszym handlu – dodaje rozmówca naTemat.

Jeśli dostawcy są ciemiężeni i dręczeni, to na pewno jest to sprawa dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten jednak odpowiada, że w przypadku Biedronki, Lidla, Tesco i innych największych sieci handlowych ma związane ręce. Paradoksalnie żadna z tych sieci nie ma pozycji dominującej, czyli 40 procent udziałów w całym rynku. Tylko wtedy UOKiK mógłby zająć się relacjami pomiędzy przedsiębiorcami i sprawą nadużywania pozycji giganta.

Maciej Chmielowski
Biuro prasowe UOKiK

Tak silnej pozycji rynkowej nie ma obecnie żadna z sieci handlowych w Polsce. Wiele razy analizowaliśmy rynek pod tym kątem. Trzeba przy tym rozróżnić rynek sprzedaży artykułów codziennego użytku, który ma wymiar lokalny i na danym terenie faktycznie jakiś dyskont może mieć pozycję dominującą w sprzedaży (zabronione jest nadużywanie takiej pozycji, a nie jej posiadanie) . Czym innym jest jednak rynek zaopatrzenia w artykuły konsumpcyjne, na którym dochodzi do relacji dostawca-sieci handlowe. Tutaj zarówno UOKiK, jak i Komisja Europejska, są zgodni, ze ma on wymiar krajowy i żaden z podmiotów działających w Polsce nie posiada pozycji dominującej.

Jest jednak inne rozwiązanie podobnych problemów. Już 12 lipca wchodzi w życie ustawa regulująca kwestie tzw. nierówności kontraktowej w obrocie produktami spożywczymi i rolnymi (w tym pomiędzy dostawcami a sieciami handlowymi. "Przewaga kontraktowa" występuje wtedy, gdy pomiedzy firmami istnieje znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym i jednocześnie słabsza ze stron nie ma wystarczających możliwości sprzedaży lub kupna produktów rolnych lub spożywczych od innych przedsiębiorców.

Przedsiębiorca, który ma podejrzenia stosowania wobec niego praktyk nieuczciwie wykorzystujących przewagę kontraktową, może złożyć zawiadomienie do UOKiK. Ten zaś będzie wszczynał postępowania, sprawdzał umowy, korespondencję. Kara może wynieść do 3 proc. obrotu przedsiębiorcy osiągniętego w poprzednim roku. Dotkliwe.

źródło: http://natemat.pl/199499,biedronka-wyrz ... e-w-polsce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kukiz15 chce odwołania ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Powód? Medyczna marihuana
Data publikacji: 17.01.2017, 16:43Ostatnia aktualizacja: 17.01.2017, 19:40
Obrazek

Poseł Piotr Liroy-Marzec uważa, że to minister Konstanty Radziwiłł blokuje projekt ws. medycznej marihuany. – Wiem, że PiS będzie go ratował, chociaż nie są zadowoleni, z tego, jak minister urzęduje, i że jego świta działa, tak jak działa – mówił Liroy-Marzec w Sejmie. – To nie chodzi tylko o medyczną marihuanę, to chodzi o wiele rzeczy, które się ciągną za ministrem i jego ludźmi z ministerstwa. Opozycja zapowiedziała, że go poprze.


Sprawa medycznej marihuany trafiła na czołówki gazet w ubiegłym roku. Jednym z jej „rzeczników” stał się były rzecznik SLD Tomasz Kalita. Sam chory na chłoniaka, zmagał się z potwornym bólem. Środki zawierające wyciąg z marihuany pozwalały go uśmierzyć. – Nie chcę być legalnym ćpunem. Chcę po prostu wyzdrowieć. Jestem wkurzony, że polskie państwo naraża mnie na to, żeby traktować mnie jak przestępcę. To jest chore – mówił Kalita w październiku.

W klubie Kukiz’15 powstał projekt ustawy, która pozwalałaby na dostęp do medycznej marihuany w aptece, na receptę – współautorem był właśnie Liroy-Marzec. Druk wpłynął do Sejmu rok temu. Żeby sprawę załatwić szybko, miała nad nim pracować sejmowa komisja zdrowia, a właściwie – specjalnie powołana podkomisja.

Przewodniczącym został poseł PiS Grzegorz Raczak, profesor medycyny z Pomorza (posłem został dopiero w czerwcu – objął mandat po swoim partyjnym koledze Andrzeju Jaworskim, który został członkiem zarządu PZU). Wiceprzewodniczącą – posłanka PO, również profesor medycyny Alicja Chybicka. Komisja spotkała się dwa razy: we wrześniu i w październiku. Posłowie mówili, że niektóre zapisy ustawy wymagają doprecyzowania. Ale od tego czasu nic się z ustawą nie działo, a podkomisja nie spotkała się ani razu.

Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, a obecnie przewodniczący sejmowej komisji zdrowia tłumaczy, że to wina podkomisji. – Zobowiązałem jej szefa, posła Raczaka, by prace nad projektem zakończyły się do końca listopada. Dwukrotnie prosił mnie o przedłużenie terminu. Ostatni termin minął 13 stycznia, ale wciąż nic się nie wydarzyło – mówi „Newsweekowi” Arłukowicz. Prof. Raczak nie pojawił się także na ostatnim posiedzeniu komisji zdrowia. – Zwróciłem się do niego pisemnie o wyjaśnienia – mówi poseł Arłukowicz.

Dlaczego podkomisja nie pracuje nie wie nawet rzeczniczka PiS Beata Mazurek. – Mam nadzieję, że komisja zdrowia jak najszybciej zakończy swoje prace i prześle projekt sprawozdania pod obrady parlamentu. Wielokrotnie mówiłam o tym, że my jako PiS opowiadamy się za tym, aby lecznicza marihuana była dostępna na receptę w aptekach – mówiła w Sejmie w rozmowie z dziennikarzami.

Próbowaliśmy skontaktować się z posłem Raczakiem – jak dotąd bezskutecznie.

W sierpniu ubiegłego roku Tomasz Kalita przyznał, że jest chory, a do walki z bólem wykorzystuje olej z konopi. Wkrótce później zaczęły się sejmowe prace nad ustawą o medycznej marihuanie. Niemal natychmiast utknęły w martwym punkcie:

źródło + video: http://www.newsweek.pl/polska/kukiz15-c ... 738,1.html

======================================

17 sty, 09:48

Żona żegna Tomasza Kalitę na Facebooku. "Kocham Cię Tomeczku"
W wieku 37 lat zmarł Tomasz Kalita - były rzecznik SLD, który chorował na złośliwy nowotwór mózgu. Słowami wiersza "Blues pogrzebowy" W.H. Audena na Facebooku pożegnała zmarłego jego żona.
Obrazek
Anna Kalita opublikowała na Facebooku wpis, w którym żegnała swojego zmarłego męża - Tomasza Kalitę. We wpisie umieściła wiersz W.H. Audena "Blues pogrzebowy". Anna i Tomasz Kalitowie wzięli ślub w październiku ubiegłego roku.
Obrazek
"To były najpiękniejsze lata mojego życia. Będę zawsze tęsknić i będzie mi go wiecznie brakować. Kocham Cię Tomeczku" - napisała.

Walczył z nowotworem od kilku miesięcy

31 maja ubiegłego roku Tomasz Kalita dowiedział się, że choruje na raka mózgu. Jak sam przyznawał, nowotwór na nowo uczynił z niego polityka. Były poseł zaangażował się w walkę o legalizację medycznej marihuany, która mogłaby mu pomóc w terapii. W ostatnich miesiącach życia Kalita otwarcie mówił o swoim nawróceniu.

źródło + video: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zona-zeg ... sg_infobiz

==================================
Medyczna marihuana wkrótce będzie legalna? "Realny termin: luty"
Zmarły w styczniu na raka Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, głośno promował w mediach legalizację medycznej marihuany. Nad projektem ustawy w tej sprawie pracuje sejmowa podkomisja. W Onet Rano Andrzej Dołecki, szef Wolnych Konopi, stwierdził, że debata zakończy się w lutym. - Nie mam wątpliwości, że ustawa zostanie przyjęta - zadeklarował poseł PiS Tomasz Latos. Jego zdaniem może to nastąpić już w lutym.

źródło + video: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... ty/0h7j7w4
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Sorry

Jeśli PiS tym razem cofnie się choćby o krok, z przykrością przestanę na nich głosować. Dostaliście mandat od narodu i nie roztrwońcie go!
------------------------------

sara

Grzeczność pana marszałka Kuchcińskiego jest doprawdy nie do przecenienia. Jednakże to język obcy dla swołoczy. Za głupotę się płaci - powinni zapłacić: za każdy dzień pobytu na sali sejmowej jak za bardzo dobry hotel plus obcięte wynagrodzenie za każdy dzień niewykonywania swoich obowiązków plus odpowiedzialność karna przewidziana prawem za takie warcholstwo. zNOWU SIĘ SFAJDALIŚCIE :D
--------------------------

Piotr1954

Pani Lubnauer,
składanie wyjaśnień - źle, bo zastraszanie (!)

brak prośby o złożenie wyjaśnień - to z pewnością nonszalancja i lekceważenie posłów, bo z pewnością (czego Pani szczerze życzę) oberwie Pani finansowo za te chamskie fantasmagorie, które Pani wyczyniała.

Życzę Pani solidnych wyjaśnień, od nich zależy wysokość kary.


=====================================
Posłowie odpowiedzą za blokadę Sejmu. Dostają już wezwania od marszałka. ZOBACZ PISMO
Obrazek
Posłowie PO i Nowoczesnej przebywali na sali plenarnej Sejmu od 16 grudnia 2016 r., gdy rozpoczęli protest zawieszony ostatecznie dopiero 12 stycznia 2017 r. Dzień wcześniej protest zakończyli formalnie politycy Nowoczesnej. Teraz politycy biorący udział w utrudnianiu prac Sejmu i blokowaniu mównicy zostali wezwani przez marszałka Kuchcińskiego do złożenia wyjaśnień.

W związku z okupacją sali plenarnej marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do sali głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

Dokument wzywający do złożenia stosownych wyjaśnień zaprezentowała dziś na Twitterze Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.
Obrazek
Więcej: http://niezalezna.pl/92517-poslowie-odp ... bacz-pismo
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM