44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 22
Strona 22 z 467

: 14 sty 2013, 12:56
autor: NEVIL
Komentarze pod artykułem:

~Edyta -
Marzę, żeby wyjechać z tego przeklętego kraju z moją rodziną i moimi zwierzakami i nigdy w życiu nie postawić nogi na tej przeklętej ziemi. Polska to najgorsza macocha dla Polaków, zamiast być Matką! Wolałabym średniowiecze niż rządy obecnych bandziorów w garniturach....

-------------------------------------------

~Bładnica -
Panie Bielecki, zapomniał Pan o podstawowej zasadzie; żeby kupować trzeba zarabiać!!!

========================================

Najgorsze dla gospodarki, jeśli Polacy przestaną wydawać
Zapowiada się rok niepewności w gospodarce. Zdaniem Jana Krzysztofa Bieleckiego, Polskę czeka dobra druga połowa roku. - Naszą specjalnością jest balansowanie pomiędzy dyscypliną fiskalną a wzrostem gospodarczym, a nie dochodzimy do "zabicia" wzrostu gospodarczego zbyt agresywną polityką fiskalną czy monetarną - mówi przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze. Według niego, największym niebezpieczeństwem dla naszej gospodarki byłoby pogorszenie się nastrojów konsumenckich i wyhamowanie popytu wewnętrznego.
Obrazek
- Dla nas w tej chwili największym ryzykiem byłoby to, gdyby gwałtownie pogorszyły się nastroje konsumentów, bo w końcu konsumpcja to podstawowy czynnik wzrostu gospodarczego. Jeżeli konsumenci stwierdzą, że jest niebezpiecznie i przestaną wydawać, zaczną dodatkowo oszczędzać, to jest najgorsze, co się może przydarzyć - wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jan Krzysztof Bielecki.

Rząd założył w ustawie budżetowej wzrost gospodarczy na poziomie 2,2 proc. i bezrobocie w wysokości 13 proc. Zdaniem części ekonomistów i analityków to bardzo optymistyczne prognozy, które będzie trzeba zmieniać w ciągu roku. Nie wyklucza tego również minister finansów Jacek Rostowski, jeśli sytuacja gospodarcza pogorszy się. Liczy jednak na to, że w drugiej połowie roku polski wzrost gospodarczy przyspieszy. Przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze ufa intuicji ministra finansów.
- Może być taka sytuacja, że gospodarka europejska osiągnęła swoje przysłowiowe dno i jeżeli polityka regulacyjna na rynku finansowym będzie trochę poluzowana, to będziemy mieli kilka czynników, które powinny wspierać rozwój gospodarczy - mówi były premier.

Więcej: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... ac,1882174

: 14 sty 2013, 16:52
autor: NEVIL
Ponad 5500 zł mandatu za jazdę autobusem MPK. Przedszkolanki nie zdążyły skasować biletów
Obrazek

"Dwie nauczycielki zabrały grupę przedszkolaków na wycieczkę. Razem z dziećmi wsiadły do autobusu linii 57 na przystanku przy ulicy Wólczańskiej. Ledwie zamknęły się drzwi i autobus ruszył, rozpoczęła się kontrola biletów. Obie nauczycielki dostały mandaty, każda na 2800 zł", czytamy w "Dzienniku Łódzkim".

Przedszkolanki miały pod opieką po 13 dzieci. "Dla każdego z maluchów i siebie kupiły bilety jednorazowe. Gdy wsiadły do autobusu, zajęły się usadzeniem dzieci, by mogły bezpiecznie podróżować. Pojazd nie dotarł jeszcze do kolejnego przystanku, gdy rozpoczęła się kontrola biletów. Do pierwszych osób, które zostały poproszone o ich okazanie, należały nauczycielki", czytamy w dzienniku .

Na nic zdały się tłumaczenia przedszkolanek, że chciały skasować bilety, ale nie zdążyły. Od kontrolerów usłyszały, że trzeba było kupić bilety zbiorowe - ale te są w Łodzi trudno dostępne.

Kontrolerzy, zamiast słuchać dalszych tłumaczeń, wezwali policję. I wlepili wda mandaty - każdy opiewający na sumę imponujących 2,8 tys. zł. I to mimo, że najwyższa kara nałożona przez kontrolera może wynieść 500 zł. Ale nadgorliwi panowie postanowili ukarać każde dziecko z osobna...

Szkoła złożyła reklamację w MPK. Miejski przewoźnik po analizie dokumentów anulował mandaty wystawione nauczycielkom.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 15 sty 2013, 08:47
autor: NEVIL

Kosztowne pozwy przeciwko Polsce w Trybunale UE
Rząd zapozna się dziś z informacją dotyczącą stanu wdrożenia unijnych dyrektyw, których termin dostosowania do polskiego prawa już minął. Polska jest w niechlubnej czołówce krajów mających zaległości, na co Komisja Europejska wiele razy zwracała uwagę.

W ubiegłym roku nie było miesiąca bez pozwu przeciwko Warszawie. W niektórych sprawach Bruksela żądała nawet kar finansowych, by zmusić do przyjęcia unijnych przepisów. Polska zapłaci za niedbałość i niedopilnowanie spraw, jeśli nie zdąży przyjąć unijnych dyrektyw przed wyrokiem Trybunału.

W Luksemburgu jest obecnie osiem takich spraw przeciwko Polsce. Najbardziej kosztowne będzie niewdrożenie na czas dyrektywy o usługach audiowizualnych - 112 tysięcy euro za każdy dzień zwłoki od ogłoszenia orzeczenia, że Polska nie dopełniła obowiązków, do momentu wdrożenia dyrektywy.

89 tysięcy euro dziennie - tyle z kolei Komisja Europejska zażądała za niewdrożoną dyrektywę gazową, a za nieprzyjętą dyrektywę energetyczną 84 tysiące euro dziennie.

Na liście niezałatwionych jeszcze spraw, które mogą być kosztowne, są też przepisy o opłatach lotniskowych, czy o zamówieniach publicznych w dziedzinie obronności.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kosztow ... omosc.html

: 15 sty 2013, 10:00
autor: NEVIL

Granica została przekroczona. Za fotoradary bierze się NIK!
Najwyższa Izba Kontroli rusza z kontrolą fotoradarów. Pracownicy NIK sprawdzą, czy urządzenia zostały ustawione tam, gdzie wymagają tego względy bezpieczeństwa, czy może chodzi o załatanie dziury w budżecie kosztem kierowców.
Obrazek
Inspektorzy NIK skontrolują też użycie mobilnych wideorejestratorów przez policję, GITD oraz straże miejskie i gminne.

Kontrola będzie się składała z kilku etapów. W pierwszym NIK zbada jednostki policji zajmujące się ruchem drogowym. Sprawdzimy, jak jest zorganizowana policja ruchu drogowego, jak wygląda jej stan etatowy, jak wygląda praca z fotoradarami i wideorejestratorami i jaką policja ma koncepcję zapobiegania wypadkom i kolizjom na drodze - tłumaczy w rozmowie z dziennikarzem RMF FM rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Kontrola obejmie też Inspekcję Transportu Drogowego, która zajmuje się fotoradarami i mobilnymi wideorejestratorami, które utrwalają przewinienia kierowców. Policja i ITD dysponują przygotowywanymi od wielu lat analizami bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wskazują one miejsca, gdzie dochodzi do wielu wypadków i kolizji. Na ich podstawie sprawdzimy, czy fotoradary stanęły właśnie tam - dodaje Biedziak.

Fotoradar, czyli maszynka do zarabiania pieniędzy

Więcej: http://motoryzacja.interia.pl/raport/fo ... ik,1883207

: 15 sty 2013, 11:37
autor: NEVIL
Obrazek

Sklep sprzedaje narkotyki. A prokuratura jest bezradna
Badania potwierdziły: produkty sprzedawane przez eko-kwiaciarnię z Wrzeszcza zawierają narkotyki. Mieszkańcy chcą wiedzieć kiedy sklep zniknie. Prokuratura: - To potrwa.

Od miesięcy mieszkańcy Wrzeszcza walczą ze sklepami, sprzedającymi dopalacze. Na dzielnicy działają dwa: Pachnący dom, który przeniósł się z Dolnego Wrzeszcza do Górnego i Alternatywna kwiaciarnia przy ul. Partyzantów. Oficjalnie można tu kupić nawozy do kaktusów. A nieoficjalnie? Zbadał to Sanepid a my poznaliśmy wyniki.

Narkotyki, dopalacze, leki

- Zebraliśmy łącznie 50 próbek różnego rodzaju produktów, które przekazaliśmy do badania - mówi Alina Hamerska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. - W 25 próbkach produktów znaleziono substancje zakwalifikowane, jako środki zastępcze, czyli tzw. dopalacze, niekontrolowane przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, a opisane, jako substancje wykazujące działanie psychoaktywne, min. bufedron. W 7 z nich zidentyfikowano ponadto substancję leczniczą, tj. lidokainę.


Sprawdzamy: lidokaina to środek znieczulający. Bufedron - ma działanie euforyczne, pobudzające, po jego zażyciu nie odczuwa się głodu ani potrzeby snu.

- Dodatkowo w jednym z tych obiektów, w 9 produktach stwierdziliśmy substancje, które kontrolowane są przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, czyli substancje odurzające, mówiąc potocznie: narkotyki - dodaje Hamerska.

Produkty zawierały min. związki chemiczne o nazwach: JHW-018, JHW-210, JHW-122. Informacji szukam w sieci: "substancje psychoaktywne z grupy syntetycznych kannabinoidów (...) działanie na zwierzętach podobne do THC ale krócej trwające...". Żaden z tych środków nie jest w Polsce legalny, podobnie jak jego posiadanie czy sprzedaż.

Jak walka z wiatrakami

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... radna.html

: 15 sty 2013, 12:33
autor: NEVIL
Komentarz internauty:
~leos -
wielka ściema z tym ,że chodzi o nasze bezpieczeństwo- gdyby im naprawdę o to chodziło to wpierwszej kolejności zajeliby się pijanymi kierowcami prawdziwym zagrożeniem. Do więzienia wsadzają pijanych rowerzystów -kierowcy nadal cieszą się wolnością płacą grzywnę i dalej piją.Tu tylko chodzi o kasę.

======================================

Chcecie bezpieczeństwa? Płaćcie za nie tak jak wszyscy inni !
Choć, jak każdy, nie lubię płacić mandatów i, też pewnie jak każdy, widzę, jak wiele jest zbyt restrykcyjnych ograniczeń prędkości, nie przyłączę się do wielkiej antyfotoradarowej nagonki. Oczywiście, że skrzynki z aparatami fotograficznymi nie są najlepszym sposobem na zaprowadzenie drogowego bezpieczeństwa, ale na wszystkie pozostałe trzeba by czekać latami.

W wielkiej ofensywie fotoradarowej rząd popełnił kilka podstawowych błędów. Rozpoczęcie jej, od wpisania do budżetu ponad miliarda złotych, które przynieść ma ściąganie z kierowców opłat za przekroczenie prędkości, nie było - mówiąc najdelikatniej - posunięciem nadto rozsądnym. Zwłaszcza że do stawiania fotoradarów rządzący przystąpili z jakąś niebywałą jak na nich determinacją i szybkością, sprawiającą wrażenie gorączkowego poszukiwania dodatkowych pieniędzy dla ziejącego pustkami budżetu.

Setki "puszek" rozstawionych po drogach, doniesienia o "superbrykach" z pomiarami prędkości, a nawet o dronach, wyposażonych w sprzęt namierzający kierowców, spotęgowały atmosferę grozy.

Lawina doniesień sprawiła, że obywatel-kierowca nabrał przekonania, iż łapanie go na przekroczeniu prędkości jest niczym innym jak mocno prostackim sposobem na ściągnięcie zeń dodatkowej kasy do budżetu. Co gorsza - dla rządzących - łupieni pamiętają nie kogo innego, jak Donalda Tuska, który jako lider opozycji narzekał na "facetów wydających pieniądze na fotoradary". I od tego wspomnienia, wcale nie będzie im lżej i przyjemniej, gdy zobaczą w skrzynce list z wezwaniem do zapłaty mandatu.

Nie ma się co spierać o to, że fotoradar jest tyleż topornym co sankcyjno-pokutnym sposobem na walkę o zmniejszenie liczby osób ginących na polskich drogach.

Znacznie bardziej skuteczne niż proste ograniczenia prędkości byłyby: poprawa stanu dróg, bezkolizyjność zastosowanych podczas ich budowy rozwiązań, zwiększenie liczby i długości autostrad czy poprawa umiejętności kierowców. Tyle że to są czynniki, których szybko nie zmienimy.

Umiejętności kierowców nie poprawimy z roku na rok, autostrady - choć powstają - to jeszcze długo (a obawiam się, że to "długo" będzie bardzo długie) nie staną się najbardziej powszechnymi trasami przemieszczania się samochodów po Polsce, a tego, by wszystkie skrzyżowania, zamienione zostały w ronda, nie doczekamy się z pewnością nigdy.

Dlatego, niestety, trzeba robić coś tu i teraz, bo za wielka jest cena zaniechań i pobłażliwości dla szaleńców i pospolitych drogowych chamów, którzy codziennie wyprzedzają nas na drogach.

Gdy położymy na szali ludzkie życie i zdrowie, a na drugiej niewygody kierowców, którzy będą uczeni właściwych zachowań na drodze, przy pomocy kija, to musi wygrać to pierwsze. I ta walka o lepsze "tu i teraz" musi niestety boleć. Choć - i tu nie mam żadnych wątpliwości - musi boleć wszystkich tak samo.

Dlatego deklaruję i obiecuję - nie odpuszczę posłom wymigiwania się od płacenia mandatów. Będę ich męczył o zmianę ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora i o wykreślenie z niej zapisu o niekaraniu bez zgody Sejmu za wykroczenia - również drogowe.

Chcecie bezpieczeństwa? Płaćcie za nie tak jak wszyscy inni! Będę ich dręczył, pytał i przypominał. I zobaczymy, kto się pierwszy zmęczy...

źródło: http://fakty.interia.pl/felietony/piase ... ni,1883279

: 15 sty 2013, 13:36
autor: NEVIL
komentarz internauty: harimau666

słabo coś schowali bandziora... trza było u Papy pod kiecką ... ====================================
Czy dziecko wikarego miało szansę przeżyć? Ocenią to biegli spoza Poznania
Obrazek
Ksiądz Mariusz G. - wikariusz, ojciec zmarłego na plebanii noworodka - jest teraz misjonarzem na Ukrainie. Tam znalazła go dziennikarka TVP i - podając się za doktorantkę - nakłoniła do szczerej rozmowy o kobietach. Tymczasem śledztwo nadal trwa, a prokuratorzy zażądali powołania biegłych spoza Poznania, którzy ocenią, czy dziecko wikarego miało szansę przeżyć

- Poznaąska prokuratura rejonowa znowu chciała umorzyć sprawę porodu na plebanii, na której zmarło dziecko wikariusza. Postępowanie jednak nie zostanie zakoączone, bo nie zgodzili się na to nadzorcy z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Ksiądz Mariusz G. do dziś nie poniósł żadnej kary - pisze dzisiejszy "Głos Wielkopolski". - Pracuje w Pnikucie na Ukrainie i czuje się niewinny, mimo że nie wezwał karetki podczas porodu swojego syna. "Głos" zapowiada też materiał, który dziś o 20.20 wyemituje TVP1 w programie Tomasza Sekielskiego "Po prostu". Z poznaąskiego Junikowa na misję

Przypomnijmy. W lutym 2011 r. w mieszkaniu ks. Mariusza G. na poznaąskim Junikowie rozpoczął się poród jego dziecka. Matką była dziewczyna, którą wikary poznał na rekolekcjach. Kapłan - jak sam przyznał - nie chciał tego dziecka. Kobieta pierwsze skurcze zaczęła odczuwać wieczorem, wikary przygotował jej posłanie i poszedł do swojego pokoju słuchać muzyki. Nad ranem obudziły go krzyki. Kobieta krwawiła i prosiła o wezwanie karetki. Kapłan nie zareagował, dziecko zmarło. Kościelni przełożeni odwołali wikarego z parafii na Junikowie i przenieśli do klasztoru pod Ostrowem Wlkp., a potem wysłali na misję na Ukrainę. Ksiądz opowiedział dziennikarce o kontaktach z kobietami

Ks. Mariusza G. we wsi Pnikut na Ukrainie znalazła dziennikarka programu "Po prostu" (nowy program Tomasza Sekielskiego w TVP 1). Jak pisze dzisiejszy "Głos", dziennikarka podała się za doktorantkę interesującą się duszpasterstwem polskich księży na Ukrainie: "Ksiądz opowiedział jej o swoich kontaktach z kobietami, które miał nawiązywać jeszcze w trakcie pobytu w seminarium. - Zapytałam go, czy w związku z tym, że romansuje i robi to konsekwentnie, nie uważa, że to sygnał, by zrzucił sutannę. Nie uważa także, żeby hipokryzją było mówienie innym, jak żyć, po tym wszystkim, co się stało - mówi reporterka programu. (...) - Mówił, że matka jego dziecka, Agnieszka D., mu wybaczyła. Dodał też, że wciąż mają ze sobą kontakt, by potem się z tego wycofać. Był bardzo luźny w rozmowie i sposobie bycia. Stwierdził, że jest niewinny - mówi Iwona Poreda". Prokuratura okręgowa zażądała biegłych spoza Poznania

Śledztwo w sprawie nieudzielenia pomocy podczas porodu prokuratura najpierw umorzyła, opierając się na opinii doktora Krzysztofa Kordela. Uznał on, że szanse na uratowanie dziecka nawet w szpitalu byłyby nikłe, bo było owinięte pępowiną. Po artykule "Głosu" (gazeta opisała sprawę w lipcu 2012 r.) akta badała prokuratura okręgowa. Ale uznała, że w śledztwie nie było uchybieą: dowody zostały należycie zebrane i ocenione. Prokuratura apelacyjna uznała jednak, że sprawę umorzono przedwcześnie, i nakazała śledztwo wznowić. Jak informuje dzisiejszy "Głos", Wydział Nadzoru poznaąskiej prokuratury okręgowej zażądał niedawno powołania innych biegłych, tym razem spoza Poznania. - Nowymi biegłymi zostali lekarze z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Mają ocenić cały przebieg porodu oraz odpowiedzieć, jak duże szanse na przeżycie miałoby dziecko księdza, gdyby rodziło się w szpitalu. Na ich opinię będziemy czekać ok. 9 miesięcy, bo tyle czasu wyznaczyli na sporządzenie swojej ekspertyzy - mówi w rozmowie z "Głosem" Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznaąskiej prokuratury okręgowej. źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt Materiał filmowy do tematu: http://vod.pl/po-prostu,105607,w.html

: 15 sty 2013, 13:58
autor: NEVIL

Ustawowa dyskryminacja właścicieli

Piotr ciężko pracował przez wiele lat. Dobrze zarabiał, ale jednocześnie był bardzo oszczędny. Potrafił wyrzec się naprawdę wielu rzeczy, więc dorobił się pewnej ilości gotówki. Postanowił wziąć sprawy we własne ręce i otworzyć wypożyczalnię samochodów. Stwierdził, że kupi kilka pojazdów, a potem będzie udostępniać je klientom za niewielką opłatą, tak aby z zainwestowanej gotówki otrzymać zysk nieco lepszy niż na lokacie w banku. Kupił samochody tanie, ale solidne i mało awaryjne, tak aby mieć z nimi jak najmniej pracy. Po prostu chciał zainwestować swoje ciężko zarobione i zaoszczędzone pieniądze, z korzyścią dla siebie, ale także dla swoich klientów, którzy mogli w bardzo rozsądnej cenie skorzystać z samochodu.

Okazało się, że zarabianie na wypożyczaniu samochodów nie jest wcale takie łatwe. Mimo że Piotr kupił te samochody za własne, ciężko zarobione pieniądze i jest ich pełnoprawnym właścicielem, to prawo z jakichś dziwnych przyczyn bardzo faworyzuje jego klientów. Przykładowo - bardzo szczegółowo reguluje kwestię rozwiązania zawartej z klientem umowy na wypożyczenie auta. Jak wiadomo, jeśli klient prawidłowo z samochodu korzysta i płaci, Piotr nie chce z nim rozwiązywać umowy. Ale jeśli klient sprawia kłopoty, np. nie płaci na czas, najlepszym sposobem, żeby uchronić się przed bankructwem, jest jak najszybsze rozwiązanie umowy o wypożyczenie samochodu, odzyskanie go i wypożyczenie innemu, lepszemu klientowi.

Niestety, zgodnie z prawem zawarta z klientem umowa na wypożyczenie samochodu może być rozwiązana z jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia wyłącznie w ściśle określonych przypadkach.


Jeden z nich to przypadek, gdy klient prowadzi samochód w sposób zagrażający bezpieczeństwu, niszczy go albo jest w jakiś sposób uciążliwy dla innych kierowców. Ale najpierw trzeba tego klienta upomnieć na piśmie!

Drugi z nich to przypadek, gdy klient przestanie płacić za wypożyczenie samochodu Piotra. Ale tylko jeśli klient nie zapłaci za pełne trzy miesiące, Piotr upomni go pisemnie i da jeszcze jeden miesiąc na zapłatę. Oznacza to, że umowa zakończy się dopiero wtedy, gdy klient pojeździ sobie za darmo przez cztery miesiące. A jeśli klient płaci, ale ma zaległości na mniej niż trzy miesiące, umowy nie można zerwać i nie można odzyskać samochodu.

Trzeci przypadek - gdy klient odda samochód komuś innemu. Dobrze, że przewidziano taką możliwość, prawda?

W razie gdyby Piotr chciał wypożyczonym samochodem pojeździć samemu, to okres wypowiedzenia umowy z klientem wynosi sześć miesięcy, ale można to zrobić wyłącznie wówczas, gdy klient ma jakiś inny samochód albo Piotr zapewni mu samochód zastępczy. Jeśli klient nie ma innego samochodu albo nie dostanie od Piotra samochodu zastępczego, okres wypowiedzenia umowy wynosi trzy lata. Na podobnych warunkach Piotr może zerwać umowę, gdyby jego samochodem chciała pojeździć jego córka lub syn, ale Piotr musi o tym poinformować klienta i powiedzieć mu, kto rzeczywiście będzie tym samochodem jeździł. Dodatkowo, jeśli Piotr nie zacznie albo przestanie jeździć tym samochodem (w ciągu pół roku), klient może zażądać ponownego wypożyczenia tego samego samochodu bądź dopłaty do samochodu, który wypożycza obecnie. Co więcej, jeśli klient będzie miał więcej niż 75 lat i nie będzie miał innego samochodu, będzie mógł samochodem wypożyczonym od Piotra jeździć do końca życia. Równie dobrze przez kolejne 20 czy 30 lat

No dobrze, a co się dzieje, jak Piotrowi już się uda tę umowę z klientem rozwiązać? W dużym błędzie jest ten, kto myśli, że Piotr swój samochód odzyska.

Gdyby Piotrowi przyszło do głowy proste rozwiązanie, tj. wziąć drugie kluczyki, pójść pod dom klienta, wsiąść do samochodu i odjechać (przecież klient nie będzie go pilnował 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku, więc pewnie nie wymagałoby to nawet użycia firmy ochroniarskiej), to lepiej niech od razu zgłosi się do aresztu. Bo takie działanie byłoby niezgodne z prawem. W związku z tym nie ma co nawet rozmawiać z policją, bo ona również nie odzyska dla Piotra jego samochodu.

Zgodnie z prawem, aby odzyskać własny samochód wykorzystywany bezumownie przez klienta Piotr musi skierować sprawę do sądu. W pozwie powinien wykazać, że samochód należy do niego oraz że klient nie ma umowy na jego wypożyczenie.

Gdy sąd nakaże klientowi zwrot samochodu, klient może ten wyrok zignorować. Wtedy wkracza do gry komornik. Sprawa w tym momencie jeszcze bardziej się komplikuje. Jeśli klient ma jakiś inny samochód w zanadrzu, komornik odzyska samochód Piotra. Najczęściej jednak klient nie ma innego samochodu (bo po co by wtedy pożyczał auto od Piotra?) - wtedy sprawa rozwija się dalej, w zależności od tego, jaki wyrok wydał sąd.

Jeśli sąd w wyroku stwierdzi, że klient ma prawo do samochodu zastępczego, Piotr nie odzyska swojego samochodu, dopóki gmina nie zapewni klientowi tego samochodu zastępczego. A z tym gminy z braku funduszy najczęściej sobie nie radzą albo zajmuje im to dużo czasu. W międzyczasie klient nadal jeździ sobie samochodem Piotra. Najczęściej za niego nie płaci.

Jeśli sąd w wyroku stwierdzi, że klient nie ma prawa do samochodu zastępczego, to do odzyskania samochodu przez Piotra konieczne będzie wskazanie pojazdu tymczasowego dla klienta. A tego wskazania może dokonać gmina, Piotr lub ktoś inny. Najszybciej oczywiście będzie, jeśli to Piotr zapewni pojazd tymczasowy, samemu za niego płacąc. Oznacza to, że Piotr powinien zapłacić za to, że ktoś odda mu jego samochód. Czy przypadkiem nie podpada to pod definicję szantażu lub okupu?

Aha, wyroków nakazujących zwrot samochodu należącego do Piotra nie wykonuje się w okresie od 1 listopada do 31 marca - nie można dopuścić, żeby klient zmarzł, prowadząc życie bez samochodu (przecież komunikacja miejska nie zapewnia wystarczającego komfortu). Niezależnie od tego, że Piotr najprawdopodobniej będzie musiał korzystać z komunikacji miejskiej, żeby zaoszczędzić pieniądze na sprawę sądową, koszty komornika i utrzymanie samochodu wykorzystywanego nadal przez klienta!

Myliłby się ktoś, kto by stwierdził, że pojazd tymczasowy nie musi wiele kosztować (przecież można klientowi dać rower). Otóż nawet pojazd tymczasowy musi spełniać pewne standardy, tj. przede wszystkim funkcjonalnie odpowiadać samochodowi. Dodatkowo musi być ogrzewany (więc rower odpada), mieć podstawkę na napoje, nie może być zardzewiały.

W tym całym opisie pominięto kwestię odzyskania pieniędzy za wypożyczenie, bo w obliczu problemów z odzyskaniem wypożyczonego samochodu odzyskanie pieniędzy wydaje się już mniej istotnym procesem. Na pewnym etapie osobom takim jak Piotr zależy już tylko na tym, żeby odzyskać samochód (będący ich własnością).

A wszystkie powyższe zobowiązania właścicieli wypożyczalni samochodów opisane są w Ustawie o ochronie praw klientów wypożyczalni samochodów.

Wydaje się Państwu, że powyższe zasady są absurdalne i nie ma możliwości, żeby rzeczywiście istniały w polskim porządku prawnym? Proszę w powyższym tekście zamienić słowo "samochód" na słowo "mieszkanie", słowo "wypożycza" na słowo "wynajmuje", a słowo "klient" na słowo "lokator". Poznamy wtedy doskonały przykład, jak państwo zrzuciło swoje obowiązki (zapewnienia dachu nad głową potrzebującym) na prywatnych właścicieli mieszkań, jednocześnie bardzo skutecznie zniechęcając prywatnych inwestorów do zaangażowania się w budownictwo czynszowe.

Pragnę jedynie dodać, że nie mam nic przeciwko powyższym zasadom, o ile dotyczą one lokatorów korzystających z zasobów mieszkaniowych należących do gminy. Problem w tym, że obejmują one nie tylko gminne zasoby, ale też wszystkie mieszkania, również te będące prywatną własnością.

Grzgorz Grabowski prowadzi bloga dla właścicieli wynajmowanych mieszkań wynajmistrz.pl/blog, jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości na Wynajem "Mieszkanicznik"


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,131 ... z2I33hyLvz

: 15 sty 2013, 15:36
autor: NEVIL
Komentarz internauty:

jamj
Z powodu ucieczki w kajdankach proponuję dopieprzyć mu artykuł za kradzież mienia państwowego...
Następnym razem zdejmie przed ucieczką i odda policjantowi.


====================================

Przestępca w kajdankach uciekł z konwoju. Policyjna obława
Obrazek

- Policjanci w Wałczu poszukują 26-latka, który po godz. 11 zbiegł z policyjnego konwoju, tuż po wyprowadzeniu z radiowozu - podaje TOK FM.


Mężczyzna był przewożony z aresztu śledczego w Szczecinie do Prokuratury Rejonowej w Wałczu, gdzie miał usłyszeć zarzuty za włamania. Na swoim koncie ma też rozboje. Jest znany policji i powszechnie znany w mieście, dlatego policja nie zdradza jego inicjałów.

Policjantka z Wałcza st. sierż. Beata Budzyń mówi za to, jak wygląda. - Wysoki, krótko ścięte włosy, sportowe buty, jasny dres. Miał kajdanki na rękach.

26-latka szuka kilkudziesięciu funkcjonariuszy.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 15 sty 2013, 16:04
autor: NEVIL
Komentarze internautów:

bogoria11
Naprawdę żenujące. Czyli cała ta styropianowa opozycja robiła to dla forsy. Sens ich działań, jeśli oceniać to po zjawisku TKM za rządów AWS/UW polegał na wymianie elit, dorwaniu się do władzy i pieniędzy. Elity opozycji kompromitują się z każdym dniem. Najpierw domaganie się pieniędzy za represje komunistyczne, potem okazało się, że całkiem spore grono opozycjonistów, to byli TW bezpieki (oczywiście nikt nigdy nikogo nie zakapował, ani pieniędzy nie brał). Zresztą Romaszewski ukazał swoje merkantylne oblicze zaraz po wyborach kiedy narzekał nie na brak reelekcji, ale na utratę apanaży, biura, służbowego samochodu. Smutne. Legendy obracają się w gruzy...

-----------------------------------------------------------

neumarkt

Może nawet zasłużony, ale jaka wstrętna kreatura! Łasy na pochwały, samochodziki slużbowe, a teraz gratyfikacje za bohaterską działalność. To bohaterstwo to dmuchanie do mikrofonu z zasięgiem 200 metrów? Smieszny człowieczek, godny pożałowania!

--------------------------------------------------------------

zorn.gottes

typowy bohater - roszczeniowiec.
męczennik od siedmiu boleści.
w pisie pełno takich.
przefarbowało od prezesa, który miał jeszcze gorzej, bo go zamknąć nie chcieli.


=======================================
"To, co zrobił Romaszewski, budzi niesmak. Do głowy by mi nie przyszło, żeby wyciągać pieniądze od III RP"
Obrazek
Waldemar Kuczyński krytykuje Zbigniewa Romaszewskiego za to, że wystąpił do sądu o odszkodowanie za represje w czasach PRL. B. wicemarszałek Senatu dostanie 240 tys. zł. Wg Romaszewskiego pozwoli to jemu i żonie na godne życie. Obecnie mają dochody na poziomie prawie 6 tys. zł. - Nie siedziałem tyle, ile Romaszewski. Ale do głowy by mi nie przyszło, żeby wyciągać pieniądze od III RP. A my mamy sporo mniej pieniędzy - mówił Kuczyński w TOK FM.

Zbigniew Romaszewski to jeden z założycieli Komitetu Obrony Robotników. Razem z żoną kierował Biurem Interwencji KOR. Po 1989 roku zasiadał w Senacie. Pełnił m.in. funkcję wicemarszałka izby. Po przegranych wyborach w 2011 roku został wybrany na sędziego Trybunału Stanu.

Warszawski sąd przyznał mu w sumie 240 tys. zł za krzywdę, jaką było skazanie w 1983 roku na cztery i pół roku więzienia. Opozycjonista spędził w więzieniu dwa lata.


Jak tłumaczył Zbigniew Romaszewski, decyzja sądu jest wyrównaniem patologii panujących w Polsce. Dziś otrzymuje ponad 4 tys. zł emerytury, a jego żona ok. 1,7 tys. zł. Przyznane pieniądze, jak mówił, pozwolą im na godne życie.

To budzi niesmak

Postępowanie Zbigniewa Romaszewskiego oburzyło innego opozycjonistę - Waldemara Kuczyńskiego. Jak mówił w "Poranku Radia TOK FM", na drogę sądową powinny się decydować tylko osoby, które znajdują się w trudnym położeniu.

- To, co zrobił Romaszewski, budzi niesmak. Nie siedziałem tyle, ile Romaszewski. Ale swoje przeżyłem i do głowy by mi nie przyszło, żeby wyciągać pieniądze od III RP. I to na dodatek będąc w dobrej sytuacji, kiedy na dwuosobowe gospodarstwo jest 5 700 zł. My z żoną mamy sporo mniej - argumentował Kuczyński, który po raz pierwszy został zatrzymany w 1968 roku.

Jak stwierdził publicysta, Zbigniew Romaszewski dostał od demokratycznej Polski nagrodę, bo przez lata pełnił "wysokie stanowiska publiczne".

- Tę decyzję tłumaczę tym, że on nienawidzi III RP. Być może gdyby to była IV RP, prowadziłby niegodne życie za 5 700 zł - stwierdził Waldemar Kuczyński.

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,1320 ... BoxWiadTxt

: 15 sty 2013, 19:13
autor: Magda_S
NEVIL pisze:B. wicemarszałek Senatu dostanie 240 tys. zł. Warszawski sąd przyznał mu w sumie 240 tys. zł za krzywdę, jaką było skazanie w 1983 roku na cztery i pół roku więzienia. Opozycjonista spędził w więzieniu dwa lata."
Mam nadzieję, że ten pan (o którym było głośno w zeszłym roku), który przesiedział w więzeniu niesłusznie 12 lat, dostanie proporcjonalnie więcej.

: 15 sty 2013, 19:15
autor: Magda_S
NEVIL pisze:
Ponad 5500 zł mandatu za jazdę autobusem MPK. Przedszkolanki nie zdążyły skasować biletów
MPK już przeprosiło :-)
Każda firma ma nadgorliwca w swoich szeregach.

: 15 sty 2013, 19:17
autor: Magda_S
NEVIL pisze:Komentarze pod artykułem:

~Edyta -
Marzę, żeby wyjechać z tego przeklętego kraju z moją rodziną i moimi zwierzakami (...) Wolałabym średniowiecze niż rządy obecnych bandziorów w garniturach....
Jassssssssne, już widzę to prawo i sprawiedliwość w czasach średniowiecznych...

: 16 sty 2013, 14:23
autor: NEVIL
A pamiętacie, jak wszyscy piali z zachwytu, jak pierwszy z zakupionych dreamlinerów wylądował na Okęciu ? :-)
===============================================

Dreamlinery nie powinny na razie latać
LOT powinien zawiesić eksploatację Boeingów 787 - uważa Tomasz Hypki. Zdaniem eksperta lotniczego należy poczekać, aż Amerykanie wyeliminują wszystkie problemy techniczne nowego samolotu.
Obrazek
Przypomniał jednocześnie, że w lotnictwie bezpieczeństwo jest najważniejsze. W związku z tym LOT powinien wstrzymać wszystkie rejsy do momentu naprawienia przez producenta wszystkich usterek. Tomasz Hypki uważa, że problemy Boeinga 787 wynikają z tego, że jest to zupełnie nowa konstrukcja. Dodał także, że w dreamlinerze znalazło się bardzo dużo systemów, które do tej pory nie były stosowane i testowane w lotnictwie cywilnym. Przypomniał także, że ten samolot ma ogromne zapotrzebowanie na energię elektryczną ponieważ zrezygnowano w jego konstrukcji z urządzeń hydraulicznych na rzecz elektrycznych. Jest też poważny problem z akumulatorami w Boeingu 787. Hypki dodał, że poza problemami z instalacją elektryczną jest kłopot z układem paliwowym.

LOT zbankrutuje?


Więcej: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... ac,1883843

: 16 sty 2013, 15:08
autor: NEVIL
Komentarze internautów:
iremus
Przepraszam czy Sikorski przejął władzę w III RP? Czy w III RP istnieje jakiś parlament ?
Po prostu skandal !!!!!!

------------------------------------
axenrolle
Koniecznie ale to koniecznie musimy wesprzeć Francję !!! Mamy wobec niej wielki dług do spłacenia Ona to znaczy ta Francja nigdy nas nie zawiodła szczególnie w 1939 że o takich drobnostkach jak San Domingo czy Hiszpania nie wspomnę.
==========================================
Sikorski nie wyklucza wysłania polskiej misji wojskowej do Mali
Obrazek
Polska jako członek Unii Europejskiej rozważa wysłanie wojskowej misji szkoleniowej do objętej walkami Mali - powiedział w radiowej Trójce Radosław Sikorski. Szef dyplomacji podkreślił, że kolejnym etapem może być misja militarna, ale w tej sprawie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje.

Minister Sikorski przypomniał, że w Mali doszło do zerwania rozejmu, a to może doprowadzić do przejęcia władzy przez fundamentalistów islamskich. - Powiedzmy to wprost: mamy do czynienia z olbrzymimi połaciami kraju kontrolowanymi przez Al-Kaidę. Od czasów 11 września i ataków na Europę wiem, jak może to być niebezpieczne, kiedy terroryści mają fizyczną kontrolę nad jakimś terytorium. A Mali jest znacznie bliżej Europy niż Afganistan - powiedział Radosław Sikorski.

Minister pytany o to, kiedy zapadnie decyzja ws. wysłania misji szkoleniowej przypomniał, że w czwartek zbiera się nadzwyczajna rada ministrów Unii Europejskiej w sprawie konfliktu w Mali, gdzie będą podejmowane decyzje polityczne, a w kraju czekają go jeszcze konsultację z prezydentem i premierem.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... _Mali.html