: 14 sty 2013, 12:56
Komentarze pod artykułem:
~Edyta -
Marzę, żeby wyjechać z tego przeklętego kraju z moją rodziną i moimi zwierzakami i nigdy w życiu nie postawić nogi na tej przeklętej ziemi. Polska to najgorsza macocha dla Polaków, zamiast być Matką! Wolałabym średniowiecze niż rządy obecnych bandziorów w garniturach....
-------------------------------------------
~Bładnica -
Panie Bielecki, zapomniał Pan o podstawowej zasadzie; żeby kupować trzeba zarabiać!!!
========================================
Najgorsze dla gospodarki, jeśli Polacy przestaną wydawać
Zapowiada się rok niepewności w gospodarce. Zdaniem Jana Krzysztofa Bieleckiego, Polskę czeka dobra druga połowa roku. - Naszą specjalnością jest balansowanie pomiędzy dyscypliną fiskalną a wzrostem gospodarczym, a nie dochodzimy do "zabicia" wzrostu gospodarczego zbyt agresywną polityką fiskalną czy monetarną - mówi przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze. Według niego, największym niebezpieczeństwem dla naszej gospodarki byłoby pogorszenie się nastrojów konsumenckich i wyhamowanie popytu wewnętrznego.
- Dla nas w tej chwili największym ryzykiem byłoby to, gdyby gwałtownie pogorszyły się nastroje konsumentów, bo w końcu konsumpcja to podstawowy czynnik wzrostu gospodarczego. Jeżeli konsumenci stwierdzą, że jest niebezpiecznie i przestaną wydawać, zaczną dodatkowo oszczędzać, to jest najgorsze, co się może przydarzyć - wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jan Krzysztof Bielecki.
Rząd założył w ustawie budżetowej wzrost gospodarczy na poziomie 2,2 proc. i bezrobocie w wysokości 13 proc. Zdaniem części ekonomistów i analityków to bardzo optymistyczne prognozy, które będzie trzeba zmieniać w ciągu roku. Nie wyklucza tego również minister finansów Jacek Rostowski, jeśli sytuacja gospodarcza pogorszy się. Liczy jednak na to, że w drugiej połowie roku polski wzrost gospodarczy przyspieszy. Przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze ufa intuicji ministra finansów.
- Może być taka sytuacja, że gospodarka europejska osiągnęła swoje przysłowiowe dno i jeżeli polityka regulacyjna na rynku finansowym będzie trochę poluzowana, to będziemy mieli kilka czynników, które powinny wspierać rozwój gospodarczy - mówi były premier.
Więcej: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... ac,1882174
~Edyta -
Marzę, żeby wyjechać z tego przeklętego kraju z moją rodziną i moimi zwierzakami i nigdy w życiu nie postawić nogi na tej przeklętej ziemi. Polska to najgorsza macocha dla Polaków, zamiast być Matką! Wolałabym średniowiecze niż rządy obecnych bandziorów w garniturach....
-------------------------------------------
~Bładnica -
Panie Bielecki, zapomniał Pan o podstawowej zasadzie; żeby kupować trzeba zarabiać!!!
========================================
Najgorsze dla gospodarki, jeśli Polacy przestaną wydawać
- Dla nas w tej chwili największym ryzykiem byłoby to, gdyby gwałtownie pogorszyły się nastroje konsumentów, bo w końcu konsumpcja to podstawowy czynnik wzrostu gospodarczego. Jeżeli konsumenci stwierdzą, że jest niebezpiecznie i przestaną wydawać, zaczną dodatkowo oszczędzać, to jest najgorsze, co się może przydarzyć - wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jan Krzysztof Bielecki.
Rząd założył w ustawie budżetowej wzrost gospodarczy na poziomie 2,2 proc. i bezrobocie w wysokości 13 proc. Zdaniem części ekonomistów i analityków to bardzo optymistyczne prognozy, które będzie trzeba zmieniać w ciągu roku. Nie wyklucza tego również minister finansów Jacek Rostowski, jeśli sytuacja gospodarcza pogorszy się. Liczy jednak na to, że w drugiej połowie roku polski wzrost gospodarczy przyspieszy. Przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze ufa intuicji ministra finansów.
- Może być taka sytuacja, że gospodarka europejska osiągnęła swoje przysłowiowe dno i jeżeli polityka regulacyjna na rynku finansowym będzie trochę poluzowana, to będziemy mieli kilka czynników, które powinny wspierać rozwój gospodarczy - mówi były premier.
Więcej: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... ac,1882174








