Rak islamu jest u waszych drzwi
W Europie jest zaledwie kilka krajów, które – mam nadzieję – będą na tyle odważne, by powstrzymać islamski nowotwór. To państwa Europy Środkowo-Wschodniej, wśród nich Polska. Nie zmieniajcie swojego nastawienia, nie poddajcie się naciskom, pozostańcie silni – mówi ks. Douglas Al-Bazi, chaldejski duchowny z Iraku, w rozmowie z „Gazetą Polską”.
„Państwo Islamskie reprezentuje islam w stu procentach” – powiedział Ksiądz w tym roku na konferencji w Rimini. Gdyby takie słowa wypowiedział w Europie jakiś ważny polityk, z miejsca zostałby oskarżony o „faszyzm” i „islamofobię”.
Niech ci, którzy rzucają takie oskarżenia, przyjadą do Iraku. Zobaczyliby, że nie ma czegoś takiego jak umiarkowany islam. Religia ta – i postępowanie jej wyznawców – nie zmieniły się od czasów Mahometa. Wciąż podstawową metodą jest zabijanie wrogów i niszczenie grup lub jednostek, które nie chcą się podporządkować muzułmanom. Jeśli spojrzymy na historię islamu, to zobaczymy, że nie jest on w stanie zaakceptować istnienia żadnej innej religii bądź mniejszości w obrębie społeczności muzułmańskiej. Dlaczego Państwo Islamskie, o które pan pyta, nie może być pokonane przez żadną inną grupę islamistyczną? Bo postępuje zgodnie z wytycznymi Koranu, nieraz co do słowa. Niemuzułmanów żyjących wśród wyznawców Allaha można według zasad islamu potraktować na trzy sposoby: nawrócić ich na mahometanizm, obłożyć specjalnym podatkiem, czyli dżizją, lub wyelimować, czyli wypędzić albo zabić. Tak było za czasów Mahometa, tak jest teraz w Państwie Islamskim – nic się przez te półtora tysiąca lat nie zmieniło. Dziś ofiarą takiego okrutnego traktowania w państwach rządzonych przez islamistów padają nie tylko chrześcijanie, lecz także choćby jazydzi.
To okrutne traktowanie zna Ksiądz z autopsji, bo był Ksiądz porwany i więziony przez terrorystów z Państwa Islamskiego. Jak doszło do tego uprowadzenia?
To nie byli ludzie z Państwa Islamskiego, lecz z szyickiej bojówki. Do porwania doszło w 2006 r. w Bagdadzie, gdy Państwo Islamskie dopiero zaczynało w Iraku swoją zbrodniczą działalność. Już przed uprowadzeniem dochodziło do ataków na naszą parafię: najpierw zaatakowano przy użyciu ładunków wybuchowych nasz kościół, później zostałem postrzelony z kałasznikowa przez snajpera, który strzelał do wiernych wychodzących ze świątyni.
Wreszcie porwano mnie na ulicy, zasłaniając mi oczy i przewożąc furgonetką do jakiegoś domu. Byłem więziony tam przez dziewięć dni. Muzułmanie założyli mi kajdanki, przez pierwsze kilka dni nie dali mi nawet wody do picia. Każdej nocy, po włączeniu kanału radiowego, na którym głośno czytano Koran, porywacze poddawali mnie torturom. Bili mnie młotkiem po twarzy i kolanach, złamali mi dwa kręgi, wybili kilka zębów. Wypuszczono mnie dopiero wtedy, gdy Kościół katolicki zapłacił islamistom okup. Wciąż mam ślady po torturach, ale udało mi się przeżyć. Niestety, wielu innych chrześcijan – duchownych i wiernych – zostało porwanych i zabitych. Wielu z nich zginęło podczas zamachów na kościoły, przeprowadzanych systematycznie i z coraz większym okrucieństwem.
Ta fala nienawiści do chrześcijan narasta, bo w 2013 r. został Ksiądz zmuszony do opuszczenia Bagdadu i przeniesienia się wraz z wieloma wiernymi do Irbilu, stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego...
Urodziłem się w Bagdadzie, mieszkałem tam kilkadziesiąt lat. Kontakt z muzułmanami mam od dzieciństwa, mogę więc zaświadczyć, że problemem islamizmu i jego zbrodni nie jest nienawiść religijna, lecz islam sam w sobie. Mieszkańcy Starego Kontynentu muszą sobie uświadomić, że czym innym jest sytuacja, w której chrześcijanin lub ateista żyje wśród muzułmanów, a czym innym, gdy muzułmanie żyją wśród ludzi innych wyznań jako mniejszość, tak jak w Europie. W tym drugim przypadku wyznawcy islamu próbują zdominować resztę społeczeństwa, mówiąc o prawach człowieka, o prawach mniejszości, o wolności religijnej. Ta taktyka dostosowana jest do wymogów sytuacji, bo już w państwach islamskich, w których muzułmanie stanowią większość, wszystko wygląda inaczej. Po pierwsze: o żadnych prawach człowieka nie może być mowy; wystarczy spojrzeć, jak traktowane są przez muzułmanów dziewczęta i kobiety. Po drugie: prawa mniejszości nie istnieją, a prześladowania każdej nieprzystającej do ogółu społeczności różnią się w poszczególnych miejscach jedynie skalą. Po trzecie: wolność religijna to coś w islamskich państwach nieznanego. Jest to – o czym nie chcą pamiętać europejscy obrońcy islamu – dziedzictwo samego Mahometa, który w liście do Herakliusza I, cesarza bizantyjskiego, żądał: „Proszę Cię, abyś przyjął islam. Zostań muzułmaninem, a będziesz miał pokój: Allah wynagrodzi Cię podwójnie. Lecz jeśli się odwrócisz, na Tobie zaciąży grzech Twoich poddanych”.
Tysiące imigrantów z Syrii, Iraku, Afganistanu, Kosowa, Erytrei, Somalii i innych państw wyruszają codziennie do Europy. Czy powinniśmy przyjmować ich z otwartymi ramionami, jak nakazują niemal wszystkie główne europejskie media i najważniejsi unijni politycy?
Kilka miesięcy temu byłem w Polsce i mówiłem: „Obudźcie się. Rak islamu jest u waszych drzwi, musicie uważać”. Nie jestem oczywiście przeciwko pomocy humanitarnej, sami pomagamy przecież w naszym ośrodku w Irbilu wszystkim ludziom niezależnie od pochodzenia i religii. Jeśli żyłbym w Polsce, byłbym zapewne jednym z pierwszych, którzy ruszyliby na pomoc potrzebującym. Ale ta tysięczna, a może i milionowa fala ludzi, która zmierza do Europy – mówię tu o muzułmanach – idzie do was, by zniszczyć chrześcijańską cywilizację i wasz kontynent. Uwierzcie mi.
Wiem, że dla niektórych moje słowa zabrzmią zbyt dosadnie, ale przyjmując tych imigrantów, hodujecie w ciele Europy nowotwór. Sprowadzacie na wasze rodziny, wasze dzieci niebezpieczeństwo terroru, zamieszek, religijnej nienawiści. W przeciwieństwie do większości europejskich polityków znam język arabski, wiem też, czym jest islamski terroryzm, znam twarze jego promotorów. Dlatego gdy przeglądam arabskie strony internetowe i widzę ludzi, którzy pozują dziś z uśmiechem do zdjęć w Niemczech, Austrii i Szwecji, a jeszcze niedawno byli w Iraku dżihadystami mordującymi ludzi – jestem przerażony. Naprawdę musicie być ostrożni, bo otwieracie drzwi niebezpiecznym ludziom.
W Europie jest zaledwie kilka krajów, które – mam nadzieję – będą na tyle odważne, by powstrzymać ten islamski nowotwór. To państwa Europy Środkowo-Wschodniej, wśród nich Polska. Apeluję do pana rodaków: nie zmieniajcie swojego nastawienia, nie poddajcie się naciskom, pozostańcie silni. I przede wszystkim: bardzo dokładnie wybierzcie ludzi, których przyjmiecie.
źródło:
http://niezalezna.pl/71755-rak-islamu-j ... zych-drzwi