=====================

Finansowa sytuacja wrocławskiego klubu, aktualnego mistrza Polski, którego właścicielami są grupa Polsat oraz miasto Wrocław, jest dramatyczna. Przed weekendem "Gazeta" informowała o wystawionym przez sąd nakazie zwrotu miastu 12 mln zł, które samorząd pożyczył klubowi w 2012 r. Pieniądze jednak do miasta na razie nie wrócą. Jak przyznał prezes klubu Piotr Waśniewski, spółka nie ma z czego oddać długu. Stare długi to niejedyny problem Śląska. Brak ich choćby na bieżące wypłaty pensji piłkarzom. Dlatego w ostatnich tygodniach potrzebne były kolejne pożyczki. Pożyczka krótkoterminowa
Jak dowiedziała się "Gazeta", tym razem klub wsparło nie bezpośrednio miasto, ale należąca w 100 proc. do miasta spółka - Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Funkcję walnego zgromadzenia pełni w niej prezydent Rafał Dutkiewicz, a w radzie nadzorczej zasiada m.in. Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i równocześnie wiceszef rady nadzorczej Śląska Wrocław. Na razie na konto klubu z MPWiK przelano 2 mln zł, ale łączna wartość pożyczki wynieść ma 4 mln zł. Gdy na początku roku wzrastały opłaty za wodę i ścieki (w przypadku ścieków ceny wzrosły o 11 proc.!), wiceprezes MPWiK tłumaczył podwyżki koniecznością gromadzenia środków na wkład własny konieczny do uzyskania kredytu na inwestycje. Chodzi m.in. o rozbudowę północnej magistrali wodociągowej, doprowadzenie kanalizacji do nowo budowanego szpitala wojewódzkiego i na osiedle Nowe Żerniki. Jak to możliwe, że w takiej sytuacji spółka ma pieniądze na pożyczkę? Rzecznik MPWiK Konrad Antkowiak powiedział: - Plany inwestycyjne budowane są w perspektywie wieloletniej, a pożyczka dla klubu jest krótkoterminowa i zostanie zwrócona jeszcze w tym roku. Dlatego nie wpływu na realizację planowanych inwestycji. Chcieliśmy zapytać Antkowiaka, czy mimo wszystko pożyczanie pieniędzy spółce, która ma kłopoty finansowe i nie jest w stanie terminowo spłacać długów wobec miasta, nie jest dla MPWiK ryzykowne i co zrobi spółka, jeśli pieniędzy nie odzyska, ale odpowiedzi się nie doczekaliśmy. Magistrat nie widzi związku
Magdalena Okulowska, rzeczniczka magistratu, zapytana przez nas, także nie widzi związku między pożyczką udzieloną przez MPWiK klubowi a podwyżkami cen za wodę i ścieki. Przy okazji Okulowska przyznała, że miasto nie zamierza twardo egzekwować swoich wierzytelności wobec klubu. Powiedziała bowiem: - Sądowy nakaz zwrotu 12 mln zł jest konsekwencją koniecznych działaą prawnych, które musieliśmy podjąć w zgodzie z ustawą o finansach publicznych. Rozważamy obecnie różne ścieżki prawne dla rozwiązania tej sytuacji, ale nie zamierzamy zajmować klubowych kont. Na polecenie prezydenta
Operacja wspierania klubu ze środków miejskich spółek krytykuje opozycja. - Pan prezydent miesza w pustym worku, przerzucając środki z jednej spółki do drugiej. Wizji rozwiązania tego kryzysu jednak nie widać. Przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że Śląsk po prostu nie ma pieniędzy, by pożyczone pieniądze zwrócić. Co wtedy zrobi MPWiK - pyta Renata Granowska, szefowa klubu PO w radzie miejskiej. Niezrzeszony Leszek Cybulski zasiadający w komisjach budżetu i finansów oraz rewizyjnej rady miejskiej przekonuje z kolei, że miejskie spółki dokonują takich wydatków nie z własnej inicjatywy, po analizie potencjalnych zysków, a na polecenie prezydenta miasta. - Mówił mi o tym zresztą sam prezes MPWiK, kiedy pytałem go o wydatki tej spółki na kartę Open Wrocław - mówi "Gazecie" Cybulski. - Kredyt, o który stara się MPWiK, związany jest z dużym rygorem dotyczącym finansów spółki. Jeśli klub nie zwróci jej pieniędzy, trzeba będzie podwyższyć jej kapitał, zatem pieniądze na Śląsk tak naprawdę znów wyłoży miasto. Na początku roku Cybulski apelował do władz miasta, by w cyklu półrocznym ratusz informował opinię publiczną o przepływach finansowych miejskich spółek, stanie realizowanych przez nie inwestycji, a także środkach, jakie przeznaczają one na działania związane ze sponsoringiem. Jego wniosek spotkał się z odmową. źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ow_za.html





