DeeS pisze:
Niczego nie zapomnialem - to co pisze jest spojne. Przedstawiam fakty - a faktem jest to ze Agnieszka najpierw mowila jedno, teraz mowi drugie. Ma do tego prawo jak kazdy z nas. I nie "nagle" my cos twierdszimy. To Agnieszka i weterynarz twierdza. Malo tego. Weterynarz wystawil pisemne zaswiadczenie że tak było. Wedlug ciebie powinienem otym milczec?
Dla mnie kardynalna rzecza jest zasada ze dopoki nie ma udowodnionej winy to nie mozna nikogo skazac - wiec nie pytaj dlaczego jej bronie. Bronie zasady domniemania niewinnosci. I tyle Co do motywow dzialania Agnieszki to pytanie o nie skierowac nalezy do niej, nie do mnie. W rozmowie stwierdzila, ze klamala o tym ze pies sam zdechl gdyz... bala sie reakcji na uspienie psa. Czy jest to wiearygodne? Sami to ocenicie.
I nie miej pretensji ze RELACJONUJE wydarzenia, nawet jesli sie z nimi nie zgadzasz.
Panie DeeS, panie dziennikarzu
Pusty śmiech i bezsilność ogarniają człowieka, gdy czyta Pana "RELACJE" z tej sprawy.
Dzień w dzień powtarza Pan, podaje czytelnikom całkowicie niespójną, nielogiczną wersję "drobnej, wiotkiej blondynki". Nie zadaje jej Pan ani jednego prostego pytania, które skonfrontowałoby jej słowa z zeznaniami dużej grupy osób troszczących się wcześniej o znalezionego psa i tych którzy przyjechali następnie z całej Polski do Lubina aby go ratować, mając nadzieję, że nie jest jeszcze za późno.
Przecież nim przekazano Agnieszce W. psa, przedstawiono jej wszystkie jego choroby(!!) z nowotworem jąder na czele(!!!). Dlaczego bezwolnie podaje Pan w prasie jej kłamstwa?? Dlaczego choćby dla minimum obiektywizmu, nie wspomina Pan o tym wszystkim o czym Pan przeczytał na pierwszych stronach wątku o Ozzim
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29280
zapisywanych między 13 a 18 sierpnia??? Dlaczego???
Ta dziewczyna (choć rzeczywiście myślę o niej: "ta bestia"...) słysząc o tych chorobach mimo wszystko usilnie prosiła aby oddano goldena pod jej opiekę. Miała go czym prędzej przewieźć do Kraśnika, do rodziców, a tam - według jej słów - miał mieć cudowne warunki.
Tymczasem najprawdopodobniej jeszcze tego samego dnia zgładziła psa...
Jej słowa "nie wiedziałam że choruje" (podobnie jak wcześniejsze "zdechł bo nie dostał antybiotyku") brzmią jak drwina, jak kłamstwa 6-letniej dziewczynki...
Jest Pan dorosłą, starszą osobą ale nie przeszkadza to Panu udawać 5-letniego chłopczyka i brać je za dobrą monetę w imię (bardzo, bardzo daleko pojętego...) domniemania niewinności.
Pisze Pan "Agnieszka ma prawo jednego dnia mówić jedno, a drugiego dnia drugie". Czy jednak uczciwy dziennikarz nie informuje czytelnika, że jego rozmówczyni zmienia swą wersję wydarzeń?? Że KŁAMAŁA już wtedy gdy starała się o psa, że KŁAMAŁA w telefonach i smsach gdy psa otrzymała, że KŁAMAŁA gdy trwało już wyjaśnianie losów Ozziego...
To nie jest relacjonowanie zdarzeń, to próba przedstawienia lokalnej społeczności całej sprawy w fałszywym świetle... Niestety...