Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Prezesowi TK konstytucyjny szwindel PO "jakoś przemknął". Nie czytał korespondencji od innych sędziów?
Obrazek
Co tu jest skandalicznego?

— zapytał prezes Trybunału Konstytucyjnego po wycieku kolejnych e-maili sędziów TK.

Tym razem dotyczących zamachu na Konstytucję dokonanego przez PO pod koniec jej rządów. Nie wypada tak szacownej osobie nie odpowiedzieć, więc niniejszym to czynię. Skandaliczne jest pana zachowanie, panie prezesie, i pakowanie się po uszy w kłamstwo. Żeby je panu unaocznić, będę potrzebował garści cytatów i szczypty logiki, reszta jest prosta jak struktura pańskiej obłudnej narracji.

A zatem – 18 grudnia 2015 roku na pytanie red. Piaseckiego w TVN24, czy „nie zapaliła się panu czerwona lampka, że PO próbuje dokonać konstytucyjnego szwindla?”, odpowiadał pan:

Nie, gdyby się zapaliła to oczywiście, ale mi się nie zapaliła. (…) Nie zwróciłem uwagi na ten przepis, bo dla mnie było oczywiste, że taka będzie sekwencja wyboru. Ten przepis nie przewidywał takich emocji politycznych.

Kwestia ta powraca w niedawnym, „ocieplającym” pański wizerunek wywiadzie dla „Wyborczej” na plaży. Pytanie dziennikarza:

Nie mógł pan jakoś tego zablokować albo przynajmniej powiedzieć, że to jest złe, niezgodne z konstytucją?

Odpowiedź pana prezesa:

Nie, nie mogłem, bo to jakoś tak przemknęło, w ogóle nie było przedmiotem dyskusji. Może ci, którzy dziś atakują Trybunał, już wtedy kombinowali (…). W każdym razie ja zaraz na początku października, zaproszony przez telewizję Republika, powiedziałem (…), że dla mnie to jest niezrozumiałe, żeby obsadzać miejsca wtedy, kiedy one po pierwsze nie są jeszcze wolne, a po drugie, kiedy te wakaty pojawią się już w okresie nowego Sejmu.

Tymczasem, jak wynika wprost z opublikowanych przez TVP Info e-maili sędziów TK, otrzymywał pan od nich liczne sygnały, że PO szykuje „szwindel”. Miesiąc przed wejściem w życie ustawy PO o TK, wiceprezes Biernat alarmował:

Panowie, tworzy się fatalna atmosfera wokół ustawy o Trybunale.

I wskazywał, które zarzuty wobec ustawy PO są absolutnie uzasadnione: „procedura wyłaniania kandydatów na kandydatów, wyłanianie sędziów w 2015 r., niskie wymagania kwalifikacji kandydatów na sędziów” itd. Biernat radził, by tłumaczyć w mediach, że na te zapisy sędziowie TK „nie mieli wpływu”.

A sędzia Piotr Tuleja dodawał:

Być może Andrzej (Rzepliński – przyp. KF) powinien porozmawiać z Kopacz, żeby uświadomić jej powagę sytuacji. Jak będą szli w zaparte i cynicznie rozgrywali projekt, to potem nie powinni się dziwić wynikom wyborów. Opozycja zrobi z tego sztandarowy motyw kampanii wyborczej pt. »Jak PO psuje państwo«. I będą mieli rację.

Jak to się ma o stwierdzeń pana prezesa, że „to jakoś tak przemknęło, w ogóle nie było przedmiotem dyskusji”? Jak sam pan mówi, pracuje od ósmej do siódmej. Nie ma pan czasu czytać maili od innych sędziów? Dziś twierdzi pan, że te, które wyciekły, „stawiają Trybunał w bardzo dobrym świetle - pokazują, że byliśmy w równym dystansie do wszystkich”. Tyle że to nieprawda. Pan nie był. I nie musiała się panu zapalać lampka, wystarczyło nie zamykać oczu i uszu na sygnały płynące od innych sędziów Trybunału. A jednak jedynym, co pan wtedy zrobił (kto wie – może już wtedy pan „coś kombinował”?), było kilka zdań w Telewizji Republika. Choć miał pan nieskrępowany dostęp do mediów o znacznie większym zasięgu.

Czy mógł pan zareagować bardziej zdecydowanie? Oczywiście – wszak sam pan to mówi we wspomnianym wywiadzie w „GW”:

Jak jest projekt, to z natury rzeczy prezes Trybunału może się na jego temat wypowiadać. A nawet powinien. Tak jest we wszystkich państwach i na Boga, tutaj udowadnianie czegoś jest degradowaniem pozycji nie tylko Prezesa, ale też samego sądu konstytucyjnego, który jest przedmiotem zmiany ustawy. Trybunał nie może być przedmiotem zmiany ustawy, której projekt nie jest z nim konsultowany (…). To są podstawy tworzenia dobrego prawa.

Jak to zatem możliwe, by szef tak ważnego – jak pan twierdzi – organu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, mógł samemu sobie tak bardzo zaprzeczać? I to w jednym wywiadzie? Ano – odpowiedź jest prosta: ta ostatnia wypowiedź nie dotyczy projektu pańskich przyjaciół z PO, ale „gości” z PiS.

Ot, cała prawda o apolityczności pana prezesa. Warto jednak przypomnieć, że takim właśnie, apolitycznym, nakazuje panu być Konstytucja RP. A zatem - czy pan jej nie zna, czy nie rozumie?

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/310855-pre ... ch-sedziow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wałęsa po śmierci Wajdy: niedługo się spotkamy, spakowany jestem już
Obrazek
Wczoraj zmarł Andrzej Wajda, reżyser między innymi filmu o Lechu Wałęsie. I właśnie on w zaskakujący sposób skomentował informacje o śmierci Wajdy.

– Czasami się sprzeczaliśmy na tematy artystyczne, były między nami różnice światopoglądowe – zwłaszcza w ostatnim czasie – ale to nie zwalnia mnie z oceny tej epoki Wajdy. A była to epoka nie tylko w filmie polskim, ale i światowym. I ta epoka mija
– mówił o Andrzeju Wajdzie aktor Jerzy Zelnik.

O komentarz dziennikarze poprosili również Lecha Wałęsa. Wajda był bowiem reżyserem filmu Wałęsa. Człowiek z nadziei".

- Trzeba się cieszyć, że ludzie wreszcie docenili, wreszcie zauważyli wielkość Wajdy - stwierdził Wałęsa.

- A ja mogę dopowiedzieć: niedługo się spotkamy, spakowany jestem już
- dodał.

źródło: http://m.niezalezna.pl/87335-walesa-po- ... jestem-juz
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Tom

w stosunku do prl opozycja skończyła się wraz ze śmiercią Lalka, później nikt nie walczył z komuną tylko chcieli naprawiać komunizm

------------------------

cycek

Niedługo wyjdzie prawda na jaw,jacy to opozycjoniści byli.Frasyniuk będzie musiał wyjaśnić jak nagle został właścicielem dużej firmy transportowej.


------------------------------

jan

ten liścik 32 beneficjentów 3 RP, to był jazgot zdrajców Idei Solidarności oni wszyscy ,,ustawili" się finansowo to pokazuję kim byli i kim są.

=====================

"Nasza Ojczyzna w niczym nie przypomina dziś PRL-u!". Kolejny odzew na skandaliczny list 32 byłych opozycjonistów do prezydenta Dudy
Obrazek
Zarzuty działaczy „S” oraz podziemia lat 70. i 80. zawarte w liście do prezydenta Andrzeja Dudy „fałszują obraz rzeczywistości, są w znakomitej większości albo niesprawiedliwe, albo kłamliwe”

— podkreślili w liście otwartym byli opozycjoniści, m.in. Zofia Romaszewska, Andrzej Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski.

To już druga odpowiedź na skandaliczny list skierowany przez 32 opozycjonistów do prezydenta Andrzeja Dudy, którzy kilka dni temu wyrazili zaniepokojenie obecną sytuacją polityczną. Napisali o „ideowym nawrocie do czasów sprzed 1989 r.” Prezydentowi zarzucili umacnianie tego systemu. Podkreślili m.in., że obóz rządzący wysługuje się ugrupowaniami, „których program i praktyka niebezpiecznie zbliża się do faszyzmu”, a historia „na wzór bolszewicki” staje się elementem propagandy. Miała być IV RP, jest PRL-bis - ocenili.

Jako pierwsze zareagowało Stowarzyszenie „Godność”.

Tym razem głos zabierają kolejni byli opozycjoniści. Jest wśród nich także Zofia Romaszewska, Krzysztof Wyszkowski, Adam Borowski*

Ze zdziwieniem i oburzeniem przeczytaliśmy List otwarty działaczy „Solidarności” i podziemia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych do Prezydenta Andrzeja Dudy. Napisany językiem agresywnym i obraźliwym, nie tylko nie łagodzi języka debaty publicznej, ale tę agresję w sposób oczywisty eskaluje. Nie zamierzamy odpowiadać w podobnym tonie. Zarzuty postawione w tym liście fałszują obraz rzeczywistości, są w znakomitej większości albo niesprawiedliwe, albo kłamliwe.

— napisali.

Nasza Ojczyzna w niczym nie przypomina dziś PRL-u z którym tak jak Wy walczyliśmy i płaciliśmy utratą zdrowia i więzieniem! Demokracja i wolność słowa nie były i nie są w Polsce zagrożone! Należy raczej ubolewać nad nadużywaniem wolności słowa i brakiem odpowiedzialności za nie.

Zmiany, jakie dokonują się w Polsce w wyniku demokratycznych wyborów roku 2015, dobrze służą Polsce i Polakom. Rządowe programy i projektowane reformy dają nadzieję, że Polska stanie się krajem przyjaznym nie tylko dla wąskiej grupy wybrańców, ale krajem równych szans dla wszystkich obywateli.

— podkreślają.

Jeden punkt chcielibyśmy uwypuklić. Nie bez przyczyny konieczność reformy wymiaru sprawiedliwości jest dla większości Polaków sprawą oczywistą. Możemy się w debacie publicznej spierać o wiele spraw, takie są reguły demokracji, ale wymiar sprawiedliwości w obecnym kształcie stał się swoim własnym zaprzeczeniem. Zmiany w tym zakresie są po prostu niezbędne! Nie kiedyś, nie za rok czy lat pięć. Reforma ta – jeśli Polska ma być krajem sprawiedliwym – konieczna jest natychmiast! Zakładamy, że Wy – przecież nasi koledzy z podziemia – chcecie dobra Polski. Widzimy je jednak inaczej. I to jest prawo demokracji, o które walczyliśmy

— dodali.

Jest w nas wystarczająco dużo determinacji, by bronić Pana Prezydenta i rządu konsekwentnie realizujących zwycięski program wyborczy. Zwracamy się więc do Was słowami Waszego listu do Prezydenta. Chcemy wierzyć, że znajdziecie w sobie siłę i staniecie ponad podziałami politycznymi, że podejmiecie działania, które sporom politycznym przywrócą cywilizowane ramy. Tego wymaga polska racja stanu

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/311405-nas ... denta-dudy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jan Olszewski: "Kiedy projekt ustawy reprywatyzacyjnej pojawił się na Radzie Ministrów zainteresował się nim prezydent Wałęsa. Stanowczo protestował". NASZ WYWIAD
Obrazek

Resort pana Janusza Krzyżewskiego i inne ministerstwa otrzymały dyrektywę, która była bardzo stanowczo wykonywana, wstrzymania reprywatyzacji majątku narodowego do czasu przygotowania racjonalnych zasad prywatyzacji. Akty reprywatyzacyjne wykonywane w okresie rządów Mazowieckiego, a zwłaszcza Jana Krzysztofa Bieleckiego, były skandalem, a czasami nawet jawnym złodziejstwem


— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Olszewski, premier Rzeczypospolitej w latach 1991-1992.

wPolityce.pl: Czy jedną z przyczyn upadku Pańskiego rządu mógł być przygotowany przez wiceministra przekształceń własnościowych Janusza Krzyżewskiego projekt ustawy reprywatyzacyjnej?


Jan Olszewski:
Być może to była jedna z przyczyn upadku mojego rządu. Uzgodniliśmy z panem Krzyżewskim pewne generalne zasady, które miały znaleźć się w ustawie. Przede wszystkim chodziło o to, żeby sprawę reprywatyzacji rozstrzygnięto stosunkowo szybko, a później mieć wolne pole do rozstrzygnięcia procesu prywatyzacji majątku narodowego. Przygotowywaliśmy projekt akcjonariatu narodowego, który miał być formułą powszechnej prywatyzacji, został przez nas zgłoszony dopiero po upadku rządu przez klub poselski Ruchu dla Rzeczpospolitej pod koniec 1992 r. Resort pana Janusza Krzyżewskiego i inne ministerstwa otrzymały dyrektywę, która była bardzo stanowczo wykonywana, wstrzymania reprywatyzacji majątku narodowego do czasu przygotowania racjonalnych zasad prywatyzacji. Akty reprywatyzacyjne wykonywane w okresie rządów Mazowieckiego, a zwłaszcza Jana Krzysztofa Bieleckiego były skandalem, a czasami nawet jawnym złodziejstwem. Kiedy byłem premierem, uważałem, że ustawa reprywatyzacyjna jest pilną sprawą, bez rozstrzygnięcia tych spraw, trudno było myśleć o racjonalnym zagospodarowaniu całego majątku narodowego, trzeba było wiedzieć, co się nadaje do zwykłej prywatyzacji, a co przedtem należy zreprywatyzować. W związku z tym resort pana Krzyżewskiego miał priorytetowe zadanie, przygotowania ustawy reprywatyzacyjnej i wywiązał się z tego zadania. Kiedy projekt ustawy reprywatyzacyjnej pojawił się na Radzie Ministrów zainteresował się nim prezydent Wałęsa. Stanowczo przeciwko niej protestował. Chyba jedyny raz, w czasie, kiedy pełniłem funkcję premiera, pojawił się na posiedzeniu Rady Ministrów. Z jego strony padł wtedy chyba tylko jeden racjonalny argument, że ustawa jest niekompleksowa, bo nie obejmuje gruntów warszawskich.

Dlaczego w projekcie nie uwzględniono reprywatyzacji stołecznych gruntów i nieruchomości?

To była osobna, dosyć skomplikowana sprawa pozostałości tzw. dekretu Bieruta. W projekcie przygotowanym dość szybko przez resort pana Krzyżewskiego ta sprawa została odsunięta na później z powodu braku czasu. Nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby go przygotować w odpowiedni sposób, a to był skomplikowany problem.

Jak potoczyły się dalsze losy projektu reprywatyzacyjnego przygotowanego przez wiceministra Krzyżewskiego?

Nie podzieliłem argumentów Wałęsy, które przedstawiłem podczas Rady Ministrów, ale uznałem, że w tej sytuacji rzeczywiście trzeba na chwilę wstrzymać pracę nad ustawą. Odesłałem projekt do ministerstwa przekształceń własnościowych, żeby uzupełniono go o kwestie związane z Warszawą. Sprzeciw prezydenta był tak mocny, że było dla mnie oczywiste, iż jeżeli nawet Sejm uchwali ustawę to Wałęsa jej nie podpisze, więc nie było sensu tworzyć dodatkowego, bardzo drażliwego pola konfliktu z prezydentem. Dlatego się na to zdecydowałem, czego nawiasem mówiąc, dzisiaj żałuję, bo prawdopodobnie Sejm nie zdążyłby bądź nie chciałby tego projektu, ale przynajmniej pozostałby oczywisty dowód, że rząd taką koncepcję przygotował. To było rozwiązanie szybko zrobione i bardzo realne, ponieważ wtedy można było jeszcze dokonać ogromnej większości aktów reprywatyzacyjnych, na zasadzie zwrotu majątków, a to, czego nie dałoby się zwrócić w naturze, byłoby rekompensowane. Nie pamiętam już dokładnie jaką formę rekompensaty przewidziano. To oczywiście nie miała być cała aktualna wartość, bo miały być odliczone poczynione inwestycje, były również inne zastrzeżenia, jednak istotne było to, że proces miał być przeprowadzony bardzo szybko.

W jakim czasie?

Był chyba roczny termin do zgłaszania pretensji reprywatyzacyjnych. Jeżeli ktoś się nie zgłosił przez ten czas, to nie tracił prawa do reprywatyzacji, ale obowiązywały go już inne zasady, bardziej minimalizującego jego pretensje.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/311420-jan ... d?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Witold Waszczykowski: „Znalazłem dużo dokumentów, które pokazują jak od 2008 grano interesem Polski”
Obrazek
Szef polskiej dyplomacji zadeklarował, że MSZ chce odzyskać skasowane emaile z telefonów używanych w MSZ, mogące dotyczyć okoliczności związanych z katastrofą smoleńską i jej wyjaśnieniem za czasów rządów PO-PSL.

Niedawno dowiedziałem się, że jest pewien sposób, aby je odtworzyć i czekamy, aby się dowiedzieć jak to wyglądało. Znalazłem też dużo dokumentów, które pokazują jak od 2008 grano interesem Polski i jak chciano odseparować śp. Lecha Kaczyńskiego od wpływu na polską politykę zagraniczną i bezpieczeństwa

– mówił Witold Waszczykowski na antenie TVP Info.

Pytany o kwerendę w resorcie, dotyczącą informacji w sprawie wyjaśniania katastrofy smoleńskiej minister przyznał, że natrafił na wiele „dokumentów, które od 2008 r. pokazują jak grano interesem Polski i jak chciano odseparować śp. Lecha Kaczyńskiego od wpływu na polską politykę zagraniczną i bezpieczeństwa”.

Te materiały pokazują jak fatalnie zachowywano się po 10 kwietnia 2010 r. Z wielu ambasada otrzymałem informacje, że przez 5 lat nie zwracano się do kluczowych instytucji międzynarodowych i naszych sojuszników, o jakąkolwiek pomoc w śledztwie, albo pomoc w sprawie zwrotu wraku

-– mówił

Jak zapewnił kilka z tych dokumentów zrobiło na nim wrażenie.

Tak jak prowadzono pewien zabieg socjotechniczny na użytek wewnętrzny, że wystarczy ciepłą woda w kranie, że wystarczy być w głównym nurcie, tak również we wschodniej polityce próbowano takiej sztuczki, że (…) chciano stworzyć wrażenie, że Polska ma bardzo dobre relacje z Rosją i tym wrażeniem bardzo dobrych relacji z Rosją chciano grac na Zachodzie i używać jako atutu wobec np. Niemców.

— tłumaczył.

Rosja wciągnęła pewną grę. Chcąc uzyskać pozytywną rozwiązanie pol-ros. w kwestii katyńskiej , Rosja zaproponowała, że owszem, będzie uczestniczyć w wydarzeniach katyńskich ale stawiała warunki. Jednym z tych warunków było rozdzielenie wizyt i niedopuszczenie do udziału w uroczystość śp. Lecha Kaczyńskiego

Pytany o współpracę z innymi państwami w kwestii katastrofy smoleńskiej minister wyznał:

Niestety dzisiaj politycy nie chcą współpracować. Minęło ponad 6 lat.Sprawa jest zamknięta, odłożona.

W kwestii współpracy z Rosją na temat zwrotu wraku tupolewa, sprawy wg. ministra Waszczykowskiego - mają się tak:

Rosjanie nie chcą współpracować w sprawach śledztwa, Mówią brutalnie - nie oddamy wam wraku. My odpowiadamy: Im dłużej będziecie przetrzymywać ten wrak, tym bardziej będziecie dowodzić, z jesteście współwinni czegoś… być może przeciw prezydentowi. Oni wzruszają ramionami: dopóki nie zakończycie śledztwa, dopóki nie poznacie wyników naszego śledztwa - nie otrzymacie tego wraku. Więc tu jest paraliż. Bo my nie możemy zamknąć śledztwa nie mając dostępu do wraku.

Jak dodał, niedawno wyszło na jaw , że nasi eksperci nie mieli dostępu do wraku. Witold Waszczykowski jest dość sceptyczny wobec pomysłu rozmów z szefową MAK, Tatianą Anodiną.

Nie wiem, czy ona nie wyciągnie jakichś dokumentów, które przez lata trzymała i nie będzie chciała skompromitować naszej komisji. Zalecałbym dużą ostrożność

— przestrzegł minister.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/311472-wit ... sem-polski
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Tak PO oplotła zbrojeniówkę. W tle gigantyczny przetarg na helikoptery
Obrazek

W poniedziałkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie” ujawniono, że fundacja wieloletniej wiceszefowej sejmowej komisji obrony narodowej z PO, Jadwigi Zakrzewskiej, otrzymywała wsparcie nie tylko od państwowych firm zbrojeniowych, ale także prywatnych przedsiębiorstw starających się o gigantyczne zamówienia dla polskiej armii. Z fundacją współpracował również francusko-niemiecki koncern Airbus, producent śmigłowców wielozadaniowych Caracal.

Ustalenia „Gazety Polskiej Codziennie” były pierwszymi z omawianych w poniedziałkowych „Wiadomościach” TVP. Wypowiadający się w materiale szef NSZZ „Solidarność” z fabryki w Świdniku, którą komisja przetargowa za poprzednich rządów wykluczyła z postępowania, stwierdził, że Caracal był faworyzowany w przetargu na nowy śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii.

Ten kierunek, który został obrany przy rozstrzygnięciu przetargowym, był nastawiony na wybór tego jednego konkretnego oferenta, tej jednej oferty

– podkreślił Andrzej Kuchta.

Choć producent Caracali, koncern Airbus Helicopters zapewnia, że uczciwie wygrał z konkurencją, to sprawa budzi kontrowersje bo – jak się okazuje – w przeszłości z Airbusem związani byli wpływowi politycy Platformy Obywatelskiej – o czym poinformowała „GPC”.

Kiedy za rządów PO-PSL MON zadecydował o wyborze Caracali, Marcin Kierwiński, był szefem gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz. Sam przez kilka lat pracował dla jednej ze spółek Airbusa – PZL Okęcie. Z informacji „Gazety Polskiej Codziennie” wynika, że ta sama firma sponsorowała kampanię „Rock Niepodległości” pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jej organizatorem była m.in. spółka należąca do Łukasza Zakrzewskiego, syna byłej poseł PO Jadwigi Zakrzewskiej, która zajmowała się kwestiami obronności, a kiedyś była bliską współpracownicą Komorowskiego.

Z kolei fundację, której szefowała Zakrzewska, wspierała firma Airbus. Na jednej z aukcji członek zarządu polskiej spółki należącej do Aibusa wylicytował tzw. fotel prezydencki.

Dziś reporterom „Wiadomości” nie udało się skontaktować ani z Jadwigą Zakrzewską, ani z Marcinem Kierwińskim. Natomiast Guillaume Steuer, rzecznik Airbus Helicopters powiedział tylko, że firma rozmawiała „z polskimi władzami przy zachowaniu pełnej transparentności, tak z ministerstwem obrony, jak i później z ministerstwem rozwoju”.

źródło: http://niezalezna.pl/87376-tak-po-oplot ... elikoptery
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

ZNP najpierw protestował przeciwko wprowadzeniu gimnazjów. Teraz protestuje przeciwko ich likwidacji. Gdzie tu logika?!
Obrazek
Czy Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) zawsze będzie "przeciwko" wszelkim reformom, czy tylko wtedy, gdy u władzy są określeni ludzie? Warto przypomnieć, że w 1999 roku grono nauczycielskie protestowało wobec planów wprowadzenia gimnazjów. ZNP udało się wówczas zebrać aż 230 tysięcy podpisów przeciwko reformie edukacji. Wydaje się zatem, że gdy rząd ogłosił plan likwidacji gimnazjów ZNP powinien się cieszyć. Nic z tych rzeczy! Grono nauczycielskie znowu wyszło na ulice protestować... Zaiste pokrętna logika.

Wprowadzenie do systemu edukacji gimnazjów (kosztem skróconej o 2 lata szkoły podstawowej oraz skróconej o 1 rok szkoły średniej) okazało się być totalną klapą. Jedyne co udało się tym osiągnąć, to stworzyć pokolenie tzw. "gimbazy", czyli nastolatków, którzy nie bardzo ogarniają mechanizmy otaczającego ich świata, gdyż najzwyczajniej w świecie od nich się tego w szkole nie wymaga.

Co ciekawe - nauczyciele skupieni w Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) zdawali sobie sprawę z zagrożeń jakie niosła proponowana reforma systemu edukacji. Protestowali na tyle na ile mogli. Organizowali manifestacje uliczne, zbierali podpisy (udało się ich zebrać 230 tys.), a nawet przez moment okupowali budynek Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ich sprzeciw ostatecznie nie został jednak wysłuchany, a reformę wprowadzającą gimnazja przeforsowano.

Obecny rząd chce przywrócić stan sprzed reformy, tj. szkoły podstawowe znowu mają być 8-letnie, a szkoły średnie 4-letnie. Gimnazja mają być zlikwidowane. Spełnione będą zatem postulaty ZNP. Co jednak robią nauczyciele? - Zaciekle protestują!

Powstaje pytanie - czy ta pokrętna logika ZNP, która nakazywała protestować, gdy wprowadzane były gimnazja, jak i nakazuje protestować teraz, kiedy gimnazja mają ulec likwidacji, to efekt tego, że u władzy jest ekipa PiS? Czy ZNP protestowałoby tak samo, gdyby z pomysłem cofnięcia reformy wyszła np. PO?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0334 ... nazjow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Pola

Janda może aktorką jest dobrą, chociaż po nie aktorskich występach straciłam do niej całą sympatie.

-------------------------

koszernyMordehaj@koszerny.mordehaj


jeju jeju jaki ten PIS niedobry, nie dają kasy na chałturę, ciekanie z gołymi tyłkami po scenie, a to sztuka panie przez duże SZ

-----------------------------

Przykład Krystyny Jandy dowodzi, że nic tak źle nie wychodzi aktorom, jak gra poza sceną
Obrazek

Krystyna Janda to, a nawet tamto. Daniel Olbrychski tak, Marek Kondrat owak, a Maja Komorowska nie wiadomo co, choć z zaangażowaniem. Plus jeszcze masa innych aktorów, którzy muszą, bo inaczej się uduszą.


Ostatnio muszą coś powiedzieć o strasznym reżimie PiS rządzącym Polską, choćby kompletnie nic z tego nie wynikało. Kiedy zmarł Andrzej Wajda najmniej o nim dowiadujemy się od „jego” aktorów i chyba nieprzypadkowo. Ot jakieś detale z planu, ale generalnie banały i slogany. Jednak nie o Andrzeju Wajdzie są te uwagi, lecz o aktorach. Także tych, którzy przy okazji śmierci mistrza polskiego kina częściej niż zwykle pojawiają się w sferze publicznej. I nic z tego nie wynika. Co zresztą miałoby wynikać, skoro jedyną ich przewagą nad przeciętnymi ludźmi jest to, że są znane z ekranów? Sprawa jest skądinąd uniwersalna, bo kilka dni temu np. Robet De Niro uznał za stosowne opowiedzieć światu, co zrobiły z Donaldem Trumpem, gdyby akurat znalazł się w jego pobliżu (chodzi oczywiście o mordobicie). I słusznie wielu uznało, że przemawiał raczej Jimmy Conway z „Chłopców z ferajny” czy Travis Bickle z „Taksówkarza”, a nie sam De Niro.

Można zrozumieć, że część aktorów przedłuża swoje „sztuczne” życie poza sceną i planem, bo od tego zależy, jak są popularni, a przez to, ile mają ofert i ile zarabiają. Merytorycznie jednak znaczenie słów aktorów nie jest większe niż tokarzy, higienistek, kombajnistów, traktorzystek bądź oceanografów. Role, szczególnie teatralne (choć i z tym ostatnio jest kłopot), są precyzyjnie napisane przez dramaturgów, a potem wyreżyserowane. Kiedy aktorzy sami się reżyserują w codziennym życiu, zwykle nie jest to ani teatr, ani prawdziwe życie. Z jakiegoś powodu mamy się jednak wsłuchiwać w ich głos i kupować produkty, które „polecają” w reklamach. Oczywiście aktorzy mają takie same prawa jak wszyscy inni obywatele, ale też nic więcej. Tym bardziej że ogromna większość ma bardzo mało do powiedzenia nawet w dziedzinie dramaturgii czy filmu. Bo te wszystkie quasi-psychologiczne dywagacje o odtwarzanych postaciach nie mają przecież żadnego znaczenia i nie niosą żadnej wartościowej wiedzy. A społeczne zaangażowanie aktorów, np. w tzw. czarny protest, tym się różni od zaangażowania innych, że jest bardziej „zagrane”, a przez to egzaltowane. Do czego aktorzy mają zresztą pełne prawo, podobnie jak do „położenia” także tych ról.

Głos aktorów jest wyróżniany i nagłaśniany, bo liczy się znana twarz, choćby z tego, co mówi nie sposób było czegokolwiek zrozumieć. Ich głos jest wyróżniany także z tego powodu, że aktorzy są uważani i sami się uważają za jakąś społeczną awangardę, za siłę postępu, którego brzemię dźwigają przeciwko ciemnocie i zacofaniu. Najczęściej wygląda to zresztą groteskowo, gdyż niereżyserowani aktorzy po prostu przeszarżowują w doborze środków. W ostatnich tygodniach w tych szarżach wyróżnia się Krystyna Janda, która zastąpiła liderującego dotychczas Daniela Olbrychskiego. W ramach wypełniania roli awangardy Krystyna Janda znalazła w sieci zdjęcie (wszystko wskazuje na to, że z Kijowa), jak to kobieta w ciąży stoi w wagonie metra, a mężczyźni siedzą i nie reagują, co ma być dowodem, że „Polak katolik, prawdziwy patriota wyklęty zawsze służy obronie życia poczętego, no chyba, że jest zmęczony, wtedy robi sobie przerwę”. Rzecz została 10 października opisana na naszym portalu. Jeśli słowa „Polak katolik” zamienić na „Ukrainiec prawosławny” (ci stanowią ok. 60 proc. ludności, podczas, gdy katolicy – 2,5 proc.), to „patriota wyklęty” powinien być zastąpiony przez „banderowca”. A wówczas cała narracja staje się w najlepszym wypadku groteską. Podobnie jest zresztą z aktorską narracją nie tylko w tak skrajnych wypadach jak ten z „Polakiem katolikiem” Jandy.

W aktorstwie chyba najgorzej wypada improwizacja, tym bardziej poza sceną czy planem. Podobnie jak „zagrywanie się” w rolach sumienia narodu i awangardy postępu. Nie powtórzę za Kazimierzem Dejmkiem, od czego jest aktor, bo to obraźliwe i jednak odbiera ludziom sceny ich prawa obywatelskie. Z tym, że Dejmkowi raczej chodziło o to, żeby aktorzy niepotrzebnie się nie kompromitowali. Ale co poradzić z tymi, którzy koniecznie chcą to robić? W dodatku wykorzystują takie zjawisko, że są identyfikowani z postaciami, które grają. A potem niektórzy bardziej są swymi rolami niż samymi sobą.

Zdaje się, że Krystyna Janda wciąż bardziej czuje się Agnieszką z „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy niż samą sobą. Podobnie jak Daniel Olbrychski zdaje się wciąż być Andrzejem Kmicicem z „Potopu” Jerzego Hoffmana, zaś Maja Komorowska – Anną Romanek z „Za ścianą” Krzysztofa Zanussiego. Pytanie tylko, ile lat można grać tę samą rolę i czy jednak czasem nie warto być sobą.

źródło: http://wpolityce.pl/kultura/311541-przy ... poza-scena
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

no bo jak to będzie, mają teraz oddawać łapówki czy co?
Koniec świata!
PiS ich wyrolował!
Brawo!

-----------------------
zgred

Żabojady offset dali już wcześniej w postaci łapówek i poparcia rudego na unijny stołek więc drugi raz nie chcieli płacic.

-----------------------

Ja z wygwizdowa

Komisja? Jak najbardziej. Zacznijmy od początku procedury przetargowej. Wtedy dowiemy się wszyscy jak wybrano ofertę francuzów po odrzuceniu na wstępie ofert konkurentów.
Myślę jednak, że po zastanowieniu PO zrezygnuje z wyjaśniania!


===================
Histeryczna konferencja PO. Co ich tak zabolało? Że nie będzie Caracali
Obrazek
W Platformie Obywatelskiej nastąpiło nadzwyczajne poruszenie, kiedy rząd premier Beaty Szydło podjął decyzję o rezygnacji z kupna Caracali od Airbusa. Podczas wtorkowej konferencji prasowej czołowi politycy PO przeszli samych siebie, kiedy zaczęli atakować ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Na przykład według Grzegorza Schetyny decyzja ws. helikopterów to… wyprowadzanie Polski z UE.

W poniedziałkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie” ujawniono, że fundacja wieloletniej wiceszefowej sejmowej komisji obrony narodowej z PO, Jadwigi Zakrzewskiej, otrzymywała wsparcie nie tylko od państwowych firm zbrojeniowych, ale także prywatnych przedsiębiorstw starających się o gigantyczne zamówienia dla polskiej armii. Z fundacją współpracował również francusko-niemiecki koncern Airbus, producent śmigłowców wielozadaniowych Caracal. Z kolei kiedy za poprzednich rządów MON decydowało o wyborze Caracali, Marcin Kierwiński był szefem gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz. Sam przez kilka lat pracował dla jednej ze spółek Airbusa – PZL Okęcie.

Po tym, jak obecny rząd zakończył negocjacje z Airbusem, Platforma Obywatelska podniosła wrzask. Jednak to, co wygadywali na wtorkowej konferencji prasowej Grzegorz Schetyna, Tomasz Siemoniak i Sławomir Neumann, przebiło chyba wszystko.

Schetyna oświadczył np., że decyzje ministra Macierewicza dotyczące śmigłowców „wyprowadzają Polskę z Unii Europejskiej, robią z nas republikę bananową, gdzie procedury i prawo nie obowiązują”. Dodał też, że PO będzie domagać się komisji śledczej ws. przetargu.

Natomiast Neumann stwierdził, że „mamy do czynienia z pełzającą aferą helikopterową”.

Z kolei zdaniem Siemoniaka działania ministra Antoniego Macierewicza „łamią zasady zakupów obronnych, które obowiązują w Polsce, Unii Europejskiej i innych cywilizowanych państwach”.

I w takim mniej więcej tonie konferencja prasowa PO przebiegała do końca...

Więcej: http://m.niezalezna.pl/87395-histeryczn ... e-caracali
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

UE nie może znieść, że kolonia wstała z kolan. Posłowie PO, czasy kondominium minęły wraz z waszym panowaniem. Teraz Polska!
Obrazek

Zawrzało! Rozwścieczona Francja chłodzi kontakty dyplomatyczne z Polską, zachodnie media ujadają na polski rząd, a politycy opozycji wraz z ich ramieniem prasowym ogłaszają regres międzynarodowych relacji. Patrząc na to wszystko można by sądzić, że Warszawa wypowiedziała Paryżowi wojnę. A tymczasem… Polski rząd zrobił tylko i wyłącznie to, co jest jego podstawowym obowiązkiem. Zadbał o narodowy interes.


Prezydent Francji odwołał swój przyjazd do Polski, uznając decyzję MON za niewybaczalny policzek. Francuska prasa piekli się na nasz rząd, pokazując przy okazji w jaki sposób traktuje się nad Sekwaną Polaków.

Francuskie źródła dyplomatyczne wskazują, że Polska jest głównym beneficjentem funduszy strukturalnych UE

— pisze „La Tribune”, sugerując, że w związku z tym Polska ma obowiązek kupować europejskie uzbrojenie.

Czy czegoś nam to nie przypomina? Przez 8 lat Platforma wbijała Polakom do głów jedną fundamentalną zasadę: podrzędności wobec dobrodziejstw Unii Europejskiej. Politycy PO zachowywali się jak przekupione dzieci. Byli gotowi przyjąć każdą kwotę imigrantów, tłumacząc to faktem, że przecież otrzymujemy dotacje unijne, co zobowiązuje nas do „solidarności”. To jedno z najbardziej przekłamanych pojęć poprzednich kadencji. Nie o solidarność szło za każdym razem, a podrzędność, drugoplanowość i uległą bierność.

Politycy PO byli ulegli w każdej istotnej dla Polski sprawie. Nigdy nie postawili własnych warunków, skutecznie broniąc interesu narodowego. Było tak w przypadku imigrantów, dekarbonizacji, wygaszania kopalń, likwidacji polskich stoczni, narzucenia drastycznych kwot połowowych, podniesienia VAT na artykuły dziecięce. Tak samo przedstawiała się sprawa zbrojeniówki. Dlaczego polski rząd na dwa miesiące przed wyborami zdecydował się na gigantyczny kontrakt na zakup śmigłowców dla polskiej armii, nie kierując się narodowym interesem? Przypomnijmy, że w wyniku tego przetargu odrzucone zostały oferty amerykańskiej firmy Sikorsky i należącej do niej PZL Mielec, oferującej śmigłowiec S-70i Black Hawk i jego morską wersję Seahhawk, a także oferta włosko - brytyjskiej grupy Augusta Westland i ich zakładów PZL Świdnik, oferujące helikopter AW149. Decyzja ta była kompletnie niezrozumiała i wywołała potężną burzę wśród ekspertów. Śmigłowce amerykańskie są przecież na wyposażeniu 22 armii świata. Amerykanie przetestowali je w wielu konfliktach wojennych. Walka wokół tego przetargu trwała wiele miesięcy. Prawo i Sprawiedliwość już wtedy zapowiadało, że jeśli dojdzie do władzy, zweryfikuje tę decyzję. Świdnik i Mielec domagały się ponownego rozpatrzenia ich oferty. Platforma nie chciała słuchać. Postanowiła wydać wiele miliardów na helikoptery, które już wtedy eksperci uznali za szrot.

Caracal to stary śmigłowiec, który został opracowany w II połowie lat 60. Jego konstrukcja była dość udana w owych latach, natomiast jeżeli chodzi o nasze potrzeby, to jest ona obarczona bardzo poważnymi wadami

— mówił w czerwcu 2015 roku mjr Michał Fiszer, ekspert ds. lotnictwa.

Jak się wkrótce okazało, szefowie Airbus Helicopters poinformowali, że przystępują do budowy nowego śmigłowca, który ma zastąpić Caracale. Polska zdecydowała się więc na zakup maszyn, schodzących z oferty Airbusa. Co ciekawe, nagle drastycznie wzrosły ceny. Wcześniej informowano, że zakup 70 śmigłowców dla polskiej armii będzie kosztował od 8 do 12 mld zł. W czerwcu 2016 roku zakup zmniejszono do 50 śmigłowców, a cena wzrosła do 13 mld zł. Oznaczało to, że w ciągu kilku tygodni podrożały co najmniej o kilkadziesiąt milionów zł na sztuce. Jednym z kluczowych problemów tej transakcji było również to, że śmigłowce musiałaby być konserwowane za granicą. Z punktu widzenia Francji, rewelacyjny układ. Usłużna Polska przyjęła wszystkie najbardziej niekorzystne rozwiązania.

Nawet pobieżna analiza faktów wskazuje, że wielomiliardowy kontrakt z Polską miał być zastrzykiem finansowym, który pozwoliłby na modernizację produkcji Airbusa i poprawę jego kondycji finansowej. Najnowsze informacje prasowe pokazują bowiem, że Airbus, po stracie kontraktu z Polską, tnie koszty i redukuje zatrudnienie. Trudno się więc dziwić wściekłości Francuzów. Dbają o własny interes narodowy i nie można mieć im tego za złe. Ale dlaczego o polski interes nie dbał rząd Platformy Obywatelskiej?

Gołym okiem widać, że sprawa miała drugie, a pewnie i trzecie dno. Osobiste powiązania i korzyści kładą się na tym kontrakcie potężnym cieniem. Za Caracalami lobbowała wieloletnia współpracowniczka Bronisława Komorowskiego – Joanna Zakrzewska. Firma i fundacja, należące niegdyś do członków jej rodziny otrzymywały intratne zlecenia z Ministerstwa Obrony Narodowej oraz od spółek zależnych od producenta Caracali. Z Airbusem związany był także szef gabinetu politycznego Ewy Kopacz.

W całej sprawie pojawiają się także inne pytania. Czy kontrakt z Airbusem nie miał przypadkiem związku z poparciem kandydatury Donalda Tuska przez Francois Hollande’a? Stanowisko Niemiec i Francji było w tej sprawie kluczowe. W dniach poprzedzających ów decyzyjny szczyt, Van Rompuy dzwonił do europejskich stolic, by uzgodnić poparcie dla Tuska. Paryż zmienił swoje dotychczasowe stanowisko i zaakceptował kandydaturę. Co go przekonało? To pytanie otwarte.

Dziś prezydent Hollande nie kryje swojej wściekłości na Polskę. Airbus zapowiada uruchomienie ścieżki prawnej. Irytacja Francji jest tak wielka, że niechęć do polskiego rządu manifestowana jest na wszelkie sposoby. Nawet najbardziej prymitywne.

Z uwagi na stratę wielomiliardowych kontraktów można to zrozumieć. Dlaczego jednak polskie media i polscy politycy atakują polski rząd za obronę narodowych interesów? Skąd ta wściekłość na chęć ocalenia polskiej myśli technicznej, polskiego rynku pracy, zachowanie polskiego bezpieczeństwa obronnego? Drodzy posłowie opozycji, przyjmijcie do wiadomości jedno: czasy kondominium odeszły wraz z waszym panowaniem. Teraz Polska

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/311594-nie ... raz-polska
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Baba Wanga


Rok 2016 - ujawnia się Nowy Prorok!

--------------------------------------
swoj

Na pewno bedzie koniec świata po święcie sześciu króli !!!
=====================
WróżbitaPetru już wie, dlaczego nie wygra wyborów: „Bo będzie koniec świata”
Obrazek
Czyżby lider Nowoczesnej Ryszard Petru postanowił zmienić profesję? Wiele wskazuje na to, że tak. Po ostatniej jego wypowiedzi w internecie znowu zawrzało, a sam Petru w mediach społecznościowych zaczął być określany mianem „wróżbity”. A wszystko przez to, że polityk zaczął wieszczyć nadejście końca świata.

Z początku nic nie zapowiadało, że sprawy przybiorą taki właśnie obrót, ale jak wiadomo, po Ryszardzie Petru w ostatnim czasie można spodziewać się dosłownie wszystkiego. A to wysyła do ginekologa chłopców, albo tak jak tym razem, zaczyna wróżyć.

Tym razem Ryszard Petru w programie „Subiektywny” Bartosza Węglarczyka narzekał na kształt budżetu, lecz w pewnym momencie zaczął przewidywać losy poszczególnych partii politycznych. Z jego wróżby wyszło jednoznacznie, że Nowoczesna raczej nie będzie mogła liczyć na wzrost popularności. Dlaczego? Według Ryszarda Petru może chodzić o... koniec świata.

- Trzeba mierzyć siły na zamiary, a dochody będą raczej gorsze niż lepsze, a wydatki wyższe niż niższe [...]. Mam poważne obawy, że to może nam grozić poważnym kryzysem gospodarczym w ciągu 1-1,5 roku, mówię to jako ekonomista, nie polityk. Nie cieszy mnie to za bardzo, bo zbyt poważny kryzys [...] może spowodować, że bardziej skrajne partie niż PiS, zupełnie populistyczne, mogą zyskać popularność, a taka umiarkowana, rozsądna, modernistyczna partia, jak nasza, może nie być w tym momencie atrakcyjna, bo będzie... koniec świata – mówił Petru.

#WróżbitaPetru
- Kryzys może spowodować, że skrajne partie będą popularne, a nasza partia może nie być atrakcyjna bo będzie KONIEC ŚWIATA pic.twitter.com/4R2fH2FlVY

— PikuśPL (@GandziaPL) October 11, 2016
Gdy prowadzący rozmowę Bartosz Węglarczyk ironicznie stwierdził, że „koniec świata jest świetnym zakończeniem rozmowy” Ryszard Petru próbował się jeszcze tłumaczyć mówiąc: „w cudzysłowie”.

Jak można się było spodziewać sytuację błyskawicznie wykorzystali internauci tworząc WróżbitaPetru

źródło:
http://m.niezalezna.pl/87402-wrozbitape ... iec-swiata
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jest przetarg w/s przekopu Mierzei Wiślanej. Za chwilę na Polskę spadnie plaga niemieckich ekologów, a Bruksela zawyje jak nigdy dotąd
Obrazek

Urząd Morski w Gdyni właśnie ogłosił przetarg na projekt przekopu Mierzei Wiślanej. Realizacja tej inwestycji (wraz z odbudową drobnicowego portu w Elblągu) oraz rozbudowa portu w Świnoujściu to niezwykle celny cios wymierzony głównie w niemiecki sektor portowy. Z tego powodu lada chwila na nasz kraj spadnie plaga ekologów, a instytucje europejskie (z Komisją Europejską na czele) zrobią wszystko, aby te projekty uwalić jeszcze w zarodku
.

Urząd Morski w Gdyni ogłosił przetarg na wykonanie projektu przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Cała inwestycja ma kosztować ok. 800 milionów złotych. Obejmuje budowę kanału łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, w tym m.in. śluzy z konstrukcją zamknięć, portu postojowego od strony Zalewu, nowych połączeń drogowych, dwóch mostów. Dodatkowo zmodernizowane ma być wejście do portu w Elblągu.

W kontekście powyższego warto wspomnieć, że trwają już prace dotyczące rozbudowy portu w Świnoujściu. Chodzi przede wszystkim o nowy terminal zbożowy, który będzie mógł realnie konkurować z podobnymi terminalami zlokalizowanymi w Rostocku, Wismarze czy Lubece.

Realizacja tych inwestycji (przekop mierzei, port w Świnoujściu + port w Elblągu) będzie stanowiła silny cios dla niemieckiego sektora portów drobnicowych silnie skomunikowanych z transportem rzecznym. I właśnie z tego powodu należy się spodziewać, że w najbliższym czasie na nasz kraj spadnie prawdziwa plaga sponsorowanych przez rząd w Berlinie ekologów, którzy wszelkimi możliwymi sposobami będą próbowali wstrzymać realizację ww. inwestycji (wierząc przy tym, że działają dla dobra środowiska naturalnego, a nie dla dobra niemieckiej gospodarki). Zakładam również, że Komisja Europejska nie pozostanie głucha na apele ekologów i ostro potępi rząd w Warszawie za prorozwojowe pomysły. Jednym słowem - będzie ostro.

Pytanie, czy rząd ugnie się pod falą ekologiczno-europejskiego hejtu?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0334 ... ologom.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Pan Miłek , będzie miał ból głowy. Będzie musiał kogoś znaleźć, kto zechce zająć stoisko po Almie w Cuprum Arenie. :-)

====================
PKO wypowiada umowy kredytowe Almie. Chce w tydzień odzyskać 61 mln zł
Obrazek

Późnym popołudniem we wtorek sieć delikatesów poinformowała, że PKO BP wypowiedział jej umowy kredytowe. Bank chce, by firma oddała mu w ciągu siedmiu dni niecałe 61 mln złotych.


Akcje Almy potaniały we wtorek na GPW ponad 7 proc. Zapewne spadłyby jeszcze bardziej, gdyby informacja o wypowiedzeniu umów kredytowych przez PKO BP dotarła do inwestorów wcześniej - przed zamknięciem sesji giełdowej. To bardzo zła wiadomość dla spółki, która walczy o przetrwanie i która w połowie września złożyła w sądzie wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. W środę giełdowa reakcja na tę informację była już bardzo wyraźna - na otwarciu sesji kurs spadał o 21 proc.

Wypowiedzenie dotyczy trzech kredytów - dwóch inwestycyjnych i jednego wielocelowego udzielonego w formie limitu kredytowego.

- Wypowiedzenie umowy kredytu - jak czytamy w komunikacie spółki - oznacza obowiązek spłaty całej kwoty zadłużenia w terminie wypowiedzenia, która wraz z wymagalnymi odsetkami na dzień 3 października 2016 roku wynosi ogółem 60 884 107,17 zł.

Krótki termin wypowiedzenia. Zagrożenie upadłością

A termin wypowiedzenia nie jest długi. To tylko 7 dni, licząc od dnia następnego po dniu doręczenia wypowiedzenia. Alma nie ma zatem dużo czasu, by oddać bankowi pieniądze. PKO BP w piśmie do Almy nie owijał słowa w bawełnę. Bank wypowiedział umowy z powodu zagrożenia upadłością.

Przypomnijmy, że Alma zakończyła miniony rok stratą na poziomie niemal 150 mln zł. W sierpniu podjęła decyzję o przeglądzie opcji strategicznych we wszystkich obszarach działalności biznesowej. Spółka zamyka również nierentowne placówki i rozpoczyna redukcję zatrudnienia. Pracę ma stracić ponad 1300 osób.

Obecnie z logo Almy działa 36 sklepów - na początku lipca było ich 50. Ostatnio zamknięto sklepy przy ul. Grójeckiej 194 w Warszawie, a także przy ul. Stańczyka w Krakowie.

źródło: http://next.gazeta.pl/next/7,151003,208 ... BoxBizLink
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jacek Kurski prezesem Telewizji Polskiej! Otrzymał poparcie czterech członków RMN. "Ma szerokie poparcie
Obrazek
Jacek Kurski wybrany na prezesa Telewizji Polskiej. „Dostał cztery głosy za, co świadczy o tym, że ma szerokie poparcie”

Rada Mediów Narodowych w składzie: Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk, Joanna Lichocka, Grzegorz Podżorny i Juliusz Braun, podjęła decyzję, że prezesem Telewizji Polskiej będzie Jacek Kurski.

Kurski pokonał troje innych kandydatów, Agnieszkę Romaszewską-Guzy, Krzysztofa Skowrońskiego i Bogdana Czajkowskiego. Otrzymał poparcie czterech członków Rady Mediów Narodowych.

Jacek Kurski pełni funkcję prezesa Telewizji Polskiej już od stycznia br.. Został wybrany na to stanowisko wskazaniem ministra skarbu.

Funkcję będzie pełnił przez cztery lata.

Bardzo serdecznie gratuluje panu Jackowi Kurskiemu tego osiągnięcia. Cieszę się, że wyciągnął wnioski z uwag z różnych stron. Szczególnie mnie tez cieszy, że ta jego dynamika będzie służyła temu, co jest najważniejsze dla mediów publicznych, czyli uszczelnieniu abonamentu

– mówił Krzysztof Czabański.

Dostał cztery głosy za, co świadczy o tym, że ma szerokie poparcie

– dodał.

Jest człowiekiem i mediów i polityki, jest to w obecnej sytuacji bardzo korzystne

– powiedział Czabański.

O komentarz poproszona została też Joanna Lichocka, wchodząca w skład Rady Mediów Narodowych.

W tym konkursie było dwoje faworytów Agnieszka Romaszewska pokazała bardzo ciekawą wizję, Jacek Kurski przedstawił ciekawą koncepcję reformy mediów. Miałam dylemat, ale poparłam Kurskiego

– powiedziała Lichocka.

źródło: http://wpolityce.pl/media/311670-jacek- ... narodowych
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

mk

DSS SA miała dokończyć budowę autostrady, dostali pieniądze a następnie ogłosili upadłość. Tak to rządziło PO-PSL

-----------------------------

architekt

NIE RÓBMY POLITYKI BUDUJMY WIĘZIENIE - WDRAŻAJMY WRESZCIE PROGRAM "WIĘZIENIE PLUS"

----------------------------

sowa

Rzeczone przedsiębiorstwo przetrwało okres zaborów i niemiecką okupację i padło dopiero za PO. Dramatyczną walką o jego przetrwanie nikt się nie zajmował oprócz obśmiewanego Radia Maryja i TV Trwam.

=======================

Zarzuty za prywatyzację kopalni w Kielcach! Intensywne śledztwo przyniosło efekty. Sprawdź szczegóły!
Obrazek
Jak ustalił portal wPolityce.pl, w sprawie prywatyzacji Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych (KKSM), prokuratura - po intensywnym śledztwie - postawi zarzuty dwóm menedżerom związanym z całym procederem prywatyzacji.

Informacje potwierdził podczas konferencji prasowej Zbigniew Ziobro - prokurator generalny pytany o sprawę przez reportera wPolityce.pl, odpowiedział:

Zapowiadałem dwie rzeczy w tej sprawie - że odkupimy to przedsiębiorstwo – i tak się stało. To przedsiębiorstwo działa, a po drugie obiecywałem- że uruchomię śledztwo, które zbada kulisy tej aferalnej reprywatyzacji. Rzeczywiście prokuratura w dniu wczorajszym – Prokuratura Regionalna postawiła zarzuty dwóm osobom. To pierwsze zarzuty świadczące o nieprawidłowościach i dramatu tego przedsiębiorstwa – ludzi, rodzin, którzy tam pracowali

— mówił prokurator generalny.

Za afery trzeba ścigać – tych mniejszych i tych większych. Inaczej pojawiają się oszuści, którzy czują się bezkarnie. My chcemy powiedzieć, że taka odpowiedzialność istnieje

— dodawał.

W grudniu poprzedniego roku minister Ziobro zapowiedział specjalne śledztwo w tej sprawie. Dzisiejsze zarzuty to właśnie efekt postępowania.

To jest przykład przedsiębiorstwa, które zostało zniszczone w czasie rządów Platformy i PSL

— mówił wówczas o znajdujących się w upadłości likwidacyjnej KKSM Ziobro.

Przedsiębiorstwo, które ma 140-letnią tradycję, przedsiębiorstwo, które przetrwało największe zawieruchy dziejowe i przedsiębiorstwo, które jeszcze w 2009 r. przynosiło około 8 mln zysków zostało w cudzysłowie sprywatyzowane i dlatego skończyło się (…) doprowadzeniem go do masy upadłości, do stanu, który grozi wyrzuceniem na bruk jego pracowników

— podkreślił.

Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych zostały sprywatyzowane w 2011 r. 85 proc. akcji firmy od Skarbu Państwa kupiła spółka Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS). W kwietniu 2012 r. warszawski sąd ogłosił upadłość likwidacyjną DSS SA, która jako bezpośrednie przyczyny niewypłacalności wskazała zaangażowanie grupy w budowę autostrady A2. W sierpniu br. majątek przedsiębiorstwa, z wyłączeniem należności, kupiła spółka Kompania Górnicza.

W maju 2012 r. kielecki sąd postawił KKSM w stan upadłości układowej. Komisarz nadzorujący dwukrotnie występował o zmianę formy upadłości z układowej na likwidacyjną, ale sąd odrzucał te wnioski.

Pod koniec lipca 2014 r. zgromadzenie wierzycieli KKSM odrzuciło propozycje układowe spółki. W głosowaniu nie uzyskano większości, koniecznej do przyjęcia układu. Na przyjęcie układu nie zgodził się jeden z banków - największy wierzyciel KKSM. Propozycje poparła większość pracowników spółki, lokalne samorządy, instytucje publiczne oraz prywatne firmy.

Na liście wierzycieli KKSM znajdowało się wówczas 580 osób fizycznych i prawnych (400 osób to obecni i byli pracownicy zakładu). Kwota wierzytelności wynosiła ponad 193 mln zł. Krótko potem sąd orzekł zmianę postępowania upadłościowego KKSM z układowego na likwidacyjne. W listopadzie ub.r. firma przez krótki czas ponownie funkcjonowała w upadłości układowej. Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych to firma ze 141-letnią tradycją w wydobyciu i przerobie kamienia. Do spółki należą trzy kopalnie dolomitu i dwie piasku.

Sprawę prywatyzacji KKSM badała kielecka prokuratura, która w kwietniu 2014 r. umorzyła śledztwo - nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniach urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa. Z kolei w sierpniu br. śledczy umorzyli sprawę ewentualnego naruszania praw pracowniczych w KKSM przez nowy zarząd firmy.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/311626-nas ... -szczegoly
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Amazon [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM