44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 184
Strona 184 z 467

: 29 wrz 2016, 13:26
autor: NEVIL
Komentarze:

Wstret

takich gronkiewiczow POspolitych piterow kopaczy nitrasow grabcow szczerbow szejnfeldow brejzow i innych lajzow tam mnogo oj mnogo

--------------------------

Łukasz

Kiedy opinii publicznej przedstawieni zostaną faktyczni pomysłodawcy i beneficjenci przekrętu pt.'reprywatyzacja'. Bo chyba tylko osioł myśli że HGW jest jedynym i głównym mózgiem w tym wałku...W AmberGold mamy za kratami słupa i oczywistą oczywistością jest że Pani HGW takim (tylko)słupem w "reprywatyzacji" jest.

--------------------------

osa

Kiedy Waltz,jej adwokaci,a także Pitera machlojka trafią za kraty ?

========================

To koniec HGW w fotelu prezydenta? „Mamy plan dla Warszawy” – zdradza ważny polityk PiS
Obrazek
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski w Radu Zet uchylił rąbka tajemnicy. Zapowiedział, że niebawem Prawo i Sprawiedliwość przedstawi plan jaki ma dla Warszawy. Ocenił, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powinna rządzić stolicą i podać się do dymisji dawno temu. – Wiemy co trzeba zrobić – powiedział marszałek.

Za Hanną Gronkiewicz-Waltz ciągnie się afera reprywatyzacyjna. Pretensje mają nie tylko jej polityczni przeciwnicy. Także działacze PO mają szereg zarzutów do HGW. O błędy komunikacyjne po wybuchu afery reprywatyzacyjnej, o trzymanie przy sobie ludzi, którzy – jak wprost określa to jeden rozmówców – pogrążali prezydent.

W związku z aferą reprywatyzacyjną atakowana jest niemal ze wszystkich stron. Złożono wniosek o referendum w spawie jej odwołania. Stowarzyszenie Oburzeni apelują nawet o tymczasowy areszt dla HGW. W sondażach ankietowani pytani o aferę uważają, że odpowiedzialna za nią jest właśnie prezydent miasta. Dodatkowo większość z nich uważa, że HGW powinna podać się do dymisji.

O sytuacji w Warszawie na antenie Radia Zet wypowiedział się marszałek Senatu.
Rząd PiS zrobił przez rok więcej niż PO przez 8 lat. Gdybyśmy położyli na szalę sukcesy PiS i PO, to zapewniam, że PiS zrobiło więcej niż Platforma

– podkreślił najpierw Stanisław Karczewski.
Dawno powinno dojść do dymisji prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wiemy [co trzeba zrobić]. Rozmawiamy na ten temat. Pokażemy niebawem nasz plan na Warszawę. Będzie to dobry plan. Na pewno HGW nie powinna rządzić Warszawę. Powinno dojść do natychmiastowych zmian na stanowisku prezydenta Warszawy

– stwierdził polityk PiS.

Z kolei według Piotra Guziała, radnego m. st. Warszawy, Platforma Obywatelska z Hanną Gronkiewicz-Waltz na pokładzie zatonie.
Dziś PO i sama Hanna Gronkiewicz-Waltz, siedzą – można tak w cudzysłowie powiedzieć – na ławie oskarżonych i są sądzeni przez opinię publiczną i media. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest kulą u nogi Platformy i Platforma zatonie wraz z nią na pokładzie

– stwierdził Piotr Guział w programie „Gość poranka”.

Według radnego dopiero za rządów PiS zaczął działać szwankujący do tej pory mechanizm kontroli państwa.
PiS doszedł do władzy rok temu, a już w sposób znaczący skoczyły dochody państwa z tytułu podatków. Skończyło się przyzwolenie na pewne szwindle

– dodał Guział.

źródło: http://m.niezalezna.pl/86793-koniec-hgw ... olityk-pis

: 29 wrz 2016, 14:00
autor: NEVIL
Komentarze:

dsf

Chyba sobie jaja robią mordercy. Gdzie jest kasa za wojnę szwaby?

-----------------------------------------

maximus

To trzeba tym " przesiedleńcom " naliczyć opłaty za dbanie o majątek, zaległe podatki od nieruchomości z odsetkami , opłaty adiacenckie,itp- zaraz im się odechce !

-------------------------

Rolf Michałowski

Jak bandyta może żądać odszkodowania od swojej ofiary? Wysiedleni Niemcy niech kierują roszczenia do swojego rządu, który jest prawnym następcą kryminalnego rządu III. Rzeszy. Dzisiejszy niemiecki rząd wydaje miliardy na imigrantów ekonomicznych z obcych kultur, a nie ma na odszkodowania dla własnych obywateli? To jest dopiero hipokryzja.


=======================

Samorządy mogą utracić miliony. Niemcy żądają odszkodowań od Polski
Obrazek
Niemieccy przesiedleńcy oraz ich spadkobiercy z Warmii i Mazur domagają się odszkodowań od samorządów za swoje dawne nieruchomości. W wyniku roszczeń gminy mogą utracić miliony złotych. – Konieczne są zmiany w prawie, które ochronią samorządy terytorialne przed roszczeniami – mówi „Codziennej” mec. Lech Obara ze stowarzyszenia Patria Nostra.

Rzecz dotyczy przede wszystkim spraw tzw. późnych przesiedleńców. Po II wojnie światowej majątek niemieckich mieszkańców z byłych Prus Wschodnich i Ziem Zachodnich oraz Wolnego Miasta Gdańska przeszedł na własność skarbu państwa. Byli obywatele Rzeszy, którzy pozostali na terenach wchodzących w skład powojennej Polski, zachowywali prawo do swoich nieruchomości, o ile zadeklarowali narodowość polską, złożyli deklarację wierności narodowi polskiemu oraz przeszli pozytywnie procedurę nadania polskiego obywatelstwa.

Jednak wielu z nich zmieniło zdanie i kiedy tylko otworzyły się możliwości wyjazdu z komunistycznej Polski, wyemigrowało do Niemiec. Pierwsza fala wyjazdów miała miejsce w latach 50., kolejna w 70., a nawet 80. ubiegłego wieku. Ogółem do obu państw niemieckich (przede wszystkim do Republiki Federalnej Niemiec) wróciło ponad 600 tys. osób.
Pamiętam, że wyjazdy odbywały się w atmosferze euforii. Wielu z nich uciekało z PRL-owskiej szarzyzny do świata dobrobytu

– wspomina mec. Obara.

Późni przesiedleńcy po przyjeździe do RFN otrzymywali nie tylko wsparcie od niemieckiego państwa, lecz także zadośćuczynienie za straty związane z pozostawionym w Polsce mieniem.

Sytuacja się zmieniła pod koniec lat 90. Dawni właściciele i ich spadkobiercy przypomnieli sobie o swoich nieruchomościach i zdali sobie sprawę, że mają one realną wartość. Nie bez znaczenia były bałagan prawny oraz brak zabezpieczenia praw nowych właścicieli (w tym także w traktacie podpisanym między Niemcami a Polską w 1991 r.). Na rzecz późnych przesiedleńców działa także dotychczasowe orzecznictwo polskich sądów. Szerokim echem odbiła się sprawa Agnes Trawny, która domagała się zwrotu gospodarstwa w Nartach k. Szczytna. Choć sądy rejonowy i okręgowy odmówiły Trawny zwrotu nieruchomości, to Sąd Najwyższy nakazał zwrot gospodarstwa.

Teraz byli właściciele i ich spadkobiercy zmienili taktykę. Na przykład spadkobiercy Marii Murawskiej, która w latach 80. wyjechała do Niemiec, zażądali od podolsztyńskiej gminy Stawiguda zapłaty równowartości nieruchomości. Twierdzili, że gmina, która ją przejęła na podstawie decyzji o komunalizacji, bezprawnie się wzbogaciła. Kiedy spadkobiercy Murawskiej przegrali sprawę w Sądzie Okręgowym w Olsztynie, wystąpili do MSWiA o stwierdzenie nieważności decyzji „komunalizacyjnej”, dowodzili, że została ona wydana z rażącym naruszeniem prawa. Jeżeli im się uda, można się spodziewać fali podobnych wniosków. Dlatego – jak podkreśla Stowarzyszenie Patria Nostra – konieczne są zmiany w prawie, które ochronią samorządy.

Obecnie nieznana jest nawet liczba nieruchomości, które mogą stać się przedmiotem roszczeń. Szacuje się, że tylko w woj. warmińsko-mazurskim problem ten może dotyczyć nawet 20 tys. nieruchomości.

źródło + video: http://m.niezalezna.pl/86790-samorzady- ... -od-polski

: 29 wrz 2016, 14:41
autor: NEVIL
Kto zarabia najwięcej w Polsce? Wcale nie bankierzy, a górników nie ma nawet w pierwszej piątce
KLIK - http://next.gazeta.pl/next/56,150859,20 ... ierzy.html

: 29 wrz 2016, 15:47
autor: NEVIL
Sejm forsuje skandaliczny projekt utrudniający zadawanie niewygodnych pytań politykom! Czy jaśnie państwo zapomnieli kto ich zatrudnił i wobec kogo mają się tłumaczyć?!
Obrazek
Marszałkowie Sejmu i Senatu przygotowują kontrowersyjny projekt zmian w regulaminie parlamentu. Zgodnie z jego treścią dziennikarze oraz przedstawiciele mediów na terenie Sejmu mogliby przebywać tylko i wyłącznie w specjalnym pomieszczeniu i nie mieliby prawa poruszania się po sejmowych korytarzach w celu zadawania pytań politykom. Wygląda na to, że nasi parlamentarzyści doznali jakiejś pomroczności i zapomnieli kto ich do Sejmu zatrudnił oraz wobec kogo mają się tłumaczyć z wykonywanej pracy!

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - forsowane przez Marszałków Sejmu i Senatu zmiany, które sprowadzają się w praktyce do istotnego ograniczenia dostępu dziennikarzy do polityków, to nic innego jak uderzenie w prawo obywateli do bycia informowanymi o pracach polskiego parlamentu. Umieszczenie przedstawicieli mediów w wyznaczonym pomieszczeniu oraz zakazanie im poruszania się po sejmowych korytarzach w sposób znaczący utrudni sprawowanie kontroli społecznej nad władzą ustawodawczą.

Jeśli ta kontrowersyjna inicjatywa przejdzie i zostanie wpisana do parlamentarnego regulaminu, to kontakt mediów z politykami ograniczy się do wyznaczonych przez partyjne władze funkcjonariuszy, którzy łaskawie będą zachodzili do dziennikarskiego pokoiku tylko wtedy, kiedy będą mieli na to ochotę. Możliwość zadawania niewygodnych i niespodziewanych pytań "na twarz" zostanie de facto zlikwidowana.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział na antenie Polskiego Radia, że "celem proponowanych zmian jest przede wszystkim stworzenie lepszych warunków pracy dla dziennikarzy". Z pewnością komfort posłów i senatorów ulegnie znacznej poprawie. Dlaczego jednak kosztem obywateli i ich prawa do kontrolowania poczynań sejmowych polityków za pośrednictwem przedstawicieli IV władzy?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0332 ... -Sejmu.htm

: 29 wrz 2016, 16:08
autor: NEVIL
Wyborcza wyje, bo odcięli im dopływ gotówki za reklamy i komunikaty spółek Skarbu Państwa. To się nazywa "DOBRA ZMIANA"! :-)
Obrazek
Dominika Wielowieyska, jedna z czołowych publicystek "Gazety Wyborczej", poskarżyła się na twitterze, że PiS ogranicza im zlecenia na publikowanie rządowych komunikatów oraz reklam spółek Skarbu Państwa. Innymi słowy - odcinane jest całkiem spore źródło gotówki dla Agory, z którego Adam Michnik i jego koledzy czerpali pełnymi garściami przez ponad ćwierć wieku. To się nazywa "DOBRA ZMIANA"!

Przez wiele lat rządów PO-PSL gazety i tygodniki, które nie chwaliły w sposób czołobitny poczynań Donalda Tuska i jego kumpli, nie mogły liczyć na uzyskanie choćby jednego, drobnego ogłoszenia z jakiejś podrzędnej agencji rządowej (mimo, iż spełniały przesłanki odpowiedniego zasięgu czy nakładu). Większość płatnych komunikatów, ogłoszeń czy reklam spółek Skarbu Państwa szła do takich tytułów jak lisowy "Newsweek", resortowa "Polityka" czy wspomniana w tytule artykułu michnikowa "Gazeta Wyborcza".

Warto w tym miejscu przypomnieć podsłuchaną przez kelnerów słynną rozmowę Pawła Grasia (minister w gabinecie Tuska) z Jackiem Krawcem (ówczesny prezes Orlenu), w której to Krawiec wypomina, iż prezes PZU odważył się opublikować reklamę w tygodniku "wSieci":

Krawiec: - Klesyk [Andrzej Klesyk, prezes PZU] <font color=red>[...]</font>, wiesz, że on „W sieci” ogłoszenia daje?
Graś: - No, widziałem właśnie.
Krawiec: - Ja mówię, co ty, <font color=red>[...]</font>, odpierdalasz? A on, że to klienci potencjalni. Wiesz, już się ustawiają, <font color=red>[...]</font>, media, już widać.

Reklamowy ostracyzm musiała poczuć na własnej skórze Dominika Wielowieyska, jedna z czołowych publicystek "Gazety Wyborczej". Na twitterze właśnie się wyżaliła, że "PiS im blokuje reklamy":
Obrazek
"Dziś PiS odgórnie zablokował wszelkie reklamy dla mediów, które są wobec PiS krytyczne. Żeby je wykończyć po prostu". No cóż... Chciałoby się powiedzieć - dobra zmiana działa także i tutaj :-) Poza tym nie dziwie się wyciu przedstawicieli "Wyborczej" - szczególnie, kiedy przypomnę sobie, iż za opublikowanie jednego artykułu rząd Tuska potrafił płacić Agorze po 120 tys. zł. Też bym dzisiaj wył, że "rząd mi blokuje reklamy" :-)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0332 ... -rzadu.htm

: 29 wrz 2016, 20:07
autor: NEVIL

Urodziny Wałęsy! Internauci są bezlitośni, a jubilata odwiedzają Kwaśniewski, Komorowski i Timmermans. ZDJĘCIA


Obrazek
Lech Wałęsa obchodzi dzisiaj swoje 73 urodziny. Nie obyło się bez tortu oraz wizyty szacownych gości, ale na Twitterze ruszyła prześmiewcza akcja #zyczeniadlaLecha, w której internauci publikują złośliwe komentarze i życzenia urodzinowe dla jubilata, który od lat budzi wiele kontrowersji.

Do biura Lecha Wałęsy zawitali dziś ważni goście, których wizyty jubilat nie omieszkał uwiecznić na zdjęciach, które zamieścił na swoim facebookowym profilu. Widzimy więc Lecha Wałęsę na wspólnym zdjęciu z dwoma byłymi prezydentami Aleksandrem Kwaśniewskim oraz Bronisławem Komorowskim. Uśmiechnięci panowie pozują do zdjęcia niczym najlepsi koledzy. Widać, że niechęć do Aleksandra Kwaśniewskiego już na dobre opuściła Wałęsę.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/310201-uro ... ns-zdjecia

: 30 wrz 2016, 12:57
autor: NEVIL
Jak PO rozdrapywała Polskę... "Fakt": Podejrzany kontrakt i 24 miliony dla żony byłego ministra skarbu Aleksandra Grada
Obrazek
Platforma przez lata swoich rządów prowadziła demontaż państwa polskiego. Na posadach, kontraktach i usługach dla spółek Skarbu Państwa ludzie PO, ich rodziny i znajomi dorobili się milionów.

W 2009 r. spółka należąca do państwowego giganta PGNiG SA zawarła kontrakt z konsorcjum budującym Informatyczny System Zarządzania Infrastrukturą.

Za niemal 40 mln zł zleciła wykonanie, dostawę i wdrożenie systemu informatycznego konsorcjum trzech firm, w którym była dawna firma Grada należąca już wówczas m.in. do jego żony, Małgorzaty

—opisuje „Fakt”, który dotarł do szczegółów kontraktu.

Rzeczywiście doszło do podpisania takiej umowy

—potwierdził rzecznik prasowy Polskiej Spółki Gazownictwa, która przejęła wszystkie zobowiązania spółek gazowych należących do PGNiG.

Umowa jest podejrzana i specjalna kontrola wyjaśni czy przy jej zawieraniu wszystko przebiegało zgodnie z prawem.

Sprawa wymaga sprawdzenia tym bardziej, że jak się okazuje w skład konsorcjum, które dostało umowę na gigantyczną sumę weszła Małopolska Grupa Geodezyjno-Projektowa.

To firma założona przez Grada zanim ten wszedł do polityki. Potem jego udziały przejęła żona Małgorzata. Choć konsorcjum zawarło umowę na system informatyczny, aż 24 z 40 mln zł trafiły do MGGP za wykonanie map geodezyjnych

—opisuje „Fakt”.

Pieniądze trafiły do żony byłego ministra Grada.

To, że Małgorzata Grad jest u nas w zarządzie nie rzutowało na wynik przetargu, w którym braliśmy udział

—twierdzi Paweł Świerczek wiceprezes firmy.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa podejrzanego kontraktu w PGNiG trafi do prokuratury.

źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/31024 ... ndra-grada

: 30 wrz 2016, 13:31
autor: NEVIL
Komentarze:

Stanczyk


Boleslaw Krzywousty podzielil Polske miedzy 6 synow (co jej nie wyszlo na dobre), Eurokolchoz natomiast zostal podzielony miedzy 28 s.....ow, ktorzy na szczescie musza zademonstrowac jednomyslnosc przy podejmowaniu wazniejszych decyzji. Dopoki tak bedzie, mozemy spokojnie olewac liczne grozby i szantaze wobec naszego kraju ...

--------------------------

dorot

co najmniej na od 16 lat widze w niderlandziej prasie zdjecia satelitarne nabardziej zanieczyszczonych miejsc w Europie. A sa to niewielka plama na polnicy Wloch, malutka plamka na Gornym Slasku i ogromna plama smogu ciagnaca sie od Zaglebia Ruhry poprzez Holandie do Manchesteru w Wielkiej Brytanii....Holandia w 99% ma takie zanieczyszczenie powietrza jakie jest w malej plamce na Gornym Slasku. Krew mnie zalewa na gledzenie trupow unijnych i chroniczny bezwlad umyslowy z powodu braku przygotowania prawdziwych argumentow polskiej stronie. Zaplacic za zdjecia satelitarne wykonane w USA , przedstawic tej bandzie demagogow europejskich i po ptokach...A ponadto wystapic z pozwem do Trybunalu Europejskiego o szkalowanie Polski. To wszystko przypomina mi napad na radiostacje gliwicka przed IIWS.
======================
Niemieckie media oskarżają Polskę o szantaż. Co naprawdę proponuje polski rząd?
Obrazek

Tuż przed piątkowym specjalnym spotkaniem ministrów środowiska państw Unii Europejskiej niemieckie media oskarżają Polskę o stosowanie szantażu. Fakt, że polski rząd rozpoczynając proces ratyfikacji globalnego porozumienia klimatycznego, próbuje uzyskać jak najlepsze dla kraju warunki, jest ostro krytykowany. Przy okazji tutejsze media oskarżają Polskę o to, iż jest największym trucicielem środowiska w Europie.


Lewicowy niemiecki dziennik „Tageszeitung” z oburzeniem informuje, że Polska żąda od Unii Europejskiej zgody na doprowadzenie do „brudnego porozumienia”, bowiem w przeciwnym wypadku – czytamy w niemieckiej gazecie – Warszawa zablokuje porozumienie w kwestii ratyfikacji globalnego porozumienia klimatycznego. Niemcy zarzucają polskiemu rządowi, że wykorzystując fakt, iż także Unia Europejska musi ratyfikować porozumienie klimatyczne z Paryża, a będzie to możliwe tylko, jeśli decyzja będzie jednomyślna, stosuje niedopuszczalny szantaż. Media drukują list polskiego ministra Jana Szyszko do swoich unijnych kolegów po fachu, i przekonują, że szef polskiego resortu środowiska stawiając żądania, jakoby posuwa się właśnie do szantażu, strasząc pozostałe rządy zablokowaniem porozumienia.

Co proponuje polski rząd?

Polska zgodzi się na przyspieszoną ratyfikację przez Unię Europejską porozumienia klimatycznego z Paryża jeśli zostanie uwzględniona specyfika jej gospodarki. Minister Środowiska Jan Szyszko przypomina, że zgodnie z Protokołem z Kioto Polska już zredukowała swoje emisje CO2 o 32 proc. względem wymaganych 6 proc. i dlatego ta nadwyżka redukcji emisji powinna być przez Unię Europejską uwzględniona w kolejnych okresach rozliczeniowych.
- Jesteśmy gotowi dokonać redukcji emisji zgodnie z polityką unijną, ale na bazie własnych rozwiązań, a własne rozwiązania to jest innowacyjność w zakresie nowych bloków węglowych opartych o węgiel, wykorzystanie pochłaniania CO2 przez lasy, korzystanie z polskich OZE, czyli geotermii, wykorzystanie drewna, jako drewna energetycznego – podkreśla polski minister.

Polski rząd stoi na stanowisku, że polskie lasy są w stanie pochłonąć dodatkowo 32 mln ton CO2 rocznie, oraz powszechne budownictwo z drewna, jak również elektrownie drzewne i wodne idą w tym samym kierunku. Dlatego ministerstwo środowiska nie widzi powodu, aby te fakty, które w efekcie znacznie zmniejszają koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze nie miały zostać uwzględnione.

Dla Niemców pilnowanie własnych interesów to szantaż


Niemcy te wszystkie polskie propozycje nazywają brudnym szantażem i z uporem powtarzają, że do tej pory propozycje rozliczeń, jakie proponuje polski rząd są w UE niedozwolone, gdyż – jakoby – trudno je wyliczyć. Do ostrej krytyki naszego kraju dołączył Europoseł z Luksemburga z partii Zielonych Claude Turmes, który także nazywa polski rząd szantażystą Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że wśród tych, którzy w trakcie warszawskiego Szczytu Klimatycznego najbardziej krytykowali Polskę był właśnie luksemburski poseł do PE Claude Turmes. Jego zdaniem Polska zmierza do zablokowania żmudnie i trudno osiągniętego kompromisu w sprawie emisji gazów cieplarnianych, co ma być – jak twierdzi – skandalem.

Kto najbardziej śmieci w Europie?


We wszystkich publikacjach niemieccy ekolodzy oraz politycy sugerują, że Polska, która najbardziej utrudnia porozumienie w kwestii ratyfikacji paryskiego protokołu, jest największym trucicielem Europy, bowiem jej gospodarka „węglem stoi”. Po pierwsze w przeliczeniu na jednego mieszkańca (dane z 2015 roku) to nie Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie w emisji CO2, lecz Luksemburg z kwotą 21 ton, więcej od nas emitują także Holendrzy, Belgowie, Czesi, Estończycy, Finowie no i oczywiście Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi emitują w sumie ponad 900 milionów ton CO2, co raczej stawia ich w szeregu dużych trucicieli.

Warto przypomnieć, że w Niemczech (dane z 2013 roku) największy udział w produkcji krajowej energii miała ropa naftowa, przed węglem kamiennym i brunatnym, gazem ziemnym, a dopiero na czwartym miejscu uplasowały się tak zwane odnawialne źródła. Jeszcze dzisiaj 30 proc. wytwarzanej obecnie energii elektrycznej w tym kraju pochodzi z elektrowni węglowych.

źródło: http://m.niezalezna.pl/86840-niemieckie ... olski-rzad

: 30 wrz 2016, 14:51
autor: NEVIL
Eurokraci chcą debatować o sytuacji kobiet w Polsce? Będzie śmiech jak im wyjdzie, że sytuacja kobiet za Tuska była dokładnie taka sama jak obecnie... :-)
Obrazek
To jest jednak niesamowite, jak oni w tej Brukseli i Strasburgu muszą się nudzić. Parlament Europejski chce debatować o sytuacji kobiet w Polsce. W domyśle chodzi o ustawę, której nie ma i kwestię, w której instytucje unijne nie mają nic do powiedzenia. Ale niech debatują - jestem ciekawy ich reakcji, kiedy zrozumieją, że sytuacja kobiet w Polsce za Tuska, czyli obecnego prezydenta Europy, była dokładnie taka sama jak obecnie... Będzie śmiech!

W najbliższą środę Parlament Europejski ma przeprowadzić debatę o sytuacji kobiet w Polsce. W istocie chodzi o kwestię aborcji. Jakież będzie zdziwienie eurokratów, lewaków i zielonych, kiedy w trakcie debaty wyjdzie, że: 1) aborcja - poza kilkoma wyjątkami (ciężkie uszkodzenie płodu, zagrożenie dla życia matki, gwałt) - jest w Polsce prawnie zakazana już od kilkunastu lat; 2) Nie przyjęto żadnego prawa, które zaostrzałoby przepisy do tej pory obowiązujące; 3) Zakaz aborcji, jaki funkcjonuje w Polsce obecnie, funkcjonował także w czasach, gdy premierem był Donald Tusk - tj. dzisiejszy przewodniczący Rady Europejskiej. Innymi słowy - sytuacja polskich kobiet wcześniej była dokładnie taka sama jak obecnie!

Samo zaś kwestionowanie faktu istnienia społecznej inicjatywy ustawodawczej, dzięki której grupa kilkuset tysięcy osób zawnioskowała o zaostrzenie przepisów aborcyjnych, byłoby jawnym działaniem o charakterze antydemokratycznym.

Nie mogę zatem doczekać się tej debaty, bo będzie kupa śmiechu na sali. Celnie w tej sprawie wypowiedziała się Dominika Cosic (polska korespondentka telewizyjna z Brukseli):
Obrazek
Debata na temat ustawy, której nie ma i w kwestii, w której instytucje unijne nie mają nic do powiedzenia. W punkt.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0332 ... nudzic.htm

: 30 wrz 2016, 20:26
autor: NEVIL
Komentarze:

prawe okno

Nazywajmy przestepcow po imieniu TO MARZENA KRUK

-----------------------

ttt

Kompromitacją wymiaru sprawiedliwości będzie jak ta kobieta chciwa dostanie wyrok w zawiasach. To będzie skandal . Kobieta z pełną premedytacją to robi i nie odsiaduje wyroku. gdyby nie przegrana PO

---------------------------

MAC


Dziwne, że papuga nie zaproponowała jej świadka koronnego. Czyżby wśród innych "spadkobierców" było aż tak grubo, że nie decyduje się na taki ruch? Seryjny samobójca trzyma rękę na pulsie.

===========================
Kulisy śledztwa ws. milionowej urzędniczki. Marzena K. w przyszłym tygodniu usłyszy zarzuty!
Obrazek
Doniesienie do prokuratury, które Marzena K., była urzędniczka z Ministerstwa Sprawiedliwości, złożyła sama na siebie, to „zwykła taktyka obrończa”, która ma na celu uzyskanie niższego wyroku w niemal już pewnym procesie z jej udziałem - twierdzi jeden z prokuratorów, pracujący przy sprawie Marzeny K. Z informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl wynika, że b. urzędniczka i potentatka na warszawskim rynku reprywatyzacyjnym w przyszłym tygodniu może usłyszeć zarzuty.

Marzena K. , która z tytułu roszczeń reprywatyzacyjnych otrzymała już 38 milionów złotych z warszawskiego ratusza rozpaczliwie broni się przed nieuchronnymi zarzutami prokuratorskimi, które lada dzień przedstawi jej prokurator. Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, Marzena K., już pod koniec maja sama na siebie złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie nieprawdy, którą poświadczyć miała w swoim oświadczeniu majątkowym.

Tymczasem, jak ustalił portal wPolityce.p, Komisja Dyscyplinarna dla Członków Korpusu Służby Cywilnej w Ministerstwie Sprawiedliwości w swoim orzeczeniu uznała panią Marzenę Kruk za winną naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej poprzez złożenie niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych za lata 2011-2015 oraz złożenie niezgodnej z prawdą korekty informacji zawartych w oświadczeniach majątkowych za lata 2012-2014 i wymierzyła obwinionej karę określoną w art. 114 ust. 1 pkt 5 ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej, tj. karę obniżenia stopnia służbowego służby cywilnej. Sprawę przekazano także do prokuratury.

Z jej znajomościami wśród adwokatów, nie dziwi fakt, że ktoś poradził Marzenie K., by ta także złożyła doniesienie na samą siebie. Zdaje sobie sprawę, ze tej sprawy wygrać się nie da, liczy się więc, że poprzez „przyznanie się” otrzyma niższy wyrok kary.

– mówi jeden z prokuratorów, który pracuje przy sprawie Marzeny K.

Marzena K. nawet swoimi rozpaczliwymi próbami korekt w oświadczeniu majątkowym nie mogła uratować swojej posady w resorcie sprawiedliwości, w którym przepracowała 24 lata. Jak informował bowiem portal wPolityce.pl, już 20 kwietnia tego roku, czyli na kilka miesięcy przed wybuchem afery reprywatyzacyjnej, Marzena Kruk została odwołana z funkcji Pełnomocnika do Spraw Równego Traktowania w Zatrudnieniu i Przeciwdziałania Mobbingowi w Ministerstwie Sprawiedliwości. Kilka dni później została zdymisjonowana z funkcji naczelnika Wydziału ds. Pokrzywdzonych Przestępstwem i Promocji Mediacji i przeniesiona na niższe stanowisko głównego specjalisty w Wydziale Skarg i Wniosków.

Zdaniem naszych rozmówców, wiedza Marzeny K. może mieć znaczący wpływ na inne sprawy prokuratorskie, dotyczące warszawskiej reprywatyzacji. Jeśli była urzędniczka resortu sprawiedliwości zacznie „sypać”, to zarzuty prokuratorskie usłyszeć może nawet kilkanaście innych osób.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/310331-tyl ... zy-zarzuty

: 30 wrz 2016, 23:34
autor: NEVIL
Komentarz:

KOD jak koryto

Kwiczą świnie rozpasane, od koryta odrywane
Kiedy słucham ich narracji o gwałceniu demokracji
Która wtedy właśnie ginie kiedy władze tracą świnie
To mnie taka myśl nachodzi - nie o WOLNOŚC świniom chodzi
Pełen fałszu jest ten kwik, bo to o koryto krzyk
Zawłaszczone, rozkradane, słusznie świniom odbierane
Wie już cała okolica, że ów kwik to Targowica.

===========================================
Konkretne pytanie do Kijowskiego. I taka megaporażka na antenie
Obrazek

Mateusz Kijowski, nazywany przez niektórych "obrońcą demokracji", najwyraźniej idzie szlakiem wytyczonym przez Ryszarda Petru. I dokonuje spektakularnych autokompromitacji. Tak jak dzisiaj na antenie RMF FM, gdy nie potrafił odpowiedzieć na konkretne pytania. Dotyczące jego manifestów.


Liderowi KOD-u zdarza się Polaków autentycznie rozbawić. Chociażby, gdy wsparł akcję „skutecznego egzekwowania alimentów”.

Więcej: http://m.niezalezna.pl/86879-konkretne- ... na-antenie

: 01 paź 2016, 11:23
autor: NEVIL

Czarny protest. Zmiećmy samozwańczych władców kobiet
Obrazek
CZARNY PROTEST. Debatę o aborcji nazywa się tak tylko dla niepoznaki: nie można przecież głośno powiedzieć, że tak naprawdę to nieludzka dyskusja o biologicznej użyteczności kobiet dla Narodu, próba uczynienia z nas inkubatorów i poddanych.

Debata o całkowitym zakazie aborcji - choć słowo "debata" ledwo przechodzi mi przez usta, tak bardzo to coś, co dzieje się w przestrzeni publicznej, jest parodią prawdziwej debaty - pokazuje, że my, kobiety, jesteśmy we własnym kraju ludźmi drugiej kategorii.

Dowód? To, co w przypadku mężczyzn byłoby szokujące i nie do pomyślenia, w przypadku kobiet jest normą i codziennością.

Wyobraźcie sobie dyskusję na temat obywatelskiego projektu ustawy o przymusowej kastracji księży. Albo na temat ustawowego zakazu operowania raka prostaty z trzema tylko wyjątkami (groźba śmierci mężczyzny, amputacji penisa i całkowitej impotencji), w których i tak lekarz, powołując się na klauzulę sumienia, mógłby odmówić mężczyźnie leczenia (o znieczuleniu nie wspominając). Lub o wycofaniu z aptek viagry, która zwiększa ryzyko zawału, a przecież nieodpowiedzialni panowie łykają ją jak dropsy.

Nie do pomyślenia, prawda? To byłby szok. Jednak taka właśnie jest codzienność kobiet. Dość!

Pod przykryciem awantury o aborcję od lat skrywa się inne, fundamentalne pytanie, które trzeba wreszcie głośno wypowiedzieć. Brzmi ono:

Czy godzimy się na istnienie uprzywilejowanych grup społecznych, takich jak księża i politycy, które same obwołały się mądrzejszymi i bardziej moralnymi od nas i przyznały sobie prawo do decydowania o naszych - także najbardziej intymnych - sprawach? Czy uznajemy ich wyższość umysłową i uczuciową, a co za tym idzie - prawo do mówienia nam, jak mamy żyć?

Jeśli tak, w porządku. Niech uchwalają, co chcą, a my biernie się temu poddajmy.

Jednak jeśli nie, to właśnie teraz jest czas, by pokazać tym bezczelnym uzurpatorom, gdzie ich miejsce. Jesteśmy świadkami narodzin słusznego i, mam nadzieję, wielkiego gniewu: dziś w Warszawie (o godz. 13 pod gmachem Sejmu) manifestacja w obronie kobiet, a w poniedziałek 3 października ogólnopolski strajk kobiet.

Sam pomysł rozmawiania o kobietach bez kobiet, debatowania o naszych ciałach i seksualności przez grupę podtatusiałych (zresztą: jakichkolwiek!) panów, w tym żyjących w celibacie księży, jest przecież odrażający i dziwaczny, a jego bezczelność zapiera dech w piersiach.

Kim oni, do diabła, są, ci zarozumiali posłowie (i niestety także niektóre posłanki) i żyjący w pałacach biskupi, kim są ci wygoleni na łyso, zaburzeni emocjonalnie szaleńcy, niepanujący nad własnym gniewem - z braku innych powodów do dumy nazywający siebie "narodowcami" - żeby nam mówić, jak mamy żyć i postępować? W czym są od nas lepsi? W jakim świecie wyobrazili sobie, że mają prawo do czegoś więcej niż wyrażenie (pod warunkiem że w kulturalny sposób) swojej opinii na temat naszych ciąż i zresztą każdy inny?

Tak naprawdę - i to jest sedno całej sprawy, to jest jej sens, zagrzebany pod infantylnymi gadkami o nienarodzonych dzieciątkach - pod hasłem całkowitego zakazu aborcji kryje się prosty brak równości ludzi wobec prawa.

Debatę o aborcji nazywa się debatą o aborcji tylko dla niepoznaki: nie można przecież głośno powiedzieć (o nie, na to nie zdobyliby się nawet najgorsi religijni fanatycy), że tak naprawdę to nieludzka dyskusja o biologicznej użyteczności kobiet dla Narodu, próba uczynienia z nas inkubatorów, poddanych, chłopek pańszczyźnianych, przymuszanych wbrew woli do rodzenia dzieci.

Logika folwarku jest zresztą w narracji prawicy i Kościoła katolickiego prowadzona konsekwentnie: skoro mężczyźni są panami, a kobiety poddanymi, kobieta musi urodzić gwałcicielowi dziecko w prezencie, dokładnie tak jak kiedyś rodziła je bez szemrania panu, który raczył ją zgwałcić.

Szkoda, że nie można tego kobietom oznajmić wprost (bo wredne feministki wmówiły im, że mają jakieś prawa), że nie można im szczerze rzucić w twarz: "Wasze ciała są naszą własnością, możemy z wami robić, co nam się podoba. Macie nas słuchać!". Na szczęście jednak zawsze można nazwać tę debatę rozmową o aborcji.

Kant pisał: "Jeśli nie wiesz, czy coś jest słuszne, zastanów się, czy chciałbyś, żeby było powszechnie obowiązującym prawem". I to jest wskazówka, jaką powinniśmy dla siebie z tej gorzkiej lekcji wyciągnąć.

Jeśli tak się stanie, obłędny pomysł całkowitego zakazu aborcji ma szansę, by zamiast klęską okazać się wielką lekcją obywatelskiego wychowania. Jeśli ją odrobimy, zmieciemy z życia politycznego samozwańczych władców kobiet, którym marzy się przywrócenie niewolnictwa, i zbudujemy kraj, w którym ludzie są równi wobec prawa i w którym godność, wolność, szacunek, zdrowie i życie - dla wszystkich - nie są przywilejami, lecz oczywistością.

źródło + video: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,207 ... l#BoxGWImg

: 01 paź 2016, 13:11
autor: NEVIL
Takiego wyniku sondażu PiS się nie spodziewał. Nawet w jego kręgach budzi się niezadowolenie wobec zakazu aborcji
Obrazek
Antyaborcyjne pomysły katolickich środowisk, wspierane przez polityków, doprowadziły do buntu kobiet. Wbrew ich mniemaniom, to nie środowiska lewackie, feministyczne, "lesbijskie lobby", czy singielki z Warszawy, są przeciw. IPSOS przeprowadził badania opinii społecznej. Ponad połowa Polek popiera bunt, niemal tyle samo mężczyzn. Nawet w środowiskach PiS-owskich budzi się niezadowolenie wobec planów antyaborcyjnych.

Badania przeprowadził IPSOS na zlecenie Oko.press. Pod koniec września ankieterzy zadzwonili do grupy 1001 osób. Ich wyniki mogą zdziwić takich polityków, jak Krystyna Pawłowicz. To nie jest protest wąskiej grupy, "odnogi KOD-u". Posłanka ma jednoznaczną opinię o zwolenniczkach aborcji.

Ankieterzy IPSOS zadali pytanie: „Sejm pracuje nad ustawą całkowicie zakazującą aborcji i przewidującą karę więzienia dla kobiet, które przerwały ciążę. W internecie trwa „czarny protest”, planowane są demonstracje i strajk przeciw projektowi ustawy. Jaki jest Pana/Pani stosunek do tych protestów?”

Z badań wynika, że większość Polek (55 proc.) i Polaków (44 proc.) popiera bunt, przeciw jest ledwie 14 proc. Okazuje się, że przeciw zakazowi aborcji są nie tylko osoby z wyższym wykształceniem, ale także po zawodówkach. Za zakazem są osoby, które edukację zakończyły na etapie gimnazjum. Nie dziwi, że zaostrzenie przepisów budzi sprzeciw wśród osób w wieku 30-39 lat. Z wiekiem poparcie dla buntu maleje, ale dalej dominują tu przeciwnicy projektu "Stop aborcji".

Ankieterzy zbadali też jak przynależność partyjna wpływa na poglądy. Nie jest zaskakujące, że wspierający bunt należą do sympatyków "Nowoczesnej" i "Platformy Obywatelskiej". Natomiast zastanawiające jest, że w kręgach PiS-owskich nie ma tak zdecydowanego sprzeciwu.

Oko.press kwituje wynik badań: – Może oznaczać, że prace Sejmu nad zaostrzeniem ustawy aborcyjnej, w połączeniu z odrzuceniem obywatelskiego projektu liberalizacji ustawy, zostały powszechnie odebrane jako naruszenie praw kobiet i w ogóle postępowanie nie do przyjęcia.

źródło: http://natemat.pl/191273,tego-pis-sie-n ... -sondazowe

: 01 paź 2016, 18:51
autor: NEVIL
Nie udaje mi się tego tekstu zamieścić w całości, bo jestem blokowany. Podaję więc link - http://m.niezalezna.pl/86899-kod-ma-now ... naskorkiem

: 01 paź 2016, 22:08
autor: NEVIL
Wprawdzie to o nie Polsce, ale przeczytać warto...
===================

My tu o "czarnych protestach", a Niemcy znowu nam szykują światowy kryzys! Deutsche Bank umoczony na astronomiczne 55 BILIONÓW € w ryzykowne instrumenty pochodne!
Obrazek
Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie ma wątpliwości - niemiecki Deutsche Bank to obecnie "największe ryzyko systemowe w skali globalnej"! Zaangażowanie tego banku na rynku instrumentów pochodnych sięga 55 bilionów euro. Dla uzmysłowienia sobie skali tej kwoty - to ponad 20-krotność rocznego PKB całych Niemiec! Klienci instytucjonalni już nie czekają i wyciągają wielomiliardowe nadwyżki gotówkowe, jakie trzymali w Deutsche Banku. Czy to początek największej katastrofy finansowej w historii świata?

Kurs akcji Deutsche Banku od kilku miesięcy spada na łeb na szyje, a klienci instytucjonalni zaczęli likwidować wielomiliardowe nadwyżki gotówkowe trzymane na jego kontach. Powód? - Okazuje się, że ten największy niemiecki bank jest "umoczony" po uszy na rynku ryzykownych instrumentów pochodnych (kontrakty terminowe, opcje, SWAP-y, CDS-y, CIRS-y) notowanych na platformach pozagiełdwych. Kwota zaangażowania w te instrumenty wynosi obecnie niepojętą dla ludzkiej percepcji sumę 55 bilionów euro (1 bilion = 1000 miliardów)! To ponad 20-krotność rocznego PKB całej niemieckiej gospodarki! Jeśli coś - za przeproszeniem - "pierdyknie", to Deutsche Bank w ciągu nie dalej jak miesiąca może rozwalić całą światową gospodarkę w strzępy!

Jakby tego było mało ministerstwo sprawiedliwości USA domaga się od Deutsche Banku do 14 mld dolarów tytułem kary za narażenie Amerykanów na straty poprzez oferowanie im toksycznych aktywów, powiązanych z rynkiem kredytów hipotecznych. Rząd Angeli Merkel póki co zaprzecza, aby zamierzał udzielić jakiejkolwiek pomocy publicznej Deutsche Bankowi, ale czy jak przyjdzie co do czego, to podtrzyma swoje stanowisko? - Niewiadomo.

Jedno jest pewne - widmo największej katastrofy finansowej w historii świata jest niezwykle realne. Wystarczy, że zmaterializuje się ryzyko tzw. "run-u na bank", czyli masowej likwidacji depozytów przez klientów zaniepokojonych stanem największego niemieckiego banku. Warto mieć świadomość, że pieniądz jest głównie wirtualnym zapisem na księgach banku i oczywiście żaden bank na świecie - nawet tak potężny jak Deutsche Bank - nie jest w stanie wypłacić wszystkich depozytów swoim klientom. Im więcej wypłat w krótkim okresie, tym gorsza pozycja kapitałowa i większe problemy na skalę globalną...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0332 ... iemcow.htm