44444 forum LUBIN.pl • PRACA - Strona 19
Strona 19 z 32

: 15 gru 2013, 21:08
autor: NEVIL

W 2014 roku zaoszczędzimy 2 dni urlopu wypoczynkowego
Obrazek
W przyszłym roku pracownicy zaoszczędzą 2 dni urlopu. Za 3 maja i 1 listopada czas wolny odda im pracodawca.

Kalendarz świąt w 2014 r. układa się w ten sposób, że dwukrotnie przypadają one w sobotę. Chodzi o 3 maja i 1 listopada. Tradycyjnie w te dni pracownicy ze względu na wyjazdy na wypoczynek i groby bliskich są zainteresowani jak najdłuższym czasem wolnym od pracy. W 2014 r. dodatkowy wypoczynek otrzymają od firmy.

Zgodnie z art. 130 par. 2 k.p. każde święto występujące w okresie rozliczeniowym i przypadające w innym dniu niż niedziela obniża wymiar czasu pracy o 8 godzin. Ten dodatkowy wypoczynek należy się pracownikowi niezależnie od zapewnienia mu wolnej soboty.

Sejm przy okazji wprowadzenia wolnego w Trzech Króli zniósł zasadę jego oddawania za święto przypadające w niepracującą sobotę. Był to ukłon w stronę pracodawców, którzy twierdzili, że nie stać ich na dodatkowe dni wolne dla pracujących. Posłowie wprowadzili więc art. 130 par. 21 k.p. W efekcie, jeżeli święto przypada w dniu wolnym wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, to nie obniża ono wymiaru czasu pracy.

Przepis został zaskarżony przez NSZZ „Solidarność” jako niezgodny z konstytucją. Związkowcy argumentowali, że nawet w jednej firmie pracownicy będą mieli różną liczbę dni wolnych, bo nie wszyscy taką „wolną sobotę” muszą mieć w tym samym dniu tygodnia. Dla zatrudnionych w administracji może ona przypadać w sobotę, ale w przypadku działu produkcji ze względów technologicznych czy logistycznych np. w poniedziałek. Poza tym były obawy, że pracodawcy będą tak ustalać czas pracy w danym roku, aby większość świąt przypadała w dni realizujące zasadę przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Trybunał Konstytucyjny 2 października 2012 r. podzielił wątpliwości „Solidarności” i uznał, że art. 130 par. 21 był niezgodny z ustawą zasadniczą i przepis w nim zawarty przestał obowiązywać (sygn. akt K 27/11). Zatem pracodawcy muszą udzielić wypoczynku za święto przypadające w wolną sobotę.

W przyszłym roku taka sytuacja będzie miała miejsce dwa razy: w święto Konstytucji 3 maja i Wszystkich Świętych. O tym, kiedy zatrudnieni odbiorą wolne, decyduje pracodawca. Musi się on jednak rozliczyć z niego z pracownikiem w okresie rozliczeniowym, który w większości firm wynosi maksymalnie 4 miesiące. Trzeba pamiętać, że firmy, które zawarły porozumienie na podstawie nowych przepisów pozwalających na elastyczne rozliczanie czasu pracy, będą miały na to nawet 12 miesięcy.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... owego.html

Czytaj też: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... _roku.html

: 18 gru 2013, 22:21
autor: NEVIL
Komentarze:

~Przechera :

Praca szczęścia nie daje.

--------------------------------

~powolutku panie Lutku :


Młodzi ,to i głupi. Myślą ,że świat zawojują,a biologia mówi NIE!!!!

----------------------
~hmm :

Zabiły ją te wpisy na Twitterze. 13 tys wpisów?! Kto to przeżyje?
--------------------------

~Bąbel :

Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze.
Następnie poświęca pieniądze, aby odzyskać zdrowie.
Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością,
że nie cieszy się teraźniejszością,
w rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości,
żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć,
po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.
-Dalai Lama

======================================

Nie żyje kobieta, która pracowała przez 30 godzin z rzędu
Mita Diran, 24-let­nia pra­cow­nicz­ka firmy Young & Ru­bi­cam In­do­ne­sia, nie żyje. Zmar­ła krót­ko po tym, jak na Twit­te­rze na­pi­sa­ła, że pra­cu­je bez prze­rwy od 30 go­dzin - czy­ta­my w ser­wi­sie gawker.​com.
Obrazek
Diran była aktywną użytkowniczką Twittera - opublikowała tam ponad 13 tys. wpisów. Ostatni przypadł na 14 grudnia, kiedy pochwaliła się użytkownikom, że pracuje nieprzerwanie od 30 godzin. Kilka godzin później dostała ataku serca, zapadła w śpiączkę i zmarła.

Informacja odbiła się szerokim echem w azjatyckich mediach, gdzie podano, że kobieta zmarła z przepracowania. Pojawiły się też doniesienia, że Diran mogła pracować nawet przez trzy dni bez żadnej przerwy. Lokalne media informowały z kolei, że przyczyną śmierci mogło być regularne spożywanie napojów energetycznych.

Pracodawca kobiety, Young&Rubicam Indonesia, wydał już oświadczenie w całej sprawie. Napisano w nim m.in., że Diran była "utalentowanym copywriterem", a jej śmierć to wielka strata.

Śmierć Diran nie jest pierwszym takim przypadkiem. W maju 2013 roku w Chinach zmarł 24-latek, również pracownik agencji reklamowej. W tym przypadku również donoszono, że zdarzenie mogło mieć związek z przepracowaniem młodego organizmu.

W sierpniu w Londynie znaleziono ciało 21-letniego studenta i stażysty jednego z tamtejszych banków. Przed śmiercią miał pracować trzy dni i trzy noce z rzędu.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/nie-zyj ... zedu/xzftn

: 21 gru 2013, 20:36
autor: NEVIL
Przyszłym magistrom ku rozwadze... :-)
=======================

Fachowiec poszukiwany
Obrazek
Skończyły się czasy, kiedy dyplom uczelni wyższej gwarantował pracę. Mimo wszystko absolwenci szukają pracy w pośredniaku. Kłopot w tym, że pracodawcy ich tam nie wypatrują. Wolą absolwentów techników bądź zawodówek z doświadczeniem zawodowym, bo ci są specjalistami w konkretnym fachu.

Jak wynika z danych Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie, wciąż przybywa bezrobotnych z wyższym wykształceniem. – Zarejestrowani u nas absolwenci uczelni najczęściej mają dyplom kierunków humanistycznych, takich jak np. politologia, administracja, pedagogika – wyjaśnia Piotr Bodaj, kierownik referatu pośrednictwa pracy w PUP w Lubinie.

Większe szanse na zatrudnienie mają absolwenci uczelni technicznych. Zdaniem kierownika Bodaja, przyczyny tego zjawiska są dobrze rozpoznawane. W Lubinie nie ma zbyt wielu dużych korporacji, które zatrudniają ludzi z wyższym wykształceniem. Szansę na pracę adekwatną do poziomu wykształcenia młodzi ludzie upatrują w dużych aglomeracjach miejskich, będących siedzibą wielu koncernów, w tym zagranicznych.

Tytuł magistra nie zapewnia pracy, a co najwyżej może ułatwić jej znalezienie. Rynek jest przesycony magistrami. Pracodawcy poszukują osób po zawodówkach i technikach. Jakie oferty zgłaszają najczęściej pracodawcy do pośrednictwa pracy? Lista jest dość obszerna. Nie są to jednak zawody, do wykonywania których potrzebny jest dyplom uczelni wyższej. Na bezrobotnych czekają oferty m.in. sprzedawcy, ochroniarza, pracownika budowlanego, kierowcy, piekarza, fryzjera czy telemarketera.

W Polsce zaniedbano sektor szkolenia zawodowego. Młodzi rzemieślnicy narzekają na brak czeladników. Nie ma też piekarzy, cukierników czy rzeźników. Jest za to masa młodych ludzi z wykształceniem ogólnym.

Dziś statystycznie człowiek zmienia pracę średnio osiem razy w życiu, stąd potrzeba współpracy ze szkołami zawodowymi, urzędami pracy czy rzemieślnikami, którzy prowadzą praktyki przygotowujące do pracy w zawodzie.

źródło: http://www.lubin.pl/aktualnosci,28569,f ... iwany.html

: 22 gru 2013, 18:25
autor: NEVIL
Komentarze:

kulawy666

Nie wracaja na swieta tylko przyjechali na swieta a wracaja po swietach

------------------

swojgosc07

Pracowałem w Anglii 3 lata jako specjalista w swoim zawodzie, pracownik umyslowy z wyższym wykształceniem, Place z górnej pólki. Znam swietnie jezyk, Znam Anglików, poznalem jeszcze lepiej. Beda wszystkich chwalic za dobra prace, klepac po ramieniu, usmiechac od ucha do ucha ale w glebi duszy i miedzy sobą nie cierpią żadnych cudzoziemców ( Czy Polakow czy Wlochow czy Hiszpanów dla nich wszystko co nieanglosaskie to barachlo. Nie ma tam innych filmow w telewizji niz anglosaskie. Sa po porostu arcypoprawni ale dwulicowi i falszywi. Klamia tak ze w sami w to prawie wierzą - nauczyli sie tego przez lata kolonializmu. W glebi duszy gardzą Polakami i to sie nie zmieni.
Nie zyczą sobie polaczków w pubach do których chodzą i w luksusowych dzielnicach za miastem. Wiem ze większość naszych jest tam dla socjalii. Poza tym wstydzili by sie przyznac w Polsce po powrocie ze im nie wyszło za granicą. Oczywiscie jest jakies kilkanascie procent fachowców dobrze prosperujacych, Zawsze jednak musza brac poprawkę na ten kraj bo nie sa u siebie. I taka jest prawda. Nasi sa tam tylko z konieczności albo z nieudacznictwa. Amen

=====================

Polacy wracają na święta. Jak im się żyje za granicą? [SONDA]
W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, rocznie liczba urodzeń spada o kilkadziesiąt tysięcy, nasze społeczeństwo coraz szybciej się starzeje. Dlaczego? To efekt emigracji Polaków po wstąpieniu kraju do Unii Europejskiej - wynika z najnowszego raportu Komitetu Badań nad Migracjami PAN.

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 8#opinions

: 27 gru 2013, 14:12
autor: NEVIL

W 2014 r. zadziała wyrok TK ws. dni wolnych

W 2014 r. pracownicy po raz pierwszy skorzystają z korzystnego dla nich wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. oddawania dnia wolnego za święto przypadające w sobotę. W przyszłym roku w sobotę przypadają 3 maja oraz 1 listopada.
Obrazek
W październiku 2012 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczny z konstytucją przepis Kodeksu pracy, zgodnie z którym za święto przypadające w dniu wolnym od pracy pracodawcy nie musieli oddawać pracownikom dodatkowego dnia wolnego. Obowiązek ten uchylono od 2011 r., wprowadzając w zamian dodatkowy dzień wolny od pracy - święto Trzech Króli.

Od 8 października 2012 r., tzn. od dnia publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw, pracodawcy znów muszą oddawać pracownikom wolny dzień, jeśli święto przypadnie w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy - najczęściej chodzi o sobotę, która dla większości pracowników jest dniem wolnym.

Za dzień świąteczny, który wypadnie w sobotę, pracodawca musi więc zmniejszyć pracownikowi wymiar czasu pracy w innym terminie. W przeciwnym razie pracownicy mogą dochodzić wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.

W 2013 r., już po korzystnym dla pracowników wyroku Trybunału Konstytucyjnego, pracodawcy nie musieli oddawać zatrudnionym dnia wolnego z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy - żadne święto nie przypadało bowiem w sobotę.

W 2014 r. w sobotę przepadną: Święto Konstytucji 3 maja oraz 1 listopada - Dzień Wszystkich Świętych.

W sumie w 2014 r. przypadnie 13 dni świątecznych, wolnych od pracy, lub takich, za które można "odebrać" dzień wolny w innym terminie.

źródło: http://biznes.onet.pl/praca/w-2014-r-za ... news-detal

: 28 gru 2013, 12:57
autor: NEVIL
Żerują na desperacji bezrobotnych
Pani Małgorzata wpłaciła 200 zł zaliczki, żeby wyjechać do upragnionej pracy za granicą. Z walizką czekała na dworcu na autobus do lepszego życia. Nie przyjechał. Ona płacze, oszuści śmieją jej się w twarz.

Z danych nadsyłanych do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że niemal 100 tys. osób rocznie, szukając pracy za granicą, korzysta z usług niepublicznych agencji zatrudnienia. To dla wielu jedyny sposób na otwarcie furtki do lepszego życia. Niestety, jak zauważa resort, wciąż pojawiają się informacje o działalności nielegalnych i nieuczciwych pośredników. Choć wydawać by się mogło, że po niemal dziesięciu latach od wejścia Polski do Unii Europejskiej i otwarciu się przed Polakami zagranicznych rynków pracy, zyskaliśmy pewne doświadczenie we współpracy z pośrednikami, wciąż wiele osób nabiera się na czcze obietnice lepszej przyszłości.

Autobus donikąd

Więcej: http://biznes.onet.pl/zeruja-na-despera ... news-detal

: 04 sty 2014, 09:22
autor: NEVIL
Oferty pracy - czytaj między wierszami
Ogłoszenia o pracę są trochę jak CV - można porównać je do reklam, bo pracodawcy zawsze chcą pokazać się w korzystny sposób, by przyciągnąć najlepszych kandydatów. Jednocześnie, zarówno CV, jak i oferty pracy wymagają, by czytający je zastanowił się głębiej, co zostało ukryte między wierszami i nienapisane wprost. Eksperci monsterpolska.pl prezentują zwroty, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę.

Tak jak CV nie odzwierciedla w 100% tego, jakim jesteś człowiekiem, tak oferty pracy dają tylko pewien obraz całości i nie da się jedynie na ich podstawie stwierdzić, czy pracodawca jest uczciwy. Opis pracy i firmy jest zawarty tylko w kilku zdaniach. Kandydat musi samodzielnie dowiedzieć się, co nie zostało powiedziane lub co dane zwroty w ogłoszeniu naprawdę znaczą.

Przykładowe zdanie z typowej oferty: „Dołącz do naszej szybko rozwijającej się firmy” może oznaczać zarówno pracę pełną wyzwań i szybkie tempo, jak i niskie zarobki oraz brak czasu na szkolenie nowych pracowników.

Więcej: http://www.moja-praca.egospodarka.pl/10 ... ,46,1.html

: 07 sty 2014, 20:25
autor: NEVIL
Komentarz:

polska_baba

Sprawa jest prosta: jeżeli oferujesz bezpłatną praktykę, to zagwarantuj osobie, która ją podejmie, pracę po jej ukończeniu, czas gwarantowanego zatrudnienia powinien być 3-4 razy dłuższy, niż czas bezpłatnej praktyki. Jeżeli w trakcie praktyki dojdziesz do wniosku, że nie chcesz u siebie takiego pracownika, to zapłać za czas przepracowany na praktyce. Koncepcja: zasuwaj za darmo, a my cię nauczymy obsługiwać kserokopiarkę, jest zwykłym wyzyskiem i słusznie ludzie się oburzają.

========================
Praca w agencji social media? "Praktyki trwają 6 miesięcy i są bezpłatne". Burza w sieci
Półroczne praktyki za darmo, a później? Kandydaci być może będą mogli zostać na staż - już płatny. Taką ofertę przedstawiła na Facebooku agencja Social Lama. "Faktycznie, oferta dla lamy", "praktykant żywi się żwirem?", "skoro was nie stać na prowadzenie biznesu, to może go zwińcie?" - to tylko kilka komentarzy, które pojawiły się pod wpisem. Założyciel agencji Kamil Mazuruk odpowiadał ostro: "Miłego leżenia odłogiem". Czy to idealny przykład na to, jak nie powinno się prowadzić komunikacji w sieci?

Ogłoszenie pojawiło się na Facebooku pod koniec grudnia i brzmiało tak:

Kto: Social Lama
Gdzie: Wawa
Stanowisko: Praktykant z możliwością pozostania na staż
Opis: Preferowani studenci 3 roku, którzy chcą i mogą ciężko harować w obszarze mediów społecznościowych i komunikacji marketingowej. Szukamy ambitnych bestii biegle posługujących się power point, j.ang i oczywiście fejsem. Interesują nas osobniki pozytywne z otwartą głową i chęcią do nauki. Po praktykach istnieją całkiem spore szanse pozostania i rozwoju w obrębie grupy Good One do której należy agencja Social Lama. Praktyki trwają 6 miesięcy i są bezpłatne.


Pod postem w kilka chwil pojawiło się kilkadziesiąt drwiących komentarzy. "W waszej grafice pod ogłoszeniem powinien być raczej jeleń, a nie lama" - napisał Milosh. "A przez pół roku praktykant żywi się żwirem... Naprawdę potrzeba pół roku na ogarnianie tej pracy czy po prostu niewolnika Lama szuka" - pytał Paweł.

Więcej: http://pieniadze.gazeta.pl/Ekonomia/1,1 ... .html#MT[b][/b]

: 09 sty 2014, 16:32
autor: NEVIL
"Nie uważam, że staż powinien być płatny. Czy za chodzenie na uniwersytet ktoś nam płaci?" [WYWIAD]
Obrazek
- Nie uważam, że staż powinien być płatny. Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być nazywana stażem - mówi szef znanej firmy rekrutacyjnej. Rozmowa z Arturem Skibą, prezesem zarządu Antal International, międzynarodowej firmy rekrutacyjnej.
Marta Piątkowska: Dziś nikt już nie pyta, czy firmy chcą brać udział w edukacji zawodowej młodych. Staże i praktyki traktowane są jako obowiązek przedsiębiorców wobec młodego pokolenia. Pracodawcom to się podoba?


Artur Skiba: A jaki mają wybór? Młodzi po studiach nie mają zielonego pojęcia, co chcieliby robić. Nie wiedzą, jakie mają predyspozycje, co potrafią, na czym dokładnie polega zawód, który pięć lat temu wybrali praktycznie w ciemno. Staż ma im pomóc w odnalezieniu odpowiedzi na te pytania, a pracodawcom zaoszczędzić czasu podczas rekrutacji.

To znaczy?

- Zwykle ci, którzy podczas stażu odkrywają, że to jednak nie jest zajęcie dla nich, nie wracają już do danej branży. Sam jestem tego przykładem. Po kilku tygodniach pracy na stanowisku analityka w banku obiecałem sobie, że nie spędzę życia wpatrzony w rubryki Excela. Nie wysyłałem CV na podobne stanowiska, nie chodziłem na rozmowy kwalifikacyjne, nie przyjmowałem pracy, do której nie miałbym serca.

Takie podejście działa też w drugą stronę. Ci, którym się spodobało i którzy się spodobali, zostają w firmie - tej od pierwszego stażu.

Bardzo wiele firm gotowych jest zatrudnić każdego, kto nadaje się do pracy. Zwykle w grupie stażystów już w rekrutacji są trzy, może cztery osoby, z którymi warto związać się na dłużej. I to jest oszczędność pracodawcy. Zamiast szukać pracowników na wolnym rynku, negocjować pensje, czekać, aż skończą im się okresy wypowiedzenia i wygasną umowy lojalnościowe, zdobywa się ludzi, którzy po pewnym czasie będą gotowi przejąć skomplikowane obowiązki. Z tego kontaktu z młodymi jest jeszcze jedna korzyść. Dziś firmy chcą być postrzegane jako pracodawcy odpowiedzialni społecznie, tacy, którzy interesują się czymś więcej niż bilans pod koniec roku. Gdy młodzi zostają u nich po stażu albo szybko znajdują pracę dzięki temu, czego nauczyli się na praktyce, to mówią o tym znajomym. To najlepszy PR i sposób na budowanie marki.

Więcej: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,917 ... ir.html#MT

czytaj też: http://www.hotmoney.pl/Prezes-o-stazyst ... owi-a32970

: 15 sty 2014, 12:51
autor: NEVIL

11 rzeczy, które musisz wiedzieć o walce ze "śmieciówkami" i planach premiera Tuska
Obrazek
Od kilku dni narasta lawina spekulacji związanych z tzw. umowami śmieciowymi. Zatrudnieni na nich ludzie spekulują: "Zyskamy? Stracimy? O co chodzi premierowi". Wyborcza.biz postanowiła odpowiedzieć na najczęściej padające pytania. Jeśli okaże się, że ozusowanie składek będzie jedyna zmianą w sprawie "śmieciówek", to będzie to dowód, że premierowi zależało na finansach ZUS, a nie poprawie sytuacji młodych ludzi.
Wszystko zaczęło się od wypowiedzi premiera o tzw. "umowach śmieciowych". Wywołała ona lawinę pytań, na które teraz szukamy odpowiedzi.

1. Na jakich zasadach pracujemy w Polsce?


Nieco upraszczając, można założyć, że w Polsce legalnie można pracować na trzech typach umów: umowie o pracę, zleceniu, umowie o dzieło (są też np. umowy agencyjne itp., ale mają one mniejsze znaczenie).

Zlecenie i dzieło nazywane są umowami cywilnymi, gdyż reguluje je kodeks cywilny, a nie kodeks pracy.

2. Jakie przywileje daje umowa o pracę w porównaniu z umowami cywilnymi?

Umowa o pracę powoduje, że:
* odprowadzane są składki ubezpieczeniowe od zarobków,
* pracownicy mają prawo do urlopu,
* płatnego zwolnienia chorobowego.
* W przypadku wypowiedzenia umowy - korzysta się z okresu wypowiedzenia.
* Osoby na etacie mają ochronę na wypadek wypadku w pracy,
* mogą należeć do związków zawodowych,
* w dużych firmach korzystają z funduszu socjalnego.
* Łatwiej im sądzić się z pracodawcą, bo mogą korzystać z procedury w sądzie pracy, korzystnej dla pracownika.

Osoby na umowach-zleceniach i o dzieło nie mają żadnego z tych przywilejów.

Dodajmy, że pracownik na umowie "śmieciowej":
* nie ma prawa do płatnego urlopu,
* zwolnienia.
* Okresy przepracowane na zleceniu i dziele nie wliczają się do stażu pracy. *

3. O co chodzi? Przecież umowy-zlecenia są już oskładkowane!

Tak, od umowy-zlecenia odprowadza się wprawdzie składki ubezpieczeniowe, ale z reguły od jednej, najniższej. Często wykorzystują to firmy (i pracownicy, którzy chcą dostać więcej na rękę) i odprowadzają składkę od umowy na bardzo niską sumę, a kolejne umowy z tą samą osobą opiewają już na wyższe kwoty.

Osoby z umowami o dzieło nie mają odprowadzanych składek wcale.

4. Czy każdą taką umowę powinno się nazywać "śmieciową"?

Nie, nie zawsze. Bardzo często zlecenie (albo dzieło) jest odpowiednią umową np. w wydawnictwach, gdzie liczy się stworzenie dzieła (np. książki czy reportażu filmowego), a nie czas spędzany w pracy. Czasem pracownikowi zależy na elastyczności - np. nie ma ochoty spędzać czasu w biurze.

Jednak w Polsce zbyt często zastępuje się umowy o pracę tańszymi, właśnie cywilnymi. Dotyczy to szczególnie wielu młodych ludzi. Człowiek pracuje tak, jakby miał umowę o pracę - spędza w pracy określoną liczbę godzin, jest podporządkowany określonemu szefowi, ma swoje miejsce w strukturze, wykonuje takie same czynności jak pracownicy, ale... nie ma umowy o pracę, tylko np. umowę-zlecenie. Dlaczego? Bo tak jest taniej dla pracodawcy, łatwiej też pozbyć się pracownika, który nie jest etatowcem. Gdy człowiek zamiast umowy o pracę dostaje zlecenie, ale wykonuje pracę jak pracownik, np. nosi cegły na budowie, to jest to omijanie prawa przez firmę i nadużycie, które nie powinno mieć miejsca.

5. Skąd obecne zamieszanie wokół umów-zleceń i umów o dzieło?

Emocje zaczęły się w piątek, od wypowiedzi premiera Donalda Tuska. Zapowiedział on koniec "niechlubnej ery śmieciówek". Co dokładnie powiedział premier?

"Likwidację 'śmieciówek' rozpoczniemy od oskładkowania umów-zleceń, nie w ten sposób jak jest dzisiaj, (...) będziemy uśredniali dochód z umów-zleceń. To nie będzie najniższa umowa-zlecenie. Oskładkowanie będzie takie, jak teraz od pracy minimalnej".

6. Kto za to zapłaci?

Szczegółów na razie nie ma, ale coś wiemy.

Z jednej strony ozusowanie umów sprawi, że państwo będzie zapisywać te składki na indywidualnym koncie emerytalnym pracownika, co ma podnieść jego emeryturę. Część osób uzyska ubezpieczenie zdrowotne, którego do tej pory nie miało. Ale ktoś za te składki musi zapłacić.


Zapewne szef powie nam, że od dziś dostajemy netto mniej, bo część idzie na składkę. Trudno wierzyć w to, że pracodawcy wezmą na siebie w całości koszty tych składek, raczej potrącą je (przynajmniej częściowo) z wynagrodzenia pracownika.

Ale zapewne zdarzą się tacy przedsiębiorcy, którzy wezmą na siebie całą składkę od umowy, czyli po prostu podwyższą stawkę na umowie.

No i zapewne będą też tacy, którzy zwolnią pracownika zleceniobiorcę, bo nie będą chcieli dopłacać, a on sam nie zgodzi się pracować za mniej niż dotychczas. I tego argumentu używają przedsiębiorcy. Przekonują, że oskładkowanie umów uderzy w pracowników, bo albo dostaną mniej pieniędzy, albo zostaną zwolnieni.

7. Jak będzie wyglądało w praktyce?

Wciąż nie ma szczegółów, ale premier zapowiedział, że punktem odniesienia do naliczanych składek będzie pensja minimalna (obecnie to 1680 zł). Składka do ZUS przypadająca na pracownika od takiej pensji to około 350 zł. To oznaczałoby, że tyle będziemy płacić dodatkowo od każdej umowy-zlecenia bez względu na liczbę umów i sumy, jakie na nich widnieją.

Ale z drugiej strony wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, żeby ktoś od swojej jedynej umowy-zlecenia na np. 500 zł będzie płacił 350 zł. Więc trzeba poczekać na szczegóły.

Tak jak napisaliśmy wyżej, te pieniądze będzie musiał oddać pracownik, dołożyć pracodawca albo strony podzielą się tym kosztem.

8. Po co premier wprowadza tę zmianę?


Możliwe odpowiedzi są trzy i to równocześnie.

Po pierwsze, premier chce dorzucić pieniędzy do ZUS. Budżet musi co roku dopłacać na wypłatę emerytur dziesiątki miliardów i Tusk chce zapewnić dodatkowe pieniądze tej instytucji. Rocznie ZUS zbiera w formie składek ponad 140 mld zł. Ozusowanie umów cywilnych ma dać do 2 mld zł dodatkowych skład wpływów (choć inne szacunki mówią zaledwie o 1 mld zł). To sporo, ale taka kwota nie decyduje o sytuacji finansowej ZUS.

Drugi argument jest taki, że "śmieciówki" nie dają też stabilizacji zatrudnionym na nich ludziom. Nie mogą brać kredytów, mniej chętnie zakładają rodziny. Być może ozusowanie umów cywilnych (i wzrost kosztów ponoszonych chociaż w części przez pracodawców) sprawi, że chętniej będą oni zatrudniać na umowy o pracę. Być może.

Wreszcie, po trzecie, wiele uczciwych firm skarży się na nieuczciwa konkurencję firm zatrudniających na "śmieciówkach". Firma z pracownikami na etatach nie ma np. szans w przetargu, bo jest droższa. To patologia, którą premier chce ukrócić.

Ozusowanie umów cywilnych może, ale nie musi zmienić sytuacji na rynku pracy.

9. Niełatwo będzie ozusować umowy o dzieło.

Największym prawnym kłopotem będzie ozusowanie umów o dzieło. Są to umowy zupełnie inne niż umowa o pracę czy zlecenie. W umowie o dzieło liczy się bowiem efekt pracy, a nie to, ile czasu spędziło się w biurze czy na sali produkcyjnej. W dodatku "dzieło" musi być niepowtarzalne i charakterystyczne. Do tego - umowę o dzieło zawiera się nie na określony czas, ale do osiągnięcia określonego efektu (artykułu, filmu, książki). A ubezpieczenie społeczne i zdrowotne związane musi być z okresem czasu. Nie wiadomo, czy rządowi uda się stworzyć stosowne reguły dotyczące umów o dzieło.

10. Czy ozusowanie umów cywilnych ukróci patologie na rynku?

Nie, bo to tylko jeden z kroków do wykonania. Współpracownicy nadal nie będą chronieni przez prawo pracy, nie będą mogli wstępować do związków. Wynagrodzenie pracownika jest chronione przed komornikiem (można zająć tylko połowę wynagrodzenia), a wynagrodzenie współpracownika - nie jest. Współpracownicy nie będą też uprawnieni do płatnych urlopów, nie będą mieli świadczeń związanych np. z wypadkami przy pracy.

11. Więc czy rząd zamierza wprowadzić kolejne zmiany mające poprawić sytuację osób pracujących na umowach cywilnych?

Nie wiadomo. Z wypowiedzi premiera wynika, że ozusowanie umów cywilnych będzie początkiem zmian w tym zakresie. Ale jakie to miałyby być zmiany i kiedy wprowadzane, nie wiadomo. Jeśli jednak okaże się, że ozusowanie składek będzie jedyną zmianą, to będzie to raczej dowód na to, że premierowi zależało na finansach ZUS, a nie poprawie sytuacji młodych ludzi.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,152 ... SlotII3img

: 17 sty 2014, 12:36
autor: NEVIL
"O robieniu kariery nawet nie myślę. Zaczynam mieć dość, ale uciec też za bardzo nie ma gdzie". Cyfrowy tayloryzm - koniec ciekawych posad?
Obrazek
Wykonywanie dzień w dzień tych samych obowiązków. Poczucie braku perspektyw na rozwój i awans. Stanowisko specjalisty, ale płaca robotnika. Czy w tym kierunku zmierza rynek pracy?

- Moja praca polega na wprowadzaniu danych do komputera, dzwonieniu do klientów oraz wysyłaniu maili i odpowiadaniu na nie ściśle według procedur obowiązujących w firmie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio dostałam zadanie wymagające samodzielnego myślenia - skarży się 28-letnia Aneta, pracująca od dwóch lat w firmie windykacyjnej.

I mówi dalej: - O robieniu kariery nawet nie myślę. Awansować mogę jedynie na kierownika działu, ale szanse na to są nikłe, bo rotacji na tych stanowiskach praktycznie nie ma. Moja szefowa jest menedżerem od ośmiu lat, czyli momentu powstania firmy. Powoli zaczynam mieć dość, ale uciec też za bardzo nie ma gdzie. Większość firm w tej branży działa na podobnych zasadach, oferuje zbliżone warunki, zakres obowiązków i szanse na rozwój. Nie bardzo wiem, co zrobić, żeby wyrwać się z tego błędnego koła. W sumie nic innego nie potrafię, a nie chciałabym zaczynać w nowej branży od zera - dodaje Aneta.

więcej: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,904 ... ec.html#MT

: 24 sty 2014, 21:29
autor: NEVIL
PUP Lubin czeka na Wasze wnioski
PUP Lubin czeka na wnioski na dotacje oraz doposażenie stanowiska pracy. Jeżeli interesuje Cie pomoc finansowa z PUP Lubin nie czekaj.

PUP Lubin czeka na wnioski osób zainteresowanych otrzymaniem dotacji lub wsparcia na doposażenie stanowiska pracy.

Na stronie internetowej PUP Lubin dostępne do ściągnięcia są wymagane kwestionariusze. Tam również można znaleźć informacje na temat warunków jakie należy spełnić by otrzymać jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej lub refundację kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy dla skierowanego bezrobotnego.

Zainteresowanie wsparcie z PUP Lubin mogą składać wnioski w terminie od 3 do 14 lutego w sekretariacie PUP Lubin (pok. nr 10).

Finansowanie dotacji i doposażeń nastąpi w ramach projektu „Chcę – Umiem – Działam” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, Poddziałanie 6.1.3 PO KL.

źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/pup ... 08e,1,3,15

: 06 lut 2014, 17:36
autor: NEVIL
Burza w sieci: 25 groszy za 1 kg obranej cebuli. Wyzysk czy standard?
Obrazek
Jedni wyśmiewają, inni się oburzają. Od 2 dni w internecie krąży oferta z wałbrzyskiego urzędu pracy na stanowisko obieracz cebuli. Zarobek? 25 groszy za 1 kg obranej cebuli.

Powiatowy Urząd Pracy w Wałbrzychu w środę umieścił na swej stronie internetowej ogłoszenie: Pracownik do obierania cebuli. Praca na dwie zmiany na umowie o pracę. Wymagane chęci do pracy, a mile widziane są osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. Wynagrodzenie: 25 groszy za kilo obranej cebuli.

Właśnie ten ostatni element zszokował internautów. Jedni się śmieją, inni narzekają na system, jeszcze inni twierdzą, że to nic nowego. Sprawdziliśmy - przedsiębiorca, który zamieścił tę ofertę, opublikował ją także na rządowej stronie Publicznych Służb Zatrudnienia. Tam podał więcej szczegółów: na stanowisko obieracza ma 200 wolnych miejsc. Wpis w KRS wskazuje z kolei na to, że jego firma zajmuje się "sprzedażą hurtową herbaty, kawy, kakao i przypraw". Podał też inną formę wynagrodzenia: 2,25 zł za godz. Brzmi jak głodowa stawka.

Niestety nie udało nam się skontaktować z autorem tego ogłoszenia, ale zapytaliśmy, co sądzi o tym jego konkurencja. A teraz zagadka - ile kilogramów cebuli można obrać w ciągu godziny?

200 kg dziennie

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,154 ... sk.html#MT

: 11 lut 2014, 19:10
autor: NEVIL

Tesco obcina pensje. "Dostaniemy 600 zł na rękę. Nikt się nie przejmuje, za co będziemy żyć
Obrazek
Część opolskich pracowników Tesco była zatrudniona na pół etatu, choć w pracy spędzali tyle czasu, co na pełnym. W przypadku choroby dostawali jednak znacznie mniejsze wypłaty. Kontrolę w sieci zapowiedziała już Państwowa Inspekcja Pracy.

Sprawa dotyczy marketu przy ul. Ozimskiej 72 w Opolu. - Byliśmy zatrudnieni na pół etatu plus cztery godziny tzw. dopełnienia. W praktyce wyglądało to tak, jakbyśmy pracowali na pełny etat, bo przecież cały czas wykonywaliśmy te same obowiązki - opowiada jeden z pracowników.

Za wszystko pracownicy dostawali pieniądze, jednak gdy byli na zwolnieniu lekarskim, ich wypłata była wyliczana według stawki na pół etatu. - Jeżeli ktoś wykonuje takie same obowiązki jak w ramach umowy o pracę, to właśnie taką umowę powinien mieć zawartą z pracodawcą, prawda? - pyta nasz rozmówca.

Szefowie marketu ogłosili jednak, że pracy w ramach tzw. dopełnienia już nie będzie. Dla pracowników oznacza to obniżenie pensji z dnia na dzień o połowę. - Z tego wynika, że na rękę dostaniemy ok. 600 zł. Nikt się nie przejmuje tym, za co będziemy żyć - kwituje jeden z pracowników. - Już teraz na każdej zmianie nocnej brakuje pracowników, a w sobotę, gdy jest największy ruch, są tylko dwie kasjerki i trzecia do pomocy przy kasach samoobsługowych. Klientów mnóstwo i nietrudno zgadnąć, na kim się wyżywają za to, że muszą czekać w kolejkach - mówi nasz rozmówca.

Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji zewnętrznej Tesco, wylicza, że zmiany w umowach dotyczą 37 proc. załogi. - Najniższa płaca na pełny etat w tym sklepie po roku pracy to ok. 2 tys. zł brutto, zatem osoba pracująca na pół etatu zarabia co najmniej ok. 1 tys. zł brutto - wylicza. Zauważa, że np. przed świętami w sklepach jest zdecydowanie więcej pracy, więc wielu pracowników zatrudnionych na niepełny etat korzystało z możliwości tzw. dopełnienia, czyli pracy w dodatkowych godzinach. - Początek roku z kolei to miesiące mniejszego zainteresowania klientów, co oznacza mniej godzin do dopełnienia - dodaje.

Państwowa Inspekcja Pracy sytuacji w opolskim Tesco zamierza się jednak przyjrzeć. - Nie mamy jednoznacznych podstaw do stwierdzenia, czy można tu mówić o naruszeniu przepisów prawa pracy. Z tego względu w najbliższym czasie przewidujemy kontrolę w tej placówce handlowej - informuje Łukasz Śmierciak, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Opolu.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt

: 14 lut 2014, 01:33
autor: Pluto
Z ciekawości chciałem na magazyniera złożyć CV w Tesco.
Doświadczenie 2,5 roku na magazynie mam. Oddzwonili z propozycją na dział warzywny i pół etatu. Śmiać się czy płakać?