Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Polak po 40-ce

SyfiLis jest dalej niewyleczony.

-------------------------

Piotr@Piotr

Wychował się na "słusznej" wersji historii i zatrzymał się w PRL. Napluć w gębę. Tyle w temacie.

------------------------------

memento

myślę że ten gnojek się w końcu doigra

========================
Totalna kompromitacja Tomasza Lisa! Dziennikarz obraził płk. "Łupaszkę" w dniu jego pogrzebu
Obrazek
Redaktor naczelny tygodnika „Newsweek” Tomasz Lis znów dał wyraz swojej niechęci wobec obozu patriotycznego. Tym razem dziennikarz uderzył jednak nie w zwykłych Kowalskich, ale w samego płk. Zygmunta Szendzielarza. I to w dodatku w dniu jego pogrzebu!

Prezydent RP oddawał dziś cześć mordercy cywilów, Łupaszce. Takie PIS-owskie „przywracanie godności”

— napisał na Twitterze Lis.
Obrazek
Na głowę dziennikarza posypały się gromy. Trudno jednak oczekiwać cudownego otrzeźwienia szefa redakcji „Newsweeka”. Ohydny post dalej figuruje na profilu Tomasza Lisa…

źródło: http://wpolityce.pl/media/290544-totaln ... o-pogrzebu

Czytaj też : http://wpolityce.pl/media/290554-tomasz ... mocodawcow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Urzędnik zapłaci za swój błąd. A kara jest bardzo dotkliwa…
Obrazek
Pewien urzędnik z Ostródy, który przed laty wydał sprzeczną z przepisami zgodę na budowę domu, za swój błąd musi teraz zapłacić własnej kieszeni aż 45 tysięcy złotych.

Ta historia zaczęła się przed pięcioma laty. Pewien mieszkaniec Ostródy kupił działkę pod lasem, po czym zwrócił się do starostwa powiatowego o wydanie pozwolenia na budowę domu. Gdy otrzymał zgodę, ruszył z budową i wylał fundamenty. I tu zaczął się problem, bowiem szybko okazało się, że fundamenty znajdują się zbyt blisko lasu.

Nieprawidłowości dostrzegł leśniczy, który zauważył, że fundamenty zostały wylane zaledwie cztery metry od krańca lasu należącego do Nadleśnictwa Stare Jabłonki; przepisy wymagają natomiast, by minimalna odległość między terenem budowy a granicą lasu wynosiła 12 metrów. Leśniczy zauważony przez siebie fakt zgłosił swoim przełożonym, a ostatecznie wojewoda mazursko-warmiński wydał decyzję o unieważnieniu pozwolenia na budowę.

Prokuratorskie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie zgłosił szef Starostwa Powiatowego w Ostródzie. Z postępowania wyjaśniającego wynika, że urzędnik Daniel R. w trakcie pełnienia swoich obowiazków dopuścił się rażącego naruszenia.

Prokuratora nałożyła na niego obowiązek zapłaty ponad 45 tys. złotych, dwunastokrotności miesięcznego wynagrodzenia. Gdyby okazało się, że działał umyślnie, musiałby zapłacić poszkodowanemu pełną kwotę, czyli 135 tys. złotych.

Sprawa z Ostródy to pierwszy taki przypadek w Polsce, w którym sąd obowiązek wypłaty rekompensaty nakłada na urzędnika. Póki co oskarżony Daniel R. złożył odwołanie i sprawa będzie jeszcze rozpatrywana.

Mówi się, że ten urzędniczy precedens otwiera zupełnie nowy rozdział w relacji państwa z obywatelami, a zdaniem niektórych komentatorów może wręcz doprowadzić do uruchomienia całej lawiny zadośćuczynień ze strony urzędników, którzy do tej pory byli chronieni przez źle sformułowane prawo.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/25050- ... o-dotkliwa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


W uścisku niemieckiego właściciela. O czyje interesy dbają gazety wydawane nad Wisłą?
Obrazek
Niemieckie koncerny mają ogromny udział w rynku medialnym w Polsce i ogromny wpływ na polską opinię publiczną - przypomniały dziś telewizyjne „Wiadomości”. Wiele gazet, w tym niemal cała prasa regionalna, należy do właściciele zza Odry.

Wśród kilkunastu koncernów wydających dzienniki ogólnopolskie jest aż dziewięć zagranicznych (Bauer, Ringier Axel Springer, Polska Press, Edipresse Polska, Burda International, Phoenix Media, Marquad Media, Egmont Polska i Bonnier Bussines Polska).

Infor Biznes, wydawca „Dziennika Gazety Prawnej” ma większościowy udział kapitału polskiego, ale 49 proc. udziałów należy do niemiecko-szwajcarskiego Ringier Axel Springer. Niemiecki koncern jest właścicielem radia RMF FM, portali onet.pl, interia.pl, tygodnika „Newsweek” oraz grupy portali regionalnych (m.in. echodnia.eu, pomorska.pl, poranny.pl, nto.pl, gazetalubuska.pl).

Od czasu zmiany na stanowisku redaktora naczelnego „Faktu”, niemal wszystkie gazety krytykują obecnie rządzący PiS. Podobnie zachowują się chętnie cytowane w Polsce media ukazujące się w Niemczech. Eksperci podkreślają, że ta krytyka wynika z polityki, jaką prowadzi kanclerz Angela Merkel.

- Niemieckie media przedstawiają sytuację w sposób bardzo jednostronny, niekiedy w sposób skrajnie uproszczony - mówił dziennikarzom TVP prof. Stanisław Żerko, historyk stosunków międzynarodowych.

Więcej: http://niezalezna.pl/79523-w-uscisku-ni ... -nad-wisla
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Spór o aborcję najwyraźniej przestraszył partię rządzącą. Jest pierwszy głos na „nie”
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zastanawia się, czy to dobry moment na dyskusję o zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Trochę na to za późno.
Obrazek
„Mocno bym się zastanawiał, czy to jest najlepszy moment aby rozpoczynać dyskusję o zaostrzeniu prawa aborcyjnego” – stwierdził w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Powiedział także, że państwo nie może zabronić możliwości decydowania kobietom, które znalazły się w dramatycznej sytuacji, noszącym dziecko poczęte w wyniku gwałtu.

Towarzyszą temu oczywiście rytualne zapewnienia, że marszałek jest „gorącym obrońcą życia”, że jest przeciwny aborcji w przypadku wykrycia zespołu Downa, że projekt obywatelski, jeśli wpłynie do parlamentu, nie zostanie odrzucony. Na koniec ostrzega, że PiS może wiele stracić przez nierozważne ruchy w kwestii zaostrzenia prawa aborcyjnego.

I chciałbym i boję się – można by podsumować te wywody. Tyle że PiS zafundował sobie tę sytuację na własne życzenie. Przez ostatnie lata flirtował intensywnie ze środowiskami „obrońców życia” i Kościołem katolickim, które domagają się całkowitego zakazu aborcji.

Takie projekty trafiały do parlamentu i PiS je popierało, ale wiadomo było, że Platforma Obywatelska nie dopuści, aby zostały przegłosowane. Po wyborach sytuacja się zmieniła. Środowiska prolife mówią „sprawdzam” i wystawiają partii rządzącej rachunek za kampanijne poparcie.

Trochę za późno, by się zastanawiać, czy to najlepszy moment, aby rozpoczynać dyskusję o zaostrzeniu prawa aborcyjnego, bo ona się już rozpoczęła. I obudziła z letargu drugą stronę sporu, zmęczoną wieloletnią dyskusją i skazanymi na porażkę próbami liberalizacji prawa. Na ulice zaczęły wychodzić tysiące wściekłych kobiet, oburzonych, że potraktowano je tak przedmiotowo; że można z tak nieznośną lekkością i dezynwolturą mówić o ich życiu i zdrowiu.

To na razie pierwszy efekt najnowszej odsłony aborcyjnego sporu, który najwyraźniej przestraszył partię rządzącą. Jaki będzie ostateczny? Całkowity zakaz usuwania ciąży zapewne nie zostanie wprowadzony, ale aby spłacić wyborcze długi, PiS prawdopodobnie doprowadzi do jakiegoś zaostrzenia i tak już drakońskiej ustawy. Będzie się to nazywało „kompromisem”. Przy czym zadowoli on jedynie właścicieli klinik ginekologicznych w Niemczech, Czechach czy Słowacji i internetowych handlarzy środkami wczesnoporonnymi.

źródło: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... a-nie.read
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

8 minut które zabiło Andrzeja Leppera
Klik - https://www.youtube.com/watch?v=ksHn0pktJQM
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Niemcy mają w Polsce gazety, banki i wielkie sieci handlowe. Kiedyś mieli też swoje obozy koncentracyjne. Dziś złośliwie sugerują, że były one polskie...
Obrazek

Irytacja niemieckiego establishmentu wynikami ubiegłorocznych wyborów i utratą realnego wpływu na decyzje polityczne podejmowane przez rząd w Warszawie, wydaje się być coraz większa. Tym bardziej, że nasi zachodni sąsiedzi posiadają w Polsce mnóstwo dochodowych interesów. Mają swoje banki, media, telekomy czy wielkie sieci handlowe. Nie mają swojego premiera i to ich boli. Stąd coraz większa chęć destabilizacji wewnętrznej sytuacji w naszym kraju. Stąd też złośliwe sugestie niektórych niemieckich mediów, że obozy były polskie...


Obecność kapitału niemieckiego w Polsce jest gigantyczna. Nasi zachodni sąsiedzi mają w Polsce kontrolowane przez siebie banki (mBank, Deutsche Bank), media (75 proc. rynku prasowego, Fakt, Newsweek, Onet.pl), telekomy (T-Mobile) czy wielkie sieci handlowe (Lidl, Rossmann). Posiadają przy tym mnóstwo nieruchomości, fabryk, montowni i ziemi rolnej. Jeszcze do niedawna mieli również realny wpływ na decyzje polityczne podejmowane przez rząd w Warszawie. Wszak wystarczył jeden telefon z Berlina do Warszawy, aby załatwić jakiś "deal". Po 25 października ubiegłego roku dobre czasy się jednak skończyły. Teraz Niemcy muszą się nieźle nagimnastykować, aby cokolwiek osiągnąć.

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - utrata wpływów na decyzje rządu w Warszawie spowodowała potężną irytację niemieckiego establishmentu politycznego. Wszak zyskowne niemieckie interesy w Polsce nagle - i bez jakichkolwiek konsultacji z Berlinem (!) - mogły zostać obłożone jakimś dodatkowym podatkiem (np. bankowym czy od marketów). Wszak strumień drenowanego kapitału mógł być istotnie przykręcony. Stąd wyraźna nerwowość naszych zachodnich sąsiadów i zupełnie jawne próby destabilizacji wewnętrznej sytuacji w Polsce poprzez otwarte wspieranie ruchów niechętnych rządowi. Stąd też atak niemieckich polityków na nasz kraj na forum Unii Europejskiej czy też silne propagandowe uderzenie mediów kontrolowanych przez niemiecki kapitał (zarówno w Polsce, jak i zagranicą), którego jednym z elementów jest powielanie sugestii (poprzez rzekome skróty myślowe), jakoby niemieckie obozy koncentracyjne z czasów II wojny światowej były polskie (szczególnie ma to miejsce w niemiecko- i angielskojęzycznych tytułach wydawanych przez niemiecki kapitał na Zachodzie).

Wszystko to składa się w jedną, spójną i przemyślaną strategię, której celem jest osłabienie Polski i polskiego rządu na arenie międzynarodowej oraz dzielenie Polaków i wprowadzanie zamętu wewnątrz Polski. Nie mam też wątpliwości, że wszystko to natychmiast ustąpi, kiedy Berlin znowu będzie miał swojego przedstawiciela w polskim rządzie.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0298 ... iemiec.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jestem za !
===============

Wielka Brytania wprowadziła ustawowy zakaz zadłużania państwa. Może Polska powinna zrobić to samo?
Obrazek

W 2015 roku zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 54,6 mld zł. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku dług powiększył się o kolejne 23,5 mld zł. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest występowanie tzw. deficytu budżetowego, czyli sytuacji, w której rząd wydaje więcej pieniędzy niż posiada, a różnice "zasypuje" zaciągając nowe pożyczki. Parlament Wlk. Brytanii odważył się w ubiegłym roku uchwalić ustawę zakazującą występowania deficytu budżetowego. Może polscy parlamentarzyści powinni zrobić to samo?


Zgodnie z oficjalnymi informacjami Ministerstwa Finansów w 2015 r. deficyt budżetowy (czyli różnica między dochodami państwa, a jego wydatkami) wyniósł 42,6 mld zł. To przełożyło się na wzrost zadłużenia kraju o 54,6 mld zł (aby "zasypać" dziurę budżetową, czyli różnicę między dochodami a wydatkami, rząd musi zaciągać nowe długi + spłacać dodatkowe odsetki). W tym roku, w ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy, zadłużenie Skarbu Państwa powiększyło się już o 23,5 mld zł. Do końca roku deficyt budżetowy ma przekroczyć ponad 50 mld zł, co istotnie wpłynie na powiększającą się nieustannie kwotę zadłużenia do spłaty.

W jaki sposób rozwiązać problem zadłużenia? To proste - wystarczy iść w ślady Wielkiej Brytanii. W październiku ub.r. tamtejszy parlament przegłosował ustawę, która zobowiązuje każdy brytyjski rząd do utrzymania wydatków państwa na poziomie jego przychodów. Innymi słowy - ustawowo zakazany został tzw. deficyt budżetowy, czyli główna przyczyna wzrostu zadłużenia. Zakaz deficytu będzie mógł być zawieszony tylko w wyjątkowych przypadkach, takich jak np. zagrożenie państwa wojną (koszty związane z obronnością i prowadzeniem działań wojennych będą mogły spowodować powstanie deficytu). Ale to wyjątek. Co do zasady bowiem brytyjscy parlamentarzyści zdecydowali się ukrócić największe legalizowane przez państwo złodziejstwo, dające podstawę do ciągłego powiększania zadłużenia, za które do tej pory odpowiadali zwykli obywatele swoim prywatnym majątkiem płaconym w podatkach.

Nie mam nic przeciwko, aby polski parlament zrobił dokładnie to samo!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0298 ... ficytu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak się bawią sędziowie! Restauracja serwuje kawior, Rzepliński z różą w butonierce, a toast… za demokrację?
Obrazek
Nie wiadomo czy wierni Andrzejowi Rzeplińskiemu sędziowie TK skorzystają z fety, jaką chce im urządzić prezydent Gdańska z PO. Na razie pokazali, że lubią się zabawić…

Jak donosi „Super Express”, towarzystwo z TK wylewnie pożegnało sędziego Mirosława Granata, któremu skończyła się kadencja. Bawiono się w restauracji w sercu stolicy. Wśród gości zauważono m.in. Leona Kieresa, byłego prezesa IPN a obecnie sędziego TK. Byli także Wojciech Hermeliński, przewodniczący PKW, sędzia TK w stanie spoczynku, a także prezes NBP Marek Belka.

Honory domu pełnił prezes TK Andrzej Rzeplinski (67 l.), przystrojony piękną pąsową różą w butonierce. Kwiat bardzo pasował do eleganckiego wnętrza z wystawną kuchnią. Serwuje się tam m.in. czarny kawior z jesiotra syberyjskiego podany na lodzie, z blinami lub grzankami. Porcja dla 2-4 osób kosztuje 420 zł. W menu są same delikatesy, jak np. kruchy comber z młodego jelenia (87 zł)

— relacjonuje „SE”.

Było pięknie i miło, goście żegnali się radośnie, po towarzystwie nie było widać, że są czymś przejęci, zmartwieni

— dodaje gazeta.

Kilkanaście godzin później Rzepliński pojawił się w Pałacu Prezydenckim, gdzie prezydent Andrzej Duda przyjmował ślubowanie od nowego sędziego TK, Zbigniewa Jędrzejewskiego.

Rzepliński nie miał już w butonierce róży, ale najwyraźniej nie zdążył założyć krawata.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/291229-tak ... demokracje
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Posłowie po cichu szykują sobie podwyżkę. Miesięcznie dostaną o 1.050 zł więcej! Za wszystko zapłacą podatnicy
Obrazek
Oficjalnie wynagrodzenie polskiego posła od wielu lat jest niezmienne i wynosi 9.892,30 zł. W praktyce jednak parlamentarzyści otrzymują regularne podwyżki, które doliczane są do... ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego! Obecnie jest to 12.150 zł miesięcznie (w czasach rządów PO-PSL kwota ta wzrosła łącznie o 2.000 zł). Teraz szykowana jest kolejna podwyżka - tym razem w wysokości 1.050 zł.

Ustalenia jakie wypłynęły z ostatniego posiedzenia Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich są następujące - tzw. ryczałt na biuro poselskie ma zostać zwiększony o 1.050 zł do kwoty 13.200 zł miesięcznie. Podwyżka czeka jeszcze na formalną akceptację marszałka Sejmu.

Przypomnijmy, że w 2009 roku marszałkowie Sejmu i Senatu zdecydowali o podwyżce ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego o 1000 zł (z 10.150 zł na 11.150 zł). Na początku 2011 roku przeforsowana została kolejna tego świadczenia - tym razem o 500 zł (z 11.150 zł na 11.650 zł). W trakcie trwania kolejnej kadencji (2011 - 2015) kwota ryczałtu urosła o kolejne 500 zł - do wysokości 12.150 zł miesięcznie.

W kontekście powyższego przypomina mi się jeszcze sprawa kwoty wolnej od PIT dla posłów i senatorów. Warto podkreślić, że diety polskich posłów są wolne od podatku dochodowego do wysokości 27.360 zł w skali roku! Reszta społeczeństwa musi się zadowolić kwotą wolną od PIT, która jest blisko 9-razy niższa i wynosi zaledwie 3.091 zł.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0298 ... dwyzke.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Schetynie niemoc odbiera rozum? Chce organizacji referendum w/s wyjścia Polski z UE, a jednocześnie wzywa do pozostania w jej strukturach
Obrazek

Platformiani bonzowie z Grzegorzem Schetyną na czele pogłupieli do reszty. Chcą zorganizowania referendum w sprawie wyjścia Polski z UE, jednocześnie wzywając do pozostania w jej strukturach. Gdzie tu logika?! Pomijam już fakt, że nie wyciągnęli wniosków z ubiegłorocznego referendum Komorowskiego, kiedy do urn poszło zaledwie 7,8 proc. uprawnionych do głosowania, co przy konieczności uzyskania 50 proc. frekwencji dla ważności wyniku spowodowało, że 100 baniek poszło w piach.
..

Pomysł PO jest tym bardziej dziwny i bez sensu, że PiS wcale nie chce i nie planuje wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej. Wygłaszane przez polityków partii rządzącej opinie na temat UE nieraz bywają ostre - z eurokratami się spierają, prowadzą dyskusje, czy nawet totalnie się różnią, ale żaden polityk PiS nie wystrzelił z pomysłem opuszczenia struktur UE. W perspektywie budżetowej do 2020 roku to się najzwyczajniej w świecie nie opłaca.

Tymczasem Grzegorzowi Schetynie niemoc totalnej opozycji chyba zaczęła odbierać rozum. Ogłosił, że chciałby organizacji referendum w/s wyjścia Polski z UE, a jednocześnie wzywa do pozostania w jej strukturach. FCK Logic?! W kontekście powyższego przewodniczący PO zapomniał też o finansowych konsekwencjach takiego przedsięwzięcia. Zakładając, że do urn nie pójdzie 50 proc. uprawnionych do głosowania (co jest bardzo prawdopodobne), wynik referendum nie będzie wiążący. Warto w tym miejscu przypomnieć historię bronkowego referendum z ubiegłego roku, kiedy władze pytały się nas o JOW, finansowania partii i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Referendum to okazało się być totalną klapą. Frekwencja wyniosła zaledwie 7,8 proc. i była najniższą z odnotowanych we wszystkich ogólnokrajowych głosowaniach przeprowadzonych w Europie po 1945...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0298 ... -rozum.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

lakdehfjedh

Nie wyobrażam sobie odszkodowań, jakie Polska musiałaby zapłacić za straty związane ze stratą pozycjonowania. Ta działalność Solidarności to najlepszy pomysł na promocję niemieckich e-sklepów czy czeskich, któe wykoszą polski e-commerce. Czy tam są idioci? Czy tam są kretyni? A może niemieccy szpiedzy?
---------------------
Waldi229

Mimo wszystko i tak na tacę nie dadzą więcej, WIELKA GŁUPOTA


-----------------------

nie_głupcom

Komuna wraca? Głupota solidaro-komuchów nie zna granic! Chcą przysporzyć klientów niemieckim, czeskim i słowackim e-sklepom a pogrążyć polskie sklepy internetowe?!?

=================================

W niedzielę e-sklepy jednak zamknięte? Zakaz handlu objąć ma także ecommerce
Obrazek
W przygotowanym przez "Solidarność" projekcie ustawy ostatecznie znalazł się zapis o zakazie handlu w niedzielę dla e-sklepów. Wynika z niego, że w ten dzień zasadniczo witryny powinny zostać wyłączone. Eksperci śmieją się, że "Solidarność" zaczęła walczyć o prawa pracownicze dla serwerów. Związek tłumaczy jednak, że chodzi jedynie o zakaz dostarczania towarów w ten dzień.

Zaprezentowany w czwartek projekt nie pozostawia jednak złudzeń. W artykule pierwszym czytamy wyraźnie, że zakaz handlu w niedzielę ma dotyczyć placówek handlowych. W artykule drugim doprecyzowano czym ona jest: "należy przez to rozumieć wszelkie instytucje i podmioty gospodarcze, których główną działalnością jest działalność handlowa hurtowa i/lub detaliczna (...) w formie sklepów, stoisk, magazynów, hurtowni, (...) biur zbytu oraz w formie sklepów internetowych".

Słowem - w każdą niedzielę cały polski ecommerce powinien zostać wyłączony.

- Nie wiem, jak wyłączyć stronę internetową ze sklepem. Ciężko mi to sobie wyobrazić. To jest absurdalny przepis - mówi money.pl prezes Bonito.pl Wojciech Mazia.

- Nikt jeszcze na świecie tego tematu nie musiał analizować. Tu będziemy na pewno pierwsi. Nie ma przycisku do wyłączania e-sklepu. Może trzeba odłączyć serwery od prądu? - śmieje się Piotr Grzybczak z SalesBee, która oferuje narzędzia informatyczne dla sklepów internetowych.

- Ciężko jest wyłączyć roboty Googla w niedzielę. Jest to nawet niewykonalne - stwierdza Michał Gembicki z cdp.pl.

Jak dodaje, osobiście podoba mu się i popiera ucywilizowanie handlu stacjonarnego w niedzielę. Nie chce bowiem, aby ktoś musiał pracować do późnych godzin wieczornych np. w supermarketach. Tłumaczy jednak, że autorzy projektu źle rozumieją ideę handlu w sieci.

- Nie wysyłamy i nie pakujemy produktów w niedzielę. U mnie w sklepie nie ma w ten dzień nikogo w pracy. Nie potrzeba więc zamykać strony internetowej, która działa w sposób automatyczny - dodaje właściciel cdp.pl.

Podobnego zdania jest Piotr Grzybczak. Jak dodaje, wśród 25 tys. małych polskich e-sklepów praktycznie żaden nie obsługuje swoich klientów w niedzielę.

- Gdyby pan zadzwonił do wszystkich 200 obsługiwanych przeze mnie sklepów w ten dzień, to zaświadczam, że nigdzie nikt nie podniósłby słuchawki. To może dotyczyć Amazona albo e-grocery, czyli sklepów internetowych z żywnością takich jak Frisco czy Tesco eZakupy. To jest jednak tylko wąski wycinek rynku - tłumaczy Grzybczak.

Współautor projektu zakazu handlu w niedzielę Alfred Bujara wyjaśnia w rozmowie z money.pl, że rzeczywiście zapisy są nieco nieprecyzyjne i można zastanowić się nad ich poprawą. Dodaje jednak, że chodzi jedynie o prace fizyczne.

- Sklepy internetowe będą objęte zakazem handlu, ale dotyczyć ma on jedynie kwestii związanej z fizyczną pracą taką, jak dostawa towaru czy jego pakowanie. Nie może też dojść do samej transakcji - tłumaczy szef Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność".

Przyznaje też, że zapis o zakazie handlu w internecie znalazł się ostatecznie w projekcie, by nie tworzyć luki, dzięki której duże sieci handlowe próbowałyby obchodzić przepisy.

Przypomnijmy, że pierwszy pomysł zakazu handlu pojawił się w lutym. Wtedy także postulowano wyłączenie e-sklepów oraz całego zaplecza logistycznego: magazynów, terminali, centrów logistycznych. Miała być to odpowiedź na problemy pracowników takich firm, jak Amazon, Zara czy H&M. Ich e-sklepy w całej Europie obsługiwane są bowiem przez polskich pracowników pracujących w magazynach. Wolne w niedzielę dostaliby także ci, którzy obsługują centra logistyczne zwykłych sklepów spożywczych. Eksperci alarmowali, że oznacza to puste półki w poniedziałek.

"Solidarność" ostatecznie poszła na kompromis. Właściciele centrów logistycznych muszą uzyskać pisemne zgody od swoich pracowników na pracę w niedzielę. Dodatkowo tym, którzy się zgodzą, będą musieli wypłacać za ten dzień podwójną stawkę.

Związek zaczyna pod obywatelskim projektem ustawy o zakazie handlu w niedzielę zbierać podpisy. Na początek musi to być 1000 osób, dzięki czemu inicjatywę ustawodawczą będzie można przedstawić marszałkowi sejmu. Potem "Solidarność" zacznie zbierać 100 tys. podpisów, by posłowie zajęli się projektem. Ostateczną decyzję w sprawie zakazu podejmą posłowie.

źródło + video: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... l#A5018211
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

kaja@kaja

I niech ta opozycja taka nierozumna zostanie. Miliony dolarów od Sorosa im nie pomogą. Polski naród już zmądrzał.

----------------------------

chestermazu@chestermazu

Jakże to smutne i tragiczne dla Polski zjawisko, gdy zamiast konstruktywnej rywalizacji o palmę pierwszeństwa, dwie największe partie opozycyjne (PO i „Nowoczesna”), kuriozalnie konkurują ze sobą w obrzucaniu rządu błotem. W tej sytuacji świadomość faktu, że każdy zazwyczaj robi to, co najbardziej potrafi – budzi przerażenie.


-------------------------------

gość

BBC podaje, że 7 maja ISIS planuje małe ćwiczenia w niekontrolowanym tłumie. Wybrali Warszawę, bo ponoć źle pilnowana. Barany na rzeź??
?
=====================

Zepsuli zegarek, teraz chcą go naprawiać. Opozycja jest całkiem pogubiona i bezradna, agresywna i wystraszona zarazem
Obrazek
Możemy dziś powiedzieć przywódcom PO, PSL, Nowoczesnej i KOD-u; kupujcie dobre buty, bo czeka Was 8 lat maszerowania.

Parafrazując Mariana Hemara, wielkiego, polskiego patriotę - poetę możemy dziś śmiało powiedzieć;

„My nie kłamiemy, mamy serca spokojne, bo już wiemy, że o Polskę wygramy z Wami tę wojnę”.

Najwyraźniej opozycja pod przywództwem Ryszarda Petru i Grzegorza Schetyny kompletnie się pogubiła, nie ma żadnego pomysłu zarówno w sferze społecznej jak i gospodarczej. Posłowie i posłanki Nowoczesnej, PO i PSL są po prostu lata świetlne w tyle, zwłaszcza w sferze znajomości aktualnych nastrojów, potrzeb i aspiracji Polaków, jak i najważniejszych polskich problemów gospodarczych czy finansowych kraju.

Totalna opozycja nie nadąża nie tylko ze zrozumieniem obecnej dynamiki przemian w Polsce, jak i w Europie, ale nie radzi sobie nawet z czytaniem ze zrozumieniem projektów nowych ustaw o IPN, Mediach Narodowych, Trybunale Konstytucyjnym i Lasach itp. Jest całkiem pogubiona i bezradna, nieudolna, ciągle spóźniona w reakcjach, agresywna i wystraszona zarazem. To prawdziwy łabędzi śpiew III RP i tzw. obrońców liberalnej demokracji.

Tym bardziej, że Komisja Europejska, jak donosi włoska gazeta La Stampa chce nałożyć astronomiczne kary w wysokości 250 tys. euro czyli ponad 1 mln zł za każdego nieprzyjętego przez dany kraj uchodźcę czyli przy 7-miu tysiącach nachodźców, na których zgodziła się była premier Ewa Kopacz mielibyśmy do zapłacenia 7 mld zł kar. Szykuje się więc fantastyczne hasło na demonstracje KOD-u i totalnej opozycji 7-ego maja i na transparent „Jeden za milion, reszta na kredyt”.

Przy okazji wydaje się, że nie ma lepszego argumentu, by przekonać Brytyjczyków do wyjścia z Unii. Jeśli jeszcze Niemcy zwróciliby nam 850 mld dolarów z tytułu zniszczeń wojennych, można by się targować, ale tylko wtedy. Nie ma totalna opozycja ostatnio szczęścia: a, to miało nie być pieniędzy na program 500 plus, na polskie dzieci, który okazał się wielkim sukcesem rządu, a to Myszki - Agresorki straszyły Polaków, że prezydent Barack Obama nie przyjedzie na Szczyt NATO w Warszawie, choć wiadomo już, że przyjedzie wraz z Sekretarzem Stanu Johnem Kerrym, a to skrajny prawicowiec wygrał I turę wyborów prezydenckich w Austrii, a to za chwilę czeka nas nowa odsłona Panama Papers.

I nawet jeśli 13 maja agencja Moodys obniży polski rating, to wskaźniki makroekonomiczne nie ucierpią na tym zbytnio, bo polityczne ataki na rząd to jedno, a realia gospodarcze i szansa na dobry biznes to drugie. Wskaźniki gospodarcze są coraz lepsze, budżet stabilny, a zapowiedź uszczelnienia systemu podatkowego zaczyna przybierać realne kształty.

Jeśli jeszcze rząd okaże się konsekwentny i weźmie się na poważnie za realizację deklaracji i słów premiera Jarosława Kaczyńskiego, że należy ukrócić zagraniczną i bankową lichwę i rozwiązać wreszcie problem tzw. kredytów frankowych i rażąco oszukańczych polisolokat i uda się zwrócić Polakom, choćby tylko część ich pieniędzy, podstępnie zagarniętych, to w polskich portfelach i na polskim rynku może się nagle znaleźć co najmniej 50-70 mld zł. I tego dramatu totalna opozycja już nie przeżyje, to ich pogrąży ostatecznie w oczach Polaków. Oblicza szaleństwa prezentowane przez niektórych posłów i polityków opozycji, w tym np. Stefana Niesiołowskiego i Adama Szejnfelda, który „chce wzejść niczym delikatne kwiecie lub wzlecieć białą gołębicą”, Władysława Frasyniuka zauroczonego KOD-em i na poważnie ogłaszającego nowy stan wojenny wprowadzony w 2016 r. przez PiS czy wreszcie wypociny byłego prezydenta Lecha Wałęsy i jego halabardników, raczej śmieszą niż tumanią czy przestraszają. Jak widać zdrajców, ci u nas dostatek, a i pożytecznych idiotów nie brakuje, ale dobrych zegarmistrzów, potrafiących naprawić polski zegar jest jak na lekarstwo.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/291329-zep ... na-zarazem
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

sowa

Niemcy wcale nie musiały specjalnie kombinować w opanowaniu naszego rynku prasowego, bo likwidatorem RSW Ruch został, nie wiedzieć czemu akurat on, Donald Tusk

-----------------------

Ala@

NIE KUPOWAC TEGO SCIERWA NIEMIECKIEGO!!! BOJKOTUJMY!!!!


======================

Czarny kabaret. Nieuzasadniona niewdzięczność wobec Niemiec z okazji naszego narodowego, 3-Majowego święta

My, Polacy, jesteśmy bardzo niewdzięcznym narodem. Po plajcie komuny niemieccy inwestorzy włożyli swoje marki, teraz euro, w nasze zdeprawowane media
, żeby uczyć nas demokracji. A ile przy tym musieli się nakombinować! Łatwo nie było, żeby uniknąć kłopotów wynikających z naszych uprzedzeń, musieli uzbroić się w cierpliwość, poczekać, aby odkupić nasze redakcje od Francuzów czy Anglików, albo wchodzić w spółki np. ze Szwajcarami. A tu teraz taka nagonka, że prawie cały rynek wydawniczy należy do nich! Cóż za niewdzięczność…

A poważniej, bo sprawa wcale nie jest śmieszna. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że opinię publiczną w naszym kraju kształtują właśnie Niemcy, którzy niemal całkowicie opanowali polski rynek prasowy, ogólnopolski i regionalny, a także po części radio, telewizję i informacyjne portale internetowe. Oczywiście w zbożnym celu, jak przed laty, dokładanie w 1994 roku tłumaczył w „Spieglu” Franz Xaver Hirtreiter z Verlagsgruppe Passau (VGP), kierujący wówczas „ekspansją” tego koncernu w byłych krajach tzw. ostbloku, chodziło o ratowanie podupadłych gazet. Np. „Robotniczej Gazety Wrocławskiej”, dziś „Gazety Wrocławskiej”, której właścicielem VGP stał się za pośrednictwem Szwajcarów.

Nie będę wymieniał wszystkich tytułów, bo musiałbym opisać cały polski rynek gazet regionalnych i lokalnych, opanowany różnymi drogami i sposobami przez Bawarczyków. Jak pisał niedawno „Nasz Dziennik”, pozostający jako jeden z nielicznych w polskich rękach, początkowo owa ekspansja dotyczyła przedwojennych terenów III Rzeszy, ale to było dawno. W miarę jedzenia, apetyt rośnie i obecnie VGP, w naszym kraju pod nazwą Polska Press, wchodząca w jej skład, ma pod kontrolą osiemnaście redakcji, od „Dziennika Bałtyckiego” i „Głosu Dziennika Pomorza”, przez „Nową Trybunę Opolską” i „Dziennik Łódzki”, po małopolski „Dziennik Polski”, „Gazetę Krakowską” i śląski „Dziennik Zachodni”. Co z tego wynika? Niby nic, bo przecież ich właściciele, jak zapewniają, nie ingerują w ich funkcjonowanie… Jak dalece „nie ingerują”, wystarczy prześledzić, jakie są ich sympatie polityczne i które z różnorakich organizacji znajdują posłuch i propagandowe wsparcie na łamach gazet VGP, od Platformy Obywatelskiej, przez „ruch społeczny” Komitet Obrony Demokracji po Ruch Autonomii Śląska. Dość prześledzić publikowane w nich teksty i komentarze. Podobnie jak springerowski, bulwarowy „Fakt” czy „Newsweek” dla tych lepiej wykształconych. Rzecz jasna, ich szefowie przekonywali o swej niezależności i obiektywizmie….

Znaczy, jest dobrze. Ale nie wszędzie. Dla przykładu, niewdzięczni Czesi zaczęli mnożyć problemu niemieckim, medialnym altruistom i w efekcie Verlagsgruppe Passau sprzedała w ubiegłym roku swą czeska spółkę Vltava-Labe-Press (VLP), wydającą m.in. ogólnokrajowa gazetę „Denik”, odpowiedniczkę wydawanego u nas przez VGP dziennika „Polska”. W czeskich rękach na powrót znalazły się także „Bles”, „Hospodarske noviny”, „Lidove noviny” i „Mlada fronta Dnes”. Nawiasem mówiąc, gdy nasz branżowy periodyk „Press” napisał, że Niemcy wycofali się z Czech, ponieważ „prasa nie jest już atrakcyjna”, Simone Tucci-Diekmann i Alexander Diekmann prostowali tę „nieprawdziwą informację”:

Wskazujemy, że pani Simone Tucci-Diekaman nigdy nie stwierdziła, jakoby przyczyną wycofania się Verlagsgruppe Passau z Czech była utrata atrakcyjności mediów drukowanych. Prasa drukowana jest dla Verlagsgruppe Passau niezmiennie atrakcyjnym polem rozwoju. Transakcja w Czechach ma wspomóc strategię rozwoju spółki na rynku polskim i niemieckim, a nie jak sugeruje artykuł jedynie na rynku niemieckim.

Jaka ma być „strategia rozwoju” VGP w Polsce, skoro poprzez Polska Press, oprócz dzienników regionalnych należy do niej około 70 tygodników lokalnych, kilkanaście bezpłatnych gazet miejskich „Nasze miasto”, oraz tygodniki ogłoszeniowe i dodatki telewizyjne – nie wiem. Medioznawca Hanna Karp skwitowała na naszym portalu krótko:

Tak wielka koncentracja (niemieckich koncernów) występuje jedynie w krajach Trzeciego Świata…

Więcej: http://wpolityce.pl/swiat/291397-czarny ... a?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Na każdego więźnia państwo wydaje po 3 tys. zł miesięcznie i nikt nie protestuje. Kiedy jednak 500 zł ma trafić do rodzin z dwójką dzieci to wielkie oburzenie
Obrazek
Okazuje się, że miesięczne wydatki państwa na utrzymanie jednego tylko więźnia wynoszą około 3 tys. zł. Łatwo zatem wyliczyć, że na utrzymanie mordercy i gwałciciela, który dostał do odsiadki wyrok 25 lat więzienia, trzeba wyłożyć łącznie blisko 1 milion złotych... I co? I nic! Mało kogo obchodzą tego typu wydatki. Gdy jednak w grę wchodzi wspieranie rodzin, które posiadają co najmniej dwójkę dzieci kwotą 500 zł miesięcznie, to nagle święte oburzenie Balcerowiczów, KOD-u i Wyborczej..

Z oficjalnych statystyk publikowanych przez Służbę Więzienną wynika, że w Polsce w zakładach karnych przebywa obecnie ok. 71,6 tys. osadzonych. Szacuje się, że miesięczny koszt utrzymania każdego z nich wynosi około 3 tys. zł. W skład tej kwoty wchodzi wyżywienie, zapewnienie opieki medycznej oraz koszty funkcjonowania więzienia. Na tej podstawie łatwo można wyliczyć, że utrzymanie wszystkich osadzonych w skali roku to koszt 2,577 mld zł! Równie łatwo można obliczyć, że utrzymanie mordercy i gwałciciela, który został skazany na 25 lat więzienia, kosztuje państwo łącznie aż 900 tys. zł! Te sumy są i tak jednymi z najniższych w Europie. Okazuje się bowiem, że przeciętny dzienny koszt utrzymania osadzonego w UE wynosi 99 euro. W skali miesiąca robi się nam blisko 3 tys. euro, czyli około 12,5 tys. zł!

Co ciekawe - ponoszone przez państwo spore koszty utrzymania kryminalistów mało kogo obchodzą. Od kilku tygodni o wiele większe emocje wzbudza fakt, że rodzina z dwójką dzieci może otrzymać od państwa kwotę 500 zł miesięcznie. Nagle ekonomiści pokroju Balcerowicza zaczęli wskazywać, że to nie ma sensu, a sympatycy KOD-u i Wyborczej sugerowali, że to wspieranie "patologii". No tak, chodzi wszak o rodziny z dziećmi, a nie najwierniejszy elektorat Platformy Obywatelskiej jakim są więźniowie.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0299 ... ecznie.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM