Komentarze:
~bydłoszewski
-
to nie szukanie żadnych haków tylko próba wyjaśnienia czemu taka miernota intelektualna jest nachalnie promowana w niektórych mediach.
--------------------------------------------
~..... -
Każdy boi się Rysia, że Rysiu doniesie na niego .Tylko nie wie gdzie: czy do Brukseli czy do Moskwy?
---------------------------------------
~Major Major
Zaklinanie rzeczywistości made in Czerska i zaKODowane łby: Kijowski jest na wojnie o demokrację, więc nie musi płacić alimentów. Petru miał 12 lat, gdy zaczął być modelowany przez GRU, więc nie może być szpionem. No, ja myślę, że jeżeli on od małego był kształtowany pod okiem GRU, to JEST NAJLEPSZYM SZPIONEM JAKIEGO MOŻNA SOBIE WYMARZYĆ!
---------------------------------
lilpop -
Nie interesuje mnie dzieciństwo Ryśka. Ważne kim jest teraz, a wiem na pewno, że nie jest ani człowiekiem mądrym, ani człowiekiem honoru. Na uczciwego tyż nie wygląda. Taka prawda
--------------------------------------------------
~Tooman -
Tak działa ewolucja. Stary Petru zajmował się fizyką jądrową w jakimś ruskim ośrodku, a młody Petru robi już sobie jaja z całej Polski i Polaków
============================
"GPC": Ryszard Petru i jego dzieciństwo "pod okiem GRU". Polityk odpowiada
Opublikowane wczoraj na łamach "Gazety Polskiej Codziennie", "Gazety Polskiej" i portalu "Niezależna.pl" informacje o dzieciństwie Ryszard Petru, dziś lidera Nowoczesnej, w kontrolowanym przez GRU (Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej) Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych, wywołały lawinę komentarzy. Sam Petru tłumaczy: "To akcja w stylu dziadka z Wehrmachtu".
Jak czytamy w "Gazecie Polskiej", w kwietniu 1982 roku do kontrolowanego przez GRU Instytutu w Dubnej w Związku Sowieckim wyjechali Zygmunt Petru i jego żona Danuta Potoczna-Petru, wrocławscy naukowcy. Dwa lata później dołączył do nich 12-letni Ryszard Petru, późniejszy uczeń Leszka Balcerowicza, dzisiaj lider Nowoczesnej.
Petru potwierdził te informacje w rozmowie z "GCP". Zastrzegł jednak, że w tym samym czasie przebywał tam także prof. Romaszewski.
"Jednak Ryszard Petru mija się z prawdą" - napisała Dorota Kania, autorka cytowanego artykułu. Jak zaznaczyła, wdowa po prof. Romaszewskim, Zofia Romaszewska powiedziała, że jej mąż w przytaczanych przez Petru latach nie był w Dubnej. "GCP" podaje, że nieżyjący już opozycjonista i doktor fizyki, Zbigniew Romaszewski, był wówczas więziony.
Dziś w radiowej "Jedynce" Dorota Kania mówiła: "Nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat się tym zasłonił pan Ryszard Petru, przecież mógłby powiedzieć zupełnie spokojnie, że był... z dokumentów wynika, że rodzice byli na placówce, byli fizykami, ojciec się zajmował fizyką jądrową".
Petru: To szukanie haków
Na pytanie dziennikarza, jak te fakty sprzed wielu lat łączy z obecną działalnością Ryszarda Petru, Kania odpowiedziała, że poza opisaniem obecności Petru w dzieciństwie w Dubnej, przedstawiono także jego pracę późniejszą.
"Tak się stało, że wokół otoczenia pana Petru znaleźli się ludzie wojskowej bezpieki. Był w instytucjach finansowych, które były obsadzone przez tych ludzi, był w spółkach, był w firmach, gdzie się pojawili ludzie z Zarządu II Sztabu Generalnego. Chcieliśmy to pokazać, że wokół młodego polityka nagle pojawili się ludzie, którzy mieli związki z wojskowymi służbami specjalnymi PRL-u" - tłumaczyła.
"Trudno nam powiedzieć, jak wygląda sytuacja teraz, natomiast chciałam pokazać, że do tej pory w całej swojej karierze tak się stało, że jednak ci ludzie się pojawiali przy panu Petru" - dodała.
Sam Ryszard Petru odniósł się do tych doniesień na antenie Radia Zet.
"To jest akcja w stylu dziadek z Wehrmachtu" - powiedział. Uznał, że musi bronic dobrego imienia swoich rodziców. "To wszystko to szukanie haków. Jak ich nie ma teraz, to grzebie się w przeszłości" - dodał lider Nowoczesnej.
źródło:
http://fakty.interia.pl/polska/news-gpc ... Id,2022668