44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 104
Strona 104 z 467

: 03 maja 2015, 19:00
autor: NEVIL
"Nie ma zgody dla przeciwników naszej zgody!" Komorowski ostro atakuje Polaków, którzy 10 maja nie oddadzą na niego głosu
Im bliżej wyborów, tym częściej z Komorowskiego wyłazi to, czego naoglądał się u towarzyszy z WSI: Prostactwo myślowe, pogarda dla ludzi o innych poglądach oraz radykalizm. Wystarczy obejrzeć jego ostatnie wystąpienia na wiecach wyborczych (np. w Stargardzie Szczecińskim). Mając na uwadze powyższe myślę, że warto, aby ktoś na poważnie zajął się analizą osobowości obecnego prezydenta. Dlaczego kilka okrzyków jego przeciwników na wiecu powoduje u niego agresję, wrzask i pianę z ust? Dlaczego prezydent nie panuje nad sobą?

Na marginesie ostatnich publicznych wystąpień Komorowskiego - wyobraźmy sobie co by było, gdyby to Duda albo Kukiz wrzeszczeli na swoich wiecach i spotkaniach tak jak "Bul"? Idę w zakład, że w rządowych telewizjach natychmiast pojawiłyby się odpowiednie analizy "psychiatryczne", a temat byłby grzany przez co najmniej kilka dni. A tak - cisza i nikt nic nie wie.

źródło+ video: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0223 ... -zgody.htm

: 04 maja 2015, 12:01
autor: NEVIL
Przeciętny Polak musi w ciągu roku oddać rządowi w podatkach aż 18 tys. zł! To ponad 40 proc. z tego co uda mu się zarobić!
Obrazek

Rozmnożenie biurokracyjnych procedur oraz dziesiątki tysięcy nowych urzędniczych etatów skutecznie przyczyniły się do wzrostu kosztów funkcjonowania naszego państwa. Ciągły deficyt budżetowy powoduje, że platformiane władze są zmuszone pożyczać gigantyczne pieniądze zagranicą (w ubiegłym roku dług naszego kraju powiększył się o kolejne 74,6 mld zł) oraz coraz mocniej zaciskać fiskalną pętle na szyjach polskich podatników. Z uwagi na to ostatnie statystyczny Polak musi w ciągu roku oddać rządowi w podatkach aż 18 tys. zł!


Przypomnijmy, że jednym z postulatów wyborczych ekipy Platformy Obywatelskiej w 2007 roku była idea taniego państwa, czyli ograniczenie biurokracji, procedur, liczby zatrudnionych urzędników itp. Po przejęciu władzy przez Tuska bardzo szybko okazało się, że tanie państwo było tylko pustym hasłem wyborczym. W rzeczywistości z roku na rok państwo zarządzane przez ekipę PO stawało się coraz droższe, a biurokracja ciągle się rozwijała. W tym kontekście warto odnotować, że na koniec 2008 roku (czyli po pierwszym roku rządzenia krajem przez ekipę PO) liczba urzędników pracujących w administracji centralnej, samorządowej, bezpieczeństwie publicznym oraz ubezpieczeniach społecznych wyniosła 600,6 tys. osób. Na koniec 2014 roku liczba ta urosła do poziomu 643,9 tys. osób. Według oficjalnych statystyk przybyło zatem nieco ponad 43 tys. nowych urzędników. Dla porównania - to niemal połowa stanu osobowego całego polskiego wojska!

Przebrzmiała biurokracja napędza duże koszty funkcjonowania całego państwa. Aby znaleźć środki finansowe potrzebne do opłacenia kilkuset tysięcznej armii urzędników, rząd miał dwie opcje. Mógł: [1] pożyczać pieniądze z zewnątrz lub [2] podwyższać podatki. Ekipa Platformy skorzystała z tych dwóch opcji na raz. W efekcie tego całkowite zadłużenie kraju w ciągu 7 ostatnich lat wzrosło o 100 procent, zaś kwota podatków i obowiązkowych danin publicznych płaconych w ciągu roku przez statystycznego Polaka przebiła barierę 18 tys. zł. To oznacza, że przeciętny Kowalski musi oddać rządowi ponad 40 procent tego co zarobi. Na tak wysoki poziom płaconych podatków istotny wpływ miały decyzje obecnej władzy z ostatnich lat. Przypomnijmy tylko podwyżkę VAT, akcyzy czy podatków lokalnych, zlikwidowanie szeregu ulg podatkowych (np.: internetowa, budowlana), utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na kuriozalnie niskim poziomie czy też podwyżkę składki rentowej dla przedsiębiorców. Wszystko to sprawia, że podatkowy sznur, który władza zarzuciła na szyje polskiego społeczeństwa, staje się coraz ciaśniejszy.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0224 ... tys-zl.htm

: 04 maja 2015, 20:05
autor: NEVIL
Komentarze:

~Jan

Bezkarna banda PO srańców potrzebuje poparcia w głosowaniach.Po srańcy powiększyli o 150 proc liczne urzędasów . Teraz będą żebrać o ich głosy.Kolejny test dla Polaków czy zmądrzeli czy nadal wierzą w kłamliwą propagandę PO . Kłamca Tusk powtarzał że lepsze są obietnice niespełnione niż żadne.... Głupkowaci Polacy dają się nabierać.
----------------------------------------

~Znawca -

Do wszystkich narzekających urzędników, zawsze możecie się zwolnić i iść pracować gdzie indziej.Tylko gdzie wam będzie tak dobrze? Oto znany mi osobiście przypadek pani urzędniczki z MOPSu ... zarobek (z wyjściami w teren) 2700 zł, 13 pensja ( nie wiem z czego się w ogóle bierze na tym stanowisku), wycieczka do Wiednia na koszt zakładu pracy, około 9 krąży lista "cateringu" ,można sobie wybrać co na obiad,dostawa około 12-13 ,oczywiście na koszt zakładu pracy i co najważniejsze praca tylko 8 godzin i do domku,choćby się waliło nikt nie pracuje ani minuty dłużej.

================================

Pensje urzędników odmrożone. Możliwe nawet 20 proc. podwyżki

Niemal przesądzone jest, że pracownicy budżetówki, którzy od 2008 r. mieli zamrożone pensje, w przyszłym roku doczekają się podwyżek (nie dotyczy to służb mundurowych i nauczycieli, którzy mieli w tym czasie podwyższane płace). Nie jest pewne tylko to, jak mocno rząd odkręci kurek z pieniędzmi.

Obrazek
"Dziennik Gazeta Prawna" dowiedział się, że rozważane są trzy różne warianty - od oszczędnego, po bardzo hojny. Wariant skromny przewiduje, że podwyżki nie będą miały charakteru masowego. W 2016 r. otrzymałaby je tylko część instytucji. Pozostałe mogłyby liczyć na wyższe pensje dopiero od roku 2017, a być może nawet 2018.

W drugim wariancie - pośrednim, podwyżki dostaliby wszyscy urzędnicy. Ich płace poszłyby w górę o 5 proc. - Mniej nie wypada dawać - uważa jeden z polityków Platformy Obywatelskiej zaangażowany w projekt. Choć przyznaje, że ten scenariusz byłby znacznie kosztowniejszy dla budżetu. Podwyżki na poziomie 5 proc. dla ponad 120 tys. urzędników służby cywilnej oznaczałyby wydatek 345 mln zł. Ale oprócz nich w państwowej sferze budżetowej zatrudnione jest drugie tyle osób nieobjętych systemem mnożnikowym.

Do tego dochodzi 80 tys. pracowników ZUS, KRUS i państwowych agencji. Summa summarum zatem - jak wyliczyło Ministerstwo Finansów - w tym scenariuszu potrzeba by było dodatkowych 2 mld zł. A przy podwyżce pensji o 3,5 proc. - 1,5 mld zł.

Wariant hojny oznaczałby dla państwa jeszcze większe wydatki. - Podwyżka powinna uwzględniać wyrównanie od chwili zamrożenia płac - uważa jeden z ministrów. Przy takim scenariuszu urzędnicze pensje wzrosłyby o ok. 20 proc. Choć nie od razu. - Proces rozłożony byłby na kilka lat - wyjaśnia członek rządu. Przy czym już w 2016 r. urzędnicy otrzymaliby o ok. 9 proc. więcej. Nie jest tajemnicą, że to jeży włosy na głowie rządowym specjalistom od finansów.

Ostatecznych decyzji należy spodziewać się w wakacje, kiedy ocenić będzie można przyszłoroczne możliwości budżetu. Ale biorąc pod uwagę, że jesienią są wybory parlamentarne, wariant "na bogato" nie jest bez szans.

Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/news-pensje-urz ... gn=firefox

: 05 maja 2015, 10:37
autor: NEVIL
Sukces "teoretycznego państwa": Pierwszy raz od 1989 roku staliśmy się importerem prądu!
Obrazek

Nieudolność i niekompetencja ludzi Platformy sterujących już tylko "teoretycznym państwem" przynosi coraz bardziej zaskakujące, a przy okazji kosztowne rezultaty. W strategicznej dziedzinie funkcjonowania kraju, jaką jest bezpieczeństwo energetyczne oraz produkcja energii elektrycznej, rząd osiągnął coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się być niemożliwe. Otóż w 2014 roku pierwszy raz od początku istnienia III RP staliśmy się importerem prądu! Innymi słowy - platformiana władza zaczyna nas uzależniać nas od dostaw energii z zewnątrz!


O zagrożeniach płynących z nieudolności ekipy rządowej w zakresie polityki bezpieczeństwa energetycznego pisałem już wielokrotnie. Przypomnijmy, że bezrefleksyjna zgoda rządu Tuska i Kopacz na wprowadzenie w Polsce tzw. pakietu klimatycznego (powodującego, że produkcja prądu za pomocą elektrowni węglowych staje się zupełnie nieopłacalna) spowodowała, że w 2016 roku, aby spełnić wyśrubowane unijne normy środowiskowe, polscy producenci energii będą musieli wyłączyć elektrownie węglowe działające na terytorium naszego kraju o łącznej mocy 3000 MW. A to może się przyczynić do pojawienia się tzw. blackoutów, czyli długotrwałych zaników zasilania na dużym obszarze kraju, które dotkną kilka milionów gospodarstw domowych i przyczynią się do wielomilionowych strat w gospodarce. Problem by nie istniał, gdyby rząd Platformy Obywatelskiej na miejsce wyłączanych bloków zdołał wybudować nowe elektrownie. Niestety, przez blisko 8 lat rządów tej ekipy w Polsce nie powstała ani jedna nowa elektrownia o dużej mocy. Większość strategicznych inwestycji dotyczących bezpieczeństwa energetycznego kraju, których realizacja miała nastąpić w ciągu ostatnich kilku lat, albo nie wyszła jeszcze z fazy projektowej (np. elektrownia atomowa, gdzie od 4 lat trwa proces wyboru jej lokalizacja, mimo że w tym celu wydano już dziesiątki milionów złotych), albo jest blokowana przez ekologów (elektrownia w Opolu i Rajkowach), albo z niewiadomych przyczyn jest anulowana (np. elektrownia w Ostrołęce, na którą nadzorowana przez Skarb Państwa spółka Energa miała już wydać 200 mln zł).

Aby konsekwencje tzw. "blackoutów" dotknęły jak najmniejszą liczbę gospodarstw domowych, Polska będzie zmuszona kupować energię potrzebną do zbilansowania całego systemu poza swoimi granicami. Właśnie się okazało, że już rok 2014 był pierwszym, w którym polskie elektrownie wyprodukowały mniej energii elektrycznej, niż zużyli krajowi odbiorcy. Zgodnie z oficjalnymi statystykami Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) w ubiegłym roku kupiliśmy za granicą 2,2 TWh energii, zaspokajając w ten sposób ok. 1,4 proc. rocznego zużycia prądu. Jednocześnie z dotychczasowego eksportera energii elektrycznej, staliśmy się jej importerem. Powstaje pytanie: czy taki był cel platformianego rządu? Czy od samego początku ich niesamowita nieudolność w zakresie bezpieczeństwa energetycznego kraju była podyktowana nadrzędnym celem uzależnienia nas od dostaw energii z zagranicy? Czy taki był cichy "deal" ekipy Tuska z Niemcami, którzy zyskają najwięcej ze sprzedaży nadwyżek swojej "zielonej energii" do Polski? W tym kontekście warto odnotować, że 12 marca 2014 r. państwowe PSE oraz niemiecka spółka 50Hertz Transmission GmbH (dawniej "Vattenfall Europe Transmission") podpisały umowę na stworzenie infrastruktury umożliwiającej sprzedaż niemieckiego prądu do Polski. Władze PSE podkreśliły w oficjalnym komunikacie, że zawarcie umowy z 50Hertz "stwarza warunki dla ograniczenia negatywnych skutków nieplanowych przepływów mocy w Europie Środkowo-Wschodniej". Ograniczenie skutków nieplanowanych przepływów mocy można oczywiście odczytywać jako ograniczenie ryzyka wystąpienia wspomnianych powyżej blackoutów. Co ciekawe - za sporą część infrastruktury umożliwiającej energetyczne połączenie Niemiec z Polską zapłacą... Polacy. Okazuje się, że tzw. przesuwniki fazowe na liniach transgranicznych z Niemcami dostarczy państwowemu PSE niemiecka firma Siemens za kwotę... 429,3 mln zł brutto. Czyli - nie dość, że aby uchronić się przed skutkami blackoutów będziemy zmuszeni kupować drogi prąd zza Odry, to jeszcze musimy wyłożyć Niemcom grubą kasę za to, aby w ogóle było to możliwe. Oto prawdziwa esencja skutków rządów Platformy Obywatelskiej w Polsce. Najgorsze jest jednak to, że statystyczny wyborca tej partii nie ma o tym bladego pojęcia, bowiem prorządowe media temat całkowicie wyciszają...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0224 ... ranicy.htm

: 05 maja 2015, 10:56
autor: NEVIL
Śledztwa wysokiego ryzyka
Obrazek

Próba stawiania zarzutów VIP-om zaszkodziła karierze niejednego prokuratora.


Za słabe dowody, potrzeba przesłuchania dodatkowych świadków czy zadania pytań biegłym to kilka z powodów, dla których przełożeni prokuratorów ingerują w postępowania prowadzone przez podwładnych. Zmieniają ich decyzje czy wręcz zabierają śledztwa. Jeśli dzieje się tak, gdy prokurator chce stawiać zarzuty politykowi – budzi to wątpliwości. Oto najgłośniejsze takie przypadki z ostatnich lat.

Śledztwo stracili prokuratorzy z Białegostoku badający m.in. domniemane zaniedbania ze strony ministerialnych urzędników w aferze hazardowej. Sprawdzali, kto odpowiada za to, że rynek zalały automaty, tzw. jednoręcy bandyci, pozwalające wygrywać więcej, niż określały przepisy. Traciło na tym państwo.

W 2014 r. zarzut niedopełnienia obowiązków miał usłyszeć Jacek Kapica – wiceminister finansów i szef Służby Celnej. Prowadzący śledztwo wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutu, ale uchylili je przełożeni, uzasadniając, że brakuje dowodów. Prokuratura Generalna przeniosła śledztwo do Poznania.

Sprawy nie dokończył też Andrzej Piaseczny z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, który w 2012 r. chciał stawiać zarzut m.in. paserstwa Krzysztofowi Bondarykowi, wtedy szefowi ABW. Chodziło o zakup samochodu z poprzedniej firmy Bondaryka za 67 tys. zł. Według śledczego cena mogła być zaniżona o 90 tys. zł.

Piasecznego bronili koledzy, ale Krajowa Rada Prokuratury nie dopatrzyła się zamachu na niezależność śledczego.

– Sprawę dostał potem jeden z broniących Piasecznego śledczych. I on nie znalazł podstaw, by oskarżyć Bondaryka. Kupno auta po okazyjnej cenie nie jest paserstwem – mówi nam jeden z warszawskich prokuratorów.

Zarzutów nie zdążył postawić też Rafał Nagrodzki, znany katowicki prokurator (który prowadził m.in. słynne śledztwo w sprawie majątku Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich). Miał zbadać, czy były polityczne naciski na dyrektora krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej dotyczące Rafinerii Trzebinia. UKS umorzył spółce zapłatę 900 mln zł zaległej akcyzy.

Więcej: http://www4.rp.pl/artykul/1198455-Sledz ... yzyka.html

: 06 maja 2015, 12:27
autor: NEVIL
Inwigilacja na każdym kroku
Obrazek
Urzędnicy coraz więcej wiedzą o codziennym życiu obywateli dzięki wykorzystaniu nowinek technicznych.

Kamery, mapy satelitarne, drony czy systemy GPS pozwalające śledzić pracowników – to tylko niektóre z szerokiej gamy urządzeń technicznych, po jakie sięgają urzędy i instytucje publiczne. Fundacja Panoptykon chce stworzyć mapę narzędzi nadzorczych w Polsce i podmiotów, które je wykorzystują.

– Także po to, by przedstawić rekomendacje, jak korzystać z takich narzędzi, żeby było to zgodne z prawami człowieka i nie naruszało prywatności – mówi „Rzeczpospolitej" Anna Walkowiak z Panoptykonu.

Fundacja chce zbadać zjawisko systemowo. Sprawdzi m.in., w jakim stopniu takie narzędzia służą ludziom, a w jakim potrzebę sięgania po nie napędza biznes.

– Do około stu instytucji, w tym urzędów miast oraz ministerstw i służb, wysłaliśmy ankiety z pytaniem, jakie posiadają narzędzia nadzoru pozwalające zbierać informacje o obywatelach – mówi Walkowiak i dodaje, że chodzi o urządzenia mające służyć bezpieczeństwu czy wykrywaniu nadużyć.

Fundacja pyta w ankietach, czy urzędy sięgają po urządzenia biometryczne, czy miasta mają drony i kamery z automatycznymi funkcjami, np. do wykrywania niebezpiecznych zachowań. Jeśli tak, to prosi o informacje, w jaki sposób są wykorzystywane i ile na nie wydano.

Część miast już odpowiedziała. Okazuje się, że kamery uliczne i bramki wejściowe do urzędów są już normą. Kamery najnowszej generacji rozpoznają twarze i tablice rejestracyjne.

Takie supernowoczesne urządzenia są np. we Włocławku na oddanym w 2014 r. stadionie. – To kamery, które są w stanie zidentyfikować osobę. Robią zdjęcia takiej jakości jak do dowodu osobistego – mówi Jan Sieraczkiewicz, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji we Włocławku.

Sieraczkiewicz wyjaśnia, że kamery obserwują imprezy podwyższonego ryzyka, czyli mecze piłkarskie. Wyłapią kibica, który rzuci racą i wznosi rasistowskie okrzyki, bo dźwięk też się utrwala. W połączeniu z systemem sprzedaży biletów i ewidencją kibiców mających zakazy stadionowe system tworzy całość. Na razie burd na stadionie nie było. Monitoring z nagłośnieniem kosztował ok. 4 mln zł.

– Ale to nie nasza fanaberia – mówi dyrektor. – To wymóg ustawy o imprezach masowych, która nakazuje wyposażać nowe stadiony w takie systemy

Okazuje się jednak, że o ile kamery na ulicach są już niemal normą, o tyle brakuje realnej weryfikacji ich wykorzystania. – Nie ma choćby statystyk dotyczących tego, jakie przestępstwa czy wykroczenia zostały dzięki nim ujawnione, ani których sprawców złapano – podkreśla Walkowiak.

Z ankiety fundacji wynika, że sporo miast ma ortofotomapy, czyli mapy satelitarne. Są one wykorzystywane np. do weryfikacji zobowiązań podatkowych i ściągania podatków od nieruchomości.

– Dzięki tym mapom wiadomo, czy nieruchomości są ujęte w ewidencji gruntów. A więc, czy za każdą jest opłacany podatek w pełnym wymiarze – tłumaczy Walkowiak.

źródło: http://www4.rp.pl/artykul/1198810-Inwig ... kroku.html

: 06 maja 2015, 14:18
autor: NEVIL
Komentarze:

zydgejmasoncyklista

3 lata bez wyroku w areszcie?!? To jest patologia. Bez względu na winę/ niewinność taka sytuacja nie ma prawa mieć miejsca w państwie prawa. Trybunał praw człowieka się kłania - znów wstyd przed całą Europą.

---------------------------

otalplus

I kto będzie płacił później odszkodowanie za siedzenie bez wyroku i ciągłe przedłużanie aresztu? Chyba pani sedzina z własnej kasy... Już raz ETPC nas za to potępił - jeszcze im mało?

--------------------

nino.rota


to jest skandal, bez względu na to czy ten człowiek jest kibicem, wędkarzem czy brydżystą!

Jeśli są dowody (inne niż pomówienia świadka koronnego - a to jest b. częste w przypadku tej isntytucji) - to go skazać
Jeśli nie ma - wypuścić!

A przełożeni powinni przyjrzeć się pracy pani sędzi, przecież jest jakiś nadzór merytoryczny nad prowadzonymi przez sędziów sprawami (prezes sądu, szef wydziału itp.)


========================

Legia Warszawa: oskarżony kibic pozywa sędzię prowadzącą proces
Maciej Dobrowolski, kibic Legii, który trzeci rok siedzi w areszcie, pozwał sędzię prowadzącą jego proces. - To akt desperacji - mówi jego ojciec

- Na ostatnim widzeniu powiedział mi: "Tato, gorzej już być nie może. Siedzę i siedzę" - relacjonuje Jerzy Dobrowolski. Jego 37-letni syn Maciej, kibic Legii Warszawa, od blisko trzech lat siedzi w areszcie oskarżony o udział w przemycie marihuany z Holandii do Polski. Sąd właśnie przedłużył mu areszt o kolejne trzy miesiące. Za kraty posłał go swoimi zeznaniami świadek koronny Marek H., ps. "Hanior".

Kilka dni temu Maciej Dobrowolski (zgadza się na publikację nazwiska, bo czuje się niewinny) wniósł do sądu pozew cywilny przeciwko sędzi Aleksandrze Kussyk, która jest przewodniczącą składu sędziowskiego w procesie, w którym Dobrowolski jest oskarżonym. - Maciek jest załamany tym, co dzieje się z jego sprawą. Złożenie pozwu to akt desperacji - mówi jego ojciec.

Oddzieleni pleksą

Pozew dotyczy naruszenia dóbr osobistych, m.in. prawa do prywatności, prawa do kontaktu z bliskimi oraz prawa do kontaktu z obrońcami. Dobrowolski nie domaga się żadnego zadośćuczynienia ani przeprosin. Wnosi jedynie, by sąd w wyroku zakazał sędzi Aleksandrze Kussyk "podejmowania działań", które te dobra naruszają.

W pozwie pisze m.in., że sąd limituje mu widzenia z rodziną, a także uniemożliwia mu telefoniczny kontakt z obrońcą. Sędzia Kussyk nie zgodziła się na to, by oskarżony mógł dzwonić z aresztu do obrońców, mimo że Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepis, który zakazuje takich praktyk, jest niezgodny z konstytucją. Co więcej, w tym samym wydziale Sądu Okręgowego w Warszawie, w innym procesie, inny oskarżony może bez przeszkód dzwonić do swoich adwokatów.

Dobrowolski pisze też w pozwie, że jedynym powodem ograniczenia liczby widzeń "jest duży wpływ wniosków o widzenia, czyli po prostu niewydolność administracji sądu, na którą nie mam wpływu".

- Wcześniej mieliśmy widzenia przy stoliku, ale od pewnego czasu możemy porozmawiać z Maćkiem tylko przez słuchawki, oddzieleni ścianką z przezroczystej pleksy - mówi Jerzy Dobrowolski. - Nie wiem, czym kieruje się sąd, decydując o takim, a nie innym charakterze widzenia. Nie znamy żadnych kryteriów.

Czujemy się bezsilni

To, że pozew wpłynął, potwierdziła "Stołecznej" sędzia Katarzyna Kisiel, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie. - Niniejsza sprawa jest obecnie na etapie uzupełniania braków formalnych - informuje sędzia Kisiel. Jeżeli pozew zostanie przyjęty, proces odbędzie się w XXV wydziale cywilnym stołecznego sądu.

To nie pierwsza sprawa przeciwko sędziemu, ale najczęściej na wokandę wchodzą pozwy osób zawiedzionych wyrokiem. Tymczasem Maciej Dobrowolski pozwał sędzię z procesu, który właściwie ledwie co się rozpoczął. Skąd taka determinacja?

Jeden z jego obrońców mec. Michał Korolczuk nie chce tego komentować. - To samodzielna decyzja mojego klienta - mówi jedynie.

- Jesteśmy załamani i czujemy się bezsilni. Syn siedzi już trzy lata w areszcie. Najgorsze jest to, że nawet nie wiadomo, ile to jeszcze może potrwać - mówi Jerzy Dobrowolski. - To jakieś wielkie nieporozumienie. Jak można trzymać kogoś za kratami tak długo tylko na podstawie pomówienia jednej osoby? Gdyby jeszcze ktoś złapał Maćka za rękę albo coś u niego znalazł. Wtedy może inaczej bym spojrzał na tę sprawę - dodaje.

Szmugiel organizował "Szkatuła"

W procesie, który rozpoczął się po Nowym Roku, odbyło się już kilkadziesiąt rozpraw. Jednak w ocenie stron sąd nie doszedł nawet do połowy sprawy. Zeznania złożyło ledwie kilkanaście osób, prokuratura chce przesłuchania około stu. Obecnie trwają przesłuchania Marka H., ps. "Hanior". Pytań do niego jest tyle, że może to zająć nawet 10 rozpraw.

Marek H., niegdyś stały bywalec "Żylety" i kibolskich ustawek, a także wieloletni diler narkotyków poszedł na współpracę z prokuraturą i wsypał dawnych "braci po szalu". Na trybunach Legii uważany jest obecnie za wroga nr 1.

Według zeznań "Haniora" Dobrowolski miał być tłumaczem podczas wyjazdów do Holandii, z których przywożono do Polski marihuanę. Za narkotykowym szmuglem miała stać grupa gangstera "Szkatuły" i jego przyrodniego brata "Belmondziaka". Dobrowolski potwierdza, że był kilka razy w Holandii razem z Haniorem, bo korzystał z taniej podwózki. Jeździł tam, bo w środowisku kibiców Legii odpowiadał za kontakty z klubem FC Den Haag, z którym legioniści mają tzw. zgodę. Nie przyznaje się do zarzutów. Nigdy wcześniej nie był karany. W środowisku kibiców zajmował się przede wszystkim logistyką, organizował m.in. pociągi na mecze wyjazdowe.

Mały koronny nie potwierdza


Oprócz zeznań "Haniora" prokuratura nie ma innych dowodów. Jego udziału w przemycie marihuany nie potwierdził też Sebastian R., który po marihuanę miał według prokuratury jeździć jako tłumacz, wówczas gdy nie mógł jechać Dobrowolski.

R. też współpracuje z prokuraturą, ma status tzw. małego świadka koronnego. Podczas przesłuchania powiedział, że nie wie, kim jest Maciej Dobrowolski.

źródło: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... Czolka3Img

: 08 maja 2015, 12:19
autor: NEVIL
Uwaga! Sąsiad nagrywa
Obrazek
Właściciel posesji nie może bez zgody sąsiada montować kamery obejmującej okna jego domu lub podwórko. Zakaz trudno jednak wyegzekwować.

Coraz więcej osób montuje na swoich posesjach kamery. Nie ma przepisów prawnych regulujących zasady ich umieszczania, choć od lat zabiega o nie generalny inspektor ochrony danych osobowych. Te, które obowiązują, są ułomne.

Wolność tylko na swojej posesji

– Jak długo monitoring nie wykracza poza prywatną posesję, tak długo nie ma problemu – tłumaczy Gabriela Trębicka, radca prawny z kancelarii Linklaters.

W takim przypadku nie stosuje się przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, a właściciel domu ma swobodę, co i jak nagrywa. Art. 3a ust. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przewiduje bowiem, że nie stosuje się tej ustawy do osób fizycznych, które przetwarzają dane wyłącznie w celach osobistych lub domowych.

Inaczej jest, kiedy kamera wchodzi w przestrzeń publiczną, np. filmuje podwórko lub okna sąsiada albo też chodnik poza ogrodzeniem działki.

– Wówczas nagrywani są sąsiedzi lub przechodnie, a to oznacza utrwalanie ich wizerunku – mówi mecenas Trębicka.

Wizerunek należy zaś do danych osobowych i podlega ochronie, a nagrywanie jest niczym innym niż przetwarzaniem danych osobowych. W takich wypadkach stosuje się ustawę o ochronie danych osobowych, choć nie jest to proste, bo nie zawiera ona przepisów regulujących wprost tego rodzaju kwestie. Jedyną wskazówką jest orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE. Przesądził on, że jeżeli zainstalowana na prywatnym budynku kamera monitoruje również przestrzeń publiczną, to działanie takie wykracza poza przetwarzanie danych w celach osobistych i domowych, w związku z tym należy przestrzegać przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (orzeczenie z 11 grudnia 2014 r. w sprawie o sygn. C-212/13 Ryneš).

Tabliczka i hasło

Więcej: http://www4.rp.pl/artykul/1199431-Monit ... iadow.html

: 09 maja 2015, 12:57
autor: NEVIL
Wybory prezydenckie 2015. Nie chcą wydawać kart i liczyć głosów
Obrazek
Dwa dni przed wyborami zrezygnowało 50 członków obwodowych komisji wyborczych w Szczecinie. - Ludzie mają dość oskarżeń o fałszerstwa - mówi przewodnicząca jednej z OKW. W Łodzi rezygnacji było 115, w Bydgoszczy - ponad 30.

Więcej: http://wyborcza.pl/1,143644,17886775,Wy ... art_i.html

: 09 maja 2015, 13:44
autor: NEVIL
Komentarze:

~Sulcia

No tak jak zmniejszyli dwa razy ilość punktów wyborczych , a niektóre przenieśli do piwnic do których można podjechać tylko rowerem to autor nie wie ?

------------------------------

K


Niektorzy beda jechac ponad 40 mil zeby oddac glos... Dzieki!!!
------------------------------

~xyz

Napiszcie o utrudnieniach. Dwa razy mniej punktów wyborczych i punkty wyborcze w miejscach z utrudnionym odstępem. Pieszo mają ludzie zasuwać?

=========================

W USA mniejsze zainteresowanie wyborami prezydenta niż przed 5 laty
Polskiego prezydenta już dziś wybierać będą Polacy zamieszkali w USA i Kanadzie. Ze względu na różnicę czasową, głosowanie za oceanem zawsze odbywa się dzień wcześniej.
Obrazek
Ponad 21 tysięcy Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych zarejestrowało się do głosowania w wyborach prezydenckich. W USA, aby wziąć udział w głosowaniu, trzeba dokonać obowiązkowej rejestracji. To znacznie mniej niż 5 lat temu, po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej.

W czerwcu 2010 roku emocje po katastrofie smoleńskiej sprawiły, że do głosowania na terytorium USA zgłosiła się rekordowa liczba 38 tysięcy Polaków. W drugiej turze gdy doszło do pojedynku Bronisława Komorowskiego z Jarosławem Kaczyńskim w konsulatach w USA zarejestrowało się aż 47 tysięcy osób. Tegoroczny wynik 21700 chętnych do głosowania nie wygląda więc imponująco. Jeśli jednak porównamy go z wyborami z 2005 roku, kiedy zarejestrowało się około 10 tysięcy osób, to okaże się, że zainteresowanie głosowaniem wśród Polonii jest całkiem duże.

W tym roku jak zwykle najwięcej głosów zostanie oddanych w Chicago, gdzie zarejestrowało się ponad 11 tysięcy osób oraz w Nowym Jorku - 6,7 tys.

Nie wiadomo dokładnie ilu Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych ma polskie paszporty. Według danych amerykańskiego urzędu statystycznego językiem polskim posługuje się w domu prawie pół miliona mieszkańców USA. Spośród nich do głosowania zarejestrował się więc co dwudziesty.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title, ... aid=114d55

: 10 maja 2015, 20:27
autor: NEVIL
Nieprawidłowości wyborcze - raport Ruchu Kontroli Wyborów
Obrazek
Ruch Kontroli Wyborów przesłał zbiorczy pakiet spływających zgłoszeń, zawierających opis sytuacji mocno wątpliwych lub wręcz wskazujących na łamanie obowiązującego prawa:

KOŚCIERZYNA

Komisja nr 2 w Kościerzynie ostemplowane karty już dziś; paczka nie ostemplowana - okręg 35

NOWY TARG

Obwodowa komisja wyborcza nr 21 w Nowym Targu: pani przewodnicząca nie chciała zaplombować kart, szafa została zaklejona byle jak. Pani przewodnicząca Halina Włoch krzyczała przez dobre 10 minut na mnie, że zadzwoni na Policję i usunie mnie z komisji, jak będę przemądrzała. […] Ponadto jedna z kart do głosowania miała małą kropkę przy jednym z nazwisk i zostało przegłosowane przez członków komisji, by dać ją na spód innych kartek.

WARSZAWA

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/243954-nie ... li-wyborow

: 10 maja 2015, 21:12
autor: NEVIL

Wałęsa nadal z Matką Boską w klapie marynarki. Jak Matka Boska zacznie nosić wizerunek Wałęsy, to będzie koniec świata... :-)

==============
Lech Wałęsa
Obrazek
źródło: http://wpolityce.pl/polityka/243972-wyn ... po-minucie

: 11 maja 2015, 14:23
autor: NEVIL
Kukiz: za grosz nie ufam zawodowym politykom
"Za grosz nie ufam zawodowym politykom. Teraz czytam, że prezydent Komorowski od zawsze jest zwolennikiem JOW-ów... Śmiech..." - tak Paweł Kukiz skomentował na Facebooku najnowszy pomysł prezydenta Bronisław Komorowskiego dot. przeprowadzenia referendum m.in. w sprawie wprowadzenia jednookręgowych okręgów wyborczych.
Obrazek
Komorowski zapowiedział dzisiaj, że chce referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, zmian systemu finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz zmian w systemie podatkowym.

"Wkrótce opublikuję nasze petycje do prezydenta. Jakoś wówczas nie był zmianą ordynacji wyborczej szczególnie zainteresowany. Nie wierzcie w te referenda. To ściema i granie na czas" - zaznaczył Kukiz.

Pawał Kukiz zapowiedział, że w ciągu 2-3 dni zamieści na Facebooku parę postów i "krok po kroku wytłumaczę Wam jak oni, mając całkowitą świadomość ZEROWEGO wpływu referendum na zmianę ordynacji, manipulują naszymi emocjami".

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kukiz-za ... kom/tfbdsg

: 11 maja 2015, 18:17
autor: NEVIL
CBOS jeszcze trzy miesiące temu twierdził, że Komorowski wygra całe wybory w I turze. Miał dostać 63 proc. głosów!
Obrazek
Przypomnijmy, że 16 lutego uzależniony finansowo od rządu ośrodek badania opinii publicznej CBOS opublikował sondaż, z którego wynikało, że Bronisław Komorowski wygra wybory jeszcze w I turze uzyskując 63 procentowe poparcie. Warto podkreślić, że za takie "sondaże" CBOS dostaje co roku od rządu PO-PSL po 3,2 mln złotych publicznych pieniędzy!

Gdzie się podziało poparcie dla Bronisława "Bula" Komorowskiego rzędu 63 procent? Gdzie miażdżąca przewaga przedstawiciela Platformy Obywatelskiej? Gdzie zdecydowane zwycięstwo w I turze rozstrzygające całe wybory prezydenckie? Dlaczego sondaże CBOS-u, rzekomo badające opinie Polaków, tak bardzo rozminęły się z rzeczywistością?

A teraz wyjaśnienie powyższych kwestii: CBOS to uzależniony finansowo od rządu ośrodek badania opinii publicznej. Powołany do życia w stanie wojennym na zlecenie Wojciecha Jaruzelskiego, dziś formalnie jest fundacją, nad którą nadzór sprawuje Prezes Rady Ministrów. Wartopodkreślić, że działalność CBOS jest współfinansowana z budżetu państwa. W 2011 dotacja podmiotowa dla CBOS wyniosła 3,124 mln zł, zaś w 2012, 2013 oraz 2014 roku - po 3,2 mln zł. Zakładam, że lęk przed utratą tych dotacji jest powodem, dla którego upubliczniane są zupełnie absurdalne wyniki sondaży.

Jeszcze jakieś pytania - dlaczego CBOS musiał publikować tak korzystne dla "Bula" sondaże?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0225 ... lutego.htm

: 11 maja 2015, 19:25
autor: NEVIL
Komentarz:

~he... :

JOW-y nie koniecznie muszą przynieść korzystną zmianę odpartyjnienia Sejmu i Senatu.
W JOW wybory wygrywa ten, kto ma więcej pieniędzy. Czyli największe szanse w wyborach ma ..... mafia!
Natomiast jest kilka innych istotnych elementów, które z pewnością wyeliminowałyby patologię z naszego życia politycznego i to natychmiast!
1. Kadencyjność!
Poseł/senator może pełnić funkcję najwyżej 2 kadencje!
2. Kandydat startuje tylko wg miejsca zameldowania!
Koniec z wyborem okręgów wyborczych! Nie przeszedł w Szczecinie (bo go znają), to spróbuje z Krakowa!
3. Najważniejsze! USTALENIE TRYBU ODWOŁYWANIA POSŁA/SENATORA!
Jeżeli poseł /senator utracił zaufanie wyborców, bo np. sprzeniewierzył się głoszonemu programowi, to można uruchomić tryb odwołania go!
4. Zniesienie ustawy o podwójnym obywatelstwie.
Zatrzymałoby proces importu "fachowców" niewiadomego pochodzenia.
Co to za minister RP, co ma 7 paszportów? Kogo właściwie reprezentuje?
Już 3mln Izraelczyków ma polskie paszporty -"po przodkach"! Co to za obywatele co nawet słowa po polsku?

===========================

Być jak Kukiz, czyli trzy deski ratunku dla Komorowskiego
Jednomandatowe okręgi wyborcze; zasada, że w razie wątpliwości to podatnik, a nie urzędnik ma rację i skasowanie dotacji dla partii politycznych. Tych desek ratunku chce się złapać prezydent Bronisław Komorowski przed II turą. O co w nich chodzi? I dlaczego są to stare postulaty?
Obrazek
Urzędującemu prezydentowi nic nie gwarantuje wygranej w II turze. Ale jeśli nie przestawi torów swojej kampanii, to przegra. On sam musi mieć tego świadomość i dlatego w kilkanaście godzin po ogłoszeniu swojej porażki w I turze, wyszedł z trzema propozycjami. Prześwietlamy je. Pierwszy wniosek: Komorowski chce być jak Kukiz.

Plan Komorowskiego jest taki: zgłosić wniosek o referendum ogólnokrajowego i - jak Senat wyrazi na to zgodę - to je rozpisać.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... ego/bcvgpq