Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

korpoludek

Gdyby któryś z pracowników firmy ( dużej i bogatej ) , w której pracuję, zamówił bilet do Stanów klasy biznes, na drugi dzień przyszedłby rano do biura z kartonowym pudełkiem po swoje rzeczy.

=============================

Tyle kosztują nas politycy PO! Radziszewska poleciała do USA za… 24 253 zł. Konsultantka: „Nie mamy tak drogich biletów”
Obrazek

Kancelaria Sejmu zapłaciła aż 24 253 tys. zł za bilety lotnicze dla wicemarszałek Elżbiety Radziszewskiej, która spędziła zaledwie 3 (słownie: trzy) godziny na Balu Lekarza w Chicago. Podróż odbyła się na przełomie stycznia i lutego.


Sprawa budzi ogromne kontrowersje, ponieważ biletów w takiej cenie po prostu nie można kupić. Nawet bilety na ekskluzywny przelot dreamlinerem w business class polskiego LOT-u to koszt rzędu 15 tys. zł!

Jak w takim razie to możliwe, że lot Radziszewskiej kosztował ponad 24 tys. zł?

Z powrotem leciałam z przesiadką w Niemczech

— tłumaczy się wicemarszałek.

Tyle, że najdroższy bilet powrotny z przesiadką w Niemczech kosztuje niewiele ponad 20 tys. zł.

Ale to się ani trochę nie opłaca, mamy wiele tańszych połączeń

— podkreśla konsultantka w rozmowie z dziennikiem „Fakt”.

Jednak to i tak mniej, niż ponad 24 tys. zł, jakie wydała Kancelaria Sejmu na przelot Radziszewskiej.

Nie mamy tak drogich biletów

— mówi przedstawicielka firmy lotniczej.

Czy to oznacza, że ktoś nielegalnie zarobił na podróży wicemarszałek Elżbiety Radziszewskiej to Stanów Zjednoczonych? Wiele wskazuje na to, że w szeregach Platformy Obywatelskiej mogło dojść do kolejnego skandalicznego procederu, w ramach którego pieniądze polskich podatników są przeznaczane na prywatne cele polityków.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/241630-tyl ... ch-biletow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dług nadal rośnie, a transfer kapitału trwa w najlepsze. Czy to jeszcze Polska, czy już Banana Republic of Poland...?
Zadłużenie naszego kraju przyrasta w dramatycznym tempie. W ubiegłym roku zwiększyło się aż o 74,6 miliardów złotych i gdyby nie dokonana przez rząd Tuska grabież oszczędności Polaków zgromadzonych w OFE, to łączna kwota długu przekroczyłaby już granicę biliona złotych! Jakby tego było mało zagraniczne koncerny, rządy i unijne instytucje bezlitośnie drenują owoce polskiego wzrostu, co roku wyprowadzając bezpowrotnie poza granice naszego kraju grube miliardy czystego zysku. Czy to jeszcze Polska, czy neokolonialna Banana Republic of Poland...?

Jaka jest odpowiedź platformianego rządu na dramatyczny wzrost zadłużenia w 2014 roku? Ano taka, aby jeszcze więcej pożyczać na procent. Okazuje się, że na przeprowadzanych od początku tego roku przez Ministerstwo Finansów aukcjach długu rząd Kopacz zapożyczył się już na łączną kwotę około 26 miliardów złotych. W takim tempie do końca roku zdążymy pożyczyć dodatkowe 52 miliardy złotych. Co gorsze - ekipa rządowa coraz więcej pożycza u zagranicznych wierzycieli. O ile w 2007 roku udział zagranicznych wierzycieli w całkowitym długu Skarbu Państwa wynosił zaledwie 37,8 proc., to w ciągu kilku kolejnych lat wzrósł do poziomu 59,1 proc. (stan na styczeń 2015 r.). Co ciekawe - w tym roku zapadalność (czyli moment, kiedy dług należy oddać) osiągnie według oficjalnych danych aż 78,1 mld zł pożyczek i obligacji zaciągniętych w latach poprzednich. Uwzględniając dotychczasową politykę rządu polegającą na ciągłym rolowaniu zapadalnego długu (tj. zaciąganiu nowych pożyczek na poczet spłaty starych) niewykluczone, że ekipa Platformy pobije roczny rekord pod względem wysokości zaciągniętych długów.

Ale to nie koniec złych informacji - zatrważające są również statystyki bilansu płatniczego naszego kraju. Okazuje się, że w latach 2005-2014 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Zagraniczne koncerny, rządy czy instytucje unijne wytransferowały w ciągu ostatnich 10 lat poza granice Polski równowartość około 540 mld zł! Najgorzej pod tym względem było w pierwszym, trzecim i czwartym roku rządów Platformy Obywatelskiej (2008, 2010 i 2011) kiedy poza granicę Polski transferowano równowartość ponad 80 miliardów złotych rocznie. Niestety drenaż kapitału naszego kraju trwa nadal. Jest on co prawda mniejszy, ale wciąż są to gigantyczne kwoty (w ubiegłym roku wyprowadzono z Polski 24,1 mld zł). W tym kontekście zastanawiające jest działanie rządu Kopacz, parlamentu pod wodzą PO i prezydenta Komorowskiego, którzy 2 procentowy podatek od przychodów nałożyli na Lasy Państwowe (skutecznie pozbawiając je wszelkich zysków), a nie na zagraniczne koncerny, sklepy wielkopowierzchniowe i banki, które najmocniej przyczyniają się do drenażu środków finansowych z Polski...

Zestawienie dwóch powyższych informacji (nieustający wzrost długu oraz trwający nadal transfer kapitału poza granice) daje podstawy do zadania następującego pytania: Czy Polska to jeszcze niezależny finansowo podmiot międzynarodowy, czy też uzależniona od zagranicznych wierzycieli neokolonialna "bananowa republika", której bogactwa i zyski transferowane są szerokim strumieniem zagranicę?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0221 ... Poland.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tych rządzących naszym krajem idiotów trzeba jak najszybciej wyeliminować przy urnach wyborczych.

================ Komentarze: le

Ok, zróbmy jeszcze wspólnotową strategię dot. minimalnej płacy - takiej samej dla całej wspólnoty. Zrównujemy ceny - zrównajmy pensje. ---------------------------- wujek

Teraz będzie na trzeźwo patrzeć na to co wyprawia ten rząd.Lepiej się zastanówcie. ---------------------- Gość

Może do jasnej ch.. przestaniecie mówić nam jak mamy żyć? Co jest zdrowe a co nie. Jestem człowiekiem myślącym i sam chcę o tym zdecydować co mogę a czego nie. Nie uszczęśliwiajcie nas na siłę. ----------------------------- jasiu

Nasz rząd chętnie popiera wszystkie projekty,które mogą zwiększyć wpływy do budżetu. Czyżby wracały czasy bimbrownictwa? ==============================
Droższe piwo i wódka. Wszystko przez minimalną cenę alkoholu
Obrazek
Polski rząd wsparł podczas spotkania ministrów zdrowia w Rydze wspólnotową strategię alkoholową, przewidującą m.in. wprowadzenie minimalnej ceny alkoholu i zakaz reklamy.

Skutkiem będzie wzrost cen - najtaąszego piwa do około 4 zł (z poniżej 2 zł obecnie), a wódki - do około 32 zł (z około 20 zł) -podał "Dziennik Gazeta Prawna". Pomysł ceny minimalnej został wpisany również do projektu Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Zgodnie z nim 10 gramów czystego alkoholu kosztowałoby ok. 2 zł. W efekcie cena półlitrowej butelki najtaąszego piwa wynosiłaby ok. 4 zł, a najtaąszej 40-procentowej wódki - 32 zł" - czytamy w "DGP". Polityka cenowa to jeden z najskuteczniejszych elementów walki z alkoholizmem - powiedział gazecie wiceminister zdrowia Igor Radziwiłł-Winnicki. Wiceminister popiera także całkowity zakaz reklamy, w tym dziś dozwolonej reklamy piwa, podał też "DGP". Obecnie cena minimalna alkoholu obowiązuje w Szwecji i w fiąskiej Karelii. źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/drozsze ... olu_a21001 Czytaj też: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,177 ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

lucap

22) Brak możliwości odliczania podatku VAT dla budujących domu (Poszło dla deweloperów MDM)
23) Zamrożenie kwoty wolnej od podatku.


--------------------------------

Weteran

"Będę forsował zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika"

Pytanie pierwsze to - gdzie był do tej pory, bo jakoś nie było słychać żeby "forsował", no chyba że przez forsowanie rozumie branie forsy, a to tutaj co innego, tutaj rzeczywiście "forsował".

Pytanie drugie, to niech Komorowski odpowie jak do tych propozycji odnosi się obecny minister finansów, bo zgrzyty w tej sprawie słychać aż nadto


==============================

Komorowski dba o interes podatników… w taki sposób, że zwiększa podatki – LISTA
Obrazek
- Najgorszym rozwiązaniem jest podnoszenie podatków - deklarował Bronisław Komorowski w kampanii wyborczej 2010 r. Pięć lat jego prezydentury zweryfikowały jednak tę deklarację. W czasie pełnienia swojego urzędu Komorowski podpisał projekty wprowadzające aż 21 różnych podwyżek podatków. To jednak nie przeszkadza teraz kandydatowi PO w obiecywaniu przepisów... korzystnych dla podatników.

"Będę forsował zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika" - obiecuje w tegorocznej kampanii prezydenckiej Komorowski. Pięć lat temu pytany, czy "podpisałby ustawę podwyższającą podatki ze względu na stan finansów państwa?" zapewniał, że jest przeciwnikiem podwyższania podatków, bo to "najgorsze rozwiązanie".

Profil internetowy na Twitterze @zmienprezydenta podsumował zmiany podatkowe autorstwa koalicji PO-PSL, które osobiście swoim podpisem wprowadził w życie Komorowski. Zestawienie robi wrażenie.

Oto lista nowych podatków, bądź podwyżek dotychczasowych jakie Polacy "dostali" od Komorowskiego:

1) Podwyżka VAT z 22 do 23%, z 7 do 8%
2) Podwyżka VAT na żywność z 3 do S%
3) Podwyżka VAT na książki z 0 do 5%
4) Podwyżka akcyzy na papierosy
5) Wprowadzenie podatku śmieciowego
6) Podwyżka składki rentowej ZUS o 33%
7) Podwyżka VAT na ubranka dla dzieci z 8 do 23%
8) Podwyżka akcyzy na paliwo i papierosy
9) Objęcie podatkiem Belki lokat 1-dniowych
10) Dodatkowe opodatkowanie KGHM
11) Ograniczenie kosztów PIT dla artystów i dziennikarzy
12) Likwidacja ulgi na internet PIT
13) Podwyżka 23% VAT na kawę latte
14) Podwyżka 23% VAT na wybrane usługi Poczty Polskiej
15) Opodatkowanie spółek SKA
16) Utrzymanie podwyżki VAT 23% i 8%
17) Podwyżka akcyzy na alkohol i papierosy
18) Ograniczenie odliczenia VAT od aut firmowych
19) Wprowadzenie podatku od spółek kontrolowanych (CFC)
20) OZUSowanie umów zleceń
21) Podwyżka podatku od nieruchomości

źródło: http://niezalezna.pl/66271-komorowski-d ... atki-lista
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

rozumiem, że to żart bankowy...
taki prima aprilis na połowę kwietnia? (gość)

to jest skandal, indolencja ludzi pracujących w banku, brak wiedzy historycznej, politycznej... ludzie kilka lat byli zmuszani do pracy na terenie III Rzeszy a teraz jeszcze ktoś chce łapki na ich wypracowanych pieniądzach położyć? skandal... brak słów...


============================
Przymusowo pracowali w III Rzeszy. Teraz muszą zapłacić składkę zdrowotną
Polacy, którzy przymusowo pracowali w III Rzeszy oraz ich spadkobiercy, muszą zapłacić składkę zdrowotną od pieniędzy wypłacanych im jako zadośćuczynienie. Bank domaga się pieniędzy, choć ludzie ci jedną składkę już płacą -jako emeryci.
Obrazek
Zofia Szubielska z Wrocławia otrzymuje po zmarłym mężu zadośćuczynienie za przymusową pracę w III Rzeszy. 25 euro miesięcznie z Austrii wpływa na konto w Banku PKO SA. W marcu pani Zofia dostała od banku pismo o dodatkowych składkach na ubezpieczenie zdrowotne od osób, które dostają zagraniczne świadczenia emerytalno-rentowe. Bank sprawdził w dolnośląskim oddziale NFZ, czy pani Zofia jest ubezpieczona w Polsce i poinformował ją, że będzie pobierał dodatkowe składki.

– Problem w tym, że świadczenie, które dostaję z Austrii, nie jest rentą ani emeryturą. Płacę już od tego podatek. Z jakiej racji kolejna składka? – zastanawia się wrocławianka.

Bank odesłał ją do NFZ-u, a ten do ZUS-u. Mieszkanka Wrocławia zadzwoniła do Rzecznika Praw Obywatelskich. – Usłyszałam, że mam rację. Zadość-uczynienie nie podlega dodatkowemu ubezpieczeniu – opowiada pani Zofia. – Obiecano mi też, że Rzecznik zbada sprawę.

Wątpliwości, że bank chce niesłusznie pobierać dodatkową składkę ubezpieczeniową, nie ma Leokadia Wieczorek, prezes wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę.

– Gdyby dostawała rentę od Austrii, to by podlegała temu ubezpieczeniu, ale to minimalne świadczenie nie jest rentą – mówi prezes Wieczorek. – Najlepiej, by pani Zofia poszła do dyrektora banku i wytłumaczyła, jakie świadczenie otrzymuje. Odwołanie od decyzji banku, a także prośbę o zaprzestanie pobierania składek i zwrot ewentualnie już pobranych radzi napisać Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego NFZ.

– Bank zapytał nas, czy ta pani jest ubezpieczona. Na tak zadane pytanie my prawidłowo odpowiedzieliśmy – mówi Joanna Mierzwińska. – Bank nie powinien pobierać składki od ta-kiego świadczenia, bo ustawa jednoznacznie i bardzo konkretnie mówi, że chodzi tylko o zagraniczne renty i emerytury.

Mierzwińska dodaje, że jeżeli bank będzie potrzebował dodatkowej interpretacji ustawy, to powinien się zwrócić do NFZ. Fundusz udzieli jej w trybie decyzji administracyjnej.

Chęcią pobierania składek na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne od osób otrzymujących świadczenie, niebędące ani rentą, ani emeryturą, jest też zaskoczony rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz. Poprosił o dokumenty i wyjaśnia sprawę. Piotr Mierzejewski, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, dodaje, że gdy są wątpliwości, sprawy z zakresu ubezpieczenia zdrowotnego indywidualnie rozpatruje dyrektor oddziału wojewódzkiego NFZ. Od jego decyzji można się odwołać do prezesa Funduszu, a następnie złożyć skargę do sądu administracyjnego. To bardziej rada dla banku, bo pani Zofia wątpliwości nie ma.

Co na to wszystko Bank PKO SA? – 1 stycznia 2015 r. zmieniły się przepisy. Bank ma obowiązek odprowadzać składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne od świadczeń emerytalno-rentowych z krajów UE/EFTA – tłumaczy Katarzyna Mün-nich z Biura Komunikacji Banku Pekao SA. – Dlatego bank ustala charakter świadczeń przychodzących z krajów UE/EFTA. Kwalifikowane są one wstępnie jako potencjalne świadczenia emerytalno-rentowe. W celu potwierdzenia charakteru płatności oddział kontaktuje się z klientem. Ostateczna kwalifikacja odbywa się na podstawie dokumentów przedkładanych przez klienta (np. oświadczenie, decyzja o przyznaniu renty jako zadośćuczynienia, decyzji o przyznaniu emerytury/renty/świadczenia inwalidzkiego). Od decyzji banku można się odwołać. W sytuacjach spornych bank występuje do NFZ z wnioskiem o wydanie indywidualnej interpretacji w sprawie objęcia klienta obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym. Również klient może zwrócić się do NFZ o wydanie takiej decyzji.

źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

pytanie

"...W rodzinie zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjdzie z nieumytymi rękami albo nogami, w kaloszach wejdzie na cudze święto..." - albo na fotel spikera japońskiego parlamentu... ...wypije z cudzego kieliszka, pierwszy rozpłaszczy d'upę na fotelu przed ważnymi gośćmi, pozwoli gościowi moknąć - sam stojąc pod parasolem, chodzi po mieście z rozpiętym rozporkiem, śpi na ważnych uroczystościach, robi błędy ortograficzne mając tytuł magistra, plecie o robieniu bigosu do prezydenta mocarstwa i zaleca mu pilnowanie żony...

takiego głupka chcecie za prezydenta?
Naprawdę?


===========================

Ustawka wyborcza dla Komorowskiego. Prezydent odwiedził budowę, której nie ma
W dniu 21 kwietnia Prezydent Bronisław Komorowski odwiedził budowę obwodnicy Inowrocławia. Na spotkaniu na tle sprzętu budowlanego pojawili się miejscowi urzędnicy, informujący o sukcesie, jakim będzie obwodnica. Problem w tym, że przed przyjazdem Prezydenta na budowie nic się nie działo - czytamy na niezalezna.pl.

Jak informuje niezalezna.pl mieszkaniec Inowrocławia stwierdził: "Jeszcze w dniu wczorajszym [20 kwietnia] teren widoczny na filmie był nietknięty! Dokładnie o godzinie 15:00, 20.04.2015 wjechał tam ciężki sprzęt, który trochę poudawał. Film z budowy poniżej:

Całą sprawę skomentował radny Inowrocławia. - Mieszkańcy wymuszali budowę obwodnicy protestami wobec polityki PO i niestety przez opór polityków z PO otrzymaliśmy tylko część planowanej obwodnicy. Inowrocławianie wywalczyli sobie obwodnicę, a nie prezydent Komorowski - komentuje radny Marcin Wroński. Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, w której obecny prezydent miasta angażuje się w partyjną kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej.

źródło + video: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/866 ... ie-ma.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

mm

Zapytajcie o interesy syna Komorowskiego - Tadeusza ze spolkami WSI: firmami Celtic i Maddy Investment, tymi, ktore przejely ogromne tereny po dawnej fabryce traktorow w Ursus!!!

----------------------

wawa

notatka służbowa....to dlaczego jej autora nie oskarżono o podawanie fałszywych danych??? panie WSI Bronek
------------------------
Stanley

Panie Komorowski dlaczego nie broni pan swojego dobrego imienia w sądzie przy otwartej kurtynie?To o czymś świadczy.Czyżby nie miał pan czystego sumienia?

=========================

Szok! Olejnik zapytała Komorowskiego o artykuł we „wSieci”. Prezydent… wpada w furię: „Pani powtarza kłamstwa, bzdury i kalumnie! Źli ludzie robią bat polityczny!”
Obrazek
Musimy przyznać, że szeroko otworzyliśmy oczy, gdy Monika Olejnik w swojej rozmowie z Bronisławem Komorowskim zapytała o artykuł tygodnika „wSieci” (choć oczywiście nie wymieniając tytułu pisma…) poświęcony białym plamom w życiorysie urzędującego prezydenta.

Prasa prawicowa cały czas zadaje pytania, skąd pan wziął na początku lat 90., które pan wpłacił do parabanku Palucha, który okazał się parabankiem WSI…

— zagaiła prezenterka tvn.

Reakcja Bronisława Komorowskiego? Irytacja, a biorąc pod uwagę fakt, że prezydent jest zawsze szalenie miły wobec Olejnik - wręcz furia!

Pani powtarza kłamstwa, bzdury i kalumnie, które były dementowane! Mogę dementować i tysiąc razy, a źli ludzie będą z tego robić bat polityczny! Pożyczyłem Maciejowi Rayzacherowi, który te pieniądze stracił. (…) To ja straciłem pieniądze, ale żadne wielkie kwoty, bo w tym parabanku nie byłem!

— denerwował się prezydent na antenie tvn24.

Na szczęście Olejnik zrozumiała złość i nie drążyła tematu, zmieniając pytanie. Komorowski oburzał się więc na „koncert nienawiści i obrażania”, jaki pojawia się przy okazji jego wieców wyborczych.

My przypominamy kluczowy fragment tekstu Stanisława Janeckiego z „wSieci”, który tak mocno zbulwersował głowę państwa:

Z „Notatki służbowej” napisanej 14 kwietnia 1995 r. przez kpt. Piotra Lenarta z jednostki kontrwywiadu Pomorskiego Okręgu Wojskowego wynika, że Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w 1991 r. oraz na początku 1992 r. przekazali do parabanku Palucha — poprzez „Tomaszewskiego”, który miał wręczać gotówkę ppłk. Januszowi Rudzińskiemu — 260 tys. niemieckich marek. Tłumacząc po kilkunastu latach, jak doszło do zgromadzenia i zainwestowania tak dużej kwoty, w lutym 2007 r. Bronisław Komorowski powiedział „Gazecie Wyborczej”: „Mnie ukradziono wówczas pieniądze, które pożyczyłem od rodziny i powierzyłem p. Rayzacherowi, który je umieścił w jakiejś piramidzie”. Z kolei Maciej Rayzacher w marcu 2007 r. w liście do „Rzeczpospolitej” napisał: „W 1991 r. [Michał Benedyk] zaproponował mi »zainwestowanie« oszczędności w parabank prowadzony przez pana Palucha. Kwoty, które przekazałem przez Benedyka, były wielokrotnie niższe od wymienionej [260 tys. DM], gdyż cały stan posiadania naszej rodziny nie sięgał tej sumy. […] Bronisław Komorowski udzielił mi kilkutysięcznej pożyczki na rzecz mej »inwestycji« i na tym polega jego udział w sprawie”. W oświadczeniach Komorowskiego i Rayzachera widać sprzeczności nie tylko co do kwoty, lecz również tego, kto co i komu pożyczał oraz jakie było przeznaczenie tych pieniędzy. W wypowiedzi dla „GW” w 2007 r. Bronisław Komorowski stwierdził: „To nie miało nic wspólnego z WSI. Tyle że WSI rozpracowywały aferę, w której pieniądze utracili też niektórzy oficerowie”. Nawet gdy WSI oficjalnie prowadziły śledztwo, dotyczyło ono dawnych funkcjonariuszy wojskowych służb oraz wysokich rangą oficerów sztabowych i liniowych, często dobrych znajomych, a nawet kolegów tych, którzy o przebiegu śledztwa decydowali. Takie śledztwo nic więc nie znaczy. A nawet może znaczyć tyle, że kontrwywiad wojskowy, podległy wtedy Bronisławowi Komorowskiemu, mógł niektórym klientom pomagać odzyskać zainwestowane pieniądze, wszak dysponowali nimi dawni ludzie służb. Z raportu w sprawie likwidacji WSI wynika, że tak się właśnie działo. Skoro Komorowski i Rayzacher nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”, a „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”, byłoby dziwne, gdyby ta służba nie pomogła przede wszystkim swemu przełożonemu w MON. Ale o tym Bronisław Komorowski milczy. A jeśli wojskowe służby mu pomogły, to czy ta pomoc zrodziła jakieś zobowiązania?

Ale reakcja prezydenta na pytania o jego działalność w latach 90. pokazuje, że warto i trzeba pytać!
Obrazek
źródło: http://wpolityce.pl/polityka/241926-szo ... polityczny
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Gospodarkę wodną opanowali kosmici
Obrazek
To nie bajka. Ministerstwo Środowiska, a w szczególności jego gałąź odpowiedzialna za zarządzanie gospodarką wodną, przekroczyła pierwszą prędkość kosmiczną, oderwała się od Ziemi i w pełnym pędzie zbliża się do ściany.

Skąd ta katastroficzna teoria? Przesadzam? Śpieszę wyjaśnić.

1 - Ministerstwo Środowiska od 2016 roku planuje wprowadzić nową ustawę Prawo wodne, która radykalnie ma zmienić gospodarkę wodną w Polsce. Jednym ruchem ręki ma zostać zlikwidowana aktualnie istniejąca i funkcjonująca struktura administracyjna, poprzenoszone kompetencje, prawa właścicielskie, obowiązki, pozwalniani pracownicy. W to miejsce ma powstać struktura nowa, mieszana, samorządowo-rządowa z niejasnym podziałem kompetencji i odpowiedzialności, niepewnym systemem finansowania i dwoma komercyjnymi przedsiębiorstwami pasożytującymi na największych rzekach Polski i drogach wodnych. Mówiąc wprost, zakłada się, że nastąpi komercjalizacja gospodarki wodnej, przesunięcie większości majątku i zadań w stronę samorządów, za wszystko trzeba będzie płacić, przy czym główne problemy pozostaną nierozwiązane, a wręcz się pogłębią.

2 - Rok 2015 to ostatni rok sześcioletniego cyklu planistycznego obowiązującego w Unii Europejskiej. W grudniu mija termin przygotowania i przedłożenia na ręce Komisji Europejskiej dwóch fundamentalnych w zarządzaniu gospodarką wodną dokumentów, jakimi są Plany Gospodarowania Wodami i Plany Zarządzania Ryzykiem Powodzi. Dokumenty te są podstawą przyznawania Polsce i innym krajom członkowskim środków unijnych na projekty z zakresu gospodarki wodnej.

Zbieżność tych dwóch wydarzeń, nie jest przypadkowa. Pragnienie zmiany ustawy Prawo wodne i determinacja Ministerstwa Środowiska aby rozpocząć reformę gospodarki wodnej z początkiem roku 2016 jest bowiem próbą przykrycia katastrofalnych błędów popełnionych przy zarządzaniu gospodarką wodną w ostatnich latach związanych z nieumiejętnością dostosowania się najwyższych szczebli decyzyjnych do wymagań gospodarki planowej, wprowadzonej przez Unię Europejską.

Projekt zmiany ustawy Prawo wodne, przygotowywany był w ciszy gabinetów, przez kilka osób, już od wielu lat. Można powiedzieć, że projekt ten był hobby Stanisława Gawłowskiego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska, pełniącego obowiązki ministra właściwego do spraw gospodarki wodnej. W potrzebie chwili, widząc nadchodzącą katastrofę, projekt ten wyciągnięto z szuflady, odkurzono, założenia chybcikiem zostały przedłożone do zatwierdzenia świeżo upieczonej Pani Premier Kopacz. Już do samych założeń projektu były liczne zastrzeżenia. Niemniej jednak, nowa Pani Premier i jej nowa Rada Ministrów chciała się wykazać aktywnością i projekt założeń został przyjęty. Po tej niezwykle odważnej decyzji rządu, mimo licznych protestów środowisk mających w tej sprawie pojęcie, przystąpiono do procedowania procesu legislacyjnego.

Aktualnie, projekt ustawy po niby konsultacjach i niby uzgodnieniach trafił do Komitetu Stałego Rady Ministrów. Niby konsultacje polegały na nieuwzględnieniu uwag merytorycznych zgłoszonych do ustawy przez środowiska branżowe. Niby uzgodnienia polegały na pominięciu zasadniczych punktów podniesionych przez inne ministerstwa w uzgodnieniach międzyresortowych. W czwartek 23 kwietnia ma odbyć się pierwsze posiedzenie Komitetu Rady Ministrów w tej sprawie. Zachęcam do zapoznania się z pismami ministerstw skierowanymi do Komitetu opublikowanymi na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Brak rzetelnych uzgodnień wychodzi jak słoma z butów.

Próba przeczytania ustawy, która wraz z uzasadnieniem zapełnia kilkaset stron, jest już wyzwaniem. Próba zrozumienia, wyczynem. Widać jak na dłoni, że ustawa jest fikcją. Źle przygotowana, niechlujnie uzasadniona, w końcu zwyczajnie nierealna, rujnująca wszystko czego się dotknie, narzucająca nowe obowiązki i wymagania, będąca zlepkiem starych przepisów i nowych, niesprawdzonych pomysłów, nie ma najmniejszych szans powodzenia.

Taką samą fikcją jest już od ponad ośmiu lat prawidłowe zarządzanie gospodarką wodną. Zdolność przewidywania, racjonalnego, zgodnego z wymaganiami europejskimi planowania jest kosmitom najwyraźniej obca.

Planowanie w Unii Europejskiej odbywa się w cyklu sześcioletnim. Plan gospodarowania wodami jest przygotowywany w Polsce po raz drugi, poprzedni, ten sprzed sześciu lat, nie został przez Komisję Europejską zaakceptowany. W związku z licznymi błędami, w szczególności z niespełnieniem wymagań Ramowej Dyrektywy Wodnej, oczekuje na rozpatrzenie przez Komisję Europejską. W konsekwencji, KE nie dopuściła dofinasowania ze środków unijnych projektów z zakresu gospodarki wodnej zaliczanych do mogących oddziaływać na środowisko do czasu opracowania przez Polskę i zaakceptowania przez Komisję Europejską prawidłowo zrobionych planów gospodarowania wodami.

Zastanowić się trzeba, czy Polska jest w stanie takie plany przygotować. Termin na oddanie drugiego Planu Gospodarowania Wodami mija w grudniu 2015 roku. Z informacji przekazywanych w ramach konsultacji społecznych i innych publikacji, szczególnie opracowań WWF, można mieć poważne wątpliwości co do akceptacji i tego planu przez Komisję Europejską. Niemniej jednak, nawet zakładając, że się uda, to Komisja Europejska na przyjęcie nowego planu ma trzy lata. To nam daje możliwość uzyskania dofinansowania do projektów gospodarki wodnej dopiero w roku 2018.

Co na to kosmici? Nie ma sprawy. Damy radę, nie takie problemy się rozwiązywało. Ciekawe tylko skąd będą pieniądze? Dodrukujemy? Co na to powie Minister Finansów? Czy on w ogóle ma o tym problemie pojęcie?

W grudniu 2015 roku oddany ma zostać również pierwszy plan zarządzania ryzykiem powodzi. Plan ten, jest równie realny co wyprawa w kosmos. Bez finasowania ze środków Unii Europejskiej, które są przecież zablokowane ze względu na złe przygotowanie Planów Gospodarowania Wodami dla projektów mogących oddziaływać na środowisko, siłą rzeczy żadnych poważnych inwestycji związanych z ochroną przed powodzią robić się nie da.

Co na to kosmici? Występować o środki - mówią, przygotowywać projekty, jakoś to będzie, poradzimy sobie z Unią, będziemy rozmawiać. Nie przejmujcie się, niech was o to głowa nie boli! Pieniądze się znajdą!

W strategii gospodarki wodnej prezentowanej ostatnio przez Prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej pojawiło się nowe źródło finansowania – Bank Światowy. Zaczynam podejrzewać, że skoro Unia nie da, to bank da kredyt z odsetkami, potem się weźmie z Unii, spłaci odsetki, a jak zabraknie, to się znowu jakiś „kredycik” skręci i będzie cacy. Nie ma to jak w kosmosie. Może Marsjanie na piwo wpadną? Raj!

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/19623-gosp ... li-kosmici
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Fucha dla Tuska sporo nas kosztuje? Polska będzie musiała przelać nawet 8 miliardów euro na specjalny unijny fundusz
Obrazek
Minister Finansów w rządzie PO-PSL - Mateusz Szczurek - właśnie obwieścił, że Polska zaangażuje się w program europejskich inwestycji przewidziany w tzw. "planie Junckera" przelewając na specjalny fundusz kwotę do 8 miliardów euro. Do tej pory deklaracje o współfinansowaniu planu szefa Komisji Europejskiej wyraziło 5 państw (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Luksemburg). Polska ma być szósta. Czy wykładanie tak gigantycznej kwoty, to cena jaką musimy płacić za załatwienie Tuskowi fuchy szefa Rady Europejskiej?

W tej sprawie zastanawia dziwna nadgorliwość polskiego rządu. Wszak uczestnictwo w finansowaniu "planu Junckera" (przewidującego utworzenie Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych) nie jest obligatoryjne i nie cieszy się, póki co, specjalnym zainteresowaniem członków Unii Europejskiej. Do tej pory udział w partycypowaniu kosztów zapowiedziały Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Luksemburg. Polska ma być szóstym państwem w tym gronie. Minister Szczurek zapowiedział, że Polska - za pośrednictwem BGK oraz Polskich Inwestycji Rozwojowych - zaangażuje się w inwestycje realizowane przez Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych do kwoty 8 miliardów euro, czyli równowartości około 32 miliardów złotych. Dla porównania - tyle wydajemy w ciągu roku na naszą obronność, wojsko i bezpieczeństwo.

Powstaje pytanie - czy udział w "planie Junckera" i partycypowanie w gigantycznych kosztach, to cena jaką musimy płacić za załatwienie Tuskowi synekury szefa Rady Europejskiej? Warto zauważyć, że zgodnie z zapowiedziami eurokratów z Brukseli, celem Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych ma być tworzenie nowych miejsc pracy, budowanie konkurencyjności oraz wspieranie wzrostu gospodarczego. Problem w tym, że nigdzie nie zapisano, że inwestycje muszą dotyczyć naszego kraju. Równie dobrze może się okazać, że wspomniane 8 miliardów będziemy wykładali na wspieranie wzrostu gospodarczego, innowacyjności i konkurencyjności regionów północnej Hiszpanii czy środkowo-zachodniej Francji. W tym kontekście nie można wykluczyć, że udział Polski w tzw. "Planie Junckera" to element większego "dealu". My damy waszemu liderowi i kilku jego pomagierom dobrze płatne fuchy w Brukseli, za to wy przyłączycie się finansowo do wskazanej przez nas inicjatywy i będziecie płynąć sobie spokojnie z głównym nurtem "europejskiej polityki" nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu czy własnego zdania odrębnego. W zderzeniu postkolonialnej rzeczywistości III RP z technokratyczną układem panującym w Brukseli wszystko jest możliwe.

źródło:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/0222 ... -Tuska.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sieć kpi. Prezydent odpowiada: To nie pic
Prezydent i jego otoczenie zapewniają, że zarzuty o tym, że na przyjazd głowy państwa zainscenizowano budowę obwodnicy Inowrocławia, to nieprawda

Dziś do sprawy odniósł się prezydencki minister Sławomir Rybicki, wczoraj był o to pytany sam Bronisław Komorowski. Wszystko miało swój początek w internecie. Mieszkańcy okolic Inowrocławia poinformowali, że po odwiedzinach prezydenta z budowy zniknął ciężki sprzęt. Potem szybko pojawiły się analizy, udowadniające, że podczas konferencji prezydenta, sprzęt poruszał się bez celu.

- Niech państwo pojadą i sprawdzą, czy te maszyny są - zachęcał wczoraj w rozmowie z NaTemat prezydent Komorowski, tłumacząc, że obietnicę z poprzedniej kampanii zrealizował i na budowę znalazły się pieniądze.

- Pytałem prezydenta miasta, mając świadomość, że bywają picowane sytuacje. Zapewniał, że absolutnie (nie jest to pic), że prace ruszyły. Dziennikarze mogą sprawdzić, czy prace trwają czy nie. Wedle mojej wiedzy... Wiedzy od prezydenta (Inowrocławia), prace miały trwać cały czas - deklarował.

Dziś jednak pojawiła się teoria, że nagła dymisja szefowej GDDKiA jest związana z wpadką na budowie. Był o to pytany w RMF FM minister Sławomir Rybicki. - Przede wszystkim nie było żadnej ustawki drogowej pod Inowrocławiem - zastrzegł.

Pytany o pojawiające się w internecie doniesienia mieszkańców, odparł, że nie są prawdziwe. - Myślę, że to w kampanii wyborczej jest to tylko możliwe, żeby oczywistym faktom zaprzeczać. Sprawdzałem przed przyjściem do studia - od momentu wjazdu na teren budowy ciężkiego sprzętu, budowa jest kontynuowana i codziennie trwają tam prace - zapewnił.

źródło + video: http://www4.rp.pl/artykul/1196184-Prezy ... lawia.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Czas na sprzątanie!

Czy wreszcie polskie miasta przestaną przypominać kiczowate choinki, na których zawieszono wszystko, co się tylko zmieści? Jest szansa.


(...) Prezydent wymyślił sprzątanie, a parlament dał nam do rąk szczotkę, wiadro i mydło. Czas zacząć jak najszybciej czyścić miasta. (...)

Więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... azowa.read
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Znacie przysłowie - ,,Ładna miska ( w tym przypadku misska :-) ) jeść nie daje " ? Jeżeli znacie, to uważajcie na kogo będziecie głosować.
======================================

Nie tylko kariera zawodowa Magdaleny Ogórek to wydmuszka. “Książka nie spełnia standardów pracy naukowej”
Obrazek
Politycy SLD na każdym kroku podkreślają, że Magdalena Ogórek jest doktorem i zajmuje się historią Kościoła. Ale po bliższym przyjrzeniu się widać, że to wydmuszka, tak samo jak jej praca w Kancelarii Prezydenta czy Premiera. – Autorka albo niezbyt dobrze orientuje się w stanie badań, albo świadomie go ignoruje – pisze w recenzji naukowej prof. Paweł Kras, specjalista od zagadnień poruszanych przez Ogórek. A to tylko początek.

Kariera naukowa Magdaleny Ogórek była dotychczas najsilniejszym punktem jej CV, według polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej predestynującym ją do startu na najwyższy urząd w państwie. "Była", bo już trzy dni po ogłoszeniu kandydatury padł mit doświadczonej urzędniczki państwowej (Kancelarie Prezydenta i Premiera, MSWiA). W “Bez autoryzacji” Joanna Senyszyn nie była w stanie zmierzyć się z faktami, że Ogórek była w tych szacownych instytucjach na stażach. Śmiertelny cios zadała “Polityka”, publikując oficjalne dane z wymienionych instytucji.

Produkt doktoropodobny

Więcej: http://natemat.pl/131803,nie-tylko-kari ... y-naukowej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Prezydent wygwizdany w Kielcach. Okrzyki: „WSI”, „Debata!”, „Chodź, szogunie!”. Komorowski odpowiada: „Jest Polska, która chce zgody i Polska, która chce awantury!” [WIDEO]
Obrazek
„WSI!”, „Debata! Debata”, „Praca z Bronkiem - aż do śmierci!”, „Na Mazury - macać kury!”**

— te i inne bardziej lub mniej złośliwe hasła skandowali manifestujący działacze korwinistów i narodowców w Kielcach, do których w piątek w ramach kampanii wyborczej przyjechał Bronisław Komorowski.

Niektórzy z nich trzymali też w rękach okładki książki Wojciecha Sumlińskiego pt. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”. Bronkobus przywitało kilkoro działaczy Platformy Obywatelskiej.

Ile wam dali, urzędasy, ile wam dali? Gdzie to poparcie?!

— krzyczeli zgromadzeni.

**Pojawiły się również hasła: „Gdzie masz krzesło?!”, „PiS, PO - jedno zło!”, „Chodź, szogunie!”.

Więcej + video: http://wpolityce.pl/polityka/242189-pre ... tury-wideo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski twierdzi, że Polska przeżywa swój "złoty okres". To dlaczego miliony Polaków emigrują za chlebem zagranicę?
Obrazek

Bronisław Komorowski podczas swojej marcowej konwencji wyborczej powiedział, że "żyjemy w złotym okresie dla Polski". Powstaje jednak pytanie - dla kogo jest ten złoty okres? Czy dla zwykłych Polaków, którzy aby związać koniec z końcem często są zmuszeni emigrować za chlebem zagranicę? Czy też dla okrągłostołowych aferzystów, bezpieczniaków z WSI i platformerskiej sitwy żyjącej z przekrętów i rządowych przetargów? Obstawiam, że obecny prezydent miał na myśli tę drugą grupę.


Nie będę ukrywał, że wydając po kilka tysięcy złotych na kolację we dwoje w restauracji "Sowa & Przyjaciele" też bym uważał, że żyję w "złotym okresie" i chciałbym, aby trwał on wiecznie. Podzielałbym wówczas zdanie wypowiedziane przez Bronisława Komorowskiego. Co więcej - mógłby on liczyć na mój głos. Niestety, nie jestem członkiem Platformy Obywatelskiej, nie należę do rządowej sitwy i nie mam nic wspólnego z okrągłostołowym układem. "Złoty okres" kojarzy mi się z historią, kiedy Polska była w Europie niekwestionowaną potęgą militarną i każdy musiał się z nami liczyć, a nie z czasem, gdy kilka milionów Polaków z biedy i braku perspektyw musiało wyemigrować zagranicę do innych państw, które dziś przeżywają swój prawdziwy "złoty okres".

Ekipa powiązana z "prezydentem wszystkich platformersów" zrobi wszystko, aby utrzymać się przy władzy i zachować swoje przywileje. Przejęcie urzędu prezydenta RP przez kogoś innego niż "Bul" będzie stanowiło potężny cios dla tych ludzi. To może spowodować, że ich "złoty okres" się skończy, że będą się musieli podzielić swoimi wpływami i kasą z resztą społeczeństwa. Oni tego autentycznie się boją, dlatego będą gotowi zrobić wszystko (dosłownie), by Komorowski mógł wygrać zbliżające się wybory prezydenckie, a tym samym "złoty okres" dla okrągłostołowych aferzystów, bezpieczniaków z WSI i platformerskiej sitwy trwał nadal.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0222 ... -ekipy.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowskiego o WSI pytać nie wolno! Reporterka TVN (!) próbuje - i jest natychmiast odciągana przez „goryli” prezydenta. [WIDEO]
Obrazek
Pytania Komorowskiego o WSI skutkują tym samym, czym skutkowały niegdyś pytania do I sekretarza PZPR o stopę życiową obywateli. Pytający „znika”. Przekonała się o tym nawet reporterka TVN24.

Ofiarą nadgorliwych goryli z ochrony Bronisława Komorowskiego padła reporterka TVN 24, która w Kielcach próbowała zadać pytanie:

Panie Prezydencie, czy powiedział pan kiedyś Donaldowi Tuskowi, że popełniliśmy błąd rozwiązując WSI?

Za pierwszym razem ktoś jej – być może niechcący inny dziennikarz – zasłonił mikrofon, więc po chwili powtórzyła pytanie.

Tym razem „nieznani sprawcy” (na filmie widać, że ktoś gwałtownie wyszarpnął z tłumu reporterkę, ale nie widać kto to zrobił) zadziałali na tyle skutecznie, że już nikt więcej nie „napastował” kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta, który z dalej rozdawał autografy i uśmiechy.

TU MOŻNA ZOBACZYĆ FILM Z ZAJŚCIA (OD DRUGIEJ MINUTY):

Ani TVN, ani TVN24 nie pokazały materiału z tego zajścia. łatwo sobie wyobrazić co by się działo w obu tych stacjach, gdyby tak potraktowali ich dziennikarza ochroniarze Jarosława Kaczyńskiego…

źródło + video: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/24232 ... enta-wideo
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM