tomi pisze:moim zdaniem, za pracę na oddziale każdy powinien mieć dodatek za ryzyko, dodatkowo za to co robi i w jakich warunkach robi.
no dokladnie, tylko ze telefonisci nie maja takiego przebicia jak elektrycy (gdyz sa mnie wazni z punktu widzenia dzialania zakladu)
tomi pisze:ale nie porównywałbym kabla grubości małego palca do kabla grubości uda, no i są na oddziele raz na ruski rok.
no nie mow ze zawsze ciągniecie kable grubosci uda (jakies tam 6 kV). Jak sie ciagnie wiazke kabli teletechnicznych to wydaje mi sie ze jest ona troche grubsza niz maly palec. (lub sie ciagnie kilkanascie kabli obok siebie, co chyba jest nawet bardziej uciazliwe niz jeden gruby kabel). Ze zreszta abstrachujac od tego, nie wazne jak gruby kabel sie ciagnie, wazne jest w jakich warunkach sie pracuje.
A jesli chodzi o przebywanie na przodkach - to telefonisci sa tam gdzie jest siec telefoniczna i tak gdzie jest awaria. Na samym przodku telefonu nie ma (tak mi sie wydaje), wiec sie tam nie zapuszczaja. Ze zreszta awarie (w okolicach przodkow) zdarzaja sie wzglednie czesto, bo maszyny zrywaja kable (tak przynajmniej slyszalem).
i tu paradoks - górnik był najważniejszy kiedyś teraz ich praca (dozoru górniczego lub przodowego) ogranicza się do organizacji pracy innych - operatorów, elektryków i strzałowych, a organizować prace to może każdy (ty też) mający do tego predyspozycje. oprócz podwieszenia rury wodnej, wentylatora i postawienia kaszta, niema dla nich roboy - ciekawe nie?
hm...jak juz napisalem gdzies wczesniej. W dzisiejszych zmechanizowanych kopalniach nie ma gornikow w klasycznym znaczeniu tego slowa. Dla mnie gornikami sa ludzie ktorzy
1. czesto zjezdzaja na dol
2. ich miejsce pracy jest na przodku lub okolicach
A wiec:
gornikiem bedzie (
podkreslam dla mnie): gornik strzalowy, operatorzy maszyn+ np. pomocnik kotwiarza, geolog, jacys ludzie robiacy odwierty (nie wiem jak to sie za bardzo nazywa).
Nie sa natomiast doslownie gornikami: elektryk (choc tu sprawa jest dyskusyjna, bo zalezy gdzie pracuje), mechanicy (bo zasadniczo pracuja na komorach,czasami ida na oddzial jak sie maszyna spierniczy), telefonisci (chociarz zagladaja we wszystkie miejsca na kopalni), automatycy, tasmowcy, kalfaktorzy, sygnalisci (bo pracuja przy szybie) itd.
A juz wogule nie wiem czy gornikiem jest np. jakis nadsztygar gorniczy, ktory ma powiedzmy wiedze, ale dolu prawie wogule nie oglada, nie mowiac juz o jakims nadsztygarze "elektrycznym"
Co sadzicie o takim podziale (sluszny czy niesluszny)?