Regulamin forum
Co się dzieje w Lubinie? Informacje z regionu, najświeższe doniesienia i komentarze.
Nowy(a) na forum


To prawda
Ja wszystko staram się zrozumieć, tylko nie rozumiem, dlaczego inicjator tematu o nicku ,,Postrzegalski" i wtórująca mu ,,dziennikarka", nagle zamilkli.
A lakonicznych wpisów TatlerSlade i marta009. to już w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć, bo nie wiem, czego dotyczą.
Natomiast nauczyciele z SP 14 nabrali wody w usta i wolą się nie odzywać...
A lakonicznych wpisów TatlerSlade i marta009. to już w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć, bo nie wiem, czego dotyczą.
Natomiast nauczyciele z SP 14 nabrali wody w usta i wolą się nie odzywać...

Po czasie konstatuję, że ,,Postrzegalski" i ,,dziennikarka", to rodzice uczniów, którym nauka w SP 14 przysparza sporo trudności, a wg wspomnianych rodziców, wina leży po stronie ,,ciała pedagogicznego", które deprecjonuje zdolności intelektualne ich pociech. Postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce i doszukali się braku przecinków w tekstach na internetowej stronie szkoły. Żałosne to ! Jak tym rodzicom nie odpowiada poziom nauki w tej szkole, to zawsze mogą przenieść swe dzieci do innej szkoły, gdzie, być może, ich poziom wiedzy zostanie potraktowany inaczej. Co nie znaczy, że lepiej... 

Nowy(a) na forum


Obracanie kota ogonem - znana sztuczka, by odwrócić uwagę od sedna sprawy. Mało istotna zatem jest konstatacja, zamieszczona powyżej, usiłująca wytropić, kim jest człowiek pokazujący błędy w tekstach nauczycieli z SP nr 14. Nawet gdyby był to rodzic niedocenianego ucznia, to z całą pewnością miałby rację, natrafiając na tekst nauczyciela
z tyloma błędami. Poszukiwać należy, lecz nie autora tekstu, lecz odpowiedzi na pytanie, kilka pytań. Jedno z nich brzmi: czy może/powinien uczyć w szkole człowiek, który w tekstach robi takie "byki"? Inne pytanie: czy może/potrafi taki nauczyciel właściwie oceniać potem prace uczniów? Czy zdoła wpoić swoim uczniom zasady pisowni, skoro sam ma kłopoty z ich przestrzeganiem? Pytań jest sporo, lecz ważniejsze, by zrozumieć sens ukazywania negatywnych przykładów, zwłaszcza w miejscach, w których kształtowani są młodzi ludzie.
z tyloma błędami. Poszukiwać należy, lecz nie autora tekstu, lecz odpowiedzi na pytanie, kilka pytań. Jedno z nich brzmi: czy może/powinien uczyć w szkole człowiek, który w tekstach robi takie "byki"? Inne pytanie: czy może/potrafi taki nauczyciel właściwie oceniać potem prace uczniów? Czy zdoła wpoić swoim uczniom zasady pisowni, skoro sam ma kłopoty z ich przestrzeganiem? Pytań jest sporo, lecz ważniejsze, by zrozumieć sens ukazywania negatywnych przykładów, zwłaszcza w miejscach, w których kształtowani są młodzi ludzie.
Informacje
0 użytkowników » 1 gość
