: 18 wrz 2013, 11:43
Sprzętowy trojan w generatorze liczb losowych Intela: takiego ataku nie da się wykryć?
W toku dyskusji nad konsekwencjami ujawnienia przez Edwarda Snowdena praktyk inwigilacyjnych NSA pojawiły się głosy, że wszelkie nadzieje na uzyskanie pełnego bezpieczeństwa i poufności komunikacji są płonne, gdyż nie mamy możliwości zbudowania w pełni zaufanych systemów. Nawet jeśli sami sobie kompilujemy zaufane oprogramowanie ze źródeł, to nie możemy być pewni tego, czy akurat nasz kompilator nie dołączy czegoś ciekawego do zbudowanego pliku wynikowego. Nawet jeśli ze źródeł zbudujemy cały system (w stylu Linux-from-scratch), to nie możemy mieć pewności, że sprzęt na którym pracujemy nie ma wbudowanych furtek, nawet w samym mikroprocesorze. Już przecież od czasów Pentium Pro Intel jest w stanie modyfikować mikrokod swoich czipów. Co zawierają łatki Chipzilli, których od 2000 roku wydano już 29, tego nie wie nikt poza Intelem i Microsoftem – format łatek nigdy nie został udokumentowany, a sam kod jest zaszyfrowany.
Załóżmy jednak, że decydenci w Intelu czy Microsofcie nigdy nie ulegli presji ze strony NSA, projektując swój sprzęt i oprogramowanie tak, by nie było w nich żadnego zła. Czy jest możliwe, by agenci Narodowej Agencji Bezpieczeństwa, czy też inni zainteresowani globalną inwigilacją za pomocą komputerów, uzyskali dostęp do linii produkcyjnych sprzętu? Niestety tak – podczas zeszłorocznej konferencji Black Hat badacz Jonathan Brossard zademonstrował sprzętowego backdoora o nazwie Rakshasa, który działał na 230 intelowych płytach głównych, umożliwiał obejście szyfrowania dysków i był w stanie zainfekować BIOS płyty głównej zarówno z włożonego do portu pendrive'a, jak i np. kopiując się z firmware'u karty sieciowej czy innego urządzenia podłączonego do komputera. Brossard nie udostępnił nigdy kodu Rakhasy, ale stwierdził, że jest pewien, że rozmaite agencje wywiadowcze na całym świecie dysponują podobnymi narzędziami.
Więcej: http://www.dobreprogramy.pl/Sprzetowy-t ... 47752.html


