Vendro pisze:Kaufland i tak wymiata

ano wymiata.
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2708106.html
""""
Kauflandowy system wyzyskowy
Renata Grochal 13-05-2005 , ostatnia aktualizacja 13-05-2005 20:45
Państwowa Inspekcja Pracy oskarża zarząd Kauflandu o stworzenie systemu wyzysku pracowników. W piątek do wrocławskiej prokuratury wysłała doniesienie o popełnieniu przestępstwa
To będzie drugie w Polsce śledztwo dotyczące wyzysku pracowników przez zarząd wielkich sieci handlowych. Od kilku miesięcy podobne postępowanie dotyczące Jeronimo Martins Dystrybucja - właściciela Biedronek - prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.
Wrocławscy prokuratorzy będą musieli przesłuchać setki świadków. Andrzej Rola, wiceszef Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu: - Postępowanie w sprawie Kauflandu obejmiemy szczególnym nadzorem. Trzeba dokładnie zbadać, czy pracownicy byli krzywdzeni przez pracodawcę.
Z ustaleń PIP wynika, że w prawie wszystkich sklepach niemieckiej sieci Kaufland w Polsce (jest ich 63) było łamane prawo pracy i przepisy BHP. Pracownice, tak jak w Biedronce, musiały dźwigać wózki z towarami ważącymi 200 kg, podczas gdy dopuszczalny ciężar to 80 kg.
Ponadto w 50 sklepach Kauflandu fałszowano ewidencję czasu pracy. Dokumenty przygotowane dla inspektorów PIP nie zgadzały się z raportami kasowymi i raportami otwarcia i zamknięcia sklepów. Na użytek kontrolerów prowadzono podwójną ewidencję czasu pracy szeregowych pracowników i kierowników.
W blisko połowie sklepów nie płacono za pracę po godzinach.
Rzecznik sieci Marcin Knapek po opublikowaniu wyników kontroli zapewniał, że nigdy nie słyszał o tych nieprawidłowościach.
Po kontroli Inspekcja Pracy skierowała do prokuratur w różnych miastach siedem zawiadomień o popełnieniu przestępstw przez dyrektorów poszczególnych sklepów. Niezależnie od tego kontrolerzy uznali, że prokurator powinien zająć się również zarządem całej sieci.
- Łamanie praw pracowniczych nie mogło się odbywać bez wiedzy i zgody zarządu Kauflandu - tłumaczy Zdzisław Kowalski, wicedyrektor wrocławskiej Inspekcji Pracy, która koordynowała kontrole w całym kraju. - Dowodem na to może być choćby zatrudnianie pracowników. Przyjmowano ich na pół lub ćwierć etatu, choć zakładano, że pracy będzie więcej.
Dlatego Kaufland korzystał z agencji pracy tymczasowej. Ludzie zatrudnieni w sklepie do południa byli pracownikami Kauflandu, później - już za mniejsze pieniądze - agencji.
""""
W Lubinie pewnie jest tak samo.