44444 forum LUBIN.pl • Co się w tym kraju dzieje ? ! - Strona 95
Strona 95 z 467

: 25 lut 2015, 17:37
autor: NEVIL
Boże, widzisz i nie grzmisz ? ! :-)
================================
Polska przegrała z KE ws. emerytur rolniczych. Stracimy ponad 34 miliony euro?
Obrazek
MSZ liczy, że unijne pieniądze dla rolników uda się uratować. Rozmowy cały czas trwają - mówi Rafał Trzaskowski minister do spraw europejskich. Polska przegrała z Komisją Europejską w unijnym sądzie w Luksemburgu. Kara za źle wydane fundusze rolne została podtrzymana - sędziowie oddalili skargę Warszawy na decyzję Brukseli.

Szanse na odzyskanie 34,5 miliona euro z unijnego budżetu są coraz mniejsze, ale Polsce przysługuje jeszcze odwołanie do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. MSZ nie potwierdza, że taka decyzja zapadnie.

Chodzi o uchybienia w systemie wcześniejszych emerytur wypłacanych z funduszu na rozwój obszarów wiejskich. W lutym 2013 roku Komisja Europejska zarzuciła rządowi w Warszawie niedostateczną kontrolę wypłat. Argumentowała, że nie ma pewności czy wszyscy, którzy otrzymali emerytury, byli rzeczywiście wcześniej rolnikami.

Polska długo spierała się z Komisją o definicję prowadzenia działalności rolniczej, która miała być podstawą przyznawania wcześniejszych emerytur i w końcu zaskarżyła decyzję Brukseli do unijnego sądu. Po prawie dwuletnim postępowaniu sędziowie przyznali rację Komisji Europejskiej. Uznali, że Komisja prawidłowo określiła warunki przyznania świadczeń, ograniczając je do gospodarstw większych, z pominięciem słabiej rozwiniętych i mniej rentownych.

Teraz do polskich władz należy decyzja - czy pogodzić się z orzeczeniem unijnego sądu i utratą ponad 34 milionów euro, czy też odwoływać się do Trybunału Sprawiedliwości.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/rolnictw ... ie-ue.html

: 25 lut 2015, 18:25
autor: NEVIL
Będziemy jednak drugim Kuwejtem?
Prywatna spółka znalazła gaz w województwie wielkopolskim. Surowiec nie pochodzi z " łupków", lecz z konwencjonalnych pokładów.
Obrazek
San Leon Energy poinformowało w komunikacie, że osiągnęło "bardzo pozytywne" rezultaty testów odwiertu Rawicz-12. Spółka liczy, że będzie możliwość komercyjnego wydobycia. Po południu akcje San Leon Energy notowane na londyńskiej giełdzie drożały o 45 procent.

Firma informuje, że pierwszy gaz pojawił się 5 lutego. Testowe wydobycie ma się zakończyć do końca miesiąca.

W Polsce rocznie wydobywa się ponad 4 miliardy metrów sześciennych błękitnego paliwa. Według Państwowego Instytutu Geologicznego, na obszarze kraju znajduje się około 145 miliardów metrów sześciennych gazu w udokumentowanych złożach konwencjonalnych.

- - - - -

Mamy pełne magazyny gazu. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo informuje, że znajduje się w nich blisko 2 miliardy 700 milionów metrów sześciennych błękitnego paliwa.

- Będą one mieć jeszcze większą pojemność niż do tej pory - powiedział wiceprezes firmy Zbigniew Skrzypkiewicz.

Chodzi między innymi o magazyny: Kosakowo i Mogilno. Łącznie będzie w nich można przechowywać ponad miliard metrów sześciennych gazu.

Oprócz tego prowadzone są też prace w dwóch innych obiektach w południowo-wschodniej Polsce. Chodzi o Husów i Brzeźnicę. W najbliższych latach - sukcesywnie do 2022 roku - ich pojemność ma się zwiększyć o blisko 800 milionów metrów sześciennych (do 3 i pół miliarda m sześc.). Potem, jeśli będzie taka potrzeba, też mogą być jeszcze rozbudowane.

Działanie to wpisuje się w politykę zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

źródło: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... gn=firefox

: 27 lut 2015, 21:12
autor: NEVIL
bessop

Rozwaliło mnie stwierdzenie że podatek powinien być wyższy żeby były pieniądze na ulgi i zasiłki

--------------------------------------

gosc-km

To nie przejdzie... po takiej zmianie połowa urzędasów okazałaby się zbędna ;-)
-----------------------------------------

komentator44

nic dziwnego. Przeciez polska to kraj gdzie od wielu lat zawsze gnoi sie najbiedniejszych i najslabszych, zeby zrobic dobrze "elitom". To dziki kraj, bantustan Europy.
=============================
Niesprawiedliwy jak VAT. Biednych ten podatek kosztuje więcej
Obrazek
Biedniejsi płacą proporcjonalnie więcej VAT niż bogatsi. A gdybyśmy chcieli zastąpić dzisiejsze trzy stawki VAT-u jedną, tak żeby budżet państwa na tym nie stracił, to musiałaby ona wynosić 15,5 proc.

Fundacja CenEA specjalizuje się w wyliczaniu skutków finansowych zmian w podatkach. Badała już wyższe ulgi na dzieci i zamrożenie skali w podatku od dochodów osobistych. Teraz pod lupę wzięła VAT.

VAT to najważniejsze źródło dochodów budżetu państwa. Daje 40 proc. wszystkich pieniędzy. Większa część pochodzi od gospodarstw domowych, czyli z naszych kieszeni. CenEA policzyła, że polskie gospodarstwa domowe oddają do budżetu państwa średnio 10 proc. swojego dochodu w postaci VAT-u zawartego w cenie towarów i usług, które kupują.

Biedniejsi płacą więcej

Proporcjonalnie do dochodów bardziej obciążone tym podatkiem są osoby słabiej sytuowane. Najbiedniejsze 10 proc. gospodarstw domowych oddaje do budżetu 16,3 proc. swoich dochodów. Tymczasem 10 proc. najbogatszych - 6,8 proc. Obciążenie VAT-em jednoosobowego gospodarstwa domowego z dochodem 2000 zł miesięcznie to 190,40 zł, a przy 4000 zł już stosunkowo mniej, bo 345,50 zł.

Ale oczywiście różnice w obciążeniu VAT-em wiążą się też ze strukturą gospodarstw domowych. Dwójka dorosłych osób z dochodem łącznym 2000 zł przy zakupach oddaje co miesiąc budżetowi 218,50 zł. Takie samo gospodarstwo, ale z dwójką dzieci, już 242,40 zł. Dzieci oznaczają wyższe wydatki, tym samym więcej zapłaconego VAT-u. Osoby starsze płacą tego podatku mniej, bo zwykle mają mniejsze potrzeby. Samotna osoba w wieku ponad 60 lat z dochodem 2000 zł płaci przeciętnie 172,60 zł VAT-u.

- W większych gospodarstwach domowych, przy tym samym poziomie dochodów do dyspozycji, płacony VAT jest wyższy. W przypadku gospodarstw domowych z dziećmi koszty podatku wzrastają o 9 proc., z tym że nie rosną już one wraz ze wzrostem liczby dzieci czy ich wiekiem. Wydaje się, że większe gospodarstwa domowe przenoszą swoje wydatki na dobra obciążone niższymi stawkami VAT-u i płacą mniejszy podatek przy tym samym poziomie konsumpcji - komentował raport Michał Myck, dyrektor CenEA.

Skutki podwyżek

CenEA policzyła też skutki finansowe podwyżki VAT-u z 2011 r. Stawki 3, 7 i 22 proc. zastąpiono stawkami 5, 8 i 23 proc. Część produktów żywnościowych przeniesiono jednak ze stawki 7 proc. do stawki 5 proc., co trochę obniżyło podatnikom koszty podwyżki VAT-u. Według CenEA gospodarstwa domowe kosztowała ona jednak i tak 4,4 mld zł. Łączny dodatkowy dochód budżetu był wyższy - 6,8 mld zł. Podwyższone stawki miały obowiązywać przejściowo, przez trzy lata, ale rząd przedłużył je do końca 2016 r. Każdy rok ich obowiązywania kosztuje gospodarstwa domowe dodatkowo 4 mld zł. Budżet zyskuje w tym czasie 6,2 mld zł.

Według CenEA po podwyżce VAT-u w 2011 r. obciążenie VAT-em osoby samotnej z niskim dochodem (1200 zł) wzrosło o 6 zł miesięcznie, zaś z wysokimi (8000 zł) - o 33,80 zł. W przypadku dwuosobowego gospodarstwa te wzrosty wynosiły odpowiednio 6,10 i 35,40 zł, zaś w przypadku rodziny z dwójką dzieci - 7,30 i 41,70 zł.

Kogo bardziej boli VAT?

Osoby o niższych dochodach w ramach VAT-u oddają do budżetu państwa proporcjonalnie większą ich część niż osoby lepiej zarabiające, mimo że towary i usługi stanowiące większą część ich wydatków objęte są niższymi stawkami. Świadczy to o tym, że te niższe stawki nie są efektywnym sposobem wspieraniabiedniejszych. Zdaniem Mycka należy zacząć dyskusję na temat wprowadzenia jednej stawki VAT-u zamiast trzech. Taką reformę zapowiadała przed laty Platforma Obywatelska, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Teraz CenEA policzyła, że neutralna dla dochodów budżetu byłaby jednolita stawka VAT-u w wysokości 15,5 proc. Oznaczałaby jednak oczywiście podwyżkę podatku płaconego przez osoby o najniższych dochodach, bo wzrosłoby opodatkowanie towarów objętych dziś preferencyjnymi stawkami 5 i 8 proc. Dlatego zdaniem CenEA jednolita stawka VAT-u powinna być nieco wyższa niż neutralne budżetowo 15,5 proc. - Dałoby to dodatkowe pieniądze, które można by przeznaczyć na ulgi czy zasiłki, które zrekompensowałyby straty najbiedniejszym gospodarstwom - mówił Michał Myck.

Tłumaczył, że na ujednoliceniu stawki VAT-u zyskałaby też gospodarka, bo uprościłoby to i usprawniło ten podatek. Wprowadzenie jednej stawki VAT-u od lat postuluje też część ekspertów podatkowych. Przekonują, że obok uproszczenia zasad rozliczeń zapobiegłoby to też części oszustw związanych z tym podatkiem.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,174 ... BoxBizLink

: 28 lut 2015, 16:55
autor: NEVIL
Komentarz:

henio75

Tak to jest, jak zamiast normalnych rodzin robi się hodowlę żuli. Wielu kredytobiorców chętnie wzięłoby mieszkanie lokatorskie zamiast kredytu. Za dewastację mienia wspólnego powinna być eksmisja na bruk. A przed wpuszczeniem lokatora sprawdzenie, czy pracuje, weksel in blanco na zabezpieczenie szkód albo kilkutysięczna kaucja i hołota nauczyłaby się szanować mieszkania albo won na zbity pysk. Natomiast wszyscy ci politycy co żałują eksmitowanych żuli powinni ich sobie wziąć na swój koszt do mieszkania i niech im tam srają, szczają i rzygają.

======================

Toaleta w piecu, porażający brud. Najbardziej zdewastowane mieszkania komunalne [GALERIA]
Kuchnia węglowa jak wychodek, powybijane szyby, zdewastowany parkiet - tak wyglądają niektóre mieszkania komunalne po kilku miesiącach użytkowania. Choć za dewastację lokalu gminnego grozi eksmisja, lokatorzy niewiele sobie z tego robią.

Piecyk na złom
Obrazek
W Lublinie jest ponad 9 tys. mieszkań komunalnych. Wszystkie należą do gminy. Użytkownicy płacą za nie średnio ok. 430 zł za miesiąc. W koszt wliczone są już rachunki za ogrzewanie, energię, wodę i gaz. Nim mieszkanie zostanie wynajęte nowemu lokatorowi przechodzi remont generalny. Tak dzieje się w większości przypadków.

Więcej + foto: http://lublin.gazeta.pl/lublin/56,35640 ... .html#Prze

: 28 lut 2015, 23:39
autor: NEVIL
Komentarze:

brodaty

Z tych 6 zdjęć wynika jakim kłamstem jest twierdzenie o 500 protestujących osobach !!! Jak długo łże telewizje od dawna nas oszukują, kłamią, kpią z nas w żywe oczy ???

----------------------------

osmial

Było jakieś 2-3 tysiace ludzi. Nie 500, ale chyba też nie 5 tysięcy. Politycy gremialnie to olali, media - cóż uwaga o nagłym wzroście reklam banków jest bardzo na miejscu.
-----------------------------
Jus

Powiedzmy szczerze, protestowało 5 milionów (albo nawet więcej)!
========================================

Knebel w największych mediach: 5 tysięcy, a nie 500 osób manifestowało przeciw bankowemu bezprawiu
Obrazek
W TVN i Polsacie kłamstwo tvn24 jakoby dzisiejszym na marszu STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU było „ponad 500 osób”. Byłem tam, było ok. 4-5 tysięcy, licząc ostrożnie.

Manifestację rozpoczął alarmowy sygnał kilkuset budzików, bo manifestanci chcą obudzić śpiące polskie państwo, które nie reaguje na fakt, że banki całkowicie ignorują polskie prawo i prawomocne wyroki polskich sądów.

Po odśpiewaniu przez zebranych Mazurka Dąbrowskiego (4 zwrotek!) przemawiali m.in. Tomasz Sadlik, założyciel stowarzyszenia Pro Futuris, najdłużej toczący bój z bezkarnością banków, prof. Witold Modzelewski, któremu niedawno groził wicepremier Piechociński za jego zaangażowanie w obronie ofiar banksterów, a także oszukani przez banki kredytobiorcy z kilkunastu miast Polski. W imieniu prezydenta manifestantów przyjął minister Jan Lityński oświadczając, że prezydent zamierza utworzyć komisję, w której protestujący spotkają się z bankami. Wypada zapytać: a gdzie instytucje państwa powołane, by strzec prawa? To ich bierność jest największym problemem. Złodzieje próbują kraść, ale gdy policja działa, kradną mniej albo wcale. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy złodzieje widzą całkowitą bierność policji, to ich ośmiela i zaprasza kolejnych. Ten właśnie problem mamy w Polsce w sprawie kredytów indeksowanych.

Gdy marsz ruszył – na czele podążał opasły bankier we fraku, cylindrze, z pierścienami na palcach i cygarem w zębach, który w jednej ręce trzymał bat, a drugą ciągnął łańcuch którym spętana była polska rodzina. Filmowały ten obrazek kamery wszystkich telewizji.

Kolejnymi przystankami był bank Millenium, na drzwiach którego manifestanci zawiesili prawomocne wyroki sądu, który w imieniu Rzeczpospolitej „uznał za nielegalne i zakazał bankowi Millenium stosować w obrotach z klientami” kilka klauzul, które bank nadal stosuje w 58 tysiącach umów tzw. kredytów indeksowanych. Jakby wyroków sądów RP w ogóle nie było. Podobne wyroki i orzeczenia manifestanci zawiesili na kolejnych bankach na drodze marszu: PKO SA, BPH, Reiffeisen, Getin, Agricole, mBank, PKO BP, WBK… W sumie na 1200 metrowej trasie przemarszu znalazło się 10 banków, przed którymi manifestanci skandowali „Który kradnie, ten upadnie!”

Kolejnymi adresami, pod które zapukali manifestanci było ministerstwo finansów, Komisja Nadzoru Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tam także dzwoniły budziki, grały trąby, biły bębny – by obudzić śpiące państwo. KNF oświadczył, że jeśli otrzyma 10 tys. petycji, zajmie się sprawą.

Telewizje Polsat (szefowa Nina Terentiew , szef informacji Jarosław Gugała) TVN (szefowie Edward Miszczak i Adama Pieczyński) skłamały że było 500 osób. TVP Info zamieściło rzetelną relację, słusznie oceniło liczbę manifestujących na kilka tysięcy.

W Wiadomościach TVP 1 (szef Piotr Kraśko) informacja o wielotysięcznej manifestacji w stolicy dotyczącej zdesperowanych kilku milionów Polaków zajęło… 2 sekundy i było wyłącznie ujęciem roześmianej Anny Grodzkiej defilującej w marszu. Potem nastąpiła 4 minutowa opowieść czy sukienka jest biało-zlota czy niebiesko-czarna i skąd wynikają różnice w postrzeganiu kolorów.

Podczas afery frankowej blokada informacji niekorzystnych dla banków w Wiadomościach TVP1, w TVN i Polsacie nigdy jeszcze nie była tak ostentacyjna jak dzisiaj. Bankowi lobbyści dwoją się i troją, ale też gwałtowny wysyp reklam banków w tychże telewizjach ma tu pewnie swoje znaczenie.

Dzisiejszy marsz grupował bardzo różne środowiska i sympatie polityczne – od lewicy po prawicę. Wiele nas różni, ale łączy nas jedno: pragnienie i żądanie, by żyć w państwie prawa, by banki i wielki korporacje przestały drwić sobie z polskiego prawa i strzyc Polaków jak spętane barany - przy całkowitej bierności polskiego państwa.

Dzisiejsze kłamstwo i knebel Polsatu Niny Terentiew, TVN-u Edwarda Miszczaka i Adama Pieczyńskiego oraz Wiadomości Piotra Kraśki ma jedną dobrą stronę: te 5 tysięcy uczestników, ich rodziny i przyjaciele zobaczyli jak działają w Polsce największe telewizje. Jeśli dotąd sądzili, że ich problemem są okradające ich banki i bierna władza, to teraz wiedzą już, że w największych mediach czeka ich mur.

Manifestanci zaśpiewali dziś „Mury” Jacka Kaczmarskiego. Łącznie z tą trzecią, nie zawsze wykonywaną, smutną zwrotką: „a mury rosną, rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg”.

Mieli też manifestanci wyborczą urnę – nie taką jak standardy III RP, ale całkowicie przezroczystą. Najpierw pokazali franki skandując „żeby banki zobaczyły franki”, potem pokazały, że na odwrocie rzekomych franków w istocie są złotówki, że to są wszystko kredyty złotówkowe, a potem wrzucali te franko-złotówki do urny zapowiadając, że w tegorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych będą głosować na tego, kto przedstawi im najbardziej wiarygodny plan położenia kresu bankowemu bezprawiu.

źródło: http://wpolityce.pl/media/235567-knebel ... -bezprawiu

: 02 mar 2015, 14:27
autor: NEVIL
Rząd oficjalnie ogłosił, że nie planuje zwiększyć Polakom kwoty wolnej od podatku. Najwyższa pora zatem zmienić ten rząd!
Obrazek
Ministerstwo Finansów oficjalnie ogłosiło, że nie planuje w najbliższym czasie wzrostu kwoty wolnej od podatku. Po tym jak Ewa Kopacz powiedziała, że obniżki podatków dla Polaków to "melodia przyszłości", a posłowie jej partii uwalili projekt ustawy, która zakładała niewielkie tylko obniżenie nominalnych wartości płaconych w Polsce podatków dochodowych, stanowisko resortu finansów wydaje się być jedynie kontynuacją realizowanej od wielu lat rządowej polityki fiskalnego ucisku.

Przypomnijmy, że w naszym kraju obowiązuje najniższa w Europie kwota wolna od podatku (3091 zł), która na domiar złego nie była aktualizowana od 8 lat, czyli od czasu kiedy do władzy dostała się ekipa Tuska i Komorowskiego. Grupa posłów chciała to zmienić i wniosła do Sejmu projekt ustawy zwiększającej kwotę wolną do poziomu ok. 6500 zł, czyli równowartości rocznego minimum egzystencji. Niestety chorzy na fiskalizm politycy PO-PSL byli innego zdania i projekt ten uwalili już na pierwszym czytaniu. Tłumaczyli to potem tym, że niższe podatki pogorszyłyby sytuację finansową najbiedniejszych.

Oświadczenie przedstawicieli Ministerstwa Finansów o tym, że nie planują zwiększyć Polakom kwoty wolnej od podatku, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ekipa rządowa nadal konsekwentnie i z premedytacją realizuje politykę fiskalnego ucisku. Jest to swego rodzaju forma gospodarczego totalitaryzmu. Wysokie podatki wpływają na jakość i komfort ich życia. Dotyczy to szczególnie najbiedniejszych, którzy trzy razy się zastanowią zanim wydadzą jedną złotówkę. Niestety uprawiająca agresywną politykę fiskalną wobec najuboższych warstw społecznych ekipa Platformy doprowadziła do kuriozalnej w skali świata sytuacji, w której podatek dochodowy należy płacić nawet od dochodów, które najbiedniejszym mają zapewnić biologiczną egzystencję. Aby do takiej sytuacji nie dochodziło kwota wolna musiałaby wynosić około 6500 zł. Niestety na to nie chce się zgodzić ani Ewa Kopacz, ani minister Szczurek, ani - stanowiący ich polityczne zaplecze - posłowie z PO i PSL...

...Skoro oni nie chcą tego zmienić, to zmienić należy ich. Najwyższy czas.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0210 ... wolnej.htm

: 02 mar 2015, 19:14
autor: NEVIL
Komentarze:

zbigniew_c

Straszne kary ! 11 decyzji na łączną kwotę 6,1 tys zł. Wychodzi po prawie 500zł. kary. Producent maślanki czy śledzików musi być przytłoczony takim mandatem i z pewnością zmieni swoje receptury już na zawsze :-)).

-----------------------------

danny_trejo

Wieksza kara bedzie zawsze publikacja nazwy producenta z duzymi zdjeciami ich produktow i ostrzezeniem, ze klamia w nazwie.

--------------------------------

ipta

Jeszcze się doczekamy czasów że stanie Polak przed lustrem i sam siebie nie pozna .
Taki będzie sfałszowany .


--------------------------------------

known2own

Cieszy stały postęp polskich instytucji państwowych. Do tej pory zasądzało się zwrot w wysokości ok. 5% udowodnionej ukradzionej kwoty. Teraz idziemy w kierunku 0,05% kwoty uzyskanej dzięki oszustwie, malwersacji i podtruwaniu obywateli.
Proponuje poprzestać na ustnej reprymendzie - bez świadków, zeby nie zawstydzić czasem złodzieja i oszusta.


======================
Co trzeci produkt "naturalny" czy "bez konserwantów" nie jest tak zdrowy, jak się wydaje. Wyniki kontroli
Obrazek
Wybierasz w sklepie droższe produkty "naturalne", "domowe", "wiejskie"? Nazwa lub opakowanie co trzeciego z nich wprowadza w błąd. Kupujesz "kiełbasę wiejską", a w składzie m.in. E-451, E-508, E-450, E-452, E-331, E-316, E-315 i E-417. Oto najnowsze wyniki kontroli.

Inspekcja Handlowa w trzecim kwartale ubiegłego roku przeprowadziła kontrole w 160 sklepach na terenie całego kraju. Wybierała je na podstawie skarg i informacji od konsumentów oraz wyników wcześniejszych kontroli, część z nich została również wytypowana losowo.

Kontrolerzy w sumie zbadali 966 partii żywności, w tym m.in.: 261 partii przetworów mięsnych, 190 mlecznych, 135 owocowo-warzywnych i 64 zbożowych. Łącznie zakwestionowali aż 300 partii, a nieprawidłowości stwierdzili w ponad połowie sprawdzonych sklepów.

Podczas kontroli żywności inspektorzy sprawdzali m.in., czy informacje zawarte na opakowaniach rzetelnie opisują produkty spożywcze i czy nie wywołują mylnego wyobrażenia o ich cechach, przede wszystkim pochodzeniu, składzie i metodzie produkcji. Inspekcja brała pod uwagę wykaz składników produktu, rodzaj produktu, sposób rozmieszczenia i wyeksponowania obowiązkowych i dobrowolnych informacji na etykiecie, a nawet szatę graficzną opakowania.

"Domowy", "naturalny", "bez barwników"

Warunki określania żywności jako "domowa", "tradycyjna", "naturalna", "bez konserwantów", "bez barwników", "bez sztucznych słodzików", "wolna od GMO" itp. nie są wprawdzie unormowane przez prawo, podlegają jednak regulacjom ogólnym, przede wszystkim muszą być prawdziwe i nie mogą wprowadzać konsumentów w błąd.

Pod tym kątem inspektorzy mieli zastrzeżenia w sumie do 233 skontrolowanych partii, przede wszystkim do produktów mięsnych. W ich przypadku nieprawidłowości dotyczyły najczęściej użycia w nazwie określeń typu "wiejski", "domowy", "naturalny", "babuni", "tradycyjny", "staropolski", podczas gdy wyprodukowane zostały przy użyciu wzmacniaczy smaku, stabilizatorów, przeciwutleniaczy i emulgatorów. Do produkcji używano również dodatków, które nie są stosowane w produkcji domowej i tradycyjnej, np. mięsa oddzielonego mechanicznie (MOM), białka sojowego i hydrolizatów białkowych.

Inspekcja jako przykład podaje "kiełbasę wiejską z Jakubowej spiżarni", która została wytworzona z użyciem m.in.: stabilizatorów E-451, E-508, E-450, E-452, E-331, substancji żelującej E-407a, przeciwutleniaczy E-316, E-315, substancji zagęszczających E-417, E-415, E-407, białka sojowego, hydrolizatu sojowego, wzmacniaczy smaku E-621, E-631, E-635, aromatów, białka wieprzowego, maltodekstryny oraz barwnika E-120.

Maślanka z żelatyną i chrzan z dodatkami

W przypadku przetworów mlecznych najczęściej stwierdzaną nieprawidłowością było użycie w nazwie określenia "naturalny", które mogło sugerować, że produkt zawiera tylko składniki niezbędne do wytworzenia danego rodzaju przetworu mlecznego. Jednak część zbadanych produktów miała w swym składzie inne substancje, np. "maślanka naturalna" zawierała żelatynę wieprzową.

Zastrzeżenia wzbudziły również przetwory owocowo-warzywne z przymiotnikiem "domowy" czy "wiejski" w nazwie. Sugerowały one, że do ich produkcji użyto jedynie tych składników, które stosuje się w produkcji domowej, a w ich składzie nie znajdziemy składników stosowanych do produkcji przemysłowej. Tymczasem np. "chrzan domowy z cytryną" zawierał dodatkowo skrobię modyfikowaną, substancję zagęszczającą, konserwującą oraz przeciwutleniacz.

Podobne nieprawidłowości stwierdzono w przypadku przetworów rybnych. Najczęściej nazwy sugerowały obecność typowych składników stosowanych w gospodarstwach wiejskich i domowych, podczas gdy np. przebadane "śledziki domowe marynowane z papryką i cebulką w oleju" zawierały w składzie m.in. glutaminian sodu, benzoesan sodu, sorbinian potasu, kwas askorbinowy i pirosiarczyn sodu.

Za wprowadzenie produktów o niewłaściwej jakości lub zafałszowanych Inspekcja Handlowa wydała 11 decyzji z karami o łącznej wysokości 6,1 tys. zł i przekazała 135 zawiadomień do m.in. Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

źródło: http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,1 ... Czolka3Img

: 03 mar 2015, 13:03
autor: NEVIL

Terminal kłopotów
Najwyższa Izba Kontroli zajęła się budową gazoportu. Po raz kolejny odkryła prawdę znaną od lat: że państwo słabo sobie radzi z wielkimi zadaniami infrastrukturalnymi.
Obrazek
Konsekwencją tego są opóźnienia, kłopoty z wykonawcami. Bo marna umowa, złe przepisy i kiepski nadzór. Czy jest na to jakieś lekarstwo?

Media piszące o raporcie NIK na temat budowy gazoportu znalazły już najbardziej adekwatne przymiotniki: „miażdżący” i „porażający”. Inspektorzy przyjrzeli się budowie i znaleźli to, co wcześniej znajdowali w przypadku inwestycji autostradowych, kolejowych, budowy stadionów na Euro 2012 itd. Błędy w procedurach przetargowych, źle zredagowane umowy, bałagan w nadzorze, niekompetentni urzędnicy itd.

A jeśli dodamy do tego nierealne terminy narzucane przez polityków, którzy za wszelką cenę chcą się w kampanii wyborczej sfotografować jak przecinają wstęgę, to mamy to, co mamy. Jeśli przez lata nie można było dostosować przepisów do budowy autostrad i żadna większa inwestycja drogowa nie powstała w terminie, to co można powiedzieć o budowie terminala LNG? Dokładnie to samo mamy w przypadku gazoportu.

Politycy powtarzają jak mantrę frazy o bezpieczeństwie energetycznym, poganiają budowniczych, ale przygotowanie przepisów koniecznych do sprawnego przeprowadzenia inwestycji zajęło im 3 lata. Wciąż powraca problem z zamówieniami publicznymi, w których kryterium ceny jest wciąż najważniejsze. Bo tylko dzięki temu urzędnik zabezpiecza się przed zarzutem (także ze strony NIK), że faworyzuje któregoś z wykonawców. A jak potem taki najtańszy wykonawca zawala robotę, to siła wyższa. Włoski wykonawca gazoportu – firma Saipem – została wyłoniona tak jak wyłaniano Covec do budowy autostrady A2.

Terminal LNG to o niebo bardziej skomplikowana inwestycja od budowy dróg i autostrad, z którymi są stale kłopoty. Nie mamy specjalistów doświadczonych w tej dziedzinie, a zatrudnianie zagranicznych doradców natychmiast rodzi zarzuty, że wyrzuca się pieniądze w błoto. Doradcy z pewnością mają kontakty z Gazpromem albo są dogadani z wykonawcą.

W efekcie płacimy frycowe w postaci opóźnień, szantażowani przez wykonawców do podpisywania aneksów do umowy. Nie po raz pierwszy odkrywamy, że państwo jest marnym gospodarzem i złym inwestorem. Ale nikt nie chce tego przyjąć do wiadomości, bo dziś obowiązuje doktryna, że wszystko powinno być państwowe. Choć widać jak na dłoni, że nie powinno.

Przy okazji krytyki budowy gazoportu powtarzany jest argument, że Litwa dużo później zdecydowała się na własny terminal LNG i już jest gotowa na przyjęcie gazu. Oni tacy sprawni, a my się guzdrzemy.

Tyle że Litwini gazoportu nie budowali, tylko wynajęli przerobiony norweski gazowiec Independence, który został zacumowany w porcie w Kłajpedzie, gdzie będzie służył jako magazyn gazu i terminal do regazyfikacji odbieranego surowca. Rozwiązanie szybsze, ale na mniejszą skalę i trochę prowizoryczne.

Tymczasem to, co w Świnoujściu powoduje opóźnienia, to budowa na lądzie wielkich zbiorników na skroplony gaz. Chcieliśmy mieć wielką, solidną inwestycję, polisę bezpieczeństwa energetycznego (której racjonalność ekonomiczna wciąż budzi wątpliwości), to musimy uzbroić się w cierpliwość i przygotować na niezaplanowane wydatki.

źródło: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... nosci.read

: 03 mar 2015, 13:39
autor: NEVIL
Komentarz:

Gość

Komorowski swoim zachowaniem po raz kolejny skompromitował urząd Prezydenta RP. Wyobrażacie sobie, aby Angela Merkel podczas oficjalnej wizytacji parlamentu obcego państwa, zaczęła zachowywać się jak małpa wypuszczona z klatki? by właziła bez przyczyny na podesty, podniecała się mikrofonami, przyciskami i gałkami na parlamentarnej mównicy, a przy tym kazała swojemu głównemu doradcy ds. bezpieczeństwa robić sobie zdjęcia telefonem komórkowym? To co Bronisław "Bul" Komorowski pokazał w Japonii to jakaś masakra. Wyszło z niego prawdziwe prostactwo i mentalność dyrektora PGR. Jednym słowem - pełna kompromitacja i obciach.

========================
Skarbówka będzie mogła bezkarnie niszczyć przedsiębiorców - ma na to błogosławieństwo Bronisława Komorowskiego
Obrazek
Skarbówka jest nie do ruszenia - nawet w sytuacji gdy popełni błąd trudno go udowodnić, zaś procesy ciągną się latami. Teraz będzie to jeszcze trudniejsze.

O sprawie informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Sejm zaostrzył wymogi dotyczące skargi na interpretacje podatkowe. Jeśli zgodzi się na to Senat, będzie ona musiała być napisana tak, jak skarga kasacyjna. Formalnie nadal nie będzie obowiązku zatrudnienia profesjonalnego pełnomocnika. W praktyce może się jednak okazać, że trzeba będzie zaangażować radcę prawnego, adwokata lub doradcę podatkowego. Obecnie sporządzenie skargi na interpretację przez profesjonalistę kosztuje 200 zł. Taki będzie skutek ustawy o zmianie ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (druk nr 883), którą 20 lutego 2015 r. uchwalił Sejm. Projekt złożył prezydent Bronisław Komorowski, a Sejm go zaakceptował.

Co to oznacza? to, że w przypadku błędu skarbówki nikt nie będzie w stanie owego błędu udowodnić. Tym samym prezydent Bronisław Komorowski doprowadził do sytuacji w której obywatel jest praktycznie bezbronny wobec fiskusa.

Miało być łatwiej, a będzie trudniej i drożej. Kontrowersje wzbudza nowy art. 57a. Wprowadza on warunki, które musi spełniać skarga na pisemne interpretacje przepisów prawa podatkowego wydawane w indywidualnych sprawach. Z art. 57a wynika, że może być ona oparta wyłącznie na zarzucie:

● naruszenia przepisów postępowania lub

● dopuszczenia się błędu wykładni lub

● niewłaściwej oceny co do zastosowania przepisu prawa materialnego.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/19010- ... orowskiego

Czytaj też: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0210 ... glupek.htm

: 04 mar 2015, 19:15
autor: NEVIL
Sukces przeciwników zmian w OFE. Rusza batalia o gigantyczne odszkodowania
Obrazek
Sprawa OFE sparaliżuje państwo?

W Trybunale Konstytucyjnym na rozpatrzenie czeka wniosek prezydenta Bronisława Komorowskiego, który podpisał reformę, ale zakwestionował część zapisów. Chodzi między innymi o zakaz inwestowania w obligacje, nakaz inwestowania w akcje i zakaz reklamy OFE.

Trybunał połączył ten wniosek ze skargą Rzecznik Praw Obywatelskich. Irena Lipowicz zarzuciła przepisom naruszenie zasad zaufania obywateli do państwa oraz niedziałania prawa wstecz. TK nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy.

Ministerstwo Pracy wyliczyło, jakie byłyby skutki ewentualnego stwierdzenia niekonstytucyjności zmian w systemie emerytalnym, a co za tym idzie wymogu cofnięcia ustawy.

Ministerstwo Pracy odpowiedziało Trybunałowi Konstytucyjnemu, że stwierdzenie niekonstytucyjności zmian w OFE i cofnięcie ustawy spowodowałoby przekroczenie 55- proc. progu ostrożnościowego długu. Jak pisze MPiPS, oznaczałoby to konieczność drastycznego zacieśnienia polityki fiskalnej, co miałoby negatywny wpływ na wzrost gospodarczy.

- Stwierdzenie niekonstytucyjności zmian w systemie emerytalnym przez Trybunał Konstytucyjny spowoduje, że dług publiczny w 2014 roku, przeliczany zarówno po kursie z ostatniego dnia roku, jak i po kursie średniorocznym, przekroczy próg ostrożnościowy 55 proc. PKB - wynika z raportu, jaki resort przesłał w odpowiedzi na wniosek prezesa Trybunału.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego zwrócił się z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów, Prokuratora Generalnego oraz Marszałka Sejmu o informację, jakie koszty dla budżetu generowałby wyrok stwierdzający niekonstytucyjność zapisów ustawy o zmianach w OFE.

Więcej: http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiado ... 26772.html

: 05 mar 2015, 08:56
autor: NEVIL

Ewa Kopacz może kupić spokój przed wyborami za 10 mld zł. Zadłuży nas, by wygrać?
Obrazek
Porozumienia zawarte przez rząd na początku roku z górnikami Kompanii Węglowej i lekarzami Porozumienia Zielonogórskiego będą kosztować rząd co najmniej 4,5 miliarda złotych. Na tym jednak nieplanowane w budżecie wydatki mogą się nie skończyć. Już teraz rękę po dodatkowe pieniądze wyciągają kolejne grupy związków zawodowych. Ewa Kopacz ma do wyboru: albo spełni żądania planujących strajk związkowców, albo kampanie wyborczą zakłócą blokady dróg i miasteczka namiotowe

Money.pl zebrał wszystkie postulaty związków zawodowych i oszacował koszt wprowadzenia postulowanych zmian. Do tej pory najtańsze żądania wystosowali pocztowcy - upominają się o ponad 350 milionów złotych. Inne grupy będą jednak zdecydowanie droższe - podwyżki dla nauczycieli mogą kosztować budżet prawie 10 razy więcej. Na pieniądze czekają jeszcze urzędnicy, pielęgniarki oraz rolnicy.

Taka fala roszczeń nie powinna dziwić - w tym roku czekają nas aż dwie kampanie - prezydencka i parlamentarna. To doskonała okazja, by ugrać coś dla siebie.

Więcej: http://www.money.pl/gospodarka/raporty/ ... 26751.html

: 05 mar 2015, 12:40
autor: NEVIL
Kościół jak dentysta
Obrazek
Słuchając rodzimego Kościoła, można odnieść wrażenie, że Jezus nauczał tylko o seksie.

1.

Kościół w Polsce ma zadziwiającą zdolność: doskonale wie, jak pozytywne przesłanie Ewangelii sprowadzić do przesłania w zasadzie tylko negatywnego. Kiedy bowiem człowiek uważnie słucha Kościoła, a w Polsce ludzie wciąż jeszcze tak robią (jak długo, to już zależy od samych księży i ich świadectwa…), to posłyszy w zasadzie jedno wielkie „NIE”. Nie dla konwencji antyprzemocowej, nie dla ustawy o in vitro, nie dla związków partnerskich… W tę logikę negatywnego przesłania wpisuje się także ostatnia akcja billboardowa. Już od kilku dni w polskich miastach wiszą plakaty z następującym hasłem: „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż”. Inicjatorem kampanii jest działający przy Konferencji Episkopatu Polski Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin. Pal sześć, że akcja pewnie jest kosztowna i że Kościół mógł te pieniądze (nawet jeśli pochodzą one ponoć od prywatnego sponsora) lepiej spożytkować: fundując, na przykład, stypendia dla biedniejszych dzieci z małych miast czy wspierając organizacje charytatywne – jako symbol Franciszkowego Kościoła ubogiego i dla ubogich. Niestety, Kościołowi w Polsce dużo lepiej wychodzi wcielanie się w rolę stróża moralności publicznej niż głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka. 2.

Ale ta akcja pokazuje coś jeszcze: cały przekaz publiczny Kościoła sprowadzony jest tu do kwestii związanych z ciałem i ludzką seksualnością. A jeśli tak, to Kościół nie może się potem dziwić, że w odbiorze wiernych, jak twierdzi wielu, zajmuje się wyłącznie seksem. Krótko: księża, co można posłyszeć od niejednego pobożnego katolika, wciąż ulegają pokusie zaglądania do sypialni – nawet wtedy, kiedy mówi im się zdecydowane: „basta”! Po drugie, Kościół w Polsce całe przesłanie Jana Pawła II sprowadził właśnie do kwestii związanych z ludzką seksualnością. Kwestie związane z teologią ciała są bodaj jedynymi, jakie rodzimy Kościół sobie przyswoił, księża się tego przesłania nauczyli na pamięć i w tym przepowiadaniu Ewangelii ciała, czują się biegli. Nie w teologii stworzenia, nie w Chrystologii czy nie daj Bóg teologii feministycznej, ale właśnie w teologii seksualności, by nie rzec: biologii. Stąd i temat obecnej akcji billboardowej. Tyle że sprowadzanie nauczania Jana Pawła II do tzw. teologii ciała to uproszenie i krzywda, jaką wyrządza się dziedzictwu papieża Polaka. Trzy, Kościół swoją strategią duszpasterską pokazuje, że nie tyle widzi w ludziach wiernych, także grzesznych, ile tylko grzeszników. W tym sensie przypomina dentystę (nic nie mam, by była jasność, do stomatologów), który – gdy widzi człowieka – od razu, z racji profesji, dostrzega tylko ubytki w uzębieniu. Kościół, przyglądając się swoim wiernym, widzi w nich tylko grzeszników, których wiarę w Boga, życie duchowe, sprowadza do szóstego przykazania. To nawet nie strategia zabójcza – to po prostu błąd. Po czwarte, Kościół, okazuje się, dużo lepiej potrafi zarządzać grzechem i strachem człowieka niż miłosierdziem i nadzieją. Jak inny wydźwięk miałaby ta kampania, gdyby – przykładowo – zorganizowano akcję billboardową, a na plakatach pojawiło się hasło: „Wierność jest OK”. Albo: „Jeśli wierzysz, żyj odpowiedzialnie”. Dziś dużo skuteczniejsza jest „pedagogika zaufania” do człowieka niż „pedagogika strachu” przed piekłem. 3.

I na koniec: gdyby przypadkiem ktoś miał powiedzieć, o czym nauczał Jezus z Nazaretu tylko na podstawie publicznego przekazu Kościoła w Polsce, to musiałby dojść do wniosku, że Jezus przede wszystkim zajmował się seksem, a nie troską o biednych, wykluczonych, zepchniętych na margines. źródło: http://makowski.blog.polityka.pl/2015/0 ... ?nocheck=1

: 05 mar 2015, 13:13
autor: NEVIL
Lawirantka Ewa Kopacz: Jedną ręką obejmuje z troską seniorów, drugą przyczynia się do wzrostu cen leków
Obrazek

Trwają prace nad zmianami w Prawie farmaceutycznym, które zmierzają do ograniczenia eksportu leków. Chodzi m.in. o wprowadzenie obowiązku zgłaszania inspekcji farmaceutycznej zamiaru ich wywozu. Taki postulat zgłaszają aptekarze, którzy argumentują, że w ten sposób można rozwiązać problem niedoboru leków. Przeciwnicy tego pomysłu podkreślają, że tylko 7 proc. farmaceutyków trafia na eksport, a ograniczony w ten sposób handel transgraniczny może wpłynąć na podwyżki cen w aptekach.


– Polska eksportuje około 7 proc. leków – to nie jest dużo, nie odbiegamy w tym względzie od innych państw Unii Europejskiej. W związku z tym zakazanie eksportu nie spowoduje osiągnięcia celu, dla którego ustawa zostanie przygotowana, bo nie jest on jedyną ani główną przyczyną braków leków na rynku. Udowodniły to państwa, w których zjawisko to jest mierzone i badane od wielu lat – mówi Tomasz Dzitko, przewodniczący Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych (SIRPL).

Więcej: http://wgospodarce.pl/informacje/19020- ... -cen-lekow

: 05 mar 2015, 13:42
autor: NEVIL
W Cocomo serwowano drinki z wodą utlenioną? Klienci tracili świadomość i szastali pieniędzmi
Obrazek
Klienci wrocławskiego nocnego klubu Passion (dawniej Cocomo) mogli być częstowani drinkami z dolewką wody utlenionej. Taka mieszanka - według obiegowej opinii - wzmacnia i przyspiesza działanie alkoholu.

- Rzeczywiście, podczas przeszukania w klubie na wrocławskim Rynku zabezpieczono cztery opakowania z wodą utlenioną - powiedziała nam wczoraj rzeczniczka wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Klaus.

Po co w klubie była ta woda, wyjaśnić ma śledztwo. Dotyczy ono m.in. sprawy jednego z klientów wrocławskiego klubu. W trakcie zabawy stracił świadomość, a gdy ją w końcu odzyskał - z jego konta zniknęło kilkanaście tysięcy złotych.

Jedna z byłych tancerek z Passion mówiła nam, że słyszała o dolewaniu wody utlenionej do alkoholu. W internecie znaleźć można opowieści o tym, że taka mieszanka przyspiesza działanie alkoholu.

- Nigdy tego nie testowałem, ale logicznie rozumując, takie działanie alkoholu z wodą utlenioną jest prawdopodobne - mówi nam dr Marcin Zawadzki, chemik z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wyjaśnia, że pod wpływem takiego połączenia powstaje aldehyd octowy, związek bardziej toksyczny od alkoholu. Woda utleniona może też przyspieszyć wchłanianie alkoholu.

SZASTALI PIENIĘDZMI, BO NAPILI SIĘ WODY UTLENIONEJ? - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html

: 05 mar 2015, 20:52
autor: NEVIL

Kto położy rękę na "uśpionych" kontach? Batalia o miliardy
W Senacie trwa batalia o pieniądze na bankowych rachunkach osób, które zmarły, nie pozostawiwszy dyspozycji, co zrobić z ich depozytami. W Polsce wciąż nie wiadomo, ile dokładnie jest na nich zgromadzonych środków. Eksperci mówią nawet o 5 mld złotych. Spadkobiercom trudno do nich dotrzeć, jeśli nie wiedzieli, że ich bliski miał depozyt w banku. Parlamentarzyści chcą to zmienić, a przy okazji umożliwić państwu sięganie po takie bezpańskie pieniądze.

Na wznowionym w czwartek posiedzeniu senatorowie zdecydowali, że projekt nowelizacji Prawa bankowego, ustawy o SKOK i ustawy o ewidencji ludności, których celem jest ułatwienie spadkobiercom dostępu do rachunków bankowych osób zmarłych, będzie rozpatrywany dopiero na następnym posiedzeniu.

Parlamentarzyści pomysły na zmiany tłumaczą licznymi sygnałami od spadkobierców, którzy nie mogą uzyskać informacji o kontach zmarłych bliskich z uwagi na tajemnicę bankową.

Zgodnie z obecnym prawem dyspozycje wobec konta wygasają w chwili śmierci właściciela. Właśnie dlatego zgodnie z projektem, banki i SKOK-i będą miały obowiązek informowania przy zakładaniu rachunku o możliwości wskazania osób uprawnionych do przejęcia środków na koncie na wypadek śmierci ich właściciela. Projekt wprowadza Centralną Informację o rachunkach, za pośrednictwem której posiadacz rachunku lub spadkobierca będzie mógł uzyskać informację o wszystkich kontach danej osoby w bankach lub SKOK-ach.

Po pięciu latach od dokonania ostatniej operacji bank lub SKOK będą musiały wystąpić do szefa MSW o udostępnienie danych z rejestru PESEL, aby ustalić, czy posiadacz rachunku żyje.

Dotychczas w systemie prawnym brak jest takiego obowiązku (a w następstwie brak również procedury uzyskiwania takich danych). Oznacza to de facto, iż dla banków i SKOK źródłem informacji o tym, czy klient żyje, czy też nie, są najczęściej spadkobiercy - zaznaczono w uzasadnieniu projektu.

Co roku 55 milionów, a w sumie nawet 5 miliardów

Więcej: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 28037.html