Komentarz:
kjt
Kazdy z tych rzekomych uchodzcow to zwierze czekajace tylko na stosowna okazje, zeby skoczyc do gardla swojemu zywicielowi.
W wiekszosci to analfabetyczne bydlo (60%), ktorem wbic do glowy standardy cywilizacji lacinskiej jest niemozliwe.
I cos takiego, takie ludzkie szambo importuje do Europy niemiecka krowa, Mengela wbrew wszelkim zasadom logiki, wbrew zdrowemu rozsadkowi.
Ludzie myslacy i krytyczni wobecy syjonistycznych zaklamanych mediow juz lata temu przekonywali, ze z tego nic nie wyjdzie, ze importujemy do siebie tylko zlo, dzicz z mentalnoscia jaskiniowcow, ktorzy pogardzaja nasza kultura, ktorzy przybywaja do nas po to zeby zajac tutaj nasze miejsce.
Jestem pewien, ze ta zamordowana dziewczyna miesiace wczesniej witala swojego morderce na dworcu z transparentem: REFUGEES WELCOME.
No to ja przywital, podobnie jak tysiace innych, ktore teraz placa najwyzsza cene z traktowanie tego bydla jak ludzi.
====================
Koniec z „polityką otwartych drzwi”? Niemcy przerażeni falą makabrycznych zbrodni
Niemcy nie przestali jeszcze opłakiwać zamordowanej przez uchodźcę z Afganistanu studentki we Fryburgu, politycy apelują do obywateli o spokój i proszą, aby nie stosować wobec uchodźców zbiorowej odpowiedzialności. Tymczasem media donoszą o kolejnych makabrycznych zbrodniach, których w ostatnim czasie dokonali w Niemczech imigranci.
Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl Maria Ladenburger miała 19 lat. W połowie października jej ciało znaleziono w rzece Dreisam we Fryburgu – została zgwałcona a następnie utopiona. Sprawcą zbrodni okazał się 17-letni uchodźca z Afganistanu. Jako że jest nieletni, grozi mu niezbyt surowy wyrok. Maria była córką Clemensa Ladenburgera, wysokiego rangą urzędnika w Służbie Prawnej Komisji Europejskiej. Została zaatakowana 15 października, kiedy wracała rowerem ze studenckiej imprezy.
Całe Niemcy opłakują brutalnie zamordowaną dziewczynę, która dzisiaj skończyłaby 20 lat. Tymczasem politycy jednocześnie przekonują, że ta zbrodnia „nie jest i nie może być dowodem na to, iż wraz z napływem uchodźców nastąpił w Niemczech wzrost przestępczości”. Burmistrz Fryburga Dieter Salomon (partia Zielonych) podobnie jak zresztą sama kanclerz Angela Merkel, zaapelował do mieszkańców, aby nie obwiniali za ten mord wszystkich mieszkających w okolicy uchodźców.
Tego typu apele powoli przestają jednak być skuteczne, czego dowodem są wpisy pojawiające się coraz częściej w mediach społecznościowych. Wyłaniający się z nich obraz niemieckiego społeczeństwa jest skrajnie różny od tego, który chcieliby lansować czołowi politycy. Także z prywatnych rozmów (nawet z wcześniejszymi zwolennikami tzw. polityki otwartych drzwi) wynika, że Niemcy mają już dość.
- Czujemy się okłamywani zarówno przez media, jak i przez rząd, który ciągle nas zapewnia o tym, że jesteśmy bezpieczni, a występujące przestępstwa w żadnym wypadku nie są spowodowane wzrostem ilości uchodźców – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Elke Peach mieszkanka Hamburga dodając, że wydarzenia, do jakich dochodzi ostatnio zdecydowanie temu przeczą.
Jeszcze jeden gwałt... i jeszcze jeden
Nie umilkły echa morderstwa we Fryburgu, gdy prasa doniosła o aresztowaniu 31-letniego uchodźcy (tym razem z Iraku), który w listopadzie w Bochum zgwałcił i ciężko pobił dwie studentki.
W trakcie śledztwa okazało się, iż ten uchodźca jest sprawcą także podobnego gwałtu na innych dwóch studentkach, którego dokonał niemal w tym samym miejscu. 31-latek przyjechał do Niemiec z Iraku wraz z falą uchodźców w 2015 roku.
To nie koniec serii przestępstw dokonanych w ostatnich tygodniach przez uchodźców, bowiem lokalne media donosiły również o brutalnym napadzie na kobietę na dworcu kolejowym w Kolonii.
Natomiast kilka dni temu na cmentarzu w miejscowości Herrenberg czterech uchodźców pobiło mężczyznę po tym, gdy zwrócił im uwagę, aby nie oddawali moczu na miejscowe groby. Inny imigrant w urzędzie ds. socjalnych oburzony tym, iż jego zdaniem otrzymał zbyt mało zasiłku, brutalnie zaatakował jedną z pracownic oraz postronne osoby.
Wszystkie te wydarzenia powodują, że obywatele Niemiec zaczynają odwracać się od polityki otwartych drzwi. Najwyraźniej zrozumiałą to już także sama kanclerz Angela Merkel, która dzisiaj w Essen podczas zjazdu CDU prosząc partię o zaufanie obiecała, że taki zalew kraju przez uchodźców jaki miał miejsce w 2015 roku „nigdy nie nastąpi”. Angela Merkel walczy o fotel przewodniczącej CDU. Na razie jest jedynym kandydatem w tym wyścigu.
źródło:
http://niezalezna.pl/90323-koniec-z-pol ... ch-zbrodni