forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Sport » Polska piłka nożna Poprzedni temat :: Następny temat
Polska piłka nożna
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 28, 2018 17:57

Komentarze:

Mario1963

Brak słów...Trzymaj się chłopie...

--------------------------------

Maikel

Niech spoczywa w pokoju, a chłopak niech się nie poddaje, tylko rozwija!

===========================

Dramat młodego piłkarza Ruchu. Prezes mówi: Chcemy, by dalej szedł dobrą drogą


Gdy piłkarze Zagłębia Sosnowiec świętowali awans do ekstraklasy, na trybunach chorzowskiego stadionu rozgrywał się dramat. Zmarła mama młodego piłkarza Ruchu. Klub chce teraz dopilnować, by chłopiec skoncentrował się na karierze.



- To wielka tragedia, nieporównywalna z niczym innym. Wie pan, klub w niedzielę spadł do II ligi, zaraz może awansuje, ale życia nic nie przywróci - mówi przybitym głosem Janusz Paterman, prezes chorzowskiego Ruchu.

Dramat rozegrał się na jego oczach. Pani Marzena Kulejewska, zaledwie 45-letnia matka jednego z młodych zawodników Ruchu Chorzów, obrońcy Bartłomieja Kulejewskiego, zasłabła po spotkaniu. Nieświadomi niczego zawodnicy Zagłębia Sosnowiec świętowali awans do ekstraklasy - najpierw na boisku, a potem w sali konferencyjnej w budynku klubowym. Tymczasem kilkadziesiąt metrów od tego miejsca, przy wejściu na trybunę główną stadionu przy Cichej, rozgrywał się dramat

Młody piłkarz Ruchu szybko pojawił się na miejscu, ale nie mógł pomóc, mógł tylko patrzeć. Podobnie jak jego koledzy, którzy starali się jakoś podtrzymać go na duchu, pocieszać, że wszystko będzie dobrze. Ratownicy medyczni reanimowali mamę zawodnika ponad 40 minut i gdy wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu. Kobietę przewieziono do szpitala, żeby zapewnić profesjonalną opiekę. Janusz Paterman mówi, że trafiła do najlepszych specjalistów. Ale wieści, które przyszły ze szpitala, były najgorsze z możliwych.

- To dramat dla wszystkich tutaj. Panią Marzenę wszyscy znali. Była to bardzo pozytywna osoba, bardzo aktywna. Ona tu była od lat, jeździła z Bartkiem od początku na mecze i turnieje, chodziła na mecze seniorów, także w czasach, gdy syn jeszcze nie grał w pierwszej drużynie - opowiada Mateusz Michalik, trener Bartłomieja Kulejewskiego, koordynator ds. szkolenia młodzieży w Akademii Piłkarskiej Ruch Chorzów.

Bartek ma zaledwie 18 lat. W sierpniu ub. roku zadebiutował w pierwszej drużynie, gdy trenerem był jeszcze Krzysztof Warzycha. W połowie kwietnia 2018 r., po przyjściu do Ruchu trenera Dariusza Fornalaka, przebił się do podstawowego składu. Rozegrał sześć spotkań na finiszu sezonu. Wszystkie od pierwszej minuty.

To jeden z tych chłopców, którzy mogą być przyszłością śląskiej piłki. Był powoływany też na zgrupowania reprezentacji Polski do lat 18, a ostatnio do lat 19. I, co ważne, to właśnie mama była bardzo zaangażowana w rozwój syna. Wiele osób znało ją, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Po prostu, będąc na stadionie, można było się na nią natknąć

- Była oddanym kibicem. Nie tylko syna, ale całego klubu. Współpracowała z trenerami Bartka, ale też dzwoniła zawsze z pytaniem o wyniki. Nawet takie proste rzeczy, jak podanie w internecie informacji o naborze do grup młodzieżowych, co już jej nie dotyczyło. Ruch był po prostu dla niej bardzo ważny - mówi trener Michalik.

Pani Marzena zmarła więc, jak żyła. Na stadionie. Swojemu klubowi oddała coś więcej niż tylko wierność - swego rodzonego syna. Jeszcze zdążyła zobaczyć, jak w ostatnich latach eksploduje jego talent, jak zaczyna się wyróżniać i przebijać do pierwszej drużyny. I w końcu się przebił.

- Dla nas teraz to priorytet, żeby Bartkowi pomóc, żeby dalej szedł tą drogą. Zresztą chcemy pomóc całej rodzinie, bo przecież Bartek ma jeszcze młodszą siostrę, zaledwie 12-letnią. To wielka tragedia - twierdzi Paterman. Do kraju wrócił już ojciec piłkarza, który w chwili tragedii przebywał za granicą.

źródło: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/757411/dramat-mlodego-pilkarza-ruchu-prezes-mowi-chcemy-by-dalej-szedl-dobra-droga

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 05, 2018 16:10

MŚ 2018. Michał Kołodziejczyk: Jak zniszczyć marzenia (komentarz)


Obrońca reprezentacji Polski Kamil Glik wyjął pistolet i strzelił sobie w stopę. Z najważniejszego turnieju w życiu wyeliminowała go zabawa.



O tym, że piłka nożna rządzi się swoimi prawami, wiemy. A że reprezentacja i mundial to jeszcze inne prawa - też codziennie przypominają nam piłkarze. To taka sportowa wersja stwierdzenia, że życie jest trudne, próba zabezpieczenia się przed tym, co nie do przewidzenia, także. Jeśli Polska wygra z Senegalem 5:0, okaże się, że to przez prawa mundialu, jeśli przegra - to z tego samego powodu. Prawa mundialu są niesprawiedliwe, mimo że piłka jest okrągła, bramki dwie, a przynajmniej w grupie można jeszcze zremisować.

Trzeba jednak pamiętać, że futbol nie jest jednak także wyjęty spod prawa Murphy'ego i jeśli coś ma się wydarzyć, to się wydarzy, a jak coś nie udać, to się nie uda. Przyczyna nieobecności Kamila Glika na mistrzostwach świata jest absurdalna. Najlepszy obrońca reprezentacji Polski, skała odporna na łokcie rywali i brutalne wślizgi, nie odczuwająca bólu, której nikt nie potrafił zatrzymać w walce o powrót do zdrowia po kontuzji ścięgna Achillesa, wyeliminowała się z gry w jedyny możliwy sposób. Czyli sama.

Historia zna przypadki piłkarzy, którzy trafiali na operacyjny stół po salcie wykonanym z radości po strzelonym golu. Był też bramkarz, który nie pojechał na mundial, bo przeciął sobie stopę szkłem z rozbitej pod prysznicem butelki z wodą kolońską. Zdarzało się naciągać mięśnie wskakując na bandy z reklamami, albo mieć problemy z karkiem przez niewygodną poduszkę. Glik wszedł jednak na inny poziom. Grał w siatkonogę na ostatnim treningu przed ogłoszeniem listy powołanych i próbował zrobić przewrotkę. Gdyby to była ostatnia minuta meczu z Senegalem, Polska prowadziłaby 1:0, a Kamil wybijał piłkę z linii bramkowej - pierwszy zacząłbym organizację zrzutki na pomnik. Zabawa z kolegami ustawia polskiego obrońcę w kolejce tych, którzy przez własną nieodpowiedzialność oddali wykupiony już bilet na być może najważniejszy turniej w życiu.

Rozumiem zabawy piłkarzy reprezentacji Polski w bezsensowne powtarzanie słów "Biefhoff i Dida" podczas konferencji. Nie obraża mnie to, wspólne żarty budują atmosferę, spuszczają powietrze z balonika presji. Zakłady o to, kto wykona więcej przewrotek w trakcie treningu, mogą robić sobie jednak ci, którzy wiedzą, że są taką przewrotkę bezpiecznie wykonać. Że się nie zabiją. Dwa tygodnie spędzone pod jednym dachem, w tym samym towarzystwie rodzą pewnie wiele głupich pomysłów. Może powinniśmy się cieszyć, że żaden piłkarz nie powiedział wieczorem do swojego kolegi z reprezentacji: "Ale ty to na pewno po gzymsie nie przejdziesz przez pięć balkonów", bo później słuchalibyśmy teorii o kontuzji podczas ćwiczeń integracyjnych.

Piłkarze z każdym rokiem podpisują coraz dłuższe kontrakty z klubami. Nie mogą jeździć na motorach, na nartach, nie mogą robić nic, co mogłoby zaszkodzić im zdrowiu. Być może kontrakt powinni podpisywać także kadrowicze. Z najważniejszym punktem w pierwszym paragrafie: Zobowiązuję się bawić w sposób odpowiedzialny, żeby nie zepsuć marzeń sobie i kolegom.

źródło: https://sportowefakty.wp.pl/ms-2018/758789/michal-kolodziejczyk-jak-zniszczyc-marzenia-komentarz

Podpis użytkownika:
   
elektroenergetyczny
Nowy(a) na forum


Dołączył: 24 Cze 2018
Posty: 1
Wysłany: Nie Cze 24, 2018 11:07

Jak tam nastroje przed meczem o wszystko?

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 24, 2018 22:00

Po meczu Polski z Kolumbią na Mundialu







Podpis użytkownika:
   
Ewool
Nowy(a) na forum


Dołączył: 02 Lip 2018
Posty: 2
Wysłany: Pon Lip 02, 2018 12:45

Po mistrzostwach można stwierdzić, że polska piłka nożna nie istnieje :)

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 16:41

Komentarze:

pareidolia

Dobra papuga wycisnęłaby od PZPN -u okrągły milion. To ich wina, że stadiony opanowały hordy zdziczałych kiboli.

----------------------------------------

chopperpl

A to dziwne. Czyz PZPN/organizator nie jest takze odpowiedzialny za bezpieczenstwo kibicow na stadionie? Jezeli ochrone zlecili firmie zewnetrznej, to niech sadza tamta firme za nie wywiazanie sie z kontraktu. Oczywiscie tego nie zrobi, bo to jest jedna ubecka mafia. Jak na dzien dzisiejszy to odpowiedzialnosc spoczywa jak najbardziej na PZPN, bo jak polskie prawo nakazuje, warunkiem zorganizowania masowych imprez jest zapewnienie przez organizatora bezpieczenstwa ludzi bioracych w niej udzial. Mam nadzieje, ze Pan Krzysztof wygra i wtedy z powodow finansowych PZPN bedzie musialo wziasc rozwod z bandytami. Moze bedzie jeszcze szansa wybrania sie na mecz z dzieckiem.

============================

Kibic poparzony racą skarży PZPN


Krzysztof poczuł potworny ból. Dopiero, gdy odzyskał przytomność, dowiedział się, że został trafiony racą. Teraz domaga się od PZPN, organizatora finału Pucharu Polski, odszkodowania w wysokości 25 tysięcy zł. Związek nie poczuwa się do winy.



- Piękne słońce, prawda? Ale niestety nie dla mnie - mówi Krzysztof spod Warszawy. Ściąga koszulkę i pokazuje ranę na plecach. Ma kształt płaskiego trójkąta równoramiennego. Minęły już co prawda dwa lata, ale wciąż ją widać. Jako emeryt lubi jeździć w ciepłe kraje, ale teraz jest to utrudnione. Kiedyś próbował się opalać, ale rana nagle zrobiła się czerwona. Na wszelki wypadek pan Krzysztof wyciąga plik zdjęć.

- Byliśmy niedawno na wakacjach i wszyscy na basenie się na mnie gapili jak na durnia, bo jako jedyny pływałem w koszulce - mówi.

Więcej: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/765844/kibic-poparzony-raca-skarzy-pzpn

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lip 30, 2018 12:24

Spółki Skarbu Państwa łożą na polskie kluby piłkarskie grube miliony, a te przegrywają z leszczami z Armenii, Słowacji i Mołdawii




Państwowy bank PKO BP został niedawno sponsorem piłkarskiej Ekstraklasy. Z kolei sponsorem tytularnym tych rozgrywek pozostanie marka Lotto, która również należy do spółki zależnej od Skarbu Państwa. W ślad za tymi umowami do prywatnych klubów popłynie strumień pieniędzy. Mówi się o 30 mln zł rocznie. Powstaje jednak pytanie - czy warto? Najbogatsze kluby piłkarskie w Polsce (z budżetami na ponad 100 mln zł) już teraz przegrywają w eliminacjach do europejskich pucharów z drużynami ze Słowacji czy Armenii. Może lepiej przekazać te 30 mln na lekką atletykę?

Lech Poznań, drugi najbogatszy klub piłkarski w Polsce (w 2017 roku miał 66 mln zł przychodu) w preeliminacjach do Ligi Europy przegrał z armeńskim Gandzasar 2:1. Co prawda przeszedł do kolejnej rundy eliminacji (w dwumeczu był wynik 3:2), ale tam tylko zremisował z drużyną z białoruskiego Soligorska. Drugi mecz z tą drużyną Lech rozegra w najbliższy czwartek.

Jeszcze większy blamaż zaliczył najbogatszy klub piłkarski w Polsce, czyli Legia Warszawa (w 2017 roku miała 138 mln zł przychodu). Już w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów (a są cztery) mistrz Polski przegrał ze słowackim Spartakiem Trnawa 0:2. Jutro okaże się, czy Słowacy postawią "kropkę nad i", a polska drużyna chyba pierwszy raz w historii odpadnie z eliminacji do Ligi Mistrzów na tak wczesnym etapie.

Jeżeli najbogatsze kluby piłkarskie w Polsce nie potrafią przebrnąć przez preeliminacyjne rundy europejskich pucharów i przegrywają z "leszczami" ze Słowacji, Armenii czy innych egzotycznych piłkarsko państw (w ubiegłym roku Legia odpadła w eliminacjach do Ligi Europy z drużyną z Mołdawii), to zasadnym jest pytanie o sens dokładania do tego "interesu" przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. Kwota 30 milionów złotych, jakie co roku ma przekazywać PKO BP oraz Lotto, mogłaby postawić na nogi nie jedną dyscyplinę sportową w naszym kraju (inną niż piłka nożna). Co równie istotne - najlepsze w naszym kraju kluby piłkarskie (które reprezentują Polskę w europejskich pucharach) na brak pieniędzy nie narzekają. Mimo to dostają regularny łomot w trakcie rund eliminacyjnych od egzotycznych drużyn, których nazwy ciężko spamiętać. Po co im zatem dodatkowe miliony złotych, które i tak nie zmienią ich dramatycznie niskiego poziomu gry, a mogłyby przydać się np. kolarzom, lekkoatletom czy łyżwiarzom szybkim?

Aby była jasność - chciałbym, tak samo jak prezes PKO BP, by polska liga była wśród 10 najsilniejszych lig w Europie. Sukcesy w sporcie, a szczególnie w piłce nożnej, są bez wątpienia elementem tzw. "soft-power" danego państwa i realnie wpływają na jego zewnętrzne postrzeganie. Niestety, obserwując dotychczasowe budżety polskich klubów piłkarskich, poziom ligowych rozgrywek oraz wyniki (a raczej ich brak) w europejskich pucharach mam poważne wątpliwości czy decyzja o przekazaniu kolejnych pieniędzy (tym razem ze strony spółek Skarbu Państwa) na rzecz drużyn, które w konfrontacji z dużo słabszymi rywalami muszą uznać ich wyższość, to aby na pewno dobra inwestycja...

źródło: http://niewygodne.info.pl...ony-zlotych.htm

Podpis użytkownika:
   
fallhearts
Nowy(a) na forum


Dołączył: 28 Sie 2018
Posty: 1
Wysłany: Wto Sie 28, 2018 09:25

polska piłka na dnie. kto ją podniesie?

Podpis użytkownika:
   
remission
Nowy(a) na forum


Dołączył: 29 Sie 2018
Posty: 1
Wysłany: Sro Sie 29, 2018 09:08

może Brzęczek to wszystko usprawni w reprezentacji :)

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Wrz 22, 2018 13:47

Piłkarski szrot za miliony




Polska piłka klubowa znalazła się na drodze donikąd. W polskich klubach więcej się wydaje, niż zarabia. Pod kreską jest większość. Prawie wszyscy mają długi. Ewidentnym problemem numer jeden wcale nie jest brak utalentowanej młodzieży ani nawet brak pieniędzy, ale są zarządzający klubami

Właściciele polskich klubów chętnie tłumaczą kompromitujące porażki na arenie międzynarodowej wysokością budżetu. To teoretycznie proste. Skoro nasz klub dysponuje niższym od rywali, to nie stać go na takich zawodników, na jakich ich stać. A dalej, wiadomo, zawodnicy słabsi to i wynik słabszy.

Co prawda futbol to nie matematyka, niespodzianki wciąż się zdarzają. Gdyby w sporcie liczyły się tylko pieniądze, to mistrzostwo świata zdobywałyby Katar czy Arabia Saudyjska, ale… Przecież nawet mistrzostwo świata w Rosji wywalczyła drużyna, która według wcześniejszych wyliczeń miała najcenniejszy zespół, biorąc pod uwagę wartość rynkową poszczególnych zawodników, czyli Francja.

Finansowa megalomania

Dlatego według tanich usprawiedliwień mistrz Polski Legia Warszawa przegrywał w zeszłym roku z Astaną z Kazachstanu w eliminacjach Ligi Mistrzów. Kazachowie mają – jak wiadomo – oligarchów, którzy nie szczędzą na futbol i naprawdę są w stanie płacić więcej niż Legia.

Ale jak wytłumaczyć porażki z Sheriffem Tyraspol z Mołdawii czy tegoroczne ze słowackim Spartakiem Trnava i luksemburskim Dudelange (numer zamykaliśmy przed meczem rewanżowym po sensacyjnej porażce w Warszawie 1:2)? Przecież to kluby, które szczycąca się rosnącym rok do roku budżetem Legia, mająca ostatnio grubo ponad 200 mln zł na rok, po prostu finansowo połyka.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...zrot-za-miliony

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 25, 2019 15:44

Komentarz:
esu

Wszędzie stadiony budowane przez instytucje inne niż kluby sportowe przynoszą straty, ale "włodarze miast" i cała polityczna wierchuszka i tak je buduje, bo straty są dla miejskich podatników, ale przecież ktoś te pieniądze bierze i politycy już wiedzą jak zasiąść razem z tymi firmami do wspólnego tortu.
==============================
Stadion Wrocław miał zarabiać już 3 lata temu. Tylko w zeszłym roku przyniósł 9 mln zł straty


Na stadionie jest już tor gokartowy, fitness i biura. Odbywają się tu eventy i studniówki. W zeszłym roku - bez powodzenia - próbowano otworzyć podstawówkę i przedszkole. Teraz w wyjściu na plus ma pomóc sponsor, festiwal piwa i food trucków.




Euro 2012 tłumy kibiców do Polski przyciągnęło 7 lat temu. To, że się u nas pojawili, na pewno było dużym sukcesem. Mieli okazję lepiej poznać kraj, o którym wcześniej być może niewiele wiedzieli. Zatem był to nasz narodowy sukces. Problem w tym, że już po imprezie samorządy ciągle dźwigają na swoich barkach ciężar utrzymania stadionów zbudowanych na mistrzostwa Europy.

W zapowiedziach usprawiedliwiających konieczność wydania miliardów na ich budowę, słyszeliśmy deklaracje ożywienia piłkarskiego w kraju, pełnych trybun na meczach ligowych i koncertów wielkich gwiazd. W przypadku większości aren Euro 2012, poza PGE Narodowym, nic z tych zapowiedzi się nie sprawdziło.

Piłkarze z naszej najwyższej ligi nie są w stanie przyciągnąć tylu kibiców, by zapełnić stadiony. Arena we Wrocławiu nie przyciąga też gwiazd. - W zeszłym roku nie było dużego koncertu, pracujemy nad tym, by przynajmniej jeden w roku jednak się u nas odbywał. Rynek koncertowy jest bardzo trudny. Nasz stadion jest duży i można na nim zorganizować imprezę na 30 tys. Ale nie ma dachu i 60 tys. miejsc jak Narodowy. dlatego trudno nam się przebić - mówi money.pl Kacper Cecota, rzecznik Stadionu Wrocław.

Wrocławski stadion rzeczywiście nie gości gwiazd takich jak: Rolling Stones, Metallica, Depeche Mode, Bruno Mars, Ed Sheeran. Oni wybierają inne miejsca w Polsce. We Wrocławiu z kolei łatwiej o koncert disco polo. Impreza takiego formatu była jedną z większych w ostatnim czasie.

Wrocław nie chce sponsora?

PGE Narodowy, który dla innych ciągle pozostaje niedoścignionym wzorcem, też nie z samych koncertów i meczów reprezentacji żyje. Również i warszawski stadion miałby problemy gdyby nie sponsor tytularny. PGE na mocy umowy z 2015 r. zobowiązał się przez 5 lat zasilić stadionowe kasy sumą okrągłych 40 mln złotych. Rocznie daje to 8 mln. To jednak tylko spekulacje, ponieważ nigdy PGE Narodowy, ani sponsor nie ujawnili kwoty kontraktu.

Stadion Wrocław jednak jako jedyny z aren 2012, nie doczekał się przez 9 lat sponsora tytularnego, który za logo i markę w nazwie płaciłby sporą sumę. Szkoda, bo poprawiłoby to finanse miejskiej spółki, która ciągle przynosi straty. W 2018 r. stadion pochwalił się 12 mln zł przychodów. Niemal w całości wynikały z umów najmu: powierzchni biurowych, parkingów, części lub całości obiektu - jak w przypadku piłkarskiego Śląska Wrocław. Szczegółów nie poznamy, bo objęte są tajemnicą handlową.

Cóż jednak z tego, że do kasy wpadło 12 mln zł. Utrzymanie obiektu kosztuje ponad 21 mln zł, zatem spółka straciła 9 mln zł, które musiało dopłacić miasto. Gmina Wrocław spłaca też kredyt na budowę. W zeszłym roku do spłaty brakowało jeszcze 300 mln zł. Rzecznik stadionu chce jednak widzieć szklankę do połowy pełną.

- Ubiegły rok Stadion Wrocław skończył z ujemnym bilansem 9 milionów złotych na działalności operacyjnej, z czego ok. 4,5 miliona to podatek od nieruchomości płacony do kasy miasta. Szansę na zbilansowanie da pozyskanie sponsora tytularnego - mówi Cecota.

W tej tej sprawie przygotowywana jest nowa oferta sponsorska, a rozmowy mają ruszyć jeszcze w tym roku. Sytuację finansów obiektu ma również poprawić rychłe zakończenie kosztownego dla spółki procesu sądowego z wykonawcą i wygaśnięcie umowy na doradztwo z firmą SMG, która w pierwszych latach działalności obiektu była jego zarządcą.

Piwo, burgery, kiełbaski i skate park

Stadion miał jednak już dawno wyjść na prostą. Jeden z poprzednich prezesów zapowiadał, że w 2016 roku arena nie będzie już nic kosztować podatników. Co oprócz sponsora tytularnego ma uratować tonącą arenę z nowym prezesem po wyborach samorządowych?

- Idąc za sukcesem Festiwalu Dobrego Piwa, przygotowujemy więcej imprez gastronomicznych, często o charakterze rodzinnym. Pierwsza z nich już 6 i 7 kwietnia. Będzie to festiwal food trucków z udziałem ok. 70 wystawców. Chcemy też, by stadion, oprócz funkcji sportowej, rozrywkowej i biznesowej, był także użyteczny dla mieszkańców, by miał dla nich ofertę na co dzień - mówi Cecota.

Dlatego we Wrocławiu planują codzienne bezpłatne warsztaty jazdy na rolkach, biegania, ćwiczenia pod okiem trenerów z działającej na terenie stadionu siłowni.

- Dodatkowo, zagospodarujemy tereny zielone przyległe do Stadionu. Chcemy, by powstało tu boisko do siatkówki plażowej, badmintona, siłownia pod gołym niebem, plac zabaw, tor do gry w boules. Zmieni się także esplanada wokół stadionu szykujemy tutaj boiska do koszykówki ulicznej, wyznaczymy trasy biegowe, chcemy by powstał mini-skate park - mówi Kacper Cecota.

Dochodowe to nie będzie, ale mieszkańcom pewnie łatwiej będzie przełknąć fakt, że od lat wspólnie sponsorują istnienie stadionu.

źródło: https://www.money.pl/gosp...688360577a.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Maj 19, 2019 21:34

Komentarze:
Anonim

CIESZĘ się . LEGIA DOSTAŁA to co jej się należało. A CZY WARSIAWKA PŁACZE?
---------------------------------
Anonim

Osobiście jako kibic Piastunek czekałem na to 50 lat ! Cieszę się także z tego , że kończy się dominacja Legii .
====================
Piast triumfuje, Legia nie dała rady! Zespół z Gliwic mistrzem Polski!




Mija trzydzieści lat odkąd na Górnym Śląsku cieszono się z mistrzostwa Polski w piłce nożnej. W 1989 roku tytuł zdobył Ruch Chorzów. Dziś 75 letni klub z Gliwic nawiązał do wielkich, lecz odległych sukcesów Ruchu, Górnika Zabrze czy Szombierek Bytom. Chociaż na sukces Piasta przed sezonem nikt nie stawiał, a nawet jeszcze dziś tytuł nie był pewny i ostatnia kolejka Ekstraklasy miała swoją dramaturgię.

Przed rozpoczęciem rozgrywek typowano, że o mistrzostwo walczyć będą najbogatsze kluby - Legia Warszawa, Lech Poznań czy Lechia Gdańsk. Na biedniejszego Piasta, którego budżet jest blisko siedmiokrotnie mniejszy niż klubu ze stolicy, nikt nawet nie spojrzał. Po rundzie zasadniczej wydawało się zresztą, że wszystko przebiegnie zgodnie z przewidywanym scenariuszem.

Więcej : https://niezalezna.pl/272110-piast-triumfuje-legia-nie-dala-rady-zespol-z-gliwic-mistrzem-polski

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lis 19, 2019 17:38

Wielkie problemy na PGE Narodowym. Piłkarze muszą się przygotować na jazdę figurową


Problemów jest wiele: zbyt krótki czas od położenia trawy, słaba cyrkulacja powietrza na stadionie, do tego podłoże, które nie pomaga murawie. Szanse na to, że będzie lepiej są niewielkie, więc piłkarze powinni się przygotować na kolejną jazdę figurową na trawie. We wtorek mecz Polska - Słowenia (godz. 20.45)



17 października 2019 minęło 7 lat od przełożonego meczu Polska - Anglia na Stadionie Narodowym, który wtedy nie był jeszcze PGE. Stał się za to "basenem narodowym", który nie nadążał z odprowadzaniem wody i do dziś jest obiektem żartów i memów. 7 lat później stał się lodowiskiem, po którym piłkarze ślizgają się, narażając na błąd lub kontuzję. PGE Narodowy nie dostrzega problemu. Dostarczyciel murawy firma Trawnik Producent również. Problem widzą za to kibice, dziennikarze i piłkarze, którzy załamują ręce. Po meczu z Łotwą (24 marca) Kamil Glik przyznawał, że założył najdłuższe kołki do butów (13 mm i 15 mm), a i tak miał ogromne problemy na boisku. Po meczu z Macedonią Północną (13 października) nie chciał już nic mówić, bo, jak sam przyznał, nakrzyczał na niego "pan od trawnika". Robert Lewandowski zmieniał za to buty na treningu. Niewiele to pomogło. W 64. minucie meczu z Macedonią Północną po pięknym podaniu Krychowiaka runął na ziemię - jakby chciał uniknąć kontaktu z piłką - komentował Jacek Laskowski w TVP Sport. - Ale to już nie pierwszy raz widzimy coś takiego. Ślizgają się nie tylko Polacy, ale także piłkarze Macedonii - dodał współkomentujący to spotkanie Robert Podoliński.

Dlaczego jest ślisko?

Co tak naprawdę dzieje się z murawą i dlaczego piłkarze się ślizgają? Zapytaliśmy o to Artura Sobeckiego, założyciela firmy Rturf, od 20 lat działającego w tej branży - Problemów jest kilka. Na pewno jednym z kluczowych pozostaje czas ułożenia murawy na stadionie. W ciągu kilku dni trawa nie jest w stanie się ukorzenić, tym bardziej, że na PGE Narodowym jest słaba cyrkulacja powietrza. W dodatku większość meczów reprezentacja Polski rozgrywa przy zamkniętym dachu. Wtedy robi się coś w rodzaju zakręconego słoika. Aby dobrze przygotować murawę, prace przy jej układaniu powinny rozpocząć się 14, a najpóźniej 10 dni przed meczem. Wtedy nawet jeśli jest coś nie tak, można zareagować - uważa Sobecki. Tymczasem murawa na PGE Narodowym układana jest 7-9 dni przed meczami. Tak przynajmniej twierdzi rzeczniczka prasowa PGE Narodowego Monika Borzdyńska i tak jej zdaniem wynika z zapisów w umowie. Według Trawnik Producenta murawa przed meczem z Macedonią Północną była układana dopiero we wtorek, czyli 5 dni przed spotkaniem eliminacji Euro 2020. A wtedy nie ma już żadnego marginesu błędu.

Beton nie pomaga

Kolejny problem to podłoże. To na PGE Narodowym wyjątkowo nie sprzyja murawie - dodaje opiekun boisk KKS Lech Poznań, właściciel firmy Greenboss, Grzegorz Szulczyński - To beton z liniowym drenażem. Cały problem polega na tym, że trawę trzeba w tym przypadku tak odseparować od drenażu, żeby nie zapchały się kanaliki odprowadzające wodę. To z kolei sprawia, że murawa łatwo nasiąka. Po drugie w tak krótkim czasie, w jakim układana jest trawa na PGE Narodowym, nie ma szansy żeby się ukorzeniła i wzrasta ryzyko, że rolki murawy będą się ślizgać. Aby temu zapobiec możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze to bardzo mocne wałowanie trawy, ale wtedy boisko staje się bardzo twarde. Drugie to zwiększenie ciężaru poprzez mocne podlanie, dzięki czemu rolki lepiej przylegają do podłoża. Tyle, że w związku z ograniczoną przesiąkliwością murawa staje się śliska, a my oglądamy takie sytuacje, jak w ostatnim meczu - tłumaczy.

W tej sytuacji PZPN staje przed trudnym wyborem przy okazji każdego meczu. Zraszać dodatkowo trawę, czy nie. Jeśli tego nie zrobi po jakimś czasie trawa stanie się tępa [tępa murawa uniemożliwia szybką grę - przyp.red.]. Jeśli natomiast zostanie dodatkowo polana, piłkarze będą się ślizgać. - Zraszamy trawę, bo tak robi się na całym świecie. To normalna procedura - tłumaczy Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN. - Nie mamy natomiast wpływu na to, jaka trawa i w jaki sposób zostanie ułożona. Jesteśmy związani umową z PGE Narodowym i wszelkie prace z tym związane są po jego stronie - dodaje.

Murawa dopuszczona przez delegatów

PGE Narodowy i Trawnik Producent zasłaniają się tym, że murawa jest za każdym razem przyjmowana przez delegatów PZPN i UEFA. - Podczas całego procesu sprawdza się różnorakie parametry, wśród nich m.in. twardość, zrywalność, równość, zadarnienie czy jakość i wymiary linii boiska. Także i tym razem przy wszystkich odbiorach nasza praca została oceniona pozytywnie, wszelkie parametry murawy były zgodne z wymogami przedmiotu zamówienia oraz wytycznymi PZPN i UEFA - zapewnia Marcin Puzio, technolog firmy Trawnik Producent. Trzeba jednak zwrócić uwagę na dwie ważne sprawy. Po pierwsze żaden z delegatów nie jest ekspertem od muraw i mogą dostrzec jedynie rażące zaniedbania i błędy. Boiska nie są dopuszczane do gry tylko w wyjątkowych sytuacjach, najczęściej kiedy kompletnie nie nadają się do użytku. Wynika to z ogromnych konsekwencji takiej decyzji, wpływających na kibiców, transmisje, loty piłkarzy, koszty hoteli itd. Mecz Polska - Anglia w 2012 roku został przełożony właśnie z takiego powodu. Na boisku kompletnie nie dało się grać. Podobne sytuacje w oficjalnych meczach UEFA zdarzają się jednak niezwykle rzadko. To, że boisko zostało dopuszczone do gry, nie znaczy, że idealnie nadaje się do meczu, co potwierdziły ostatnie występy reprezentacji. Piłkarze Macedonii Północnej nie mogli uwierzyć, że tak piękny stadion ma tak kiepską murawę.

Linie - widma

Warto też zwrócić uwagę na inne uchybienia. W transmisji telewizyjnej meczu z Austrią wyraźnie było widać cień przy liniach namalowanych na boisku. To dowód na to, że linie zostały przemalowane, ponieważ ktoś je wcześniej źle namalował. W świecie ludzi zajmujących się murawami piłkarskimi to błąd właściwie dyskwalifikujący na tym poziomie. - Jeśli ktoś nie potrafi zadbać o tak podstawową sprawę, jak namalowanie linii na boisku, to podważa jego wiarygodność w bardziej skomplikowanych operacjach - twierdzi jeden z ekspertów, który nie chce ujawniać swojego nazwiska. - To hermetyczna branża, wszyscy wszystkich znają, po co komplikować sobie życie - tłumaczy.

Kto za co płaci

PZPN wynajmuje stadion od PGE Narodowego. W ramach tej umowy musi respektować wszystkie kontrakty PGE Narodowego: na catering, firmę ochroniarską, czy też producenta i wykonawcę murawy. Według naszych informacji PZPN podpisał bardzo korzystną dla siebie umowę, natomiast dla PGE Narodowego jest ona na granicy opłacalności. Lepsza murawa, gwarantująca europejski poziom, nawet ze wszystkimi problemami PGE Narodowego, to wydatek 200-300 tys. złotych więcej niż w tym momencie. Problem polega na tym, że w kontrakcie z PGE Narodowym nie zawarto wystarczająco szczegółowej specyfikacji takiej trawy. PZPN-owi trudno więc wyegzekwować lepszą murawę. A nawet gdyby domagał się położenia lepszej nawierzchni, to nie ma na to czasu, w sytuacji gdy prace zaczynają się tak późno. Przy okazji Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie również pojawił się problem murawy na Stadionie Narodowym. Tyle, że wtedy UEFA przejęła wszystkie stadiony na miesiąc przed mistrzostwami, nakazała wymianę kiepskiej murawy i zamówiła trawę z Holandii. Murawa miała też znacznie więcej czasu na ukorzenienie się. Za całą operację UEFA wystawiła fakturę i było po sprawie.

Jak rozwiązać problem

Po pierwsze potrzebna jest dobra wola wszystkich stron, czyli Trawnik Producenta, PGE Narodowego oraz PZPN. Na razie PGE Narodowy i Trawnik Producent nie dostrzegają problemów z murawą, a PZPN ma związane ręce. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie eksperta, który mógłby na bieżąco kontrolować jakość trawy. Żeby uniknąć niepotrzebnych podejrzeń powinien to być ekspert spoza Polski. To oczywiście wiąże się z dodatkowymi kosztami, ale z drugiej strony przy dochodach jakie generuje reprezentacja Polski w trakcie swoich meczów, nie jest to wielki wydatek. Poza tym warto pomyśleć o stratach wizerunkowych, jakie niosą ze sobą sceny ze ślizgającymi się piłkarzami oraz straty jakie może spowodować kontuzja odniesiona przy niefortunnym poślizgnięciu się na takim boisku. Albo na przykład strata gola w ważnym meczu. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wystarczy przypomnieć sobie mecz Irlandia Północna - Polska w Belfaście z 2009 r. i kiks Artura Boruca, czy mecz Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław w 2016 roku, kiedy naprędce zmieniono murawę na stadionie w Kielcach (Korona straciła gola, gdy piłka podskoczyła na zawiniętym fragmencie murawy). Wyobraźmy sobie teraz, że Polska traci w ten sposób gola ze Słowenią, nie wygrywa tego spotkania i tym samym traci szanse na rozstawienie w losowaniu grup Euro 2020. Pytanie, czy warto tak ryzykować. Obecna umowa kończy się 30 listopada 2019 roku. Przy okazji nowej warto zadbać o to, by zapisy w kontrakcie gwarantowały PZPN-owi wyższą jakość murawy i żeby zaufany konsultant mógł sprawdzać jej stan na etapie uprawy. Oczywiście możemy też machnąć ręką i po cichu mieć nadzieję, że nic się nie wydarzy.

źródło: http://www.sport.pl/pilka....html#s=BoxOpMT

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lis 20, 2019 20:51

W Warszawie wyciągną wnioski? Zapewnienia w sprawie murawy na Stadionie Narodowym




Rzeczniczka PGE Narodowego Monika Borzdyńska zapewniła, że zostaną wyciągnięte wnioski po wtorkowym meczu Polski ze Słowenią w eliminacjach mistrzostw Europy, po którym narzekano na stan murawy. "Będziemy prosić o wsparcie Polski Związek Piłki Nożnej" - zapowiedziała.

Zawodnicy obu drużyn często przewracali się na śliskiej murawie. Po spotkaniu ostatniej kolejki eliminacji Euro 2020, wygranym przez biało-czerwonych 3:2, nie brakowało krytycznych głosów. Selekcjoner Jerzy Brzęczek uznał za cud, iż nikomu nic się nie stało.

Więcej: https://niezalezna.pl/298179-w-warszawie-wyciagna-wnioski






Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16325
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 11, 2020 16:33

Nie poznamy w światowego futbolu. Będzie można przeprowadzić pięć zmian w trakcie meczu




Sekretarz generalny odpowiedzialnej ze przepisy gry Międzynarodowej Rady Futbolu (IFAB) Łukasz Brud zapewnił, że zdrowie piłkarzy było jedynym kryterium przy decyzji o tymczasowym umożliwieniu przeprowadzenia pięciu zmian w meczu zamiast trzech.

Uchwalony w piątek przez IFAB przepis mówi o tym, że trenerzy będą mogli wprowadzić pięciu rezerwowych, jednak mogą w tym celu tylko trzykrotnie przerwać spotkanie. Zmianę można także przeprowadzić w przerwie.

Zwiększenie limitu ma na celu odciążenie organizmów piłkarzy, którzy przez blisko dwa miesiące nie mogli normalnie trenować z powodu pandemii koronawirusa.

Modyfikacja reguł może zostać wprowadzona w rozgrywkach, które już się zaczęły lub dopiero mają ruszyć, a ich termin zakończenia przypada nie później niż 31 grudnia 2020 roku. Nie jest jednak obowiązkowa - organizatorzy sami zdecydują, czy chcą z niej skorzystać.

Na całym świecie trwają dyskusje o wznowieniu rozgrywek. Podstawowym problemem jest to, że wszyscy chcą je dokończyć w jak najkrótszym czasie. Wiadomo, że piłkarze profesjonalni - szczególnie ci, którzy grają też np. w Champions League - mają 60 czy nawet 65 meczów rocznie. To jest w zasadzie limit ich wytrzymałości. Teraz jest tak, że nie było spotkań przez dwa miesiące, a nagle zrobi się ich tak samo dużo, tylko w krótszym okresie

— zaznaczył Brud.

Z tego powodu szczególnie ważne jest zadbanie o zdrowie zawodników.

Analizowaliśmy razem z Międzynarodową Federacją Piłki Nożnej (FIFA), jakie przepisy można zmienić, żeby pomóc piłkarzom. To właśnie ich bezpieczeństwo było naszym jedynym priorytetem. Wszystko inne jest regulowane przez krajowe związki albo zarządców rozgrywek

— podkreślił sekretarz generalny IFAB.

Wyjaśnił też, dlaczego nie jest rozpatrywane wprowadzenie pięciu zmian w meczu na stałe.

Nad tym zastanawialiśmy się też w przeszłości. Niektóre federacje krajowe już wcześniej pytały, czy mogą zwiększyć liczbę zmian do pięciu - taki też jest limit w rozgrywkach na poziomie poniżej profesjonalnego. Argument przeciwko temu: to byłaby dodatkowa korzyść dla najbogatszych drużyn. One mogę mieć rezerwy tak samo dobre, jak pierwsze zespoły innych klubów tej samej ligi

— tłumaczył.

Dlatego nowy, tymczasowy przepis należy traktować jako wyjątek. Nie rozważano też dopuszczenia w tym roku więcej niż pięciu zmian.

Sześć - to byłoby już więcej niż połowa drużyny. Poza tym mówimy tu o +normalnym+ czasie meczu. Bo jeśli w jakimś turnieju są możliwe dogrywki, to w nich będzie dopuszczona jeszcze dodatkowa, szósta zmiana

— dodał Brud.

Przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, nawet tych sprzed pandemii, organizatorzy i sami sędziowie mają do dyspozycji wiele narzędzi chroniących zdrowie zawodników.

Na przykład połowa meczu wcale nie musi trwać 45 minut, to może być 40 albo mniej. O tym mówi artykuł 7

— zwrócił uwagę.

Zgodnie z tłumaczeniem oficjalnych przepisów IFAB sporządzonym przez Polski Związek Piłki Nożnej wskazany przepis brzmi: „Zawody trwają dwa równe okresy 45-minutowe. Mogą one zostać skrócone tylko jeśli uzgodniono to pomiędzy sędzią i obiema drużynami. Takie porozumienie musi mieć miejsce przed rozpoczęciem zawodów i musi być zgodne z regulaminem danych rozgrywek”.

Jest też możliwość zarządzenia kilku krótkich przerw w grze na uzupełnienie płynów czy obniżenie temperatury ciała. Większość lig europejskich nie gra latem, a teraz będzie trzeba. Jeśli znowu będzie tak gorąco jak w zeszłym roku… Ale to też już jest w przepisach. Dlatego nie musimy dużo więcej zmieniać, jeśli chodzi o ochronę zdrowia piłkarzy

— dodał Brud.

Tymczasowe rozwiązania nawet do końca 2021 roku

Jeśli IFAB i FIFA uznają to za stosowne, tymczasowe rozwiązania mogą obowiązywać do końca 2021 roku, ponieważ obecna sytuacja związana z koronawirusem może też wpłynąć na rozgrywki w przyszłym sezonie.

Ale na razie nie wiemy nawet, kiedy zostanie wznowiony obecny. Dopiero teraz niektóre ligi się do tego szykują, przede wszystkim niemiecka (start planowany na sobotę 16 maja - PAP), parę innych też. Ale i one nie wiedzą, kiedy rozpocznie się następny sezon. Więc dlaczego mielibyśmy teraz decydować o czymś, czego nie wiadomo? Przecież możliwe, że będzie to trzeba przedłużyć nawet do 2022 roku. Na razie zostawiamy to tak jak jest i będziemy obserwować, jak się sytuacja rozwija

— zapewnił Brud.

Sądząc po wypowiedziach Zbigniewa Bońka, w Polsce te zapisy raczej nie zostaną zastosowane.

Nie wprowadzimy tego do polskiego futbolu. Osoby, które podjęły decyzję o takiej zmianie, nie wiedzą chyba jak wygląda mecz piłkarski. To presja z zewnątrz spowodowała takie populistyczne ruchy

— powiedział „Tutto Mercato” prezes PZPN.

źródło: https://wpolityce.pl/sport/499602-bedzie-mozna-przeprowadzic-piec-zmian-w-meczu-pilkarskim

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 6 z 6  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.