Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Susza w Polsce. Kolejny kryzys wisi w powietrzu. Tym razem energetyczny
Dziś płoną torfowiska, jutro lasy, potem będzie susza, a pojutrze zabraknie nam prądu – ostrzegają eksperci. Jaki związek ma prąd w gniazdkach z brakiem wody za oknem? Wyjaśniamy.
Obrazek
Władze Warszawy już dziś ostrzegają przed nadużywaniem wody. Niedługo konieczne będzie wprowadzenie jej racjonowania. Może nie zabraknie wody w kranach, ale z pewnością nie będzie jej wystarczająco dużo, by podlewać trawniki czy ogródki.

A przede wszystkim zabraknie jej do produkcji prądu. Ale jaki związek ma woda z elektrowniami? Otóż olbrzymi. Według raportu Greenpeace energetyka jest najbardziej "wodożerną" gałęzią przemysłu. Chłonie ją jak gąbka.

Więcej: https://finanse.wp.pl/susza-w-polsce-ko ... 694388865a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Immunolog: W Polsce koronawirusem zakazi się pewnie kilka milionów ludzi
Obrazek
- Wiemy, że w pierwszej fali epidemicznej zarazi się 150 czy 200 tys. ludzi. U nas to jeszcze nie nastąpiło - powiedział w RMF FM immunolog dr Paweł Grzesiowski, ekspert ds. profilaktyki zakażeń ze Szkoły Zdrowia Publicznego.

Grzesiowski był pytany o planowane korespondencyjne wybory prezydenckie. Oświadczył, iż nie spodziewa się, że nawet jeśli "jakaś niewielka ilość wirusa" przeżyje na papierze czy kartonie to będzie to powód do zakażenia.

- Pamiętajmy, że w tej chwili wszyscy pracują w maseczkach. Jeżeli ktoś miałby emitować wirusa, np. listonosz, to on też będzie w maseczce, więc szansa na to, aby wirus przetrwał, a przede wszystkim dostał się na papier, na kopertę, jest niewielka - powiedział dr Paweł Grzesiowski. Dopytywany dodał, że jego zdaniem najpierw nosiciel musiałby "świadomie nakasłać, nakichać" na papier, a później odbiorca musiałby przesyłkę "bardzo dokładnie obwąchiwać i wtedy mógłby się zarazić".

Immunolog był też pytany o datę spodziewanego szczytu epidemii w Polsce. - Rzecz polega na tym, że jesteśmy w pewnym sensie na łódce w trakcie fali powodziowej - stwierdził. Dodał, że prognozy zależą od czasu trwania kryzysu, a teraz można formułować wnioski na podstawie tego, co przeżyliśmy przez ostatnie sześć tygodni. Grzesiowski zastrzegł, że natura epidemii sprawia, że mogą się "zadziać nagłe jakieś wydarzenia".

- Na początku, gdy patrzyliśmy na kraje Europy Zachodniej, można było wykreślić ok. 6-8-tygodniowy cykl szybkiego wzrostu zachorowań i potem pewnego spadku - mówił immunolog wskazując, że przykładem tego zjawiska są Niemcy, gdzie liczba potwierdzonych przypadków SARS-CoV-2 w ciągu miesiąca wzrosła do 150 tys.

- My idziemy innym kompletnie torem i widać to właściwie od początku. Jesteśmy w grupie krajów, gdzie liczba zakażeń nie przekroczyła 20 tys. Dopiero co przekroczyliśmy 10 tys. Przed nami jest dopiero ten szczyt, bo wiemy, że w tym pierwszym rzucie, pierwszej fali epidemicznej zarazi się 150 czy 200 tys. ludzi. U nas to jeszcze nie nastąpiło - oświadczył Grzesiowski.

Dopytywany, czy taką liczbę zakażonych przewiduje odparł: - Tak, to jest tylko ta liczba, którą znamy z potwierdzonych przypadków, bo w rzeczywistości zakazi się pewnie kilka milionów.

Podkreślił, że ponieważ wirus u 80 proc. zakażonych wywołuje łagodne objawy, to osoby te najczęściej nie są badane i nie wiadomo, ile jest naprawdę zakażonych.

- Takie są realia. To, że mówimy że we Francji jest powiedzmy 170 czy 180 tys. wykrytych zachorowań to przecież chyba wszyscy sobie zdajemy sprawę, że to są tylko wykryte, czyli te osoby, którym wykonano testy genetyczne. Natomiast tych, których w rzeczywistości wirus zakaził jest przynajmniej 5-6 razy więcej - powiedział ekspert. Dodał, że ostatnie szacunki mówią, że liczba zakażonych może być nawet 50 razy wyższa od liczby wykrytych przypadków, ponieważ "8 osób na 10 w ogóle nie wie, że choruje".

źródło: https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV- ... ludzi.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Jaka będzie Polska po pandemii?". Raport Instytutu Badań Zmian Społecznych
Będziemy więcej oszczędzać, ale więcej wydawać na ochronę zdrowia. Zrezygnujemy z zakupu nieruchomości, będziemy częściej jeździć samochodem i mniej odpoczywać poza domem - takie wnioski płyną z raportu "Jaka będzie Polska po pandemii", przygotowanego przez Instytut Badań Zmian Społecznych.
Obrazek
Raport "Jaka będzie Polska po pandemii?" przygotował Instytut Badań Zmian Społecznych. Zostały w nim przedstawione wnioski z badania przeprowadzonego na przełomie marca i kwietnia na reprezentatywnej próbie 1002 dorosłych Polaków, metodą CATI.

BZS zapytał respondentów o to, jak skutki epidemii koronawirusa wpłyną na ich decyzje w pięciu branżach: nieruchomościach, ochronie zdrowia, transporcie, turystyce oraz tsługach bankowych.

Więcej oszczędzania, mniej wydawania

Z sondażu wynika, że po uspokojeniu się epidemii Polacy zamierzają przede wszystkim oszczędzać. Zamiar odkładania pieniędzy deklaruje 83 proc. respondentów, z tego blisko 20 proc. wcześniej nie miało takich planów. Z kolei 17 proc. uczestników badania zapowiada, że ma w planach wziąć kredyt, a blisko co piąty badany, przez epidemię, zrezygnował z zaciągania kredytu.

Przez epidemię niemal co dziesiąty Polak musiał zrezygnować z zakupu nieruchomości. Trzy czwarte z tej grupy jest przekonane, że znacząco spadną ich dochody.

Koronawirus może zmienić podejście Polaków do ochrony zdrowia. Blisko 60 proc. respondentów deklaruje, że po epidemii będzie korzystać z prywatnej opieki medycznej. To o 13 proc. więcej niż przed jej wybuchem. Z prywatnej opieki medycznej zamierza zrezygnować 4 proc.

Epidemia koronawirusa wpłynie na przyzwyczajenia komunikacyjne Polaków. Dotychczas mówiło się sporo o konieczności ograniczania podróży samochodami na rzecz komunikacji zbiorowej. Koronawirus weryfikuje jednak to podejście. 80 proc. uczestników badania wskazuje, że jako główny środek transportu zamierza wybierać własne auto. Wśród nich jest 5 proc., które wcześniej wybierały autobusy, tramwaje czy pociągi.

Epidemia nie pozostanie też bez wpływu na plany urlopowe Polaków. Po ustaniu zagrożenia co czwarty respondent planuje wyjazd wypoczynkowy w Polsce, a 15 proc. chce się udać za granicę. Niemal 20 proc. respondentów planowało wypoczynek, ale musiało z niego zrezygnować.

Izolacja daje w kość mieszkańcom dużych miast. Niemal trzy piąte mieszkańców bardzo dużych miast planuje wyjazd wypoczynkowy po zakończeniu epidemii (40 proc. za granicę, 60 proc. w Polsce).

"Być może 'nowa normalność' to będzie też 'nowy egoizm'"

"Z badania wyłaniają się przesłanki, że żyjemy w świecie, w którym państwo zawiodło swoich obywateli, a co za tym idzie większą wartość będzie miało to, co prywatne i własne niż to, co wspólne. Własny samochód lub prywatna opieka medyczna daje iluzoryczne poczcie bezpieczeństwa i kontroli. Skoro można z dnia na dzień wyłączyć lub ograniczyć to, co wspólne, i to, co wspólne nie działa tak jak byśmy chcieli, wtedy nawet namiastka kontroli daje nam poczucie bezpieczeństwa" - komentuje w raporcie wyniki badań Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

"Być może 'nowa normalność' to będzie też 'nowy egoizm'" - dodaje.

Z kolei Kamila Gaweł, ekspert ds. zmian społecznych zwraca uwagę, że po epidemii "Polacy będą bardziej zachowawczy w swoich decyzjach". "Niewielu z nas po epidemii podejmie tak poważny krok, jak zakup nieruchomości, czy wzięcie kredytu - głównie z powodu niepewnej sytuacji gospodarczej i ekonomicznej. Podobnie jest z turystyką" - wyjaśnia.

źródło: https://fakty.interia.pl/raporty/raport ... Id,4458176
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W marcu 2020 zmarło w Polsce o ponad 8,0 proc. więcej ludzi niż w marcu 2019. Efekt COViD-19?
Obrazek
Znamy już dane demograficzne GUS za marzec 2020: Okazało się, że urodziło się 27 tys. dzieci (mniej o 1,8 tys. niż rok temu). Jednocześnie zmarło 37 tys. osób (więcej o 2,9 tys. niż rok temu). To oznacza, że ludność Polski w ciągu zaledwie jednego miesiąca skurczyła się o 10 tys. osób. Jeśli te proporcje miałyby się utrzymać, to populacja naszego kraju zmniejszy się w ciągu roku aż o 120 tys. osób. Innymi słowy - liczba Polaków zmniejsza się najszybciej od czasu zakończenia II wojny światowej, co będzie miało fatalne skutki nie tylko dla demografii, ale również gospodarki.

Rafał Mundry, uchodzący za naczelnego statystyka polskiego Twittera, na podstawie danych z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), kilka dni temu napisał: "W marcu urodziło się 27 tys. dzieci (rok temu 28,8 tys.). To najsłabszy miesiąc od XII 2015. Odnotowano także 37 tys. zgonów (rok temu 34,1 tys.)".

Przekładając te liczby na procenty i porównując do stanu sprzed roku, można napisać, że w marcu 2020 roku przyszło na świat o 6,25 proc. mniej Polaków niż w marcu 2019 roku. Jednocześnie w marcu tego roku zmarło w naszym kraju o 8,5 proc. więcej ludzi, aniżeli w marcu ubiegłego roku.

Skąd wziął się taki przyrost zgonów w porównaniu do danych z ubiegłego roku? Niewykluczone, że to konsekwencja epidemii SARS-CoV-2 i zachorowań na COVID-19. Dla przykładu w Rzeszowie w marcu nikt oficjalnie nie zmarł z powodu koronawirusa, ale zgonów ogólnie było aż o 38 proc. więcej w porównaniu do marca 2019 roku. W kartach zgonów więcej było takich przyczyn śmierci jak np. zapalenie płuc czy niewydolność oddechowa (źródło: Gazeta Wyborcza).

Pomijając jednak przyczyny zwiększonej liczby zgonów w Polsce warto zauważyć, że tzw. "demograficzne nożyce" rozszerzają się coraz bardziej. Różnica między urodzeniami a zgonami w marcu 2020 roku wyniosła 10 tys. na korzyść zgonów. Innymi słowy - populacja Polski kurczy się najszybciej od czasu zakończenia II wojny światowej, co w perspektywie kolejnych lat będzie miało gigantyczne znaczenie dla gospodarki naszego kraju. Rośnie bowiem grupa Polaków w wieku poprodukcyjnym, na emeryturach i rentach. Jednocześnie spada liczba Polaków w wieku, który pozwala na pracę, a w konsekwencji na generowanie PKB, wpływów podatkowych i zwiększonej konsumpcji. Jeśli trend demograficzny się nie odwróci, albo w miejsce nierodzących się dzieci nie sprowadzimy na stałe imigrantów z zewnątrz, to może się okazać, że nie będzie kto miał pracować na emerytury i renty osób, które pracować już nie mogą. Uwzględniając znaczący wzrost zadłużenia Skarbu Państwa spowodowany epidemią SARS-CoV-2, widmo bankructwa państwa staje się niestety całkiem realne.

Rafał Mundry, nawiązując do kolejnego miesiąca ze spadkiem urodzeń, zauważył jeszcze jedną ciekawą rzecz: "Suma krocząca urodzin za ostatnie 12 miesięcy to 372,2 tys. dzieci. Pierwszy raz spadliśmy do poziomu sprzed 500+. Wróciliśmy do punktu zera".

Warto podkreślić, że w momencie wprowadzania programu 500+ w życie suma krocząca urodzin za 12 miesięcy wynosiła 372,8 tys. dzieci. Po wprowadzeniu 500+ wzrosła w ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy do nieco ponad 400 tys., ale od mniej więcej początku 2018 roku znowu zaczęła spadać. Obecnie wynosi 372,2 tys. i - niestety - nadal się zmniejsza.

Więcej: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Zwi ... olakow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dla tej pani pracy nie ma. Pielęgniarka, która wpadła na trop afery dopingowej, nie ma za co żyć
Pielęgniarka Bogumiła Sawicka powiadomiła agencję antydopingową o stosowaniu zakazanej infuzji przez piłkarzy z Siedlec. Jej życie zamieniło się w piekło. Choć pielęgniarek potrzeba, dla niej miejsca nie ma. Straciła pracę, syna, żyje w strachu.
Obrazek
- Jak dziś było?
- Znowu to samo.
- Nic?
- Nie, byłam w dwóch miejscach. Było zapotrzebowanie, ale jak zobaczyli moje CV, nazwisko, to okazało się, że jednak pracy nie ma. Trochę mam dosyć, to już 11, 12 prób, wszędzie mówią, że pracy nie ma. A ja pytam swoimi kanałami i wiem, że jest.

Pani Bogumiła Sawicka spod Siedlec sprawdziła stan konta. W piątek było jeszcze 36 złotych, teraz kupiła, co trzeba, mleko, chleb, kilka podstawowych produktów. Wszystko, co ma, to 11 złotych. Sprawdza nerwowo stan konta i modli się o pracę.

- Wie pan, ja myślę, że tu, na tym terenie, pracy nie znajdę. Nigdy – mówi.

Zawodnicy są naszprycowani

Wcześniej, w sumie mogła spokojnie żyć, pensja w granicach 2800-4000 i na rynku zapotrzebowanie na pielęgniarki spore. Zwłaszcza teraz w czasach pandemii koronawirusa. W Domach Pomocy Społecznej, gdzie każda para rąk do pracy jest potrzebna do tego stopnia, że pracowników pod przymusem trzeba ściągać, wybucha nawet potężna afera, że zmusza się do pracy samotne matki. A ona nie chce pod przymusem. Ona chce pracować. - Chcę odzyskać pracę, syna i dobre imię – mówi.

Wszystko zaczęło się w październiku 2019 roku. Wtedy pani Bogumiła zadzwoniła do agencji antydopingowej i poinformowała, że zawodnicy Pogoni Siedlce są szprycowani, a ona jest jedną z pielęgniarek, która w tym uczestniczy.

Więcej: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna ... ngowej-nie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Koronawirus w Polsce. "Nie musicie bić braw, jest coś ważniejszego". Ratownik ma ważny apel
- My nie jesteśmy bohaterami. Tutaj nie ma żadnego bohaterstwa, jest obowiązek - mówi WP ratownik Piotr Chudy o walce personelu medycznego z koronawirusem. Ma ważny apel. - Nie musicie bić braw. Wystarczy, że będziecie nas szanować - dodaje. Jak mówi, coraz częściej personel medyczny spotyka się z hejtem.
Obrazek
Piotr Chudy pracuje w szpitalu w Rawiczu. W pogotowiu działa od ponad 20 lat. Jest na pierwszej linii frontu w walce z koronawirusem. - Walczymy nie tylko z koronawirusem. My, personel medyczny, walczymy też teraz o nasz byt i szacunek - mówi Piotr Chudy w rozmowie z Wirtualną Polską. Kilka dni temu opublikował w mediach społecznościowych film, na którym pyta: "Co się z wami dzieje?". - Nie ma już szacunku. Tylko jad, jad i jeszcze raz jad - dodaje.

- Z całej Polski napływają doniesienia o pielęgniarkach, ratownikach, lekarzach, którzy stykają się z agresją, głównie słowną. Z brakiem szacunku. Jestem człowiekiem starej daty i gdzieś, gdzie krzywda dotyka koleżankę czy kolegę po fachu, czuję się tak, jakby to dotykało mnie. W którą stronę idziemy? Czy aż tak bardzo nas nienawidzicie za to, co robimy? My walczymy o was i dla was - mówi WP.

Koronawirus w Polsce. "Obawiam się. Jedna osoba wystarczy"

Ratownik opowiada, że taka sytuacja dotknęła również jego, pośrednio. - Jednego dnia stałem w kolejce przed marketem i słyszałem rozmowę dwójki osób na mój temat. Przebiegała tak: "a on czego tu szuka, niech wraca do szpitala, tam jest jego miejsce". W tej rozmowie były też przekleństwa - opowiada. Z bezpośrednim atakiem słownym spotkała się natomiast jego żona. - Zwróciła uwagę w markecie, by ludzie przestrzegali odległości między sobą. Ktoś spytał – a co się pani tak mądrzy. Poinformowała, że jest pielęgniarką. Usłyszała – wyp... do szpitala. Tak się do nas zwracają - dodaje Piotr Chudy.

Zauważa, że w taki sposób często zachowują się osoby starsze. - To ludzie, którzy dużo przeżyli. Skoro oni tak się zachowują, to jak mają się zachowywać młodzi? Od kogo mają brać przykład? - pyta ratownik.

- Oczywiście, to może nie być nagminne zachowanie, to mogą być jednostkowe przypadki. Ale od jednostki się zaczyna. W takim tłumie, w którym rządzi strach i panika, to wystarczy. A ja chcę zadziałać prewencyjnie. Wszystko po to, aby to się nie zaczęło dziać na większą skalę. Tego bardzo się obawiam - dodaje Piotr Chudy.

Koronawirus w Polsce. "Nie jesteśmy bohaterami"

Ratownik podkreśla: - My nie jesteśmy bohaterami. Nie cierpię tego słowa. Jak ktoś tak mówi, dostaję gęsiej skórki. Tutaj nie ma żadnego bohaterstwa, to jest obowiązek.

- Nikt nie musi nam bić braw, wystarczą proste gesty, "dziękuję", pomachanie ręką. I nie traktowanie nas jak osób trędowatych. Naprawdę dużo nie trzeba. Odrobina człowieczeństwa wystarczy. My chcemy po prostu czuć się bezpiecznie - podsumowuje Piotr Chudy.

źródło + video : https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-w- ... 846415489a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Bal na Titanicu: Najpierw wypłacają hojne "14-nastki", a potem popadają w potężne kłopoty finansowe
Obrazek
Polskie górnictwo państwowe miało kilka tłustych lat (wielomilionowe zyski) na to, aby dokonać istotnych reform i zagwarantować sobie rentowność w sytuacji zmniejszającego się zapotrzebowania na polski węgiel. Niestety zrobiono niewiele, by czas kryzysu przejść bezpiecznie i zachować ciągłość produkcji. Państwowa Polska Grupa Górnicza (PGG) jeszcze w lutym hojnie wypłacała pieniądze na dodatkowe wynagrodzenia (wydała 389 mln zł na "czternastki"), a dwa miesiące później ogłosiła, że z powodu dramatycznej sytuacji zawiesza wykonywanie kontraktów. Bal na Titanicu?

Polski węgiel stał się mało atrakcyjny z punktu widzenia cenowego. Surowiec ten sprowadzany ze wschodu, czy nawet z Ameryki Południowej może być znacznie tańszy od węgla wydobywanego w rodzimych kopalniach. Wszystko przez spadające zapotrzebowanie światowej gospodarki na węgiel (podaż większa niż popyt) oraz wysokie koszty wydobycia "czarnego złota" w polskich (państwowych) kopalniach.

Koszty te są windowane między innymi przez rozbudowane przywileje płacowo-kadrowe, wysuwane przez dziesiątki górniczych związków zawodowych, na które strona rządowa (będąca de facto właścicielem kopalni państwowych), za pośrednictwem zarządów spółek węglowych, się zgadza.

Polska Grupa Górnicza (PGG), czyli największa w Europie spółka wydobywająca węgiel, która jest kontrolowana przez państwo, jak tlenu potrzebuje dziś pieniędzy na to, aby dalej móc funkcjonować. Z tego punktu widzenia decyzję o tym, aby w lutym wypłacić górnikom "czternastki" można porównać do obcięcia gałęzi, na której się siedzi. Przypomnijmy - PGG wydała wówczas na ten cel aż 389 mln zł! Zaledwie dwa miesiące później zarząd PGG, z uwagi na dramatyczną sytuację finansową, zawiadomił współpracujące z PGG firmy o wystąpieniu tzw. "siły wyższej" i zapowiedział, iż od 1 maja zawiesi wykonanie części kontraktów na roboty zlecone w kopalniach oraz na dzierżawę maszyn i urządzeń górniczych. Teraz zaś walczy ze związkami zawodowymi o skrócenie tygodnia pracy o jeden dzień i zmniejszenie wynagrodzeń o 20 proc. na okres 3 miesięcy. Bez tego PGG prawdopodobnie nie uda się uratować z powodu rosnących w zastraszającym tempie strat finansowych. Tymczasem centrale związkowe warunkują udzielenie zgody na cięcia od otrzymania od strony rządowej gwarancji, że PGG będzie funkcjonowała w obecnym kształcie jeszcze przez... 10 lat (sic!).

Titanic tonie, ale bal na jego pokładzie trwa w najlepsze. Polskie górnictwo węgla kamiennego w latach 2017 - 2018 wygenerowało blisko 4 miliardy złotych zysku na czysto. Niestety, wiele wskazuje na to, że czas prosperity nie wykorzystano należycie, aby zabezpieczyć się przed skutkami obecnego kryzysu i zagwarantować ciągłość produkcji. Interesy związków zawodowych okazały się być ważniejsze od interesów państwa, które - będąc właścicielem kopalni -modelowo dało się rozegrać niewielkiej, lecz niesamowicie roszczeniowej grupie etatowych związkowców.

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Pol ... tanicu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
INO

Masakra. Ona jest niepowtarzalna w swojej głupocie. KONIEC, KROPKA..PL
--------------------------------
Pytamy

Czy ktoś może sprawdzić kto podpisał i czy podpisał dyplom ukończenia studiów.
-------------------------------
muj bosze

Komorowski przy Gosi to byl gigant intelekt…ta kobieta to jest czarna rozpacz, w ciagu dnia kilka sprzecznych przekazów w tej samej sprawie…dramat, nic dziwnego, że PO chce zablokowac wybory
=========================
To jest po prostu niepoważne! Kidawa-Błońska znów kluczy ws. wyborów: To co jest pewne to to, że ja kandyduję
Obrazek
Poczekajmy do 7 maja, kiedy Sejm może zająć się ustawą ws. głosowania korespondencyjnego; wierzę, że opozycja doprowadzi do zmiany terminu wyborów i nie odbędą się w maju, jeżeli będzie inaczej, to będzie mój komunikat - powiedziała kandydatka KO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska.

Majowe wybory? „Nie startuję”


Kidawa-Błońska zadeklarowała wcześniej we wtorek, odpowiadając na pytania, czy zrezygnuje ze startu w wyborach, jeśli ustawa o głosowaniu korespondencyjnym wejdzie w życie, że w wyborach 10 maja nie weźmie udziału. Na kolejnej konferencji była dopytywana, jak formalnie to wycofanie z wyborów miałoby wyglądać.

Kandydatka KO powiedziała, że na razie nie wiemy, kiedy będą wybory i nie wiemy, na jakich warunkach będą wybory, „bo tak naprawdę nie ma żadnej ustawy, która to reguluje, bo ona dopiero jest w Senacie, nie jest jeszcze przyjęta przez Senat”.

Nie znamy daty wyborów i tak naprawdę jedno co jest pewne to to, że ja kandyduję w wyborach i jedno co jest pewne, że kandyduje w wyborach, które będą w terminie bezpiecznym dla Polaków i przeprowadzonych przez PKW. Zobaczymy, co się wydarzy 7 maja, bo wierzę, że opozycja doprowadzi do zmiany terminu wyborów i przeprowadzenia ich w normalny sposób

—mówiła Kidawa-Błońska.

We wtorek ustawą ws. głosowania korespondencyjnego zajmują sę trzy połączone senackie komisje, posiedzenie Senatu jest zaplanowane na 5 i 6 maja.

Wicemarszałek Sejmu dodała, że będzie brała udział w debatach i będzie tłumaczyła, dlaczego te wybory nie mogą odbyć się w maju.

Jeżeli wybory 10 maja miałyby być przeprowadzone i w takiej formule, którą proponuje PiS takiej pseudousłudze pocztowej, w takich wyborach nie biorę udziału, ale ponieważ wszyscy wiedza, że jestem optymistką, czekajmy na 7 maja

—powtarzała.

Na ostateczny komunikat jeszcze poczekamy

Kidawa-Błońska była dopytywana, czy jeżeli Sejm odrzuci ewentualny sprzeciw Senatu wobec ustawy ws. głosowania korespondencyjnego, to czy wtedy złoży wniosek do PKW o wykreślenie jej z listy kandydatów.

Poczekajmy na 7 maja, nie po to tak ciężko pracujemy wszyscy posłowie i politycy opozycji, żeby teraz mówić, że przegramy, bo ja wierzę, że wygramy i że wybory w maju nie będą. A wtedy, jeżeli zdarzyłoby się takie nieszczęście, w co nie wierzę, będzie mój komunikat

—powiedziała Kidawa-Błońska.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/497837-to ... na-kluczyc
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

PiS zakiwał się w sprawie wyborów: Zablokowali tryb normalny, a nie mają jeszcze trybu kopertowego
Obrazek
PiS zablokował możliwość przeprowadzenia wyborów 10 maja 2020 r. w normalnym trybie. Powodem jest wprowadzenie w życie art. 102 z "Tarczy 2.0", który zawiesza stosowanie niektórych przepisów kodeksu wyborczego (bez których przeprowadzenie wyborów jest niemożliwe). Jednocześnie istnieje duże prawdopodobieństwo, że PiS-owi nie uda się przeforsować ustawy, która umożliwi organizację wyborów w trybie "kopertowym". Efekt? Za chwile możemy się obudzić w rzeczywistości chaosu konstytucyjnego, dla którego jedynym rozwiązaniem będzie wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Nie ulega wątpliwości, że głównym celem ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 roku o "szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2" (dalej: "Tarcza 2.0") była pomoc przedsiębiorcom, którzy z powodu epidemii utracili możliwość prowadzenia normalnej działalności. Niejako "przy okazji" rządzący przemycili w tej ustawie art. 102, który na czas obowiązywania stanu epidemii w sposób istotny ograniczył stosowanie Kodeksu wyborczego w zakresie organizacji wyborów prezydenckich.

O czym dokładnie mowa we wspomnianym art. 102 "Tarczy 2.0"? Otóż zakazuje on głosowania korespondencyjnego, głosowania przez pełnomocnika, ale przede wszystkim odbiera on kompetencje Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) do ustalenia wzoru karty do głosowania i zarządzania przez nią druku tych kart.

Wspomniane kwestie zostały uregulowane w uchwalonej przez Sejm 6 kwietnia br. ustawie o "szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 roku". Problem w tym, że o ile ustawa "Tarcza 2.0" wraz z art. 102 obowiązuje (została podpisana przez prezydenta i weszła w życie), o tyle ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów na prezydenta jest jeszcze procedowana przez Senat i nie ma pewności, że ostatecznie zostanie ona uchwalona w kształcie zaproponowanym przez PiS. Może się okazać, że zdominowany przez opozycję Senat odrzuci wspomnianą ustawę, a w Sejmie partia Kaczyńskiego nie będzie miała większości, aby odrzucić weto Senatu.

Efektem powyższego będzie sytuacja, w której 10 maja nie będzie można przeprowadzić wyborów w normalnym trybie (głosowanie w lokalach wyborczych), bowiem art. 102 "Tarczy 2.0" odebrał PKW kompetencje do ustalenia wzoru karty do głosowania i zarządzania przez nią druku tych kart. Jednocześnie nie będzie ustawy umożliwiającej głosowanie "kopertowe".

W takich okolicznościach jedynym wyjściem z sytuacji będzie ogłoszenie jednego ze stanów nadzwyczajnych, o których mowa w konstytucji (tj. stanu klęski żywiołowej lub stanu nadzwyczajnego). Wprowadzenie takiego stanu w życie pozwoli legalnie przełożyć termin wyborów na trzy miesiące po zakończeniu stanu nadzwyczajnego. Jednocześnie uruchomi lawinę wniosków o wypłatę odszkodowań od Skarbu Państwa za straty majątkowe powstałe w następstwie ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu nadzwyczajnego, czego PiS panicznie się boi (co prawdopodobnie jest przyczyną, dla której stan nadzwyczajny oficjalnie nie został jeszcze wprowadzony). Odszkodowania od Skarbu Państwa będzie można żądać na podstawie ustawy z dnia 22 listopada 2002 r. o "wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela".

Wiele wskazuje na to, że w zakresie organizacji wyborów prezydenckich PiS zakiwał się we własnej grze. Aby uchronić kraj przed chaosem konstytucyjno-prawnym będą musieli stanąć oko w oko z tym, przed czym zaciekle się bronili, tj. wprowadzić stan nadzwyczajny. No chyba, że uda im się przeforsować opcję wyborów "kopertowych", ale ich wynik będzie przez wszystkich kwestionowany, na czym ucierpi autorytet tak wybranego prezydenta, jak i całego państwa. Jedynym słowem - i tak źle, i tak niedobrze.

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Czy ... yborow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
kips

Dla mnie mogą zniknąć i galerie i te szmateksy. Jeżeli chodzi o galerie, to żadnej innowacyjności - wszędzie to samo, chińska rozmiarówka i panie ekspedientki z miną hrabiny de Obrażelon na Toutte le Monde.
------------------------------
Te galerie

Pozamykac i nigdy juz nie otwierać
------------------------------
new reality

Już niebawem wypacykowane lale z galerii będą szukać pracy
===============================
Część sklepów Reserved zniknie z galerii. Przez epidemię LPP wypowiada umowy najmu
Właściciel Reserved zdecydował o odstąpieniu od części umów najmu zawartych z galeriami handlowymi. Decyzja dotyczy ok. 30 proc. powierzchni handlowej wykorzystywanej przez spółkę LPP.
Obrazek
W środę LPP rozpoczęło przekazywanie poszczególnym wynajmującym stosownych oświadczeń. Spółka chce zrezygnować z umów, które dotyczą 29,5 proc. wykorzystywanej przez nią powierzchni handlowej. LPP jest właścicielem takich marek jak Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay.

- Wobec zaistniałych okoliczności spowodowanych pandemią COVID-19 wykonywanie umów, o których mowa na dotychczasowych warunkach jest trwale niemożliwe, co uzasadnia skorzystanie przez LPP z przysługujących uprawnień – napisano w oświadczeniu.

Jednocześnie LPP wyraża gotowość do podjęcia z galeriami handlowymi rozmów na temat nowych umów, zawierających warunki adekwatne do nowych okoliczności.

LPP poinformowało, że celem tych działań jest adaptacja warunków sprzedaży w galeriach handlowych do bezprecedensowych zmian wywołanych epidemią oraz wprowadzonymi ograniczeniami w handlu.

Zdaniem LPP, zniesienie zakazu handlu nie hamuje ryzyka długotrwałego spadku zainteresowania klientów zakupami w galeriach handlowych, co negatywnie i długotrwale wpłynie na poziomy przychodów po zniesieniu zakazu.

Co więcej, LPP uważa, że przewidywane ograniczenia w postaci montowania w galeriach handlowych kamer termowizyjnych z pomiarem temperatury i segregacją klientów na różne grupy ryzyka: czerwoną, żółtą i zieloną, ostrzeżenia z megafonów o ryzyku COVID-19, obowiązek dokonywania zakupów w maseczkach i gumowych rękawiczkach ograniczających swobodne dotykanie i przymierzanie towarów, a także ograniczenia co do liczby klientów w sklepie i galerii handlowej powoduje, że rzeczywistość handlowa będzie zupełnie inna.

Zdaniem spółki, uzasadnia to od strony prawnej odstąpienie od dotychczasowych umów. Wymusza też głęboką zmianę modelu biznesowego sklepów funkcjonujących w galerii handlowych i samych galerii handlowych oraz określenie nowych warunków ewentualnej współpracy.

W oświadczeniu LPP wyjaśniło, dlaczego poinformowało o decyzji dopiero w czwartek. Zrobiono to z uwagi na rozciągnięcie w czasie procesu sporządzenia i dostarczenia właścicielom poszczególnych galerii handlowych oświadczeń o odstąpieniu od umów najmu.

Zdaniem LPP, natychmiastowe przekazanie decyzji do publicznej wiadomości rodziło ryzyko utrudniania przez właścicieli galerii handlowych skutecznego doręczenia oświadczeń o odstąpieniu od umów, co mogłoby znacząco utrudnić cały proces. Ujawnienie informacji o decyzji LPP odnośnie odstąpienia od umów najmu przed doręczeniem oświadczeń właścicielom galerii mogłoby niekorzystnie wpłynąć na skuteczność złożenia oświadczeń o odstąpieniu.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w środę, że w drugim etapie znoszenia ograniczeń w handlu otwarte zostaną obiekty handlowe o powierzchni sprzedaży powyżej 2 tys. m kw., czyli centra handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe. Będą one otwarte od 4 maja, ale z zachowaniem reżimu sanitarnego oraz limitu osób.

źródło: https://www.money.pl/gielda/czesc-sklep ... 0785a.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Krok w tył w sprawie pracowników transgranicznych
- Osoby pracujące lub uczące się tuż za granicą – pracownicy, studenci i uczniowie transgraniczni, od dnia 4 maja będą mogli wrócić do pracy i nauki; nie będą musieli przechodzić obowiązkowej, 14-dniowej kwarantanny - poinformował w czwartek na Facebooku premier Mateusz Morawiecki.
Obrazek
Premier podkreślił, że decyzję podjęto po głębokich analizach epidemiologicznych we współpracy z rządami w Berlinie i Pradze oraz po konsultacjach z samorządami.

"Przyrost nowych zakażeń jest relatywnie niski i stabilny. Nie wygraliśmy z epidemią, ale mamy ją w coraz większym stopniu pod kontrolą. Możemy więc działać bardziej zdecydowanie, aby życie gospodarcze mogło znowu zacząć nabierać tempa" - napisał Morawiecki.

Zastrzegł przy tym, że przedwczesne otwarcie granic to duże ryzyko. "Wyważenie interesu ekonomicznego pracowników transgranicznych i bezpieczeństwa waszych wspólnot samorządowych, to spacer po linie. W żadnym wypadku nie możemy stracić równowagi. Priorytetem jest bezpieczeństwo ludzi. Jeśli dopuścimy do reaktywacji wirusa na terenach przygranicznych zaprzepaścimy to co udało się dotychczas osiągnąć" - wskazał szef rządu.

Więcej: https://biznes.interia.pl/praca/news-kr ... ce=special
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Numery rejestracyjne pojazdów to dane osobowe?
Uważasz, że twoje życie stało się monotonne? Myślisz, że zjadłeś wszystkie rozumy, wszystko już wiesz, na wszystkim się znasz? Potrzebujesz zastrzyku adrenaliny? W takim razie zajmij się interpretowaniem przepisów RODO, a jeżeli czujesz, że jest to zadanie ponad twoje siły i możliwości intelektualne, przeczytaj, jak czynią to inni.
Obrazek
Oto prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych uznał, że "numery rejestracyjne pojazdów silnikowych to dane osobowe, takie same jak numer PESEL czy adres e-mail, w związku z czym powinny podlegać analogicznej ochronie, respektującej obowiązki wynikające z RODO." W ten sposób zaprzeczył ubiegłorocznemu orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjny, który stwierdził, że numery rejestracyjne identyfikują pojazd, a nie osobę, dlatego nie można uznać ich za dane osobowe.

Wyrok NSA miał związek ze sporem co do legalności wpisywania numeru rejestracyjnego auta przy dokonywaniu opłaty w parkomacie.

I bądź tu mądry szary człowieku. Wydaje się, że rację ma jednak sąd. Jeżeli bowiem przyjmiemy, jak chce UODO, że numery rejestracyjne "stanowią informację, za pośrednictwem której możliwe jest zidentyfikowanie osoby fizycznej, będącej właścicielem pojazdu", wówczas należałoby zapytać, dlaczego inne przepisy prawa nakazują wyposażanie owych pojazdów w widoczne dla każdego tablice rejestracyjne? Dbanie o ich czytelność i czystość.

Więcej: https://motoryzacja.interia.pl/wiadomos ... Id,4465506
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W schronisku zabrakło psów do adopcji. Ludzie coraz częściej pomagają bezdomnym zwierzętom
Obrazek
W czasie epidemii koronawirusa więcej ludzi chce adoptować zwierzę – przyznają przedstawiciele małopolskich schronisk. W Starym Sączu zainteresowanie przygarnięciem zwierzaka wzrosło do tego stopnia, że w miejscowym schronisku zabrakło psów.

W ostatnich tygodniach więcej zwierząt z naszego schroniska znajduje dom

– powiedział Szymon Ziemka z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (KTOZ), które prowadzi schronisko. Jego zdaniem zjawisko to może wiązać się z izolacją społeczną wymuszoną przez epidemię. Zdaniem psychologów zwierzę może działać jak antydepresant, być doskonałym towarzyszem, zwłaszcza dla osoby samotnej. W Krakowie w ostatnich tygodniach dom znalazły nie tylko nie tylko zdrowe zwierzęta, ale też chore, stare i wymagające opieki.

W gminnym schronisku dla psów w Starym Sączu zainteresowanie adopcją okazało się tak wielkie, że zabrakło czworonogów.

Odkąd weszły obostrzenia zakazujące zgromadzeń i ograniczające poruszanie się w przestrzeni publicznej, rzeczywiście zaczęliśmy otrzymywać więcej zapytań o zwierzęta

– powiedział Tadeusz Pasiut z tamtejszego schroniska. Przyznał, że wraz z łagodzeniem obostrzeń zainteresowanie zwierzętami powoli spada.

Jeszcze tydzień temu w starosądeckim schronisku nie było żadnego psa do adopcji. W tej chwili są już dwa psy – jeden trafił do ośrodka w ubiegłym tygodniu, jeden w tym. Na pierwszego z nich czeka już opiekun, stan zdrowia i gotowość do adopcji drugiego są weryfikowane.

Na co dzień jednorazowo w starosądeckim schronisku czeka na adopcję od 8 do 12 psów.

Staramy się jak najszybciej, do dwóch tygodni, znaleźć dla nich dom i przeważnie się to udaje

– powiedział Pasiut.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że koty i psy nie przenoszą koronawirusa.

źródło: https://niezalezna.pl/326956-w-schronis ... zwierzetom
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Grób tanio kupię. "Babcia wzięła wtedy 1800 zł. Teraz to byłoby 50 tys. zł"
45-50 tys. zł – tyle można zarobić, sprzedając grób na krakowskich Rakowicach. Za miejsce pochówku na stołecznym Cmentarzu Wolskim można dostać 20-25 tys. zł. Dla wielu osób sprzedaż rodzinnej mogiły to sposób na znaczące podreperowanie domowego budżetu. A chętnych – zarówno sprzedających, jak i kupujących – nie brakuje.
Obrazek
"Miejsce na grobowiec odstąpię na Starym Cmentarzu w Dąbrowie Górniczej. (…) Cena 30 tys. zł", "Lublin. Miejsce na cmentarzu Kalina odstąpię. 12 000 zł", "Odstąpię/sprzedam miejsce na cmentarzu przy ul. Unickiej. Grób 6-cio pokładowy. Więcej informacji pod nr tel. 602… 20 000 zł".

Takich anonsów na stronach internetowych z ogłoszeniami jest mnóstwo. Groby, których cena waha się od ok. 1000 zł do 50-60 tys. zł, można kupić zarówno w małych miasteczkach i wsiach, jak i w dużych miastach wojewódzkich. Mimo że sprzedaż grobu jest niezgodna z prawem, handel mogiłami kwitnie. Dlaczego?

– Na większości miejskich, zabytkowych cmentarzy nie ma po prostu nowych miejsc pochówku, nekropolie są de facto zamknięte i brakuje możliwości tworzenia na nich nowych grobów – tłumaczy pracownik cmentarza na krakowskich Rakowicach. Tymczasem wiele osób, zwłaszcza przyjezdnych, chciałoby móc pochować swoich bliskich w centrum miasta, bo właśnie tam często znajdują się stare, zabytkowe i w opinii wielu osób "dodające prestiżu" cmentarze.

Więcej: https://kobieta.wp.pl/grob-tanio-kupie- ... 808494721a
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot], Google [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM