Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

w-net

wladek....wladek...wladziu....ale ci sie juz popieprzylo w tym lbie

----------------------------

tad

Pod sad chuligana, brawo policja.Tak trzymac. Ekspresowe sady i wysokie grzywny

---------------------------

katarzyna


Ta furia jest chyba efektem,że dobrali się do jego kasy i słusznie,a on sam wygląda jak taka stara "przypudrowana pudernica z burdelu",która wrzeszczy mieli gwałcić i nie gwałcą!

=========================

Nocna furia Frasyniuka po działaniach policji: "Jarek, szczujesz ludzi na ludzi. Nie darujemy ci tego! Plujesz w twarz swojemu bratu!"
Obrazek
Plujesz w twarz swojemu bratu, plujesz w twarz polskiej Solidarności!

— krzyczał do Jarosłąwa Kaczyńskiego Władysław Frasyniuk, były działacz opozycji w PRL po tym, jak policja siłą usunęła go z blokady miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu. Policja zapowiada wnioski o ukaranie uczestników kontrmanifestacji.
Frasyniuk w emocjonalnej wypowiedzi zwrócił się - późnym wieczorem, na krótkiej konferencji prasowej - bezpośrednio do prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Jarek, widziałeś te filmy? Widziałeś? Byłeś kiedyś w takiej sytuacji? Ja już jestem kolejny raz. Zastanów się co robisz. Dewastujesz polskie państwo. Dewastujesz państwo prawa. Dewastujesz nasz szacunek dla Lecha Kaczyńskiego. Lech Kaczyński, gdyby żył, byłby po tej stronie. Lech Kaczyński nie pozwoliłby na to, co ty wyprawiasz z policją. Szczujesz tych młodych ludzi na obywateli polskiego państwa. Skandal

— powiedział Władysław Frasyniuk.

Szczujesz ludzi na ludzi. Nie darujemy ci tego! Plujesz w twarz swojemu bratu, plujesz w twarz polskiej Solidarności

— zakończył.

Rzecznik KSP Mariusz Mrozek powiedział, że w trakcie przemarszu uczestników legalnego zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu pod Pałac Prezydencki, kilkadziesiąt osób usiadło na jezdni, próbując w ten sposób zakłócić demonstrację.

Policja wzywała ich do rozejścia, jednak to nie poskutkowało. Następnie funkcjonariusze przenosili te osoby z jezdni, wśród nich był Władysław Frasyniuk.

„Wobec kilkudziesięciu osób, które zakłóciły obchody, zostaną skierowane wnioski do sądu o ukaranie” - poinformowała w sobotę wieczorem policja.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/343772-noc ... jemu-bratu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ukraińcy ratują nas przed katastrofą
Obrazek
Gdyby nie było Ukraińców, polska gospodarka już teraz by stanęła – mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w rozmowie z Błażejem Torańskim

Błażej Torański: Ukraińcy łatają dziury na polskim rynku pracy?

Cezary Kaźmierczak:
Zdecydowanie. Potwierdzają to wszystkie dane statystyczne. Pracuje ich w Polsce około miliona, przytłaczająca większość legalnie. Mimo tego mamy najniższe w niepodległej Rzeczpospolitej bezrobocie: 7,7 proc.

Tak dobrze na rynku pracy nie było od 26 lat. Ale z raportu Work Service wynika, że nadal 33 proc. przedsiębiorstw ma w Polsce problemy ze znalezieniem pracowników, chociaż w ubiegłym roku napłynęło do Polski 1,3 mln cudzoziemców, głównie Ukraińców. „4 na 10 firm, chcąc obsadzić zalegające wakaty, będzie sięgać po kandydatów z Ukrainy” – napisano w raporcie. Taki jest trend?

Gdziekolwiek nie pojadę, przedsiębiorcy mówią głównie o tym. Ale czy sięgną po Ukraińców? Właściciele firm to są takie „zwierzęta” (śmiech), że mało się zastanawiają, czy zatrudnią Ukraińca czy Białorusina. Chodzi im o wykonanie konkretnej roboty. Sięgają jednak po Ukraińców, bo oni mają bardzo dobrą reputację. (...)

Mówił pan, że pracodawcom jest wszystko jedno, kogo zatrudnią. Ale czy nie mają większego przekonania do Ukraińców z powodu bliskości kulturowej? Sympatie społeczno-polityczne nie odgrywają żadnej roli?

Być może u niektórych przedsiębiorców tak. Pierwszym czynnikiem determinującym jest jednak potrzeba wykonania konkretnej pracy, a drugim – reputacja. Przeprowadziłem setki rozmów z pracodawcami albo ekspertami na konferencjach. O Ukraińcach i Białorusinach nie usłyszałem ani jednej opinii negatywnej. Trzecią grupą imigrantów zarobkowych w Polsce są Wietnamczycy. Oni jednak pracują u siebie.

Zatrudnia się już w Polsce ukraińskich informatyków, lekarzy, artystów czy wciąż tylko pielęgniarki?

Niedawno widziałem w telewizji program o tym, że zamknięty zostanie jakiś szpital, bo brakuje pielęgniarek. To jest katastrofa, a tymczasem Polska nie honoruje ukraińskich dyplomów pielęgniarek. To jest absurd, ale z tego powodu zatrudniać ich nie możemy. W innych branżach, jeśli nie będzie bariery językowej, w razie potrzeby będziemy zatrudniać Ukraińców. I nie dlatego, że są tańsi. Padają takie zarzuty, że oni z tego powodu odbierają pracę Polakom. To nie jest prawda. Owszem, są tańsi, jak zatrudnia się jedną osobę, dwie. Wielkie firmy, które chcą zatrudnić 50-100 pracowników, szukają Ukraińców przez agencje pracy, choćby takie jak Work Service i płacą za nich nawet 25 zł za godzinę! W tej sumie jest prowizja dla agencji, sięgająca czasami 10 zł. W zależności od umowy agencje kwaterują pracowników, zapewniają im wyżywienie i dowóz do pracy. W powiatach o wyższym bezrobociu takie stawki są atrakcyjne także dla Polaków. Ale społeczeństwo polskie jest już na tyle zamożne, że Polacy w pewnych zawodach pracować nie chcą i tę lukę właśnie wypełniają Ukraińcy.

Podejmują się zajęć, jakich przed laty podejmowali się Polacy w Europie Zachodniej. Czy otwartość na imigrantów to przyszłość polskiego rynku pracy?

Polska jest w stanie katastrofy demograficznej. Politycy udają, że tego nie widzą. Jeśli idzie o współczynnik dzietności, mamy 214. pozycję na świecie na 224 kraje świata. Do 2020 r., czyli wkrótce, zabraknie nam miliona rąk do pracy. Do 2050 r. – wedle wszystkich prognoz demograficznych – pięciu milionów! Gdyby nie było Ukraińców, polska gospodarka już teraz by stanęła.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/37436- ... katastrofa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

isia

To psychologicznie uzasadnione. Kanalia, która wie, że postępuje jak kanalia próbuje to wypierać ze świadomości, stając się jeszcze większą kanalią. Do tego rozbabrane życie prywatne, różne świństewka, ojciec tłumok i mamy pełen obraz frustracji.


----------------------

jan

Ten osobnik MS (celowo nie wymieniam nazwiska bo się go brzydzę) jest albo totalnie głupi, albo totalnie wyrachowany i wredny co tym gorzej o nim świadczy.


------------------------

wojtek

Panie Stuhr kiedy siada się do komputera wypada być trzeźwym !!!! Pan kojarzy mi się z 3 P co oznacza: PROFAN
PROSTAK PARWENIUSZ!!!Kolejność dowolna?
mu ohydne zachowanie[/b][/color][/size][/center]
Obrazek

Wczoraj „Wiadomości” TVP przypomniały materiał, w którym Maciej Stuhr podczas gali rozdania Polskich Nagród Filmowych „Orły” urządzał sobie skandaliczne „żarty” na temat katastrofy smoleńskiej. Przypomnienie ohydnych dowcipasów najwyraźniej nie było aktorowi w smak, bo zareagował wpisem równie paskudnym jak jego „żarty” ze Smoleńska.

– Chciałbym być dobrze zrozumiany. Aktorzy drugiego planu to nie jest jakaś armia artystów wyklę... przeklętych. Aktor drugiego planu to nie jest ktoś, kto gdzieś tam się wałęsa... pałęta. Aktor i aktorka drugiego planu to nie jest ktoś, na czym stoi film jak na oponce... opoce. Przepraszam, bo miło być poważnie, a państwo mają... tu polew – mówił rok temu Maciej Stuhr podczas gali rozdania Orłów, a rozbawiony tłum rechotał po każdym z „żartów”.

Wczoraj, przy okazji materiału dotyczącego zakłócania kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, Krzysztof Ziemiec w „Wiadomościach” przypomniał o szyderstwach Stuhra. W odpowiedzi aktor .
Szanowny Panie Krzysztofie Ziemcu, drogie Wiadomości! We wczorajszym wydaniu po raz kolejny przypomnieliście mój żart o Tupolewie. Mam wrażenie, że po raz kolejny bez zrozumienia. Czy naprawdę myślicie Państwo, że stroiłem sobie żarty z ofiar katastrofy? Otóż muszę Was rozczarować: NIE! Chylę nad nimi głowę i modlę się za nich do Pana Boga

– napisał Stuhr. Przez chwilę można było łudzić się, że przypomniany materiał wzbudził w aktorze wyrzuty sumienia i ma zamiar wytłumaczyć się z haniebnych żartów. Jednak to, co napisał dalej, rozwiewa wszelkie wątpliwości co do intencji Stuhra.

Mój żart został wymierzony w tych wszystkich, z ministrem Macierewiczem i posłem Kaczyńskim na czele, którzy od siedmiu lat, niemal codziennie, gwałcą pamięć tych ofiar opowiadając o sztucznej mgle, ofiarach które przeżyły katastrofę, strzałach, trotylu, płonących samolotach w locie, czy wybuchach termobarycznych. Tupolew – Smoleńsk – Smoleńsk – Tupolew i tak w kółko, byle tylko zbijać polityczny kapitał. To Was nie bulwersuje, tylko żarty. Czymże są żarty wobec tego skur... stwa?

– zabluzgał na zakończenie. Tylko czy po człowieku, który pozwala sobie na ohydne „żarciki” z tragedii smoleńskiej można spodziewać się czegoś innego?

źródło:
http://niezalezna.pl/100346-stuhra-musi ... zachowanie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Służby specjalne PRL mogły stworzyć internet, zanim wymyślili go Amerykanie? Historia powstania bazy PESEL [FORMAT C:]
Obrazek
Polska już na początku lat 70. Stworzyła jeden z najlepszych na świecie systemów ewidencji ludności. Wokół PESEL-u do dziś krążą legendy. Miał być narzędziem wykorzystywanym przez SB, posłużyć do stworzenia internetu zanim jeszcze na ten pomysł wpadli Amerykanie. Jak było naprawdę?

Działający do dziś system PESEL jest jednym z najstarszych wciąż wykorzystywanych. Historia jego powstania pełna jest ciekawych faktów, tajemnic, a nawet mitów i sporów.

W roku 1970 w planie pięcioletnim zapisano stworzenie systemu ewidencji ludności. Pomysł wprowadzenia takiego systemu podpatrzono u Szwedów. Oni jednak opracowanie swojego rozwiązania przewidzieli na dwadzieścia lat. Pomimo sześciokrotnie mniejszej populacji.

Polskie władze szybko doszły do wniosku, że oprócz normalnych funkcji, takich jak przyspieszanie pracy urzędów i zbieranie informacji potrzebnych do zarządzania krajem, do systemu można wprowadzić też elementy ułatwiające kontrolowanie czy też inwigilowanie społeczeństwa.

Policzyć magistrów

Najpierw postanowiono zewidencjonować osoby z wyższym wykształceniem. Impulsem do tego były m.in. wydarzenia marcowe. Strajk studentów w roku 1968 przekonał władze, że inteligencję trzeba mieć pod kontrolą.

Do zrealizowania m.in. tego celu w roku 1973 uruchomiono program MAGISTER. Pięć lat po wydarzeniach marcowych. Źródłem informacji, które trafiały do systemu były wielostronicowe ankiety, które zatrudnieni wypełniali podejmując pracę. Programem było objętych aż 60 tys. zakładów. Ankietowani, z tytułem co najmniej magistra, musieli szczegółowo opisać swoją karierę zawodową, edukację, majątek, zadeklarować chęć zakupienia samochodu, chęć posiadania mieszkania. etc.

Były też bardziej szczegółowe pytania - na przykład o to, jak długo zajmuje im droga do i z pracy (do pół godziny, od pół godziny do godziny, 1-2 godziny, 2 godziny i więcej), w jaki sposób się przemieszczają (samochodem, autobusem, innym pojazdem). Ankieta zawierała też informacje o przynależności do różnego rodzaju organizacji, takich jak stowarzyszenia.

Duży rozstrzał pytań potwierdza, że MAGISTER mógł być wykorzystywany zarówno do administracji, jak i do inwigilacji. Pozwalał bardzo szybko namierzyć konkretną osobę. Dzięki wiedzy z ankiety można było wywrzeć na nią nacisk – po to, by zmusić do zaprzestania jakichś działań lub podjęcia współpracy. System informatyczny potencjalnie mógł ułatwiać nawet werbowanie agentów.

Dwie prawdy o celach systemu

Więcej: : http://next.gazeta.pl/next/7,156830,219 ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Zasada "mój dom - moja twierdza" coraz bliżej
Właściciel nieruchomości nie może obawiać się obrony ani swojego życia, ani swojej własności. Dlatego nie powinien podlegać karze za uszkodzenie (a nawet zabicie) osoby, która bezprawnie wdziera się do mieszkania lub ogrodu.
Obrazek
Z tego założenia wyszło Ministerstwo Sprawiedliwości, które w piątek opublikowało zapowiadany kilka tygodni temu projekt nowelizacji Kodeksu karnego, potocznie nazywany "mój dom - moja twierdza".

Cała reforma polega na dodaniu jednego przepisu do K.k.: art. 25 par. 2a. Ma on stanowić, że nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące. Ministerstwo tłumaczy, że propozycja zmian to odpowiedź na niekorzystne dla broniących się orzecznictwo. Sądy często bowiem rozważają, czy odpowiedź na zamach była współmierna, czy też nadmierna. "Prawo do obrony jest w naszym kręgu kulturowym uważane za jedno z ważniejszych praw i większość jego ograniczeń uznawanych jest za niezgodne z intuicyjnie definiowanym poczuciem sprawiedliwości. W konsekwencji w opinii publicznej utrwala się groźne społecznie przekonanie o uprzywilejowaniu przez prawo dobra napastnika kosztem dobra napadniętego" - podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości.

A - jak twierdzi resort - ktoś, kto jest napadany, nie zastanawia się nad współmiernością obrony, lecz walczy o przeżycie lub w najlepszym razie obronę swojego majątku.

Dlatego karać należy wyłącznie tych, którzy granice obrony koniecznej przekraczają w sposób rażący. Chodzi o to, by nie dopuścić do sytuacji, kiedy właściciel ogrodu zacznie strzelać z dubeltówki do dzieci, które postanowiły zerwać z jabłoni kilka owoców.

Jednocześnie projektodawca wskazuje jasno, że brak sankcji będzie dotyczyć tylko tych, którzy odpierają trwający właśnie zamach. Za rażące przekroczenie granic można by więc uznać także sytuację, gdy broniący się uderza nożem napastnika, który błaga o litość.

Zasadą jednak ma być to, że obywatel powinien w swoim domu czuć się pewnie. I jeśli tylko czyjeś życie lub majątek będą zagrożone - może podjąć obronę, choćby wyrządził nią poważną krzywdę napastnikowi.

Ze statystyk wynika, że przestępstwo kradzieży z włamaniem (art. 279 K.k.) jest jednym z najpowszechniejszych. Spośród 262 tys. skazań przez sądy rejonowe w 2016 r. aż 11,4 tys. przypadków dotyczyło właśnie tej kwalifikacji prawnej czynu. Resort nie ukrywa, że liczy na to, iż liberalizacja przepisów w stosunku do broniących się przełoży się także na mniejszą liczbę przestępstw. Kryminaliści powinni zacząć się bać.

źródło: http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/ ... 22793,4206
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Rząd miał w dupie całe górnictwo przez 7 lat". Raport NIK potwierdza gigantyczne zaniedbania ekipy Tuska
Obrazek
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) publikuje miażdżący raport na temat polskiego górnictwa za lata 2007-2015. Wynika z niego, że ekipa Tuska nie realizowała właściwego nadzoru nad górnictwem i nie kierowała się rachunkiem ekonomicznym, co prowadziło cały sektor w stronę katastrofy. Świetną ilustracją do raportu mogą być słowa Elżbiety Bieńkowskiej (wicepremier w rządzie Tuska), która w trakcie nagranej przez kelnerów rozmowy z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem powiedziała wprost: "Rząd miał w dupie całe górnictwo przez 7 lat!"

- "Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania... Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło." - słyszymy w ujawnionej przez tygodnik "Do Rzeczy" rozmowie Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Teraz, jakby na potwierdzenie słów Bieńkowskiej, Najwyższa Izba Kontroli (NIK) publikuje wysoce krytyczny raport na temat górnictwa za lata 2007 - 2015.

Z raportu wynika, że jakoby Ministerstwo Gospodarki w ogóle nie kierowało się rachunkiem ekonomicznym. Nikt nie przejmował się brakiem właściwego nadzoru nad górnictwem, a o realizowaniu jakiejkolwiek długoterminowej strategii wobec tego sektora nie było mowy. Akceptowalne były sytuacje, kiedy wydajność spadała, a płace górników nadal szły w górę.

"Pili, lulki palili", a przy tym "przez 7 lat mieli w dupie całe górnictwo" - oto diagnoza postawiona prze nie byle kogo, bo jednego z najwyższych urzędników państwowych i to na długo przed tym, jak NIK opublikował swój raport. Powstaje pytanie - dlaczego, mimo że Bieńkowska z Tuskiem doskonale zdawali sobie sprawę, jaka jest sytuacja w sektorze, nie robili nic, aby zapobiec katastrofie? Czy chodzi o to, że do tej katastrofy najzwyczajniej w świecie miało dojść?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0382 ... rt-NIK.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Broń Boże stawiać zarzuty Frasyniukowi. Zabrać go z przedszkola i odprowadzić do mamusi
Obrazek

Z 10 czerwca 2017 r. zapamiętamy farsowe męczeństwo Grzyba – Frasyniuka oraz wielki zawód Łozińskiego, że policjanci w ogóle go nie zauważyli.


Jan Józef Grzyb albo Jan Kowalski – tak przedstawiał się policjantom Władysław Frasyniuk, gdy pytali go o personalia. Frasyniuk prowadził z policjantami pogawędkę na poziomie tzw. gimbazy, sam jednak był przekonany, że jest bardzo zabawny, sprytny i odważny zarazem. Problemem jest to, że absolutnie nic mu nie groziło, a funkcjonariusze traktowali go z wyjątkową pobłażliwością, dostrzegając człowieka potrzebującego pomocy i opieki. Frasyniuk zaliczył jednak akt wyjątkowego heroizmu: został z ulicy przeniesiony kilkadziesiąt metrów dalej. I to kilkadziesiąt metrów stało się kamieniem węgielnym nowego heroizmu, bo w polskich i zachodnich mediach zaraz napisano o „aresztowaniu” Władysława Frasyniuka, choć przenoszony człowiek upierał się, że jest Janem Józefem Grzybem. O ile Grzyb – Frasyniuk zaznał sławy jako bojownik o wolność i demokrację, choć to, że dobrze się bawiąc dał się przenieść kilkadziesiąt metrów nie wymagało specjalnej odwagi i poświęcenia, o tyle strasznie zawiedziony był nowy szef KOD Krzysztof Łoziński. W Radiu Zet powiedział: „Siadałem w sobotę, blokowałem. Nie doznałem zaszczytu wyniesienia. Robiłem to samo, co Władek, ale się nie przebiłem. Byłem krok za Władkiem. On się przebił, przeszedł pod liną, a ja zostałem oddzielony przez dużą grupę policjantów”. Stała się zatem rzecz straszna: nowy lider KOD nie przeszedł chrztu bojowego, choć zdawał się całym sobą krzyczeć: „Mnie przenieście. Mnie”. Niestety został „oddzielony” i cała sława spłynęła na Grzyba – Frasyniuka.

Mimo że zadymy na Krakowskim Przedmieściu w całości nie wyglądały zabawnie, gdyż niejacy Obywatele RP to towarzystwo wyjątkowo „podjarane” i agresywne, upierałbym się, że to, co zapamiętamy z 10 czerwca 2017 r. to farsowe męczeństwo Grzyba – Frasyniuka oraz wielki zawód Łozińskiego, którego policjanci w ogóle nie zauważyli, popełniając tym samym straszny nietakt. Gdyby Łozińskiego funkcjonariusze przesunęli choć ze dwa metry, już mógłby poczuć się ofiarą i bohaterem, a tak „c… strzelił w bombki, choinki nie będzie”. Pozostanie farsa, w której poza Grzybem-Frasyniukiem i Łozińskim uczestniczyli jeszcze m.in. były zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa Piotr Niemczyk oraz w jednym Wanda Wasilewska i Aleksandra Kołłontaj „Gazety Wyborczej” i „Polityki”, czyli Ewa Siedlecka. O ile Łozińskiego, Niemczyka i Siedleckiej policjanci mogli w ogóle nie skojarzyć z kimkolwiek, gdyż dla nich byli „z twarzy podobni zupełnie do nikogo” („Miś”), o tyle Frasyniuka raczej rozpoznali, skoro często uczestniczy on w seansach z cyklu „Dwie Minuty Nienawiści” w orwellowskiej telewizji nadającej po hasłem „cały cyrk, całą dobę”. I musieli być naprawdę zażenowani, że z byłą „legendą” muszą rozmawiać jak z bachorem z przedszkola, który nasikał koleżance w kapcie, uważając to za wyjątkowy wyczyn. I jeszcze twierdził, że to nie on, tylko Janek Józek Grzybek.

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że legenda sięgnęła bruku. Legenda sięgnęła po prostu posikanych kapci w przedszkolu. Frasyniuk zamienił się w Janka Józka Grzybka, nadąsanego dzieciaka, którego nikt nie lubi, bo robi żenujące żarty. I ten dzieciak zagubił się na Krakowskim Przedmieściu bawiąc się w podchody. Policjanci chcieli dzieciakowi pomóc, odprowadzić go do mamusi, ale ten upierał się, że jest kimś innym. Nie stawiałbym Grzybowi – Frasyniukowi żadnych zarzutów, bo to go tylko uwzniośla, wyciąga z gombrowiczowskiej „dziecięcości”. Największą karą dla Grzyba - Frasyniuka będzie potraktowanie go jak Janka Józka Grzybka i odprowadzenie do mamusi, bo – jak śpiewał kiedyś Perfect – „mama da ci possać cycek”. Mało tego, policjanci powinni obiecać zarówno Grzybowi – Frasyniukowi, jak i Łozińskiemu, że specjalnie przeniosą ich w dowolne miejsce i pozwolą to sfilmować najlepszym sprzętem, a potem obu symbolicznie odbiorą z przedszkola i odprowadzą do mamusi. Dziecinadę należy traktować tak, jak na to zasługuje, a nie nadawać jej znaczenie. Jeśli „legenda” koniecznie tego chce, niech będzie Jankiem Józkiem Grzybkiem z przedszkola, znanym z sikania koleżankom w kapcie i plucia do zupy podczas posiłku.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/343925-bro ... -do-mamusi
Obrazek
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 304
Rejestracja: 09 cze 2016, 14:07
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: kociszcze »

W kraju dzieje się coraz więcej, nie wiem tylko czy to dobrze.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

No to Z.Boniek stracił, bo on też wszedł w ten wiatrowy interes...
======================================
Farmy wiatrowe w Polsce w 2016 roku odnotowały 3 mld zł strat! Najpierw jednak ktoś potężnie zarobił na ich postawieniu
Obrazek

Energetyczny biznes wiatrowy w Polsce w ogóle się nie kręci. Po pierwsze: drastycznie spadły ceny "zielonych certyfikatów" (czytaj: dopłat), dzięki którym produkcja "zielonej" energii może być w ogóle opłacalna. Po drugie: okazało się, że w Polsce nie ma na tyle silnych wiatrów, aby moce wytwórcze były w pełni wykorzystywane. Efekt? Tylko w ubiegłym roku farmy wiatrowe wygenerowały aż 3 mld zł strat! Ci, którzy na nich mieli zarobić (firmy dostarczające technologie), już dawno to zrobili. Reszta musi się teraz "bujać" z problemem.

Zgodnie z informacjami Agencji Rynku Energii, które opublikował portal WysokieNapiecie.pl, w 2016 roku 70 proc. farm wiatrowych w Polsce wygenerowała straty. Saldo działalności energetycznej wszystkich farm wiatrowych w Polsce było ujemne i wyniosło zawrotną kwotę niemal -3 mld zł brutto. Fatalne wyniki to przede wszystkim efekt spadających cen zielonych certyfikatów, czyli dopłat do produkcji "zielonej" energii. Jeszcze kilka lat temu właściciele farm wiatrowych otrzymywali nawet po 280 zł dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh. Dzisiaj dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh wynoszą zaledwie 23-28 zł za 1 MWh.

3 miliardy złotych strat farm wiatrowych w Polsce to może być dopiero początek jeszcze poważniejszych kłopotów. Eksperci oceniają, że właściciele wielu farm wiatrowych mogą mieć problemy z terminową obsługą zadłużenia. Nie wykluczone, że dojdzie do pierwszych upadłości.

Wygląda na to, że po złotym interesie związanym z farmami wiatrowymi w Polsce nie ma już śladu. Ci, którzy na nich mieli zarobić (producenci turbin + dostarczyciele technologii), już dawno to zrobili. Reszta musi się teraz "bujać" z problemem.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0382 ... atrowe.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak działała urzędnicza mafia pod skrzydłami HGW! Kim są urzędnicy, których przesłucha Komisja Weryfikacyjna?
Obrazek
Tych faktów najbardziej boi się Hanna Gronkiewicz-Waltz w kontekście dzikiej reprywatyzacji. Chodzi o działania Biura Gospodarki Nieruchomościami i urzędników wchodzących w jego skład. Historia warszawskiej dzikiej reprywatyzacji to w dużej mierze historia działań urzędników BGN oraz jego wieloletniego dyrektora Marcina Bajko, tego samego, który odpowiadał za przejęcie przez rodzinę męża prezydent Warszawy kamienicy przy Noakowskiego 16. (decyzję podpisała jego podwładna Gertruda J.-F. - zatrzymana w lutym przez CBA w związku z aferą reprywatyzacyjną). Część z tych urzędników w tym Marcin Bajko będą przesłuchiwani przez Komisję weryfikacyjną, która wyjaśnia wielką aferę reprywatyzacyjną. Część informacji zebranych w raporcie portalu wPolityce.pl było już wcześniej publikowana, ale udało nam się zdobyć wiedzę na temat bezpośrednich powiązań urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz z podziemie reprywatyzacyjnym.

Przez niemal dekadę Biuro Gospodarki Nieruchomościami było prawdziwym państwem w państwie . Pracowało w nim 400 urzędników na etatach. Okazało się, że przynajmniej kilkunastu przyznawało, że ich rodziny posiadają roszczenia reprywatyzacyjne, a kolejnych 50 nie było w stanie określić, czy takowe posiada. BGN to także łakomy kąsek dla biznesmenów, a wiedza, którą posiadają urzędnicy ma gigantyczną wartość handlową.

Chodzi głównie o stały dostęp do stale uzupełnianego systemu ewidencjonowania nieruchomości gruntowych i zabudowanych. W specjalnych wykazach nieruchomości objęte roszczeniami reprywatyzacyjnymi są w specjalny sposób zaznaczone. Dotyczy to także nieruchomości stanowiących własność skarbu państwa, których dysponentem jest wprawdzie wojewoda, ale zarządza nimi starosta warszawski, czyli prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz - Waltz poprzez urzędników BGN. Dla handlarzy roszczeniami i reprywatyzacyjnych cwaniaków, wiedza z BGN, stanowiła prawdziwy skarb i często z tej wiedzy czerpali oni pełnymi garściami.

Marcin Bajko
- nietykalny i nieusuwalny.

Narracja , na której Hanna Gronkiewicz-Waltz już od roku opiera swoją linię obrony oparta jest na obarczaniu winą b. dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajko, z którego kreuje się na jedynego odpowiedzialnego za proces rozdawania stołecznych nieruchomości. Oczywiście, Hanna Gronkiewicz-Waltz, która w przez lata nie dopatrzyła się w działalności Bajko niczego podejrzanego, lubi podkreślać, że były dyrektor to człowiek Lecha Kaczyńskiego.

Czy aby na pewno? Bajko zaczął pracę w samorządzie już w 1999 roku w nieistniejącym już Powiecie Warszawskim, którym rządzili ludzie tworzący później warszawską Platformę Obywatelską. Bajko zatrudnił ówczesny starosta Powiatu Warszawskiego. Zawistowski wpuścił też do samorządu Marka Kolarskiego, jako dyrektora biura nieruchomości, a Bajko został jego zastępcą. Warto przypomnieć, ze Zawistowski do 2014 roku był burmistrzem Targówka z rekomendacji Platformy Obywatelskiej.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/344154-uja ... yfikacyjna
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Litości

Na podstawie takich bazgrołów PO wypłaciła mu kilkaset tysięcy? Bez żadnego urzędowego formularza, podpisów i pieczątek? No, trzymajcie mnie niedźwiedzie...


-----------------------------

Andre

Kolejna złodziejska szuja, która nie będzie miała sprawy sądowej i nie będzie rozliczona z niczego. A ty polski podatniku płać na tych złodziei.

-----------------------------

angus@angus

Ależ okradali nas Po Obywatelsku i jak.... zgrabnie, bez zaświadczeń, podpisów i pieczątek.

================================
Prawie pół miliona złotych na "niepracującą żonę"!? "SE" publikuje pismo Schnepfa, ten tłumaczy swoją prośbę... "żargonem MSZ"
Obrazek
Proszę o wypłatę dodatku instalacyjnego i comiesięcznego dodatku na niepracującą małżonkę kierownika placówki. Ryszard Schnepf. 27.03.2013

— na pismo o takiej treści powołuje się środowy „Super Express”, nawiązując do wtorkowej publikacji poświęconej dodatkowi na niepracującą żonę, jaki miał wyłudzić Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Waszyngtonie.

Ryszard Schnepf wyłudził bezprawnie blisko 450 tys. zł? „SE”: Ambasador pobierał dodatek rodzinny niezgodnie z prawem

O dokumencie jako pierwszy poinformował na Twitterze dziennikarz Piotr Nisztor.
Obrazek
To o tyle interesujące, że jeszcze kilka dni temu Schnepf zapewniał, że „nie występował do MSZ z przyznaniem dodatku”. Jak komentuje ujawniony dokument?

To sytuacja, w której informuje się MSZ o przybyciu na placówkę. Miała miejsce, gdy rodzina dołącza później, jak w USA (…). Kierownik placówki rozpoczyna również wtedy pobieranie dodatku na pokrycie zwiększonych kosztów utrzymania rodziny, chyba że jego współmałżonek jest zatrudniony w placówce. W żargonie MSZ określenie „niepracująca” oznacza, że osoba ta nie jest zatrudniona w naszej placówce dyplomatycznej

— twierdzi Schnepf.

MSZ zapowiada skontrolowanie sprawy.

MSZ skontroluje formalnoprawną ścieżkę przyznania dodatku panu Ryszardowi Schnepfowi. W zależności od wyników kontroli resort podejmie stosowne kroki i działania prawne

— poinformowało biuro prasowe resortu.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/344245-pra ... rgonem-msz
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
~kolek :

Ja majac konkretny zawod w rece i sposob myslenia czlowieka z wyzszym wyksztalceniem musialem wyjechac za granice zeby zarobic na godne zycie i w godny czlowieka sposob. Nikt nie chcial mi dac zarobic okolo 12 tys/mc. Kiedy zaczalem dzialac na wlasna reke "lapy" po pieniadze zaczal wyciagac ZUS i US pomimo, ze jeszcze nic nie zarobilem. Tak wiec uwazam za grande wynagrodzenia w panstwowych spolkach na stanowiskach kierowniczych (tzn. kumoterskich), bo "fizol" nawet nie moze snic o 10-ej czesci takiej pensji. Juz nic sie nie mowi o oszczednym panstwie a pieniadze plyna do wszystkich nierobow w tym kraju. Teraz znow sie slyszy o odszkodowaniach dla rodzin smolenskich. GRANDA!!!
--------------------------------------------
~kmr :

Prawie 100 tys. zł miesięcznie wynosiła płaca w zarządzie spółek państwowego koncernu Polska Grupa Energetyczna zajmujących się przygotowaniem polskiej elektrowni atomowej - czytamy w "Gazecie Wyborczej"

Koncern do przygotowania inwestycji powołał spółkę PGE EJ1. Gazeta dotarła do oświadczenia majątkowego wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika, który był wiceprezesem w atomowych spółkach PGE. W pierwszej połowie 2013 r. uzyskał wtedy dochód w wysokości 599 340 zł, czyli niemal 100 tys. zł miesięcznie.

Były minister skarbu Aleksander Grad po odejściu z atomowej spółki PGE został w lutym zeszłego roku wiceprezesem Taurona i na tym stanowisku zarobił 1 mln 63 tys. zł, czyli blisko 120 tys. zł miesięcznie


============================
Owsiak odniósł się do pensji Sadurskiej. Ujawnił swoje zarobki
Obrazek
Jerzy Owsiak upublicznił dziś za pośrednictwem Facebooka wysokość swojej pensji, a także średnie zarobki działaczy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odniósł się w ten sposób do informacji nt. wynagrodzenia Małgorzaty Sadurskiej, nominowanej wczoraj na stanowisko wiceprezesa PZU. Zarobki byłej szefowej Kancelarii Prezydenta mają wynosić nawet 90 tysięcy złotych miesięcznie.

Owsiak napisał w tej sprawie obszerny post na swoim profilu facebookowym. Podkreślił, że transparentność pensji jest bardzo ważna
Szef WOŚP nie pobiera pensji z fundacji, zarabia za to jako prezes zarządu spółki Złoty Melon
Porównał także pensję Małgorzatę Sadurskiej z miesięcznym budżetem WOŚP na wynagrodzenia

"Ja wychodzę z założenia, że wysokość pensji osoby odpowiedzialnej za znaczące państwowe mienie musi zależeć od: odpowiedzialności przede wszystkim, od umiejętności przede wszystkim, od zaangażowania przede wszystkim, oraz od umiejętności zbudowania skutecznego planu działania (...). Te wynagrodzenia i dla mnie są momentami abstrakcyjne" - czytamy na Facebooku Owsiaka.

Szef WOŚP podkreślił wagę transparentności zarobków osób opłaconych z budżetu państwa. "Pełna informacja dotycząca wysokości wynagrodzeń na pewno pozwoli nam je łatwiej zrozumieć, a w konsekwencji świadomie zaakceptować lub dalej mieć wszelakie wątpliwości w oparciu o konkretne argumenty" - napisał.

Owsiak dodał, że powinno to dotyczyć także osób związanych z organizacjami pozarządowymi, po czym sam przedstawił wyliczenia dot. finansów WOŚP oraz zarobki swoje i swojej żony. Stwierdził, że chce takie raporty uczynić "coroczną tradycją"

Z postu Owsiaka wynika, że pensja jego żony, Lidii Owsiak, pracującej jako dyrektor ds. medycznych, wynosi 13 743 brutto, a więc 8994 zł netto. Sam Owsiak nie zarabia na działalności w WOŚP, pobiera za to pensję w należącej do fundacji spółce Złoty Melon, gdzie jest prezesem zarządu. Z tego tytułu jego wynagrodzenie wynosi 14 146 zł brutto, czyli 9606 zł netto.

"Przy czym ważna uwaga – spółka Złoty Melon nie jest w żaden sposób dotowana przez Fundację. A więc moja pensja nie jest w ogóle kosztem Fundacji, na tę pensję prowadzona przeze mnie spółka musi po prostu zarobić" - podkreśla.

Wymienił także inne dane. Dowiadujemy się m.in., że najniższa pensja w WOŚP wynosi 3230 zł brutto (2300 netto), a miesięczne koszty wynagrodzeń 35 zatrudnionych na etacie pracowników to 136 450 zł.

Owsiak porównał te dane do pensji Małgorzaty Sadurskiej na stanowisku wiceprezesa PZU - ma ona wynosić nawet 90 tysięcy złotych miesięcznie.

"Podsumowując - te przykładowe 90 tysięcy złotych to możliwość zapłacenia w naszej Fundacji wielu, wielu ludziom za ich miesięczną, super robotę. To naprawdę poważny budżet w działaniach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To po prostu pięknie duże pieniądze" - głosi ostatni akapit.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/owsiak-o ... ki/bsv0grv
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
~Krzysztof

Za dzikie reprywatyzacje trzeba zamknąć 90 % polskich polityków, samorządowców i biznesmenow lat 90 i 2000 . Jak zaczeły się ich "kariery" ???
Uwłaszczanie się na majątku państwowym od małych zakładów typu POMy , Zremby, mostostale po Telekomunikację , Pocztę , Banki , autostrady .
Kto wiedział o planach zagospodarowania dających przebitki na nieruchomościach po kilka tysięcy (sic!!!) procent bo wpuszczano markety czy wykupowano grunty pod autostrady ??? Jeśli iść drogą wg modelu warszawskiego ratusza to także trzeba pozamykac otoczenie prezesa K i jego samego .....Ziobro znajdzie na każdego paragraf...Miłego dnia

---------------------------------------

~mat do ~omoplata:

Czy nieruchomości wyłudzone od państwa przez kler też zostaną rozliczone i zweryfikowane???? W 2007 r za poprzedniej dobrej zmiany Krakowski zakon Wincentego odzyskał 36-krotność tego, co stracił w PRL.Ustawieni rzeczoznawcy poświadczyli nieprawdę w trzech operatach szacunkowych w zakresie wyliczenia rzeczywistej wartości nieruchomości. W efekcie w zamian za niecałe 4 ha zakonnicy dostali... 111 ha. Tylko w 2007 r Kraków musiał przekazać zakonowi cystersów siedem działek w centrum miasta o wartości 24 mln zł. Jeszcze więcej straciła Warszawa w sprawie sióstr elżbietanek, które dostały 47 hektarów terenów pod budownictwo w Białołęce o wartości 240 mln zł. Mechanizm wyłudzenia ten sam, zaniżona wycena przez ustawionych rzeczoznawców. Zakon z Poznania właśnie ma otrzymać od państwa 77 mln za niewielki teren nad jeziorem Malta. Łącznie Komisja Majątkowa KK przyznała instytucjom kościelnym blisko 500 budynków, 143 mln zł odszkodowań i 66,5 tys ha gruntów. Wartości tych terenów nie można dziś ustalić. Łącznie podarowany majątek szacuje sie na 3-4 mld zł.


==================================
Gronkiewicz-Waltz o komisji weryfikacyjnej: nie widzę tu woli dojścia do prawdy
Obrazek
- Spis adresów, którymi w pierwszej kolejności ma się zajmować komisja, jest wymierzony we mnie i okres mego urzędowania – uważa Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy, w rozmowie z dziennikarzami podczas otwarcia kolejnego odcinka bulwarów wiślanych, odniosła się także do spraw reprywatyzacji. Po raz kolejny zapewniła, że nie stawi się przed komisją weryfikacyjną.

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapewnia, że stołeczny ratusz cały czas wysyła do komisji weryfikacyjnej materiały, o które proszą jej członkowie

Prezydent pod raz kolejny zapowiada, że nie stawi się przed jej obliczem, bo uważa ją za niekonstytucyjną

Gronkiewicz-Waltz uważa, że celem komisji nie jest wykrycie prawdy w sprawie reprywatyzacji, tylko przeprowadzenie spektaklu telewizyjnego


- Ta komisja jest niekonstytucyjna, dlatego nie stawię się przed nią. Natomiast zarówno informacja publiczna, jak i korzystanie z mandatu posła powoduje to, że my już cały czas, odkąd nas wezwano, wysyłamy materiały do tej komisji. I każdy z urzędników dostanie upoważnienie, by się przed nią stawić. Bo nam nie chodzi o pokazanie, jak się na mnie mści Prawo i Sprawiedliwość, tylko unaocznienie, jakie warunki służyły wydawaniu kolejnych decyzji reprywatyzacyjnych. Chciałam też zapewnić, o czym od początku mówiłam, że jestem do dyspozycji każdego innego organu o charakterze konstytucyjnym - mówiła dziś Hanna Gronkiewicz-Waltz.

"Wszystko jest wymierzone we mnie"

- Spis adresów, którymi w pierwszej kolejności ma się zajmować komisja, jest typowo wymierzony we mnie i mój okres prezydentury. A tak naprawdę powinno się zacząć od spraw sprzed 15 lat, ponieważ grozi im przedawnienie. W prokuraturze jest ich cała masa, bo ponad setka. Jedyny adres, wobec którego wydawał decyzję Lech Kaczyńskiego, dotyczy tej kamienicy, w której mój mąż był jednym z kilkunastu spadkobierców. A więc wszystko jest wymierzone we mnie. Tym bardziej nie zachęca to mnie do stawania przed takim zespołem, który uważam za wyraźnie niekonstytucyjny. Złamany jest przede wszystkim art. 10 Konstytucji RP mówiący o trójpodziale władzy – dodała prezydent stolicy.

Poza tym Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że komisji tak naprawdę wcale nie chodzi o wykrycie wszystkich nieprawidłowości przy reprywatyzacji i ich zatrzymaniu. - Gdyby panu Jakiemu i panu Ziobrze chodziło o ich wykrycie, głosowaliby za poparciem bardzo ważnej ustawy z 2015 roku, która m.in. eliminowała kuratorów, a pozwalała pozostawić lokatorów w mieszkaniach, uniemożliwiała zwrot w przypadku, gdy 66 proc. nieruchomości odbudowano po wojnie i gdy są przeznaczone na cele publiczne, jak szkoły czy przedszkola oraz wprowadzała bardziej restrykcyjną weryfikację. Od kiedy ta ustawa weszła w życie, pozwoliła nam dokonać ponad 60 odmów zwrotowych. To bardzo dużo. W związku z tym nie widzę tu absolutnie woli dojścia do prawdy, tylko spektakl telewizyjny – podkreśla szefowa stołecznego ratusza.

Miasto będą reprezentować urzędnicy

Pytana przez jednego z dziennikarzy o sprawę ul. Twardej 10, od której ma się zacząć śledztwo komisji oraz o zaniedbania przy wycenie tej działki, o czym mówił niedawno na konferencji jeden z członków tejże komisji, prezydent Warszawy stwierdziła, że akurat ta sprawa jest sukcesem miasta.

- To dla mnie zaskakujące, że członek komisji wyrokuje w tej sprawie jeszcze przed otrzymaniem dokumentów, bo dopiero dostaliśmy wezwanie, by je przysłać. To oznacza, że w ogóle nie jest zainteresowany dojściem do prawdy, tylko mówi to, co mu ślina na język przyniesie. Akurat Twarda jest zwycięstwem miasta, bo żeśmy nie przekazali nieruchomości, a według aktu notarialnego i ksiąg wieczystych jej właścicielem jest miasto. W związku z tym zrobiliśmy własne dochodzenie, o czym od moich urzędników będą mogli się dowiedzieć członkowie komisji – stwierdziła prezydent.

Hanna Gronkiewicz-Waltz pytana też była, kto z urzędników będzie reprezentował miasto przed komisją. - W sposób naturalny będzie to jeden z pełnomocników, który zajmuje się nieruchomościami. Będą to te osoby, które mają dostęp do dokumentów, bo nam chodzi o rzetelne wyjaśnienie sprawy. Niewykluczone, że będzie to wiceprezydent Pahl, zależenie od tematu, jakim się będzie zajmowała komisja. Ale o tym będziemy decydowali na bieżąco. W każdym razie – urzędnicy będą dostępni – zapewniła prezydent.

Komisja już obraduje

Przypomnijmy, komisja weryfikacyjna zamierza zająć się w pierwszej kolejności nieruchomościami przy ul. Twardej 8 i 10. W sprawie tego drugiego adresu, w charakterze strony, wezwie m.in. Hannę Gronkiewicz-Waltz oraz Macieja M. W charakterze świadków mają stawić się urzędnicy stołecznego ratusza – Jerzy M., Marcin Bajko, Gertruda Jakubczyk-Furman, Krzysztof Śledziewski. Jako pełnomocnicy mają wystąpić Andrzej M., Tomasza Ż. oraz kurator Grażyna K.

Przewodniczący Patryk Jaki zapowiedział też, że komisja zajmie się weryfikacją reprywatyzacji budynków m.in. przy ulicach: Zielnej 7, Złotej 17 i 19 oraz Noakowskiego 16. Pierwsze decyzje mogą zapaść już w lipcu. Podkreślał, że liczy na zmianę stanowiska Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej obecność przed komisją.

- Argumenty, które przedstawia pani prezydent, są, w mojej ocenie, delikatnie mówiąc - niewystarczające. Komisja, z udziałem przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, gwarantuje, że prawa pani prezydent zostaną dochowane, tzn. pozwolimy na swobodną wypowiedź. Komisji zależy na tym, by prezydent stolicy podzieliła się swoją wiedzą, która zdobyła jako urzędnik publiczny. Nas interesuje tylko ta wiedza, która ma charakter publiczny. Nas nie interesują sprawy prywatne pani prezydent – podkreślał Patryk Jaki.

Hanna Gronkiewicz-Waltz ma zostać wezwana na 28 czerwca tego roku.

źródło: http://warszawa.onet.pl/warszawa-hanna- ... Komentarze:
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze"

Bolek musi jakoś dorobić, bo mu instytut padł...

Jeśli ktoś myśli, że on za darmo będzie oblatywał te wszystkie manify, jest w mylnym błędzie.
-------------------------

Bolek! a jaki obecnie masz cennik

Jaki jest Wałęsa to wszyscy wiemy i nikogo nie jest w stanie on już niczym zaskoczyć...ale ja osobiście chciałabym się dowiedzieć ile on obecnie bierze.. od protestu? ile od wiecu? a ile od ...nie tylko?

-------------------------------

Monika

Czy pan Wałęsa posiada choć trochę godności? Po tych wszystkich zdradach, plugawych donosach i kolaboracji ze zdrajcami Polski, śmie się ten osobnik nazywać "bohaterem tamtych czasów" i "wielkim człowiekiem"? Za te obelżywe słowa wobec Polaków bez żadnych skrupułów można tego chama nazwać jego słowami, których sam użył : swołocz, zwyrodniały skurwysyn, opasła morda... Poniał?!

===================================
Wałęsa jak z rynsztoka: „Wy swołocz i zwyrodniałe sk...syny
Obrazek
Lech Wałęsa komunikuje się ostatnio za pośrednictwem Facebooka, publikując tam kolejne oświadczenia. Ich treść z każdym nowym wpisem zaskakuje coraz bardziej. Po żądaniu, by w TVP nie pojawiało się jego nazwisko, Wałęsa zadeklarował „zwiększenie udziału obronnego” i oznajmił, że teraz będzie uczestniczył „we wszystkich, wszędzie wiecach, protestach i nie tylko”. Wobec krytycznych komentarzy były prezydent wystosował również specjalną odezwę.

Wszystko zaczęło się od tego, że Lech Wałęsa opublikował oświadczenie, w którym poinformował o „zerwaniu wszelkich kontaktów” z TVP, a następnie zażądał, aby telewizja nie używała w swoich materiałach jego nazwiska.

Na tym Wałęsa jednak nie poprzestał. Dzisiaj zapowiedział, że będzie chodził na wszystkie wiece i protesty.

- W związku z coraz większą bezczelną szkodliwą działalnością obecnej ekipy pod nadzorem Jarosława Kaczyńskiego, zmuszony jestem do większego udziału obronnego. Od dziś będę uczestniczył we wszystkich, wszędzie wiecach , protestach i nie tylko , jeśli tylko czas i inne wcześniejsze zobowiązania nie będą z tym kolidować .Proszę o powiadamianie i uzgadnianie miejsce mojego czynnego udziału. L.Wałęsa

źródło: http://niezalezna.pl/100540-walesa-jak- ... ale-sksyny> http://niezalezna.pl/100540-walesa-jak- ... ale-sksyny
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ktoś pomagał Marcinowi P. w upadku LOT-u. Mamy dowód! Wiadomość od szefa Amber Gold: "1 października LOT składa wniosek o upadłość"
Obrazek
Portal wPolityce.pl dotarł do szokującej wiadomości, którą szef Amber Gold, w lipcu 2012, wysłał do jednej z osób związanych prawdopodobnie z polskim rynkiem lotniczym. Marcin P., właściciel spółek OLT, które omal nie doprowadziły do upadku polskiego przewoźnika lotniczego, twierdzi w nim, że wie kiedy padnie LOT. Skąd ten oszust i cwaniak wiedział o tak ważnej decyzji dotyczącej państwowej firmy? Kto uprzedzał go o strategicznych decyzjach rządu? Wiele wskazuje na to, że informatorami Marcina P. mogli być ważni przedstawiciele ówczesnego LOTu lub osoby związane z resortem skarbu państwa.

Mamy informacje, potwierdzenie, że zarząd LOTu od 1 października składa wniosek o upadłość, to jest taka dzisiejsza informacja.

– pisze Marcin P. do ważnej osoby z branży lotniczej.

Powyższy zapis fragmentu rozmowy Marcina P. datowany jest na 27 lipca 2012 roku. To ważna data, gdyż 18 lipca 2012 roku Marcin P. ogłosił przedstawicielom spółek OLT, że on i jego piramida finansowa Amber Gold nie zamierzają już finansować lotniczych przedsięwzięć. 27 lipca 2012 roku upada linia OLT Regional – dawny Jet Air, dofinansowany przez Amber Gold kwotą 10 milionów złotych, która została przelana na konto firmy bez żadnej umowy, czyli na tzw. „gębę”. Wciąż jednak funkcjonuje OLT Poland, z którą wciąż wiąże się wtedy plany na rozwój i pojawienie się inwestora. Z kolei początkiem kwietnia 2012 roku, b. prezes Jet Air pisze do Marcina P. smsa o treści: „Przejąć LOT „na zająca” Prosiłbym o potwierdzenie”.**

Ujawniona przez nasz portal wiadomość, w której pojawia się data rzekomej upadłości LOTu potwierdza tezę, z której wynika, że spółki OLT kierowane nieformalnie przez Marcina P. nastawione były m.in. na uderzenie w LOT. Stąd dumpingowa cena biletów OLT, która była kilkakrotnie niższa niż ceny biletów polskiego przewoźnika. Członkowie komisji śledczej wielokrotnie podkreślali, że sztucznie zaniżone ceny biletów nie miały uzasadnienia ekonomicznego, ale mogły spowodować upadek LOTu na połączeniach krajowych. Stąd już tylko krok do przejęcia rynku przez OLT, a następnie możliwość sprzedaży spółek zagranicznemu inwestorowi. Szczególnie niemieckie firmy mocno interesowały się raczkującym, ale dynamicznym rynkiem przelotów krajowych w Polsce. Wybuch afery Amber Gold pokrzyżował te plany. Marcin P. prawdopodobnie przestał być już dla lotniczych potentatów atrakcyjnym partnerem, a wiązanie się z osobą, za którą ciągnie się medialny szum - przestało mieć sens.

Pozostaje jednak najważniejsze pytanie. Skąd Marcin P. mógł zdobyć informację o możliwej dacie ogłoszenia upadłości LOTu? O tym, że firma ta znajdowała się w dramatycznej sytuacji finansowej nie było tajemnicą. Zarząd bezskutecznie błagał o pomoc państwa, która nastąpiła dopiero w grudniu 2012 roku, gdy Marcin P. siedział już w areszcie, a po jego spółkach lotniczych nie było nawet śladu. Czy celowo czekano na upadek LOTu, lecz wybuch afery Amber Gold spowodował, że perspektywa bankructwa polskiej firmy zaczęła się błyskawicznie oddalać? Na te pytania będzie musiała odpowiedzieć komisja śledcza, ale nie trzeba być jej członkiem, by wiedzieć, że działania oszusta wokół polskiego przewoźnika i osobliwa niemoc najważniejszych instytucji państwa wobec kłopotów LOTu i bezkarności Marcina P. były aż nadto widoczne.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/344308-nas ... o-upadlosc
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM