Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd Ewy Kopacz zadecydował: podatnicy znowu wydadzą miliardy na ubezpieczenia zdrowotne rolników
Składki na ubezpieczenia zdrowotne za rolników ubezpieczonych w KRUS w roku 2015 i 2016 znowu mają zapłacić podatnicy. Tak chce rząd Ewy Kopacz, który pod medialną zasłoną "afery madryckiej" po raz kolejny planuje wydłużyć trwanie tej niesprawiedliwej patologii.

Dlaczego jedna grupa społeczna (rolnicy) ma być uprzywilejowana kosztem innej (przedsiębiorcy)? Dlaczego składki na ubezpieczenia zdrowotne za rolników ubezpieczonych w KRUS mają opłacać podatnicy nie będący rolnikami? W październiku 2010 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że tak dalej być nie może. Orzekł, że nie jest zgodne z Konstytucją to, aby budżet państwa (czytaj: podatnicy) opłacali za wszystkich rolników (bez względu na osiągany przez nich dochód) składkę zdrowotną do NFZ. Na zmianę niekonstytucyjnych przepisów Trybunał dał Sejmowi 15 miesięcy. W styczniu 2012 roku Sejm uchwalił prowizoryczną ustawę zaproponowaną przez rząd Tuska, która miała obowiązywać jedynie przez 11 pozostałych miesięcy 2012 roku. Wprowadzała ona częściową odpłatność za składki, ale z szeregiem różnego rodzaju wyjątków, które całkowicie "rozmiękczały" jej znaczenie. Ówczesny wiceminister zdrowia Jakub Szulc, zapewniał, że to rozwiązanie ma charakter czasowy i ma obowiązywać tylko do końca roku 2012 (rząd przygotowywał tę ustawę w niezwykłym pośpiechu, tuż przed upływem 15-miesięcznego okresu, który dał mu Trybunał Konstytucyjny). Zapewnienia wiceministra okazały się jednak nie być prawdziwe. Rząd PO-PSL przyjął bowiem, że rozwiązania "prowizorycznej" ustawy mają także obowiązywać w 2013 roku, a następnie także 2014 roku. Obecnie zaś forsowany jest przez rząd projekt nowelizacji ustawy o składkach na ubezpieczenie zdrowotne rolników, zgodnie z którym zasady obowiązujące w latach 2012-2014 mają obowiązywać również w latach 2015-2016. W praktyce oznacza to, że za rolników, którzy posiadają gospodarstwo rolne mniejsze niż 6 hektarów, składkę zdrowotną będą nadal płacić podatnicy. Rolnicy posiadający większe gospodarstwa będą musieli płacić po 1 zł (sic!) składki za każdy hektar powyżej limitu 6 ha. Resztę znowu dopłacą podatnicy nie będący rolnikami. Szacuje się, że w ten sposób podatnicy muszą wyłożyć w ciągu roku dodatkowe 1,75 mld zł.

W kontekście powyższego dziennikarz "Rzeczpospolitej" Bartosz Marczuk, w swoim artykule komentującym ten proceder, celnie zauważył:

"Mamy tu klasyczny przykład tego jak nie powinno działać państwo. Rząd zamiast wzmacniać jego autorytet osłabia go. Psuje porządek prawny i jakość sprawowania władzy. Fuszerka legislacyjna i łamanie obietnic stają się normą"

Na marginesie dyskusji dotyczącej zasadności wspierania pieniędzmi podatników jednej grupy społecznej kosztem innej, warto zauważyć, że procentowy udział składek w dochodach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (czyli ZUS-u) w 2012 roku wyniósł 69,4 proc. (30,6 proc. dopłaciło państwo z kieszeni podatników), zaś procentowy udział składek w dochodach KRUS w 2012 rok wyniósł jedynie 8,2 proc. (91,8 proc. dopłaciło państwo z kieszeni podatników). Kwotowa wysokość dotacji budżetowych do FUS/ZUS w 2012 roku wyniosła 39,52 mld zł. To oznacza, że państwowa dotacja w przeliczeniu na jedną osobę objętą ubezpieczeniem wyniosła 2706 zł rocznie (14,6 mln osób ubezpieczonych). Z kolei kwotowa wysokość dotacji budżetowych do KRUS w 2012 roku wyniosła 15,24 mld zł. To oznacza, że państwowa dotacja w przeliczeniu na jedną osobę objętą ubezpieczeniem wyniosła ponad 10 tys. zł rocznie! (1,5 mln osób w KRUS)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0183 ... lnikow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Dziennikarze jak małpki nakręcane na kluczyk, czyli rżnięcie głupa dla niezdecydowanych
Obrazek
Im bliżej wyborów, tym szybciej spadają maski z twarzyczek ludzi bez twarzy i tym większe klapki ludzie ci próbują nałożyć na oczy tym, którzy – tradycyjnie już – „jeszcze nie zdecydowali, na kogo zagłosują”, bo się polityką nie interesują, a na wybory, mimo wszystko, chętnie by poszli. Jak do kolektury Lotto – by potem przez kilka minut śledzić w napięciu, czy ich „kupon” wygrał, przegrał czy zremisował.

To o nich właśnie, w mojej opinii, toczy się dziś, i przed każdymi wyborami, najbardziej zaciekła, zażarta walka partii i komitetów wyborczych. Tzw. twarde elektoraty zdecydowały już dawno. Ale to właśnie owo nieformalne ugrupowanie „niezdecydowanych”, o ile wybrałoby dla siebie jedną tylko partię czy jeden komitet w skali kraju, tworzyłoby w Polsce trzecią siłę polityczną. Owszem, na razie mamy w Polsce wybory samorządowe, upartyjnione najmniej, ale wiem ja, i wiecie Państwo, że to - bardzo poważna, ale jednak - przygrywka do wielkich batalii w przyszłym roku.

O głosy więc właśnie niezdecydowanych toczą się dziś wszystkie polityczno-medialne bitwy w Polsce. To z myślą o nich dziennikarze mainstreamu, przede wszystkim TVN, TVN24, TVP i „Gazety Wyborczej” rżną gałąź, na której siedzi dziś polskie społeczeństwo (nazwijmy tę gałąź roboczo „głupem”) i udają, że wierzą w polityczną bezstronność Radosława Sikorskiego. A ten zasypuje opinię publiczną wymiętolonymi jak jego wizerunek kwitami z Sejmu, które mają „pomóc” dziennikarzom odpowiedzieć na palące pytania: kto z polskich posłów, kiedy, gdzie i za ile jeździł zagranicę.

Siadają więc ci biedni dziennikarze („Czemuś biedny? Boś…”) i przeczesują owe kwity, co chwilę informując na Twitterze czy żółtym pasku, że coś tam niezwykłego znaleźli. Np., że poseł Halicki z PO był w dwóch miejscach jednocześnie, a poseł Iwiński zaliczył pół świata w trzy godziny lub odwrotnie. Wszystko po to, by wykazać, że „cała klasa polityczna” jest umoczona w lewe delegacje i zaliczki. Pardon, wróć – by wykazać, że chciało się wykazać, iż „cała klasa polityczna” jest umoczona w lewe delegacji i zaliczki. A tu, jak się okazuje, się nie da. No, nie da się i już. Furda Amber Gold, furda afera hazardowa, furda informatyczna, nawet zegarmistrz światła Platformy – Sławek Nowak. Oto największa afera III RP - Hofman, Rogacki i Kamiński kręcili, a reszta – czysta jak łza. Bo Halicki ma papiery w porządku, bo wszyscy już dawno się rozliczyli itp. itd.

Hm, pomyślmy zatem wspólnie - czy marszałek Sikorski mógłby dać dziennikarzom dokumenty, z których mogłoby wynikać, że Halicki papiery ma nie w porządku? Czy Sikorski mógłby pokazać dziennikarzom papiery, z których by wynikało, że ministrowie rządu PO-PSL spożywali na prywatnych spotkaniach drogie alkohole na koszt Skarbu Państwa, dajmy na to – winko za 80 złotych? Zdaniem dziennikarzy mainstreamu – tak, jak najbardziej.

A gdyby komuś owego misz-maszu cynizmu, bezczelności i prorządowego umoczenia było mało, może sobie pooglądać TVN24, która nawet wystąpienie prezesa PiS na placu zabaw próbuje obrócić w „wizerunkową porażkę”, bo… w tle biegały małe dzieci. Kto wie, czy to nie większa nawet afera niż „madrycka”? Czy nie wróci postulat Trybunału Stanu?

Bo przecież nie ma już dla goryli władzy takich luster, w które mogłyby one jeszcze kiedykolwiek spojrzeć bez wstydu. Kamienica państwa Waltzów? To historia jeszcze z lat 40. – przekonuje kolejny gwiazdor TVN24. Wszak wciąż nie o prawdę chodzi, a o głosy niezdecydowanych.

Niedobrze się robi, i nie wiem już nawet, na czyj widok bardziej – pana „uczciwego” i „apolitycznego” marszałka Watahy, czy tych, którzy na pstryknięcie jego i kolegów wciąż są w stanie zrobić z siebie małpę. Ślepą, głuchą i na kluczyk.

źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/22204 ... cydowanych
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sikorski na podwójnej benzynie? „Jeżdżąc limuzyną BOR, brał pieniądze na paliwo do prywatnego samochodu
Radosław Sikorski, który gorliwie zabrał się za wyjaśnianie poselskiej „afery podróżniczej” będzie musiał prześwietlić… bak własnego samochodu.

„Super Express” sprawdził sprawozdania z działalności biura poselskiego Sikorskiego z lat, gdy był on jednocześnie szefem MSZ. I co się okazało?

Wynika z nich, że polityk, jeżdżąc limuzyną BOR, równolegle brał pieniądze z Sejmu na paliwo do prywatnego samochodu. W sumie od 2009 roku ok. 77 tys. zł

— informuje gazeta.

Małgorzata Ławrowska, rzecznik marszałka Sejmu, nie widzi w tym niczego nagannego.

Zgodnie z obowiązującymi posłów przepisami marszałek Radosław Sikorski zawsze oddzielał działalność poselską od funkcji ministerialnej. Nigdy nie używał samochodów służbowych będących w gestii MSZ do celów poselskich

— stwierdza w „SE’.

Gazeta przypomina natomiast, że Sikorski samochodem BOR odwoził dzieci znajomych. Przytacza również wypowiedzi Donalda Tuska, który kilka miesięcy temu ganił polityków, którzy wyciągają z Sejmu pieniądze na paliwo, a mają w dyspozycji służbowe samochody.

Marszałek Sejmu po wybuchu afery madryckiej ogłosił, że czas skończyć z cwaniactwem posłów i wyciąganiem pieniędzy z Sejmu. Ale najpierw powinien zacząć od siebie

— podkreśla „SE”.

Panie marszałku Sikorski, rachunki na stół!

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/222122-sik ... -samochodu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dlaczego Ewa Kopacz, jako marszałek Sejmu, wyrażała zgodę na absurdalne wycieczki posłów opłacane z pieniędzy podatników?
Obrazek
Czy ktoś może wyjaśnić jaki był cel wyjazdu posłanki Platformy Obywatelskiej Bożeny Szydłowskiej na "misję obserwacyjną startu statku kosmicznego ATV w Gujanie Francuskiej"? Albo jakie było uzasadnienie dla wycieczki grupy ośmiu posłów PO, PSL, TR i SLD na Polsko-Francuskie Seminarium Kosmiczne w Paryżu? Dlaczego Ewa Kopacz, jako marszałek Sejmu, wyrażała zgodę na absurdalne wyjazdy posłów opłacane z pieniędzy podatników?!

Odnotujmy co bardziej kuriozalne eskapady posłów obecnej kadencji:

1. Adam Szejnfeld (PO) - Dni Polskie w Meksyku (MEKSYK, Guanajuato, Cuauhtemoc) - cena: 27.529,35 zł

2. Ryszard Kalisz (SLD) - VIII Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej Koalicji Parlamentarzystów ds. Uchodźców Północnokoreańskich (USA, Waszyngton) - cena: 18.031,63 zł

3. Ireneusz Raś (PO) - Obserwacja udziału w igrzyskach olimpijskich w Soczi członków polskiej reprezentacji olimpijskiej (Rosja, Soczi) - cena: 13.390,32 zł

4. Jerzy Wenderlich (SLD), Michał Szczerba (PO), Henryk Smolarz (PSL), Tomasz Garbowski (SLD), Beata Bublewicz (PO), Barbara Bartuś (PiS) - Obserwacja wyborów prezydenckich w USA (Waszyngton, Nowy Jork) - cena: 126.840,00 zł

5. Andrzej Jaworski (PiS), Maks Kraczkowski (PiS), Marzena Dorota Wróbel (SP), Jacek Żalek (PO) - Wyjazd Polsko-Singapurskiej Grupy Parlamentarnej (Singapur) - cena: 63.800,00 zł

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0183 ... tnikow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Uległość Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka wobec Gazpromu doprowadziła do wielomiliardowych strat dla polskiej gospodarki
Obrazek
Uległość wobec Rosjan byłych premierów III RP - Donalda Tuska oraz Waldemara Pawlaka - przejawiała się w wielu aspektach. Zwykli Polacy najmocniej odczuli jednak finansowe skutki zgody obu tych panów na podpisanie z Gazpromem niekorzystnego kontraktu jamalskiego, zgodnie z którym aż do 2022 roku Polska musi odbierać z Rosji najdroższy gaz w Europie.

W ostatnim czasie ceny gazu na Towarowej Giełdzie Energii w Warszawie były wyższe nawet o ponad 20 proc. niż na giełdach zachodnioeuropejskich. To efekt gazowego haraczu, jaki musimy płacić Rosji za możliwość sprowadzania od nich błękitnego paliwa. Warto odnotować, że Polska - spośród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej - płaciła w 2012 roku najwięcej za gaz sprowadzany z Rosji. W 2013 i 2014 roku było niestety podobnie - płaciliśmy niemal najwięcej, mimo że byliśmy jednym z głównych odbiorców tego surowca. Niestety to są konsekwencje uległości Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka, którzy w 2010 roku zgodzili się podpisać z rosyjskim Gazpromem bardzo niekorzystny dla Polski kontrakt na dostawy gazu. Bezrefleksyjnie przyjęli oni rosyjskie warunki, mimo że oznaczały one konieczność zakupu gazu po najwyższej cenie w Europie. Według szacunków rosyjskiej gazety "Izwestia" (która powoływała się na źródła w Gazpromie) w I połowie 2012 Austriacy płacili Gazpromowi za dostawę 1 tys. m3 gazu kwotę 397 USD, Francuzi - 394 USD, Niemcy - 379 USD, Holendrzy - 371 USD, a Brytyjczycy jedynie 313 USD. Średnia dla wszystkich krajów UE wynosiła 430 USD. Tymczasem Polacy, zdaniem "Izwestii", płacili najwięcej w całej Unii Europejskiej, bo aż 526 USD za 1 tys. m3 gazu. Zdaniem byłego ministra Skarbu Państwa Mikołaja Budzanowskiego, Polska za gaz sprowadzany z Rosji płaciła jeszcze więcej. W wywiadzie udzielonym 07/11/2012 na antenie TV Biznes powiedział on, że PGNiG płaciło Gazpromowi za 1 tys. m3 gazu kwotę 575 USD! Tak wysokie ceny gazu powodują dla polskiej gospodarki miliardowe straty. Łatwo bowiem obliczyć, że kupując od Rosjan 10 mld m3 gazu (dane za 2012 rok) przy cenie 575 USD za 1 tys. m3, musieliśmy zapłacić łącznie 5,75 mld USD (około 18 mld zł). Jeśli jednak mielibyśmy płacić jak reszta Europy (średnia dla UE - 430 USD za 1 tys. m3 gazu), to rachunek dla Gazpromu wyniósłby około 4,3 mld USD (około 13,5 mld zł). Udałoby się zatem zaoszczędzić ok. 4,5 mld zł!

Wspomniane 4,5 mld zł to szacunkowe straty za 2012 roku. W kolejnych latach mogły być one nieco niższe (Gazprom zgodził się obniżyć ceny sprzedawanego Polsce gazu o kilkanaście procent), nadal jednak błękitne paliwo dla naszego kraju było znacznie droższe niż to, oferowane pozostałym krajom Unii Europejskiej. Różnica między średnią ceną gazu dla UE, a ceną dla Polski nadal wynosi kilkadziesiąt USD. To przekłada się obecnie na realną stratę w wysokości około 2,0 mld zł rocznie, za którą muszą płacić polskie firmy i gospodarstwa domowe wyższymi rachunkami za gaz.

Dziękujemy panie Tusku i Pawlaku. Za te miliardy, o jakie powiększyliście budżet kremlowskiego Gazpromu, należą się wam ordery... zasłużonych dla Federacji Rosyjskiej.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0184 ... zpromu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Duda do Komorowskiego: Członkowie PKW powinni zostać odwołani. Państwo polskie się ośmiesza
Obrazek
Apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego o to, aby ten zwrócił się do prezesów TK, SN i NSA, by wystąpili z wnioskami o odwołanie członków PKW, wystosował Andrzej Duda, polityk PiS, który ma być kandydatem tej partii w wyborach prezydenckich.

W związku z problemami z podaniem ostatecznych wyników wyborów samorządowych prezydent Komorowski spotka się w środę przed południem z prezesami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, czyli organów wskazujących kandydatów do składu PKW.

Na porannym briefingu prasowym Duda stwierdził, że PKW nie jest w stanie ogłosić wyników niedzielnych wyborów samorządowych, ponieważ system informatyczny do obsługi tych wyborów, który komisja zamówiła, kompletnie nie działa. - Jak to się dzieje, że system informatyczny, który miał służyć usprawnieniu liczenia głosów, zdezorganizował wybory? - pytał polityk PiS.

"Ta tragiczna sytuacja podważa wiarygodność nie tylko PKW"

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... kowie.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

RICO

Należy się z tego tylko cieszyć,że wywożą z Polski kapitał ! Polacy szybciej się obudzą z biedy i może staną w obronie swojej godności !

----------------------

Gość

To własnie służalczość władz w stosunku do firm które dają prace na terenie Polski. Władza nie może mieć ciastka i zjeść ciastko. Z jednej strony prywatne firmy żerowały na Polskim rynku sprzedając swoje usługi a z drugiej strony wywoziły zyski. Politycy z jednej strony mogli motłochowi załatwić prace za miskę zupy dzięki firmom zachodnim a z drugiej strony chcieli być dla nich dobrzy i atrakcyjni więc przymykali oczy na transfery zysków do rajów podatkowych. Wszystko dlatego że władza kupuje motłoch tanią propagandą a motłoch nie wie ze za tym kryją się wielkie straty.


=====================

Kapitał pakowany i wywożony z Polski
Obrazek
Od kilkunastu dni w związku z tzw. aferą Junckera nie tylko w mediach zagranicznych ale także i tych w Polsce pojawia się coraz więcej informacji o nielegalnym wywozie z naszego kraju kapitału.

Dotyczy to głównie firm zagranicznych, które mają w Polsce tzw. spółki-córki produkujące i sprzedające w naszym kraju dobra i usługi ale nie płacące w ogóle podatku dochodowego. Okazuje się, że ministrowie finansów rządu Platformy i PSL-u (Rostowski, Szczurek), doskonale o tym wiedzieli ale przez 7 lat rządzenia nie zrobili nic aby spróbować ten proceder ukrócić. Dopiero w ostatnich miesiącach minister Szczurek pośpiesznie przygotowuje nowelizację ordynacji podatkowej, w której chce wprowadzić klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania.

Przypomnijmy tylko, że od kilkunastu dni przez europejskie media przetacza się fala informacji o tym, że służby skarbowe Luksemburga od wielu lat podpisywały z wieloma światowymi koncernami porozumienia podatkowe, które pozwalały im na głęboką tzw. optymalizacje podatkową. Działo się to w latach kiedy premierem (1995-2013), a także ministrem finansów (1989-2009) Luksemburga był Jean Claude Juncker od niedawana przewodniczący Komisji Europejskiej.

Chodzi aż o 340 różnego rodzaju firm (między innymi Amazon, PepsiCo, Apple, Ikea, Gazprom ale także kilka firm polskich), które mimo tego, że prowadziły produkcję lub dokonywały obrotu towarami na terenie całej Europy, to przy pomocy różnych operacji przenosiły zasadniczą część zysków z tej działalności do Luksemburga, gdzie na podstawie tajnych porozumień ze służbami skarbowymi tego kraju, dochodziło do opodatkowania ich niską stawką podatku dochodowego od firm.

Oficjalnie stawka tego podatku w Luksemburgu wynosi aż 29% (w Polsce przypomnijmy 19%) ale wspomniane porozumienia pozwalały na obniżenie jej do kilku procent, a w skrajnych przypadkach prawie do zera. Luksemburg miał z tego dodatkowe dochody do swojego krajowego budżetu, choć wspomniane zyski były wypracowywane w innych krajach europejskich i to tam powinien być zapłacony od nich podatek dochodowy.

Opublikowany właśnie raport Global Financial Integrity potwierdza niestety istnienie tego procederu i zalicza Polskę do 20 państw świata z których w latach 2002-2011 „wyeksportowano” w nielegalny sposób najwięcej kapitału.
Według tego raportu w ciągu wspomnianej dekady rocznie wypływało z Polski blisko 5 mld USD, a skumulowana wartość kapitału wywiezionego w tym okresie z naszego kraju wyniosła 49,3 mld USD.

I o ile w pierwszych latach tego okresu ten wywóz miał charakter można rzec symboliczny (od 0,4 mld do 1,9 mld USD), to pod koniec tego okresu rósł wręcz lawinowo i w 2010 roku wyniósł aż 10,6 mld USD, a w 2011 roku 9,1 mld USD czyli wynosił ponad 30 mld zł rocznie.

Powtórzmy, na to wszystko nie było żadnej reakcji ówczesnego ministra finansów, Jana Vincenta Rostowskiego, mimo tego że jako poseł opozycyjny zwracałem mu w Sejmie wielokrotnie uwagę, że sytuacja w tym zakresie jest wręcz kuriozalna.
Z jednej strony minister mówił o wzroście gospodarczym ciągniętym głównie przez popyt krajowy, a z drugiej strony godził się ze spadającymi corocznie wpływami z podatku VAT i podatku dochodowego od osób prawnych.

Dopiero po 7 latach przychodzi w tej sprawie otrzeźwienie ale czy koalicja Platformy i PSL-u tak uzależniona od czynników zagranicznych wprowadzi do polskiego systemu podatkowego do końca swojej kadencji klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania, doprawdy nie wiadomo.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/17251-kapi ... y-z-polski
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

syzyf

Ludzie decydujacy o zakupie Pendolino zachowali się jak mali chłopcy zauroczeni drogą choć mało przydatną zabawką.Szkoda,że za ich zachcianki zapłaca wszyscy podatnicy nic niewinni temu kaprysowi.Kiedy w Polsce o ważnych zakupach decydować będą ludzie dojrzali i odpowiedzialni?
-------------------

Pan

Nie ma winnych? Kto podpisał ten kontrakt? Dlaczego nie produkujemy w Polsce. Kto wziął łapówe?

----------------------

yogi

ale Kochani o czym tu gadać i pisać - recepta jest jedna z możliwych - trzeba cały ten złodziejski układ czyli PO i ich spółki wyrżnąć w pień - nie wolno im pozwolić okradać nasze go kraju czyli nas - pracujących Polaków - inaczej te sk...ny się nie nauczą a tego zdrajcę tseka trzeba jechać i opluć a najlepiej obrzucić granatami by wiedział że nie daj Boże żeby go Polak spotkał na swojej drodze - ŚMIERĆ ZDRAJCOM - SKOŃCZMY Z TYMI ZŁODZIEJSKIMI UKŁADAMI PO I SLD
===========================

Za Pendolino przepłaciliśmy ponad 250 mln zł. Dotacja z Unii będzie niższa
Obrazek
Polska przepłaciła za Pendolino - przyznaje już nawet Komisja Europejska, która po raz kolejny obniżyła kwotę dofinansowania do kupowanych przez PKP Intercity składów. Uznała, że niepotrzebnie zdecydowaliśmy się na superszybkie pociągi, które nie będą miały gdzie się rozpędzić - dowiedział się Biztok.pl

Najpierw miało być 200 mln euro, potem 88 mln. Skończy się na... 74 mln euro - takie dofinansowanie przyznała Komisja Europejska na zakup Pendolino. PKP Intercity wnioskowało - i przez ostatni rok mówiło - o dofinansowaniu rzędu ok. 22 proc. ceny taboru,

Kwota 74 mln euro to jednak zaledwie 18,5 proc. kontraktu wartego 400 mln euro. Skąd się więc wzięła?

Więcej: http://www.biztok.pl/biznes/za-pendolin ... sza_a18847
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Odłożymy euro na „święty nigdy"?
Euro w Polsce dopiero po reformach – zaleca NBP. Pytanie, jak szybko uda się te zmiany przeprowadzić?

Na pewno nie szybko. Najnowszy raport Narodowego Banku Polskiego na temat korzyści i kosztów przyjęcia wspólnej waluty, pierwszy taki raport od wybuchu światowego kryzysu, potwierdza wcześniej formułowane opinie, że Polska nie może spieszyć się z integracją.

Nie wystarczy bowiem spełnienie nominalnych wymogów na minimalnym poziomie (np. zbicie deficytu poniżej 3 proc. PKB jest możliwe już w przyszłym roku), musimy po prostu mieć nowoczesną, zrównoważoną gospodarkę. W tym także znacznie więcej innowacyjnych przedsiębiorstw, która będą w stanie konkurować na globalnych rynkach i opłacać pracowników na poziomach porównywalnych do krajów strefy euro.

Raport NBP jest dużym wyzwaniem dla rządu. Bo teraz przygotowanie „mapy drogowej do euro" będzie znacznie trudniejsze. Być może należałoby wyznaczyć nasze wewnętrzne kryteria integracji, dotycząca zarówno stanu finansów publicznych, ale też rynku pracy czy zamożności społeczeństwa. Problem jednak w tym, że ogólny cel – zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki - jest naszemu rządowi dobrze znany i często akcentowany, jednak działań, które prowadziły do realizacji tego celu – zasadniczo brak. W tym kontekście wejścia Polski do strefy euro może zostać przełożone na „święty nigdy".

źródło: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/775549,1158825.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Giną akta w sprawie słynnej afery WGI
Obrazek
UWAGA! Wszystko wskazuje na to, że ktoś zamierza ukręcić łeb słynnej aferze WGI. Dostaliśmy właśnie informację, że w niewyjaśnionych okolicznościach giną w sądzie akta tej sprawy

Do redakcji wGospodarce.pl dotarła dzisiaj informacja, zawierająca treść zatrważającej notatki sądowej, dotyczącej procesu w sprawie karnej przeciwko słynnej Warszawskiej Grupie inwestycyjnej (WGI). Proces ten toczy się w Sądzie Okręgowym w Warszawie (XII Wydział Karny, Sygn. akt XII K 294/12)

Oto treść sądowej notatki:

Data 13 listopada 2014 r.

NOTATKA URZĘDOWA

W dniu dzisiejszym po próbie odnalezienia adresu świadka Marka Sikora, po dokładnym przejrzeniu akt zauważyłam, że w sprawie brakuje kart 41370-41583, które to powinny być zawarte w tomie 215A, którego również brakuje.

Protokolant sądowy

Izabela Brandeburg

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/17285- ... -afery-wgi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

Dopóki będzie rządziła "słuszna siła narodu", tak długo będzie trwał bardak w naszym kraju. Nie liczy się umiejętność, tylko przynależność i POsłuszeństwo partyjne.

------------------

Pamięć

bo polska pod rządami po + zsl to już ie burdel tylko pożar w burdelu

----------------------

Gość

Taka sama afera będzie z systemem informatycznym dla rozliczania PITu przez urzędy skarbowe. Przy przetargu nie zachowano podstawowych procedur. Gdzie jest ABW, NIK i prokurator
======================

Po PKW kolejne może być MSW. Chodzi między innymi o nowe dowody
Obrazek
Wpadka informatyczna PKW podczas wyborów samorządowych może zostać wkrótce przyćmiona przez katastrofę systemu informatycznego szykowanego przez MSW. Zamiast ułatwić załatwianie spraw urzędowych, system może przynieść obywatelom spore kłopoty. Resort spraw wewnętrznych przekonuje serwis Biztok.pl, że dołoży wszelkich starań, by tak się nie stało.

Spore wątpliwości budzi fakt, że rozpisany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przetarg na przygotowanie łączy dla wszystkich urzędów w Polsce wygrała firma, w której pracują byli wysocy urzędnicy tego resortu. Co więcej - przetarg rozstrzygnięto dopiero 7 listopada, więc czasu do końca roku zostało na to bardzo niewiele. Tymczasem od nowego roku samorządy powinny być przygotowane do wydawania nowych dowodów osobistych.

(...)

Osobnym problemem jest stan łączy, za pomocą których wszystkie samorządy będą korzystać z zasobów centralnych rejestrów w celu załatwienia spraw urzędowych. Zwycięstwo w przetargu na ich wykonanie wygrała firma Exatel SA, w której pracuje dwóch byłych urzędników MSW: odpowiedzialny niegdyś za bezpieczeństwo i porządek publiczny Marcin Jabłoński i Rafał Magryś, który nadzorował pion informatyczny resortu. Firma uważa, że problemu nie ma, bo obaj odeszli z MSW zanim przetarg został rozpisany. A ministerstwo w tej nabrało wody w usta.

O tym, że resort spodziewa się problemów, może świadczy decyzja o utrzymaniu do końca czerwca 2015 r. starego systemu informatycznego w przypadku aktów stanu cywilnego, który będzie działał równolegle z nową platformą.

W przesłanym serwisowi Biztok.pl komunikacie, biuro prasowe MSW zapewnia, że resort dokłada wszelkich starań, by z nowym systemem nie było żadnych kłopotów. (...)

źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/po-pkw- ... ody_a18912
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

dziadekjam

Ten proces, to skutek bufonady Nowaka. Większość zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych nie podaje swojego całego majątku. Całkowicie pomijana jest biżuteria i inne precjoza w rodzaju sztabek złota, zbiorów monet czy innych kolekcji.
Przepisy w tej materii są nieprecyzyjne (celowo?) i np. osoba posiadająca 50 sztabek złota po 9 tysięcy złotych sztuka nie musi tego ujawniać. Podobnie nie trzeba ujawniać kolekcji manet wartej nawet kilkaset złotych, a co najwyżej tylko monety o jednostkowej wartości ponad 10 tysięcy i to tylko wtedy, gdy znana jest ich wycena.
Nowak, to klasyczny przykład ofiary własnej głupoty i szpanerstwa.


--------------------------------

kocurxtr

w dupie mam jego zegarek !

facet powinien beknąć za akcję z pendolino - 'niegospodarność' na setki milionów (naszej kasy); brak wspierania naszej przedsiębiorczości (pesa)

i żeby te ciulstwa italskie jeszcze jeździły ze swoją prędkością; ale to gó... ledwo się toczy...


=====================

"Nowak pięciokrotnie złożył nieprawdziwe oświadczenie" Prokurator chce uznania winy i 20 tys. zł grzywny
Obrazek
Sławomir Nowak oskarżony jest o złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. Nie ujawnił w nich posiadania zegarka o wartości większej niż 10 tys. zł. Prokurator w mowie końcowej "wypunktował" winy posła i zażądał dla niego 20 tys. zł grzywny. Sam wyrok poznamy za kilka dni.

- Sławomir Nowak był przekonany, że jego zegarek jest wart więcej niż 10 tys. zł, i miał obowiązek ujawnić jego posiadanie w oświadczeniu majątkowym - mówił prokurator Przemysław Nowak w mowie końcowej na procesie byłego ministra transportu. - Wiedział, że ma ten zegarek, codziennie miał go na ręku. Godził się z tym, że zegarek jest wart powyżej 10 tys. zł. I mając tę świadomość, pięciokrotnie złożył nieprawdziwe oświadczenie majątkowe - podkreślił oskarżyciel.

"Naturalne, że nie chciał się nim chwalić"

W jego przekonaniu, jeśli założyć, że S. Nowak chciał mieć drogi zegarek, to jako polityk w 2011 r. - wobec fali kryzysu - mógł nie chcieć tego ujawniać w oświadczeniu majątkowym, by w ten sposób nie zostać opisanym w prasie. - Jest to dla mnie całkowicie naturalne, że nie chciał się nim chwalić. Wiemy, jak tabloidy mogłyby to opisać - dodał prokurator.

Podkreślił, że S. Nowak "w rzeczywistości ukrył fakt kupienia zegarka, bo dał pieniądze swemu koledze, by samemu nie pojawić się w sklepie". Odnosząc się do słów oskarżonego, że przedmiotów osobistych nie wpisuje się do oświadczenia, stwierdził: - To dla mnie zupełnie niezrozumiałe. To tak, jakby powiedzieć, że wpisuje się przedmioty różowe, a czerwonych nie - skomentował.

"To jest przestępstwo"

Jak mówił, ten proces jest ważny dla wszystkich osób zobowiązanych do wypełniania oświadczeń majątkowych, bo wyznaczy pewne granice. - Przedmiotem tego procesu nie jest korupcja ani błędy przy budowie autostrad czy Pendolino - jak często mówili moi przeciwnicy procesowi. Ja się z tym nie zgadzam. To nie jest nawet - wbrew temu, co mówi oskarżony - proces o jego uczciwość. To jest przestępstwo urzędnicze, niezgodnego z prawdą złożenia oświadczenia majątkowego - mówił prokurator.

Za udowodnione oskarżyciel uznał to, że co najmniej od marca 2011 r. Sławomir Nowak miał ten zegarek. - Żadna zeznająca osoba nie wskazuje dokładnie daty zakupu zegarka. Wiadomo, że kupił go dla Nowaka Piotr W. Być może dokonał on pozafiskalnego zakupu? Ja tylko spekuluję, ale to wiele by wyjaśniało. Nie spodziewałem się, że w sądzie powie on całą prawdę, ale muszę tu podkreślić, że jego zeznania ocierają się o fałsz - powiedział.

Wyliczanie wartości zegarka? Wątpliwe

Odnosząc się do ekspertyz biegłych, którzy oceniali, że kupiony za ponad 20 tys. zł zegarek po pół roku od zakupu był wart 15 tys. zł, a po roku - nie mniej niż 13 tys. zł, prokurator podał w wątpliwość, że w tak krótkim czasie zegarek może stracić na wartości prawie 50 proc. Jak podkreślał, do wyliczania wartości zegarka nie powinno się brać pod uwagę, że np. kupujący otrzymał w sklepie rabat jako stały klient. - To nie ma znaczenia, bo zegarek na rynku ma określoną wartość - powiedział.

Sąd zamknął przewód sądowy w procesie Nowaka, b. ministra transportu w rządzie Donalda Tuska. Prokurator zaczął mowę końcową. Sąd zamierza jeszcze wysłuchać też wystąpień końcowych obrońców - mec. Małgorzaty Dąbrowskiej-Kardas i mec. Joanny Wojnicz oraz ostatniego słowa oskarżonego. Wyrok ma być ogłoszony za kilka dni.

Co grozi posłowi?

Poseł Nowak jest oskarżony o złożenie w latach 2011-13 pięciu fałszywych oświadczeń majątkowych (poselskich i ministerialnych), w których nie ujawnił, że ma zegarek wart więcej niż 10 tys. zł. Za tak opisane przestępstwo grozi do 5 lat więzienia. Proces toczy się przed Sądem Rejonowym Warszawa-Śródmieście.

Prokurator uznaje, że Nowak miał obowiązek ujawnić w oświadczeniu posiadanie tego zegarka, dlatego też chce uznania jego winy i 20 tys. zł grzywny.

O sprawie zrobiło się głośno po opisaniu jej w 2013 r. przez jeden z tygodników. W czasie śledztwa i procesu okazało się, że już wcześniej, latem 2012 r., jeden z tabloidów zadawał ministrowi pytanie o ten zegarek.

Nowak nie przyznaje się do zarzutu, twierdząc, że pokazywał się z tym zegarkiem publicznie, więc nigdy nie chciał go ukrywać. Mówił przed sądem, że nie wiedział, iż musi wpisywać do oświadczenia przedmioty osobiste takie jak zegarek, zaś ten był zaległym prezentem od rodziców i żony na 35. urodziny. Według paragonu ze sklepu kosztował 20,5 tys. zł, a cena katalogowa to 28 tys. zł. O zniżkę miał się wystarać przyjaciel Nowaka, stały klient sklepu.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd utajnia dane urzędników obecnie zatrudnianych przez przedsiębiorców, wobec których wcześniej wydawali decyzje administracyjne
Obrazek
Okazuje się, że rządowi urzędnicy są dosyć często zatrudniani przez przedsiębiorców, w stosunku do których wcześniej wydawali decyzje administracyjne. Problem w tym, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (KPRM) utajnia dane tych urzędników i zwykły obywatel nie ma prawa się dowiedzieć kto, jakiego urzędnika zatrudnił. "To mechanizm korupcjogenny" - twierdzą eksperci.

Jeśli pełni się ważną funkcję publiczną (jest się ministrem, wiceministrem dyrektorem generalnym lub kierownikiem danego urzędu), to zgodnie z polskim prawem trzeba odczekać rok od chwili odejścia ze stanowiska, aby móc rozpocząć pracę u przedsiębiorcy, wobec którego wcześniej wydawało się decyzje administracyjne. Rządowi urzędnicy wnoszą jednak o skrócenie tego rocznego okresu karencji pisząc podania do specjalnie powołanej przez premiera komisji, a ta ostatnia zawsze wyraża na to zgodę. W tym roku aż siedmiokrotnie godziła się na pracę rządowych urzędników u petentów, wobec których wydawali decyzje administracyjne. Niestety KPRM nie chce ujawnić kto dokładnie z urzędników występował o skrócenie rocznego okresu i jakimi przesłankami kierowała się powołana przez premiera specjalna komisja. Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego, komentując sprawę dla "Rzeczpospolitej" nie ma wątpliwości: "To mechanizm korupcjogenny. Dodatkowo fakt, że Kancelaria Premiera nie podaje pełnej informacji, komu ten okres skrócono, to sygnał, że może mieć coś do ukrycia".

KPRM tłumaczy się ochroną danych osobowych swoich urzędników. Nieco innego zdania są przedstawiciele Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), którzy zauważają, że ochrona danych osobowych nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne (jak np. ministrowie, wice-ministrowie, dyrektorzy generalni lub kierownicy danego urzędu). Stowarzyszenie "Watchdog" - weryfikujące przestrzeganie prawa przez rządzących - już zapowiedziało, że jeśli KPRM w najbliższym czasie nie ujawni tych danych, to sprawa trafi do sądu administracyjnego.

Czytaj więcej: Tajne dane o urzędnikach przechodzących do biznesu (Rp.pl)
wpis z dnia 24/11/2014

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0186 ... iznesu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

ersatz11

Brawo, brawo.

Oby tak dalej po tej linii. Wychodzi więc na to, że wsiadając do auta po pijaku i jadąc ze wsi A do wsi B przez lasy i pola powinienem dostać niższą karę niż jadąc z ulicy C na ulicę D w mieście, bo stworzyłem mniejsze niebezpieczeństwo.

Poza tym, co ta pani prokurator mówi o "trzykrotnej" sytuacji kolizyjnej. Ja tu widzę co najmniej kilkanaście sytuacji kolizyjnych, przejazd na czerwonym świetle to nie jest stworzenie takiej sytuacji?

Po raz kolejny potwierdza się moje przypuszczenie, że w prokuraturach pracują w dużej mierze "gwiazdy" prawniczego świata.

------------------------

student_zebrak

w ramach oszczednego panstwa, proponuje rozwiazac prokuraturę

------------------------

wilem07

kolejny syn sedziego, prokuratora albo innego ,,uja

======================
"Frog na motorze" pędził przez miasto 250 km/h. Prokuratura umarza śledztwo
Obrazek
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie motocyklisty, który pędził przez centrum Gdańska z prędkością 250 km/h, wielokrotnie łamiąc przepisy, bo z opinii biegłego wynika, że nie doszło do bezpośredniego niebezpieczeństwa spowodowania katastrofy w ruchu lądowym

Bulwersujące nagranie kierowca o pseudonimie "AzinGdańsk" umieścił w serwisie YouTube 10 października. Widać na nim, jak kierujący przejeżdża z centrum Gdańska do Sopotu w ciągu zaledwie siedmiu minut! Kierujący motocyklem w pewnym momencie jedzie aleją Grunwaldzką z prędkością 250 km/godz., a do tego przejeżdża przez wiele skrzyżowań na czerwonym świetle. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/godz. kierowcę można ukarać mandatem w wysokości 500 zł i przyznać za to wykroczenie 10 pkt karnych (wyższych kar taryfikator nie przewiduje). Z kolei każdy przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym świetle grozi mandatem w wysokości od 300 do 500 zł i 6 pkt karnymi.

Śledztwo umorzone

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie motocyklisty. Skąd taka decyzja? - Kierowca motocykla trzykrotnie spowodował sytuację kolizyjną, jednorazowo powodując niebezpieczeństwo maksymalnie sześciu osób - mówi Renata Klonowska, szefowa Prokuratury Gdańsk Śródmieście. - Niebezpieczeństwo sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym to natomiast narażenie na niebezpieczeństwo wielu osób lub znaczne uszkodzenie mienia. Prawo nie precyzuje, ile to dokładnie jest "wiele osób", jednak musimy odnosić się do linii Sądu Najwyższego i wiemy, że jest to co najmniej 10 osób. W tym wypadku znamię przestępstwa nie zostało wypełnione, stąd umorzenie postępowania wykonawczego.

Policja: nie odpuszczamy tej sprawy

Czy kierowca uniknie odpowiedzialności? - Jeżeli sprawa do nas wróci, w dalszym ciągu będziemy prowadzili czynności. Naszym zadaniem będzie ustalenie właściciela i kierowcy motocykla. Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie przestępstwa, ale kierowca może zostać ukarany za poszczególne wykroczenia. Nie odpuszczamy tej sprawy - zapewnia sierż. sztab. Joanna Skrent z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

źródło + video: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... atura.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Jakim prezydentem byłby Zbigniew Stonoga? Wprowadzenie odpowiedzialności urzędników, likwidacja NFZ, zniesienie obowiązku ZUS
Obrazek
Jakim prezydentem byłby Zbigniew Stonoga?

Byłbym prezydentem Ludzi wykluczonych z życia przez jeden błąd ale i prezydentem ludzi wykluczanych z życia przez ich uczciwość.

Byłbym prezydentem miłości zapewne, miłości wyrażanej poprzez szacunek do Człowieka, a nade wszystko Człowieka słabego i nie mającego pomysłu na siebie.

Z całą też pewnością byłbym prezydentem pogardy,pogardy dla minionego systemu i ludzi instytucjonalnych, którzy bez legitymacji społecznej zawłaszczyli moją Ojczyznę.

Ciężkie czasy przyszłyby dla partii wywodzących się z czasów, w których udział w pochodzie 1 majowym decydował o karierze zawodowej i życiowej.

Myślę, że Pan Jarosław Kaczyński porównując moje, a Jego zacietrzewienie do komunizmu i postkomunistów jest potulnym kociakiem.

Moi bracia Polacy szybko i chętnie wróciliby do Polski ale w to miejsce w pośpiechu wyjeżdżaliby z niej millerowcy, palikociarze,chłopaki z boiska (tych trzech)i Adaś Michnik i inne Icki.

A jak miałbym to niby zrobić skoro uprawnienia Prezydenta R.P są jakie są?

Zawsze mówiłem,że każda administracja pada po pierwszych 1000 skarg. Nie byłoby w Polsce nominacji sędziowskich,prokuratorskich,adwokackich,radcowskich,generalskich do czasu usunięcia poprzez naciski ich własnych środowisk na usunięcie wszystkich szumowin z tych zawodów. Sędzia Piwnik stanęłaby przed Trybunałem Stanu za doprowadzenie do przedawnienia karalności sprawców afery FOZZ-gwarantuję. SLD-owska maszyneria musiałaby na skutek codziennych ataków prezydenta odpowiedzieć na każde pytania w sprawach ich afer i rozkradania majątku narodowego szczególnie majątku Śląska i tych Ludzi, którzy na co dzień ciężko pracują w naszych kopalniach i hutach.

Veto dotyczyłoby wszystkiego co antypolskie i amoralne, a żadnym kłopotem nie byłoby podporządkowanie sobie kolejnego rządu. 0.

Wprowadzenie odpowiedzialności osobistej funkcjonariuszy publicznych za błędy w ich pracy oraz zniesienie jakichkolwiek immunitetów.

1.Zmiana prawa podatkowego z naciskiem na postępowania kontrolne do 3 miesięcy w pierwszej instancji.

2.Likwidacja bazy BIK i wyciągnięcie z niebytu społecznego Ludzi, którym się odebrało prawo do normalnego życia nie rzadko kierując ich w bezsilności na drogę przestępstwa.

3.Zmiana wieku emerytalnego dla kobiety i mężczyzny 55lat- 75% uposażenia , 60 lat-85 procent uposażenia i 65 lat 100% uposażenia.

4.Likwidacja NFZ poprzez przypisanie naszych składek do subkont przychodni szpitali i szpitali specjalistycznych w rejonie naszego zamieszkania.

5.Zakaz pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych dla osób, które były członka PZPR oraz funkcjonariuszami publicznymi przed 01.01.1990 r.

6.Zrównanie emerytur esbeckich do emerytur każdego Polaka.

7.Zniesienie obowiązku opłacania składek ZUS.

8.Zmiana Ustawy Kodeks Karny poprzez podwyższenie kar dla sprawców przestępstw popełnianych w zorganizowanych grupach przestępczych oraz podwyższenie kary za przestępstwo pedofilii od 5 lat do kary dożywocia.

Ponadto w przypadkach potrzeby stosowania środków zapobiegawczych w postępowaniu karnym o ile przestępstwo nie godziło w seksualność,zdrowie i życie zmienić ustawę poprzez obowiązek stosowania poręczenia majątkowego w wysokości co najmniej wartości wyrządzonej szody.

9.Natychmiastowa likwidacja Straży Miejskiej, ITD,CBA,Kontrola Skarbowa,Służba Celna i przekazanie tych środków na rzecz odpowiednich nowo powołanych departamentów Policji.

Jak to wszystko zrobić? Normalnie! samozaparciem i wielką legalną manifestacją poprzez udział w głosowaniu w roku 2015?

Myślicie, że miałbym z tym kłopot? Przeczołgałbym słodkich, kwasów, kolesi z boiska i górali ze wzgórz Golan. W Polsce byłaby Polska w której Człowiek Młody i Senior czuliby się jak we własny wreszcie domu.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/17311-jaki ... wiazku-zus
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM