forum LUBIN pl
oficjalne forum miasta Lubin

Hydepark - Oświatowe dylematy

NEVIL - Wto Lip 03, 2018 22:38
Temat postu: Oświatowe dylematy
Nauczyciele: rekrutacja jest zmanipulowana


Prezydent nie chciał rozmawiać. Wyszedł z ratusza




Nauczyciele byłego gimnazjum nr 4, zarazem przyszłego III LO w Lubinie protestują. Jak mówią, Wydział Oświaty i prezydent miasta oszukał ich, uczniów i rodziców. Elektroniczna rekrutacja jest zmanipulowana, a gimnazjaliści, którzy wybrali III LO zostają na przysłowiowym lodzie.

Organ prowadzący, choć obiecał nie chce uruchomić liceum. Prezydent Robert Raczyński nie chciał rozmawiać z nauczycielami. Po wykrzyknięciu kilku słów na schodach opuścił ratusz.

Drugi rok z rzędu dla wydziału oświaty w Lubinie liczba chętnych jest za niska, by uruchomić szkołę, która miała powstać po IV gimnazjum. Choć tym razem ponad 70 młodych ludzi wskazało III LO jako szkołę pierwszego wyboru, to wydział oświaty uznał, że to za mało, by uruchomić placówkę.

-W tym momencie, by udowodnić nam, że nie mamy naboru, zwiększono progi. W klasie mundurowej, która miała mieć 80 punktów zwiększoną do 100 punktów oraz utworzono dwa dodatkowe w I LO i II LO. - tłumaczy Agnieszka Wichrowska, nauczyciel matematyki III LO.

- Czujemy się oszukani. Dzieci czują się oszukane i rodzice też. Mamy bardzo dobrze rozreklamowaną klasę mundurową, do której mieliśmy 33 osoby chętne. Nabralibyśmy całą klasę i teraz co z tymi dziećmi ? Po raz kolejny ktoś nas wszystkich oszukał - mówi Marta Dunaj-Stefańska, nauczyciel języka polskiego w III LO.

- Urząd Miasta był na spotkaniu, gdy dyrektor szkoły przedstawiał ofertę na rok 2018/19. Na tym spotkaniu był naczelnik i sekretarz miasta. Wszyscy słyszeli ofertę i nikt ani słowem się nie odezwał, że nie będzie tej szkoły, a my podjęliśmy ogromny wysiłek w celu promocji tej szkoły, różne działania. To była ciężka praca i przykro nam niezmiernie, że w tym urzędzie miasta nikt nie szanuje naszej pracy - mówi Róża Mierzwiak, doradca zawodowy w III LO.

Uczniowie, którzy drugi rok z rzędu wyrazili chęć bycia licealistami w tej szkole, drugi raz nie dostali takiej szansy. Nauczyciele pytali naczelnika wydziału oświaty w Lubinie Andrzeja Pudełko, dlaczego szkoła nie dostanie szansy skoro wcześniej wydział oświaty nie miał nic przeciwko.

- Pójdziemy do prezydenta. Niech nam powie dlaczego pan nie da szansy tym dzieciom, które chce się uczyć w naszym liceum? Po co ta farsa i konkurs z dyrektorem. Po co to? Wygląda pan na uczciwego, a nie jest. Zawiodłam się na organie prowadzącym, na prezydencie, którego szanowałam . Wybierałam za pierwszym i drugim razem. To była ogromna pomyłka - mówiła wzburzona jedna z nauczycielek III LO.

Nauczyciele i rodzice 3 lipca we w wtorek udali się do ratusza na sesję rady miejskiej. Obecny w ratuszu prezydent wychodząc z budynku nie chciał rozmawiać z przybyłymi. Na schodach wyraził tylko swoje zdanie i wyszedł. Nauczyciele nie uzyskali informacji od naczelnika wydziału oświaty co stanie się z budynkiem szkoły z chwilą wygaszenia gimnazjum. Do sprawy powrócimy, bowiem w lubińskim magistracie ma dojść do spotkania dotyczącego III LO.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/88230/78/

NEVIL - Sob Lip 07, 2018 13:58

Decyzja wydziału oświaty niezgodna z przepisam


Nauczyciele wciąż strajkują. Będą efekty?




Nauczyciele III LO w Lubinie wciąż okupują lubiński urząd miejski. Wszystko wskazuje na to, że decyzja wydziału oświaty o podniesieniu progów punktacyjnych w trakcie rekrutacji byłą niezgodna z prawem. Są szanse na to, że symulacja będzie powtórzona, a III LO odzyska swoich uczniów. To oznaczałoby że będą cztery klasy, czyli tyle, ile trzeba by uruchomić szkołę.

Szkoła powołana, ale nie uruchomiona już drugi rok z rzędu. Tym razem nauczyciele twardo trzymają się decyzji, by nie odpuścić wydziałowi oświaty w Lubinie. Decyzja magistratu o niepowołaniu III LO sprowokowała grono pedagogiczne do okupacji urzędu. Nauczyciele śpią w magistracie i szukają pomocy wszędzie. Właśnie otrzymali pisma z kuratorium. - Dolnośląski kurator oświaty powołując się na odpowiednie przepisy prawa stwierdził, że podwyższenie progów, odnosi się to do całęgo procesu rekrutacji,było niezgodne z prawem - mówi Artur Pastuch, dyrektor III LO.

Ta opinia kuratora może sprawić, że w Lubinie rekrutacja elektroniczna będzie powtórzona. To oznaczałoby, że III LO odzyska liczby uczniów niezbędne do tego, by uruchomić szkołę i odpowiednią liczbę klas. - Walczymy o to, co nam się należy, walczymy o swoje. Chętnych do naszej szkoły było ponad 370 osób. Uczniowie z drugiego wyboru, czwartego mogli być naszymi uczniami na zasadzie spadku z innych szkół - dodawał dyrektor.

Nauczyciele strajkujący w urzędzie miejskim są zmęczeni. Jak mówią, podłoga do spania dość twarda, ale warto poświęcić się dla swoich uczniów. - Jak długo będziemy? Do skutku, bo warto. Sto razy warto, a nawet tysiąc. Dla wszystkich uczniów, dla człowieka, dla przyszłości tych młodych ludzi, dla lubińskiej oświaty - odpowiedziały nauczycielki przebywające w urzędzie od środowego spotkania z naczelnikiem wydziału oświaty i sekretarzem miasta.

Nauczyciele zachęcają lubinian do wsparcia swojej inicjatywy i przyjścia do urzędu, gdzie można podpisać listę poparcia dla inicjatywy uruchomienia III LO wbrew nieprzepisowemu zachowaniu wydziału oświaty w mieście.

We wrześniu ubiegłego roku, po pierwszym podobnym potraktowaniu nauczycieli i uczniów, którzy chcieli uczęszczać do III LO dolnośląski wicekurator oświaty, Janusz Wrzal wypowiadał się krytycznie co do decyzji lubińskich urzędników i prezydenta. - Tak gwałtowne zmiany zdecydowanie nie służą oświacie. Wcześniej w wyniku reformy, przekształceń powstało w Lubinie III liceum, w trakcie naboru podjęto decyzję, że w związku z małym zainteresowaniem, jak je oceniły władze, to liceum naboru nie dokona i przestanie funkcjonować. Nie wiem jak to się zakończy, ale w taki sposób w oświacie decyzji się nie podejmuje - mówił 7 września 2017 roku dolnośląski wicekurator oświaty.

Wówczas szkoła nie powstała, ale w tym roku nauczyciele nie chcą odpuścić. Będziemy o zmianach sytuacji informować, bo jak wynika z naszej wiedzy sprawie przygląda się wojewoda.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/88270/78/

NEVIL - Pon Lip 09, 2018 20:54


Sromotna klęska Raczyńskiego i spółki


====================

3 LO w Lubinie działa legalnie i ma prawo do rekrutacji uczniów




3LO w Lubinie działa zgodnie z prawem i może prowadzić dalej proces rekrutacyjny. Taka jest informacja kuratora oświaty.


Szkoła ma zgodę na prowadzenie jednego oddziału a prezydent jako organ prowadzący nie ma prawa zmienić tej zgody, bez zgody kuratora oświaty. 3LO ma pełne prawo do prowadzenia naboru, zgodnie z zatwierdzonym arkuszem organizacyjnym.

To rodzic i uczeń ma prawo wybrać interesującą go szkołę, a administracja samorządowa nie ma prawa tego zmienić żadnym aktem. Zgodnie z prawem, żadne progi i symulacje, nie są podstawą do przyjęcia do wybranej klasy.

Uczniowie, którzy wyrazili chęć nauki w 3 LO w Lubinie, mogą do piątku zgłaszać się do szkoły w celu złożenia dokumentów.

Z raportu przedstawionego dziś przez wicekuratora Janusza Wrzala wynika, że obecnie urzędnicy muszą pozwolić na uruchomienie przynajmniej jednej klasy: - Już to wprowadzenie progów rekrutacyjnych było naruszeniem prawa, a ewentualne nieprzyjęcie żadnego oddziału będzie ewidentnie złamaniem prawa. Dlatego złożyłem pismo kierowane do prezydenta Roberta Raczyńskiego. Pismo przypominające o tym stanie prawnym - mówi wiecekurator.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,18321.html

Czytaj też : http://miedziowe.pl/content/view/88285/78/

http://www.lubin.pl/prezy...sprawie-iii-lo/

NEVIL - Czw Lip 12, 2018 22:52

Komentarz:

MJ

" W tej chwili trwają rozmowy, żeby Politechnika Wrocławska prowadziła wykłady i ćwiczenia w części pomieszczeń budynku Gimnazjum nr 4 ." -Tam właśnie jest III LO. Zmieszali dzieci, nauczycieli, rodziców z błotem Kombinacje, manipulacje ..... A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o (...)

=========================================

Nauczyciele, uczniowie i rodzice manifestują w rynku


W obronie III LO





Były próby rozmów z władzami miasta, jest strajk okupacyjny, są listy poparcia dla działań w obronie III LO, jego uczniów i nauczycieli, a teraz jest jeszcze manifestacja w rynku w Lubinie. Nauczyciele, uczniowie i ich rodzice wyszli na plac przed ratuszem, by większa liczba lubinian dowiedziała się o ich problemie.

Strajk okupacyjny nauczycieli w urzędzie miejskim w Lubinie w obronie III LO trwa już 9 dni. Od tego czasu coraz większa liczba mieszkańców popiera działania zmierzające ku temu, by III LO jednak uruchomić zgodnie z wcześniejszymi obietnicami i by władze miasta w osobach prezydenta i radnych zaczęły działać na korzyść uczniów, którzy wybrali tę szkołę jako dalszą drogę edukacji. W szereg aktywnych działań obrońców III

LO wpisała się czwartkowa manifestacja w rynku w Lubinie.

- Domagamy się równego traktowania - krzyczano w lubińskim rynku w czwartkowe popołudnie. Proszę państwa, poza tym chciałabym się odnieść do tego, co się mówi w mieście, że mamy zbyt mało chętnych. Uważamy , że 71 uczniów w pierwszej preferencji a 360 wskazało nas z drugiej i trzeciej, To bardzo dużo, jak na liceum które dopiero powstaje. Dotąd byliśmy tylko gimnazjum, albo aż, bo wiadomo jakim wspaniałym. Mówi się, że nie ma sensu tworzyć kolejnego liceum. To chyba zbyt późno na taką decyzję. Taką decyzję trzeba było podjąć w lutym - mówiła do zebranych Agnieszka Wichrowska, nauczyciel III LO.

Do zebranych lubinian przemawiali nie tylko nauczyciele ale tez rodzice. - Jako rodzic czuję się oszukany przez włodarzy z ratusza, bo nie tak to miało wyglądać - mówił z podestu jeden z rodziców uczniów deklarujących naukę w III LO. - Dlaczego za błędy urzędników mają płacić nasze dzieci ? - pytał pan Ireneusz.

Głos zabrali również uczniowie, o których losy walczą nauczyciele. - Jako uczeń III LO twierdzę, ze my uczniowie i nauczyciele czujemy się oszukani tym, co tutaj się dzieje. Jestem pod wielkim wrażeniem, że nasi nauczyciele i rodzice wspierają nas. 9 dzień protestu siedzą w urzędzie, protestują , nie podają się. Pomóżcie nam tworząc cztery oddziały, pomóżcie nam bym we wrześniu mogła wejść do tej szkoły zadowolona i powiedzieć udało nam się - mówiła Oliwia Gołek, która zadeklarowała chęć bycia uczennicą III LO.

Manifestacja w rynku z jednej strony miała pokazać władzom miasta, że nauczyciele nie poddadzą się, a strajk w urzędzie i spotkanie z kuratorem to tylko część tego, co mogą zrobić, by walczyć o III LO. Z drugiej strony działania w lubińskim rynku miały zapoznać jeszcze większą liczbę lubinian z problemem.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/88325/78/

NEVIL - Wto Lip 17, 2018 13:37

Koczują w spartańskich warunkach, ale protestu nie przerwą


Walka o trzeci ogólniak wciąż trwa





Mija 14 dzień protestu nauczycieli III Liceum Ogólnokształcącego w Lubinie. Dzień i noc pedagodzy koczują w dawnej sali narad Urzędu Miejskiego. Są zmęczeni i najchętniej chcieliby już odpocząć, ale jak sami mówią - będą walczyć o swoją szkołę tak długo, aż osiągną swój cel, chociaż zdają sprawę, że miasto już podjęło ostateczną decyzję i nie uda im się uruchomić czterech oddziałów dla chętnych uczniów.

Tak spektakularnego protestu grupy zawodowej w Lubinie nie było już dawno. Pod koniec czerwca, na chwilę przed wakacjami i po wygranym konkursie na dyrektora III Liceum Ogólnokształcącego przez Artura Pastucha, nauczyciele nagle dowiedzieli się, że szkoła nie będzie mogła będzie uruchomić od września czterech klas, tylko jedną. Na nic zdały się tłumaczenia grona nauczycielskiego o prowadzonym od wielu miesięcy naborze i sporym zainteresowaniu uczniów proponowaną ofertą edukacyjną. Miasto nie przyjmowało do wiadomości żadnych argumentów. Ostatecznie zgodziło się na utworzenie jednego szkolnego oddziału. Nauczycieli to nie satysfakcjonuje, dlatego od 14 dni prowadzą w lubińskim magistracie akcję protestacyjną.

Dawna sala narad i posiedzeń Rady Miejskiej stała się ich drugim domem. Tam śpią, spożywają posiłki, czytają codzienną prasę, kontaktują się z najbliższymi. Z protestującymi nauczycielami rozmawiał nasz reporter.

- Jakoś sobie radzimy w tych spartańskich warunkach. Oswoiliśmy się już z tą myślą, że mamy do dyspozycji jedną łazienkę z dwoma toaletami i jedną umywalką. Oswoiliśmy się również z tym, że śpimy na podłodze. Powoli przyzwyczajamy się również do tego, że absolutnie jesteśmy niezauważani przez pracowników urzędu - mówi Marta Dunaj-Stefańska, nauczycielka języka polskiego.

- Tak naprawdę jesteśmy już zmęczeni czasem, który trwa i końca sporu nie widać. Mieliśmy swoje plany wakacyjne, ale walczymy dla czegoś, co jest dla nas bardzo ważne, czyli o naszą szkołę - dodaje Agnieszka Wichrowska, matematyczka.

Protest nauczycieli lubińskiego ogólniaka odbił się szerokim echem w całej Polsce. Pedagogów wspiera wiele instytucji, organizacji i stowarzyszeń. Do pomocy włączyli się także politycy i niektórzy samorządowcy. Sprawą zainteresował się wojewoda dolnośląski i kurator oświaty. Jak długo jeszcze potrwa okupacja Urzędu Miejskiego?

- Konstytucyjne prawo mówi o tym, że to uczeń czy rodzic ma prawo wyboru dalszej drogi kształcenia. Na jaw wyszły działania miasta, które były nieprawne i obnażają drugie oblicze władzy i to, że szkoła, która była dla nich wizytówką, nic dla nich nie znaczy - mówi polonistka.

- Były takie rozmowy, że jak będzie trzeba, to zostaniemy tutaj do końca wakacji. Na razie nie dopuszczamy takiej możliwości. Liczymy na to, że do 25 lipca uda nam się porozumieć z urzędnikami. Nie rozumiemy, skąd ten opór miasta - dodaje Agnieszka Wichrowska.

Koczujący nauczyciele muszą codziennie podpisywać listę obecności. Dzisiaj urzędnicy zażądali uszczegółowienia tej listy o imię i nazwisko i numer PESEL. Każdy z nauczycieli musi dokładnie się określić, w jakich godzinach będzie przebywał w sali UM. Jeśli takiego pisma nie wypełni i nie dostarczy urzędnikom, zostanie wyproszony z magistratu.

Przypomnijmy, że dyrekcja i nauczyciele III L.O chcą, by od 1 września br. funkcjonowały cztery klasy o profilu: mundurowym, językowo-medialnym, matematyczno-przyrodniczym oraz matematyczno-informatycznym.

źródło + materiał dźwiękowy + foto : http://miedziowe.pl/content/view/88361/78/

NEVIL - Pon Lip 23, 2018 21:42

Protestujący nauczyciele przenieśli się do ratusza


Chcą spotkać się z prezydentem





Mija 20 dzień protestu nauczycieli III Liceum Ogólnokształcącego w Lubinie. Pedagodzy podjęli dzisiaj decyzję o przeniesieniu się z Urzędu Miejskiego do ratusza. Obok gabinetu prezydenta miasta rozłożyli karimaty, mają ze sobą śpiwory i zamierzają nocować na podłodze. W takich warunkach czekają na rozmowę z prezydentem, Robertem Raczyńskim.

Nauczyciele trzeciego ogólniaka nie dają za wygraną. Od blisko trzech tygodni okupują dawną salę narad Urzędu Miejskiego sprzeciwiając się decyzji władz miasta o zablokowaniu naboru do czterech klas. Dzisiaj opuścili jednak magistart przenosząc się do ratusza. Tłumaczą, że w magistracie urzędnicy traktowaliich jak powietrze, nikt nie chce z nimi rozmawiać, dlatego liczą na spotkanie z prezydentem Robertem Raczyńskim, który urzęduje w ratuszu.

- Od zeszłego poniedziałku słyszymy, że pan prezydent jest w pracy, ale nie ma czasu się z nami spotkać. Za każdym razem mówi nam się, że będzie jutro. Nasza cierpliwość już się skończyła. Dzisiaj znowu usłyszeliśmy, że pan prezydent będzie jutro, ale nie wiemy, czy to prawda. Dlatego postanowiliśmy się przenieść do ratusza i tutaj zaczekać na niego pod gabinetem, w kórym urzęduje. Będziemy czekać na prezydenta do skutku - mówi Agnieszka Wichrowska, nauczycielka matematyki w III Liceum Ogólnokształcącym w Lubinie.

W najbliższą środę, 25 lipca, mija ostateczny termin składania przez uczniów oryginalnych dokumentów i świadectw szkolnych do wybranej szkoły. - Oprócz listy osób zakwalifikowanych, to nadal rekrutujemy i zbieramy świadectwa. Tutaj się nic nie zmieniło. Chcemy jak najszybciej spotkać się z panem prezydentem - dodaje A. Wichrowska.

Rzecznik prasowy prezydenta, Jacek Mamiński, nie chciał komentować protestu nauczycieli, którzy dzisiaj przenieśli się do ratusza. Jak nas zapewnił, Robert Raczyński, będzie jutro w pracy. Dzisiaj jeszcze przechodził badania lekarskie po wycięciu guza.

źródło : http://miedziowe.pl/content/view/88419/78/

NEVIL - Sro Lip 25, 2018 21:35

Koniec akcji protestacyjnej nauczycieli III liceum


Obie strony znów usiadły do rozmów. Jest wreszcie kompromis


Po 22 dniach protestu i okupacji dawnej sali narad Urzędu Miejskiego w Lubinie, nauczyciele III Liceum Ogólnokształcącego całkowicie odwołują swoją akcję protestacyjną. Dzisiaj władze miasta zgodziły się na utworzenie dwóch oddziałów szkolnych, z tym że jedna klasa będzie podzielona na dwie grupy o różnych profilach edukacyjnych. - To jest taki kompromis, który w miarę satysfakcjonuje obie strony, choć możemy czuć mały niedosyt, bo walczyliśmy o cztery pełne oddziały - przypomina Marta Dunaj-Stefańska, nauczycielka języka polskiego.

Wczoraj jeszcze do Lubina na rozmowy ostatniej szansy przyjechał kurator oświaty, który przez niemal trzy godziny rozmawiał z przedstawicielami magistratu. Po spotkaniu kurator wyjechał do Wrocławia, ale z nauczycielami się nie spotkał. Rozmawiał z nimi za to szef zarządu regionu NSZZ Solidarność, Bogdan Orłowski, który zapewnił o poparciu związkowców dla idei funkcjonowania trzeciego ogólniaka.

Władze miasta zaprosiły dzisiaj nauczycieli na kolejne już spotkanie i wreszcie - po trzech tygodniach protestu - udało się wypracować kompromis, dzięki któremu III Liceum Ogólnokształcące od nowego roku szkolnego będzie mogło normalnie funkcjonować i pracować. Kompromis ma jednak to do siebie, że każda ze stron sporu musi w czymś ustąpić. I tak było w tym przypadku.

- Mianowicie, dostaliśmy zgodę na uruchomienie drugiego oddziału. Jedną klasą będzie klasa mundurowa, w której uczyć się będzie 20 uczniów. Drugą klasą będzie klasa łączona z matematyką, informatyką i przedmiotami przyrodniczymi, natomiast druga grupa będzie klasą językowo-medialną. Cała ta grupa będzie liczyła około 34-35 osób. To jest taki kompromis, który w miarę satysfakcjonuje obie strony, choć możemy czuć mały niedosyt, bo walczyliśmy o cztery pełne oddziały - mówi Marta Dunaj-Stefańska, polonistka, która od początku protestowała w obronie III L.O.

Wczoraj minął termin składania przez uczniów oryginalnych świadectw uprawniających do przyjęcia do wybranej szkoły. Do III L.O. takich dokumentów wpłynęło 65. Szkoła zastanawia się jeszcze nad konkretnym profilem kształcenia w klasie mundurowej.

- Będzie to klasa po prostu mundurowa. Nie określamy jeszcze profilu, dlatego, że chcemy podjąć współpracę z wieloma instytucjami, jak straż pożarna, policja i wojsko. Zależy nam, by pokazać uczniom różne możliwości i warianty kształcenia - tłumaczy nauczycielka.

Protest nauczycieli lubińskiego liceum rozpoczął się 4 lipca. Dzień wcześniej dowiedzieli się, że miasto zmieniło zasady naboru i nie planuje uruchomienia placówki.

źródło + foto: http://miedziowe.pl/content/view/88445/78/

NEVIL - Czw Wrz 13, 2018 14:14

Debata o kierunkach rozwoju lubińskiej oświaty


Świetnie wykształcony młody człowiek jest na wagę złota





W sali teatralnej parafii św. Jana Bosko odbyła się debata poświęcona lubińskiej oświacie. Uczestnicy spotkania rozmawiali o kierunkach rozwoju systemu szkolnictwa w mieście, o tym, w jaki sposób uatrakcyjniać kierunki edukacji i zachęcać młodych ludzi do tego, by po zakończeniu szkół, nie uciekali z miasta w poszukiwaniu godziwej pracy.

W debacie wzięli udział przedstawiciele pracodawców, w tym spółki KGHM, Związku Pracodawców Polskiej Miedzi oraz nauczyciele i dyrektorzy niektórych lubińskich szkół i Miedziowego Centrum Kształcenia Kadr. Uczestnicy spotkania byli zgodni co do tego, że dla pracodawców najważniejsze jest pozyskanie świetnie wykształconej kadry.

Bardzo istotne jest dla nas to, żeby rzeczywiście te świetne kadry, które są zaangażowane i zadowolone ze swojego wykształcenia i zawodu, przychodziły do nas. Nasze zaangażowanie w edukację traktujemy jako wartość dodaną, jesteśmy pod tym względem jednym ze znaczących pracodawców w regionie, dlatego bardzo zależy nam na tym, by jak najmocniej rozwijać szkolnictwo i by edukacja miała się w mieście jak najlepiej. Zależy nam, by ci młodzi ludzie, którzy kończą lubińskie szkoły, byli kształceni dalej w taki sposób, który pozwoli im znaleźć satysfakcjonującą pracę, najlepiej w swoim miejscu zamieszkania - mówiła Lidia Marcinkowska-Bartkowiak, dyrektor naczelna ds. komunikacji spółki KGHM Polska Miedź S.A.

Dyrektorzy szkół zwracali natomiast uwagę na podstawowe problemy, z którymi borykają się na co dzień, jak choćby brak dostępu do stomatologów i logopedów, "ucinanie" godzin, likwidowanie kierunków. Nie lada wyzwaniem będzie natomiast przyjęcie do szkół ponadpodstawowych uczniów z dwóch roczników - kończących wygaszane gimnazja i tych z ósmych klas szkół podstawowych.

Uczestnicy debaty zgodni byli również co do tego, że lokalny samorząd powinien bardziej współpracować z przedsiębiorcami i samą spółką KGHM, która jest największym pracodawcą na Dolnym Śląsku.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/88989/78/
.

NEVIL - Pią Wrz 21, 2018 12:49

Nauczyciel ofiarą oświatowej przemocy?


"Zgodnie z etosem, nauczyciel powinien być osobą, która odczuwa radość z prowadzenia samego procesu nauczania, potrafi być empatyczna wobec swoich uczniów, posiada umiejętność dostosowywania procesu edukacji do potrzeb podopiecznych itp., itd." - pisze nauczycielka w liście do redakcji OnetKobieta.



Pożądanych przymiotów ducha w nauczycielskiej profesji można by wymieniać bez liku, bo nauczanie jest traktowane jako misja. Teoretycznie pedagodzy powinni być zatem zadowoleni ze swojej pozycji społecznej, bo w naszej polskiej kulturze misjonarzy się ceni...

Czy tak jest jednak w rzeczywistości?

Zamieszanie związane z reformą edukacji sprawiło, że media zaczęły zwracać większą uwagę na sytuację polskich nauczycieli. Wiele się mówi o braku stabilności zatrudniania, niskich pensjach i konieczności podejmowania pracy w wielu miejscach, czy też wydłużeniu drogi awansu zawodowego. Brakuje jednak refleksji, co owe zmiany oznaczają w sferze symbolicznej i w jakim świetle stawiają one nauczycieli na społecznej scenie?

Im dłużej obserwuję tę sytuację (pracując sama na nauczycielskim etacie), tym bardziej mam wrażenie, że to pedagodzy stają się ofiarami oświatowej przemocy. Użycie tego słowa może się wydawać w tym kontekście kontrowersyjne. Jednak należy pamiętać, że jednym z głównych przejawów przemocy jest uderzanie w godność jednostki. Zastanówmy się zatem, jak obecna sytuacja wpływa na sposób postrzegania przez nauczycieli swojej pozycji społecznej?
Obecnie pensja minimalna to 2100 zł brutto, a minimalne wynagrodzenie nauczyciela stażysty, który ukończyły studia magisterskie i posiada przygotowanie pedagogiczne, wynosi 2479 zł brutto (a zatem netto niecałe 1800 zł), z kolei pensja minimalna pensja nauczyciela dyplomowanego (a zatem po co najmniej 10 latach pracy) jest równa 3317 zł brutto (około 2400 zł netto). Oczywiście na pensję nauczyciela składają się różnego typu dodatki itp., jednak w praktyce pensja nauczyciela stażysty „na rękę” oscyluje w granicach 1900 - 2000 zł, a nauczyciela z wieloletnim doświadczeniem i najwyższym stopniem awansu zawodowego poniżej 3000 zł.

Więcej: https://kobieta.onet.pl/nauczyciel-ofiara-oswiatowej-przemocy/kx3wzy8?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne

NEVIL - Sob Paź 06, 2018 11:45

"Odrabianie godzinami zadań domowych sprawia, że dzieci czują się przegrane"


Dlaczego zadajemy dzieciom prace domowe? Bo wierzymy, że jeśli będą je odrabiały, nauczą się więcej i lepiej. Jednak według wielu naukowców wielogodzinne ślęczenie w domu nad podręcznikami nie przynosi nic dobrego - usypia mózg dziecka i jest źródłem codziennych konfliktów. Czy czas już rozpocząć bunt przeciw odrabianiu lekcji w domu?




Prace domowe odrabialiśmy my, nasi rodzice, dziadkowie, a teraz odrabiają nasze dzieci. Świat się zmienił, mamy Internet, dzięki zaawansowanym badaniom wiemy też, że aby się skutecznie uczyć, nasz mózg potrzebuje głębokiej stymulacji. Tymczasem nauka w Polsce ciągle opiera się na jałowych godzinach spędzanych przez uczniów w domu nad zeszytami ćwiczeń. Różnica jest tylko jedna. Z pokolenia na pokolenie zaganiamy dzieci do biurek coraz wcześniej i na coraz dłużej. Czy słusznie?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Alfie Kohn, dekonstruktor mitów i enfant terrible wśród amerykańskich znawców tematyki wychowywania i uczenia dzieci, w wydanej u nas właśnie książce pt. "Mit pracy domowej". Kohn sprawdził, ile zadania domowe niosą plusów, a ile minusów dla rozwoju dziecka. Według niego wszystkie nasze przekonania odnośnie lekcji robionych w domu są błędne.

Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...l#s=BoxWeSl_1_2

NEVIL - Czw Sty 10, 2019 14:18

Komentarze:
[email protected]

Broniarz już od 20 lat jest szefem ZNP. "Czasy się zmieniają, a pan ciągle w komisjach" ;-)

--------------------------------
Gucio

To ich wyciumać do Paryża!

----------------------------------
Wesoły Romek

Ten cały Broniarz to coraz bardziej cuchnące, post PZPRowskie łajno, śmieć !!!

--------------------------------
Taka prawda

Stary komuch Broniarz wiecznie rządzi tym postkomunistycznym ZNP, osiem lat siedział cicho jak rządzili jego kumple ,hipokryta je..ny
-------------------------------
to profanacja symbolu

To jakieś kpiny? Przecież żółte kamizelki to symbol buntu przeciwko rządom oligarchii, a ci wykorzystują ten symbol do walki z najbardziej prosocjalnym rządem w parszywej historii III RP.
===============================
Ludzie Broniarza w żółtych kamizelkach chcieli roznieść rozmowy minister Zalewskiej ze związkowcami! Doszło do awantury!




Szefowi Związku Nauczycielstwa Polskiego marzą się uliczne zadymy jak w Paryżu? Wiele na to wskazuje. ponad 60 członków ZNP ubranych w żółte kamizelki odblaskowe próbowało wedrzeć się do jednej z sal Centrum Dialogu. Trwały tam rozmowy minister edukacji Anny Zalewskiej ze związkowcami z „Solidarności” i „Forum”.

Minister Zalewska zaprosiła do rozmów przedstawicieli wszystkich związków zawodowych, które reprezentują interesy nauczycieli. Zaproszenie trafiło także do ZNP. Dziś przywiezieni autobusem przedstawiciele tej organizacji chcieli w liczbie kilkudziesięciu osób uczestniczyć w obradach. Przyjechał cały zarząd tego związku zawodowego! Minister Zalewska zaproponowała, by ZNP wybrało jedną delegację, która będzie uczestniczyła w rozmowach. Związkowcy Broniarza nie zgodzili się na taki ruch. Rozmowy przerwano. W najbliższym czasie będzie wypracowywane porozumienie między uczestnikami rozmów. Miejmy nadzieję, ze związkowcy z ZNP nie storpedują dialogu.

Wiceminister edukacji Maciej Kopeć, pytany w środę przez dziennikarzy, czy jest szansa na porozumienie ze związkami zawodowymi, powiedział: „Jestem przekonany, że i minister, i strona społeczna, dążą do tego samego, tzn. do tego, by szkoły funkcjonowały normalnie, i jestem przekonany, że wszyscy jesteśmy skłonni patrzeć realistycznie na to, jak te wszystkie problemy można rozwiązać”. Zapewnił, że postulaty związkowców są poważnie traktowane przez resort.

Kopeć podał, że na spełnienie postulatu ZNP, czyli zwiększenie tzw. kwoty bazowej o 1000 zł, potrzeba prawie 13 mld zł. Z kolei na spełnienie postulatu FZZ, czyli m.in. zwiększenie o 1000 zł tzw. wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego, potrzeba 18 mld zł.

Poinformował także, że resort edukacji przedstawi w czwartek związkowcom swoje propozycje. Dodał, że rozważane są różne warianty.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku MEN skierowało do konsultacji społecznych projekt rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli, które ma obowiązywać w 2019 r. Zgodnie z nim, wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wzrośnie w tym roku od 121 do 166 zł brutto.

Związki zawodowe oceniły tę propozycję resortu negatywnie. Podczas poniedziałkowego spotkania z minister edukacji przedstawiły swoje postulaty płacowe. Związkowcy zaznaczają, że nie jest jeszcze uchwalony przez Sejm budżet państwa na 2019 r., więc jest jeszcze pole do negocjacji na temat wysokości podwyżek.

MEN przypomina, że tegoroczna podwyżka wynagrodzeń nauczycieli o 5 proc. będzie drugą z trzech zapowiedzianych. Pierwszą nauczyciele – o 5,38 proc. – dostali w kwietniu 2018 r. (płace zasadnicze wzrosły wówczas od 123 do 168 zł brutto), a trzecią o 5 proc. otrzymają w 2020 r. Łącznie trzy podwyżki mają dać wzrost wynagrodzeń nauczycieli o 15,8 proc.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/428981-nasz-news-zadyma-ludzi-broniarza-w-zoltych-kamizelkach

NEVIL - Sro Mar 27, 2019 17:14

Komentarz:

Ciężka praca nauczycieli
wujekZWroclawia (gość)

Podwyżki dla nauczycieli tak, pod warunkiem rozwiązania komunistycznej karty nauczyciela, zrównania godzin pracy z innymi urzędnikami i wywalenia skostniałej kadry która uważa że się jej należy za to że pomruczy pod nosem ten sam akapit od 30 lat i pokrzyczy na ucznia. Zapewniam że jest mnóstwo młodych zdolnych z pasją nauczycieli którzy chętnie zajęliby te "słabo opłacane"stanowiska nauczycieli z korzyścią dla naszej najlepszej inwestycji - czyli młodych ludzi. Czy matematyk ze stażem 2 lat naprawdę nie potrafi przekazać w ten sposób co 50 letni ? A że muszą dokształcać się ? Ostatnio znajoma nauczycielka ok 35l. której kazano zrobić rozszerzyć posiadane studia informatyczne o dodatkowy kurs szukała wśród znajomych kogoś kto za nią napisze praktyczną pracę końcową bo ona się nie zna i nie ma czasu. Żal, straciłem cały szacunek do niej bo często opowiadała jakie to ściąganie jest nieetyczne. Szkoda że nie zamieściła oferty w Internecie - może któryś z uczniów jej liceum by "pomógł".
==============================
Prezydencie Wrocławia, dołóż nauczycielom! Zobacz ile zarabiają w Lubinie




- Całym sercem wspieram nauczycieli w walce o dobrą edukację w Polsce -ogłosił na Facebooku prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, pozując w koszulce z napisem "Popieram protest nauczycieli". - Jestem z Wami kochani - dopisał prezydent. A my przypominamy. To także od prezydenta zależy, ile zarabiają nauczyciele. Bo to gmina może dopłacać do ich pensji. Wrocław to robi. Ale są tacy, którzy dopłacają więcej. Porównaliśmy zarobki nauczycieli we Wrocławiu i w oddalonym od miasta o 70 kilometrów Lubinie. Nauczyciele mianowani zarabiają tam co miesiąc o 500 złotych więcej niż ci we Wrocławiu.

Wysokość zarobków nauczycieli zależy nie tylko od rządu, lecz także od gminy. Gmina również może podnieść pensje nauczycielom poprzez podniesienie wysokości dodatków motywacyjnych, wychowawczych czy funkcyjnych. To właśnie dlatego w każdym mieście pracownicy oświaty zarabiają inaczej. Porównaliśmy więc zarobki nauczycieli we Wrocławiu i w Lubinie.

Czytaj więcej: https://gazetawroclawska.pl/prezydencie-wroclawia-doloz-nauczycielom-zobacz-ile-zarabiaja-w-lubinie/ar/14000271#wiadomoscili

NEVIL - Pon Kwi 01, 2019 10:36

Komentarze:
Anonim

Tzw postulaty Baraniarza i ZNP są ZAPOROWE i niemożliwe do zrealizowania z dnia na dzień . Przez 8lat nie dostali NIC od PO, teraz dostali co nieco , ale za to warcholą jak dzikie świnie i SZANTAżUJą jak terroryści.
---------------------------------
Ewa Gilles

Schetyna dobrze wie że nie takie cuda na kiju jak podwyżki dla nauczycieli Platforma "Obywatelska" obiecywała. Ostatnio np miała głosować przeciw ACTA2 i co?! Na te podwyżki "piniendzy ni ma i nigdy nie będzie" - powie jakiś następny Jan Vincent.
---------------------------
Anonim

Niech się Schetyna przyzna do roli, jaka odegrał w przygotowaniu do strajku nauczycieli. To zostało zaplanowane już póżną jesienią. Podłość Grzesia jest bezgraniczna. Szkoda, że nauczyciele jak bezrozumne stado idą na łańcuchu ciągnionym przez Broniarza, którego popędza Schetyna. PO, co Wy nam daliście przez 8 lat swoich [nie]rządów?! Nul!!!
===============================
„Schetyna miał szansę dać podwyżki nauczycielom”. Nie dali nic, a teraz obiecują




Postulaty zgłaszane przez ZNP są niemożliwe do wprowadzenia z dnia na dzień. Negocjacje powinny polegać na szukaniu kompromisu - mówili dziś politycy PiS, komentując zapowiadany strajk nauczycieli. Opozycja zaś podkreśla, że szefowa MEN doprowadziła do zapaści system edukacji. Wiceminister kultury przypomniał, ile Platforma dała nauczycielom w ostatnich latach swoich rządów. "Zero".

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował dziś, że w strajku zamierza uczestniczyć 79,5 proc. szkół i przedszkoli w Polsce. Zgodnie z zapowiedziami związku bezterminowy strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia.

Na poniedziałek 1 kwietnia w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" zaplanowano kolejną turę rozmów strony rządowej ze związkami zawodowymi na temat sytuacji w oświacie. Spotkanie ma się rozpocząć o godz. 9.

Na ten temat rozmawiali politycy w niedzielnych programach telewizyjnych.

Wiceminister kultury Jarosław Sellin przyznał w Polsat News, że przed poniedziałkowymi rozmowami jest optymistą.

"Nauczyciele zarabiają za mało, jesteśmy pierwszym rządem, który postanowił ten problem zmienić systemowo" - powiedział.

"Nie było takiego rządu w historii III RP, który by dał w ciągu półtora roku 16 proc. podwyżki nauczycielom, a to jest mój rząd. Deklarujemy, że w związku z tym, że roztropnie gospodarujemy finansami publicznymi i uszczelniamy system podatkowy w Polsce będą kolejne podwyżki w przyszłym roku. Premier zapowiedział, że chce, by w przyszłym roku nauczyciel zarabiał 6 tys. zł"

- dodał Sellin.

Wiceminister odniósł się także do słów lidera Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, który podczas sobotniej konwencji regionalnej Platformy Obywatelskiej we Wrocławiu zapowiedział złożenie w przyszłym tygodniu wniosku o wotum nieufności wobec minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej.

"Nauczycielom należy się podwyżka i gwarantuję, że dostaną 1 tys. zł brutto, jak tylko wygramy wybory parlamentarne" - zadeklarował lider PO.

Sellin komentując powiedział, że Schetyna miał szansę dać nauczycielem 1 tys. zł do podstawy podczas rządów koalicji PO-PSL.

"W roku 2014 podwyżka dla nauczycieli - 0 zł, w roku 2015 podwyżka dla nauczycieli - 0 zł.
W roku 2016 w budżecie zaplanowanym jeszcze przez Platformę Obywatelską - podwyżka dla nauczycieli 0zł"

- wskazywał wiceminister.

Więcej: https://niezalezna.pl/265462-schetyna-mial-szanse-dac-podwyzki-nauczycielom-nie-dali-nic-a-teraz-obiecuja

Czytaj teź: https://niezalezna.pl/265553-rzad-przedstawil-piec-propozycji-dla-nauczycieli-zwiazki-zawodowe-nie-przyjely-ich

NEVIL - Pią Kwi 05, 2019 12:29

Ważny głos w sprawie egzaminów i zajęć w szkołach. Kurator oświaty o obowiązkach dyrektora




Nie doszło dziś do porozumienia między stroną rządową a oświatowymi związkami zawodowymi. Przed zbliżającymi się egzaminami, ważny aspekt przypomniał Mazowiecki Kurator Oświaty. - Fakt przystąpienia nauczycieli do strajku nie zwalnia dyrektora z wykonania zadania polegającego na zapewnieniu uczniom bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu na terenie szkoły - poinformowało Mazowieckie Kuratorium Oświaty.

W związku z zapowiadanym strajkiem nauczycieli, kuratorium przypomina, że przepisy prawa oświatowego regulują zadania dyrektora związane z zapewnieniem opieki uczniom w sytuacji kryzysowej, która może być wywołana strajkiem.

"Fakt przystąpienia nauczycieli do strajku nie zwalnia dyrektora z wykonania zadania polegającego na zapewnieniu uczniom bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu na terenie szkoły. Strajk nie stanowi przyczyny odwołania zajęć w przedszkolu i szkole oraz jej zamknięcia"

- czytamy w liście MKO do rodziców.

Według kuratorium zapewnienie opieki uczniom powinno odbywać się zgodnie z planem pracy przedszkola oraz szkoły, uwzględniając tygodniowy rozkład zajęć dydaktyczno-wychowawczych, w tym godzin pracy świetlicy, łącznie z zapewnieniem posiłku, jeżeli dziecko z niego korzysta.
Dyrektor ma obowiązek zawiadomienia rodziców, czy jego placówka weźmie udział w strajku, ponieważ - jak informuje mazowieckie kuratorium - "nie wszystkie szkoły/placówki wdrożyły procedury, w efekcie których nauczyciele w nich pracujący rozpoczną strajk". W wypadku nieotrzymania komunikatu od dyrektora przedszkola lub szkoły o przystąpieniu nauczycieli do strajku, rodzice bez obaw powinni przyprowadzić lub wysłać dziecko do szkoły.

W razie braku wystarczających informacji, w sytuacji gdy przedszkole/szkoła nie zapewni opieki dziecku w czasie strajku, fakt ten można zgłosić do organu prowadzącego - odpowiednio wójta, burmistrza, prezydenta miasta oraz kuratora oświaty.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. ZNP podało w niedzielę, że w strajku chce wziąć udział 79,5 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.

Dziś rano rozpoczęło się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego o sytuacji w oświacie. Podczas rozmów wicepremier przedstawiła "nowy pakt społeczny dla oświaty", który zakłada zmiany systemowe i wzrost wynagrodzeń nauczycieli. Szczegóły tej propozycji wicepremier zaprezentowała podczas konferencji w przerwie rozmów.
W wariancie podwyższenia pensum do 22 godz. podwyżki dla nauczyciela dyplomowanego mają być realizowane stopniowo: w 2020 r. - 6128 zł, 2021 r. - 6653 zł, 2022 r. - 7179 zł; 2023 r. - 7704 zł. Propozycja rządu dla nauczyciela dyplomowanego w wariancie pensum 24 godz. to: w 2020 r. - 6335 zł, 2021 r. - 7434 zł, 2022 r. - 7800 zł; 2023 r. - 8100 zł.

"Przystępujemy do prac nad zmianami systemowymi. Do połowy maja przygotowujemy założenia projektu ustawy, do końca czerwca zakończymy proces legislacyjny i od nowego roku szkolnego wchodzimy już z tym nowym projektem, z tymi zmianami"

- poinformowała wicepremier.

"Zmiany pensum i zmiany systemowe będą wprowadzane krok po kroku, czyli od roku szkolnego 2020 byłaby już nowa struktura wynagrodzeń i organizacji tych zasad zatrudnienia nauczycieli" - podkreśliła Szydło.

Jak dodała, "rozpoczynamy prace od razu, kiedy będzie tylko wola ze strony partnerów społecznych".

źródło: https://niezalezna.pl/266292-wazny-glos-w-sprawie-egzaminow-i-zajec-w-szkolach-kurator-oswiaty-o-obowiazkach-dyrektora

NEVIL - Pią Kwi 12, 2019 15:32

Nie zawieszą strajku na czas egzaminów swoich uczniów. Ale na czas wakacji czy pobytu w SPA to co innego




- "Nie zawieszamy strajków na czas egzaminów. Nie mam tytułu do tego" - twierdził w poniedziałek Sławomir Broniarz, szef ZNP. Jednak już dzień później pojawiły się informacje, że strajk nauczycieli może zostać zawieszony w przyszłą środę w związku z rozpoczynającą się przerwą świąteczną. Inni strajkujący nauczyciele postanowili przerwać strajk jeszcze szybciej. Jak donosi Radio Szczecin grupa nauczycieli z Zespołu Szkół nr 2 w Stargardzie postanowiła zawiesić strajk na czas swojego wyjazdu do SPA.

Radio Szczecin poinformowało wczoraj, że grupa 16 nauczycieli z Zespołu Szkół nr 2 w Stargardzie (województwo zachodniopomorskie) postanowiła zawiesić swój strajk. Powodem miał być zaplanowany wcześniej wspólny wypoczynek w SPA.

Niewykluczone, że niebawem akcję strajkową zawiesi większa liczba protestujących nauczycieli. Sławomir Wittkowicz, który pełni funkcję szefa Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych (ta organizacja, wraz z ZNP, jest współorganizatorem obecnych strajków) we wtorek oświadczył, że "strajk może zostać zawieszony w przyszłą środę w związku z przerwą świąteczną".

Przypomnijmy, że przyszły tydzień, to tydzień świąteczny. Rozpoczynają się święta Wielkiej Nocy i szkoły już od drugiej połowy tygodnia nie prowadzą zajęć dydaktycznych dla dzieci.
Jest jeszcze jeden aspekt, który sprawia, że z dnia na dzień liczba protestujących nauczycieli będzie spadać (a przynajmniej będzie spadał zapał do dalszego strajkowania). Otóż każdy dzień strajku to niższa wypłata dla strajkującego nauczyciela. Okazuje się, że nauczyciel dyplomowany z przygotowaniem pedagogicznym za każdy dzień strajku straci z wypłaty ponad 160 złotych brutto. Powodem takiego stanu rzeczy są zapisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, które zabraniają płacenia wynagrodzeń za dni strajkowe. Powyższe potwierdziła Regionalna Izba Obrachunkowa w Krakowie, która w środę wydała komunikat, iż strajkujący nauczyciele nie mogą otrzymać żadnego wynagrodzenia.

Mając na uwadze powyższe jest mało prawdopodobne, aby protest nauczycieli kierowany przez ZNP i FZZ miał trwać do np. wakacji letnich. Nawet jednak gdyby ZNP dociągnęło jakimś cudem strajk do zakończenia roku szkolnego, to nie mam wątpliwości, że na czas lipca i sierpnia - czyli okresu kiedy nauczyciele mają zagwarantowane wakacje - zostałby on zawieszony.

W egzaminy strajk. W matury strajk. Ale gdy chodzi o święta, wakacje i planowane wcześniej wyjazdy do SPA, to grono pedagogiczne jest w stanie zawiesić swój protest...

źródło: http://niewygodne.info.pl...k-w-wakacje.htm

wilczyca - Sro Kwi 17, 2019 06:04

A po niby mieliby strajkować w wakacje? Wtedy rząd nie kiwnąłby palcem. Rząd i tak ich upadla nagonką i wydaje MOJE i WASZE pieniądze na dezinformacje. W ich wykresy może uwierzyć jedynie osoba nie potrafiąca liczyć.
Skąd informacje o SPA? Potwierdzone? Czy jedynie 'zasłyszane'? Jeśli okażą się prawdą, to jest jest to postawa naganna, ale to jedna szkoła na terenie całego kraju.

NEVIL - Sro Maj 01, 2019 19:07

Komentarze:
fela

Zbrodniarz Nauczycielstwa Polskiego
----------------------------------
Ya!

Zachowanie Broniarza jest bardziej podłe od jego komunistycznych towarzyszy. Ideowi komuniści czasem mieli jeszcze na względzie interes partii. On interesuje się jedynie jego własnym.
----------------------------------
Pawel

3 lat nauki?? zawsze za caly rok wystawiali ocene nie za 3 lata... co on pie****li
===========================
Dramat uczniów! O to chodziło Broniarzowi? Dzięki jego protestowi część z nich nie zdała do następnej klasy. Szef ZNP nie widzi



Sławomir Broniarz i ZNP podjęli walkę z rządem. Pierwsze efekty już są. Uczniowie, którzy nie zdążyli poprawić ocen przed strajkiem nauczycieli, nie zostaną dopuszczeni do matury. Będą musieli powtarzać rok.

Rok szkolny w szkołach ponadgimnazjalnych zakończył się 26 kwietnia. Strajk nauczycieli został zawieszony 27 kwietnia. Uczniowie, którym groziła ocena niedostateczna na koniec roku, stracili możliwość poprawy. Nie uzyskali klasyfikacji do następnej klasy.

Gdyby nie protest nauczycieli, młodzi ludzie mogliby skończyć szkołę i podejść do matury. Przewodniczący ZNP, Sławomir Broniarz nie widzi problemu w tym, że dzięki zorganizowanemu przez niego strajkowi młodzież straci rok życia.


Nauczyciele nie zrobili dzieciom krzywdy. Jeżeli komuś groziła „jedynka”, to jego ocena końcowa uwzględniała zaangażowanie w ciągu trzech lat nauki

— przekonuje Broniarz w rozmowie z Interia.pl.

Jak widać, osobisty interes działaczy ZNP okazał się ważniejszy od uczniów, dla których powinni pracować.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/444837-przez-broniarza-i-znp-czesc-uczniow-nie-zdala

NEVIL - Wto Maj 14, 2019 13:28

Komentarze:
wojt

Jedynym uczciwym rozwiązaniem syndromu-broniarza to dać mu kopa w ..pę (rodaj ciała pedagogicznego)! Poprawkę zrobią oszukani bo tępi nauczyciele.
-----------------------------
Anonim

Żadnych rozmów z terrorystami.
------------------------
Anonim

O ten postulat najbardziej mi się podoba "...zwiększenie autonomii szkół i nauczycieli..." Wtedy to już nic nie będą robić, tylko brać pieniądze. A nasze dzieci będą uczyć bojówkarze z lgbt.
=============================
Broniarz nie chciał rozmawiać z premierem. Teraz ogłasza... cykl debat! I mówi o "nowym impulsie"




Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz - tak, ten, który mówił, że nie wiadomo czy matury się odbędą oraz ten sam, który nie przyszedł na rozmowy okrągłego stołu ws. edukacji - ogłasza kolejne postulaty. Tym razem, jak twierdzi, chce naprawiać polski system edukacji poprzez debaty "Szkoła na szóstkę".

Jakie są postulaty Broniarza? Wzrost nakładów na edukację do 5 proc. PKB, odchudzenie podstaw programowych, kształcenie umiejętności zamiast nauki pamięciowej, zmniejszenie biurokracji w szkołach, zwiększenie autonomii szkół i nauczycieli oraz wzrost wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty – to założenia inicjatywy m.in. Związku Nauczycielstwa Polskiego "Szkoła na szóstkę". Zakłada ona organizację poświęconych przyszłości edukacji obywatelskich szkolnych narad w poszczególnych regionach.

Debaty mają rozpocząć się 20 maja.

Jak wyjaśnił Sławomir Broniarz, mają one "nadać nowy impuls" rozmowom o edukacji.

"To co było elementem dominującym w czasie strajku, czyli walka o wyższe wynagrodzenia, bez wątpienia nadawało ton całej tej narracji strajkowej, ale ani razu podczas tych dni protestu nie zapomnieliśmy o tym, że istotą naszych działań jest naprawa polskiego systemu edukacji"

– podkreślił.

Rozmowy w ramach "Szkoły na szóstkę" miałyby się odbyć w gronie nauczycieli, rodziców, pracowników oświaty, jednostek samorządu terytorialnego, specjalistów i organizacji pozarządowych. Przedstawiciele tych grup społecznych – wyjaśnił Broniarz – mieliby rozmawiać o tym, "jak ma wyglądać polska edukacja, polska szkoła i jakiej szkoły byśmy wspólnie chcieli dla naszych dzieci".

"Chcemy rozmawiać o tym, jaki kształt ma obecna polska szkoła, a jakiego kształtu oczekujemy i co jest dla nas najważniejsze"

– dodał szef ZNP.

Debaty te – poinformował – miałyby się odbywać "mniej więcej do 15-20 czerwca". Narady te mają się skupiać wokół pięciu tematów: "czego uczy szkoła i do czego przygotowuje?"; "jak uczymy i motywujemy do nauki, jakich dostarczamy doświadczeń?"; "jaka jest rola szkoły w społeczności lokalnej?"; "jaki jest kształt wewnętrznych relacji w szkole w trójkącie – uczeń, nauczyciel, rodzic?" oraz "jaka jest pozycja nauczyciela i jakie są oczekiwania w stosunku do nich?".


Sławomir Broniarz teraz ogłasza cykl debat, lecz niestety nie pofatygował się na najważniejszą z nich - tzw. okrągły stół w sprawie polskiej edukacji. Choć szef ZNP miał zaproszenie, to stwierdził, że "szkoda czasu na tego rodzaju dialog".

Zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach trwał od 8 do 27 kwietnia br. W jego trakcie dochodziło do skandalicznych sytuacji - sam Sławomir Broniarz straszył brakiem klasyfikacji uczniów, przez co nie mogłyby odbyć się egzaminy maturalne. Na szczęście, wszystko przebiegło zgodnie z planem i maturzyści mogli napisać egzamin dojrzałości. Ale ile stresu ich to kosztowało - wiedzą tylko oni sami.

źródło: https://niezalezna.pl/271316-broniarz-nie-chcial-rozmawiac-z-premierem-teraz-oglasza-cykl-debat-i-mowi-o-nowym-impulsie

NEVIL - Sro Cze 05, 2019 18:45

Komentarze:

PROF. z chłopskiego domu.


Robienie strajku i odbieranie wynagrodzenia od pracodawcy za czas strajku to--------- bezczelne oszustwo, łgarstwo, tupet przestępców w politycznym złodziejstwie !!!
-----------------------------------
Anonim 28

Żarty jakieś? Robię 25 lat i ani dnia nie strajkowałem. A ten strajk był nielegalny. Państwo będzie płacić przestępcom? I nie posadzi organizatorów? Co to za sprawiedliwość?
------------------------------
Anonim

To jest praworządność? To jest próba obejścia prawa. Tacy „eksperci” powinni odpowiadać za nakłanianie do łamania prawa, a odpowiedzialni za ewentualne wypłaty powinni ponieść surowe konsekwencje za łamanie dyscypliny finansów publicznych. Pieniądze z podatków nie są prywatnymi środkami samorządowców. Ale niestety wielu z nich uważa się za udzielnych władców na swoim terenie. Należałoby chyba w prawie określić również, ze działanie samorządów na szkodę państwa powinno karane.
----------------------------------
Polak

A kto zwróci pieniądze rodzicom, którzy musieli brać urlopy bezpłatne, kiedy towarzysze broniarza odmawiali opieki nad dziećmi. To było blisko 3 tygodnie. Czy samorządy też coś pokombinują?
===================================
Jak może się skończyć wypłacanie pieniędzy za strajk nauczycieli? Eksperci zabrali głos




Rozbieżne interpretacje prawa w sprawie wypłat wynagrodzeń dla nauczycieli za strajk powodują, że samorządy i dyrektorzy szkół muszą sami zdecydować, jak rozwiązać ten problem – pisze portal "Prawo.pl". Dodaje, że obawiają się oni reakcji organów nadzoru.

"Prawo.pl" informuje, że "sprawa wypłat nauczycielom za czas strajku jest jasna, z punktu widzenia prawa pracy. Istnieje bowiem możliwość porozumienia pomiędzy pracodawcą a związkami w kwestii wypłaty wynagrodzeń za czas strajku. Według orzecznictwa Sądu Najwyższego, takie rozwiązanie będzie zgodne z przepisami ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych".

"Prawo.pl" przytacza opinię prawną dokonaną przez kancelarię Dr Krystian Ziemski & Partners z Poznania. "Stwierdza (ona – red.), że dopuszczalne jest przyznanie pracownikom wynagrodzenia za czas strajku na podstawie porozumień strajkowych lub postrajkowych, zawartych między stronami sporu zbiorowego".

"Na gruncie prawa pracy sytuacja jest jasna – pracodawcy mogą podpisać porozumienia – mówi Anna Gad, radca prawny.

- Natomiast należy mieć na względzie szczególny charakter pracodawcy, jakim w tym wypadku są publiczne szkoły czy przedszkola. Z uwagi na to, że jednostki te dysponują środkami publicznymi, nie można wykluczyć próby pociągnięcia do odpowiedzialności dyrektora szkoły czy przedszkola, jako kierownika jednostki z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych"

– zaznacza w rozmowie z "Prawo.pl".

"Samorządy chcą za wszelką cenę uniknąć interwencji organów nadzoru i starają się szukać innych możliwości rekompensaty nauczycielom strat, z pominięciem ryzyka pójścia tą najprostszą, moim zdaniem, drogą, czyli na podstawie porozumień ze związkami" – mówi dr hab. Dawid Sześciło z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak dodaje, liczy jednak na to, że dyrektorzy porozumieją się z organizacjami związkowymi i zobowiążą się do wypłaty wynagrodzeń za czas strajku.

"Jeżeli w takiej sytuacji organy nadzoru podejmą działania, to zawsze na końcu drogi jest pole do działania dla sądu administracyjnego, a jeśli taka sprawa trafiłaby do sądu, byłoby to okazją do sprecyzowania, jak należy rozumieć samodzielność finansową samorządu" – zaznacza ekspert.

źródło: https://niezalezna.pl/270798-jak-moze-sie-skonczyc-wyplacanie-pieniedzy-za-strajk-nauczycieli-eksperci-zabrali-glos

NEVIL - Wto Lip 09, 2019 22:05

Komentarze:
bkb2

No to PIS ma problem... Nie znam się na szkolnictwie, ale czy rzeczywiście dzisiaj dwa roczniki się zderzają w pierwszej klasie ? Czyli naraz ma być dwa razy więcej miejsc w liceach, technikach i szkołach zawodowych.. Nie zbyt to rozumiem jak można było wprowadzić reformę bez wzięcia kartki papieru i policzenia jej skutków za parę lat ?
----------------------------
Kilia

Według mnie, to taka sama arogancja władzy, która sugeruje, by lekarze szli w kamasze albo wyjeżdżali za granicę, a nauczyciele szukali pracy w "Biedronce". Obrzydliwe.
------------------------------
Nick

Ja juz to zrobiłem 20 lat temu i nigdy nie wrocilem , pozdrowienia dla pana ministra i wszystkich turystów nad Bałtykiem ze słonecznej Kalifornii
============================
Wiceminister nauki Andrzej Stanisławek podał się do dymisji. Za wypowiedź o uczniach


Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Stanisławek podał się do dymisji. Poszło o jego wypowiedź dla "Kuriera Lubelskiego". Wiceminister stwierdził, że "może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą".



Wiceminister Andrzej Stanisławek opublikował oświadczenie na Facebooku.

"Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moją wypowiedzią dla 'Kuriera Lubelskiego'. Wypowiedzi udzielanej telefonicznie nie autoryzowałem. W trakcie rozmowy wspominałem, że zajmuję się wymianą międzynarodową studentów i taką wymianę w zakresie szkół średnich warto rozwijać. Natomiast oczywiście nie ma to żadnego związku z trwającą rekrutacją do klas pierwszych" - napisał Stanisławek.

"W poczuciu odpowiedzialności za dobro obozu Zjednoczonej Prawicy postanowiłem jednak złożyć dymisję z funkcji wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego" - dodał senator PiS.

Wiceminister nauki Andrzej Stanisławek podał się do dymisji. Za wypowiedź o uczniach
Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Stanisławek podał się do dymisji. Poszło o jego wypowiedź dla "Kuriera Lubelskiego". Wiceminister stwierdził, że "może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą".

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/wiceminister-nauki-andrzej-stanislawek-podal-sie-do-dymisji-za-wypowiedz-o-uczniach-6400782929029249a

Czytaj też : https://wiadomosci.onet.pl/kraj/gowin-o-dymisji-wiceministra-andrzeja-stanislawka-i-rekrutacji-do-szkol/zfnh74c

NEVIL - Sro Lip 10, 2019 17:32

Komentarz:
Pawel Fila

Spokojnie, uczniowie dostaną informacje kto likwidował szkoły - tylko w latach 2008-2014 zlikwidowano ich 1407. Które władze samorządowe nie przygotowały szkół do przyjęcia uczniów (samorządy odpowiadają za szkolnictwo do poziomu liceum). Np. w Gdańsku (mieli czas od 2016 r.) :)
==============================
16-latek odpowiada na oburzające słowa lubelskiej kurator. Roczniki 03/04 nie pozwalają sobie "zatkać ust"




Maciej Piłat urodził się w feralnym roku 2003. Feralnym, bo młodzież z tego rocznika rywalizować musi o miejsca w szkołach średnich z rocznikiem 2004... i częściowo 2005. Rekrutacja trwa; wiadomo już, że do szkół nie dostały się tysiące dzieci. W związku z tym, mimo że sam trafił do liceum swojego pierwszego wyboru, Maciej protestował przeciwko niespotykanej dotąd na tę skalę sytuacji pod lubelskim kuratorium oświaty. To jego między innymi zaprosiła na spotkanie kurator oświaty Teresa Misiuk. To on był jednym z tych, którzy usłyszeli, że przecież "marzenia nie zawsze się spełniają".

Szesnastolatek porozmawiał z nami o tym, co sądzi o reformie edukacji, dlaczego postanowił protestować, mimo że dla niego miejsce w prestiżowym liceum się znalazło i co sądzi o słowach Teresy Misiuk, jakoby młodzi wyszli na demonstrację, żeby gwiazdorzyć przed kamerami.

Bez problemu dostałeś się do wymarzonego liceum – jesteś laureatem olimpiady z języka niemieckiego. Mimo to postanowiłeś pójść na protest pod lubelskim kuratorium i wykrzyczeć swój sprzeciw przeciwko sytuacji, w której tysiące uczniów w całej Polsce nie dostało się do liceum.

Żyjemy w świecie, w którym uczą nas, że powinniśmy dbać głównie o siebie, ale ja czuję moralny obowiązek, żeby wesprzeć moich kolegów. Poszedłem na demonstrację, bo w samym Lublinie do szkół nie dostało się 600 uczniów, spośród których aż 105 miało na świadectwie czerwony pasek i świetne wyniki z egzaminów! Solidaryzuję się z nimi, tym bardziej, że wielu nie miało gorszych ocen ode mnie.

Więcej: https://mamadu.pl/142929,strajk-w-lublinie-laureat-olimpiady-wsparl-kolegow-mowi-dlaczego

NEVIL - Czw Sie 22, 2019 21:46

Komentarze:
~Gogo-

Córka idzie do 1kl LO po gimnazjum. Na chwilę obecną na podręczniki używane które będą obowiązywać w roku szkolnym wydałam ok 150zl. Zostały mi do kupienia 3 książki....
-----------------------------------
~zabcia70-

A spytam się czemu nie można przywrócić programu większości przedmiotów z przed 20 - 30 lat, proszę mi wytłumaczyć co zmieniło się w matematyce, biologii, chemii czy innych przedmiotach w tym czasie w zakresie wiedzy szkoły podstawowej czy średniej, zgoda poprawki i korekty na pewno wymaga historia i geografia, ale reszta dla mnie jest cały czas aktualna.
-------------------------------
~BIEDULKI-

ojciec z piwskiem w reku,a matka z papierosem w ustach jęczy jak im ciężko,bo książki do szkoły dla dzieci takie drogie,a co mają powiedzieć renciści i emeryci co muszą z minimalnej emerytury wykupić lekarstwa i utrzymać dom
==========================
Podręczniki za 700 zł? Tyle kosztują książki do pierwszej klasy liceum


Podwójny rocznik znowu może czuć się poszkodowany. Tym razem finansowo. Podręczniki do pierwszej klasy liceum kosztują sporo więcej niż do innych klas.



- Ceny książek dla uczniów rozpoczynających nowe czteroletnie liceum są wyższe nawet o 20 proc. Dla poprzednich roczników utrzymały się na tym samym poziomie - przyznają otwarcie księgarze. Co jest tego powodem? Uczniowie po ósmej klasie będą się uczyć według nowej podstawy programowej. A to oznacza, że wydawnictwa musiały przygotować zupełnie nowe podręczniki dla pierwszoklasistów. Wynajęcie zespołu ludzi, przygotowanie nowej szaty graficznej - to wszystko oznaczało dla wydawnictw koszty i odbiło się na finalnej cenie produktu.

Choć w przypadku pojedynczych książek podwyżka nie wydaje się drastyczna (np. podręcznik do fizyki podrożał z 39 do 45 zł, a ten do chemii z 37,5 do 45 zł), to w sumie za cały komplet do pierwszej klasy liceum trzeba zapłacić nawet 700 zł. W poprzednim roku był o prawie 100 zł tańszy.

Więcej: https://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/podreczniki-za-700-zl-tyle-kosztuja-ksiazki-do-pierwszej,2626949,4141

NEVIL - Pią Wrz 06, 2019 16:48

Tłumy na przerwach i kolejki do toalet w szkołach średnich. Tak wyglądają pierwsze dni uczniów


Kolejki do toalet, tłumy na przerwach i chaos w szatniach – to relacje z pierwszych dni w szkołach. Wielu uczniów jest totalnie zagubionych w tej rzeczywistości. Są emocje, łzy, zdenerwowanie. A rodzice nie kryją rozgoryczenia.

1. Dzieci narzekają na chaos i tłum w szkołach


Mama Agnieszki, uczennicy pierwszej klasy w jednej z warszawskich szkół średnich, jest załamana. Kobieta chce zachować anonimowość dla dobra córki, bo boi się niemiłych komentarzy. Jak opowiada, córka wczoraj trzy razy płakała po powrocie z lekcji. W domu mówiła, że w szkole jest tak ciasno i głośno, że nie da się wytrzymać.

- Tłum i hałas na przerwach. Chaos na zajęciach. Wszędzie masa ludzi. Wściekli nauczyciele i przerażone dzieciaki. Tak to wygląda. Dyrektorka placówki mówiła mi, że robiła wszystko, żeby dzieci nie kończyły lekcji o 19, więc z 5 dotychczasowych klas pierwszych zrobiło się 12 - relacjonuje.

Jej córka ma dysleksje, to jeszcze wzmaga u niej stres w tych pierwszych dniach.
Podobną historię opowiada Kuba, uczeń pierwszej klasy w Zespole Szkół Nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. W klasie ma 34 osoby. Mówi, że nauczyciele są bardzo zdenerwowani, bo jest masa zmian. Nastrój udziela się też młodzieży i to już od pierwszego dnia.

- Na razie jest ciężko. Wszędzie dużo ludzi, nawet żeby skorzystać z toalety trzeba czekać. Na każdej przerwie jest ogromny huk, po niektórych korytarzach nie da się przejść, nie ma jak złapać oddechu. Więc wizja przerw wydaje się tak samo intensywna jak lekcje - żali się.

2. Szkolne budynki "nie urosły", a muszą pomieścić więcej dzieci

Więcej + video: https://parenting.pl/tlumy-na-przerwach-i-kolejki-do-toalet-w-szkolach-srednich

Stomba - Nie Wrz 08, 2019 22:38

Tyle się dzieje w polityce, a tymczasem warto pomyśleć o samym sobie. Może nie ma na co czekać. Z wykształceniem pedagogicznym można przejść przez podyplomówkę w Centrum Kształcenia Podyplomowego i zająć się zarządzaniem zasobami ludzkimi w korporacji...
NEVIL - Pon Wrz 09, 2019 15:45

Komentarz:
Ryszard Bartoszewicz

istny armagedon... jak uczeń stanie w kolejce do toalety na pierwszej przerwie to może nie zdążyć na ostatnią lekcję........jeśli to będzie religia to żadna strata ale jeżeli to lekcja o złym i dobrym dotyku.. to armagedon......a pani Zalewska zwiedza Brukselę z panią Szydło....a pan Jaki idąc dziesięć metrów dalej miło wspomina porażkę z panem Rafałem..... bo ostatnio w stolicy jakby zapach jest inny
========================
#KorytarzChallenge. Pokaż wszystkim swoją przerwę. Szukamy najbardziej zatłoczonej szkoły




Oto bardzo brutalnie zwizualizowała się reforma edukacji. Te zdjęcia wyglądają jak żart, ale to obecna rzeczywistość tysięcy polskich uczniów. Można się śmiać i żartować, ale tak zatłoczone korytarze mogą być po prostu... niebezpieczne. Dlatego ruszamy z akcją #KorytarzChallenge, by stworzyć galerię tego, jak wyglądają przerwy szkolne w całej Polsce. Czekamy na zdjęcia z Waszej szkoły.

Ruszamy z akcją #KorytarzChallenge. Jesteś uczniem albo zaniepokojonym rodzicem? Zrób zdjęcie zatłoczonego szkolnego korytarza i je nam prześlij. Czy pod tekstem, czy to na Facebooku w wiadomości prywatnej lub w komentarzu, czy na Instagramie bądź mailowo ([email protected]). Albo po prostu opublikuj je u siebie z tym hashtagiem i sami je znajdziemy. A następnie stworzymy galerię, którą pokażemy nie tylko byłej minister Zalewskiej.

Redakcja naTemat zgłosi się jednocześnie do Państwowej Straży Pożarnej z pytaniem, na ile takie realia, które widzicie na zdjęciach w tym tekście, są bezpieczne.

Że będzie ciasno, było wiadomo od dawna. Teoria i praktyka to jednak dwie zupełnie różne rzeczy. Zwłaszcza jeśli zobaczy się je na własne oczy. I właśnie od tygodnia obserwujemy, jak w praktyce wygląda ukochana (de)reforma edukacji Anny Zalewskiej.

Tak, tej samej Anny Zalewskiej, która "uciekła" przed jej efektami do Brukseli, gdzie z bezpiecznej odległości obserwuje jej opłakane skutki. A te są widoczne gołym okiem. W sieci pojawiają się zdjęcia, co dzieje się na szkolnych korytarzach w trakcie przerwy.

Więcej: https://natemat.pl/283951,korytarzchallenge-najbardziej-zapchane-korytarze-po-reformie-w-szkolach

NEVIL - Pią Paź 04, 2019 14:53

Komentarze:
Marcin Kuzawiński

W Finlandii jest to standard: młodsze dzieci mają nawet często na taką okazję własną poduszkę przechowywaną bezpośrednio w klasie. Tam dla każdego jest oczywiste, że zaspane i zmęczone dziecko niczego się nie nauczy, więc lepiej żeby się zdrzemnęło teraz, a uczestniczyło w kolejnych zajęciach, niż siedziało na siłę przez kilka godzin co chwila przysypiając.
-------------------------------------
Agnieszka Martuszewska

Szkoła w obecnym kształcie to przeżytek.
-----------------------------
Agnieszka Najda

Do takich metod nauczania nauczyciel musi też być mądry życiowo. I posiadać dużo empatii. Mało jest takich nauczycieli. To po prostu powołanie.
========================
Nauczyciel pozwolił dzieciom spać na lekcji i... postawił im za to szóstki! To się dzieje w Polsce!




Matematyka to jeden z najbardziej znienawidzonych przedmiotów przez większość uczniów. Lekcje są nudne, tłumaczenia niejasne, prace domowe żmudne. To nie jest subiektywna ocena: potwierdzają to badania! Zatem kiedy w planie dnia uczniów widnieją 3 lekcje matematyki pod rząd, to dla nich niemal tragedia. Jak z tego wybrnąć? Wie to Marcin Stiburski, który po raz kolejny zaskakuje niezwykłymi metodami nauczania.

W polskiej szkole można mieć talent i chęci, a i tak zostać pozbawionym ciekawości, a nawet sensownych i zrozumiałych wyjaśnień. Około 50 proc. uczniów jest uzdolnionych matematycznie, a 25 proc. ma zadatki uzdolnień wybitnych. Jednak po 8. miesiącach chodzenia do szkoły, uczniowie przestają okazywać swój wrodzony talent... Przed maturą umiejętności matematyczne demonstruje jedynie 12 proc. uczniów.

Kilka miesięcy temu eksperci z NIK, którzy przyglądali się, jak prowadzone są lekcje matematyki w polskich szkołach, wydali tak fatalny werdykt, że polecili znieść obowiązkową maturę z matematyki. Chodziło o jakość zajęć z matematyki. Uznano, że są one tak złe, że zmuszanie uczniów do zdawania matematyki na maturze jest nie fair.

Czy może być gorzej? Oby nie, jednak kiedy zdarzają się historie takie, jak ta, pojawia się światełko w tunelu.

Szóstka za drzemkę

Marcin Stiburski to nauczyciel matematyki i fizyki w dwóch szkołach podstawowych w Gdańsku. Znany jest z rewolucyjnej koncepcji Szkoły Minimalnej, a ostatnio również z powodu swoich niezwykłych metod nauczania, które opisuje na Facebooku na otwartej grupie i blogu "Szkoła Minimalna".

Opowiedział już o tym, jak odpytać uczniów pod tablicą bez stresu w atmosferze super zabawy. Wcześniej zachwycił nauczycieli i rodziców m.in. pomysłem na sprawdzian z obowiązkiem ściągania. Poza tym stawia wszystkim piątki, lub sam pozwala uczniom się oceniać, a jednocześnie potrafi tak zaangażować dzieci do nauki, że z zajęć wychodzą z wypiekami na twarzy.

Tym razem na lekcji matematyki Stiburski postawił dzieciom szóstki za... spanie!
"Dzisiaj miałem ze swoją klasą czwartą dwie matematyki pod rząd, a przez przypadek okazało się, że wskoczyło mi zastępstwo z kolejną moją matematyką w tejże klasie. Od razu refleksja, że nie mogę im tego robić, bo zaoram ich umysły" - opisuje na Facebooku nauczyciel.

Pierwsza lekcja minęła "jak zwykle". Była gra z elementem rywalizacji, by dzieci się zaangażowały i rozkręciły. "W pewnym momencie matematyka wyglądała jak licytacja bydła w Teksasie. Weszli w taką zabawę jak w dym" - czytamy w poście.

Na drugiej lekcji nauczyciel "zgrzeszył" i pozwolił uczniom wyjąć telefony (w szkole jest zakaz), by używać kalkulatorów. Uczniowie poznali tajniki jego zaawansowanych funkcji. Na trzeciej godzinie lekcyjnej, siłą rzeczy, dzieci były już zmęczone. Nauczyciel użył więc niecodziennego gadżetu.

"Z racji tego, że noszę do szkoły słuchawki wygłuszające ze sklepu budowlanego, zakładałem im po kolei te słuchawki, pokazując walory ciszy. Co pewien czas mówiłem 'siiiichoooo'. Coraz ciszej. Aż klasa się wyciszyła, rozkoszując ciszą ze słuchawek wygłuszających i spokojnych oddechów. Rewelacyjna intensywna praca w skupieniu przy zeszytach ćwiczeń, bez najmniejszego mojego słowa. Po porostu CISZA jak w uczelnianej czytelni" - opisuje Stiburski.

Konsultacje z nauczycielem odbywały się szeptem na prośbę ucznia. Jednak w pewnym momencie matematyk zauważył, że jeden z uczniów leży na ławce. Zamiast go zganić i przywołać do porządku... pozwolił mu zasnąć.

"I nagle padają ciche pytania. Czy ja też tak mogę? I ja też? I z chwili na chwilę, cała klasa położyła swoje głowy na zeszytach i oddała się błogiej kontemplacji. Niektórzy mościli sobie bluzą poduszeczki. Trwało to około 15 minut nim powiedziałem im spokojnie, że za minutę będzie dzwonek, żeby się w ciszy spakowali. Nie wiem czy ktoś z nich załapał komara. Wszyscy mieli zamknięte oczy. Nikt nic nie mówił".

Jak to możliwe, że nauczyciel zgodził się na coś takiego? Po prostu: rozumie, jak działa ludzki umysł. "Mózg po intensywnej pracy w świadomości, przenosi swoją pracę do podświadomości gdzie dalej ją przetwarza. Dlatego pod koniec tej lekcji wszystkim dzieciom wystawiłem 6 za aktywność na tej lekcji. Bo była to największa aktywność umysłowa, jaką dotychczas zaobserwowałem w szkole (...) jestem przekonany, że te szóstki to najlepiej zainwestowane szóstki jakie dotychczas wystawiłem" - puentuje Stiburski.

Ta historia zachwyciła nauczycieli i rodziców. Niektórzy piszą, że są wzruszeni tak czułym i świadomym podejściem do nauczania, do dzieci. Gdyby takie podejście do swojego przedmiotu, uczniów i nauczania miał każdy nauczyciel, polska szkoła byłaby najlepszym miejscem na świecie!

źródło: https://mamadu.pl/144077,nauczyciel-pozwolil-uczniom-spac-na-lekcji-matematyki-i-postawil-im-za-to-szostki


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group