forum LUBIN pl
oficjalne forum miasta Lubin

Hydepark - Kredyt

NEVIL - Wto Lis 06, 2012 09:42
Temat postu: Kredyt
Gdy spłata kredytu staje się problemem


Polacy coraz częściej mają kłopoty ze spłatą kredytów. W wartościowym ujęciu problem spłaty rat dotyczy 2,7 proc. kredytów hipotecznych, podczas gdy jeszcze dwa lata temu było to 1,7 proc. - wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego.

Najgorszą rzeczą jaką można zrobić gdy pojawi się kłopot z zapłatą raty kredytowej jest sposób „na strusia”, czyli chowanie głowy w piasek. Prędzej czy później sprawa wyjdzie na jaw, bank szybko zorientuje się, że należność nie wpłynęła i podejmie stosowne kroki mające na celu odzyskanie pieniędzy. Warto więc uczynić ruch wyprzedzający.

Pierwszą rzeczą powinno być niedopuszczenie do jakichkolwiek problemów. Zaciągając kredyt hipoteczny pamiętajmy, że trzeba go będzie jeszcze spłacić – zadłużanie się na całą zdolność kredytową nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ jakiekolwiek niekorzystne okoliczności prowadzące do wzrostu raty, mogą oznaczać problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Zatem decydując się na kredyt hipoteczny należy się upewnić, że stać nas będzie na jego obsługę. Np. że rata nie będzie przekraczać budżetu przeznaczanego obecnie na wynajem mieszkania lub comiesięcznych oszczędności. Z kolei już spłacając kredyt nie wolno zapomnieć o oszczędzaniu i przygotowywaniu sobie tzw. poduszki finansowej na wypadek problemów ze spłatą.

Więcej: http://www.finanse.egospo...mem,1,60,1.html

NEVIL - Wto Sty 22, 2013 16:33


Problemy finansowe seniorów



Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka warto przyjrzeć się finansom seniorów i wsparciu, jakiego udzielają najbliższym. Zdarza się, że ta pomoc ma formę kredytu, który babcia lub dziadek zaciągają na potrzeby młodszych członków rodziny. Niestety, czasem chęć niesienia pomocy obraca się przeciw seniorom. Rodzina nie chce lub nie może spłacać kredytu, emerytura czy renta nie starcza na terminową spłatę i pojawia się zadłużenie. Problem nie jest błahy - tylko Grupa KRUK obsługuje niespłacone zadłużenie ponad 135 tysięcy osób powyżej 65. roku życia. Średnie zadłużenie polskiego seniora to ok. 3,5 tys. zł.



W czasach ograniczonej dostępności kredytów i trudności ze zdobyciem umowy o pracę stały dochód seniorów okazuje się najlepszą receptą na pożyczkę. Babcie i dziadkowie kierują się chęcią pomocy najbliższym i biorą na siebie ich zobowiązania. Problem zaczyna się, kiedy z różnych przyczyn nie regulują należności i z problemem spłaty senior zostaje sam.

- Taka sytuacja nie zawsze wynika ze złej woli rodziny. Praktyka pokazuje, że Polacy generalnie chcą spłacać swoje długi, niezależnie od tego, czy kredyt wzięli sami, czy skorzystali z pomocy babci lub dziadka. Niestety, spowolnienie gospodarcze powoduje, że łatwo wpaść w tarapaty finansowe i problemy ze spłatą należności – mówi Piotr Krupa, Prezes Zarządu KRUK S.A.

Świadczenia dla osób starszych nie są wysokie, kwota pozostała po odjęciu koniecznych wydatków na jedzenie, mieszkanie i leki często nie wystarcza na spłatę rat kredytów. Niespłacona pożyczka nie znika, tylko powiększa się o odsetki i z czasem trafia do firmy obsługującej zadłużenia, a nawet sądu i egzekucji komorniczej. Zobowiązania najbliższych, które seniorzy biorą na siebie są najczęstszą, ale nie jedyną przyczyna problemów z zadłużeniem tej grupy społecznej.

- Osoby starsze najczęściej są bardzo dobrymi kredytobiorcami. Pożyczając na własne potrzeby, potrafią dobrze ocenić swoje możliwości. Dlatego zwykle pożyczają niewielkie kwoty i potem rzetelnie spłacają raty. Czasem jednak pojawiają się duże nieprzewidziane wydatki, np. na leczenie. Senior nie ma wielu możliwości zwiększenia dochodów, dlatego kiedy pojawia się potrzeba przeznaczenia pieniędzy na ratowanie zdrowia, spłata kredytu schodzi na dalszy plan – wyjaśnia Piotr Krupa.

Więcej: http://www.finanse.egospo...row,1,63,1.html

NEVIL - Sob Sie 24, 2013 13:17

O tym, jak bank wyrolował kredytobiorcę.
===================

Jak Getin Bank wciągnął mnie w pętlę zadłużenia




Z Janem Jączkiem, jednym z drobnych inwestorów, którzy w 2007 r. stracili oszczędności życia i popadli w długi, kupując akcje spółki Leszka Czarneckiego LC Corp, rozmawia Szymon Szadkowski z "Gazety Finansowej"

W jaki sposób dał się Pan przekonać do podpisania umowy kredytowej na olbrzymią kwotę 20 mln zł?


Wykonano do mnie szereg telefonów, namawiając na tę transakcję. Po rozmowie z pracownikami Getin Banku SA i ówczesną dyrektor katowickiego Domu Maklerskiego IDM SA, która przekonywała mnie, że to deal życia, uległem. Obiecano mi krociowe zyski. Sugerowano, abym wziął 40 mln kredytu. Zdecydowałem, że wezmę połowę tej kwoty. W kupno akcji zaangażowałem oszczędności życia mojej mamy w wysokości ponad 326 tys. złotych. We wszystkich sprawach występowałem jako pełnomocnik prawny mojej mamy.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...etle-zadluzenia

NEVIL - Czw Paź 09, 2014 08:43

Politycy chcą pomóc frankowiczom, czy bankom?




Zbliżają się wybory, tak więc w mediach można usłyszeć coraz więcej wypowiedzi polityków na temat tego jak pomóc ludziom zadłużonym we frankach. Pytanie tylko, czy chodzi rzeczywiście o pomoc zadłużonym, czy też pomoc bankom, które tych kredytów udzielały?


Idą wybory, tak więc politycy rozpoczęli już licytację na to, kto mocniej upomina się o los około 700 tys. osób, które zaciągnęły kredyty hipoteczne w walutach obcych. Mimo, że problemy ze spłatą takich kredytów ma obecnie jedynie 20 tys. zadłużonych, to kwestii oczywiście nie wolno lekceważyć. Dzisiaj frank szwajcarski kosztuje 3,45 zł. Co jednak, jeśli jego kurs podskoczy do 4,50 zł? Niestety politycy potrafią być tylko głośni. Ich propozycje są jałowe, jeśli chodzi o konkretne działania. Pod tym kątem wyróżnił się ostatnio Związek Banków Polskich (organizacja zrzeszająca banki działające na terytorium Polski), który zaproponował, aby Bank Gospodarstwa Krajowego (czytaj: polskie państwo) wykupywał od prywatnych banków długi hipoteczne Polaków zaciągnięte we frankach, a następnie przejmował na własność nieruchomości stanowiące ich zabezpieczenie. "Uratowani" w ten sposób frankowicze, mogli by sobie od BGK przejęte mieszkanie czy dom wynajmować (nie byłaby to bowiem ich własność).

Powstaje pytanie: kto na propozycji ZBP miałby skorzystać? Kredytobiorcy? - Nie bardzo, bowiem utraciliby prawo własności do swoich nieruchomości. Państwo? - Niekoniecznie, bowiem stopa zwrotu z inwestycji polegającej na przejmowaniu długów hipotecznych w walutach obcych wraz z zabezpieczeniami w postaci nieruchomości, mogłaby być bardzo niska (o ile w ogóle można o niej w takim przypadku mówić). Jedynym beneficjentem propozycji ZBP są same banki. Po pierwsze - pozbywają się "złych długów", które mogłyby przyczynić się do ich upadku. Po drugie - dostają pieniądze podatników, które istotnie poprawią ich bilansy. Po trzecie - z uzyskanych od BGK pieniędzy, mogą przeprowadzić nowe akcje kredytowe, które zapewnią im gigantyczne zyski.

Stąd realna jest następująca konkluzja - niezależnie od tego, jaką propozycję wobec zadłużonych we frankach będą promować politycy, jedynym beneficjentem prawdopodobnie i tak okażą się być... banki.

źródło: http://niewygodne.info.pl...-czy-bankom.htm

NEVIL - Pon Paź 13, 2014 08:19


Raty "zero procent" to fikcja




Ukrytych opłat jest więcej niż myślisz.

Widzisz w sklepie telewizor na nieoprocen­to­wa­ne raty? To jeszcze nic nie znaczy, bo mogą dojść dodatkowe opłaty, jak prowizja czy ubezpieczenie. A nawet jeśli ich nie ma, to koszt kredytu prawdopodobnie ukrywa się w cenie produktu.

Elektromarkety co rusz kuszą kolejnymi promocjami sprzętu AGD i RTV na raty „zero procent”. Mimo, że zawsze chodzi o kredyt ratalny, to definicja nieoprocen­to­wa­nych rat może być bardzo szeroka. Od braku samych odsetek daleko jeszcze do darmowego kredytu. Dojść może wiele dodatkowych opłat, w wyniku czego całkowity koszt poszybuje do 20 proc. w skali roku lub więcej.

Najczęściej do nieoprocen­to­wa­nych kredytów ratalnych dołącza się ubezpieczenie. Może obejmować ono utratę życia, inwalidztwo, a w bogatszym pakiecie nawet utratę pracy. I choć taka polisa wcale nie musi być obowiązkowa, to sprzedawcy staną na głowie, abyśmy ją wykupili. Oczywiście dostają oni z tego prowizję.

Na tym jednak lista możliwych kosztów się nie kończy. Udzielenie kredytu może być obarczone kilkuprocen­to­wą prowizją lub może wymagać podpisania umowy o kartę kredytową. Naturalnie ta ostatnia także jest płatna, w granicach kilku złotych miesięcznie. Zdarzają się także przypadki, w których sklep uzależnia przyznanie kredytu ratalnego od wykupienia dodatkowej gwarancji dla nabywanego sprzętu.

Długa lista dodatkowych kosztów, jakimi mogą zostać obciążone zakupy na raty "zero procent” sprawia, że niejednokrot­nie skorzystanie ze zwyczajnego kredytu bankowego będzie rozwiązaniem bardziej opłacalnym.

Nie musi to być od razu pożyczka gotówkowa z rzeczywistym oprocentowa­niem na poziomie sięgającym 20 proc. (w istocie średnie według NBP to 19,8 proc.), bo do wyboru jest jeszcze karta kredytowa czy limit odnawialny w koncie. Ich przeciętne oprocentowanie wynosi odpowiednio 12,7 i 11 proc. w skali roku i będzie jeszcze spadać.

A co jeśli już faktycznie znajdziemy kredyt ratalny bez odsetek i dodatkowych opłat? Prawdopodobnie i tak jego koszt ukryty będzie w cenie produktu, bo raty "zero procent" to domena stacjonarnych sklepów, które co do zasady są droższe. Oznacza to, że przy kilkunasto­pro­cen­to­wej różnicy w cenie zakup w internecie za środki z karty kredytowej lub limitu w koncie wcale nie musi być rozwiązaniem droższym.

źródło: http://www.hotmoney.pl/na...-fikcja--a34722

NEVIL - Czw Gru 04, 2014 11:38

Spóźniasz się z ratą? Dlaczego musisz płacić za monity i wezwania do zapłaty?




(...)
Temat płatnych monitów podejmowały organizacje konsumenckie. W kwietniu 2012 roku Federacja Konsumentów Rada Krajowa w Warszawie zwróciła się do Związku Banków Polskich w celu zasygnalizowania tego problemu. Sprawa dotyczyła obciążania konsumentów kosztami monitów, wezwań do zapłaty, kierowanych do konsumentów w ramach zawartych umów kredytowych. W czasach, kiedy znaczna część konsumentów ma trudności z regulowaniem zobowiązań, naliczanie przez banki dodatkowych opłat „karnych” za czynności windykacyjne powoduje szybsze powiększanie się zadłużenia i tak niewypłacalnego konsumenta. Takie działanie ze strony banku należy uznać nie tylko za niezgodne z prawem, ale również nieetyczne - informowała FK. Jeśli klient banku nie ma możliwości spłaty raty kredytu w wysokości 200 złotych, to czy kolejne monity i wezwania za 10 czy 20 złotych cokolwiek mogą zdziałać? Obciążanie konsumentów dodatkowymi kosztami pogarsza ekonomiczną sytuację konsumentów, przyspieszając proces wykluczenia społecznego.

Monity i wezwania do zapłaty mają na celu poinformować klienta o zaległości, wszak każdemu zdarzy się zapomnieć przelać pieniądze jeśli nie ma stałego zlecenia. Trudno byłoby obronić tezę, że bank chce dodatkowo zarobić na konsumencie. Pytanie tylko, czy monit za 2, 5 czy 30 złotych zmusi klienta do wcześniejszej wpłaty, skoro nie dokonał jej w terminie? Z drugiej strony rezygnacja z kosztów za wezwanie do zapłaty, a takie przecież bezsprzecznie są, powoduje, że ponosi je bank, czyli wszyscy jego klienci. Także ci terminowo spłacający zadłużenie. (...)

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...do-zaplaty.html

NEVIL - Pon Gru 08, 2014 13:10

Po "frankowym" wyroku w Szczecinie: czy KNF zablokuje bankom dywidendy?





Czy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zablokuje wypłaty dywidend akcjonariuszom banków z największym portfelem kredytów denominowanych we frankach? Bo de facto Sąd Okręgowy w Szczecinie podważył przecież wyliczenia ich "zysków", kwestionując wstecz ich wartość

Przypomnijmy sobie pokrótce, o co chodzi. Otóż w sporze między bankiem a klientem, który zaciągnął kredyt hipoteczny denominowany we frankach szwajcarskich Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał, że bank rażąco naruszył interesy konsumenta. Miało to miejsce wówczas, kiedy bank wystawił kredytobiorcy bankowy tytuł egzekucyjny, z tytułu niespłaconych rat kredytu, z uwzględnieniem kursu z chwili jego przewalutowania, czyli na dzień wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego (bte). W wyniku takiego zabiegu kredytobiorca stracił około 150 tys. zł, z powodu różnicy kursowej – tj. różnicy w wartości franka z dnia zaciągnięcia kredytu i z dnia przeliczenia kredytu według aktualnego kursu szwajcarskiej waluty. Jakie konsekwencje dla banków może, a raczej powinno rodzić takie postanowienie Sądu?

Więcej o "frankowym" procesie w Szczecinie czytaj tutaj: "W Szczecinie klient dołożył frankowi - Sąd podważył kredyt hipoteczny!"

Czy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zablokuje wypłaty dywidend akcjonariuszom banków z największym portfelem kredytów denominowanych we frankach? Bo de facto Sąd Okręgowy w Szczecinie podważył przecież wyliczenia ich "zysków", kwestionując wstecz ich wartość. Tak więc banki powinny stworzyć na to specjalne rezerwy zamiast wypłacać akcjonariuszom dywidendy. A przypilnować tego powinna KNF.

Jedno jest pewne: jakikolwiek kurs przeliczenia należności bank by nie zaproponował (a powinien zgodnie z tym orzeczeniem, w trybie apelacji), to nie będzie nijak "umocowany" i zawsze będzie do podważenia. Bo niby dlaczego miałby to być średni kurs NBP z dnia wypowiedzenia umowy, skoro nie wiadomo, czy wypowiedzenie było skuteczne, bo trzeba przeliczyć wszystkie dotychczasowe wpłaty i może okazać się, że nie było?

Zatem bank musiałby wskazać nową datę wypowiedzenia, przeliczyć wszystko od nowa i w tej dacie żądać spłaty po tym kursie z tego przyszłego dnia albo, któregoś z przeszłych. Ale wtedy wypowiedzenie byłoby było już "niebyłe", bo nie można wypowiadać w 2014 roku umowy ze skutkiem na przykład od lipca 2012 roku. Można "od nowa" wypowiedzieć, ale wtedy bank traci odsetki za te dwa lata, poza tym i tak można takie obliczenia podważyć.

Ponadto w umowie nie wskazano również takiego sposobu przeliczenia należności po wypowiedzeniu (a taki obowiązek spoczywa na banku i sąd wskazał to w uzasadnieniu), więc i tak nie byłoby to działanie uprawnione. Jedynym stałym i niepodważalnym kursem przeliczenia należności jest wskazana w umowie stawka kursu z dnia zaciągnięcia kredytu. Czyli kiedy sprawa dotrze do Sądu Najwyższego, ten nie będzie miał w tej sytuacji innego wyjścia, niż przeliczyć wartość zobowiązania klientki po kursie z dnia podpisania umowy, bo tylko na taki się zgodziła, tylko taki obie strony jednoznacznie określiły. I co teraz?

źródło + komentarze : http://wgospodarce.pl/opi...ankom-dywidendy

NEVIL - Pią Sty 16, 2015 11:29


Siedem rzeczy, które po czarnym czwartku nie będą już takie same




W czwartek szwajcarski bank centralny zaprzestał utrzymywania sztywnego kursu franka wobec euro, wskutek czego "franciszek" dokumentnie w czwartek zwariował. W ciągu kilku godzin z niespełna 3,6 zł, co i tak było już wysoką ceną, szwajcarska waluta podrożała do... 5,17 zł. Szaleństwo trwało przez cały dzień i teraz cena "szwajcara" oscyluje w okolicach 4,1-4,2 zł. Oto siedem rzeczy, które po czarnym czwartku nie będą już takie same.


1. Dług frankowiczów skoczył o grube miliardy.


Najbardziej oczywistą konsekwencją skokowego wzrostu kursu franka jest wzrost zadłużenia 550 tys. rodzin mających kredyty w tej walucie. O ile do tej pory ich dług przeliczał się na mniej więcej 140-150 mld zł, to teraz skoczył do 170-180 mld zł.

Co to oznacza? W zasadzie nic, dopóki po bieżącej cenie franka kredytobiorca nie będzie chciał tego kredytu spłacić. Po prostu księgowo będzie on teraz wart więcej, co może pogorszyć nastrój kredytobiorcy. Jedyną odczuwalną tu i teraz konsekwencją będzie wzrost najbliższej raty do zapłacenia (większość osób płaci w pierwszej dekadzie miesiąca, więc jest jeszcze kilkanaście dni na przygotowanie "kapusty").

Ale pamiętajmy - to kredyt na 20-30 lat i to, że dziś rata jest wyższa, nie oznacza, że za czas jakiś nie będzie bardzo niska. Trzeba się nauczyć z tym żyć i nie stresować się wysokością długu. I nie kombinować z przewalutowywaniem kredytu na złote, zwłaszcza teraz, kiedy mleko się już rozlało, zaś kurs franka jeździ jak na rollercoasterze. Proponuję zachować spokój i "robić swoje", czyli spokojnie spłacać swoje raty zgodnie z harmonogramem. W perspektywie 20-30 lat na pewno frank będzie jeszcze nie raz bardzo drogi i nie raz tani.

2. Najbliższe raty wyższe. Mniej więcej o 300-400 zł

Więcej + video: http://wyborcza.biz/bizne...z_takie.html#MT

olubin - Pią Sty 16, 2015 22:39

Niestety, dość dużo mówi się o tym jak potraciły osoby biorące kredyt we frankach.
NEVIL - Sob Sty 17, 2015 19:59

NARODOWY BANK SZWAJCARII uderzył w rynek walutowy z siłą niespotykaną w czasach nowożytnych




Narodowy Bank Szwajcarii całkowicie zlikwidował dolną granicę kursu franka w parze z euro i, co gorsza, nie zasilił nawet rynku wystarczającą płynnością, która złagodziłaby ten cios. Luka płynności na rynku była olbrzymia – wynosiła co najmniej 20% – i była największą luką odnotowaną w czasach nowożytnych!

Jakie były przyczyny rezygnacji ze sztywnego kursu franka przez Swiss National Bank (SNB)?

Otóż w 2014 r. Swiss National Bank odnotował zysk z rezerw w wysokości 38 mld CHF, przede wszystkim dzięki znacznej dewaluacji euro, z którą frank był powiązany kursowo. W efekcie dolar amerykański, złoto i inne rezerwy bardzo zyskały na wartości w odniesieniu do franka. Osłabienie szwajcarskiej waluty umożliwiło również obniżenie ogólnie wysokiego poziomu CHF w porównaniu z pozostałymi walutami innymi niż euro.

Rozważając koszty utrzymania sztywnego kursu, SNB wyraźnie uznał, że dalsze koszty przewyższałyby korzyści. Koszty te obejmowałyby dodatkowe niebezpieczne założenia rynkowe wymagające coraz większych środków do obrony przed rewaluacją, gdyby taka nastąpiła (czwartkowy ruch tego dowodzi), jak również brak możliwości kształtowania polityki pieniężnej w sposób niezależny od Europejskiego Banku Centralnego ze względu na „trylemat”, zgodnie z którym żadne państwo nie może równocześnie korzystać ze: swobodnego przepływu kapitału sztywnego kursu walutowego (1,20 w parze EUR/CHF) kontroli polityki pieniężnej.

Rynek – naiwnie, jak się okazuje – uwierzył prezesowi SNB, Thomasowi Jordanowi, który jeszcze w grudniu twierdził, że usztywnienie kursu franka było „absolutnie niezbędne”. Rynek uznał, że SNB, w odpowiedzi na ewentualne luzowanie ilościowe przez EBC, wdroży karne stopy procentowe i utrzyma sztywny kurs waluty narodowej.

,,Frankowicze" :-) niech czytają więcej : http://wgospodarce.pl/bie...ach-nowozytnych

NEVIL - Sob Sty 17, 2015 21:12

Komentarze:

slimgirl1

z całym szacunkiem dla autorki kupowanie mieszkania za astronomiczną sumę wiąże się ze spłacaniem astronomicznych rat i tyle. Róznica jak sama autorka napisała to zmiana z prognozowanych 4 tys raty na 5 tys. Tylko jak się planuje 30 lat spłacać kredyt to obciążać się kwotą nawet 4 tys na miesiąc nie biorąc pod uwagę możliwości straty pracy , rozwodu, choroby lub innych spraw losowych jest oznaką krańcowej głupoty. W 100 % popieram głosy że trzeba dopasowywać możliwości do potrzeb a nie na odwrót, gdyby ta pani kupiła rozsądne mieszkanie za 1/3 tej kwoty(300 tys to naprawdę wystarczająca suma na zakup mieszkania w stanie surowym) jej rata byłaby teraz 3 razy mniejsza. To typowy przykład życia ponad stan
Sorry ale wogóle mi jej nie żal (nie dotyczy to ogólnej tendencji wzrostowej kredytów we frankach tylko braku myslenia perspektywistycznego)


-------------------------------------------------------

kallipygos

Droga Pani!

Mieszkam na 40 m2 w 40-letnim mieszkaniu. Remont wyceniłem na 60 tys. Będę zobowiązany, jeśli wszyscy "doświadczeni przez boga, przyrodę i ludzi" frankowicze zrzucą się na mój remont.

Chciała Pani mieć 110 m2 mieszkanka? Chciała.
Wzięła Pani kredycik? Wzięła.
To teraz proszę spłacać, albo ogłosić upadłość konsumencką.
Z jakiej racji ci, którzy wzięli kredyt na miarę swoich możliwości i go spłacają oraz ci, którzy kredytu nie wzięli, bo nie mieli zdolności kredytowej - nie uwierzy Pani, ale są w Rzeczypospolitej ludzie, którzy ZAWSZE robią zakupy w Biedronce, którzy NIGDY nie byli w restauracji, a do puszki WOŚP wrzucają tylko symboliczną złotówkę, bo ich zwyczajnie na więcej nie stać - mają teraz spłacać kredyt tym, którzy chcieli się rozbijać na 110 m2 (przepraszam, nie 100, bo dużo zajmują schody).

PS. W sprawie komentarza użytkownika Frankensztajn44 - mam inteligencki zawód, zarabiam - uważam - całkiem nieźle, ale moją 40-metrową garsonierę zamienię na większą, gdy będzie mnie na to RZECZYWIŚCIE stać.

==================================

Jak się spłaca kredyt hipoteczny we frankach?


Oto moja historia. "Fajnie, że ja nie wzięłam kredytu", "Nie możesz sprzedać mieszkania?", "Po co brałaś kredyt w obcej walucie" - niemal zawsze słyszę te zdania, kiedy proszę o pomoc.

Franki szwajcarskie są bardzo ładne. Drukuje się je na specjalnym papierze zawierającym włókna bawełniane. Banknot 10-frankowy przedstawia wybitnego szwajcarskiego architekta Charlesa Edouarda Jeannereta, występującego pod nazwiskiem Le Corbusier. Banknot 20-frankowy, w dominującym kolorze czerwonym, poświęcony jest jednemu z najsłynniejszych kompozytorów XX wieku, którym był Arthur Honegger.

Rozstaję się z tymi banknotami z żalem, niestety nie z powodu ich wyglądu. Co miesiąc zanoszę do banku 1700 franków. Ich wartość znacznie przewyższa moją pensję. Zmiany kursu franka całkowicie zmieniły moje życie.


Jak to się zaczęło?

Do wzięcia kredytu we frankach namówili mnie - mój partner, jego tata, mój tata, przyjaciel i doradca bankowy. Tak, miałam więcej niż 18 lat i tłumaczenie, że nie znam się na pieniądzach i bankach, i tego typu sprawach, jest słabe. Powinnam była się na tym poznać, zanim podpisałam cokolwiek. Kara jest rozpisana na 30 lat. Więcej niż za zamordowanie kogoś.

Problemy zaczęły się szybko. Wskutek zawirowań związanych z kryzysem, partner stracił pracę. Niedługo potem umarł jego tata, który miał spłacać połowę raty. Mój tata zerwał ze mną kontakt, mówiąc, że dawanie pieniędzy jest demoralizujące i nie zamierza mi pomagać. Kurs franka zaczął rosnąć. Dziś mieszkanie, które kosztowało 860 000 złotych, kosztuje 1 600 000 zł. Tyle wynosi mój kredyt po kilku latach spłacania.

Kłopoty ze snem akurat miałam


W ciągu tych paru lat spłacania kredytu, rok spędziłam w szpitalu psychiatrycznym. Trafiłam tam z dnia na dzień. Pierwsze dwa tygodnie byłam w katatonii. Nie mówiłam, nie ruszałam się, miałam zamknięte oczy, byłam karmiona kroplówką. Kiedy się ocknęłam, nie pamiętałam, kim jestem. Podawałam się za Jezusa i wszystkich się bałam. Mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną.

Pani psychiatra mówi, że przyczyny tej choroby nie są znane. W mojej rodzinie nikt nie chorował, więc podłoże genetyczne w moim przypadku odpada. Starterem choroby może być podobno stres, nadwrażliwość, kłopoty ze snem. No tak, kłopoty ze snem akurat miałam. Nadwrażliwa też jestem. Wszystko więc się zgadza. Czy starterem choroby może być strach, że sobie nie poradzę z kredytem? Strach o dziecko, któremu nie zabezpieczyłam przyszłości?

Liczy się każdy pieniądz

Mój partner, który jest redaktorem i był m.in. szefem działu kultury w Newsweeku, pracuje teraz w Anglii na wtryskarce. Poza tym wozi do pracy ludzi. Czasem sprząta sklepy i ludzie wrzucają mu papierki na szufelkę. W soboty pracuje na recepcji takiego miejsca, w którym są kursy językowe dla emigrantów. Liczy się każdy pieniądz. Zalegamy w banku dwie raty, które trzeba dogonić. Przez rok nie płaciliśmy czynszu. To też musimy spłacić, bo pewnego dnia przyszedł wyrok z sądu, do którego spółdzielnia zwróciła się o pomoc w windykacji zadłużenia.

Na skype rozmawiamy rzadko, bo ja też dużo pracuję. Na święta wysłałam mu opłatek, słoik z orzeszkami i pierniczki, które upiekła nasza córka. Słoik nie przeszedł przez granicę. Orzeszki były w gęstym miodzie, w którym mogło być coś do robienia bomby. Ja dostałam koniki polne i lizaka o smaku bananowym ze skorpionem - wymyślone w Ameryce dla amatorów wietnamskiej kuchni.

Odbieram telefon, trzeba mieć ze mną kontakt

Komornik nie miałby zbyt dużego pola manewru w moim (banku) mieszkaniu, bo nie dałam rady tego miejsca urządzić. Do niedawna nie miałam nawet lamp na suficie. Meble podarowane przez znajomych i stół z allegro są tylko w pokoju, do którego trafiają goście. Chyba zająłby (zajmie) mi pensję?

Po wpłaceniu pieniędzy, czterech tysięcy czy pięciu, telefon z banku jest już następnego dnia. Z pytaniem, kiedy wpłacę następne pieniądze. Potem odbieram kolejne telefony, bo pani lub pan z banku musi mi przypomnieć o ustaleniach. Trzeba być czujnym, bo oni się złoszczą, kiedy się nie odbiera. Wymagany jest stały kontakt.

Pani z działu windykacji czyta mi, ile dni zalegam i ile wynosi zadłużenie. Przypomina, że płacenie rat na czas jest moim obowiązkiem i, że w każdej chwili może zostać wypowiedziana umowa kredytowa. Umawiam się z nią na to, kiedy będzie następny zastrzyk gotówki. Ale i tak co miesiąc wyciągam ze skrzynki list za który płacę 10 franków z wezwaniem do natychmiastowej zapłaty. I groźbą, że jeśli tego nie zrobię umowa zostanie wypowiedziana. - Listy idą z innej puli, przestaną przychodzić, jak pani będzie płaciła na czas - tłumaczy mi pani z banku. - Liczą się nasze ustalenia telefoniczne - pociesza mnie.

Chciałam napisać list do dyrektora działu windykacji, który podpisuje te listy za 10 franków, ale to niemożliwe. Na stronie banku nie ma żadnych e-maili do takich ważnych pracowników.

Nie możesz sprzedać mieszkania?

Zaczęłam prosić o radę znajomych - dziennikarzy, redaktorów, radcę prawnego. Jeden z redaktorów nawet umówił się ze mną na kawę. Powiedział, "super, że ja nie mam kredytu i nigdy nie miałem". Zapytał: "Nie możesz sprzedać mieszkania?". Było tak samo jak zwykle, kiedy usiłuję o tym rozmawiać. Kiedy pytam ludzi, co robić, co zrobiliby na moim miejscu.

Teraz kurs franka skoczył jeszcze bardziej. Wygląda na to, że zaraz nawet pensja z fabryki w Anglii na to wszystko nie wystarczy. Sprzątam jeden pokój, żeby go wynajmować ludziom, którzy przyjadą do Warszawy na wycieczkę.

Jakie mieszkanie?

W rozmowach o kredycie ludzie zawsze pytają, a jakie to ja mieszkanie sobie postanowiłam kupić, ile ono ma metrów, i czy musiało być aż takie duże. Ma 110 metrów, ale mnóstwo miejsca zajmują schody, więc tej przestrzeni się nie czuje. Ma balkon, na którym mogę palić papierosy i jest na Woli. Blisko domu, w którym spędziłam dzieciństwo.

Znalazłam je, kiedy padał deszcz. Spodobało mi się, bo pan, który je sprzedawał, zaproponował mi kawę. Pomyślałam, fajnie mieszkać w domu, w którym wcześniej mieszkał ktoś miły. Nigdy wcześniej nie miałam swojego mieszkania. Mogłam zacząć od kawalerki, ale pomyślałam, że skoro mam spłacać kredyt przez 30 lat, to lepiej mieć duże, dwupoziomowe mieszkanie, tak, żeby w razie czego moja córka mogła w nim mieszkać ze swoją rodziną i ze mną. Poza tym był jeszcze przyjaciel ze studiów, z którym zawsze mieszkaliśmy. Chcieliśmy mieszkać razem dalej.

Przez cały dzień dzwoniłam do banku


W dniu kiedy kurs franka bardzo się zmienił, bo bank szwajcarski przestał go pilnować, akurat miałam wpłacić kolejną partię pieniędzy, bo tego dnia dostaję w pracy pensję. Okazała się za mała, żeby wymienić ją na potrzebną liczbę franków. Przez cały dzień starałam się dodzwonić do banku. Automat w telefonie tłumaczył, że mogą być problemy z połączeniem, że czas oczekiwania może przekroczyć 5 minut. Czekałam 5, 10, 15 minut. Nic z tego.

Wieczorem zadzwoniła do mnie pani zajmująca się badaniem opinii publicznej z pytaniem, czy zechcę porozmawiać o tym, czy jestem zadowolona z pracy polskich banków. Rozumiem, że to dowód na to, że jesteśmy monitorowani. No bo skąd ona ma mój numer telefonu i czemu dzwoni akurat do mnie? Odpowiedziałam, że nie rozmawiam na takie tematy. A poza tym, że jestem dziennikarką i nie powinnam w takich badaniach brać udziału. No ale co właściwie miałam powiedzieć? Że jestem głupia? Że wzięłam kredyt nie zdając sobie sprawy z konsekwencji?

Chciałabym mieszkać w Polsce

Jeden z dziennikarzy biznesowych powiedział mi: "wyjedź stąd na 3 lata i ogłoś upadłość z Anglii, w Polsce nie masz szans na wygraną, a tam ją ogłoszą z automatu, bo mają inne przepisy. Po trzech latach legalnego pobytu, będziesz miała prawo z nich skorzystać". Fajny pomysł. Mogę tam pracować na przykład sprzątając hotel. Mam wprawę w sprzątaniu. Sprzątałam mieszkania przez całe liceum. Na studiach też sprzątałam. Tylko ja nie chcę wyjeżdżać. Bardzo lubię swoją pracę. A poza tym piszę dwie książki, na które jestem umówiona z wydawcą. Mam w planie jeszcze jedną, którą mam stworzyć ze znaną osobą. Jej agentka szuka sponsorów i prosi o wsparcie w ministerstwie kultury. Jeszcze jeden wydawca przed świętami zapytał, czy napisałabym w jego wydawnictwie książkę, taką o czym chcę.

Chciałabym mieszkać w Polsce. Bardzo lubię Warszawę. Na razie pocieszam się tym, że jest dobrze, bo przecież nikt mnie nie zabije.

źródło: http://kobieta.gazeta.pl/...html#Czolka3Img

NEVIL - Wto Sty 20, 2015 18:18

Rząd debatuje o franku z... bankami. „To jak zaprosić rozbójnika i pytać się o opinie”


W związku z wahaniami kursu franka szwajcarskiego zbiera się Komitet Stabilności Finansowej, czyli „wszyscy święci” od nadzorowania rynku finansowego. Są tam szefowie NBP, Komisji Nadzoru Finansowego, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i minister finansów który przewodniczy temu gremium. Okazuje się, że zaproszono też na to spotkanie przedstawicieli… pięciu banków. - Wydaje mi się, że powinno budzić to zasadnicze wątpliwości natury prawnej - mówi portalowi niezalezna.pl dr Janusz Szewczak, główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK.

- Jak to się ma do niezależności banku centralnego? Jak to się ma do ustawy o Komitecie Stabilności Finansowej czy ustawy o NBP? To tak, jakby rozbójnika zaprosić przed oblicze sądu przed wyrokiem i zapytać się, co proponuje. Państwo i jego instytucje są po to, aby chronić własnych obywateli, a nie być rzecznikiem lobby bankowego - zastanawia się ekonomista.

Szewczak mówi, że to przypomina klimat w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Jego zdaniem trzeba było dobrze nadzorować te banki, aby praktyka udzielania kredytów nie budziła tak dużych wątpliwości. - Chyba niebawem będziemy mogli mówić o aferze frankowej. Przypomnijmy, że te umowy z bankami były umowami pozornymi, bo żaden Polak nie otrzymywał franków do ręki ani nie płacił nimi deweloperowi – podkreśla.

- Chorwaci zareagowali natychmiast, Węgrzy jeszcze wcześniej, a premier Kopacz apeluje o sprawdzenie nieprawidłowości w ustalaniu kursów w bankach. Kilku miesięcy temu kilku dilerów jednego z dużych światowych banków o międzynarodowym zasięgu zostało oskarżonych o manipulowanie również kursem złotego – mówi.

źródło: http://niezalezna.pl/6341...ac-sie-o-opinie

NEVIL - Sob Sty 24, 2015 13:05

Komentarze:

Gość

przez lata transferowały zyski/łupy za granicę to teraz z tamtego kierunku niech wyczekują pomocy. NIE z Polskiego systemu. I co najważniejsze nie mówmy o stracie bo chodzi tylko o to, że nie osiągną zakładanego mega zysku jak to bywało ostatnimi laty.

----------------------------

Gość

Banki świadomie wprowadzały klientów w błąd i zaniżały zdolność kredytową w PLN a oferowały kredyt w CHF, CHF jest teraz rzeczywistym oprocentowaniem kredytu wypłacanego w PLN ala Libor+3, a zawarte w umowach klauzule niedozwolone(stwierdzone przez UOKiK) sprzeczne z prawem nie precyzowały tabel kursowych....Ponadto chyba żaden z "frankowiczów" nie ujrzał na koncie 1 Franka , bo kredyt wypłacony był w PLN po aktualnym kursie CHF-i czy bank miał franki czy nie udzielał kredytu w CHF... takie rzeczy tylko w Polandiii

----------------------------

Gość

Banki nie musiały i nie muszą mieć dużego zabezpieczenia w walucie, bo przecież znaczna większość kredytów we frankach, nie była brana we frankach tylko w złotówkach z zapisem o indeksacji (zresztą z zapisem, który jak już można przeczytać jest niezgodny z prawem).

---------------------------

Marek

Jeżeli bank udziela kredytu w CHF to powinien być wcześniej posiadaczem waluty. Jak można pożyczyć coś czego się nie posiada?

========================

Chyba mamy potężny problem w systemie bankowym. Czeka nas megaafera?




Czy już wkrótce możemy być świadkami nowej „afery finansowej” związanej z kredytami mieszkaniowymi we franku szwajcarskim? I czy wówczas nie należałoby powołać komisji śledczej w tej sprawie?


Skoro dzisiaj fundusze własne wszystkich banków działających w Polsce to aktualnie około 150 mld złotych, zaś zobowiązania w związku z kredytami mieszkaniowymi w CHF to równowartość 162 mld złotych, które właśnie podskoczyły od 15 stycznia o 30 mld złotych, to chyba mamy potężny problem w systemie bankowym w Polsce. Zwłaszcza jeśliby się potwierdziły obawy, że co najmniej kilka dużych banków działających w Polsce nie miało pełnego zabezpieczenia w walutach obcych.

Skoro po stronie „ma” widnieją w tych bankach zapisy obecnie na poziomie ok. 40 mld franków szwajcarskich w udzielonych kredytach, to pytanie czy może im realnie brakować blisko połowy tej kwoty, czyli od 15 do nawet 20 mld CHF?

Czy może to rodzić obawy o wypłacalność co najmniej kilku dużych banków i czy w tej sytuacji nie zajdzie potrzeba ratowania ich dziesiątkami miliardów złotych z publicznych pieniędzy. Słuszne wątpliwości co do toksyczności tego typu aktywów i kredytów, które publicznie przedstawił wybitny prawnik prof. Witold Modzelewski, wydają się w pełni uzasadnione, również gwałtowna decyzja Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka o możliwości przewalutowania tych kredytów po kursie z dnia zawarcia umowy mogą wskazywać na tzw. drugie dno.

W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i coraz więcej zasadniczych wątpliwości i to natury prawnej. Sprawa może mieć fundamentalne znaczenie dla stabilności systemu finansowego i bankowego w Polsce na straży, której powinna stać Komisja Nadzoru Finansowego.

Polacy powinni wiedzieć czy w tej sprawie nie mamy do czynienia z wielką mistyfikacją i możliwością wprowadzenia w błąd polskich kredytobiorców.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...a-nas-megaafera
===============

Czy ,,frankowicze" z Lubina nie mają nic do powiedzenia w tym temacie ?

NEVIL - Wto Sty 27, 2015 11:07

Komentarze:

marcin312512


myślę że sprawa zakończy się w sądzie, ale mimo wszystko myślę, że jeżeli adwokat klienta będzie dobry to klient powinien wygrać sprawę.
--------------------------
w.mateusz

Moim zdaniem bank odpuści wojnę o taką kwotę, a konsekwencjami zostaną obarczeniu Ci ludzie którzy nie przeczytali umowy.
=======================

Klient wpisał poprawkę do umowy kredytowej. W banku nic nie zauważyli i... co dalej?


Jak wiadomo banki nie lubią wprowadzać zmian w zatwierdzonych przez własne działy prawne wzorcach umów z klientami. Chyba, że są to zmiany na ich korzyść ;-) . Czy jest to umowa pożyczki ratalnej na 1000 zł, czy umowa kredytowa na 300.000 zł, to niechęć do negocjowania z klientami ich treści nie maleje. Zdarzają się jednak klienci, którzy nie lubią być stawiani w sytuacji, w której nie mają wyboru i z bankiem dyskutować jednak próbują. Opisywałem już przypadki takich prób, które kończyły się dla klientów bardzo smutno - banki były gotowe nawet stracić takiego klienta-upierdliwca, byle tylko nie pozwolić mu na jakiekolwiek zmiany w umowie - ale dziś przykład z zupełnie innej beczki. Jeden z moich czytelników wziął kredyt w banku przez internet. Zgodnie z procedurą najpierw wypełnił formularz, który był zawieszony w internetowym serwisie transakcyjnym banku. Podał wszystkie dane, wyspowiadał się ze swoich dochodów, sytuacji rodzinnej, życiowej i pracowej, napisał wszystko o swoich psach oraz kotach i czekał na odpowiedź. Bank po kilku dniach podziękował mu za spowiedź i przesłał mojemu czytelnikowi w e-mailu druk umowy.

"Prosimy o wydrukowanie, podpisanie oraz przysłanie do banku załączonej umowy wraz ze wskazanymi poniżej dokumentami: zaświadczenie o dochodach, średni dochód z 3 ostatnich miesięcy (ważne jeden miesiąc od wystawienia). historia rachunku z widocznymi wpływami wynagrodzenia, kopia dowodu osobistego kredytobiorcy podpisana „za zgodność z oryginałem”. Jednocześnie informujemy, iż w ciągu najbliższych dni skontaktuje się z Panem kurier firmy InPost w celu potwierdzenia danych osobowych. Po otrzymaniu kompletu dokumentów wniosek zostanie przekazany do ostatecznej analizy".

Jeśli pytacie mnie dlaczego tak ładnie rozwijają się w Polsce firmy pożyczkowe, to już pewnie domyślacie jaka jest moja odpowiedź. Bo u nich nie trzeba się bawić w skanowanie, drukowanie, podpisywanie dokumentów potwierdzających dochody, tożsamość oraz przepływy na koncie bankowym. Taka procedura, zwłaszcza, że mówimy o banku umożliwiającym składanie wniosku przez internet, mogłaby zniechęcić każdego. Ale nie mojego czytelnika. Po otrzymaniu e-maila z projektem umowy postanowił nanieść kilka zmian, a dopiero potem druk podpisać i odesłać do banku. Bo przecież klient może mieć swoje propozycje do umowy, nieprawdaż? Zmiana, której mój czytelnik postanowił dokonać, mieściła się w punkcie umowy o nazwie "Oświadczenia". W paragrafie 6. został naniesiony dopisek "Bank zobowiązuje się do całkowitego umorzenia kwoty kredytu i należnych odsetek do (...)”. I tutaj stosowna data.

Więcej: http://samcik.blox.pl/201...html#Czolka3Img

NEVIL - Wto Sty 27, 2015 18:33



Dwa tygodnie temu rata kredytu na 300 tys. zł we frankach szwajcarskich wynosiła ok 1600 zł. Teraz to ponad 2 tys. zł. Sprawa dotyczy ponad pół miliona osób zadłużonych w tej walucie. Analitycy twierdzą, że kurs spadnie, ale utrzyma się na poziomie ponad 4 zł, przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy. Co ma zrobić człowiek, któremu rata nagle wzrosła o prawie 500 zł?

Po decyzji Banku Szwajcarii, który poinformował, że już nie będzie dłużej bronił kursu swojej waluty na poziomie 1,2 do euro - frank poszybował nawet powyżej 5 zł. Teraz jest to ok. 4,1 - 4,3 zł za franka. Frankowi kredytobiorcy nadal są w szoku.

- W obecnej sytuacji należy zakładać, że kurs CHF/PLN będzie znajdował się wyraźnie powyżej 4 złotych i okres stabilizacji na tych poziomach może okazać się bardzo bolesny dla kredytobiorców w Europie Środkowej - komentuje Kamil Maliszewski, diler walutowy mBanku. Podobnego zdania jest większość analityków. Niektórzy z nich dopuszczają, że frank może zejść poniżej 4 złotych, aby – ze względu na ogromną zmienność na rynku - za chwilę osiągnąć poziom 4,50.

Co w takiej sytuacji może zrobić osoba, która nie jest w stanie zapłacić tak wysokich rat?

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

arola - Czw Sty 29, 2015 18:55

Zawsze branie kredytu w obcej walucie jest ryzykowną decyzją. Szkoda mi jednak wszystkich tych ludzi, którzy wpierniczyli się w takie problemy finansowe. Dziś takie czasy niepewne, że można mieć jednego dnia pracę a następnego nie.
NEVIL - Czw Sty 29, 2015 19:27

Rozumujesz prawidłowo. Można ich żałować, ale pożyczkobiorcom trochę brakowało rozumu przy braniu tych kredytów we frankach. Nie potrafili myśleć perspektywicznie.. Kredyt na 30 lat, a z pracą wiadomo jak jest. Dzisiaj ją się ma, a jutro juz nie, a kredyt spłacać trzeba. Przeczytaj też to : http://wiadomosci.gazeta....po_kamien_.html
NEVIL - Nie Lut 01, 2015 13:38

BANKI: BTE - czyli Będziesz Tumanie Eksmitowany. Banki trzymają "frankowiczów" w garści


Bankowy tytuł egzekucyjny. Potężne, niebezpieczne narzędzie, które sprawia, że banki są tak naprawdę wszechmocne i mało zainteresowane tym, aby wyjść naprzeciw swoim klientom.




W ogniu dyskusji, co zrobić, aby pomóc ofiarom kredytów frankowych - a tym samym rozbroić tykającą społeczną i gospodarczą bombę. W oceanie narzekań i skarg na bezduszność i zachłanność banków. W dżungli niejasnych obietnic i pokrętnych analiz, jakimi raczą nas politycy. W tym informacyjnym szumie, jakim usiłuje się zalać pokłady bezradności. Umyka nam jeden drobny - wydawałoby się - szczegół.

Bankowy tytuł egzekucyjny. Potężne, niebezpieczne narzędzie, jakie ustawodawca oddał w ręce instytucji finansowych. A które sprawia, że banki są tak naprawdę wszechmocne i mało zainteresowane tym, aby wyjść naprzeciw swoim klientom, pochylać się nad ich losem, dogadywać. Nie potrzebują tego, jeśli mogą za pomocą BTE po prostu zabrać to, co swoje.
czytaj dalej

Lub to, co chciałyby mieć. I niemal nikt nie jest się im w stanie przeciwstawić, zaś kontrola, jaką powinien sprawować nad tym sąd, pozostaje iluzoryczna. Na przestrzeni ostatnich lat różne opcje próbowały się rozprawić z tą hydrą, która stawia banki w sytuacji mocno uprzywilejowanej - nie tylko w stosunku do ich klientów, lecz także wobec innych uczestników życia gospodarczego.

Na temat BTE kilkakrotnie wypowiadał się Trybunał Konstytucyjny (oczekuje się, że znów zajmie się jego sprawą), kilkakrotnie próbowano zmienić prawo, aby wyrzucić to narzędzie albo przynajmniej osłabić jego działanie. Od roku leżą w Sejmie dwa projekty zmiany prawa bankowego. Jeden, autorstwa PSL, chce stępienia ostrza BTE, drugi - zaproponowany przez PiS - wyjęcia go z rzeczywistości prawnej i gospodarczej. Ale nie wygląda na to, by coś miało się zmienić. Powód: brak woli politycznej. A skutki mamy, jakie mamy.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...ampaign=firefox

NEVIL - Pon Lut 02, 2015 15:08

Komentarz:

Marcin


Ufff.... No to jak spadnie to nic tylko się urżnąć. I... szczęśliwie nie będzie trzeba ani robić wielkiego halo, ani żądać jakichś sejmowych komisji śledczych (by tę aferę wyjaśniły), ani zlecać NIK zbadania problemu, ani zaprzątać tym głowy prokuraturze czy innym służbom widnym i niewidnym.... Posłowie się nie namęczą przy pisaniu zapytań i interpelacji, senatorowie przy pisaniu oświadczeń. Jak to i owo wyglądało w MF, KNF, NBP, BFG, izbach lobbystycznych od 2006 r., to też nie będzie potrzeby grzebać.... Wszyscy staną się szczęśliwi, mili i fajni. I jakoś te kasztany z ognia też się same wyjmą. A po burzy w szklance wody zapanuje radość, "kochajmy się", spijania sobie ambrozji z dzióbków i znowu się wróci do sympatycznego grillowania i oddawaniu się przyjemnością chodzenia do galerii handlowych. Coś mam takie wrażenie, że sezon ogórkowy to w tym roku przyszedł jakieś pół roku za wcześnie. Kurcze, czas znaleźć coś ciekawszego i poszukać gdzieś konia z dwiema głowami lub z dwoma... ogonami.

=============================

Cena franka może spaść nawet do 3,7 złotych


Spadek notowań franka poniżej 4 złotych wynika z umocnienia złotego, m.in. z powodu dobrego dla Polski indeksu PMI, a także osłabieniem franka wobec innych walut - twierdzą analitycy, z którymi rozmawiała PAP. Ich zdaniem frank raczej nie będzie kosztował powyżej 4 złotych, może spaść nawet do 3,70 żł.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...t-do-37-zlotych

NEVIL - Sro Lut 04, 2015 13:59

Komentarz:

mariusz-bykowski

Proszę nie nazywać tych ludzi "doradcami finansowymi". Są to sprzedawcy usług finansowych. Mają narzucone miesięczne limity, które muszą wykonać. I "doradzają" tak aby te limity wykonać. A więc doradzają tak aby im (i pośrednio bankom) było dobrze. Klient nie jest dla nich podmiotem, lecz przedmiotem.


====================

Doradca: Sprzedawaliśmy wam kredyty we frankach. Mówiło się: "Idę na ubojnię". Chodziło tylko o pieniądze




"Jeśli jakiś produkt daje sprzedawcy dwukrotnie wyższą marżę niż inne, to i tak go kupisz, choćbyś bardzo nie chciał" - napisał Grzegorz Sroczyński w głośnym tekście w "Gazecie Wyborczej". Właśnie o tym rozmawiamy z Markiem, który przez ponad trzy lata pracował jako doradca finansowy w banku przyznającym kredyty we frankach. - Banki to maszynki sprzedażowe, a doradcy finansowi to nikt inny jak po prostu sprzedawcy. Co miesiąc dostają tabelę prowizyjną i patrzą, co im się opłaca sprzedawać. To wszystko chciwość - mówi o swojej byłej pracy.
Damian Szymański, Pieniadze.gazeta.pl: Dlaczego banki tak chętnie dawały kredyty w obcej walucie?


Marek*: Bo takie kredyty są dużo bardziej opłacalne dla banków. Bank oczywiście zarabia na marży i na prowizji od kredytu. Ale w tym wypadku jest jeszcze spread, czyli różnica pomiędzy tym, za ile można kupić, a tym, za ile sprzedać w banku walutę, na przykład franki. Gdy ta różnica rośnie, pożyczkobiorca spłaca więcej, gdy zaś maleje, koszt kredytu jest niższy. A wysokość spreadu nie była nigdzie regulowana i banki mogły sobie nią dowolnie manipulować.

Więc za sprzedanie kredytu walutowego doradcy dostawali wyższe premie?


- Oczywiście. Mam nawet jeszcze gdzieś załączniki prowizyjne. Było w nich wprost napisane, ile sprzedawca może zarobić na kredycie w złotych, a ile w obcej walucie. I te drugie kredyty były dużo bardziej premiowane. Co więcej, każdy menedżer sprzedaży mógł tak zarządzać produktem, tak go ustawić, żeby doradcy chętniej go sprzedawali. Trzeba pamiętać, że doradcy finansowi to nikt inny jak po prostu sprzedawcy. Oni co miesiąc dostają tabelę prowizyjną i patrzą, co im się opłaca sprzedawać.

Jeśli klient miał zdolność kredytową na 400 tys. zł, to we frankach ta zdolność rosła np. do 550 tys. zł. A że prowizja była przyznawana od wysokości kredytu, to wiadomo, co było lepsze dla portfela sprzedawcy... W dodatku taki sprzedawca w większości przypadków nie odpowiadał za to, czy kredyt się utrzyma czy nie. Sprzedał i miał czyste sumienie.

Jakim cudem osoba, która nie miała zdolności kredytowej na 450 tys. zł, miała taką zdolność na równowartość 550 tys. zł, tyle że we frankach?

- To jest bardzo proste. Kiedyś wyliczało się zdolność kredytową tylko po dochodach, analityk wyliczał panu, że na obsługę rat kredytu może iść maksymalnie połowa pańskiej pensji. I stąd ta różnica. Rata w złotych była wyższa niż rata we frankach, bo wtedy frank stał nisko, a kredyt był wyliczany po kursie z dnia zaciągnięcia [ze względu na niskie oprocentowanie i niską cenę franka rata za kredyt była niższa niż w złotych. Stąd wyższa zdolność kredytowa w szwajcarskiej walucie].

To jak wysokie były prowizje sprzedawców?


- Wyobraźmy sobie, że jeśli sprzedam panu kredyt w złotych, dostanę od tej sumy 1 proc. prowizji, a we frankach nawet 1,3 proc. Tylko że w rodzimej walucie ma pan zdolność na 400 tys., więc mam z pana 4 tys. zł. We franku pana zdolność rośnie do 550 tys. i ja wtedy zarabiam 7150 zł. Logiczne, że wymyślę takie argumenty, żeby pan ten kredyt wziął. To działa jak w każdej firmie. Kiedy rzucą sprzedawcom nowy produkt, zespół siada i rozmyśla, jakich argumentów użyć, gdzie uderzyć, jak podejść klienta, żeby sprzedać. Tak też było z kredytami.

Zespół do wciskania kitu?


- Raczej do zarabiania dobrych pieniędzy. Nieraz było tak, że mieliśmy produkty obostrzone regulacjami, o których trzeba było klienta poinformować. Dana osoba musiała podpisać, że się z nimi zapoznała. Podpisywała, choć często nie rozumiała, co podpisuje.

I nie tłumaczyliście tych zawiłości?

- Ależ tłumaczyliśmy. Wyjaśnialiśmy, że B bierze się z A, a C bierze się z B. Klient przytakiwał, że rozumie, choć był już tak zakręcony, że nic nie rozumiał. Podpisywał, a my mieliśmy święty spokój.

A co z ryzykiem? Nie tłumaczyliście, że złoty może się załamać i rata pójdzie w górę?

- Nie. A po co? Przecież jak pan chce kupić szybki samochód, a ja będę panu mówił, że szybkość zabija, to i tak pan ten samochód kupi. Podobnie jest z produktami finansowymi: "A tam ryzyko. Przecież żyjemy w czasach stałych wzrostów". Tak wtedy mówiono i nikomu nie przyszło do głowy, że może się to zmienić. Większość banków myśli od kwartału do kwartału czy od roku do roku, bo zarząd i tzw. high management są wynagradzane premiami rocznymi. I bardzo często nie patrzy się na to, co będzie później. Ważne, żeby się nachapać na ten rok, a potem kto inny będzie się martwił.

Bardzo często było tak, że jeśli miał pan za małą zdolność kredytową, doradca mówił: "Niech pan pójdzie do znajomego, żeby pana zatrudnił na trzy miesiące na jakąś fikcyjną umowę". Później przedstawiało się tę umowę analitykowi. Mało tego, nieraz sam analityk był przekupiony. Jeśli zależało mi na upchnięciu kredytu, z którego miałem dużą prowizję, szedłem do analityka, żeby przychylniej spojrzał na sprawę. Mówiłem, że jak się ten kredyt "wypłaci", to odpalę mu trochę z prowizji.

"Przychylniej spojrzy na sprawę"?

- Analityk ma ocenić ryzyko finansowe, techniczne oraz to, czy prawnie jest wszystko w porządku z daną nieruchomością. Analityk to ktoś, kto stoi na straży i sprawdza. A sprzedawcy zależy na tym, żeby jak najwięcej sprzedać.

Czasami jest tak, że osoba zaciągająca kredyt ma dochody z niepewnych źródeł. Załóżmy, że 90-letnia matka co miesiąc zasila pana konto. Analityk powinien stwierdzić, że pana matka żyje już dłużej niż przeciętna kobieta w Polsce i niedługo może przestać wpłacać te pieniądze. Może wtedy zareagować, ale może też na to przymknąć oko.

Sprzedawca dostawał coś jeszcze oprócz prowizji?

- Chodziło głównie o pieniądze, ale były też tzw. plany sprzedażowe. Bank potrafił ułożyć je tak, że musiałem na przykład sprzedać kredyty za 3 mln zł, a z tego 2,5 mln musiało być we frankach. Odgórnie narzucało się plan działania. Wyrobisz plan? Super. Nie wyrobisz? Utną ci premię albo nie dostaniesz awansu. I kropka. To wszystko chciwość.

Z tego, co pamiętam, Pekao SA nie udzielało kredytów we frankach, bo doszło do wniosku, że jest to zbyt ryzykowny produkt. Reszcie chodziło tylko i wyłącznie o pieniądze. Nieraz było tak, że doradca mówił: "Idę na ubojnię, obrabiać kolejnego frajera". Sam byłem świadkiem, jak dwóch "doradców" rozmawiało między sobą: "A ja jeszcze wpier*****m mu inwestycje do kredytu". Kiedyś wszedłem do pewnego banku. Siadam w otwartej sali dla klientów i słyszę, jak jeden doradca mówi do drugiego, że musi jeszcze "opieprzyć 400 tys. w gotówkach" [kredytach gotówkowych] i zrobić ileś tysięcy w depozytach. Bank to jest po prostu maszynka sprzedażowa. Nic więcej.

*Imię zmienione, dane do wiadomości redakcji

Byłeś świadkiem podobnym zachowań? Jesteś lub byłeś pracownikiem banku? A może czujesz się oszukany przez doradcę finansowego? Napisz do mnie na [email protected] i podziel się swoją opinią.

źródło: http://pieniadze.gazeta.p...local#BoxBizImg

NEVIL - Pon Lut 23, 2015 12:03

A tutaj więcej o długach we franku szwajcarskim - http://wgospodarce.pl/tagi/frank-szwajcarski
malima - Pon Lut 23, 2015 12:26

W całym temacie franków trzeba brać pod uwagę, że większość z tych osób brało kredyt ze względu na natychmiastową zmianę sytuacji. Jakby nie kredyty część brali by z zaliczek państwowych- na różne kwestie pomocowe.
dst - Sro Lut 25, 2015 10:57

Nic nie jest ani czarne ani białe.
Sam jestem doradcą i byłem w tamtym czasie.

Z jednej strony faktycznie była grupa (powtarzam grupa) które miały dużą ekspozycję na CHF a co za tym idzie pracownicy tych banków mieli bat nad tyłkiem by oferować CHF. Chociaż nie przypominam sobie żeby akurat z tego tytułu więcej komukolwiek płacono. Faktycznie było też tak, że zdolność kredytowa korzystniej wychodziła w walucie.


Z drugiej strony przychodził klient i pokazywałem mu kalkulacje z ratą 1000 zł (CHF) i kalkulacje z ratą 1400 zł (PLN) i mówiłem o ryzyku kursowym i było: "Panie co Pan mi ze złotówkami - tu 1000 a tu 1400.... a sąsiad brał w CHF, kolega co się zna doradzał.....a to 400 zł w kieszeni na zakupy w galerii " itd itp..."
Klient się zna na medycynie, finansach, budowie statków kosmicznych, na wszystkim.
Część klientów przychodzi zafiksowana na swoją koncepcję i najbardziej uczciwe wiarygodne i merytoryczne doradztwo nie wybije mu jego pomysłu z głowy. A im bardziej przedstawiasz mu realną sytuacja tym bardziej uważa że on ma rację

Przyczyny są dwie- banki wykorzystywały swoją pozycję, ale skutki są także wynikiem MENTALNOŚCI Polaków.


Z całym szacunkiem do elektryków z KGHM ale przychodzi taki człowiek do doradcy nie po to by go wysłuchać połechtać swoje ego.Bo on jest"Elektrykiem i to na KGHM-ie" "Co Pan mi pierdzieli" On nie przychodzi z otwartym umysłem dowiedziec się czegoś jako bazy do przemyśleń ale on przychodzi NEGOCJOWAĆ, STAWIAĆ WARUNKI. A jeśli jeszcze przychodzi ze swoją a Panią to puszy się jak paw.
Jestem doradcą, staram się być obiektywny mam całą paletę banków do wyboru i wybór zawsze pozostawiam klientowi. Niestety nie zarabiam najwięcej na rynku doradztwa bo mówię jak jest . Jednak jak przychodzi taki Pan Elektyk z KGHM to wiem że on u mnie wniosku kredytowego nie podpisze. Bo pójdzie tam gdzie usłyszy to co chce usłyszeć.

Dziś jest nie inaczej. Klienci podpisują umowy w PLN.
W banku X rata 1000zł w banku Y rata 980zł.
Bank daje niższą ratę ale stawia dodatkowe warunki. Jakie to warunki? Ano zasilanie konta kwotą minimum 5tys zł miesięcznie przez 5 lat , dokonywać co miesiąc obrotów na karcie kredytowej minimum 500zł/m inaczej marża idzie w górę.
I klient na to idzie.
Bo Panie rata przecież całe 20 zł niższa. A ile w tym czasie może się wydarzyć?!

Możemy mówić że banki wykorzystywały swoją pozycję. Ze mimo że są instytucjami zaufania publicznego konstruwały tak umowy że są one mocno jednostronne. Ze system bankowy stworzył klienta ułatwiający wybór CHF. Że pracownicy banku są "be i fuj" bo mieli nad sobą bat szefostwa. To wszystko prawda. Ale Szanowni Państwo przypomnijcie sobie jak dokonujecie wyborów podczas zakupów. Czy nie kupujecie samochodów u znanego lubińskiego dealera w którym mówią to czego pragniecie usłyszeć. Czy nie kupujecie nieruchomości u znanego lubińskiego developera gdzie obiecają więcej niż gdziekolwiek indziej.


Nie chcę żeby to brzmiało jako prawda objawiona. Ale póki klienci będą patrzyli wyłącznie na kredyt hipoteczny przez pryzmat wysokości raty, nie bacząc na elastyczność, bezpieczeństwo póty będą takie kwiatki jak afera z CHF

NEVIL - Sro Lut 25, 2015 18:01

Komentarz:

Gość
Nie wypowiadam się na ogół w internetach, ale nie mogę już dłużej słuchać tego wycia nt. biedaków z kredytami we frankach. Ludzie, jak ograniczonym trzeba być, żeby myśleć, że kurs danej waluty będzie się utrzymywał na stałym poziomie przez 20-30 lat?! Nawet najbardziej stabilna waluta będzie miała wahania przez taki okres. Kiedy ludzie myśleli, że są cwaniakami i brali kredyty we frankach, to patrzyli z szyderczym uśmiechem na tych, którzy postanowili zadłużyć się w złotówkach. Przez X lat ludzie, którzy spłacali kredyty złotówkowe płacili po kilka stów miesięcznie więcej niż 'frankowicze' i jakoś nikt z nich nie protestował na tą niesprawiedliwość, teraz nagle, kiedy okazało się że ich złoty interes się 'zjebał', to nagle wszyscy mają ich do tych kredytów dopłacać? Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby 'złotówkowicze' robili jakieś dzikie akcje, bo muszą płacić więcej niż inni. No i najbardziej rozbrajająca kwestia w tej sprawie - nikomu z tych ludzi nie dało do myślenia to, że bank uznaje ich zdolność kredytową na 200 000 w złotówkach, ale nagle we frankach to już i 300 000 mogą spokojnie pożyczyć? Trochę wyobraźni, rozumu, nie ma takich okazji na świecie!!! Jasne, że tak po ludzku to szkoda mi tych, którzy teraz nagle mają przejebane, ale czy z tego powodu nagle całe państwo ma robić na nich wielką ściepę narodową? I żeby nie było, nie uważam, że banki mogą robić co chcą, bo jasnym jest, że jeżeli łamią prawo to nie powinny pozostać bezkarne, jednak każdy człowiek do czegoś ten pieprzony mózg ma!!!

==============================

GNIEW: Wilcze prawo frankowiczów!





W dzień św. Walentego Przed Pałacem Prezydenckim pod przewrotnym hasłem „Nie kocham Franka” kredytobiorcy sprzeciwiali się między innymi bankowemu bezprawiu i całkowitej bierności państwa polskiego. Poszkodowani ogłosili powstanie ogólnopolskiego ruchu społecznego „Obywateli Rzeczpospolitej Polskiej okradanych przez banki działające na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej”.

Podczas tej manifestacji organizatorzy zbierali głosy pod Listem Otwartym do władz. Petycja zostanie wręczona za trzy dni (28 lutego 2015 r.) podczas ogólnopolskiej manifestacji obywateli RP, który podpisali z bankami umowy zawierające klauzule zakazane przez polskie sądy...

Więcej na ten temat tutaj: Każdy Frankowicz musi to zobaczyć!

To była zaledwie jedna z całej masy pikiet, zorganizowanych w tym roku przez coraz większą rzeszę oburzonych klientów banków, którzy mają kredyty we frankach szwajcarskich. Dzieje się tak głównie za sprawą Stowarzyszenia Pro Futuris, które współpracuje z lokalnymi fundacjami i stowarzyszeniami, stającymi w obronie interesów ludzi, którzy wpadli w pułapkę kredytów.

Coraz śmielej, także poza obrębem ogólnopolskiej działalności Pro Futuris, powstają dalsze oddolne inicjatywy, zrzeszające poszkodowanych banki. W Krakowie powstało Stowarzyszenie Kredytobiorców Hipotecznych. Jego członkowie żądają od państwa wsparcia prawnego, ograniczenia egzekucji komorniczej tylko do hipoteki oraz przewalutowania kredytów na złotówki po kursie z dnia zawarcia umowy.

Wczoraj w warszawskim Sądzie Okręgowym frankowicze pokazali przed kamerami swoje groźne oblicze. Wszystkie, polskie stacje telewizyjne w głównych wydaniach serwisów informacyjnych pokazały tłumy frankowych klientów domagających się zadośćuczynienia od Getin Banku na sali sądowej. Takich spraw (pozwów zbiorowych i indywidualnych) będzie coraz więcej, bo frankowicze są coraz bardziej świadomi swoich praw i tego w co tak naprawdę zostali nabici.

Na naszych oczach budzi się do życia ruch miliona Polaków, którzy czują się oszukani nie tylko przez banki ale też przez koalicję rządzącą, która przez ostatnie 8 lat nie kiwnęła nawet palcem w stronę frankowiczów, tylko biernie patrzyła, jak są prowadzeni na rzeź. Nie pozostaje nic innego, jak mocno trzymać kciuki za frankowiczów i pomagać im w każdy możliwy sposób.

Bo frankowiczom coraz bardziej zaciskają się na szyi rosnące raty zbójeckich kredytów hipotecznych indeksowanych kursem franka szwajcarskiego. Ci ludzie są gotowi na wszystko. Na razie walczą o godne życie w sądach ale coraz częściej wychodzą na ulicę. Za chwilę przyjdzie czas, że ten milion Polaków okaże swój gniew w demokratycznych wyborach. Najpierw w prezydenckich, a potem parlamentarnych. Frankowicze będą wiedzieli komu i jak „podziękować”.

A potem dalej się organizujcie i stawiajcie banki pod ścianą! To jest Wasz czas, Wasze wilcze prawo! Gniewajcie się!

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...wo-frankowiczow

NEVIL - Nie Mar 01, 2015 13:02

STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU: zobaczcie jak wyglądał naprawdę bunt tysięcy Polaków (RELACJA WIDEO)





„Stop bankowemu bezprawiu” – manifestacja ludzi, którzy twierdzą, że zostali oszukani przez banki w kwestii umów kredytowych we frankach szwajcarskich, przeszła ulicami Warszawy. W proteście wzięło udział około 5 tysięcy osób.

Największe stacje telewizyjne w swoich głównych wydania wiadomości, usiłowały zbagatelizować i wyśmiać warszawską manifestację frankowiczów. Zapewne głównie z tego powodu, że rozpoczęła się przed Pałacem Prezydenckim...

Więcej na ten temat czytaj tutaj: AFERA FRANKOWA: 5 tysięcy, a nie 500 osób manifestowało przeciw bankowemu bezprawiu

Ale przecież nie od dziś wiadomo (parafrazując Mikołaja Reya), iż frankowicze nie gęsi, iż swój język mają. Oto relacja wideo, zobaczcie sami jak to wszystko naprawdę wyglądało:

Start marszu "STOP BANKSTEROM"

źródło + video: http://wgospodarce.pl/opi...w-relacja-wideo

czytaj też: http://wpolityce.pl/media...owemu-bezprawiu

NEVIL - Nie Mar 01, 2015 18:51

Komentarze:

jmj15

Wspaniałe:-) Brawo ten pan!

-------------------

orionzx

niósł wilk razy kilka ponieśli i wilka

------------------------

labeo

Banki wymagają czytania umów, które wydrukowane są czcionką 9 a w dodatku jest to prawniczy bełkot a czasem nawet nie prawniczy. Natomiast same są zwolnione z obowiązku czytania umów. Prawdziwy folwark zwierzęcy Orwella.

===========================

Klient zmienił umowę. I wygrał z bankiem!




Jakiś czas temu opisywałem w blogu historię klienta, który postanowił wprowadzić pewne drobne poprawki do umowy o pożyczkę gotówkową

Zwykle to banki dokonują tego typu manewrów, zmieniając klientom jednostronnie wzorce umowne albo wprowadzając nowe wersje regulaminów, do których znajdują się odniesienia w umowach kredytowych. Klient, który chce coś zmieniać w umowie, często jest traktowany przez bankowców jak zawalidroga i pouczany, żeby się nie wymądrzał, bo od pisania umów to są bankowi prawnicy, a nie klienci.

Tym razem było inaczej. Dywersyjna działalność klienta stała się możliwa, bo zgłosił się do banku internetowego, a nie do "zwykłego", w którym dostałby do ręki wydrukowaną przez pracownika umowę i podpisałby się we wskazanym miejscu w dwóch lub trzech egzemplarzach. W banku internetowym, jak wiadomo, umowy, formularze i regulaminy są dostarczane klientowi w formie plików komputerowych. Klient te papiery drukuje, podpisuje i wysyła do banku (są już instytucje finansowe, które nawet kwestię podpisu załatwiają elektronicznie, czyli np. klient "podpisuje się" hasłem jednorazowym wysyłanym przez bank na telefon komórkowy).

Klient dopisał umorzenie kredytu do umowy

Mój czytelnik, zgodnie z procedurą, wypełnił formularz w internetowym serwisie transakcyjnym banku. A ten wniosek rozpatrzył pozytywnie i przesłał e-mailem druk umowy.

Klient zachował się niestandardowo i... postanowił nanieść w otrzymanych dokumentach zmianę. A dopiero potem druki podpisać i odesłać do banku. Zmiana mieściła się w punkcie umowy o nazwie "oświadczenia". W paragrafie 6. klient naniósł dopisek: "Bank zobowiązuje się do całkowitego umorzenia kwoty kredytu i należnych odsetek do (...)". I tutaj stosowna data.

Bank odesłał klientowi umowę w brzmieniu zaproponowanym przez niego wraz z podpisami trzech pracowników banku: szeregowego, starszego inspektora oraz koordynatora.

W bankach mówią: "Nie przeczytałeś przed podpisaniem, to płać". A potem podsuwają coś, czego się nie da przeczytać bez asysty trzech prawników. Klient odwrócił sytuację. To bank musiał przeczytać umowę, którą sam spłodził. I w banku jej dokładnie nie przeczytali.

Klient stąpał po cienkim lodzie: warunki płatności powinny być wypisane w rozdziale oznaczonym "spłata kredytu", a nie "oświadczenia". Poza tym nowe brzmienie umowy rodzi konflikt między jednymi jej postanowieniami (mówiącymi o tym, że klient ma spłacić tyle a tyle) a innymi (że kredyt ma zostać w określonym terminie umorzony).

Sprawa załatwiona polubownie

Czytelnik złożył w banku wniosek o umorzenie kredytu. Odpowiedź przyszła po kilku tygodniach. Bank zażądał od klienta wykonania umowy w pierwotnym jej brzmieniu, nie honorując żadnych zmian. I postraszył klienta prokuratorem. Ja z kolei napisałem do banku list z prośbą o potraktowanie klienta nie jak oszusta i cwaniaka, lecz jako testera procedur w banku. Klient wykrył dziury i należą mu się podziękowania, a nie kara.

W banku - jak relacjonuje mi klient - pomyśleli dłuższą chwilę i zaoferowali takie oto salomonowe rozwiązanie: klient podpisuje aneks, w którym strony usuwają sporny dopisek klienta, a w zamian bank w innym miejscu umowy zmniejszy klientowi oprocentowanie kredytu do zera. Innymi słowy - w ramach ugody klient otrzyma kredyt bez odsetek. Mój czytelnik początkowo zaproponował, że spłaci tylko połowę kredytu, ale poprosiłem go, by przystał na propozycję banku. I - z tego, co wiem - tak właśnie się stało. Uważam, że to rozwiązanie fair. Co innego wywalczyć sobie darmowy kredyt, a co innego nie oddać pieniędzy, które się pożyczyło.

Wniosek z tej sprawy jest taki: bankowcy, upraszczajcie umowy, bo - jak widać na załączonym przykładzie - są tak zamotane, że sami ich nie czytacie przed podpisaniem!

źródło: http://wyborcza.biz/pieni...html#Czolka3Img

NEVIL - Nie Mar 01, 2015 19:43

Kupiec wenecki pożycza franki




Tysiące reklam z Adamczykiem, Kondratem czy Binoche nie odbudują społecznego zaufania Polaków do systemu finansowego, jeśli niektóre banki będą wpędzać swych klientów w sytuacje bez wyjścia.


Niespodziewana decyzja Szwajcarskiego Banku Centralnego o odejściu od związania szwajcarskiej waluty z euro wywołała gwałtowny wzrost kursu franka. Dla tych, którzy znają lepiej historię gospodarczą powojennej Europy, wydarzenie takie nie powinno być zaskoczeniem. Decyzje o uwolnieniu własnej waluty względem wcześniejszego sztywnego kursu, zwykle zresztą podejmowane pod wpływem presji ze strony rządu, miały już miejsce. Tak stało się między innymi na początku lat 70. w Niemczech zachodnich, kiedy bank federalny zdecydował o rewaluacji marki względem wcześniejszego stałego kursu wobec dolara. Również wtedy motywy związane były z polityką wewnętrzną, ale skutki sięgały znacznie dalej. Niemiecka decyzja stała się gwoździem do trumny powojennego systemu walutowego Zachodu.

W pułapce banków

Niedawna decyzja Szwajcarów oznacza przede wszystkim trzęsienie ziemi dla wielu kredytobiorców w Europie, także w Polsce. Liczni posiadacze kredytów we frankach z dnia na dzień znaleźli się w nowej, trudnej sytuacji. Niektórzy z nich stanęli nawet wobec widma niewypłacalności. Wydarzenia te to dobry moment do zadania sobie w Polsce paru zasadniczych pytań dotyczących takich kwestii, jak relacja między rynkami finansowymi, obywatelami oraz państwem. To także okazja do wyciągnięcia lekcji, która pozwoli zrozumieć palącą konieczność zmiany funkcjonowania Polski jako całości w sytuacji, gdy jesteśmy powiązani z coraz mniej stabilnym, coraz gwałtowniej zmieniającym się otoczeniem.

Nagłe pogorszenie się sytuacji znacznej liczby polskich rodzin i gospodarstw domowych z powodu wzrostu kursu franka (niektórzy szacują, że problem dotyczy prawie dwóch milionów obywateli) wywołało skrajne reakcje. Z jednej strony pojawiły się głosy, przede wszystkim po stronie opozycji parlamentarnej, nawołujące do zdecydowanej interwencji państwa. Za przykład służy tutaj polityka węgierskiego premiera Orbána, który doprowadził do przewalutowania kredytów walutowych na forinty po wynegocjowanym z bankami niższym kursie. Propozycje te związane są jednak z przedwyborczą kalkulacją: państwo powinno interweniować w sprawie kredytów hipotecznych we frankach, ale ten rząd jest do tego niezdolny – musicie więc wybrać inny rząd.

Z drugiej strony padały głosy, m.in. niektórych polityków PO, że nie należy robić nic, ponieważ problem kredytów hipotecznych jest prywatnym problemem tych, którzy na taki kredyt się zdecydowali. Dlaczego państwo ma komukolwiek ułatwiać? Przez litość przytoczę tylko jeden cytat bez wymieniania nazwiska: „Z tego, co wiem, takich osób jest niemal 700 tysięcy. Ale dlaczego mamy z naszych podatków dopłacać tym, którzy zaryzykowali? Czy tym, którzy nie wygrali na loterii, też będziemy dopłacać?". Takie głosy, rzecz jasna, dolewały tylko oliwy do opozycyjnego ognia.

Wygląda na to, że frankowicze w Polsce znaleźli się nie tylko w pułapce kredytów i umów z bankami, ale stali się także zakładnikami polityków i ich politycznego sporu.

Trzeba jednak spojrzeć na problem kredytów we frankach jak na kwestię o znacznie szerszym znaczeniu: reguł wzajemnego funkcjonowania rynków finansowych, obywateli jako konsumentów, którzy tworzą strukturę społeczną, oraz państwa. Te reguły odnoszą się do podstawowej kategorii wzajemnego zaufania, bez której państwo nie funkcjonuje.

Przekonanie, że nie stało się nic takiego, co uzasadniałoby potrzebę interwencji państwa w sprawę kredytów hipotecznych w obcej walucie, ma swoje głębokie ideologiczne podstawy. Samo rozpowszechnienie się kredytu hipotecznego jako produktu finansowego jest silnie związane z konkretnym etapem rozwoju neoliberalnego podejścia do społeczeństwa i gospodarki na Zachodzie w latach 70. i 80. Chodziło wówczas przede wszystkim o „sprywatyzowanie" większości podstawowych dla porządku społecznego polityk publicznych (edukacja, mieszkalnictwo, emerytury), które dotąd realizowane były przede wszystkim przez państwo. Kredyt hipoteczny pozwala odciążyć państwo od odpowiedzialności prowadzenia polityki mieszkaniowej. W efekcie ciężar tego zadania zostaje przerzucony na obywatela, któremu w sukurs przychodzi prywatny bank ze swoją ofertą produktów kredytowych.

To nie przypadek

Boom na szczególnie korzystne kredyty mieszkaniowe w obcej walucie, jaki wybuchł w Polsce, spotykał się z aprobatą polityków. Wydawało się, że w ten sposób wszyscy będą zadowoleni. Wielu Polaków będzie mogło zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu, które traktowali nie tylko jako oczywiste dobro (np. jako inwestycję w rodzinę), ale również oznakę awansu do upragnionej klasy średniej. Banki mogły kalkulować przyszłe zyski, a państwo mogło czuć się odciążone w zakresie jednej z ważniejszych ekonomicznie i społecznie polityk. O możliwm ryzyku raczej nikt nie myślał.

Więcej: http://www4.rp.pl/artykul...cza-franki.html

NEVIL - Wto Mar 10, 2015 20:16

Komentarze:

Gość

O widzę, że banki wykupiły artykuł. Trzeba mieć duży tupet, twierdząc, że problem się sam rozwiąże. Analitycy, którzy nigdy niczego nie przewidzieli, teraz przewidują kurs franka co do grosza za pół roku. Dzisiaj CHF jest po 3,88, a analitycy twierdzą, że jak za pół roku będzie po 3,81 czyli 7 groszy tańszy to problem się rozwiąże. Nie ma jak bankowy analityk.

-----------------------

Amber Frank

Dość kłamstw. Kredyt w chf to ściema. Banki nigdy nie miały realnie chf a tylko zrobiły sobie przelicznik. Wynikiem tego jest, że z każdej raty mają dziś 50% czystego zysku. Nikt nie musi do frankowiczów nic dokładać tylko banksterom urwie się złota żyła. Ludzi trzymają w ciemnocie, żeby nie wybuchła afera z przekrętem amber-frank.
Kwestią bezsporną jest, że banki nie posiadały wystarczającej ilości franków i finansowały akcję kredytową w CHF z depozytów złotówkowych. Wynika to wprost przykładowo z prospektu emisyjnego akcji serii L Banku Millennium, prospektu emisyjnego akcji serii J i K Banku Getin Noble Bank, prospektu emisyjnego akcji serii D Banku PKO BP.

===================

Właściwy kurs franka to 2,75 zł. Płacimy więcej tylko przez Szwajcarów?




Od 2000 roku zaciągnięto w Polsce 770 tysięcy kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, z czego 210 tysięcy zostało już spłaconych. Styczniowa zawierucha z kursem franka spowodowała nerwowe bicie serca tych, którzy przy franku pozostali. Nadzór bankowy i same banki prowadzą teraz rozmowy, jak rozwiązać problem, pomagając frankowiczom, których zabezpieczenia kredytu stały się niewystarczające. Jak pisze Marcin Lipka z cinkciarz.pl, niewykluczone, że okaże się to wszystko niepotrzebne, bo frank wcale nie musi być dalej mocny.

Przytaczane w artykule Marcina Lipki, analityka Cinkciarz.pl, najnowsze analizy Deutsche Banku zamieszczone kilka tygodni temu w Financial Times, a także styczniowe opracowanie Pinar Yesin, ekonomistki Szwajcarskiego Banku Centralnego (SNB), pokazują, że za silne wzrosty wartości franka oraz napływ kapitału odpowiedzialni są… sami obywatele Szwajcarii.

Po prostu przestali robić to, co poprzednio, czyli inwestować zgromadzony kapitał w krajach strefy euro czy gospodarkach rozwijających się. Spowolnienie na świecie, a więc i zarazem niższe stopy zwrotu, jakie można uzyskać z inwestowania za granicą, spowodowały, że Helweci postanowili przeczekać trudne czasy na własnym rynku i sprowadzają kapitał z powrotem. Właśnie to mogło wywołać, utrzymującą się od kilku lat, nadmierną podaż euro i popyt na franki.

Szwajcarzy to naprawdę bogaci ludzie

Skąd się wziął aż tak duży kapitał w ręku Szwajcarów, że jego przepływy powodują zamieszanie na światowych rynkach? Poza znanym w świecie od dekad systemem bankowym Szwajcarzy zawdzięczają to m.in. rozwojowi przemysłu farmaceutycznego i inwestycjom w nowe technologie. Dzięki temu od lat notują nadwyżkę w bilansie handlowym. Inaczej mówiąc, kapitał do nich od wielu lat wpływa i coś z nim trzeba robić. Możliwości inwestowania nadwyżki w krajową gospodarkę są ograniczone, więc lokowano je za granicą.

Gdy po pewnym czasie kapitał nagle wraca, ruchy na kursach, dodatkowo wspierane przez spekulantów, mogą być spektakularne. W styczniu wystarczyło, że SNB zdecydował się zakończyć obronę kursu franka do euro, by spekulanci poczuli krew, wykorzystując ustalony już wcześniej trend i atmosferę nadmiernego popytu na franka.

Więcej: http://www.biztok.pl/walu...wajcarow_a20532

NEVIL - Czw Mar 19, 2015 12:00

Polacy nie chcą, by rząd pomagał finansowo frankowiczom


Wiele osób czuje się oszukanych przez banki na kredytach frankowych. Ale wcale nie oczekują pomocy finansowej państwa.



Pytanie padło, bo taką właśnie formułę zasugerowały banki. 11 marca ogłosiły plany wyjścia z frankowej pułapki. A więc: fundusz dla kredytobiorców w trudnej sytuacji, do którego państwo by się dołożyło. Plus rodzaj specyficznej umowy: jeśli klient zadeklaruje przewalutowanie kredytu po kursie ze stratą, bank weźmie na siebie część ryzyka, gdyby kurs znów gwałtownie poszedł w górę.

Propozycje banków to odpowiedź na pomysły ministerialne: przewalutowanie kredytów frankowych i podzielenie długu na dwie części: pierwszą, odpowiadającą wysokości zadłużenia przed skokiem kursu franka, i drugą – którą klienci i banki spłacaliby po połowie.

Tyle że ci, którzy mają feralne kredyty, od początku to mówią: nie chcą pomocy finansowej. Tak wynika z badań IQS, które przytoczył „Puls Biznesu”. Najmniej zwolenników pomocy finansowej państwa dla frankowców, bo tylko 16 proc., jest w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców. Czyli na przykład w Warszawie czy Poznaniu, gdzie kredyty we frankach ma po kilkaset tysięcy ludzi – z 900 tys. rzeszy tych, co podpisali.

Oni chcą pomocy – ale innego rodzaju. Przytłacza ich tempo machania rękami, któremu muszą sprostać, by się w życiu utrzymać na powierzchni. Chcieliby mieć poczucie, że państwo ich wesprze. Teraz – w nierównej relacji z bankami. I kto wie, czy części z nich nawet nie bardziej o to poczucie idzie niż o realne interwencje.

Wypluci z kurnika


Są ze specyficznego pokolenia. Najczęściej czterdziestolatkowie, w przewadze o dochodach dość wysokich. Te pieniądze zarabiają jednak w korporacjach, które okazały się bardziej żarłoczne i drenujące niż firmy matki z zachodu. Eksploatowali się w poczuciu, że i tak są wybrańcami. Bo przecież ci, co przyszli po nich, dwudziestoparolatkowie, już takiej szansy nie mają, pracując za 1,2 tys. w różnych centrach zwanych kurnikami.

Jednak rynek część z nich zwyczajnie wypluł. Część przydusił. Były oszczędności, redukcje miejsc, więcej pracy w krótszym czasie. Nie było awansów (bo miejsca zajęło poprzednie pokolenie). A tymczasem frank szedł w górę. Ich długi wzrosły dwukrotnie. Większość wzięła swoje kredyty w 2008 roku – gdy frank był po 2 zł. Teraz jest to blisko 4 zł. Wartość mieszkań spadła. Już nie mogą ich sprzedać.

Utrudzone trybiki


Wielu czuje się oszukanych przez banki na tych frankach. Liczni (jeśli nie wszyscy w jakimś sensie) mają ku temu podstawy. Ale państwo każe im iść do sądów, bo w interesie państwa jest stabilność zawierania umów. A potem sądy odrzucają ich pozwy zbiorowe, uznając, że wspólna strata na frankach nie czyni z nich ludzi w tej samej sytuacji.

Państwo mówi im, że przecież mogą sądzić się indywidualnie. Wpłaciwszy wpisowe – do 5 proc. wartości sporu (czyli narosłego długu). W dodatku teraz to samo państwo, które windowało stopy procentowe do nieba, gdy brali te swoje kredyty (hipoteki w złotówkach czyniąc łupieżczymi), tnie te stopy, żeby złotówka była jak najsłabsza. Interes frankowców w ogólnym interesie państwa się nie mieści.

I właśnie o to im chodzi. Ci, co są niby tymi trybikami napędzającymi gospodarkę, w ogólnym rozrachunku ciągle są na bocznym torze. Przedszkola publiczne nie dla ich dzieci. Emerytury – nie dla nich. Służba zdrowia – tylko prywatna. To niechby się choć dla przyzwoitości raz ktoś za nimi ujął. Choć niekoniecznie płacąc za nich raty.

źródło: http://www.polityka.pl/ty...ankowiczom.read

pita - Pią Mar 20, 2015 14:27

Oczywiście, że nie chcą. Ale popatrzcie sobie na mapę, gdzie jest największe zagęszczenie frankowiczów: Warszawa i cała zachodnia, bogatsza Polska. Dlaczego tzw ściana wschodnia - która jest dużo biedniejsza, ma pomagać bogatszej ścianie zachodniej ?
Ciekawą dyskusję w tym temacie znaleźć można na http://www.trzyw.pl/9704
Tam jest więcej argumentów, dlaczego nie powinniśmy pomagać frankowiczom.

NEVIL - Pon Mar 23, 2015 12:33

Komentarz;

Magdalena

Mi powiedziano, że nie mam zdolności kredytowej w złotówkach, ale dla stałego klienta dostanę z mężem kredyt hipoteczny na mieszkanie (w którym mieszkam - nie na handel, czy wynajem) we frankach. Dziś wiem, ze to było oszustwo. Kredyt we frankach - a wpłynęły na konto złotówki. Nigdy tych franków nie było, a klienta bank złapał. Dziwne dlaczego w latach 2006-2008 była taka nagonka na kredyty w walucie szwajcarskiej??
====================
"Frank szwajcarski jest poważnie przewartościowany". Jest szansa na dużo mniejsze raty?


Od połowy stycznia, kiedy to w związku z uwolnieniem kursu franka przez Szwajcarski Bank Centralny, kurs tej waluty wystrzelił nawet do poziomu 5 złotych, frankowicze obserwują nieprzerwany festiwal zapowiedzi działań i prognoz związanych z przyszłością rozchwianej waluty. Ostatnie wypowiedzi szefa SNB dają nadzieje na mniejszą ratę, ale ostrzeżenia KNF uświadamiają, że oprocentowanie może wzrosnąć i ostatecznie płacić będziemy jeszcze więcej.

Frank szwajcarski nadal szuka poziomu, na którym na dłuższą chwilę mógłby się ustabilizować. Zadłużeni w tej walucie obserwują kolejne wahania i wciąż szukają pretekstu, by optymistyczniej myśleć o przyszłości. Nieco pomógł im Thomas Jordan, szef Szwajcarskiego Banku Centralnego, który w wypowiedzi dla agencji Bloomberg powiedział, że w jego ocenie frank szwajcarski jest poważnie przeszacowany i w najbliższym czasie jego wartość się obniży.

Wypowiedź Jordana wywołała natychmiastową reakcję analityków. W ich opinii decyzja o uwolnieniu kursu szwajcarskiej waluty całkowicie odebrała wiarygodność SNB i jej szefowi. W zdecydowanej wypowiedzi dla Bloomberga Alex Merk, dyrektor generalny Merk Investments, zasugerował, że szef SNB znalazł się na swoim stanowisku przez przypadek. W wyniku afery związanej z handlem walutami, w który zamieszana była żona poprzedniego szefa, Szwajcarski Bank Centralny miał gorączkowo poszukiwać następcy i właśnie Jordan na tym skorzystał. W ocenie Merka jego rządy nie potrwają już zbyt długo i wkrótce przestanie on zawiadywać SNB.

Więcej + video: http://www.biztok.pl/walu...sze-raty_a20688

NEVIL - Pon Cze 29, 2015 17:49


Drogi frank, traci giełda w Warszawie. Jak grecka tragedia pustoszy nam portfele




Poza operatorem telefonii komórkowej Play, rogalikami 7Days i znaną z produkcji worków na śmieci firmą Jan Niezbędny, których udziałowcami są greccy przedsiębiorcy nie mamy zbyt wielu związków gospodarczych z Grecją. A jednak to, co dzieje się w Grecji ma wpływ na nasze portfele.

– Na wszelki wypadek kupiłbym trochę franków. Powiedzmy na jedną, dwie raty. Istnieje duże ryzyko, że w wyniku kryzysu Grecja wypadnie ze strefy euro, co sprowokuje spadek wartości tej waluty wobec dolara i franka szwajcarskiego. W konsekwencji odbije się to na kursie złotówki, bo inwestorzy zagraniczni postrzegają nasz kraj jako narażony na ewentualny kryzys walutowy – mówi Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI.

Więcej: http://natemat.pl/147025,...zy-nam-portfele

Klabers - Pią Lip 03, 2015 10:06

W sumie od kiedy są kantory internetowe to możemy sohbie zobaczyć kurs franka online wiec widać jak to idzie teraz frank znowu trochę w górę poszedł ale wydaje mi się że to będzie cisza przed burzą jaka się szykuje .
NEVIL - Czw Lip 09, 2015 14:06

Tak Platforma "pomaga" frankowiczom? Dziennikarka pokazuje kwit - rata kredytu będzie wyższa!


Od kilku dni politycy Platformy Obywatelskiej (z premier Ewą Kopacz na czele) reklamują swój pomysł, który rzekomo ma pomóc Polakom mającym kredyty we frankach szwajcarskich. Tymczasem ich "cudowną" propozycję zdemaskowała dziennikarka ekonomiczna z redakcji przy ulicy Wiertniczej. Katarzyna Hytrek-Prosiecka przedstawiła wyliczenia co do wysokości rat kredytu według pomysłu PO - będzie trzeba płacić więcej!

- Nie chcę nikogo martwić, ale tak wygląda opłacalność rozwiązania CHF zaprezentowana przez PO. Raty są wyższe

- napisała Hytrek-Prosiecka na twitterze.

Więcej: http://niezalezna.pl/6879...u-bedzie-wyzsza

NEVIL - Czw Sie 13, 2015 13:37

Komentarze:

andrzejgas

Widocznie prawnicy banku mają płacone od strony.

-----------------------

karmicielkotow

Mialem nieprzyjemnosc z bankiem Millennium, podczas sprzedawania mieszkania i likwidacji mojego kredytu hipotecznego u nich. Koszmarny kontakt, wymijajace, nieprecyzyjne opdpowiedzi pelne bzdurnego, pseudo prawniczego pustoslowia, przekroczone wszystkie mozliwe terminy, bezdusznosc i arogancja urzednikow. Uprzejmosc dziala tylko w jedna strone - przy pozyczaniu pieniedzy i otwieraniu konta. Nie polecam nikomu.

------------------------

slarwar

Miałem z tym bankiem do czynienia . . . Młodzi ludzie, pod krawatami, wyjątkowo butni i niegrzeczni - szło o rezygnację z karty kredytowej. P O R A Ż K A !!!

=============================

Walka klienta z bankiem, jak Dawida z Goliatem?




Jest oczywiste, że bój sądowy klienta z bankiem zawsze jest walką nierówną. Po jednej stronie jest indywidualna osoba, często niemająca dużego budżetu na prawników, a po drugiej - potężna instytucja z zapleczem prawniczym i ogromnymi pieniędzmi. W historii, którą dziś opiszę, powiedzieć, że Dawid walczy z Goliatem, to jak nic nie powiedzieć. Bank zastosował wyjątkowo kontrowersyjną metodę walki.

W grudniu 2007 r. mój czytelnik podpisał z Bankiem Millennium umowę kredytową o wartości 380 tys. zł. Przez siedem kolejnych lat klient rzetelnie spłacał pożyczkę, choć zarówno dług, jak i wysokość rat znacznie urosły. Dziś do spłaty jest ok. 600 tys. zł, a kredytobiorca czuje się oszukany.

Twierdzi, że a) żadnej waluty nie dostał, b) sama pożyczka nie jest denominowana we franku szwajcarskim, lecz jedynie do niego indeksowana oraz c) klauzula indeksacyjna (czyli zapis w umowie mówiący o zasadach przeliczania franków na złote) została uznana przez sąd za abuzywną (i jest w spisie klauzul niedozwolonych). Według klienta bank powinien traktować dług jako złotowy i zdjąć frankowy narzut.

600 stron dokumentu


Więcej: http://wyborcza.biz/pieni...html#Czolka3Img

NEVIL - Sro Sie 19, 2015 11:45

Komentarze:

Gość
oj trzęsa złodzieje dupą...........

---------------------

RICO
Banda degeneratów finansowo-bankowych rozpacza nad rzekomymi stratami,a na ile oni okradli nasz naród o tym już nie wspominają !

-----------------------------

Gość

Witam, nie rozumiem wciąż dlaczego z uporem maniaka pisze się o stratach banków. Nie są to żadne straty, a mniejsze zyski o podaną kwotę o ile jest ona poprawnie wyliczona. Nie ma takich kredytów na których bank traci - chyba, ze udzielił je komuś znajomemu kto z założenia ma go nie spłacić, ale zwykli ludzie takich kredytów nie dostają.

=========================

NBP: Straty banków po wejściu ustawy o frankowiczach to 21 mld zł




Straty banków, po ewentualnym wejściu w życie ustawy o frankowiczach w jej obecnym kształcie, wyniosłyby łącznie 21 mld zł, czyli o 20 proc. więcej niż roczny zysk brutto banków - wynika z listu NBP do senackiej komisji budżetu i finansów. Z kolei maksymalny ubytek w CIT to ok. 4 mld zł - stwierdza bank centralny.

NBP przesłał do szefa senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych Kazimierza Kleiny szacunki dotyczące "konsekwencji finansowych przyjęcia poprawek do ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych". Pismo, podpisane przez członka zarządu NBP Jacka Bartkiewicza, trafiło też do sejmowej komisji finansów.

Bank centralny stwierdza m.in., że z jego szacunków wynika, iż "łączne straty banków z tytułu umorzenia części zobowiązań kredytobiorców wyniosłyby około 21 mld zł, czyli około 20 proc. więcej, niż zysk brutto banków objętych ustawą (tj. posiadających portfel mieszkaniowych kredytów walutowych) za okres ostatnich 12 miesięcy".

Z kolei odpisy z tytułu umorzenia części przewalutowanych kredytów przekroczyłyby zysk brutto w 11 bankach, mających 46-procentowy udział w aktywach sektora.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...ch-to-21-mld-zl

NEVIL - Wto Sie 25, 2015 16:46

Janusz Szewczak: "Obecna władza to w dużej mierze marionetki lobby lichwiarsko-bankowego




Fakt, że Związek Banków Polskich – a właściwie banków zagranicznych działających w Polsce – w formie dyktatu, a właściwie szantażu domaga się, by nie regulować kwestii kredytów we frankach z korzyścią dla obywateli jest skandalem na miarę światową. Przedstawiciele instytucji finansowych zapowiadają, że nie będą kredytować gospodarki i finansować deficytu.

Jak powiedział Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, sytuacja ta wymaga niezwykle stanowczej reakcji rządu, a lobby lichwiarsko-bankowe nie ma prawa dyktować zachowania parlamentowi, prezydentowi czy senatorom. Problem kredytów frankowych w Polsce jest wyceniany na łączną kwotę prawie 150 miliardów złotych.

– Obecna sytuacja powinna zostać rozwiązana w podobny sposób jak na Węgrzech, gdzie spadło bezrobocie, wzrosły dochody obywateli, a koniunktura i wzrost gospodarczy uległy znaczącej poprawie. Sytuacja w Polsce jest natomiast dowodem na to, że obecna władza to w dużej mierze marionetki lobby lichwiarsko-bankowego. Rządzący – przy braku reakcji Premier Ewy Kopacz – dają sobie narzucić warunki dotyczące zmian ustawodawczych, wykonywania ustaw oraz sposobu funkcjonowania państwa – zauważa Szewczak.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...arsko-bankowego

Czytaj też: http://www.money.pl/banki...,0,1887369.html

NEVIL - Pią Wrz 04, 2015 12:11

Komentarze:

Jerry

To co się wyprawia przy tej okazji to są rzeczy niebywałe tak naprawdę banki dopuściły się przestępstwa dając coś (franki) czego nie miały i teraz razem z rządem chcą jeszcze odzierać ludzi z godności

------------------------------

bukor @bukor

Jeśli ktoś kupił za kredyt we frankach drugie mieszkanie, które teraz wynajmuje, też wymaga pomocy od nas wszystkich?


-----------------------------

logik

Ktoś wysadza PO od środka, i dobrze to robi, noże jesienią POwalczą o 15%, Ewka kompletnie już nie kontroluje niczego ani w partii, ani w rządzie. Do października wytrzymam.


=======================

Kuriozalna poprawka w ustawie o kredytach frankowych! Od tych, którzy chcieliby skorzystać z przepisów - Platforma żąda oświadczeń majątkowych




Debata o ustawie mającej przewalutować kredyty frankowe trwa w najlepsze. Rząd PO-PSL rakiem wycofuje się ze złożonych obietnic i manipuluje wyborcami dając im nadzieję na poprawę swojego losu. Ale nic z tych rzeczy.

Lobby bankowe bawi się Polską – inaczej nie da się określić tego, co dzieje się wokół ustawy o kredytach udzielanych w obcych walutach. Najpierw rząd Ewy Kopacz za plecami obywateli wysyła do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu wniosek broniący bankowych interesów – co ujawnia z mównicy sejmowej senator Grzegorz Bierecki (PiS), potem senatorowie PO wnoszą do ustawy przegłosowanej przez swoich sejmowych kolegów, kolejne poprawki. Kuriozum goni kuriozum, a nowy tytuł specjalisty od czarnej roboty prowadzonej na rzecz banków, należy się bezwzględnie senatorowi Robertowi Dowhanowi z Platformy. Milczący zwykle w senackich ławach przedsiębiorca zaproponował, aby do ważnej dla milionów polskich rodzin ustawy wnieść poprawkę, w myśl której osoby chcące skorzystać z niniejszej ustawy są zobligowane do wcześniejszego złożenia oświadczenia majątkowego według wzoru składanego przez parlamentarzystów. Oświadczenia te miałyby znaleźć się – wraz z danymi osobowymi – na stronie Komisji Nadzoru Finansowego.

Pomysł zaiste godny zapisania w annałach polskiej polityki. W propozycji senatora-milionera brakuje już tylko obowiązku publikacji, na wszystkich słupach ogłoszeniowych w kraju, zdjęć kredytobiorców z podpisem – jestem winny, bo oszukał mnie bank.

Zgłoszona przez Dowhana poprawka sprawia wrażenie kolejnego posunięcia PO inspirowanego przez lobby bankowe. Ale może przyczyna tkwi w zamiłowaniu senatora do oświadczeń majątkowych. Lubuski polityk Platformy Obywatelskiej złożył w tym roku nieprawdziwe oświadczenia majątkowe nie wpisując do nich zegarka wartego 40 tys. zł.

Tłumacząc się z kłamstwa w oświadczeniu twierdził uparcie, że to zegarek, który dostał „od tatusia do ponoszenia”. Kiedy ostatecznie przyznał się do winy, z rozbrajającą szczerością stwierdził - Jestem bardzo bogatym człowiekiem wolno mi mieć taki zegarek.

Zaiste, bogatemu wszystko wolno. Nawet zmusić blisko milion kredytobiorców do publicznego napiętnowania się. Chociaż może ten pomysł przyniósłby korzystne efekty – senator Dowhan szastający milionami, mógłby zobaczyć, jaki jest prawdziwy poziom życia Polaków wyzyskiwanych przez banki. Pytanie, czy dla niego ma to jakiekolwiek znaczenie…

źródło: http://wpolityce.pl/polit...zen-majatkowych

pita - Sro Wrz 09, 2015 05:56

A ja się zastanawiam czy ktoś kto pracuje w oparciu o umowę o dzieło lub umowę o pracę jest w stanie kupić mieszkanie na kredyt hipoteczny?
tunka - Sro Wrz 09, 2015 10:26

pita napisał/a:
A ja się zastanawiam czy ktoś kto pracuje w oparciu o umowę o dzieło lub umowę o pracę jest w stanie kupić mieszkanie na kredyt hipoteczny?


Tak może ale wiele zalezy od jego zarobków.Jesli ma bardzo małe zarobki to w zasadzie nie ma się o co starać bo mała szansa na to,że jakis bank da mu kredyt.Jeśli natomiast ma dobre zarobki to może dostać taki kredyt. Umowa zlecenie jest nieco lepiej traktowana w tym zakresie niż umowa o dzieło.
Tutaj masz artykuł o tym: http://luz.ovh/i.php?i=11i5sns2


Wiadomo,ze banki najbardziej lubią klientów, którzy są zatrudnieni na umowę na czas nieokreślony ale jeśli byłyby naprawdę takie wybiórcze to chyba nikomu nie przyznawałyby kredytów.A to nie byłoby na ich korzyść.

Kasztel - Czw Wrz 24, 2015 22:32

pita napisał/a:
A ja się zastanawiam czy ktoś kto pracuje w oparciu o umowę o dzieło lub umowę o pracę jest w stanie kupić mieszkanie na kredyt hipoteczny?


Jeśli będziesz miał dobrych żyrantów i dobrą hipotekę to być może jakiś bank się skusi, ale na pewno nie jest to łatwe. Masz porównywarki takie jak Terve - http://www.terve.pl/ możesz się pobawić i spróbować wyszukać czy takie opcje są.
Banki troszkę zmieniły swoją postawę i też sobie zdają sprawę, że dobra umowa o dzieło czy zlecenie czasami jest lepsza niż słaba umowę o pracę, dzisiaj pracujesz jutro już niekoniecznie. Takie są realia w Polsce.

krastin - Czw Paź 01, 2015 14:48

Bardzo fajna porównywarka:)
olubin - Pią Paź 02, 2015 09:58

Teraz jest sporo takich porównywarek. Warto i tak potem weryfikować te oferty na podstawie strony banku.
krastin - Wto Paź 06, 2015 12:21

Kiedy tylko mogę, to unikam kredytów, ale teraz mieliśmy akurat remont w mieszkaniu i robiliśmy fioletową łazienkę, więc będzie to konieczne. Na pewno wszystko będzie wyglądało świetnie.
marylou - Pią Paź 30, 2015 10:08

A ja planuję teraz zakup Dustera i chciałam was zapytać, skoro dużo wiecie na ten temat, czy to są dobre warunki: http://www.daciafinansowa...dyw_kredyt.html
Chcą mi to rozłożyć na 8 lat, co myślicie?

marylou - Sro Lis 18, 2015 15:05

Obecny rząd obiecał, że wspomoże dodatkowo frankowiczów.

Ja osobiście nie narzekam, bo mam dobre warunki kredytu w złotówkach i to: i na mieszkanie i na samochód - a praca jest pewna na razie, na szczęście. Ale szkoda mi przyjaciół, którzy wzięli 200 tys. kredytu we frankach w 2007 czy 2008 roku i po tylu latach nadal mają 200 000, chociaż spłacali równo. Jak człowiek chce zapewnić sobie i dzieciom jakąś przyszłość, to nie może być karany za to.

Mam nadzieję, że nowy rząd naprawdę wprowadzi politykę prorodzinną i takie banki, co dają nieuczciwe warunki zapłacą gigantyczne kary, a te placówki, co dają na uczciwych zasadach będą miały udogodnienia.

NEVIL - Pon Sie 22, 2016 11:38

Rośnie frustracja frankowiczów




Najnowsza propozycja prezydenckich ekspertów od restrukturyzacji mieszkaniowych kredytów frankowych dowodzi po raz kolejny, że systemowe rozwiązanie tej kwestii w polskich realiach jest przedsięwzięciem co najmniej mocno kłopotliwym. Czy i tym razem uda się na jakiś czas zneutralizować narastającą irytację frankowiczów?

Aktualny projekt tzw. ustawy frankowej autorstwa Kancelarii Prezydenta RP ujrzał światło dzienne na początku sierpnia po niemal dokładnie półrocznym okresie oczekiwania. Oznaczało to długie 6 miesięcy niepewności nie tylko dla żywotnie zainteresowanych przedmiotowym tematem frankowiczów i ich wierzycieli hipotecznych, ale także dla rodzimej giełdy, na której koniunkturę w decydującym stopniu kreują zagrożone widmem przewalutowania hipotek spółki sektora bankowego. Jak się okazało, publikacja projektu ustawy wyraźnie ucieszyła inwestorów giełdowych, w przeciwieństwie do frankowiczów , którzy z oczywistych względów poczuli się wręcz wyprowadzeni w pole.

Opera mydlana z frankowiczami w roli głównej

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...ja-frankowiczow

NEVIL - Pon Wrz 12, 2016 12:20


Demonstracja w Warszawie: frankowicze chcą rozpoczęcia prac nad projektem ustawy frankowej autorstwa Kukiz'15




Petycję do marszałka Sejmu z żądaniem rozpoczęcia prac nad projektem ustawy autorstwa Kukuiz'15 dot. frankowiczów złożyło w sobotę Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB). Organizacja domaga się, by Sejm zajął się projektem jeszcze w tym miesiącu.

W sobotę w Warszawie kilkaset osób wzięło udział w demonstracji Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu; jej uczestniczy domagali się uregulowania sprawy zadłużenia wobec banków osób, które zaciągnęły kredyty głównie we frankach. Demonstracja była głośna, były bębny, niemal każdy z obecnych miał wuwuzelę, były transparenty z napisami: "Duda drugi raz się nie uda", "Prezydencie obiecałeś", "Stop banksterom", były też flagi i kukły prezydenta Andrzeja Dudy oraz Bronisława Komorowskiego.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...torstwa-kukiz15

NEVIL - Wto Wrz 20, 2016 11:45

PORADNIK DLA ZADŁUŻONYCH: Jak uwolnić się od długów? Odcinek 7. Jaki jest największy bankowy przekręt? Nie zgadłbyś tego na pewno!




Ten odcinek Poradnika pozwoli Ci zrozumieć, Czytelniku, dlaczego zazwyczaj tak trudno porozumieć się z bankiem w kwestii ewentualnej restrukturyzacji kredytu.

Na początek przypomnijmy definicję:

Restrukturyzacja zobowiązania: to zmiana warunków spłaty kredytu, której celem jest dostosowanie wysokości kolejnych rat, do bieżących możliwości kredytobiorcy.

Restrukturyzację stosujemy w sytuacji, kiedy dłużnik nie jest w stanie spłacać kredytu, zgodnie z przewidzianym w umowie harmonogramem. Działanie to ma nie tylko pomóc kredytobiorcy w wyjściu na prostą przy ewentualnych problemach z płynnością finansową. Głównym bowiem celem restrukturyzacji jest odzyskanie przez bank kapitału z udzielonego kredytu, w sytuacji, kiedy spłata tego zobowiązania jest zagrożona.

Nie, bo nie: takie mamy procedury

Jeśli bowiem klient nie wykaraska się ze swoich problemów finansowych, może zostać bankrutem, czy też ogłosić upadłość konsumencką i wtedy bank poniesie na tej transakcji stratę. Niby proste jak drut, a jednak najczęściej z bankiem nie idzie się dogadać w tej kwestii, tj. kredytodawca niespecjalnie analizuje sytuację kredytobiorcy, narzucając sposób spłaty długu według własnych procedur.

Jest to działanie po stronie banku nie tylko nieetyczne, ale także wręcz absurdalne. Bowiem skutkiem niefachowo przeprowadzonej restrukturyzacji, stratę poniesie także bank, co jest niemal pewne w sytuacji, kiedy kredyt nie jest odpowiednio zabezpieczony. A takich dziś jest pewnie ponad 80 procent.

O cóż więc tu chodzi? Otóż, sprawdza się tu znane, staropolskie porzekadło:

jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze

Szanowny Czytelniku, wytłumaczę tę kwestię w nietypowy sposób. Ubierz się elegancko, zapraszam Cię bowiem na uroczystą galę. Na tej uroczystości będą rozdawane nagrody bankowcom - dlatego gala będzie „na bogato” – za wybitne osiągnięcia ostatnich 10 lat. Konkretnie: będą dziś przyznawane tzw. Bankstery (to takie bankowe Oskary - przyp.aut.).Najważniejsza kategoria to:

Bankster za największy przekręt 10-lecia

Więcej + pozostałe odcinki : http://wgospodarce.pl/inf...s-tego-na-pewno

miludek - Wto Lis 22, 2016 15:21

Tak dla konsultacji - http://www.dobry-doradca.com.pl
Nigdy nie wybierajcie samodzielnie kredytu, bo możecie się jedynie władować w poważne problemy. Nieświadomość doprowadziła ludzi do spłacania rat z kosmosu.

Marecki11 - Czw Lis 24, 2016 06:30

Kredytów w tym momencie jest sporo. Sam proponuję zastanowić się czasami również nad ofertą prywatną z racji tego,że takie prywatne firmy mogą mieć o wiele korzystniejsze oferty kredytowe od banków.

Na przykład Smart pożyczka:
https://www.smartpozyczka.pl/pierwsza-pozyczka/

Pierwsza pożyczka jest całkowicie za darmo. Musimy tylko spłacić ją do określonego okresu. Wtedy nie ponosimy zadnych kosztów.

raczki82 - Pon Lis 28, 2016 22:50

Zastanawiałem się nad kredytem na urządzenia rolniczo/budowlane. Dokładnie chodzi mi o podesty takie jak tutaj - http://www.riwalpoland.pl...owe-elektryczne . Zastanawiam się czy trudno o taki kredyt czy jednak z jakimś wkładem własnym nie byłoby większego problemu. To w końcu maszyna która ma przynosić zyski.
NEVIL - Pią Gru 23, 2016 12:57

UOKiK: Przewalutowanie kredytów frankowych po indywidualnie ustalanym kursie i limit zadłużenia




W sprawie frankowiczów Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chciałby podpisać z bankami takie porozumienie, które pozwoli na indywidualne traktowanie każdego przypadku - poinformował prezes UOKiK Marek Niechciał.

Chcielibyśmy wypracować indywidualnie, z każdym bankiem oddzielnie rozwiązanie, które pozwoli odrębnie potraktować kredytobiorców w zależności od kursu, po którym zaciągał kredyt – wyjaśnił prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał. - W ten sposób chcielibyśmy dostosować pomoc do indywidualnych przypadków, niczym garnitur szyty na miarę - dodał.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...imit-zadluzenia

NEVIL - Pią Sty 13, 2017 21:52

Frankowicze chcą spotkać się wicepremierem Morawieckim




Grupujące frankowiczów Stowarzyszenie "Stop Bankowemu Bezprawiu" zwróciło się w liście otwartym do wicepremiera Mateusza Morawieckiego o wyznaczenie terminu spotkania. Jego autorzy liczą, że takie spotkanie m.in. skłoni prezesów banków do rozmów z kredytobiorcami walutowymi.

W liście frankowicze przypominają, że już 14 listopada ub. roku złożyli w resorcie rozwoju prośbę o spotkanie, ale Morawiecki "nie znalazł czasu". List został przekazany podczas piątkowej pikiety SBB przed Ministerstwem Finansów.

Dlatego Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu ponownie zwraca się do Pana o wyznaczenie terminu spotkania, podczas którego będziemy mogli przedstawić Panu stanowisko kredytobiorców uwikłanych w toksyczne instrumenty finansowe - głosi list.

Wiceprezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Barbara Husiew powiedziała PAP, że piątkowa symboliczna pikieta zorganizowana została w rocznicę czarnego czwartku, kiedy to został uwolniony kurs franka szwajcarskiego.

Złożyliśmy list otwarty, ponieważ w listopadzie złożyliśmy oficjalne pismo do ministra Morawieckiego z prośbą o spotkanie, ponieważ w mediach z troską wypowiada się on o problemach frankowiczów. Poprosiliśmy o spotkanie, aby porozmawiać, spróbować znaleźć wspólne rozwiązanie - powiedziała Husiew.

Przed budynkiem resortu finansów pikietowało kilkudziesięciu frankowiczów. Demonstracja była głośna - rozbrzmiewał bęben, niektórzy z pikietujących mieli wuwuzele, a także transparenty z napisami: "Stop Banksterom" czy "Uwaga bankowa trucizna". Wznoszono okrzyki: "banki, banki sfałszowały franki".

Frankowicze chcą podczas spotkania z Morawieckim omówić problemy, z jakimi każdego dnia "muszą się mierzyć, aby spłacać kredyty niezgodne z polskim prawem bankowym, a które w Europie Zachodniej są zakazane".

Wielokrotnie w mediach wypowiadał się Pan z wielką troską o problemach klasy średniej i oszukanych Polaków, ale przecież tzw. frankowicze to w dużej mierze klasa średnia, która swoją pracą i dochodami napędza polską gospodarkę - czytamy w liście.

Zwracają uwagę, że Morawiecki wspominał o konieczności wykreślania klauzul abuzywnych z ich umów, a także podkreślają, że systemowe rozwiązania, korzystne dla frankowiczów, nie dotyczą całego sektora bankowego, a "jedynie kilkunastu banków uwikłanych w te toksyczne produkty finansowe".

Pańskie stanowisko przedstawiane w mediach pozwala nam przypuszczać, że jako wicepremier, minister oraz były prezes jednego z banków, który udzielał swoim klientom tych toksycznych instrumentów finansowych, szczerze i zdecydowanie chce Pan dobrego rozwiązania dla oszukanych Polaków - głosi list.

Autorzy listu liczą, że spotkanie z wicepremierem spowoduje, iż prezesi banków "zaczną rozmawiać ze swoimi klientami", w wyniku czego "bez udziału sądów" z umów kredytowych będą wykreślane klauzule niedozwolone.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...rem-morawieckim

kociszcze - Sro Sty 25, 2017 11:51

Ja nigdy w życiu nie brałem kredytu. I nie żałuję, rzecz jasna.
lubinka - Sro Lut 01, 2017 12:32

Nigdy nie wiesz kiedy się okaże, że jednak musisz... ale nie życzę.
NEVIL - Wto Kwi 11, 2017 22:57

Komentarze:

Frankowicz a MATEMATYKA??

Czekam cierpliwie na ten moment aby choć jeden z 700 tys Frankowiczow przyznał się uczciwie, że miał " jedynke" z matematyki!! W tzw umowie zlotowkowej jedyna zmienna było oprocentowanie, w umowie frankowej natomiast - ( kurs waluty - całkowicie nieprzewidywalny) i nikt, nie protestował!!! Dlaczego - bo zgubiła go pazernosc niższej raty i większego metrażu!!! Frankowiczu - miałeś jedynke z matmy to teraz musisz nosić co raz cięższe woreczki z kasa do Twojego kochanego banku, który jako jedyny dal ci kredyt!!

-------------------------------------------

Kredytobiorca hipoteczny w złotówkach

Kiedyś widziałem taki skrót " LII" podobno oznacza - Ludzie Inteligentni Inaczej, idealnie pasuje do Frankowiczow, którzy najpierw stanęli na głowie aby dostać większy kredyt a teraz łapią się za głowę gdy widzą większe raty!!

=============================

Kancelaria Prezydenta dogadała się z frankowiczami. Chodzi o kontrowersyjny zapis w ustawie




Kancelaria Prezydenta jest gotowa poprzeć takie doprecyzowanie projektu ustawy o zwrocie spreadów, żeby jednoznacznie rozstrzygnąć, że nie blokuje ona innych roszczeń frankowiczów - powiedział prezes Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" Arkadiusz Szcześniak.

Przedstawiciele SBB spotkali się we wtorek z sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Pawłem Muchą. Ten ostatni w rozmowie z PAP potwierdził, że intencją twórców projektu nie jest blokowanie roszczeń sądowych.

Według Arkadiusza Szcześniaka temat firmowanego przez Kancelarie Prezydenta projektu ustawy o zwrocie części spreadów był jednym z tematów spotkania. Prezes SBB zaznaczył w rozmowie z PAP, że przedstawiciele frankowiczów przekazali swój sceptycyzm wobec tego projektu. Dodał, że od min. Muchy usłyszeli deklarację, że Kancelaria Prezydenta jest gotowa do takich zmian w projekcie ustawy o częściowym zwrocie spreadów, by nie blokowała ona innych roszczeń sądowych frankowiczów.

Potwierdza to w rozmowie z PAP min. Mucha. - Już podczas posiedzenia podkomisji mówiłem, że naszą intencją nie jest blokowanie roszczeń sądowych i jesteśmy otwarci na ewentualne zmiany w projekcie ustawy - mówi.

Rozmawiali o kosztach

Według Szcześniaka tematem spotkania była także kwestia skutków społecznych ustaw frankowych po tym, jak w poniedziałek ujawnione zostały wyliczenia KNF w tej sprawie, o których zresztą w WP money pisaliśmy. - Chcieliśmy usłyszeć deklarację, że Kancelaria Prezydenta opublikuje posiadany przez siebie raport o skutkach społecznych problemu kredytów denominowanych lub indeksowanych do obcych walut, niestety taka deklaracja nie padła - mówi Szcześniak. Dodaje, że SBB być może zwróci się o ten dokument w trybie informacji publicznej.

Poza tym, dodaje prezes SBB, przedstawiciele frankowiczów poinformowali, że ci kredytobiorcy, którzy przegrali w sądach nie wykluczają wystąpienia ze skargą do Komisji Europejskiej.

Tym niemniej, według Szcześniaka, frankowicze usłyszeli od przedstawiciela prezydenta, że jest otwarty na dalsze rozmowy. Do kolejnego spotkania ma dojść po opublikowaniu propozycji Komitetu Stabilności Finansowej, mających skłonić banki do przewalutowania kredytów frankowych.

Pytany o kwestię raportu o skutkach społecznych min. Mucha zapewnia w rozmowie z PAP, że Kancelaria Prezydenta jest świadoma skutków społecznych problemu kredytów i pożyczek indeksowanych lub denominowanych do walut obcych, a w jej dyspozycji są analizy w tej sprawie.

Projekty w podkomisji

Trzema projektami ustaw dotyczącymi frankowiczów, których pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się w październiku ub. roku, zajmuje się specjalna sejmowa podkomisja. Podkomisja ta poprosiła w lutym KNF o wyliczenie skutków tych trzech dokumentów.

W poniedziałek ujawniono, że KNF wyliczyła koszt wejścia w życie projektu PO na 11,1 mld zł, a projektu klubu Kukiz'15 na 52,8 mld zł. Projekt prezydencki miałby z kolei kosztować 9,1 mld zł.

Projekt ten przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Ustawa ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 r. do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 r.). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.

Projekt PO zakłada, że kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. we frankach. Przewalutowanie miałoby następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miałby umarzać część tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości.

Z kolei złożony przez klub Kukiz'15 projekt ustawy stanowi, że kredyty w złotówkach i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby od początku były kredytami w złotówkach. Ten projekt najmocniej popiera środowisko frankowiczów.

źródło: http://www.money.pl/gospo...,0,2298626.html

NEVIL - Pią Kwi 14, 2017 14:59

Komentarz:

~Zez :

Frankowicze ,idźcie wreszcie po rozum do głowy !. W pojedynkę nic nie znaczycie przeciw bankom.Trzeba założyć organizację lub zrzeszenie pokrzywdzonych, które to ciało wytoczy spór przed międzynarodowym trybunałem sprawiedliwości .Banki choć działają eksterytorialnie nie są takowe ,dlatego należy ich dopaść tam gdzie działają i tam gdzie mają główne siedziby. Na żadną ekipę rządową która załatwi wasz problem nie liczcie , gdyż rządy działają poprzez ogólny system finansowy i siedzą w kieszeni banków.Sprawa jest jasna i wygrana , tylko trzeba się za nią wziąć. Franki rzekomo udzielone w pożyczce nigdy nie istniały, więc banki nie poniosły żadnej straty, a ich obstrukcja obecna polega tylko na złej woli przed perspektywą wyrzeczenia się nienależnych zysków ! .I trybunał sprawiedliwości to weźmie pod uwagę ,zważywszy że obecne praktyki banków w tym względzie, to zakamuflowany system przestępczości zorganizowanej !. Państwo Szwajcaria i jej waluta, tutaj nie jest żadnym asumptem warunkującym powstanie nienależnych zysków dla banków !

===============================

Ile kosztuje wojna z bankiem?




Prawnicy zorientowali się, że 270 tysięcy rodzin mających problemy z tzw. kredytem frankowym to świetny biznes

Bardzo szybko na rynku pojawiły się wyspecjalizowane kancelarie oferujące swoje usługi w sporach z bankami. Koszt takiej usługi to nawet 26 tysięcy złotych

Na rynku pojawili się też doradcy, którzy oferowali frankowe kredyty, a dziś... radzą, jak się od nich uwolnić

Walka z bankiem sporo kosztuje, a i tak nie ma pewności wygranej

Sprawa za 26 tysięcy

Okazuje się, że sprawy kredytobiorców w sporach przeciw bankom stały się intratnym biznesem. Rynek, jak wiadomo, nie cierpi próżni. Na pniu wyrosła, więc usługa polegająca na reprezentowaniu tzw. frankowiczów przed sądami w sporach przeciw bankom. Koszt takiej usługi to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przykład?

Kancelaria w centrum stolicy ma stawki następujące: analiza sprawy 2,5 tysiąca złotych, przygotowanie pozwu 7,4 tysiąca złotych, każda rozprawa w sądzie 600 złotych, przygotowanie apelacji 5,5 tysiąca, każda rozprawa przed sądem apelacyjnym kolejne 600 złotych. To jednak nie wszystko. Prawnicy oczekują jeszcze 10 procent korzyści uzyskanej przez frankowicza, a jako korzyść nie jest tu rozumiana wygrana gotówki w sądzie od banku, lecz np. „wartość zobowiązania, o którą zostanie pomniejszony dług zleceniodawcy z tytułu umowy”. Jeśli założymy, że rozpraw w obu instancjach będzie na przykład sześć, a kredytobiorcy uda się pomniejszyć przyszłe zobowiązania przy spłacaniu o 50 tysięcy, ma do uiszczenia kancelarii 24 tysiące złotych. Mało kogo na to stać.

Inna kancelaria ze stolicy. Po zsumowaniu składników do zapłaty wychodzi ponad 26 tysięcy złotych. Bez kosztów sądowych (w przypadku przegranej), które wynoszą najmniej kilka tysięcy. Czas trwania procesu prawnicy z tej kancelarii szacują na około dwa lata.

Szanse na wygraną? Nic pewnego...

Więcej + video: http://biznes.onet.pl/wal...-bankiem/jk392j

mogeras - Pon Kwi 17, 2017 09:58

Kredyt to według mnie nic złego. Jeśli bierze się go z głowa i na korzystnych warunkach to może bardzo pomóc w finansowaniu domowego budżetu. Ja na przykład na święta wziąłem kredyt w [url=Assa[/url] i jestem bardzo zadowolony. Decyzje miałem w 15 minut, do tego spłacam go w wygodnych ratach, a nie tak jak przy chwilówkach od razu całość.
tyka - Pią Kwi 21, 2017 10:14

Jak ktoś bierze kredyt to wiadome, że na własną odpowiedzialność. A teraz wszyscy, co nie wzięli kredytu we frankach bedą za to płacić.
brutim - Pią Kwi 21, 2017 11:32

dokładnie, odpowiedzialność zbiorowa za coś za co ja wcale nie musze i nie mam obowiazku placic
asiek993 - Pią Lip 07, 2017 17:57

Jeżeli szukacie dosyć szybkiej gotówki i wygodnej spłaty to polecam firmę https://mikrorata.pl . Dostaniecie tam super pożyczkę nawet do 10 tys. złotych. Okres splaty mozecie wziąć nawet na 24 miesiace. Wszystko zalatwiacie on-line, polecam.
krastin - Pon Lip 10, 2017 09:29

Ja właśnie boję się brania pożyczek z takich miejsc.
Heligran - Pią Lip 14, 2017 09:55

Witam serdecznie , jeśli macie jakieś problemy ze spłatą takich kredytów to polecam zapoznać się z tą stronką: http://wyjsczdlugow.pl/ na pewno postarają się pomóc. Ja bym nie ryzykował i raczej zrezygnował z takich pożyczek.
tunka - Pią Sie 04, 2017 09:16

Tak tutaj reklamujecie te wszystkie szybkie pożyczki ale nie zastanawiacie się,że wiele osób sie przez to bardzo zadłuża i wpada w pętlę kredytową. Takie pożyczki nie są dobre ponieważ mają bardzo wysokie oprocentowanie. W wielu przypadkach jest to kilkadziesiąt tysięcy procent:
https://www.lm.pl/aktualn...yczek_chwilowek

Tymoteusz1 - Wto Sie 22, 2017 18:06

Grunt to podejść do tematu z głową. Można podejmować pochopne decyzje, ale po co? Przecież dużo lepiej najpierw sprawdzić porównanie różnych wariantów i podjąć przemyślaną decyzję. Chodzi przecież o Wasze pieniadze...
agatakar - Sro Sie 23, 2017 18:37

Lepiej omijać z daleka wszelkie kredyty i pożyczki. Trzeba się nauczyć oszczędzania i oddalonej gratyfikacji. Przykładowo, ja w tym momencie zbieram na potrzebną mi rzecz. Za trzy miesiące będę w stanie kupić ją za gotówkę. Ktoś inny pewnie wziąłby raty albo pożyczkę. Ja nie chcę tracić na to pieniędzy.
oahu - Pon Wrz 04, 2017 15:11

Dobra porównywarka kredytów jest np tutaj http://www.bezbiku.info/p...ow-gotowkowych/ tylko pomyśleć jak kilka lat temu człowiek biegał osobiście po bankach i prosił się o gotówkę.
minot - Czw Lis 02, 2017 18:15

Jeśli kredyt to tylko w banku. W raiffeisen można dostać kredyt na dowolny cel. Mam na myśli kredyty a nie kilkutysięczne pożyczki.
Elinor - Sro Lis 08, 2017 11:45

kredyt to poważne zobowiązanie więc ja bym poszła do kilku banków, popytała doradców o moje szanse i wtedy zadecydowała.
kociszcze - Wto Lis 21, 2017 18:27

Kredyt to pułapka. Nie ma sensu się w nią pakować.
raczki82 - Pią Lis 24, 2017 20:27

Myślę, że dobrą alternatywą dla kredytu, w przypadku gdy mamy firmę, jest leasing. Ja niedawno zacząłem się przyglądać różnym warunkom i myślę, że przy zakupie Renówki to śmiało można skorzystać z tego co oferuje sprzedawca - http://www.renaultfinanso...sowanie/leasing. Warunki wyglądają na korzystne :)
marta22 - Czw Lis 30, 2017 11:33

Osobiście nie byłam nigdy tak w 100% za pożyczkami prywatnymi, bo wiadomo,że takie pożyczki maja o wiele wyższe oprocentowanie niż kredyty w bankach jednak jest pewien wyjątek. Pierwsza pożyczka w gratisie. Kiedy nie chcecie użerać się z dokumentacją bankową oraz kiedy macie pewność na 100%, że bedziecie w stanie pożyczkę spłacić w terminie.
Taką opcję ma na przykład Smarpożyczka:
https://smartpozyczka.pl/

I to w wysokiej kwocie. bo 3000 zł

krastin - Pią Gru 08, 2017 09:18

Z kredytami jestem bardzo ostrożna, nie biorę jak nie zmusza mnie sytuacja do tego.
Glenar - Sob Gru 09, 2017 16:43

Kredyty są dla ludzi, ale trzeba wiedzieć, że damy radę je spłacić. Inaczej wpadamy w błędne koło - pożyczka na spłatę pożyczki...
pita - Czw Gru 14, 2017 08:34

W zasadzie większość osób które znam zakupiły nieruchomości w których żyją na kredyt właśnie. To zupełnie inaczej niż w krajach Europy Zachodniej gdzie bardziej popularną opcją jest wynajem mieszkania. Przy czym wynajem mieszkania wcale nie musi być ekstremalnie drogi w stosunku do zarobków.
Jak już biorą pożyczki i kredyty to zwykle konsumenckie, na bieżące sfinansowanie zakupu jakiegoś sprzetu rtv/agd itd. Na http://finanovacash.pl/ odsyłam do porównywarki pożyczkowej - czyli miejsca w którym zostały zebrane zostały najpopularniejsze usługi pożyczkowe.

nemokapitan - Czw Gru 14, 2017 12:30

Wyglada calkiem ciekawie ta oferta.
NEVIL - Pon Lut 05, 2018 23:03


Gorzka prawda o frankowiczach




Sam niegdyś po ludzku sympatyzowałem z frankowiczami. Jednak ich nieugięta w swojej roszczeniowości postawa skutecznie mnie z tej sympatii wyleczyła.


Wydawać by się mogło, że przy kursie CHF/PLN dochodzącym do 3,5 temat rzekomego problemu związanego z kredytami walutowymi uległ niejako samorozwiązaniu. Tymczasem najgłośniejsza z grup frankowiczów uważa przeciwnie. Mianowicie, że jest to najlepszy moment, by ich sprawa znowu znalazła się na politycznej agendzie.

Już dziś można powiedzieć, iż stało się dobrze, że państwo nie zarządziło przewalutowania kredytów kilka czy kilkanaście miesięcy temu, gdy frankowicze domagali się tego najgłośniej i gdy wartość szwajcarskiej waluty znacznie przekraczała 4 zł. Rząd nie uległ wtedy presji i dzięki temu wszyscy - łącznie z samymi frankowiczami - uniknęliśmy poważnych strat.

Bez względu jednak na oś czasu, chcąc uczynić zadość postulatom frankowiczów, trzeba by naruszyć interes pozostałych klientów banków, którzy mogliby dojść do wniosku, że w przyszłości nie warto zachowywać się rozważnie, bo „państwo pomoże”. O samych pracownikach sektora finansowego, którzy wraz z rodzinami stanowią prawie milionową grupę społeczną, akcjonariuszach banków (od Skarbu Państwa do drobnych ciułaczy), czy budżecie uszczuplonym o część wpływów z podatku bankowego i dywidend, nie wspominając.

Za Jarosławem Kaczyńskim należy zatem powtórzyć, że najwłaściwszą drogą dla kredytobiorcy z poczuciem krzywdy jest droga sądowa. Zwłaszcza uwzględniając przeprowadzaną właśnie reformę wymiaru sprawiedliwości. W wątpliwość można poddać nawet obowiązujące, a mające się rozszerzyć za sprawą projektu prezydenckiego, rozwiązanie w postaci funduszu wsparcia, z którego udzielana jest pomoc najbardziej potrzebującym frankowiczom, a na który składają się wszystkie banki, czyli de facto ich klienci.

W zasadzie, z logiczno-etycznego punktu widzenia, kluczową do zajęcia właściwego stanowiska w całej sprawie jest odpowiedź na pytanie o to, czy zmienność kursu złotego do innych walut jest czymś szczególnie trudnym do zauważenia i zrozumienia? A skoro nie, to gdybyśmy zdecydowali się pomóc frankowiczom, kredytobiorcy złotowi też mieliby święte prawo prosić o pomoc w sytuacji wzrostu WIBOR-u i w konsekwencji odsetek. Co zresztą niebawem nastąpi. Tylko kto miałby się na taką pomoc złożyć?

Na szczęście kredyty frankowe spłacają się znakomicie, a większość z ich posiadaczy ciągle zyskuje, dzięki niskim szwajcarskim stopom procentowym, w stosunku do złotówkowiczów.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...o-frankowiczach

carmel - Pią Cze 01, 2018 10:19

Sytuacja większości Polaków nie pozwala na zakup własnego lokum za gotówkę a mieszkać gdzieś trzeba. Wzięcie kredytu to jedyny ratunek z którym się żyje nawet przez 30 lat. Ale jeśli już to warto na spokojnie policzyć który kredyt najlepiej się opłaca. Raiffeisen Polbank przy udzielaniu kredytu mieszkaniowego wprowadził opcję która umożliwia obniżenie raty o połowę 2 razy w roku a raz można wcale nie płacić.
kociszcze - Wto Cze 12, 2018 11:18

Konieczność koniecznością, ale świadomość, że większość życia spędzi się z kredytem wiszącym nad głową, nie należy do przyjemnych.
pigmej - Czw Cze 21, 2018 11:46

Dlatego tez nie warto zadnych brac. Lepiej zyc na troche nizszym standarcie niz caly czas odczuwac strach przed jutrem...
pamelakojder - Sro Cze 27, 2018 10:38

No niestety tak to jest jak luzie nie myślą i biorą jakieś niesprawdzone chwilówki i później są problemy. Ja jak potrzebowałam kredytu to korzystałam tylko z firmy
l dobre warunki niskie raty

byan - Wto Lip 24, 2018 13:20

Jeśli macie problemy ze spłatą chwilówek polecam zapoznać się z informacjami na stronie https://habzafinanse.com.pl/konsolidacja-chwilowek/.
Branson29 - Sro Lip 25, 2018 09:27

Chwilówka to oczywiście same tylko problemy.
Bardzo dobrym rozwiazaniem jest branie kredytów celowych. Takich, które są dedykowane specjalnie na odpowiednią okazję. Ja brałem ostatnio kredyt samochodowy. Warto sobie zerknąć na przykładowe warunki - http://www.renaultfinanso...amochody-nowe-2 . Myślę, że wygląda to bardzo korzystnie.

marla - Pon Sie 27, 2018 21:21

Ja też uważam,że kredyt jest o wiele lepszym rozwiązaniem niż pożyczka. Kredyt jest na przejrzystych warunkach a bank instytucją której można zaufać bardziej niż firmom pożyczkowym. Warto jest skorzystać z pomocy doradców kredytowych, którzy pomoga wybrać ofertę najbardziej dopasowaną do naszych potrzeb i możliwości spłaty. W https://habzafinanse.com.pl/kredyt-gotowkowy/
można ponadto liczyć na pomoc w załatwianiu formalności.

Welemederka - Nie Lis 04, 2018 18:55

Też się zgadzam z tym, że kredyty to zło wcielone, jednak czasem trzeba. Zdecydowanie kredyty gotówkowe 48 rat to mniejsze zło niż pożyczki czy chwilówki. Wciąz się dziwię, że ludzie zaciągają takie pożyczki w parabankach.
kociszcze - Nie Gru 23, 2018 11:30

Kredyt, jeśli już brać, to ostrożnie.
pegy - Pon Sty 07, 2019 15:06

No i tu pojawia sie pytanie gdzie po kredyt się udać. By mieć pewność, że będzie on bezpieczny i udzielony na dobrych warunkach. Bank? Jeśli tak to który?
NEVIL - Pon Sty 07, 2019 18:34

kociszcze, ostrożnie to należy podchodzić do jeża. Do banku również.Zanim coś się z bankiem podpisze, to należy wcześniej wszystko dokładnie przeczytać i przeanalizować. Przyznać jednak trzeba, że jest to pisane takim językiem, dla większości niezrozumiałym. Chodzi o to, aby klientów ogłupić.
pegy - Wto Sty 08, 2019 16:19

Coś w tym jest. Ale przecież są różnego rodzaju porównywarki jak Finanse Rankomat które pokazują nam ile będzie trzeba spłacic ile będzie wynosić rata. Oczywiście na pewno w bankach jest bezpieczeniej niż w firmach pożyczkowych. Ale tak jak mówisz nic nie zastąpi naszego zdrowego rozsądku.
karolinka - Czw Sty 10, 2019 11:53

Tak, tylko porównywarka pokazuje Ci standarwoą ofertę. A teraz jest tak, że bank wylicza Twoją zdolność i na tej podsrawie proponuje jakie da Ci RRSO. Najlepszą ofertę zawsze dostaniesz w banku gdzie jesteś klientem i masz konto. Przynajmniej tak było kiedyś. Ale taka porównywarka zawsze jest wyznacznikiem.
Andrzej1 - Pon Sty 14, 2019 20:48

Zgadzam się z tym, że decyzje finansowe powinny być podejmowane z odpowiednim wyczuciem. Chodzi o Wasze pieniądze, więc nie ma sensu bagatelizować takich ruchów. Najlepiej zawsze dowiedzieć się więcej w https://konto-w-banku.pl/nest-bank-opinie/ i dopiero potem zabierać się za podpisywanie umów.
pegy - Sro Sty 16, 2019 16:14

Ja korzystam z pomocy operatora bankowego http://aconto.pl/ gdzie mam swojego doradcę i zawsze moge liczyć na jego pomoc. Zarówno przy podejmowaniu decyzji o kredycie jak i inwestycji.
tyka - Czw Sty 17, 2019 06:07

Kredyt to ciężki temat, ale obecnie wiele informacji można znaleźć w sieci, co niewątpliwie pomaga. Warto między innymi wiedzieć, co wchodzi w skład kosztu kredytu gotówkowego: http://fineso.pl/co-wchod...tu-gotowkowego/, co ma wpływ na wysokość raty, czyli to ile się co miesiąc spłaca.
pegy - Czw Sty 17, 2019 16:51

O widzisz a tego nie wiedziałam. Czy możesz dokładnie napisać na co trzeba dokładnie zwrócić uwagę. Bo niby korzystam z doradczy, w Finanse Rankomat porównuje, ale to wszystko tak trochę bez wiedzy, tak mi się wydaje po tym co przeczytałam.
NEVIL - Nie Sty 20, 2019 16:09

Komentarze:

Lila

Jeszcze troche i kredyty bedą spłacone. A sejmy bedą sie zbierać...

---------------------------

niefrankowski

To co chce przeforsować poseł Cymański w podkomisji w żaden sposób nie rozwiązuje problemu "frankowego" "Frankowicze" nadal będą tłumnie chodzić do Sądów, bo tylko tam następuje prawidłowe rozliczenie
==================
Sejm wraca do problemu frankowiczów




Na stronach sejmu pojawiła się informacja, że czwartek, 24 stycznia o godz. 11 odbędzie się posiedzenie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej zajmującej się kredytami frankowymi. W ub.r. podkomisja, zebrała się tylko dwa razy.

W porządku posiedzenia jest praca nad wszystkimi projektami ustaw ws. frankowiczów: dwóch poselskich oraz dwóch prezydenckich.

3 października przewodniczący podkomisji Tadeusz Cymański mówił, że prezydencka ustawa o wsparciu kredytobiorców, niezależnie od jej kształtu, powinna zostać przyjęta przez parlament do końca 2018 roku. Tak się jednak nie stało.

O zajęcie się tym projektem apelował w imieniu prezydenta zastępca szefa prezydenckiej kancelarii Paweł Mucha.

„Jest wolą prezydenta RP jak najpilniejsze podjęcie prac nad tym projektem i doprowadzenie do sytuacji takiej, aby ten projekt stał się obowiązującym w Polsce prawem” – mówił. „Jesteśmy zainteresowani, aby te prace postępowały jak najszybciej” - dodał.

7 stycznia br. doszło do spotkania zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP Pawła Muchy z szefem podkomisji frankowej Tadeuszem Cymańskim (PiS) oraz szefem Stałego Komitetu Rady Ministrów Jackiem Sasinem w sprawie dalszego losu ustaw frankowych. Po spotkaniu Cymański poinformował, że posiedzenie kierowanej przez niego podkomisji zostanie zwołane jeszcze w styczniu br.

„Jest wola kontynuowania prac nad projektem i zgoda co do potrzeby uchwalenia zmian. Niewykluczone, że zostaną złożone i przyjęte poselskie poprawki, które jednak nie naruszają konstrukcji ustawy” - powiedział.

15 stycznia minęły cztery lata od „czarnego czwartku”, po którym problem posiadaczy walutowych (głównie frankowych). 15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Centralny (SNB) podjął decyzję o uwolnieniu kursu franka wobec euro, co doprowadziło do paniki na rynku i skokowego umocnienia się szwajcarskiej waluty, m.in. wobec złotego.

Spowodowało to, że wielu właścicieli frankowych kredytów hipotecznych znalazło się w niezwykle trudnej sytuacji - wiele przypadkach wartość hipoteki okazała się niższa niż wartość kredytu. Wielu kredytobiorców miało też do spłacenia więcej niż przed laty zaciągnęli.

Pomoc dla frankowiczów była jedną z obietnic wyborczych Andrzeja Dudy.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...mu-frankowiczow

kamila16 - Pon Sty 21, 2019 09:45

Kredyt jest taką rzeczą do ktorej trzeba odpowiedzialnie podejsc. Wybierajac https://ic-ekspertfinansowy.pl/dla-firm/kredyt-dla-rolnikow/ możemy liczyc na ciekawa i uczciwe warunki. Ofert jest bardzo wiele i każdy coś dla siebie znajdzie.
pegy - Pon Sty 21, 2019 18:39

Banki dla kazdego mają ofertę kredytową, ale to nie zmienia faktu, że na ten kredyt musi nas być stać. Dlatego wszystko i tak jest w naszych rękach. Można brać kredyty co miesiac jeśli tylko mamy na ratę i zabezpieczony budżet domowy. A takie porównywarki mogą nam pokazać obciażenie miesięczne i łatwiej nam będzie określić czy na kredyt możemy sobie pozwolić czy nie.
karolinka - Czw Sty 24, 2019 10:33

Jeśli chodzi o kredyty to jestem dość przezorna. Polecam porównać w porównywarkach wysokość RRSO, a potem w banku już sprawdzić co jest w umowie. Nie ma co pochopnie podpisywać dokumentów. To na prawdę ważna decyzja.
pegy - Pią Sty 25, 2019 11:06

Oj tak. Lepiej skorzystać z porównywarki np. Finansowy Rankomat i wliczyć wysokość raty kredytu do budżetu domowego by mieć pewność, że będzie nas stać na spłatę. No i zdrowego rozsądku nic nam nie zastapi.
zzsot2zz - Czw Sty 31, 2019 17:51

Kredyt to ostateczność, najlepiej nie mieć żadnego ;p
Nikola - Sro Lut 27, 2019 12:27

Z kredytami zawsze będzie problem, ale chyba lepiej już sprawdzić wszystkie oferty w kalkulatorze kredytowym (np. https://www.expander.pl/porownywarka/). Można zaoszczędzić dużo czasu.
byan - Nie Mar 03, 2019 12:45

Przy kredytach gotówkowych porównywarka kredytów dostępna w sieci może być wystarczająca. Jednak jeśli staramy się o trudny kredyt taki jak konsolidacja chwilówek - przeczytaj więcej tu niezbędna będzie pomoc doradcy kredytowego.
NEVIL - Nie Sie 18, 2019 20:36

Komentarze:
Pan M*rzyński - Filipiński

Nie masz kłopotów?
Weź jakiś kredyt.
Stare, ale zawsze aktualne

------------------------------------
radamesss

To będzie nieporównywalnie większa katastrofa niż z frankowiczami. Rozdawnictwo PiS już w lipcu spowodowało mega inflację 2,9%, a jazda dopiero się zaczyna...
========================
Złotowicze po frankowiczach?




Niemało wskazuje na to, że za rogiem czyha na nas katastrofa być może na miarę tej z frankowiczami, do których tym razem w rolach głównych dołączą – złotowicze lub – używając potocznego określenia naszej waluty – złotówkowicze.

A więc ci, którzy w ostatnich latach zaciągnęli potężne kredyty złotowe, nadmiernie ufając, że niska inflacja zagościła u nas na bardzooo długooo, a może nawet „na zawsze”. Tymczasem owa inflacja zaczęła właśnie niebezpiecznie rosnąć – i nie wiadomo, na jakim poziomie się zatrzyma, tym bardziej że nie widać, by Rada Polityki Pieniężnej paliła się, żeby unicestwić ją w zarodku. Co więc poczną złotówkowicze, gdy z obecnych niemal 3 proc. poszybuje ona do 5–6 proc. (albo i wyżej?), a w ślad za nią wysokość płaconych przez nich odsetek?

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/111284/zlotowicze-po-frankowiczach.html

Loipeld - Pią Wrz 13, 2019 20:41

Słuchajcie, uważam że takie pożyczki to nic złego tylko trzeba je brać z głową. Na pewno jeśli chodzi o chwilówki bardzo pomocny przy wyborze najlepszej możliwej opcji na wzięcie takiego kredytu może być taki jak ten ranking https://pozyczka-online.info/ pożyczek online. Uważam, że warto z takich rankingów korzystać tym bardziej, że są one dostępne w internecie za darmo
Nikola - Czw Paź 03, 2019 19:45

Przed założeniem mojej firmy zwróciłem się do specjalistów https://www.expander.pl/dla-firm/kredyty-dla-firm/ i od 3 lat wszystko działa, jak należy
kociszcze - Pon Paź 21, 2019 06:46

A jeśli potrzebujecie kredytu konsolidacyjnego, to ten artykuł http://kredyt-konsolidacy...ajlepiej-wziac/ radzi, gdzie najlepiej go wziąć.
NEVIL - Sob Lis 09, 2019 13:38

Frankowicze szturmują kancelarie. Jakie mają szanse?




Kancelarie są oblegane przez klientów, którzy po uwierzyli, że z bankami da się wygrać. Pokazujemy, jak mogą dochodzić swoich roszczeń i ile to kosztuje.

- Z dnia na dzień do naszej kancelarii coraz częściej dzwonią frankowicze i pytają na jakich zasadach mogą dochodzić swoich praw przed sądem. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można mówić o prawdziwej fali zainteresowania naszymi usługami – mówi Agnieszka Sobczyk radca prawny z K&L LEGAL Granat i Wspólnicy Sp.k. To jedna z co najmniej kilkunastu wrocławskich kancelarii prawnych specjalizujących się w obsłudze spraw frankowiczów. Część z nich rekomendowana jest zresztą przez stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu.

- Po tym co się stało w Luksemburgu przed ponad miesiącem dało ludziom wiarę w to, że mogą podjąć walkę z bankami, a co ważniejsze nasze sądy dostały czytelną instrukcję, jak postępować w tych sprawach – mówi Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia SBB.

Więcej: https://gazetawroclawska.pl/frankowicze-ruszyli-do-kancelarii-prawnych-moga-walczyc-z-bankami-na-kilka-sposobow/ga/c1-14567443/zd/39901977

NEVIL - Sro Sty 15, 2020 14:54

Komentarze:
~nie_kredytom-


mój dziadek mawiał: "pamiętaj wnusiu, że pożyczasz cudze, a oddajesz swoje" i "jak nie stać Cię na kupienie czegoś za gotówkę, to tym bardziej nie stać cię na kupienie tego za pożyczone" staram się pamiętać o tym. A "frankowiczów" nie żałuję gdyż sądzę, że jeżeli frank kosztowałby dzisiaj 1,5 PLN, to śmiali by się do rozpuku i chełpili jacy to oni byli mądrzy.. z pewnością żaden z nich nie wzywałby do urealnienia (przeliczenia franka nie po 15 a po 2,5 PLN) kursu franka, czy przewalutowania, tak aby ich kredyty finalnie były porównywalne do złotówkowych. Chcieli być cwani - nie wyszło - ot co. Większość z "frankowiczów" to ludzie dobrze wykształceni i nie przemawia do mnie twierdzenie, że nie byli świadomi ryzyka
---------------------------------
~Mietek-


Dwa lata wcześniej rozpocząłem budowę domu pod miastem na wsi . Kupiłem okazyjnie działkę wiedząc że w planach gminy za kilka lat będzie droga asfaltowa i wodociąg oraz gaz Śmiali się kolesie z pracy że będę stawiał go 10 lat bo nie chciałem jak oni brać kredytu. Jak kolesie tak i koleżanki w euforii brali kredyty na mieszkania jak mieszkanie to i mebelki i samochodzik by się przydał. Mieszkanka były na rynku od tzw ręki a było w czym wybierać a 80 metrów było normą bo każdy musiał pochwalić się APARTAMENTEM z dużym holem w środku i klitkami pokoikami oraz "ogrodem zimowym" czyli balkonem za który płacili extra . I nagle zawał serca. Krach. I lament . I zwolnienia z roboty . A ja dom skończyłem stawiać w trzy lata. Dzisiaj śpię spokojnie oni no cóż , kilku nie dożyło , reszta z długami po uszy większość po rozwodach.
====================================
"Banksterzy": Wstrząsający film, którego boją się banki



15 stycznia mija pięć lat od tzw. "czarnego czwartku" - dnia, który wstrząsnął rynkiem walutowym i dramatycznie wpłynął na życie tysięcy Polaków, posiadających kredyt we frankach szwajcarskich. To właśnie tego dnia szwajcarski bank centralny podjął decyzję o uwolnieniu kursu franka wobec euro, co w praktyce oznaczało gwałtowny wzrost rat kredytowych. Wspomnienia tamtych wydarzeń przywołują "Banksterzy" - pierwsza w historii krajowego kina produkcja, ukazująca kulisy największej afery finansowej III RP, której dramatyczne konsekwencje odczuwa do dziś ponad 750 tysięcy polskich rodzin.





Wyreżyserowany przez Marcina Ziębińskiego ("Dublerzy") film, pokaże zarówno międzynarodowe mechanizmy, które doprowadziły do wprowadzenia toksycznych pożyczek we frankach, jak również drobiazgowo zaplanowane manipulacje banków, zachęcających klientów do korzystania ze szkodliwych usług.


Pełen napięcia, emocji i ludzkich dramatów obraz został zainspirowany prawdziwymi historiami osób, które wpadły w pułapkę kredytów w obcej walucie. Jego konsultantami merytorycznymi byli dawni pracownicy banków, a także specjaliści od rynku kapitałowego w Polsce oraz członkowie stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.


Karolina (Katarzyna Zawadzka) pracuje w banku, jest energiczna, pewna siebie, przebojowa. Kiedy w jej ręce wpada najnowszy produkt walutowy - kredyt we frankach szwajcarskich, kobieta otrzymuje wielką szansę, żeby się wykazać. Mając pełne przyzwolenie szefa - Adama (Tomasz Karolak), bez skrupułów zaczyna namawiać klientów na najbardziej ryzykowne i niekorzystne inwestycje. Jan (Jan Frycz) jest szarą eminencją krajowej finansjery. W swoim telefonie ma kontakty do prezesów największych banków w Polsce. Jego cyniczne pomysły i decyzje, z dnia na dzień, wpływają na gospodarkę i losy setek tysięcy osób.


Takich jak Artur (Rafał Zawierucha) - ambitny szef firmy IT, który, by rozwijać działalność, decyduje się na opcje walutowe. Jego wspólnikiem jest Mateusz (Antoni Królikowski), który marzy o niezależności, własnym lokum i upragnionej wyprowadzce od teściów. Choć młode małżeństwo pozostaje nieufne wobec proponowanych przez banki rozwiązań, to przyparte do muru daje się wciągnąć w finansową pułapkę. Wkrótce losy bohaterów po obu stronach barykady splotą się w pętli wstrząsających wydarzeń, których przebieg ujawni szokujący mechanizm manipulacji, żerujących na potrzebach i emocjach, ale też bezwzględną i bezduszną siłę systemu bankowego. A gdy skończą się wszystkie racjonalne rozwiązania, bohaterom pozostaną już tylko najbardziej dramatyczne wybory.


"Banksterzy" to opowieść o systemie bankowym, o mechanizmach jego funkcjonowania, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, generujących zdarzenia mające wpływ bezpośrednio lub pośrednio na życie codzienne milionów ludzi.


To także rzecz o instytucji zaufania publicznego, która perfidnie, świadomie i konsekwentnie nadużywała tego zaufania  w stosunku do swoich klientów, o totalnej bezsilności i inercji systemu nadzoru bankowego i struktur państwa, które winny dawać gwarancję stabilności i bezpieczeństwa także finansowego obywatelom, o bezwzględnych działaniach w imię partykularnych interesów zwalczających się ugrupowań politycznych. Ale ta opowieść jest przede wszystkim o ludziach, ich namiętnościach, dążeniach, marzeniach i o pieniądzu, który jest tu siłą sprawczą, wartością samą w sobie i środkiem do osiągnięcia celu.


źródło:  https://film.interia.pl/wiadomosci/news-banksterzy-wstrzasajacy-film-ktorego-boja-sie-banki,nId,4260651#iwa_source=worthsee

NEVIL - Pią Sty 17, 2020 20:43



Jesteśmy zadłużeni po uszy i się tego nie wstydzimy. "Kto by się przejmował głupotami"


Oficjalnie, gdy ktoś pyta, niemal wszyscy deklarujemy, że długi należy spłacać. A gdy nikt nie pyta, dopiero wtedy moralność dostaje w kość. Dług przestaje być powodem do wstydu. Dominują postawy "jakoś to będzie" albo "kto by się przejmował głupotami".

„Wszyscy ludzie są moralni. Tylko ich bliźni nie są” - pisał John Steinbeck w swoim dziele „Zima naszej goryczy”. Choć cytat liczy ponad pół wieku, pełne odzwierciedlenie znajduje w dzisiejszej Polsce, o czym świadczą dane instytucji badających zadłużenie.

Najpierw wersja oficjalna

Oficjalnie 94 proc. Polaków uważa, że spłacanie finansowych zobowiązań jest naszą moralną powinnością. Jednak ta moralność ma dwie strony. Bowiem paradoksalnie w tym samym czasie większość z nas nie widzi nic nieetycznego w pracy na czarno w celu uniknięcia ściągania z pensji nieopłaconych należności (57,5 proc.), w przepisywaniu majątku na rodzinę, by umknąć wierzycielom (52,8 proc.) czy zatajaniu informacji, które mogłyby uniemożliwić wzięcie kredytu (48 proc.).

To wyniki sondażu przeprowadzonego przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych, który od czterech lat bada moralność finansową Polaków. Nie lepszy obraz stereotypowego, zadłużonego Kowalskiego malują dane Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.

Okazuje się, że w pierwszym kwartale 2019 roku zaległości Polaków w spłacaniu zobowiązań wynosiły już ponad 76 mld złotych. To oznacza, że wystarczyły zaledwie cztery lata, by wzrosły one aż o 66 proc.

Jednocześnie aż 38 proc. z zadłużonych, którzy spóźniają się z opłacaniem rat, nie odczuwa z tego powodu zażenowania i nie przejmuje się skumulowanymi zadłużeniami. Tę grupę można podzielić na dwa typy - ludzi, którzy wierzą, że „jakoś to będzie” i środki na spłacenie długów w końcu się znajdą oraz tych, którzy zwyczajnie nie zamierzają płacić.

Niepoprawni optymiści

Pierwszą grupę reprezentuje Rafał*, 30-letni mieszkaniec Warszawy pracujący w branży rozrywkowej. Rok temu potrzebował pieniędzy na wykończenie swojego mieszkania. Poszedł drogą najłatwiejszą i najszybszą - do firm oferujących chwilówki.

– Choć kredyty wziąłem na siebie, to planowałem je spłacać razem ze swoją partnerką. Nie przewidziałem jednak, że po jakimś czasie się rozstaniemy. Dziś wszystkie długi zostały na mojej głowie i zwyczajnie mnie nie stać, aby płacić raty w terminie – wspomina w rozmowie z INNPoland.pl.

Rafał ma obecnie 75 tys. złotych zadłużenia w chwilówkach. Mimo to twierdzi, że się nimi nie przejmuje. Wierzy, że „da sobie radę”. Choć zdaje sobie sprawę, że nie panuje nad wszystkim i jego sytuacja jest poważna, to jest optymistą i „nie przejmuje się głupotami”.

– To, jakby nie patrzeć, są pierdoły. Najważniejsze jest to, że codziennie rano wstaję z łóżka zdrowy. Poza tym realizuję właśnie plan na spłacenie tych zaległych rat. Żyję na absolutnym minimum i zastanawiam się nad sprzedażą mieszkania. Dodatkowo mam teraz lepszą koniunkturę i spływają do mnie zlecenia, które pozwalają mi przeżyć to wszystko – tłumaczy.

Jak wynika z badania „Polacy o długach” autorstwa Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu i Grupy KRUK, zadłużeni są częściej bardziej optymistycznie nastawieni do życia niż osoby bez długów. 54 proc. ludzi posiadających niespłacone zobowiązania finansowe jest przekonana, że sytuacja finansowa ich gospodarstwa domowego poprawi się w ciągu najbliższych lat.

Więcej: https://innpoland.pl/157375,polacy-maja-coraz-wiecej-przeterminowanych-dlugow-ale-nie-chca-ich-placic

NEVIL - Czw Cze 04, 2020 19:28

Frankowicze dostali po kieszeni. Koronawirus gorszy niż "czarny czwartek"


Epidemia koronawirusa była dla posiadaczy kredytów we frankach gorsza niż pamiętny "czarny czwartek" w styczniu 2015 roku - zauważa Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. Ich raty w ostatnich tygodniach były najwyższe w historii.

Koronawirus dotknął wiele branż polskiej gospodarki, ale mocno uderzył również w kredytobiorców. Szczególnie tych, którzy zadłużyli się we frankach szwajcarskich.

Jak pisze w najnowszej analizie Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, obecna sytuacja jest dla nich znacznie gorsza niż ta sprzed ponad 5 lat. To wtedy kurs franka chwilowo wystrzelił nawet do ponad 5 złotych.

Teraz co prawda takich wzrostów nie było, ale są one bardziej dotkliwe. Z dwóch względów. Po pierwsze - utrzymują się znacznie dłużej.

"Od 18 marca do 20 maja, czyli przez 2 miesiące, kurs franka szwajcarskiego niemal w każdym dniu przekraczał poziom 4,30 zł. Dla porównania w 2015 r. było tylko siedem takich dni. Wtedy trzeba było więc mieć pecha, żeby zapłacić naprawdę wysoką ratę" - zwraca uwagę Sadowski.

Jeśli więc ktoś nie skorzystał z wakacji kredytowych lub nie miał uzbieranych wcześniej franków, to przez dwa miesiące tracił na racie nawet kilkaset złotych.

Więcej: https://www.money.pl/pien...845324417a.html

NEVIL - Pon Cze 15, 2020 16:36

Komentarze:

Antypelo

wszystko co mowi CZAJKO-SZAMBOLAN jest wyjatkowo perfidnym klamstwem.Najwiekszym tego dowodem jest 8 lat rzadow POpaprancow-gdzie decydowal rowniez trzaskowski.Za ich rzadow to tylko ryba nie brala.
------------------------------

Sważ[email protected]życ

Brawo Panie Stanisławie!Hipokryzje Dublera należy obnażać i piętnować na każdym kroku.
===========================
Trzaskowski zatroskany o frankowiczów? Nie ma większej bujdy, czego dowodem dokument z 2014 r.




W czasach wspaniałych rządów PO (i Rafała Trzaskowskiego) Polska naruszała „europejski standard polegający na prawie dostępu do sądu”.

Rafał Trzaskowski i politycy Platformy Obywatelskiej lubią rozliczać prezydenta Andrzeja Dudę ze zobowiązań wobec frankowiczów. Może więc warto także ich rozliczyć w tej kwestii. Co przyjdzie tym łatwiej, że istnieje oficjalne, pisemne stanowisko Rzeczypospolitej Polskiej z 14 października 2014 r. Stanowisko tak jasne, że jaśniejsze być nie może. Przygotowało je w imieniu Polski Ministerstwo Spraw Zagranicznych i tak się składa, że sekretarzem stanu ds. europejskich, czyli odpowiedzialnym za „oficjalne stanowiska RP” był wówczas nie kto inny, jak Rafał Trzaskowski, obecny kandydat na prezydenta Polski. A stanowisko Polski (a więc także wiceministra Trzaskowskiego, a może jego przede wszystkim), było takie, że frankowicze sami są sobie winni, a banki są w porządku. Ale po kolei.

W czasie, gdy rządziła Platforma Obywatelska, a polskie sąd były tak niezależne jak zarządzanie nowozelandzkim Wellington jest niezależne od zarządzania Warszawą, frankowiczów masowo wysyłano na bambus. Nie tylko przegrywali oni sprawy w sądach, ale też te sądy nie chciały wysyłać do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytań prejudycjalnych dotyczących kredytów indeksowanych i denominowanych. Oczywiście żadne rozwiązania ustawowe dotyczące frankowiczów nie wchodziły w grę. Gdy już rządziła zjednoczona prawica, niezależne sądy z upodobaniem wysyłały za to pytania prejudycjalne we własnej sprawie.

Inaczej niż polskie zachowywały się sądy węgierskie, zapewne zniewolone przez Viktora Orbana. I węgierskie sądy zadały TSUE pytania prejudycjalne dotyczące węgierskich frankowiczów (sprawa C-312/14 Banif Plus Bank, rozstrzygana przez sąd krajowy Ráckevei Járásbíróság). Polska była zobowiązana do zajęcia stanowiska w tej sprawie i zajęła je w czasie, gdy w MSZ odpowiadał za to wiceminister Rafał Trzaskowski. I w tym polskim (Trzaskowskim) stanowisku przyjęto, iż „obie strony umowy ponoszą ryzyko walutowe, gdyż kurs waluty może albo wzrosnąć (wówczas wzrośnie suma kredytu do spłaty, a także wysokość spłacanych rat, co jest niekorzystne dla kredytobiorcy) albo spaść (wówczas suma kredytu do spłaty ulegnie obniżeniu, co jest niekorzystne dla banku). Postanowienia (klauzule) walutowe zawarte w umowie kredytu walutowego nie stanowią instrumentu finansowego (instrumentu pochodnego) i nie mogą być postrzegane jako usługa inwestycyjna, do której powinny mieć zastosowanie postanowienia dyrektywy 2004/39/WE dotyczące obowiązku dokonania oceny adekwatności. Ich celem jest bowiem wyłącznie realizacja wzajemnych świadczeń stron umowy kredytu”.

Wszystko to działo się w czasie, gdy w Polsce, jak to wykazał prof. Waldemar Gontarski, „obwiązywał błędnie przetłumaczony na język polski przepis zawarty w art. 4 ust. 1 dyrektywy 93/13, sprostowany dopiero od 2016 r.”. Błąd „polegał na tym, że w okresie obowiązywania błędnie przetłumaczonego przepisu zostało wydane absurdalne orzecznictwo, np. wyrok SN z 19 marca 2015 r., IV CSK – w myśl którego w lepszej sytuacji prawnej w stosunku do kredytobiorcy wykonującego umowę byłby kredytobiorca, który odmawiając wykonania umowy nie doprowadziłby do sanowania abuzywności”. A „bezprawie” usankcjonowane wyrokiem Sądu Najwyższego było potem „multiplikowane w orzecznictwie sądów powszechnych”.

W czasach wspaniałych rządów PO (i Trzaskowskiego) Polska naruszała „europejski standard polegający na prawie dostępu do sądu”. Zamiast, zgodnie z art. 13a ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, frankowicz wnoszący powództwo przeciwko bankowi nie ponosił opłaty 1 tys. zł, ale obejmowały go zasady ogólne, czyli wpis sądowy do 100 tys. zł. Innymi słowy, jeszcze w 2014 r. (gdy Rafał Trzaskowski był sekretarzem stanu w MSZ) Polska nie tylko nie zabiegała o sprostowanie art. 4 ust. 1 dyrektywy, lecz wykorzystano błędnie przetłumaczony przepis w obronie banków. Także w odpowiedzi Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie węgierskiego Banif Plus Banku.

Rozczulające jest zawarte w stanowisku stwierdzenie, iż „Rzeczpospolita Polska sygnalizuje, że stwierdzenie nieważności postanowień walutowych zawartych w umowach kredytów denominowanych a w konsekwencji orzeczenie obowiązku przewalutowania takich kredytów, mogłoby spowodować daleko idące negatywne konsekwencje dla rynku finansowego. Przykładowo, w przypadku Polski, przewalutowanie kredytów walutowych kursu z dnia ich udzielenia mogłoby się wiązać z obniżeniem wyceny większości takich kredytów o ok. 30-40% i mogłaby wygenerować po stronie banków straty w wysokości nawet kilkudziesięciu miliardów złotych”. Biedne banki i nieodpowiedzialni frankowicze – o to chodziło w stanowisku RP.

Trybunał w Luksemburg nie posłuchał dobrych rad płynących z Polski (pod nadzorem Rafała Trzaskowskiego) w sprawie frankowiczów (węgierskich i polskich). To otworzyło pole do domagania się przez kredytobiorców, niepoinformowanych przed zawarciem umowy o całkowitym koszcie kredytu oraz o konsekwencjach finansowych klauzuli indeksacyjnej przez cały okres obowiązywania umowy, do żądania nieważności umowy kredytu wyrażonego w walucie obcej. Nie tylko ze względu na abuzywność klauzuli indeksacyjnej, ale przede wszystkim ze względu na wprowadzenie w błąd co do całkowitego kosztu kredytu. Jeśli ktoś przejmował się więc frankowiczami, to na pewno nie był to rząd Platformy Obywatelskiej i nie był to Rafał Trzaskowski. Wręcz przeciwnie.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/504820-trzaskowski-zatroskany-o-frankowiczow-nie-ma-wiekszej-bujdy


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group