forum LUBIN pl
oficjalne forum miasta Lubin

Hydepark - SEX

NEVIL - Sro Paź 24, 2012 16:02
Temat postu: SEX
Nauczmy się mówić otwarcie o seksie. Bez zakłamań i zahamowań.
=====================================================

"Niepoważne spotkania z wibratorami". Uczymy kobiety rozmawiać o seksie




- Ciągle pokutuje przekonanie, że kobiety nie powinny lubić seksu. Gdy na naszych spotkaniach jakaś dziewczyna otwarcie mówi, co lubi w łóżku, widzę, że inne oddychają z ulgą. Uff, to ktoś jeszcze też myśli jak ja. Kobiety wstydzą się tego, jak wyglądają, mają problem z akceptacją swoich potrzeb seksualnych. My uczymy je o tym rozmawiać - opowiada Dorota Sakowska z Pussy Project.

Prezentujemy kolejną odsłonę cyklu "Seks nasz powszedni". Wczoraj opublikowaliśmy rozmowę z właścicielami jednego z największych sex shopów w Polsce, którzy m.in. opowiadali o swoich pierwszych klientkach - starszych paniach z sąsiedztwa.

Agnieszka Wądołowska: Jesteś współzałożycielką Pussy Project. Prowadzicie warsztaty, spotkania i sex shop dla kobiet. Polki potrzebują ćwiczeń z seksualności?

Dorota Sakowska* trenerka seksualna Pussy Project i współwłaścicielka sex shopu: - Nazwa warsztaty może brzmieć myląco, to nie tak, że kobiety przychodzą na spotkanie z nami, rozbierają się i coś sobie ćwiczymy. Nam chodzi o to, żeby nauczyć się rozmawiać o seksualności.

Te spotkania nazywamy też "niepoważnymi spotkaniami z wibratorami" i raczej mają więcej wspólnego z warsztatami rozwoju osobistego. Wiele Polek ma problem nawet z wypowiedzeniem słowa "[...]". Wstydzą się tego, jak wygląda, mają problem z akceptacją swoich potrzeb seksualnych. My uczymy je o tym rozmawiać.

Polki często zakładają, że to partner pokaże im, co jest fajne, czy przyjemne w seksie i czekają, aż ktoś taki się pojawi. Ciągle pokutuje też przekonanie, że kobiety nie powinny lubić seksu. Gdy na spotkaniach jakaś dziewczyna otwarcie mówi, co lubi w łóżku, widzę, że inne oddychają z ulgą. Uff, to ktoś jeszcze też myśli jak ja, dla kogoś też ta sfera jest taka ważna.

Prowadzimy również warsztaty dla mam, które urodziły i które chcą wrócić do seksu, a nie bardzo wiedzą jak to zrobić. Po porodzie zmienia się organizm, zmieniają się potrzeby i pojawia się wiele pytań, co zrobić, żeby seks znów był przyjemnością.

Jakie pytania czy wątpliwości najczęściej pojawiają się na waszych warsztatach?


- Kobiety mają problem z orgazmami, często nie wiedzą, czy wszystko z nimi w porządku. Czasem proszą o radę, jak rozwiązać problemy z partnerem, pytają, czy gadżet erotyczny w związku to coś normalnego, czy tylko dla sfrustrowanych i lepiej po niego nie sięgać, bo to jak przyznanie się do porażki.

Pytają, czy masturbacja jest OK! Są nauczone, że jest czymś złym, więc nawet jej nie próbują. Powszechne jest przeświadczenie, że autoerotyzm i kontakt ze swoim ciałem jest "dozwolony" tylko wtedy, gdy nie mamy partnera, gdy jesteśmy sfrustrowane, długo nie miałyśmy seksu. Po takich spotkaniach dziewczyny mówią mi: Dzięki, nie sądziłam, że masturbacja może być drogą do poznania i zrozumienia własnego ciała.

Uczestniczki naszych warsztatów chcą też rozmawiać o budowaniu intymności. To słowo kojarzy nam się tylko z łóżkiem, z zamknięciem w ścianach sypialni, a my staramy się im pokazywać, że można ją budować na co dzień, po prostu w kontaktach z partnerem czy partnerką.

Jakie kobiety pojawiają się na waszych spotkaniach? Nieśmiałe, które o pewne kwestie obawiają się pytać znajomych albo lekarza, czy te wyzwolone, otwarte, szukające nowości?

- Już samo przyjście na takie spotkanie wiąże się z pewną dozą otwartości i ciekawości.

A przynajmniej odwagi.

- Dokładnie tak. Te bardziej nieśmiałe są z reguły przyprowadzane przez swoje śmielsze koleżanki.

Jakie jeszcze kobiety się pojawiają? Bardzo różne. Najmłodsza uczestniczka miała 19 lat, a najstarsze panie około sześćdziesiątki. Mają różny status społeczny i wykształcenie - przychodzą fryzjerki, manikiurzystki, właścicielki firm, kobiety na emeryturze. Niektóre zwracają się z pytaniami drogą mailową. Najstarsza pani, z którą korespondowałam, miała ponad sześćdziesiąt lat. Dzwoniła też do mnie, bo chciała wybrać sobie jakiś gadżet i dowiadywała się o różne lubrykanty. To było bardzo miłe, bo ciekawość młodych kobiet jest jakoś powszechnie rozumiana, ale gdy okazuje się, że kobiety w wieku naszych mam i babć nadal są aktywne seksualnie, to dla mnie jest to ciągle niesamowite.

Pokutuje stereotyp, że starszych kobiet w ogóle nie dotyczy kwestia seksualności.

- Niestety tak i koniecznie trzeba z nim walczyć. Jak można myśleć, że kobiety po 50. to już tylko zajmują się wnuczkami, a seks już ich nie interesuje. Przecież to bzdura. Miałyśmy spotkania tylko z paniami po pięćdziesiątce i wszystkie były bardzo zaangażowane, bardzo zainteresowane. Niektóre dowiedziały się nowych rzeczy, inne nam coś podpowiedziały, więc my też się na tych spotkaniach uczymy.

A te nieśmiałe kobiety otwierają się na spotkaniach, zadają pytania?


- Im więcej czasu mija, im dłużej rozmawiamy, tym bardziej dziewczyny się oswajają. Umiemy bardzo dobrze dbać o atmosferę spotkania i komfort uczestniczek. Na te spotkanie przynosimy różne gadżety. Staramy się, żeby były pretekstem do rozmowy. One nie są żadnym fetyszem, ale pomagają rozpocząć temat. Puszczamy w obieg wibratory, kulki waginalne, różne kosmetyki erotyczne i na końcu spotkania zdarza się, że te dziewczyny, które były najbardziej zamknięte, podchodzą, pytają, dzielą się wątpliwościami. Reakcje są bardzo różne. Tylko raz zdarzyła się sytuacja, że ktoś nas zaatakował słownie na takim spotkaniu.

Kogoś obraziło o czym albo jak rozmawiałyście?


- Dziewczyna chyba po prostu nie czuła się komfortowo i z tego wynikała jakaś próba wytknięcia nam błędów czy nieścisłości. My zawsze zaznaczamy, że to są nieformalne spotkania, że żadna z nas nie wie wszystkiego na temat seksu, bo to tak szeroki temat, że nawet my się ciągle uczymy.

Gdzie spotykacie się z kobietami? Takie rozmowy wymagają dość kameralnej atmosfery.

- Na początku spotykałyśmy się w domach, bo ważny był dla nas komfort dziewczyn. Okazało się, że one nie mają oporów, by spotykać się na mieście. Teraz wybieramy na spotkania miejsca, które są przyjazne kobietom, czy środowiskom LGBT. Dla nas nie są ważne wybory kobiet. Niezależnie do tego, czy ma partnera czy partnerkę, czy jest singielką czy ma męża, jest dla nas kobietą z takimi samymi potrzebami. Spotykamy się w tzw. otwartych miejscach - w Krakowie jest to np. "Miejsce Bar", w Warszawie "Chwila Moment", w Bielsku "Vagina Cafe". Tych miejsc jest wiele, w tej chwili mamy warsztaty w siedmiu dużych miastach, ale nadal jesteśmy też zapraszane na "domówki": na urodziny, wieczory panieńskie, na wieczory rozwodowe.

Rozwodowe? O takich jeszcze nie słyszałam, ale może moje pokolenie na razie jest jeszcze na etapie ślubów.


- To nowość, ale też przejaw, jak polskie społeczeństwo się zmienia. Organizują je albo kobiety, które się rozwodzą, albo ich przyjaciółki. Byłam na kilku takich wieczorach i nastrój jest na nich bardzo różny - od absolutnej nienawiści do byłego męża, rzucania w jego zdjęcie lotkami, palenia ich, opowiadania okropnych historii o nim, wyrzucenia z siebie całej złości, do naprawdę fajnej imprezy, na którą były mąż przysyła kwiaty, a dziewczyny opowiadają sobie, jaki to fajny facet, bo w zasadzie to oni już mają oddzielne życia i rozwodzą się w takiej pozytywnej atmosferze.


Jak takie warsztaty przebiegają?


Na pierwszej części opowiadamy m.in. o anatomii kobiecej, bo okazuje się, że wiele kobiet niestety nie zna swojej anatomii, nie uczą nas tego w szkołach, albo w bardzo okrojonym stopniu, opowiadamy o seksualności w Polsce, a potem opowiadamy o gadżetach. Staramy się przekonać kobiety do zaprzyjaźnienia się ze swoim ciałem, opowiadamy, jak to można zrobić. Że wcale nie potrzeba do tego gadżetów, ale potrzebne jest poświęcenie trochę czasu sobie samej. Na koniec każdego spotkania panie mogą zamówić u nas dowolny gadżet. Jedyna rzecz, do której namawiamy, to kulki waginalne, bo mają związek ze zdrowiem kobiety, a nie tylko z przyjemnością.

Jak kobiety reagują na gadżety, które pokazujecie? Są zaskoczone czy zawstydzone?

Dziewczyny nie spodziewają się, że gadżety mogą być ładne, że są zrobione specjalnie z myślą o kobietach. Niektóre myślą chyba, że przyniesiemy jakiegoś wielkiego, 25-centymetrowego fallusa w kolorze skóry pokrytego żyłkami i z którym nie będzie wiadomo co zrobić, czy postawić na półce jako rzeźbę, czy schować pod łóżkiem. A większość gadżetów, które mamy, w ogóle nie ma kształtów fallicznych. Specjalnie jeździmy na targi do Berlina i Hanoweru, przyglądamy się ofertom różnych firm i wybieramy produkty, które są bezpieczne. Nie sprzedajemy jakiś chińskich zabawek z najniższej półki, które są pełne chemikaliów i mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Wszystkie nasze produkty są zrobione z silikonu medycznego, dlatego nie powodują podrażnień. Dla nas bezpieczeństwo to podstawa. No i same staramy się sprawdzać wszystko to, co polecamy. To oczywiście bardzo przyjemna część naszej pracy.

To, jak postrzegamy seksualność, zależy w dużej mierze od poglądów i przekonań. Do czego się odwołujecie, prowadząc spotkania?

- Opieramy się na doświadczeniu spotkań z setkami kobiet, widzimy, jak kobiety reagują, o co pytają, rozmawiamy o tym z seksuologami, z psychologami. Nigdy nie mówimy, że wiemy, jak powinna wyglądać kobieca seksualność. Pokazujemy pewne sposoby, dajemy wskazówki, ale niczego nie narzucamy. Każda kobieta sama, czy też razem z partnerem, musi dojść do tego, co jest dla niej dobre i czego potrzebuje.

Ale same nie jesteście seksuolożkami?

- Nie. Marta ma pierwszy stopień certyfikatu sexcoacha. To jak coach biznesowy, tyle że skupiający się na seksualności, na relacjach w związku etc. Chodzi o specjalne sposoby uwalniania tych zasobów, które ludzie mają w sobie. Naszą siłą jest już samo to, że o tym rozmawiamy, że potrafimy o tym rozmawiać z otwartością.

Jak powstał Pussy Project, czemu zaczęłyście zapraszać kobiety na rozmowy o seksualności?

- 10 lat temu trafiłam do sex shopu w Wiedniu. Byłam zaskoczona, bo był zupełnie inny niż te u nas. Prowadziła go kobieta i było widać, że został stworzony dla innych kobiet. Zaskoczyło mnie jej ogromnie profesjonalne podejście do seksualności. I to, że mogłam z nią o tym porozmawiać - nie na jakimś warsztacie tematycznym tylko w zupełnie mainstreamowym miejscu, w samym centrum miasta. Pomyślałam, że fajnie, gdyby coś takiego było w Polsce. Ten pomysł ewoluował i trzy lata temu zaczęłyśmy z Martą działalność.

Na czym polegała atmosfera tego wiedeńskiego sklepu?

- Wchodziło się tam jak to sklepu z cukierkami, albo jak do kawiarni, zupełnie się nie czuło, że to sex shop. I bardzo chętnie się tam wracało. Nie tylko po gadżety, ale żeby porozmawiać z obsługą. Panie, które tam pracowały, odpowiadały na każde pytanie z uśmiechem, bez zażenowania czy skrępowania. U nas wtedy nie było żadnych warsztatów związanych z seksualnością, sex shopy wyglądały jak wyglądały. Były ukierunkowane na mężczyzn. A tam - zupełnie inna atmosfera, pełna otwartość i wyrozumiałość.

Pewnie spotkałyście się z zarzutami, że te spotkania to po prostu skuteczna metoda marketingowa i napędzacie sobie nimi klientki?

- W Polsce powszechne jest przeświadczenie, że jeżeli ktoś ma ideę albo chce się dzielić swoją wiedzą, to nie powinien na tym zarabiać. Ale niestety tak się nie da. Nie jesteśmy bogate z domu i nie mamy wielkich majątków, wkładamy w to tyle prywatnych funduszy, ile możemy. Czy jest w tym marketing? Na pewno, prowadzimy sklep internetowy. Ale podstawą naszej działalności są i zawsze będą te spotkania i warsztaty, których jest coraz więcej.

Nie zarabiamy na tym kokosów, a większość spotkań jest bezpłatnych. Jesteśmy trochę idealistkami. Wychodzimy z założenia, że seks jest bardzo ważnym elementem naszego życia i że jeżeli nauczymy się rozmawiać o seksie, bo przecież nikt tego nie uczy, jeśli będziemy zaprzyjaźnione ze własnym ciałem, jeżeli będziemy je rozumiały, to zniknie wiele frustracji z naszego życia i nieporozumień w związkach, czy to partnerskich, czy małżeństwach.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....my_kobiety.html

NEVIL - Pon Lis 05, 2012 13:15


Tęczowi bohaterowie


Książka "Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u" Krzysztofa Tomasika wypełnia lukę po kultowym "Lubiewie". Książka Michała Witkowskiego opisywała życie „ciot” z perspektywy ich samych. Publikacja autora "Homobiografii" pokazuje natomiast, jak świat gejów i lesbijek w PRL-u widziano z zewnątrz i jakim dyskursem posługiwały się do ich opisu media, kształtujące społeczne o nich wyobrażenie.
(...)

Pederaści są tylko na Zachodzie

Oficjalnie homoseksualizm w komunistycznej Polsce nie istniał. Jeśli nie istniał, to nie można było za niego karać (jak to nierzadko miało miejsce na liberalnym i tolerancyjnym, zdawałoby się, Zachodzie). I nie mam tu na myśli szlachetnej idei równości, w imię której każdy - bez względu na różnice (płciowe, rasowe itd.) - przykłada się do budowy idealnego socjalizmu. Nic z tych rzeczy. Partia uznała, że geje i lesbijki może i istnieli, ale raczej gdzieś daleko; w mitycznym świecie zgniłego kapitalizmu. U nas - w żadnym wypadku.

(...)

Więcej: http://kultura.onet.pl/li...11,artykul.html

NEVIL - Wto Lis 06, 2012 17:16

Zapraszam do łóżka w celu konsumpcyjnym


Jednym z powodów umawiania się singli na randki jest po prostu seks bez zobowiązań. Część z wypowiadających się na ten temat osób swoich partnerów seksualnych traktuje wyłącznie w sposób instrumentalny.

Tym singlom randki mają zapewnić przyjemność bez zobowiązań. Odpowiadają im płytkie i jednopłaszczyznowe relacje.

Singiel i singielka na seks-łowach



- Jestem singlem, nie angażuję się uczuciowo. Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale te moje relacje z kobietami opierają się na seksie, co tu dużo gadać. Poznaję różne kobiety, spędzamy miło czas, nie zawsze to musi być seks, czasami miła kolacja, pójście do klubu, wyjazd na weekend, ale są relacje bez zobowiązań, oparte na przyjemnościach, bez założenia bycia razem – mówi Marcin, lat 33.

- Mam duży krąg znajomych kobiet, a wiadomo, że to bycie singlem daje przepustki do takich swobodnych relacji, oczywiście, jak ktoś takich relacji potrzebuje, a nie na przykład chcę być sam. Powiedziałbym, że w tym nawale moich relacji z kobietami, ale nie użyłbym tu słowa przedmiotowych, tylko luźnych takich, niezobowiązujących (…). Przechodzę z jednej relacji w drugą. Czasami się zdarza, że mam kilka relacji (…), ale żadnej z nich nie daję prawa, i też w swoim sumieniu, mieć do mnie pretensji o to. Staram się, jako uczciwy człowiek, jasno stawiać sprawę – Łukasz, 33 lata.

Niektórzy z dużą łatwością nawiązują "jednorazowe" znajomości podczas imprez w klubach czy dyskotekach. Przyznają, że to żaden problem "wyrwać kogoś na jedną noc", i wbrew stereotypowemu postrzeganiu, że to mężczyźni częściej wchodzą w rolę "łowcy". Skutecznymi "łowczyniami" są także singielki.

Więcej: http://sympatia.onet.pl/t...=trescired_1103

NEVIL - Czw Lis 15, 2012 17:41

"Noworodek ze spiralą w głowie" - czy tego uczą w poradniach przedmałżeńskich? [WYWIAD]




Co roku tysiące Polaków przygotowują się w poradniach przedmałżeńskich do ślubów kościelnych. Czego się tam dowiadują o seksualności? - To ciągle temat tabu, niedotykalny. Jak się słucha tych dyskusji: "uczmy antykoncepcji, uczmy zakładania prezerwatyw", to rodzi się smutek... Dlaczego nie uczymy, że seks jest związany z miłością i że nie obdarza się nim każdego, kto się napatoczy na drodze? - mówi Urszula Bogdalska, która prowadzi spotkania w przykościelnej poradni przedmałżeńskiej.

Prezentujemy kolejną odsłonę cyklu "Seks nasz powszedni". W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z Dorotą Sakowską z Pussy Project, która opowiadała o tym, jak uczy kobiety rozmawiać o seksie na "nieformalnych spotkaniach z wibratorami". W tej odsłonie przyglądamy się wiedzy przekazywanej przez poradnie przedmałżeńskie.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....ego_ucza_w.html

NEVIL - Pią Lis 16, 2012 12:27

Płukanka z coli, kąpiel w occie... a pytają o seks analny i kosmiczny orgazm - co nastolatki wiedzą o seksie? [WYWIAD]


Nastolatki nie wiedzą nic o fizjologii, płodności, antykoncepcji. Bo i skąd mieliby wiedzieć. A potem dzwonią do nas i pytają, czy wypłukanie pochwy colą zapobiegnie ciąży - mówi Natalia Boniarczyk z grupy edukatorów seksualnych Ponton.

Milena Bryła: Mam na imię Kaśka, mam 16 lat, chcę zacząć uprawiać seks, kogo mogę o ten seks zapytać? Rodziców?

Natalia Boniarczyk, Ponton*: - Z rodzicami jest problem. 20-30 lat temu, kiedy byli nastolatkami, edukacja była zupełnie inna i media były inne. I też nikt z nimi o seksie nie rozmawiał. Rodzice kompletnie nie wiedzą, jak taką rozmowę zacząć. I kompletnie nie rozumieją, że ich dzieci są otoczone seksem ze wszystkich stron. Seks jest w mediach, w filmach, w gazetach, książkach, internecie.

Myślę, że rodzice często się nie interesują, bo boją się wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje z ich dzieckiem. Mają nadzieję, że przeczekają okres dojrzewania. I tylko czekają, czy aby nie wydarzy się "coś złego".

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....aja_o_seks.html

NEVIL - Pią Lis 16, 2012 18:50

Nierząd pod Tatrami. Fragment książki "Zakopane Odkopane"




"Nierząd to śliski temat. I właśnie dlatego przyjemny! Przymykano oko na drobne miłostki młodych, ale nie wybaczano odbijania żon czy mężów. Ksiądz Stolarczyk, który za punkt honoru postawił sobie okiełznanie seksualnych wybryków swej temperamentnej trzódki, w kazaniach sporo miejsca poświęcał niewłaściwemu prowadzeniu się. Dla powołujących na świat nieślubne dzieci wymyślił nawet okrutną formę restrykcji, nadając ich potomstwu specjalne imiona, które stawały się piętnem dla całej rodziny." Przeczytaj fragment książki "Zakopane Odkopane" Pauliny Młynarskiej i Beaty Sabała-Zielińskiej!



Dla artystycznej bohemy rozwiązłość miała w Zakopanem imiona muz, dla górali zaś jedno imię: "kurwiarka"! A na kurwiarkę nigdy nie było tu jawnego przyzwolenia.

Nie chciałybyśmy jednak, by w tej opowieści zarysował się obraz puszczalskich góralek i niewiernych górali, bo byłoby to nieprawdziwe i krzywdzące. Góralki i górale zakochiwali się i kochali jak wszyscy ludzie pod każdą szerokością geograficzną, od początku świata do dziś. Chcemy raczej tym wstępem podkreślić, że w tatrzańskim powietrzu pełno jest erotyzmu. Tu życie toczy się w rytm natury. Wstajemy rano, patrzymy, jaka jest pogoda, i od tego uzależniamy, co i jak robimy. A że najczęściej jest zimno i ciemno, od razu się rozglądamy, do kogo by się przytulić...

Przyjeżdżający tu turyści błyskawicznie to wyczuli. Na przychylność i czułość góralek jednak liczyć nie mogli. Trudno zdobyć ich ufność, bo życie znają jak mało kto i nie lecą na ceperskie dyrdymały. Turystki, owszem, bywały chętne, ale nie zawsze, nie wszystkie i nie na pewno. Pozostawało więc ściągnąć profesjonalną pomoc z zewnątrz. I tak w Zakopanem pojawiły się panie lekkich obyczajów, które skutecznie, ale dyskretnie zaspokajały apetyty poszukiwaczy erotycznych przygód z Giewontem w tle. Witkacy zwierzał się żonie w listach, że bywa bardzo zmęczony po orgiach, stwierdzając jednak, że "K*** co tydzień jak Flaubert. [...]ż musi być zwiększony (...)".

Biznesmeni, politycy i artyści, wybierając się tu na wakacje, wraz z turystycznym ekwipunkiem chętnie też zabierali swoje kochanki i przyjaciółki. A bogate i prominentne panie wędrowały po górach w towarzystwie również przywiezionych wraz z ekwipażem młodzieńców. Wszystko to jednak odbywało się raczej dyskretnie i z przywiązaniem do zasad dobrego smaku. Jawny i rozchełstany nierząd pojawił się tu dopiero wraz z postawieniem luksusowego hotelu Kasprowy w 1972 roku. Wtedy pod Tatry wkroczył "high life". Do Zakopanego zaczęli przyjeżdżać bogaci goście z różnych stron świata.

O pracujących dziewczynach z Kasprowego do dziś mówi się:

"Te to miały klasę. Nie z każdym szły i bardzo wysoko się ceniły!" (oczywiście chodzi o ich cennik). Urzędowały w tzw. Podkowie, czyli przy hotelowym barze. Branie miały jak mało kto, a z polskich klientów mogli po nie sięgnąć wyłącznie najbogatsi, czyli głównie szemrani biznesmeni i cinkciarze. Oj, gdyby te hotelowe ściany mogły mówić...

Nad hotelem Kasprowy aż do lat 90. unosiła się niemal widoczna gołym okiem smuga rozpusty, tak że uczciwi górale i młode panny omijali to miejsce szerokim łukiem, bo pokazanie się w okolicy mogło coś sugerować. Jak bardzo to miejsce było naznaczone, świadczy historia naszej koleżanki, która mieszka tuż obok. Pewnego razu przyjechała do niej rodzina z psem wabiącym się Amor.

Pech chciał, że dorośli poszli na bibę w mieście, a niesforny kundel uciekł. Cóż miała robić młoda opiekunka psa? Poszła go szukać. Jakże jednak pod hotelem Kasprowy wołać głośno "Amor!"? Zaczęła więc krzyczeć, przesadnie artykułując: "Amuuur, Amuuur!", by nikt nie posądził jej o śmiałą propozycję. Zwierzak na szczęście znalazł się, zanim rozochoconym facetom byłoby wszystko jedno, jak śliczna panienka kręcąca się pod hotelem wymawia to zrozumiałe we wszystkich językach hasło.

Drugim siedliskiem prostytucji w Zakopanem w latach 80. był orbisowski hotel Giewont, o zgrozo, w dawnych czasach miejsce spotkań elity intelektualnej! Ale że elita była już wówczas znacznie zdziesiątkowana i do Zakopanego prawie przestała zaglądać, teren przejęły łatwe panienki. Najpierw te z Kasprowego, potem świeży narybek. Początkowo oblegały dyskotekę Piekiełko, by z czasem, zważywszy na centralne położenie hotelu, opanować całe miasto.

Jakież to były imprezy! Wspominają ci, których najlepsze lata przypadły na ten okres: "Dziewczyny potrafiły bawić się do dziewiątej rano, a klienci, którzy wpadli w ich sidła, wychodzili w skarpetkach. Wyciągały z nich ostatni grosz, każąc płacić za drogie drinki i piosenki na zamówienie. To nie była zabawa na pół gwizdka. Dzwony w kościołach dzwoniły na pierwszą mszę, a dziwki rzucały w orkiestrę stuzłotówkami, rozkręcając imprezę!".

Czasy reżimowych panienek skończyły się wraz z wolną Polską, która ich głównym klientom podcięła skrzydła i zrujnowała oszczędności.

Zakopiańskiej prostytucji nie pomogła także wdzierająca się wraz z powiewem wolności rewolucja seksualna. Dostęp do seksu niemal z dnia na dzień stał się łatwiejszy od dostępu do państwowego stomatologa. Młode dziewczyny, które gdzieś w Polsce pakują plecaki na wyjazd w nasze strony, śmiało planują erotyczne wrażenia w ramionach przygodnych kochanków i wcale nie myślą o zarobku. A jeśli myślą, to kierują swe kroki do jednej z licznych agencji towarzyskich, które jak grzyby po deszczu wyrosły w naszym - nareszcie wolnym - kraju.

Górale początkowo byli zdumieni dwulicowością państwa, w którym przecież stręczycielstwo jest przestępstwem, ale otrząsnąwszy się po pierwszym szoku, postanowili wejść w interes. Wzięli się do tego z takim sercem, że mogliby nawet trafić do Księgi Rekordów Guinessa, bo oto w trzydziestotysięcznym miasteczku powstało aż pięć lupanarów!

Nie każdy od razu rozumiał znaczenie słów "agencja towarzyska". Nasz znajomy na przykład, niczego złego nie podejrzewając, zadzwonił do jednej z nich, by, jak sama nazwa wskazuje, zapewnić sobie towarzystwo miłej pani. Szef przybytku ochoczo odpowiadał na wszelkie pytania: "Owszem - pani jest młoda, owszem - pani jest ładna i chętnie spędzi z panem trochę czasu". Zaniepokoiło go dopiero pytanie: "Czy ona ma górskie buty?". A gdy kolega w końcu zdradził, że chciałby mieć towarzystwo na górskiej wycieczce, szef agencji z furią wrzasnął: "To zadzwoń pan sobie do Klimka Bachledy!" i rzucił słuchawką. Od tamtej pory wiadomo, że na takie towarzystwo w zakopiańskich agencjach liczyć nie można. A swoją drogą... Co jeśli trafi się fetyszysta osiągający satysfakcję jedynie z dziewczyną w stroju taternickim? Znamy takich, więc może warto, prócz szpilek, mieć także na stanie choćby jedną parę porządnych pionierek, a dla amatorów mocnych wrażeń także kawałek liny, latarkę czołówkę i raki!

Był czas, gdy na wielkich billboardach, a nawet na zabytkowych budynkach wisiały zdjęcia roznegliżowanych panienek, które zapraszały do klubów "only for men". No, skoro "only", nie odważyłyśmy się tam pójść. Ale za to wysłuchałyśmy ciekawych opowieści górali.

W Poroninie na przykład był słynny klub Bahama. Słynny, bo bracia, którzy go prowadzili, w końcu skazani zostali za handel ludźmi i to mimo nawrócenia, jakie publicznie deklarowali po śmierci Jana Pawła II. Miejscowi, zapytani o to, co się w klubie dzieje, odpowiadali zgorszeni, że "nam Bahamów nie trza!", choć zaraz potem skwapliwie dodawali, że masaż kosztuje tam 100 zł. "Ale pani, ile to się trza nad takim masożem napracować!!! Stówka to naprowde nic!".

Teraz z pięciu agencji ostały się w Zakopanem tylko trzy i wciąż budzą duże emocje. Nawet wśród tych, którzy tam nie zaglądają. Mąż Beaty na przykład mocno się kiedyś zdziwił, gdy kierowca za- mówionej przez niego o świcie taksówki uprzejmie zapytał, czy nie miałby nic przeciw temu, żeby po drodze wzięli jedną dziewczynkę. Na wpół śpiący Marcin zgodził się, myśląc, że pewnie chodzi o jakieś dziecko, które trzeba podwieźć do szkoły. Sprawa wyjaśniła się kilka minut później, gdy taksówkarz z piskiem opon podjechał pod burdel.



Podobno od jakiegoś czasu pod Tatrami nie ma Ukrainek, a przyjemność amatorom płatnej miłości dają wyłącznie Polki. Nie brak za to ukraińskich klientów, bo Zakopane jest od kilku lat ich ulubionym kurortem.

Ruch w interesie trwa przez cały rok, bo - jak wiadomo - sezon w Zakopanem nigdy się nie kończy. Kursokonferencje, masowe imprezy, festiwale czy po prostu święta ściągają tu dzikie tłumy, także napalonych samców. I nie ma na to rady. Prostytucja na Podhalu trzyma się doskonale.

Agencje towarzyskie nie są w Zakopanem specjalnie widoczne i nie powalają architektonicznie, np. jedna z nich mieści się w odrapanym bloku mieszkalnym z czasów Gomułki i, co ciekawe, w ciągu dnia jest tam po prostu myjnia samochodowa. Jakby nie patrzeć, pomysłowe rozwiązanie: obsługa dla męskości i jej przedłużenia w jednym miejscu, choć nie w jednym czasie.

Więcej wskazówek adresowych nie podamy, bo skala zjawiska wcale nas nie cieszy, tak jak nie cieszy nas widok pijanych małolat dających się wyrywać po knajpach. Możliwe nawet, że sam Witkacy przeraziłby się, widząc, jak bardzo sprawdziło się tutaj postulowane przez niego "zwiększanie [...]żu"(...).

źródło: http://turystyka.interia....ne,1862980,3575

NEVIL - Nie Lis 25, 2012 11:38

Ruch Palikota chce obowiązkowej nauki o seksie


Wprowadzenie do szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka" - zakłada projekt przygotowany przez Ruch Palikota. Nowoczesna edukacja seksualna wpłynie na ochronę młodych ludzi - przekonują autorzy.



Więcej: http://fakty.interia.pl/p...-seksie,1867036

Magda_S - Wto Sty 15, 2013 19:20

NEVIL napisał/a:
Wprowadzenie do szkół (...) obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka" (...). Nowoczesna edukacja seksualna wpłynie na ochronę młodych ludzi - przekonują autorzy.


I bardzo dobrze, niech im się powiedzie. Byle tylko tego przedmiotu nie uczyli katecheci.

NEVIL - Nie Sty 27, 2013 17:05


7 etapów w życiu seksualnym kobiety




Dzieciństwo, dorosłość i starość - to trzy podstawowe etapy naszego życia. W dziedzinie seksualności sprawa nie jest jednak taka prosta... Seksualność kobiety rozwija się powoli. Choć dojrzałość fizyczną osiągamy stosunkowo wcześnie, to umiejętność czerpania przyjemności z seksu nabywamy stopniowo. Jak rozwija się nasza seksualność i jakie towarzyszą temu zmiany emocjonalne?

16 - 25 lat. Pierwsze próby.

Jest to czas pierwszych eksperymentów: z kobiecością (pierwsze próby zrobienia makijażu, drastyczne zmiany fryzury) oraz z seksualnością (pierwszy pocałunek, pierwszy stosunek). Jednak w sprawach seksu pozostajemy w tym czasie dość konserwatywne - rzadko decydujemy się na awangardowe zabawy seksualne. Związane może to być, z jednej strony, z pragnieniem romantyzmu, które jest bardzo silne w tym czasie. Szukamy idealnego partnera i staramy się przeżywać z nim idealną miłość, nie ma więc tam miejsca na eksperymenty, np. z seksem analnym. Z drugiej strony, nasza zachowawczość wynikać może z niepewności. W tym wieku mamy z reguły wiele kompleksów, które nie pozwalają nam całkowicie otworzyć się na doznania pochodzące z naszego ciała. Dopiero uczymy się zachowań seksualnych, więc przyjemność odczuwana w tym czasie jest z reguły mniejsza niż w późniejszych okresach życia.


Więcej: http://kobieta.wp.pl/gid,...riazdjecie.html

NEVIL - Nie Sty 27, 2013 17:29

Komentarz pod artykułem:

ciemnyludd

Robimy z dzieci KRETYNÓW nie tylko seksualnych. Bo istotą nauki religii w szkołach jest wpajanie dzieciom PRAWDY OBJAWIONEJ, niezależnie od tego jaka jest PRAWDA OBIEKTYWNA....Czyli czym jest w rzeczywistości zarodek, jakim dobrodziejstwem dla ludzi jest metoda in vitro, jakie są rodzaje seksualności człowieka, ale nade wszystko, że SUMIENIE człowieka jest najwyższym sędzią uczynków ludzi, a nie WIARA, z nagrodami w niebie i z karami w piekle...i że nie ma takiego czegoś jak "komfort" ODPUSZCZENIA GRZECHÓW...
==========================================

Robimy z dzieci seksualnych kretynów [LIST MATKI]


SEKS NASZ POWSZEDNI. Pełno w księgarniach książek o chomiczkach, księżniczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej nie ma! Nie róbmy z dzieci seksualnych kretynów. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę - pisze do nas mama 9-latka. Oto jej list:
"Jestem dumną mamą dziewięciolatka. Czytam regularnie Wasz cykl i chcę się podzielić refleksją. Mój syn krok po kroku dostawał ode mnie nowe informacje o seksie - oczywiście takie, na jakie był gotowy. Nie dałam mu profesjonalnego atlasu anatomicznego z męskimi i żeńskimi organami rozrodczymi w wieku lat 3, a raczej opowiadałam na pytanie "dlacego dziefczyna nie ma siusiaka", bo o to pytał. Np. w wieku lat 4 wrócił z przedszkola bardzo radosny z informacją: "Mamo, a ja się z Julką w krzakach miziałem" i trzeba było to mizianie rozpracować.

Zaczęliśmy wspólnie oglądać "Było sobie życie", potem wybrane programy na Discovery. Syn rósł i miał w międzyczasie aż 4 dziewczyny, którym kupował za kieszonkowe metalowe pierścionki.


Niedawno się przeprowadziliśmy. Mój kochany dziewięciolatek został zderzony z nową seksualną rzeczywistością. Jego nowy kolega wziął głowę innego kolegi w ręce i zaczął symulować seks oralny, wydając stosowne odgłosy. W szkole, na przerwie, na korytarzu. Kiedy mi o tym opowiedział, zszokowana postanowiłam, że edukacja seksualna musi wejść na kolejny poziom - solidnej, merytorycznej książki, do której chętnie moje dziecko sięgnie, bo bardzo lubi czytać (tak, są jeszcze takie dzieci). Lepsze to niż zostać wyedukowanym w praskiej szkole. Ja taką książkę dostałam od rodziców, dobrze mi zrobiła.

Praktycznie na każdym stoisku są książki dla dzieci o minerałach, zwierzętach, motoryzacji, ba, nawet o sławnych przywódcach. Co to za kłopot kupić tam książkę o seksie dla dziewięciolatka? Uznałam, że trzeba sprawę załatwić od ręki. Poszłam do jednej księgarni, drugiej, trzeciej, czwartej i z coraz większą irytacją spoglądałam na książeczki o księżniczkach, chomiczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej książeczki nie ma! Normalnie robimy z dzieci seksualnych kretynów.

W końcu w necie znalazłam listę dobrych publikacji polecanych przez ekspertów, ale wcale nie tak łatwo z dostępnością tych książek. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę. Jeśli jednak włączę telewizor lub choćby młody spotka się z kolegami - zderzy się z tematem seksu w pierwszej kolejności, a nie z hodowlą szczurów".

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm...tml#BoxSlotIIMT

NEVIL - Nie Sty 27, 2013 17:50


Seks jest bardzo śmieszny


Tak zwane rozmowy uświadamiające z dojrzewającym dzieckiem powinny być karalne. Bo to zawsze jest pieprzenie po basenie. O tym się powinno mówić na każdym etapie rozwoju dziecka – mówi dziennikarka TVN Dorota Wellman.



Newsweek: Co to jest "seks na pająka"?

Dorota Wellman: Skąd pani o tym wie? (śmiech) Już tłumaczę: seks na pająka ma zastosowanie wtedy, gdy mężczyzna jest znacznie wyższy od partnerki i jest kłopot, żeby się jakoś dopasować. Takiej parze seks na pająka może bardzo pomóc, bo partnerka wisi na specjalnej uprzęży. Taki żart.

- Nie wstydzi się pani tak żartować o seksie?

- Nie. Uważam wręcz, że to jedna z tych sfer życia, z których należy żartować. Nie wstydzę się o tym mówić, często wręcz prowokuję takie rozmowy, bo uważam, że to ważny temat. A tak w ogóle seks jest bardzo śmieszny.

-Jak to?

- Nigdy pani nie patrzyła na siebie, uprawiając seks? Ci partnerzy tacy poplątani, te nie zawsze perfekcyjne ciała, no i te śmieszne ruchy od pasa w dół. Bardzo zabawna rzecz ten seks.

- Strasznie pani zgorszy tych, dla których seks to piękna i święta sprawa.


- To też oczywiście. Ale jak się będziemy tak strasznie nadymać, to zaczniemy uważać, że seks to jest msza cielesna. Oczywiście są w nim piękne i romantyczne chwile, ale są i bardzo śmieszne. Myślę, że jak ktoś uprawia seks i się nie śmieje, to nie ma z niego radości.

- A jak została pani uświadomiona w "tych" sprawach? Na lekcjach w szkole?

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

NEVIL - Nie Sty 27, 2013 18:12


Psycholog: Moi pacjenci? 8-letnie dzieci uzależnione od porno. Od twardej pornografii





SEKS NASZ POWSZEDNI. Rodzice nie spodziewają się, że ich dzieci mogą oglądać treści pornograficzne. I najgorsza jest ich reakcja: krzyk, groźby, zakazy. Są w szoku, że ich dziecko jest zdolne do "czegoś takiego" - o uzależnieniu dzieci od pornografii rozmawiamy z psycholog Anetą Zielińską, polską specjalistką, do której mali pacjenci na konsultacje przylatują z Niemiec, Francji, Belgii.

Przedstawiamy kolejny wywiad z cyklu "Seks nasz powszedni", w którym przyglądamy się mniej oczywistym aspektom seksualności Polaków oraz temu, jak rozwój nowych mediów wpływa na zmiany w tym obszarze. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z 21-letnim Kamilem, który był zatrudniony w firmie naciągającej ludzi na SMS-y. Jego praca polegała na podszywaniu się pod kobiety i mężczyzn, którzy nie istnieli i esemesowaniu z nieświadomymi tego klientami.

Dzisiaj przedstawiamy rozmowę z psycholog, która opowiada o uzależnieniu dzieci od pornografii oraz tego skutkach.

Milena Bryła: Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że jako psycholog dziecięcy zajmuje się Pani dziećmi uzależnionymi od pornografii. Nawet nie młodzieżą, ale dziećmi. Dzieci i uzależnienie od porno...Nie bardzo mieści mi się to w głowie. W jakim wieku są Pani pacjenci?

Aneta Zielińska*: - Najmłodsi mają osiem lat. Większość - dziesięć, jedenaście...

Ośmiolatkowie uzależnieni od porno!

- Tak. W dodatku zazwyczaj są to dzieci, które oglądają już tzw. twardą pornografię, a więc wcześniej musiały jeszcze oglądać lżejsze treści. Oglądanie pornografii przez dzieci może poczynić szkody w ich psychice: może nastąpić wzrost poziomu niepokoju, nadpobudliwość, wystąpienie objawów nerwicowych, a później także depresyjnych. Na poziomie somatycznym mogą natomiast występować problemy ze snem, bóle głowy, apatia, nudności - a to są już objawy nasycenia pornografią.

Przecież ośmiolatki to małe dzieci, nie mają życia erotycznego, rozwiniętej seksualności. Co więc przeżywają podczas oglądania porno?

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....zaleznione.html

NEVIL - Nie Lut 03, 2013 21:28


Dzieci bywają bezwzględne. Nauczycielom potrzeba wyobraźni




LIST CZYTELNICZKI. Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Doroty Wodeckiej na temat reakcji polonistki na okładkę ze szkicami Rodina. Chciałabym się podzielić swoimi refleksjami na ten temat.

Dużo mówi się dziś w mediach o przemocy psychicznej w szkole. Wytyka się nauczycielom, że nie reagują na jej przejawy. Bywa tak, że to, co podoba się nam - rodzicom, może stać się przyczyną kłopotów dla dziecka. Nauczyciele muszą wykazać się wyobraźnią.

Co by było, gdyby nauczycielka nie zareagowała na okładkę z erotycznymi szkicami, za to zareagował na nią jakiś rozwinięty ponad wiek Franek, kolega z klasy córki pani redaktor? Dzieci bywają bezwzględne, zarówno w stosunku do kolegów i koleżanek, jak i nauczycieli. Zdarzały się już sytuacje, że uczniowie podstawówki wykonywali ruchy kopulacyjne za plecami nauczycielki, która np. sprawdza zadanie domowe, chodząc po klasie.

Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy córka pani redaktor wraca do domu i mówi, że Franek dokucza jej z powodu okładki na zeszycie do polskiego. Jakie formy przyjęłoby dokuczanie? Fantazja dziecięca jest bardzo bogata. Wspomagają ją telewizja i internet. Czy którakolwiek mama chciałaby, żeby jej córka została wprowadzona w świat uczuć i tego, co jest piękne, w brutalny i wulgarny sposób?

Całym sercem jestem za tym, aby dzieci oswajać ze sztuką. To imponujące, że 11-letnia dziewczynka podała nauczycielce nazwisko autora szkicu. Będąc na miejscu polonistki, pochwaliłabym ją za to, pamiętajmy jednak, że do spraw intymnych trzeba dojrzeć. Jedne dzieci dojrzewają wcześniej, inne później.

Wystarczy, że w klasie znajdzie się jeden wulgarny uczeń, aby zamienić uczniowski los w piekło. Dlatego rodzice i nauczyciele powinni chronić dzieci (bo 11 lat to przecież jeszcze nie młodzież!) przed takimi sytuacjami. Powinni umieć przewidzieć zagrożenia. Leonardo da Vinci zajmował się anatomią, ale przecież rysunku fallusa nie umieścilibyśmy na okładce zeszytu do plastyki.

W muzeach też nie ma potrzeby zasłaniać dzieciom oczu. Ale trzeba podchodzić do takiej wycieczki świadomie - umieć przewidzieć, jakie reakcje mogą wzbudzić u dzieci poszczególne dzieła sztuki. Jeśli nauczyciel zna klasę, wie, gdzie może z nią pójść i co obejrzeć. Czasem szczytne cele mogą, niestety, przynieść tylko szkody. Szkoły podstawowe bowiem gromadzą dzieci z bardzo różnych domów - tych o wysokiej kulturze i tych o bardzo niskiej. Dlatego pewne tabu jest w szkole potrzebne.

Na miejscu pani redaktor byłabym wdzięczna nauczycielce za reakcję. Jedyne, o co mogłabym mieć żal, to o formę załatwienia sprawy. Zakładając, że polonistka miała na względzie nie tylko swoje poczucie estetyki, ale przede wszystkim dobro dziecka, oczekiwałabym, żeby porozmawiać najpierw z rodzicem i wyjaśnić mu, jakie zagrożenie powodować może taka okładka. Polecenie jej zmiany na pewno nie wpłynęło pozytywnie na dziecko, tylko niepotrzebnie wzbudziło jego zaniepokojenie i może też zaciekawienie klasy, o czym już artykuł nie wspomina.

Potrzeba wiele taktu i dyplomacji, żeby załatwiać tak trudne sprawy. Nie tylko bowiem nauczyciele mają swój plan wychowawczy, ale i myślący rodzice taki plan posiadają. Ważne, żeby one ze sobą nie kolidowały. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele powinni umieć przewidywać, żeby zapobiegać , a nie interweniować, kiedy dziecko ma kłopoty. Mniejszy kłopot to zmiana okładki...


Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2JryhX7GK

zawiass - Czw Maj 16, 2013 21:19

Witam wszystkich serdecznie, uważam tak i zresztą reszta że seks jest nieodłącznym zjawiskiem towarzyszącym każdemu człowiekowi, ostatnimi czasy pojawiła się nowa lektura która wyjaśnia w sposób literacki zagadki i preferencje naszych polskich umysłów, gorąco zachęcam do przeczytania i rozwiązania wątpliwości czym jest seks i temat tabu z nim związany. Link do książki poniżej pozdrawiam i udanej lektury
http://org-epost.com/2/book28564031.php

NEVIL - Czw Maj 23, 2013 19:55

Sprawdź, jakim jesteś kochankiem


Wydaje ci się, że możesz zdobyć każdą kobietę? A czy potrafisz zaspokoić ją tak, by już nie chciała odejść? Rozwiąż nasz test, a będziesz bliżej odpowiedzi. I pamiętaj: to tylko psychozabawa...



1.Orgazm wielokrotny jest:

wymysłem feministek i pisarzy. Kobietom z krwi i kości wystarczy raz, a dobrze,

stanem możliwym do osiągnięcia pod warunkiem, że mężczyzna nie zaprzestanie pieszczot po pierwszym szczytowaniu partnerki. Kobieta najczęściej powraca do fazy plateau, która przy odpowiedniej stymulacji, jest wstępem do ponownej rozkoszy,

zdaniem seksuologów osiągalny zaledwie przez co trzecią kobietę. Większość przeżywa go jedynie w wyniku masturbacji, albo seksu oralnego.

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...1.html#BoxLSTxt

NEVIL - Czw Maj 23, 2013 22:21

Komentarz internauty:

~balko -

Panie kłopotowski 57 lat to starcze zgorzknienie?? Pan to juz pewnie nad grobem
======================

Giacomo Casanova w dwóch odsłonach


Legendarny kochanek Giacomo Casanova w ujęciu mistrza kina Federico Felliniego jest jedynie "fuck-machine". Nie ma radości w trakcie zespolenia z kobietą. Ponura, ale nienasycona żądza to wszystko, co odczuwa bohater setek romansów i jednonocnych numerów.



Stosunek wydaje się być dla Casanovy uciążliwą robotą. Ten wytworny pracownik seksualny ustawia sobie przy łóżku cacko mechanicznego fallusa. Ptak podskakuje rytmicznie i bije skrzydłami coraz szybciej, kiedy oglądamy w zbliżeniu spocone czoło Casanovy w takim ujęciu, jakby wykonywał pompki.

Nie potrafi kochać...

Więcej: http://film.interia.pl/wi...nach,1920423,38

NEVIL - Czw Cze 06, 2013 17:42

Komentarze internautów:

~Marchewa :

Jak zwykle będący po tamtej stronie najczystrzej wody teoretycy (p. Pawłowicz, księżą, siostry zakonne) w sferze wychowania, rodziny i seksu (choć może przesadzam z tym, ze księża są teoretykami w sferze seksu, nawet na pewno przesadzam, ale tak mi to pasuje) radzą praktykom. Gostka, który naczytał się kodeksu drogowego i chce mnie uczyć jak się prowadzi samochód pogoniłbym od razu. Rodzice! Macie świadomość, ze ta kobieta jest SAMA nie pozostaje w żadnym związku, nie ma dzieci i rodziny o seksie nic nie wie (poza małżeństwem to przecież grzech), a Wy na to nic?!

-------------------------

~Frank

: Babsztyl, który sam dzieci nie posiada (podobnie jak Jareczek K) będzie uczył rodziców czego ich dzieci mają się w szkole uczyć. Pewnie, niech dzieciarnia uczy się zlizywania pianki z kolan jakiegoś zboka w czarnej kiecce...
Pawłowicz, ty się lecz na nogi, bo na głowę to już za późno.

--------------------------

kos-a

Rozbudzona seksualnie po 40-ce..
O Krystyno P. jakżeś pełna wdzięków!
Przemykając „leciutko” Sejmu korytarzem
Pośród syknięć, pomruków no i dziwnych jęków,
Rozpalasz posłów chucie swych kształtów wachlarzem.
Wzrok ich przykuwasz krągłością piersiątek,
Obfitością bioder, łydek, usteczek „słodziutkich”
Dała byś Jarkowi dynastii początek
Wydaj mu gromadkę kaczątek malutkich
Spełnij Jarka marzenie, daj liczne potomstwo,
Wykarm własną piersią, wychowaj w miłości
Jarek zaspokoi swej władzy łakomstwo,
Ty u wielu posłanek wzbudzisz wór zazdrości

=======================

Krystyna Pawłowicz w Radiu Maryja: rodzice, a Wy nic na to?!


Krystyna Pawłowicz (PiS) w Radiu Maryja zarzuca rządowi, że wprowadza do szkoły "chore, szkodliwe, antyludzkie pomysły", czyli idee gender. - Rodzice, a Wy nic na to?! - pyta emocjonalnie.

W felietonie dla Radia Maryja pani poseł z Prawa i Sprawiedliwości zaatakowała gender i Światową Organizację Zdrowia (WHO), która według niej słynie z propagowania "ideologii lewackich". Dlaczego? Bo, jak sądzi, WHO chce, aby "maleńkie dzieci od razu rozbudzać seksualnie".

Jej komentarz oraz inne protesty ws. edukacji seksualnej rozgorzały z powodu zaleceń WHO. A zarzuty wobec nich są takie, iż przewidują one, aby edukacji seksualnej poddawać dzieci przed 4. rokiem życia. Inne kontrowersyjne ustalenia dotyczą tego, że dziecko między 9. a 12. rokiem życia powinno nauczyć się "skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości", powinno też umieć "brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne".

Z kolei między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w antykoncepcję, a powyżej 15. roku życia można dziecku dodatkowo wpoić "krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa".

I właśnie na te kontrowersje wskazywała Pawłowicz. A co więcej: w jej ocenie gabinet Donalda Tuska (PO) - a zwłaszcza ministrowie Krystyna Szumilas (edukacja), Bartosz Arłukowicz (zdrowie) i Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (równouprawnienie) - już wprowadza w życie te "chore, szkodliwe, antyludzkie pomysły" WHO.

To według niej groźne, bo - stwierdziła poseł PiS - gender to w praktyce "wyszydzanie naturalnych zjawisk, a pochwała i uprzywilejowanie zboczeń typu homoseksualizm, bluźnierstwo, łamanie tabu i poczucie wstydu".

Co więcej, według niej w warstwie obyczajowej obecne władze "chcą wywrócić Polskę do góry nogami", "odebrać tradycję, kulturę, obyczaje, dobre imię i zasługi przodków". A nawet "kradną dzieciom dzieciństwo". - Rodzice, a Wy nic na to?! Słyszycie przecież z mediów co się z Waszymi dziećmi planuje wyczyniać, lub już się wyczynia w szkołach - zaapelowała.

Jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej niedawno stwierdziło, że nie planuje wprowadzenia edukacji seksualnej dla najmłodszych uczniów przedszkoli i szkół podstawowych.

- MEN nie przewiduje również zmian w zakresie treści nauczania i organizacji zajęć wychowanie do życia w rodzinie. Polscy uczniowie mają możliwość uczestniczenia w tych zajęciach począwszy od klasy V szkoły podstawowej, czyli w wieku 11 lat - podał resort. Zajęcia te nie są obowiązkowe.

Resort podkreślał też, że "Standardy edukacji seksualnej w Europie" WHO nie stanowią wytycznych do wprowadzenia opisanego przez te organizację modelu edukacji seksualnej.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html
==================
Seks jest tak przypisany do gatunku istot żyjących, jak codzienne jedzenie strawy. Gdybyśmy nie jedli, to by nas nie było. Podobnie z seksem. Nie jest to odkrywcze stwierdzenie,można je nazwać truizmem, ale warto to mieć na uwadze.

NEVIL - Pon Cze 10, 2013 10:22

Sekswakacje po polsku


Biura podróży kusiły już smaczną kuchnią, zapierającymi dech w piersiach widokami i szampańską zabawą - teraz przyszedł czas na zaspokojenie kolejnej potrzeby. Od singli, przez znudzonych małżonków, po swingersów - dziś Polacy na wakacjach szukają także seksualnych atrakcji. Jak wyglądają sekswakacje Polaków?




Sekswakacje Polaków... po polsku

Stara już, acz wiecznie żywa i prawdziwa zasada marketingu mówi, że tym, co sprzedaje się najlepiej, jest seks. Przekonały się o tym także biura podróży, oferując swoim klientom dodatkowe atrakcje pośród gorących plaż. Seksu na wakacjach szukają dziś nie tylko swingersi (czyli pary lubiące wymieniać się partnerami z innymi parami), ale też single, a wreszcie znudzeni małżonkowie, pragnący uciec od domowego kieratu w ramiona poznanego na wakacjach egzotycznego kochanka lub kochanki. Ta ostatnia grupa zwykła jednak korzystać nie tyle z oficjalnych wycieczek, co z forów internetowych, na których roi się od porad umieszczanych przez "ekspertów". Na pomoc w organizacji urlopu z serduszkiem mogą liczyć głównie swingersi. Ale na polskim rynku turystycznym nikt nie oferuje jeszcze w sposób otwarty wyjazdów łączących ludzi w pary na jeden weekend czy tydzień - biura lubią bowiem ryzykowne oferty, ale nie aż takie.

Dlatego Polacy wyjazdów z przygodami muszą szukać na własną rękę. Oczywiście istnieją strony, na których organizuje się grupy wyjazdowe, ale przecież ciężko nazwać to jakąkolwiek ofertą. Za to mnóstwo na nich porad, do jakiego miasta czy hotelu należy się w danym kraju udać, aby osiągnąć cel wyjazdu. Na jednym z forów Forum.gazeta.pl swego czasu karierę robił niejaki "Bob z hotelu Roma" - do kontaktu z nim przyznało się sporo ponad 100 pań. Z czego tylko niewielki ułamek zdawał się trzeźwo widzieć sytuację, tj. świadomie korzystać z szansy na wakacyjną przygodę w Egipcie, bez żadnych zobowiązań i oczekiwań.

źródło: http://podroze.gazeta.pl/...polsku.html#Cuk

NEVIL - Sro Lip 24, 2013 11:09

Komentarz internauty:



inkwizytorstarszy

O, pani Zoe Margolis ! Pani pyta:
"Gdzie są kobiety, które kochają seks,"
Proponuję do nałogowego słuchania i oglądania R Marya I TV Trwam, a w przerwach pójście na jedną z wielu pielgrzymek wszystko jedno gdzie, bo cała Polska to kraj katolicki naznaczony krzyżami na takich wysokich i bogatych budynkach, w przeciwieństwie do biednej i nieszczęśliwej biedoty do nich spędzanych od maleńkiego.
To są miejsca gdzie ich na pewno nie ma. Zostały "wykastrowane" z tego grzesznego zboczenia, z wyjątkiem uświęconych momentów prokreacji ( około w porywach, 3 minut ) kiedy produkują kolejnych płatników kościoła.
Inne bezeceństwa pokazywane w TV lub w ohydnych filmach porno są zakazane pod groźbą piekła ze zboczonymi diabłami.
Dlatego kobiety kochające seks są na ulicach prawie pokazywane palcami przez zazdrosne żony : O zobacz jak się ubrała jak dziwka, wszystko jej widać....
A małżonek sponiewierany "porządną" żoną myśli: żebyś ty chociaż w łóżku tak wyglądała....
Ale one tylko wpadają w panikę, (gdy mają jakimś cudem fajnego faceta), że po pracy nie przylazł grzeczne do domu tylko gdzieś się szlaja, pewnie z kolegami...
A diabeł za jej plecami szepce: A może znalazł boginię seksu...która wie co lubi mężczyzna.
I mokra poduszka, niestety tylko od jej łez...

==============
Zoe Margolis: Gdzie są kobiety, które kochają seks i nie mają ochoty, żeby z tego powodu nazywać je dziwkami?!




Abby ma kilka żelaznych zasad: nie chodzi do łóżka z szowinistami, z facetami, którzy nie dbają o higienę, z tymi, którzy zdradzają swoje partnerki, oraz tymi, którzy nie potrafią posługiwać się językiem ojczystym.

Pierwszy wpis pojawia się 1 stycznia 2004 roku: ''Kocham seks i wciąż o nim myślę. Właśnie dlatego założyłam bloga. Nie potrafię wejść w żadną sytuację społeczną bez zastanawiania się, który facet w towarzystwie jest 'do przelecenia'. Jeśli nie mam orgazmu (raz dziennie), jestem humorzastą suką. Potrafię na szczęście zapewnić go sobie sama''. To debiutancka odsłona bloga ''Girl with a One Track Mind'' (''Dziewczyny, której jedno w głowie'') podpisującej się pseudonimem Abby Lee. Dwa lata później blog rozpisującej się o swoim życiu erotycznym Abby zajmie 24. miejsce na liście najbardziej wpływowych blogów na świecie. Bo - wbrew pozorom - nie chodzi w nim tylko o szybkie numerki.

Abby Lee, a tak naprawdę Zoe Margolis, ma wtedy 31 lat, stałą pracę w branży filmowej jako asystentka reżysera filmów dla dzieci, jest singielką i mieszka w północnym Londynie. Ma wiele przygód na jedną noc oraz przelotnych romansów i złości ją to, że nieustannie musi mierzyć się z brakiem zrozumienia dla swojego stylu życia tylko dlatego, że jest kobietą. ''Moi rodzice byli hipisami - wspomina. - W domu rozmawiało się o seksie zawsze jako o przyjemności dla mężczyzny i kobiety. Kiedy miałam 14 lat, dostałam od rodziców prezerwatywy. Wszyscy w szkole nazywali mnie puszczalską, ale to oni spieszyli się, żeby zacząć życie seksualne - ja nie czułam takiej potrzeby, nie musiałam się buntować. Straciłam dziewictwo dopiero jako 20-latka. I wtedy zrozumiałam, że świat jest inny niż mój rodzinny dom i nie mogę się czuć bezpieczna z moim podejściem do seksu. Kilka lat zajęło mi odzyskanie pewności siebie, którą zbudowałam w dzieciństwie. W swoje 'lata trzydzieste' wkroczyłam jednak zdecydowana, że nie można godzić się na zmowę milczenia wokół kobiecej przyjemności''.

Kobieta, która kocha seks

Więcej: http://www.wysokieobcasy....a_seks.html#Cuk

NEVIL - Pią Lip 26, 2013 18:51

Tusk: Nie będzie blokady stron pornograficznych


Polska nie zablokuje dostępu do stron pornograficznych - zapowiedział w piątek premier Donald Tusk. Nie zablokujemy dostępu do legalnych treści, nawet jeśli estetycznie czy etycznie nam nie odpowiadają - wskazał.



Tusk był pytany o pomysł premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, opisywany przez media. Cameron zapowiedział wprowadzenie prawa, które miałoby chronić dzieci przed wpływem pornografii. Chodzi o filtr dla użytkowników internetu, który blokowałby treści pornograficzne.

Tusk przypomniał, że w Polsce została zakazana i jest ścigana oraz blokowana pornografia dziecięca w internecie. - Nie zakładamy żadnych działań ani prac, jeśli chodzi o blokowanie dostępu do legalnych treści, nawet jeśli nam estetycznie czy etycznie nie odpowiadają. Wolelibyśmy, żeby wspólnie czuwać, głównie rodzina czuwała, żeby dzieci nie miały dostępu do treści przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych - powiedział.

Zaznaczył, że Polska nie wprowadzi podobnego do brytyjskiego prawa. - Nie mamy takich zamiarów, ale na pewno będziemy obserwowali to, co się dzieje w innych krajach, bo to będzie ciekawe doświadczenie, ale chcielibyśmy, aby w Polsce internet, w ramach zdrowego rozsądku, był oazą wolności. A więc walczyć z przestępczością - tak, natomiast walczyć z dostępem do treści, nawet jak za nimi nie przepadamy, nie będziemy - zadeklarował Tusk

źródło: http://fakty.interia.pl/p...ych,nId,1002751

NEVIL - Pon Lip 29, 2013 08:33

Seks na pierwszej randce?


Zdania na temat tego, czy można, czy powinno się, czy wypada iść na pierwszej randce do łóżka są podzielone. Odpowiedź na to pytanie stanowi dylemat wielu z nich i nie zawsze jest jednoznaczna - "tak" lub "nie". Często pojawia się jakieś "ale"...


Więcej: http://sympatia.onet.pl/t...gn=magazyn_0728

NEVIL - Pon Sie 05, 2013 18:56


Fakty i mity o letnim seksie


Czy podczas urlopu rzeczywiście chętniej decydujemy się na zmysłowe przygody? Mamy ochotę na ekscytujące doznania? Pytamy seksuolog Małgorzatę Zaryczną-Pogorzelską.



Malwina Pająk: Czy latem rośnie ochota na seks?

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska: - Tak. Widzimy więcej roznegliżowanych ciał, sami też więcej odsłaniamy. Poza tym zaczynamy bardziej o siebie dbać, jesteśmy aktywni fizycznie. Czujemy się atrakcyjniejsi, dzięki czemu nasza chęć nawiązywania nowych kontaktów rośnie. Duże znaczenie ma sam wyjazd. Odcinamy się wtedy od szarej codzienności, mamy poczucie, że możemy pozwolić sobie na więcej.

Podobno na wakacjach mężczyźni szukają przygód, a kobiety miłości swego życia.

Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Sro Sie 14, 2013 11:10

Komentarz internauty:

willy

Seks przede wszystkim jest domeną mediów i niespełnionych redaktorzyn - onanistów. Wiekszość ludzi podchodzi do tego normalnie.

Natomiast domeną Gazety jest przede wszystkim odłam homoseksualny. Niesamowite, jak czesto Gazeta przekonuje, że warto próbowac kontaktów homo, bi, wielokatów. O czym to świadczy - jak dla mnie o jakości mózgów tych "redaktorzyn".


=====================

Kochankowie na wyrost: kiedy zawyżamy swoje podboje seksualne?




Amerykańscy psycholodzy donoszą, że mamy tendencję nie tylko do przeszacowywania tego, jak często o seksie myślimy. Mylimy się także co do tego jak często się kochamy, a nawet - jak dobrymi jesteśmy kochankami.

Według obiegowej opinii panowie myślą o seksie "non-stop" i oczywiście robią to o wiele częściej od kobiet. Rzekomo myśl tego rodzaju przebiega przez umysł mężczyzny co 7 sekund, co nawet po odjęciu 8 godzin czasu przeznaczonego na sen, daje około 8229 myśli o seksie na dobę. Nic więc dziwnego, iż tak ważki temat stał się również przedmiotem wielu badań, mających za zadanie wykrycie "mitycznego" ziarnka prawdy i najczęściej - skutecznie polemizujących z tym utartym już przekonaniem.

Czy mężczyzna rzeczywiście myśli o seksie co 7 sekund? Niekoniecznie


Do obalenia opinii o tym, iż panom "tylko jedno w głowie" przyczyniły się chociażby badania przeprowadzone w 2011 roku przez psychologów z Ohio State University. Z uzyskanych w nich danych wynika, iż mężczyźni myślą o seksie średnio około 19 razy dziennie, podczas gdy przez głowy kobiet myśli takie przemykają o połowę rzadziej.

Przy tym okazało się jednak, iż badanych panów niemal równie często nawiedzają w ciągu dnia myśli o jedzeniu (18 razy), a prawie o połowę rzadziej - o spaniu (średnio 11 razy). Mimo uzyskania tak przekonujących wyników badacze nadal nie ustają w próbach odkrycia prawdy.

Życie seksualne pod lupą


Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez naukowców z Duke University i opublikowanych ostatnio w Journal of Sexual Medicine - ludzie są skłonni do przeceniania tego jak często w ciągu dnia myślą o seksie. Najbardziej zaś mylą się co do tego sami mężczyźni.

W opisywanym badaniu 202 uczestników (po 101 mężczyzn i kobiet) codziennie przez okres 30 dni wypełniało ankiety na temat swojego życia seksualnego. Codziennie byli oni proszeni między innymi o określenie tego: jak często myśleli o seksie w ciągu danego dnia, jak często go uprawiali oraz jak oceniają swoją seksualną sprawność. Po tym czasie uczestnicy wypełniali kwestionariusz końcowy, w którym mieli dokonać podsumowania obejmującego te same kryteria dla całego miesiąca.


Myślisz o seksie rzadziej niż ci się wydaje

Porównując średnie wyniki z codziennych ankiet z kwestionariuszami, które badani wypełniali pod koniec miesiąca, naukowcy spostrzegli pewne niekonsekwencje. Okazało się, iż wszyscy uczestnicy w niewielkim stopniu przeszacowują to, jak często w ciągu ubiegłych 30 dni byli zainteresowani seksem, przy czym różnica ta w wypadku mężczyzn jest znacznie większa, niż w przypadku kobiet.

Przyczyn takiego stanu rzeczy badacze upatrują w stereotypach, jakimi posługujemy się wobec siebie. Według nich panowie, zakładając, że jako mężczyźni powinni myśleć o seksie "co 7 sekund", są przekonani, iż myślą o nim więcej niż w rzeczywistości.

Jak pokazują wyniki opublikowane w majowym wydaniu dziennika Sex Roles - stereotypy te rzeczywiście mogą mieć wpływ na nasze deklaracje dotyczące życia seksualnego. Okazało się bowiem, iż w trakcie badania wykrywaczem kłamstw mężczyźni podają mniejszą ilość partnerek seksualnych, niż ta, którą zadeklarowali w wypełnianych ankietach. Odwrotnie zaś do panów, kobiety przyznają się do większej ilości partnerów kiedy są badane za pomocą urządzenia, niż kiedy nie wisi nad nimi groźba "wykrycia prawdy".

Dobry nastrój przyczyną przeszacowywania seksualnych podbojów

Badaczom z Duke University udało się jednakże odkryć także inną, ciekawą zależność. Okazało się, iż osoby, które deklarowały, że mają dobry nastrój, przeszacowywały to, jak często uprawiają seks oraz swoją sprawność seksualną w trakcie zbliżenia. Z drugiej zaś strony ci, którzy zgłaszali gorsze samopoczucie, mieli skłonność do zaniżania ilości swoich kontaktów seksualnych z ubiegłego miesiąca oraz oceniania siebie jako mniej sprawnego kochanka niż w rzeczywistości.

Warto jednakże pamiętać, iż w przypadku seksu i dobrego nastroju zależność jest zwykle dwojaka. Po pierwsze dobre samopoczucie wpływa nie tylko na pozytywną ocenę swoich przeszłych doświadczeń, ale również sprzyja podejmowaniu seksualnej aktywności. Z drugiej zaś strony w trakcie uprawiania seksu do naszego organizmu uwalniane są hormony (na przykład endorfiny oraz oksytocyna), które pomagają nam się zrelaksować i odprężyć, zapewniają lepszy sen, a zatem - wpływają na poprawę naszego samopoczucia.

źródło: http://zdrowie.gazeta.pl/...e.html#BoxLSTxt

NEVIL - Sro Sie 14, 2013 19:27

Kamasutra to nie tylko seks-instrukcja


Większość kojarzy Kamasutrę z rysunkową instrukcją obsługi seksualnej. Mało osób wie, że prawda jest taka, że był to głęboki traktat filozoficzny.




Kamasutra w swoich założeniach jest obszernym traktatem, który został stworzony na początku naszej ery w Indiach. Opisuje spostrzeżenia autora dotyczące życia intymnego. Jednak we współczesnej świadomości zagościł jako ilustrowany podręcznik pozycji seksualnych.

Jest w tym nieco prawdy, ponieważ klasyczna Kamasutra na 64 rycinach przedstawia, w jaki sposób kochankowie mogą wzajemnie czerpać satysfakcję z seksu.

Pojawiły się jedynie 64 pozycje, gdyż autor Kamasutry stwierdził, iż istnieje osiem sposobów na miłość, a każdy z nich można uprawiać w ośmiu pozycjach. Współczesna kamasutra ma bardzo niewiele wspólnego z indyjskim traktatem.

Pojawiły się dziesiątki książek. Począwszy na "Kamasutrze dla gejów", przez "Kamasutrę dla kierowców", na "Kamasutrze w biurze" skończywszy. Nie są to jednak książki, które dokładnie opisywałyby pozycje, a jedynie są foto-instrukcją, w jaki sposób można się zmieścić w szoferce i nie rozwalić głowy o kolumnę kierownicy.

Czytaj więcej na http://facet.interia.pl/s...ampaign=firefox

NEVIL - Czw Sie 29, 2013 19:25


Dziennikarze umieścili w internecie seksogłoszenie od nastolatki. Szwedzi w szoku





Szwedzcy dziennikarze umieścili w internecie fałszywe sekszaproszenie od "14-letniej Emmy". W ciągu tygodnia ustawiła się do niej kolejka chętnych.


"Cześć! Jestem 14-letnią dziewczyną, która chce zarobić dodatkowe pieniądze i spotykać się z mężczyznami. 500 koron za 'prace ręczne', 1000 koron za seks oralny, 2000 koron za stosunek (ceny to odpowiedniki 250, 500 i 1000 złotych - red.). Mieszkam w Sztokholmie i mam kartę miejską, więc mogę dojechać, gdzie chcesz. Nie mam za dużo doświadczenia i liczę na twoją pomoc. Jestem szczupłą i miłą brunetką. Odezwij się".


Od 19 sierpnia, kiedy reporterzy programu "Verkligheten i P3" nadawanego w Programie Trzecim Szwedzkiego Radia, zamieścili na jednym forów internetowych to ogłoszenie, do "Emmy" zgłosiło się około 100 panów.


"Zmienić prawo"

Pierwszy sms dotarł do dziennikarzy już po trzech minutach od zamieszczenia ogłoszenia. W ciągu tygodnia do "Emmy" zadzwoniło 50 mężczyzn chętnych na seksrandkę, a kolejnych 50 wysłało listy lub sms-y. Większość z nich ustaliła z kobietą udającą dziewczynkę czas i miejsce spotkania. Tylko jeden zwrócił dziecku uwagę, że "jest za młode na seks", co jednak nie skłoniło go do rezygnacji ze spotkania. Każdy miał pełną świadomość, że chodzi o dziecięcą prostytucję. Panowie mieli od 18 do 64 lat i reprezentowali różne zawody.

Jeden z mężczyzn przedstawiający się jako rodzic i używający nicku "Anders" skonfrontowany z prawdą nie odczuwał zawstydzenia. Zadeklarował, że chciałby zmiany prawa tak, aby seks z dziećmi stał się legalny. Przekonywał też, iż nie miałby nic przeciwko prostytuowaniu się własnej córki pod warunkiem, że miałaby więcej niż 12 lat.

Granice prowokacji

Niektórzy słuchacze byli zszokowani pomysłem dziennikarzy, ale większość osób dyskutujących w Szwecji o dziecięcej prostytucji uważa, że w ten sposób udało się obnażyć skalę problemu. Dyskusja rozpoczęła się już jakiś czas temu od sprawy szesnastolatki ze Sztokholmu, która w programach radiowych opowiadała o swoim drugim życiu - dziecięcej prostytutki. "Maggie" już jako dwunastolatka rozbierała się on-line za pieniądze, a w wieku 16 lat zaczęła sprzedawać swoje ciało "na żywo". Jej zdaniem w Szwecji jest wielu amatorów seksu z dziećmi, a niektórzy z nich otwarcie przyznają w internecie, iż nie widzą w tym nic złego.

Termin dziecięca prostytucja kojarzony jest z takimi krajami jak Tajlandia czy Brazylia, ale w rzeczywistości jest obecny również w Europie. Socjologowie nie znają jego skali, ale potrafią dość dokładnie scharakteryzować typowe czynniki skłaniające dzieci do prostytucji, jak i profile ich klientów.

Odpowiedzialność dorosłych


W Szwecji, podobnie jak w Polsce, za osobę zdolną do wyrażenia ważnej prawnie zgody na czynności seksualne uznaje się tę, która ukończyła 15. rok życia. Obcowanie płciowe oraz inne czynności seksualne z osobami poniżej tej granicy wiekowej są uznawane za przestępstwo.

Seks z osobami, które nie ukończyły 15. roku życia, jest automatycznie uznawany za naruszenie wolności seksualnej. Co ważne, dzieje się tak nawet wtedy, gdy dziecko wyraziło na niego zgodę lub inspirowało kontakt. W świetle prawa zgoda nie ma znaczenia, bowiem osobę małoletnią uznaje się za niezdolną do podejmowania tak odpowiedzialnych decyzji.

Pełna odpowiedzialność prawna spoczywa zatem nie na "Emmie" i jej prawdziwych odpowiedniczkach oferujących się w internecie i "realu" swoje usługi, ale na tych, którzy gotowi są to wykorzystać.

"Pracujesz dziś?"

O prowokacji piszą dziś portale wszystkich szwedzkich dzienników. Twórcy pomysłu przyznali na łamach "Aftonbladet", że są zszokowani wynikiem swojej pracy.

- Wielu mężczyzn pisało sms-y w rodzaju: "pracujesz dziś wieczorem?" - powiedział Magnus Arvidson z Programu Trzeciego Szwedzkiego Radia. - Wychodzili z założenia, że 14-latka pracuje jako regularna prostytutka!

Wynikami dziennikarskiego eksperymentu nie są zszokowani przedstawiciele organizacji Ecpa walczącej z problemem wykorzystywania dzieci. Ich zdaniem problemem dziecięcej prostytucji zajmuje się za mało policjantów, którzy nie mają odpowiedniego doświadczenia i nie są w stanie przeciwdziałać procederowi w internecie.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

NEVIL - Pon Wrz 30, 2013 12:47

Seks jest tak przypisany do naszego życia, jak codzienne picie wody. Bez sexu i bez wody byśmy nie przetrwali. Dlatego budzi mój sprzeciw zakłamanie kleru. Czarnosukienkowi co innego robią, a co innego głoszą swym ,,owieczkom". Dlaczego księża mają dzieci ? Bo mają i nikt nie jest w stanie temu zaprzeczyć. Przykłady można znaleźć w pobliżu siebie, albo w necie. Dlaczego więc nauczają swych wiernych, że sex przed ślubem jest zakazany i jest grzechem ?

Jak dla mnie, jest to kompletną bzdurą. Nie ma sensu brać ślubu, nie sprawdziwszy się w seksie przed ślubem. To ,,kupowanie" kota w worku. ,,Dotarcie się" przed ślubem spowoduje zmniejszenie ilości późniejszych rozwodów, bo przecież każdy dysponuje innym temperamentem i może mieć inne oczekiwania od ukochanej osoby.

A Ci uprawiający sex księża, kiedy brali ślub z kobietą ? Jeżeli już, to wtedy, gdy zrzucili z siebie sutannę i odeszli ze stanu kapłańskiego. Więc po co mydlenie oczu wiernym, że sex przed ślubem jest zakazany , skoro sami go uprawiali bez żadnego ślubu ? Nie rozwodząc się dłużej powiem krótko. Papież Franciszek powinien doprowadzić do likwidacji celibatu.

NEVIL - Pon Wrz 30, 2013 17:59

Dlaczego zostały prostytutkami? Bo zmusiło je do tego życie


Ich życie wygląda jak każde inne. Mają dom, rodziny, często dzieci. Tutaj podobieństwa się kończą. Wybrały inny sposób zarabiania niż większość kobiet. Na drodze. Twierdzą, że sprzedają swoje ciała, ale nie siebie. Mówią, że seks za pieniądze daje im stabilność, ale zostały prostytutkami, bo nie miały innego wyjścia.

Droga krajowa nr 5, z Wrocławia do Poznania. Duży ruch - jak zawsze. Przy jednym ze zjazdów, za Trzebnicą stoją prawie codziennie dwie, czasami trzy kobiety.

Wiktoria ma 26 lat. Niepozorna, wygląda na młodszą. Ubrana w bluzę i jeansy, gdyby szła przez miasto, nie wyróżniałaby się z tłumu. Lucyna ma ok. 40 lat, choć sama nie chce powiedzieć, ile dokładnie. Uczesana, z ufarbowanymi włosami, ubrana w obcisłe spodnie. Makijażem podkreśla oczy. Prostytucja stała się ich sposobem na życie. Twierdzą, że nie miały wyboru, muszą zarobić na chleb, przede wszystkim dla swoich dzieci - to właśnie dla nich gotowe są na każde poświęcenie.

Więcej: http://www.gazetawroclaws...zycie,id,t.html

NEVIL - Pon Paź 14, 2013 10:54


Nauczycielka urodziła dziecko swojego 14-letniego ucznia?!


Kaliska prokuratura wyjaśnia bulwersujące doniesienia, jakoby 36-letnia nauczycielka - mieszkanka Kalisza i 14-letni gimnazjalista – uczeń jednej z podkaliskich szkół zostali rodzicami. – Jeśli to prawda, byłaby to absolutnie szokująca sprawa. Wszczęliśmy już czynności w kierunku przestępstwa doprowadzenia osoby małoletniej do obcowania płciowego – mówi Elżbieta Fingas-Waliszewska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kaliszu.


Sprawę naświetliła kilka dni temu jedna z lokalnych gazet. Portalowi faktykaliskie.pl udało się potwierdzić, że w kaliskim szpitalu miał miejsce poród, w którym kobiecie towarzyszył dużo młodszy partner.

- Pani doktor, która przyjmowała ten poród pamięta taką parę. W jej ocenie towarzyszący rodzącej młody człowiek wyglądał jednak na 18-20 lat – mówi Paweł Gawroński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu.

Sprawą zbulwersowana jest szefowa kaliskiej prokuratury, która poleciła wszczęcie czynności „z urzędu”, mających przede wszystkim ustalić, kim jest nauczycielka, która rzekomo uwiodła ucznia.

- Taka osoba nie ma prawa pracować dalej z dziećmi – podkreśla Elżbieta Fingas-Waliszewska.



Więcej: http://www.faktykaliskie....letniego-ucznia

Czytaj też: http://media.wp.pl/kat,10...,wiadomosc.html

Czytaj też: http://img29.imageshack.us/img29/6200/bw1f.png

NEVIL - Sro Paź 16, 2013 16:41

Komentarz internauty :-)

Cortez

U mnie odwrotnie : gdy kładę się i moja stara łypie na mnie wzrokiem - modlę się - Jezu zeby ten koszmar senny minął....błagam...

====================

Seks: gdy dopadnie cię kompleks Meduzy




- Szaleję na punkcie jednej dziewczyny, a ona najwyraźniej nie ma nic przeciwko temu. Ale w sytuacji, która ma szanse być intymną, ja... zasypiam. Wczoraj na przykład, zaprosiła mnie do siebie, kolacja przy świecach, muzyka. Patrzę na nią, ona zachęca mnie spojrzeniem, a ja zamiast wstać z fotela i okazać jakąkolwiek aktywność, po prostu zasnąłem! Co mogę zrobić? - pyta Mateusz.

- Nie patrzeć! Spróbuj zaaranżować sytuację tak, żeby nie patrzeć na nią i żebyś nie widział jej oczu, co może być trudne, ale jest wykonalne przy odrobinie determinacji. Jest to jednak rada na dosłownie jeden raz.

Jeśli masz jakieś dalsze zamiary, to musisz wiedzieć, że prawdopodobnie jakieś zdarzenia z twojego życia doprowadziły do rozwinięcia u ciebie kompleksu Meduzy. Jego nazwa wzięła się od mitycznej, straszliwej greckiej Gorgony, której wzrok zamieniał wszystkich mężczyzn w kamień. Jeśli na niego cierpisz, raczej trudno ci będzie wejść w związek, zaznać bliskości i mieć satysfkację z seksu. Bez terapii się nie obejdzie.

Jeszcze niedawno kompleks ten był wielką rzadkością, niestety ostatnio pojawia się coraz częściej. Mężczyźni, którzy się z nim borykają, często w każdym spojrzeniu kobiety dopatrują się pogardy, prowokacji, nagany i reagują silnym lękiem, niepokojem, dezorientacją a to z kolei może doprowadzać do wybuchów agresji.

Gdy kompleks jest mocno zakorzeniony - kamienieją, jakby zatrzaskiwali się w sobie, albo zasypiają. U tych usypiających poziom lęku przed kobiecym spojrzeniem jest tak wysoki, że włącza się im hamowanie ochronne. A wszystko, co związane z erotyką i seksem to przecież dawka dodatkowych, nadzwyczajnych doznań, nic więc dziwnego, że ich organizm nie jest w stanie znieść mieszanki emocji, które ich atakują. Uciekają w sen i nie są w stanie nad tym zapanować.

Tak czy inaczej, najlepiej jak najszybciej idź do terapeuty. Z kompleksem Meduzy da się z powodzeniem walczyć, a lepiej mieć dobry seks, niż przespać kolejną okazję.

źródło: http://www.logo24.pl/Logo...y.html#BoxLSTxt

NEVIL - Sro Paź 16, 2013 19:00

Zasady prowadzenia rozmowy z dzieckiem o seksie


Wielu rodziców zdaje sobie sprawę z wagi wyjaśniania swojemu dziecku zagadnień seksualnych. Mają oni jednak wiele wątpliwości.



Dotyczą one zarówno treści przeprowadzanych dyskusji, sposobu wyjaśniania niektórych zagadnień, jak i tworzenia pewnej atmosfery rozmowy. Wychodząc tym trudnościom naprzeciw, w trakcie warsztatów podaję kilka najważniejszych zasad prowadzenia z dzieckiem rozmów o seksualności. Oto one:

1. Mówić prawdę


Pierwszą zasadą jest mówienie prawdy. Inaczej: Nie wolno dziecka okłamywać.

Nie mówić wszystkiego, co się wie

Tak ogólnie sformułowana zasada wymaga jednak doprecyzowane. Zasada mówienia prawdy nie zakłada przekazywania dziecku wszystkiego, co się wie na dany temat.

Przykładowo, gdy dziecko pyta, jak wydostało się z brzuszka mamusi na zewnątrz, to nie należy mu wyjaśniać wszelkich znanych nam kwestii związanych z porodem: że są porody główkowe, pośladkowe, przez cięcia cesarskie wzdłużne i poprzeczne, zakleszczone, bolesne i niebolesne itp. Najpierw, zgodnie z wcześniej przedstawionym schematem, należy mu odpowiedzieć krótko dokładnie na pytanie: którędy dziecko wychodzi z brzucha mamy? Każda mama ma taki specjalny otworek. Nim dziecko wysuwa się na zewnątrz.

Rezygnować z odpowiedzi wymijających

Przykładem próby ominięcia meritum jest proponowana przez rodziców odpowiedź na pytanie: "Co to jest seks?"

- "Seks to płeć". Z całą pewnością to stwierdzenie zawiera prawdę. Jednak w naszej kulturze i języku to nie jest pierwszoplanowe znaczenie tego słowa. Tego rodzaju wymijająca odpowiedź może przynieść rodzicowi chwilowy lub nawet całkowity spokój, ale w konsekwencji podważy zaufanie dziecka do niego. Maluch, wcześniej czy później, odkryje prawdę.

Tym samym zauważy, że mama czy tata nie są chętni, by rozmawiać o sprawach intymnych. W takiej sytuacji dziecko może już nie chcieć pytać rodziców o kwestie związane z seksualnością. Zacznie czerpać wiedzę z innych, najczęściej niewłaściwych źródeł informacji.

Mówić najpierw o prawidłowościach

Wyjaśnianie jakiegoś zagadnienia seksualnego należy rozpocząć od omówienia tego, co typowe, właściwe, prawidłowe. Należy najpierw mówić o pierwszoplanowym znaczeniu (zastosowaniu) czegoś, a dopiero później zjawiskach drugoplanowych czy anormalnych.

Doskonałym przykładem naruszenia tej zasady jest sytuacja przedstawiona przez uczestniczkę warsztatów. Otóż, gdy jej pociecha zapytała, jak się rodzą dzieci, pokazała bliznę po cesarskim cięciu. W tym konkretnym przypadku było to prawdą, jednak wiadomo, że z zasady dzieci rodzą się w inny sposób.

2. Nie odpowiadać pytaniem na pytanie


Jeżeli chcemy stworzyć odpowiednią atmosferę rozmowy, zachęcającą dziecko do zadawania kolejnych pytań, powinniśmy zrezygnować z przepytywania, czyli z zadawania mnóstwa pytań, które w dużej mierze są tylko projekcją naszych obaw i lęków. Oto przykład:

Syn wraca do domu po zabawie z kolegami i pyta rodzica:

- Co to jest masturbacja?

Wówczas ojciec zadaje serię pytań:

- Kto ci powiedział takie słowo? Czy to ten niegrzeczny Pawełek? Ja ci zabraniam się z nim bawić. No, powiedz, który z tych kolegów jest taki genialny?

Taka reakcja zniechęca dziecko do rozmów. Gdy stawia ono pytanie, należy mu udzielić informacji, a nie przesłuchiwać. Dopiero potem można się zainteresować odpowiednim dla niego towarzystwem.

3. Nie reagować zbyt emocjonalnie

Przy dzisiejszym zalewie informacyjnym możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dziecko przyjdzie z pytaniami, które będą trudne do wyjaśnienia ze względu na jego ograniczenia percepcyjne. Niejednokrotnie rodzice mają dylemat, czy daną kwestię należy z potomkiem omawiać.

Jeden z uczestników, prowadzonych przeze mnie warsztatów, miał poważne wątpliwości, czy swojemu sześcioletniemu synowi powinien wyjaśniać, co to jest seks grupowy. Gdy słyszymy tego rodzaju pytanie, byłoby błędem okazywanie naszego zmieszania. Nie jest winą dziecka, że zetknęło się z niepożądanymi treściami. Skoro już tak się stało, rodzice nie mają wyjścia - powinni z nim porozmawiać.

4. Nie wyprzedzać pytań dziecka

Przyjmuje się zasadę, że pytania dziecka są wyznacznikiem, kiedy rozpocząć z nim rozmowę o seksie. One również wyznaczają jej zakres. Nie należy zakładać, co i w jakim wieku powinno ono wiedzieć o seksie.

Pewnej korekty tej zasady należy dokonać, gdy nasza pociecha "wychodzi z domu", czyli idzie do przedszkola lub szkoły. Wówczas do dziecka mogą docierać różne informacje, a ono nierzadko będzie pouczane przez rówieśników, aby o kwestie intymne nie pytać rodziców. Jeżeli rodzic odkryje, że dziecko zetknęło się w rozmaitych sytuacjach z pewnymi treściami, wówczas sam, nie czekając na jego inicjatywę, powinien rozpocząć rozmowę.

5. Uszanować swoje prawo do intymności

Zadając pytania, dziecko może nieświadomie wkraczać w bardzo intymny świat rodzica. Nie należy się wówczas obrażać lub mieć o to pretensje. W takiej sytuacji dobrze jest mu to wyjaśnić, np. mówiąc: "Pytasz mnie o bardzo intymną rzecz z mojego życia. Ona jest moją tajemnicą i nikomu o tym nie opowiadam".

Taka postawa ma olbrzymią wartość wychowawczą zwłaszcza w świecie, w którym wiele osób zatraca poczucie szacunku, podając do publicznej wiadomości wszelkie szczegóły życia osobistego. W tym kontekście istotne znaczenie ma pokazanie dziecku obszarów chronionych prywatnością, do których nikt nie ma dostępu.

6. Odpowiedź można odłożyć na później


Dzieci potrafią zapytać o sprawy seksualne w najmniej oczekiwanym momencie: na przystanku autobusowym, w czasie rodzinnej wizyty u dystyngowanej cioci czy w kościele. Zachodzi wówczas konieczność odłożenia odpowiedzi na inną, bardziej odpowiednią chwilę. Przy tego rodzaju decyzji obowiązuje jedna podstawowa zasada.

Jeżeli rodzic składa dziecku po raz pierwszy (lub bardzo rzadko się to zdarzało w przeszłości) obietnicę, że potem (za chwilę) udzieli mu informacji, to sam powinien tę rozmowę rozpocząć, np. mówiąc: "Pytałeś/aś mnie o to i o to, teraz mogę z tobą porozmawiać".

Brak inicjatywy ze strony mamy czy taty może zostać odebrany przez malucha jako próba uniknięcia rozmowy. Nie ma takiego zagrożenia, jeżeli rodzic często porusza z nim kwestie dotyczące seksu. Wówczas on sam, gdy tylko sobie przypomni, rozpocznie rozmowę, powtarzając pytanie.

Odłożenie udzielenia odpowiedzi może być również doskonałą okazją do wskazania dziecku, że nie w każdej sytuacji i nie w każdym miejscu należy pytać rodzica o sprawy intymne.

7. Wyjaśniać seksualność w kontekście miłości i piękna

Wystarczy się przysłuchać zwyczajnym codziennym rozmowom, a można się samemu przekonać, jak niezmiernie często mówi się o seksualności w sposób wulgarny i negatywny. Seksualność jawi się wówczas jako coś brzydkiego i nieczystego. Ironiczne, nietaktowne uwagi o żonie, małżeństwie czy teściowej są chętnie wygłaszane i aprobowane, a temu, kto umie opowiadać pikantne dowcipy, wydaje się, że jest duszą towarzystwa.

Można odnieść wrażenie, że tego rodzaju negatywne postrzeganie ludzkiej seksualności jest przekazywane kulturowo. Od dzieciństwa słyszymy, że małżeństwo to kaplica albo krzyż pański. W łagodniejszej formie to koniec wolności.

Nie tak dawno przed jednym z krakowskich kościołów stała limuzyna ślubna. Zamiast rejestracji miała napisy, z przodu: "Koniec wolności", a z tyłu: "Szczęść Boże, Młodej Parze!". Można by podyskutować nad oryginalnością tego pomysłu.

Być może w tym tkwi jedna z przyczyn trudności w rozmawianiu z dziećmi na temat seksualności. Jeżeli to wszystko jest takie "be", to jak o tym mówić dzieciom?

Tymczasem najmłodsi nie mają tych skojarzeń, tzw."brzydkie zabawy" czy nieczystość wcale nie kojarzą im się z seksualnością. Doskonale obrazuje to jeden z zasłyszanych kiedyś dowcipów:

Jasio się spowiada:

- Proszę księdza, raz się brzydko bawiłem.

- Powiedz, z kim i co takiego robiliście?

- Byłem sam i waliłem patykiem w błoto. Cały się ochlapałem.

Seksualność wpisana jest w miłość, czyli w coś pięknego, nadającego ludzkiemu życiu sens i smak. Te skojarzenia powinny towarzyszyć zawsze rodzicom przy odpowiadaniu dzieciom na pytania dotyczące sfery seksualnej.

Fragment pochodzi z książki pt. "Tato! Gdzie ja mam te plemniki?", która jest efektem licznych warsztatów prowadzonych przez wiele lat (dokładnie 10) w szkołach i przedszkolach z zakresu wychowania seksualnego przeznaczonych dla rodziców dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych.

Oryginalność książki polega na tym, że nie jest katalogiem złotych rad, ale poprzez odwoływanie się do konkretnych przeżyć rodziców zachęca czytelnika do wyrobienia sobie własnego zdania i wypracowania swojego sposobu reagowania na wypowiedzi i zachowania dziecka.

Ostatnia część książki poświęcona została zagadnieniom przemocy seksualnej wobec dzieci. Jak ją rozpoznawać, oraz jak postępować z jej ofiarami. Podany został zbiór czynności, które powinni wykonać rodzice w przypadku, gdy ich dziecko zostało skrzywdzone.

źródło: http://mamdziecko.interia...sie,nId,1034964

NEVIL - Wto Paź 22, 2013 16:47

Komentarze internautów:

kazol


jeśli nie chcą zachodzić w ciążę zakompleksione, 30 letnie karierowiczki, to ktoś musi rodzić kolejne pokolenie... Brawo dziewczyny, tak trzymać, dziecko to zawsze Skarb od Boga!

-----------------

~bhj

Skąd się biorą dzieci ?- z miłości, lecz nie w dzisiejszym świecie bo dziś liczy się tylko stan posiadania, a jak sex się "uprawia" to taki efekt
---------------
~KP -

Głupie podejście do problemu. I co? Jak nastolatki będą wiedzieć skąd się biorą dzieci to nie będzie seksu? Czy ktokolwiek jest tak naiwny, żeby w to wierzyć? Drodzy redaktorzy...na temat seksu i tego skąd się biorą dzieci to akurat nastolatki mają większą wiedzę od was. Problem jest w zupełnie innym miejscu. Brak odpowiedzialności i przewidywania. Młodzi ludzie po prostu nie przywiązują wagi do "przyszłych" problemów. Tak było, jest i pewnie będzie na wieki. Gdyby nie to to pewnie nie byłoby tego typu problemów.

=====================

Skąd się biorą dzieci...




Zatrważająco rośnie liczba nastoletnich ciąż w świecie, w którym z każdej strony dotyka nas seks. Wiedza pomieszana z brutalnością, wulgarnością i stereotypami tworzy sekscodzienność współczesnych nastolatków...

Od kilku lat na antenie MTV można oglądać show pt. "16 and pregnant", którego bohaterkami są amerykańskie nastolatki spodziewające się dziecka. Widzimy dziewczęta, które muszą zmierzyć się z ogromem wyzwań związanych z nową sytuacją: brakiem pieniędzy, często wsparcia ojca dziecka, gniewem rodziców lub ich brakiem zainteresowania, problemami w szkole, itd.

Oglądamy dziewczęta z prowincji i małych miejscowości, które w obliczu rychłego porodu (nastolatki występujące w show widzimy już w zaawansowanej ciąży) często są zmuszone porzucić swoje marzenia i dorosnąć w tempie ekspresowym. Jako że format reality show w TV rządzi się swoimi prawami, jego bohaterki, jak i sytuacje czy odpowiedni montaż są tak konstruowane, żeby trzymać widza w napięciu.

"Jak widać, ty też nie jesteś najlepszą matką, skoro ja w wieku 16 lat jestem w ciąży" - mówi do swojej mamy Barbara Evans, jedna z uczestniczek "16 and pregnant". "To ty rozłożyłaś nogi przed facetem, nie ja!" - odpowiada jej troskliwa rodzicielka.

Amber Portwood z pewnością można uznać za jedną z bardziej kontrowersyjnych uczestniczek programu. Nastolatka straciła prawo do opieki nad dzieckiem, a także odpowiadała przed sądem za pobicie partnera.

"16 and pregnant" (do tej pory nakręcono 4 sezony - przyp. red.) okazał się takim hitem, że MTV postanowiła iść za ciosem i zrobić spin off show z co bardziej popularnymi mamami nastolatkami - "Teen Mum".

Najbardziej zapamiętaną młodą mamą, której "sława" wykroczyła poza granice USA, jest Farrah Abraham, której historia początkowo wzruszyła widzów. Jej córeczka Sophia nigdy nie pozna swojego ojca, który zginął w wypadku samochodowym, kiedy ta była w ciąży. Cały ciężar opieki i utrzymania rodziny spadły na nastolatkę.

Farrah umiała zrobić użytek ze swojej popularności: stała się celebrytką, dostała kontrakt na reklamę środka odchudzającego, powiększyła biust z miseczki "A" do "C" i nakręciła sekstaśmę z gwiazdą porno Jamesem Deenem. Dość krótko i nieskutecznie próbowała przekonać opinię publiczną, że taśma "wyciekła" do sieci. Na jej konto powędrowało 1,5 mln dolarów.

Farrah podąża dość typową ścieżką kariery celebrytki klasy "D". Zasłynęła prowadzeniem auta pod wpływem alkoholu, była na odwyku i uczęszczała na terapię w celu poprawienia relacji z rodzicami. Niedawno świętowała 22. urodziny.

Dzieci mają dzieci

W roku 2010 w USA zaszło w ciążę 700 tys. nastolatek. To najwyższy wskaźnik nastoletnich ciąż w krajach wysoko rozwiniętych gospodarczo. To dziesięć razy więcej niż w Japonii i dwa razy więcej niż w Wielkiej Brytanii.

Prognozy są takie, że 3 na 10 młodych Amerykanek będzie przynajmniej w jednej ciąży przed 20. rokiem życia, a jedna na 10 będzie nastolatką (dane Center for Disease Control and Prevention, 2011).

Z założenia, show MTV "16 and pregnant" miał mieć wymiar edukacyjny (uczyć przez rozrywkę - "edutainment" - przyp. red.) - pokazywać, jak trudne jest bycie młodziutką mamą, jak wygląda poród, jakie opcje ma w sytuacji ciąży nastolatka (adopcja, aborcja). Szybko jednak pojawiły się głosy, że tak naprawdę program gloryfikuje nastoletnie ciąże, pokazuje je jako coś całkowicie normalnego.

"MTV podjęło niełatwą decyzję. Mamy nadzieję, że dzięki programowi więcej rodziców będzie rozmawiało ze swoimi dziećmi na temat sposobów zapobiegania ciąży i bezpiecznego seksu" - napisali w oficjalnym oświadczeniu do mediów przedstawiciele Planned Parenthood Federation of America.

Z kolei Penny Willis z Teen Pregnancy Prevention Project powiedziała: "Moje odczucia odnośnie show MTV są sprzeczne. Z jednej strony dowiadujemy się, z czym zmaga się młoda mama, z drugiej strony, program skupia się na nastoletnich dramatach, randkach, prezentuje negatywny obraz mężczyzny, który zwykle nie interesuje się dzieckiem".

O ile w wyłącznie edukacyjne cele MTV można wątpić, o tyle nie wiadomo, jaki wpływ producenci mają na to, że matki-nastolatki pojawiają się po zakończeniu programu w brukowej prasie, a udział w show traktują jak bilet do sławy. Znawcy mediów podkreślają, że w całej idei "edutainment", która przyświecała twórcom, zatracono balans pomiędzy rozrywką a edukacją właśnie.

W 2011 roku Tiffany Brewer postanowiła zbadać, czy nadawany przez MTV program faktycznie przyczynia się do gloryfikowania ciąży nastolatek. Rezultaty badań opublikowała w raporcie "Exploring the Impact of MTV’s 16 and Pregnant on Parents".

Badaczka nie potrafiła dać jednoznacznej odpowiedzi na postawione sobie naukowe pytanie, natomiast przeprowadziła ankietę wśród nastolatków, widzów show, z której wyłania się ogólny obraz wiedzy młodych osób na temat seksu i jego konsekwencji. 80 proc. przebadanych nastolatków amerykańskich przyznało, że byłoby im łatwiej odroczyć decyzję o współżyciu, jeśli mogłyby porozmawiać o tym otwarcie z rodzicami. 78 proc. przyznało, że wiedzą jak zachodzi się w ciążę, jednocześnie 50 proc. nie ma wiedzy na temat kondomów lub jest ona bardzo ograniczona. 34 proc. zgodziło się ze zdaniem: "Nieważne czy używasz zabezpieczenia, jeśli twój czas na ciążę nadjedzie, to po prostu się to stanie".

Na pytanie o choroby przenoszone drogą płciową jako źródło informacji ankietowani (prawie 90 proc.) podali "Google". Znamienne jest też wprowadzenie do raportu, w którym autorka cytuje nastolatkę Danielę Escalerę: "Zaszłam w ciążę mając 15 lat. Mam rocznego synka i znów jestem w ciąży z kolejnym chłopakiem, ponieważ kocham go, a on chciał mieć syna. On teraz przebywa w Meksyku i ma inną dziewczynę. Chyba na mnie nie zaczeka. Nie wiem, jak poradzę sobie z dwójką dzieci".

Mity o seksie


Problem nastoletnich ciąż i zniekształcona, nacechowana stereotypami wiedza o seksie to nie tylko domena USA. To także spory problem w Wielkiej Brytanii. Na tyle, że rząd brytyjski opracował oficjalną strategię "Teenage Pregnancy Strategy: Beyond 2010", która ma na celu przyczynić się do zmniejszenia odsetka ciąż u podlotków.

Z danych zawartych w opracowaniu wynika, że z różnych powodów, przede wszystkim braku odpowiedniej wiedzy, niskiego poczucia własnej wartości, niskich aspiracji, itd., ok. 40 tys. nastoletnich kobiet zachodzi w ciążę przed 18. rokiem życia. Połowa tych ciąż kończy się aborcją. Twórcy raportu są też zgodni, że właściwa edukacja seksualna może uchronić nastolatki przed lekkomyślnym i nieplanowanym rodzicielstwem.

Pośrednio taką rolę z pewnością spełnia "The sex education show". Znów show i znów w tv, ale skoro nastolatki spędzają przed komputerem czy tv najwięcej czasu, to jest to także najłatwiejszy sposób, żeby do nich dotrzeć.

W emitowanym na Channel 4 programie Anny Richardson dzieci dowiadują się m.in. o tym, jak wyglądają naprawdę kobiece piersi, jak dochodzi do zapłodnienia (wizyta w klinice leczenia niepłodności), jak wyglądają włosy łonowe itd. Dla dziennikarki nie ma trudnych tematów, dlatego w jej programie pojawiają się też kwestie, takie jak seksualny trójkąt czy higiena penisa.

Richardson jeździ po Anglii i odwiedza szkoły. Stara się doprowadzić do otwartego dialogu pomiędzy dziećmi, ich nauczycielami i rodzicami. Edukuje na temat ciąży, dlatego w jednym z odcinków pojawia się też lalka imitująca dziecko, która ma pokazać młodym ludziom wyzwania związane z ciążą. Program cieszy się dużym zainteresowaniem (można go również obejrzeć w Polsce) i nakręcono już pięć sezonów, co świadczy o tym, że zapotrzebowanie na tego typu "edutainment" zdecydowanie istnieje.

"Mój cel jest prosty. Chciałabym, żeby ludzie potrafili mówić o seksie i kwestiach z nim związanych otwarcie, nieważne, czy mają 17 czy 70 lat. Chcę zachęcić rodziców, żeby rozmawiali ze swoimi dziećmi, zanim te na własną rękę rozpoczną tę przygodę. Seks jest wszędzie, w muzyce, w TV, w reklamach. Trudno się temu wszystkiemu oprzeć, i w ten sposób mamy najwyższy wskaźnik nastoletnich ciąż w Europie" - tłumaczy Anna Richardson, producentka i prezenterka "The Sex Eductaio Show".

Pozwólmy dzieciom być dziećmi


Wszechobecny seks ma negatywny wpływ na rozwój dzieci i nastolatków. Odbija się na ich poczuciu własnej wartości, stawia znak równości pomiędzy "atrakcyjna" i "seksowna", uprzedmiotawia kobiety. Przyczynia się do wzrostu nastoletnich ciąż.

Kwestia ta pozostawała nierozwiązana przez lata - była przedmiotem debat rodziców, naukowców i psychologów. Badania Rand Corp. udowodniły bezpośredni związek z ekspozycją na treści seksualne a zachodzeniem w ciążę, w wieku nastoletnim.

Anita Chandra, autorka raportu z badań: "Ciągłe działanie nacechowanych seksualnie przekazów częściowo jest powodem tak dużego wskaźnika nastoletnich ciąż w USA. Przebadaliśmy 1461 nastolatków w wieku 12-17 lat, w latach 2001 - 2004".

Jak dokładnie przekazy odnoszące się do seksu oddziałują na nastolatków i przyczyniają się do nastoletnich ciąż? Według badaczy: poprzez niejednoznaczne pokazywanie, jak używa się środków antykoncepcyjnych i zachęcanie do wczesnej aktywności seksualnej.

Obecnie dwoma najważniejszymi dokumentami, które traktują o wiedzy nastolatków na temat seksu oraz wpływie tegoż na ich rozwój, są: raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego na temat seksualizacji dziewcząt oraz raport Ministerstwa Edukacji Wielkiej Brytanii na temat komercjalizacji i seksualizacji dzieciństwa "Pozwólmy dzieciom być dziećmi".

Oba dokumenty zostały przełożone na język polski przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa, które promuje marketing oparty na wartościach i sprzeciwia się przejawom seksualizacji w mediach, i są do ściągnięcia dla każdego - na stronie organizacji.

Brytyjski raport, którego oryginalny tytuł to "Letting Children Be Children" skupia się, m.in. na dzieciach jako konsumentach i odpowiedzialności rodziców za postawę wobec produktów dostępnych na rynku. Ogólny wniosek z raportu jest taki, że przepisy odnoszące się do komercjalizacji i seksualizacji są wystarczające, natomiast wniosek dla firm jest taki, że powinny one przywiązywać większą wagę do opinii rodziców, wprowadzając na rynek nowe produkty.

Fragment raportu "Letting Children Be Children": "Dzieci odczuwają presję, by zbyt szybko dorastać. W czasie prac nad niniejszym raportem zauważyliśmy dwa całkowicie odmienne podejścia do tego, jak należy pomóc im w walce z tym problemem. Zgodnie z pierwszym podejściem, powinniśmy zachować niewinność dzieci i nie uświadamiać im, jakie otaczają je niebezpieczeństwa.

To podejście wyraża się często w oburzeniu na fakt, że sklepy z odzieżą dziecięcą oferują ubrania wyglądające jak mniejsze wersje strojów dla dorosłych i podkreślające seksualność (np. usztywniane biustonosze). Zakłada się przy tym, że dzieci można łatwo sprowadzić na złą drogę. Dlatego też, nawet jeśli zobaczą jedynie fragmenty świata dorosłych, szybciej wkroczą w dorosłość. Zgodnie z drugim podejściem, należy przyjąć świat taki, jaki jest, i pomóc dzieciom go zrozumieć oraz nauczyć je w nim funkcjonować".

Drugi z raportów, autorstwa American Psychological Association, skupia się przede wszystkim na seksualizacji dziewcząt. Badacze szukają przyczyn takiego stanu, przytaczają liczne przykłady.

W raporcie czytamy: "Młode kobiety mają ogólnie silniejsze poczucie zaniepokojenia o swój wygląd po obejrzeniu w mediach obrazów wyidealizowanego kobiecego ciała lub jeśli są narażone na seksualizujące słowa, takie jak seksowny czy zgrabny, często pojawiające się na okładkach czasopism".

Badacze wnioskują w nim także, że częsty i regularny kontakt z przekazami obfitującymi w zseksualizowane obrazy (np. teledyski) oraz częste korzystanie ze środków masowego przekazu wiążą się z tym, że mężczyźni i kobiety bardziej akceptują postawy seksualizujące i seksualnie uprzedmiotawiające kobiety.

Anna Chodacka

źródło: http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Sro Paź 30, 2013 13:57

Komentarz internauty:

~alice :


Po lekturze artykułu i komentarzy doszłam do wniosku, że pogubiliśmy się. Wszyscy. Nie wskażemy młodym mądrego rozwiązania bo sami nie znamy. Może mnie będziecie "dziobać" po treści, ale napiszę, co mi się nasuwa na myśl i gdzie dostrzegam "konia trojańskiego". Są dwa nurty w waszych komentarzach: przychylanie się do argumentów "różowej rewolucji seksualnej" i konserwatywne potraktowanie seksualności, najlepiej tylko praktykowane w trwałym związku małżeńskim tzw "moherstwo". I wiecie co? Jedni i drudzy macie racje, ale jednocześnie mylicie się wszyscy (moim zdaniem). Dlaczego? Ponieważ z biologicznego i naturalnego punktu widzenia "rozjechał się" moment zbieżności dojrzałości płciowej i gotowości na współżycie z momentem społecznej możliwości zakładania rodziny. Z roku na rok stymuluje się sztucznie pogłębianie tej różnicy chcąc pobudzić seksualność (bombardowanie treściami na te tematy) do jeszcze wcześniejszego "pobudznia" seksualnego psychicznego. Czy wiecie, że dziecko seksualnie "śpi" do momentu, w którym organizm naturalnie "budzi się" psychicznie i doznaniowo do wspołżycia w wieku nastoletnim? Czy wiecie, że ten proces trwa kilka lat zanim dojdzie do psychofizycznego zrównoważenia? Czy wiecie, że dzieci "uśpione" (niezainteresowane tematem same z siebie) można sztucznie wybudzic stymulacja psychiczna (tresci porno, zmuszanie do interesowania sie tematem itp) i mozna fizycznie wzbudzic (pedofilia)??? Czy wiecie, ze w obu przypadkach jest to gwałt na dziecku? Czy wiecie, ze juz 5-7 letnie dzieci MOGA BYC POBUDZONE/ ZGWALCONE seksualnie przez samą stymulacje karmienia ich na siłę wiedza seksualna? Ludzie nie zmienili się od setek lat. Dziś nie są gorsi ani lepsi. Są TYLKO bardziej odkryci w rozmowach o tym , co kiedyś traktowało się "obyczajowym milczeniem". To milczenie było korzystne dla psychiki dzieci bo one wiedze zdobywały gdy NATURALNIE temat zaczynał ich interesować "podsłuchiwanie, podglądanie". Rzadziej były gwałcone wiedza przedwcześnie. To samo obyczajowe milczenie szkodziło dorosłym bo w ta stronę hamowało seksualność i wiedzę. Ale... moment dojrzewania seksualnego i moment zakladania rodziny (wchodzenia w zwiazki etoryczne) był zbiezny. Im wczesniej dziewczyna budziła się seksualnie (co widać po zachowaniu, w ubiorze itd) tym szybciej wydawano ją za mąż aby nie dochodziło do zaburzeń na tym tle. A współczesnie w mediach bombarduje się tematyką seksualną wszystkich a wiec dzieci tez i sa wcześniej sztucznie stymulowane, zachowania srodowiskowe rowniez budza dzieci przedwczesnie bo sa silnym bodzcem emocjonalnym (szokiem). Wspolczesnie z przyczyn ekonomicznych, bytowych przesunał się wiek spolecznej AKCEPTACJI do tworzenia trwalych zwiazkow "Chlopcze -skoncz studia, ustatkuj sie zeby bylo cie stac na rodzine", "Skoncz studia, zdobac zawod, zebys nie byla uzalezniona od nikogo i samodzielnie mogla dac sobie rade". Rozjechala sie rownowaga. Pobudzone dzieci w wieku lat nawet 10-12 i akceptowalna spolecznie mozliwosc zaspokajania seksualnego (a to najsilniejszy instynkt na swiecie!!!) przesunieta z 16-20 lat do 26-30. 16 lat róznicy od wybudzenia do akceptowanego zaspokojenia daje ZABURZENIA NA TYM TLE U KAZDEGO. A najsmutniejsze jest to, ze nic z tym zrobic nie mozecie, jestescie bezradni. Seksualnosc to nie tylko zaspokojenie fizyczne napiecia erotycznego. To również naturalne angazowanie POTRZEB bliskosci psychicznej "zaopiekowania" u kobiet i mezczyzn. Rozowa rewolucja gwalci psychicznie dzieci, wybudza je w agresywnosci wciskania sie z tematem przed ich oczy i uszy. "Moherowa" frakcja slusznie alarmuje, ale lekcewazy INSTYNKT, nature u osob dojrzalych plciowo, ktorej nieuporzadkowany rozwoj WYPACZA PSYCHICZNIE. Natura nie da sie wam oszukac bo jej nie wyregulujecie sztucznie czy zyczeniowo. Dojdzie w obu przypadkach do silnych zaburzen i beda jeszcze wieksze zwyrodnienia bo ona szuka ujscia. Niemądrze pogłebiacie i tak tragiczna sytuacje. Za chwile 5 latki beda ogladac sceny erotyczne, sluchac rozmow o seksie i technikach, a rodziny bedzie mozna zakladac gdy sie czegos dorobia ci ludzie czyli grubo po 30stce. Lata "w nawiasie" nie moga nie chca i nie beda pozostawac jalowe. ugna sie pod presja jednych albo drugich ale w obu przypadkach nastapi psychiczne kopniecie w seksualnosc. Tyle ode mnie. Pozdrawiam

==========================

Mamo jak się robi loda?




Dorośli spierają się, czy wprowadzać edukację seksualną, czy zatykać dzieciom uszy. A one mają wszystko w internecie: fora o traceniu cnoty, mity o seksie i twardą pornografię.

Janusz, pracownik agencji reklamowej w Warszawie, uważa się za bardzo liberalnego ojca. Kiedy na rodzinnych zakupach wkłada do koszyka prezerwatywy, nie kryje się przed córką, tylko swobodnie jej wyjaśnia, że gumka jest po to, żeby rodzice nie mieli dzidziusia i że się ją zakłada na ptaszka. Ale kiedy jedenastoletnia dziś córka, czytając w internecie o Miley Cyrus, kiedyś odtwórczyni postaci Hannah Montana, ostatnio znanej raczej ze skandali, zapytała: "Co to znaczy robić loda?", nawet Januszowi szczęka opadła. Zwlekał z odpowiedzią.

Więcej: http://kobieta.onet.pl/dz...robi-loda/xdj2j

NEVIL - Sob Lis 02, 2013 12:05

Komentarze internautów:
music0

W średniowieczu bano się tego co tajemnicze i nieznane. U niektórych posłów ten lęk pozostał do dziś. Swoją misję prokreacyjną wykonują tak jak im kościół nakazał : rób ale nie czerp z tego przyjemności, więc się Pan poseł zbulwersował, że można się czegoś więcej nauczyć niż wsadź i wyciągnij.

------------------------

golass


a pewnie! o strefach erogennych naucza sie od ksiadza, on im pokaze co i jak. i jeszcze prosze usunac te modele ukladow slonecznych, co za herezje! ziemia jest plaska i podtrzymywana przez krokodyle!

-----------------------

darkcrosser

Na litość boską, gdyby te ćwoki pokroju Legutki weszły np. do Luwru lub Muzeum d'Orsay to wyszliby tak zniesmaczeni, że w Trybunale UE wylądowałby wniosek o zlikwidowanie tak kontrowersyjnego miejsca. Istne szaleństwo.

======================

Centrum Nauki Kopernik: Prof. Legutko nie miał wpływu na usunięcie kontrowersyjnego eksponatu




Europoseł PiS Ryszard Legutko skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawskie Centrum Nauki Kopernik, które pokazywało urządzenie prezentujące strefy erogenne człowieka. Kontrowersyjny eksponat zniknął z wystawy. - Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Legutki - informuje CNK.

"Decyzję o czasowym wyłączeniu z użytkowania eksponatu "Strefy erogenne" podjęliśmy wczesnym rankiem 31 października. Wtedy dostaliśmy wiele sygnałów od zwiedzających, wyrażających swoje zaniepokojenie obecnością tego eksponatu w Centrum. Chcemy być instytucją ponad podziałami. Miejscem, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie" - czytamy w oświadczeniu Centrum Nauki Kopernik.


"Zaufanie społeczne i dialog z osobami, które odwiedzają CNK, to fundament naszej działalności - dlatego słuchamy wszystkich głosów. Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Ryszarda Legutki. Eksponat został wyłączony przed południem, zanim dotarły do nas jakiekolwiek informacje o tych działaniach" - informuje CNK.

CNK promuje pedofilię?

Wątpliwości europosła PiS wzbudził eksponat "Strefy erogenne", który - jak napisał w uzasadnieniu zawiadomienia do prokuratury - pokazuje, "jak stymulować seksualnie chłopców i dziewczęta". Jak działa? Siadamy na ławeczce, instalujemy w specjalnej szczelinie kartę będącą biletem do Centrum i - wciskając odpowiednie guziki - otrzymujemy głosowe informacje o umiejscowieniu stref erogennych na ciele człowieka oraz poznawaniu wzajemnie przez pary swojej seksualności.

Zdaniem Legutki jest to "ewidentny przykład nachalnego propagowania lewackiej ideologii, który stoi w sprzeczności z polskim prawem". Legutko twierdzi, że "Kodeks karny stanowi jasno - prezentowanie treści pornograficznych osobom małoletnim poniżej 15. roku życia podlega karze. Podobnie jak zachęty do zachowań pedofilskich, a przecież eksponat mówi wyraźnie o "chłopcach i dziewczętach", a nie o mężczyznach i kobietach".

źródło: http://wiadomosci.gazeta....1,14883571.html

NEVIL - Sob Lis 02, 2013 12:37

Komentarze internautów:

czerwonooka

Zdrowiej dla każdego byłoby nie twierdzić, że seks jest brudny i zły, nie gadać, że masturbacja to samogwałt (lol), a kobieta lubiąca seks to dziwka i "nie wypada", "dziewczynki się nie masturbują" i "czekaj do ślubu, szanuj się". Religie wmawiają nam, że jesteśmy złymi ludźmi, Maryja była dziewicą nawet po porodzie, a dziewictwo to świętość. A później ludzie nie mogą czerpać przyjemności z seksu, bo taki brudny i w ogóle Jezus patrzy (chociaż niektórzy lubią jak patrzy ;) ) i muszą chodzić na terapie u seksuologów.

-------------------------

herbapol

Boże ! Boże ! Jakich to czasów doczekaliśmy ! Kiedyś taki Onan,syn Judy,się onanizował,a Borynowie swoją babę w stodole na sianie obracali i wszystko było normalne.Dzisiaj bez laptopa,dostępu do internetu i amerykańskich uczonych nawet orgazmu nie przeżyjesz

===================

Tysiące internautów wypowiedziały wojnę masturbacji. "Teraz seks tylko z prawdziwą kobietą"


Amerykańskie media piszą o nowym ruchu społecznym i nietypowej seksualnej rewolucji. Młodzi internauci masowo rezygnują z masturbacji i oglądania pornografii, która do tej pory była ich chlebem powszednim. Nawzajem podnoszą się na duchu i wspólnie odliczają tygodnie i miesiące abstynencji. Internetowa moda dotarła już do Polski.

"Dlaczego to robię? Bo kobiety są istotami, które się kocha, a nie obiektami, które się posiada. Wcześniej widziałem w nich tylko obiekty. Teraz wydają mi się dużo bardziej interesujące, a nawet bardziej seksowne" - NUK380Y (603 dni bez fapu).

"Od liceum miałem tylko jedną dziewczynę - z dużo większym libido niż ja. Zdarzało się, że spędzaliśmy w łóżku godzinę i więcej, ale po 10 minutach czułem się znudzony. Myślałem: po co się tak męczyć? Oglądanie porno wydawało mi się dużo bardziej satysfakcjonujące i łatwiejsze" - CaptainAlone (449 dni bez fapu).

"Widziałem już w życiu tyle porno, że najwyższy czas zobaczyć coś innego. Czymkolwiek jest" - Steaksauce (293 dni bez fapu).

"Fap" jest wyrazem dźwiękonaśladowczym - w internetowym slangu oznacza masturbację. A powyższe wypowiedzi należą do ludzi, którzy z fapem walczą. Pochodzą z forum "NoFap" w serwisie Reddit - jednym z najpopularniejszych w sieci portali, który publikuje linki do ciekawych wiadomości. Forum skupiło ludzi, którzy z różnych powodów postanowili ograniczyć masturbację: na tydzień, miesiąc, kwartał, a czasem na zawsze. Sami o sobie mówią "fapstronauci". Obecnie jest ich 67 tysięcy i cały czas przybywa kolejnych.

Amerykańskie media - być może na wyrost - nazywają "NoFap" nowym ruchem społecznym. Piszą o "antymasturbacyjnej rewolucji". Nie wiadomo, czy to rewolucja, na pewno moda, która rozpowszechnia się po internecie i dotarła już także do Polski.

Zbuntowali się przeciw cyfrowej wersji seksu

- Według moich szacunków mężczyźni masturbują się dziś 50-500 proc. częściej niż w czasach, gdy nie było internetowej pornografii. Korzystanie z niej stało się proste i nie wymaga żadnego wysiłku. Zawsze czeka w internecie, nawet kiedy jej nie chcemy - komentował w CNN Ian Kerner, amerykański konsultant seksuologii i autor bestsellerowych poradników o seksie.

- Mężczyźni przyzwyczajają się do różnorodnych bodźców wizualnych, które im dostarcza. Coraz częściej mają problemy, aby skupić się na seksie z realną kobietą. Mogą odczuwać znudzenie albo zniecierpliwienie, może na tym ucierpieć ich męskość. Podczas seksu nie jadą na pełnym baku i fizycznie, i psychicznie, a na pewno nie seksualnie - dodawał.

- Ruch "NoFap" wzrasta, bo młodzi mężczyźni odkryli, że przez wszechobecną pornografię tracą zainteresowanie partnerami seksualnymi i wchodzeniem w relacje z innymi ludźmi. Nawiązywanie głębszych relacji jest tu ważniejsze niż powstrzymywanie się od masturbacji. Oni się buntują się przeciw cyfrowej wersji seksu. Odstawiają laptopy, by wejść w realny świat. Czyżby ludzie wychowani w świecie komputerów przestawali kochać nowe technologie? Kiedy to się stało? - pytał w maju na łamach "The Huffington Post" Robert Weiss, amerykański terapeuta i specjalista od uzależnień o podłożu seksualnym.

Kobiety nie są tu mile widziane

Wszystko zaczęło się od Aleksandra Rhodesa, dziś 23-latka z amerykańskiego Pittsburgha. W 2011 r. przeczytał na Reddicie tekst o chińskich naukowcach, którzy badali zależność pomiędzy poziomem testosteronu a częstotliwością wytrysków. Naukowcy odkryli, że po siedmiu dniach abstynencji poziom hormonu wzrasta o 43 proc. Artykuł był bardzo popularny i zadziałał Rhodesowi na wyobraźnię. Uczeń college'u założył "NoFap" i zaproponował internautom sprawdzenie wyników badań na własną rękę. Forum szybko przerodziło się w coś więcej, a jego popularność przerosła najśmielsze przypuszczenia twórcy.

W pierwszym miesiącu "NoFap" odwiedziło 20 tys. internautów. Po dwóch latach istnienia jest ich już 400 tys. miesięcznie. Wokół forum powstała społeczność "fapstronautów". Można ich rozpoznać po liczbie dni abstynencji wyświetlanej obok nicków. Choć większość to mężczyźni, na forum udzielają się też kobiety, ale nie zawsze są witane gościnnie. Kobiece wpisy denerwują mężczyzn. Domagają się, by były specjalnie oznaczone, bo wodzą ich na pokuszenie.

Żegnam. Po prostu nie mogę tego dalej robić

Zasady wyzwania są proste: rezygnujesz zarówno z pornografii, jak i masturbacji. Kontakty seksualne z realnymi partnerami są jak najbardziej dozwolone. Administratorzy forum zastrzegają, że zmagania prowadzi się na własne ryzyko i jest niewiele badań naukowych na ten temat. Odcinają się od względów religijnych. - Prosimy nie publikować treści o charakterze religijnym, jeśli nie są bezpośrednio związane z waszą motywacją. Ani nie krytykować osób, które piszą, że religia im pomogła. Nie chcemy tu żadnych konfliktów.

Społeczność skupiona wokół forum podnosi wątpiących na duchu, zapewnia doradztwo i wsparcie. A internauci piszą otwarcie o swoich problemach i wątpliwościach, bo są tam anonimowi. Nie wszystkim udaje się wytrwać.

- Piszę, aby się pożegnać. Po prostu nie mogę tego dalej robić. Chciałabym powiedzieć, że wszystko było tu w porządku, ale tak nie jest. Dzisiaj rano nakryłam męża, jak szukał porno. Mam już dosyć tego chorego współuzależnienia. Nie wiem, co zrobię, ale czytanie o sukcesach i porażkach innych nie da mi niczego dobrego, gdy moje własne życie się spieprzyło - pisze "żona fapstronauty".

"NoFap" nie jest lekarstwem na wszystko

Inni idą w drugą stronę. To, co miało być tylko wyzwaniem, staje się sposobem na życie. "Chcę być osobą, która kontroluje swoje pragnienia. Każdy dzień bez fapu sprawia, że jestem bliżej ideału" - zapewnia Aterazideme. Determinacja wielu użytkowników forum zaskoczyła jego twórcę. Nie przeszło mu przez myśl, że tworzy ośrodek samopomocy.

- To miało być tylko zabawne wyzwanie, które pozwala sprawdzić, jak silną mamy wolę i co dalej się wydarzy. Ale dziś wielu internautów widzi w masturbacji przyczynę swoich wszystkich problemów. Nie łudźmy się, tak nie jest. NoFap nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki o podłożu psychicznym, fizycznym i społecznym. Jeśli nie mają nic wspólnego z nawykami seksualnymi, nie znikną wraz z końcem wyzwania - mówił w kwietniu na łamach "The New York Magazine".

Pytany, czy rzeczywiście od 40 dni powstrzymuje się od masturbacji (taką liczbę pokazywał jego licznik), roześmiał się i zaprzeczył: - Moja dziewczyna wyjechała do innego stanu i musiała tam zostać kilka dni dłużej. Zaznaczał, że on sam jest mniej radykalny niż wielu członków społeczności i traktuje masturbację jako coś normalnego i zdrowego.

W 48 godzin znalazłem dziewczynę i pracę

Czy "NoFap" w ogóle działa? Internauci, którym się udało, nie przestają wymieniać korzyści: mniej pryszczy, więcej energii, pozytywne nastawienie do świata. Wielu podkreśla, że teraz czuje się bardziej męsko, co przekłada się na inne dziedziny życia. 19-letni Ojdidit123 opisuje, jak po 70 dniach wstrzemięźliwości poderwał na lotnisku 26-letnią dziewczynę i jeszcze tej samej nocy przestał być prawiczkiem. Następnego dnia poszedł na rozmowę kwalifikacyjną i dostał pracę. - Wszystko wydarzyło się w ciągu 48 godzin. To jakieś szaleństwo! - pisze.

Z "fapingiem" walczą także Polacy. Na Reddicie są nierozpoznawalni, ale ich historie pojawiają się na rodzimych forach obrazkowych. W polskim internecie działają też strony poświęcone odstawieniu masturbacji i pornografii. Relacje na temat efektów są sprzeczne.

"Odkryłem, jak wielką przyjemność sprawia rozmowa z dziewczynami. Czuję taką fajną, ciepłą energię i entuzjazm. Teraz nie liczy się już żadne porno, a seks tylko z kobietą, i to taką, którą kocham. Walczcie, bo warto" - pisze jeden z entuzjastów.

"U mnie prawie miesiąc i nadal muszę szukać pozytywów. Nie ma się co oszukiwać. Koniec masturbacji nie sprawi, że życie stanie się lepsze. Czasem może być nawet gorsze, bo nie mamy naszego lekarstwa" - powątpiewa inny.

Siła popędu może przenieść góry

- Ten ruch kojarzy mi się ze zbiorową grupą wsparcia - komentuje Daniel Cysarz, seksuolog kliniczny i psycholog. Jak mówi, masturbacja jest ludziom potrzebna, bo pozwala rozładować napięcie seksualne, gdy nie mają możliwości kontaktu z partnerem. Ale tu może być wykorzystywana w innym celu.

- Ci ludzie decydują się na abstynencję, co znaczy, że masturbacja ich uwiera i mają z nią trudność. To znak, że może mieć u nich wyraz popędowy i służyć do rozładowania napięcia emocjonalnego, stresu albo lęków. Wielu moich pacjentów w taki właśnie sposób rozładowuje napięcie związane ze stresem w pracy albo w domu. Inaczej nie potrafią sobie radzić. W takim przypadku powstrzymanie się od masturbacji może skłonić do szukania nowych sposobów. Na przykład przez wyrażanie emocji, aktywność fizyczną albo nawiązywanie nowych relacji. Siła popędu może przenieść góry - mówi Cysarz.

źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,14345253.html

NEVIL - Pią Lis 08, 2013 17:38

Komentarz:

Gość 05.11.2013

Wreszcie zajmujemy się czymś innym niż pogrzebami, tragediami i polityką.

===========================

Erotyczne gadżety
: http://kafeteria.tv/Jak-p...eto-YlxxACIujaA

NEVIL - Pią Lis 08, 2013 18:50

Emocjonalny wpis blogerki: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze.




"Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto. Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze" - pisze na swoich blogu Sylwia Kubryńska, w odpowiedzi słowa seksuologa i biegłego sądowego dr. Krzysztofa Boćkowskiego.


Kochani, donoszę, że nie ma dla mnie ratunku. Jestem w kompletnej zapaści i, co gorsza, nie jestem w tym osamotniona. W takiej samej beznadziejnej sytuacji są wszystkie kobiety w tym kraju. Już mówię dlaczego. Dlatego, że są kobietami.

Dostałam ostatnio e-mail z informacją o tym, że biegły sądowy psycholog od spraw seksualnych Krzysztof Boćkowski wyraził swoją opinię na temat przemocy seksualnej wobec kobiet tymi oto błyskotliwymi słowami: "często same prowokują i doprowadzają mężczyzn do tych sytuacji", bo: "Przykładowo, gdy kobieta umawia się na randkę, nie jest chyba świadoma, kolokwialnie mówiąc, że mężczyzna zawsze jest nastawiony na seks".

Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem

E-mail był napisany przez redaktorkę pisma kobiecego oburzoną słowami seksuologa. Owszem, podzieliłam jej oburzenie i odłożyłam sprawę, licząc na to, że nie ma co kruszyć kopii, słowa seksuologa są wystarczająco wywrotowe, by społeczeństwo samo rozdziobało tego lekarza od siedmiu boleści. Jak się okazało, społeczeństwo ani myśli rozdziobać lekarza, społeczeństwo ani myśli rozdziobać gwałcicieli, nic z tych rzeczy. Wystarczy przejrzeć kilka artykułów na ten temat w sieci i komentarze pod nimi, by się przekonać, że społeczeństwo najchętniej rozdziobałoby ofiary gwałtów, powtarzając jak mantrę stare porzekadło: "sama sobie winna".

Nie ma co się dziwić więc, że biegły sądowy tak rozochocił się w wyrażaniu swoich opinii i mogłam przeczytać w portalu Gazety.pl kolejne rozbrykane wypowiedzi Boćkowskiego. Tym razem dowiedziałam się, że "Jeżeli kobieta nie chce współżyć, to niech się nie spotyka z mężczyznami. Proste".

(Swoją drogą, faktycznie proste. Jak mogłam na to wcześniej nie wpaść? Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem i jestem bezpieczna. Może wystarczy zamieszkać na innej planecie?).

Biedny chłop sprowokowany

Seksuolog podał też przykład amerykańskiej organizacji zajmującej się obroną mężczyzn, która doradza, by przed odbyciem stosunku kobieta i mężczyzna podpisywali na to pisemną umowę. Bo - jak się okazuje - gwałt jest po prostu wynikiem nieporozumienia. Ups!

Lekarz mówi dalej: - To jest problem, wypiją wino, on ją obejmuje, ona go całuje. Potem ona się broni, to on ją na siłę weźmie. No weźmie na siłę chłop, no pewnie, że weźmie.

Nie weźmie, chłop, weźmie na siłę. Co ma robić? Taka sympatia do tego chłopa bije z wypowiedzi lekarza, aż serce mięknie. Biedny chłop. Najpierw został prowokowany, potem jeszcze to całe nieporozumienie. W końcu przecież kobieta ma dekolt, uśmiech, odsłonięte kolana. A on co ma, biedny? Tylko pięści.

Jestem kobietą. Jakby nie patrzeć, a wystarczy raz spojrzeć, nie da się ukryć: kobieta. Z nogami, z cyckami, z tyłkiem. Z dekoltem. Bez czadoru. Na dobrą sprawę w ogóle nie powinnam wychodzić z domu. Kiedy tylko wyjdę, jak na złość zawsze napatoczy mi się jakiś facet na drodze. Przepraszam! To ja mu się napatoczę. I sprowokuję.

Tyle wyjazdów i nic! Ale mi się upiekło

Boże, ale miałam szczęście do tej pory. Tyle piw wypitych po kumplowsku, tyle spotkań przy kawie, Jezu, tyle wyjazdów na wakacje, tyle podwózek z knajpy, tyle godzin wspólnie przegadanych - i nic! Żadnego gwałtu! Ale mi się upiekło. Pojęcia nie miałam, ile to was, koledzy, musiało kosztować. A przecież kosztowało, bo jak twierdzi biegły sądowy doktor seksuolog Boćkowski:

"Kobieta myśli o wypiciu kawy i patrzeniu na gwiazdy, a mężczyzna o stosunku płciowym". Doktor czyta w moich myślach. Ja faktycznie myślałam o wypiciu kawy! Pal licho kawę, myślałam także o gwiazdach! Zadzierałam głowę i mówiłam do kolegi: "E, popacz, Wielki Wóz". Co się musiało wtedy dziać w jego głowie? Jaka siła, łaska pańska, jakiż anioł stróż odciągnął wtedy jego lubieżne ręce ode mnie i uratował mnie, naiwną, nic niepodejrzewającą, od seksualnej przemocy?!

Samotność i marazm. Albo gwałt

Ale dobra. Psim swędem się udało, nikt nie mówił, że tak będzie dalej. Nikt nie ma farta przez całe życie. Nikogo anielskie siły wiecznie chronić nie będą. A jak już dojdzie do tragedii - w sądzie też nie ma zmiłuj. Wszak w sądzie jest biegły sądowy. Nie ma co. Trzeba siedzieć w domu. Żadnych kaw, żadnych spotkań. Żadnych rozmów o gwiazdach. Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto.

Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na winie czy wódce. Na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać:

- Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze.

Tekst pochodzi z bloga: http://kubrynska.com

źródło: http://wiadomosci.gazeta....eszcze.html#Cuk

NEVIL - Pią Lis 08, 2013 19:40

Komentarze:

nosorozecwlochaty

Ona była w pierwszej klasie, on też, ale powtarzał już czwarty raz. Dziewczynie od razu zaimponował starszy kolega

Rozwalił mnie ten tekst :) )) Rzeczywiście miał jej czym zaimponować.
Jak są takie głupie dziewuchy to nie dziwne że w wieku 13 lat już chodzą z brzuchem.


------------------------

remo29

Niech ten chłopak wstąpi do seminarium, to włos mu z głowy nie spadnie.

===================

Kolega z klasy odpowie za seks z 13-latką. Mimo że wycofała zarzuty.





O tym, że jej córka nie jest już dziewicą, opolanka dowiedziała się z SMS-ów. Kolega córki napisał, by zabrała ją do ginekologa i że da pieniądze na usunięcie ciąży.

Ania (imię dziewczynki zmieniono) i Piotr poznali się w gimnazjum. Ona była w pierwszej klasie, on też, ale powtarzał już czwarty raz. Dziewczynie od razu zaimponował starszy kolega. Zaczęli się spotykać. Na randki wybierali sobie las nieopodal opolskiej strzelnicy. Tam też, jak ustaliła prokuratura, doszło do dwukrotnego współżycia 13-letniej dziewczynki i jej pełnoletniego dziś kolegi, a także do tzw. innych czynności seksualnych.

SMS-y do matki

Rodzice nastolatki niczego nie podejrzewali, choć zauważyli, że odkąd ma chłopaka, przestała się uczyć i zaczęła sprawiać kłopoty. Kilka tygodni temu matka Ani dostała SMS-y od chłopaka swojej córki. - Już je wykasowałam, ale pisał w nich, bym zabrała córkę do ginekologa i że jeśli będzie w ciąży, to on da pieniądze na jej usunięcie - opowiadała matka dziewczyny. - Napisałam mu pytanie, czy uprawiali seks, a on odpisał, że tak. Gdy zapytałam córkę, odpowiedziała, że to prawda, ale nie chciała ze mną rozmawiać.

Ostatecznie w rodzinie Ani ustalono, że to babcia pójdzie z nią do ginekologa. Ten zbadał dziewczynkę, orzekł, że nie jest w ciąży.

Sprawą zajęła się również prokuratura, która oskarżyła byłego ucznia gimnazjum (gdy chłopak skończył 18 lat, wydalono go ze szkoły) o doprowadzenie małoletniej do obcowania płciowego, za co grozi od 2 do 12 lat.

Prosił o wycofanie zarzutów


Jeszcze przed zakończeniem śledztwa matka dziewczynki poinformowała prokuraturę, że spotkała byłego chłopaka córki w sklepie, prosił ją o wycofanie zarzutów. - To zrujnuje moje życie - miał mówić. Oskarżony wysłał jej również kolejne SMS-y, tłumacząc całą sytuację. Pisał: "co do tego seksu (...) to nie tak jak pani myśli, że tylko po to, by ją przelecieć, ja ją kocham. Wiem, że tego seksu nie musiało być ale my jesteśmy ludźmi i każdy popełnia jakieś błędy w życiu".

Przekonywał również, że powie na policji, że telefon został mu skradziony i SMS-y pisał ktoś inny. Rzeczywiście podczas przesłuchania Piotr K. nie przyznał się do winy. Zaprzeczał, by miał intymne kontakty z nastolatką, i przekonywał, że jego telefon został skradziony.

Prokuratura uznała jego zeznania jedynie za linię obrony i skierowała do opolskiego sądu rejonowego akt oskarżenia w tej sprawie.

Do sądu przyszło również pismo matki dziewczynki, która prosi o... wycofanie zarzutów. Przekonuje, że ona i córka "doszły z Piotrem K. do porozumienia".

Jednak przestępstwo, o które oskarżony jest K., ścigane jest z urzędu, więc wniosek matki nie zatrzyma procesu. Jednakże jeśli K. zostanie uznany za winnego, sąd będzie mógł wziąć pod uwagę zdanie dziewczynki i jej matki przy wymierzaniu kary.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....1,14913138.html

NEVIL - Pon Lis 11, 2013 19:27

Czy prezerwatywy są skutecznym środkiem antykoncepcyjnym? Nasz specjalista wyjaśnia, jak ich używać i o czym pamiętać, aby uniknąć niepożądanej ciąży.

Czy lubrykanty zmniejszają skuteczność prezerwatyw? Jak działa prezerwatywa dla kobiet? Czy prezerwatywy skutecznie chronią przed zakażeniem chorobami wenerycznymi i wirusem HIV?

Ja jako lekarz nieszczególnie polecam tak mało pewne środki antykoncepcyjne – powiedziała nam ginekolog, Lek. Med. Elżbieta Fajfrowska-Alali.

Więcej: http://kafeteria.tv/PREZE...rce=hotmoney.pl

NEVIL - Pon Lis 18, 2013 20:42


Najchętniej zakneblowałabym wszystko, co mówi o "normalności" w sferze seksu [FELIETON]




Zazwyczaj jestem dość miłą i łatwą w pożyciu osobą. Do czasu, kiedy w czasie rozmowy o seksie ktoś zaczyna mówić mi o grze wstępnej, równoczesnym orgazmie albo o dobroczynnym wpływie zmiany pozycji na pożycie erotyczne pary. Wtedy trafia mnie szlag.

O seksie ludzie potrafią opowiadać niestworzone rzeczy. Ta przypadłość dotyczy zarówno zwykłych śmiertelników, jak i specjalistów. I niestety większość z tych opowieści ma tyle wspólnego z prawdą, co świnka morska z morzem. Efekt, jest taki, że jako dorośli ludzie wciąż wierzymy w bajki na temat seksualności. Ja natomiast uważam, że jeśli chcesz cieszyć się seksem, nie musisz mieć muskułów ani innych narządów dużych i twardych jak u Arnolda Schwarzeneggera, ani wielkich cycków jak Pamela Anderson. Za to przydaje się dobra wiedza na temat seksu.

Fałszywe mity, które zabierają nam radość z seksu, odczarowywać czas zacząć.


Przedstawiam 3 rzeczy, które najbardziej wkurzają mnie w rozmowach o seksie, a które już dawno powinny wylądować na wysypisku dla przestarzałych przekonań i nieprawdziwych historii.

1. Gra wstępna

Określenie "gra wstępna" kojarzy mi się z wałkowaniem kobiecego ciała jak ciasta na pierogi: pougniatać, powyrabiać, żeby wreszcie można było coś włożyć do środka. Pora powiedzieć to głośno: kobiece ciało to nie materiał na pierogi, a pochwa to nie piekarnik, który się włącza i nagrzewa po naciśnięciu jakiś specjalnych guzików. Nie chcę być źle zrozumiana, jestem wielką entuzjastką zabawy, zanim penis zanurkuje w [...], ale określenie "gra wstępna" sugeruje, że te erotyczne igraszki w łóżku są tylko po to, żeby przygotować się (kobietę) na danie główne, czyli penetrację. Wciąż sugeruje się parom, że najważniejszym elementem ich erotycznych doświadczeń ma być wkładanie penisa do pochwy. To też jest przyjemne, ale czasami umycie sobie wzajemnie włosów może być dużo bardziej erotycznym doświadczeniem niż sama penetracja. W dobrym seksie nie ma czegoś takiego jak przystawka i danie główne.

Każdy rodzaj naszych erotycznych doświadczeń i zmysłowej ekspresji może być źródłem przyjemności. Im więcej sobie zabaw i igraszek zafundujemy, tym więcej przyjemności z seksu będziemy mieli. I większa będzie frajda z seksu będzie dla obu stron, zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny.

Niezależnie od tego, czego doświadczamy, czy są to pocałunki, przytulanie, zlizywanie słodyczy z nagich ciał, striptiz, przebieranki, zawiązywanie oczu, mówienie sobie słodkich komplementów, trzaśnięcie porządnego klapsa, seks oralny itp., żadna zabawa nie jest bardziej lub mniej znaczącym elementem seksu. Seks jest beztroską wędrówką, drogą ku przyjemności. To nie zadanie matematyczne, w którym ugniatanie punktu A, powoduje, że możemy przejść do punktu B, a potem ma być wynik, czyli orgazm, a jak nie ma wielkiego O, to znaczy, że coś schrzaniliśmy w naszym seksualnym działaniu. To tak nie działa. Cieszmy się różnorodnością, jaką nam oferuje seks i nie traktujmy momentu kiedy penis ląduje w pochwie jako najważniejszego celu naszych erotycznych doświadczeń. Nie ma lepszych, gorszych, mniej istotnych, czy ważniejszych sposobów na doświadczanie naszej seksualności. Nie ma czegoś takiego, jak gra wstępna, bo wszystko co nam sprawia zmysłową przyjemność się liczy tak samo.

2. Równoczesny orgazm

Termin ten ma oznaczać możliwość jednoczesnego szczytowanie obojga kochanków w czasie penetracji. Oto marzenie każdej kobiety - mieć orgazm w czasie, kiedy partner ma wytrysk. W końcu bohaterom seriali telewizyjnych zdarza się to częściej niż zjedzenie wspólnego śniadania.

No cóż, nadchodzi chwila prawdy, o ile jeszcze same na to nie wpadłyście po zapewne niemałej liczbie podejść do tego zagadnienia, to pora powiedzieć sobie to wprost - coś takiego w życiu po prostu nie występuje. Mam nadzieję, że wam ulżyło. Bowiem jedyny skutek niesamowitych historii o równoczesnym orgazmie jest taki, że kobiety, które takich orgazmów nie przeżywają (czyli niemalże wszystkie, ale zawsze trzeba brać pod uwagę różne wariacje), żyją w poczuciu, że coś z nimi jest nie tak. Potomkini samego Napoleona Bonaparte, skądinąd podobno bardzo mądra i wykształcona kobieta, tak bardzo pragnęła przeżywać orgazmy pochwowe w czasie samej penetracji, że kazała sobie operacyjnie przesunąć łechtaczkę. Zabieg się nie udał z tej prostej przyczyny, że łechtaczka to nie tylko mały guzik, który jest widoczny na mapie naszej pochwy, ale o wiele więcej, a tego więcej nie da się operacyjnie wcisnąć do pochwy.

Korzystając z rozczarowujących doświadczeń tej wielkiej damy, a także z moich sprawdzonych rad, rozszerzajcie poszukiwania przyjemności z seksu poza oczekiwanie, że penis kochanka w pochwie wystarczy do tego, żebyśmy cieszyły się seksem. Nasza seksualność to nie tylko dopasowanie penisa do pochwy, to gra różnych emocji, dawanie sobie pozwolenia na przekraczanie kolejnych granic, eksperymentowanie ze swoimi fantazjami, zabawa w scenariusze erotyczne, świntuszenie, mówienie sobie komplementów, dogadzanie sobie na różne sposoby i nabieranie słusznego przekonania, że zasługujemy na rzeczy dobre, zarówno w życiu, jak i tym bardziej w sypialni. Zamiast czekać na cud w postaci orgazmu, który w czasie penetracji ma spaść na nas z sufitu, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i odpowiedzialnie zatroszczyć się o radość z seksu także dla siebie. Potrzeba nam do tego wiedzy na temat tego, czego możemy i naprawdę chcemy w łóżku, dużo rozmów z partnerem na temat wzajemnych fantazji, potrzeb i oczekiwań, oraz wreszcie wstania z kanapy i zrealizowania tego, o czym marzymy w seksie. Jak powiedział król Lear: z niczego nic nie wyniknie.


3. Pozycje takie, śmakie i owakie


Ogromna popularność przekonania, że pozycja w łóżku odgrywa kluczową rolę, jest odwrotnie proporcjonalna do skuteczności takiej strategii. Podawanie zmiany pozycji jako rzekomego antidotum na monotonię, brak przyjemności i radości z seksu, jest jak gaszenie pożaru benzyną. Grzechem głównym bowiem w naszych sypialniach jest rutyna, strach przed eksperymentowaniem, zbyt poważne podchodzenie do seksu, nie pozwalanie sobie na wypróbowywanie rzeczy, nowych. A osławione pozycje nie są niczym innym jak promocją jednowymiarowego seksu sprowadzonego tylko i wyłącznie do samej penetracji. Włożenie penisa do pochwy jest najmniej skomplikowanym i najbardziej oczywistym elementem seksu, nie widzę sensu w promowaniu czegoś, z czym ludzie i tak sobie radzą. Za to widzę duże zagrożenie, że przy takim wąskim spojrzeniu na seksualność, jedynie przez pryzmat penetracji, masa ludzi nigdy nie będzie miała nawet cienia szansy na odkrycie swojej seksualności.

Pomimo tego w informacjach o seksie podaje się niezliczoną ilość pozycji seksualnych. Stosunek jest promowany jako najbardziej naturalny sposób na seksualną przyjemność dla obu płci. A prawda jest taka, że u kobiet rzadko dochodzi do orgazmu pod wpływem samej penetracji. My kobiety lubimy czuć w sobie mężczyznę, to jest przyjemne, ale pod wpływem związanego ze stosunkiem tarcia nie zostajemy dostatecznie pobudzone. Penetracja to świetna droga do orgazmu, ale dla... mężczyzn. Kobiety, które nie osiągają orgazmu w trakcie stosunku, nazywa się oziębłymi, a one tracą ochotę na seks, ponieważ nie przynosi im satysfakcji. To bardzo logiczna zależność.

Gadanie o pozycjach nie zachęca do odkrywania swojej seksualności. Tak naprawdę chodzi w tym o to, żeby było "po bożemu", tak jak zawsze, czyli bez specjalnego doszukiwania się przyjemności. Spójrzmy prawdzie w oczy. Na palcach jednej ręki można policzyć ilość pozycji seksualnych: klasyczna, na jeźdźca, z boku, z tyłu. Reszta to są już tylko mniej lub bardziej powyginane warianty tych 4 podstawowych ułożeń naszego ciała. Z własnego doświadczenia wiem, że sprawdzona, wygodna pozycja, taka bez wygibasów, może być niezłą jazdą, jeżeli tylko rozszerzymy ją o erotyczne zabawy, jak na przykład: opaska na oczy, wibrator, odgrywanie ról w łóżku.

Tylko przypomnę w tym miejscu, że uważam się za ostatnią osobę, która by chciała kogokolwiek w łóżku ograniczać. Jeżeli ktoś ma ochotę pogimnastykować się w łóżku, droga wolna, ale chodzi o to, żeby nie ograniczać erotycznych doświadczeń wciąż, tylko i wyłącznie do stosunku. Jeżeli już miałabym bzykać się w najdziwniejszych pozycjach, to pobawiłabym się w cyrk, wyobraziła sobie publiczność, wyglądałabym wspaniale i robiła to przed dużym lustrem. Sama pozycja to mało, bo w seksie nie chodzi tylko o to, żeby wprowadzić penisa do pochwy i po chwili go wyjąć.

Seksualność to przygoda na całe życie

Seksualność jest skomplikowana, a zaprzyjaźnianie się z nią to proces, który towarzyszy nam przez całe życie. Nie ograniczajmy się do pewników, do tego "co nam wypada", czy do tego co robią lub nie robią inni. Eksperymentowanie w sferze seksu to moim zdaniem najbardziej efektywna postawa. Dzięki niej odkryłam mnóstwo rzeczy, które sprawiają mi frajdę. Najchętniej zakneblowałabym wszystko, co mówi o "normalności" w sferze seksu. To prowadzi do mojej ostatniej rady: nie pozwólcie, żeby ktoś wam mówił, co macie robić. Róbcie wszystko to, co wydaje wam się ok, jeżeli tylko macie na to zgodę obu dorosłych stron.

źródło: http://www.edziecko.pl/ro..._.html#BoxLSTxt

NEVIL - Czw Sty 16, 2014 13:06

Komentarz:

amoniak2

Czegóż można się dowiedzieć z pornoli o kobiecej seksualności...? To są męskie fantazje na temat seksu i jeśli facet kształtuje swój wzorzec idealny biorąc na serio to co się dzieje na ekranie to jest to jakiś osobisty dramat tej osoby, nic dziwnego że tylu się nabiera na udawane orgazmy partnerek....
====================

Mity na temat męskości prosto z filmów porno: nieopadająca erekcja, penis jak taran


Ogromne silikonowe piersi, włosy łonowe wydepilowane w pień, orgazm na zawołanie i niesłabnący apetyt na seks - to zarzuty stawiane filmom porno w nierealnemu prezentowaniu kobiet. Mężczyźni jednak wcale nie mają łatwiej... Mamy twarde dowody!

Jedna strefa erogenna




Od razu zastrzegamy, że będziemy generalizować i przejaskrawiać, krzywdząc tym samym pornograficzne produkcje alternatywne i kino erotycznie zaangażowane.

W filmach pornograficznych mężczyźni są ograniczeni do bycia genitaliami - są jak RoboCop, tyle, że do specjalnych zadań seksualnych. Penis to jedyna znana i aktywnie wykorzystywana w miłości strefa erotyczna panów. Jeśli wierzyć filmom erotycznym, z mapy strefy wrażliwych na bodźce zniknęły sutki, szyja, pośladki. Nawet jądra pochłonęła czarna dziura...

więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...jaca.html#TRCuk

NEVIL - Czw Sty 16, 2014 20:47

Komentarze:

rafal

Przychodzi kobieta ďo lekarza z gorączka i podejrzeniem grypy a on a kiedy miała pani orgazm ? Co to ma być ??? moze nie kazda kobieta ma ochotę sie zwierzac obcym i opowiadac jakie to ma życie seksualne ... CHORY KRAJ

------------------------------

kyo


Takie pytania ksiądz przy spowiedzi zadaje już od dawna.

==========================

Lekarz rodzinny spyta kobietę o orgazm i czy ma ochotę na seks





Jak często w ciągu ostatnich 4 tygodni odczuwała pani pragnienie seksu? Zawsze? A może kilka razy? A jak często odczuwała pani orgazm? To przykłady pytań, jakie kobietom będą teraz zadawali lekarze pierwszego kontaktu podczas rutynowych badań. To pomysł ginekologów i seksuologów. Tłumaczą, że to element diagnostyki, bo wiele chorób przekłada się na życie seksualne.

Test przygotowano podczas grudniowej konferencji ginekologów i seksuologów w Warszawie, powstał na podstawie podobnego dokumentu opracowanego przez Międzynarodowe Towarzystwo Medycyny Seksualnej. Jego autorzy tłumaczą, że część chorób, takich jak cukrzyca, schorzenia związane z przemianą materii czy nadciśnienie tętnicze niekiedy przekładają się na seksualność pacjentek, powodując między innymi mniejsze zadowolenie ze zbliżeń.

więcej: http://www.gazetawroclaws...-seks,id,t.html

NEVIL - Sob Sty 25, 2014 11:50


Uwodzą hurtowo kobiety dzięki feromonom. Czy jesteśmy bezbronne?


Kobieta uległa. Kobieta pałająca pożądaniem. Kobieta mówiąca intymne "tak". Kobieta z dziką namiętnością w oczach. Brzmi jak męskie wyobrażenie kobiety-ideału. Niestety tak wpływają na nas stężone feromony użyte w odpowiedni sposób. Zapomnijmy na chwilę o naciągaczach, tabletkach gwałtu i oszustach matrymonialnych. Feromony w rękach pozbawionych moralności samców to większe zagrożenie. Czy możemy się bronić?



Najnowsze doniesienia nie pozostawiają złudzeń. Od pewnego czasu mamy do czynienia z nowym zagrożeniem, które dopada coraz większą liczbę kobiet. Warto zachować czujność wychodząc na dyskotekę czy imprezę w gronie znajomych. Na rynku pojawiły się bowiem feromony, które zawierają wysokie stężenie substancji odpowiedzialnej za pobudzenie seksualne kobiet.

Siła przyciągania

Niczego nieświadome dziewczyny z łatwością ulegają czarowi mężczyzn pachnących feromonami. To dlatego, że w ich mózgu zachodzą zupełnie niezależne od nich reakcje. Jak więc bronić się przed mężczyznami, którzy feromony zamierzają wykorzystać w nieprzyzwoitym celu? Czy w ogóle mamy taką szansę? Skontaktowałam się z profesorem krakowskiego uniwersytetu, który od kilku lat bierze udział w badaniach nad feromonami. Poprosiłam go o wytłumaczenie czym są i jak działają feromony. Zapytałam również czy to możliwe, że odbierają kobietom rozum.

Więcej: http://www.lifemagazyn.pl/

NEVIL - Nie Sty 26, 2014 16:50

Suzy & Gryga: "Mity"


odc. 11

Co ma wspólnego długość kciuka z długością męskiego przyrodzenia? Do czego, poza piciem i odrdzewianiem, można zastosować Coca-Colę? No i dlaczego uważa się, że brzydsze kobiety starają się bardziej? W tym odcinku Suzy & Gryga przedstawią wiele mitów dotyczących życia erotycznego... Czy uda się je obalić?

źródło + video: http://vod.pl/suzy-gryga-mity,133878,w.html

NEVIL - Wto Sty 28, 2014 20:31

Sposób rozmnażania się ludzkości, jest nam znany od zarania dziejów. Ale rozmowy w tym temacie, są dla wielu tematem tabu. Czy to nie śmieszne ?
NEVIL - Pią Sty 31, 2014 12:20

Komentarze:
q-ku

spuszczeni ze smyczy jak na delegacji

------------------

paraprawo

Znana kategoria "erotoman - gawędziarz" ma tu pole do popisu.
Nic tak dobrze nie robi na cerę jak butelka wódki i gawędy o niespełnionym seksie - a mistrzem seksu przeważnie jest ten, który o tym nie opowiada - bo dyskrecja jest elementem dobrej renomy wśród partnerów (partnerek).


---------------------

atomek0

No cóż ,kurestwo to nasz obecnie najlepszy towar exportowy.

===========================

Życie seksualne emigrantów: Polacy na Wyspach swingują częściej




Częściej też niż nad Wisłą zdradzają i uprawiają seks z nieznajomymi. Eksperymentują


Takie wnioski płyną z badań Grażyny Czubińskiej, seksuolożki, która przepytała pół tysiąca naszych rodaków w Wielkiej Brytanii.

ANITA. Życie międzynarodowe

Anglia, a zwłaszcza Londyn, to dla mnie morze nowych możliwości. Tu każdy może żyć, jak chce. Nikt nie pyta, dlaczego mam już trzydzieści parę lat i faceta, a żadnych dzieci. Tutaj to normalne, że jestem wegetarianką. Albo że noszę obcasy, chociaż jestem wysoka. A w Polsce mówili: "Taka żyrafa i jeszcze obcasy włoży, jakaś nienormalna".

Z seksem jest tak samo. Możesz poszaleć i nikt nie robi z ciebie dziwki. Jedna z moich współlokatorek, Brytyjka, co weekend wraca z imprezy z innym. Znam Polki, które żyją tak samo.

Generalnie Polacy w Londynie dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to ludzie, którzy obracają się w międzynarodowym towarzystwie, łatwo nawiązują kontakty, żyją jak Brytyjczycy. Oni często zmieniają partnerów, chociaż reguły nie ma - ja żyję od dwóch lat z tym samym facetem i jest mi dobrze.

BEATA. Czarny raj

więcej: http://wyborcza.pl/duzyfo...gn=wyborcza#Cuk

NEVIL - Wto Lut 11, 2014 12:14

Komentarz:

~loop do ~koko:

Info: Mężczyzna potrzebuje seksu jak kobieta zainteresowania i przytulenia. Jeśli jego żona mu tego nie zapewnia albo robi z seksu kartę przetargową, to mężczyzna się od niej odsuwa i dochodzi do przekonania, że nie jest kochany. Co robi dalej? Albo ogląda pornografię albo korzysta z profesjonalistek lub znajduje sobie kochankę. Relacja z żona staje się coraz zimniejsza i polega na załatwianiu codziennych życiowych spraw, zero bliskości, zero szczerych rozmów, tylko egzystencja. Czasami mężczyzna decyduje się odejść, niekoniecznie do innej kobiety. Najczęściej jednak pozostaje w takim niedorzecznym związku, bo nie ma chęci ani siły budować czegokolwiek od nowa
===========================

Największy dom publiczny Europy


W Europie branża usług seksualnych powoli staje się częścią normalnej gospodarki. W kilku krajach powstały specjalne ustawy regulujące i chroniące kobiety „sprzedające” swoje ciało. Tu i ówdzie działają stowarzyszenia lub związki zawodowe skupiające córy Koryntu. We Włoszech kobiety, które dały się poznać w porno-flimach, zasiadły w parlamencie. Już prawie nikt nie potępia prostytutek, jeśli już, krytykowana jest prostytucja jako taka.



Według najnowszych badań przeprowadzonych w Niemczech, 78 proc. mężczyzn wypowiada się przeciwko wprowadzeniu zakazu prostytucji. Co ciekawe, niemal tyle samo zapytanych Niemek (76 proc.) jest tego samego zdania.

Niemiecka seks biznes

Używając dosłownych określeń, Niemcy to największy burdel w Europie. Ocenia się, że w tym sektorze pracuje około 400 tysięcy kobiet, które każdego dnia obsługują około miliona mężczyzn. W 2002 roku uchwalono ustawę, która de facto zalegalizowała prostytucję. Kobiety trudniące się najstarszym zawodem świata mogą rejestrować swoją działalność, ubezpieczać się i składać oficjalne skargi na klientów, którzy nie zapłacili za usługę. Jednak mało kto korzysta z dobrodziejstw ustawy z 2002 roku. Według ostatnich danych Federalnej Agencji Pracy tylko 44 prostytutki zgłosiły działalność i opłacają składki. Olbrzymia większość pracuje nielegalnie, w różnych quasi klubach, pubach i centrach rozrywkowych. Tylko niektóre dostają do podpisania umowy, zwykle jako barmanki, tancerki lub pokojówki.

Niemki unikają tego zawodu. W niemieckich burdelach dominują cudzoziemki, i to z całego świata. Ostatnio duża grupa kobiet napłynęła z Rumunii i Bułgarii. Tak duża, że doprowadziło to do spadku cen usług, a niektóre „panie” siedzą tylko i czekają. Jest tajemnicą poliszynela, że wiele kobiet wykonuje ten zawód nie z własnej woli. Zostały zwabione obietnicami wysokich zarobków i normalnej pracy. Pozbawione dokumentów, trzymane w odosobnieniu, nie znające języka, do tego niekiedy poniżane i bite, w końcu godzą się na to, czego żądają od nich mocodawcy.

Ile można zarobić?

Niestety, lub na szczęście (zależnie od punktu widzenia), ceny usług erotycznych w Niemczech systematycznie spadają. Seks jest dostępny już za 20-30 euro, a niekiedy nawet za 15 euro (na ulicy, w samochodzie). Według magazynu Briggite przeciętna niemiecka prostytutka, nie „przemęczając” się, zarabia na czysto około 1500 euro. Dla porównania, w Polsce, przy średniej cenie za „numerek” rzędu 150 zł, można zarobić więcej. Ale polski rynek takich usług jest ograniczony, kontrolowany i nielegalny. Zaś w Niemczech polskie prostytutki mają niezłą renomę i mogą liczyć na więcej niż konkurentki przybyłe z Rumunii czy Mołdawii.

Ostatnio modne stają się w Niemczech domy publiczne oferujące seksualne usługi w ramach systemu flate rate. Polega to na tym, że np. już za 50 do 100 euro klient ma prawo przez kilka godzin korzystać z usług tylu prostytutek, ilu zapragnie. W takich przybytkach pracują zwykle mało urodziwe dziewczyny przybyłe z biednych krajów, a do tego warunki lokalowe i higieniczne pozostawiają wiele do życzenia. Luksusowe burdele, a w takich właśnie pracują najczęściej nasze rodaczki, czują się zagrożone nowym trendem i domagają się od władz wprowadzenia zakazu świadczenia usług typu flate rate.

Największy burdel


Na początek tego roku zapowiedziano otwarcie w Saarbrücken, niedaleko francuskiej granicy, największego domu publicznego w Niemczech. Kosztem 4,5 mln euro powstał luksusowy obiekt o powierzchni 4500 m kw., gdzie klienci będą mieli do wyboru około 100 prostytutek. Lokalizacja tej inwestycji nie jest przypadkowa. Stąd tylko rzut kamieniem do Francji. Do Francji prezydenta Hollande, który sam zmienia kobiety jak rękawiczki, lecz nie chce, aby zwykli obywatele mieli też wiele kobiet, tyle że na krótko i za pieniądze. Nowa ustawa, która zacznie obowiązywać od połowy tego roku, wprowadza drakońskie kary za korzystanie z usług prostytutek (samo świadczenie takich usług przez kobiety nie jest i nie będzie karalne). Kary mogą wynieść od 1500 do 7,5 tys. euro, a nawet 6 miesięcy aresztu. W związku z nowym prawem wiele kobiet, które pracują w domach publicznych w Paryżu i w innych francuskich miastach, zastanawia się nad przeprowadzką do Niemiec, Holandii lub Szwajcarii. W ślad za nimi pojadą ich francuscy klienci. Stąd nowa inwestycja w Saarbrücken.

Miasto Saarbrücken uchodzi za największe zagłębie usług seksualnych w Niemczech. Według władz miasta czynnych jest tu około 100 burdeli, w których pracuje łącznie ponad 1000 prostytutek. Wiele z nich łapie klientów wystając na ulicach. Włodarzy miasta martwi taka reklama i zastanawiają się czy np. wzorem Bonn nie wprowadzić automatów ulicznych, gdzie kobiety zabiegające o klientów musiałyby kupować bilety, tak jak za parkowanie samochodu.

Holandia, Szwajcaria, Szwecja

Te dwa pierwsze kraje porno-biznes traktują podobnie jak Niemcy. Nie walczą z prostytucją. Starają się stworzyć parasol ochronny dla kobiet trudniących się nierządem, a jednocześnie czerpać korzyści z opodatkowania takiej działalności. Tutaj szukają zatrudnienia także Polki, ale ostatnio dużą konkurencję robią im kobiety przybyłe z Rumunii, Bułgarii i Mołdawii.

Natomiast Szwecja to pierwszy kraj w unijnej Europie, który wprowadził kary za korzystanie z usług prostytutek. Stało się to już w 1999 roku. Na tych rozwiązaniach prawnych wzoruje się dzisiaj Francja. Tu i tam kobiety postrzega się jako ofiary, dlatego one same nie podlegają żadnym karom. Szwedzkie doświadczenia nie są jednak najlepsze. Po latach okazało się, że sam proceder został wprawdzie ograniczony, lecz to co się ostało znajduje się poza jakąkolwiek kontrolą.

źródło: http://biznes.onet.pl/pra...62,1,news-detal

NEVIL - Sro Mar 05, 2014 15:33

Komentarze:

~laura

Niestety, takie teraz czasy, że dzieci mądrzejsze od rodziców:)
Ale rozmawiać trzeba i to , jak najwcześniej. Przecież seks jest integralną częścią naszego życia i lepiej, żeby młodzi dostali ta podstawową wiedzę od rodziców, niż z przypadkowego źródła, które powie wiele o fizjologii, ale prawie wcale o uczuciach…
Uściski:)

----------------------------------
~Madzik.

Myślę, że dzieci nie powinno się uświadamiać w określonym wieku, bo ma 15 czy 17 lat. Temat seksu nie powinien być tabu w domu, tylko powinien być traktowany jak każdy inny temat. Przecież to jest normalne, chyba że się mylę. Szczera rozmowa jest najważniejsza :)

=====================

Jest wesoło, czyli o seksie nastolatków i speszonych mamuśkach


Mam psiapsiółkę, która samotnie wychowuje nastoletniego już, prawie pełnoletniego syna. Chłopak fajny, mądry, nic mu zarzucić nie można.
- Wiesz, mój syn prowadza się z jakąś tam Gosią, czy Zosią – powiedziała mi któregoś dnia.
- To dobrze – odrzekłam – To przecież ten czas. Pamiętasz jak my w jego wieku… Nie dokończyłam, gdyż weszła mi w słowo.
- My, to co innego. My miałyśmy poukładane w głowie. A dzisiaj dzieciaki mają inne wartości. Cholernie się boję, że zniszczy swoje życie i tej dziewczyny, a mnie uczyni, niekoniecznie, szczęśliwą babcią.
- Przestań! To przecież mądry chłopak. – próbowałam ją uspokoić.
- Oni wszyscy tacy mądrzy. Posłuchaj, co się przydarzyło mojej koleżance w pracy, która również ma syna w tym wieku – zaczęła niezwykle interesująco.
Owa kobieta pewnego dnia poczuła się źle. Zwolniła się więc wcześniej z pracy i poszła do domu. A tam, niespodzianka! Otwiera drzwi i co widzi? Swojego syna w akcie seksualnym z dziewczyną. Zatkało ją. Zdążyła wycedzić przez zaciśnięte zęby, że czeka na nich w kuchni. Młodzi skończyli, ubrali się i przyszli. Zażenowana, zdenerwowana kobieta nie miała pojęcia, co ma im powiedzieć, jak ma się zachować. Zapytała tylko, co oni wyprawiają? Otrzymała odpowiedź od rezolutnej nastolatki:
- My, proszę pani, się zabezpieczyliśmy.
Wiem, że głupio zareagowałam na tę opowieść. Zaczęłam się śmiać.
- No wiesz, przynajmniej nie stracili zdrowego rozsądku! Wiedzieli, co zrobić!
- Ty się śmiejesz – wtrąciła psiapsiółka – bo ty nie masz syna. Jak ja mam z nim porozmawiać o zabezpieczeniu się. Mam mu kupić prezerwatywę, czy jak?
- Ja myślę, że w tym wieku dzieciaki, już są uświadomione. Przecież wszędzie dookoła tylko o seksie się trąbi. Seks stał się niemal dziedziną sportu – uprawia się go już. Być seksi – jest na czasie.
- Przestań – krzyknęła- Ja mam naprawdę problem. Ja nie wiem, jak się zachować!
No tak – ja z córką rozmawiałam i nie miałam z tym większych problemów. Ale z chłopakiem? Czy ja wiem?

źródło: http://okno2.blog.pl/2014...sie-nastolatkow
Cytat:

NEVIL - Czw Mar 13, 2014 13:38

Sześć powodów, dla których prezerwatywy są lepsze niż pigułki


Linda kocha seks. I wibratory. Niekoniecznie kocha dzieci (na pewno nie tak bardzo, żeby uprawiać seks bez zabezpieczenia). Wypróbowała wszelkie dostępne rodzaje antykoncepcji i dziś już wie, że bardzo, bardzo lubi prezerwatywy.
[słowniczek: prezes - prezerwatywa]

1. Skuteczność prezesów nie zależy od tego, czy weźmiesz je codziennie o tej samej godzinie.

Komu nigdy nie zdarzyło się zapomnieć małej tableteczki, od której zależy nasza płodność, ręka w górę! A jak się raz zapomni, to trzeba się zabezpieczać jeszcze w jakiś inny sposób (polecam prezesy!). Prezesy możesz wziąć o dowolnej porze dnia i nocy. Ważne, żeby zawsze mieć je pod ręką (w jakiejś szufladce w domu, w małej kieszonce w torebce), żeby to były "firmówki”, a nie byle co z bazaru z gołą babą na pudełku, żeby nie były przeterminowane, ani w za bardzo przetartym opakowaniu (co mogłoby wpłynąć na skuteczność ich ochrony). W dogodnym momencie umieszczasz prezesa tam, gdzie powinien być umieszczony (nie na bananie!) i hulaj dusza!

2. Prezes nie ma wpływu na twoje libido!

Więcej: http://foch.pl/foch/1,134...ml#TRNajCzytSST

NEVIL - Sro Mar 26, 2014 16:19


„Seksualność dziecka”


Dziecko jest istotą seksualną od dnia narodzin, choć dorośli chcą wierzyć, że staje się nią znacznie później, bo seksualność kojarzy im się z niebezpieczeństwami i pułapkami. Rozwój seksualny trwa od narodzin do śmierci i nierozerwalnie łączy się z rozwojem psychicznym, społecznym i biologicznym.


Zachowania seksualne i auto -erotyczne są więc naturalne i ważne jest, by dorośli wiedzieli, które z nich są normatywne, a które mogą wskazywać na zaburzenia w rozwoju albo na to, że dziecku dzieje się coś złego. Jeśli będą potrafili prawidłowo ocenić, czy zachowanie dziecka jest prawidłowe z perspektywy rozwojowej, łatwiej będzie im być może przyjąć, że kiedy, np. dziecko się dotyka, nie robi nic złe go, chociaż związane jest to z trudnym i wstydliwym dla rodziców/opiekunów tematem seksu.

Seksualność dziecka w różnych okresach rozwojowych

Więcej: http://przedszkole12leszno.pl/seksualnosc-dziecka/

NEVIL - Sro Kwi 09, 2014 17:32

Dlaczego kobiety uprawiają seks?


Miłość jest tylko jednym z 237 powodów, które w książce "Why women have sex" wyróżniła dwójka amerykańskich naukowców: Cindy Meston - psycholog kliniczny i David Buss - psycholog ewolucyjny. I to wcale nie najważniejszym.



Książka "Why women have sex: The Psychology of Sex in Women’s Own Voices" ujrzała światło dzienne w USA w 2009 roku. Jej autorzy, oboje specjaliści, pracujący na Uniwersytecie w Teksasie, oparli książkę na badaniu "Why humans have sex", które przeprowadzili wcześniej prawie tysiącu kobiet. Rezultaty badania opublikowano w 2007 roku, w sierpniowej edycji magazynu "Archives of Sexual Behaviour".

Ogromne zainteresowanie tematem doprowadziło do powstania książki, która w pełni skupiła się na motywach kobiecego libido. Co ciekawe, jednocześnie okazało się, że od lat 70. XX wieku (po Kinsey'u i Mastersie) nikt na poważnie nie podjął tematu seksu z kobiecej strony.

Z publikacji wyłania się bardzo ciekawy obraz powodów, dla których kobiety współżyją. A wniosek, którego trudno nie wysnuć po przeczytaniu książki, brzmi: seks jako wyraz miłości można włożyć między bajki!

237 powodów

"Potrzebuję seksu, aby mieć piękną cerę" - zwykła mawiać Joan Crawford, słynna amerykańska aktorka. Gdyby żyła w naszych czasach, z pewnością stałaby się obiektem badań dwójki naukowców z Teksasu, którzy podjęli się klasyfikacji nieseksualnych powodów, dla których kobiety uprawiają seks.

"To bardzo ciekawy, ale również bardzo zaniedbany temat. Wszyscy, na równi z uczonymi, założyli, że znają powody, dla których kobiety współżyją. I są to: przyjemność, wyrażanie miłości, reprodukcja" - piszą autorzy we wstępie do kolejnej publikacji "Why Women Have Sex: Understanding Sexual Motivations from Adventure to Revenge".

"Ja i David Buss uznaliśmy, że te motywy są jednak nieco bardziej skomplikowane" - mówiła podczas jednego ze swoich wykładów współautorka publikacji, Cindy Meston.

"Byłam znudzona. Chciałam być bliżej Boga. Chciałam, żeby mój mąż poczuł się dobrze sam ze sobą. Chciałam ukarać męża za to, że mnie zdradził. Chciałam rozbić związek przyjaciółki przez seks z jej mężem. Chciałam zatrzymać męża przy sobie, aby miał kto łożyć na dzieci. Chciałam pozbyć się bólu głowy. Chciałam pozbyć się bólów menstruacyjnych. Chciałam zarazić kogoś chorobą weneryczną. Chciałam dostać awans. Chciałam zobaczyć, jak to jest uprawiać seks z kimś dużo starszym. Chciałam zobaczyć. jak to jest uprawiać seks z kimś o innym kolorze skóry. Chciałam uprawiać seks z cudzoziemcem. Chciałam zobaczyć, jak to jest uprawiać seks z mężczyzną, który ma naprawdę dużego penisa..." - to tylko niektóre z 237 powodów, dla których kobiety uprawiają seks, a które zostały wyróżnione w książce.


Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Wto Kwi 15, 2014 20:08


A może jakaś lubinianka zechce skorzystać z usług ? Kto wie... ? Jak górnik zaharowany, to mu się nic nie chce... ;-)

===================
Panowie do wynajęcia, także w Legnicy!


Panowie do wynajęcia, także w Legnicy! Johny ma 32 lata i jasny cennik. Za noc z nim panie muszą zapłacić 700 złotych. Dużo? Możliwe, ale w jego opisie przeczytamy, że jest wysportowanym i sprawnym kochankiem, który nie boi się wyzwań.



700 złotych to jednak wciąż sporo. Są jednak także inne możliwości. Za 15 minut "skasuje" was zaledwie 100 złotych. Wprawdzie to nie naliczanie sekundowe, ale już jakieś rozwiązanie dla osób z nieco chudszym portfelem.

Tak właśnie wygląda świat żigolaków znad Wisły, a dokładniej znad Kaczawy, bo tych również u nas nie brakuje.

Szukamy dalej. Krzysiek ma 26 lat. Zapewnia pełną dyskrecję i sam o taką prosi. - Legnica to małe miasto, ale biznes się kręci - pisze do nas.

Kończy właśnie studia. Tłumaczy, że na pracę są marne perspektywy, zresztą przekonuje, że za 1500 złotych by nie wyżył. Stąd wziął się pomysł ogłaszania w internecie. Oferuje pełen zakres usług - pojawi się na weselu jako partner do towarzystwa, chętnie wyjedzie też na wakacje, za które zapłaci oczywiście pani. Seks? Z początku kluczy i niewiele chce o nim mówić, ale w końcu przyznaje, że przecież o to chodzi. Wiek partnerek nie ma dla niego znaczenia. Taka praca.

Podobnych ogłoszeń w internecie dotyczących samej Legnicy znaleźliśmy kilkadziesiąt. Panowie od dwudziestu lat w górę. Jedni chwalą się wygolonym torsem, inni bujnym zarostem. Słowem - każda pani znajdzie coś dla siebie.

Tomek ma już prawie 30 lat. Od dwóch lat świadczy podobne usługi. Tak sobie dorabia.

- Mam kredyt mieszkaniowy. Trzeba go jakoś spłacić. Zresztą dla wielu pań seks to tylko dodatek - tłumaczy.

Zapewnia, że większość kobiet szuka po prostu bliskości, towarzysza do rozmów, pokrewnej duszy, zwykłego szacunku. - Z reguły są nieco starsze, często skrzywdzone przez swoich partnerów. Chętnie rozmawiają - mówi mężczyzna.

Chwali się też największym napiwkiem - 1000 złotych i zaznacza, że za połowę tej kwoty kupił piękny bukiet, który podarował tej sponsorce. Słowem dżentelmen.

Panowie przyznają, że w tym biznesie, nawet w Legnicy, robi się coraz ciaśniej i konkurencja jest coraz większa, tym bardziej, że większość z panów, którzy ogłaszają się w sieci, jest w pełni mobilna, i na teren Legnicy wchodzi sporo wrocławian, a nawet żigolaków ze stolicy. A tam najlepiej widać, że także tym biznesem rządzą brutalne zasady wolnego rynku. Obok cennika seria zniżek na seks - w tygodniu, w którym wypadają urodziny pani, zapłaci 30 proc. mniej. Seks między północą a 6 rano - zniżka 20 proc. Z kolei za polecenie nowej klientki pan oferuje... seks gratis. Ewentualnie 50 złotych. Przez moment można się poczuć jak w markecie.

Na dole jeszcze ważna informacja, którą chyba wszyscy łowcy promocji znają doskonale - rabaty i promocje się nie łączą. Takich to mamy żigolaków nad Wisłą i Kaczawą.

źródło: http://legnica.naszemiast...952615fb,1,3,15

Pluto - Sro Kwi 16, 2014 14:49

Każdy orze jak może
NEVIL - Czw Kwi 24, 2014 12:26

Dzisiaj praca, a jutro nie mogę, bo uprawiam seks [FELIETON]





Pora na nową definicję kalendarzyka małżeńskiego: nie o płodność tu chodzi, a o znalezienie czasu na seks. Raz w tygodniu, a często raz w miesiącu - harmonogram pożycia seksualnego małżeństw z dziećmi. Potomstwo, praca, dom - wiecie, rozumiecie, czasu brak. Ale zaradni pracoholicy znaleźli na to sposób! Od czego są kalendarze?

"Kochanie, co robisz w czwartek o 21.00? Masz wolne? Cudownie, to zapisz w kalendarzu: seks z żoną". Brzmi dziwacznie? Chyba coraz mniej, bo jak donosi brytyjski portal dla rodziców Netmums.com, dzisiejsze pary są tak zajęte godzeniem życia rodzinnego z zawodowym, że na spontan po prostu brakuje im czasu. 60 proc. rodziców, którzy wzięli udział w ankiecie wspomnianego portalu, stwierdziło, że na intymne zbliżenia z mężem czy żoną umawiają się z wyprzedzeniem, nierzadko wpisując termin do kalendarza.

I podniosło się larum: a gdzie romantyzm? A gdzie randki? A gdzie miejsce na spontaniczność i pasję, namiętność i kolacje przy świecach? To straszne, po tysiąckroć straszne, że na seks z małżonkiem trzeba się umawiać! O tempora, o mores! Dzisiejszy świat nie jest przyjaznym miejscem dla kochanków. I tak dalej w ten deseń, możecie to sobie pewnie wyobrazić. A wiecie, co ja robię czytając te komentarze? Ziewam.

No to wpisują sobie do kalendarza seks


Wielka mi sprawa! Fajnie, że w ogóle im się tego seksu chce. A perspektywa czekania na konkretny dzień i godzinę wydaje mi się całkiem podniecająca. No ale może to ja jestem dziwna, tudzież całkiem nieromantyczna. No ale pomyślcie: chata zawalona pieluchami, wszędzie suszą się mikrociuszki, matka w biegu kończy jakieś zlecenie w komputerze, ojciec wpada do domu zdyszany, kąpie swe urocze dziecię i wysyła jakiś_super_ważny raport. Ot, dzień z życia pracoholików, którzy postanowili się rozmnożyć.

A tu jeszcze jeden z drugim oczekuje od nich, że będą spontaniczni, spragnieni uciech cielesnych, a ich życie seksualne w ogóle nie ulegnie zmianie. Ten sam żar i nienasycenie, co na początku. Wystarczy, że spojrzą na małżonka/małżonkę i do dzieła! A dzieciątko w tym czasie skromnie odwróci wzrok, tudzież ślicznie prześpi poranek, zapomni obudzić się w nocy. E tam! Umawianie się na seks brzmi dobrze. Dajmy na to, że będzie w sobotę, jak nieletni w końcu zasną. Czyż przez cały tydzień nie można pięknie budować napięcia? Porozumiewawcze spojrzenia, trochę marzeń na jawie... Nie wiem jak wy, ale ja sądzę, że to całkiem dobra pożywka dla wyobraźni i niezły sposób na sypialnianą nudę. Tyle że są tacy, którzy sądzą, że bez romantyzmu ani rusz. No i co im zrobisz?

Nie ma już wolnej miłości

Pod doniesieniami o wynikach ankiety mamy rzucają się do komentowania. "O mój Boże, jeśli byśmy doszli do tego etapu, że musielibyśmy ustalać czas na seks, to już zostałyby nam tylko flanelowe piżamy i osobne łóżka!" - pisze Oburzona i kontynuuje: "Uprawiamy seks, kiedy chcemy, a bez spontaniczności zamieniłoby się to po prostu w kolejny obowiązek". Hmmm. Kiedy chcą? No to fajnie, że chcą akurat wtedy, gdy okoliczności są sprzyjające, prawda? "A jaki jest w tym sens? Gdzie tu pasja?! Nie ma mowy" - obrusza się kolejna matka.

No dobra, ale ja obstaję przy swoim: nie widzę w tym niczego szokującego. Dla każdego według potrzeb i już. Jedni lubią wystawy kotów rasowych, inni majsterkowanie, jednym wystarczy seks raz w miesiącu, a jeszcze inni wpisują go do kalendarza co tydzień. Na szczęście znajduję też opinie, które sprawiają, że nie czuję się najmniej romantyczną kobietą świata, która nie czai istoty namiętności. Takie jak ta: "No oczywiście, że umawiamy się na seks! O ile ktoś nie jest bezrobotny i bezdzietny, zawsze musi w pewnym sensie planować seks! Zanim urodziłam dzieci, uwielbiałam kochać się w środku dnia (...), ale nawet wtedy trzeba to było zaplanować na weekend, bo w tygodniu pracowaliśmy".

Bądźcie modni, zgrajcie terminy!

Mam koleżankę, która akurat uwielbia umawiać się z mężem na seks. Oboje bardzo dużo pracują, mają dwójkę dzieci i jednym z elementów podsycania żądzy jest właśnie planowanie randki w łóżku. Najchętniej hotelowym! Uzgadniają terminy, organizują opiekę dla dzieci, a sami meldują się na noc w hotelu. Nie, takie rzeczy to nie tylko w filmach. Nie mówiąc o tym, że Netmums twierdzi, iż takie planowanie dogodnego terminu i miejsca na seks to będzie tegoroczny trend wśród brytyjskich rodziców. Gdybyście więc chcieli się wzorować i być na czasie, proszę bardzo, cieszę się, że mogłam dostarczyć inspiracji.

Moja inna znajoma, gdy powiedziałam jej o wynikach tej ankiety odparła: - Fajny pomysł! Ja na razie nie korzystałam, bo co miałabym zrobić z dziećmi? Na razie to jak dzieci już śpią albo jeszcze śpią, czasem jakiś spontan w łazience albo garderobie potajemnie - zdradziła. - Ale tak sobie myślę, że rodzice większych nastolatków mają przerąbane w tej kwestii - dzieci chodzą spać później niż ich rodzice, wszystko słyszą... Wtedy takie seks-randki to dobry pomysł chyba. Można i w domu się umawiać, na przykład w porze lunchu, jak dzieci w szkole... - wyraźnie się rozmarzyła. Ona tak o tym lunchu, bo mieszka w Stanach, więc realia trochę inne, ale i u nas przecież się da. To jak, skarbie, kiedy masz jakieś okienko w kalendarzu?

źródło: http://www.edziecko.pl/ro....html#MlynHPSST

NEVIL - Sob Kwi 26, 2014 12:09

Komentarze:

moreno77

Czy w przededniu kanonizacji największego z wielkich, szefa wszystkich szefów, godzi się debatować o seksie?? W Polsce dzieci rodzą się w kapuście lub przynoszone są przez bociana, dlatego żadna edukacja seksowna nie jest młodzieży potrzebna. A teraz do pacierza!! Bezbożniki!


--------------------------------

apap123

Edukacja seksualna jest tak samo potrzebna jak nauka matematyki czy polskiego. To, ze nikt nie uczyl dzieci "od tysiacleci" o tym skad sie wziely to wcale nie znaczy, ze to dobrze! Dawniej ludzi rowniez sadzili ze ziemia jest plaska i jakos ludzkosc soie radzila, wiec co to za argument? To nie panstwo chce ma zagladac pod koldre, tylko Kosciol, poniewaz kontrola ludzkiej seksualnosci przez religie daje najwieksza wladze na jednostka i spolecznoscia. Swoja droga, jak ludziom nie wstyd protestowac przed uczeniem sie. Wiedza zawsze jest lepsza od ciemnoty.

--------------------------

cezar85

wróbel na temat seksu wie tyle co pawłowicz

a można to zapisać na odwrocie znaczka pocztowego

drukowanymi

--------------------------

sorrry

Przecież to jest jakaś inwazja idiotów z kosmosu! Najtragiczniejsze jest to, że te dziwne istoty mają wpływ na nasze życie! Mogą na przykład doprowadzić do wojny, albo spowodować, że każdy myślący młody człowiek od dzieciństwa będzie miał świadomość, że musi stąd wyjechać, żeby normalnie żyć. Czy naprawdę idioci stanowią w Polsce większość?

===============================

Jeśli nie seks, to może fragmentacja plechy czy pączkowanie? Skąd zdaniem posłów biorą się dzieci




Czy naprawdę dojrzali (zdawałoby się) posłowie wierzą, że jeżeli nie pozwolą młodym na zdobywanie wiedzy o seksie w szkole, ci nie znajdą żadnych informacji? Ich jakość może być mocno wątpliwa. Ale posłowie widać lubią takie eksperymenty - zakazać i zapomnieć o sprawie.

Przez awanturę o uchwałę "w sprawie uczczenia papieża błogosławionego Jana Pawła II" bez echa przeszło inne czwartkowe głosowanie. Chodzi o projekt ustawy o obowiązkowej edukacji seksualnej. Sprawa dla posłów okazała się na tyle nieistotna, że nawet minister ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, która godzinę wcześniej opowiedziała się za uchwałą kanonizacyjną, w tym głosowaniu udziału już nie wzięła.

W głosowaniu przeciw byli nie tylko posłowie PiS, Solidarnej Polski czy większość z PSL, ale również cała Platforma Obywatelska. Wyłamał się tylko jeden poseł partii rządzącej - Jarosław Katulski.

Na sali sejmowej posłanka Solidarnej Polski (kiedyś PiS) Marzena Wróbel roztoczyła przerażającą wizję "dewastacji wnętrza młodych ludzi" poprzez zajęcia z wiedzy o seksualności człowieka. Lekcje takie nazwała nie edukacją, ale demoralizacją.

Ile złej woli trzeba mieć albo jakim zaślepieniem się kierować, żeby wmawiać ludziom, że na lekcjach z edukacji seksualnej czterolatki będą się masturbować?

Dariusz Piontkowski (PiS) przekonywał, że "tego typu rozwiązania jeszcze kilkanaście lat temu przez większość z nas przyjęte byłyby po prostu jako zboczenie i jako zachowania, które powinny być karalne".

Pan poseł, który tak chętnie żyłby w innych czasach, nie zauważa chyba, że w ciągu tych kilkunastu lat Polacy zdążyli się nieco zmienić. I jak wynika z sondaży, większość społeczeństwa uważa, że zajęcia z wychowania seksualnego w szkole są potrzebne.

W projekcie ustawy wyraźnie zaznaczono, że to właśnie brak odpowiedniej edukacji prowadzi choćby do zarażenia wirusem HIV, niechcianych ciąż czy sytuacji, gdy matkami zostają zaledwie nastoletnie dziewczyny. Pomysłodawcy, wbrew słowom posłów prawicy, nie zamierzają więc zachęcać dzieci, by jak najwcześniej zdobyły doświadczenia seksualne, ale zwyczajnie je edukować.

Czasem niestety odnoszę jednak wrażenie, że zamiast uczyć, posłowie prawicy najchętniej wszystkiego by zakazali. Ot tak, na wszelki wypadek! Tylko czy naprawdę wyposażona w tablety z dostępem do internetu elita narodu sądzi, że jeżeli młodemu człowiekowi o czymś nie powie, on sam nie trafi na to w sieci? Posłowie partii, której szefowi internauci kojarzyli się swego czasu z pornografią i pociąganym z butelki piwem, szczególnie chyba powinni być na to wyczuleni.

Posłanka Wróbel przekonuje, że edukacja seksualna w szkołach to "uderzenie w rodzinę jako podstawową jednostkę społeczną". Tylko czy przypadkiem rodziny nie powiększają się właśnie w wyniku stosunku płciowego? Bo chyba, do licha, nie przez pączkowanie czy fragmentację plechy!

źródło: : http://wyborcza.pl/1,7596...W#ixzz2zzOp5EZM

NEVIL - Sob Kwi 26, 2014 20:31

Daniel Cysarz: Pan od seksu


Podczas kontroli policyjnej, funkcjonariusz dowiedziawszy się o mojej profesji, opowiadał mi o problemach, które ma "jego kolega" z żoną i bardzo wnikliwie i z dużą troską dopytywał, czy potrzeby seksualne tej "żony kolegi" są normą



(...) Jak to jest być "specjalistą od seksu"? Znajomi pytają pana czasem ukradkiem o jakąś poradę, tak mimochodem, jak pyta się znajomego mechanika o kłopot z samochodem?

- Pytają. Choć staram się nie występować w roli seksuologa czy psychoterapeuty dla swoich bliskich czy znajomych, to faktycznie zdarza się tak, że mimochodem nasze rozmowy schodzą na ten temat. Co tu dużo mówić, seksualność jest bardzo atrakcyjnym i wdzięcznym tematem rozmów. Jednak bardziej humorystyczne sytuacje dotyczą osób świeżo poznanych, które przypadkowo dowiadują się o moim zawodzie.

- Np. kiedyś, podczas kontroli policyjnej, funkcjonariusz dowiedziawszy się o mojej profesji, sprawdzając dokumenty, opowiadał mi o problemach, które ma "jego kolega" z żoną i bardzo wnikliwie i z dużą troską dopytywał, czy potrzeby seksualne tej "żony kolegi" są normą.

- No cóż, prawda jest taka, że o tym seksie to często nie mamy z kim porozmawiać, bo nie wynosimy takiego nawyku z domu rodzinnego, dlatego nawet wtedy, kiedy jest okazja, to czasem trudno nam mówić o sobie.

Jak długo pan pracuje i na czym tak naprawdę pańska praca polega? (...)


Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Pon Kwi 28, 2014 15:21


Miłość francuska, czyli seks oralny jako odmiana zabaw łóżkowych


Pieszczoty francuskie przez niektórych uważane są za dowód miłości, przez innych za perwersję. Czy należą do naturalnych praktyk erotycznych? Dlaczego tak mało z nas je lubi i docenia? O obawach i doznaniach rozmawiamy z seksuologiem prof. Zbigniewem Izdebskim.

źródło + video: http://kobieta.gazeta.pl/...iana_zabaw.html

marta009 - Wto Kwi 29, 2014 08:10

Sex jest częścią życia i o tych sprawach trzeba rozmawiać.
NEVIL - Wto Kwi 29, 2014 20:48

Przyjmujesz tabletki antykoncepcyjne i chcesz schudnąć? Dowiedz się jak to zrobić!


Antykoncepcja a odchudzanie - to odwieczny problem wielu kobiet. Sen z powiek spędza to, że podczas stosowania antykoncepcji hormonalnej przybiorą na wadze mimo, że badania naukowe nie potwierdzają aby te najczęściej stosowane tabletki powodowały tycie.




Badania uśredniają wszystkie przypadki. Niektóre kobiety tyją podczas zażywania hormonów - inne chudną (głównie te, które mają wysoki poziom estrogenu). Nie ma jednoznacznej zależności. Ponadto nie bada się ilości wody w organizmie, a wiadomo, że estrogen gromadzi więcej wody podskórnej (obrzęki) co wiele kobiet uznaje jako przybieranie na wadze. Dodatkowo estrogeny - żeńskie hormony płciowe - zawarte w tabletkach odpowiadają za magazynowanie tłuszczu w okolicach bioder, brzucha i pośladków oraz co najważniejsze utrudniają jego spalanie.

Wiele zależy od dawki

Więcej: http://kobieta.interia.pl...wie,nId,1417366

NEVIL - Nie Maj 04, 2014 22:00

Komentarze:

Lulu do ~ewa:

Jak można osądzać tylko i wyłącznie dziewczyny? jakim prawem.? zgodzę się gdyby nie "rozkładały" nóg mogłoby nie dochodzić do takich sytuacji. Ale ciąża nie jest tylko wynikiem głupoty młodej dziewczyny. Chłopak również się do tego przyczynia chciałabym zauważyć. Więc i każdego nieodpowiedzianego "gówniarza" powinno się winić za takie sytuacje. Chłopcy młodsi czy starsi też wiedzą czym takie nieodpowiedzialne zachowania mogą grozić !
--------------------------------

Artia :

A może tak łaskawie rodzice chłopców zaczęliby rozmawiać ze swoimi synami a nie się ich bać (Bo to bardzo często zjawisko,a rodzice zasłaniają się niby tym ,że "on przecież wie co robi") i mieć gdzieś co robi?? Przecież to ich wina! Ile razy chłopcy wykorzystują takie dziewczyny które jeszcze nieświadome są prawie niczego,często młodsze ,zaślepione miłością i się zgadzają "bo on ją rzuci"... przecież to jest chore wszystko zależy od chłopaka ,jak go rodzice dobrze wychowali to będzie wiedział co jest dobre a co nie PROSTE
====================

Ukrywałam ciążę przed rodzicami!




Niedawno ich życie przewróciło się do góry nogami. Najpierw był szok, dezorientacja i przerażenie. A potem strach, że oni się dowiedzą, I ukrywanie – brzucha, nudności, nastrojów, prawie do samego końca. Mają po 17 lat i właśnie zostały matkami. O swojej ciąży bały się powiedzieć własnym rodzicom.

Pamiątka po imprezie


Więcej: http://kobieta.onet.pl/dz...rodzicami/br7cy

NEVIL - Sob Maj 31, 2014 12:58

Wywiad z córką Michaliny Wisłockiej, autorki ,,Sztuki kochania".
======================



Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...nie.html#TRwknd

NEVIL - Sro Cze 11, 2014 11:52


"Płynna ofiara złożona szatanowi", czyli kilka faktów o masturbacji w średniowieczu


Guibert z Nogent nazywał go 'płynną ofiarą złożoną szatanowi'. Kolumban zalecał za ten czyn karę dwuletniego postu, a Jean Gerson lekarstwo - w postaci samobiczowania. O co chodzi? Rzecz jasna o onanizm.

Przełom IV i V wieku naszej ery wyznacza początek chrześcijańskiego zainteresowania problemem masturbacji. Jak do niego podchodzono? Dowiedz się więcej z naszego video stworzonego na podstawie scenariusza Kamila Janickiego.

Film powstał we współpracy z Portalem Ciekawostki Historyczne. Każdy z punktów w naszym zestawieniu jest poparty artykułem na Portalu i znajduje swoje potwierdzenie w tekstach źródłowych.

źródło + video: http://deser.pl/deser/12,...ml#TRNajCzytSST

NEVIL - Sro Cze 18, 2014 16:40


9 zaskakujących naukowych faktów o orgazmie


Myśleliście, że na temat orgazmu wiecie już wszystko? Nic bardziej mylnego! Zobaczcie, jakie naukowe ciekawostki zebrał na swoim blogu "Sex and Psychology" dr Justin Lehmiller z Uniwersytetu Harvarda. Będziecie zdziwieni!



Myślimy, że orgazmy podczas snu są zarezerwowane tylko dla mężczyzn, a nad kobietą trzeba się po prostu nieźle napracować, żeby osiągnęła szczyt rozkoszy. A jednak, jak dowiódł Alfred Kinsey, pionier badań nad seksualnością, takie orgazmy przydarzają się także kobietom! 37 procentom pań objętych jego badaniem przynajmniej raz zdarzyło się szczytować we śnie.

Na występowanie "sennych orgazmów" nie ma wpływu to, jak często kobieta ma sny erotyczne ani to, jak często uprawia seks. Prawdopodobieństwo takiego orgazmu zwiększa się natomiast - jak przekonywał Kinsey - jeśli jej poziom zadowolenia z pożycia seksualnego jest wysoki oraz jeśli ma liberalne podejście do seksu.

Więcej: http://www.edziecko.pl/ro....html#MlynHPSST

NEVIL - Wto Sie 19, 2014 20:15

Mężczyźni i seks: co robią źle? [Top 6]


Jesteś świetnym kochankiem i wiesz, czego ona oczekuje? Gratuluję! Gdybyś jednak chciał upewnić się, czy naprawdę wiesz, co i jak, zdradzimy ci, jakie błędy zarzucamy mężczyznom najczęściej.

Nie starasz się




Nie, nie przeczytasz tu o szczegółach technicznych (tego typu instruktaży i tak znajdziesz w sieci całą masę), tylko o innych potknięciach, które łatwo skorygować i sprawić, że kobiecie będzie fajniej (i tobie też). To po kolei.

Ona naprawdę lubi, kiedy włożysz trochę wysiłku w uwiedzenie jej. Dobra, nie musisz obsypywać pościeli płatkami róż, bo - umówmy się - mogłoby to niektóre z nas raczej mocno odstraszyć, tudzież skończyć się wybuchem niekontrolowanego śmiechu (choć znam też takie, które rzeczywiście uważają to za szczyt romantyzmu - to już zostawiam twojej wiedzy o upodobaniach swojej partnerki). Ale wiesz, zamiast rzucać zawsze: "to co, mała, może szybki numerek?", mógłbyś się trochę postarać. Moja znajoma w chwili szczerości przyznała, że kiedy mąż proponuje jej seks - zawsze w ten sam sposób - ona ma ochotę zakopać się w kołdrę i nigdy stamtąd nie wychodzić.

Czyli: zmieniajcie coś. Nie na akord i nie na komendę - i od razu będzie lepiej (i częściej!). I może będziemy wtedy bardziej skłonne same wykazywać inicjatywę?

Więcej + foto: http://www.edziecko.pl/ro...e___Top_6_.html

NEVIL - Czw Sie 21, 2014 22:54





Prawdy i mity o zabawkach erotycznych


Pierwszy kontakt z własnym ciałem następuje dla wielu z nas w okresie dojrzewania. Zaczynamy sobie zdawać sprawę z własnej seksualności, odkrywamy swoje ciało i to, co sprawia nam przyjemność. Zabawki erotyczne zostały stworzone z myślą o tych, którzy wciąż tej przyjemności szukają lub chcą urozmaicić swoje życie erotyczne i wykorzystać je w

Intymne gadżety to nowość: MIT


Erotyczne zabawki wcale nie są współczesnym wymysłem. Właściwie towarzyszą ludzkości od początków zorganizowanych społeczeństw. Najstarsze, jakie się zachowały do naszych czasów, pochodzą z Azji i liczą sobie ponad dwanaście tysięcy lat.

Badacze odkryli je w grobowcach władców z chińskiej dynastii Chan. Przypuszczają, że używały je pałacowe pokojówki, by zaspokoić liczne konkubiny cesarza. Wibratory wykonane są z brązu, drewna, kości słoniowej lub jadeitu.

Podobnych używano w starożytnej Grecji - stanowiły wyposażenie większości domów greckich polis. Nazywały się olisbos i zrobione były z drewna pokrytego garbowaną skórą.

To zabawki dla samotnych i sfrustrowanych: MIT


Doznanie seksualnej przyjemności zależy od poznania samego siebie. Aby osiągnąć różnorodność doznań, producenci seksualnych zabawek wymyślają coraz to nowsze gadżety, dzięki którym możemy nie tylko poznać bliżej swoje ciało, ale też nieźle się zabawić.

I to nie tylko samodzielnie, ale też z partnerem. I nie jest ważne, czy para jest zaawansowana w łóżkowych manewrach, czy też nie.

Ograniczają seksualną wyobraźnię: MIT


Wręcz przeciwnie! Inspirują do odkrywania nowych sposobów na doznawanie przyjemności, dzięki nim coraz lepiej poznajemy swoje ciało i potrzeby. W wielu sklepach erotycznych znajdziecie gadżety, które bardzo pobudzą waszą wyobraźnię.

Coraz mniej się wstydzimy: PRAWDA


Brytyjczycy wydają na zabawki dla dorosłych rocznie 5,3 miliarda funtów i do roku 2020 ta liczba ma wzrosnąć czterokrotnie. Rocznie na statystycznego Anglika przypada ok. 200 funtów wydanych na grzeszne zakupy. W Polsce oczywiście jest nieco gorzej ze względu na wstyd i chrześcijańskie zahamowania, ale z raportu Durex przedstawionego w 2012 roku wynika, że po wibratory sięga ok. 20 procent dorosłych konsumentek.

Pomagają wrócić do seksualnej formy: PRAWDA


W Szwecji młode mamy zapytane w ankiecie poporodowej o praktyki seksualne przyznały, że co druga z nich posiada minimum jeden wibrator. Szacuje się, że połowa kobiet w bogatych krajach rozwiniętych posiada wibrator. Rynek męskich gadżetów rozwija się wolniej, ale panowie także coraz częściej sięgają po erotyczne zabawki.

Mężczyźni wolą gadżety od kobiet: MIT


Zazwyczaj erotyczne zabawki dla mężczyzn są wykonane z wysokiej jakości, bezpiecznego w użytkowaniu materiału, który w dotyku bardzo przypomina skórę w obszarach intymnych kobiety. Często można spotkać zabawki z dwoma otworami, które mogą zaspokajać wszelkie erotyczne fantazje.

Okazuje się, że mężczyźni kupując erotyczne zabawki myślą o swoich partnerkach. Często wybierają kremy, żele intymne, nakładki wibracyjne, czy pompki powiększające. Są to zabawki, z których korzysta się we dwoje. Zwłaszcza nakładki na penisa, które powiększają narząd i zwiększają doznania kobiety.

Pomagają w osiągnięciu orgazmu: PRAWDA

Kobiety w porównaniu z mężczyznami mają znacznie więcej trudności z osiągnięciem orgazmu. W takim przypadku zabawki erotyczne mogą pomóc w przełamywaniu oporów wynikających np. z nieznajomości własnego ciała i pomagają dogłębnie poznać kobiece potrzeby.

Kobiety kochają wibratory: PRAWDA

Badania dowodzą, że aby osiągnąć orgazm przy pomocy wibratora, kobieta potrzebuje zaledwie 8 minut. Partner potrzebuje aż 21 minut, aby doprowadzić kobietę do rozkoszy. Nie może zatem dziwić, że kobiety domagają się urozmaicenia w sypialni.

źródło: http://www.styl.pl/raport...ampaign=firefox

NEVIL - Wto Sie 26, 2014 21:37



Orgazm: zdarza się, że gonimy za nim, traktując jako cel sam w sobie. Ten kobiecy wciąż kryje przez nami wiele tajemnic. Tymczasem nawet co trzecia, czwarta kobieta wyznaje, że ma z nim kłopoty albo wręcz nie miewa go nigdy. Czym jest anorgazmia, gdzie upatrywać jej źródeł i jak osiągać szczyty?


Często czują, że tracą coś ważnego, że nie są w pełni kobiece, przytłacza je presja. Kto? Kobiety, które zdolność do przeżywania orgazmu albo straciły, albo nigdy jej nie posiadły. Anorgazmia, czyli zaburzenie polegające na braku orgazmu, jest ponoć drugim na liście najczęściej zgłaszanych przez panie problemów seksualnych. Czy rzeczywiście jest tak powszechna? Ile z nas ma podobne zmartwienie?

W grupie ponad 300 zdrowych kobiet, które odbywały rutynowe badania kontrolne, co trzecia relacjonowała, że ma problemy z osiągnięciem orgazmu, a prawie 4 pacjentki na 10 przyznawały, że odczuwa lęki i zahamowania dotyczące sfery seksualnej.

Inne badanie, przeprowadzone na reprezentatywnej grupie prawie 2 tysięcy kobiet w wieku 18- 59 lat, wykazało że jedna czwarta pań nie miała orgazmu przez przynajmniej kilka miesięcy w roku poprzedzającym ankietę.

Rozkoszy, czym naprawdę jesteś, nie wie nikt

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...mu.html#BoxLSMT

NEVIL - Wto Sie 26, 2014 22:08

Komentarze:

Gość: ulla

Wytrysk jest wspaniałym , cudownym doznaniem dla mnie i partnera . Pojawił się po tantrycznych ,, treningach" i uświadomieniu sobie jak ważny dla mnie seks. Oczywiście partner musi się także postarać ..Doznania i satysfakcja ogromna , taki ,,odlot do nieba"

-------------------------

comyrobimy

Nie wiedziałem, że Arystoteles pisał w latach 70 ubiegłego wieku.
Cóż człowiek uczy się całe życie. Tylko redaktorzy GW okazują się być oporni.

-------------------------
Gosc: rudzielec

20 lat byłam żoną.....nigdy nie miałam orgazmu z wytryskiem......od roku jestem kochanką ......i mam zawsze, na każdym spotkaniu z NIM :) ....wnioski wyciągnijcie sami . Pozdrawiam, rudzielec

--------------------------
Gość: ev-ik

Jetem kobietą, która ma regularne wytryski. Czynnikiem koniecznym jest satysfakcjonujący seks i właściwe pieszczoty, kiedy partner nie podnieci mnie odpowiednio, z pełnym zaangażowaniem jest orgazm, ale bez wytrysku. Natomiast namiętny partner i dobry seks gwarantują wielokrotny orgazm, z coraz obfitszym wytryskiem. Wytrysk jest na tyle obfity, że zabezpieczający ręcznik jest cały mokry. Proszę więc nie negować faktu wytrysku u kobiety. Jest to źródło dodatkowych przeżyć seksualnych, wzmagające doznania i siłę orgazmu. Dla mężczyzny także.

=======================

Wytrysk kobiety: czy warto o niego walczyć?




Chociaż pisał już o nim Arystoteles, jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nawet przez lekarzy bywał mylony z nietrzymaniem moczu. Dopiero późniejsze badania ostatecznie potwierdziły, że istnieje, jest objawem pełnego orgazmu, dostępnego dla kobiet akceptujących swoją seksualność i odpowiednio stymulowanych. Wciąż jednak niewiele o nim wiadomo i niekoniecznie staje się źródłem radości dla dwojga. Niesłusznie!

Przed laty kobiety, które przeżyły orgazm zakończony wytryskiem, mimo odczuwania niepowtarzalnej satysfakcji, nie umiały zapanować nad skrępowaniem, a nawet zażenowaniem. Nie dość, że płyn uznawano za mocz, to jeszcze krążyły mity o wytryskach kobiecych spotykanych jedynie w przypadku obojnactwa. Dzisiaj taka "fontanna" staje się oczekiwanym elementem w seksie. Potwierdza bowiem, które kobieta doświadcza bogatego spektrum seksualnych rozkoszy, a jej partner jest znakomitym kochankiem. Wytrysk u kobiety to generalnie skutek umiejętnych pieszczot.

Mówienie o "fontannie" to jednak przesada. Płynu na ogół nie jest zbyt wiele (podobnie, jak przy wytrysku męskim), bo zazwyczaj zaledwie kilka mililitrów, chociaż ponoć zdarzają się wyjątki. Zarazem jednak trudno go nie zauważyć, skoro potrafi dosłownie "wystrzelić" na 20 cm (w wyniku rytmicznych skurczów pochwy). Twierdzenie, że bez wytrysku partnerki nie ma w pełni udanego seksu, również nie jest prawdziwe. To bonus, ale i bez niego może być fantastycznie.

Tajemniczy płyn

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...zyc_.html#TRCuk

NEVIL - Wto Sie 26, 2014 22:27


Łechtaczka - klucz do kobiecego orgazmu




Jest zaskakująco podobna do penisa, a zarazem bardziej wymagająca. Co dziesiąta Europejka nawet nie wie, że ją ma. Tymczasem według seksuologów bez odpowiedniej stymulacji łechtaczki szanse na rozkosz są mizerne.

Kiedy płód kończy zaledwie sześć tygodni z tzw. guzka płciowego u przyszłych chłopców tworzy się miniaturowy penis, a u dziewczynek łechtaczka (łac. clitoris). Po trzech miesiącach ciąży, na dobrym sprzęcie USG, lekarz może wstępnie ocenić, jakiej płci będzie oczekiwany potomek. Wyraźne, nie budzące już wątpliwości różnice między penisem, a łechtaczką, są widoczne ok. 17. tygodnia ciąży. "Dorosła", przeciętna łechtaczka ma trzon ok. 2 cm długości, z dwoma ciałami jamistymi, zakończony żołędzią średnicy 4 mm, pokrytą napletkiem. Czyli można powiedzieć, że jest takim specyficznym mikropenisem. Czasem niekoniecznie "mikro". Zbyt dużymi łechtaczkami przejmują się szczególnie Amerykanki. Z przyczyn estetycznych aż 20 tysięcy kobiet rocznie poddaje się w USA zabiegowi zmniejszenia clitoris. Niektóre źródła mówią nawet o 100 tysiącach. Aż trudno sobie wyobrazić podobne działania wobec penisów u płci brzydszej.

Zasadnicze różnice

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...u.html#TRrelSST

NEVIL - Czw Sie 28, 2014 20:45

Komentarz:

~pszczolka

Prawdziwa miłość jest jak prawdziwy ogień. Nie igrajcie z Nią bo okrutnie się poparzycie. I zgadzam się, że jak się kocha prawdziwie, to ten ogień nigdy nie zgaśnie. A jak zgaśnie, to znaczy, że to nie była żadna miłość, a powierzchowne zauroczenie, które przemija z prędkością światła.
====================

"Nie dzisiaj, boli mnie głowa". Jak radzić sobie z brakiem ochoty na seks?


Nie masz dzisiaj ochoty na seks, ale czujesz presję partnera, więc po chwili ulegasz, bo wygrywają wyrzuty sumienia. Nie chcesz sprawić ukochanej osobie przykrości, a do tego masz pewne poczucie obowiązku. Dosyć tego! Radzimy, jak przywrócić w związku dawny ogień.




Jak wykazują badania, kobiety częściej przyznają się do braku ochoty na seks, jednak - choć rzadziej - także mężczyznom doskwiera ten problem. Nie należy go lekceważyć. Tłumaczenie się bólem głowy, brakiem czasu czy zmęczeniem może być tylko przykrywką dla poważnych problemów. Zdarza się, że spadek libido i rozluźnienie intymnej relacji doprowadzają do kryzysu w związku.

Gdy zjada cię stres


Wśród najczęstszych powodów braku ochoty na seks są m.in. stres w pracy, przemęczenie, rutyna i pogorszone samopoczucie. Problemy na gruncie zawodowym potrafią szybko i skutecznie ochłodzić relacje w łóżku, co w dłuższej perspektywie odbija się negatywnie na związku.

Zmęczony organizm, chcąc normalnie funkcjonować, skupia większość energii na podstawowym funkcjonowaniu, przez co na dodatkowe czynności już jej nie wystarcza. Zwolnij! Przypomnij sobie, co jest dla ciebie najważniejsze i czy na pewno godzisz się na to, by praca i schematyczna codzienność rujnowały twoje życie osobiste.

Wrzuć na luz! Spokój i odpoczynek sprawią, że znów nabierzesz ochoty na wspólne igraszki. Jeśli jednak nadal będziesz czuć wyczerpanie i przygnębienie, a do dolegliwości dołączą zaburzenia snu, skonsultuj się ze specjalistą.

Burza hormonów

U kobiet istotną przyczyną spadku libido są często zaburzenia gospodarki hormonalnej. Zdarza się to m.in. przy cukrzycy, zespole policystycznych jajników i menopauzie. Porozmawiaj z lekarzem. Endokrynolog lub ginekolog skieruje cię na odpowiednie badania, by ustalić, co jest nie tak.

Przyczyną może też być niewłaściwie dobrana antykoncepcja hormonalna, ciąża oraz strach przed nią. Także tutaj lekarz rozwieje wszelkie wątpliwości. Jeśli powodem jest zły dobór antykoncepcji - przepisze coś innego. Dobierając odpowiednie środki rozwieje również twoje wątpliwości dotyczące ryzyka zajścia w ciążę.

Wahania libido podczas ciąży są normalne. Mimo, że nie ma przeciwwskazań dotyczących aktywności seksualnej w tym okresie, wiele kobiet z niej rezygnuje. Zazwyczaj po porodzie wszystko wraca do normy, czasem ten stan utrzymuje się dłużej, może być to związane z regeneracją organizmu i zmęczeniem związanym z opieką nad dzieckiem.

To mija, jednak dobrym rozwiązaniem będzie odciążenie partnerki i podkreślanie, że nadal jest kobieca i pociągająca. Drobny prezent, kwiaty, komplementy. Diabeł tkwi w szczegółach, a w końcu to on powinien obudzić się w ukochanej!

Jak rozpalić ogień?


Początek niech będzie banalny - zacznijcie od rozmowy, wymiany uwag. Powiedzcie wprost, co wam przeszkadza, licząc się z możliwą krytyką. Wykażcie się cierpliwością, zrozumieniem. Postawcie się na miejscu partnera. Związek to sztuka kompromisów. Jeśli uznacie, że nie poradzicie sobie sami, warto wybrać się do seksuologa, jeśli jednak postanowicie sami o siebie zawalczyć, nie zapomnijcie o sprawdzonych niezbędnikach.

Na początek - gra wstępna. Puśćcie wodze fantazji i na nowo uczcie się mapy swoich ciał, podzielcie się fantazjami seksualnymi, poeksperymentujcie!

Zapomnijcie o rutynie i spróbujcie czegoś nowego, może to być seksowna bielizna, zabawki erotyczne, żele intymne i do masażu, albo zbliżenie w nietypowym miejscu. Zaszalejcie, dreszczyk emocji gwarantowany!

Na co dzień warto pamiętać o drobnych gestach. Pocałunek, dotyk, komplement - takie małe przerywniki pomogą wam zbliżyć się do siebie i na nowo odkryć radość z bycia razem.

źródło: http://www.styl.pl/raport...ampaign=firefox

NEVIL - Czw Sie 28, 2014 21:10

Ktoś kiedyś powiedział, że sprężyną większości ludzkich działań, są sex i pieniądze. I z tym się należy zgodzić... :-)
NEVIL - Wto Wrz 09, 2014 11:28

Komentarze:

irekmm

Proponuje 25 lat więzienia za demoralizowanie pod osłoną "nauczania religii".

-----------------------

ginztonickiem

Komitet Stop pedofilii wykorzystuje nośną nazwę do propagowania jedynego słusznego poglądu kościoła katolickiego. Członków (sic) tego komitetu powinno się zbadać psychiatrycznie bo takie obsesyjne zajmowanie się seksem świadczy o jakiś zaburzeniach.

------------------------------

gadzina_polska


Przecież ten projekt ma tylko jeden cel - niedopuszczenie do tego, żeby dzieci które dostaną się w łapska księdza-pedofila wiedziały co im grozi i jak mają się w takiej sytuacji zachować.

=====================

2 lata więzienia za "demoralizowanie pod osłoną edukacji seksualnej"? Projekt ustawy trafił do Sejmu




Karę do 2 lat więzienia za zachęcanie nieletnich do zachowań seksualnych przewiduje obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego, którym zajmie się na najbliższym posiedzeniu Sejm. Zapisy te - wg autorów projektu - mają chronić dzieci przed demoralizacją i "seksualizacją".

Projekt trafił do Sejmu z inicjatywy komitetu "Stop pedofilii". Jego pełnomocnikiem jest Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro, który wcześniej m.in. podejmował próby zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.

Celem zaproponowanej nowelizacji jest "umożliwienie ścigania osób demoralizujących młodzież pod osłoną prowadzenia edukacji". W ocenie autorów zagwarantuje ona młodym ludziom ustawową ochronę przed demoralizacją. Komitet zebrał pod projektem 250 tys. podpisów.

Edukacja "faktycznie ułatwia pedofilom wykorzystywanie dzieci"?


Więcej: http://wiadomosci.gazeta....claw#BoxWiadTxt

Czytaj też: http://wiadomosci.gazeta....html#BoxWiadTxt

NEVIL - Pią Wrz 12, 2014 13:30

Komentarze:

morning.calm

"Za odrzuceniem projektu było 264 posłów, 169 było przeciwko, a sześć osób wstrzymało się od głosu."

PO, TR, SLD - nie sądziłem, że to napiszę, ale dziękuję!!! Dzięki temu, że ten absurdalny projekt nie przeszedł, gumki nadal będą legalne i mam ogromną nadzieję, że tych 169 posłów i posłanek nie będzie się już więcej rozmnażać rozsiewając swoją głupotę w naszym pięknym kraju.


-------------------------------------------

tymonek75


Średniowiecze na chwilę wpełzło z powrotem do swej nory....


============================

Sejm odrzucił projekt wprowadzający kary za edukację seksualną


Projekt przewidujący kary za edukację seksualną nie trafi do dalszych prac. Sejm odrzucił obywatelski projekt noweli Kodeksu karnego, który wprowadzał kary do 2 lat więzienia za propagowanie podejmowania przez małoletnich zachowań seksualnych.

Za odrzuceniem projektu było 264 posłów, 169 było przeciwko, a sześć osób wstrzymało się od głosu. Projekt trafił do Sejmu z inicjatywy komitetu "Stop pedofilii", który zebrał pod nim 250 tys. podpisów. Jego pełnomocnikiem jest Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro, który wcześniej próbował doprowadzić do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.

2 lata więzienia za "propagowanie..."

Projekt przewidywał zapis o karze do 2 lat więzienia lub grzywny za "publiczne propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletnich poniżej lat 15 zachowań seksualnych, lub dostarczanie im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań".

Celem noweli było "umożliwienie ścigania osób demoralizujących młodzież pod osłoną prowadzenia edukacji". Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu złożyły wczoraj kluby: PO, Twój Ruch i SLD. Poparły go PiS, PSL oraz Sprawiedliwa Polska. Wnioskowały o skierowanie go do dalszych prac w komisji.

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta....a_edukacje.html

NEVIL - Sro Wrz 24, 2014 18:03

Komentarze:

arcybiszkopt

zazdrosna ? czy co?

----------------------------

mario-z

Radna PiS jest większym OSŁEM niż te biedne osły.


------------------------------

paseo

I pomyslec ze w ZOO w Berlinie,w ogromnych klatkach cale stada malp kopuluja caly dzien w najwymyslniejszy sposob na oczach tysiecy zwiedzajacych z calego swiata i NIKOM to nie przeszkadza.Takich debili,takich szkodnikow jak Kaczynski i jego ludzie nie ma w zadnej opozycji na swiecie.Przekroczyli wszelkie granice idiotyzmu a szkody jakie wyrzadzili Polsce sa kolosalne

====================

Radna PiS interweniuje, więc osłom w zoo zakazano seksu


Osłom z poznańskiego zoo zakazano seksu, bo matki nie chcą, by kopulowały na oczach ich dzieci. O Poznaniu znów zrobiło się głośno. Ale czy o taką promocję nam chodzi?

- Po pierwszym artykule pomyślałem: dobry żart. Ale potem okazało się, że to prawda. Nic dodać, nic ująć - Monty Python! - śmieje się radny SLD Tomasz Lewandowski.

Zwierzęta rozdzielono siatką

Chodzi o historię Napoleona i Antoniny, pary osłów ze starego zoo. Z synem Tadeuszem żyli spokojnie aż do wtorku, kiedy to na stronie epoznan.pl pojawiły się niepokojące informacje: matki małych dzieci skarżą się, że osły kopulują na oczach ich pociech. Interwencję w tej sprawie podjęła radna PiS Lidia Dudziak, a p.o. dyrektora ogrodu Leszek Antkowiak zapewnił, że więcej takie sytuacje się nie powtórzą.

Następnego dnia pod bramą zoo pojawiła się ekipa telewizyjna. Osiołki przez cały środowy ranek gwiazdorzyły na antenie tvn24. Nie są już razem. Zostały rozdzielone siatką.

W internecie roi się od komentarzy. Internauci nie pozostawiają na radnej PiS i jej partii suchej nitki: "PiS wróci do władzy i zrobi porządek. Zwierzęta będą chodzić w majtkach". "Im nie potrzeba kopulacji. PiS rozmnaża się przez dzielenie, jak dżdżownica. Mamy już PiS, SP i PJN". "Najlepszy kabaret w Europie. Nawet prezydent Białorusi nie może się tu z niczym równać".

Ja bym nie interweniował, ale...

Próbowaliśmy w środę skontaktować się ze sprawcami zamieszania, ale się nie udało. Radna nie odbierała telefonu, Antkowiak natomiast wyjechał w delegację. A nikt inny, jak twierdzi sekretarka, nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zakazano osłom seksu. Ma wrócić w poniedziałek.

Inni radni telefon odbierali. Szymon Szynkowski vel Sęk, szef poznańskiego klubu radnych PiS, był wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. - Ludzie zgłaszają się z różnymi rzeczami, do mnie kiedyś przyszła na dyżur pani z maszynką do mięsa, chciała, bym jej rozkręcił, no to rozkręciłem - opowiada Szynkowski vel Sęk. Dodaje jednak, że radny może przecież odmówić interwencji. - Ja bym w sprawie osłów nie interweniował, bo nie uważam się za specjalistę od ich seksualności - śmieje się radny.

To prawda, od seksualności zwierząt w PiS są inni specjaliści. Kilka lat temu zasłynął radny Michał Grześ. W słoniu z poznańskiego zoo rozpoznał geja, czym rozsławił zarówno zwierzę, jak i siebie na cały świat. Pisały o nim gazety w Ameryce, Wielkiej Brytanii, Rosji i Chinach.

Jeszcze radną mam karać?


Do tej pory ciężko było znaleźć poznańską sprawę, która poruszyłaby mieszkańców całego globu. Teraz szansę mają osły, ale czy to dobrze? - Żarty żartami, ale jest to żenujące. Słoń gej, osły, odwołanie spektaklu "Golgota Picnic". Tej głupoty nie da się zmyć żadną krzykliwą kampanią promocyjną. Mam świadomość, że żyjemy w mieście nieco konserwatywnym, ale trzeba mieć umiar - mówi Lewandowski z SLD.

Czy radnej Dudziak grożą jakieś konsekwencje? Szef klubu PiS twierdzi, że już z nią rozmawiał i na tym się skończy. - Wystarczy, że osły są ukarane. Jeszcze radną mam karać? - pyta z uśmiechem.

I na tym właściwie sprawa mogłaby się skończyć, gdyby nie fakt, że przez interwencję Dudziak osły naprawdę cierpią. - Jeżeli kopulacja nie ma mieć miejsca, to jest możliwość rozdzielenia zwierząt, ale muszą być daleko od siebie i się nie widzieć, inaczej wariują, mogą stać się agresywne, zwłaszcza samce - mówi dr Iwona Janczarek z katedry hodowli i użytkowania koni Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Uważa, że nie powinno się zamykać dzieciom oczu w takich sytuacjach: - Jeżeli człowiek ma jakoś przebrnąć przez swoją seksualność, to gdy przejdzie przez seksualność osła, to może potem będzie łatwiej - mówi.

Internauci spieszą z pomocą

Już wkrótce poznańskie zoo będzie miało nowego dyrektora. 1 października stanowisko obejmie wybrany w konkursie Aleksander Niweliński, dotychczasowy dyrektor zoo w Płocku. Dziwi się z takiej interwencji. Jak tłumaczy, w zachowaniu osłów nie ma nic niewłaściwego, a obowiązkiem ogrodu jest stworzyć zwierzętom możliwość zachowania się zgodnie z instynktami. - Jeżeli osiołki chcą się rozmnażać, to świadczy to o ich dobrym stanie, a więc o dobrej pracy ogrodu, a obowiązkiem pracowników ogrodu jest tłumaczyć takie zachowania zwierząt - mówi Niweliński. Dodaje jednak, że rozród zwierząt udomowionych trzeba kontrolować, bo potem trudno znaleźć miejsce dla młodych, ogrody zoologiczne nie są nimi zainteresowane. Zapewnia, że jak już będzie w Poznaniu, to przyjrzy się tej sprawie.

Na razie na ratunek osłom spieszą internauci. Na stronie petycjeonline.pl pojawiła się petycja "Zwróćcie wolność osiołkom z zoo na Jeżycach". Podpisało ją do środowego popołudnia już kilkaset osób.

źródło + video: http://poznan.gazeta.pl/p...ml#BoxSlotI3img

Czytaj też 25.09.14 - http://poznan.gazeta.pl/p...ml#BoxSlotI3img

NEVIL - Czw Wrz 25, 2014 18:06

C.d. w powyższym temacie... :-)
================================

Te zwierzęta powinny unikać radnej Dudziak


Kopulujące publicznie osły to nie jedyne zagrożenie dla porządku publicznego i potencjalne zgorszenie, które czyha na odwiedzających poznańskie Zoo. Zwierzęta zastawiają na nich wiele innych pułapek związanych z ordynarnym seksem. By chronić wszystkie poznańskie matki, Zoo będzie musiało wyeliminować ze swoich zwierzyńców i nigdy nie sprowadzać do Poznania także inne gatunki, gorszące i nie znające żadnych hamulców. Poznańską radną PiS Lidię Dudziak, która zaalarmowała ZOO o niecnych praktykach osłów (przez co parę rozdzielono) ostrzegamy, przed innymi gatunkami. Dla samych zwierząt też będzie lepiej chować się przed radną

Lwy to świnie




Przerażające jest to, że właśnie król zwierząt, który powinien świecić przykładem i cnotliwością jest jednym z największych świntuchów w świecie. Mało kto wie, że po afrykańskich sawannach chodzą stada prawdziwych erotomanów. Samce lwów najpierw toczą krwawe walki o samice, a następnie kopulują z nimi bez wytchnienia, nawet do 50 razy dziennie! Mało tego, naukowcy, którzy je badają, stawiają tezę, iż robią to także dla przyjemności. Z jednej strony - pogratulować, z drugiej - nie wpuszczać do żadnego szanującego się Zoo!

Więcej: http://poznan.gazeta.pl/p...ej_Dudziak.html

NEVIL - Pią Paź 03, 2014 22:17

Seks, kasa i praca - jak na siebie wpływają?




Im dłużej pracujesz, tym mniej ci się chce kochać? Wysokie zarobki to zwiększone szanse na udane pożycie? Wyniki badań naukowych dotyczące seksu i pieniędzy niekoniecznie potwierdzają te potoczne opinie. Zarazem polskie wnioski niejednokrotnie mocno odbiegają od innych.

W Polsce niełatwo znaleźć kogoś niezadowolonego z seksu. Z sondaży społecznych prowadzanych od 1997 roku wynika, że to jeden z wyższych wskaźników naszego optymizmu. Aktualnie ponad 90% rodaków wyraża pozytywną opinię o tej sferze swojego życia. Pod tym względem przodujemy w całej Europie. Deklarujemy także bardzo dużą częstotliwość stosunków: ponad 75% Polaków twierdzi, że kocha się przynajmniej raz w tygodniu i w tym zakresie wyprzedzają nas wyłącznie Grecy.* Naprawdę jest tak dobrze, czy może wszyscy kłamią?

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog od lat badający nasze zachowania seksualne, przekonuje jednak, że niekoniecznie jest tak dobrze, jak twierdzimy: "Mimo że seks jest dla Polaków ważnym elementem życia, to już analiza indywidualnych biografii seksualnych wskazuje, iż często minimalizujemy nasze oczekiwania. W Polsce ciągle przekazywanie własnych potrzeb, uczuć i oczekiwań związanych ze sferą erotyzmu stanowi dużą trudność". Bardziej otwarte i świadome znaczenia możliwości zaspokojenia własnych potrzeb są osoby lepiej wykształcone, zadowolone z zarobków i mające więcej okazji, by to zrobić, np. podczas służbowych wyjazdów.

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/..._.html#BoxLSTxt

NEVIL - Pią Paź 10, 2014 11:59


Bezpieczny seks jest zdrowy. Mamy na to przynajmniej 7 dowodów


Seks bez celów prokreacyjnych? To też ma sens! Nie chodzi jedynie o hedonistyczne walory. Fizyczna bliskość to prawdziwe lekarstwo. Są na to naukowe dowody! Wpływa pozytywnie niemal na wszystkie narządy. Zatem, jeśli obawiasz się przeziębienia, dopada cię zmęczenie, wilczy apetyt na słodycze lub zakupy, po prostu postaw na zdrowie!

Spontaniczność zabezpieczona



Seks można by spokojnie przepisywać na receptę, gdyby nie fakt, że czasem staje się źródłem poważnych problemów, w tym zdrowotnych. Jeśli nie miał służyć ciąży, a skończył się właśnie nią, nietrudno sobie wyobrazić konsekwencje. Nawet jeśli nie jest to dramat I "dacie sobie radę", bywa, że takie konsekwencje zabijają seksualną spontaniczność na lata.

Zatem, nim zaczniesz czerpać ze źródła rozkoszy i zdrowia, warto dowiedzieć się jak najwięcej o najnowszych, skutecznych metodach antykoncepcyjnych. CZYTAJ

Choroby przenoszone drogą płciową nie odeszły do lamusa, jak chcemy wierzyć. HIV wciąż zabija, kiła rządzi.

Jedyny sposób, by uniknąć problemów, to wzajemnie wierny partner, chociaż brzmi to tak niemodnie. Wiele można poprawić w kwestiach bezpieczeństwa używając prawidłowo prezerwatywy.

A potem to już tylko cieszyć zdrowotnymi zaletami seksu. Jest ich co najmniej 7...

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...niej.html#TRCuk

NEVIL - Pią Paź 10, 2014 12:13


Gdy kobieta kupuje seks, rozmowa z TaoMen, masażystą tantrycznym proponującym usługi seksualne


"Jeśli kobieta ma kłopot z osiąganiem orgazmu, próbuję jej w tym pomóc. Prowadzę ją do orgazmu, a jeśli ma ochotę na kolejne spotkania uczę ją, jak osiągać orgazm wielokrotny i orgazm z wytryskiem. Wiele kobiet nigdy nie doświadczyło takiego orgazmu, a o nim marzy" - mówi TaoMen. Z chłopakiem, który proponuje usługi seksualne rozmawiamy o tym, co może dać kobiecie.




Więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...0,16621134.html

NEVIL - Pią Paź 24, 2014 18:33

Komentarze:

~żona :

"Nasz" kurs miał kilka ciekawych "elementów".
- zajęcia o planowaniu ciąży prowadziła tzw. stara panna ( grubo po 50)
- inne pogadanki na temat rodziny - osoba ROZWIEDZIONA ( przyjeżdżała z daleka chyba by ukryć ten fakt, ale i tak się nie udało)
- jeden z kursantów (dwukrotny wdowiec) mial ponad 75 lat, proboszcz nie zgodził się go zwolnić z zajęć.
Mieliśmy naprawdę niezły ubaw. I to była jedyna pozytywna rzecz wyniesiona z tych szkoleń

-------------------------

~to wydziwianie


: Prawdą jest że duchowni maja obsesję seksualną, to jakieś uczulenie. Im się naprawdę wszystko z seksem kojarzy i to grzesznym. A co do prokreacji to czegokolwiek by na ten temat nie uczyli, w praktyce życiowej wygrywa zwyczajna stara poczciwa prezerwatywa i nie ma rady. Stara jestem i nie rozumie protestów na ten temat. Bo jeśli chodzi o antykoncepcję ;hormonalną wczesnoporonna to jestem w stanie jakoś zrozumieć. Obojętnie jak nazwiemy to co się zaczyna po połączeniu plemnika z jajem jest to ZYCIE . Ale Prezerwatywa? To tylko niedopuszczenie do połączenia plemnika z jajem, że pominę ile jest naturalnych poronień bardzo wczesnych a których kobieta nawet nie zauważa bo to tylko obfitsze krwawienie i to nie zbyt długie. A poza tym - w końcu ile można mieć dzieci. Znam rodziny wielodzietne i to nie biedne i patologiczne ale bogate, gdzie dzieci się wykształciły i znakomicie usamodzielniły ale takich rodzin jest mało i nie miejmy złudzeń że w czasie kryzysu i bezrobocia ludzie będą się pchać w mnogie rodzicielstwo

------------------------------

~Piekielny Rysio :

Podczas spowiedzi przedślubnej młoda narzeczona wyznaje księdzu:
- Zgrzeszyłam dwa razy ze swoim narzeczonym -
- Córko, twój narzeczony mówił mi że zgrzeszyliście raz. -
- Tak drogi księże, ale on zapomniał że przecież będziemy jeszcze wracać z kościoła. -

-----------------------------

~Dzid-emeryt :

ma szkolić przyszłych małżonków ksiądz , trochę poczytał i myśli że wie wszystko najlepiej .A już jeśli jest porządnym księdzem, to czyżby najlepiej wie o seksie i współżyciu przyszłych małżonków.Raczej nie ma doświadczenia, a co to za nauczyciel bez praktyki

=======================

Fikcje przedmałżeńskie. Jak Kościół przygotowuje do sakramentu małżeństwa?


Kiedy w Wa­ty­ka­nie uczest­ni­cy Sy­no­du dys­ku­to­wa­li m.​in. nad kon­dy­cją chrze­ści­jańskich małżeństw, po­sta­no­wi­liśmy spraw­dzić, jak zo­sta­ły one przy­go­to­wa­ne do sa­kra­men­tu.



Na wiele par, które opowiedziały nam o swoim udziale w naukach przedmałżeńskich, zadowolona była jedna. Reszta mówiła o podejściu „byle zaliczyć” i o tym, że kwestia płodności dominowała nad duchowością. O tym, co uczestnicy katechez przedmałżeńskich (nazywanych także kursami lub naukami) usłyszeli, zobaczyli, przeczytali i przećwiczyli, a także, o co pytali i z czego byli odpytywani - pisze w najnowszym numerze „Tygodnika” Anna Goc.

Bohaterowie reportażu usłyszeli od księdza prowadzącego katechezy m.in. definicję małżeństwa; dostali liczne wskazówki: „Jeśli dziewczyna nie chodzi do kościoła, to po ślubie musi pan wziąć ją na ręce i zanieść przed ołtarz. Najlepiej, jeśli zacznie pan robić to już teraz”; były też porównania: „Jeśli ktoś zakłada prezerwatywę przed aktem miłości z żoną, to tak jakby przed podłubaniem sobie w oku założył lateksową rękawicę”.

Więcej: http://tygodnik.onet.pl/w...alzenstwa/wk9sd

NEVIL - Nie Paź 26, 2014 17:34

Golenie miejsc intymnych? Mieszkańcy Pruszkowa zdecydowanie: "Nie wyobrażam sobie nie golić"


Mimo, że owłosienia mamy na sobie oraz mniej (przynajmniej z ewolucyjnego punktu widzenia), coraz bardziej nam przeszkadza. Golimy nogi, pachy, czasem klaty, no i oczywiście okolice intymne. Jako, że jest to miejsce niezwykle delikatne, sprawa jest bardzo osobista, a dostępnych technik całe mnóstwo. Jak zwykle byłyśmy ciekawe opinii przechodniów. Dlatego, tym razem w Pruszkowie, zapytałyśmy o to, co myślą na temat golenia miejsc intymnych? Z jakiego powodu powinno, bądź nie powinno się włosy stamtąd usuwać? Jeśli tak, to jakie techniki są ich zdaniem najlepsze? I czy mają swoje ulubione fryzury? Golić się czy się nie golić, porozmawiać zawsze warto, zwłaszcza, że otwartość rozmówców była tym razem tak duża, że zawstydziła nawet Dellfinę.

'Seks w małym mieście' to cykl, w którym o intymności rozmawiamy z mieszkańcami mniejszych miejscowości. O co tym razem zapyta Dellfina? Przekonajcie się sami. Pozostałe odcinki zobaczysz tutaj

źródło+ video: http://lula.pl/lula/10,90...cydowanie_.html

NEVIL - Nie Paź 26, 2014 18:18

Komentarz:

gość

No dobra, przyznam się. Jestem psychologiem.
I od wielu lat uważam, że nic tak nie szkodzi tej dziedzinie jak cała masa znanych ekspertów pier... głupoty, od których neurony każdego myślącego człowieka zwijają się ze wstydu.
A sporą winę za to ponoszą dziennikarskie miernoty, których nie stać na podjęcie bardziej merytorycznej rozmowy. Wałkują więc te swoje tematy o d... Maryni - komu Marynia dała, czemu nie dała, czy lepiej byłoby, jakby dała, czy Marynia woli po ciemku, czy zapalenie światła zniszczy psychikę Maryni itd.
Każdemu - i mówię to z pełnym przekonaniem - "znanemu psychologowi" należy odebrać dyplom. Przez ich pierniczenie ta dziedzina wydaje się być na poziomie wróżek z TV. A tak nie jest. Ma wiele wad, ale jednak stara się być nauką empiryczną, a nie wróżeniem z fusów.


=============================

Maria Rotkiel: Zdrada, brak ochoty na seks - z tymi problemami spotykam się na co dzień [KOBIECYM OKIEM]


Presja bycia zawsze szczęśliwym ma negatywny wpływ na nasze życie - przekonuje znana psycholożka. Tłumaczy też, jak radzić sobie z depresją ciążową i porodową, oraz przekonuje, że nie warto być 'perfekcyjną panią domu'. Sama ma dom pełen zwierząt, w którym mieszka z partnerem i wychowuje małe dziecko. Nie jest idealna i nam też odradza bycie idealnymi.

W każdym odcinku cyklu 'Kobiecym Okiem' Natalia Hołownia rozmawia w naszym studiu z przedstawicielami show-biznesu na temat ich pracy, pasji czy życia prywatnego. Co tym razem zdradzą gwiazdy? Zobacz więcej odcinków cyklu Kobiecym Okiem.

źródło + video: http://lula.pl/lula/12,12...lotI3img#CukVid

NEVIL - Wto Gru 09, 2014 18:12

Ciesz się seksem




"Pomyśl o tym, czego chcesz. Zastanów się, czego pragniesz, i wyciągnij po to rękę" - zachęca Joanna Keszka. W książce "Grzeczna to już byłam" obala mity dotyczące seksu, zachęca do bawienia się nim i podsuwa pomysły na to, jak poprawić to, co się dzieje w łóżku. Oto fragmenty jej podręcznika dla kobiet, które chcą się cieszyć seksem.

Więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...imer=1#BoxLSTxt

NEVIL - Pią Gru 12, 2014 12:07

Komentarz:

zdybka

A jednak, mamy inteligentna nauczycielke i rozsadnych rodzicow, ktorzy nie boja
sie kosciola. Moje gratulacje.


======================

"Proszę pani, jak smakuje sperma?". Dobry nauczyciel WDŻ bez problemu znajdzie odpowiedź




- Wychowanie do Życia w Rodzinie to nie religia, dzieci nie lubią kazań. Na tych zajęciach zamieniam się w ich przyjaciela - mówi Iwona Jachnik, nauczycielka WDŻ z poznańskiego gimnazjum. W ciągu kilku miesięcy przekonała pół szkoły do zajęć, na które wcześniej chodziły pojedyncze osoby.


Grupa Edukatorów Seksualnych "Ponton" przedstawiła w ub. tygodniu wyniki badań na temat edukacji seksualnej w szkołach. Organizacja zapytała 3,3 tys. osób w wieku od 11 do 30 lat o doświadczenia związane z przedmiotem WDŻ (wychowanie do życia w rodzinie). Okazało się, że zajęcia te wciąż są dalekie od ideału. Najczęściej mają formę suchego wykładu, nauczyciele są słabo przygotowani, brakuje też nowoczesnych podręczników. Nie ma więc co się dziwić, że dzieci wolą się wypisać z nudnych, nieobowiązkowych zajęć i spędzić ten czas w inny sposób.

Na szczęście zdarzają się wyjątki. Iwonie Jachnik, nauczycielce z gimnazjum nr 22 w Poznaniu, udało się przekonać gimnazjalistów, że warto chodzić na WDŻ. W ub. roku na zajęcia chodziły pojedyncze osoby, w tej chwili uczęszcza na nie pół szkoły.

LUDMIŁA ANANNIKOVA: Jedna z uczennic, która zgodziła się wypełnić ankietę dla Pontonu, usłyszała od nauczycielki, że "najlepszą antykoncepcją jest aspiryna trzymana między kolanami, bo jak dziewczyna nie rozkłada nóg, to nie ma problemu".

IWONA JACHNIK, nauczycielka WDŻ w gimnazjum nr 22 w Poznaniu: Naprawdę? Straszne!

Z czego wynika taka postawa nauczyciela?

- Ze zwykłej złośliwości, a może z niechęci zderzenia się z tematem. Seks w naszym społeczeństwie wciąż jest przecież tematem tabu.

Ale czy nauczyciel WDŻ nie powinien być przygotowany na trudne pytania?


Więcej: http://wyborcza.pl/1,7547...czyciel.html#MT

NEVIL - Czw Sty 08, 2015 17:42

~// do ~Mery:

każdemu na życzenie bo kobieta ZAWSZE ma prawo decydować czy zajdzie w ciąze czy nie. Nawet jeśli tylko pęknie jej prezerwatywa. Bo to kobieta ponosi konsekwencje ciązy na całe zycie. Poza tym środki antykoncepcyjne równiez są przez panstwo reglamentowane, wiele osób w ogóle nie ma dostepu do takich środków. Moze warto tu przypomnieć klauzulę sumienia którą popisuje sie część srodowiska lekarskiego oraz farmaceutów opowiadając dyrdymały jakoby tabletki antykoncepcyjne zabijały zarodki albo prowadziły do poronien-ograniczając tym samym drastycznie wolność wyboru swoich pacjentek. O idiotycznej doktrynie grzechu przez litość nie wspomnę.
W zasadzie o pełnej dostępności antykoncepcji można mówić jedynie w kwestii prezerwatywy która jak wiadomo nie jest skutecznym środkiem i nigdy nie ma pewności ze zadziała zgodnie z intencją i oczekiwaniem partnerów. Ludzie mają prawo decydować ile chcą mieć dzieci, czy stać ich na wychowanie i utrzymanie. Więc nie dorabiaj ideologii. Lepsze dziecko nie poczęte niż uduszone i zapuszkowane w beczce po kapuście.

=========================
Bruksela zdecydowała: pigułki "dzień po" będą dostępne bez recepty


Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska pod­ję­ła de­cy­zję, że pi­guł­ki "dzień po" będą do­stęp­ne bez re­cep­ty. Jak in­for­mu­je RMF FM, de­cy­zja do­ty­czy ta­ble­tek el­la­One, które za­po­bie­ga­ją ciąży nawet 5 dni po sto­sun­ku płcio­wym. Brak re­cept jest rów­no­znacz­ny z tym, że ko­bie­ty będą miały szyb­szy do­stęp do ta­ble­tek i zwięk­szy się ich sku­tecz­ność.



Preparat ma największą skuteczność, gdy zażyje się go 24 godziny po stosunku. Zezwolenie na sprzedaż leku bez recepty dotyczy wszystkich krajów Unii. Jak informuje RMF FM, jeśli jakiś rząd będzie chciał utrzymać sprzedaż na recepty, będzie mógł to zrobić.

Nawet jeśli Warszawa będzie wymagać recepty na tabletki ellaOne, Polki będą mogły kupić je bez recepty w innych krajach Unii Europejskiej.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...z-recepty/stl8h

Czytaj też: http://wiadomosci.onet.pl...z-recepty/bgb9d

NEVIL - Pon Sty 12, 2015 19:56

Komentarze:

pandzl

Jak przeczytałem czwarta płeć to w robocie wszystkie trzy płcie turlały się ze śmiechu. Tak się wszyscy trzęśli, że ktoś musiał sobie jedną ręką cycki a drugą jajka trzymać.



--------------------------------

vounsky

Jaka czwarta plec??? Chyba cos przegapilem...


=========================

Seks jest przereklamowany! Wolę czekoladę, ewentualnie zakupy! (18+)




Seks jest zdrowy, przyjemny, zapobiega depresji, a jednak nieraz dobrowolnie z niego rezygnujemy. 'Już mi się nie chce' - mówią ci, którzy endorfin i innych hormonów zadowolenia wolą dostarczać sobie inaczej niż w łóżku. Seksuolożka Iza Jąderek przekonuje, że rzadko tylko lenistwo stoi za naszym spadkiem libido. 'Seks w stałym związku to fizyczny objaw zaangażowania emocjonalnego, więc warto się zastanowić, czy za niechęcią do zbliżeń nie kryje się coś więcej' - przekonuje specjalistka. Przypomina, że seks ma ogromy wpływ na nasze zdrowie, a przyczyny spadku libido są różne: od źle dobranej antykoncepcji począwszy, poprzez cukrzycę, a na zaburzeniach przysadki mózgowej skończywszy. Szukajcie pomocy niekoniecznie w innych ramionach. Czasem pomaga szczera rozmowa. Ekspertka podpowiada też, jak sobie radzić po bolesnym rozstaniu, kiedy boimy się znowu próbować.

'Dobry seks' to cykl w którym Agnieszka Wirtwein-Przerwa i jej gość rozmawiają o zagadnieniach dotyczących ludzkiej intymności. Ciąża, związki, seks - w tym programie nie ma tematów tabu. Oglądaj, a na pewno dowiesz się czegoś nowego! Pozostałe odcinki cyklu znajdziecie tutaj

źródło + video: http://zdrowie.gazeta.pl/...wentualnie.html

NEVIL - Pią Sty 16, 2015 19:04

Komentarz:

~sbuj :

Wszystko co złe jest niestety grzechem i co do tego nie mam wątpliwości... Chciałbym jedynie dodać, że również grzechami są lubieżność z małoletnimi, pazerność na kasę, niesamowite kupczenie Bożymi Sakramentami i wyrokami Sądów Biskupich, pycha, wzniosłość itd... Ale niestety, jako szare żuczki my nie mamy możliwości wyspowiadania się u kolegi w sutannie i otrzymania od niego rozgrzeszenia, w zamian za wysłuchanie jego grzechów i też pobłogosławienia mu na drogę... Chciałoby się przypomnieć coś o pobielanych grobach, ale to przecież krytyka i zapewne od razu ekskomunika...
=======================

Zespół Episkopatu: stosowanie "pigułki dzień po" to ciężki grzech


Z punk­tu wi­dze­nia na­ucza­nia mo­ral­ne­go Ko­ścio­ła sto­so­wa­nie tzw. pi­guł­ki dzień po jest grze­chem cięż­kim - uwa­ża­ją eks­per­ci z ze­spo­łu bio­etycz­ne­go Epi­sko­pa­tu Pol­ski. Pod­kre­śla­ją, że pi­guł­ka ta nie jest le­kiem, a Pol­ska nie jest zo­bo­wią­za­na do wpro­wa­dze­nia jej bez re­cep­ty.

Komisja Europejska zdecydowała w ub. tygodniu, że środki antykoncepcji awaryjnej o nazwie ellaOne mogą być dostępne w krajach Unii Europejskiej bez recepty. Jak informowano, ostateczna decyzja, czy zezwolić na sprzedawanie tego produktu u siebie bez recepty, należeć będzie do władz krajów członkowskich.

Według polskiego resortu zdrowia KE nie pozostawiła w tej sprawie krajom członkowskim wyboru, jest to decyzja administracyjna i Polska musi się do niej dostosować.

Zespół Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski uważa, że "stosowanie tzw. antykoncepcji doraźnej otwiera drzwi do istotnej zmiany kulturowej postaw i relacji międzyludzkich: propaguje swobodę seksualną i brak odpowiedzialności za podejmowanie relacji intymnych, banalizuje seksualność człowieka, niszczy ideał wyłączności relacji między kobietą i mężczyzną oraz pozwala na uwolnienie się od odpowiedzialności za drugiego człowieka".

Według katolickich ekspertów "pigułka dzień po" jest preparatem bardzo inwazyjnym i niebezpiecznym dla rozwoju psychoseksualnego osób niepełnoletnich, dlatego obowiązkiem rodziców jest sprzeciw wobec dopuszczenia jej do swobodnego obrotu. Obowiązek ten - ich zdaniem - spoczywa także na politykach, którzy są katolikami.

W opinii ekspertów całkowicie niezgodne z prawdą jest twierdzenie o obowiązku Polski do wprowadzenia "pigułki dzień po" bez recepty i konsultacji z lekarzem. W stanowisku podkreślają podwójny mechanizm działania pigułki: przeciwowulacyjny oraz postowulacyjny, który prowadzi do wydalenia zarodka ludzkiego z ustroju matki i jego śmierć.

"Zespół ma świadomość, że wiele osób wątpi w rzeczywistą naganność stosowania tzw. pigułki dzień po, jednak wiąże się to z brakiem znajomości mechanizmu działania tego preparatu, treści obowiązującego prawa, a niejednokrotnie z brakiem wrażliwości na życie dziecka poczętego" - czytamy w stanowisku.

Decyzję w sprawie sposobu sprzedaży pigułki ellaOne Komisja Europejska podjęła na podstawie wydanej 21 listopada 2014 r. rekomendacji Europejskiej Agencji ds. Leków (EMA). Agencja wyjaśniła, że pigułki te mogą być "stosowane bezpiecznie i skutecznie bez potrzeby uzyskania recepty".

EllaOne to produkt antykoncepcyjny zawierający octan uliprystalu, przeznaczony do stosowania w przypadkach nagłych, aby zapobiec ciąży po odbyciu stosunku płciowego bez zabezpieczenia lub w przypadku, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła. Środek został dopuszczony do obrotu w UE w 2009 r.

Substancja czynna preparatu łączy się z receptorami progesteronu - hormonu, który wpływa na wystąpienie owulacji i przygotowanie wyściółki macicy do przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej. Działając na receptory progesteronowe preparat zapobiega ciąży, głównie zapobiegając owulacji lub opóźniając ją.

Według informacji EMA obecnie w większości krajów UE bez recepty dostępne są środki antykoncepcji awaryjnej zawierające lewonorgestrel, np. Norlevo, Levonelle, Postinor. Na receptę środki te dostępne są w Chorwacji, Niemczech, Grecji, na Węgrzech, we Włoszech i w Polsce. Z kolei na Malcie w ogóle nie są sprzedawane.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...ki-grzech/bd3sh

NEVIL - Sro Lut 11, 2015 18:57

Problemy w łóżku mogą być symptomem poważnych chorób.


źródło + video: http://vimeo.com/79379660

NEVIL - Sro Lut 25, 2015 19:52

Zapach intymny przeszkadza w seksie? "Naturalne wonie są przecież jak afrodyzjaki"[SEKS W MAŁYM MIEŚCIE]




Zapach, tak samo jak wygląd, czy głos jest naszym znakiem rozpoznawczym. Tak samo jest z naszym zapachem intymnym. I tu rodzi się pytanie, czy taki zapach partnera (bądź partnerki) podnieca czy przeszkadza w seksie? Czy może on nam po prostu nie pasować? Z czego to może wynikać? Oto co sądzą na ten temat mieszkańcy Sochaczewa.

Seks w małym mieście' to cykl w którym o intymności rozmawiamy z mieszkańcami mniejszych miejscowości. O co tym razem zapyta Delfina? Przekonajcie się sami. Pozostałe odcinki zobaczysz tutaj

źródło + video: http://foch.pl/foch/12,13....html#BoxVidImg

NEVIL - Sob Lut 28, 2015 21:09

Problemy ze sprawnością seksualną? Rozwiąż test i sprawdź, co ci grozi


Drogi mężczyzno w średnim wieku, zanim uznasz, że masz już swoje lata i dlatego coś nie gra w łóżku, idź do kardiologa, by sprawdził twoje serce. I rozwiąż test online. Sprawdź czy twoje problemy "łóżkowe" mogą skończyć się zawałem serca!



Drogie panie, jeśli wasz ukochany zbliża się do pięćdziesiątki i coraz rzadziej ma ochotę na bliskie spotkania w łóżku, nie podejrzewajcie go od razu o romans na boku. Tym bardziej, jeśli nie znika z domu na wiele godzin. Jeśli od łóżkowych szaleństw, które wcześniej lubił nawet bardziej od was, teraz wykręca się bólem głowy, nie obwiniajcie siebie o utratę atrakcyjności. Kocha was na pewno tak samo mocno, jak wcześniej i nadal mu się podobacie, i prawie pewne, że tak samo jak wcześniej ma ochotę na igraszki.


Problem w tym, że prawdopodobnie nie za bardzo może sprostać oczekiwaniom waszym i swoim. Stąd ten dystans. Kogo należy obarczyć winą za taki stan?

– Bardzo często miażdżycę – mówi dr hab. n. med. Dariusz Kałka, kardiolog z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Są badania, które pokazują, że zaburzenia erekcji wyprzedzają średnio o 38,8 miesiąca pierwszy zawał mięśnia sercowego.

Najpierw niteczki, potem grube tętnice

Miażdżyca to problem, który dotyka każdego, niezależnie od płci, ale niekorzystne jej efekty znacznie szybciej występują u mężczyzn niż u kobiet. Jak wyjaśnia kardiolog, miażdżyca pojawia się we wszelkich tętnicach typu mięśniowego w organizmie człowieka, a najbardziej newralgicznym miejscem, które atakuje najszybciej, są drobne naczynia krwionośne.

– Blaszki miażdżycowe, powiększając się do światła naczynia, utrudniają swobodny przepływ krwi. Miażdżyca stale postępuje i to jest bardzo niepokojąca cecha tej choroby – tłumaczy dr hab. Kałka. – Tego postępu miażdżycy nie czuć, nie widać, ale on się, niestety, dokonuje się cały czas.

No dobrze, ale jaki związek miażdżyca ma z zaburzeniami erekcji? Jak się okazuje – ogromny.

– Erekcja jest związana z działaniem bardzo małych naczyń krwionośnych. One mają średnicę około dwóch milimetrów. Dla porównania naczynia w mięśniu sercowym, w tym największe tętnice nasierdziowe – około 6-7 milimetrów. Gdy więc dochodzi do procesu zamykania naczyń, to wiadomo, gdzie stanie się to najpierw – w najmniejszych naczyniach, czyli u mężczyzn właśnie w naczyniach krwionośnych prącia. One są bardzo małe, więc najszybciej dochodzi w nich do utrudnienia przepływu krwi, co bezpośrednio przekłada się na dysfunkcję erekcyjną.

Od chwili, gdy miażdżyca pozamyka naczynia cieniutkie jak niteczki, do momentu, gdy zaatakuje szersze tętnice, mija zwykle kilka lat. Pacjenci Dariusza Kałki zazwyczaj nie są w stanie dokładnie powiedzieć, o ile wcześniej przed problemami z sercem mieli kłopoty natury seksualnej, ale przyznają, że mieli.

– Mężczyźni chyba po prostu wypierają ten fakt z pamięci. Nie chcą przyjąć, że coś jest z nimi nie w porządku w sferze seksualnej – tłumaczy lekarz. – Zwłaszcza gdy problem już się pojawił, ale jeszcze nie jest tak bardzo dotkliwy.

Wrocławski kardiolog zauważa, że wielu mężczyzn zbyt długo ignoruje sygnały, które powinny ich zaniepokoić. Panowie nieraz zauważają, że erekcja jest u nich gorsza, niż była wcześniej, ale dopóki pozwala odbyć stosunek seksualny, nie popadają w panikę, czytaj: nie zamierzają się przed kimkolwiek ani nawet przed samym sobą przyznawać, że coś nie gra i że trzeba poszukać pomocy. Tłumaczą sobie, że mają już swoje lata, a więc czasy świetności już za nimi. Są przekonani, że trudno też o wielkie szaleństwa, gdy od lat są z tą samą partnerką.

– Tymczasem ignorują pierwsze zaburzenia, polegające na zmianie twardości prącia – mówi lekarz.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclaws...grozi,id,t.html

NEVIL - Sro Mar 18, 2015 13:10

Czy internet wykończy burdele?


Nie zdusiły ich ani fale głodu, ani wybuchające epidemie syfilisu. A teraz branżę starą jak świat zmiata z jego powierzchni internet.



(...) Aż nastał internet. W nim żadnych zasad zawieszać na kołku nie trzeba. Nie ma ich, nie istnieją organicznie. Można tu uprawiać seks z własnym mózgiem. Nie ma strachu, nie ma wstydu. Można mieć, nie płacąc za każdą sztukę, dziwki hollywoodzkie, wysmakowane. Wrócić poniekąd do korzeni: w dawnych rzymskich burdelach specjalne stylistki myły, czesały i malowały dziewczyny przed każdym klientem. Można mieć też zgrzebne. Albo specjalne: grube, kalekie, chude, seksurynowe.

Internet stał się jak kiedyś paryski burdel dla artystów – seksazylem. Własnym, prywatnym. Każdy sobie może być burdelmamą. Nie trzeba bać się choroby złapanej od ponętnej Joli czy ognistej Samanty w parchatym bloku, w zgrzebnym mieszkaniu, w którym nie warto robić remontu, bo wynajęte i najmu niepewne.

Wchodzi się i jest się z Jolą czy Samantą, słowo w słowo, smakując te z nią słowa, dobitne, ostre, ważniejsze dla mózgu od zdawkowego dotyku ciała. Albo można mieć te Jole i Samanty na żywo z kamerkowego amatorskiego nagrania, jak wprost z własnego łóżka.

Burdele wciskają więc Jole i Samanty pod wycieraczki samochodowe, na przystankach, w poczekalniach: inwazja zdjęć rozkraczonych w bikini zaściela parkingi samochodowe. Ulice czerwonych latarni, kiedyś potęga, stają się coraz bardziej tylko atrakcją turystyczną.

Bronią się, jak mogą, spadkobiercy dawnych luksusowych przybytków. Francuski Dom Wszystkich Nacji oferuje pokoje udające statki i pociągi w ruchu. Do innych można wejść z partnerem i uprawiać seks z każdym, kto jest w środku i ma na to ochotę. W Pradze czeskiej kamery, za zgodą klientów, posyłają ich seks do internetu. Za wejście się nie płaci. W Kolonii zwraca się koszty wstępu, jeśli klient jest niezadowolony, i daje zniżki dla panów od 65 roku wzwyż.

W Japonii można kupić kąpiel w wannie z panią plus dodatkowo zapłacić za usługi szczególne. Istnieje tam również burdel z dziewczynami z gumy i lateksu. Wiele podstawia bezpłatne autobusy do dowożenia klientów, wprowadza all inclusive rozmaite atrakcje dodatkowe i za niewielką opłatą w godzinach mniejszego ruchu pozwala robić wszystko, na co tylko gość ma ochotę.

Tak dzielnie walczą. I pewnie przeżyją. Może do czasu, aż internet wyposaży Jole i Samanty w złudzenie czucia ciała i zapachu. Lecz wtedy znajdą pewnie jakiś inny sposób na przetrwanie. Może pójdą w zmasowany konfesjonał, w odbieranie od gości żalów na żonę i wredny świat: powszechna spowiedź burdelowa? To im wieszczą naukowcy – badacze prostytucji. (...)

Więcej: http://www.polityka.pl/ty...zy-burdele.read

NEVIL - Nie Kwi 19, 2015 21:28

Wieczne dziewice: spełnione bez seksu?


Pierwszy raz odłożyły na później, bo czekały do ślubu albo na księcia z bajki, albo zwyczajnie nie miały ochoty na seks. Ale gdy poszły na studia wszystkie koleżanki miały już "to" za sobą. A potem, po dyplomie, zaczęły czuć się jak ostatnie dziewice na ziemi. Czy rezygnując z seksu mogą być szczęśliwe?



Polki najczęściej tracą dziewictwo w wieku 17 lat. Większość z nich nie jest zadowolona z pierwszego razu, ale czuje się pod presją chłopaka, sytuacji, środowiska. Niektóre dziewczyny decydują się czekać dłużej. Ale z czasem coraz trudniej zdecydować się na ten krok. Czy dziewice, które zbliżają się do trzydziestki, mają jeszcze szansę na bliskość? Czy ich decyzja wynika z oziębłości? Przyzwyczajenia? Wstydu? "Opóźnianie inicjacji seksualnej może być związane z lękiem i wtedy upływ czasu może ten lęk utrwalać", mówi dr Michał Lew-Starowicz z Centrum Terapii Lew-Starowicz.

Zachować czystość

Alicja w liceum nie miała chłopaka. Dobrze się uczyła, chciała jak najszybciej zdać maturę i wyjechać z rodzinnych Wadowic na studia do Krakowa. Razem z rodzicami co tydzień chodziła do kościoła. Raczej z przyzwyczajenia niż z przekonania. To w końcu papieskie miasto. Gdy ksiądz grzmiał z ambony o zepsuciu, nie czuła się winna, bo przecież chciała zachować
czystość . Przynajmniej do pierwszego roku studiów.

– Kumple z klasy wydawali mi się strasznie niedojrzali. Moje przyjaciółki chciały trzymać się za rękę, całować, czegoś tam próbować, ale niekoniecznie były gotowe iść na całość. A oni stawiali ultimatum:
seks, albo do widzenia. Nie potrafiłam zrozumieć, jak mogą się godzić na takie traktowanie – opowiada Alicja. Ona, podobnie jak jej koleżanka Marysia, której zawsze podobali się starsi chłopcy, czekała na tego jedynego. I panicznie bała się wpadki, która mogłaby przekreślić jej ambitne plany.

Pod koniec czwartej klasy razem z Alicją zostałyśmy jedynymi dziewicami w klasie. A w każdym razie wszystkie koleżanki twierdziły, że mają to już za sobą. Dziś wydaje mi się, że to musiała być ściema – dopowiada Marysia, która zamieszkała z Alicją w wynajmowanym mieszkaniu w Krakowie. Gdy Alicja uczyła się do kolejnych kolokwiów na medycynie, Marysia cieszyła się studenckim życiem. Imprezy, alkohol, trochę trawy. Ale nigdy nie straciła świadomości na tyle, żeby dać się uwieść kolegom z roku. Dwudziestoletni przyszli prawnicy wydawali jej się zupełnie nieinteresujący. Co innego wykładowcy. Gdy zakochała się po uszy w młodym doktorze prawa karnego, nie zważając na różnicę wieku i sytuację na uczelni,postanowiła działać.

– Obcesowo odrzucił moje zaloty. Powiedział, że ma żonę, że co ja sobie wyobrażam, zagroził, że zgłosi to dziekanowi. Spanikowałam – opowiada Marysia, która od tego czasu poprzysięgła sobie, że nie chce mieć nic wspólnego z mężczyznami. W tym czasie Alicja coraz częściej narzekała na samotność. Zapisała się do Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Akademickiego. – Tam wszyscy byli tacy, jak ja – ambitni, pracowici, zdeterminowani. Zaczęłam znów chodzić do kościoła. Tym razem dla siebie, a nie po to, żeby rodzicom nie było wstyd przed sąsiadami. Razem z kilkoma koleżankami przysięgłyśmy czystość do ślubu – opowiada Alicja, której brak seksu nie wydawał się specjalnym wyrzeczeniem. Nigdy tego nie miała, więc nie czuła potrzeby sięgania po zakazany owoc. Marysi było jednak coraz trudniej.

Gdy po alkoholu dziewczyny wymieniały się doświadczeniami, zmyślała, przytaczając historie, które przeczytała w gazetach. Po kryjomu zaczęła ściągać filmy pornograficzne. Masturbowała się prawie codziennie. – Dla higieny – jak twierdziła. Na jednej z imprez w akademikach wygadała się Marcie, koleżance z roku. Tamta zareagowała zdziwieniem. Sama nie miała takich potrzeb. – Gdy moje koleżanki eksperymentowały, umawiały się na trójkąty, przygody na jedną noc, seks z dziewczynami, nie rozumiałam, o co całe to zamieszanie. Jasne, całowałam się wiele razy, trafiałam z chłopakami do łóżka, nawet chodziłam z niektórymi po kilka miesięcy. Ale za każdym razem, gdy to miało się wydarzyć, stwierdzałam, że po prostu tego nie czuję – opowiada Marta.

Przecież nie będę zmieniać swoich przekonań


Dziś wszystkie trzy są po studiach. Alicja kończy specjalizację z okulistyki, Marysia po aplikacji założyła kancelarię, Marta za chwilę zostanie sędzią. Osiągnęły sukces, mają oszczędności na kontach, chodzą na randki. Na trzy z jednym mężczyzną. Bo na tej trzeciej zazwyczaj zaczyna się mówić o seksie. Alicja wtedy mówi, że jest wierząca i czeka do ślubu. –
Przecież nie będę się wstydzić moich przekonań! Ale gdy widzę, jak robią wielkie oczy i pytają: to ty nigdy... Wiem, że nic z tego nie będzie – wzdycha Alicja.
W ChSA i kościelnej społeczności męża nie znalazła. Spotykała się nawet z mężczyznami poznanymi na katolickim portalu randkowym.

– To nie o to chodzi, że nikt mi się nie podoba. Chciałabym mieć rodzinę, dzieci. Ale coraz trudniej mi komuś zaufać. Gdy wyobrażam sobie, że mogłabym kogoś do siebie dopuścić... Chyba lepiej mi samej. Poza tym, seks nie jest najważniejszy. Mam dosyć tego, że ludzie uważają mnie za dziwadło, że podjęłam taką, a nie inną decyzję – mówi Alicja. Marysia nie rozumie swojej przyjaciółki. Dawno już porzuciła fantazję o znalezieniu ideału. Chce stracić dziewictwo. Ale jak przychodzi co do czego, sytuacja odbiega od jej coraz bardziej rozbuchanych fantazji. Mężczyzna nie jest dość umięśniony albo źle się całuje, albo nie dotyka jej tak jak trzeba. Nie mówi nikomu, że nigdy tego nie robiła. Zachowuje się tak pewnie jakby była seks coachem.

– Może dlatego ode mnie uciekają? Nawet ci najbardziej napaleni... Gdy zaczynam ich instruować, szybko odpadają – opowiada Marysia, która przyznaje, że osiąga satysfakcję tylko oglądając pornografię. Z Martą straciły kontakt od kiedy poszła na terapię.
Gdy skończyła 29 lat i stwierdziła, że jej potrzeby seksualne są równie znikome, jak w wieku lat 15, postanowiła się leczyć. Gdy terapeuta powiedział, że może być aseksualna, załamała się.
"Terapia jest jednakowoż dobrym sposobem dla osób, u których unikanie kontaktów seksualnych wynika z lęku, wyparcia, braku samoakceptacji lub zaburzeń w relacjach partnerskich", mówi dr Michał Lew-Starowicz, dodając jednak, że "w seksie nie należy się do niczego zmuszać. Inicjacja seksualna powinna być świadomą i samodzielną decyzją osoby dojrzałej psychoseksualnie".

– Wiem, że tracę całą sferę życia. Ale gdy słyszę opowieści o seksie, jestem na nie jakby głucha. Nie rozumiem, nie znam, nie chcę poznać. To nie strach, to zupełna obojętność – tłumaczy Marta. Ostatnio spotyka się z Konradem, którego poznała na forum dla aseksualnych. Chodzą razem na spacery, trzymają się za ręce, planują nawet ślub. – Może kiedyś będziemy chcieli to robić. Na razie cieszę się tym, że nie słyszę wciąż, że jestem oziębła – mówi Marta.

źródło + video:
kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/wieczne-dziewice-spelnione-bez-seksu/2m6es

NEVIL - Czw Kwi 23, 2015 11:54

Naprawione. Czarne Francuzki odzyskują łechtaczki




"Tak bardzo chciałabym zdobyć się na odwagę i poddać operacji" - napisała na forum Khadija w maju 2012. Cztery miesiące później wkleiła post: "Jestem po". Spotkałyśmy się w podziemnym lobby luksusowego biurowca przy Polach Elizejskich w Paryżu. Khadija pracuje tam jako księgowa dla amerykańskiej firmy. Jest elegancka, jej obcasy posłusznie uderzają o marmurową podłogę. Siadamy na zimnych skórzanych fotelach. - Szefowa dopytywała, dlaczego byłam na zwolnieniu, ale nie chciałam jej powiedzieć. Nikt nie wie - szepcze tak cicho, że muszę nachylić się nad szklanym stolikiem między nami. Khadija wierci się w fotelu, zmienia pozycje. - To boli. Nie chciałam tego pisać na forum, żeby nie straszyć. Ale przez pierwszy tydzień chodziłam jak kaczka. Teraz, po miesiącu, mogę już wysiedzieć osiem godzin w biurze. Nigdy nie czułam takiego bólu. Khadija wygładza idealnie wyprostowane, lśniące czarne włosy, zaciska usta, wyciera łzę wierzchem dłoni. Obok naszego stolika zbiera się grupa panów w garniturach. - Mama by mnie zabiła. Nie rozumie, że ja jestem Francuzką, nie mogę być obrzezana.

Pięćset tysięcy w Europie

Więcej: http://wyborcza.pl/1,75477,17795643.html#MTstream

NEVIL - Sro Kwi 29, 2015 11:07

Komentarz:

wwojtek9

Jaka jest różnica pomiędzy biustem, a kolejką elektryczną? Żadna jedno i drugie jest dla dziecka, a bawi się nim tatuś....

============================



Symbolizują kobiecość, płodność i macierzyństwo, co do tego wszyscy są zgodni. Kiedy jednak zaczynamy dyskusję na temat ich kształtów czy rozmiarów, opinie są podzielone. O kobiecych piersiach rozmawialiśmy z mieszkańcami Otwocka. Zapytaliśmy: jakie najbardziej podobają się mężczyznom? No i co na ich temat sądzą same kobiety? Zapraszamy!

Więcej + video: http://weekend.gazeta.pl/...ce_piersi_.html

NEVIL - Sob Maj 09, 2015 16:16

Komentarz::

~WAC

".. było elementem zwyczajów religijnych.. " - niestety , u nas kobiety nie są wierzące i sex dla nich to rodzaj molestowania przez facetów. Gdzie tu powrót do natury ?
=============================

Seks sprzed naszej ery


Nasze łóżkowe igraszki, zdrady i poligamiczne związki są niczym w porównaniu z przyjemnościami, jakie fundowali sobie starożytni Egipcjanie, Grecy, a zwłaszcza Rzymianie. Majowie, Inkowie i Aztekowie – te cywilizacje budzą w nas zachwyt i ciekawość. Jeszcze ciekawsze niż ogólna historia jest to, jakie obyczaje panowały wśród starożytnych Indian w sferze seksualności.




W imperium rzymskim panowało przekonanie, że mężczyźni powinni mieć okazję do wyładowania swojego seksualnego napięcia. Niskie ceny i dostępność prostytutek gwarantowały względny spokój "porządnych" kobiet - mężatek, córek, panien. Pod Wezuwiuszem, który w pierwszym stuleciu ery nowożytnej zniszczył Pompeje, dwa tysiące lat wstecz, na korzystanie z usług prostytutki stać było nawet niewolników. W tym niewielkim miasteczku było aż 25 domów publicznych.

Tu mieszka szczęście

Starożytne Pompeje z całą pewnością uznać można za niezwykle gorący punkt na mapie erotycznego świata sprzed pojawienia się Chrystusa. Dowodem na to są chociażby ruiny jednego z najstarszych i najlepiej zachowanych domów publicznych (tzw. "lupanar" - nazwa pochodzi od słowa lupa, czyli wilczyca, używanego w potocznej, bardzo dosadnej łacinie, jako określenie prostytutki - przyp. red.). Ściany tego przybytku zdobią erotyczne freski przedstawiające miłość francuską, grupowe akty seksualne, męskie przyrodzenie, roznegliżowane kobiety. Już od samego wejścia wiadomo było, jakich atrakcji można się tu spodziewać. Nad drzwiami znajdował się bowiem ogromny wizerunek męskiego członka, pod którym widniał napis: "Hic habitat felicitas", czyli: "Tu mieszka szczęście".

Dom uciech, o którym mowa, znajdował się w samym centrum miasta. Tuż obok forum, na którym spotykała się codziennie lokalna społeczność. Gości witał właściciel, przesiadujący w atrium, również ozdobionym erotycznymi rysunkami. Przedstawiały one niejako "ofertę", jaką dysponował dom. Niektóre z pań określone były w cenniku wraz z podaniem tego, w czym są najlepsze, jak "ta o miłym usposobieniu", czy "lubiąca ssać".

Za usługę płaciło się z góry, bardzo niską cenę, dlatego na płatny seks pod Wezuwiuszem stać było niemal każdego. Za równowartość opłaty za seks można było wówczas kupić dwa bochenki chleba. Zwykły robotnik zarabiał dziennie osiem razy więcej niż wynosiła podstawowa opłata za wdzięki kobiet. Jaka cena, takie były warunki uprawiania płatnej miłości. Pokoje były małe, bez okien, seks odbywał się na betonowych łożach, bardzo krótkich, a wizyta klienta nie trwała zwykle dłużej niż kwadrans.

Rozpustny Kaligula i Neron

Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Nie Maj 10, 2015 18:35

Ciąża w gimnazjum to szok. Dla dorosłych




Nastoletnia dziewczynka w ciąży - z takim widokiem ginekolodzy stykają się coraz częściej. Młode kobiety, czasem nawet 16-letnie - zamiast przygotowywać się do klasówek - przewijają i karmią swoje pociechy.


18-letnia Marta z Oleśnicy ma dwuletniego synka Szymona. Kiedy dowiedziała się o ciąży kończyła gimnazjum. - Nie wiedziałam jak mam powiedzieć rodzinie o tym fakcie, bałam się tego, że zostanę mamą, że będę bez niczego i że sobie nie poradzę - opowiada dziewczyna, która przyznaje, że wtedy gdy zaszła w ciążę, jej rodzina była na życiowym zakręcie. - Ojca prawie nie widywałam, a mama nie wylewała za kołnierz.


Mogłam liczyć tylko na pomoc babci - przyznaje Marta i dodaje, że nigdy nie pomyślała o tym, aby pozbyć się jeszcze nienarodzonego dziecka lub zostawić je w szpitalu. - Teraz Szymek jest całym moim życiem. Wiadomo na początku było ciężko, ale miałam wsparcie ze strony babci - mówi młoda mama, przyznając że szkoły nie skończyła. - Musiałam przerwać naukę, ale myślę o tym, aby zacząć nadrabiać zaległości - mówi dziewczyna.

O tym, że pogodzenie szkoły z macierzyństwem nie jest proste, przekonała się inna oleśniczanka. Kinga była jedną z lepszych uczennic w gimnazjum. Planowała, że dostanie się do dobrego liceum, a potem na wymarzone studia. Dziś trzyma na rękach dwuletnią córeczkę. Od września przeszła na indywidualne nauczanie. W opiece nad córeczką pomagają jej rodzice, chłopak oraz koleżanki.

Anita zaszła w ciążę w trzeciej klasie technikum. - Pierwsza myśl? Co ze szkołą? - opowiada. - Rodzice przyjęli tę wiadomość ze względnym spokojem, a ja wzięłam roczny urlop od nauki w szkole. Maturę zdałam z opóźnieniem, ale zdałam. Teraz studiuję zaocznie. Pomagają rodzice, pomaga ojciec mojego dziecka, mimo że nie jesteśmy już parą. Jakoś się to wszystko ułożyło, choć nie chciałabym, żeby moja córka przeszła przez to co ja - przyznaje. Kiedyś to był skandal

Dyrektor Gimnazjum nr 2 Dorota Rasała-Świtoń przyznaje, że ciąża wśród nastolatek to coraz częstsze zjawisko. - Najczęściej informacja na ten temat dociera do nas od nauczyciela wychowania fizycznego - przyznaje. - Zaczynamy rozmawiać. I z uczennicą, i z jej rodzicami. Do akcji wkracza pedagog, psycholog. W mojej pracy dyrektora miałam dwa uczennice, trzecioklasistki, które zaszły w ciąże. Obie przystąpiły do egzaminu na koniec szkoły. Obie mają pełnoletnich partnerów.

W liceach bywa podobnie. - Kiedyś ciąża w liceum była sensacją. Dziś, jeśli ma miejsce, uczniowie mówią o tym przez chwilę na szkolnych korytarzach, a potem staje się to normalne, że ich koleżanka zostanie mamą - mówi jedna z nauczycielek. Dodaje, że szkoła stara się poznać sytuację rodzinną uczennicy. - Czasem nasza pomoc polega na nawiązaniu porozumienia między uczennicą a rodzicami, którym trudno się pogodzić z tym, co się stało - mówi.


Dyrektorki gimnazjów przyznają, że najlepszym rozwiązaniem w takich przypadkach jest indywidualny tryb nauczania. - Ale w każdym przypadku rozmawiamy z klasą o tym, co się stało i chcemy, by ciężarna uczennica miała kontakt z rówieśnikami - mówi Rasała-Świtoń.

źródło: http://www.gazetawroclaws...slych,id,t.html

NEVIL - Nie Maj 17, 2015 15:51

Uczą się masturbacji i całowania z języczkiem. Edukacja seksualna po norwesku


Więcej: http://wiadomosci.gazeta....ml#TRNajCzytSST

NEVIL - Nie Maj 17, 2015 20:46

Sex jest nam tak przypisany do życia, jak jedzenie i picie. Czy ktoś ma odmienne zdanie ? Czekam na wypowiedzi.
tyka - Sro Maj 20, 2015 12:03

Jest ważny, ale nie z byle kim. Nie mam nic przeciwko sypianiu z przyjacielem/przyjaciółką, ale z poznaną osobą na dyskotece - to już gorzej. A dużo jest dziewczyn, które się na to decydują.
NEVIL - Sob Maj 23, 2015 12:38

Komentarze:

plastikpiokio

narodzie bedzie jeszcze gorzej ---CHLEBA NIE KUPISZ W PIEKARNI BEZ KARTKI OD PROBOSZCZA.

----------------------

pietrek1960

Do tej pory mieliśmy tylko katolicki terror moralny i obyczajowy, teraz zaczyna się terror fizyczny. Być może niebawem pojawią się na ulicach polskich miast bojówki "katolickiej straży religijnej", a następnie przed siedzibami inkryminowanych, "nieobyczajnych" placówek zaczną wybuchać bomby. W tej materii polscy katolicy mogą się wiele nauczyć od swoich "braci w wierze" z Irlandii Północnej, którzy jako tzw. Irlandzka Armia Republikańska przez wiele lat uprawiali krwawy terror w stolicy Ulsteru - Belfaście. Niestety, komunistyczna cenzura zabraniała mediom ujawniania, że IRA to terrorystyczna organizacja katolicka, a terrorystów IRA wolno było w mediach nazywać tylko "bojownikami". Wbrew bowiem legendom, które wciskają dziś fałszywi "świadkowie epoki", w PRL panowała ścisła "sztama" pomiędzy Kościołem Katolickim, a komuszymi władzami, o czym świadczy choćby liczba esbeckich konfidentów w sutannach, a także ... liczba kościołów wybudowanych w okresie PRL - największa w całej Europie.

-------------------------

aria_pura

Prawo farmaceutyczne mówi wyraźnie, że apteka ma ZASRANY OBOWIĄZEK sprzedać każdy lek dopuszczony w Polsce, a w razie braku na stanie sprowadzić go z hurtowni. Skarga do nadzoru farmaceutycznego, jak paru pigularzy straci pozwolenia na prowadzenie geszeftów, to się wytresują.

==========================

Apteki: tabletka "dzień po"? U nas jej nie ma




- Ten lek jest wycofany - usłyszałam we wrocławskiej aptece, próbując kupić tabletkę "dzień po". Z jej dostępnością jest na Dolnym Śląsku kiepsko.


EllaOne jako tzw. antykoncepcja awaryjna, powinna być dostępna bez recepty w krajach UE - tak zdecydowała Komisja Europejska. Ostateczna decyzja, czy zezwolić na sprzedaż, miała należeć do rządów poszczególnych krajów Unii. Nasze Ministerstwo Zdrowia postanowiło, że w Polsce ellaOne będzie dostępna bez recepty dla osób powyżej 15. roku życia.

Jak wygląda sytuacja w aptekach na Dolnym Śląsku? Sprawdziłam. I przekonałam się, że praktyka rozmija się z teorią. W 40 aptekach we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, do których poszłam lub zadzwoniłam, ellaOne była dostępna zaledwie w 15. Żeby lepiej zaobserwować reakcje farmaceutów, udawałam klientkę, nie mówiłam że jestem dziennikarką zbierającą informacje do tekstu.

- Czy jest ellaOne? - pytam na ul. Canaletta (przy przychodni lekarskiej). - Nie - pada odpowiedź.

- Czy można w takim razie zamówić? - dopytuję. - Nie, nie - farmaceutka wpada mi w słowo.

- EllaOne? Co to jest? - słyszę na Olszewskiego (także przy przychodni). Jakoś nie mam ochoty mówić przy ludziach stojących w kolejce, "co to jest". Ale przewidziałam taką sytuację i wyciągam z kieszeni kartkę z nazwą. Podaję farmaceutce, która wystukuje nazwę na klawiaturze. - Nie ma - ucina po chwili.

Z kolei w aptece w Sobótce przekonywano mnie, że ellaOne w ogóle do polskich apteka nie dowieziono. - Ten lek jest wycofany, proszę pani. Zrobili szum i wycofali - zapewniała farmaceutka.

Była w Aptece Katedralnej


Więcej: http://wiadomosci.gazeta....7.html#MTstream

NEVIL - Czw Maj 28, 2015 17:00

Komentarz:

małygwałcik

świete słowa


wielkie halo i afera o prawdziwe słowa.... bezmyślność i za dużo alkoholu to główna przyczyna takich zdarzeń a jak powiedziano to dość bezpośrednio to żałosny pisk tvnu i feministek. Nikt nie usprawiedliwia gwałciciela ale po co mu sie samej pchać w łapy?????

=======================
Baba pijana to cnota sprzedana


Na stronie internetowej lubińskiej policji przez wiele lat, przez nikogo niezauważony, wisiał poradnik dla kobiet, podpowiadający jak uniknąć gwałtu. Porady były co najmniej zabawne, a niektóre nawet kontrowersyjne. I choć poradnik ze strony już zniknął, to jego istnienie zdążyły odnotować ogólnopolskie media.

Poradnik był podzielony na jedenaście części. Można tam było znaleźć między innymi porady jak się zachować w domu, na imprezie, u znajomych czy w pracy.

„Mocny makijaż, minispódniczka i buty na wysokim obcasie nie są najodpowiedniejszym strojem na przejście przez park w nocy”, „odważny wygląd wielu mężczyzn potraktuje jako zaproszenie do krótkiej i owocnej znajomości”, „unikaj jazdy windą z nieznajomymi osobami”, „nawet niewinne żarty kolega może zrozumieć czasem zupełnie inaczej, niż ty to sobie wyobrażasz”, „uważaj na tzw. pracowniczych imprezach na zbyt śmiałych zalotników” – to tylko niektóre wpisy, jakie można było znaleźć w tym nietypowym poradniku. Jego autor sięgnął także po przysłowie: „istnieje takie chamskie przysłowie baba pijana to cnota sprzedana”.

Lubińska policja po sygnałach od dziennikarzy poradnik natychmiast ściągnęła ze strony. Rzecznik stróżów prawa próbował również ustalić, kiedy ten nietypowy przewodnik dla kobiet został tam zamieszczony, ale się nie udało. Jak mówi, musiał się tam znajdować od wielu lat. Trudno też ustalić, kto był autorem tych kontrowersyjnych porad, ale podobno były one tworzone na podstawie realnych zdarzeń i zeznań ówczesnych poszkodowanych.

– Było tam wiele sformułowań, które dziś straciły na ważności. Były też i aktualne, ale skoro budziło to wiele kontrowersji, zdecydowaliśmy się zdjąć poradnik – mówi aspirant sztabowy Jan Pociecha, rzecznik lubińskiej policji. – Dziś stawiamy bardziej na akcje profilaktyczne, jak na przykład „Bezpieczna kobieta”. Są to zajęcia teoretyczne i praktyczne z samoobrony. Mamy też spotkania kobiet z psychologiem – wylicza.

I choć poradnik zniknął ze strony internetowej lubińskiej policji, to jego treść wciąż znajdziemy w internecie, bo ogólnopolskie media, jak chociażby TVN24, zdążyły go utrwalić. A ostatnio różne organizacje wyraziły swój sprzeciw wobec poradnika i wysłały list w tej sprawie do komendanta głównego policji.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...sprzedana_.html

NEVIL - Pią Lip 03, 2015 16:11


Przewodnik orgazmodawcy


Nasz poradnik sprawi, że będziesz miał więcej najlepszego seksu dla siebie i swojej kobiety. Dowiedz się wszystkiego o jej szczytowaniu i o tym, co zrobić, by chciała odlatywać z rozkoszy tylko z tobą!



Orgazm kobiety to wielka tajemnica. Niemal tak duża, jak Trójkąt Bermudzki; tym bardziej iż każda dama szczytuje inaczej i nie brakuje doświadczonych facetów, którzy twierdzą, że kobiety wcale nie przeżywają orgazmu! Ich zdaniem, z biologicznego punktu widzenia (prokreacja) nie jest on im do niczego potrzebny. Opinie takie oczywiście oburzają feministki, które od dziesięcioleci nie tylko walczą o orgazmy wielokrotnie wyzwolone, ale też uczą, jak do nich płeć piękną doprowadzać. Problem jednak w tym, że sufrażystki najlepiej swoje orgazmy... udają. Nie wiadomo zatem, czy doznają ich na pewno. Załóżmy więc – dla świętego spokoju – że kobiety orgazmy jednak miewają; nawet takie, których w ogóle nie dostrzegamy – czyli bez krzyku i rzucania się po łóżku. Naszym celem nie jest sianie orgazmowego zamętu i podważanie najnowszych naukowych ustaleń. Wręcz przeciwnie, my chcemy propagować orgazmy i pokazać tobie, jak masz doprowadzać kobiety do szczytowania luksusowego i nowoczesnego, czyli takiego, dzięki któremu ona już zawsze i wszędzie będzie chciała kopulować tylko z tobą!

Więcej: http://facet.onet.pl/seks...azmodawcy/b5gvm

NEVIL - Sro Lip 29, 2015 21:51

Komentarze:

~aa

Przed ślubem mój chłopak nigdy nie przychodził do mnie do łóżka śmierdzący, przed ślubem byłam wypoczęta, bo nie opiekowałam się całymi dniami dziećmi, miałam mniej prania sprzątania i zmartwień. Po ślubie mąż przychodzi do mnie śmierdzący z brudnym ch.......em, okazuje mi czułość tylko wtedy jak chce seksu, po całym dniu w pracy, a potem jeszcze po drugim etacie w domu, jedyne czego chcę, to żeby nikt ode mnie nic nie chciał. Może szanowni mężowie trzeba się umyć i pomóc żonie, ale to i tak nie będzie tak jak przed ślubem, kiedy to mamusia prała wam gacie.

---------------------

k 33

oczywiście bardzo współczuję wszystkim kobietom, które muszą (lub godzą się) na życie w strachu i upokorzeniu, ale widzę w tym wszystkim obupólną winę - i kobiety i mężczyzny. Jakże często mężczyźni biorą za żony kobiety, które w bardzo małym stopniu odpowiadają im potrzebom seksualnym, ich wizji wspólnego życia. Kobiety natomiast po ślubie i urodzeniu dzieci przestają się o cokolwiek starać, zaniedbują się, całą życiową energię poświęcają dzieciom lub pracy. W związku zaczyna szwankować wszystko, często pojawia się przemoc i brak zrozumienia. Podstawowy problem - kobiety i mężczyźni w zdecydowanej większości nie potrafią ze sobą rozmawiać - jeszcze przed ślubem, przed ostatecznymi deklaracjami. Nie ma rozmowy o potrzebach seksualnych, fantazjach, oczekiwaniach, marzeniach i wizjach na wspólne życie. Później jest dramat, bo "on nie rozumie, zmusza mnie do wstrętnych rzeczy", a ona "zaniedbana, znudzona, każe odgadywać swoje myśli, robi non stop fochy". Do cholery, jeśli mam spędzić z kimś życie, lata, nie wyobrażam sobie, żebym nie rozmawiała z kimś takim o wszystkim, w tym o seksie! Jak można brać ślub i zakładać rodzinę z kimś, kogo praktycznie się nie zna? Nie rozumie? Nie podziela się potrzeb i fantazji? Nie ma podobnego temperamentu i oczekiwań w seksie? W najlepszym przypadku kończy się tak, że mąż czy żona znajduje kogoś na boku, kto ich po prostu rozumie, w najgorszym pojawia się przemoc i gwałt. Cierpi nie tylko kobieta, ale również mężczyzna i ich wspólne dzieci. Nie można roztrząsać problemu tylko od strony kobiety. Cóż, mężczyźni i kobiety sami są sobie winni. Gdyby mieli odwagę ze sobą rozmawiać na wszelkie tematy, może wiele małżeństw dałoby się uratować przed rozwodem?

====================
Gwałt małżeński




Przed księdzem albo urzędnikiem przysięga się: "i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci". Ani słowa w stylu: bierz co, kiedy i gdzie tylko chcesz. Dlaczego więc gwałt małżeński to wciąż temat tabu?

TO dzieje się wtedy, gdy kobieta wraca sama z pracy przez park do domu, znienacka na jej drodze staje rosła postać w szarym prochowcu, błyskawicznie ją obezwładnia, wrzuca w krzaki, jak się kobieta za bardzo szamocze, to ucisza jednym lub kilkoma razami, a później bezprawnie odziera ją z ubrania i godności. Wtedy TO nazywa się gwałt, budzi powszechną odrazę, oburzenie, nawet współczucie.

Wystarczy jednak trochę zmodyfikować okoliczności, na przykład skrócić kobiecie spódnicę, mocniej ją pomalować, nocną zmianę w pracy zamienić na imprezę, wlać w nią drinka czy dwa - i już zdania będą podzielone.

Można też kobiety wcale z domu nie wypuszczać, ulokować ją gdzieś między kuchnią a brzegiem małżeńskiego łoża, mężczyźnie zaś prochowiec wymienić na wydeptane kapcie i mimo takiego samego oporu, krzyku i bólu, gwałtu nie będzie wcale, tylko święty obowiązek małżeński.
Tak przynajmniej myśli co piąty Polak.

- Żyjemy w kraju, w którym pokutuje przekonanie, że kobietę może ewentualnie zgwałcić jakiś dewiant w ciemnej ulicy – mówi prof. Zbigniew Izdebski, badacz seksualności z SWPS. – Ale żeby mąż żonę? Przecież wpaja się kobietom od wieków, żona jest po to, by spełniać obowiązki. W tym obowiązek współżycia z mężem, niezależnie od tego, czy ma na to ochotę, czy nie – mówi seksuolog. Z jego badań z 2013 roku wynika, że ponad połowa Polaków i prawie co trzecia Polka uważa, że kobieta ma obowiązek uprawiać seks małżeński.

Tabu


U. najbardziej na świecie nienawidzi swojego męża. "Już po pierwszej ciąży zaczął zachowywać się w łóżku inaczej. Nasz seks nie był już czuły, moje ciało i moja przyjemność w ogóle go nie interesowały. Chciał zaspokoić wyłącznie swoje potrzeby po ciężkim dniu. Wtedy jeszcze nie mówił mi wprost, że jestem gruba, że mam obwisłe ciało, na które nie chce mu się patrzeć. Po prostu przestał mnie rozbierać. Ściągał mi spodnie do kolan i brał od tyłu, żeby nic nie widzieć. Stosunek trwał kilka chwil, a po wszystkim zostawiał mnie z, za przeproszeniem, gołą pupą i siadał przed telewizorem, domagając się kolacji", pisze w liście do serwisu Papilot.

I dalej: "Najgorsze stało się miesiąc temu. Była noc, ja już spałam, kiedy nagle poczułam jak on na mnie napiera. Byłam bez majtek, on trzymał w łapskach moje piersi i wciskał się we mnie. Zaczęłam mu się wyrywać, a on zacisnął mi ręką usta i zrobił swoje. Zgwałcił mnie we własnym łóżku. Widać już mu ręka nie wystarczała. Kiedy skończył, ja płakałam. Własny mąż mi to zrobił".

Według amerykańskich badaczy gwałtu małżeńskiego doświadcza co szósta kobieta. Czy podobnie jest w Polsce - nie wiadomo, takich badań póki co nie ma. Są za to inne, na przykład przeprowadzone przez prof. Zbigniewa Izdebskiego, z których wynika, że 80 proc. ofiar gwałtu zna sprawcę. To kolega, sąsiad, znajomy, przełożony, chłopak, wreszcie mąż. Albo te zrobione w 2010 roku przez OBOP, z których wynika, że według 19 proc. Polaków coś takiego jak gwałt w małżeństwie nie istnieje. - W wielu związkach, które są małżeństwami zawartymi przed ołtarzem, występuje silne przekonanie, że nie ma takiej sytuacji, w której kobieta mogłaby odmówić współżycia seksualnego mężczyźnie - wyjaśnia Renata Kałucka, psycholog i psychoterapeutka.

źródło: http://kobieta.wp.pl/kat,...osc.html#opinie

NEVIL - Czw Sie 13, 2015 10:45

"Partner nie chce się ze mną kochać. Myślę, że go nie pociągam"




Przyjęło się, że to mężczyźni narzekają na brak seksu w związku. Czasem jednak jest odwrotnie. W tym odcinku programu Dobry seks spróbujemy rozwikłać problem forumowiczki, której parter odmawia z nią seksu.

'Dobry seks' to cykl w którym Agnieszka Wirtwein-Przerwa i jej goście rozmawiają o zagadnieniach dotyczących ludzkiej intymności. Ciąża, związki, seks - w tym programie nie ma tematów tabu. Oglądaj, a na pewno dowiesz się czegoś nowego! Pozostałe odcinki cyklu znajdziecie tutaj.

źródło + video: http://www.edziecko.pl/ro....html#BoxVidImg

NEVIL - Nie Sie 16, 2015 19:46

Komentarze:

Agnieszka Nowak

Dobrze że organizuje się spotkania edukacyjne. O "edukacji" seksualnej (celowo w cudzysłowie) w szkole można napisać same negatywne słowa. Byle odbębnić, często prowadzone przez panie, które odbyły ostatni stosunek 30 lat temu i w tamtych czasach mentalnie pozostały. Dodam jeszcze dwie strony propagujące i edukujące w sferze seksualnej: proseksualną oraz jaimojapielegniarka

----------------------------------

eti.gda

Po co edukacja seksualna? Za czasów Aleksandra Fredry odbywało się to tak :


"...Powiedz, Naturo, bom ja nie jest w stanie,
przez jakie skryte dowcipu nadanie,
każde stworzenie, jeno wiek dojrzały
miłosnych pieszczot znajduje ciąg cały?
Jak wie, bez nauk, gdzie szukać potrzeba,
to, co dla rozkoszy utworzyły Nieba?
Tak Staś i Kasia, młodziani oboje,
między krzewiny pasąc trzody swoje,
chcąc spocząć w chłodzie w niewinnej zabawie,
usiedli razem na zielonej trawie.
Zaczęli z figlów łechtanie wzajemne,
co im się zdało być bardzo przyjemne;
z tego i całusek wyszedł jak niechcący,
później zaś trochę, że to dzień gorący,
oboje z wolna z szat sie rozbierają,
dziwią się sobie, głaszczą, obzierają
o zadziwienie? Wszak dziurkę ma Kasia,
a w temże miejscu kołek jest u Stasia.
I - nie wiem czemu - te macanki długie
sprawiły, że jedno wylazło na drugie.
Któż go nauczył twardym członkiem władać?
Któż ją nauczył nóżęta rozkładać?..."

==========================



Co Polacy kupują, by urozmaicić łóżkowe figle? Czego się wstydzą? Czego pragną? Jak zmieniała się seksualność w wolnej demokratycznej Polsce? O swojej pracy opowiadają nam właściciele sex-shopów. To trzy odrębne modele biznesowe, trzy całkiem inne historie. Niekoniecznie z happy endem, ale za to zawsze z pieprzykiem.

LAGO (OD 1992): PIONIERZY


- Byłem w muzeum w Egipcie. Wie pani, co znaleźli w grobie Tutanchamona? Wyciosane z drewna wibrator i bawole oczko. Trzy tysiące lat temu już były używane takie rzeczy - informuje mnie pan Leszek. Siwy wąs szczelnie otula jego górną wargę. Na początku lat 90., jeszcze jako pracownik Instytutu Fizyki Jądrowej, pojechał służbowo do Hamburga. Szwendając się, trafił na Reeperbahn Strasse, ulicę zwaną „najbardziej grzeszną milą” w sercu St. Pauli, tamtejszej dzielnicy czerwonych latarni. Kiedy kilka miesięcy później jego syn szukał pomysłu na biznes, pana Leszka olśniło: - A może sex-shop sobie założysz? - rzucił.

Trudne początki


Sklep Lago od ćwierć wieku rezyduje przy ulicy Worcella w Krakowie. Przetrwał donosy do US, PIH, zmiany przepisów BHP i prowokacje policyjnych tajniaków. - U nas przez wychowanie kościelno-katolickie ludzie się boją, że za seks do piekła pójdą albo spali ich coś - zauważa biznesmen. Nieobcy są mu obrońcy wiary z krzyżem, zamiast „dzień dobry” witający się od progu tyradą, że pana Leszka zesłał Szatan. To nieprawda. Pan Leszek, świetny żeglarz, nie pochodzi z piekła. Jest rodowitym krakusem.

- Co takiego? O nie, nie! - kolejne banki odmawiały wsparcia „takiej” działalności. Dopiero znajomy żony, szef banku w Wieliczce, pomógł załatwić sprawę. Kiedy napisał o tym lokalny dziennikarz, w banku zaczęły urywać się telefony. Koledzy z branży byli oburzeni. Ekonomista Tomasz Kopyściański tłumaczy, że ich reakcja niekoniecznie miała wymiar moralny. - Na początku lat 90. banki nie chciały kredytować inicjatyw związanych z erotyką ze względu na brak podobnych doświadczeń w nowym systemie gospodarczym. Odstraszała też ewentualność zamknięcia biznesu, na przykład z powodu protestów wspólnoty czy sąsiadów. Nie było gwarancji zrealizowania biznesplanu. Były to inwestycje ryzykowne. Syn pana Leszka, po studiach wyższych, na początku prowadził cudem uruchomiony sklep z kolegą, ale ten wkrótce odszedł. - Rozkręcać własny biznes - ojciec znacząco podnosi brwi. - Tak zwany burdel. Jedyny, jaki znam, który zbankrutował. I tak sklep Lago stał się firmą rodzinną.

Seks z ambony

Przez pierwszy rok największą reklamę robił mu Kościół. Co niedzielę na sumie ksiądz grzmiał z ambony: - Te sekszopa zniszczyć należy! A parafianie stawali przed sklepem w kolejce. Niestrudzeni wysłannicy diecezji chodzili po sąsiadach z listami protestacyjnymi. - Obok mieszkał Piotr Skrzynecki, od razu ich odesłał. Sąsiadka Oblatka też nie podpisała - wspomina Pan Leszek. Przyjmował księży w sklepie, w domu i po kolędzie, próbował rozmawiać. - Kościół zawsze będzie przeciwko. Gorzej, jak się wp***rza w życie jednostki. Odkąd ksiądz odmówił mamie pana Leszka pochówku, już nie wpuszcza księży do domu.

Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...uje.html#TRwknd

NEVIL - Nie Sie 30, 2015 16:53

Podwiązki a sprawa polska


W czasach II RP walka o edukację seksualną połączyła Kościół, socjalistów i eugeników. Różniły ich tylko szczegóły.

W potocznej świadomości cały czas dobrze ma się mit, że przedwojenna młodzież w stosunku do dzisiejszej była „niewinna" i „nieuświadomiona w kwestiach seksualności". Aby go rozwiać, wystarczy wspomnieć, że w 1934 roku opublikowano broszurkę „Życie płciowe młodzieży" opracowaną na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród młodzieży akademickiej. Jej wyniki wyraźnie wskazywały na to, że średni wiek inicjacji seksualnej przypadał na okres między 15. a 19. rokiem życia. Był więc zbliżony do dzisiejszej średniej, a co więcej, stale się obniżał.

Zgodnie z relacjami ankietowanych ponad połowa dokonywała inicjacji w objęciach prostytutek. Rytuał „stawania się mężczyzną w domu publicznym" był czymś oczywistym i akceptowanym, a wspólne wprawy do przybytków tego typu tuż po zdanej maturze zaliczyć należy do utrwalonej przez pokolenia tradycji. Szczególnie że prostytucja w II RP była legalna i absolutnie powszechna.

Ankieta jest o tyle myląca, że dotyczy jedynie młodzieży akademickiej, czyli w większości wywodzącej się z tak zwanych dobrych domów. Nie mamy dokładnych informacji dotyczących rodzin robotniczych i chłopskich. Dysponujemy jednak pewnymi tropami wskazującymi na to, że na ich tle młodzież inteligencka może uchodzić za wzorcowo wręcz przyzwoitą.

Zagadnienie prowadzenia się młodzieży proletariackiej pojawiało się zazwyczaj w pracach poświęconych problemowi prostytucji. Ogród Saski, podobnie jak inne warszawskie „tereny zielone", był obszarem igraszek miłosnych młodzieży pochodzącej z gorszych środowisk. Przedwojenny badacz tematu Adam Zaleski pisał wręcz, że „Córka ludu warszawskiego w dwunastym roku życia jest już całkowicie uświadomioną kobietą, obeznaną ze wszystkim brudami tego życia, a jeżeli się jeszcze nie oddaje, to stoi temu na przeszkodzie nie zakończony rozwój fizyczny lub też sam wiek młody".

Taki tryb życia płciowego wiązał się z licznymi niebezpieczeństwami, z których najważniejszym były choroby weneryczne, szalejące zarówno wśród klientów, jak i samych prostytutek. Oprócz tego palący stawał się problem nieślubnych dzieci, a w konsekwencji – dokonywania nielegalnych aborcji przez tak zwane fabrykantki aniołów. Ich brak kwalifikacji był przyczyną wysokiej śmiertelności wśród kobiet poddanych tym zabiegom.

Więcej: http://www4.rp.pl/Plus-Mi...wa-polska.html#

NEVIL - Sro Wrz 02, 2015 18:14

Komentarze:

villiers

Chcesz siusiaka do podłogi?
To obetnij sobie nogi.


-----------------------------

goopee

W tym filmie podano dwa rozmiary: 17,5 cm i 19 cm. No to mnie wyleczyli z kompleksów :/

-------------------------

boo-boo

Rozmiar swoja droga ale właściciel i jego umiejętności to podstawa - to tak jakby mieć najbardziej wypasiona furę pod słońcem i nie mieć pojęcia o prowadzeniu samochodu.....

============================

Penis odbiera ci pewność siebie? Poznaj 6 zasad, które mogą zmienić twoje życie seksualne (+16)




Prawa fizjologii genitalnej - to brzmi groźnie. Tymczasem: brytyjski fizjolog i seksuolog Kenneth Purvis w prostych 6 zdaniach pozbawia mężczyzn wszelkich obaw i pozwala uwierzyć, że to, co masz w spodniach, jest niewątpliwym skarbem.

Im mniejszy penis, tym większa erekcja - to pierwsze z praw. Dalej jest jeszcze ciekawiej. Wiedziałeś, że 'liczy się tarcie na 3-4 pierwszych centymetrach'? Nie jesteś pewien, czy dobrze to interpretujesz? Pozwoliliśmy sobie dodać kilka zdań objaśnienia.

Jeśli:
- wciąż przejmujesz się kształtem lub rozmiarem penisa,
- nie jesteś pewien, czy wypełnisz i zaspokoisz partnerkę,
- porównujesz się z kolegami i czasem przegrywasz,
- wierzysz, że rozmiar jednak ma znaczenie,
to film dla ciebie.

źródło + video: http://zdrowie.gazeta.pl/...2.html#BoxLSImg

NEVIL - Sob Wrz 05, 2015 15:23

Komentarze:

noajdde

Bardzo współczuję ludziom od których w chorobie odszedł ktoś bliski sercu. Sam jestem w takiej sytuacji. Wprawdzie to nie rak lecz niestety choroba nieuleczalna. Na wieść o tym dziewczyna po prostu znalazła sobie kogoś zdrowego bo tak było łatwiej. Boję się niestety, że już do końca będę sam. I właśnie takim ludziom, samotnym w obliczu choroby, chciałbym życzyć dużo siły.

-------------------------------

anka401

o rany, ale ekstra artykuł. Tak właściwie to można byłoby rozszerzyć tematykę na osoby po wylewie, udarze, amputacji kończyn i innych stanów po- i chorobowych. Zawarte tutaj odczucia towarzyszyły mi podczas opiekowania się przez wiele lat rodzicami. Czułość, dotyk, przytulenie, słowa pocieszenia (nawet jeśli tajemnicą poliszynela jest fakt, że lepiej nie będzie) - niby niewiele, ale faktycznie staje się bazą przetrwania w chorobie. Nas ratowało genetycznie uwarunkowane poczucie humoru - każdy w rodzinie miał dystans do siebie i potrafił żartować nawet w trudnych chwilach. Poruszyły Panie kwestie, które spychane są gdzieś w sferę podświadomości nawet u zdrowych ludzi. Gratuluję tematu i kunsztu przekazu tego, o czym niektórzy nie śmieliby pomarzyć...

========================



Fundacja Rak'n'Roll prowadzi akcję edukacyjno-terapeutyczną, skierowaną przede wszystkim do kobiet chorujących na nowotwory oraz ich partnerów i partnerek. Celem "Kancersutry" jest pokazanie, że choroba nie musi, wręcz nie powinna oznaczać końca życia intymnego. Bo dotyk daje siłę. Jak choroba wpływa nie tylko na seks, ale w ogóle na związek? Jak walczyć o miłość, kiedy walczy się też o życie? Pytamy o to dr n. med. Mariolę Kosowicz, psycholożkę kliniczną, psychoterapeutkę, szefową Poradni Psychoonkologii w Centrum Onkologii w Warszawie.
Pani doktor, jak w ogóle można myśleć o seksie, kiedy ma się poczucie, że świat się kończy? Przynajmniej ten nasz, bezpieczny i znany nam sprzed choroby.


- Na początku, tuż po diagnozie, o seksie się nie myśli. To jest zupełnie naturalne. Zresztą nie tylko choroba może tak na nas wpłynąć. Problemy w pracy czy prywatne zawirowania również sprawiają, że sfera cielesna schodzi na dalszy plan. Coś się dzieje z dziećmi, mamy nadmiar obowiązków, problemy finansowe - i już jesteśmy przytłumieni. To nie są afrodyzjaki, umówmy się. Czasami nie chce nam się nawet przytulić. Jesteśmy dla siebie nieprzyjemni, wyżywamy się na sobie i nierzadko ranimy siebie wzajemnymi pretensjami.

Nasza seksualność jest bardzo silnie związana z przeżywaniem emocji. One powinny sprzyjać temu, żeby można było odczuwać przyjemność czy w ogóle snuć jakiekolwiek fantazje na ten temat. Jeśli ta predyspozycja jest zablokowana przez inne uczucia, negatywne, to nie ma mowy, żeby doszło do seksu. Louann Brizendine w książce „Mózg kobiety” podkreśla, że u kobiet włączenie się seksualności wymaga „wyłączenia mózgu”. Dzieje się tak, ponieważ odpowiednie sygnały docierające do obszarów przyjemności w mózgu mogą uruchomić orgazm tylko wtedy, gdy jądro migdałowate - ośrodek lęku i niepokoju - nie jest aktywne.

A choroba nowotworowa jest szczególną sytuacją kryzysową, związaną z niepewnością swojego losu, trudnym leczeniem, zmianami w ciele, ograniczeniami w realizowaniu dotychczasowych ról społecznych. Wszystko to generuje wiele silnych emocji, szczególnie strach i lęk.



Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...tyk.html#TRwknd

NEVIL - Sob Wrz 05, 2015 15:41

Komentarz:

~Arleta -

Życie bez seksu jest nudne??Ja sobie nie wyobrażam życia bez seksu i mój mąż też, a jesteśmy małżeństwem od 17- nastu lat. Po prostu trafiliśmy na siebie jak w dychę, bo mamy podobny temperament??Oboje zrobiliśmy ten pierwszy raz razem. Choć w życiu bywa różnie to seks jest właśnie tym, co nas łączy, nawet łagodzi czasem okres po kłótni?? Z pełnym przekonaniem twierdzę, że ten pierwszy raz należy zrobić z tą osobą, dla której jesteśmy gotowi zrobić wszystko, nawet skoczyć w ogień i to właśnie jest ten ktoś, z którym mamy być na dobre i na złe ??Pozdrawiam podobnie myślących??

==========================

Kiedy twoje życie seksualne odbiega od schematu


Gdyby 10 lat temu ktoś powiedział mi, że pewnego dnia ogłoszę na łamach “The New York Times", ile lat miałam, gdy straciłam dziewictwo, umarłabym ze wstydu.



Kiedy miałam dwadzieściakilka lat istniały tylko dwa przekonujące powody bycia dziewicą: 1. byłeś bardzo religijny i złożyłeś śluby czystości aż do ślubu; 2. byłeś fajtłapą: zbyt brzydkim albo towarzysko niekompetentnym, by odnieść sukces w sferze najbardziej podstawowego instynktu biologicznego.

Nie byłam religijna i wiedziałam, że nie jestem fajtłapą, ale mimo to strasznie wstydziłam się faktu, że nie jestem seksualnie aktywna.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Pią Paź 09, 2015 19:52


Seks to zdrowie? 13 zaskakujących zalet seksu




O czym myślisz, gdy temperatura między wami gwałtownie rośnie i nachodzi cię ochota na seks? O zrzuceniu zbędnych kilogramów, zwiększeniu odporności, a może o zdrowym sercu? Oczywiście, że nie! Nie zmienia to jednak faktu, że seks nie tylko sprawia przyjemność, ale przy okazji bardzo korzystnie działa na nasze zdrowie. Jest to wiedza, której nie lansuje się w ociekających erotyką mediach, ani w skrajnie radykalnym podejściu wielu religii. Za chwilę przekonasz się, że seks daje twojemu organizmowi coś więcej, niż orgazm. Wszystkie wspomniane jego zalety mają w pełni naukowe potwierdzenie. Pamiętaj o nich, gdy następnym razem rozboli cię głowa.

Więcej: http://tipy.interia.pl/ar...eksu%C2%B7.html

NEVIL - Pią Paź 16, 2015 16:22

W Niemczech wszystkie prostytutki są zarejestrowane, przechodzą okresowe badania lekarskie i płacą podatki. W Polsce nie da się tego zrobić ?
======================

Komentarz:

~gag :

Mądra kobieta. Nie dała się wykiwać Urzędowi Skarbowemu. Takie jest obowiązujące prawo i prawidłowo je wykorzystała. A moralna ocena jej zawodu leży w gestii pana Boga. Jak patrzy ile złodziei, jak wielkie pieniądze kradnie, jak okradają biednych, bogatych , podatników, Urzędy ( w tym skarbowe) to moralność tej pani jest małym pikusiem. Pieniądze zarobiła a nie ukradła
======================

Jak prostytutka wbiła szpilę w polski system podatkowy


Dochody z nierządu nie są w Polsce opodatkowane. Sprawa pani Ilony, prostytutki z Katowic, zaszła dalej, niż ktoś mógłby się spodziewać. Zaczęło się od kupna mieszkania, a skończyć się może na uchyleniu ogromnych wrót w naszym systemie podatkowy.



Pani Ilona, prostytutka z Katowic, postanowiła rozstać się z najstarszym zawodem świata i ułożyć sobie życie. Jak podaje serwis natemat.pl, za zgromadzone przez 9 lat pracy oszczędności postanowiła kupić sobie dom. I w tym miejscu pojawił się pewien zgrzyt, bo pani za dom chciała zapłacić środkami gromadzonymi od lat na koncie. Problem w tym, że kwotę, za którą kupić można było dom, trudno zarobić w jeden rok przepracowany na etacie, a tylko takimi osiągnięciami pani Ilona mogła pochwalić się w swoim CV. Co zrozumiałe, tego typu transakcja wzbudzić mogła uzasadnioną troskę naszego fiskusa. W takim przypadku mogła pojawić się przecież możliwość, że za dom zapłacono pieniędzmi pochodzącymi z dochodów, które wcześniej nie były opodatkowane.

Przepisy w Polsce mówią wprost, jeżeli pieniądze pochodzą z nieujawnionego źródła, zostają opodatkowane 75 proc. stawką. Przed tym chciała uchronić się właśnie pani Ilona i postanowiła drogą oficjalną wysłać swoje pytanie do dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z prośbą o interpretację. - Czy środki pieniężne na pokrycie wydatków na zakup nieruchomości mogą podlegać opodatkowaniu jako nieujawnione źródła przychodu stawką 75 proc., jeżeli zostały uzyskane z uprawiania nierządu? – pytanie niby proste, ale gdy rozkłada się je na czynniki pierwsze, to już takie nie jest.

W Polsce prostytucja nielegalna nie jest. Nielegalne za to jest czerpanie z niej korzyści przez osoby trzecie, to już stręczycielstwo. Skoro tak, to i Skarb Państwa czerpać korzyści z pracy pań nie może. Tak w największym skrócie streścić można ducha obowiązujących w Polsce przepisów. Z drugiej strony jasne stwierdzenie, że dochody z prostytucji nie podlegają opodatkowaniu otwierać może niebezpieczny precedens. W końcu każdy, przy odrobinie pewnej śmiałości, powiedzieć może, że nieujawnione do tej pory dochody posiada właśnie z tego źródła. I co wtedy miałby zrobić fiskus?

Pani Ilona na decyzję z katowickiej Izby Skarbowej czekała kilka miesięcy, po czym dyrektor odmówiła odpowiedzi. Formalne odmówienie odpowiedzi, to w końcu też jakaś odpowiedź, więc pani Ilona decyzję zaskarżyła. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. - W zaskarżonym zakresie, skarżąca zarzuciła organowi naruszenie art. 14b oraz art. 165a ordynacji podatkowej, poprzez nieuzasadnioną odmowę wszczęcia postępowania w sprawie wydania interpretacji indywidualnej, podczas gdy podany stan faktyczny i prawny był wystarczający do odpowiedzi na zadane we wniosku pytanie – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

W sądzie pani Ilona przedstawiła dowody na to, że w branży przez lata pracowała. Podobno dowodami były np. ogłoszenie na stronie internetowej, wyciągi z kont bankowych, na które klienci wpłacali pieniądze. Oprócz tego pani przedstawiła przed sądem umowę najmu mieszkania, gdzie świadczyła usługi oraz cennik samych usług.

Okazało się, że sprawa pani Ilony rzuciła słup światła na bezradność polskiego prawa w przypadku osób, które same czerpią korzyści z tytułu świadczenia przez siebie usług seksualnych. Katowicka Izba Skarbowa również musiała ulec i stwierdzić, że dochody ze świadczenia tego typu usług nie podlegają opodatkowaniu.

Skoro luka w prawie istniała już wcześniej, to czemu sprawa pani Ilony jest aż tak przełomowa? W największym skrócie chodzi o to, że otwiera drogę do uniknięcia opodatkowania dla innych kobiet, które tak jak kiedyś pani Ilona, pracowały w branży. Do tej pory, żeby udowodnić, że pieniądze pochodzą z nierządu, trzeba było przedstawić fiskusowi pisemne zeznania klientów, co z wielu powodów było trudne do egzekwowania. Teraz będzie o wiele prościej – panie będą mogły powołać się na oficjalne orzecznictwo katowickiej Izby Skarbowej. Tak oto z małej chmury spadł całkiem spory deszcz, bo do tej pory śmierć i podatki były nieuniknione, a teraz okazuje się, że przynajmniej te drugie to nie zawsze. Przynajmniej nie dla wszystkich.

źródło: http://biznes.onet.pl/wia...odatkowy/p3lk32

NEVIL - Wto Paź 27, 2015 22:39

"S" jak seks


Kiedy przychodzi odpowiedni czas na seks? Ile osób, tyle opinii. Niektórzy twierdzą, że nie ma na co czekać – w końcu, jeśli jest ochota, to dlaczego mielibyśmy się tylko obejść smakiem? Inni uważają, że na pewne przyjemności trzeba sobie zasłużyć, a więc jeżeli zaczniemy właśnie od nich, ewentualny związek i tak będzie skazany z góry na porażkę. Komu wierzyć?

Cóż… nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Zapoczątkowanie znajomości w łóżku dla niektórych kończyło się totalną porażką i wstydem, dla innych okazuje się rozpoczęciem miłości na całe życie. Przedstawiamy wam więc kilka możliwych scenariuszy, które mogą pojawić się na pierwszej randce z seksem w roli głównej.

"To silniejsze ode mnie"

Masz zasadę, że nie idziesz z nikim do łóżka na pierwszej, ba – nawet drugiej, trzeciej i kolejnej randce? Według ciebie nie powinno zaczynać się znajomości od końca, tylko należy powoli budować szczęśliwą relację? "Na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" – myślisz, kiedy wreszcie spotykacie się w umówionym miejscu. Z każdym kolejnym słowem, z każdym kolejnym gestem w twojej głowie zaczynają krążyć jednak miliony zupełnie innych myśli. "Ciekawe jakby to było" – fantazjujesz. "Ma obłędne ciało" – myślisz. "Widzę, jak na mnie patrzy" – czujesz na sobie przeszywające spojrzenie. Powoli zapominasz o swoich zasadach i… stało się. "To było silniejsze ode mnie" – tłumaczysz się przed sobą kolejnego dnia. Ten scenariusz może mieć jednak dwa zakończenia – to z happy endem i wręcz odwrotnie – to z moralnym kacem, który będzie ci towarzyszył jeszcze przez jakiś czas.

Więcej + komentarze http://sympatia.onet.pl/t...=trescired_1027

NEVIL - Nie Gru 20, 2015 20:48


(Anty)historia rozkoszy. Czy w Kościele było miejsce na seks?


"Kochaj żonę jak siostrę, uciekaj przed nią, jak przed nieprzyjacielem" zwykł mówić urodzony ok. 540 roku papież Grzegorz I Wielki i możemy być pewni, że nikomu z wiernych nie przyszło do głowy, by odmówić jego słowom słuszności. Nic w tym dziwnego – wszak demon lubieżności (który zagnieździł się w historii Kościoła na długie wieki) nieustannie czyhał za drzwiami sypialni nawet najbardziej cnotliwych małżeństw.



Między kijem a marchewką

Podczas ostatniego Synodu o Rodzinie, który odbył się w październiku 2015 roku Papież Franciszek nawoływał do tego, "by to Ewangelia pozostała dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją zdoktrynizować, przekształcając w martwe kamienie do rzucania w innych". Ten, wydawałoby się, niewinny apel traktować można jako krok milowy w podejściu hierarchów do wiernych – już nie tylko gnębionych restrykcyjnymi przepisami, ale raczej inspirowanych do życia w zgodzie z Ewangelią. Oczywiście, współczesnym biskupom daleko do postawy otwartej i liberalnej, wydaje się jednak, że gotowi są na to, by używany od wieków kijek zamienić na marchewkę. Zresztą, zbłąkane owieczki, choć wciąż niezadowolone, nigdy nie miały prawa czuć się w Kościele tak dobrze, jak dziś. Przekonuje o tym jego brutalna historia, której jednym z głównych rozdziałów jest opowieść o tym, w jaki sposób kontrolowano seksualność człowieka uważaną za sferę nieczystą, wartą jedynie tłumienia i potępienia.

Żona księdza czy własność biskupa?

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...-na-seks/mw5vvc

NEVIL - Sro Sty 13, 2016 19:25

Komentarz:

~Romantyk 1982 :

Moja żona stała się oschła zaraz po ślubie, początkowo nie robiłem z tego dramatu ale jak seks zaczął być dla niej jedynie odwaleniem fuszery w łóżku a po kilku latach szczególnie po urodzeniu dzieci zaczął zanikać to dałem sobie spokój. Jestem w związku nadal, dla dzieci ale od czasu do czasu mam kogoś. Żałuję? Nie. Wiele razy , wiele lat próbowałem i było jak walenie grochem o ścianę. Jestem interesującym facetem, nie playboyem ale nie mam problemu z płcią przeciwną. Moja żona tymczasem nie zauważa problemu i chyba tak jest bo waga jej podskoczyła do 120 kg , nie dba o siebie mimo dobrej sytuacji finansowej jaką mamy, najgorsze, że nawet nie umie się przytulić a słowo kocham może słyszałem kilka razy po ślubie? Gdyby nie dzieci dla których zrobię wszystko dawno bym ja zostawił.
============================

Dlaczego mężczyźni unikają seksu - siedem najczęstszych powodów


Współczesne badania seksuologów nie pozostawiają złudzeń. Coraz więcej par na świecie przyznaje się do "białego związku" (czyli relacji bez lub prawie bez seksu). W praktyce oznacza to, iż częstotliwość zbliżeń seksualnych w związku wynosi mniej niż 10 na rok



Niepokojąca jest również tendencja wzrostowa niechęci do intymnego zbliżenia wśród mężczyzn. Współczesny facet coraz częściej ucieka od seksu. Jakie ma ku temu powody? Oto siedem najczęstszych powodów, dla których mężczyźni nie chcą się kochać.

Zobacz galerię

Więcej: http://kobieta.onet.pl/zd...h-powodow/qvzx5

NEVIL - Pon Lut 01, 2016 21:17


Solo-seks: "W naszym kraju mówi się, że wibrator i masturbacja są dla desperatek"


W tym odcinku 'Dobrego seksu' rozmawiamy o masturbacji. - Jesteśmy ofiarami przekonania, że z nami jest coś nie tak, bo chcemy coś więcej, a powinien nam wystarczyć penis w wzwodzie, na którego widok delikatnie omdlewamy - tłumaczy specjalistka od kobiecej seksualności, Joanna Keszka.


'Dobry seks' to cykl, w którym Agnieszka Wirtwein-Przerwa i jej goście rozmawiają o zagadnieniach dotyczących ludzkiej intymności. Ciąża, związki, seks - w tym programie nie ma tematów tabu. Oglądaj, a na pewno dowiesz się czegoś nowego! Pozostałe odcinki cyklu znajdziecie tutaj.

Więcej + video: http://www.edziecko.pl/ro....html#BoxVidImg

NEVIL - Pon Lut 01, 2016 21:25

Babcia mi zawsze mówiła, że jak się przeziębię, to mam włazić z kobitą pod pierzynę i od razu będę zdrowszy. No i babcia miała rację... :-)
======================

Co dzieje się z twoim ciałem, gdy nie uprawiasz seksu?


Seks poprawia humor, pomaga spalić kalorie i spaja związek. A jaki wpływ na życie ma brak seksu?



Większa podatność na infekcje

Kto nie uprawia seksu, ten łatwiej się przeziębia. Abstynencja seksualna sprawia, że system immunologiczny staje się "mniej czujny". Badania dowodzą, że regularna aktywność seksualna pozytywnie wpływa na odporność (ma to prawdopodobnie związek z przygotowywaniem się organizmu na ewentualną ciążę).

Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Wto Lut 02, 2016 22:48

Komentarze:

~Janko

tak orzekają jak im rządzący krajami dmuchają .Muzułmanie z błogosławieństwem swoich zaprowadzają terror i anarchie i z niechęcią próbuje się nad tym zapanować. Procesy sądowe i działanie policji to farsa.
------------------------

~Marek 79

: Europa ulega zmianie i to na naszych oczach. Ciekawe tylko czy przyjmiemy wartości arabski, czy też będziemy mieli za jakiś czas getta tylko tym razem dla arabów. Ciężko wyczuć co wyniknie z tego, jednak intuicja mówi, że nic dobrego.


=====================

Taharrusz znaczy molestowanie


Taharrusz dżamaa polega na otoczeniu wybranej ofiary, czasem kilku kobiet przez dwa kręgi mężczyzn, których członkowie zmieniają się co chwila, nieustannie krzycząc. Te opętańcze krzyki mają jeszcze bardziej sparaliżować strachem ofiary. Kobiety są bite, obmacywane, okradane, także poniżane werbalnie. W Egipcie taharrusz bywa często praktykowany podczas koncertów muzycznych, politycznych demonstracji i masowych świąt religijnych, np. podczas zakończenia Ramadanu - muzułmańskiego miesiąca postu, podkreśla mieszkający w Aleksandrii polski muzułmanin Piotr Ibrahim Kalwas, który rozmawia o tym zjawisku z egipskim psychologiem.



Ataki na kobiety jakie wydarzyły się w sylwestrową noc w Kolonii i w kilku innych miastach UE zwrócily uwagę publiczną na zjawisko dotychczas nieznane w Europie, a przywiezione na kontynent europejski z krajów arabskich, na taharrusz dżamaa, w języku arabskim oznaczające "molestowanie zbiorowe".

- Tharrusz dżamaa czasem nazywane też taharrusz al-dżinsi, czyli molestwanie seksualne to nie jest nowość w Egipcie ani w innych krajach arabskich – mówi doktor Lotfi , mój egipski rozmówca, psycholog – zdarzało się i w poprzednich latach i dekadach, ale na taką skalę to zjawisko nie było dotąd znane. W średniowiecznej Europie i w renesansie nazywano je "charivari" czyli "kocia muzyka". Tłum pijanych mieszkańców wsi czy miasta otaczał kołem przyłapane na seksie niezamężne pary i przy akompaniamencie wrzasków molestował, a nierzadko zabijał kijami. Zbiorowe napady na kobiety w krajach arabskich prawie zawsze wiążą się z dużymi zgromadzeniami, demonstracjami i obchodzonymi publicznie świętami. W przeszłości rzadko dochodziło do molestowania kobiet na ulicy bez okazji większego zgromadzenia, ale niestety to się zmieniło.

- Skąd w ogóle takie zjawisko?

- To wynika z tłumionej seksualności młodych Arabów, z braku możliwości realizacji seksualnych pragnień, krótko mówiąc, z bardzo ograniczonych swobodnych relacji męsko-damskich. Oczywiście, przyczyną tego jest islamskie tabu, które zabrania wszelkich kontaktów płciowych pomiędzy ludźmi niezwiązanymi węzłem małżeńskim. Młodzi faceci po prostu nabuzowani są seksem, który nie ma ujścia. Do tego dochodzi coraz szerszy i tańszy dostęp do internetu, w którym pełno jest pornografii. Ta mieszanka powoduje u młodych ludzi dużą frustrację. A z drugiej strony dziewczyny są zazwyczaj pod czujnym okiem rodziny monitorującej ich prowadzenie się, a do tego np. w Egipcie ponad 90 proc. z nich poddane jest w dzieciństwie okrutnemu khitanowi, czyli zabiegowi wycięcia łechtaczki, właśnie w celu pozbawienia ich potrzeb seksualnych w dorosłym życiu. No i oczywiście coraz wyższe są koszta zawarcia związku małżeńskiego...

Więcej: http://kobieta.onet.pl/ta...stowanie/jye8w0

NEVIL - Sob Lut 20, 2016 15:22



Wiele kobiet mówi na to per "to". Po czym czerwienią się i wycofują. A zanim powiedzą, że mają ochotę na seks inny niż zazwyczaj, wykonają nieśmiały taniec godowo-podchodowy, który może być przez partnera zrozumiany co najmniej na opak. No bo jak nazwać to "coś" niewulgarnie, bez anatomii lub nadmiernego lukru?

Jak mamy pobudzić naszego domowego zwierza, żeby zrobił dokładnie to co chcemy, bez potrzeby romantycznie długo-nudnych rozmów jak na psychologicznej kozetce? Mówmy wprost. Zgodnie z zasadą bądź damą na salonach i... dziwką w łóżku.

Podtrzymać płomień

Więcej + video: http://wypiszwymaluj.nate...osci-w-portkach

NEVIL - Wto Mar 22, 2016 17:08


Chodź, nauczę cię, jak mieć naprawdę dobry seks


Wie pani, ile ja spotykam kobiet, które przychodzą do mnie i zaopatrują się w wibratory, ale nie użyją ich w łóżku ze swoim partnerem? I to nie są szaro-bure smutne starsze panie. To nowocześnie myślące o życiu kobiety, dobrze ubrane, robiące ekstra kariery. Wyzwolone i „otwarte” na nowe możliwości w każdej sferze życia. Pozory jednak mylą - mówi Joanna Keszka, autorka książki pt. „Grzeczna to już byłam, czyli kobiecy przewodnik po seksie”, pisarka scenariuszy erotycznych i redaktorka naczelna Barbarella.pl



I podpowiada, jak rozmawiać z mężem, parterem, kochankiem, by w końcu nas usłyszeli. Bo ile można udawać, że seks sprawia przyjemność, kiedy tak nie jest. Mówić, że było fajnie, skoro było fajnie, ale nie do końca. Mieć eleganckie udawane orgazmy zawsze w momencie, kiedy on dochodzi...
Zamiast więc narzekać, weź sprawy w swoje ręce, a potem chwyć za rękę partnera i pokaż jak dziecku, że można to robić inaczej. Bo można - i to z przyjemnością po obu stronach. Panowie, to także lekcja dla was...

Faceci, jak kraj długi i szeroki, pieprzą swoją robotę w łóżkach. Kochamy się tak, jakbyśmy byli urodzonymi wielbicielami toruńskich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Tak pani napisała. Dlaczego?

Dlatego, że mamy ogromne przyzwolenie społeczne na brak wiedzy o seksie. Męskiej wiedzy. Zajrzyjmy do jakiegokolwiek magazynu kobiecego – są tam całe działy na temat seksualności. Prawie w każdej babskiej gazecie jest coś takiego: „Czego pragną MĘŻCZYŹNI?”. „Jak GO zadowolić?”. Co zrobić, żeby JEMU było dobrze”. A co znajdziemy w męskich magazynach?

Generalnie rządzi tam fura, skóra i komóra – rubryki dotyczące rzeczy i produktów, które należy posiadać. Masz samochód i odpowiednie gadżety, więc wszystkie kobiety padną u twych stóp – taki przekaz czyta z tego mężczyzna. Ewentualnie od czasu do czasu gdzieś między tym wszystkim pojawia się reklama jakiegoś paramedykamentu na erekcję – chyba po to, żeby przypomnieć o stereotypie, że seks to utwierdzanie się we własnej męskości. Tak nasz mężczyzna jest kulturowo wychowany – seks ma przede wszystkim udowadniać jego męskość.

Wychodzi na to, że dorośli potrzebują edukacji seksualnej na równi z dziećmi i nastolatkami?

Oczywiście że tak. Choć nie wiem, czy edukacja to idealne określenie. Na początek warto wziąć na klatę jedną i podstawową rzecz – że seks też się liczy. Seks jest ważną częścią naszego życia. I o seks należy dbać. Nie wiem, skąd w nas takie częste przekonanie, że seks się „przydarza”, że seks jest prosty i nieskomplikowany.

Może myślimy, że to po prostu wrodzona umiejętność?

No właśnie, świetnie to pani ujęła. A dokładnie tak nie jest. Mama nas uczyła jedzenia łyżką i widelcem, uczyliśmy się jazdy rowerem, a potem samochodem. Uczymy się, jak urządzać mieszkanie, jak budować relacje w pracy. Uczymy się wszystkiego – i seksu też musimy się nauczyć. Tylko że jakoś nie potrafimy tego pojąć, że to nauka w grupach: nie zaliczymy tej lekcji bez faceta, a facet bez kobiety.

Kulturowo i stereotypowo mężczyzna uchodzi za tę aktywną stronę w łóżku.

I zakłada się przy tym, że to on będzie najlepiej wiedział, co jest najlepsze – i dla niego samego, i dla kobiety. Tymczasem w jaki właściwie sposób facet ma się dowiedzieć, jak zadowolić kobietę? Przecież on nie ma pochwy, łechtaczki ani piersi! Musi się tego dowiedzieć właśnie od kobiet.

A może uzna, że to… niegodne? Że właśnie takie dociekania mogą zakwestionować jego męskość, dowieść, że się „nie zna”, że „nie ma doświadczenia”?

Najgorzej jest właśnie wtedy, kiedy kobieta trafia na taki zakuty łeb, który poza swym czubkiem świata, nic nie widzi. Taki facet będzie traktował wszystkie kolejne kobiety jak po prostu pochwy. I będzie używał penisa jak młota pneumatycznego. A jeśli tylko któraś odważy mu się zasugerować jakieś urozmaicenia, wprowadzenie jakichkolwiek niuansów, to usłyszy natychmiast, że przecież jakoś wszystkim dotąd właśnie to się podobało, a dopiero ona narzeka…

A nie jest tak, że tak naprawdę żadna z „tych wszystkich” się nie odważyła mu powiedzieć, że jest po prostu kiepski? Albo że chciałaby inaczej. I nie mówię o napastliwym, feministycznym krzyku i pretensjach. Może to kobiety nie potrafią rozmawiać o swoich potrzebach…

Ha! Z pewnością jest w tym sporo prawdy. Bo jak nauczyć faceta fajnego seksu, skoro sama albo niewiele o nim wiesz, albo nie potrafisz o tym mówić. Mądrzy ludzie zawsze proponują zmianę świata od zmiany w sobie. Tak samo jest w sferze seksualnej. Jeżeli jesteśmy kobietą, która ma ochotę na bardziej satysfakcjonujący seks w związku, to naprawdę najpierw przyjrzyjmy się sobie samej. Temu, na co sobie pozwalamy i temu, na co sobie nie pozwalamy. A także temu, na co pozwala nam partner. I zastanówmy się, czy rzeczywiście poświęcamy realną uwagę tej naszej seksualności? Bo może tylko narzekamy, a tak naprawdę jesteśmy kompletnie bierne, nie zdobywamy żadnej wiedzy, nie rozwijamy naszej seksualności? I liczymy na to, że pójdziemy do tego łóżka… i już - będzie tam po prostu super.

A jeśli jednak nie jest super, to natychmiast zaczynamy mieć pretensje do partnera. Albo do mężczyzn w ogóle.

I to jest nieodpowiedzialna postawa. Ale częsta. Seksem rządzą dokładnie takie same zasady, jak wszystkimi innymi dziedzinami życia. Jeśli myślimy na serio o rozwoju, musimy brać odpowiedzialność za siebie. I przyglądać się temu, czego tak naprawdę oczekujemy od tej sfery. Bardzo ważna jest tutaj zwyczajna, ludzka ciekawość. Czytajmy, rozglądajmy się, nie wstydźmy się wejść do sex-shopu – choćby sprawdzić, co nas podnieca. Ciekawość to jest najważniejsza rzecz i w sypialni, i w ogóle w życiu damsko-męskim.

Gorzej jeśli wychodzimy z założenia, że o seksie już wiemy wszystko.

No właśnie. Czasem przychodzą do mnie takie osoby, które mówią, że w swoim związku „wszystkiego już spróbowały”. Tylko że na ogół to są osoby, które w czymś się po prostu zablokowały, nie są w stanie zrobić kolejnego kroku – a w naszej kulturze jest się bardzo trudno przyznać, nawet tylko przed samym sobą, do wszelkiego rodzaju blokad i zahamowań. Do poczucia winy, wstydu, grzechu – bo przecież to grzech chcieć mieć seks inny niż „na misjonarza”.

Jest też druga możliwość – że takie osoby używają seksu do udowadniania czegoś. Nie do przyjemności, nie do budowania intymnej więzi w związku, tylko do potwierdzania swojej męskości, kobiecości, nowoczesności, emancypacji, otwartości. Do budowania swojego wizerunku. Takie osoby również będą się upierać, że „wszystko wiedzą” – bo przecież są takie świadome i wyzwolone. Zajmuję się tematyką seksu już wiele lat, a sama wcale nie czuję się taka. Bo to nie jest coś, co można domknąć i z czego można dostać dyplom. Wciąż jednak jestem ciekawa i otwarta na nowe możliwości.

Co ma więc zrobić otwarta i ciekawa kobieta, która też chce mieć przyjemność z seksu, by skłonić swojego partnera do zmian, a jednocześnie go nie urazić w jego zranionej dumie? I nie narazić się na oskarżenia o dołączenie do szalonych feministek, które nagle uczą facetów jak być facetem…

Kobietom mówi się w Polsce, że są szalone za każdym razem, kiedy chcą być traktowane jak osoby dorosłe. Po prostu. Tak się dzieje. Tego, co kobiety mówią, czego chcą, czego potrzebują nie traktuje się w naszym kraju poważnie. Szczególnie w sferze seksualnej. Faceci nie słuchają. A kobiety o tym wiedzą.

I wiedzą, że jak tylko troszeczkę wyjdą poza ten schemat, jak tylko pozwolą na zaznaczenie swojej seksualności, zaraz spotkają się z odrzuceniem. Tu obowiązują podwójne standardy. Sfera seksu jest dla mężczyzn – to oni mogą się przechwalać swoim apetytem na seks i swoimi podbojami. A kobiety to są te, które muszą się szanować. Te, które muszą się porządnie prowadzić. Te, które nie mogą być wulgarne czy niewyżyte.

No dobrze, ale ile można udawać, że seks sprawia przyjemność, kiedy tak nie jest. Mówić, że było fajnie, skoro było fajnie, ale nie do końca. Mieć eleganckie udawane orgazmy zawsze w momencie, kiedy on dochodzi, a my zostajemy pozostawione same ze sobą, rozgrzane i niezaspokojone…

No właśnie. W polskim łóżku nie zgadza się prosta matematyka. Mamy dwie różne osoby, z różnymi potrzebami, preferencjami i zupełnie odmiennie zbudowanymi ciałami, ale na erotycznej „mecie” obie muszą stawić się dokładnie w tym samym momencie. Czyli on bzyka się aż do osiągnięcia swojego orgazmu. I ona też bzyka się aż... do jego orgazmu. A wcale tak być nie musi, gdybyśmy na przykład do zabawy włączyły wibrator. I albo same skończyły, albo poprosiły naszego partnera. Tymczasem może i mamy takie zabawki, ale schowane głęboko i w tajemnicy przed mężem.

Naprawdę w tajemnicy?

Wie pani, ile ja spotykam kobiet, które przychodzą do mnie i zaopatrują się w takie przyjazne wibratory? To nie są szaro-bure smutne starsze panie. To na oko nowocześnie myślące o życiu kobiety, dobrze ubrane, robiące ekstra kariery. Wyzwolone i „otwarte” na nowe możliwości w każdej sferze życia. Ale pozory mylą. One wszystkie mówią mi, że nie będą miały, z kim o tym porozmawiać. A ja pytam: co jest takiego złego w tym, żeby opowiedzieć o tym partnerowi?

Bo w większości wypadków taki wibrator to zdrada. W zasadzie już sam zakup takiej zabawki wpędza w poczucie winy. Bardzo często też mówimy „to dla koleżanki”.

To prawda. Samo przyznanie, że ten wibrator to jednak dla mnie już wymaga pewnej odwagi. My wciąż żyjemy w tym continuum dziewica-dziwka. Albo – albo. Albo jesteś wśród tych kobiet, które pilnują cnoty swojej i innych kobiet wokół - tu naprawdę to często tak działa, że jeśli na coś nie pozwalam sobie sama, to nie pozwalam też innym.

Albo jesteś w tej drugiej grupie, dziwek, które są skazane na społeczny ostracyzm. A nikt nie chce być atakowany ani traktowany wrogo tylko dlatego, że powiedział coś o swojej sferze seksualnej. Dlatego siedzimy z gębami na kłódkę. Nie chcemy się boksować ze światem stereotypów, to często nawet rozsądne wyjście.

Pod jednym z pani felietonów ktoś napisał, że faceci, o których pani mówi, to chyba z jakiegoś grajdoła. Że wcale nie jest z tym tak źle…

Szczęściara pewnie z tej kobiety. Albo odezwał się po prostu urażony pan. Tak naprawdę nie chcę spisywać na straty polskich facetów. Więcej – nie robię tego. Są wśród nich ci fajni, ale naprawdę jest ich mniej. Zdecydowanie przeważa postawa, w której jeśli kobieta przejawia własną aktywność seksualną, czy to solo, czy to w duecie na własną rękę poszukuje własnej przyjemności, to jest to przez mężczyzn odbierane jako atak.

Bo jeśli kobiecie w łóżku lepiej, to mężczyźnie gorzej?

No właśnie. To z gruntu fałszywe przekonanie. Kompletna bzdura – bo jest dokładnie na odwrót. Jeśli kobieta wie, jak czerpać z seksu przyjemność, to mężczyzna tylko na tym korzysta. Ma wtedy otwartą, chętną partnerkę, która będzie umiała zatroszczyć się także o jego potrzeby.

No dobrze, to teraz konkretnie. Skąd mamy wiedzieć, co nas podnieca?

Weźmy sprawy – dosłownie – w swoje ręce. Masturbacja to w przypadku kobiet początek własnej seksualności. Naprawdę trzeba zacząć od tego, żeby obejrzeć i poznać swoje narządy intymne. Znam kobiety, które miały wielu mężczyzn – wielu mężów nawet – i nigdy nie widziały swojej pochwy! Owszem, zdarzało im się dotknąć jej przy goleniu – „no, jak się depilowałam, to parę razy coś tam zajrzałam” mówią niektóre. A inne nigdy tam nie zajrzały!

Są kobiety, którym słowo „[...]” nie przejdzie przez gardło! To naprawdę nie są sprawy łatwe. Za to są bardzo przyjemne. I bardzo się odwdzięczają, kiedy tylko wyciągniemy w ich stronę rękę.

Dobrze, idziemy dalej. Ze szczegółami.

Warto zadbać o puste mieszkanie. Pozbyć się całej rodziny, niech sobie idą do kina albo na długi spacer. Weźmy lusterko. I spróbujmy obejrzeć swoje części intymne. Z uwagą. Szczegółowo. Z dotykaniem.

To dla sporej części kobiet jest naprawdę bardzo trudne, bo kojarzy się z czymś brzydkim, czymś czego nie powinno się dotykać. Ale po trzech, czasami czterech takich sesjach, coś się zwykle zaczyna zmieniać. Dajmy sobie ten czas – bo chodzi o bardzo silne tabu wmawiane nam latami, że to, co poniżej pasa, to coś, o czym się nie mówi i do czego się nie zagląda. To jest pierwszy krok.

A kolejny?

To masturbacja. Do tego też nam jest potrzebna, wręcz niezbędna, samotność. Sposobów jest mnóstwo – warto je pocelebrować. Wykąpać się. Fajnie wyglądać. Włączyć sobie muzykę, potańczyć. I zastanowić się, jak byśmy chciały, żeby wyglądały nasze doświadczenia seksualne, gdyby nie krępował nas strach przed wstydem, odrzuceniem, krytyką. Dopiero wtedy, gdy już to zrozumiemy…

…dzielimy się tą cenną wiedzą z partnerem.

Właśnie, ale bardzo ważny jest wybór momentu na taką rozmowę. Paradoksalnie łóżko nigdy nie jest dobrym miejscem do rozmowy o seksie. Zdecydowanie lepiej zrobić to na przykład następnego dnia po jakimś udanym momencie seksualnym. Ale rozmowa nam się nie uda, jeśli zaczniemy od pretensji „bo ty zawsze”, „bo ja nigdy” i tak dalej.

Jeżeli nam zależy na zmianach, to warto się od tego powstrzymać. I naprawdę poszukać chwili, w której nasze bieżące życie seksualne wygląda dla obu stron całkiem nieźle. Lepiej zabrzmi, jeśli szczerze powiemy: „wiesz, podobało mi się, jak próbowałeś mnie wczoraj wziąć od tyłu na pralce”, „fajnie było się bzyknąć pod tym prysznicem”.

I dopiero stąd idziemy do propozycji: „Ale wiesz, jakbyśmy się spróbowali pokochać przed lustrem, to dopiero byśmy mieli ostrą zabawę”.

To trochę jak z poradnika: jak rozmawiać z dzieckiem, żeby się nie zbuntowało.

Bo z facetem czasem trzeba jak dzieckiem. Ale tak serio - takie dzielenie się doświadczeniem to jest tak naprawdę moment, w którym kobieta zaczyna sobie uświadamiać, że to ona się liczy. Bo przecież nas, kobiety, zawsze nagradza się za to, że zrobiliśmy komuś innemu przyjemność. Ale w życiu seksualnym to zawsze jest ślepa uliczka.

Jeśli będziemy dbać tylko o przyjemność partnera, nasze ciało w końcu się zbuntuje. I to, co uważałyśmy za przyjemność, stanie się nieprzyjemnością. Wtedy zaczyna się problem – bo nasz partner będzie się domagał seksu (i słusznie!), a nasze ciało będzie mówić: NIE.

I co wtedy? Zmuszać się?

No właśnie. Sama nie wiem. Najlepiej nigdy nie doprowadzić do tego momentu. Może pytanie brzmi – czy w ogóle warto, czy jest co ratować? I to jest pytanie, które odnosi się w ogóle do związku, nie tylko do sfery seksualnej. Jeżeli uznajemy, że warto i jest co ratować, trzeba pomyśleć jak było kiedyś. Seks nie jest taki trudny, właściwie to jest nawet dość proste (śmiech). Warto poszukać wspomnień.

Ja mam na przykład takie wspomnienie, jak mój mąż pojechał sam na dwa tygodnie w Alpy. I jak wrócił taki opalony, z tymi tobołkami, rzucił je w korytarzu i od razu rzucił się na mnie. Był taki wysmagany wiatrem, ale czułam też że jest stęskniony. I ta tęsknota była nie tylko duchowa, ale i fizyczna.

Dziś jesteśmy ze sobą już 15 lat i jak są między nami takie momenty zabiegania, to zawsze się staram sobie o tym przypomnieć. I jemu. Warto wracać do tych dobrych erotycznych korzeni. To co nas łączy, to też – przynajmniej na początku – był seks. Zawsze tak jest. I zawsze można spróbować powrotu. A kiedy już taki powrót nam się uda, to właśnie wtedy jest idealny moment, żeby zaproponować spróbowana w sypialni czegoś całkiem nowego. Tego czegoś, co zrozumiałyśmy podczas naszych samotnych sesji.

A co, jeśli nastąpi szok?

Wcale nie musi. Bo często kobieta odkrywa tak proste rzeczy, jak na przykład to, że chciałaby się kochać przy określonej muzyce. Albo nie wieczorem, tylko rano, po sobotniej kawie, bo właśnie wtedy ma najwięcej energii. Albo że chciałaby zawiązać oczy, przebrać się w coś – pula możliwości jest oczywiście nieskończona, ale najczęściej chodzi o rzeczy, które wcale nie wywracają kulturowych tabu do góry nogami.

Często jest tak, że wypróbowanie jednej rzeczy prowadzi nas dalej. Nigdy nie wiemy, dokąd dojdziemy. Ale naprawdę warto się wybrać w taką podróż. Bardzo, bardzo przyjemną podróż.

źródło: http://natemat.pl/174871,...awde-dobry-seks

NEVIL - Sob Maj 14, 2016 11:09

Nieuświadomiona jak Polka




Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o wspólnej znajomej ze studiów, która zaszła w ciążę po odstawieniu tabletek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dziewczyna tak bała się iść do ginekologa, że nigdy nie zdecydowała się na odwiedzenie gabinetu i dobranie hormonów. Podbierała natomiast opakowania tabletek koleżankom i łykała to, co jej „odpaliły”. Nie chciało mi się wierzyć! Wkrótce okazało się, że wśród managerek z korporacji i specjalistek na wysokich stanowiskach nie brakuje takich przykładów, a prawie każda moja znajoma ma w zanadrzu podobne historie.

Intymne Polaków rozrywki

Moja pierwsza praca po maturze - Warszawa, prywatna przychodnia, te 15 lat temu na abonament w takim miejscu stać było głównie biznesmenów i gwiazdy. Podczas przerw, w pokoju socjalnym, lekarze czasem dzielili się z nami opowieściami o swojej codziennej praktyce czy nagłych wypadkach. Do dziś pamiętam historię pacjentki jednego z ginekologów, która trafiła na fotel z surowym jajkiem w pochwie. Lekarz obawiał się je wyjąć, bo pęknięta skorupka mogłaby wyrządzić poważną szkodę. Niemniej pomysłowa była pani, która przyszła na wyjęcie figurki szachowej. No cóż, wielkie miasto, prywatna przychodnia, to i rozrywki intelektualne na poziomie. Wtedy byłam zbluwersowana. Teraz takie historie zupełnie mnie nie dziwią.

Jak sama się zdiagnozowałam

Zresztą, wystarczy przejrzeć strony portali o zdrowiu, gdzie można zadawać pytania specjalistom. Niejedna z nas korzysta z tej służby zdrowia drugiego obiegu. Oto kilka znalezisk z tego wykopaliska poważnych ludzkich problemów i życiowych dramatów: „Czy jeżeli na desce w ubikacji znajdowały się krople moczu ze spermą, to jest możliwość zajścia w ciążę?”, „Pierścień antykoncepcyjny nosiłam 2 dni, po czym go wyjęłam. Czy po dwóch miesiącach mogę spróbować użyć tego samego krążka?”, „Czy podczas brania tabletek jestem bezpłodna?”, "Czy jeśli onanizowałem się przez spodnie, a później wkładałem palec do pochwy mojej dziewczynie, ale zaledwie na 2 cm, to ona może być w ciąży?", „Jestem matką. Mam jedno dziecko. Od czasu porodu uprawiamy z mężem stosunek przerywany. Zastanawiam się, jak długo będzie nam się udawać, zważając, że nie chcemy mieć więcej dzieci?” - to tylko kilka przykładów, a szczerze przyznam, że nie przejrzałam wszystkich stron, bo na jeden portal jest ich średnio 5 tysięcy... Moją faworytką była kobieta, która pytała, czy będzie w przyszłości rodzić czarne dzieci, jeśli jej pierwszy partner seksualny był ciemnoskóry.

Po tej lekturze doszłam do wniosku, że politycy powinni dziękować internetowym forom za nakręcanie i tak marnego przyrostu naturalnego w kraju oraz za udzielanie porad ludziom, którzy inaczej generowaliby jeszcze dłuższe kolejki w i tak zatłoczonych przychodniach. Chwała ci doktorze Google! Jesteś dostępny 24 godziny na dobę, bez kolejek i opłacania kosztownego ubezpieczenia. Odpowiadasz nam na każde, najbardziej intymne pytanie. Nic dziwnego, że leczy się u ciebie ponad połowa Polaków, a przecież najprężniejszą grupą użytkowników sieci w tym kraju są w kobiety pomiędzy 18 a 35 rokiem życia!

Wpadłam bo nie wiedziałam

Choć muszę przyznać, że twarde z nas babki, swędzi, piecze, upławy nie dają spać, a do lekarza nie idziemy. Co niektóre z nas są nawet bardzo trendy i na rozhulaną niczym halny grzybicę, wolą jogurt naturalny. Nie, nie do jedzenia. Najbardziej fascynują mnie dziewczyny, które mając ewidentne objawy ciążowe zwlekają z wizytą u lekarza, póki ich brzuch wygląda tak, że już nikogo nie oszuka się, że to lekkie wzdęcie. Możecie się śmiać, ale założę się, że w waszym otoczeniu nie brakuje koleżanek, które wpadły, bo nie wiedziały, że w trakcie brania tabletek też można zajść w ciążę, albo wierzyły, że dziewictwo magicznie chroni przed poczęciem.

Znajdziecie takie, które latami odwlekały pierwszą wizytę u ginekologa, ignorowały różne niepokojące objawy jak długo się tylko się dało, albo dopiero w ciąży dowiadywały się, jak ona przebiega, i nie miały pojęcia jak właściwie obliczyć dni płodne. Gdybyście przepytały swoich kolegów, też kilku zaskoczyłoby was nie mniej niż mój znajomy, którzy sądził, że jak kobiecie nie stykają się uda to znaczy, że ma okres, bo podpaska jest taka wielka, że powoduje powstawanie przerwy między nogami. Ekstremalnym przykładem elementarnej niewiedzy może być pewna matka, która planowała pozwać egipski hotel, gdyż jej 13 letnia córka zaszła w ciążę po kąpieli w tamtejszym basenie. Historia autentyczna. Możecie wygooglować.

Pszczółki i motylki czyli prezerwatywa na lewą stronę

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku wszyscy wiemy co i jak. Mamy nieograniczony dostęp do Internetu, książek traktujących o seksie w każdy możliwy sposób, a jak ktoś lubi to i do porno z domowych kamerek 24 godziny na dobę (porno to teraz główny edukator młodzieży). Niestety, śmiem twierdzić, że nie zmieniło to wiele od czasów, gdy moje pokolenie edukowało się dzięki „Bravo” i siostrzanym poradom z „Dziewczyny” i „Filipinki”.

Te obawy potwierdza edukatoka seksualna i aktywistka antyprzemocowa Anna Sadowska, która opowiada mi, że uczniowie, którzy zapewniają ją, że nie ma o czym gadać, bo wszystko już wiedzą, poproszeni o pokazanie klasie jak zakłada się zwykłą prezerwatywę na fantom członka, owszem, zakładają ją, ale na lewą stronę. Nic dziwnego, że później skarżą się na zaburzenia erekcji, kiedy dla bezpieczeństwa wkładają po dwie prezerwatywy na raz. W rozmowach z dorosłymi też obserwuje spore braki wiedzy. - Są Polki świetnie wyedukowane i takie, które nie wiedzą, jak dokładnie zachodzi się w ciążę. Nadal pokutują mity na temat antykoncepcji, ciąży, silną tabuizacją jest naznaczona miesiączka. Na mojej drodze spotkałam już panie, które były zaskoczone, że antykoncepcję hormonalną należy przyjmować stale, a nie doraźnie, że plemniki są w stanie przeżyć w drogach rodnych nawet 5 dni po stosunku, albo że po seksie analnym lepiej nie uprawiać seksu pochwowego lub oralnego, no, chyba, że chcemy zaryzykować jaja owsika w szyjce macicy albo rzeżączkę gardła - opowiada. Jej zdaniem u źródła tych problemów leży głównie strach i niewiedza.

- Strach ma wielkie oczy i trzeba odrobiny wewnętrznej siły, aby odczarować to, czego się boimy - diagnozuje radząc, aby zamiast śmiać się z czyjejś niewiedzy, wziąć lepiej zalęknioną przyjaciółkę za rękę i w końcu zaprowadzić ją na zaległą cytologię albo opowiedzieć jej jak wygląda wizyta ginekologiczna. Można jej towarzyszyć podczas robienia testu ciążowego, podesłać linki do wiarygodnych stron na temat seksualności prowadzonych przez lekarzy, położne, edukatorów seksualnych lub sprezentować mądrą książkę. Zawsze to lepsze niż być ciocią kilku chodzących rozkosznych wpadek i wydawać fortunę na prezenty komunijne.

Szybki seks, szybka informacja

Co ciekawe świetnie operujemy słownictwem z zakresu zdrowia intymnego. Słownik pojęć mamy bogaty. Widać, że nauczyciele biologii nie próżnowali. Ale, jak to z edukacją Polaków często bywa, teoria jest, gorzej w praktyce. Chcemy informacji szybkich i konkretnych, a o te trudno w zalewanym milionami komentarzy Internecie. Ale gdzie indziej szukać? Służbie zdrowia i tak zbytnio nie ufamy, lekarzom też. I nie czytamy, nad czym stale ubolewają autorzy dorocznych badań czytelnictwa. Poza tym, przecież nie przyznasz się, że ta jedna jedyna książka przeczytana w tym roku była o seksie, prawda?

I tak oto dr Google zastąpił nam matki i przyjaciółki, od których kiedyś czerpałyśmy wiedzę. - Wiele kobiet na forach wypowiada się jak czuły się w danej sytuacji, jakie miały objawy fizjologiczne, co zrobiły, co zalecił im lekarz. Właśnie dlatego pacjentki chętnie szukają odpowiedzi na pytania w Internecie - wyjaśnia Edyta Zduleczna-Przygocka psycholog, Coach ICC, która na co dzień pracuje w Lux Med. - Nie można jednak pominąć związanego z tym niebezpieczeństwa. Każda z nas jest inna, mamy organizmy, które reagują w różny sposób. Sama jestem pacjentką, psychologiem, mamą, żoną i często szukam odpowiedzi w Internecie, aby pomóc sobie i bliskim, ale potem słucham specjalistów i zdarza się, że obalają oni przeczytane przeze mnie rewelacje. Dlatego uczulam wszystkich, że do internetowej wiedzy trzeba mieć dystans i korzystać z niej mądrze - mówi.

Internet nie leczy

Pamiętajcie, że dr Google nie jest wszechwiedzący i nie ma wszystkich odpowiedzi. Każda z was jest wyjątkowa i ma jeden, niepowtarzalny organizm. To, co sprawdziło się w leczeniu Anonimowej_82, wcale nie musi podziałać także na was. Nie zgrywajcie twardzielek. Kiedy czujecie się naprawdę źle, zapiszcie się do specjalisty. Jeśli trzeba, stójcie nad recepcjonistką tak długo, aż nie wpisze was na dodatkową wizytę albo wyłóżcie już od biedy tę stówę na prywatną konsultację. Czasem zaś, gdy będziecie potrzebowały odpowiedzi już, teraz, zaraz, rozwiejcie wątpliwości u lekarza online lub poszukajcie informacji napisanych przez lekarzy i ekspertów, a nie przez ciocie dobre rady. Dbajcie o siebie z miłością. Bo mądre troszczenie się o siebie to przejaw miłości i szacunku do samej siebie. Ale to już zupełnie inny temat...

źródło: http://natemat.pl/179693,nieuswiadomiona-jak-polka

NEVIL - Czw Cze 02, 2016 16:15

Dojrzały seks - co robić, żeby uprawiać udany seks w starszym wieku


Często myślimy, że seks to sfera życia, która wraz z wiekiem przestaje się liczyć. Nic bardziej błędnego. Nie istnieje nic takiego, jak erotyczna emerytura, bo kobietą i mężczyzną jesteśmy do samego końca. Ponadto seks w starszym wieku poprawia zdrowie. W dojrzałym seksie mogą jednak przeszkodzić problemy związane z menopauzą, andropauzą i przebytymi chorobami.


Współżycie po pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce wygląda inaczej niż w młodości. Staje się mniej intensywne, ponieważ libido jest już zwykle niższe i pojawiają się ograniczenia związane z wiekiem. Ale już sam fakt, że ta sfera doznań nadal nas interesuje, bardzo dobrze świadczy o naszym stanie zdrowia oraz kondycji psychicznej.
Życie seksualne zależy od temperamentu, gry hormonów oraz indywidualnych predyspozycji. Właściwie nie ma reguł: u niektórych panów po pięćdziesiątce spadek pobudliwości jest prawie niezauważalny, u innych zaś gwałtowny. Wpływa na to głównie gospodarka hormonalna. Męski organizm produkuje testosteron przez całe życie, chociaż po trzydziestce produkcja tego hormonu się zmniejsza - u mężczyzny 60-70-letniego jest go zwykle o połowę mniej niż w młodości. Ale nierzadko zdarza się, że starsi panowie mają więcej hormonu męskości niż młodzi chłopcy.

W życiu intymnym kobiet punktem zwrotnym staje się zwykle przekwitanie. Wiele pań, niestety, przestaje wtedy uprawiać seks. Charakterystyczne jest to, że największą aktywność seksualną utrzymują te kobiety, które zdecydowały się na hormonalną terapię zastępczą.

Dlaczego kobiety przestają uprawiać seks po menopauzie?


Dlaczego niektóre z kobiet, które przestają miesiączkować, tracą ochotę na seks i uważają swoje życie seksualne za zamknięty rozdział?
- Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone - mówi lek. med. Beata Anna Ciesielska, seksuolog na co dzień zajmująca się tymi problemami. - Często jest to zwykłe zaniedbanie, np. nieleczona lub leczona niewłaściwie menopauza, postępujące zmiany zanikowe w obrębie narządów rodnych i związane z nimi przykre odczucia, zniechęcające do współżycia. Tymczasem warto pamiętać, że to właśnie regularne współżycie pozwala łagodniej przejść przez trudny czas po menopauzie i pogodnie wkroczyć w starszy wiek.
Częstą przyczyną spadku zainteresowania seksem jest depresja. Pamiętajmy, że kobiety częściej niż mężczyźni zmagają się z samotnością - jako wdowy, rozwódki, ale też wtedy, gdy nie potrafią się odnaleźć w swoim związku. Specjaliści twierdzą, że klucz do udanego pożycia intymnego kobiet leży przeważnie w psychice, a najlepszym afrodyzjakiem jest zadowolenie z życia.

Silny strach przed podjęciem współżycia odczuwają kobiety, które przeszły poważne zabiegi ginekologiczne. Boją się, że po operacji piersi albo usunięciu macicy nie są już atrakcyjne dla swojego partnera, że przestały być dla nich prawdziwymi, pełnymi kobietami. W rzeczywistości jest to tylko kwestia psychiki - żaden z tych zabiegów nie ogranicza zdolności odbierania bodźców erotycznych ani nie zmniejsza libido. Ośrodek przeżywania przyjemności znajduje się przecież w mózgu, a współżycie można podjąć już kilka tygodni po zabiegu.

Więcej: http://www.poradnikzdrowi...ieku_33706.html

NEVIL - Sob Lip 16, 2016 19:15


Przeżyłeś to? 7 rodzajów seksu, których każdy powinien spróbować przynajmniej raz w życiu!




W całym swoim życiu zapewne będziesz miał wiele rodzajów seksu. Czasem to Ty się czegoś nauczysz, a czasem to Ty będziesz nauczycielem. Jest jednak kilka rodzajów seksu, których każdy powinien spróbować. Taką listę przygotował Women's Health, a my prezentujemy ją Wam poniżej.

Nieudolny pierwszy raz

Cóż, takiego seksu tak naprawdę nie chcesz powtarzać, ale tak naprawdę to bardzo ważny moment w twojej seksualnej karierze. Wszystkiego trzeba się w życiu nauczyć, a na początku każdy popełnia błędy.

Pierwszy raz, kiedy tak naprawdę wiesz, co robisz

Być może będzie to wymagało kilku prób i zdecydowanie kilku błędów, ale pewnego dnia, wszystko będzie tak jak należy. Nie jesteś już przecież nie potrafiącą się za to zabrać amatorką, która zgaduje co w danej chwili należy zrobić. Ty już wiesz jak to się robi. A w tym wszystkim najlepsze jest to, że jesteś już bardziej pewna siebie!

Seks bez żadnych zahamowań

Bez względu na to czy to się zdarza kiedy czujesz nagły przypływ pewności siebie, czy wtedy kiedy wypiłaś o jednego drinka za dużo, ten seks ma to do siebie, że robisz dokładnie wszystko na co macie ochotę. Jesteście głośniejsi, próbujecie rzeczy na które nie mieliście wcześniej odwagi i doprowadzacie siebie do szaleństwa.

Seks na zgodę, który sprawia, że warto było się kłócić

Czy w ogóle pamiętasz o co się kłóciliśmy przed seksem? Pamiętaj - orgazm nie powinien być wymówką do kłótni w przyszłym tygodniu ;)

Seks tak dobry, że przypadkowo coś zniszczyłaś

To się zdarza, gdy kompletnie tracisz głowę do przyjemności. Tracisz też kontrolę nad tym, co łapiesz, rzucasz lub kopiesz. Bywa, że ucierpi na tym lampa, spódnica, koszula szklanka, laptop, czy cokolwiek innego masz akurat pod ręką. Zdarza się. Będziesz miała o czym opowiadać koleżankom!

Poranny seks, przez który spóźniasz się do pracy

Seks rano stawia na nogi zdecydowanie lepiej, niż budzik. No, ale zwykle trwa też swoje – czasami warto spóźniać się do pracy!

Seks po którym sama nie możesz uwierzyć, że TO zrobiłaś

Musisz sama przyznać: istnieją takie typy aktywności seksualnej, które tak samo mocno podniecają cię, co zawstydzają. Seks w miejscach publicznych lub w obecności innych ludzi, zabawki, trójkąty i wielokąty, BDSM – cokolwiek z tej listy lub z poza niej. Bez względu na to, czy realizacja twoich fantazji okaże się świetna, czy też okropna, zdecydowanie warto się przekonać jak to naprawdę jest.

źródło: http://mamadu.pl/123891,7...ynajmniej-raz-w

NEVIL - Sro Wrz 28, 2016 22:38


"Seks po pijaku na imprezie? Nie, tylko oral". Nastolatki szczerze o swoim pierwszym razie




Czy pierwszy raz zawsze jest magiczny? Mamy czas na szukanie świec i rozsypywanie płatków róż na łóżku? Z tymi i innymi pytaniami zmierzyli się #Bezwstydni, czyli Magda, Gabi, Krzysiek, Jędrek i Patrycja, którzy bez wstydu i skrępowania rozmawiają o seksie, związkach, miłości i problemach nastolatków.

Dziewczyny są romantyczne i chcą przeżyć pierwszy raz w magicznej atmosferze? Tylko z osobą, którą kochają? A chłopcy nie myślą o miłości, tylko o zaspokojeniu swoich potrzeb?

Z tym stereotypem nie zgadza się Krzysiek, który chciał przeżyć wyjątkowy pierwszy raz - w blasku świec, wśród kwiatów. Rzeczywistość bardzo go zaskoczyła. Nie było czasu, aby się przygotować: "Miałem przynosić kaktusy z balkonu? Nie chciałem stracić okazji! Stało się".

Zgadza się z nim Magda: "Im więcej ludzi swoje pierwsze razy, pocałunki... Zawsze wychodzi coś innego! Czemu mamy coś planować?".

Chcecie dowiedzieć się, co młodzi ludzie myślą na temat seksu? Dołączcie do #bezwstydnych!

źródło + video: http://kobieta.gazeta.pl/....html#BoxVidImg

NEVIL - Pon Paź 17, 2016 11:44


Czy w ciąży można uprawiać seks?


Prawidłowo przebiegająca ciąża nie jest przeciwwskazaniem do współżycia seksualnego. Ginekolog-połoznik odpowiada na najczęstsze pytania i wątpliwości dotyczące seksu w ciąży.

Ciąża i narodziny dziecka są częścią życia seksualnego kobiety. Nie ma żadnego powodu, by rezygnować z radości kochania się, gdy nosisz w sobie nowe życie. Może właśnie wtedy poznasz tę radość w pełni, a może odkryjesz nowe doznania? Sprzyjają temu zwłaszcza środkowe miesiące ciąży, gdy minęły już mdłości i kobieta rozkwita, a brzuch jest na tyle mały, że nie przeszkadza w czasie zbliżenia. Zapewniam Was, że wbrew utartym schematom warto być matką i kochanką jednocześnie. Nawet z dużym brzuszkiem można wyglądać seksownie!

Dlaczego unikamy seksu w ciąży?

Więcej + video: http://www.edziecko.pl/ci...31,1326672.html

NEVIL - Pią Lis 04, 2016 23:05

Tej babie chyba coś się w głowie pomieszało i to bardzo... :-) Od siebie dodam, że pani dr hab. Dudziak ma swoją imienniczkę, o tym tym samym imieniu i nazwisku, wspaniałą wokalistkę jazzową, tylko nieco mądrzejszą od tej, o której piszą poniżej... :-)
=======================

Komentarze:

Tanaka

Redakcja pokazała fotkę pani dr hab. Dudziak Urszuli i moje plemniki na te widok zamarły z przerażenia.
-----------------------------------------------------

znafca in spe

No tak, wszystko jasne KUL!!!
=======================

Antykoncepcja prowadzi do rozwiązłości? Tak uważa ekspertka MEN ds. wychowania w rodzinie


Snucie opowieści o mordowaniu plemników i dobroczynnym działaniu nasienia na organizm kobiety cofa nas do średniowiecza.



W czasach głębokiej komuny poszłam na pielgrzymkę. Pierwszy i ostatni raz. Tym, co mnie zniechęciło do kolejnych peregrynacji, były codzienne wystąpienia doradczyni życia rodzinnego. Młodej zakonnicy, która przez megafon przekonywała nas – i przy okazji mieszkańców mijanych wiosek – że coitus interruptus, czyli stosunek przerywany to zło. Ponieważ – jak głosiła, a co niosło się przez megafon w promieniu kilkuset metrów – powoduje on oziębłość u kobiet, a u mężczyzn zaburzenia ejakulacji.

Jednak to nic w porównaniu ze stosowaniem prezerwatyw, które – jak przekonywała – doprowadzają do mordowania plemników. I spiral domacicznych, które jeśli nie zamordują dziecka, to na stałe wrosną w jego ciało. „Słyszałam o niemowlętach, które rodzą się ze spiralą wystającą z główki” – niósł się po polach i łąkach głos diecezjalnej doradczyni życia rodzinnego.

Od tamtej pory minęło prawie 30 lat i ku swojemu zdumieniu znów usłyszałam tę opowieść. Znów pojawiły się coitus interruptus, ubezpłodnienie człowieka i spirala domaciczna jako środek poronny zainstalowany w ciele kobiety. Tym razem jednak opowieść nie płynęła z ust siostry zakonnej, ale posługującej się podobną stylistyką dr hab Urszuli Dudziak.

Antykoncepcja, czyli grzech

Wykładowcy z KUL zorganizowali wykład z udziałem autorki książek o planowaniu rodziny i badań nad osobowością kobiet przerywających ciążę. Dr Urszula Dudziak w auli KUL, ale też podczas licznych konferencji i sympozjów, przedstawia antykoncepcję jako czyste zło. Już sam jej cel jest – przekonywała m.in. podczas wykładu w Legnicy – niegodziwy, ponieważ uszkadza to, co zdrowe i właściwe. Czyli prowadzi do utraty płodności, daru Boga. Z czym wiąże się odrzucenie tego daru?

Po pierwsze, z uprzedmiotowieniem człowieka – odpowiada dr Dudziak. Czyli ze zrobieniem z niego instrumentu uciech seksualnych. Po drugie, z odarciem go z godności, a samego aktu miłości – z piękna. Ponieważ, jak przekonuje dr Dudziak, stosując antykoncepcję, zamiast myśleć o więzi, małżonkowie zastanawiają się, co nałożyć i czym posmarować. Ale nawet jeśli po nałożeniu i posmarowaniu więź nadal jest, szybko zniknie.

Oczywiście pod wpływem antykoncepcji, która doprowadzi do przesytu seksem, nudy i rutyny. A tej nie pomoże już nic, nawet próby technicznych udoskonaleń sprzętami z seksshopów. Do tego wszystkiego, straszy dr Dudziak, po antykoncepcji człowiek cierpi i umiera. Jeśli kobieta miała w rodzinie nowotwór piersi, jest nieomal sto procent pewne, że i ona, rozbita od środka antykoncepcją hormonalną, zachoruje.

Tylko kalendarzyk małżeński

Jeśli zaś jej partner używał prezerwatyw, narazi ją na dolegliwości związane z odebraniem kontaktu z nasieniem (stany zapalne itd). A i on może mieć przez to problem z ejakulacją. Przy tym wszystkim antykoncepcja to grzech, nie mówiąc o in vitro, które odbiera dziecku miłość matki, skazując je na chłód zamrażarki.

Jaka jest w takim razie jedynie właściwa droga, aby miłość w każdej postaci zachować i pozostać przy Bogu? Oczywiście stosowanie tzw. kalendarzyka małżeńskiego, czyli obserwowanie cyklu kobiety i dostosowywanie do niego współżycia.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ dr Urszula Dudziak została kierowniczką powołanego przez MEN zespołu do opracowania nowego programu wychowania do życia w rodzinie.

A to oznacza, że teraz ona, niczym zakonnica z pielgrzymki, będzie nieść kaganek oświaty seksualnej. Tyle że w czasach komuny – nawet wśród wiernych – porady doradczyń życia rodzinnego były traktowane z przymrużeniem oka. „Co ona może wiedzieć o tym wiedzieć. Mówi, co jej biskup każe” – śmiały się młode pielęgniarki, z którymi peregrynowałam na Jasną Górę. Przeszło trzydzieści lat później dr Dudziak, która powołuje się na archaiczne badania psychiatry Wandy Półtawskiej (ur. 1921), patomorfolog Marii Hrabowskiej (ur. 1936 r.) czy dobrze znanej czytelnikom „Frondy” dr Ewy Ślizień-Kuczapskiej, nie jest śmieszna. Jest niebezpieczna.

Snucie opowieści o mordowaniu plemników, dobroczynnym działaniu nasienia na organizm kobiety, nawet nie cofa nas do średniowiecza, ale stwarza wrażenie istnienia równoległej czasoprzestrzeni. Nie ma w niej powszechnego dostępu do pornografii, z której dzieci uczą się, że seks analny analny i oralny to w ich wieku najlepszy sposób na antykoncepcję.

Nikt nie słyszał o chorobach przenoszonych drogą płciową, a AIDS jest tylko zbitką niebudzących żadnych skojarzeń liter. W równoległym świecie, w jakim porusza się dr Dudziak, nastolatki nie decydują się na współżycie przed 15. rokiem życia. A kiedy odcinane na każdym poziomie nie tylko od antykoncepcji, ale też od wiedzy czy opieki ginekologicznej, zachodzą w ciążę, nie kupują przez internet środków poronnych dla zwierząt. W świecie dr Dudziak wszystko kręci się wokół enigmatycznego umocnienia aktu małżeńskiego i otwarcia go na dawanie życia.

W wykładzie z Legnicy (do obejrzenia w sieci) jest ciekawy moment, w którym dr Dudziak opowiada o matce czwórki dzieci. Kobieta w kolejnej ciąży przychodzi do parafialnej doradczyni życia rodzinnego i pyta, co ma zrobić. Lekarz zaproponował jej cesarskie cięcie i sterylizację. Czy to w zgodzie z wiarą? Doradczyni odpowiada pytaniem: „A dałaby pani sobie zdrową rękę uciąć?”.

To podsumowanie, które w równoległym świecie dr Dudziak ma być apoteozą płodności, w świecie realnym brzmi jak groźba. Dorosły człowiek, z wiedzą uciułaną przez lata i doświadczeniem, jakoś sobie z tym poradzi. Ale dziecko?

źródło: http://www.polityka.pl/ty...w-rodzinie.read

NEVIL - Sob Lis 05, 2016 15:01


Sześć polskich mitów na temat seksu




– Na nasze życie seksualne wpływa nie tylko fakt, czy aktualnie mamy partnera ani to, czy ostatnio przeżyliśmy fantastyczny orgazm. Seksualność stanowi splot doświadczeń, emocji i wrażeń. Niektórzy zamiast rozwiązywać problemy w tej sferze, udają, że ich zwyczajnie nie ma. Wydaje się jednak, że skuteczniejszą strategią jest konfrontacja z mitami dotyczącymi seksualności, które na dłuższą metę wcale nam nie służą – przekonuje Marta Niedźwiecka.

Poznajcie sześć najczęściej pokutujących w Polsce mitów na temat seksu.

Marta Niedźwiecka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (filologia polska), Szkoły Głównej Handlowej (studia podyplomowe), Colegium Civitas (life coaching) oraz Sex Coach University w San Francisco (sex coaching). Prowadzi sesje indywidualne i dla par oraz warsztaty jako sex&life coach.

Więcej + video : http://kobieta.onet.pl/zd...at-seksu/tkrtce

NEVIL - Sob Lis 05, 2016 22:01

Senior w łóżku


Pan Kazimierz ma 74 lata i regularne orgazmy. Współżyje ze swoją 72-letnią żoną. Czy piętnujemy takich ludzi?



Panie profesorze, zapytam przekornie, czy ludziom 65 plus seks jeszcze do szczęścia jest potrzebny? Znam seniorów, którzy uważają, że w tym wieku nie przystoi!

Zbigniew Izdebski, seksuolog, specjalista w dziedzinie poradnictwa rodzinnego, profesor nauk humanistycznych: Cóż… W tym, co mówią, jest niestety ziarno prawdy, ale to dlatego, że nadal pokutuje stereotyp, że ludzie będący u progu starości lub starzy, są z zasady aseksualni. Dlatego tak niewiele mówi się o ich seksualności. To w ogóle jeden z trzech tematów tabu w tym obszarze. Należą do nich: seksualność dzieci, seksualność osób niepełnosprawnych i osób w późnej fazie życia.

Dziś będziemy rozmawiać o tej trzeciej grupie. Młodym wydaje się często, że starzejący się ludzie nie mają potrzeb seksualnych, a oni sami wstydzą się o seksie mówić.


To prawda. Są zażenowani, ponieważ przytłacza ich właśnie to fatalne odium: że osobie w pewnym wieku nie przystoi… Tymczasem badania wykazują, że ludzie 50, 60 i 70 plus jak najbardziej mają potrzeby seksualne, a duża grupa spośród nich aktywnie je zaspokaja. Jesteśmy istotami seksualnymi. Pozostajemy tacy do końca życia. Pokutuje natomiast krzywdzące założenie na temat ludzkiej seksualności, iż w pierwszej kolejności łączy się ona nierozerwalnie ze sferą norm społecznych oraz moralności. Seksualność pojmowana jako integralny czynnik ludzkiej osobowości bywa spychana na margines, a przez to również niewłaściwie interpretowana oraz osądzana. Np. o kobietach na emeryturze zaczynamy myśleć w kategoriach babć, kobiet skupionych na swoich bliskich. Oddanych pomocy dorosłym dzieciom i opiekowaniu się wnukami. Spychamy je w pewną koleinę wyobrażeń, gdzie nie ma już miejsca na miłosne uniesienia! Są też inne czynniki, np. demograficzne, które sprzyjają osamotnieniu kobiet w tej sferze. Badania pokazują, że to właśnie panie w większej mierze pozostają bez partnera na dojrzałe lata. Często na około 10 i więcej lat!

Przecież te kobiety mogą sobie kogoś znaleźć…?

Więcej + komentarze: http://kobieta.onet.pl/zd...-w-lozku/qss2rw

NEVIL - Pon Lis 07, 2016 11:38

Komentarz:

kobietka


A wlaśnie, ze jest!!!!!!

Jest punkt G! I to bardzo wyraznie odczywalny... ale nie zawsze. Zalezy od stanu pobudzenia erotycznego, pozycji i (jednak) ksztaltu "penetratora" ;)
Jesli kobitka nie jest przygotowana psychicznie do seksu, zmeczona, zestresowana albo obrazona na faceta, a on nie posiada odpowiednio wypelniajacego ptaszka i na dodatek nie wie czego tenze powinien dotykac - to nie znajdzie zadnego "G".
A i wiele kobiet przez to nie ma nawet swiadomosci jaki to fajny "wynalazek".


===================

Seksuolog: Punkt G nie istnieje. Seks zaczynaj od ucha




- Najbardziej erotyczny narząd u kobiet to ucho. Nie łechtaczka. Dlatego facet ma zaczynać od ucha. Ma jej szeptać od rana, że jest „misią kochaną” i tak dalej, a nie od razu brać się do rzeczy - mówi wrocławski seksuolog, profesor Zygmunt Zdrojewicz. Właśnie ukazało się poszerzone wydanie książki pod jego redakcją „Tajemniczy świat kobiecego orgazmu”. Profesor zdradza w niej m.in. że mityczny punkt G nie istnieje. - Gdyby istniał, faceci mieliby bardzo łatwe zadanie: znajdują punkt G, są w domu i mogą iść spać - mówi profesor.

Dlaczego facet czuje się dobrze po seksie. A kobieta, żeby uprawiać seks, musi się dobrze czuć? To jedno z pytań, na które w swojej książce odpowiada wrocławski profesor Zygmunt Zdrojewicz, endokrynolog i seksuolog z Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami Uniwersytetu Medycznego.

- Narząd seksualny nie tkwi między nogami. Narząd seksualny tkwi między uszami. Trzeba kobietę zrozumieć, nie chodzi tylko o hormony związane z cyklem miesięcznym, ale w ogóle o hormony, czyli także serotoninę, dopaminę, fenyloaminę, czyli o hormony odpowiedzialne za ochotę, przyzwyczajenie, miłość i seks - wylicza seksuolog. - A pozostałe hormony jak etradiol, progesteron i hormony przysadki odpowiedzialne są za funkcje cyklu miesięcznego u kobiet. To nie jest to samo.

Profesor przekonuje też, że najbardziej erotyczny narząd u kobiet to ucho. - Tak. Ucho, a nie łechtaczka. Dlatego facet ma zaczynać od ucha. Ma jej szeptać od rana, że jest „misią kochaną” i tak dalej, a nie od razu brać się do rzeczy - radzi naukowiec.

W swojej książce Zdrojewicz obala też mity związane z seksem. - To nieprawda, że gdy ktoś ma 20 lat to musi obowiązkowo uprawiać seks trzy razy dziennie, a jak ma 80 lat to raz do roku - mówi profesor Zdrojewicz. - Jest tylko jeden obowiązujący schemat - życie seksualne powinno być satysfakcjonujące. Zresztą stosunek seksualny nie jest jedyną formą seksu. Freud wymyśli kiedyś coś, co niestety pokutowało zbyt długo: że orgazmy pochwowe są dobre, a orgazmy łechtaczkowe - nie. To nieprawda. Każdy orgazm jest dobry, przy czym seks ma być spontaniczny, a nie w nagrodę - dodaje seksuolog.

Zdrojewicz obala też mit o punkcie G. - Nie ma czegoś takiego. Ale panowie kochani, szukajcie, jak znajdziecie, to ja jako profesor seksuologii, chcę się o tym dowiedzieć - mówi Zdrojewicz. - Tak naprawdę istnieją strefy mniej lub bardziej orgazmiczne. Prawda jest taka, że gdyby punk G istniał, to faceci mieliby bardzo łatwe zadanie: znajdują punkt G, są w domu i mogą iść spać.

źródło: http://www.gazetawroclaws...-ucha,11431033/

NEVIL - Pon Sty 02, 2017 18:10

19 faktów o seksie. Niektóre naprawdę zaskakujące


Dziwne, nietuzinkowe, zaskakujące, śmieszne lub straszne. Nigdy nudne. Fakty o seksie. Przeprowadziliśmy małe dochodzenie. Zmierzyliśmy, zważyliśmy i dogłębnie zbadaliśmy temat. A teraz odkrywamy liczby, które stoją za seksem. Uwaga! Kilka z nich naprawdę mocno zaskakuje.



Seks jak cardio

Jak podają statystyki seks każdego dnia uprawia ponad 100 milionów ludzi. Jedna czwarta z nich robi to… przy zgaszonym świetle. 12 proc. natomiast korzysta z tej formy relaksu… w pracy. Jeśli założymy, że zamiast na szybkim numerku w toalecie skończyło się na co najmniej dwóch kwadransach przyjemności np. na sofie w gabinecie prezesa, mamy… 200 kalorii mniej. Tyle dokładnie możemy spalić w trakcie seksu, jeśli wykażemy odrobinę zaangażowania. To wartość kaloryczna ¾ pączka lub zestawu z sałatką cezar i małym szejkiem mlecznym. Od razu brzmi rozsądniej, prawda?

Gra na czas

Najdłuższy stosunek na świecie trwał podobno 15 godzin. Rekord należy do aktorki Mae West i jej ówczesnego partnera. Tyle legendy. Statystyki są mniej optymistyczne – zwłaszcza dla mężczyzn. Dla ponad 30 proc. z nich przynajmniej raz w życiu… finał nadejdzie dużo wcześniej, niż się spodziewają.

Co więcej, jak podaje w swoim raporcie Alfred Kinsey, 6 procent mężczyzn jest w stanie osiągnąć orgazm już po 10 sekundach, podczas gdy jednej czwartej przedstawicieli tej płci wystarczy do tego zaledwie 1 minuta. To bardzo ważne wskazówki, zważywszy na to, że każdego dnia poczętych zostaje ponad 900 tysięcy dzieci…

Mały pan, duży pan

Więcej: http://kobieta.wp.pl/19-f...70556312564865a

NEVIL - Pon Sty 02, 2017 19:24

Szybki numerek w szkolnej toalecie. Tak kochają gimnazjaliści


Ona miała lat 14, ich dwóch po 15. Zamknęli się w szkolnej toalecie i uprawiali seks. Po całym wydarzeniu poszli normalnie na lekcje. Sytuacja miała miejsce w Gimnazjum Sportowym w Rzeszowie już ponad rok temu. Ale sprawa wyciekła dopiero niedawno. Dziś dyrektor szkoły tłumaczy się przed prokuraturą w Rzeszowie dlaczego nie powiadomił organów ścigania o popełnieniu przestępstwa. „Jeśli ktoś z dorosłych myśli, że sytuacja jest wyjątkowa, to się myli. Często słyszę na imprezach, że moi koledzy i koleżanki uprawiają seks w toaletach” mówi Ania, 15- latka z warszawskiego gimnazjum.



- Zgłoszenie dostaliśmy dopiero niedawno, badamy sprawę. – mówi Renata Krut Wojnarowska, pełniąca funkcję prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów. – W czwartek, 5 stycznia dyrektor gimnazjum Wojciech Wilk ma stawić się na przesłuchanie w prokuraturze. Natomiast my nie zajmujemy się sprawą samego seksu, bo tym powinien zajmować się sąd rodzinny. Sprawa ma toczyć się przeciwko dyrektorowi szkoły, który nie powiadomił organów ścigania o fakcie seksu z nieletnią, który jest w Polsce przestępstwem.

Dyrektor już tłumaczył się w mediach: - Nie wiedzieliśmy o zdarzeniu. Dopiero jakiś czas temu uczniowie opowiedzieli o tym jednej z nauczycielek. Zwierzali się też na forach internetowych. Od razu zareagowaliśmy. Wezwaliśmy rodziców trójki nastolatków, chłopcy dostali naganę, dziewczyna upomnienie. Rodzice rozmawiali z pedagogami i psychologami. Dziewczynka, która seks w toalecie uprawiała, od września poszła do nowej szkoły. Dlaczego nie powiadomiłem prokuratury? Nie chcieliśmy dostarczać nastolatkom i ich rodzinom większego stresu.

Osoba pracująca w rzeszowskim gimnazjum (prosi o anonimowość): - Nie rozumiem dlaczego teraz ta afera wyciekła. Co jest dziwnego w seksie nastolatków? Dawno skończyłam 50 lat, ale jeszcze pamiętam, jak buzują hormony. Taki seks to jest norma, my, pracownicy szkoły nie możemy o wszystkim wiedzieć. Później próbowaliśmy sprawę rozwiązać po cichu. Teraz nagle atak na dyrektora. Jakby tak każdy dyrektor miał odpowiadać za seks na terenie szkoły, to wszyscy polscy dyrektorzy byliby oskarżeni.

Czy mam problem jeśli oglądam pornosy i czuję podniecenie? Mam 12 lat

- Osoba z rzeszowskiej szkoły ma, niestety, rację – mówi Michał Pozdał, seksuolog, edukator seksualny. Od wielu lat prowadzi zajęcia dla młodzieży. – Seks w gimnazjum w toalecie mnie nie dziwi, bo ja nasłuchuję się od młodzieży takich rzeczy na co dzień. Ostatnio pewien czternastolatek spytał: „Czy jak byłem u dziadka i wyruchałem kozę, to już jest w tym coś dziwnego?”. Oczywiście, nie wierzę, że odbył stosunek seksualny z kozą, ale samo to, że zadaje takie pytanie świadczy o tym, jak myśli dzisiejsza młodzież i jaka jest ich świadomość. Oni nie pytają nas o to, jak zachować się na pierwszej randce. Pytają o seks analny, grupowy, pissing. Podam kilka pytań. Dwie dziewczynki podchodzą do mnie zaaferowane. "Czy to prawda, że łatwiej zajść w ciążę w trójkącie?" słyszę. Inną chłopak namawia na seks grupowy, ona się waha. Młodzież zawsze interesowała się seksem, tylko że pokolenie współczesnych trzydziestolatków, czterdziestolatków nie miało do niego aż takiego dostępu. My przeżywaliśmy seks oralny. Uprawianie go to było coś. Dziś miłość francuska to żadne tabu.

Wiktor (11 lat): - Miałem 8 lat, kiedy na zajęciach komputerowych koledzy włączyli film, gdzie kilku panów biło nagą kobietę. Cały czas oglądaliśmy na zajęciach komputerowych zdjęcia nagich kobiet. Chłopaki się śmiali. Dopiero pod koniec roku szkolnego jedna z dziewczyn z klasy zgłosiła to panu. Nie, nie było żadnych kodów dostępu. Miałem tylko potem złe sny. I cały czas wyobrażałem sobie te sceny z filmu. W końcu opowiedziałem o tym mamie.

Mama Wiktora: - Zgłosiłam sprawę u dyrekcji. Jak to możliwe, że nikt w szkole nie kontroluje tego, co dzieci robią w internecie? Pani dyrektor rozłożyła ręce. Rozmawialiśmy na zebraniu. Nagle jedna z mam wyznała, że jej córkę chłopcy z klasy kilka razy napastowali. Jeden ściągnął jej majtki, drugi mówił, że chce ją przywiązać. Zgłaszała to wcześniej nauczycielce, wzywała rodziców chłopców. Co mówili rodzice? Ale jak to?! Moje dziecko? Niemożliwe!Aleksandra Józefowska, z grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton": - Nie dziwi mnie to. Coraz częściej zgłaszają się do nas zaniepokojeni nauczyciele, rodzice. Dzieci już wieku 8 lat mają dostęp do pornografii. Później, na przykład, bawią się między sobą w gwałt. Nie rozumieją tej zabawy, po prostu odgrywają to, co zobaczyli.

Michał Pozdał: - Źródłem wiedzy o seksie jest dla nastolatków internet. Portale społecznościowe, Instagram, Facebook, Snapchat. I oczywiście, w internecie znajdują pornografię. Pokolenie ich rodziców latami poznawało swoją seksualność, dowiadywało się co lubi, a czego nie. Oni dostają wszystko na tacy, choć nie są do tego kompletnie przygotowani.
Z raportu „Nastolatki 3:0”( badanie przeprowadzone przez Fundację Pedagogium przy współpracy z Ośrodkiem Sondaży Społecznych "Opinia") wynika, że młodzi ludzie każdego dnia logują się do sieci. 93,4 proc. loguje się codziennie. 78,1 proc. z nich loguje się na portale internetowe, 68,7 korzysta z internetowych komunikatorów. Większość nawet na lekcjach nie rozstaje się ze swoim smartfonem.

„Czy są metody na powiększenie penisa?”

- Stałam z moją 15 - letnią córką w sklepie, gdy spytała: „Mamo, czy przez spodnie widać moje duże wargi sromowe?”- opowiada Alicja, mama gimnazjalistki. – Dbam o naszą relację, rozmawiamy o wielu rzeczach, ale to pytanie mnie zabiło. Rozmawiałyśmy potem. Okazuje się, że dziewczyny z klasy, na jednym z forów internetowych pokazują swoje wargi sromowe. Robią zdjęcia i wysyłają do analizy. Dziewczyna, która ma duże wargi sromowe ma [...]ę „motylek”, ta, która ma mniejsze: „bułeczkę”. Nie wszyscy chłopcy lubią motylki. „To ohyda”, „obrzydliwość” można poczytać komentarze pod zdjęciami. Która dziewczynka za moich czasów się nad tym zastanawiała?- pyta Alicja. Dziś ma 40 lat.

- Pokazywałyśmy sobie kiedyś wargi sromowe – mówi 16- letnia Weronika, gimnazjalistka. – Inicjatorką była koleżanka. Wiem, że inne dziewczyny wysyłały sobie na zdjęcia, porównywały. Słyszałam historie, że chłopak pierwszy raz zobaczył nagą dziewczynę, ostro skomentował jej wygląd. „Powinnaś sobie to zoperować” mówił.

Aleksandra Józefowska: - Na nasz telefon zaufania dzwoni sporo dziewczyn i chłopaków, którzy pytają, jak wygląda prawidłowo zbudowany penis czy wargi sromowe. Niektórzy proponują, że podeślą zdjęcie. Tu wyraźnie widać wpływ pornografii. Kiedyś dziewczyny przejmowały się, że są za grube, mają nieładne włosy, paznokcie. Dziś źródłem kompleksów są jeszcze wargi sromowe czy penis.

Grupa „Ponton” prowadzi zresztą kampanię „Nie zmieniaj się na siłę”, której celem jest uświadomienie młodzieży, że wygląd to naprawdę nie wszystko, a ważne jest to, jakim jest się człowiekiem.

. „Czy jeśli dziewczyny obmacywały mnie i uprawiały ze mną seks, a ja byłem kompletnie pijany i wcale tego nie chciałem, to mam prawo czuć się wykorzystany”

- W klasie mojej córki wybuchła ostatnio afera – opowiada Joanna, mama 15- latki. Kilka dziewczynek wrzuciło na Snapchat swoje nagie zdjęcia. Jedna z nich zachowywała się jak stalker, bo męczyła chłopca z klasy. Wysyłała mu dziennie kilkadziesiąt wiadomości. Większość z nich to były właśnie nagie zdjęcia. On w końcu poprosił o pomoc rodziców. Nie mogłam w to uwierzyć, pamiętam niedawną aferę z dwiema nastolatkami, które opowiadały publicznie o tym, jak uprawiały seks z muzykami Rae Sremmurd. „Jestem dumna, że to robiłam” napisała potem jedna z nich. Pomyślałam, że to patologia i moja córka chodzi do zupełnie innego gimnazjum. A okazuje się, że takie rzeczy dzieją się obok mnie.

Zuza 15 lat (znane warszawskie gimnazjum): - Dużo dziewczyn wysyła chłopakom swoje nagie zdjęcia. W mojej szkole była głośna historia jednej dziewczyny, która zakochała się w chłopaku. Robiła zdjęcia piersi, pupy, wszystkiego, wysyłała temu chłopakowi. On pokazał kolegom. Dostawała potem wiadomości od innych: hej, a mi co pokażesz. Mówiła, że się tym nie przejmuje i nikomu żadnych zdjęć nie wysyłała. Tyle że one już krążyły po sieci. Michał Pozdał: - Dziewczyny z mediów uczą się, że seks to jest narzędzie do osiągania celów. Że celem kobiety jest być seksowną. Instagram, programy telewizyjne. Im więcej widać, tym lepiej. Więc one emanują tym seksem.

Zuza: - Tylko że chłopaki nie szanują takich dziewczyn. Mówią o nich: łatwa, puszczalska.
20- letnia Ania wspomina: - Pamiętam jeszcze dokładnie co się działo w moim gimnazjum. Dziewczyny głośno opowiadały, z kim i kiedy się bzykały. Miałam kompleksy, że jestem dziewicą, czułam się jak dinozaur. Koleżance z klasy spóźniał się okres. Zrobiła pięć testów ciążowych, wszystkie w szkolnej toalecie. „O Boże, Boże jestem w ciąży” denerwowała się teatralnie. Okazało się, że była. Nie wiedziała kto jest ojcem. Chłopaki na szkolnym boisku żartowali; „ja jestem ojcem”, „ja”, bo nie było wiadomo.

Alicja Długołęcka, seksuolog powiedziała w jednym z wywiadów, że widzi absolutną zmianę w zachowaniu młodych dziewczyn. Kiedyś seks oralny był wyrazem bliskości, dziś jest na porządku dziennym, to częściej dziewczyny są stroną aktywną.
Aleksandra Józefowska: - Rzeczywiście coraz częściej na nasz telefon dzwonią chłopcy, którzy pytają, co zrobić, bo ich dziewczyna nalega na seks, a oni nie są gotowi.
Ania (20 lat): - Pamiętam jak w klasie jeden z chłopaków biegał za dziewczyną i mówił: „[...] mi go”. Ona nie była obruszona, po prostu się śmiała.

Karolina, 16 lat: - Nieraz na imprezach dziewczyny wręcz rozkładają nogi przed chłopakami, obściskują, rozbierają się, zachowują prowokująco. Ostatnio byłam świadkiem, jak dziewczyna zdjęła majtki na imprezie i powiedziała do chłopaka: "Chodź, wsadź mi tam palec". W kuchni oprócz nich stało kilka osób.

„Czy jeśli kąpałam się w wannie, zaraz po tym, jak kąpał się mój tata, to mogę zajść w ciążę?”

- Paradoksalnie ta pseudootwartość w seksie nie idzie w parze z wiedzą. Bo poziom wiedzy na temat biologii jest straszny. Notorycznie zdarzają się pytania w stylu: „Czy plemniki przenoszą się przez ręcznik?”. I to nie dotyczy tylko młodszych nastolatków – opowiada Michał Pozdał - Prowadzę zajęcia ze studentami. Ludzie na pierwszym roku nie potrafią czasem odpowiedzieć na pytanie, co to jest ejakulat. Zresztą wyborażenia o seksie, a sam seks to dwie różne rzeczy. Para 16- latków planuje swój pierwszy raz. "Jak chcesz to zrobić?" pyta on. "Wymyśl coś" mówi ona. I on wymyśla. Przywiązuje ją, knebluje usta, nie reaguje na jej protesty. Tak naprawdę ją gwałci. Sprawa kończy się w prokuraturze. A to miał być tylko niezapomniany pierwszy raz. Gdy potem rozmawiałem z tą zgwałconą dziewczynką, nie mogłem uwierzyć, że dwoje planujących pierwszy seks ludzi mogło w ogóle do czegoś takiego dopuścić.

Z badań organizacji Health in School- aged Children we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia. Inicjację seksualną ma za sobą prawie 19 proc. piętnastolatek i 16 proc piętnastolatków. Najłatwiej dostępną metodą antykoncepcji jest prezerwatywa, ale tylko 24 proc. dziewczyn i 28 proc. chłopców deklarowało, że użyło jej podczas ostatniego stosunku. Jest to najniższy odsetek wśród 44 krajów, gdzie robiono badanie.

- Do niedawna na porządku dziennym były pytania, czy zamiast prezerwatywy można używać torebek foliowych – opowiada Michał Pozdał. – I to jest kraj, w którym politycy uważają, że nie ma konieczności prowadzenia zajęć z edukacji seksualnej.- Na zajęciach WDŻ nuda. Chce mi się śmiać. Prowadzi je ta sama nauczycielka, która uczy religii. Mówi o tym, że lepiej poczekać do ślubu, że kobiety, które zaczynają wcześniej współżycie, chorują. W klasie połowa dziewczyn ma za sobą inicjację. Jeda z dziewczyn jest smutna, bo jej eks nakręcił ich seks. Teraz pokazuje wszystkim. Takie lekcje więc to po prostu obciach i marnowanie czasu- opowiada Malwina, 16- latka z Gdyni. – Ja mogę rozmawiać o tym z mamą, ale wiele moich koleżanek nie może. Moja najbliższa przyjaciółka poprosiła mamę: proszę, chodź ze mną do ginekologa. Mama się roześmiała i powiedziała, że do ginekologa chodzą tylko łatwe dziewczyny.

Pracownica szkoły w Rzeszowie: - To wina dyrektora, że czternastolatka uprawiała seks w toalecie? Może odpowiedzialność za to ponoszą rodzice dziewczynki? Może jej matka? Ktoś chyba nie rozmawiał z nią o seksie, nie nauczył miłości i szacunku do ciała, a przede wszystkim chyba nie nauczył stawiania granic.

PS. Śródtytuły to cytaty z wypowiedzi młodzieży, która w 2015 roku zadzwoniła na telefon zaufania udostępniony przez Grupę Edukatorów Seksualnych „Ponton”.

źródło: http://kobieta.wp.pl/szyb...74126071267969a

NEVIL - Wto Sty 31, 2017 16:05


5 sposobów na lepszy seks


Czy zdążyłaś już zweryfikować, ile z postanowień noworocznych jesteś w stanie zrealizować? Zajrzyj w listę jeszcze raz i sprawdź, ile miejsca poświęciłaś w niej na swoje życie seksualne. Niewiele? Podpowiadamy, co robić, by w 2017 roku mieć lepszy seks!



Więcej: http://kobieta.onet.pl/zd...zy-seks/w3dt800

NEVIL - Czw Lut 02, 2017 19:59

Komentarze:

kapitan.kirk

Branża może i dziwna, ale facet inteligentny i argumentujący niegłupio.
Pzdr


-------------------------------

set456

Polskie porno jest takie jak jego społeczeństwo, szare, proste i nudne do bólu...

=======================

Polski producent porno: Młodzi mężczyźni myślą, że sobie poradzą. A na planie sprzęt odmawia im posłuszeństwa




Na planie jest dużo osób, świecą światła i trzeba zrobić dwie sceny w ciągu czterdziestu minut. Młodzi mężczyźni nie znają reakcji swoich organizmów. Stresują się i sprzęt odmawia im posłuszeństwa - mówi Artur Bauman*, montażysta filmów porno w firmie Xes.pl.

Ogląda pan wszystkie te filmy?

- Tak. Od ośmiu lat. Montuję je i muszę przejrzeć wszystkie sceny. Prywatnie nie oglądam porno, a jeśli już, to pod kątem zawodowym.

Nie ma pan przesytu?

- Równie dobrze można by zapytać, czy ginekolog jest jeszcze w stanie podniecić się na widok nagiej kobiety. W pracy jestem lekarzem, a w wolnych chwilach facetem. Oczywiście, że tak, choć przesyt ma miejsce w każdej branży. Oglądam nagość, ale skupiam się na tym, żeby gotowy produkt podniecał innych. Jestem jak masarz, który wie, że zrobienie dobrej kiełbasy wymaga krwi i mało apetycznych zabiegów. Liczy się efekt końcowy.

Ile filmów realizujecie miesięcznie?


- Około dziesięciu. Najlepiej sprzedają się jesienią i zimą. Trochę się to zmienia przez urządzenia mobilne - dzięki nim ludzie mają częstszy dostęp do treści internetowych. W złotych czasach lat 90. przemysł pornograficzny przynosił nam naprawdę fajne dochody. Polska to trudny rynek, choć nie ma drugiej takiej firmy, która produkowałaby i sprzedawała filmy porno na taką skalę jak my. Ale od lat nie da się już na tym zarobić tyle, co kiedyś.

Porno musi być tanie w produkcji?

- Budżety produkcji porno to nie dziesiątki tysięcy złotych, ale tysiące. Zamiast na jakość producenci stawiają na ilość. Lepiej zrobić pięć tanich filmów niż jeden drogi: przecież filmy muszą się sprzedać, żebyśmy na nich zarobili. Internet zalewa mnóstwo darmowej pornografii. Trzeba znaleźć rozwiązanie, które sprawi, że ludzie będą chcieli zapłacić za ten produkt. W naszym przypadku jest to jego polski i swojski charakter. Trudno znaleźć w sieci takie darmowe filmiki na zachodnich stronach.

Wasze produkcje bazują na prostym przekazie, w którym liczy się tylko seks.

- Nie tworzymy własnego, specyficznego stylu i nie robimy „rewolucji w branży”. Schematy od lat są niezmienne. Nasz „styl” polega jedynie na tym, że akcja naszych produkcji rozgrywa się w Polsce i grają w nich polscy aktorzy. Naszymi atutami są polskość, polskie realia, dialogi i tak dalej. Natomiast sam seks jest taki sam jak w innych filmach.

Jak wyglądają wasze produkcje?


- Pokazujemy w nich tradycyjne porno, nie wchodząc specjalnie w bardzo niszowe zjawiska i fetysze.

A to nie ekstremalne i wulgarne sceny są przyszłością pornografii?

- Takie sceny istniały zawsze. Ale w latach 70. XX wieku, złotej erze porno, na mainstreamowym rynku pornograficznym można było znaleźć dużo więcej ekstremalnych zachowań niż teraz: oddawanie moczu, kału, używanie narzędzi tortur i duszenie. Od lat pojawiają się teorie, że porno się brutalizuje i wkrótce w tych filmach będzie się ucinać głowy. Nic takiego nie nastąpiło i raczej nie nastąpi. Rozwijają się nowe nisze, pełne dziwactw, ale tradycyjne, klasyczne porno wciąż funkcjonuje. Zmienia się jedynie otoczka. Dziś każdy może wziąć kamerę i telefon i nagrać swój własny film. Do niedawna produkcje pornograficzne przypominały klasyczne filmy fabularne. Dziś to dwudziestominutowa scena.

Nie zarabiałby pan więcej, gdybyście postawili na fetysze i udziwnienia?


- Osoba lubiąca fetysz, czyli coś mniej popularnego, jest bardziej skłonna za niego zapłacić, bo jest tego mniej na rynku. Tacy ludzie silniej przeżywają te treści. Problem polega na tym, że jest ich mało. Zwłaszcza w Polsce.

Taki duży kraj, a taki mały rynek?

- To tylko potwierdza, że branża porno niczym nie różni się od innych. Ile sprzedaje się w Polsce oryginalnych gier komputerowych czy płyt muzycznych? Bardzo mało. Polacy nie mają na to pieniędzy i są sprytni. Nauczyli się, że muszą kombinować, inaczej nie przeżyją. Siedemdziesiąt razy sprawdzą, czy dadzą radę ściągnąć coś z internetu i jeśli nie będzie to możliwe, to może zapłacą. Chyba że mowa o naszych klientach, którzy zachowują się wobec nas lojalnie i zapłacą równowartość dwóch piw za dostęp do jednego bądź kilkunastu filmów porno, zamiast szukać jakiegoś gówna. Dzięki nim istniejemy.

Czy zaangażowanie aktorów do filmów porno jest drogie?

- Za jeden dzień pracy można dostać 1500 zł. Dla wielu osób, np. studentów i studentek, jest to atrakcyjna kwota. Nie dla wszystkich oczywiście są to duże sumy, więc nie zawsze czynnik finansowy decyduje o tym, czy ktoś zagra w takim filmie.

Łatwo namówić ludzi do występu w pornosie?

- Żeby wystąpić w takim filmie, trzeba mieć sporo odwagi. Na pewno pieniądze mają jakiś wpływ na decyzję, są jakąś zachętą, ale to nie jest główny czynnik, który sprawia, że człowiek gra w filmie porno. Powody są różne, na przykład chęć przeżycia czegoś nowego. Czasem wynika to z wewnętrznej potrzeby pokazania się i sprawdzenia się w danej roli, bądź spełnienia swojej erotycznej fantazji.

Zdarza się, że chęć występu wykazują osoby o niezbyt atrakcyjnym wyglądzie lub w mocno dojrzałym wieku?

- Szczególnie mężczyźni. Nie dostają angażu ze względu na wygląd albo minimalny poziom intelektualny. Trudno współpracuje się z człowiekiem, który musi się rozebrać i zaprezentować przed kamerą. To jest stresująca sytuacja, dlatego potrzebujemy osób sympatycznych, zrównoważonych i ogarniętych, z którymi będzie się dobrze pracowało.

Na ogół są to ludzie młodzi i w średnim wieku. Trudno znaleźć w polskich pornosach chociażby dojrzałe kobiety, w wieku 40 plus, które cieszą się sporym powodzeniem w branży. Polki, które są w tym wieku, zostały wychowane w innym systemie wartości, mają zbyt silne hamulce moralne. A te, które ich nie mają, często nie spełniają naszych wymagań: są zaniedbane i pochodzą z marginesu społecznego.

W USA przeanalizowano 304 sceny z filmów porno. Okazało się, że 90 procent z nich zawiera przynajmniej jedną scenę agresywnego ataku psychicznego albo fizycznego na kobietę.

- A czy poddano analizie hollywoodzkie filmy? Polska telewizja nadaje treści zaakceptowane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Gdy włączy się ją o godzinie 20, można trafić na scenę, w której facet odcina komuś głowę i w ciągu pół godziny zabija 120 osób. To jest dopuszczalne, a sceny seksu i nagich piersi już nie. Wielu uważa, że porno odpowiada za wszelkie zło tego świata. A co ze scenami przemocy? Po południu lecą pseudoparadokumentalne programy takie jak „Dlaczego ja?”, „Trudne sprawy” i „Szkoła”, których bohaterowie biją się i wybijają sobie zęby, pokazywana jest wszelka patologia itd. I to rzekomo nie jest lansowanie przemocy. Jeżeli natomiast nakręcimy film, w którym facet przypina dziewczynę kajdankami do łóżka i ciągnie ją za włosy, w ramach umownej konwencji, nagle okazuje się, że to straszne zło. Ludzie, to tylko film! Taki sam jak odcinek „Klanu”, w którym złodziej kradnie kobiecie torebkę. To jest przemoc reżyserowana, umowna, zagrana aktorsko.

Kobiety również oglądają filmy porno, prawda?


- Oczywiście. Były i takie, które, zainspirowane naszymi filmami, zgłosiły się do nas, by zagrać w takiej produkcji. Wbrew pozorom kobiety są odważniejsze od facetów, choć więcej ryzykują. To często matki i żony, które bywają nazywane dziwkami i kur***i. A mimo wszystko kobiecie w czasie seksu jest łatwiej niż mężczyźnie. Młodzi mężczyźni są przekonani, że sobie z tym poradzą, tymczasem okazuje się, że na planie jest dużo osób, świecą światła i trzeba zrobić dwie sceny w ciągu czterdziestu minut. Stresują się i sprzęt odmawia im posłuszeństwa. Nie znają reakcji swoich organizmów.

Kobiety mają łatwiej, nie muszą utrzymać wzwodu i szybciej się otwierają, nawet jeśli są nieśmiałe i trochę się stresują. Przede wszystkim muszą się czuć bezpiecznie. Wokół naszej branży wyrosło dużo mitów o gwałtach, mafii i narkotykach. Ale my jesteśmy profesjonalistami i kobiety nie boją się z nami współpracować, co z kolei przekłada się na to, że panie oglądają nasze filmy, bo pozbawione są one przesadnej wulgarności, a aktorki nie są poniżane.

Co z dziewczynami, które wyglądają na nieletnie? Nastolatki pojawiają się często w filmach pornograficznych.

- Wszystkie osoby, z którymi współpracujemy, podpisują dokumenty i muszą być pełnoletnie. Jeżeli ktoś wygląda na osobę młodszą, nie jest to problem, tylko zaleta. Często obsadzamy starsze dziewczyny w rolach nieletnich, ale zgodnie z obowiązującym prawem. Nie przedstawiamy 19-letniej dziewczyny jako 14-latkę.

Aktorzy nie obawiają się ostracyzmu społecznego?

- Boją się i często takie przypadki mają miejsce. Trzeba być twardym i przygotowanym na to.

Jak objawia się ten ostracyzm?

- Zdarzyło się, że ktoś został zwolniony z pracy w służbie mundurowej, gdy okazało się, że grywa w takich produkcjach. Więcej problemów mają mieszkańcy małych miasteczek i wsi, których wytyka się palcami i stygmatyzuje. Jedni sobie z tym radzą, inni nie. Należy uświadamiać ludzi, że takie ryzyko istnieje.

Czy problemem jest zdobycie zgody na kręcenie filmu w różnych miejscach?

- Spotykamy się z zarzutami, że w amerykańskich produkcjach bohaterowie uprawiają seks w biurowcach, w sądzie i w szkołach, podczas gdy u nas są to sceny kręcone w domach bądź w samochodzie. Dyrektor żadnej polskiej szkoły nie da nam na coś takiego zgody, nawet w wakacje. Co prawda dostałby za to pieniądze, które mógłby przeznaczyć na dowolną działalność na rzecz dzieci, ale rozumiem, że wywołałoby to kontrowersje i skandal. Nie mamy też na tyle dużych budżetów, by od podstaw budować scenografię.

Jakie grupy wiekowe najczęściej sięgają po pornografię?

- Nie zbieramy takich danych. Nasi klienci, w większości młodzi ludzie, cenią sobie anonimowość. Ale analizujemy ich gusty i życzenia, np. prośby o więcej materiałów z konkretną tematyką. Każdy nowy film poddajemy ocenie. Zdarzają się też osoby w średnim wieku. To dla nas najlepszy klient, bo ma pieniądze. Ale ostatnio zobaczyłem filmik jednej z fundacji na rzecz ochrony dzieci. Przedstawiono w nim właścicieli stron porno jako takich, którzy chcą, żeby nieletni mieli dostęp do porno i blokują inicjatywy, które mają go ograniczyć. Bzdura. Dla właściciela strony porno dziecko nie jest klientem, jest wręcz niepożądane. Dzieciak nie ma pieniędzy, ale wchodzi na stronę i generuje sztuczny, niepotrzebny ruch. A my jesteśmy firmą nastawioną na zysk, a nie grupą pasjonatów.

Wielu młodym ludziom seks kojarzy się z wytryskiem w twarz kobiety za pieniądze, który jest często pokazywany w filmach porno.

- To stereotyp, który został w dużej części wykreowany przez branżę pornograficzną. Ludzie często mylą pewne rzeczy. Dlaczego powstały filmy porno i cieszą się powodzeniem? Bo realizują różnego rodzaju fantazje. Podnieca to widzów, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że sami nigdy - lub prawie nigdy - nie znajdą się w takiej sytuacji, albo nawet tego nie chcą. Porównywanie seksu z filmem porno jest efektem ubocznym i nie winiłbym za niego twórców takich produkcji. Równie dobrze można by zapytać, czemu dla młodej dziewczyny atrakcyjność chłopaka polega na tym, jaki ma samochód.

Ale taki film przedstawia często zafałszowany obraz rzeczywistości. Może to rodzić frustracje i kompleksy.

- Przeprowadzamy selekcje, bo pokazywane przez nas sceny nie mogą budzić u widzów odrazy. W dupie mam teorię, w myśl której bierzemy brzydką dziewczynę, bo jeśli weźmiemy ładną, to te o przeciętnej urodzie poczują się urażone. Interesują nas kobiety ładne, ale naturalne. Staramy się wybierać ludzi, którzy mają w sobie to coś. Są ładni, ale swojscy. Nie stawiamy na sztuczne laski z silikonem i po solarium. Przekaz jest jasny: skoro oni mogą uprawiać emocjonujący seks, to ty też.

Dla wielu 12-letnich chłopców pierwszym kontaktem z pornografią w internecie jest hardcore'owy film porno.

- Równie dobrze można podać przykład nastolatka, który bierze pistolet i zabija swoich rówieśników w szkole. Czy winni są producenci broni? Kretyna zrobiło z niego środowisko, w którym się wychował. Przedstawia się nas jako wcielenie zła, bo kształtujemy złe postawy wśród młodych ludzi. Co sądzę o tym, że 12-latek wiedzę o seksie czerpie z hardcore'owego filmu porno? Proszę pytać jego rodziców, nauczycieli. To oni odpowiadają za to, by wytworzyć w tym 12-latku kręgosłup moralny i wzorce, z których będzie czerpał wiedzę o uczuciach. Na pewno nie branża porno, bo porno nie jest dla 12-latków! To nie nasza wina.

Chciał pan być anonimowy i nie podawać prawdziwej nazwy firmy.

- Działamy w branży IT i nie wygralibyśmy przetargu na realizację strony internetowej dla przedszkola, gdyby było wiadomo, że produkujemy pornosy. Ale to tylko część naszej działalności. Gdy udzielamy wywiadów, widzimy rozczarowanie w oczach dziennikarzy. Uważano nas za opętanych seksem gości, którzy nic innego nie robią, tylko kręcą pornosy, podczas gdy pracujemy w zwykłym, normalnym miejscu, po którym nie ganiają golasy.

źródło: http://weekend.gazeta.pl/...poradza.html#MT

Izka123 - Czw Mar 16, 2017 14:54

bardzo fajny temat. Miło się czytało, dzieki :)
NEVIL - Sro Kwi 26, 2017 18:07

Komentarze:

Ewa

Ja tęsknie za orgazmem ,nie wiem ale tak mam .To jest coś tak pięknego ,że chce się to przeżywać bez końca .I choćbym nie wiem jak była zmęczona tona seks zawsze mam chęć .


-------------------------

Nigdy nie udaję

Fajnie jest czuć bliskość mężczyzny, go w sobie. Orgazm to takie dopełnienie. Cudowne...Lubię ten moment wyrwany z zabieganego dnia. Taka chwilka co cieszy. Nas oboje z tego co zauważyłam.

---------------------------

Madza

Ja mam faceta który potrafi mnie rozpalić i doprowadzić mimo że byłam już wcześniej w kilku poważnych związkach dopiero z tym facetem poznałam co to orgazm wielokrotny i co to prawdziwe podniecenie. On zna każdy cal mojego ciała przy nim jestem otwarta spokojna czuje się bezpiecznie czuje ze kocha mnie taką jaką jestem i dlatego mogę się rozluźnić i być sobą a on wie czego mi potrzeba. Orgazm rodzi się w głowie i duszy trzeba sobie ufać i po prostu się kochać :)

====================================

Czy seks zawsze jest źródłem rozkoszy? Orgazm po polsku


Większość Polaków uprawia seks co najmniej raz w tygodniu. Z najnowszych badań wynika, że orgazmu częściej doświadczają mężczyźni. Aż 60 procent osiąga go za każdym razem. Tymczasem jedynie 23 proc. kobiet szczytuje podczas każdego zbliżenia. Jaki jest klucz do orgazmu Polek i Polaków?



Uprawiamy seks zazwyczaj kilka razy w tygodniu. Jak wynika z najnowszego badania Durex, spośród aktywnych seksualnie Polaków w wieku 18-55 lat - 21 proc. uprawia seks raz w tygodniu, 41 proc. 2-3 razy w tygodniu, a 18 proc. 4-5 razy w tygodniu. Codziennie kocha się 8 proc. Polaków – 6 proc. kobiet i 10 proc. mężczyzn.

Czy seks zawsze jest dla nas źródłem prawdziwej rozkoszy?


- Zarówno kobieta, jak i mężczyzna są zdolni do przeżywania orgazmów wielokrotnych. Niemniej kobiety fizjologicznie mają ku temu większą sposobność i mogą osiągać orgazm podczas jednego stosunku od 3 do 5 razy. Dochodzi do niego najczęściej podczas stymulacji łechtaczki na drodze albo masturbacji, albo seksu oralnego. Warunkiem do tego jest brak spadku poziomu podniecenia poniżej fazy plateau

Izabela Jąderek, seksuolog, terapeuta.

A jak jest w rzeczywistości? Wielokrotne orgazmy pozostają raczej w sferze… baśni. Jak pokazują wyniki ogólnopolskiego badania, podczas zbliżenia orgazmu za każdym razem doświadcza prawie 60 proc.mężczyzn i tylko 23 proc. kobiet. Ten upragniony moment rozkoszy trwa średnio od kilku do 25 sekund. Dla niemal co szóstego mężczyzny seks jest najczęstszym sposobem na osiągnięcie orgazmu. Podczas masturbacji łatwiej doświadcza go raptem 9 proc. Nieco inaczej wygląda to u kobiet – 18 proc. z nich osiąga szczyt przyjemności w pojedynkę.

Orgazm jak Yeti?

Ze swoich orgazmów bardziej zadowoleni są mężczyźni niż kobiety. 4 na 10 Polek udawało kiedyś orgazm. Co ciekawe, aż 23 proc z nich robi to prawie za każdym razem. Czy mężczyźni mogą udawać orgazmy? Tak, to nie mit! 13 proc. deklaruje, że zdarzyło im się upozorować szczytowanie.

Dla większej rozkoszy blisko 80 procent badanych wprowadziło do sypialni chociaż jedno urozmaicenie mające na celu zwiększenie intensywności przeżywanych orgazmów. Poszukujemy ich na różne sposoby. Najczęściej są to nowe pozycje seksualne, a także techniki i pieszczoty ciała. Około 1/5 Polaków sięga też po żele intymne oraz gadżety erotyczne. Jakie są inne sposoby na większą rozkosz w miłosnej alkowie?

- Żeby czerpać głęboką przyjemność z seksu, niezbędna jest akceptacja i znajomość swojego ciała. Nie bez wpływu są też kondycja fizyczna i sprawność, znajomość preferowanej formy dotyku i umiejętność zakomunikowania swoich potrzeb partnerowi. Zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn na jakość doznań mogą wpływać również ćwiczenia mięśni Kegla. Ważnym elementem umożliwiającym szczytowanie jest także wyzbycie się kontroli, brak zadaniowego podejścia do seksu, a skupienie się na doświadczaniu oraz satysfakcjonująca relacja z partnerem – mówi dr Daniel Cysarz, seksuolog, psychoterapeuta.

Bez wątpienia, orgazm jest dla Polek i Polaków ważnym elementem życia seksualnego. Ponad połowa uważa, że orgazmy służą zachowaniu dobrej kondycji fizycznej i psychicznej – jest to ich najczęściej wskazywana zaleta.

Ile osób, tyle sposobów na orgazm

Wpływ na poziom satysfakcji ze zbliżeń ma nie tylko nasza sprawność fizyczna, ale także akceptacja i poznanie swojego ciała, znajomość potrzeb oraz zakomunikowanie ich drugiej połówce. W doświadczaniu orgazmu ogromne znaczenie mają również nasze emocje. Czasem od spełnienia dzieli nas kilka kroków... Jak wspólnie otworzyć się na nowe doznania? Oto praktyczne wskazówki, jak znaleźć własną drogę na szczyt rozkoszy!

- Orgazm to wypadkowa gry miłosnej i bliskości. Bliskość w relacji dwojga partnerów wymaga umiejętności formułowania próśb wynikających z naszych potrzeb, jak i odpowiadania na prośby wynikające z potrzeb drugiej osoby. Jednym ze sposobów na jej budowanie może być po prostu rozmowa, której często w związku na co dzień nam brakuje – wyjaśnia seksuolog Izabela Jąderek.

W drodze do orgazmu ważne jest przede wszystkim poznanie własnego ciała oraz ciała drugiej osoby. Jak wynika z badań, choć 60 proc. Polaków nie boi się instruować swojej drugiej połowy, to 9 proc. wstydzi się mówić o swoich potrzebach, a 15 proc. nie wie, co może przybliżyć ich do orgazmu.

- Każdy z nas ma różne potrzeby i pragnienia, a sama seksualność zmienia się z biegiem czasu czy pod wpływem doświadczeń. Dobrym pomysłem jest też podejście do zbliżenia, jakby był to dla nas pierwszy raz. Możemy wówczas lepiej poznać siebie i bardziej świadomie czerpać przyjemność z kontaktu z partnerem – dodaje Izabela Jąderek.

"Wstydzę się, nie mogę, nie wiem, jak to zrobić, po co się wygłupiać." Czy kiedykolwiek pojawiały się takie myśli? Czas z nimi skończyć! Seks zaczyna się w głowie. Zamknij oczy i wczuj się w dotyk swojego partnera. Ustalcie wcześniej, że to on odpowiada całkowicie za twoją przyjemność. Uważnie obserwując reakcje twojego ciała, będzie wiedział, co robić. Nie zapomnijcie następnie o zamianie ról – dopiero wtedy będziecie mogli przełamać bariery.

- Często podchodzimy do seksu zadaniowo. Tymczasem to nie jest dobra droga i naprawdę warto skupić się tu i teraz, cieszyć się chwilą. Orgazm nie musi być wcale celem zbliżenia dwojga osób. Najważniejsza jest za to przyjemność, spełnienie swoich potrzeb, które nie za każdym razem wymagają perfekcji. Na tym właśnie polega miłosna gra dwojga osób – tłumaczy dr Daniel Cysarz.

źródło: http://kobieta.wp.pl/czy-...02373295432833a

NEVIL - Czw Maj 18, 2017 12:05


10 kroków do udanej miłości francuskiej




Pieszczoty oralne to dla wielu kobiet źródło olbrzymiej rozkoszy. Orgazm osiągnięty podczas miłości francuskiej odczuwają często jako silniejsze doznanie niż szczytowanie podczas klasycznego stosunku.

Warto, byś nabrał wprawy w tego rodzaju pieszczotach. Jedyna trudność tkwi w tym, że miejsce najbardziej spragnione twoich karesów, czyli łechtaczka, jest ukryte w słabo widocznym, ciemnym zakamarku jej ciała. Często więc musisz działać po omacku i na wyczucie.

Oto, co powinieneś wiedzieć, zanim zaczniesz.

1. Zacznij od pieszczot całego ciała. Całuj jej szyję, masuj piersi i dekolt, dotykaj w najintymniejszych miejscach. Nie spiesz się. Nie rozbieraj jej od razu. Postaraj się, by była już mocno podniecona, zanim zdejmiesz jej bieliznę.

2. Dopilnuj, by wygodnie się ułożyła i sam znajdź dla siebie wygodną pozycję. Pamiętaj, kobiety podniecają się wolniej niż mężczyźni - sprawienie jej oralnej przyjemności będzie zapewne trwało dłużej niż doprowadzenie ciebie do orgazmu w czasie fellatio (chociaż jeśli będziesz ją pieścił umiejętnie, finał może być błyskawiczny!). Przygotuj się nawet na kwadrans i ułóż tak, by w ciągu tego czasu nie ścierpnąć ani nie dostać skurczu mięśni. Ona może leżeć na plecach, a ty możesz uklęknąć między jej udami. Niektóre kobiety wolą stać z rozchylonymi nogami nad klęczącym mężczyzną. Możesz też sam położyć się na plecach i pozwolić jej uklęknąć nad twoją twarzą (dla równowagi ona może oprzeć się rękami o ścianę).

3. Pokaż jej, że nigdzie się nie spieszysz. Nie patrz nerwowo na zegarek, nie wzdychaj ciężko po kilku minutach pieszczot (brzmi to mniej więcej jak: "no długo jeszcze?"), nie kręć się co chwila, sugerując, że jest ci niewygodnie i masz dosyć tkwienia w jednej pozycji. Niech ona nie czuje twojego zniecierpliwienia, bo to zdecydowanie psuje jej nastrój.

4. Nie pieść jej czubkiem języka ani sztywnym językiem. To najczęstszy błąd, jaki popełniają mężczyźni. Łechtaczka jest niesłychanie wrażliwa na dotyk, wiele kobiet w ogóle nie toleruje jej bezpośredniego dotykania, a już na pewno poszturchiwania czubkiem usztywnionego języka, i woli pobudzanie okolic łechtaczki. Twoje pieszczoty dadzą jej największą rozkosz, jeśli będziesz miękkim, wilgotnym językiem ślizgał się po wszystkich zakamarkach. 5. Zacznij od peryferiów: warg sromowych, wejścia do pochwy, wzgórka łonowego. Okrążaj łechtaczkę kolistymi ruchami, ślizgaj się po jej krawędziach.

6. Utrzymuj jednostajny, w miarę powolny rytm. Dobre tempo pieszczot jest naprawdę bardzo ważne. Jeśli zbyt często zmieniasz sposób i tempo pobudzania, zwyczajnie wybijasz partnerkę z rytmu, przez co oddalasz, a nie przybliżasz finał.

7. Lepiej bądź za delikatny niż zbyt brutalny. Jeśli ona będzie oczekiwała od ciebie intensywniejszych lub szybszych pieszczot, da ci znak, np. przyciskając twoją głowę.

8. Nie zapominaj o rękach. Gdy pieścisz ją językiem, są przecież wolne (przynajmniej jedna, jeśli podpierasz się na drugiej). Bardzo wzmocnisz doznania partnerki, jeżeli będziesz jednocześnie dotykał jej ciała, np. ud, brzucha, piersi, muskał jej sutki.

9. Gdy poczujesz, że jest bardzo podniecona, możesz wsunąć palec do pochwy. Wiele kobiet lubi w czasie szczytowania czuć mężczyznę w sobie. Taka stymulacja od wewnątrz wzmaga ich doznania, sprawia, że orgazm wydaje się pełniejszy. Wsuń jeden palec lub dwa, ale nie poruszaj nimi (chyba że partnerka cię o to poprosi).

10. Nie przerywaj w najważniejszym momencie. Gdy czujesz, że ciało kobiety zaczyna się prężyć i wyginać, możesz uchwycić je mocniej i zwiększyć nieco intensywność pieszczot. Najważniejsze, żebyś nie przerwał wtedy stymulacji (czasem nie jest to łatwe, bo kobieta - w spazmach rozkoszy - zaczyna ci się wyrywać). Pieść ją do ostatniej chwili, pamiętaj jednak, by w czasie jej szczytowania pieścić łechtaczkę całą powierzchnią miękkiego języka. W ten sposób robisz to delikatniej, a musisz wiedzieć, że tuż po orgazmie miejsce to staje się nadwrażliwe na dotyk. Partnerka może cię więc delikatnie od siebie odepchnąć - oznacza to, że nie chce już być dotykana w tym miejscu.

źródło + video: http://kobieta.gazeta.pl/...rancuskiej.html

NEVIL - Wto Cze 20, 2017 12:32


Czy umiemy odmawiać seksu i prosić o to, co sprawia nam radość w łóżku


W dzisiejszym odcinku Agnieszka Wirtwein rozmawia z Joanną Keszką o tym, jak wytyczyć seksualne granice, żeby ich nie przekroczyć i czuć się bezpiecznie.. Kobiety często zgadzają się na seks, który wcale nie sprawia im przyjemności. Wstydzą się odmówić czy krępują się, żeby powiedzieć, czego naprawdę chcą. Często prześladuje je myśl, że 'coś nie wypada', odpuszczając tym samym postawienie granicy, która sprawia, że czują się bezpiecznie czy rezygnując z prawdziwego spełnienia. Jednocześnie same narażają się na dyskomfort psychiczny czy wręcz nadwerężają swoje poczucie godności, by zadowolić partnera. Zobaczcie, jak rozmawiać o seksie, gdy mamy z tym problem.

'Dobry seks' to cykl w którym Agnieszka Wirtwein-Przerwa i jej gość rozmawiają o zagadnieniach dotyczących ludzkiej intymności. Ciąża, związki, seks - w tym programie nie ma tematów tabu. Oglądaj, a na pewno dowiesz się czegoś nowego! Pozostałe odcinki cyklu znajdziecie tutaj.

źródło + video: http://kobieta.gazeta.pl/...1,17396306.html

kociszcze - Czw Sie 24, 2017 07:45

A to się podowiadywałem ciekawych rzeczy.
NEVIL - Pią Maj 18, 2018 12:37

"Paradoks" seksu oralnego: kobiety mniej lubią go dawać, ale robią to dwa razy częściej. Co na to naukowcy?




Okazuje się, że to panowie bardziej lubią seks oralny. I choć bycie stroną aktywną sprawia im większą przyjemność niż paniom, to panie są tą stroną dwa razy częściej. Do takich wniosków doszli naukowcy z kanadyjskiego University of Guelph.

Od czasów rewolucji seksualnej w latach 60. XX wieku wiele się zmieniło w podejściu do seksu oralnego. Kiedyś kojarzony z "prostytutkami i homoseksualistami", dziś jest ważną częścią intymnych relacji w wielu związkach - zarówno tych stałych, jak i przelotnych - szczególnie wśród młodszych pokoleń.

Nic więc dziwnego, że dawanie przyjemności za pomocą ust i języka zajmuje również naukowców. Zwłaszcza kanadyjskich, którzy nawiązali współpracę z dwiema firmami zajmującymi się badaniami rynku i opinii publicznej, by zrozumieć tzw. "oral sex gap" - różnicę w preferencjach co do seksu oralnego w podziale na płeć.

Więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...-dawac-ale.html

NEVIL - Pią Cze 08, 2018 13:14

Seks powinniśmy uprawiać codziennie. Dlaczego?


7 czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Seksu. Uprawianie seksu co najmniej dwa, cztery razy w tygodniu wpływa pozytywnie na nasze zdrowie. Co ciekawe, Polacy są coraz bardziej otwarci na seks. Coraz częściej też mówią o swoich doznaniach, potrzebach. Chętnie też eksperymentują i potrafią sprawiać sobie nawzajem przyjemność.

Sposobów na urozmaicenie życia seksualnego jest wiele. Jest ważny nie tylko dla zachowania dobrej relacji z partnerem i poczucia własnego spełnienia, ale również wpływa pozytywnie na wiele innych sfer naszego życia. Jakie zalety ma często uprawianie seksu?



Więcej : http://www.gazetawroclaws...45360,27599880/

bartolomeo23 - Sro Wrz 12, 2018 12:49

Jeżeli chodzi o sex i planowanie macierzyństwa warto zapoznać się z suplementem dla mężczyzn jakim jest https://supramen.pl/ dzięki niemu nasz partner wzbogaci swoje nasienie o wiele żywotnych plemników dzięki którym łatwiej dojdzie do zapłodnienia. Warto sie tym zainteresować jeżeli planujesz ciąże. To naprawdę ułatwi wam to zadanie.
NEVIL - Sro Wrz 26, 2018 16:06

Polska jest krajem o jednym z najniższych wskaźników dostępności do antykoncepcji


Polska znajduje się na niechlubnej liście krajów, w których dostęp do antykoncepcji utrzymuje się na poziomie 42 proc. Niższy wskaźnik ma tylko kilka innych państw, między innymi Rosja, Azerbejdżan, Ukraina, Bułgaria. Tak niski dostęp do środków antykoncepcyjnych skutkuje dużą liczbą nastoletnich ciąż. W 2016 roku około 5000 dziewcząt poniżej 18 roku życia zaszło w ciążę.


Dzisiaj Światowy Dzień Antykoncepcji, o jej dostępności rozmawia się także w Polsce
Najszerszy dostęp do antykoncepcji ma Francja, która jednocześnie ma najwyższy w Europie wskaźnik urodzeń
Lekarze w Polsce, którzy odmawiają wystawiania recept na antykoncepcję, powołując się na klauzulę sumienia, łamią prawo
W Polsce osoba 15-letnia zgodnie z prawem może współżyć, ale nie może sama udać się do ginekologa

Antykoncepcja w naszym kraju jest nadal tematem wywołującym dyskusję. Ustawa o planowaniu rodziny z 1993 roku oprócz tego, że precyzuje przepisy, dotyczące dopuszczalności przerywania ciąży, mówi także o antykoncepcji, zaznaczając, że organy władzy rządowej i samorządowej odpowiadają za swobodny dostęp do metod i środków antykoncepcji. - Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny od początku wejścia w życie tej ustawy monitoruje jej wykonanie. Widzimy, że cel nigdy nie został osiągnięty – mówi Liliana Religa z Federacji wskazując, że problem z dostępem do antykoncepcji bierze się między innymi z braku jej refundacji. Obecnie Rada Ministrów wskazuje dziewięć leków o działaniu antykoncepcyjnym objętych refundacją, natomiast w rzeczywistości jest to ten sam lek noszący różne nazwy, w którego skład wchodzą hormony starej generacji wywołujące wiele skutków ubocznych u kobiet, wobec czego mało kto z tych leków korzysta.

Jednak antykoncepcja nie kończy się tylko na pigułkach, inne metody, takie jak mini pigułka, plastry antykoncepcyjne czy wkładki wewnątrzmaciczne nie są w ogóle objęte refundacją. Jak podkreśla Liliana Religa, wiele kobiet zgłasza Federacji problem z dostępem do zbiegu podwiązania jajowodów czy sterylizacji w sytuacji, gdy kolejna ciąża mogłaby zagrozić życiu czy zdrowiu kobiety. - Lekarze odmawiają wykonania tego zabiegu, chociaż przepisy mówią jasno, że jeśli występuje zagrożenia życia, każda kobieta powinna mieć dostęp do podwiązania jajowodów. Dzwonią do nas kobiety, które ze względów zdrowotnych nie mogą stosować żadnych innych form antykoncepcji i odbijają się od ściany.

Obecnie dostęp do antykoncepcji ogranicza także tak zwana klauzula sumienia, na którą powołują się lekarze interpretując ją bardzo szeroko. Klauzula sumienia obejmuje bowiem wykonanie zabiegów takich jak przerwanie ciąży czy in vitro, ale nie obejmuje świadczeń informacyjnych, czyli skierowania na badania prenatalne czy wystawienia recepty na antykoncepcję. - Nagminnie zdarzają się odmowy wystawienia recepty, dostajemy wiele takich zgłoszeń, także w przypadku dużych sieci medycznych. Tam też są lekarze, którzy powołując się na klauzulę sumienia, recepty na antykoncepcję nie wystawiają. To jest duży problem – mówi Liliana Religa. - Kobietom, które się do nas zwracają podpowiadamy, że odmowę wystawienia recepty powinny otrzymać na piśmie, wtedy kierujemy je do organu, w którym należy złożyć skargę. Na stronie Federacji znajduje się poradnik jak postępować w sytuacji odmowy wypisania recepty na antykoncepcję.

Jak zauważa Liliana Religa z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, wiele kobiet spotyka się też z odmową bezpłatnego założenia wkładki domacicznej. Tymczasem to świadczenie jest gwarantowane w ramach ubezpieczenia. - Oczywiście wkładkę kobieta musi kupić sama, natomiast bardzo często zdarzają się odmowy procedury jej założenia. Federacja uzyskała wykaz placówek, które przestrzegają prawa, w których kobieta może bez problemu zwrócić się o założenie wkładki. Nie możemy tej bazy publikować, ale można się bezpośrednio do nas zgłaszać, udzielimy takich informacji. Poza tym apelujemy do NFZ, żeby przypominał lekarzom i placówkom o obowiązującym prawie czy też stosował bardziej miękkie czy twarde środki, by prawa pacjentek były przestrzegane.

O antykoncepcji mówi się także w kontekście młodych kobiet, nastolatek. Żyjemy w kraju, w którym osoba powyżej 15 roku życia może zgodnie z prawem współżyć, ale nie może sama udać się do ginekologa, potrzebuje do tego zgody rodzica. - Odnoszę wrażenie, że bardzo często rodzice żyją w przekonaniu, że pójcie do ginekologa lub ginekolożki sprawi, że ich dziecko będzie prowadziło nieodpowiedzialne życie seksualne. Tymczasem tutaj chodzi o świadczenie zdrowotne – podkreśla Liliana Religa. Wizyta w gabinecie lekarskim, to uświadomienie młodej kobiecie, jak wygląda badane ginekologiczne, to rozmowa na temat chorób przenoszonych drogą płciową, na temat antykoncepcji, wyjaśnienie wątpliwości. - Młode osoby nie otrzymują wsparcia politycznego, potrzebują świadomych, mądrych rodziców, którzy zaprowadzą je do ginekologa, ginekolożki w odpowiednim momencie i porozmawiają o antykoncepcji - tłumaczy Liliana Religa. - Warto podkreślić, że obserwujemy masowy wzrost infekcji przenoszonych drogą płciową właśnie wśród młodych ludzi. Polska jest też krajem z jednym z najwyższych wskaźników osób, które żyją z AIDS i o tym nie wiedzą. Jest ich od 50 do 70 proc. Nie mają świadomości, że są zakażone, chociaż badania na obecność wirusa są bezpłatne – dodaje.

Od maja 2017 roku tylko na receptę dostępna jest antykoncepcja awaryjna. Jesteśmy jednym z czterech krajów Europy, w których tę receptę wprowadzono, a jak wiadomo, przy tego rodzaju antykoncepcji ważny jest czas. Tabletka działa do 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku, a jej najwyższa skuteczność ma miejsce do 24 godzin. Tymczasem lekarze często odmawiają wystawienia recepty. W wyniku tych obostrzeń powstała w Polsce sieć Lekarze Kobietom, która w sytuacjach awaryjnych pomaga i za darmo lub za symboliczną złotówkę wystawia taką receptę.

Liliana Religa zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz - powstawanie sieci aptek, które siebie nazywają „pro life”, natomiast w praktyce jeszcze bardziej utrudniają dostęp do antykoncepcji, często nie posiadając leków na zapleczu. - Takie działania są bezprawne, ponieważ farmaceutom i farmaceutkom nie przysługuje klauzula sumienia, więc nie mogą odmówić sprzedaży leku, na który receptę wystawił lekarz. Ich obowiązkiem jest ten lek wydać.

źródło + video: http://www.medonet.pl/zdr...rajem-o-jednym-

tunka - Wto Paź 02, 2018 05:59

W jaki sposób urozmaicacie swoje zycie intymne?

Pytam sie bo trochę wieje nuda u nas ( jesteśmy ze sobą już od ponad 10 lat).

Zastanawialiśm sie nad hiszpańską mucha.Może ktoś coś?

marta22 - Pią Paź 19, 2018 08:43

afrodyzjaki są super:) I poczatkowo w nie nie wierzyłam ale potem przetestowaliśmy kilka z mężem i to naprawdę może dodać pikantności do związku.
stosuje hiszpanska muchę, libi gel i parę innych... Ogólnie najlepszy jest sex elixir. Poczytaj sobie opinie w sieci, dziewczyny najbardziej go zachwalały i w sumie to miały racje bo rzeczywiście znacznie podnosi ochotę na seks.
i jeszcze ...feromony. polecam

tunka - Pią Paź 19, 2018 10:29

Ojej o tym to nie słyszałam.... Gdzie w Lubinie znajdę?
marta22 - Sro Paź 24, 2018 13:06

W Lubinie nie wiem, sama zamawiałam przez neta ;) Zresztą praktycznie wszystkie gadżety erotyczne zamawiam przez internet. Czułabym się trochę skrępowana jakbym miała to kupować stacjonarnie. Wole erotyczne sklepy online
NEVIL - Sro Paź 24, 2018 15:20

marta22, w Lubinie jest kilka sex shopów i bez pruderii możesz wejść sama , lub ze swoim partnerem i wybrać co potrzebujesz. Wiele pań tak robi. Ale skoro wolisz przez internet, to juz Twoja sprawa. Zajrzyj tu - https://www.google.com/se...lient=firefox-b
NEVIL - Wto Lis 13, 2018 19:28

Uwaga! TVN: Nastolatka brutalnie zgwałcona na swoich 18. urodzinach


Sprawcy podali 18-latce pigułkę gwałtu, zbiorowo ją wykorzystali, a wszystko nagrywali jej telefonem komórkowym. Do gwałtu doszło na imprezie urodzinowej dziewczyny. Jeden z oskarżonych to przyjaciel ofiary, z którym zna się od dziecka.

To był dla niej długo wyczekiwany wieczór. Imprezę z okazji swoich 18-urodzin miała spędzić w gronie najbliższych przyjaciół. Między innymi tych, którzy okazali się jej bezwzględnymi oprawcami.

- Mieliśmy zrobić jej niespodziankę urodzinową. Wynajęliśmy salę, ale nie chcieliśmy jej o tym mówić. Ona pożaliła się Grześkowi, że mama nie chce jej zrobić imprezy urodzinowej. Grzesiek zaproponował jej, że zrobi u siebie małe przyjęcie. Miały tam być dwie koleżanki i kolega. Jeszcze przed wyjściem mówiła mi, że Grzesiek dał znać, że koleżanek jednak nie będzie. Powiedziała, że idzie tam na chwilę. To było dla mnie naturalne, że idzie do przyjaciela, bo jest jej smutno – wspomina matka ofiary.

Grzegorz G. z dziewczyną przyjaźnił się od wielu lat. Razem chodzili do szkoły podstawowej.

Więcej: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/uwaga-tvn-nastolatka-brutalnie-zgwalcona-na-swoich-18-urodzinach/93nnvg6

NEVIL - Pon Lis 26, 2018 18:43

Komentarze:
Mierzejja

Seks stał się nie tylko przereklamowany, ale w świadomości wielu ludzi PRZECENIANY; tu fiasko tzw psychoanalizy. Jest też życie poza seksem. Namowy do przeróżnych seksów działają przeciwnie: przesyt.
----------------------------------
badacz wolontariusz

Sex szopy zastępują partnerów. Gadżety spełniają wszelkie erotyczne wymagania. Są dużo tańsze, nie stwarzają problemów, nie powodują niechcianej ciąży i nie zachodzą w ciążę.
--------------------------------------
Londyn

Karmienie w kolko tym samym przejada sie, to jedno,po drugie jak cos przestaje byc tabu, zakazane przestaje budzic zainteresowanie, po trzecie latwosc dostepu do partnerow i 4te zmeczenie tempem zycia
-------------------------------------
RICO

Po pierwsze praca w Polsce na 5 etatów wykańcza,po drugie 95% zaspokojenia seksualnego pochodzi z internetu i wyprodukowanych lalek !Wyniszczający świat globalizmu i degeneracji sprzyja temu !
----------------------------------------
Polak m

Wiecej pornografi w przestrzeni mediów.Za chwile dojda sex roboty i po ludzkosci.
===============================
Szokujące dane! Seks przestał interesować młodych




U Amerykanów trwa postępująca recesja… seksualna - biją na alarm seksuolodzy. Ich obawy mogą wynikać z tego, że jak tak dalej pójdzie, zabraknie im pracy, ale sprawa jest poważna

Jak donosi portal The Atlantic, w obecnych czasach łatwego dostępu do serwisów randkowych, zarówno dla singli, jak i dedykowanych serwisów dla osób homoseksualnych - tzn. umówmy się, Tinder (podobno jego gejowska wersja, czyli Grindr, również), to serwisy randkowe chyba tylko z nazwy, ale mniejsza o to - teoretycznie powinny wzmagać zainteresowanie i chęci na niezobowiązujące, ekspresowe, intymne doznania. W końcu nie od dzisiaj seks sprzedaje najlepiej. Jak się okazuje, amerykańska młodzież chyba stwierdziła, że seks jest przereklamowany.

Dzieje się tak pomimo tego, że rekordowy odsetek Amerykanów uznaje, że w niezobowiązującym seksie między dwojgiem dorosłych, nie będących w formalnych związkach ludzi, nie ma nic złego. Podobnie czynnikiem wpływającym na wzrost popularności seksu bez zobowiązań powinny być w teorii łatwiejszy niż kiedykolwiek dostęp do antykoncepcji i pigułek dzień-po. Zmiana dokonała się także na poziomie samego języka - coraz rzadziej słyszy się, czy można przeczytać perwersja, czy zboczenie, które zastępują zwroty, jak kinky - co nie ma bezpośredniego tłumaczenia na język polski, a jest określeniem raczej w połowie drogi między lekką perwersją, a czymś zabawnie sprośnym, nieco fikuśnym. Cywilizacja Zachodnia jeszcze nigdy nie była tak tolerancyjna dla wszystkiego, co związane jest z seksem. Hitem internetu była kilka lat temu reklama świąteczna, w której wnuczek obdarowuje swojego sędziwego dziadka… abonamentem do serwisu z pornografią Pornhub. A mimo to, nastoletni Amerykanie i młodzi dorośli Amerykanie uprawiają coraz mniej seksu.

Jak donoszą badacze, ku uciesze rodziców, coraz więcej młodych Amerykanów odkłada swój pierwszy raz na później. W latach 1991-2017, według danych Centrów Kontroli i Zapobiegania Ryzykom [ang. the Centers for Disease Control and Prevention] - raportu Badanie Ryzykownych Zachowań Młodzieży [ang. Youth Risk Behavior Survey] - odsetek licealistów mających za sobą swój pierwszy raz spadł z 54 proc. do 40 procent obecnie.

To znaczy, że w ciągu jednego pokolenia seks z pozycji coś, czego doświadczyła większość uczniów do tego, czego większość uczniów nie doświadczyła. Co do innych czynności seksualnych autorzy raportu twierdzą, że status pozostaje bez zmian. To znaczy, że stosunki nie zmieniły formy na łagodniejszą. Po prostu jest ich mniej.

Odsetek ciężarnych nastolatek również pikuje. Wszystko na skutek opóźniania decyzji o swoim pierwszym razie. Zaniepokojeni badacze twierdzą, że ta swoista seksualna prokrastynacja może ciągnąć się dalej w dorosłość, doprowadzając w skrajnych przypadkach do zwiększenia występowania abstynencji seksualnej w życiu dorosłym [czytaj: więcej „czterdziestoletnich prawiczków”].

Artykuł przywołuje inne badanie autorstwa Jean M. Twenge, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanowym San Diego, w którym dowodzi topniejącej (malejącej) popularności pożycia seksualnego wśród dorosłych. Także w swojej ostatniej książce „iGen”, dowodzi, że dzisiejsza młodzież jest na drodze trendu zdecydowanego zmniejszania liczby partnerów seksualnych w trakcie jednego życia, w porównaniu nawet do średniej liczby partnerów przedstawicieli dwóch(!) poprzednich pokoleń.

Opadają chęci i spadają wskaźniki. Nawet średnia liczba stosunków seksualnych wśród osób dorosłych w ciągu roku - z 62 razy rocznie do 54 razy rocznie.

A to wszystko dlatego, że media społecznościowe i smartfony dostarczają tylu stymulantów, że seks przestał być tak ważny i tak… interesujący? Taka jest teza badaczy. Jak to mawiają zaskoczeni Amerykanie How about That! [ang. NO proszę!] oraz „They didn’t see that comming… [w wolnym tłumaczeniu: tego się nie spodziewaliście…].

Słowem: dostęp do seksu nigdy nie był łatwiejszy, tylko ludziom - a na razie przynajmniej Amerykanom - jakoś już się odechciało. Naprawdę przyszło nam żyć w ciekawych i przewrotnych czasach. Zwłaszcza, że i tak z zastępowalnością pokoleń w tzw. cywilizacji zachodniej problem był i bez tego.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...resowac-mlodych

NEVIL - Pon Gru 17, 2018 21:22

Komentarz:
~dylemat-

Chętnie bym przećwiczył wszystkie, tylko czy dziadkowi wypada?

--------------------------------------------
Te pozycje gwarantują ekscytujące widoki!


Koniec z nudnym seksem przy zgaszonym świetle. Koniec z rutyną i pozycjami dla nieśmiałych. Dziś mamy cztery pomysły dla tych, którzy w sypialni szukają odmiany, podniecających widoków i mocniejszych wrażeń. Oto cztery pozycje seksualne dla lubiących sobie popatrzeć.



Więcej: https://kobieta.interia.pl/uczucia/news-te-pozycje-gwarantuja-ekscytujace-widoki,nId,2731201

NEVIL - Pon Gru 17, 2018 23:17

Komentarze:

~biuściarz

Ja po prostu nie mogę, jak patrzę na dorodny biust. Ona może mówić co chce, mieć super osobowość (albo nie), ale jak założy obcisłą i wydekoltowaną bluzkę, a pod nią nieprzyzwoity biustonosz w rozmiarze 75G, to albo muszę wyjść albo chwycić ją w pół, żeby mi nie uciekła i... A wtedy ona zafaluje tymi swoimi 75G i jestem w siódmym niebie...
-----------------------------------
~chory

skoro ich widok dobrze wpływa na zdrowie, to fajnie by było, żeby zrobili tak że idzie się do lekarza i dostaje się receptę na takie, a potem do apteki, a tam młoda pani magister cyk bluzeczkę do góry,,, tyle że kolejki byłyby spore...
====================================
​Czego nie wiecie o kobiecych piersiach? Osiem zaskakujących faktów



(...) Patrzenie na piersi wydłuża życie

Oglądanie kobiecych piersi sprzyja zdrowiu i poprawia samopoczucie. Kilka lat temu na łamach "New England Journal of Medicine" opublikowano artykuł opisujący badanie przeprowadzone w trzech szpitalach na terenie Frankfurtu nad Menem.

Badanym mężczyznom (w sumie było ich 500) pokazywano kobiecie piersi i obserwowano ich reakcje. Zauważono, że ich widok podnosi ciśnienie, przyspiesza krążenie krwi i poprawia nastrój. Naukowcy uznali więc obserwowanie kobiecego biustu na dobroczynne działanie porównywalne do spaceru czy lekkiej gimnastyki.

Mężczyźni jak dzieci


Czytaj więcej na https://kobieta.interia.pl/zdrowie/news-czego-nie-wiecie-o-kobiecych-piersiach-osiem-zaskakujacych-f,nId,2731438,nPack,2?parametr=zobacz_takze#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

NEVIL - Sro Gru 26, 2018 13:18

Dla pań. -
NEVIL - Nie Gru 30, 2018 14:57

Komentarze:
jestem_dziwny

Język to takie dziwne narzędzie. Czasem potrzebne, czasem nie koniecznie. A w łóżku i okolicach zdecydowanie warto się móc dogadać. Warto znaleźć wspólny... mianownik (cóz, matematyka królową nauk!)
---------------------------------------
shamanx

Tyle się nagadali i żadne nie wymieniło ładnego słówka 'bzykać'. Dla mnie to słowo ma konotacje jednoznacznie pozytywne.
----------------------------------------
jarzebiaknaczczo

Ależ się Profesor rozbrykał, rozkrotochwilił. Chyba towarzystwo uroczej żony go tak rozluźnia. Szkoda, że nie można obejrzeć tej rozmowy na żywo.
----------------------------------------
kotletxxl

Język w łóżku do czegoś innego się przyda niż rozmowa. Amatorzy :-D

=====================

Kiedy chędożenie już nikogo nie kręci. Czy Polacy potrafią rozmawiać o seksie?


Polski język seksualny przepełniony jest określeniami cukierniczo-seksualnymi, metaforami ornitologicznymi albo wulgaryzmami najwyższego stopnia. O tym, czy można ładnie mówić o sferze intymnej życia rozmawiają Jerzy Bralczyk i Lucyna Kirwil z Karoliną Oponowicz.



Karolina Oponowicz: Jak mówić o seksie poprawnie i do tego jako o czynności szczęśliwie już dokonanej? *

Jerzy Bralczyk: "On zrobił seks".

Lucyna Kirwil: Prędzej: "Miał seks".

J.B.: Słowo "mieć" nie jest wcale dokonane, ma charakter ciągły, czyli opisuje pewien okres, kiedy seks w czyimś życiu był obecny. A nie tak, że rach-ciach zrobił i już. Powinien raczej "robić" ten seks, a nie "zrobić" na chybcika. A na pewno nie powinien go "odrobić".

L.K.: Ale dziecko to jej jednak zrobił, tak przy okazji.

J.B.: W ogóle formy dokonane - choć coś się niechybnie w tym łóżku, o którym wolimy milczeć, dokonało - są w tym obszarze trudne do zastosowania. Mamy wprawdzie formy, takie jak: "posiadł kogoś", "posiadł ją" czy "ona go posiadła". Nawiasem mówiąc, nie mówi się, że on ją posiada.

J.B.: Och, mogą się wiązać z przemocą, ale przecież niekoniecznie.

Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...-rozmawiac.html

NEVIL - Czw Sty 10, 2019 16:57

Orgazm jest dobry dla naszego ciała. Oto 5 jego pozytywnych skutków


1/6. Wiedzieliście, że orgazm ma bardzo wymierne, widoczne gołym okiem korzyści?



Więcej: https://www.glamour.pl/ga...kiem-korzysci-1

NEVIL - Wto Sty 22, 2019 17:50

"Choroba wdowia". Poznaj przyczyny i objawy zespołu Kehrera




Zespół Kahlera znany jest jako choroba wdowia. To zaburzenie seksualne dotyka kobiety, które nie uprawiają seksu. Mimo, że o seksie czytamy wszędzie, to o tej dolegliwości mówimy wyjątkowo rzadko. Ten wstydliwy problem dotyczy braku zaspokojenia seksualnego u płci pięknej. Czym jest dokładnie?


1. Zespół Kehrera – przyczyny

Jest do dysfunkcja seksualna, która dotyczy niezaspokojonych kobiet. Występuję głównie u młodych dziewcząt, które dopiero poznają świat seksualny lub nie posiadają partnera. Pojawia się również u kobiet dojrzałych. Nazwa wzięła się od wdów, które po utracie ukochanego rezygnują z życia seksualnego. Przyczynami tej wstydliwej dolegliwości są zaburzenia seksualne, długotrwały brak orgazmu, niezaspokajanie potrzeb fizycznych związanych z seksem. Więź seksualna między dwoma bliskimi osobami buduje relację w związku. Jej brak i konflikty między kochankami są przyczyny rozwoju zespołku Kehrera

2. Zespół Kerhera - objawy


Zespół Kerhera znany jest jeszcze pod jedną nazwą. Chodzi o chorobę 5 objawów. Istnieje dokładnie tyle symptomów, które świadczą o występowaniu tej dolegliwości. Są odczuwalne fizycznie w okolicy miednicy.

Bóle w podbrzuszu przy kości krzyżowej niewywołane dolegliwościami ginekologicznymi.
Żylaki sromu, odbytu i miednicy.
Spuchnięta macica i zaburzenie miesiączki.
Przeczulica w okolicach pochwy, które charakteryzują się upławami.
Bolesność w okolicach wiązadeł krzyżowo-macicznych.

Oprócz powyższych symptomów pojawiają się również objawy psychiczne. Kobieta staje się nerwowa, pobudzona i agresywna. To silniejszy odpowiednik napięcie przedmiesiączkowego. Jest tak silny, że uniemożliwia kobiecie normalne funkcjonowanie.

źródło + video: https://portal.abczdrowie.pl/zaburzenie-seksualne-ktore-dotyka-samotnych-kobiet-poznaj-przyczyny-i-objawy-zespolu-kehrera

NEVIL - Wto Sty 22, 2019 18:40

Komentarze:
Adam Nowak

Bardzo bym chciał głęboko oddychać , ale sąsiad oponami w piecu pali
-------------------------------
Jan Krzepki

Kobietę trzeba paru rzeczy nauczyć. Dobrze jest jak i ona nauczy kilku rzeczy faceta...To jest clou.
===========================
Najprostszy sposób, by zwiększyć przyjemność z seksu


Głęboki wdech, spokojny wydech – niby takie proste, a zależy od nich całe twoje życie, także seksualne. Im pełniej oddychasz, tym bardziej otwierasz się na spotkanie z partnerem i samą sobą, emocje oraz przyjemność.



Im pełniej oddychasz, tym masz większą przyjemność z seksu

Grzegorz Pawłowski: seks pomaga wydobyć na światło dzienne to, co z powodu norm społecznych czy traum dotąd w sobie tłumiłeś. Dlatego płacz, złość, poczucie samotności lub smutek po seksie nie są niczym dziwnym. To znak, że twoje ciało odmroziło to, co pozostawało w uśpieniu

W fazie gry wstępnej spokojny, długi, pogłębiony oddech pozwala rozsmakować się w spotkaniu z drugim człowiekiem. Rozpuszcza napięcia, buduje bliskość, prowadzi do rozluźnienia

Oddechem można wpływać na sam orgazm. Gdy nadchodzi, weź głęboki wdech i wydech. Pozwól sobie na pełną ekspresję i uwolnienie głosu. Bycie zbyt cichym może blokować przepływ energii, a w rezultacie przyjemności

Energia seksualna jest najsilniejszą energią na Ziemi, i to nie tylko dlatego, że ma moc tworzenia nowego życia – mówi Grzegorz Pawłowski, coach i autor książki "Oddech. Oddychaj świadomie, żyj pełniej". – To także energia twórcza, która ma największy potencjał, żeby dać człowiekowi przyjemność i poczucie spełnienia. Do jej wzbudzenia i działania potrzebny jest oddech. On pozwala czuć, roztapia to, co w nas zamrożone, daje szansę na prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem – tłumaczy.

Uczucia na wydechu

Gdy jesteś z kimś blisko, wasze oddechy automatycznie się synchronizują. Tę zależność warto wykorzystać w seksie. Połączenie miarowego oddechu z patrzeniem sobie w oczy buduje więź. Nie ma też wątpliwości, że im pełniej oddychasz, tym większą przyjemność ze zbliżenia odczuwasz. Głęboki oddech pobudza mięśnie dna miednicy oraz zakończenia nerwowe w całym ciele, kluczowe dla satysfakcji seksualnej. Krew staje się lepiej dotleniona, a energia seksualna może płynąć swobodnie. Jednak tym, co sprawia, że seks może być prawdziwie transformującym doświadczeniem, jest fakt, że w połączeniu z głębokim oddechem pozwala otwierać się na emocje.

Jak tłumaczy Grzegorz Pawłowski, spełnienie przez stosunek seksualny wymaga porzucenia kontroli. Dzięki temu możesz nie tylko osiągnąć orgazm, ale też skonfrontować się ze swoim cieniem. Seks pomaga wydobyć na światło dzienne to, co z powodu norm społecznych, traum czy dzieciństwa dotąd w sobie tłumiłeś. Dlatego płacz, złość, poczucie samotności lub przemożnego smutku po stosunku nie są niczym dziwnym. To znak, że twoje ciało, twój oddech odmroziły to, co pozostawało w uśpieniu. Zdaniem coacha nie warto tego tłumić, odpalając np. papierosa czy zasypiając, tylko lepiej, oddychając głęboko, pozwolić uczuciom w pełni wybrzmieć. Stopniowo, wraz z każdym świadomym oddechem, będą się coraz bardziej rozpuszczać, a ty poczujesz się od nich wolny. Jeżeli emocje pojawiają się u twojego partnera czy partnerki, swoją uważną obecnością będziesz towarzyszyć im w tym procesie. Akceptacja dla jego lub jej uczuć to najlepszy dar, jaki możesz im w tej sytuacji dać.

Jedną z dyscyplin rozwoju osobistego poprzez przyjemność jest wywodząca się z Indii tantra. Jej podstawą są właśnie oddech i wszelkie techniki jego kontrolowania. Dzięki świadomej koncentracji na nim, spowalnianiu go i rozluźnianiu ciała, praktykujący tantrę mogą transformować swoją energię seksualną. Akt zbliżenia staje się wtedy nie tylko drogą do jeszcze większej przyjemności, ale też pozwala na doświadczenia duchowe i poszerzanie świadomości. Poprzez fizyczną bliskość i dążenie do rozkoszy pozwala przepracować cienie i blokady.

To piękna droga do pełniejszego życia, ale wcale nie musisz nią podążać, by czerpać satysfakcję z seksu. Wystarczy, że będziesz… głęboko oddychać – przekonuje coach.

Etapy miłości

– Doskonałego kochanka można poznać nie po arsenale wyrafinowanych technik miłosnych, a po tym, jak oddycha – mówi Grzegorz Pawłowski. Nie da się ukryć, że seks to sesja oddechowa, o czym pisze we wspomnianej już książce "Oddech. Oddychaj świadomie, żyj pełniej". W fazie gry wstępnej spokojny, długi, pogłębiony oddech pozwala rozsmakować się w spotkaniu z drugim człowiekiem. Rozpuszcza napięcia, buduje bliskość, prowadzi do rozluźnienia. Pomaga otworzyć się na dotyk i doznania zmysłowe, sprowadzić umysł do tu i teraz. Przesuwając dłońmi po ciele partnera, wyobrażaj sobie jednocześnie, że oddychasz miejscem, którego dotykasz.

Nie musicie się spieszyć do kolejnego etapu, w którym podniecenie zaczyna rosnąć. Wkrótce wasze oddechy i tak naturalnie przyspieszą, stając się coraz płytsze, często mogą wręcz przypominać dyszenie.

Opóźnienie wytrysku przez mężczyznę i odłożenie go w czasie potęguje obustronną ekstazę. Zamiast więc skupiać się na błyskawicznej przyjemności, lepiej jest znowu wrócić do oddechu, pogłębić go i spowolnić. Dajcie się nawzajem prowadzić, jak w tańcu, w którym kobieta może kilkakrotnie szczytować. Jego kulminacją będzie niezwykle intensywny wspólny orgazm.

Z książki dowiaduję się, że oddechem możemy wpływać również na sam orgazm. Gdy nadchodzi, bierzemy głęboki wdech i wydech. Potem oddech się wydłuża, choć niektórym z nas w ekstatycznym uniesieniu zdarza się wręcz zachłysnąć, spontanicznie go wstrzymując. W tym momencie pozwól sobie na pełną ekspresję i uwolnienie głosu, krzyk, a także wszelkie przejawy dzikości, bo bycie zbyt cichym może być blokadą dla przepływu energii, ekstatyczności, a w rezultacie przyjemności. Wreszcie na moment przenosisz się w inny wymiar. Gdy wracasz na Ziemię, pojawia się uczucie rozluźnienia. Poddaj się mu. Wszystkie emocje, które mogą się teraz pojawić, są elementem naturalnego procesu ozdrowieńczego.

Oddech przyjemności

Twoje życie seksualne może być pełniejsze dzięki konkretnym technikom oddechowym. Świadomy oddech pomaga lepiej osadzić się w ciele i zintensyfikować doznania. Jeśli jednak nigdy wcześniej go nie praktykowałeś, zacznij od prostego ćwiczenia solo: z zamkniętymi oczami przyglądaj się, jak oddech w ciebie wchodzi jak fala, wypełnia twoje ciało i jak fala wracająca do oceanu – wychodzi z niego. Dzięki tej prostej metodzie nauczysz się kontrolować oddech i możesz przejść do trudniejszych praktyk we dwoje (o jednej z nich przeczytasz w ramce).

Według kanadyjskiej seksuolożki dr Jessiki O'Reilly ważne jest, by w czasie seksu nie blokować głosu, ale i nie starać się naśladować dźwięków z filmów erotycznych. Modulowanie głosu ma efekt odwrotny od zamierzonego – oddech traci swój naturalny rytm, co negatywnie wpływa na przepływ krwi i dotlenienie mięśni, a tym samym może zakłócać odczuwanie spełnienia. Ekspertka zaleca również, by podczas gry wstępnej zbliżyć usta do skóry partnera, ale tak, by jej nie dotykać, i wydmuchiwać na nią powietrze. Takie "powietrzne pocałunki" to bardzo subtelna, a przy tym skuteczna metoda podkręcania atmosfery. Tuż przed orgazmem spróbuj zwolnić tempo oddechu (wdech i wydech powinny trwać około czterech sekund). Jeśli dodatkowo zaciśniesz mięśnie dna miednicy, przyjemność będzie jeszcze intensywniejsza. Możesz też przyjąć dokładnie odwrotną strategię – przyspieszając oddech na chwilę przed ekstazą.

Jak podkreśla dr O'Reilly, każdy z nas jest inny i reaguje na co innego, sprawdź więc, która metoda działa lepiej na ciebie.

źródło + video : https://kobieta.onet.pl/zdrowie/seks/najprostszy-sposob-by-zwiekszyc-przyjemnosc-z-seksu/zfs0x2j?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne

NEVIL - Pon Lut 25, 2019 23:11

O seksie wiesz wszystko. Czy na pewno?


Uważamy się za ekspertów w wielu dziedzinach. Także w sprawach seksu. Jednak życie pokazuje, że mamy braki w edukacji. Dlaczego seks jest tak ważny nie tylko ze względu na prokreację? Czy poza nią i przyjemnością coś istotnego jeszcze nam daje?



Z punktu widzenia seksuologii, popęd i zachowania seksualne są najistotniejsze, jeżeli chodzi o nawiązanie więzi emocjonalnej i erotycznej oraz podtrzymywanie jej. Przyczynia się to do trwałości związków i rodzin. Z punktu widzenia psychologii pozwala realizować naturalne potrzeby człowieka.

Więcej: http://www.medonet.pl/zdr....html#gallery_1

NEVIL - Sob Mar 09, 2019 17:07

Co to jest karezza? Jeśli lubisz seks, wypróbuj już dziś


Czy seks, którego celem nie jest osiąganie orgazmu może być udany? Zwolennicy karezzy, techniki polegającej na wydłużaniu stosunku seksualnego, uważają, że tak. „Czułe bycie razem zbliża bardziej niż sam, klasycznie rozumiany, seks. Często brakuje nam nie sprawnościowego seksu, ale właśnie dotyku, uwagi, czułości”, mówi seksuolog Izabela Jąderek.



Według statystyk przeciętny stosunek seksualny trwa około 15 minut.
Jedną z metod wydłużania stosunku jest karezza. Co to takiego? To techniki seksualne pomagające wydłużyć stosunek seksualny bez osiągania orgazmu.
Zwolennicy karezzy uważają, że seks nie powinien być zorientowany na cel, którym jest orgazm, ale na przyjemność, satysfakcję, bliskość, czułość, pogłębienie relacji. Z orgazmem na końcu lub bez.

Ile przeciętnie trwa stosunek seksualny?


Według statystyk około 15 minut, czyli dość krótko. Choć zapewne należy sprawdzić, co dokładnie ankietowani mają na myśli, określając seks. Czy jest to moment od penetracji do wytrysku, czy od penetracji do orgazmu kobiety. Bo wytrysk i orgazm kobiety nie muszą i zwykle nie idą w parze.

A przecież kochać można się przez kilka godzin, nawet cała noc.


I to na różne sposoby. Na przykład robiąc przerwy, długo nie doprowadzać się do orgazmu, albo jeszcze inaczej, kochać się kilka raz przez całą noc. Każdy ma własne upodobania, choć do tego potrzeba energii, chęci i, nie ma co się oszukiwać, kondycji.

Jedną z metod wydłużania stosunku jest karezza. Co to takiego?

Więcej: https://facet.onet.pl/seks/karezza-technika-seksualna-co-to-za-metoda-wydluzania-stosunku/3b0h8dg

NEVIL - Sob Mar 09, 2019 23:12

Nadal uważam, że sprężyną większości ludzkich działań są seks i pieniądze. Czy ktoś ma odmienne zdanie ?
Flimsy - Sro Mar 13, 2019 13:47

NEVIL napisał/a:
Nadal uważam, że sprężyną większości ludzkich działań są seks i pieniądze. Czy ktoś ma odmienne zdanie ?


Gdzieś czytałem, że zachowania społeczne to takie, które nie wiążą się z żadnymi korzyściami materialnymi czy prokreacyjnymi :pomysl: Skoro ludzie tworzą społeczności, to jeszcze nie jest z nami aż tak źle, potrafimy jeszcze zachować lepiej niż zwierzęta... a przynajmniej niektórzy z nas.

Przy okazji, widzę jeszcze jedną analogię: i seks, i pieniądze powodują szybsze bicie serca :milosc: . Także może warto sobie zafundować jakiś ciśnieniomierz naramienny albo coś, żeby pilnować czy pikawa nie wysiada ;)

NEVIL - Sro Mar 13, 2019 20:19

Komentarze:
asia

Niezależnie od tego, co będzie w szkole - ja mam zamiar sama córkę przygotować do życia w rodzinie. Na razie ma 9 lat, ale mniej więcej wie, co to seks, skąd się biorą dzieci, kto to jest transseksualista, czy gej. Większy nacisk póki co kładę na okres dojrzewania - że urosną jej piersi, będzie miała okres itp. Lepsze to, niż niewiedza.
-----------------------------------
medyczna

Wg mnie na zajęcia typowo związane z tematem seksu, antykoncepcji, chorób przenoszonych drogą płciową itp. powinni być angażowani przedstawiciele zawodów medycznych, np. z dodatkowym przygotowaniem pedagogicznym (sama takowe posiadam). Oni powinni prowadzić te lekcje. Dlaczego? Ponieważ lekarz, pielęgniarka, położna, czy też ratownik medyczny nie będą się czerwienić, jak usłyszą słowo "penis" czy "łechtaczka". Na podstawie aktualnej wiedzy medycznej tacy ludzie potrafią wytłumaczyć za i przeciw każdej z metod antykoncepcyjnych, objawy, leczenie i zapobieganie chorób przenoszonych drogą płciową, cykl płciowy kobiety, profilaktykę zakażeń HPV, a co za tym idzie- raka szyjki macicy. Te kilka godzin nie ujęłoby za dużo z pensji nauczyciela, a młodzież by miała szansę się nauczyć, a przede wszystkim zrozumieć anatomię i fizjologię własnego ciała. Pozdrawiam
------------------------------------
Emerytka 68

Urodziłam w wieku 16 lat. Obecnie mam 6 wnuków i niczego nie żałuje. Do dziś mój mąż daje mi dużo radości. Dodam, że skończyłam sudia mając 3 dzieciaków i przez 30 lat byłam kierowniczką administracji spółdzielni mieszkaniowej. Moja córka wiedziała, że może na mnie liczyć...
------------------------------------
Ona

'Zaszły w ciążę w liceum,
mówią dlaczego tak się stało'
Dlatego, że ludzie dorośli wiedzą kiedy się zabezpieczać, a kiedy starać o cud jakim jest dziecko. Seks nie jest dla dzieci i niezależnie od tego jak bardzo będą się starać edukować to nie zmienią sposobu postrzegania świata przez nastolatków. Żyją chwilą, niestety chwila zapomnienia może mieć konsekwencje na całe życie.

=======================
Założenie prezerwatywy na banana to za mało. U nastolatków liczą się emocje


Mamy zbiorową paranoję. Obawiamy się, że wiedza na temat seksualności skłoni nastolatków do seksu. Jest na odwrót. Badania pokazują, że im lepsza edukacja seksualna, tym późniejszy wiek inicjacji seksualnej. Nam o lekcjach WDŻ opowiadają kobiety, które zaszły w ciąże na początku liceum.



Bywa, że nastolatki decydują się rozpocząć współżycie z niewłaściwych powodów. Bo "będą ostatnimi cnotkami w klasie" albo "chłopak naciska". Czują presję, ciekawość, ale nie mają wiedzy. To, że zakładali prezerwatywę na banana, co tak oburza świątobliwych, to za mało.

Kompleksowa edukacja seksualna porusza kwestię psychicznej gotowości na tę ekstremalną formę bliskości. Podkreśla możliwość powiedzenia "nie" w każdej chwili. Nawet jeśli spodnie ma się już w kostkach, jest się zakochanym, a związek trwa od roku.

Ewa kilka lat temu wystąpiła w programie dokumentalnym MTV o nastoletnich matkach. Od tamtej pory minęło 5 lat. Jej syn Mikołaj chodzi już do podstawówki. Niedawno została mamą po raz drugi – już z nowym partnerem. Udziału w programie nie żałuje, ale nie jest to coś, czym chwaliłaby się w towarzystwie.

Zaszła w ciążę w I klasie liceum, urodziła w II. Do szkoły chodziła do półrocza. Pół roku po porodzie wróciła do nauki, ale było trudno. Wciąż karmiła piersią, a do szkoły dojeżdżała spoza Warszawy 40 km. Zostawianie dziecka nawet na 10 godzin było dla niej trudne, nie zawsze była w stanie odrobić lekcje. Zrezygnowała. Tym bardziej, że musiała iść do pracy. Liceum skończyła zaocznie, gdy Mikołaj trochę już podrósł.

- Kiedy dowiedziałam się o dziecku, byłam przerażona, ale jednocześnie jakaś część mnie się cieszyła. Zawsze uwielbiałam dzieci. Teraz zresztą pracuję jako niania. Myślę, że moje życie potoczyłoby się podobnie, ale jeśli ktoś zapytałby mnie, czy to dobry pomył mieć dziecko w tym wieku, stanowczo bym odradzała. Hormony buzują, na głowie szkoła, jest się podatnym na wpływy i opinie – mówi Ewa.

Nie ma nic do zarzucenia ani edukacji seksualnej, którą otrzymała w szkole, ani rodzicom. Wiedziała, że może zajść w ciążę, a prezerwatywy nie dają stuprocentowej gwarancji. Z ojcem Mikołaja była 5 lat, decyzja o współżyciu nie była pochopna.

Więcej: https://kobieta.wp.pl/zalozenie-prezerwatywy-na-banana-to-za-malo-u-nastolatkow-licza-sie-emocje-6358672675362945a

NEVIL - Pią Mar 22, 2019 00:06

Pierwsze objawy ciąży – czy doszło do zapłodnienia?




Wykrycie wczesnej ciąży jest możliwe do zauważania nawet bez przeprowadzania badań. Jakie wczesne objawy ciąży są charakterystyczne, a kiedy na pewno nie mamy do czynienia z ciążą? Kiedy w ogóle dane objawy powinniśmy rozpatrywać jako ciążowe?

Jakie są pierwsze objawy ciąży?


Wiele osób zapytanych o to wymieni:

1. Mdłości, wymioty
2. Brak miesiączki
3. Nabrzmiałe i bolesne piersi
4. Pobolewanie brzucha
5. Ciągłe zmęczenie
6. Wrażliwość na zapachy

Nie zawsze jednak te objawy oznaczają ciążę! Sprawdź, jak rozpoznać ciążę ponad wszelką wątpliwość.

Czy jestem w ciąży?

Więcej: https://mamadu.pl/134835,wczesne-objawy-ciazy-czy-doszlo-do-zaplodnienia

NEVIL - Nie Mar 24, 2019 17:52

Fantazje seksualne mężczyzn. Duże zaskoczenie


- Przestałem cokolwiek proponować, bo zacząłem się bać, że wszelkie moje pomysły są przez nią traktowane jako uderzenie w jej godność - mówi Marcel. Sprawdzamy, o czym naprawdę marzą polscy mężczyźni.



Potrzeba bycia atrakcyjnym


- Z moją narzeczoną jesteśmy razem od 4 lat. Na codzień jestem zadowolony z tego związku, dobrze się dogadujemy, ale temat seksu jest niestety nieporozumieniem prawie od początku. Szczerze mówiąc, jestem z nią tak długo, że już zapomniałem, że seks może wyglądać inaczej - opowiada Marcel. - Wiadomo, na początku było lepiej, ale to zawsze tak jest w związkach. Później ta namiętność gdzieś przygasa. Mam wrażenie, że seks nie sprawia jej przyjemności, chociaż ja się staram - twierdzi trzydziestodwulatek.

Mężczyzna dodaje także, że pobudzenie żony trwa bardzo długo i często ma obawy, że wcale nie ma ona ochoty na zbliżenie. O inicjacji z jej strony już dawno przestał marzyć. Seks oralny? Odpada w każdym wypadku, nawet tym "dla niej”. - Nie mam żadnych wygórowanych marzeń o seksownej bieliźnie i pozycjach jak z porno. Tak naprawdę chciałbym tylko poczuć, że ona ma ochotę się kochać i że ja jej się podobam. Tylko tyle i aż tyle - żali się.

W internecie aż roi się od artykułów sugerujących, czego mężczyźni oczekują w łóżku, jakie mają najskrytsze fantazje, etc. Czytając o pejczach, seksie analnym i trójkątach, niejedna kobieta mogłaby zacząć przeglądać komputer partnera w celu sprawdzenia, czy on też ma takie pomysły. Historia wyszukiwarki mogłaby pokazać o wiele ostrzejsze rzeczy niż te wymienione wyżej.

Czy rzeczywiście jest się czego bać? - Nie zgodzę się, że mężczyźni mają jakieś wyjątkowe fantazje i większy popęd. Znam związki, w których jest odwrotnie. To kwestie indywidualne, a role społeczne się odwracają - wyjaśnia Monika Dreger, psycholożka i autorka książki "Co boli związek”.

- Mam wrażenie, że jak nie układa się w tej jednej materii, to związek nie do końca jest szczęśliwy. Być może problemy objawiają się w łóżku, a ich źródło leży gdzieś indziej. Mężczyznom jest łatwiej oddzielić problemy od seksu. Od kobiet słyszę często, że jak w dzień jest źle to trudno, żeby w nocy było dobrze - wyjaśnia psycholożka.

Seks z przyjemności, nie w nagrodę

- Jesteśmy razem 7 lat, w tym 2 lata po ślubie. Kiedyś seks był nowy i ekscytujący, ale później okazał się zbyt ograniczony. Moja żona lubi uprawiać seks tylko w pozycji misjonarskiej, ewentualnie na jeźdźca. Ja najbardziej lubię pozycję od tyłu, ale ona nie zgadza się na to i mówi, że czuje się wtedy uprzedmiotowiona. Bardzo zaskoczyło mnie, gdy to powiedziała, bo nigdy nie miałem takiej intencji i nigdy tak nie pomyślałem - mówi ze smutkiem Jarek.

Dla 28-latka seks to osobny świat, nie rozumie tych osobistych lęków, zwłaszcza w tak długim związku. Wie, że kobieta chce w łóżku kontaktu wzrokowego, dotykania, pocałunków i, jak zapewnia, rozumie to, ale brakuje mu trochę szaleństwa.

- Każdy nasz stosunek ma ten sam schemat: zaczynamy od niej i jeśli ma dobry humor to ja w nagrodę mogę mieć "swoją pozycję”. Choć też nie zawsze, bo często w trakcie są negocjacje w stylu: "Przecież ostatnio miałeś po swojemu”. Przestałem cokolwiek proponować, bo zacząłem się bać, że wszelkie moje pomysły są przez nią traktowane jako uderzenie w jej godność. Czego bym chciał? Żeby przestała się tak spinać, dobrze się ze mną czuła i dobrze się ze mną bawiła - wyjaśnia Jarek.

Monika Dreger uważa, że traktowanie seksu jako kary bądź nagrody to najgorsze, co można zrobić. Seksem się nie płaci. Jeśli czegoś się nie lubi można spróbować wypracować kompromis, być może z pomocą terapeuty seksuologa. - Pozycja od tyłu to nie jest poniżanie kogoś, a jedynie jedna z dostępnych pozycji. Takie obawy mogą mieć przyczynę zupełnie gdzie indziej, warto się temu przyjrzeć - radzi psycholożka.

A gdyby tak… porozmawiać?

- Podoba mi się otwartość mojej partnerki. Mamy podobną ciekawość seksu i lubimy różnorodność. Potrafimy rozmawiać o seksie i nie jest to temat tabu. Jeśli pojawiają się jakieś watpliwości, rozmawiamy o nich. Podczas seksu mamy podobny temperament. Mamy wspólną ulubioną pozycję i mimo że najczęściej w tej pozycji uprawiamy seks, nie nudzi nam się to. W poprzednich związkach seks dość szybko mnie nudził, jednak tutaj wciąż mam entuzjazm - opowiada Wojtek.

34-latek uważa, że to głównie zasługa otwartości i tego, że może normalnie rozmawiać o tym, co mu się podoba i czego by chciał spróbować. Wojtek z partnerką seks traktują jak zabawę. Oddzielają swoje życie codzienne od tej chwili relaksu.

- Chyba po prostu nie zabieramy problemów do łóżka. Pomimo tego, że jesteśmy razem od 3 lat wciąż zdarzają się sytuacje, w których niewinny pocałunek może przekształcić się w ostry seks na blacie kuchennym. Do tej pory uważałem, że w długich związkach takie rzeczy są niemożliwe, a jednak! Ale mam też taką opinię, że jak między ludźmi źle się układa na codzień to nie pomogą nawet najdziksze urozmaicenia. Szczerze mówiąc, nie mam żadnej fantazji, o której skrycie marzę, bo raczej realizuję je na bieżąco - dodaje.

źródło + komentarze : https://kobieta.wp.pl/fantazje-seksualne-mezczyzn-duze-zaskoczenie-6362530060687489a

NEVIL - Sob Mar 30, 2019 13:15

,,Sexowny" blog ;-) https://blog.secretdelivery.pl/porady/
NEVIL - Pią Maj 03, 2019 18:59

Komentarze:

Tyle w temacie

Nie kupuje się niesprawdzonego towaru. Zwłaszcza na cale życie.

---------------------------------
Lilianka

Ludzie wpadaja ze skrajnosci w skrajnosc albo sypiaja z kim popadnie albo czekaja do slubu. A tymczasem na tym polu dobrze miec podobne upodobania i temperament.
-----------------------------
fdbz

Najlepiej księdza się pytac oni się znają i doradzą .Mogą nawet wyręczyć.
A sex to grzech

==========================
Czekali z pierwszym seksem do ślubu. Mówią, czy żałują

Kupowanie kota w worku – mówią jedni. Wyraz miłości, czystości i zaufania – przekonują drudzy, choć są w mniejszości. Mowa o wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem. Jacek, Mateusz i Henryk postanowili z seksem poczekać. Każdy z nich wyciągnął z tego inną lekcję.

Brak wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem nikogo nie dziwi. Wręcz przeciwnie – zaskakuje jej utrzymanie. Rewolucję seksualną już dawno mamy za sobą. Do tego seks otacza nas ze wszystkich stron: telewizja i politycy trąbią o nieustającej seksualizacji, reklamy i filmy kipią golizną, a Internet w tym zakresie nie ma dna.

Seksuolodzy zalecają rozpoczęcie współżycia przed ślubem, by przekonać się, czy partnerzy pasują do siebie w tej ważnej sferze życia. Są jednak tacy, którzy wolą zaczekać. Wstrzemięźliwości dochowuje (deklaratywnie) 5 proc. Polaków, z czego znaczącą część stanowią kobiety (ok. 70 proc). A co z mężczyznami?

Więcej: https://kobieta.wp.pl/czekali-z-pierwszym-seksem-do-slubu-mowia-czy-zaluja-6376600653887617a

NEVIL - Sob Maj 25, 2019 18:30

Seks-etykieta. Czy istnieją jakieś "normy" w łóżku?


Jeszcze sto lat temu seks oralny stanowił tabu. A dziś? Co jest normą w łóżku, co należy do naszego codziennego repertuaru łóżkowych zachowań? Jak wyglądają nasze erotyczne podboje i miłosne zwyczaje? Co powinniśmy wiedzieć o seks-etykiecie?




Stwierdzenie, że seks kilkadziesiąt lat temu wyglądał inaczej - jest mocno na wyrost. Sam akt seksualny zawsze wyglądał tak samo, zmieniają się tylko techniki i z pewnością nasze myślenie.
Może zaskoczyć cię fakt, że nawet sto lat temu kobiety kochały się po francusku ze swymi wybrankami
Seks jest w zasadzie sprawą zamkniętą. Mamy pewien repertuar zachowań, na które pozwala nasze ciało


Bardziej wygimnastykowani partnerzy mogą posiłkować się wiedzą z licznych podręczników, na przykład z Kamasutry i ćwiczyć. Możliwości jest wiele, ale wszystkie sprowadzają się do tego samego - by osiągnąć szczyt lub/i dać rozkosz.

Bardziej wygimnastykowani partnerzy mogą posiłkować się wiedzą z licznych podręczników, na przykład z Kamasutry i ćwiczyć. Możliwości jest wiele, ale wszystkie sprowadzają się do tego samego - by osiągnąć szczyt lub/i dać rozkosz.

Co trzeba wiedzieć, by miłosne ekscesy sprawiały satysfakcję obojgu partnerów? Odpowiemy nawet na najbardziej wstydliwe pytania.

Wzdychać, nie wzdychać? Co z odgłosami sypialnianymi?


Więcej: https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/seks-etykieta-czy-istnieja-jakies-normy-w-lozku/w1knq1x?utm_source=onetsg&utm_medium=linksg&utm_content=seks&utm_campaign=trescired_0502

NEVIL - Sob Maj 25, 2019 18:47

Pięć błędów, które kobiety najczęściej popełniają w łóżku


Drogie Panie, nadszedł czas na refleksję. Z łatwością przychodzi nam wyliczanie błędów, które faceci popełniają w łóżku. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, co ich w naszym zachowaniu doprowadza do szału. A potrafimy, delikatnie rzecz ujmując, dać ciała. Oto pięć błędów, które większość z nas popełnia.





1. Oczekujemy, że facet potrafi czytać w myślach


I w dodatku nie tylko w łóżku, ale także na co dzień. Niestety, nie tędy droga. Po pierwsze, faceci nie są jasnowidzami. Po drugie, każda z nas się różni – mamy inny upodobania, co innego doprowadza nas do orgazmu. Oczywiście możesz latami zagryzać zęby i czekać, aż on w końcu wpadnie na pomysł, jak cię zaspokoić, ale istnieje duże prawdopodobieństwa, że szybciej osiągniesz najwyższy poziom frustracji, niż on domyśli się, czego oczekujesz.

2. Jesteśmy bierne


Cóż, określenie "leży jak kłoda" nie wzięło się znikąd. Prawdą jest, że faceci uwielbiają dominować i przejmować kontrolę w łóżku. Czasem jednak chcą, żebyśmy to my wzięły sprawy w swoje ręce. Bierność objawia się na różne sposoby i może na przykład dotyczyć tych niechęci do nowych rzeczy. Naucz się bezpiecznie wychodzić ze swojej strefy komfortu.

3. Żądamy, by facet zawsze był gotowy

Ale że jak to on nie ma ochoty? Co to znaczy, że przemęczony? Nie stanie? A może ja go już nie podniecam? Oczekujemy, żeby faceci byli wrażliwi na nasze nastroje, tymczasem nie chcemy przyjąć do wiadomości, że najzwyczajniej w świecie mogą nie mieć ochoty na seks.

4. Gadamy w trakcie i po

Tak, komunikacja w trakcie seksu jest szalenie ważna! Nie chodzi jednak o to, by rozmawiać o byle czym. Naprawdę istnieją kobiety, które między jedną a drugą pozycją omawiają plany na weekend, jutrzejszy obiad czy konflikt w pracy. Szczególnie rozmowne stają się tuż po seksie. Wtedy, w ramionach swojego ukochanego, zaczynają prawdziwe tyrady, z pretensjami włącznie. Ustalmy jedno – w trakcie i po seksie rozmawiamy tylko o seksie, uczuciach i emocjach, towarzyszących temu, co aktualnie się dzieje.

5. Nie dbamy o higienę

Tak, tak, brzmi strasznie. Niestety zdarza się. I nie chodzi tu tylko o zwykłe mycie ciała, ale przede wszystkim o regularne wizyty u ginekologa. Niektórym z nas zdarza się ignorować pierwsze objawy infekcji intymnej i odwlekać podjęcie kuracji, nie rezygnując jednocześnie z seksu. Bądźmy odpowiedzialni za siebie nawzajem – dbajmy o czystość, higienę, zdrowie intymne i antykoncepcję.

źródło: https://kobieta.onet.pl/zdrowie/seks/piec-bledow-ktore-kobiety-najczesciej-popelniaja-w-lozku/l6dnpr2

NEVIL - Nie Cze 16, 2019 08:28

Często słyszę: Pani Agato, co pani sobie myśli, że ja nie mam nic innego do roboty, tylko się masturbować?



- Tak jak z twarzą idziemy do kosmetyczki, tak z waginą idziemy do seksuologa czy sex coacha. Bardzo wiele kobiet ma permanentnie ściśnięte mięśnie Kegla, więc nic dziwnego, że nie czerpią przyjemności z masturbacji - mówi seksuolożka dr Agata Loewe.



Czy to możliwe, żeby kobieta, która nigdy się nie masturbowała, czerpała przyjemność z seksu?

Oczywiście. Ale jeżeli trafia już do seksuologa z jakimś problemem związanym z seksem, to fakt, czy się masturbuje, czy nie, może pomóc w jego diagnozie. Ważne, aby dowiedzieć się, dlaczego się nie masturbuje, a może masturbowała się wcześniej, ale z jakichś powodów przestała? Może kiedyś była bardzo seksualną osobą i z czasem przestała czuć się atrakcyjna? Może doszło u niej do wyparcia sfery seksualnej w ogóle, np. po urodzeniu dziecka albo z powodu depresji, wskutek utraty pracy, zmęczenia?

Gdy jeżdżę po Polsce z warsztatami, zaskakuje mnie to, jak wiele kobiet się nie masturbuje. Według statystyk nawet 60 proc. Polek deklaruje brak jakichkolwiek doświadczeń z masturbacją. Trudno powiedzieć, na ile są to dane wiarygodne, bo jest to wciąż u nas temat tabu i wiele kobiet może nie chcieć się przyznać, że to robi. Masturbacja kojarzy się z czymś grzesznym, nieprzyzwoitym, wstydliwym, z czym w trakcie dorastania trzeba było się ukrywać, za co często było się karconą.

A jeżeli kobieta chce się masturbować, bo na przykład odczuwa silne napięcie seksualne, które musi rozładować, ale nie czerpie z tego żadnej przyjemności?

Może być tak, że podświadomie nie chce tej przyjemności czerpać.

Czyli to nie jest kwestia tego, że nie potrafi tego robić?

Więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...ml#s=BoxOpCzol6

Czytaj też : https://www.google.com/se...lna+masturbacja

Elwirka - Pią Lip 12, 2019 19:07

marta22 napisał/a:
afrodyzjaki są super:) I poczatkowo w nie nie wierzyłam ale potem przetestowaliśmy kilka z mężem i to naprawdę może dodać pikantności do związku.
stosuje hiszpanska muchę, libi gel i parę innych... Ogólnie najlepszy jest sex elixir. Poczytaj sobie opinie w sieci, dziewczyny najbardziej go zachwalały i w sumie to miały racje bo rzeczywiście znacznie podnosi ochotę na seks.
i jeszcze ...feromony. polecam

Proszę – powiedz, gdzie kupiłaś afrodyzjaki w Lubinie? Mam problemy z libido (praktycznie brak ochoty na seks) i jest mi z tym źle. Wszystko zmieniło się po ciąży... kiedyś było zupełnie odwrotnie.

Nie wiem czy przestałam być dla niego atrakcyjna. Ewentualnie, może – ktoś mógłby powiedzieć, czy sposoby opisane w tym artykule są faktycznie skuteczne (dieta, przyprawy, zioła, ćwiczenia, żele, tabletki?). Najlepiej, aby... sposób był możliwy do realizacji bez wiedzy mojego męża.

Otóż, gdyby się dowiedział, że wątpię w jego potencję, to... wyszłoby mocno nienaturalnie. Z góry dziękuję za pomoc.

NEVIL - Nie Sie 25, 2019 13:26

Sex nasz powszedni - https://wptv.wpcdn.pl/2929718-l.mp4?token=t20b60094b57b0c14f601c30159de120cc
NEVIL - Nie Wrz 01, 2019 17:31

Komentarze:
talib

Niech szamani w czarnych sukienkach i koloradkach odczepią się od damskiego krocza raz na zawsze! A co to jest grzech? Nikogo nie zabiłam, nikogo nie okradłam żyję w przyjaźni z ludźmi, nie wierzę w pomocników pana boga, z czarną mafią nie rozmawiam i czy ja grzeszę?
------------------------------
Dziadek

Prawda jest taka, że istotą dobrego związku jest "dobra jazda", a nie rozmowy o niczym, co przeważnie zastępuje głęboką ciszę w ważnych momentach. Jeśli w łóżku jest super, to i we wszystkich innych aspektach będzie przynajmniej dobrze, o ile wybrańcy mają ze sobą o czym rozmawiać. Zatem najpierw dobre łózko, później pozostałe rzeczy i to tylko w tej kolejności. Nie trudno sobie wyobrazić... już później... frustrację, bo on woli przy światełku i na golasa, a ona w pidżamce i pod kołderką.
---------------------------
12 lat po ślubie

Seks po ślubie jest głupotą. To nic innego jako demonizacja seksu, najlepiej jest podchodzić do tego normalnie i zabezpieczać się. My nie czekaliśmy i to było dobre, wiedzieliśmy w co się pakujemy.
========================
"Kochany, dziewictwo zachowam do ślubu"


Znalezienie partnera, który zaakceptuje przedmałżeńską wstrzemięźliwość seksualną, nie należy do łatwych zadań. "Jeśli kochasz, to zaczekasz. Prawda?". I tu może być kłopot. W pakiecie nie ma również gwarancji super seksu po ślubie.

- Przypadkiem dowiedziałam się od koleżanki, że jej kuzyn chce poślubić wyłącznie dziewicę - opowiada Marta, która właśnie takiego partnera szukała dla siebie.

Chociaż dziś seks przed ślubem nie wzbudza kontrowersji, to nadal są tacy, którzy chcą zaczekać aż do sakramentalnego "tak". Ilu ich jest? Z badań firmy marketingowej Aegis Media wynika, że 10 proc. sprzeciwia się rozpoczęciu współżycia przed wstąpieniem w związek małżeński.

Marta i Ola należą do tej mniejszości, która wytrwale czekała na tę wyjątkową noc.

Seks przed ślubem - czy to grzech?

Więcej: https://kobieta.wp.pl/kochany-dziewictwo-zachowam-do-slubu-6415246428493441a

NEVIL - Pon Paź 07, 2019 12:36

Komentarze:
Moherowa babcia

Po przeczytaniu tego, ja babcia, dochodzę do wniosku, że to się źle skończy dla tych co chcą deprawowac nasze małe dzieci.Nie prowokujcie nas, bo doigracie się, że my babcie zareagujemy tak, że zrobicie wielkie oczy! Tak, babcie mają niewiele do stracenia, życie właściwie już za nimi więc mogą je dokończyć za kratami.
To nie blef!

------------------------------
Tym razem na serio

"Ankietę wypełniano na polecenie urzędu miejskiego w Szczytnie." rozumiem, że urząd miejski, dyrekcja szkoły i nauczyciele, którzy wykonali "polecenie" są już na dołku i prokuratura prowadzi przesłuchania?
-----------------------------------
mamam

Dyrektor do zwolnienia, tak samo urzędnicy, nagłośnić kto za tym stoi - natychmiastowo!! taki nauczyciel nie powinien nigdy wykonywac takiego zawodu a tymbardziej byc dyrektorem. mam nadzieje rodzice zajma się ta sprawą.
========================
Szokująca ankieta dla dzieci. "Czego obawiasz się przy uprawianiu seksu?"




„Czego obawiasz się najbardziej przy uprawianiu seksu?”, „Co mogłoby cię skłonić do współżycia?” – na takie pytania musieli dopowiedzieć uczniowie jednej ze szkół podstawowych w Szczytnie.

O sprawie poinformował jako pierwszy portal tygodnik.szczytno.pl. Ankieta była skierowana do uczniów z klas czwartej, szóstej i siódmej. Serwis przekazał, że najmłodsi uczestnicy ankiety mieli zaledwie 10 lat. Ankietę wypełniano na polecenie urzędu miejskiego w Szczytnie.

"Czego obawiasz się najbardziej przy uprawieniu seksu?", "Co mogłoby cię skłonić do współżycia?", "Jak myślisz, ilu twoich rówieśników ma pierwszy stosunek za sobą?", "Jaki wiek jest odpowiedni, aby rozpocząć współżycie seksualne?" – uczniowie mieli odpowiadać na takie pytania. Ankieta łącznie liczyła 64 pytania.

Naczelnik wydziału oświaty w magistracie w Szczytnie Robert Dobroński przekonuje, że celem ankiety zdiagnozowanie problemów społecznych w szkołach, a następnie porównanie wyników z krajowymi badaniami Europejskiego Programu Badań Szkolnych nad Używaniem Alkoholu i Narkotyków.

"Obrzydliwe i skandaliczne"

– Gdy mój syn wrócił do domu i mi o tym opowiedział nie wierzyłam w to co słyszę. Jak można pytać 11-latka, czego boi się przy uprawianiu seksu, czy co skłoniłoby go, aby odbył stosunek. Obrzydliwe i skandaliczne. Nie wiem, kto za to odpowiada, czy szkoła, czy jakiś urzędnik, ale nie zostawię tego tak – mówi w rozmowie z portalem matka jednego z uczniów.

Dyrektorka placówki, w której prowadzono ankietę, przekazała, że ankieta została wstrzymana.

– W końcu przyszła informacja z urzędu, aby przestać ją wykonywać. Pytania przeglądałyśmy wcześniej, i nie będę ukrywała, że nas zaniepokoiła ich treść. Ale polecenie jej wykonania przyszło z Urzędu Miejskiego. Jesteśmy młodymi dyrektorkami i chciałyśmy je uczciwie wykonać – przekazała dyrektor Katarzyna Ulatowska w rozmowie z portalem.

źródło: https://www.dorzeczy.pl/k...aniu-seksu.html


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group