forum LUBIN pl
oficjalne forum miasta Lubin

Polityka miasta - gdzie jest PKP

nezka4a7 - Nie Wrz 11, 2005 10:50
Temat postu: gdzie jest PKP
ja tam nie wiem, ale w sumie dlaczego zamknęli dworzec?powiem wam że to jakoś super nie jest. nawet w jakiś wioskach jest a u nas nie ma...to napawrde np mi obiciąża komunikacje bo żeby pojechać tam gdzie chce musze najpeirw do wrocławia...=/
surgeon - Nie Wrz 11, 2005 13:28
Temat postu: Re: gdzie jest PKP
nezka4a7 napisał/a:
ja tam nie wiem, ale w sumie dlaczego zamknęli dworzec?

Aby pozbyć się bezdomnych. Poza tym dworzec raczej nie nadawał się do przebywania w nim ludzi. :)

tomi - Nie Wrz 11, 2005 13:50

-zabezpieczenie przed złomiarzami, wogóle ten dworzec to porażka i zgadzam sie z surgeon, nie nadawał się do przebywania w nim ludzi a remont to koszty itd. itp.
sphere14 - Nie Wrz 11, 2005 14:50

a dlaczego PKP nie chce odnowic tego budynku i znowu puscic pociagow przez Lubin :?: mnie takze ogranicza to w komunikacji szczegolnie jezeli chodzi o wyjazdy czy to na wakaje czy to w ziemie gdzies na narty...wie ktos dlaczego oficjalnie zamknieto PKP :?:
Veldrin - Nie Wrz 11, 2005 15:09

juz kiedys byla toczona dyskusja nad przyszloscia dworca PKP.

do wgladu: tutaj


pzdr.
:kosa:

surgeon - Nie Wrz 11, 2005 20:15

sphere14 napisał/a:
a dlaczego PKP nie chce odnowic tego budynku i znowu puscic pociagow przez Lubin :?: mnie takze ogranicza to w komunikacji szczegolnie jezeli chodzi o wyjazdy czy to na wakaje czy to w ziemie gdzies na narty...wie ktos dlaczego oficjalnie zamknieto PKP :?:

Bo:
1. Nie ma na to pieniędzy.
2. Linia nie jest ważną trasą pasażerską.
3. Pociągi woziły powietrze.

elesde - Sob Wrz 17, 2005 10:40

to juz to lepiej wszystko wyburzyc!!!!bo wyglada to oblesnie!!ale na to tez pewnie pieniedzy nie maja :P
Matts - Sob Lut 18, 2006 17:02

Nic nie rozwalac!!!!Ten budynek to już prawie zabytek, jeśli już nim nie jest...jak patrzę na widkokówki przedstawiające bryczki przed tym dworcem albo parowozy to az się łezka zakręca...
gumbas - Sob Lut 18, 2006 21:13

popieram Mattsa!Ten budynek to naprawdę zabytek.Popatrzcie sobie na stare fotografie(Galeria)Widać na nich ZNAK CZASU.A co my po sobie pozostawimy?Hipermarkety i galerie handlowe!?Tfu,tfu,tfu....
Gunia - Sob Mar 04, 2006 21:21

Przez 6 lat dojeżdżałam do Zielonej Góry właśnie pociągiem. I nie wmawiajcie mi że te kilkadziesiąt osób z Lubina, które wsiadały razem ze mną do pociągu były powietrzem. Wielka strata dla Lubina, że zlikwidowano ten rodzj komunikacji .
I tak z ciekawości, czy studenci są zadowoleni z przymusowego transportu PKS-em

JasioJasio - Nie Mar 05, 2006 06:55

Studenci-nieroby:)

Na powrót PKP raczej nie ma co liczyć. Nie wiem czy się nie powtarzam, ale widziałem kiedyśprogram o ludziach, którzy wyremontowali i zamieszkali w budynku stacji kolejowej. Majstersztyk i do pociągów można się przyzwyczaić podobno.
To co, szukamy inwestora, który chce pomieszkać na naszej stacji?

tomi - Nie Mar 05, 2006 20:31

JasioJasio,
Cytat:
Studenci-nieroby:)
zaoczni też?? :placz:

inwestor by się przydał ...

Kryzbi - Nie Mar 05, 2006 22:07

"Gdzie jest PKP" <-- na ulicy Kolejowej. :)
rybolek - Wto Sie 22, 2006 10:04

zawsze jakaś nutka nadziei, że znwou będziemy mogli podróżować pociągami...

pozdr.:)

JasioJasio - Sro Sie 23, 2006 21:14

tomi napisał/a:
zaoczni też?? :placz:
[/quote]

Wszystko to jedna banda, nawet jak się maskują, he he!

realista - Pon Wrz 04, 2006 13:53

powiedzcie mi - jak to jest?

do jakiego miasta nie pojadę dworzec PKP to najgorszy syf i menelnia, zaniedbane budynki, itp.

surgeon - Pon Wrz 04, 2006 14:36

realista napisał/a:
powiedzcie mi - jak to jest?

do jakiego miasta nie pojadę dworzec PKP to najgorszy syf i menelnia, zaniedbane budynki, itp.

A na jakiej podstawie prawnej proponujesz usunąć menela z budynków typu dworzec PKP/PKS? Upił się? Ok, można go wywieźć do izby wytrzeźwień, ale przecież wróci.
Można by wprowadzić przepis, że wstęp na dworzec tylko za okazaniem ważnego biletu, ale to już było w "Misiu".

realista - Pon Wrz 04, 2006 15:13

a na jakiej podstawie dajmy na to na pasażu w realu tychże meneli nie ma? , także w Tesco, itp.

jest jakaś ochrona i wiekszych problemów nie ma,
jakoś nie widziałem kolesi pijących jabola, spiących na ławkach, sikających pod siebie...


tak samo z dworcem - dać w administracje prywatnym firmom, ochrona, itp.

DeeS - Pon Wrz 04, 2006 15:17

surgeon napisał/a:
Można by wprowadzić przepis, że wstęp na dworzec tylko za okazaniem ważnego biletu, ale to już było w "Misiu".


Jestes młody więc nie pamiętasz - niegdyś na teren dworca nie wolno było wejść bez waznego biletu na przejazd badź tak zwanej "peronówki" biletu uprawniającego wlaśnie do wejścia na dworzec - kupowali ja odprowadzający na przyklad. "Miś" tylko to przerysowal.
Zreszta w takiej Kanadzie na przyklad do dzisiaj takie rozwiązanie funkcjonuje - na dworzec bez biletu lub peronowki sie nie wejdzie.

realista - Pon Wrz 04, 2006 15:28

no jakiś monitoring i kontrola wejscia powinna byc na dworcach pkp

a tak złodzieje, narkomani i menele czyją się na dworcach jak w swoim królestwie a normalni podróżni tylko szybko przemykają

surgeon - Pon Wrz 04, 2006 17:13

DeeS napisał/a:
surgeon napisał/a:
Można by wprowadzić przepis, że wstęp na dworzec tylko za okazaniem ważnego biletu, ale to już było w "Misiu".


Jestes młody więc nie pamiętasz - niegdyś na teren dworca nie wolno było wejść bez waznego biletu na przejazd badź tak zwanej "peronówki" biletu uprawniającego wlaśnie do wejścia na dworzec - kupowali ja odprowadzający na przyklad. "Miś" tylko to przerysowal.
Zreszta w takiej Kanadzie na przyklad do dzisiaj takie rozwiązanie funkcjonuje - na dworzec bez biletu lub peronowki sie nie wejdzie.

Dzięki za oświecenie i otwarcie mi oczu na świat ;) .

MooN - Wto Paź 17, 2006 14:50

Dwa dni świętowała Włoszczowa otwarcie przystanku na Centralnej Magistrali Kolejowej. Ekspresowe i pospieszne połączenie z Warszawą zawdzięcza ministrowi Przemysławowi Gosiewskiemu, liderowi świętokrzyskiego PiS

W tym dziesięciotysięcznym miasteczku w Kieleckiem od wczoraj zatrzymują się dwa pociągi - pospieszny "Augustyn Kordecki" jadący z Częstochowy do Warszawy oraz ekspres "Ernest Malinowski" z Warszawy do Krakowa i Krynicy.

Dotąd włoszczowianie do stolicy jeździli przez Kielce ponad cztery godziny, teraz zajmie im to półtorej. Z gestu ministra Gosiewskiego, jednego z najbliższych współpracowników premiera Kaczyńskiego, skorzystała także Częstochowa. PKP uruchomiło pospieszny "Kordecki" do Warszawy, aby we Włoszczowej zatrzymywało się więcej pociągów.

PKP Intercity informowało, że pierwszą jazdę "Kordecki" odbędzie z Warszawy do Częstochowy w poniedziałek wieczorem, by w przeciwną stronę ruszyć we wtorek rano. Jednak na ten dzień zapowiedziano głosowanie nad samorozwiązaniem Sejmu i Gosiewski nie miałby czasu przybyć na uroczystość - stąd przyspieszona o dzień premiera. W środku nocy z niedzieli na poniedziałek podesłano z Warszawy do Częstochowy cały pusty pociąg. - Tanie państwo, tania kolej - kpili pracownicy PKP na częstochowskim dworcu.

W poniedziałek rano o 7.35 ekspres "Malinowski" z Warszawy do Krakowa przeciął biało-czerwoną wstęgę rozwieszoną nad nowym torem przy nowiutkim peronie we Włoszczowej. Stanął przed ministrem Gosiewskim, któremu asystowali m.in. wiceminister transportu Mirosław Chaberek i prezes PKP Andrzej Wach. Mimo przenikliwego zimna zjawiło się ok. 200 osób, w tym wielu mieszkańców miasteczka. - Dotrzymaliśmy słowa - mówił Gosiewski. Przypomniał, że przystanek obiecał jeszcze przed ubiegłorocznymi wyborami. - Mam nadzieję, że będę mógł pomóc państwu także w innych sprawach - zadeklarował.

Uruchomienie przystanku we Włoszczowej poprzedziły uroczystości. W niedzielę - msza święta w intencji transportu kolejowego, a po niej akademia z udziałem kolejarzy i mieszkańców z Gosiewskim oraz ministrem transportu Jerzym Polaczkiem.

W poniedziałek swój dzień miał też prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona, który dał sygnał gwizdkiem do odjazdu "Kordeckiego". We Włoszczowej o 8.45 wsiadło do niego ok. 20 osób, w większości kolejarze, którzy przyjechali na uroczystość.

- Przewidujemy, że na początek będzie dziennie 50 pasażerów, ale liczymy na więcej - stwierdził prezes PKP. I zadeklarował, że jak przybędzie pasażerów, Włoszczowa uzyska więcej połączeń nie tylko z Warszawą i Krakowem, ale także z Katowicami.

Przystanek Włoszczowa Północ (300 m peronu, 900 m nowego toru, parking) kosztuje ponad 3 mln zł, 345 tys. dały samorządy.

Według eksperta kolejnictwa Adriana Furgalskiego zatrzymywanie pociągów w tak małym miasteczku nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a jedynie polityczne. - Zdumiewa mnie, że wykłada się 3 mln zł, gdy PKP jest zadłużone - mówi Furgalski.

Może się to jednak opłacić PKP Intercity. Na początku czerwca podpisało z resortem transportu umowę o dofinansowanie nierentownych połączeń - ma dostać kilkadziesiąt milionów złotych. Z dwóch źródeł związanych z polskimi kolejami dowiedzieliśmy się, że PKP Intercity dostało ofertę nie do odrzucenia: pieniądze na nierentowne połączenia będą szybko, ale w zamian za przystanek we Włoszczowej.

Zaprzecza temu p.o. prezesa PKP Intercity Czesław Warsewicz. - Nie było żadnego porozumienia - mówi Warsewicz. I dodaje: - Jest zapotrzebowanie na to połączenie, ale to rynek zweryfikuje jego skuteczność.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3687852.html

Alien - Wto Paź 17, 2006 17:02

a nad Lubinem aż się płakać chce... :(
polar21 - Sro Paź 18, 2006 11:59

Alien napisał/a:
a nad Lubinem aż się płakać chce... :(



hehehehe...bo Lubin nie glosowal na PiS :)

JasioJasio - Sro Paź 18, 2006 14:15

To może cyknąć tablicę "Dworzec im. Piotra Cybulskiego", wtedy pan Piotr już resztę zalatwi?
O kurcze, pan poseł właśnie zmienił klegów w parlamencie. Nie wiecie czy dezerterzy z Samoobrony i LPR coś załatwiają?

surgeon - Sro Paź 18, 2006 16:50

Ale nie wolno zapominać, że karierę zaczynał u POpaprańców ;) .
JasioJasio - Sro Paź 18, 2006 17:37

Każdy gdzieś zaczyna, minister lustrator Wassermann w PZPR na przykład, wicepremier w kryminale. Przy tym rodowód z PO to niezła rekomendacja moim zdaniem.
tomi - Czw Paź 19, 2006 08:49

hehehe a ja stanę tym razem PO stronie surgeona, bo widzę kto jest teraz w Lubińskiej PO gdzie zaczynał i jak prowadzi swoją karierę. nie podoba mi sie to i dlatego coraz bardziej nie lubię lokalnej PO. proponuję cyknąć tablicę "Dworzec im. Piotra Borysa".
albo może "Dworzec im. Niespełnionych Obietnic Piotra". a tak na marginesie to obaj mają tak samo na imię, ciekawe.

JasioJasio - Czw Paź 19, 2006 10:12

Budowa dworców swojego imienia to jak na razie domena parti - pożal się Boże - "koalicyjnych". Może kiedyś ...
polar21 - Czw Paź 19, 2006 11:18

tomi napisał/a:
hehehe a ja stanę tym razem PO stronie surgeona, bo widzę kto jest teraz w Lubińskiej PO gdzie zaczynał i jak prowadzi swoją karierę. nie podoba mi sie to i dlatego coraz bardziej nie lubię lokalnej PO. proponuję cyknąć tablicę "Dworzec im. Piotra Borysa".
albo może "Dworzec im. Niespełnionych Obietnic Piotra". a tak na marginesie to obaj mają tak samo na imię, ciekawe.



Jestem ciekaw ilu Lubinian da sie nabrac glosujac na jakiegos goscia z desantu....
i prosze mi tu wiecej nie szkalowac dworca PKP w Lubinie.... takimi zacnymi imionami :)

surgeon - Czw Paź 19, 2006 14:45

tomi napisał/a:
proponuję cyknąć tablicę "Dworzec im. Piotra Borysa".
albo może "Dworzec im. Niespełnionych Obietnic Piotra". a tak na marginesie to obaj mają tak samo na imię, ciekawe.

Może lepiej by brzmiało Dworzec im. Trampków Borysa? ;)

polar21 - Wto Lis 14, 2006 21:37

Czyzby w tej mierze mialo sie cos zmienic?


Cytat:
Stacja Lubin Górniczy – reaktywacja

09.11.2006
FOT. PIOTR KANIKOWSKI

Krzysiu (6 miesięcy) i Rysiu (5 m.) razem z mamami, Magdaleną Rozik i Anną Sieją, wybrali się wczoraj w pierwszą w życiu podróż koleją. Okazja była niezwykła: lubiński urząd miasta, marszałek i spółka PKP Przewozy Regionalne zorganizowały promocyjny przejazd nowoczesnym pociągiem z nieczynnego od dwóch lat dworca Lubin Górniczy do stacji Rudna Gwizdanów. Za miesiąc tą samą trasą przejedzie szynobus.


trzeba by wybadac kiedy to bedzie i zrobic odpowiednia sesje zdjeciowa :)

i druga wiadomosc

http://www.lubin.on-line....2f359aa89db7523

Cytat:
Urzędnicy obiecują: znów będzie można dojechać z Lubina do Wrocławia pociągiem


Urzędnicy obiecują: znów będzie można dojechać z Lubina do Wrocławia pociągiem
Dodał: Sowa
Data publikacji: 10 Listopad 2006




Możliwe, że już w lutym – wraz z korektą rozkładu jazdy – PKP przywróci połączenia ze stolicą Zagłębia Miedziowego. Samorządy muszą tylko złożyć wniosek

W środę na nieczynną od dwóch lat stację w Lubinie kolej podstawiła nowoczesny pociąg. Na zachętę zaproponowała przejażdkę do Rudnej.
Mieszkańcy są za. – Towarowe chodzą, a osobowych nie ma. Korzystałbym, bo wolę jechać pociągiem niż samochodem – mówi Jan Stępień.
– Brakuje nam połączeń z Legnicą – dodaje Małgorzata Dąbrowska z Rudnej.
Magdalena Rozik i Anna Sieja z Lubina deklarują, że chętnie jeździłyby do Wrocławia na zakupy. Prezydent Robert Raczyński liczy jednak, że to lubińskie galerie handlowe i targowiska będą przyciągać amatorów zakupów z całego Dolnego Śląska, a przy okazji interes zrobi także kolej.
– Warto zainwestować w tę trasę – przekonuje Marek Pawicki, dyrektor spółki PKP Przewozy Regionalne z Wrocławia. – Mamy kilkanaście nowych zespołów trakcyjnych do wykorzystania.
Tadeusza Kielana, naczelnika wydziału infrastruktury Urzędu Miasta w Lubinie przekonał kolejarz Norbert Lupa. Tak powstał plan przywrócenia połączeń. Kielan namawia gminy z Zagłębia Miedziowego do podpisania porozumienia w tej sprawie. Linia na pewno nie będzie rentowna, ale z Unii Europejskiej można uzyskać 75 procent dofinansowania. Brakujące pieniądze musiałyby wyłożyć gminy i urząd marszałkowski.
– Wchodzimy w to – deklaruje wójt gminy Rudna Władysław Bigus.
– Jest bardzo realna szansa, że od przyszłego roku będziemy mogli jeździć szynobusem – twierdzi Tadeusz Kielan.
Na początek – może już za cztery miesiące – PKP są gotowe uruchomić po dwa kursy dziennie na trasie Legnica-Rudna Gwizdanów i Rudna Gwizdanów-Legnica. Urzędnicy myślą też o przedłużeniu tej trasy do Głogowa. Więcej pociągów z Lubina ma szansę znaleźć się w rozkładzie jazdy przygotowywanym na sezon 2007-2008 (zacznie on obowiązywać za rok).
– Docelowo chcemy, by co godzinę odchodził szynobus do Wrocławia – mówi Tadeusz Kielan.
Na razie Lubin jest największym miastem w kraju bez komunikacji kolejowej. W maju prezydent Raczyński twierdził, że busy i autobusy wystarczą. Zmienił zdanie?
– Ja nie. Ale PKP tak – odpowiada prezydent.


bardzo bym chcial azeby udalo sie przywrocic komuunikacje kolejowa i zebz znalazla sie odpowiednia liczba pasazerow.
Gdzies indziej czytalem jeszcze ze rozpatruje sie uruchomienie polaczenia do Polkowic po PLK. To bylby dopiero czad :D

GregPepe - Sro Lis 15, 2006 06:52

Kto będzie tym jezdził jak jest pełno autobusów i busów, młodym nie zależy aż tak na wygodzie tylko na oszczedności pozatym jaka będzie różnica w czasie przejazdu. Ogólnie pomysł fajny, ale nieuzasadniony z ekonomicznego punktu widzenia. Fajnie jest mieć czynną stacje w Lubinie, ale to nie oznacza że to się opłaca, Lepiej za te pieniądze puśćić więcej autobusów do wrocka, albo dopłacać do biletów niż wydawać kase na urzymanie połączenia kolejowego, z takiego rozwiązania skorzystałoby więcej osób.
Ale myślę że to tylko "obietnica" wyborcza tak jak kąpielisko w Oborze i 1 miejsce pracy dziennie, na razie to tyko gdzybanie kto ma racje przekonamy się za 4 lata, albo jak ruszy połączenie i będzie można się dowiedzieć ile to w sumie kosztowało i ilu pasażerów z tego połączenia korzysta.
Jeżelichodzi o plany otwarcia połączenia do Polkowic to tylko próba zachęcenia Polkowic żeby się dołożyła do interesu.

hemik - Sro Lis 15, 2006 08:30

Jesli ten szynobus czy pociąg miałby jechać godzine do wrocławia jak to reklamowano a ceny były by konkurencyjne z PKP 6.44 pln ( studencki ) obecnie, to czemu nie, szybciej dostac sie do wrocka nie tracac czasu na przejazd.
polar21 - Sro Lis 15, 2006 09:38

GregPepe napisał/a:
Kto będzie tym jezdził jak jest pełno autobusów i busów, młodym nie zależy aż tak na wygodzie tylko na oszczedności pozatym jaka będzie różnica w czasie przejazdu. Ogólnie pomysł fajny, ale nieuzasadniony z ekonomicznego punktu widzenia. Fajnie jest mieć czynną stacje w Lubinie, ale to nie oznacza że to się opłaca, Lepiej za te pieniądze puśćić więcej autobusów do wrocka.


Zgodze sie ze w busach jest malo wygodnie ale wcale nie tanio (taniej niz w autobusie) i tylko niewiele szybciej niz autobusem.

mysle ze liczba autobusow dzieki uruchomieniu ekspresow jest wystarczajaca. Jesli natomiast to prawda ze UE jest gotowa doplacac do takiego polaczenia (kolejowego) to albo beda to pieniadze na polaczenia kolejowe albo zadne.

Pociag ma jedna niepodwazalna zalete. Nie stoi w korkach we Wroclawiu. Przejazd od dworca PKS do Lesnicy autobusem to zawsze okolo 0,5 h tak wiec jesli by pociag pokonywal ta trase szybciej to juz bylby jakis improvement :)
Inna sprawa ze do dworca PKP trzeba dojezdzac ale i tak duzo osob ze srodmiescia czy Przylesia jezdzi autobusem miejskim na Ustronie na petle zeby zlapac sie na miejsce siedzace.

hemik - Sro Lis 15, 2006 14:06

Cytat:
Inna sprawa ze do dworca PKP trzeba dojezdzac ale i tak duzo osob ze srodmiescia czy Przylesia jezdzi autobusem miejskim na Ustronie na petle zeby zlapac sie na miejsce siedzace.


dokladnie, niedziela 16:20 lub 18:00 autobus jest już pełny praktycznie na pętli ustronie 4

surgeon - Sro Lis 15, 2006 15:26

[quote="polar21"]
GregPepe napisał/a:
Zgodze sie ze w busach jest malo wygodnie ale wcale nie tanio (taniej niz w autobusie) i tylko niewiele szybciej niz autobusem.

"Taniej niż w autobusie"? Tzn. ile kosztuje jazda do Wrocka?

MooN - Sro Lis 15, 2006 16:29

Do Wroclawia z Lubina dojedziesz busem Tarnowskich bodajze za 10 zl. Autobusy sa juz w tym momencie tansze a i wygodniejsze - mowa o PKS Lubin.
polar21 - Sro Lis 15, 2006 16:44

MooN napisał/a:
Do Wroclawia z Lubina dojedziesz busem Tarnowskich bodajze za 10 zl. Autobusy sa juz w tym momencie tansze a i wygodniejsze - mowa o PKS Lubin.


Po pierwsze

Z tego co sie orientuje w busach nie ma znizek dla studentow, co jest akurat dla studiujacych wazne bo na wstepnie juz wychodzi trzydziesci kilka procent taniej niz busem

po drugie

Caly na autobus kosztuje 9 zl z groszami. Cena prawie ta sama ale za to komfort o wiele lepszy

tomi - Sro Lis 15, 2006 16:54

polar21,
Kod:
Z tego co sie orientuje w busach nie ma znizek dla studentow

źle się orientujesz, w busach są zniżki dla studentów, chyba nadal 7,50zł.

realista - Sro Lis 15, 2006 18:24

w miarę szybkie i komfortowe połączenie szynobusem do Legnicy i potem do Wrocławia do dla Lubina byłby 'awans cywilizacyjny', co jak co metropolią nie jesteśmy a "życie toczy się we Wrocku"

na razie pozostają tylko powolne zatłoczone, rozklekotane autobusy i busiki,
jak jadę do Wrocka to przypominają mi się sceny z jakiejś Ameryki Łacińskiej, no póki co jeszcze nie przewozi się żywych kóz i kurczaków w busikach

jazda busikiem to w wieku miejscach 'wchodzenie w atmosferę' (fani SF będą wiedziec o co chodzi :) )

polar21 - Sro Lis 15, 2006 19:03

tomi napisał/a:
polar21,
Kod:
Z tego co sie orientuje w busach nie ma znizek dla studentow

źle się orientujesz, w busach są zniżki dla studentów, chyba nadal 7,50zł.


No rozumiem ze z nich korzystasz jako ponad 30-letni student :)

NIe bede polemizowal bo powiedzialem ze mi sie wydaje no ale widocznie za kazdym razem jak jechalem do Wrocka busem (tylko kilka razy w ciagu studiow jak juz wspomnialem) trafialem na kierowce, ktory nic o znizkach nie wiedzial.

Tarnowscy stosowali znizki na przejazdy autobusem typu O404 ktory sobie zakupili jakis czas temu ale podobno im go ukradziono a potem to juz nie wiem jak bylo

surgeon - Sro Lis 15, 2006 20:07

Żeby uporządkować bałagan wprowadzony przez polara21:
W busach jest zniżka dla studentów. W październiku albo w listopadzie była podwyżka cen w busach.

realista - Sro Lis 15, 2006 21:29

sprawdzi się i to na pewno, chociażby z uwagi na wyższy komfort jazdy,
ja sam i wiele osób z którymi rozmawiałem na pewno wybierze szynobus do wrocka o ile czas jazdy zmieści się w rozsądnych granicach (czyli do 90 min),

trzeba tez patrzeć z szerszej perspektywy = będzie to bardzo wygodne dla osób z okolic lubina i legnicy dojeżdżających do miasta do pracy z wiosek


nawet jeśli ktoś to rzucił jako "kiełbasę wyborczą" to trzeba podjąć ten temat i nagłośnić sprawę!

zwłaszcza, że można pozyskać na to fundusze UE, np na wyremontowanie dworca,
im więcej alternatyw tym lepiej!

[ Dodano: Sro 15 Lis, 2006 21:37 ]
przy okazji można dworzec doprowadzić do przyzwoitego stanu, najlepiej totalna renowacja, jest to przecież wizytówka miasta (zobaczcie na przedwojenne fotki)

nie chodzi o to by znów robić tam poczekalnię - menelnię, może być nawet tylko kasa na zewnątrz, a w środku jakies sklepiki/biura - chodzi mi o sam budynek - żeby to wyglądało

kilka razy przejechałem samochodem z osobą spoza lubina spoza dworca i po prostu musiałem się wstydzić, to powinno być odnowione albo wyburzone zupełnie!

[ Dodano: Sro 15 Lis, 2006 21:41 ]
http://galeria.lubin.pl/v/Lubin-dawniej/0180_G.jpg

GregPepe - Czw Lis 16, 2006 10:49

surgeon napisał/a:
GregPepe napisał/a:
Zgodze sie ze w busach jest malo wygodnie ale wcale nie tanio (taniej niz w autobusie) i tylko niewiele szybciej niz autobusem.

"Taniej niż w autobusie"? Tzn. ile kosztuje jazda do Wrocka?
Cos zes zle pozaznaczał bo to nie ja mówiłem tylko polar21
polar21 - Czw Lis 16, 2006 11:26

surgeon napisał/a:
Żeby uporządkować bałagan wprowadzony przez polara21:
W busach jest zniżka dla studentów. W październiku albo w listopadzie była podwyżka cen w busach.


no Oki.
Skoro inni to potwierdzaja to nie ma wiecej rozmowy.

yaro007 - Pon Gru 11, 2006 23:56

Jechałem takim szynobusem predkości jakie to ustrojstwo osiąga sa naprawde niesamowite.Jest to bardzo wygodny środek transporu w wagonach jest mnustwo miejsca nie trzeba bedzie sie gnieść z jakimiś zapleśniałymi babciami w busie tarnowaskim.Szynobusy to kolej przyszłości.;dA dla lubina to awans cywilizacyjny wyobraźcie sobie ,że bedzie można pojechać do wrocka w godzine za marnego piątala.Jak dla mnie coś fantastycznego.
realista - Wto Gru 12, 2006 15:38

Jak dla mnie też, tyle że za 5 zł - to może się przedsięwzięcie nie zwrócić.
O ile dobrze pamiętam obecnie płace koło 10 zł jadąc do wrocka busikiem, przy czym wysiadam wytrzęsiony i ściśnięty, że oczy wychodzą.

Jeśli miałbym zapłacić tyle samo jadąc komfortowo i szybko szynobusem - to nie wahałbym się ani chwili.

surgeon - Wto Gru 12, 2006 18:53

Przedsięwzięcie nie musi się wcale zwracać. Utrzymanie transportu może być dla miasta korzystne nie tylko ze względu na ilość sprzedanych biletów.
yaro007 - Wto Gru 12, 2006 20:02

Jeśli chodzi o busy do wrocławia zauważ że jest tylko jeden prewoźnik i podbija marżę jak chce a ludzie itak musza jeździć i klientów im niebrakuje.Założe się ,że gdyby wprowadzono szynobusy po konkurencyjnej cenie to spadły by też ceny biletów w busach.
realista - Wto Gru 12, 2006 21:48

nie zgodzę się - impreza z szynobusami na dłuższą metę powinna się przewoźnikowi zwrócić przynajmniej - bo jak nie to zlikwidują linie przy najbliższej restrukturyzacji - czyli nie będzie to nic stabilnego

natomiast jeśli gminy uznają że połączenie jest dobre dla regionu i zechcą dopłacać - to czemu nie - ale to musi być jakiś kontrakt z przewoźnikiem na dłużej

yaro007 - Wto Gru 12, 2006 22:22

trzeba powiedzieć że szynobusy są dosyc tanim środkiem transportu i napewno sie zwrócą
Devik Crazystar - Sro Gru 13, 2006 03:43

...
polar21 - Sro Gru 13, 2006 14:35

Devik Crazystar napisał/a:
Ile one prędkości wyciągają?


te nowoczesnie spokojnie kolo albo nawet ponad 100 km/h
Oczywiscie predkosc przejazdu nie zalezy tylko od predkosci szynobusow ale w glownej mierze od stanu torowiska,a nie jest ono chyba w najlepszej kondycji miedzy Lubine i Legnica (miedzy Leg a Wroclawiem pewne odcinki sa remontowane).



Devik Crazystar napisał/a:
]W każdym razie, to konkretne połączenie nie musi się zwracać. Jeśli sejmik uzna, że należy je utrzymać, to dopłaci. Ale lepiej, żeby się zwracało, bo sejmik dopłaca raczej do dojazdów na jakieś wygwizdowa, żeby utrzymać "integralność regionu".


jestem wlasnie ciekaw jaki wplyw samorzad ma to jakie trasy beda zamkniete a jakie nie. Wielokrotnie spotklaem sie z zarzutami zamykania tras badz to np. wychodzacych na zero badz to takich z ktorych naprawde korzystaja ludzie by dojechac do najblizszego miasta natomiast utrzymuje sie polacznia do miejscowosci w ktorych mieszkaja kolejarze

Devik Crazystar - Sro Gru 13, 2006 14:49

...
realista - Sro Gru 13, 2006 15:54

polar21 napisał/a:
.....Wielokrotnie spotklaem sie z zarzutami zamykania tras badz to np. wychodzacych na zero badz to takich z ktorych naprawde korzystaja ludzie by dojechac do najblizszego miasta natomiast utrzymuje sie polacznia do miejscowosci w ktorych mieszkaja kolejarze



Takie cyrki właśnie się dzieją jeśli czymkolwiek zarządza państwowy moloch a nie reguły wolnego rynku.

Dlaczego zawsze to co państwowe jest takie nędzne i nieefektywne?

Gdyby rozdzielić i sprywatyzować koleje może wreszcie cala impreza zaczęłaby przynosić zyski.

surgeon - Sro Gru 13, 2006 16:33

Czy w ogóle gdzieś na świecie przewozy regionalne są dochodowym interesem? To powinno być tak jak ze służbą zdrowia. Jest potrzebne więc się utrzymuje. A bilety "pacjentów" pokrywają tylko część kosztów, reszta z podatków. Samorząd POWINIEN dokładać do tego przedsięwzięcia dla dobra miasta! I przede wszystkim z głową tworzyć rozkład jazdy.
Mistake - Sro Gru 13, 2006 17:04

Tak. Tam gdzie jest sprywatyzowana, drogi surgeonie.
realista - Sro Gru 13, 2006 17:56

surgeon napisał/a:
Czy w ogóle gdzieś na świecie przewozy regionalne są dochodowym interesem?


Zaraz zaraz - a czy busiarzom ktoś dopłaca do przewozów? To jakby nie patrzyć też transport regionalny. skoro jest - to chyba im się opłaca.

hemik - Sro Gru 13, 2006 19:50

No raczej, z resztą Tarnowscy mają powiedzmy monopol : >
surgeon - Sro Gru 13, 2006 20:53

Ja dziękuję za taki transport regionalny jak busy. Może jest dobry dla ludzi którzy boją się autobusów, i lubią spocone tłumy.
polar21 - Sob Gru 23, 2006 08:36

Mistake napisał/a:
Tak. Tam gdzie jest sprywatyzowana, drogi surgeonie.


Nie jest tak chyba do konca drogi Mistake
Czesc sprywatyzowanych tras czy polaczen jest na pewno dochodowa jednakze male regionalne linie raczej srednio lub wogóle, a utrzymuje sie je ze wzgledu na wazny interes spoleczny.
Oczywiscie obsluge linii powierza sie przewoznikowi prywatnemu jako bardziej efektywnemu.

Tutaj mozece zobaczyc klikajac na flage danego panstwa liste przewoznikow kolejowych w danym panstwie, takze tych regionalnych:

http://www.railfaneurope.net/list_frameset.html

A tymczasem jak powiedzial prezes PMT z okazji na 10-lecia firmy, PMT nie jest zainteresowana wchodzeniem w przewozy pasazerskie.
Za to niedlugo kupia loki elektryczne :) (mam nadzieje ze jakies zachodnie a nie czeskie np.)

nOF4Ce - Wto Sty 23, 2007 21:57

Ostatnio stałem na PKS i stwierdzam, ze nie tylko PKP nie jest dobra wizytowka naszego miasta, ale sam dworzec PKS rowniez.
realista - Czw Sty 25, 2007 22:10

zastanówmy się zatem co jest wizytówką miasta ??????????
nOF4Ce - Pon Lut 12, 2007 15:53

realista: osobiscie wydaje mi sie, ze dla ludzi przyjezdnych (bez wlasnych srodkow transportu) sa stacje PKS i PKP (PKP...taaa)

PKS jest ponizej przecietny, a kiedy przejezdzalem przez Krakow...no no...tam to jest dopiero PKS :-) Fakt, ze Krakow to wielkie miasto, ale przez Lubin rowniez przejezdza duzo linii autobusowych...

Dale Cooper - Sob Kwi 07, 2007 12:47

PKP i PKS wizytowkami miasta?
przyklad PKS we Wroclawiu... nic ciekawego.
PKP Wro - smierdzi szczochem WSZEDZIE! nawet przechodzic tamtedy nie lubie, co dopiero czekac na pociag.

JasioJasio - Sob Kwi 07, 2007 16:04

co prawda dośc dawno nie miałem okazji jeździć pociągiem, ale z tego co pamiętam to żaden dworzec nie jest wizytówką swojego miasta. No, poza rzymskim Termini.
polar21 - Sob Kwi 07, 2007 18:59

JasioJasio napisał/a:
co prawda dośc dawno nie miałem okazji jeździć pociągiem, ale z tego co pamiętam to żaden dworzec nie jest wizytówką swojego miasta. No, poza rzymskim Termini.


glupoty opowiadasz...chyba ze mowisz o Polsce (choc widze ze nie). Tutaj kilka przykladow spoza Polski:

http://www.rynek-kolejowy.pl/fotorelacje.htm

w tym oczywiscie dworzec w Berlinie otwarty niedawno:

http://www.rynek-kolejowy.pl/foto06/060607-00.htm

JasioJasio - Nie Kwi 08, 2007 22:32

polar21 "otwarty niedawno" życzę berlińczykom jak najlepiej, ale zaczekajmy 10 lat i wtedy wrzuć fotorelację.

Miałem na myśli polskie dworce, jedyny pozytywny przykład znalazłem we Włoszech własnie. Poza tym fotorelację z Wrocka na przykład, na której będzie och i ach mogę zrobić bez problemu. Ja pisałem o osobistych doświadczeniach.

polar21 - Pon Kwi 09, 2007 15:00

JasioJasio napisał/a:
polar21 "otwarty niedawno" życzę berlińczykom jak najlepiej, ale zaczekajmy 10 lat i wtedy wrzuć fotorelację.


ja tam podalem jeszcze drugi link. Chyba nie sadzisz ze te wszystkie dworce zostaly otwarte mniej niz 10 lat temu. Ten link do berlinskiego byl przykladem najbardziej spektakularnym.

JasioJasio napisał/a:
Miałem na myśli polskie dworce, jedyny pozytywny przykład znalazłem we Włoszech własnie. Poza tym fotorelację z Wrocka na przykład, na której będzie och i ach mogę zrobić bez problemu. Ja pisałem o osobistych doświadczeniach.


Co do polskich to sie zgodze. Wrocławski prezentuje sie z zewnatrz bardzo okazale i zbrodnia byloby jego wyburzenie i postawienie tam jakiejs szkalno-aluminiowej konstrukcji, no ale wewnatrz to juz istna tragedia. Ze zreszta nie ludzmy sie - jakie miasto, taki dworzec (przynajmnie wewnatrz i na peronach)

[ Dodano: Sob Kwi 21, 2007 09:54 ]
http://miasta.gazeta.pl/w...51,4078104.html

Cytat:
Marszałkowie polskich województw są zgodni - są coraz bliżej jest porozumienia z rządem w sprawie przekształcenia spółki PKP Przewozy Regionalne. Oddaliła się za to perspektywa stworzenia sieci szpitali.
W piątek we Wrocławiu zakończył się dwudniowy Konwent Marszałków pod przewodnictwem Dolnego Śląska. O ile nie udało się podpisać porozumienia dotyczącego sieci szpitali, o tyle marszałkowie uzgodnili stanowisko w sprawie przekształcenia Polskich Kolei Państwowych. Chcą, aby PKP przekazało im udziały oddłużonej spółki PKP Przewozy Regionalne wraz z liniami kolejowymi oraz dworcami. Tymi ostatnimi, podobnie jak niektórymi połączeniami kolejowymi, mogłyby również zarządzać gminy czy powiaty. Najważniejszy punkt dotyczy naliczeń przez PKP opłat za korzystanie z infrastruktury kolejowej - marszałkowie chcą, aby PKP naliczało opłaty zgodnie ze wskaźnikiem inflacji.

Na Dolnym Śląsku urząd marszałkowski chce przejąć ok. 400 km szlaków kolejowych. - Wstępna opinia Ministerstwa Transportu jest pozytywna. Myślę, że uda się zrealizować projekt od nowego roku - mówi Patryk Wild, członek zarządu urzędu marszałkowskiego.


cieawe czy w tych 400 km mieszcza sie tez linia legnica-glogow

NEVIL - Pią Cze 08, 2007 21:57

Jako że zbliżają się wakacje i sezon urlopowy, nie od rzeczy będzie przypomnieć, że w trzeciej dekadzie czerwca wznawia komunikację pociąg relacji Bielsko Biała - Szczecin i Szczecin - Bielsko Biała. Pociągi te zatrzymują się na lubińskiej stacji, a bilet kupuje się u konduktora. Pociąg do Szczecina będzie kursował od 23 czerwca do 2 września, natomiast do Bielska Białej od 24 czerwca do 3 września. Poniżej zamieszczam rozkład jazdy w obie strony. Gdy klikniecie na tą stronę i wpiszecie plan podróży, to dowiecie się o ilości km do stacji docelowej, stacjach pośrednich i cenie biletu: http://rozklad.pkp.pl/bin/query.exe/p?




NEVIL - Wto Lip 17, 2007 08:04

Taki oto artykuł ukazał się w GW. Niestety, o Lubinie się w nim nie wspomina. Jak się mają do niego deklaracje panów Raczyńskiego i Borysa ?

=============================================


Osiem autobusów szynowych kupił dolnośląski urząd marszałkowski. Do Wrocławia mają być dostarczone do czerwca przyszłego roku.

Takich szynobusów urząd marszałkowski kupił osiem
W poniedziałek, w szynobusie jadącym z Wrocławia do Kobierzyc, marszałek Andrzej Łoś i Patryk Wild, odpowiedzialny za transport członek zarządu, podpisali umowę z przedstawicielami producenta - bydgoskiej firmy PESA.

Na dolnośląskie tory ma trafić pięć dwuczłonowych szynobusów zabierających 281 pasażerów (134 na miejscach siedzących) oraz trzy jednoczłonowe, którymi mogą podróżować 162 osoby (70 miejsc siedzących). Żółte autobusy z herbem województwa są klimatyzowane i mają monitorowane wnętrza. Mogą mknąć, gdyby pozwalał na to stan torowiska, nawet z prędkością 140 km/h.

Szynowe autobusy kosztowały urząd marszałkowski 56 mln zł. Zakup był możliwy dzięki unijnej dotacji - aż 23,5 mln zł pochodzi ze środków Sektorowego Programu Operacyjnego - Transport. Będą przekazane do eksploatacji spółce PKP Przewozy Regionalne.

Zarząd województwa chce, by szynobusy obsługiwały zamierające linie, na których wycofywane są pociągi. Koszt przejazdu autobusu szynowego waha się od 14 do 16 zł za kilometr. Na przejazd pociągu elektrycznego trzeba wydać od 24 do 26 zł.

Nie bez kozery umowa była podpisywana na trasie do Kobierzyc. Bo trasa przez Klecinę i Bielany Wrocławskie jest jedną z tych, które samorząd wojewódzki chciałby przejąć od PKP.

Patryk Wild zapowiada, że stanie się to w ciągu półtora roku: - Chcielibyśmy także uruchomić podobne połączenia z Wrocławia do Trzebnicy, z Kobierzyc do Świdnicy i Piławy Górnej oraz między Jakuszycami i Szklarską Porębą.

Od 2004 roku samorząd województwa zakupił już cztery autobusy szynowe. PKP Przewozy Regionalne wykorzystują je na trasie tzw. linii podsudeckiej: Kamieniec Ząbkowicki-Jaworzyna Śląska-Legnica.

http://miasta.gazeta.pl/w...51,4319083.html

tomi - Wto Lip 24, 2007 14:48

O Lubinie sie nie wspomina bo to bajki (wyborcze?) że można uruchomić transport kolejowy z Lubina do Wrocka w bliskim czasie, niestety.
realista - Wto Lip 24, 2007 15:40

Obietnice obietnicami, teraz to oczywiste, że tak naprawdę nikt nie chciał wykopywać zalewu, odnawiać dworca, rozbudowywać miasta...

NO CO TO? BRAK "IKRY" PANOWIE KANDYDACI? CO Z WAS ZA MĘŻCZYŹNI?
Ja po staroświecku uważam, że prawdziwy mężczyzna dotrzymuje danego słowa.


Szybkie połączenie szynobusem Głogów, Lubin, Legnica jest docelowo bardzo realne. Rewitalizacja dworca też.

tomi - Wto Lip 24, 2007 15:49

ciekawi mnie tylko: "jest docelowo bardzo realne." problem polega na tym że władz powinna chcieć i działać, u nas nie ma ani jednego ani drugiego .... niestety :(
realista - Wto Lip 24, 2007 15:58

ja miałem na myśli jakąś ekonomiczną opłacalność:

- puszczenie w naszym regionie czegoś w rodzaju szynobusa wożącego tyle osób co przeciętny autobus na pewno będzie ekonomicznie opłacalniejsze niż wielotonowego pociągu wożącego powietrze.

- sam budynek dworca przy tak małej ilości pasażerów może być zrewitalizowany i służyć także za biura/sklepy prywatnym przedsiębiorcom (dzierżawa)

JasioJasio - Sro Lip 25, 2007 09:51

Cytat:
ciekawi mnie tylko: "jest docelowo bardzo realne." problem polega na tym że władz powinna chcieć i działać, u nas nie ma ani jednego ani drugiego .... niestety


Mogliśmy lepiej wybrać, nie? Nie żebym był złośliwy tomi ale co w temacie dworca na przykład zrobili Twoi koledzy z list wyborczych?

1 ...
2 ...
3 ...

tomi - Sro Lip 25, 2007 09:54

realista, ja natomiast miałem na myśli całkowitą indolencję obecnego prezydenta i jego służb w działaniach na rzecz rozwoju Lubina.

to o czym piszesz jest dla mnie tak oczywiste że nie ma pola do polemiki, można na tym zarabiać ale trzeba umieć i chcieć.

oj JasioJasio, ja rozumiem że jesteś wielbicielem pewnego prezydenta i chciałbym ci przypomnieć że to on obiecywał uruchomienie przejazdów pasażerskich, znowu mu nie wyszło?? co do moich znajomych to doskonale wiesz jakie są kompetencje radnych, powiem tylko tyle że zwracali się z prośbą zarówno do PKP jak i do prezia o przejęcie przez miasto obiektu dworca (od tego trzeba zacząć). formalnie może to zrobić tylko Prezydent więc pytanie skieruj do niego, co zrobił prezio w tym temacie poza rzucaniem pustych słów.

realista - Sro Lip 25, 2007 16:15

Powyższa mini dyskusja to fajny przykład jak MY* łatwo dajemy podzielić się "politykom", łatwo zagonić jak te owieczki do tej czy innej zagrody, do ekipy kandydata X, Y czy Z. Zamiast skupiać się na planach rozwoju w miasta cała para idzie w gwizdek - czyli udowadnianie jaki to zły Raczyński czy inny Maćkała. Czy lepsza jest frakcja PIS czy PO, itp.

Tymczasem jedyna prawda jest taka, że wszystkim byłym i obecnym Panom Politykom musimy podziękować i odesłać na polityczną emeryturę. Ich czas się skończył - co z resztą widać gołym okiem (i myślę tu też o twoich faworytach Tomi). W mieście panuje marazm.

Wiem, że trudno się przyznać, że postawiło się na złego konia - ale czasem trzeba (choćby przed sobą).

* MY - zwolennicy rozwoju tego miasta

tomi - Czw Lip 26, 2007 11:39

to nie do końca jest tak jak piszesz, to że w mieście panuje marazm to fakt, to ze czasami stawia się na złego 'konia' to też fakt. nie zgadzam się jedyni na taką rozmowę, że ktoś czegoś nie robił jeśli nie do niego to należy. W swojej pracy zawsze powtarzam "niech każdy robi to co do niego należy a na pewno będzie lepiej". Mechanik nie może robić za elektryka i odwrotnie, tak samo jest w samorządzie, radny nie odwali roboty za prezydenta a ten niech nie ingeruje w prace pierwszego, wtedy można ruszyć ostro do przodu.

tak właśnie jest w kwestii PKP, możemy sobie ponarzekać ale najpierw dowiedzmy się kto może/powinien/jest uprawniony* do działania w tej sprawie. wtedy nie tylko możemy ponarzekać ale możemy nawet dopytywać się i egzekwować, od osoby podejmującej decyzje, to czego oczekujemy!!

co do podziału nas (zwolenników rozwoju tego miasta), to przy sprawie rynku przekonałem się że należy patrzeć na to co łączy a nie na to co dzieli. można wiele zdziałać z ludźmi mającymi odmienne poglądy w temacie polityki czy też nie chcące w ogóle się wypowiadać na ten temat. jeśli ma się cel to można a nawet trzeba pracować w tym temacie i można naprawdę wiele wspólnie osiągnąć.

* niepotrzebne skreślić

realista - Pią Lip 27, 2007 13:38

Fajnie podsumowałeś to w ostatnim akapicie.

A to, że w mieście panuje marazm to akurat opinia, którą często słyszę od ludzi (i sam się z nią częściowo zgadzam). Może nie jest ona do końca sprawiedliwa, ale pamiętaj, że ludzi porównują się do innych miast (a często lubimy równać się z lepszymi), trzeba brać pod uwagę potencjał rozwoju Lubina (wg mnie ogromny) i względem niego oceniać czy jest wystarczająco dużo działań.

NEVIL - Wto Sie 21, 2007 10:39

Zbliżają się wybory, to i pociąg zaczyna ruszać... :usmiech:

http://www.lubin.pl/?exid=38971

realista - Wto Sie 21, 2007 12:40

Niezależnie od wyborczych obietnic polityków będziemy starali się zrobić coś w sprawie dworca w ramach naszej Inicjatywy dla Lubina (info w poście o zameczku & http://www.lubin.albeo.eu ).

Sprawa istnienia połączeń lub nie to już sprawa PKP i zawirowań na szczeblach samorządowych,
natomiast my skupimy się przede wszystkim na rewitalizacji budynku który mógłby służyć też wielu innym celom (np. handlowym, biurowym, kulturalnym) jednocześnie będąc dobrą wizytówką miasta.

Tak naprawdę do ewentualnego istnienia połączenia PKP lub szynobusowego na małą skalę lokalną dworzec (jako taki typowy dworzec z poczekalnią w roli izby wytrzeźwień) jest zbędny. Wystarczy możliwość kupienia biletu w zewnętrznym okienku (kiosku z gazetami) lub u konduktora + zwykła zadaszona wiata dla oczekujących jak na przystankach autobusowych.

Materiały i wstępna publikacja na temat budynku jest także w fazie przygotowania.

Urtanator - Sob Wrz 15, 2007 11:06

Po drugiej stronie torów, naprzeciwko dzisiejszego zdewastowanego budynku dworca PKP, ma powstać nowy obiekt łączący funkcje dworca kolejowego, autobusowego, galerii handlowej, postoju busów i taksówek

Teraz jest dobry moment, by zacząć, bo PKS sprzedaje stary dworzec – mówi Norbert Lupa, entuzjasta kolei. – Można w Lubinie zbudować węzeł przesiadkowy, taki, jakie funkcjonują w wielu miastach. Chodzi o to, by w jednym miejscu można było skorzystać z wszelkich środków lokomocji.
Przy budynku dworca wspólnego dla autobusów, busów i pociągów, miałaby powstać galeria handlowa, która ożywiłaby obiekt.
Prezes PKS Kazimierz Ziółkowski uważa, że to bardzo dobry pomysł.
– Popieramy wszystko, co jest dobre dla pasażerów – mówi. Miejsce jest. Urzędnicy z miasta pracują już nad konkretnym planem. Nowoczesny dworzec mógłby stanąć pomiędzy torami, a ulicami Towarową i Chocianowską, gdzie dziś rosną chwasty.
– Sprawdzamy, do kogo poza nami i PKP należą tereny potrzebne pod budowę węzła – mówi Krzysztof Maj, rzecznik prasowy prezydenta.
– Plac, o którym mówimy, jest korzystny także ze względu na bliskość mającej powstać obwodnicy. W przyszłości autobusy międzymiastowe nie musiałyby wjeżdżać do centrum miasta.
Urzędnicy mają jeszcze inne ciekawe propozycje, m.in. utworzenie przystanku kolejowego w pobliżu stadionu, z którego mogliby korzystać kibice i klienci giełdy. Przystanek byłyby także ważny dla pasażerów udających się na lotnisko.
Na realizację inwestycji potrzeba co najmniej pięciu lat. Potrzebne są też konkretne ustalenia z władzami PKP.

link do strony

realista - Sob Wrz 15, 2007 11:18

Moim zdaniem dworzec PKS powinien być tam gdzie jest - to dobre i wygodne miejsce - blisko dla mieszkańców centrum, są w miarę blisko połączenia autobusów miejskich, taxi, busiki.
Sam budynek PKS niech będzie prywatny, niech będą tam sklepy, itp - to nie ma znaczenia (byle było czysto, bezpiecznie i bez meneli).

Jeśli ma być przywrócona kolej to o wiele łatwiej jest wyremontować obecne perony a budynek PKP tak jak proponowałem w poprzednim poście. Przy jakichkolwiek zmianach lokalizacji sama dokumentacja zajmie długie lata i znów skończy się tylko na dziurze w ziemi.

Lubin nie jest centrum przesiadkowo-komunikacyjnym i nie będzie, a to co się robi ma być wygodne dla ludności a nie zaspokajać chore ambicje i wizje władz.

NEVIL - Pon Gru 03, 2007 23:50

Tymczasem od 9 grudnia zostaje wznowione połączenie kolejowe z Lubina do Wrocławia przez Legnicę. Jak zdążyłem sprawdzić, od stolicy województwa dzieli nas 89 km. Wg obecnego cennika, za pokonanie takiej odległości transportem PKP w II klasie , należy zapłacić 22 zł i stracić na przejazd 2 godz i 5 min. Czy wielu się na to zdecyduje ? Wątpię. Jedynie plany przyszłościowe, które przewidują zmodernizowanie torów i skrócenie czasu przejazdu do 1 godz , mogą zwyciężyć dzisiejszą konkurencję, czyli busy i PKS. Nie wróżę zatem długiego żywota uruchamianego 9 grudnia połączenia Lubina z Wrocławiem, przy obecnym stanie rzeczy.
surgeon - Wto Gru 04, 2007 08:05

NEVIL napisał/a:
Wg obecnego cennika, za pokonanie takiej odległości transportem PKP w II klasie , należy zapłacić 22 zł i stracić na przejazd 2 godz i 5 min. Czy wielu się na to zdecyduje ? Wątpię.

Nie 22zł, a 14zł. Co nie zmienia faktu, że to nadal drogo. Przejazd będzie trwał od 1:55 do 2:25 w zależności od numeru pociągu.
Bez remontu torowiska Legnica - Rudna Gwizdanów cudów nie należy się spodziewać.

NEVIL - Wto Gru 04, 2007 08:36

Przepraszam za pomyłkę. Cena biletu rzeczywiście będzie wynosiła 14 zł ( spisałem z niewłaściwej tabeli cenowej), jak słusznie zauważył surgeon. Zmienia to trochę postać rzeczy, bo cena jest zbliżona do tej z busów i PKS. Kto ceni sobie wygodę i nie chce wystawać w korkach na co drugim skrzyżowaniu we Wrocku , jak to ma miejsce gdy podróżujemy busem, to wybierze podróż koleją. Czas pokaże na ile sprawdzi się ta alternatywna dla busów i PKS-u podróż pociągiem.
Dale Cooper - Wto Gru 04, 2007 09:54

Cytat:
Zmienia to trochę postać rzeczy, bo cena jest zbliżona do tej z busów i PKS.


No nie do końca, autobus do Wrocławia kosztuje mnie 7 zł :]

realista - Wto Gru 04, 2007 13:03

Skoro przy obecnym stanie torowiska da się osiągnąć czas do 2h to jest w tym sens biorąc pod uwagę wygodę + korki we Wrocławiu. Jednak myślę, że 2h to taki graniczny czas i lepiej, aby większość połączeń zamykała się w tych 2h.

Ideałem byłoby i lepsze torowisko, i zrobienie porządku z budynkiem dworca (to co pisałem poprzednio w postach) i sensowny skład (czysto, wygodnie, bezpiecznie).

Po prostu liczy się całokształt, czego niestety państwowa PKP nie rozumie.

W PKP 'decydenci' myślą, że puszczą jakiś dziadowski skład z obsyfiałego, zaszczanego dworca i ludzie będą szczęśliwi, a tymczasem nie tędy droga.

surgeon - Wto Gru 04, 2007 15:52

Dale Cooper napisał/a:
Cytat:
Zmienia to trochę postać rzeczy, bo cena jest zbliżona do tej z busów i PKS.

No nie do końca, autobus do Wrocławia kosztuje mnie 7 zł :]

6,44 zł w przypadku PKS Lubin dla studenta do 26 roku życia.
Za przejazd do Wrocławia pociągiem ten sam student zapłaci 8,82 zł.

Powyżej 26 roku życia trzeba zapłacić za ten sam odcinek:
- w PKS Lubin: 9,20 zł
- w PKP: 14,00 zł.

Dale Cooper - Wto Gru 04, 2007 21:36

Kolega chyba nie jechał ostatnio :) Od pierwszego grudnia 7 i 10 zł autobusem :]
surgeon - Sro Gru 05, 2007 07:59

Dale Cooper napisał/a:
Kolega chyba nie jechał ostatnio :) Od pierwszego grudnia 7 i 10 zł autobusem :]

Faktycznie, nie jechałem jeszcze w grudniu. :szok:

polar21 - Czw Gru 06, 2007 16:37

No w moim przypadku trzeba by jeszcze doliczyc 2 zeta jakie musze wydac na autobus by dojechac z ustronia, ale i tak preferuje pociagi.

Jestem ciekaw co puszcza na ta trase - pewnie ezt EN57

realista - Czw Gru 06, 2007 17:00

oj miłoby tak było kiedyś mieć w pociągu do wrocka jakiś wygodny fotelik i mały stolik i gniazdko do podłączenia "laptoka", net

i możnaby nawet 2h30 sobie jechać wtedy

Seba - Pią Gru 07, 2007 23:54

Przeczytałem sobie to: http://www.lubin.pl/porta...184757ca8a267b7 i całkiem niezły to pomysł. Ciekawe czy to wypali...
polar21 - Nie Gru 16, 2007 20:53

W piątek postanowiłem pojechac sobie pociagiem z Wroclawia do Lubina.
Jak dla mnie pociag ma jeszcze dwie zalety o ktorych nikt chyba nie wspominal dotychszas. Pierwsza to taka ze w pociag jest poprostu wiecej miejsca - szczegolnie jak nikt na przeciw nie usiadzie. Bez problemu moza sobie wowczas wyciagnac nogi co jest raczej trudnej w autobusie i niemozlwie w busie.
Od Legnicy gdzie bylo jeszcze luziej sciagnolem [ort!] sobie buty i polozylem na siedzisku naprzeciw - juz pelny komfort byl :)

Druga zaleta to taka ze w pociagu jest zawsze jasno takze jak sie wyciagnie laptopa zeby cos na nim porobic w czasie podrozy, smuga swiatła z ekranu nie bije po oczach, co pozwala uniknac ich podraznienia po kilku minutach a tym bardziej wkurzenia np. pasazera obok ktory probuje zasnac - poniewaz w autobusie i busie jest ciemno wlaczenie komputera na czas podrozy raczej nie wchodzi w gre.

Mimo ze bylo dosyc fajnie i sympatycznie to w ostatnim piatkowym kursie do Lubina jechalo 7 osob, czli 1/3 tego ile moze przewiezc bus, wiec niestety nie wroze przyszlosci polaczniu kolejowemu (widocznie Lubinianie wola jezdzic zasyfionymi i tlocznymi busami) :( ((

Wydaje sie ze optymalnym rozwiazaniem narazie bylby przejazd ezt do Legnicy (z 60-70% pasazerow tam jedzie) a z Legnicy do Lubinia szynobusem (nawet jednoczlonowym).

To co przydaloby sie wdrozyc jeszcze to cos na kształt zintegorwanego biletu jednorazowego czyli zeby bilet kolejowy uprawnial tez na przejazd komunikacją miejską (czyli mozliwe jest kupienie w kasie dworca biletu na autobus miejski w Lubinie, a na petlach autobusowych w Lubinie biletu kolejowego). Takie bilety - tyle ze miesieczne funkcjonuja we Wroclawiu: w ramach takiego biletu mamy tanszy miesieczny zarowno na polaczenie kolejowe jak i miesieczny na komunikacje miejska.

To co mi sie jeszcze nie podobało to az 10-minutowy postój na dworcu w Legnicy.

A jutro pociagiem z powortem do Wrocka o 6.42 :)

realista - Pon Gru 17, 2007 12:39

7 osób, właśnie

dotykasz tematu który tu już poruszałem od dawna
w tej sprawie liczy się po prost całokształt:

- wygodny dojazd na dworzec
- czysty, bezpieczny i przyjazny budynek dworca i jego okolica tzn. na pewno bez śpiących i koczujących naokoło meneli!
- bezpieczeństwo podróży i jej szybkość
- rachunek ekonomiczny

...i jeszcze wiele drobnych czynników

A tak skasują połączenie po krótkim czasie i powiedzą że owszem "MY chcieliśmy, ale mieszkańcy Lubina nie..."

surgeon - Pon Gru 17, 2007 18:50

realista napisał/a:
- czysty, bezpieczny i przyjazny budynek dworca

Tak z ciekawości spytam. Po jaką cholerę w ogóle budynek dworca podróżnym?

realista - Pon Gru 17, 2007 20:21

Ponieważ nie ma nigdzie odizolowanych od siebie "faktów", nie wystarczy samo połączenie, liczy się całokształt.

Ja osobiście lubię komfort na każdym etapie podróży.

Po co czysty, bezpieczny i przyjazny budynek dworca?

Według mnie:

1. Do bezpiecznego poczekania na pociąg a także max. komfortowego
a) ciepłe miejsce do poczekania na pociąg zwłaszcza w zimie, przyjazne wnętrze z możliwością kupienia drobnej przekąski, prasy, itp.
b) czyste, bezpieczne, monitorowane wnętrze z bankomatem, kasą biletową...

2. Kwestie wizerunkowe dla miasta
a) wizytówką miasta jest zwykle rynek oraz dworce, dworzec to współczesna "brama do miasta", która świadczy o reszcie,
b) budynek dworca może z powodzeniem służyć między innym celom, np sklep lub przestrzeń biurowa, mały posterunek straży miejskiej/policji...

Z resztą zapraszam do wpisywania waszych propozycji :)

DLU - Pon Gru 17, 2007 21:36

surgeon napisał/a:
Tak z ciekawości spytam. Po jaką cholerę w ogóle budynek dworca podróżnym?


Z doświadczenia wiem, że surgeon lubi często najpierw napisać, a dopiero później pomyśleć.
Idąc jego tokiem rozumowania - należaloby zrównać z ziemią wszystkie dworce w tym kraju, a także na całym świecie.
Jeżeli są niepotrzebne ...
:lol:

elektryk - Pon Gru 17, 2007 22:35

Seba - baju baju będziem w raju ... jak patrzę na obecny dworzec to aż mnie szlag trafia.
Pamiętam stary dworzec jak byłem jeszcze dzieckiem...
Piękne kwiaty i rośliny w wielkich donicach na peronach 1 i 2. Śliczna, pachnąca poczekalnia z kioskiem i wielkimi palmami a może drzewami pośrodku. Na ścianach komunistyczne obrazki. Pamiętam ludzika na czarnym tle trzymającego jakąś walizkę i kapelusz i bilety chyba też (nie wiem jakoś mi się to w pamięć wryło). Nie pamiętam co było napisane. Ubikacje z przeszklonymi drzwiami, co prawda nigdy w nich pięknie nie pachniało ale szło się załatwić. Przechowalnia bagażu wtedy jeszcze czynna i tłok na peronach. Zarówno 1 jak i 2. Wszędzie wzdłuż dworca stały ławki czyste, pomalowane. Pamiętam bilety "tekturowe" i piękne wierzby płaczące i ogrody i fontannę ... na piętrze pamiętam tętnącą życiem sekcję towarową, zadbane biura, salę szkoleń i dyspozytornię. Pamiętam jak świeciły lampy na dworcu nocą WSZYSTKIE! pamiętam działające zegary w poczekalniach i przy kasach i wszystkie okienka kasowe otwarte. Ba! nawet popielniczki stały! ehhh co to były za czasy ... Pamiętam nawet pociąg retro który przejeżdzał przez nasze miasto i jak między peronem 1 i 2 stał ogromny żuraw poniemiecki. Co prawda już nieczynny ale kto go wie... Chyba niebiescy go na złom opylili. Zawsze jak jeździłem to kupowałem w tym kiosku dowcipy i czytałem przez całą drogę.
Ja nie chcę żadnego centrum przesiadkowego. Wystarczy mi to co komuna dała byle spowrotem. Ba! Pamiętam nawet restaurację "Dworcowa" (obecne 60 70, fanaberia czy jak mu tam) i byłą stołówkę (nie wiem czy policyjną ale zawsze pełno było tam gliniarzy) tam gdzie teraz jest kafejka i siakaś szkoła językowa za bomabolem. Jezu jakie tam było dobre żarcie i wcale nie drogie.
Swoją drogą by przywrócić tamten stan rzeczy wcale nie są potrzebne "kosmiczne kwoty" a o ile byłoby przyjemniej... no tak ale zrywamy z komuną pełną gembą. Lepiej niech się wali niż miałoby być tak jak dawniej.
Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem ale z punktu widzenia małego szkraba tamte czasy były jakieś ... weselsze :)

realista - Wto Gru 18, 2007 12:25

nic dodać nic ująć

niewiele trzeba aby dobry stan dworca choć w części przywrócić

surgeon - Sro Gru 19, 2007 07:14

Ok, widzę, że tu są sami "myśliciele" pokroju DLU, więc doprecyzuję pytanie. Po jaką cholerę budynek dworca w naszym mieście dla 5-10 osób wsiadających do pociągu, odjeżdżającego punktualnie, w którym można kupić bilet?

Idąc dalej tokiem rozumowania DLU proponuję wybudować dworce na większości przystanków komunikacji miejskiej, bo tam więcej podróżnych do Wrocławia. Może wtedy DLU będzie uszczęśliwiony.

slayne - Sro Gru 19, 2007 09:39

Gdyby polaczenia byly szybkie to mozna przelknac wroclaw jako ze tam wszystko jest kierowane, a czesto mi przykladowo jest w druga strone (Głogów, Zielona, Poznan). Co do budynku to remont i ludzie beda jezdzic.

Ps. Polska kolej ma jeszcze jedna wielka wade, bilety. Wieczne stanie w kolejkach gdzie czesto pociag ucieka. W Belgii wsiadajac do pociagu bilet mozna kupic u konduktora bez zadnych dodatkowych kosztow.

JasioJasio - Sro Gru 19, 2007 12:18

surgeon napisał/a:
Ok, widzę, że tu są sami "myśliciele" ...


No nie, mamy jeszcze Ciebie surgeon :)

Budynek dworca dla garstki podróżnych to faktycznie pomysł chybiony gdyby rozpatrywac kwestię jego budowy. W Lubinie już mamy budynek dworca. Zgadza się? Co teraz zrobić, rozebrać? Tez bez sensu prawda? Wcale nie musi tam być żadnych luksusów, nie ch będzie czysto jedynie i nie wieje.
Z tego co mi wiadomo (mogę się mylić, żadko bywam na dworcach kolejowych) budynek naszego dworca to nie tylko miejsce schronienia dla podróżnych ale tez siedziba kolejarzy czy sokistów, jakieś paczki tam kiedyś trzymano, nie jest więc on jedynie wykorzystywany przez paażerów.

realista - Sro Gru 19, 2007 13:36

surgeon napisał/a:
Po jaką cholerę budynek dworca w naszym mieście dla 5-10 osób wsiadających do pociągu, odjeżdżającego punktualnie, w którym można kupić bilet?


Po części odsyłam do mojego poprzedniego posta, po części odpisuję.

Po pierwsze, sam budynek dworca może z powodzeniem służyć między innymi dodatkowym celom, np. sklepy lub jakaś przestrzeń biurowa, itp. Nawet gdyby nie było żadnych połączeń warto go zagospodarować. (Piszę już o tym od dawna)

Druga sprawa że wszystko się ze sobą łączy, i jednym z czynników dla których wsiada tylko 5-10 osób jest właśnie zaniedbany dworzec i jego okolice, nie budzi to zaufania i chęci skorzystania z kolei. Liczy się ogólny image i wygoda na każdym etapie podróży.

Oczywiście wystarczy od biedy też sama wiata przystankowa + szybkie połączenie +bilet u konduktora. Jednak w dalszym ciągu sam budynek dworca i teren wokoło musi być zadbany i zagospodarowany (choćby tylko na sklepy, biura, jakaś gastronomia), a teren monitorowany, itp. to standard teraz.

surgeon - Sro Gru 19, 2007 17:51

JasioJasio napisał/a:
No nie, mamy jeszcze Ciebie surgeon :)

No. Nareszcie ktoś z kim można podyskutować, hehe.

JasioJasio napisał/a:
Budynek dworca dla garstki podróżnych to faktycznie pomysł chybiony gdyby rozpatrywac kwestię jego budowy. W Lubinie już mamy budynek dworca. Zgadza się? Co teraz zrobić, rozebrać? Tez bez sensu prawda? Wcale nie musi tam być żadnych luksusów, nie ch będzie czysto jedynie i nie wieje.
Z tego co mi wiadomo (mogę się mylić, żadko bywam na dworcach kolejowych) budynek naszego dworca to nie tylko miejsce schronienia dla podróżnych ale tez siedziba kolejarzy czy sokistów, jakieś paczki tam kiedyś trzymano, nie jest więc on jedynie wykorzystywany przez paażerów.

Otóż u nas budynek dworca jako gmachu w którym w czasach świetności pracowało ponad 150 jest zbędny. Ale jakaś jego niewielka część może się przyda gdy marzenia o Centrum komunikacyjnym (węźle przesiadkowym) się spełnią. Ale wiemy jak to u nas jest z marzeniami... przykładowo o drogach ekspresowych do Wrocławia i Legnicy. Tak, zgadłeś. Nie miałem na myśli wyburzania. ;)

polar21 - Pon Sty 14, 2008 22:02

Wszystko idzie w dobrym kierunku...

mysle ze to nawet sensacyjna wiadomosc

http://www.rynek-kolejowy...=wiecej&id=7559
Cytat:


Uchwała o utworzeniu Kolei Dolnośląskich podjęta
28 grudnia 2007 roku sejmik województwa dolnośląskiego podjął uchwałę w sprawie utworzenia spółki Koleje Dolnośląskie SA. Przedmiotem uchwały było także wniesienie przez województwo dolnośląskie wkładu pieniężnego do tego podmiotu.
Samorząd postanowił, że spółka zostanie wyposażona w kapitał założycielski w wysokości 2,1 mln zł, który w całości zostanie wniesiony przez województwo. W zamian za wkład pieniężny władze samorządowe obejmą 2100 akcji w spółce (każda warta 1000 zł). Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia.

Sejmik zdecydował się na taką postać przedsiębiorstwa, choć wersja a projektu uchwały zakładała stworzenie Kolei Dolnośląskich wraz z Pol-Miedź Transem. Tamte plany zakładały ustanowienie kapitału założycielskiego na poziomie 3 mln zł. 2,1 mln miało wnieść województwo dolnośląskie, 900 tys. zł - Pol-Miedź Trans Sp. z o.o. Planowano, że w roku 2008, po zarejestrowaniu spółki, akcjonariusze dokonają podwyższenia kapitału akcyjnego proporcjonalnie do posiadanych akcji poprzez wniesienie przez województwo wkładu niepieniężnego w postaci 4 autobusów szynowych, natomiast Pol-Miedź Trans pokryje obejmowane akcje wkładem pieniężnym. Ostatecznie jednak plany te zarzucono, decydując się na spółkę w całości samorządową.

Samorząd uzasadnia powołanie Kolei Dolnośląskich koniecznością zapewnienia usług przewozu osób wokół dużych ośrodków miejskich: Wrocławia, Legnicy, Lubina i Wałbrzycha oraz transportu pomiędzy tymi miastami. W związku z tym planowane jest m.in. wznowienie przewozów na nieużywanych trasach, np. w relacji Wrocław - Trzebnica. Na początek planowane jest świadczenie usług przy wykorzystaniu 12 autobusów szynowych na trzech trasach: Lubin - Legnica - Świdnica - Kłodzko - Polanica Zdrój, Wałbrzych - Kłodzko - Stronie Śląskie, Świdnica - Kobierzyce - Wrocław - Trzebnica.

Województwo dolnośląskie wyprzedziło tym samym Wielkopolskę, która od jakiegoś czasu również nosi się z zamiarem powołania samorządowej spółki kolejowej (Kolei Wielkopolskich).
(źródło: Rynek Kolejowy, 14 stycznia 2008)

realista - Wto Sty 15, 2008 15:11

To się może udać, choć najlepszą firmą byłaby firma prywatna a nie samorządowa.

Prywatny inwestor wykorzystałby kapitał bardziej efektywnie i starał się być rentownym. Rentowność przedsięwzięcia zapewniłaby jego ciągłość niezależnie od sytuacji w lokalnej polityce.

Przy zupełnie prywatnym kapitale byłoby także mniej potencjalnych układów, korupcji i typowych problemów związanych z własnością państwową/samorządową.

Ideałem byłoby wpuszczenie na tory kilku firm konkurujących ze sobą.

polar21 - Sro Sty 16, 2008 09:17

realista napisał/a:
To się może udać, choć najlepszą firmą byłaby firma prywatna a nie samorządowa.

Prywatny inwestor wykorzystałby kapitał bardziej efektywnie i starał się być rentownym. Rentowność przedsięwzięcia zapewniłaby jego ciągłość niezależnie od sytuacji w lokalnej polityce.

Przy zupełnie prywatnym kapitale byłoby także mniej potencjalnych układów, korupcji i typowych problemów związanych z własnością państwową/samorządową.

Ideałem byłoby wpuszczenie na tory kilku firm konkurujących ze sobą.


na poczatek zawsze to lepsze niz uslugi PKP. Samrzad bedzie mial wieksza kontrole finansowa nad taka spolka niz w prypadku poierzenia tych uslug PKP, choc wydaje mi sie ze ze wzgledu na ilosc posiadanego taboru (szynobusow) Koleje Dolnoslaskie beda narazie uzupelenieniem ofery PKP.
Rynek kolejowy na Dolnym Sasku jest za maly zeby np. na tych samych trasach konkurowało kilka firm - co innego oglaszanie przetargow na obsluge poszczegolnych polaczen (tak jak w przypadku woj. kujawsko pomorskiego)

realista - Sro Sty 16, 2008 11:16

Zgadza się - mimo oczywistych zagrożeń upolitycznieniem spółka samorządowa na pewno i tak będzie lepsza niż PKP, zwłaszcza z wykorzystaniem szynobusów.

Wystarczy pomyśleć ile kosztuje przetoczenie kilkusettonowego składu, a ile lekkiego szybobusu. Oba środki tr. przewożą mniej więcej tą samą ilość pasażerów na lokalnej trasie.

Co do wpuszczenia na tory wielu spółek to oczywiście miejsca nie jest dużo, ale:

- na bardzo popularnej trasie 2-3 spółki mogłyby podzielić między siebie rozkład jazdy
- na reszcie tras podzielić się terytorialnie, co byłoby bodźcem do ożywienia kolei w mniejszych ośrodkach

polar21 - Pią Sty 25, 2008 09:45

Kilka dni temu na dworcu głownym we Wroclawiu fetowano zakup kolejnego szynobusu dla wojewodztwa dolnoslaskiego. Ogółem zamówiono 8 szynobusow z PESY. Informacja jest ta o tyle wazna ze byc moze jeden z nich bedzie jezdzic na trasie Lubin-Legnica (-Wrocław?)

Tak wygląda ten Szynobusik (fotka z g. Wyborczej)



Wiecej na:

http://www.rynek-kolejowy...=wiecej&id=7651

surgeon - Pią Sty 25, 2008 15:35

polar21 napisał/a:
Informacja jest ta o tyle wazna ze byc moze jeden z nich bedzie jezdzic na trasie Lubin-Legnica (-Wrocław?)


Oby nie dalej niż do Legnicy.

GregPepe - Wto Lip 08, 2008 10:48

Cytat:
Czwórmiasto jak ze snów
Zagłębie miedziowe zmieni się w aglomerację. Jej spoiwem ma być szybka kolej Legnica-Głogów.
Na razie półmilionowe "czwórmiasto" rozpościerające się od Legnicy po Głogów istnieje tylko w snach planistów. Takich jak Adam Fularz, warszawski specjalista od ekonomii transportu i urbanizacji.
Według niego zagłębie miedziowe jest jednym z niewielu skupisk ludności w zachodniej Polsce, które mają realną szansę przemienić się w aglomerację (ściślej: konurbację - bo wchodzące w jej skład ośrodki będą miały podobny potencjał).
Trudno przecenić korzyści takiej współpracy: w aglomeracjach następuje gwałtowne przyspieszenie rozwoju inwestycyjnego, skokowo poprawia się oferta kulturalna, edukacyjna i handlowa, a mieszkańcom po prostu żyje się wygodniej...

http://www.elubin.pl/wiadomosci,1969.html

Koncepcja fajna tylko, żeby się na koncepcji nie skończyło.

realista - Wto Lip 08, 2008 11:41

Wielka mi nowość, o koncepcji regionu jako jednej całości mówię od lat. I nie tylko ja ale szereg innych osób. Nie jesteśmy przy tym wielkimi "specyalystamy" z Warszawy.

O konieczności stworzenia dobrego połączenia Legnica-Lubin-Polkowice-Głogów mówimy (także na tym forum) od lat. :wesoly:

W czym więc rzecz? W tym, że jakiś koleś z wawy musi rzucić nam, prowincjuszom, hasło bo swoich specjalistów nie doceniamy i nie posłuchamy?

GregPepe - Sro Lip 09, 2008 07:54

[quote="realista"]Wielka mi nowość, o koncepcji regionu jako jednej całości mówię od lat. .../quote]Nie jest to nowość, ale wisz sezon ogórkowy się zaczyna to wykopuje się takie zabytkowe tematy w redakcjach i robi się z tego odkrycie ameryki, ale to chyba dobrze że przypomnieli temat w regionalnej gazecie.
polar21 - Wto Sie 12, 2008 12:13

byloby fajnie - nie wiem tylo czy mieszkancy regionu sa gotowi poworicic do komunikacji kolejowej. (moze pomoga im w tym ceny beznyzyny ktore wkrotce moga siegnac i 8 zl za litr).

Z tym tematem wiaze sie jeszcze to:

http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/882258.html

Cytat:
Jeden bilet dla zagłębia miedziowego

Niedrogi, a wygodny zintegrowany bilet mógłby przysporzyć klientów przewoźnikom Fot. Piotr Krzyżanowski

Porozumienie Legnicy, Głogowa, Lubina i Polkowic: wprowadzają wspólne bilety i wspólną taryfę.

Dziś niezmotoryzowany mieszkaniec peryferiów Legnicy, który chce dojechać na konsultacje z lubińskim otaloryngologiem, musi kupić trzy różne bilety na przejazd. Najpierw płaci 2,20 zł za autobus MPK w Legnicy, potem 5 zł u busiarza. A w Lubinie wykłada jeszcze 2 zł na autokar PKS-u, który dowiezie go do Miedziowego Centrum Zdrowia.

Samorządowcy z Lubina, Legnicy, Głogowa i Polkowic znaleźli sposób, by oszczędzić mieszkańcom zachodu oraz pieniędzy. Przygotowują tzw. bilet zintegrowany. Raz kupiony będzie uprawniał do przejazdu wszystkimi środkami zbiorowej komunikacji - od pociągów po busy i to w obrębie całego zagłębia miedziowego. Jednocześnie zamierzają ujednolicić taryfy stosowane przez przewoźników.

Pierwszy krok w tym kierunku właśnie został zrobiony. W porozumieniu z pozostałymi samorządami Urząd Miejski w Lubinie zlecił Niemiecko-Polskiej Korporacji Gospodarczej przeanalizowanie sytuacji i opracowania koncepcji wdrożenie takiego rozwiązania.

Dokument ma być gotowy do końca października. Będzie kosztował 65 tys. zł. Zgodnie złożyły się na niego 4 miasta, co dobrze rokuje zapowiedziom dalszej integracji. Zintegrowany system publicznego transportu ma być bowiem wstępem do połączenia Legnicy, Lubina, Polkowic i Głogowa w tzw. czwórmiasto - dobrze skomunikowaną, ściśle współpracującą aglomerację zagłębia miedziowego.
- Mamy nadzieję przekonać do naszego projektu największych przewoźników, jak na przykład PKS czy PKP - mówi Krzysztof Maj, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Lubinie.
- Mniejsi mogą do nas dołączać, bo funkcjonowanie w systemie będzie bardziej opłacalne.

Zagłębie miedziowe mogło stanowić jeden organizm już dawno. Niestety, gdy rodził się KGHM, postawiono na transport kołowy, zamiast - wzorem Trójmiasta - poprowadzić linię elektrycznej kolejki dojazdowej z przystankami przy kopalnianych szybach.
Na początku lat dziewięćdziesiątych kursowała tzw. Aśka - szybka linia autobusowa Głogów-Legnica. Z Legnicy do Polkowic jeździły też wówczas autobusy WPK nr 40 i 45.


brzmi ciekawie jednak nie wierze za bardzo w jego realizacje. Wierzycie ze busiarze przystapia do tego porozumienia?
Poczytajcie opinie stad:

http://infokolej.pl/viewt...bb01f1253#40478

surgeon - Sob Sie 16, 2008 21:35

Pobożne życzenia w stylu "już wkrótce kolej wysokich prędkości (320 i kto wie ile jeszcze km/h) między Wrocławiem i Warszawą" jako żer dla naiwnych nie znających tematu.
Tomasz - Nie Sie 17, 2008 11:23

bardzo fajny pomysl ze scaleniem LGOMu mysle ze powinno sie polaczyc sprawe polaczenia kolejowego z drogowym :) lokalne szybkie polaczenie koleja naszych miast wiaze sie nie tylko z poprawa komunikacji wewnetrznej ale takze na zewnatrz z Glogowa i Legnicy wiec przydalaby sie nowa nitka laczaca Glogow Polkowice Lubin i Legnice to naprawde niezly bodziec do rozwoju :)
wazna sprawa jest polaczenie drogowe choc nie jest tragicznie to mysle ze warto zadbac o wiecej... wiec czteropasmowka ze slimaka w okolicach Polkowic w kierunku nowej przeprawy przez odre omijajaca miasto Glogow i obecna obwodnice (bo to juz niedlugo bedzie taka miejska ulica z duzym ruchem wewnetrznym) czteropasmowa obwodnica Lubina prowadzaca w kierunku Wroclaw i Legnica (mysle ze niewielkimi nakladami uda sie ominac centrum z marketami) drogi w kierunku Wroclawia i Legnicy poszezyc... chocby co jakis czas 3 pasy dla rozladowania ruchu... i mamy niezle skomunikowany teren zamieszkaly przez sporo ludzi :)
troche to sf ale mysle ze warto wiec moze jakis ruch spoleczny? ja sie na to pisze niedlugo wybory!!! jesli sie zorganizujemy to bedzie szansa na to ze "nasz" projekt wejdzie w zycie...

realista - Nie Sie 17, 2008 13:08

hmm, to się może na razie przyłączysz i sprobojemy czegoś na szerszym forum, przedstawienie pomysłów i idei
mogę zainicjować jakąś sekcje wiki poświęconą sprawom LGOM (chyba i tak coś zaczne robić, nawet sam), ewentualnie całkiem osobną strukturę do wspólnego działania

looknij na wiki w moim podpisie i jeśli bedziesz chciał osobny dział + konto to podaj mi maila

NEVIL - Pon Sie 18, 2008 19:05

Kolej obniża ceny za przejazd do Legnicy i Wrocławia. Dawno już to powinni zrobić, bo 50 minut jazdy do Legnicy, to jest stanowczo za długo.

==========================================================

Pociągi potanieją

Podróż pociągiem z Lubina do Wrocławia będzie o 6 zł tańsza fot. Paweł Relikowski

Chcąc zachęcić podróżnych do korzystania z niedawno uruchomionych pociągów relacji Lubin - Legnica - Wrocław, PKP Przewozy Regionalne wprowadzają od września promocyjne ceny przejazdów na tej trasie.

Bilet normalny z Lubina do Wrocławia kosztował do tej pory 14 zł. Teraz będzie o 6 złotych tańszy. Za podróż pociągiem osobowym 2 klasy z Legnicy do Lubina pasażerowie zapłacą 3 złote zamiast 5 zł.
PKP oferuje dodatkowo pakiet zniżek dla uczniów, studentów, kombatantów czy osób niepełnosprawnych. Firma liczy, że zachęceni niższymi cenami lubinianie przesiądą się w końcu z busów i pekaesów do pociągów.
Nie skłoniła ich do tego kampania promocyjna, prowadzona przez Urząd Miejski w Lubinie (billboardy, broszury, internet) ani festiwal "Karton", podczas którego artyści podróżowali trasą Wrocław - Lubin. Powód?
- Jazda do Wrocławia trwa dwie godziny. Busem jestem na miejscu o godzinę szybciej - mówi student Marek Michalak z Lubina. - Cena jest atrakcyjna, ale pociąg nie może się wlec 50 km/h

źródło : http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/887391.html

Dale Cooper - Pon Wrz 01, 2008 22:14

Busem godzinę z Wrocławia haha chyba o 6 rano ;-)

Co do biletów, potwierdzam :) Studencki do Wrocławia kosztuje 5,04 zł, piękna sprawa!

Gwoli ścisłości:

Bus: 1,5 godziny
AutobusL 1,5 - 2,5 godziny
Pociąg: 2 - 2,5 godziny

Ceny (studenci):

Bus - 12 zł
Autobus - 8,40
Pociąg - 5,04

lieutenant - Wto Wrz 02, 2008 09:17

Dale, każdym busem dojedziesz do Wrocławia w czasie nieprzekraczającym 1,5 h? Zastanowiłbym się nad widełkami od 1,5 h do 2 h...
Co do cen kolei, Miła sprawa! W październiku się okaże czy studenci z Ustronia korzystający do tej pory z transportu kołowego (ze względu na bliskość pętli) przeniosą się na PKP.

realista - Wto Wrz 02, 2008 10:39

powiem tak, ja za studenta zawsze wolałem polaczenia kolejowe, nawet jeśli były równoległe i szybsze autobusowe

i nie chodziło o cenę, tylko bez porównania większy komfort, możliwość rozruszania się podczas jazdy, zajęcia przedziału/kompletu foteli przez paczkę znajomych...

w autobusach i busach czuję się jak przykiszony ogór albo sardynka w puszce

Dale Cooper - Wto Wrz 02, 2008 13:49

lieutenant, pewnie masz rację, busami jeżdżę raz na rok? Ostatnio jechałem i trwało to około 1,5 godziny.
surgeon - Wto Wrz 02, 2008 16:06

Podróż blachosmrodem zależy od pory dnia. Można przejechać trasę w 1h 15m, a w godzinach szczytu w piątki albo w niedziele może to potrwać nawet 3 godziny.
lieutenant - Wto Wrz 02, 2008 20:17

Ano właśnie, podobnie jak PKSem, z którego zwykle korzystam. Poza szczytem, dobrym wozem dojedzie się w 1,5 h. nieco gorszym, do 2 h.
sokolasty - Nie Wrz 07, 2008 10:44

Ile ca. about narodu jeździ do Wrocławia na studia? Może ten pociąg ma sens chociaż w trybie weekendowym, bo, z tego co widuję - siedząc w dwuśladzie - rano na przejeździe kolejowym, w tygodniu do Legnicy jeżdżą z reguły maszynista z konduktorem.
surgeon - Nie Wrz 07, 2008 18:17

sokolasty napisał/a:
Ile ca. about narodu jeździ do Wrocławia na studia? Może ten pociąg ma sens chociaż w trybie weekendowym, bo, z tego co widuję - siedząc w dwuśladzie - rano na przejeździe kolejowym, w tygodniu do Legnicy jeżdżą z reguły maszynista z konduktorem.

Owszem. W weekendy dolaczaja do zaocznych rodzinki z dziecmi (zoo). Przy ukladaniu rozkladu PKP nie powinny zapominac, ze weekend zaczyna sie w piatek.
Rozrywkowo niestety Wroclaw goruje nad Lubinem.

Vymmiatacz - Pon Wrz 29, 2008 16:28

A tymczasem od jakiegoś czasu inflacja znowu łupie nas po kieszeni.
Teraz PKS już 12 zł, a Tarnowscy - 14 zł (pogrzało ich?)

Z pociągu nie korzystam, bo jak widzę, ile on jedzie, to mnie na pusty śmiech zbiera.

surgeon - Wto Wrz 30, 2008 19:15

Vymmiatacz napisał/a:
A tymczasem od jakiegoś czasu inflacja znowu łupie nas po kieszeni.
Teraz PKS już 12 zł, a Tarnowscy - 14 zł (pogrzało ich?)

Z pociągu nie korzystam, bo jak widzę, ile on jedzie, to mnie na pusty śmiech zbiera.

Ale jest o (no prawie) połowę tańszy (przynajmniej do 13 grudnia), i ma porównywalny czas podróży do blachosmrodów w godzinach szczytu w piątek i niedzielę. Cenowo dorównuje pociągowi tylko PKS Zielona Góra.

Dale Cooper - Nie Paź 05, 2008 18:50

Vymmiatacz napisał/a:
Z pociągu nie korzystam, bo jak widzę, ile on jedzie, to mnie na pusty śmiech zbiera.


Polecam podróż autobusem o tak :) W 3 miejscach na drodze Lubin - Wrocław ruch wahadłowy, po prostu czad. Do tego rozkopana Lotnicza. Powodzenia! ;-)

Urtanator - Pon Paź 06, 2008 08:33

Dale Cooper napisał/a:
Vymmiatacz napisał/a:
Z pociągu nie korzystam, bo jak widzę, ile on jedzie, to mnie na pusty śmiech zbiera.


Polecam podróż autobusem o tak :) W 3 miejscach na drodze Lubin - Wrocław ruch wahadłowy, po prostu czad. Do tego rozkopana Lotnicza. Powodzenia! ;-)


Popieram. Obecnie podróż PKSem przez remonty drogi do Wrocka to nawet 2,5 godziny. Pociąg jest bardziej przewidywalny i ta niska cena!! :lol:

NEVIL - Sro Paź 15, 2008 20:15

Poniższa mapka pokazuje zarys złóż węgla brunatnego pomiędzy Lubinem , Ścinawą i Legnicą. Podobno jest już nieaktualna, bo zakres planowanego, przyszłego wydobycia uległ poszerzeniu. Na tej mapce po lewej stronie widać przebieg linii kolejowej łączącej Lubin z Legnicą. Wydaje mi się, że nieprędko ( albo w ogóle) nie doczekamy się remontu tego torowiska i o dotarciu koleją w 1 godzinę do Wrocławia, będziemy mogli sobie tylko pomarzyć.Nie wydaje mi się, żeby PKP zechciało łożyć środki finansowe w przystosowanie tego szlaku do większych prędkości, skoro leży on na terenach, na których być może powstanie kopalnia węgla brunatnego.



surgeon - Pią Paź 24, 2008 15:14

Projekt rozkładu jazdy pociągów, który ma obowiązywać od 14.12.2008 r.:

Odjazdy:

Leszno 03:55
Lubin Górniczy 03:55 - Koźlice 04:07 - Rynarcice 04:14 - Rudna Miasto 04:20 Rudna Gwizdanów 04:27 - Grębocice 04:39 - Krzepów 04:47 - Głogów 04:56 - Głogówko 05:31 - Leszno 06:08

Leszno 05:14
Legnica 04:24 - Lubin Górniczy 05:14 - Koźlice 05:27 - Rynarcice 05:34 - Rudna Miasto 05:40 Rudna Gwizdanów 05:47 - Grębocice 05:59 - Krzepów 06:07 - Głogów 06:17 - Głogówko 06:52 - Leszno 07:28

Głogów 06:08
Lubin Górniczy 06:08 - Koźlice 06:20 - Rynarcice 06:33 - Rudna Miasto 06:39 - Rudna Gwizdanów 06:46 - Grębocice 06:58 - Krzepów 07:06 - Głogów 07:15

Wrocław Główny 06:38
Rudna Gwizdanów 06:05 - Lubin Górniczy 06:38 - Chróstnik 06:52 - Gorzelin 06:58 - Raszówka 07:04 Legnica 07:30 - Jaśkowice Legnickie 07:46 - Szczedrzykowice 07:51 - Wrocław Nowy Dwór 08:43 - Wrocław Muchobór 08:46 - Wrocław Główny 08:56

Rudna Gwizdanów 08:29
Wrocław Główny - 06:22 - Legnica 07:39 - Lubin Górniczy 08:29 - Koźlice 08:42 - Rynarcice 08:54 - Rudna Miasto 09:00 - Rudna Gwizdanów 09:08

Legnica 08:59
Leszno 06:30 - Głogów 07:58 - Rudna Gwizdanów 08:27 - Lubin Górniczy 08:59 - Chróstnik 09:13 - Gorzelin 09:19 - Raszówka 09:24 - Rzeszotary 09:34 - Legnica 09:48 (i pewnie możliwa przesiadka do Wrocławia)

Legnica 10:37
Leszno 08:15 - Głogów 09:35 - Rudna Gwizdanów 10:04 - Lubin Górniczy 10:37 - Chróstnik 10:51 - Gorzelin 10:57 - Raszówka 11:02 - Rzeszotary 11:13 - Legnica 11:28

Leszno 13:13
Legnica 12:22 - Lubin Górniczy 13:13 - Koźlice 13:26 - Rynarcice 13:33 - Rudna Miasto 13:39 Rudna Gwizdanów 13:47 - Grębocice 13:59 - Krzepów 14:06 - Głogów 14:16 - Głogówko 14:51 - Leszno 15:27

Wrocław Główny 14:51
Rudna Gwizdanów 14:19 - Lubin Górniczy 14:51 - Chróstnik 15:06 - Gorzelin 15:11 - Raszówka 15:17 Legnica 15:48 - Jaśkowice Legnickie 16:14 - Szczedrzykowice 16:21 - Wrocław Nowy Dwór 17:13 - Wrocław Muchobór 17:16 - Wrocław Główny 17:26

Rudna Gwizdanów 15:48
Legnica 14:57 - Lubin Górniczy 15:48 - Koźlice 16:00 - Rynarcice 16:07 - Rudna Miasto 16:13 - Rudna Gwizdanów 16:21

Wrocław Główny 15:49
Szczecin Główny 08:12 - Kostrzyn 10:59 - Rzepin - 11:54 - Zielona Góra 13:19 - Nowa Sól 13:47 Głogów - 14:35 - Rudna Gwizdanów 15:03 - Lubin Górniczy 15:49 - Chróstnik 16:03 - Gorzelin 16:09 - Raszówka 16:15 Legnica 16:47 - Jaśkowice Legnickie 17:05 - Szczedrzykowice 17:11 - Wrocław Nowy Dwór 18:03 - Wrocław Muchobór 18:06 - Wrocław Główny 18:16

Leszno 16:45
Legnica 15:55 - Lubin Górniczy 16:45 - Koźlice 16:57 - Rynarcice 17:04 - Rudna Miasto 17:10 Rudna Gwizdanów 17:17 - Grębocice 17:29 - Krzepów 17:36 - Głogów 17:45 - Głogówko 18:25 - Leszno 19:02

Legnica 18:00
Leszno 15:40 - Głogów 16:58 - Rudna Gwizdanów 17:27 - Lubin Górniczy 18:00 - Chróstnik 18:14 - Gorzelin 18:19 - Raszówka 18:25 - Rzeszotary 18:35 - Legnica 18:51

NEVIL - Pią Paź 24, 2008 20:17

surgeon, z jednej strony cieszy mnie, że jest projekt takich połączeń kolejowych, a z drugiej smuci, że przed II Wojną Światową po tych samych szlakach pociągi jeździły szybciej. Nie chcę być malkontentem . Będę zadowolony, gdy projekt tych połączeń zostanie zrealizowany.
surgeon - Pią Paź 24, 2008 20:50

Też uważam, że ważniejszy byłby remont torowiska Rudna Gwizdanów - Legnica, niż uruchamianie miliona połączeń. Ale wpływu na to nie mamy. Ciągle tylko iluzoryczne wspomnienia władz o remoncie kiedyś tam.
Lupus - Pon Paź 27, 2008 12:11

Przeczytajcie to:

http://skm-lgom.blogspot....ko-centrum.html

Bardzo fajnie opisane,ale czemu tylko opisane ? Jak dla mnie priorytetem powinna być modernizacja naszego dworca PKP razem z torowiskami,tak jak opisane jest w artykule,do tego jak najszybciej wyremontowanie trasy Lubin-Legnica,jestem ciekaw czy ktoś w końcu weźmie się za to a nie skończy się na biadoleniu,kolej to moim zdaniem przyszłość Lubina.A co do nowych połączeń od Grudnia słyszałem o połączeniu ze Świdnicą i szynobusach,więc może być ciekawie,tylko właśnie,tylko...

DLU - Pon Paź 27, 2008 16:19
Temat postu: .
Nie będzie żadnej kolei aglomeracyjnej.
Zamiast niej, będzie kopalnia węgla brunatnego.
Dziękuję.

Lupus - Pon Paź 27, 2008 16:47
Temat postu: Re: .
DLU napisał/a:
Nie będzie żadnej kolei aglomeracyjnej.
Zamiast niej, będzie kopalnia węgla brunatnego.
Dziękuję.


Info dywagacyjno-ploteczkowe ? Czy może poparte dowodami ?

surgeon - Pon Paź 27, 2008 17:00

Lupus napisał/a:
A co do nowych połączeń od Grudnia słyszałem o połączeniu ze Świdnicą i szynobusach,więc może być ciekawie,tylko właśnie,tylko...

Połączenia ze Świdnicą i Polanicą Zdrój to już nieaktualna plotka.

Lupus - Pon Paź 27, 2008 17:05

Skąd ta pewność ?
surgeon - Pon Paź 27, 2008 20:35

Koleje Dolnośląskie nie wymieniają Lubina jako miasta, w którym uruchomią jakiekolwiek połączenia.
DLU - Wto Paź 28, 2008 22:32
Temat postu: Re: .
Lupus napisał/a:
DLU napisał/a:
Nie będzie żadnej kolei aglomeracyjnej.
Zamiast niej, będzie kopalnia węgla brunatnego.
Dziękuję.


Info dywagacyjno-ploteczkowe ? Czy może poparte dowodami ?


Podobnie jak dywagacyjno-ploteczkowo-pobożnożyczeniowe info nt. "kolei aglomeracyjnej".
W przeciwieństwie do niej, o przyszłej KWB "Legnica" mówi się głośno, oficjalnie i od dłuższego czasu.
Kto zainwestuje grube miliony w linię, która najprawdopodobniej za kilka(-naście) lat pójdzie do zaorania ?
Następnie spróbuj wyimaginować sobie alternatywną trasę połączenia kolejowego Lubin<-->Legnica

Lupus - Sro Paź 29, 2008 10:01

"Trasa do zaorania" to kolega mnie rozśmieszył i proponuje by kolega dokładniej przeczytał linka którego umieściłem wyżej,to dowie się czy linia pójdzie do zaorania i ile tędy pociągów na dobe przejeżdża a co do modernizacji trasy to wydaje mi się że te 5 mln to niewielkie pieniądze...
NEVIL - Sro Paź 29, 2008 10:48

Lupus, zauważ że do 2013 roku piece w legnickiej hucie mają być wygaszone, a więc torem Lubin - Legnica koncentrat nie będzie już przewożony. Napisano o tym w dzisiejszej GW - http://wroclaw.naszemiast...nia/915665.html W tej sytuacji KGHM nie jest zainteresowany remontem tego torowiska. Podobnie PKP z powodu obawy, że tor zostanie zdemontowany przy okazji odkrywki węgla brunatnego.
Lupus - Sro Paź 29, 2008 14:01

Tyle tylko że mi nie chodzi o pociągi KGHM tylko o pociągi które jadą z Północy na Południe przez Lubin,więc linia na pewno nie będzie nie potrzebna,zresztą jest zelektryfikowana bo gdyby nie była to można było by się obawiać,a KGHM ma dużo pomysłów więc jak nie z miedzią to z czymś innym pociągi będą jeździć do Legnicy,ja w ogóle nie rozumiem,bo ja jestem za tym by tutaj powstał piękny dworzec z prawdziwego zdarzenia,aby wyremontowano torowiska i aby jeździły pociągi,bo ja np zamiast gnieździć się busem,wole dłużej jechać pociągiem do Wrocławia czy Legnicy...
sokolasty - Sro Paź 29, 2008 14:13

W moim odczuciu połączenie kolejowe potrzebne jest nam jak dziura w moście.

Może zamiast pytania
"czy chcesz, aby połączenie kolejowe istniało"

zadać inne:

"jak często będziesz korzystał z połączenia kolejowego".

Ciekawe, czy ktoś z naszych włodarzy dowiedział się, ile pasażerów korzysta z PKP na trasie Ln-Lca.

Są ważniejsze cele w mieście.

Lupus - Sro Paź 29, 2008 17:27

Jeśli tych pociągów będzie troche i w pasujących mi godzinach to tylko z PKP będę korzystał,kosztem 20 minut spacerku niż przystanku pod domem...
surgeon - Sro Paź 29, 2008 17:43

Ja bym bardzo chętnie korzystał z połączeń kolejowych Lubin-Wrocław-Lubin, Szczególnie w weekendy. Ale godziny przyjazdów/odjazdów są zupełnie niepasujące.
NEVIL - Czw Paź 30, 2008 20:47

Nie tylko z Lubina do Legnicy pociąg jedzie w żółwim tempie. Niektórzy mówią, że widzieli jak biegnące wzdłuż pociągu zające potrafiły go prześcignąć :usmiech: . Okazuje się, że mieszkańcy Jelcza Laskowic, też nie mają powodu do radości. Jadąc do Wrocławia przy podobnej ilości km ( i takiej samej cenie za bilet) muszą , podobnie jak my, poświęcić na to około 50 min .





Absurdów w naszym PKP nie brakuje. Proszę spojrzeć na poniższe wycinki z rozkładu jazdy. Pociąg osobowy z Rudnej Miasto do Wrocławia Głównego przemierza tę trasę w takim samym czasie jak pospieszny, tyle, że ten drugi jest o 3 zł droższy !




surgeon - Czw Paź 30, 2008 20:58

Akurat trwa(ł) remont nadodrzanki, zatem w nowym rozkładzie przejazd Wrocław Główny - Rudna Miasto osobowym pociągiem to będzie około 1:33h.
NEVIL - Czw Paź 30, 2008 21:05

O tym remoncie , to ja słyszałem. Skoro jednak w rozkładzie jazdy zapisano dłuższy czas przejazdu pociągu pospiesznego, to dlaczego ceny biletu nie zrównano z pociagiem osobowym ?
Vymmiatacz - Wto Lis 04, 2008 22:12

Ktoś tam powyżej wspomniał, że PKS Zielona Góra jest zbliżony cenowo do pociągu. Czyli ile dokładnie kosztuje zwykły bilet Lubin-Wrocław tym pekaesem? Co prawda, niespecjalnie mi on pasuje, ale dobrze byłoby wiedzieć...

Busiarze zaczynają mnie wkurzać. Mają w dupie pasażerów, czasem "zapominają" wydać bilet, gadają jawnym tekstem przez komórkę pół trasy, jak oszukać tachograf, pod koniec trasy palą fajki nawet jak ludzie jeszcze są... Dno :/

Dale Cooper - Sro Lis 05, 2008 00:21

5,20 albo 5,40 kosztuje bilet autobusem zielonogórskim na trasie Lubin - Wrocław.
Urtanator - Sro Lis 05, 2008 07:34

Vymmiatacz napisał/a:
Ktoś tam powyżej wspomniał, że PKS Zielona Góra jest zbliżony cenowo do pociągu. Czyli ile dokładnie kosztuje zwykły bilet Lubin-Wrocław tym pekaesem? Co prawda, niespecjalnie mi on pasuje, ale dobrze byłoby wiedzieć...

Busiarze zaczynają mnie wkurzać. Mają w dupie pasażerów, czasem "zapominają" wydać bilet, gadają jawnym tekstem przez komórkę pół trasy, jak oszukać tachograf, pod koniec trasy palą fajki nawet jak ludzie jeszcze są... Dno :/


Zrób film komórką jak gada przez telefon prowadząc busa, zadzwoń na 112 i zrób prezentację.

Dale Cooper - Sro Lis 05, 2008 09:32

Jestem za. Chociaż wątpię że to coś zmieni.
polar21 - Sro Lis 05, 2008 09:54

Vymmiatacz napisał/a:

Busiarze zaczynają mnie wkurzać. Mają w dupie pasażerów, czasem "zapominają" wydać bilet, gadają jawnym tekstem przez komórkę pół trasy, jak oszukać tachograf, pod koniec trasy palą fajki nawet jak ludzie jeszcze są... Dno :/


bo nikt normalny nie wybiera srodka komunikacji charakterystycznej dla krajow III swiata

surgeon - Czw Lis 06, 2008 16:51

NEVIL napisał/a:
Skoro jednak w rozkładzie jazdy zapisano dłuższy czas przejazdu pociągu pospiesznego, to dlaczego ceny biletu nie zrównano z pociagiem osobowym ?


A dlaczego w ogóle pociąg pospieszny jest droższy od osobowego? Zużywa więcej energii? Obsługa jest droższa? Są kraje, gdzie ta anomalia nie występuje. Ale robi się mały OT. :)

Lupus - Pią Lis 07, 2008 08:30

Dlatego ja do Wrocławia wole jechać naszym pociagiem a nie busem,ani autobusem chyba że to są godziny wieczorne,kiedy nie ma pociagu do wro.
NEVIL - Pią Lis 07, 2008 10:44

Dzisiejsza GW potwierdza to, co napisał surgeon.

=============================================

Te pociągi są w kolejarskich planach na grudzień

Dzięki Deutsche Bahn poznaliśmy planowane godziny odjazdu nowych pociągów.
Oto one (w nawiasach godzina dotarcia do stacji końcowej):

Legnica - Złotoryja - Jerzmanice-Zdrój: 9.56 (10.55), 14.04 (15.03) 17.51 (18.50);

Jerzmanice-Zdrój-Złotoryja - Legnica: 7.51 (8.50), 13.03 (14.02), 19.05 (20.05);

Kłodzko - Wałbrzych: 5.41 (7.05), 9.41 (11.05), 13.41 (15.05), 17.41 (19.05);

Wałbrzych - Kłodzko: 7.53 (9.19), 11.53 (13.19), 15.53 (17.19), 19.53 (21.19);

Lubin - Rudna Gwizdanów: 3.55 (4.27), 5.14 (5.47), 6.08 (6.46), 8.29 (9.08), 13.13 (13.47), 15.48 (16.21), 16.45 (17.17);

Rudna Gwizdanów - Lubin: 6.5 (6.37), 8.27 (8.59), 10.04 (10.37), 14.19 (14.51),
15.03 (15.40), 17.27 (17.59), 22.40 (23.14).

źródło: http://wroclaw.naszemiast...nia/919713.html

Lupus - Sob Lis 08, 2008 11:31

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Bardzo fajny filmik.

NEVIL - Sob Lis 08, 2008 12:25

Lupus, podobał mi się ten filmik. Podążając Twym tropem, warto jeszcze zobaczyć ten:

http://pl.youtube.com/wat...feature=related

Lupus - Sob Lis 08, 2008 15:22

Ciekawi mnie co z tą modernizacją Lubin-Legnica mam nadzieję że dojdzie do skutku,fajnie że przywracają połączenia z Rudną Gwizdanów,jeszcze tylko Głogów by się przydał i może w przyszłości z Zieloną Górą,no i oczywiście pospieszny wakacyjny Kołobrzeg ale to po remoncie torowiska.
cezix - Sob Lis 08, 2008 17:35

Lupus napisał/a:
.....,jeszcze tylko Głogów by się przydał i może w przyszłości z Zieloną Górą,no i oczywiście pospieszny wakacyjny Kołobrzeg ale to po remoncie torowiska.


Ten artykuł z Wrocławskiej jest nie do końca rzetelny. Podaje czasy przejazdu pomiędzy Lubinem a Rudną Gwizdanów. Te pociągi jednak nie kończą trasy w Rudnej, lecz w większości w Lesznie, a jeden w Głogowie. Tak więc będzie można także i przyjechać z Leszna oraz Głogowa, a nawet co ciekawe ze Szczecina. Będzie za to mniej pociągów do Wrocławia.

Szerzej pisano o tym:
http://komunikacja.lubin....c.php?f=5&t=249

surgeon - Sob Lis 08, 2008 18:28

error :)
cezix - Sob Lis 08, 2008 21:55

surgeon napisał/a:
cezix napisał/a:
a nawet co ciekawe ze Szczecina. Będzie za to mniej pociągów do Wrocławia

Do Szczecina bezpośrednio nie. Tylko ze Szczecina. :)


To właśnie napisałem :)

ZE Szczecina :)

surgeon - Nie Lis 09, 2008 21:42

cezix napisał/a:
To właśnie napisałem :)

ZE Szczecina :)

A to przepraszam. Zmęczony byłem/jestem. ;)

Lupus - Pon Lis 10, 2008 15:43

Ja odnośnie remontu magistrali nadodrzańskiej.Wie ktoś jak idą pracę postępowe ? I dokąd będzie modernizacja,na odcinku Wrocław-Głogów czy dalej ? Ciekawi mnie to.
cezix - Pon Lis 10, 2008 23:51

Lupus napisał/a:
Ja odnośnie remontu magistrali nadodrzańskiej.Wie ktoś jak idą pracę postępowe ? I dokąd będzie modernizacja,na odcinku Wrocław-Głogów czy dalej ? Ciekawi mnie to.


Gwoli ścisłości to nie remont a naprawa główna niektórych torowisk na odcinku Wrocław - Rudna Gwizdanów. O ile dobrze pamiętam to naprawione ma być coś trochę ponad 80km toru czyli około 60% całości (linia jest dwutorowa :) )

Prace w większości są wykonane, z większych odcinków została estakada we Wrocku na odcinku mniej więcej od Powstańców Śląskich do Dworca Głównego i tor 1 na odcinku od Wołowa do Małowic. Najgorsze jest to, że na razie nie widać efektów tych prac, a pociągi od nowego rozkładu przyspieszą tylko na odcinku Ścinawa - Głogów.

Jak wróble ćwierkają Nadodrzanka będąca w korytarzu międzynarodowych tras jako CE59 ma być modernizowana w latach 2014 - 2020 i jako szlakową dla osobówek na 160km/h a dla towarowych 120km/h.

sokolasty - Wto Lis 11, 2008 11:46

Cytat:
Legnica - Złotoryja - Jerzmanice-Zdrój: 9.56 (10.55),


29km (samochodem, za viamichelin.com) w 59 minut? W XXI wieku? Łomatko. Po co wydawać tyle pieniędzy? Nie taniej jest dofinansować transport autobusowy, który nie wymaga specjalnej infrastruktury?

Choć to i tak lepiej, niż 22 km w 53 minuty.

Lupus - Wto Lis 11, 2008 12:10

W każdym normalnym kraju,szanującym się kolej stawia się na pierwszym miejscu i dobrze że w Polsce się do tego wraca to raz a dwa infrastruktura drogowa wcale nie jest lepsza od kolejowej a droga z Legnicy do Złotoryi jest wytłuczona jak pole kartofli więc,dobrze że coś się zmieni.
polar21 - Wto Lis 11, 2008 22:23

Lupus napisał/a:
W każdym normalnym kraju,szanującym się kolej stawia się na pierwszym miejscu...


no dokladnie..ale raczej nie w Polsce i nie w kontrurbacji LGOMu. Nie wiem czy ktos juz przytaczal tego bloga:

http://skm-lgom.blogspot.com/

koncepcja ciekawa i fajnie sie to czyta, ale propozycja na dzis dzien raczej nierealna :(

sokolasty - Sro Lis 12, 2008 12:42

Cytat:
W każdym normalnym kraju,szanującym się kolej stawia się na pierwszym miejscu...


Jakieś konkrety czy tylko frazes?

sokolasty - Sro Lis 12, 2008 13:03

Żeby nie było: pociągiem jedzie się wygodniej niż autobusem, ale autobus ma na krótkim dystansie kilka zalet:

1. ma więcej przystanków, wobec czego na przystanek jest bliżej
2. łatwość wydłużenia trasy
3. nie musi dzielić się infrastrukturą z innym autobusem



Na średnim dystansie pociąg jest lepszy niż autobus, tu nie polemizuję - ale ile osób będzie jeździć na krótkiej trasie Ln Górniczy - Lca Główna? Nawet i Głogów - Legnica?

Jak ktoś ma blisko na PKP i cel podróży tez jest blisko PKP, to i owszem, ale jechać autobus miejskim z Ustronia IV na PKP, potem w pociąg do L-cy, potem w autobus miejski i na Iwaszkiewicza do szpitala? Co będzie więcej kosztować i dłużej trwać?

Wiem, przykład tendencyjny, czekam na kontrprzykład.

Lupus - Sro Lis 12, 2008 15:14

Po pierwsze to nie ma takiej stacji Legnica Główna,jest po prostu Legnica a jeśli chodzi o to że przystanki są na wielu ulicach a stacje kolejowe przeważnie pojedynczo w mieście,to cena,cena ma zachęcić podróżujących do tego by zrezygnować z przetłoczonych busów i autobusów z zaduchu i braku klimatyzacji do pociągów,które są wygodniejsze i tańsze,bo ja powtarzam po raz kolejny,wole jechać do Legnicy czy do Wrocławia pociągiem niż busem i autobusem,a ceny,pociąg do Legnicy 1,80zl a bus 4 zl,cena mówi sama za siebie a spacer na stację kolejową tylko wyjdzie mi na zdrowie niż pójście na przystanek pod domem czy blokiem.Do tego dochodzi sama wygoda jazdy,jest zdecydowanie przyjemniejsza i bezpieczniejsza ! Pociąg w korkach nie stoi tylko jedzie,w godzinach szczytu autobus i bus do Wrocławia przez Wrocław przedziera się nawet do 30,40 minut.W tym czasie pociąg pokonuje kilkadziesiąt kilometrów.Jak dla mnie więcej,zdecydowanie więcej argumentów przemawia za pociągami,tylko oczywiście chciałbym by wreszcie został wyremontowany odcinek Lubin-Legnica bo o odcinku Legnica-Rudna Gwizdanów nawet nie marze.

P.S. Sokolasty spójrz jak infrastruktura kolejowa wygląda w Niemczech i Francji i ile osób podróżuje koleją w tych krajach,wystarczający argument,tyle tylko że u nas lepiej przeciążyć tira i by zostawił koleiny rzędu kilkudziesięciu cm w asfalcie niż towar zapakować w pociąg i dowieźć go do celu a później nasze drogi wyglądają jak wyglądają,tak stety nie jest w Niemczech,Francji czy Anglii.

sokolasty - Sro Lis 12, 2008 16:18

Cytat:
Po pierwsze to nie ma takiej stacji Legnica Główna,jest po prostu Legnica


Masz mnie.


Cytat:
spacer na stację kolejową tylko wyjdzie mi na zdrowie


Tobie wyjdzie na zdrowie, innym nie. Poza tym nie każdy lubi spacerować, niektórzy nie mają chęci poświęcać czasu na spacerowanie, szczególnie w drodze do pracy.


Cytat:
Pociąg w korkach nie stoi tylko jedzie,w godzinach szczytu autobus i bus do Wrocławia przez Wrocław przedziera się nawet do 30,40 minut.


Fakt, pociąg w korkach nie stoi. Za to jedzie ponad dwie godziny Ln - Ww.


Cytat:
Sokolasty spójrz jak infrastruktura kolejowa wygląda w Niemczech i Francji i ile osób podróżuje koleją w tych krajach


Lupus spójrz jak infrastruktura drogowa wygląda w Niemczech i Francji i ile osób podróżuje samochodami w tych krajach
Tam dojazd 80km do pracy to nic strasznego, a w Polsce?


Cytat:
tyle tylko że u nas lepiej przeciążyć tira i by zostawił koleiny rzędu kilkudziesięciu cm w asfalcie niż towar zapakować w pociąg i dowieźć go do celu a później nasze drogi wyglądają jak wyglądają,tak stety nie jest w Niemczech,Francji czy Anglii.


Bez sofistyki mi tutaj, proszę. Trzymajmy się wątku.

Lupus - Sro Lis 12, 2008 17:12

No właśnie drogowa,kolejowa a u nas ani drogowej ani kolejowej,o gustach sie nie dyskutuje,lubisz pociąg,idziesz na stację,wsiadasz jedziesz.Nie zaszkodzi ci 2 godziny jazdy no chyba że się spieszysz ale spieszyć się można do piekła,opisuje swój przypadek,że trzeba chęci i dobrej woli a nie przywrócenia czegoś co kiedyś było i pozostawienie tego na pastwę losu,mówię tutaj o połączeniach kolejowych z Lubina i na dewastacyjnym stanie linii Lubin-Legnica.
Vymmiatacz - Sro Lis 12, 2008 23:30

sokolasty napisał/a:
Żeby nie było: pociągiem jedzie się wygodniej niż autobusem, ale autobus ma na krótkim dystansie kilka zalet:

1. ma więcej przystanków, wobec czego na przystanek jest bliżej
2. łatwość wydłużenia trasy
3. nie musi dzielić się infrastrukturą z innym autobusem

1 - no, ale częściej się zatrzymuje, a więc dłużej jedzie.
2 - raczej łatwość zmiany trasy
3 - za to dzieli się z tysiącem innych pojazdów.

Wniosek jest jeden: pociąg NIE MOŻE jechać ponad 2h do Wrocławia. W Niemczech taki dystans jest pokonywany w 39 minut (regional express) i 52 minuty (zwykły). Nawet biorąc pod uwagę, że tu jest Polska, to ja wiem... to powinno być 1h15m - wtedy bym jeździł. Wolę autobus, który jedzie 1h50m, ale dojedzie niemalże pod sam dom, a nie tylko na stację.

Dale Cooper - Czw Lis 13, 2008 19:41

Cytat:
Wolę autobus, który jedzie 1h50m, ale dojedzie niemalże pod sam dom, a nie tylko na stację.


Lenistwo najwyższego stopnia. Lubin to przeogromne miasto, z Ustronia na przylesie całe 45 - 50 minut pieszo.

sokolasty - Pią Lis 14, 2008 11:41

Dale Cooper napisał/a:
Cytat:
Wolę autobus, który jedzie 1h50m, ale dojedzie niemalże pod sam dom, a nie tylko na stację.


Lenistwo najwyższego stopnia. Lubin to przeogromne miasto, z Ustronia na przylesie całe 45 - 50 minut pieszo.


Kurna, ja już się prawie dałem złapać, że to na poważnie, a tu taka ironia wysublimowana.

Lupus - Pią Lis 14, 2008 16:49

Bardzo dobrze kolega napisał z tą "ironią" ;)
NEVIL - Czw Lis 27, 2008 17:03

surgeon, do tego co napisałeś na tej stronie http://forum.lubin.pl/vie...r=asc&start=135 w sprawie nowych projektowanych połączeń, to już w tej chwili o niektórych z nich można teraz powiedzieć, że nie znajdą się w nowym rozkładzie jazdy. Chodzi mi o połączenie z Lesznem. Cała rzecz rozbija się o to, że tory z Głogowa do Leszna przebiegają na odcinku 42 km przez teren 3 województw - dolnośląskiego. lubuskiego i wielkopolskiego. Wszystko wyjaśnia ten artykuł :

======

Koniec połączeń na trasie Leszno - Głogów
27.11.2008.
pkp.jpgRegion. Problem ten ciągnie się od dobrych kilku lat. 14 grudnia wchodzi w życie najczarniejszy scenariusz. Z rozkładu jazdy znikają połączenia na trasie kolejowej Leszno - Głogów. Osobom podróżującym na tej rasie pozostają inne środki transportu.
Głównym problemem jest fakt, że trasa pociągu biegnie przez trzy województwa. - Do niedawna pociągi kursujące na tym odcinku były finansowane Ministerstwo Transportu jako pociąg osoby międzywojewódzki. Tak finansowanych składów w nowym rozkładzie już nie będzie. Na barki samorządów spada ciężar dofinansowania, każdy na swoim odcinku, tego typu połączeń. Z informacji, które posiadamy, samorządy województw lubuskiego i wielkopolskiego nie są zainteresowane finansowaniem tych pociągów – powiedział Andrzej Piech, z-ca dyrektora PKP Przewozy Regionalne we Wrocławiu.

Obecnie tylko województwo dolnośląskie planowało z nowym rozkładem jazdy uruchomić to połączenie. Jednak środków prawdopodobnie nie wystarczy na sfinansowanie przedsięwzięcia w całości. - Ten temat do końca nie jest wyjaśniony, bo może uda się te połączenia uratować. W obecnej chwili połączeń Głogów – Leszno w nowym rozkładzie nie ma – dodaje dyrektor. (lw)

źródło: http://elka.fm//content/view/31215/80/

==================

A pamiętam , jak 25 lat temu jeździło na tej trasie po co najmniej 6 pociągów dziennie w obie strony.

Lupus - Czw Lis 27, 2008 20:57

Ja mam nadzieję że będą połączenia z Głogowem,bądź co bądź kiedyś to była tradycja,niedawno byłem w Rudnej Gwizdanowie i widziałem pełno maszyn,nowych podkładów i szyn które leżały na wagonach i były przygotowane pod remont trasy,zastanawia mnie tylko czy modernizacja będzie obejmowała odcinek Rudna-Głogów,bo jeśli tak to wystarczyło by wyremontować odcinek do Rudnej Miasto z Lubina i pociągi dojeżdżały by do Głogowa szybciej,choć mam nadzieję że dojdzie najpierw do renowacji trasy Lubin-Legnica coś temat ucichł ? A ja mam jeszcze pytanie,dla tych co się orientują,przejeżdżam pociągiem przez Rzeszotary i zauważyłem tam że jeden z torów jest w ogóle nie używany choć jest "tak jakby" gotowy by mógł przejechać nim pociąg,zastanawia mnie czy w Rzeszotarach jest mijanka i czy ten drugi tor jest czynny bo sygnalizacja świetlna tam nie jest czynna co chyba daje mi odpowiedź na moje pytanie.
surgeon - Czw Lis 27, 2008 22:01

Lupus napisał/a:
Ja mam nadzieję że będą połączenia z Głogowem,bądź co bądź kiedyś to była tradycja,niedawno byłem w Rudnej Gwizdanowie i widziałem pełno maszyn,nowych podkładów i szyn które leżały na wagonach i były przygotowane pod remont trasy,zastanawia mnie tylko czy modernizacja będzie obejmowała odcinek Rudna-Głogów

Remont dotyczył odcinka Rudna-Ścinawa.


Lupus napisał/a:
bo jeśli tak to wystarczyło by wyremontować odcinek do Rudnej Miasto z Lubina i pociągi dojeżdżały by do Głogowa szybciej,choć mam nadzieję że dojdzie najpierw do renowacji trasy Lubin-Legnica coś temat ucichł ?

Prędzej nam wszystkim kaktus wyrośnie tu i tam. Nawet jak się któryś pociąg w końcu wykolei to załatają tylko dany fragment.

Lupus napisał/a:
A ja mam jeszcze pytanie,dla tych co się orientują,przejeżdżam pociągiem przez Rzeszotary i zauważyłem tam że jeden z torów jest w ogóle nie używany choć jest "tak jakby" gotowy by mógł przejechać nim pociąg,zastanawia mnie czy w Rzeszotarach jest mijanka i czy ten drugi tor jest czynny bo sygnalizacja świetlna tam nie jest czynna co chyba daje mi odpowiedź na moje pytanie.

Kiedyś było czynne, teraz nastawnia zdewastowana i zabita dechami.

Lupus - Pon Gru 01, 2008 21:28

Kiedy nowy rozkład ?
surgeon - Wto Gru 02, 2008 16:42

14 grudnia.
NEVIL - Czw Gru 04, 2008 08:20

Do Głogowa jednak pociągiem dojedziemy. Tak przynajmniej obiecują.

http://miasta.gazeta.pl/w...u.html?skad=rss

Lupus - Pon Gru 08, 2008 20:19

http://www.lubin.pl/_port...%C4%85giem.html

Wszystko pięknie tylko jestem ciekaw w jakim stanie jest torowisko z Lubina do Rudnej i kiedy doczekamy się modernizacji Lubin-Legnica panie Piotrze Borysie,gdzie pańskie obietnice ?

NEVIL - Pon Gru 08, 2008 21:08

http://elka5.fm//content/view/32126/189/

Na stronie 10 tego tematu napisałem, dlaczego PKP nie będzie zainteresowane remontem torowiska między Lubinem, a Legnicą.

Lupus - Pon Gru 08, 2008 21:36

Ale tam nic nie ma o modernizacji linii,wręcz przeciwnie pozytywnie jest napisane.
NEVIL - Pon Gru 08, 2008 21:48

Lupus, a czytałeś to zdanie ?

cytat:

,,Nie wydaje mi się, żeby PKP zechciało łożyć środki finansowe w przystosowanie tego szlaku do większych prędkości, skoro leży on na terenach, na których być może powstanie kopalnia węgla brunatnego."

Lupus - Wto Gru 09, 2008 15:38

Ale to chyba tylko twoje domysły bo ja na przykład gdzieś dawno temu czytałem że modernizacja dojdzie do skutku w roku 2009,zresztą szukam meila do pana Borysa by zadać mu pytanie czy coś wie na ten temat.
NEVIL - Wto Gru 09, 2008 19:10

Tak, ale dawno temu, nie wspominano raczej o budowie kopalni węgla brunatnego w naszym rejonie. Temat wypłynął ze zdwojoną siłą na przełomie roku 2007 - 2008. Dopóki nasz Rząd jasno nie określi się co dalej zamierza zrobić w tej sprawie, dopóty będziemy tkwić w zawieszeniu. A więc raczej nie będzie modernizowana linia kolejowa z Lubina do Legnicy ( bo i po co, skoro miałaby tam kopalnia ryć) , jak i nie będzie modernizowana droga S-3. A do Borysa lepiej nie pisz, bo naobiecuje Ci to, czego sobie tylko życzysz... :usmiech:
NEVIL - Pią Gru 12, 2008 14:43

Jednak jednym pociągiem będzie można dojechać z Głogowa do Leszna. PKP gwarantuje to nam do 5 stycznia. A potem nie wiadomo. Odjazd z Głogowa 13:04.

========================================================


Mniej do Głogowa, więcej nad Bałtyk
12.12.2008.
Od niedzieli w życie wchodzi nowy rozkład jazdy PKP. Nie będzie w nim większych rewolucji. Znacznie „odchudzi” się połączenie z Głogowem – jeździć będzie tylko jedna para pociągów. Przybędą za to dwa nowe pociągi nad morze – do Kołobrzegu i Słupska.
Nowy rozkład jazdy nie pozbawi Leszna połączenia z Głogowem, jednak będzie ono bardzo wątłe. Pojedzie tylko jedna para pociągów – powiedział Radiu Elka Janusz Kowalczyk, naczelnik stacji Leszno. Tak będzie na pewno do 5 stycznia. Co potem, to zależy od samorządów województw, które muszą się dogadać w sprawie finansowania przejazdów.
Pozostałe pociągi lokalne pozostają bez zmian. Nie zmieni się też większość kursów dalekobieżnych. Przybędą dwa nowe pociągi – mówi Janusz Kowalczyk – do Kołobrzegu i do Słupska.

źródło : http://elka.fm//content/view/31497/80/

Lupus - Pią Gru 12, 2008 17:20

Pewnie my też byśmy dostali wakacyjny pociąg do Kołobrzegu i Bielska Białej ale jeśli pospieszny ma jechać 40km/h to faktycznie to się nie opłaca...
NEVIL - Nie Gru 14, 2008 17:38

http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/887391.html

Od września bilet na pociąg z Lubina do Wrocławia potaniał z 14 zł do 8 zł. A jak wygląda cena tego biletu od dzisiejszego dnia , w związku z wprowadzeniem nowego rozkładu jazdy ? Proszę spojrzeć.


surgeon - Nie Gru 14, 2008 17:56

Promocja "Połączenie w dobrej cenie" nadal obowiązuje.

http://www.pr.pkp.pl/img_...1214warunki.pdf

Problem polega na tym, że trzeba o tym przypominać konduktorom oraz kasjerkom w kasie, bo dziwnym trafem słabo o tym pamiętają...

NEVIL - Nie Gru 14, 2008 18:01

surgeon, no właśnie przed chwilą się o tym doczytałem w innym miejscu. Można jednak powiedzieć, że dane w ogólnopolskim rozkładzie jazdy co do ceny biletu na trasie Lubin - Wrocław są mylące. Potwierdzenie tego co napisałeś, można znaleźć tutaj : http://www.pr.pkp.pl/img_...0081214ceny.pdf
Lupus - Nie Gru 14, 2008 18:47

Cena biletu nie zmieniła się odkąd wprowadzono "połączenia w dobrej cenie" ulgowy do Wrocławia kosztuje ponad 5 zl a do Legnicy nie całe 2 zl.Tak patrzę na te połączenia i po co tyle pociągów z rana do Wrocławia ? A później co ? Jeden ? Nie byłem jeszcze na dworcu sprawdzić nowy rozkład,jutro się wybiorę...
surgeon - Nie Gru 14, 2008 19:31

Lupus napisał/a:
Nie byłem jeszcze na dworcu sprawdzić nowy rozkład,jutro się wybiorę...

A co? Internetowy ci nie działa?

Lupus - Nie Gru 14, 2008 19:48

Nie przekonuje mnie bo nie wyświetli mi na raz połączeń do Głogowa,Rudnej,Wrocławia,Legnicy...
Lupus - Pon Gru 15, 2008 13:05





Dla leniwych rozkład PKP Lubin Górniczy,zastanawia mnie ten pociag ze Szczecina,bo skoro jest z to czemu nie ma do ? Dzisiaj gdy byłem na Stacji,spotkałem starszego pana który rzekł do mnie "Co będziemy jeździć ? " Odpowiedziałem "Tak tylko wstyd jaki mamy dworzec" Odpowiedział że kiedyś to miejsce tętniło życiem,to było takie serce komunikacji lubińskiej a teraz wygląda jak postrach z filmów jak 100 letni opuszczony hangar.Panie Raczyński,Wojnarowski i inni panowie,leśne dziadki,wstyd mi że w tym mieście nie ma szefa,nie ma człowieka który jak chce to może.Pięknie powiedział prezydent Wrocławia o Lubinie "W tym mieście nie ma gospodarza" Najpierw Rynek który wygląda jak pustynia,później dworzec PKP,następnie hala sportowa a raczej jej brak,a teraz pan Posełek Wojnarowski i obwodnica" Co następne będzie ? Przeraża mnie to...

NEVIL - Pon Gru 15, 2008 14:32

Lupus, jestem Ci winien wdzięczność, że sfotografowałeś ten rozkład jazdy na naszej stacji PKP. Bez tego nie wiedziałbym, że o 15:40 przyjeżdża pociąg ze Szczecina. Zajrzałem do ogólnopolskiego rozkładu jazdy i faktycznie ten pociąg figuruje w rozkładzie. Tak się akurat składa, że tegoroczne Święta spędzam w Szczecinie i od paru dni główkuję, jak tam dojechać koleją i wrócić. Rzecz w tym , że rodzinę mam w prawobrzeżnej części Szczecina i jadę do Szczecina Dąbia. Do Szczecina Dąbia mam taki plan podróży : z Lubina busem do Głogowa, a stamtąd pociągiem ( osobowym, bez przesiadek) do Szczecina Dąbia o godz 11:58. Jest na miejscu o godz 17:58. Powrót planowałem w sobotę lub w niedzielę pociągiem z Dąbia o 12:19 i zamierzałem wysiąść w Ścinawie o 19:42. Powrót do Lubina busem. Jednak to co mi Ty napisałeś dzisiaj, zmienia moje plany co do powrotu. Do Szczecina Głównego jakoś dotrę ( ten pociąg z Dąbia nie wychodzi) i będę w Lubinie o 15:40. Zastanawiające jest tylko to, że nie ma tego pociągu na naszym rozkładzie jazdy w drugą stronę, czyli do Szczecina. Może surgeon jako dłużej tkwiący w temacie coś nam wyjaśni ? :usmiech:
Lupus - Pon Gru 15, 2008 15:12

O powrót to już martwić się nie musisz,a jak wiadomo ze Szczecina Głównego do Dąbia często coś jedzie,no właśnie tyle tylko że nie ma pociągu do Szczecina,sprawdzałem w rozkładzie Wrocławskim to o 11:27 masz z Rudnej Gwizdanowa pociąg bezpośredni do Szczecina Głównego :)
surgeon - Pon Gru 15, 2008 15:39

Pociąg do Szczecina jedzie sobie drugą stroną, czyli przez Wołów i Ścinawę

Po co jechać busem do Głogowa? Mamy już pociągi. Przesiąść można się już w Rudnej.

Zresztą wszystko masz w internetowym rozkładzie jazdy pociągów. Chyba każdy potrafi wpisać nazwę stacji w formularz? :)

NEVIL - Pon Gru 15, 2008 18:19

Lupus, Twoja propozycja wyjazdu z Rudnej Gwizdanów odpada. Mam pociąg z Lubina do Gwizdanowa o godz 8:29 i musiałbym w Rudnej Gwizdanów czekać na ten pociąg do Szczecina 2 godz i 20 minut do godz 11:28.
surgeon, Tobie też odpowiadam. Nie ma dobrego połączenia z Rudną, czy z Głogowem, aby w rozsądnym czasie bez długiego czekania przesiąść się na pociąg dalekobieżny do Szczecina.

Mieszkam na Jastrzębiej i z okna mego mieszkania poprzez prześwity budynków na Legnickiej mogę obserwować przejeżdżające pociągi z odległości około 600-700 m. Dzisiaj specjalnie patrzyłem, czy ten pociąg ze Szczecina ( o 15:40 w Lubinie ) będzie jechał.
O 15:47 jechał skład z kopalnianymi wagonami do stacji Lubin. Do godz 16:10 pociągu ze Szczecina zmierzającego w kierunku Legnicy nie zaobserwowałem. Później już przestałem patrzeć. Albo miał bardzo duże spóźnienie, albo się wykopyrtnął na tych koślawych torach między Rudną, a Lubinem i gdzieś tam leży w rowie... ;-)

surgeon - Pon Gru 15, 2008 19:17

NEVIL napisał/a:


surgeon, Tobie też odpowiadam. Nie ma dobrego połączenia z Rudną, czy z Głogowem, aby w rozsądnym czasie bez długiego czekania przesiąść się na pociąg dalekobieżny do Szczecina.
.
.
.
Dzisiaj specjalnie patrzyłem, czy ten pociąg ze Szczecina ( o 15:40 w Lubinie ) będzie jechał.
O 15:47 jechał skład z kopalnianymi wagonami do stacji Lubin. Do godz 16:10 pociągu ze Szczecina zmierzającego w kierunku Legnicy nie zaobserwowałem. Później już przestałem patrzeć. Albo miał bardzo duże spóźnienie, albo się wykopyrtnął na tych koślawych torach między Rudną, a Lubinem i gdzieś tam leży w rowie... ;-)

Pociąg ze Szczecina przyjeżdża o 15:40, ale odjeżdża o 15:49. To już chyba ciemno się robi?

Jeśli chodzi o pretensje w sprawach opóźnień pociągów oraz nieszczęśliwego rozkładu jazdy oraz dawno nieremontowanych torów, to myślę, że nie jestem odpowiednim ich adresatem.

Lupus - Wto Gru 16, 2008 06:46

Jeśli pociąg jest w rozkładzie to na pewno jechał,pewnie miał opóźnienie,Nevil a nie ma cie kto zawieźć do Gwizdanowa ? Przecież to 16,17km.
NEVIL - Wto Gru 16, 2008 08:09

Lupus, nie potrzeba żeby mnie ktoś wiózł do Gwizdanowa. Z Legnickiej mam busa do Głogowa i bez dłuższego oczekiwania w Głogowie łapię pociąg do Szczecina Dąbia. Ten pociąg , o którym Ty wspominałeś, kończy bieg w Szczecinie Głównym. Pozdrawiam.
Lupus - Wto Gru 16, 2008 13:08

Nie znam pociągu pospiesznego który kończy bieg na stacji Szczecin Dąbie,oczywiście że w Głównym,ja jakbym miał się tarabanić busami do Głogowa wolałbym znaleźć sobie transport i jechać ze Ścinawy czy z Rudnej no ale to zależy od wielu czynników,kto co woli i lubi.
NEVIL - Wto Gru 16, 2008 14:31

Lupus, rzecz w tym, że z Głogowa ( czy tym bardziej z Rudnej) nie ma bezpośredniego połączenia ze Szczecinem bez przesiadek, pociągiem pospiesznym. Jadę więc tym pociągiem z Głogowa o 11:58 ( osobowy, bez przesiadek) do Szczecina Dąbia. Żonę na początku podróży częstuję herbatką z termosu, do której uprzednio wsypię nieco luminalu. Małżonka odpływa w objęcia Morfeusza, a ja tymczasem sięgam do torby po browarek i do Szczecina mam święty spokój. Połowica zostanie obudzona o 17:58 i pewnie powie, że miło i szybko jej minęła podróż. Ja też będę tego samego zdania... ;-)
surgeon - Wto Gru 16, 2008 15:43

Naprawdę podziwiam cierpliwość i wytrwałość w podróżowaniu na taką odległość pociągiem osobowym. To, że relacja brzmi Szczecin-Wrocław-Szczecin, wcale nie oznacza, że dany pociąg służy do przejechania całą długość trasy. Dobrze radze podjechać jednak do Leszna, Rawicza albo Wrocławia, i złapać pociąg pospieszny.
NEVIL - Wto Gru 16, 2008 20:15

surgeon, Twoje argumenty nie przemawiają do mnie w żaden sposób. Pomijam już fakt, że do Rawicza helikopterem nie dolecę , a do Wrocławia nie będę się cofał, żeby wsiąść do pospiesznego na Szczecin. Podam Ci przykład. Wyjazd z Lubina autobusem pospiesznym do Leszna o godz 10:45. W Lesznie jest o godz 12:30 (!). Z Leszna jest pociąg pospieszny do Szczecina Dąbia - wyjazd 14:11, przyjazd 17:38. Czas podróży od wyjazdu z Lubina, do przybycia na miejsce - 6 godz i 53 minuty. Cena biletu na pociąg pospieszny - 45 zł. Bilet na autobus pospieszny chyba około 18 zł, co daje razem 63 zł.
Tymczasem ja zamierzam wyjechać busem z Lubina o 10:13 do Głogowa. Z Głogowa pociągiem osobowym do Szczecina Dąbia o godz 11:58 i jestem na miejscu o 17:58. Ogólny czas podróży 7 godz i 45 minut, czyli o 52 minuty dłużej jak w poprzednim przykładzie, natomiast cenowo jest znaczna różnica. Pociąg kosztuje 27 zł, a bus około 8zł, co daje razem 35 zł.

surgeon - Wto Gru 16, 2008 21:52

Życzę przyjemnej podróży. :)
Sakis - Pią Gru 19, 2008 22:03

Martwi mnie zmienszenie ilosci bezposrednich pociagow do Wroclawia.
Dale Cooper - Sob Gru 20, 2008 11:36

I z Wrocławia również... 2,5 godziny z przesiadką, 3,5 godziny z przesiadką. Skończyły się dobre czasy, nie trwały zbyt długo.
Lupus - Sob Gru 20, 2008 12:20

Jeśli ktoś chce jechać z Lubina do Wrocławia z przesiadką to myli się z celem,moim zdaniem,oczywiście piszę o pociągu.Co do godzin beznadziejne niestety no ale doszedł Głogów i musieli wycofać,co z modernizacją linii do Legnicy ja głęboko wierzę że pan Borys i inni obiecywacze dotrzymają słowa i proszę mi tu nie pisać że się nie opłaca bo za 20 lat będzie kopalnia,nie interesuje mnie to,liczy się teraz a stan linii jest tragiko komiczny.
NEVIL - Czw Gru 25, 2008 20:03

surgeon, we wtorek, zgodnie z moim planem, znalazłem się o godz 17:58 w Szczecinie Dąbiu. Pozdrawiam wszystkich z portalu lubin.pl i życzę beztroskich Świąt.
surgeon - Pią Gru 26, 2008 11:06

NEVIL napisał/a:
surgeon, we wtorek, zgodnie z moim planem, znalazłem się o godz 17:58 w Szczecinie Dąbiu. Pozdrawiam wszystkich z portalu lubin.pl i życzę beztroskich Świąt.

Fajnie ;)
Ale ja bm pojechał (skoro się uparłeś, że z Głogowa) osobówką o 13:04 do Leszna. Dalej z Leszna pospiesznym do Szczecina Dąbie o 14:11 i byłbym szybciej od Ciebie o 20 minut, i jeszcze podróżowałbym w ludzkich warunkach.
Zaoszczędziłeś parę groszy kosztem 1 godziny i 20 minut, więc faktycznie możesz być z siebie dumny. Mam nadzieję, że nie miałeś plastikowych foteli? :)

DLU - Sob Sty 10, 2009 13:59
Temat postu: .
Może coś się ruszy wreszcie. Mają zrobić do 2010 odcinek Legnica-Wrocław. I niby Lubin-Legnica też w następnej kolejności ...
http://www.lubin.pl/_portal/2757/tvl.html

surgeon - Sob Sty 10, 2009 20:21
Temat postu: Re: .
DLU napisał/a:
I niby Lubin-Legnica też w następnej kolejności ...

Żenada... A w 2011 przełożą remont na 2020.

polar21 - Sob Mar 07, 2009 14:38

heh...wkoncu ktos w PKP doszedl do wniosku zeby na ta trase puszczac szynobus (choc nawet jedna jednostka elektrycznego szynobusu np. EN-81 by wystarczyla)


surgeon - Sob Mar 07, 2009 20:47

polar21 napisał/a:
heh...wkoncu ktos w PKP doszedl do wniosku zeby na ta trase puszczac szynobus (choc nawet jedna jednostka elektrycznego szynobusu np. EN-81 by wystarczyla

Do Leszna? Nie.

Lupus - Nie Mar 08, 2009 09:36

Pięknie to wygląda ale na tle tego bunkra wcale tak nie jest cudownie,co z tego że będą puszczać nowe szynobusy co z tego że ludzie będą chcieli jeździć jak pociąg jedzie do Legnicy 30 na godzine a dworzec wygląda jakby wczoraj skończyła się II wojna światowa,gdzie te obiecanki o modernizacji trasy i jakiegoś dworca z prawdziwego zdarzenia ?
polar21 - Nie Mar 08, 2009 17:16

surgeon napisał/a:
Do Leszna? Nie.


tak - nawet jak frekwencja miedzyGlogowem a Lesznem bedzie 4x wieksza niz miedzy Legnica a Lubinem

surgeon - Nie Mar 08, 2009 20:30

polar21 napisał/a:
surgeon napisał/a:
Do Leszna? Nie.


tak - nawet jak frekwencja miedzyGlogowem a Lesznem bedzie 4x wieksza niz miedzy Legnica a Lubinem

Ale najpierw musisz tam położyć trakcję elektryczną.

polar21 - Pon Mar 09, 2009 16:02

surgeon napisał/a:
polar21 napisał/a:
surgeon napisał/a:
Do Leszna? Nie.


tak - nawet jak frekwencja miedzyGlogowem a Lesznem bedzie 4x wieksza niz miedzy Legnica a Lubinem

Ale najpierw musisz tam położyć trakcję elektryczną.


hm...straszne

no wiec najoptymalniej byloby: lina Legnica-Glogow: EN81,Legnica-Leszno: SA135 (te akurat UM kupil)

biedronella - Pon Mar 09, 2009 21:37

ja tu pragne jeszcze dodac, ze pomimo utrudnien w komunikacji, rowniez wyglad stanowi spory problem. dlaczego? restauracja Maharaja (bardzo fajna w srodku, swietne miejsce na wesela czy inne imprezy) ogromnie traci przez obdarty dworzec za plecami. jak tu organizowac np. wesele w lecie, skoro goscie po wyjsciu na zewnatrz beda mieli widoki wstretnego budyku i pijanych milosnikow dworca?
Dale Cooper - Wto Mar 10, 2009 09:14

To faktycznie ma ogromy związek z PKP w Lubinie...

Tragedia po prostu...

biedronella - Wto Mar 10, 2009 19:57

sarkazm bardzo prosze zachowac dla siebie:) pozdrawiam
surgeon - Wto Mar 10, 2009 21:57

Tak przy okazji to od 16 marca tracimy jeden pociąg do Wrocławia i jeden pociąg do Rudnej Gwizdanów.

http://www.pr.pkp.pl/w-re...u,s,0,4260.html

Lupus - Czw Mar 12, 2009 23:07

Można było się tego spodziewać,tym o 14:57 nie raz jeździłem i co tu dużo mówić pustki,powietrze pociąg woził,no cóż dobrze że cokolwiek mamy ale szczerze nie wygląda to za dobrze...
polar21 - Pią Mar 13, 2009 11:39

no coz mentalnosci ludzi nie zmienisz...ja jak jade do Wroclawia wybieram pociag (aczkolwiek ten okolo 6.30)

Z INNEJ BECZKI...PMT zapowiada ze kupi lokomotywy elektryczne a tymczasem do Lubina zawitaja spalinowe Ludmily



zdjecie ze strony:
http://www.gagarinek.cal.pl/

Lupus - Sob Kwi 18, 2009 21:01

Polskie Linie Kolejowe podjely uchwale ze z dniem 10.12.2009r. rozpocznie sie remont linii kolejowej z Lubina do Legnicy i Rudnej (Glogowa). Lecz na poczatku maja to byc tylko drobne roboty na stacjach a gruntowny remont torowiska ma sie zaczac w lipcu 2010 roku. Lubin ma znowu stracic polaczenia kolejowe na rok czasu ale za to od grudnia 2010 roku bedziemy jechali pociagiem do Legnicy 20 min., Wroclawia 60 min., Rudnej 15 min., Glogowa 30 min. Jesli PLK dotrzyma obietnicy to pociagi do Lubina beda jezdzic jeszcze przez 8 miesiecy ale mam nadzieje ze podrozni wytrzymaja ten okres, lecz potem bedziemy mogli jezdzic szybko i komfortowo jak to napisalo PKP na naszym dworcu. Nasza Lubinska koleja jest zainteresowana spolka "PKP Inter City" która chce wprowadzic do naszego rozkladu pociagi pospieszne ktore kursowaly przed laty do Warszawy, Szczecina, Krakowa, Przemysla i sezonowe kursy do Kolobrzegu, Swinoujscia i Bielska Bialej ale to pod warunkiem ze zostanie wyremontowane torowisko. Miejmy nadzieje ze Polskie Linie Kolejowe dotrzymaja obietnicy i zostanie przywrocony do pozadku nasz dworzec na ktorym zawisnie znowu rozklad jazdy z polaczeniami w dalekie strony kraju.

Ciekawe ile w tym prawdy.Oby,Oby.

tomi - Pon Kwi 20, 2009 10:10

ostatnio, oglądnąłem sobie ten szynobus, b. ładny, szkoda tylko, że aż jeden pasażer w nim jechał. :(
polar21 - Pon Kwi 20, 2009 14:16

tomi napisał/a:
ostatnio, oglądnąłem sobie ten szynobus, b. ładny, szkoda tylko, że aż jeden pasażer w nim jechał. :(


w ta sobote w relacji Legnica - Lubin (wyjazd 12.22) jechalo 5 osob (w tym ja), ale na stacji w Lubinie wsiadlo z 10 co oczywiscie nie stanowi pojemosci nawet jednego busa :(

@Lupus
skad ta informacja pochodzi?

surgeon - Pon Kwi 20, 2009 14:29

polar21 napisał/a:
skad ta informacja pochodzi?

Mało to już było podobnych informacji? Może dożyjemy kiedyś faktycznych prac.

MarDro - Wto Kwi 21, 2009 00:35

polar21 napisał/a:
w ta sobote w relacji Legnica - Lubin (wyjazd 12.22) jechalo 5 osob (w tym ja), ale na stacji w Lubinie wsiadlo z 10 co oczywiscie nie stanowi pojemosci nawet jednego busa :(


Obecnie PKP choćby na takiej trasie do Wrocławia nie konkuruje z autobusami ani pod względem ceny ani czasu przejazdu, więc co się dziwić.

Gdyby rzeczywiście doszło do tego kiedyż że do Wro jechał by godzinę, to osobiście zapomniał bym co to autobus (wtedy różnica cen już nie grałaby dla mnie roli - bo takim szynobusem jednak wygodniej i przyjemniej).

lieutenant - Wto Kwi 21, 2009 02:01

Do Wrocławia 5,04 zł studencki/uczniowski i 8zł normalny - takie ceny obowiązują, kiedy kupując bilet wypowie się magiczną formułkę: "połączenie w dobrej cenie" (bez komentarza pozostawię fakt, że bez wypowiedzenia tej formułki otrzyma się bardzo drogą wersję biletu).
Te promocyjne ceny są niższe nawet od PKS-u Zielona Góra, który ostatnio podniósł stawki. Co do czasu przejazdu - odkąd zaczęły się remonty drogi do Wrocławia, pociąg jadący ponad dwie godziny jest już tylko trochę wolniejszy od autobusu i busa...

MarDro - Wto Kwi 21, 2009 03:34

lieutenant napisał/a:
Co do czasu przejazdu - odkąd zaczęły się remonty drogi do Wrocławia, pociąg jadący ponad dwie godziny jest już tylko trochę wolniejszy od autobusu i busa...


Ostatnio nie jeździłem, więc nie wiem jak jest teraz.
No ale w listopadzie czy grudniu jeżdżąc rano na siódmą - dwie godziny to chyba nigdy nie jechałem nawet wliczając ruch wahadłowy pod Środą Śląską.

Na ogół czas dojazdu Lubin - centrum Wrocławia wychodził około 1h 15m do 1h 30m.

Nie liczę tutaj dni kiedy była śnieżyca - to inna bajka.

lieutenant - Wto Kwi 21, 2009 10:13

Może ostatnio tak "trafiałem" ale pamiętam, że zwykle jadąc w niedzielę rano PKSem do Lubina, przed obecnymi remontami jechałem ok. 20-25 minut szybciej. Nie piszę, że tak jest zawsze...
Jak tylko mogę, jeżdżę pociągiem - prawda, że godziny połączeń są takie a nie inne, ale jak tylko mi przypasuje, to wybieram kolej. Jutro np. wybieram na mecz: wsiadam po 14:30 do pociągu i nawet przy przesiadce w Legnicy, po 2h06min jestem w Lubinie. Płacąc 5 zł. Mi pasuje.

surgeon - Wto Kwi 21, 2009 14:43

Wkrótce rusza remont stacji Malczyce i Miękinia. To samo odcinek Malczyce - Środa Śląska. Trwa remont odcinka Legnica - Szczedrzykowice. Tak więc na torach będzie jeszcze gorzej, jeśli nie horror.

A więc mamy drogę i tory rozbabrane. We Wrocławiu pojazdy powyżej 3,5t mają objazd przez który traci się dodatkowe 15-20 minut.

Cenowo PKP PR w tej chwili jest nie do pobicia i PKSy zostały daleko w tyle. Busy już w ogóle się nie liczą.

Lupus - Sro Kwi 22, 2009 08:01

Info podobno z PLK,ktoś odezwał się do mnie na gadu ale nie naprowadził na tyle bym mógł napisać że to potwierdzona informacja ale wierzę że tak jak wyżej napisane będzie,powinno inwestować się w kolej.
NEVIL - Wto Maj 19, 2009 09:38

Jest szansa, że lubiński dworzec PKP nabierze blasku... :usmiech:

=========================================================

POLSKA Gazeta Wrocławska
Dworce nie będą straszyć, bo PKP szykują rewolucję


Inwestorzy ostrzą sobie zęby na nasze stacje. PKP chce je wynająć lub oddać zupełnie za darmo.
Jest szansa, że przestaniemy się wstydzić za wygląd dolnośląskich dworców kolejowych. Te w samym Wrocławiu Polskie Koleje Państwowe chcą wreszcie gruntownie wyremontować i zagospodarować.

Zmiany czekają też ponad 40 budynków stacyjnych w innych miejscowościach regionu. 23 z nich kolejarze gotowi są oddać lokalnym samorządom, a trzy - Szklarską Porębę Dolną, Zagórze Śląskie i Lubin Górniczy - sprzedać prywatnym inwestorom. Kolejnych 15 małych stacji - głównie na wsiach - zostanie wyburzonych, bo ich remont byłby kosztowny, a budynki i tak nikomu by się nie przydały.

Z decyzji PKP już cieszy się Ryszard Pacholik, wójt Kobierzyc. Jego gmina jest na liście tych, którym kolejarze są gotowi podarować stację. Pacholik zamieni ją na mieszkania. - Mamy kilka rodzin, które potrzebują swoich czterech kątów. Liczę na to, że szybko mógłby trafić do przebudowanego budynku dworca - wyjaśnia.
Największe emocje wzbudzają jednak stacje w samym Wrocławiu. W PKP dobrze wiedzą, że te są warte fortunę. Nie będą ich więc sprzedawać, ale poszukają firm, które razem z koleją zajmą się zagospodarowaniem budynków, a potem będą czerpać z tego zyski.


- Najatrakcyjniejszy jest tu zdecydowanie Dworzec Świebodzki - twierdzi Jerzy Kamiński, ekspert od rynku nieruchomości. - To teren, o który inwestorzy mogą się zabijać. Jest świetnie położony, a w przyszłości znów mają kursować stąd pociągi. Tuż obok gmachu będzie przecież można budować biura czy centra handlowe - wylicza. Zachwala również dworce Mikołajów i Nadodrze.

Kolej poszukuje też partnerów do inwestycji w swoim sztandarowym wrocławskim obiekcie - na Dworcu Głównym. Na początku przyszłego roku ma rozpocząć się jego remont.
- Środki na prace mamy już zapewnione - cieszy się Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP.
Kolejarze szukają jednak przedsiębiorstw, które pomogą w stworzeniu na dworcu galerii handlowej. - To świetne miejsce, choć nie można tam liczyć na dużą powierzchnię handlową, co jest - niestety - sporym minusem - mówi Wojciech Gepner, rzecznik prasowy Echo Investment, firmy do której należy m.in. wrocławski Pasaż Gruwnaldzki. - Na pewno jednak pochylimy się nad taką ewentualnością.

Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych "TOR" uważa, że im mniej PKP na dworcach kolejowych, tym lepiej. - Niestety, dworce w Polsce są w opłakanym stanie, a PKP nie potrafią się nimi odpowiednio zająć. W takim tempie, w jakim teraz remontowane są dworce, normalności doczekamy się dopiero za 100 lat - komentuje.


Te dolnośląskie dworce doczekają się wreszcie remontów:
Wrocław - Mikołajów, Wrocław - Pracze Odrzańskie, Wrocław - Kuźniki, Wrocław - Leśnica, Wałbrzych - Miasto, Wałbrzych - Główny, Legnica

Te dolnośląskie dworce i stacje PKP chce przekazać samorządom:
Kąty Wrocławskie, Oborniki, Wałbrzych-Szczawienko, Bystrzyca Kłodzka, Kudowa -Zdrój, Lądek-Zdrój, Głuszyca, Głuszyca Górna, Bartnica, Ludwikowice Kłodzkie, Nowa Ruda, Ścinawka Średnia, Gorzuchów Kłodzki, Żarów, Leśna, Szklarska Poręba Górna i Średnia, Jedlina Górna, Rudna Miasto, Bielany, Kobierzyce, Sobótka Miasto, Świętoszów.

Te dworce i stacje PKP chce sprzedać prywatnym firmom lub samorządom:
Szklarska Poręba Dolna, Zagórze Śląskie, Lubin Górniczy
Zobacz także:
OFERTA PKP S.A Oddział Dworce Kolejowe
KATALOG ZNISZCZONYCH DWORCÓW

Te dworce i stacje z Dolnego Śląska PKP chce wyburzyć:
Krosnowice Kłodzkie, Żelazno, Stary Wielisław, Zdrojowisko, Marcinowice Świdnickie, Grabina, Kowary Średnie, Górzyniec, Bukówek, Rynarcice, Żukowice, Stare Rochowice, Sadowice Wrocławskie, Ubocze, Jelenia Góra Celwiskoza.

źródło : http://wroclaw.naszemiast...ia/1001235.html

NEVIL - Pon Lip 06, 2009 22:27

Chciałbym się podzielić doświadczeniem jakiego stałem się udziałem, korzystając z usług naszego PKP. Otóż 31 maja wybrałem się w podróż na Górny Śląsk, do miejscowości Pszczyna, 25 km przed Bielsko- Białą. Mówię konduktorowi w pociągu, że proszę o wypisanie ,,biletu w dobrej cenie" ( czyli za 8 zł) na pociąg osobowy do Wrocławia i dalej na pociąg pospieszny z Wrocławia do Pszczyny. Wówczas zostałem przez pana konduktora grzecznie poinformowany, że nie jest w stanie spełnić mej prośby, gdyż trasę z Wrocławia do Pszczyny obsługuje inna spółka przewozów regionalnych, w związku z czym muszę sobie na dalszą trasę kupić bilet w kasie biletowej na dworcu we Wrocławiu. Dobrze, że do tego pociągu pospiesznego miałem pół godziny czasu i zdążyłem ten bilet kupić, bo i specjalnych kolejek przy kasach nie było. Zmierzam jednak do tego, że w PRL-u o takim przypadku nie mogło być mowy. Kupując bilet w kasie czy u konduktora w wagonie, dostałem go do dowolnej miejscowości w naszym kraju. Z tego co wiem, to od 1 stycznia 2010 na nasze szlaki wchodzi niemiecka kolej. Liczę na to, że konkurencja zrobi swoje i durnowate pekapowskie ustalenia przestaną istnieć.
surgeon - Wto Lip 07, 2009 09:57

Źle adresujesz swoje żale.

Na kogo głosowałeś ostatnio i przed 2005 rokiem?

NEVIL - Wto Lip 07, 2009 11:26

surgeon, , ja do nikogo nie adresuję, ani się nie żalę, bo gdybym chciał to zrobić, to nie na tym forum :-) . Chciałem jedynie poinformować i przestrzec ludzi z Lubina, co ich może spotkać gdy zechcą skorzystać z usług naszej PKP i wybrać się np do Lublina czy Rzeszowa, z przesiadką we Wrocławiu. Jeżeli we Wrocku do przesiadki mają 5 - 10 minut, to można być pewnym, że stojąc przy kasie na wrocławskim dworcu, na następny pociąg nie zdążą się załapać. Pozostaje jeszcze taka możliwość, aby wykupić bilet w pociągu na dworcu we Wrocławiu i zapłacić konduktorowi za tę przysługę 6 zł.
polar21 - Sro Lip 08, 2009 09:43

taki sam problem mial jeden starszy pan ktory kupil bilet na IC z Pomorza do Walbrzycha. Pech cchcial ze mu ten Ic uciekl i do Wrocka dojechal innym pociagiem IC a we Wrocku na ten do Walbrzycha przesiadl sie w pociag PKP PR. I mimo ze jego bilet na trase Wroclaw-Walbrzych koszotwal wiecej (bo w koncu na ekspres) niz na PR to i tak jak przyszedl konduktor starszy pan musialo kupic nowy bilet.


Oczywiscie w tym miejscu naleza sie podziekowania wszyskim rzadom po 89 roku za to ze z jednej strony nie potrafia rozwalic tego komunistycznego skansenu jakim jest PKP a z drugie ze tylko pozornie restrukutryzuja polskie koleje.

surgeon - Czw Lip 09, 2009 17:10

NEVIL: wspominasz z rozrzewnieniem "dobre" czasy PRL`u bo wtedy mogłeś w pociągu osobowym kupić bilet ważny także w pociągu pośpiesznym. Otóż pewnie niesamowitym zaskoczeniem będzie dla Ciebie fakt, że taki bilet można było kupić w pociągu osobowym jeszcze rok temu.
NEVIL - Czw Lip 09, 2009 20:14

surgeon, wierzę Ci, że tak było, lecz nie było mi dane o tym się przekonać... :usmiech:
NEVIL - Sro Sie 26, 2009 06:34

Idiotyzmów na PKP ciąg dalszy. Czy w tym kraju będzie wreszcie normalnie ?

========================================================


Osobowym drożej niż pospiesznym

2009-08-25, ostatnia aktualizacja 2009-08-25 20:11

Pan Marek z Opola kupił dla syna bilet na pociąg do Kołobrzegu. - Okazało się, że muszę zapłacić więcej za to, że część podróży będzie pociągiem osobowym, a nie pośpiesznym. Nie mogę tego pojąć - mówi




Dzień przed wyjazdem pan Marek pytał w informacji na dworcu, ile będzie kosztował bilet z Opola do Kołobrzegu. - Powiedziano mi, że 35 zł. Ale gdy go kupowałam nazajutrz, kazano zapłacić 45 zł - skarży się.

Na pytanie skąd ta różnica odpowiedziano mu, że dlatego, iż jego syn przesiądzie się w pewnym momencie z pociągu pośpiesznego do pociągu osobowego. - Zachodzę w głowę dlaczego przejazd bezpośredni pociągiem do Kołobrzegu jest tańszy, niż ta mniej wygodna wersja, czyli z przesiadką na pociąg osobowy - powiada pan Marek.

Maria Teodorowicz, pracownica kasy PKP Przewozy Regionalne, tłumaczy, że podróż z przesiadką jest droższa, gdyż pasażer musi ponieść dodatkową opłatę. - Od grudnia ubiegłego roku pociągi pośpieszne są pociągami spółki PKP InterCity, a osobowe nie. Każdy z przewoźników ma swoje opłaty i one się nie łączą pomiędzy poszczególnymi spółkami - mówi Teodorowicz. - Gdyby ten pan skorzystał z połączenia Opole-Kołobrzeg w całości obsługiwanego przez InterCity, czyli z Opola do Wrocławia pośpiesznym, a potem z Wrocławia do Kołobrzegu również pośpiesznym, cena by się nie zmieniła i nadal zapłaciłby 32,28 złotych - informuje kasjerka. - Wybrał połączenie składające się z przejazdu zarówno pociągiem pośpiesznym i osobowym, ale obsługiwanym przez inną spółkę, więc zapłacił drożej - dodaje.

Pan Marek zauważa jednak, że na biletach na oba pociągi, które otrzymał, widnieje nazwa tylko jednego przewoźnika, czyli PKP InterCity.

Teodorowicz na to, że bez względu na wydruk biletów pasażer płaci oddzielnie za każdy odcinek i to jest uwzględnione w cenie. Dodaje przy tym, że ona i jej koleżanki z pracy często tłumaczą podróżnym, że taniej będzie jechać w ramach usługi oferowanej przez jednego przewoźnika. - Ale ci mimo to nie zawsze to wybierają, bo na przykład umówili się ze znajomymi, że będą jechać takim, a nie innym pociągiem - zauważa Teodorowicz.

Dlatego warto przed wyjazdem sprawdzić, czy do miejsca, do którego się wybieramy, da się dojechać w ramach połączeń obsługiwanych przez tę samą spółkę.

źródło : http://wiadomosci.gazeta....m.html?skad=rss

surgeon - Sro Sie 26, 2009 09:39

Bardzo związane z Lubinem, Nevil.
NEVIL - Sro Sie 26, 2009 11:46

surgeon, czy uważasz że mieszkańcy Lubina nie podróżują pociągami ? Opis zdarzenia jakiego doświadczył mieszkaniec Opola, wzbogaci naszą wiedzę o tym zbiurokratyzowanym tworze, jakim jest PKP i ostrzeże nas, że ofiarami podobnych przypadków możemy się stać my sami.
surgeon - Czw Sie 27, 2009 07:42

"forum LUBIN pl :: Oficjalne Forum Miasta Lubin Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Polityka miasta".
NEVIL - Czw Sie 27, 2009 09:14

Zgadzam się z tym co piszesz, ale nasza kolej , to temat rzeka, a ja nie chciałem tworzyć nowego wątku... :usmiech:
weksi - Sro Wrz 09, 2009 23:20

rybolek napisał/a:
zawsze jakaś nutka nadziei, że znwou będziemy mogli podróżować pociągami...

pozdr.:)


Co do podróżowania pociągiem, moim zdaniem jest to raczej niemożliwe. Ogólnie rzecz biorąc PKP zamkneli, a na PKS-sie budują kolejną galerie! Jest to moim zdaniem przesada, najlepiej niech też zamkną PKS i będziemy czuć się jak na zadupiu gdzie nie dojerzdża NIC!. pozdrawiam

surgeon - Czw Wrz 10, 2009 16:59

Nie zgadzam się z tobą weksi. Podróżowanie pociągiem jest możliwe.
NEVIL - Wto Sty 12, 2010 23:04

Historii lubińskiego dworca PKP ciąg dalszy.

===========================================


LUBIN: PKP gotowe oddać nieczynny dworzec

Polska Gazeta Wrocławska red


Zrujnowany budynek dworca kolejowego w Lubinie straszy zabitymi blachą oknami i odrapanymi, zabazgranymi sprayem ścianami

Miasto chce przejąć budynek, ale na własność, nie w dzierżawę



Podróżni muszą nieźle wytężać wzrok, by wypatrzyć maleńką tabliczkę z bardzo skromnym rozkładem jazdy. Bo mimo tak ponurego widoku, jakim miasto wita, kilka pociągów pasażerskich jednak przez Lubin przejeżdża. Kilka lat temu władze miasta zapowiadały budowę wielkiego węzła przesiadkowego, ale nic z tego nie wyszło. Dlaczego?
- Bo PKP nie chciały sprzedać budynku - wyjaśnia Krzysztof Maj, rzecznik prezydenta Lubina.
Właściciel dworca, PKP Oddział Gospodarowania Nieruchomościami we Wrocławiu, kilka razy zmieniał plany wobec lubińskiego dworca.
- Budynek przewidziano pod dzierżawę, ale chętni, którzy początkowo byli zainteresowani, wycofali się - przypomina Bartłomiej Sarna, rzecznik wrocławskiego PKP Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami. - Teraz chcielibyśmy przekazać dworzec samorządom, ale najpierw musimy podzielić 6-hektarową działkę.
PKP nie myśli więc już o remoncie lubińskiej stacji - teraz liczy, że zrobi to samorząd, gdy wydzierżawi obiekt. Problem w tym, że miasto nie jest zainteresowane jedynie dzierżawą.

- Nie będziemy mogli inwestować w budynek, który do nas nie należy. Prawo na to nie pozwala - mówi Maj. - Chcemy przejąć dworzec na własność.
Urzędnicy z lubińskiego magistratu dzwonili do dyrekcji PKP. Do końca tygodnia kolejarze mają powiedzieć, jaką podejmą decyzję. Jeśli PKP postanowią przekazać dworzec miastu, to jakie Lubin ma wówczas wobec niego plany?
- Niezmienne od kilku lat, czyli węzeł przesiadkowy - mówi Krzysztof Maj. - Chcemy, by w jednym miejscu skupiona była komunikacja kolejowa, autobusowa miejska i międzymiastowa, samochodowa. PKS wybudowała mały dworzec dlatego, że są plany, by w przyszłości przenieść go właśnie tutaj.
Rzecznik przypomina jednak, że deklaracji ze strony PKP w tej sprawie było już kilka.

źródło : http://lubin.naszemiasto....orzec,id,t.html

polar21 - Sob Sty 16, 2010 15:52

surgeon napisał/a:
Nie zgadzam się z tobą weksi. Podróżowanie pociągiem jest możliwe.


zgadza sie. ja np. ostatnim raziem jechalem pociagiem do Lubina 30.12.2009. i musze powiedziec ze w pewien sposob poczulem sie nobilitowany (chociarz wolalbym nie w ten sposob) bo bylem jedynym pasazerem do Lubina w tej relacji (wyjazd z Wroclawia 16.32)

NEVIL napisał/a:
Historii lubińskiego dworca PKP ciąg dalszy.


ciekawe co sie stalo z tymi literkami na dach. jakis czas temu tylko 'B' brakowalo

NEVIL - Sob Sty 16, 2010 17:00

Jeżeli wreszcie miastu udało by się przejąć ten dworzec, to byłaby świetna sprawa. Obawiam się jednak, że gdyby po tegorocznych wyborach samorządowych układ sił politycznych w naszym mieście pozostał w podobnym zestawieniu i prezydentem pozostał Raczyński, to przez następne 10 lat będzie się toczyła wojna, czy budować węzeł przesiadkowy, czy nie budować. Walka o dziurę w Rynku toczy się już blisko 5 lat, tak więc w tym przypadku może to potrwać o wiele dłużej. Gdy jednak zostanie powzięta decyzja o budowie tego nowoczesnego węzła, to rzeczą niebagatelną i arcyważną stanie się modernizacja szlaku kolejowego z Legnicy do Rudnej. Bez tej inwestycji nadal będzie tak, jak napisał polar21, że był jedynym pasażerem w całym składzie pociągu. O środki na modernizację tego toru można się chyba zwrócić do UE. Poza tym może i dołożył by się KGHM, bo przecież tym szlakiem przewożą ogromne ilości rudy do hut w Legnicy i Głogowie. Chociaż tutaj można mieć pewne obawy, jak Kombinat na to spojrzy, gdyż im nie zależy na szybkości poruszania się po torze, tylko byle rudę dowieźć do huty. A czy pojadą z szybkością 30 km , czy 90 km/godz, to dla nich nieistotne. Byle dowieźć :-) . Tak więc tutaj interesy Kombinatu i zwykłych pasażerów są rozbieżne. A więc patrzmy dalej, co się będzie dziać w tym temacie. Czas pokaże...
A co do literek na dachu, to zapewne zerwał je wiatr. Patrząc na to zdjęcie, to wizytówka naszego miasta wygląda paskudnie. Ktoś kto się zdecydował na podróż pociągiem z Legnicy przez Lubin, Głogów i dalej, nie będzie miał dobrego wyobrażenia o naszym mieście.

Lupus - Pią Sty 22, 2010 19:29

Ja czegoś nie rozumiem,kiedyś przeczytałem wypowiedź Pana Borysa i mówił że modernizacja szlaku Lubin-Legnica to raptem 5 mln złotych,zwykłe mydlenie oczu,byle by dopchac się do władzy obietnicami,nie ma PKP,nie ma hali,nie ma rynku,nie ma obwodnicy,przez 10 lat w tym mieście oprócz chodniczków i ładnych szkół zmieniło się niewiele na lepsze,a na gorsze nie wspomnę...
surgeon - Sob Sty 23, 2010 11:48

Modernizacja to na pewno więcej niż 5 baniek. Może chodziło o remont?
MarDro - Nie Sty 24, 2010 19:24

Aby rzeczywiście zmodernizować tą linię kolejową, to trzeba by zbudować drugi tor - tak aby pociągi mogły się mijać w drodze. A to już koszty grubo ponad 5 mln.
NEVIL - Nie Sty 24, 2010 20:43

Koszt grubo ponad 5 mln, to już pochłonie modernizacja toru Lubin-Legnica, jak zauważył Surgeon. Ale to jest tylko w kierunku do Legnicy, natomiast modernizacja toru do Rudnej, to dodatkowe miliony. O drugim torze też myślałem wcześniej, ale nie pisałem o tym, bo znając obecne realia, jest to marzenie ściętej głowy :smutny:
surgeon - Nie Sty 24, 2010 21:45

Nevil - czytaj czasami co piszesz i co piszą do Ciebie. :)
tomi - Sro Sty 27, 2010 08:58

Dworzec straszy... i straszyć będzie ....

Lubin. Ruina w centrum Lubina, która kilka lat temu była dworcem kolejowym, nadal będzie straszyć mieszkańców. PKP, które jest właścicielem budynku, nie ma pieniędzy na jego remont. Nie chce też oddać go władzom miasta. W grę wchodzi jedynie dzierżawa, a na to nie chce zgodzić się urząd miejski. Sytuacja wydaje się więc patowa.


więcej na: elka5.fm

zaglebie46 - Sro Sty 27, 2010 09:34

A czemu w grę wchodzi tylko dzierżawa? Przeciez wiele dworców w kraju, a ostatnio na DŚ zostało oddane lokalnym samorządom.

Czy tak cieżko coś zrobić w temacie oprócz wysłania pisma do PKP raz na pół roku, dla świętego spokoju, a potem gadania, że PKP nie chce się zgodzić?A w Świdnicy czy innych miastach się zgodzili jakoś.
Na miejscu tych wszystkich pseudowłodarzy z Lubina co drugi dzień bym był w dyrekcji PKP we Wrocku, aż do skutku. Ale lepiej marnować czas na sądzenie się i szukanie kogo by i za co pozwać

surgeon - Pon Lut 01, 2010 12:20

Może OT, a może nie?

Cytat:
Centrala spółki PKP, odpowiedzialna za linie kolejowe przewoźnika,
dała swojemu wałbrzyskiemu oddziałowi zielone światło na wypożyczenie
drugiego pod względem długości tunelu kolejowego w Polsce.
[...]
Decyzja szefostwa linii kolejowych PKP
najbardziej ucieszyła, ale i zaskoczyła władze Jedliny-Zdroju, które od kilku lat bezskutecznie starają się przejąć tunel i przekształcić w
atrakcję turystyczną miejscowości.
[...]
- Chcemy między innymi odbudować zdemontowane przez kolej
torowisko i umożliwić turystom jazdę po tunelu drezynami - wyjaśnia
Leszek Orpel, burmistrz Jedliny-Zdroju.
[...]
- na pewno nie będziemy mogli przekazać go na
własność
Jedlinie. Wałbrzyski oddział PKP zamierza przesłać do burmistrza Jedliny-Zdroju oficjalne z propozycją wypożyczenia tunelu.
Źródło: http://naszesudety.pl/?p=...w&iArtykul=6998

NEVIL - Wto Lut 02, 2010 11:02

Na trasie Wrocław-Lubin pociągi przyspieszą dopiero za dwa lata


Podróż z Lubina do Wrocławia trwa ponad 2 godziny. Polskie Linie Kolejowe zwlekają z remontem trasy.



Informacje z kolejarskich forów internetowych, że w marcu ruszy wreszcie remont torów na trasie Legnica - Lubin - Rudna Gwizdanów, nie potwierdzają się. - To linia objazdowa dla modernizowanej E 30 z Wrocławia do Zgorzelca - mówi Paweł Strzemżalski, naczelnik do spraw eksploatacji Zakładu Linii Kolejowych PKP we Wrocławiu. - Z tego powodu nie możemy na nią wejść z remontami, póki E 30 nie będzie gotowa. A to jeszcze co najmniej dwa lata.

Frekwencja we wskrzeszonych cztery lata temu pociągach jest słaba, bo wloką się po wyeksploatowanych torach w żółwim tempie. Podróż z Lubina do Wrocławia, która mogłaby trwać niewiele ponad godzinę, trwa dwie z okładem. Przed Legnicą są odcinki, na których maszyniści muszą zwolnić do 10-30 km/h.
- Można wysiąść w biegu, nazrywać kwiatków i wsiąść z powrotem - potwierdza Michał Browarny z Lubina, dojeżdżający koleją na studia na Politechnice Wrocławskiej.

Kolejarze tłumaczą, że jeszcze do niedawna nie było zapotrzebowania na tę linię. Teraz odbywa się na niej zarówno ruch pasażerski, jak i towarowy. Ten drugi bardzo intensywny, zwłaszcza biorąc pod uwagę opłakany stan techniczny trasy. Spod Złotoryi jadą w kierunku Poznania i Leszna transporty z kamieniem budowlanym. KGHM wozi koncentrat do hut miedzi w Głogowie i Legnicy. Miłośnicy koleją mówią, że jeszcze dwa lata takiej wzmożonej eksploatacji bez remontów i trasa nie będzie nadawała się do użytku. Dlatego Paweł Strzemżalski zapewnia, że gdy tylko Zakład Linii Kolejowych zakończy roboty na E 30, zabierze się za ten fragment sieci.

Lubin i okoliczne samorządy zabiegały o to od dawna. Deklarowały pomoc finansową. Były gotowe przeznaczyć własne środki na remont. Na własny koszt opracowały dokumentację, ale nic to nie dało.

Tętniąca życiem linia kolejowa jest ważnym elementem w strategii Lubina. Prezydent Robert Raczyński stara się więc o przejęcie nieczynnego dworca PKP. Chce go zburzyć i w tym miejscu postawić nowoczesne centrum przesiadkowe, także dla pasażerów autobusów i busów. Mogłoby zacząć funkcjonować za około dwa lata.

Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe prowadzi obecnie na Dolnym Śląsku kilka dużych inwestycji. Kończy modernizację E 30 na odcinku od Wrocławia do Opola (stacja Brzeg), by pociągi mogły przyspieszyć do 160 km/h. Na trasie Wrocław - Legnica trwają prace przy stacji Mięknia oraz na torach między Środą Śląską a Malczycami (łącznie z modernizacją stacji Malczyce). Na ekipy remontowe czekają jeszcze stacje Wrocław-Leśnica i Szczedrzykowice.

Straciliśmy już nadzieję
Rozmowa z Tadeuszem Kielanem, naczelnikiem wydziału infrastruktury w Urzędzie Miejskim w Lubinie.

Był Pan inicjatorem przywrócenia ruchu pasażerskiego na trasie Legnica - Lubin. Czy pociągi funkcjonują tak jak Pan tego oczekiwał?
Nie. Rzeczywistość jest bardzo daleka od ideału.

Dlaczego?
Podstawowy problem to prędkość. Jeśli nie uda się jej zwiększyć przynajmniej do 60 kilometrów na godzinę, to ludzie nie będą chcieli jeździć pociągami. Nie oczekujemy od Polskich Linii Kolejowych cudów, ale minimalnych nakładów na remonty.

Może samorządy powinny wywrzeć nacisk na kolej?
W poprzednich latach robiliśmy bardzo dużo. I słyszeliśmy dużo obietnic. Rok temu straciliśmy już nadzieję.

źródło : http://wroclaw.naszemiast...=645#material_1

surgeon - Wto Lut 02, 2010 15:30

To są jakieś nieziemskie bzdury. Roboty na E30 nie odbywają się w miejscu gdzie tory z Lubina łączą się z E-30 w Legnicy! Jaki objazd? Chyba dla nadodrzanki jeśli już. A tam remont nie skończy się w tym stuleciu! Po prostu tradycyjnie Wrocław wspólnie z Legnicą olewają Lubin ciepłym moczem. Lubin nie ma posłów z jajami, którzy by zrobili z tym kolejowym burdelem porządek w naszej okolicy. PO rządzi w sejmie, województwie, powiecie, PKP i KGHMie. Mają władzę i kasiorę żeby wybudować tory we wszystkich kierunkach świata z Lubina. A głupiego remontu nie można się doczekać.
NEVIL - Wto Lut 16, 2010 08:23

Zagłębie Miedziowe: Trupek komunikacji

Kolej kuleje. PKS likwiduje kurs za kursem. Na komunikacyjnej degrengoladzie zarabiają tylko busiarze

Zdezelowane pociągi jeżdżą po wyeksploatowanych torach. Szybka kolej aglomeracyjna to marzenie .





Są plany przekształcenia Zagłębia Miedziowego w "czwórmiasto" i uruchomienia szybkiej kolei aglomeracyjnej, która siecią wygodnych połączeń spoi ze sobą Legnicę, Lubin, Polkowice i Głogów.

Co 30 minut między Polkowicami a Legnicą kursowałyby szynobusy, dowożąc młodzież do szkół, górników do kopalń, klientów do centrów handlowych, kin, teatrów. Aby zachęcić do korzystania ze zbiorowej komunikacji, w regionie miałaby obowiązywać jedna taryfa dla wszystkich przewoźników i wspólne bilety (na wzór porozumienia ZVON funkcjonującego na terenie Euroregionu Nysa).

Częścią projektu jest centrum przesiadkowe w Lubinie: stacja dla pociągów, pętla autobusowa, postój taksówek i sznur ścieżek rowerowych w różnych kierunkach. Prezydent Robert Raczyński planował zbudować to wszystko w miejscu nieczynnego dworca PKP. Kolej zachowuje się jednak jak pies ogrodnika - nie chce sprzedać miastu rudery. Godzi się wyłącznie na dzierżawę, co - w tej sytuacji - nie ma sensu. Jak tłumaczy Tadeusz Kielan, naczelnik wydziału infrastruktury, budynek dworca trzeba będzie najprawdopodobniej zburzyć, a budowę centrum przesiadkowego zacząć od fundamentów.

Plany miasta nie mają żadnego sensu, póki podróż pociągiem z Lubina do Legnicy trwa 50-56 minut. Są odcinki torów tak wyeksploatowane, że maszynista nie może jechać szybciej niż 20-30 kilometrów na godzinę. Od lat spółka PKP Polskie Linie Kolejowe odwleka gruntowny remont tej trasy. W tej chwili najbliższa możliwa data modernizacji to rok 2013.

- To linia objazdowa dla modernizowanej E 30 z Wrocławia do Zgorzelca - mówi Paweł Strzemżalski, naczelnik do spraw eksploatacji Zakładu Linii Kolejowych PKP we Wrocławiu. - Z tego powodu nie możemy na nią wejść z remontami, póki E 30 nie będzie gotowa. A to jeszcze co najmniej dwa lata.

Do 1995 roku - gdy działało Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Legnicy - region miał przynajmniej porządne, szybkie i wygodne połączenia autobusowe.

Po likwidacji WPK ten system uległ rozpadowi. Wprawdzie pomiędzy Legnicą a Głogowem jeździ ponad 20 prywatnych przewoźników, ale trudno się oprzeć wrażeniu chaosu i improwizacji. W Legnicy na przykład, busy nie mają jednego dworca, pasażerowie czekają pod gołym niebem, rozkłady jazdy są szczątkowe i nieaktualne.

źródło : http://lubin.naszemiasto....html#drukuj_dol

NEVIL - Pią Maj 14, 2010 10:29

Kolejowych idiotyzmów ciąg dalszy...

==============================================

Z dworców kolejowych znikną rozkłady jazdy Przewozów Regionalnych. Jak to możliwe? Okazuje się, że PR wypowiedziały PKP umowę na wynajem części wspólnych na stacjach kolejowych, czyli miejsc, gdzie wywieszane są informacje o przyjazdach i odjazdach pociągów.








Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA, mówi, że dotychczasowa umowa przestaje obowiązywać 1 sierpnia.

To oznacza, że w środku wakacji pasażerowie korzystający z komunikacji kolejowej Przewozów Regionalnych nie sprawdzą na dworcach, o której godzinie odjeżdża ich pociąg. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że PR chcą w ten sposób zaoszczędzić rocznie ponad 2,6 mln zł.

Piotr Olszewski, rzecznik PR, nie potrafi dzisiaj powiedzieć, w jaki sposób podróżni otrzymają potrzebne informacje.

- Będziemy z PKP negocjować umowę - przekonuje Olszewski.

Na razie jednak żadnych rozmów nie podjęto. Jeżeli nie dojdzie do ugody, to latem ten absurd stanie się faktem. Podróżny już przyzwyczaił się, że na wrocławskim dworcu tymczasowym nie ma okienek biletowych PR.

W ubiegłym tygodniu musiał przełknąć również to, że z Wrocławia i do Wrocławia nie wyjechało w trasy 16 pociągów InterRegio, bo PR nie zapłaciły za korzystanie z torów spółce PKP Polskie Linie Kolejowe ok. 200 mln zł. W całym kraju na bocznicach zatrzymano 46 tych pociągów.

źródło : http://lubin.naszemiasto....owych,id,t.html

NEVIL - Pią Cze 04, 2010 07:57

Pilna potrzeba remontu torowiska...

=============================================



Legnica: Na trasie do Lubina pociągami prawnie nikt nie jeździ
Wczoraj 18:18:30 , Aktualizacja dzisiaj 06:01:02

Środa, godzina 12.53. Z dworca w Legnicy odjeżdża pociąg do Głogowa przez Lubin Górniczy. Trzy wiekowe (ale wysprzątane) wagony EZT. W środku maszynista, kierownik pociągu, 2-osobowa drużyna konduktorska. Oraz 4 (słownie: czterech) pasażerów.

Roman Charkot: - Czasem sam jadę tym pociągiem

W pierwszym wagonie Roman Charkot z Raszówki. Jak sam mówi, stały klient PKP. - Frekwencja jest rzeczywiście bardzo niska - potwierdza nasze obserwacje. - Czasem wsiadają dwie lub trzy osoby, czasem jadę zupełnie sam.

Zbierane przez fanów kolei dane świadczą, że taka sytuacja utrzymuje się już prawie trzy lata, odkąd w grudniu 2007 roku, na wniosek samorządowców, reaktywowano nieczynną linię Legnica - Lubin. Rzadko kiedy z połączenia korzysta więcej niż 10-15 osób.

- Linia lubińska bez remontu nie wygeneruje nawet najmniejszego potoczku podróżnych - twierdzi Beatrycze z portalu Infokolej.pl. - Jak widzę puste EZT (dosłownie zero pasażerów!), odjeżdżające z Legnicy do Głogowa, to nóż się w kieszeni otwiera. Urząd Marszałkowski Województwa Dolno-śląskiego we Wrocławiu musi być bardzo bogaty, skoro stać go na wożenie powietrza.
Marszałek i spółka PKP Przewozy Regionalne chyba rzeczywiście zaczęli liczyć pieniądze, bo od 1 czerwca z rozkładu jazdy wykreślili dwa połączenia(Legnica - Głogów o godz. 15.30 i Głogów - Legnica o godz. 18.57). Ograniczono też kursowanie czterech innych pociągów jadących przez Lubin Górniczy.

Co powoduje, że tak niewielu chce jeździć pociągami przez zagłębie miedziowe na trasie Legnica - Lubin - Głogów?
- Na pewno nie chodzi o rozkład jazdy, bo on został całkiem rozsądnie pomyślany - mówi Anna Leszczyk, pasażerka. - Należałoby za to coś zrobić, aby skrócić czas przejazdu. Obecnie pociąg wlecze się do Lubina prawie godzinę, a busy, których jest multum, dojeżdżają na miejsce dwa razy szybciej.

- Można wysiąść w biegu, nazrywać kwiatków i wsiąść z powrotem - opowiadał nam Michał Browarny z Lubina, dojeżdżający koleją na studia do Wrocławia.

Pociągi jadą wolno, bo linia jest w fatalnym stanie technicznym. 85 procent trasy stanowią odcinki, na których maksymalna dopuszczalna prędkość wynosi 40 km/h. A są miejsca, gdzie maszynista musi zwolnić do 10-20 km/h. Choć to tylko jeden tor - w dodatku w stanie technicznej agonii - oficjalnie ma status linii państwowego znaczenia. Uchodzi za bardzo ważny ciąg dla transportu towarów i osób na obszarze aglomeracji Legnica, Lubin, Polkowice, Głogów. Intensywnie korzysta z niego KGHM, przewożąc surowce do produkcji miedzi.

Dolnośląski urząd marszałkowski dotuje nierentowne połączenia kolejowe, ale ma świadomość, że remont to jedyny sposób, aby kolej przestała wozić
powietrze. - Ze względu na stan infrastruktury kolejowej na trasie Lubin - Legnica, pociągi nie mogą na tym odcinku rozwijać dużej prędkości. Wpły-wa to na czas przejazdu, a co za tym idzie, na popularność przewozów pasażerskich - mówi Łukasz Maślanka z wydziału komunikacji społecznej UMWD.

Właściciel torów (spółka PKP Polskie Linie Kolejowe) od kilku lat odkłada remont tej trasy. Będzie on możliwy za dwa lata, po zakończeniu modernizacji linii E30 (Wrocław - Zgorzelec).

źródło : http://lubin.naszemiasto....t-nie,id,t.html

Lupus - Pią Cze 04, 2010 10:07

Parodia...Linia wytłuczona jest przez pociągi towarowe i te z KGHM,remont od 5 lat odkładany (na za 2 lata) pociągi wożą powietrze i zamiast remontu są kpiny w postaci puszczania składów gdzie niestety jeżdżą tylko ci co lubią pociągi,bo nie wierzę że ktoś jeździ tymi pociągami o tak...Doczekałem się stadionu,budowy obwodnicy ale wątpie w to że doczekam się dworca PKP z prawdziwego zdarzenia,wyremontowanej linii Legnica-Głogów,Rynku i hali,pobożne życzenia mieszkańca Miasta Lubin.
NEVIL - Sro Lip 07, 2010 12:39

A może wziąć przykład z wielkopolskiego Kościana i zrobić to samo u nas ?

==========================================================

Kościan będzie dzierżawił dworzec?
07.07.2010. Radio Elka
Władze samorządowe Kościana nie zamierzają już przejmować od PKP dworca kolejowego i podejmować się jego modernizacji. Po ostatnich uzgodnieniach wiadomo, że kolej gotowa jest remontować obiekt na własny koszt, ale miasto ma dzierżawić w nim powierzchnię na swoją działalność. Propozycje samorządu w tej kwestii mają być gotowe w sierpniu. Kościański dworzec to obiekt nie przynoszący miastu chwały. Zniszczony z zewnątrz i wewnątrz jest miejscem częściej okupowanym przez bezdomnych niż przez pasażerów. Bywa też niebezpieczny. Kilka miesięcy temu doszło tam do zabójstwa w grupie kloszardów. Miasto deklarowało chęć przejęcia i adaptacji dworca na cele publiczne. Teraz okazuje się, że zmieniło zdanie. Mediacji w sprawie przyszłości stacji kolejowej podjął się posedł SLD, Wiesław Szczepański. W ubiegłym tygodniu zorganizował spotkanie przedstawicieli spółek PKP i miasta w tej sprawie. Padły na nim jasne deklaracje. - Miasto nie chce przejąć dworca ze względu na koszty. Kolej nie zamierza remontować bez gwarancji zagospodarowania przez samorząd części pomieszczeń. Zawarto więc porozumienie, że do końca lipca miasto zaproponuje PKP wynajem około dwóch trzecich powierzchni dworca i umieści tam instytucje publiczne. Kolej mając dochód będzie gotowa do remontu obiektu – mówi Wiesław Szczepański.
Co miałoby się na dworcu mieścić? - Podano przykład jednego z miast, gdzie na terenie kolejowym umieszczono bibliotekę i ośrodek pomocy społecznej. Takich rozwiązań kolej oczekuje też od władz Kościana – mówi Szczepański. Kompromis między PKP i miastem mógłby oznaczać, że dworzec w Kościanie zmieni swoje oblicze do Euro 2012. W połowie września w Kościanie odbędzie się ponowne spotkanie władz miasta i kierownictwa PKP w sprawie umów dzierżawnych. Regulacji wymaga też sprawa dworca w Czempiniu. Tam okazuje się, że przez wiele lat PKP użytkował działkę obok dworca, która jest własnością miasta. (mich)

źródło : http://elka.fm//content/view/43076/79/

Lupus - Wto Sie 31, 2010 09:36

http://www.lubin.pl/aktua...znym_torze.html

Świetna wiadomość brawo Panie Raczyński,Brawo radni że tak walczyliście by tutaj w Lubinie powstał węzeł przesiadkowy,że tak permanentnie staraliście się o budowę i modernizację linii do Legnicy,a przede wszystkim gratulacje Panie obiecywacz Borys,tego Panu pewnie wielu ludzi nie zapomni jak to ładnie Pan mówił co tu nie powstanie i co tutaj na Kolejowej będzie...Aha i dziękuję za łaske że przywrócono pociągi na 3 lata...Bo przecież tyle to kosztowało całe 0,5 MILIONA złotych....

NEVIL - Wto Sie 31, 2010 10:01

Prezydent zrobił, co mógł. Od dawna było wiadomo, że te połączenia nie mają szans przetrwania, dopóki nie zostanie wyremontowane torowisko. Blisko godzinna podróż z Lubina do Legnicy w XXI wieku, to nie na miarę naszych czasów.
tomi - Wto Sie 31, 2010 21:27

NEVIL,
Cytat:
Prezydent zrobił, co mógł

czyli nic? to i tak dużo, :jezyk:

a ostatni pociąg dziś odjechał ..... spóźnił się po raz ostatni
Cytat:
Tuż przed godziną 17.00 po raz ostatni z lubińskiego dworca odjechał pociąg pasażerski. Kazał na siebie czekać kilka minut i kiedy pojawił się na horyzoncie z peronu żegnało go kilka osób.

NEVIL - Wto Sie 31, 2010 21:36

Co to za gadanie, że nic ? Nienawiść do Prezydenta, chyba Cię nieco zaślepiła. Przyczynił się do tego, że połączenie kolejowe zostało wznowione. Reszta należała do PKP. To PKP ma wyremontować torowisko, a nie Prezydent Raczyński. Tomi, więcej obiektywizmu by Ci się przydało....
tomi - Wto Sie 31, 2010 22:14

:obled: aleś walną argument.... :obled: żeby kogoś nienawidzieć trzeba mieć do niego stosunek osobisty (ja takiego nie mam), nie stosuj takiej retoryki bo jest nieprawdziwa. Pomyśl logicznie, ty go bronisz, czy ja z tego powodu twierdzę że go kochasz?
nie żywię do niego żadnych uczuć. według mnie nasze miasto traci podczas jego władania i to doskonale widać jak pojedzie się do innych miast i to jest po prostu moja ocena jego rządów.

Napisałeś przyczynił się ?? może on, może borys nie wiem kto miał większe "przełożenie" w PKP. Wiem tyle, że Raczyński coś tam deklarował o tym iż połączenia kolejowe przyciągną klientów do naszych galerii i marketów itp, nawet nie chce mi się tego sprawdzać, tak samo jak obietnic Borysa i innych w tym zakresie. dla mnie od początku sprawa była jasna.

istotny jest raczej news który podałem: ODJECHAŁ DZIŚ OSTATNI POCIĄG. I to zamknięcie pewnego etapu jest tu najistotniejsze oczywiście poza pytaniem co dalej??

Ma ktoś pomysły - co dalej??

Lupus - Sro Wrz 01, 2010 08:20

Dworzec w opłakanym staniem,zarośla wokół niego,infrastruktura w tragicznym stanie,Karpacz jakoś potrafił wykupić swój Dworzec PKP,tylko nie Lubin,dla mnie sprawa jest oczywista,winę ponosi Prezydent,nie każę mu wyremontować całego odcinka z Legnicy do Rudnej bo na to pewnie nie ma pieniędzy,choć jestem pewien że jakaś część by się znalazła,ale mniejsza o to,były plany wykupu Dworca PKP,było to jednak mydlenie oczu,Miastu nie zależy i nigdy nie zależało że na Kolejowej stoi moloch który straszy niż przyciąga kogokolwiek...Nawet pijaczki piją już wina po drugiej stronie stacji kolejowej...
polar21 - Sro Wrz 01, 2010 08:41

Lupus napisał/a:
Dworzec w opłakanym staniem,zarośla wokół niego,infrastruktura w tragicznym stanie,Karpacz jakoś potrafił wykupić swój Dworzec PKP,tylko nie Lubin,dla mnie sprawa jest oczywista,winę ponosi Prezydent,nie każę mu wyremontować całego odcinka z Legnicy do Rudnej bo na to pewnie nie ma pieniędzy,choć jestem pewien że jakaś część by się znalazła,ale mniejsza o to,były plany wykupu Dworca PKP,było to jednak mydlenie oczu,Miastu nie zależy i nigdy nie zależało że na Kolejowej stoi moloch który straszy niż przyciąga kogokolwiek...Nawet pijaczki piją już wina po drugiej stronie stacji kolejowej...


z dosterpnych informacji wynika ze miasto, owszem chcialo przejac dworzec ale PKP zgadzlao sie tylo na jego dzerzawe. No wiec trzeba byc rtaczej glupcem zeby lokalne centrum przesiadkowe/komunikacyjne opierac o obiekt dzierzawiony od innego podmiotu i to jeszcze malo wiarygodnego

NEVIL - Czw Wrz 02, 2010 19:39

Po skasowaniu połączeń kolejowych, przyszła pora na dworzec

=================================================

Dworzec do rozbiórki
02.09.2010. Radio Elka

Miasto przejmie od PKP budynek dworca i teren przy peronie. Budynek zostanie wyburzony, ponieważ planowane jest poszerzenie ulicy Kolejowej, która po uruchomieniu obwodnicy odgrywać będzie dużą rolę.

Poszerzenie drogi związane jest nie tylko z obwodnicą, ale też planowaną halą sportową, która miałaby powstać na terenie OSIRu. Część gruntów zostanie przekazana miastu bezpłatnie, część w ramach porozumień - mówi Robert Raczyński, prezydent Lubina: - PKP jest zainteresowane znalezieniem inwestora po drugiej stronie przejazdu kolejowego, jest tam parę hektarów. Będziemy szukać inwestora, bo to jest dobry teren pod kątem nowych inwestycji. Tam jest dobry dojazd autobusowy, samochodowy, w związku z czym można znaleźć inwestora zainteresowanego uruchomieniem jakiegoś poważnego centrum dystrybucyjnego.

O pracach na razie jeszcze nie ma mowy, najpierw trzeba zrobić pomiary geodezyjne, ponieważ od wielu lat były to tereny tajne i trzeba dla nich dopiero opracować plan przestrzenny.
(mon)

źródło : http://miedziowe.pl//content/view/44170/78/

Czytaj też : http://lubin.naszemiasto....iemia,id,t.html

tomi - Czw Wrz 02, 2010 21:55

Dawno nie czytałem głupszego pomysłu. jeden pomysł goni następny, przed poprzednimi wyborami miało być regionalne centrum przesiadkowe a będzie nic (Kononowicz doradza??). Prezydent (podobno historyk) twierdzi, że rozwalamy ten "upierdliwy" zabytek bo mamy ich w Lubinie pod dostatkiem? bo zagraża istnieniu hali sportowej która i tak nie powstanie przy OSIR bo miasta na to nie stać??

czepiam się to fakt ale jak tu się nie czepić?
Obwodnica, która ma połączyć Hutniczą z Legnicka będzie połączona również z drogą na Krzeczyn i tu na razie jest ok, co ma do tego kolejowa?? nie wiadomo, ale wiadomo że obwodnica miała zmniejszyć ruch w tej części miasta, a tu sugeruje się jego nasilenie - ciekawe.
szukanie inwestora jest bardzo dobrym tematem ale Prezydent Raczyński ma przecież rewelacyjne doświadczenia w tym zakresie - patrz Lubińska część strefy ekonomicznej (zero nowych inwestorów)- najgorsza ze wszystkich podstref LSEE.

Reasumując szykuje się chyba kolejna dziura w Lubinie, po rynku przyszedł czas na dworzec.
Niezły Bob budowniczy z tego naszego prezydenta...

Lupus - Pią Wrz 03, 2010 23:33

A ja się pytam gdzie ten węzeł przesiadkowy Pana Raczyńskiego i Borysa ?? Gdzie przystanek "Lubin Giełda" co miał być dla mieszkańców Mickiewicza,gdzie te szybkie szynobusy,pociagi,dworzec to ruina może to i dobrze że zostanie zrównany z ziemią ale co dalej,rozumiem że Kolej dla Lubina to Świętej Pamięci wspomnienie...Smutne to.
untrue - Wto Wrz 07, 2010 12:43

tomi napisał/a:
Prezydent (podobno historyk) twierdzi, że rozwalamy ten "upierdliwy" zabytek bo mamy ich w Lubinie pod dostatkiem?



Zgadzam sie z Toba. Prawie caly Lubin wyburzyli i wywiezli do budowania Warszawy a teraz chca burzyc kolejny budynek z ktorym wiaze sie historia.

Dworzec byl w tym miejscu juz przed wojna i pewnie duzo wczesniej tez.



Panie Prezydencie trzeba odnawiać zabytki a nie burzyć !!!

A pomysł żeby jeździły tam autobusy i przeciskały się wąską uliczką jest nieporozumieniem. Już widzę te korki i wypadki... Niech władza włączy myślenie to chyba nie boli ?

NEVIL - Wto Wrz 07, 2010 13:05

Ten dworzec byłby zabytkiem, gdyby zachowano jego pierwotny kształt. Niestety, pod koniec lat 60-tych, został zmodernizowany i w tej chwili on się nie kwalifikuje do miana zabytku. Jeżeli go zburzą, to zrobią bardzo dobrze.
tomi - Wto Wrz 07, 2010 17:31

Nie lepiej byłoby przywrócić mu dawny kształt? w wyburzaniu to dobrzy byli sekretarze partyjni z tamtych lat, to nie jest przykład godny naśladowania, ale jaki pan taki kram.
Lupus - Sro Wrz 08, 2010 08:40

a ja czekam na ten węzeł przesiadkowy Raczyńskiego i Borysa,po co to mydlenie oczu przed wyborami było ? Te jazdy szynobusem do Polkowic ? Dla mnie ten moloch mogą zburzyć ale oczekuję tutaj nowej stacji i obiecywanego węzła przesiadkowego a to że trzeba wyremontować tory mnie nie interesuje,bo Pan Borys mówił że to tylko 5 milionów,pieniądze szybko się znajdą...A teraz słyszę że po drugiej stronie stacji szukają inwestorów pod wykup ziemi,żenada.
NEVIL - Sro Wrz 08, 2010 11:04

Lupus, budowa nowoczesnego węzła przesiadkowego po drugiej stronie torów ( patrząc od dworca), jest jak najbardziej realna. Inwestycja ta jednak ma szanse realizacji, jeżeli PKP uczyni pierwszy krok, czyli przystąpi do remontu torowiska na odcinku Legnica - Lubin - Rudna. Z tego co przeczytałem, kolej ma się za to zabrać w roku 2013, gdyż obecnie wszystkie środki i siły skoncentrowała na modernizacji szlaku od Legnicy do Zgorzelca. Przyjdzie nam zatem poczekać około 5- ciu lat, jeżeli PKP spełni swe obietnice. I nie należy się tutaj doszukiwać żadnej winy ze strony naszego Prezydenta miasta, chociaż forumowy tomi, by mu najchętniej łeb ukręcił... :-)
MarDro - Sro Wrz 08, 2010 13:40

http://lubin.naszemiasto....l?kategoria=645

Cytat:

[...]
- Będzie tu również przystanek busów, autobusów miejskich i taksówek - zapowiada prezydent Raczyński. - Sądzę, że PKS też nie będzie robił problemu, by przenieść tu dworzec autobusowy.
Naczelnik wydziału infrastruktury w lubińskim magistracie zdradza niektóre szczegóły projektu.
- Powstaną np. tunel pod torami i przejście na torami, a obok dworca duży parking - opowiada Tadeusz Kielan. - Jutro oficjalnie zatwierdzimy koncepcję centrum przesiadkowego.


tomi - Sro Wrz 08, 2010 14:21

NEVIL,
Cytat:
I nie należy się tutaj doszukiwać żadnej winy ze strony naszego Prezydenta miasta, chociaż forumowy tomi, by mu najchętniej łeb ukręcił.

Lubię jak jesteś merytoryczny, szkoda tylko, że masz wybiórcze zaniki pamięci, widocznie portret miłomściwie nam panującego przysłania ci cały świat. Nie znamy się, więc proszę mi nie dopisywać jakichś cech bo to bardzo źle świadczy o rozmówcy i obniża poziom dyskusji, a tego chyba wolimy uniknąć.

w temacie:
Nie mam nic przeciwko nowoczesnemu węzłowi przesiadkowemu, ale te obietnice były składane 4 lata temu i węzeł powinien być w zupełnie innej fazie rozwoju, a jest co? To ta sama obiecanka co 4 lata temu tylko okoliczności troszeczkę inne.
Cytat:
Jutro oficjalnie zatwierdzimy koncepcję centrum przesiadkowego.
czyli 4 lata poszło na opracowanie koncepcji? Zatwierdzenie akurat teraz. Każdy może w to wierzyć mniej lub bardziej, każdy ma prawo do bycia naiwnym, ja mam prawo do własnej oceny, a że owoców po 4 latach brak to czym tu się podniecać?
Lupus - Sro Wrz 08, 2010 15:01

http://lubin.naszemiasto....l?kategoria=645

No nie wierzę,jak zobaczę to uwierzę i założę ogromny temat z przeprosinami dla Pana Prezydenta...Ale coś mi się wydaje że to mydlenie oczu...Oby nie.

tomi - Sro Wrz 08, 2010 15:09

sorki, jest jedna istotna różnica, 4 lata temu węzeł przesiadkowy miał być przy dworcu PKP, teraz ma być zamiast, czy ewentualnie w miejscu budynku.

czy to mydlenie oczu dowiemy się pewnie za jakiś czas, będzie albo tak jak z osiedlem Małomice ewentualnie jak z inwestorami z Japonii ale może tak jak z obwodnicą. mimo wszystko ja jestem sceptyczny co do tej obietnicy.

Lupus - Wto Wrz 28, 2010 13:41

Podobno gdzieś w wiadomościach mówili że chcą puścić przez Lubin szybką kolej z Wrocławia do Głogowa,sam Raczyński o tym mówił,nie wiem ile w tym prawdy ale wiem że już pan Prezydent działa przed wyborami,tylko Panie Prezydencie gdzie ten cały Węzeł przesiadkowy,wyremontowane tory ? A tutaj o szybkiej kolei,ja się pytam za ile,5 może 10 lat ??
Saracen - Sob Paź 02, 2010 15:11

Akurat w kontekście odkrywki i co za tym idzie, odcięcia trasy Lubin- Wrocław, takie info o szybkiej kolei Głogów- Wrocław może mieć ręce i nogi.
MarDro - Pon Paź 04, 2010 09:23

Saracen napisał/a:
Akurat w kontekście odkrywki i co za tym idzie, odcięcia trasy Lubin- Wrocław, takie info o szybkiej kolei Głogów- Wrocław może mieć ręce i nogi.


Tyle tylko że prędzej odetną linię kolejową i trasę Lubin-Legnica niż trasę Lubin-Wrocław :-)

NEVIL - Czw Paź 07, 2010 07:47

Jest nadzieja na uruchomienie pasażerskiego transportu kolejowego.

=======================================================

Pol-Miedź-Trans chce wozić ludzi do Lubina




Lubińska spółka Pol-Miedź-Trans Linie Kolejowe została pierwszym zarządcą infrastruktury kolejowej w Polsce legitymującym się certyfikatem bezpieczeństwa. Wymagany przez Unię Europejską dokument otwiera jej drogę do przejmowania razem z samorządami nierentownych, zdaniem PKP, linii kolejowych i uruchamiania na nich przewozów, także pasażerskich. W obszarze zainteresowania firmy są przede wszystkim dwa województwa: dolnośląskie i lubuskie.
Wczoraj przy okazji wręczenia certyfikatu szef PMT LK Roman Drzewiecki zapraszał gminy do współpracy. Ze strony Karola Wołkowińskiego, prezesa spółki matki, czyli Pol-Miedź-Transu, padła konkretna deklaracja:
- Połączymy Legnicę i Lubin z Głogowem dobrą linią kolejową - zapowiedział. Dodał, że można tę linię udrożnić tak, by była rentowna.

Spajająca zagłębie miedziowe trasa kolejowa z Legnicy przez Lubin do Głogowa jest w tak fatalnym stanie, że PKP Przewozy Regionalne zawiesiły tu kursowanie pociągów osobowych. Spółka PKP PLK, która nią zarządza, nie kwapi się do modernizacji, a bez niej nie ma szans na szybką kolej aglomeracyjną, o której marzą samorządowcy z zagłębia.

PMT Linie Kolejowe mają ponad 3 km własnych torów (2 odcinki łączące sieć PKP z bocznicami Pol-Miedź-Transu i Huty Miedzi Legnica). Zarządzają też linią Lipusz - Bytów nad morzem.

źródło : http://lubin.naszemiasto....ubina,id,t.html

polar21 - Czw Paź 07, 2010 15:47

Cytat:
- Połączymy Legnicę i Lubin z Głogowem dobrą linią kolejową - zapowiedział. Dodał, że można tę linię udrożnić tak, by była rentowna.


no dobra - ale kto za to zaplaci?

Cytat:
PMT Linie Kolejowe mają ponad 3 km własnych torów (2 odcinki łączące sieć PKP z bocznicami Pol-Miedź-Transu i Huty Miedzi Legnica). Zarządzają też linią Lipusz - Bytów nad morzem.


3 km tylko? a co z kilkunastoma kilometrami torow tzw. Przemyslowej Linii Kolejowej siegajacej az po #SW-1 w Kazimierzowie?

NEVIL - Czw Paź 14, 2010 12:54

Niestety, przyjdzie nam jeszcze poczekać...

==============================================

Wspólny bilet nie tak szybko?
14.10.2010. Radio Elka
Urząd Marszałkowski stonował nieco optymistyczne nastroje w Zagłębiu Miedziowym w sprawie projektu wspólnego biletu, który miałby obowiązywać we wszystkich środkach komunikacji w regionie. - Nie ma obecnie szans na jego realizację – czytamy na urzędowej stronie. Powód – zły stan techniczny torowiska z Legnicy do Rudnej Gwizdanów i brak perspektyw na jego remont.
Kilka dni temu prezydent Lubina Robert Raczyński informował, że projekt może zostać sfinalizowany w 2014 roku. Wczoraj urząd marszałkowski na stronie internetowej Dolnośląskich Kolei podał, że całość nie będzie miała sensu bez dobrze funkcjonującej trasy kolejowej. Ta jednak nie będzie remontowana w ciągu najbliższych trzech lat. W tej chwili na trasie z Legnicy przez Lubin w stronę Głogowa obowiązuje prędkość 20 km/h, co uwłacza standardom współczesnej kolei. Z tego też powodu pociągi nie cieszyły się dużym zainteresowaniem i obecnie w ogóle nie kursują.

„Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego z uwagą obserwuje wszelkie inicjatywy zmierzające do usprawnienia komunikacji publicznej w regionie, także w Zagłębiu Miedziowym. Jednakże bez wydajnej pracy PKP Polskich Linii Kolejowych Zakład Linii Kolejowych we Wrocławiu nie będzie możliwa realizacja żadnego nowego projektu. Samorząd Województwa nie ma możliwości finansowych i formalnych partycypacji w modernizacji linii kolejowej numer 289.” - czytamy w komunikacie.

Wydaje się więc, że bez poprawy stanu torowiska i całej infrastruktury, cały projekt może nie być tak szybko zrealizowany, jakby tego życzyli sobie jego pomysłodawcy.

źródło : http://miedziowe.pl//content/view/44933/78/

Lupus - Pią Paź 15, 2010 10:32

Każdy o tym wiedział,tylko bujający w obłokach Pan Prezydent,ciągle omija temat REMONTU torowiska,bo przecież nie jego sprawa,a fakty są takie że póki nie zostanie ten odcinek wyremontowany póty tak będzie jak będzie...A torowisko to jeszcze nic bo przecież w Lubinie ma powstać węzeł przesiadkowy,za ile ponownie się pytam 10,15 lat ?
MarDro - Pią Paź 15, 2010 10:58

polar21 napisał/a:
3 km tylko?


Chyba jedno zero im zjadło... a może i dwa. Cała "bocznica" PMT to grube kilometry.

NEVIL napisał/a:
Urząd Marszałkowski stonował nieco optymistyczne nastroje w Zagłębiu Miedziowym w sprawie projektu wspólnego biletu
[...]
Nie ma obecnie szans na jego realizację – czytamy na urzędowej stronie. Powód – zły stan techniczny torowiska z Legnicy do Rudnej Gwizdanów i brak perspektyw na jego remont.


Tyle że PKP to tak naprawdę jeden z elementów tej inicjatywy (i to chyba wcale nie największy). Zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwość jazdy po torach nie należących do PKP.

Gdyby to doszło do skutku nawet bez PKP - to z czasem i oni by się opamiętali.
A jak nie to ich strata.

Lupus napisał/a:
bujający w obłokach Pan Prezydent,ciągle omija temat REMONTU torowiska


Czyli co? Twoim zdaniem to Urząd Miasta ma remontować tory do Legnicy?
To jest prawnie niemożliwe...

Lupus - Sob Paź 16, 2010 14:46

Nie Urząd Miasta,ja po prostu stwierdzam fakt iż nasz Prezydent dmucha balonik i sobie go odbija,ponieważ słyszę o jakimś węźle przesiadkowym o bilecie a o torowisku nikt nie mówi,tzn mówi że przez najbliższe lata PKP nie chce tych torów remontować...To po co tu jakiś węzeł i bilet robić ? To raz a dwa,słyszałem że niedawno remontowano jakiś odcinek z Lubina do Legnicy i prędkość z 20 km/h wzrosła...Uwaga do 40 km/h śmiech na sali,takie rzeczy to tylko w Polsce...
polar21 - Czw Paź 21, 2010 22:27

niestety smiem watpic czy nawet wyremontowana linia bedzie w stanie przyciagnac wystarczajaca ilosc pasazerow..busiarstwo sie na dobre rozpanoszylo takze w Lubinie
Lupus - Pon Lis 29, 2010 12:46

Co się dzieje na PKP,koło Stacji góra piachu,na peronie wycięto lampy,czyż by dworzec będzie równany z ziemią ? Ktoś coś wie ?
NEVIL - Pon Gru 20, 2010 15:07

Schetyna: To był trudny rok

20.12.2010. Radio Elka

Podczas dzisiejszej wizyty w Legnicy, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna ocenił kończący się rok jako trudny. "To był rok, który obfitował w wiele wydarzeń na scenie politycznej. Najważniejsze to oczywiście listopadowe wybory samorządowe, w których mieszkańcy wybrali swoich prezydentów, wójtów i burmistrzów", powiedział na wstępie marszałek.

Powodem przyjazdu Schetyny do Legnicy było przedstawienie dwóch nowych posłów: Roberta Kropiwnickiego z Legnicy i Wojciecha Sokołowskiego z Jawora. - Możliwość funkcjonowania i pilnowania interesów subregionu jest kluczową sprawą dla dolnośląskich parlamentarzystów. Planowaliśmy to wspólnie z Januszem Mikuliczem, którego zastąpi teraz Robert Kropiwnicki. Cieszę się, że nie będę osamotniony, będę miał wsparcie doświadczonych samorządowców. Cieszę się, że ten zespół subregionu legnickiego jest bardzo silny i dobrze pracuje - podkreślił marszałek Sejmu.

Następca Janusza Mikulicza w ławach poselski, Robert Kropiwnicki został zaprzysiężony na posła w ubiegłym tygodniu. Będzie pracował w komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. - To są komisje, które zajmują się obszarem prawa i tych komisjach będę się koncentrował w pracy w parlamencie. Środowisko Platformy Obywatelskiej ma teraz silną reprezentację w Sejmie i sejmiku dolnośląskim. To jest dobry prognostyk na przyszłość - ocenił Robert Kropiwnicki.

Zdaniem działaczy PO najważniejszą sprawą dla subregionu legnickiego jest szybka budowa drogi S3, która obecnie jest w fazie projektowania. Kolejną istotnym problemem według polityków Platformy jest modernizacja suregionalnej kolei szynowej, zwłaszcza na odcinku Legnica - Głogów. (tom)
[/b]

NEVIL - Pon Gru 20, 2010 15:08

Schetyna: To był trudny rok

20.12.2010. Radio Elka

Podczas dzisiejszej wizyty w Legnicy, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna ocenił kończący się rok jako trudny. "To był rok, który obfitował w wiele wydarzeń na scenie politycznej. Najważniejsze to oczywiście listopadowe wybory samorządowe, w których mieszkańcy wybrali swoich prezydentów, wójtów i burmistrzów", powiedział na wstępie marszałek.

Powodem przyjazdu Schetyny do Legnicy było przedstawienie dwóch nowych posłów: Roberta Kropiwnickiego z Legnicy i Wojciecha Sokołowskiego z Jawora. - Możliwość funkcjonowania i pilnowania interesów subregionu jest kluczową sprawą dla dolnośląskich parlamentarzystów. Planowaliśmy to wspólnie z Januszem Mikuliczem, którego zastąpi teraz Robert Kropiwnicki. Cieszę się, że nie będę osamotniony, będę miał wsparcie doświadczonych samorządowców. Cieszę się, że ten zespół subregionu legnickiego jest bardzo silny i dobrze pracuje - podkreślił marszałek Sejmu.

Następca Janusza Mikulicza w ławach poselski, Robert Kropiwnicki został zaprzysiężony na posła w ubiegłym tygodniu. Będzie pracował w komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. - To są komisje, które zajmują się obszarem prawa i tych komisjach będę się koncentrował w pracy w parlamencie. Środowisko Platformy Obywatelskiej ma teraz silną reprezentację w Sejmie i sejmiku dolnośląskim. To jest dobry prognostyk na przyszłość - ocenił Robert Kropiwnicki.

Zdaniem działaczy PO najważniejszą sprawą dla subregionu legnickiego jest szybka budowa drogi S3, która obecnie jest w fazie projektowania. Kolejną istotnym problemem według polityków Platformy jest modernizacja suregionalnej kolei szynowej, zwłaszcza na odcinku Legnica - Głogów. (tom)
[/b]

źródeło :http://miedziowe.pl/content/view/46409/149/

NEVIL - Pon Gru 20, 2010 15:08

Schetyna: To był trudny rok

20.12.2010. Radio Elka

Podczas dzisiejszej wizyty w Legnicy, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna ocenił kończący się rok jako trudny. "To był rok, który obfitował w wiele wydarzeń na scenie politycznej. Najważniejsze to oczywiście listopadowe wybory samorządowe, w których mieszkańcy wybrali swoich prezydentów, wójtów i burmistrzów", powiedział na wstępie marszałek.

Powodem przyjazdu Schetyny do Legnicy było przedstawienie dwóch nowych posłów: Roberta Kropiwnickiego z Legnicy i Wojciecha Sokołowskiego z Jawora. - Możliwość funkcjonowania i pilnowania interesów subregionu jest kluczową sprawą dla dolnośląskich parlamentarzystów. Planowaliśmy to wspólnie z Januszem Mikuliczem, którego zastąpi teraz Robert Kropiwnicki. Cieszę się, że nie będę osamotniony, będę miał wsparcie doświadczonych samorządowców. Cieszę się, że ten zespół subregionu legnickiego jest bardzo silny i dobrze pracuje - podkreślił marszałek Sejmu.

Następca Janusza Mikulicza w ławach poselski, Robert Kropiwnicki został zaprzysiężony na posła w ubiegłym tygodniu. Będzie pracował w komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. - To są komisje, które zajmują się obszarem prawa i tych komisjach będę się koncentrował w pracy w parlamencie. Środowisko Platformy Obywatelskiej ma teraz silną reprezentację w Sejmie i sejmiku dolnośląskim. To jest dobry prognostyk na przyszłość - ocenił Robert Kropiwnicki.

Zdaniem działaczy PO najważniejszą sprawą dla subregionu legnickiego jest szybka budowa drogi S3, która obecnie jest w fazie projektowania. Kolejną istotnym problemem według polityków Platformy jest modernizacja subregionalnej kolei szynowej, zwłaszcza na odcinku Legnica - Głogów. (tom)
[/b]

źródło : http://miedziowe.pl/content/view/46409/149/

NEVIL - Sro Gru 22, 2010 09:58

Trzeba teraz poczekać, żeby Schetyna zrealizował swe obietnice w kwestii modernizacji toru Legnica - Rudna i miasto może przystępować do budowy węzła przesiadkowego.
===============================================================================================

Samorządowe dworce

Samorządy będą mogły przejąć na własność dworce kolejowe – przewiduje poprawiona ustawa o komercjalizacji PKP.

Warunkiem otrzymania budynku i pobliskich gruntów ma być remont i utrzymanie obsługi podróżnych. Nowelizacja ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego Polskie Koleje Państwowe podpisana już przez prezydenta zakłada możliwość przeniesienia na jednostkę samorządu terytorialnego prawa własności lub prawa użytkowania wieczystego dworców kolejowych „w granicach niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania”. Przejęcie nie będzie dotyczyło tej części nieruchomości, na której znajdują się linie kolejowe.

Przekazanie dworca na własność będzie się odbywało na wniosek zainteresowanej jednostki i za zgodą ministra infrastruktury. Podstawowymi warunkami jest zapisanie w umowie przejęcia budynku: terminu i zakresu dokonania przebudowy lub remontu, a także gwarancji zapewnienia możliwości i warunków obsługi przewozu osób (poczekalni, kas biletowych, parkingów, pomieszczeń dla urządzeń przeznaczonych do prowadzenia ruchu kolejowego i ich obsługi).
Dodatkowo, jeżeli dworzec przejmie gmina zobowiązania PKP z tytułu podatku od nieruchomości wraz z odsetkami za zwłokę lub opłatą prolongacyjną (do wysokości nieprzekraczającej wartości rynkowej nieruchomości) wygasają z dniem zawarcia umowy przekazania budynku i gruntów.

W przypadku, gdy stroną umowy, będzie powiat lub województwo, władze samorządu mogą zobowiązać się że zamiast zapłaty całości lub części ceny nieruchomości na rzecz PKP SA, przekaże właściwej gminie środki w wysokości równej zobowiązaniom PKP SA wobec tej gminy z tytułu podatku od nieruchomości wraz z odsetkami za zwłokę lub opłatą prolongacyjną (nie większej niż wartość rynkowa).

Nowelizacja ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego Polskie Koleje Państwowe w najbliższym czasie zostanie ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Zmienione przepisy znaczną obowiązywać 14 dni po publikacji.

Źródło: http://www.powiat-lubin.p...morzdowe-dworce

Lupus - Pon Gru 27, 2010 09:59

hmmm to ja jestem jakiś ciemny,koło dworca jest pełno piachu,widać że coś tam będzie się działo,myślałem że Miasto dawno odzyskało Dworzec od PKP a tutaj jeszcze nie wiadomo,co raz bardziej jest to irytująca sytuacja,bo moim zdaniem dla chcącego nic trudnego a Węzeł przesiadkowy to jak na razie papka polityczna to samo jak "zastanawianie się nad remontem Legnica-Głogów" może za 5,6 lat będą konkrety ale teraz...?
Hiacynta - Sro Gru 29, 2010 23:28

Miasto rozmawiało z PKP w sprawie dworca. 15 października br. dworzec miał być przekazany miastu, tak twierdził rzecznik UM. Jednak gdy PKP dowiedziało się, że budynek powstał 1869 wstrzymało negocjacje. Od nowego roku wchodzi ustawa, która mówi, że jeżeli miasto chce odzyskać dworce kolejowe to musi o nie zadbać. :)
MarDro - Czw Gru 30, 2010 01:40

Hiacynta napisał/a:
Od nowego roku wchodzi ustawa, która mówi, że jeżeli miasto chce odzyskać dworce kolejowe to musi o nie zadbać. :)


Nie do końca.
- po pierwsze - miasto ma utrzymać ruch pasażerski na tym samym poziomie (to nie jest to samo co "utrzymać dworzec", może np. zostawić sam peron :D a dworzec zburzyć i wybudować mniejszy)
- po drugie - to dotyczy sytuacji gdy miasto chce przejąć "za darmo". Kupić na zasadach wolnorynkowych za porozumieniem stron może zawsze.

krzysztof_aa - Pią Gru 31, 2010 23:15

Madro jak się nie orientujesz w temacie to lepiej nie zabieraj głosu, proponuje ci najpierw przeczytać znowelizowaną ustawę, a dopiero się odnieść ;-)

O dworce zadbają gminy

Cytat:
Nowelizacja może przyczynić się do wyraźnej poprawy stanu technicznego dworców kolejowych. PKP S.A. będzie mogło bowiem przekazać je na własność wnioskującym o to gminom. W zamian za budynek (wraz z zajętym pod nim gruntem) jednostka samorządu będzie musiała się zobowiązać do jego remontu, odnowienia lub przebudowy w określonym terminie. Warunkiem przekazania będzie dodatkowo zachowanie na terenie dworca funkcji związanych z obsługa podróżnych (np. kasy, przechowalnie bagaży, poczekalnie, parkingi). W zamian za otrzymane nieruchomości gmina nie będzie mogła żądać od PKP S.A. uregulowań zaległych zobowiązań z tytułu podatku od nieruchomości.
http://biznes.interia.pl/...-dworce,1069458

NEVIL - Sob Sty 01, 2011 00:45

krzysztof_aa, uważam że Twoje rozumowanie jest błędne. PKP w swej decyzji zmierzało do tego, żeby stacja kolejowa nie utraciła swej funkcji w wyniku objęcia jej przez miasto. Inaczej mówiąc, jeżeli miasto zdecyduje się na zrównanie z ziemią budynku naszego obecnego dworca ( co uważam za słuszną decyzję ), to musi w to miejsce zapewnić powstanie nowego dworca. Usiłował Ci to przekazać MarDro, ale widocznie percepcja nie ta u Ciebie, co powinna być... :usmiech:
krzysztof_aa - Sob Sty 01, 2011 02:17

Nevil pozwól, że jednak pozostanę przy swoim. Pozbywanie się budynku z 1869 roku, uważam żę jest idiotyzmem na miarę stulecia.
Proszę cie tylko przeczytaj tą ustawę ze zrozumieniem.
Druga sprawa dowiedz się u źródła tak jak ja to zrobiłem,a nie dywaguj.
Podaję ci namiary:
Bartłomiej Sarna

Rzecznik Prasowy PKP S.A. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami we Wrocławiu

Tel. 601 261 150

e-mail: [email protected]

krzysztof_aa - Sob Sty 01, 2011 09:13
Temat postu: Przebudowa to nie rozbiorka - prawo budowlanie
Art. 18d. 1. PKP SA, na wniosek jednostki samorządu terytorialnego i za zgodą ministra właściwego do spraw transportu, może przenieść w drodze umowy na jednostkę samorządu terytorialnego prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego nieruchomości wraz z usytuowanymi na niej budynkami dworców kolejowych w granicach niezbędnych do prawidłowego z nich korzystania, na zasadach określonych w ust. 2. Zgoda ministra właściwego do spraw transportu jest zgodą, o której mowa w art. 18 ust. 2.
2. Wniosek jednostki samorządu terytorialnego powinien zawierać oświadczenie właściwych jej organów o przyjęciu zobowiązania tej jednostki do:
1) wykonania, w określonym terminie, przebudowy lub remontu dworca kolejowego;
2) zapewnienia, na podstawie umowy, spółkom prowadzącym działalność w zakresie kolejowych przewozów pasażerskich możliwości i warunków obsługi przewozu osób, w szczególności pomieszczeń poczekalni, kas biletowych i parkingów, a także pomieszczeń dla urządzeń przeznaczonych do prowadzenia ruchu kolejowego i ich obsługi.


O punkcie 2 mówił Madro, a warunkiem przekazania budynku jest pierwszy i drugi punkt a nie tylko drugi i do tego dochodzi jeszcze zgoda odpowiedniego ministra

Resztę reguluje Prawo budowlane

Cytat:
7a) przebudowie - należy przez to rozumieć wykonywanie robót budowlanych, w wyniku których następuje zmiana parametrów użytkowych lub technicznych istniejącego obiektu budowlanego, z wyjątkiem charakterystycznych parametrów, jak: kubatura, powierzchnia zabudowy, wysokość, długość, szerokość bądź liczba kondygnacji; w przypadku dróg są dopuszczalne zmiany charakterystycznych parametrów w zakresie niewymagającym zmiany granic pasa drogowego;
Ustawodawca dokonując zmian w Pb w ogóle zrezygnował z posługiwania się pojęciem „modernizacja”, wprowadzając równocześnie zmianę definicji remontu. W obecnym stanie prawnym w art. 3 pkt 6 ustawy Pb podano definicję: „budowy - należy przez to rozumieć wykonywanie obiektu budowlanego w określonym miejscu, a także odbudowę, rozbudowę, nadbudowę obiektu budowlanego”.
W art. 3 pkt 7 zdefiniowano: „roboty budowlane - należy przez to rozumieć budowę, a także prace polegające na przebudowie, montażu, remoncie lub rozbiórce obiektu budowlanego”.
W pkt 8 art. 3 określony został zakres słowa „remont - należy przez to rozumieć wykonywanie w istniejącym obiekcie budowlanym robót budowlanych polegających na odtworzeniu stanu pierwotnego, a niestanowiących bieżącej konserwacji, przy czym dopuszcza się stosowanie wyrobów budowlanych innych niż użyto w stanie pierwotnym”.
Natomiast pkt 7a art. 3 zdefiniował pojęcie „przebudowy - należy przez to rozumieć wykonywanie robót budowlanych, w wyniku których następuje zmiana parametrów użytkowych lub technicznych istniejącego obiektu budowlanego, z wyjątkiem charakterystycznych parametrów, jak: kubatura, powierzchnia zabudowy, wysokość, długość, szerokość bądź liczba kondygnacji; w przypadku dróg są dopuszczalne zmiany charakterystycznych parametrów w zakresie niewymagającym zmiany granic pasa drogowego”.
W ten sposób ustawodawca jednoznacznie zdefiniował i uporządkował zakres pojęciowy występujący w przepisach Prawa budowlanego, w tym również rozwiązał jasno kwestię zakwalifikowania „modernizacji”. Pojęcie „modernizacja” mieści się w zakresie pojęciowym „remontu”, „przebudowy” albo „rozbudowy” (interpretacja GINB).
Do chwili wprowadzenia w życie noweli Prawa budowlanego, czyli do 26 września 2005 r. „przebudowę” traktowało się jako „inne roboty budowlane”, na które inwestor w myśl artykułów 50 i 51 Pb mógł w sposób bardzo łagodny zalegalizować samowolę budowlaną. Wprowadzenie definicji przebudowy w noweli Pb zapobiegnie nadinterpretacji przepisów oraz ich omijania. Zatem przebudowa to nie budowa.

MarDro - Sob Sty 01, 2011 16:36
Temat postu: Re: Przebudowa to nie rozbiorka - prawo budowlanie
Tak dla formalności - ciężko ten dworzec nazwać budynkiem z 1869 r.
Wystarczy zdjęcia porównać, aby zobaczyć, że z tamtego to zostały fundamenty i może kawałek parteru.

krzysztof_aa napisał/a:
Resztę reguluje Prawo budowlane


To nie jest wcale takie oczywiste (chyba że w ustawie wyraźnie tak wskazano).
Prawo budowlane nie obejmuje przecież takich umów, więc i definicje pojęć mogą być inne.
Bo chyba nie do końca o to chodziło w tej ustawie (nie można by było też np. powiększyć dworca)


A tak dla ścisłości - to można by nawet wyburzyć całkowicie.
Najpierw wyremontować (i spełnić warunki ustawy) - a potem zrównać z ziemią.
:D

krzysztof_aa - Sob Sty 01, 2011 19:48

tak dla formalności: co zostało zmienione:

Kolejny remont przeprowadzono ok. 1960 roku. Dworzec otynkowano, zmieniono wygląd okien na prostokątne, spłaszczono kształt dachu, dodano neon: „Lubin Górniczy", w bryłę budynku w nowym miejscu wbudowano elektroniczny, komunistyczny zegar. Całkowicie zmieniono kształt wnętrza- w stylu wczesnego socjalizmu.

No cóż ale ty masz sentyment do komunistycznego betonu, tak jak Twój prezydent :)

Pytanie tylko po co wyburzyć?

MarDro - Nie Sty 02, 2011 01:37

krzysztof_aa napisał/a:
Dworzec otynkowano, zmieniono wygląd okien na prostokątne, spłaszczono kształt dachu, dodano neon: „Lubin Górniczy", w bryłę budynku w nowym miejscu wbudowano elektroniczny, komunistyczny zegar. Całkowicie zmieniono kształt wnętrza- w stylu wczesnego socjalizmu.


No i zwróć jeszcze uwagę na duże "dziury" wypełnione luksferami (z obu stron), inny kształt nie tylko dachu, ale i murów pod dachem (nad oknami).

Na dole (na parterze) są pod tynkiem cegły, ale też nie do końca jest to to samo co było (liczba i rozmieszczenie otworów, w tym miejscu gdzie są te cegły były drzwi :D ).
Na górze to już mam wrażenie zupełnie nowy budynek (beton?) zbudowany tylko na kształt starego.






Natomiast ta część moim zdaniem zupełnie została zbudowana od nowa:




krzysztof_aa napisał/a:
No cóż ale ty masz sentyment do komunistycznego betonu, tak jak Twój prezydent :)
Pytanie tylko po co wyburzyć?


Ale ja nigdzie nie pisałem że jestem za wyburzeniem.

Najchętniej widziałbym tam właśnie budynek z cegły, dokładnie na wzór tego który był (a nie tyko podobny).

Ale to by też oznaczało praktycznie likwidację obecnego.

krzysztof_aa - Nie Sty 02, 2011 08:03

Madro ja to sprawdzałem, nie biorę tego z nieba, dzwoniłem po Wrocławiu takie dane dostałem i nie pisze tu tego po to, bo nie lubię prezydenta, tylko że mam sentyment do starych rzeczy bo one mają dusze, tak jak mnie bolało, ze ryją jakąś dziurę w ratuszu(bo nowy sklep otwierają) i cóż ze wyryli ta dziurę to powoduję że ratusz już nie jest zabytkiem, bo został jego wygląd zmieniony?
Budynek dworca w latach 60 nie został wyburzony, konstrukcja została, wymienione zostały okna, zmieniony dach, pod tynkiem jest stara poniemiecka dobra cegła. Były też zmiany w środku budynku, a to że nie został dopisany do rejestru zabytku to zawaliło PKP jako właściciel

Poczytaj tu:
http://zabytki.blox.pl/20...-w-Lubinie.html

MarDro - Nie Sty 02, 2011 22:31

krzysztof_aa napisał/a:
Budynek dworca w latach 60 nie został wyburzony, konstrukcja została, wymienione zostały okna, zmieniony dach, pod tynkiem jest stara poniemiecka dobra cegła. Były też zmiany w środku budynku, a to że nie został dopisany do rejestru zabytku to zawaliło PKP jako właściciel


Ja też nie piszę żeby komuś robić na złość, tylko żeby pokazać swoje spostrzeżenia.
Normalna dyskusja na forum. Też mogę się mylić.


Co do dworca i jego zmian:

Z tym że okna zostały tylko "wymienione" na prostokątne to bym się nie zgodził.
Zauważ, że w jednej ze ścian były dwa okna, natomiast obecnie są cztery, i to chyba nie do końca w tym samym miejscu! (jakoś tak szerzej rozstawione)

Być może pod spodem jest poniemiecka cegła.
Tylko że zwłaszcza w latach 60-tych często robiono tak, że odbudowując budynek rozbierano stary mur, często całe górne piętro budynku albo i do parteru poniżej stropu, gdy ten był zniszczony i budowano go od nowa z tych samych cegieł (pochodzących z rozbiórki).
Często nie do końca tak samo.
Braki uzupełniano np. nową cegłą, pustakami lub betonem (wtedy trzeba otynkować budynek - bo głupio wygląda warstwa pustaków nad murem z cegły).

Dlatego wnoszę, że ta część budynku na drugim zdjęciu została dość znacznie zmieniona.

Lupus - Wto Sty 04, 2011 11:31

...A co za tym idzie zrównać to z ziemią i wybudować nowy albo dać sobie spokój z połączeniem pasażerskim ale takie coś nie może stać w Centrum miasta,bo niby zabytkowy,chodniki też były kiedyś zabytkowe a są wymieniane na nową kostkę,takie życie.
NEVIL - Czw Lut 03, 2011 16:23

Dolny Śląsk: pilnie potrzebne remonty na kolei

Magda Nogaj
2011-02-03, ostatnia aktualizacja 2011-02-03 16:04

Na Dolnym Śląsku około 120 km torów jest w katastrofalnym stanie. Jeśli nie zostaną szybko wyremontowane, trzeba je będzie zamknąć - zagroziły w czwartek PKP Polskie Linie Kolejowe. Właściciel kolejowej infrastruktury chce, by władze województwa wpisały te inwestycje do Regionalnego Programu Operacyjnego




Kolej ma na Dolnym Śląsku ponad 1760 km torów. - Około 800 km głównych linii zmodernizowaliśmy lub są właśnie w trakcie modernizacji. Z pozostałymi, które mają znaczenie regionalne, jest jednak gorzej - alarmuje Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych. - Z władzami województwa chcemy ustalić przyszłość tych linii, uzgodnić, które powinny być w pierwszej kolejności remontowane. Pytanie tylko, czy aby wszystkie warto odbudowywać. Niektóre nadają się do zamknięcia nie tylko ze względu na zły stan techniczny, ale też małe zainteresowanie podróżnych.

Według PKP PLK szczególnie pilnej modernizacji wymaga około 120 km torów. Są odcinki, jak ten z Lubania do Węglińca, gdzie pociągi wciąż jeżdżą po szynach na drewnianych podkładach, które ledwie się trzymają. - Mamy do czynienia z 20 latami zaniedbań na kolei. Nie odbudujemy tego w trzy - cztery lata. Tak długo, jak linie były degradowane, tyle samo czasu wymagać będzie ich naprawa - mówi Szafrański.

Do najgorszych należy odcinek z Jeleniej Góry do Lwówka, gdzie pociągi kursują z prędkością 20-30 km/h. - Musimy też ratować życie linii Wałbrzych - Jelenia Góra. Przeprowadziliśmy tam kilka remontów. To główne połączenie turystyczne Wrocławia, jednak pokonanie tych 126 km zajmuje aż trzy godziny, a powinno tylko dwie - mówi prezes.

Niewiele szybciej, bo 30-40 km/h pociągi kursują między Wrocławiem a Głogowem. W podobnym stanie jest linia Wrocław - Oleśnica - Kluczbork. Pilnego remontu wymagają też tory między Kłodzkiem a Kudową. Część prac sfinansowana tam będzie ze środków unijnych. Jednak na odcinek Duszniki - Kudowa na razie nie ma pieniędzy. Ze względu na zły stan torów częściowo nieczynna jest również linia Kudowa - Stronie Śląskie. W ostatnich latach pociągi jeździły tam z prędkością 30 km/h. Równie wolno kursowały między Legnicą a Rudną. PKP grożą, że jeśli te linie nie zostaną zmodernizowane, wkrótce nie będzie sensu ich utrzymywać. Im dużej będzie trwać podróż, tym mniej pasażerów będzie zainteresowanych skorzystaniem z takiej oferty. Problem w tym, że na remonty kolej nie ma pieniędzy. Dlatego w czwartek prezes PLK przekonywał władze województwa, by wpisały te inwestycje do Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-20.

- Jeśli chcielibyśmy przeprowadzić te remonty ze środków budżetu państwa, musielibyśmy długo czekać - mówi Szafrański. - Inwestycje kolejowe są bardzo kosztowne. Przebudowa 1 km torów wraz odwodnieniem to 2 mln zł.

Urząd Marszałkowski zapewnia, że postara się pozyskać środki unijne na remonty torów. Zastrzega jednak, że wszystko zależy, czy kolej zdąży w porę przygotować inwestycje. - PKP muszą najpierw mieć projekty oraz wszystkie niezbędne zezwolenia, w tym decyzje środowiskowe - mówi Jerzy Łużniak, członek zarządu województwa. - Niech złożą wniosek o dofinansowanie. Wtedy zobaczymy, co da się zrobić.





Więcej... http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz1CuRzs6mG

NEVIL - Sob Lut 26, 2011 07:51



Pojawiła się nadzieja, że tor z Legnicy do Rudnej, wyremontują nam... Chińczycy. :-)


Arkadiusz Gierałt nie ukrywa, że spółka KGHM Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, w której jest wiceprezesem, pracuje nad wielką sprawą. Wspólnie z Chińczykami chce stworzyć fundusz, który zajmie się budową infrastruktury kolejowej i drogowej w Polsce.



- Jesteśmy na etapie rozmów. Przed nami dopięcie szczegółów i podpisanie kontraktu - mówi. - Rozmawiamy z chińskimi partnerami na temat funduszu zamkniętego.

W jakim celu? Wspólnie z Chińczykami producent miedzi chce się zająć budową infrastruktury w Polsce. Po stronie chińskiej współpracą jest zainteresowana m.in. firma COVEC.
Mowa o wielkich pieniądzach. Polsko-chiński fundusz miałby być zasilony niebagatelną kwotą ok. 4 mld euro. Dziś nie wiadomo jeszcze, jaki wkład finansowy w to przedsięwzięcie będzie miał KGHM, a jaki chiński partner. Niewykluczone, że wyłoży on całą sumę.

- Mamy pieniądze, oni też, więc to dobre podłoże do owej dywersyfikacji przedsięwzięć, o której tyle się ostatnio mówi - ocenia wiceprezes KGHM TFI.

COVEC ma pracowników, odpowiednie umiejętności, znajomość technologii. W Polsce firma znana jest z budowy autostrady A2. Teraz wspólnie z Polską Miedzią firma z Państwa Środka zamierza zająć się również budową infrastruktury kolejowej, czyli linii kolejowych i wiaduktów. Jak podkreśla Arkadiusz Gierałt, chodzi przede wszystkim o szybką kolej, ale ponieważ w Polsce jest to jeszcze ciągle melodia przyszłości, na razie w grę wchodzi rozbudowa standardowych i modernizacja istniejących linii kolejowych.

Chińczycy, którzy współpracują już z Polską Miedzią - od kilkunastu lat kupują miedź od lubińskiej spółki - bardzo cenią sobie wiarygodnego partnera. - Znajomość z prezesem KGHM Herbertem Wirthem ma tam ogromne znaczenie, a nasza współpraca z China Minmetals otwiera nam tam każde drzwi - przyznaje Gierałt. - Chińczycy są bardzo zainteresowani wejściem do Europy. Droga przez Polskę jest dla nich do tego świetną okazją - dodaje wiceprezes KGHM TFI.
Kolej nie jest dla KGHM nowym wyzwaniem. W grupie kapitałowej Polska Miedź ma swoją transportową spółkę Pol-Miedź-Trans, która zajmuje się nie tylko przewożeniem towarów, ale również remontami i budową torów kolejowych, głównie na potrzeby kopalń i hut oraz innych zakładów.

Miedziowy holding od dawna już nie skupia się tylko na wydobyciu i przeróbce rudy miedzi, ale inwestuje w inne, czasem bardzo odległe od górnictwa czy hutnictwa obszary.
Od kilku lat mocno angażuje się w sektor energetyczny. W konsekwencji Polska Miedź podpisała w ubiegłym roku list intencyjny z zarządem Tauron Polska Energia SA w sprawie budowy elektrowni o mocy 1000 MW, zasilanej węglem kamiennym. Obie firmy zobowiązały się sfinansować przedsięwzięcie po połowie.Arkadiusz Gierałt: Nasza współpraca z China Minmetals otwiera nam tam każde drzwi

KGHM-owska spółka Energetyka kontynuuje też projekt postawienia bloków parowo-gazowych przy swoich elektrociepłowniach w Żukowicach i Polkowicach. Dostawcą gazu ma być Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.

Natomiast KGHM TFI wraz z Polish Energy Partners (PEP) ma też zamiar budować elektrownię biomasową o mocy 30-35 MW, która będzie pracowała na potrzeby grupy KGHM.

Nie trafili

Nie wszystkie inwestycje, w które Polska Miedź inwestuje wielkie miliony, okazały się trafione. Najbardziej spektakularna i momentami bardzo niebezpieczna dla pracowników KGHM okazała się inwestycja w złoże w Demokratycznej Republice Konga. Inwestycja w Afryce ruszyła w 1999 roku. Pochłonęła około 40 milionów dolarów. Projekt zakończył się jednak kompletnym fiaskiem. Po wydobyciu rudy z afrykańskiego złoża okazało się, że tamtejsza miedziowa spółka nie dysponuje technologią do jej przerobu. O wycofaniu się z Konga zdecydowano już w 2006 roku, ale długo nie było to możliwe. Udało się w grudniu 2009 roku.

źródło : http://www.gazetawroclaws...html#drukuj_dol

NEVIL - Wto Mar 08, 2011 12:53



Jaskółka wiosny nie czyni, ale zobaczymy... :-)





LUBIN. Z wnioskiem o przejęcie połączenia sieci kolejowej relacji Lubin-Polkowice prezydent Robert Raczyński wystąpił do prezesa Polskich Linii Kolejowych. – Kolej nie jest zainteresowana modernizacją torów, a my znaleźliśmy już inwestora – zdradza włodarz.



Dziś podróż pociągiem z Lubina do Legnicy zajmuje nawet 50 minut. A do pokonania jest zaledwie 20 kilometrów. – Tak dalej być nie może, trzeba skrócić czas przejazdu, a także zwiększyć liczbę kursów. Skoro kolej nie ma takich planów, my jesteśmy gotowi się tym zająć. Potrzebna jest tylko zgoda prezesa kolei – zapewnia prezydent Raczyński.

Prezydent jest już po wstępnych rozmowach z lokalnym inwestorem, który jest gotowy na własną rękę wyremontować tory, a także podstawić pociągi, które będą wozić pasażerów. Docelowo urząd chce też stworzyć sieć komunikacyjną łączącą Lubin z Legnicą, Polkowicami i Głogowem. Byłoby to jednym z elementów projektu „Jeden bilet-jedna taryfa", w którym uczestniczy nasze miasto.

Jeżeli wszystko uda się sprawnie dopracować, od 2017 roku kupując jeden bilet mieszkańcy całego Zagłębia Miedziowego będą mogli podróżować między miastami i to za pomocą różnych środków transportu, jak pociąg, autobus, czy bus.

Autor: MS

źródło : http://www.lubin.pl/aktua...in_legnica.html

elektryk - Wto Mar 08, 2011 21:33

Tory na trasie Lubin - Polkowice nie należą do PKP PLK ale KGHM i Pol-Miedź-Transu.
Grunt to rzetelne dziennikarstwo.

Źródło:
http://skm-lgom.blogspot....20do%20Polkowic

Na tej stronie więcej o kolei aglomeracyjnej.

MarDro - Sro Mar 09, 2011 13:33

elektryk napisał/a:
Tory na trasie Lubin - Polkowice nie należą do PKP PLK ale KGHM i Pol-Miedź-Transu.
Grunt to rzetelne dziennikarstwo.


Pomylili Polkowice z Legnicą (raz).
W tytule z resztą jest Legnica i to o tory do Legnicy chodzi.

Sądzę, że tym tajemniczym inwestorem jest właśnie Pol-Miedź Trans.

NEVIL - Sro Mar 09, 2011 15:52

Lubin przejmie kolej do Legnicy?


Dzisiaj, 09:42:28, autor ech
Polskie Linie Kolejowe nie są zainteresowane remontem torów z Lubina do Legnicy. W związku z tym władze miasta wnioskują o przejęcie kolei przez samorządy. - My je wyremontujemy, mało tego, rozbudujemy – oświadcza Krzysztof Maj, rzecznik prasowy prezydenta.


Prezydent Lubina chce przejąć linie kolejowe na trasie Lubin – Legnica. Problem polega na tym, że od wielu lat władze miasta usiłują wskrzesić połączenia do Lubina, jak na razie z marnym skutkiem. Można by powiedzieć, że w tym mieście kolej umarła już dawno. Ludzie wybierają autobusy i samochody, które zapewniają im nie dość, że o wiele szybszy transport, to jeszcze tą pewność, że dojadą tam gdzie chcą.

Tymczasem pojawiła się szansa na wykorzystanie pociągów – choć nie bez poniesienia kosztów.

- Polskie Linie Kolejowe nie są zainteresowane remontem tych torów – mówi Krzysztof Maj, rzecznik prasowy prezydenta. - Pierwsze prace planowane są dopiero po 2020 roku. W związku z tym prezydent zawnioskował o przejęcie kolei przez samorządy. My te tory wyremontujemy i rozbudujemy, tak by rozszerzyć transport do Polkowic i Głogowa.

Władze miasta mają nadzieję na to, że PLK nie będzie rozbić problemów, tym bardziej, że od trzech lat w Lubinie porusza się temat wprowadzenia w życie projektu „Jeden bilet – jedna taryfa”, który w zasadzie opiera się na kolei.

- Trudno budować jakiś system, kiedy nie ma się podstawowego elementu – mówi Maj. - Według naszych szacunków trzeba by dobudować około 80 kilometrów torów. Na przykład dla szynobusów nie trzeba stawiać specjalnych przystanków, wystarczy chodnik w dobrym stanie, szynobus staje, pasażerowie wysiadają, wsiadają i jadą dalej. W taki sposób można kibiców dowozić na lubiński stadion, ludzi do pracy w Polkowicach czy Głogowie.

Rzecznik prezydenta przekonuje, że teraz wszyscy wracają do kolei. - Jest to o wiele bezpieczniejszy środek transportu – mówi Maj. - Samochody, autobusy czy busy mogą mieć wypadki, mogą się zderzyć na drodze.

Palny są ambitne, szczególnie w połączeniu z projektem „Jeden bilet – jedna taryfa”, ale ile mogą kosztować?

- Za wcześnie by mówić o konkretnych kwotach – zaznacza Maj. - Kosztorysy zostaną przygotowane przez konsorcjum, które pracuje nad projektem scalenia transportu na terenie Zagłębia Miedziowego. Wtedy poznamy konkretne wyliczenia.

źródło : http://www.otolubin.pl/news.php?id=61722

NEVIL - Wto Mar 15, 2011 18:11

Wyborski: Zarobić, a nie stracić


Dzisiaj, 14:36:48

Trochę za wcześnie by mówić o konkretnych kwotach i terminach, a tym bardziej o całkowitym finansowaniu przedsięwzięcia. Mowa tu o przejęciu przez samorządy linii kolejowych na trasie Legnica – Lubin - Głogów.

Prezydent Lubina, Robert Raczyński ma śmiały plan. Chce przejąć linie kolejowe, wyremontować i rozbudować tory. Przedsięwzięcia ma duże szanse powodzenia, tym bardziej, że finansowaniem inwestycji zainteresowała się Polska Miedź.

Pisaliśmy już o tym, że gospodarz Lubina, w związku z brakiem zainteresowania remontem linii kolejowych na naszym terenie przez Polskie Linie Kolejowe, chce doprowadzić do przejęcia kolei przez samorządy.

- Pierwsze prace remontowe na tych torach planowane są dopiero po 2020 roku – powiedział nam Krzysztof Maj, rzecznik prasowy prezydenta. - W związku z tym prezydent zawnioskował o przejęcie kolei przez samorządy. My te tory wyremontujemy i rozbudujemy, tak by rozszerzyć transport do Polkowic i Głogowa.

Cel bardzo ambitny, szczególnie że włodarz Lubina od lat zapowiada reaktywację kolei w mieście. Miało być szybko, sprawnie, wygodnie i tanio, a tymczasem jest bardzo powoli i nieopłacalnie, przynajmniej dla pasażerów. Ci, którzy chcieliby dojechać do Głogowa muszą poświęcić na to średnio 1,5 godziny. Trasa z Lubina do Legnicy wygląda trochę lepiej, choć do niedawna podróż na tym odcinku trwała około 50 minut.

Jeżeli torowiska zostaną wyremontowane sytuacja może zmienić się diametralnie, zwłaszcza, że finansowaniem inwestycji zainteresowany jest KGHM.

- Zapoznaliśmy się z ideą prezydenta Roberta Raczyńskiego – powiedział nam Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM Polska Miedź S.A. - Rozmowy są w toku. Na pewno będziemy analizować ten projekt pod względem biznesowym. Jeżeli zainwestujemy pieniądze w to przedsięwzięcie, bo nie oszukujmy się, remont torów jest potrzebny, to chcemy zrobić to tak, żeby jeszcze zarobić, a przynajmniej na tym nie stracić. To nie żaden problem włożyć pieniądze w coś, do czego będzie trzeba później dopłacać.

Założenia prezydenta Lubina są takie, że połączenia kolejowe na terenie LGOM będą jednym z podstawowych elementów projektu „Jeden Bilet – Jedna Taryfa”.

- Na razie nie ma jeszcze żadnych umów, ani podpisanych porozumień – zaznacza Wyborski. - Za wcześnie by mówić o szczegółach i ewentualnych kosztach inwestycji. KGHM jest jednak zainteresowany tą inwestycją. Mamy również zarządcę linii kolejowych. Możliwe, że projekt będzie realizowany przy wsparciu PMT i oczywiście miasta.

źródło : http://www.otolubin.pl/news.php?id=62104

NEVIL - Sro Mar 16, 2011 11:51

Jak Borys do tego przykłada rękę, to ja źle wróżę temu przedsięwzięciu.... :usmiech:

==========================================================

Szybką koleją po miedziowych torach?


16.03.2011. Radio Elka


Wraca koncepcja wykorzystania infrastruktury kolejowej należącej do Polskiej Miedzi do zbudowania szybkiej kolei miejskiej, łączącej cztery miasta Zagłębia Miedziowego. W ten sposób możliwy będzie przewóz pracowników i mieszkańców, którzy będą jeździć na zakupy lub załatwiać urzędowe sprawy w sąsiednich miastach.
Europoseł Piotr Borys przedstawił w tym tygodniu taką koncepcję prezesowi KGHM Herbertowi Wirthowi. - Nowoczesna sieć transportowa Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego musi uwzględniać najważniejsze miejsca w regionie, gdzie ludzie muszą albo chcą dojechać. Mówimy tu o strefie ekonomicznej w Legnicy i Polkowicach, kopalnie ZG Lubin i Polkowice-Sieroszowice, huty w Głogowie i Legnicy oraz same miasta. Nie najlepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie trasy kolejowej przez Rudną, bo omijamy wtedy Polkowice – wyjaśnia europoseł.

Trasa kolejowa wykorzystywałaby infrastrukturę Pol-Miedź Transu. W tej chwili istnieje torowisko od huty w Legnicy, poprzez tamtejszy dworzec kolejowy, dalej przez Lubin i tamtejsze zakłady górnicze, polkowicką strefę ekonomiczną, do Polkowic-Sieroszowic. Brakuje niespełna 20 kilometrów torów w kierunku huty w Głogowie. Po ich wybudowaniu na trasę będzie można wprowadzić szynobusy, które mogłyby kursować nawet co pół godziny.

Zanim jednak powstanie projekt budowy takiego połączenia, trzeba oszacować koszty i opłacalność inwestycji. - Musimy sprawdzić czy taka sieć jest czymś realnym. Do tego musimy dowiedzieć się, czy marszałek województwa, który kupuje nowoczesny tabor kolejowy za środki unijne, może przekazać naszemu regionowi część takich szynobusów i czy będzie dopłacał do biletów, bo to też jedno z jego zadań. Ważne także, by w projekt włączył się KGHM poprzez spółkę Pol-Miedź Trans – dodaje P. Borys.

Koncepcja z kosztorysami ma być gotowa w ciągu kilku miesięcy. Szacuje się, że inwestycja w szybką kolej aglomeracyjną, pochłonie 100 mln zł. Środki na ten cel będzie można pozyskać z funduszy unijnych po roku 2013. Oprócz urzędu marszałkowskiego i Polskiej Miedzi uczestniczyłyby w niej także lokalne samorządy. Te od lat próbują stworzyć program biletu zintegrowanego, dzięki któremu możliwe będzie poruszanie się po całym regionie. Wybudowanie szybkiej kolei może być najważniejszym punktem tego systemu. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/48167/78/

NEVIL - Sob Lip 02, 2011 14:44

Przejmą dworzec i wyburzą

01.07.2011. Radio Elka

Rozmowy dotyczące przejęcia budynku dworca PKP przez Gminę Miejską Lubin są już w końcowym etapie. Podpisanie umowy z Polskimi Liniami Kolejowymi ma się odbyć najpóźniej jesienią. Wówczas budynek zostanie wyburzony, a w jego miejscu powstanie centrum przesiadkowe.

Miasto kilkakrotnie usiłowało przejąć budynek. Wcześniej działka, na której stał dworzec, nie była wydzielona i nie był uregulowany jej stan prawny. Teraz już nic nie powinno stać na przeszkodzie.
- Tak jak pan prezydent zapowiadał, miasto przejmie od PKP budynek dworca. Aktualnie uzgadniana jest treść porozumienia pomiędzy PKP a Gminą Miejską Lubin i jesienią tego roku będzie to finalizowane. Gmina przejmie budynek nieodpłatnie - mówi Marzena Reutt, dyrektor gabinetu prezydenta miasta.

Budynek dworca ma zostać wyburzony, ponieważ planowane jest poszerzenie ulicy Kolejowej, która po uruchomieniu obwodnicy będzie odgrywać dużą rolę. W miejscu dworca ma również powstać węzeł przesiadkowy, z pętlą autobusową i postojem taksówek. Realny termin powstania węzła to kilka lat. Wszystko zależy od budżetu gminy.
W o wiele dalszej przyszłości centrum przesiadkowe miałoby się stać częścią projektu "Jeden bilet - jedna taryfa". Projekt ten polegać ma na scaleniu transportu kolejowego z autobusowym oraz liniami obsługiwanymi przez prywatnych przewoźników.
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/50529/78/

Lupus - Sob Lip 02, 2011 15:16

Oby coś w końcu ruszyło w tym temacie,ostatnio siedziałem sobie na piwie na 2 peronie i budynek wygląda jakby lada dzień miał się sam zburzyć...
NEVIL - Pon Gru 05, 2011 15:58

Miasto przejęło dworzec

05.12.2011. Radio Elka


Po wielu miesiącach władze Lubina przejęły od PKP budynek dworca kolejowego. Wszystko odbyło się w ramach ustawy o prywatyzacji PKP. Za kilka lat ma tam powstać centrum przesiadkowe.
Kolejom obiekt nie był potrzebny, bo połączenia przez Lubin praktycznie nie funkcjonują. PKP postanowiło pozbyć się zbędnego balastu. Sprawa znalazła wreszcie finał. – Konkretne rozmowy na temat przekazania dworca rozpoczęły się w tym roku. Zakończyliśmy wszelkie procedury. Podpisaliśmy akt notarialny i budynek został przekazany miastu. Odbył się też odbiór budynku na miejscu i formalnie dworzec jest w rękach miasta. Może więc zrobić z nim, co zechce - mówi Bartłomiej Sarna, rzecznik prasowy dolnośląskiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP.

Władze Lubina planują wyburzenie budynku dworca i stworzenie w tym miejscu centrum przesiadkowego z postojem taksówek. Poszerzona ma zostać także ulica Kolejowa. Te inwestycje to jednak kwestia przynajmniej kilku lat. (mat)

źródło : http://miedziowe.pl/content/view/53871/78/

Kolejarz - Pon Gru 26, 2011 18:50

Powrót pociągów w rozkładzie 2012/2013?

Komitet Obrony Dolnośląskich Linii Kolejowych rozpoczyna w dniu dzisiejszym akcję pod nazwą "Konsultacje społeczne w sprawie propozycji do rozkładu jazdy 2012/13". Celem akcji jest ukierunkowanie działań Komitetu i usystematyzowanie naszej pracy, poprzez wysłuchanie opinii przeciętnych pasażerów. Swoje propozycje dotyczące szeroko pojętej tematyki kolei związanej z Dolnym Śląskiem będą mogli Państwo opublikować w dwojaki sposób: po przez odpowiedź na zamieszczone po lewej stronie ankiety oraz wysłanie wiadomości e-mail dotyczącej propozycji do rozkładu jazdy 2012/13.
W ankiecie zostało ujęte przywrócenie ruchu z Legnicy do Głogowa przez Lubin Górniczy . Ankieta ma na celu sprawdzenie czy społeczność lokalna jest za przywróceniem ruchu na tej trasie. Ankietę można znaleść na stronie KODLK http://www.kodlk.tnb.pl/news.php Zachęcam do głosowania nad reaktywacją ruchu pasażerskiego (Ankieta jest po lewej stronie na zielonym tle)

Lupus - Pon Gru 26, 2011 19:41

Niech wybudują dworzec i wyremontują linie,może wtedy zagłosuje by pociagi powróciły,bo na razie to sobie może powrócić drezyna na te rozklekotane tory...
Kolejarz - Wto Gru 27, 2011 06:50

Z remontem torów masz racje ale PKP nie jest nim zainteresowane. PKP ma ważniejsze problemy sypie się ,,Nadodrzanka" na odcinku Głogów-Zielona Góra tam obecnie odcinek 50km pokonuje się w 2h i pociągi kursują . Szynobus na odcinku Legnica-Lubin moze się poruszać w granicach 60-80km/h więc takiej tragedii niema. Póki co moge tylko zachęcić do głosowania w ankiecie http://www.kodlk.tnb.pl/news.php nic nie tracimy możemy jedynie zyskać
Lupus - Nie Sty 01, 2012 17:19

bzdury człowieku piszesz jakie 60-80km/h ? Skoro tak by było to by szynobusy kursowały na tej linii sam 2 lata temu jechałem szynobusem i jechał bardzo wolno i niemal godzine do Legnicy...Remont generalny ta linia potrzebuje a te liczby to nie wiem skąd wziąłeś że tam pociag może tak szybko jechać,chyba z kosmosu.
Kolejarz - Nie Sty 01, 2012 20:31

Bzdury powiadasz?To widze że kompletnie nieznasz się na kolei, a skąd to wziołem z tabel PKP z prędkościami szlakowymi które miałem do wglądu.Dla twojej informacji prędkośc się zwiekszyła bo linia została podbita i czas przejazdu szynobusa z Legnicy do Lubina wynosi 32 min(były próbne jazdy pociągów Kolei Dolnośląskich)
Lupus - Nie Sty 01, 2012 21:14

Tak to ciekawe czemu nie przywrócili pociągów na tą linie,a te tabele to oni sobie mogą ale już nie powiem co...Nagle zwiększyła się prędkość pociagów o 30,40 km/h ? Jakim cudem,co tory się wyprostowały...Bzdura.
Kolejarz - Nie Sty 01, 2012 21:41

Tory zostały podbite i prędkość szlakowa wzrosła ale dla lekkich składów takich jak szynobusy , a dlaczego pociągi nie kursują? Bo zapewne nikt by nimi i tak niejezdził , i dlatego są te ankiety i mają na celu sprawdzenie co na ten temat sądzi społecznośc lokalna
Niechcesz wierzyć to niemusisz i tyle

NEVIL - Wto Lut 21, 2012 09:42

Wciąż na bocznym torze



LUBIN. Złudne okazały się nadzieje naszego Czytelnika, który na widok informacji, dotyczącej modernizacji torów kolejowych na trasie Legnica – Lubin Górniczy sądził, że w przyszłym roku powrócą pociągi pasażerskie.

Polskie Linie Kolejowe informują, że modernizacja torów na trasie Legnica – Lubin Górniczy – Rudna Gwizdanów rozpocznie się za rok w kwietniu i potrwa do grudnia. – Czy to oznacza, że z Lubina będzie można dojechać do Rudnej? – pyta w mailu nasz Czytelnik.

Niestety, Agnieszka Zakęś, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury z urzędu marszałkowskiego, rozwiewa nadzieje i wyjaśnia, że w tym roku nie będzie żadnych połączeń pasażerskich z Legnicy, przez Lubin Górniczy do Rudnej Gwizdanów.

– O tym, jaka będzie sieć komunikacyjna po 2013 roku w Lubinie Górniczym, zadecyduje dopiero plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego – tłumaczy Agnieszka Zakęś. – Koncept ma być opracowany do 1 marca 2014 roku, wtedy będzie wszystko wiadomo – dodaje urzędniczka.

Pewne jest jednak, że już za rok ruszy modernizacja tej linii kolejowej. – Remont torów pozwoli między innymi zwiększyć prędkość pociągów – podkreśla Maciej Dutkiewicz, rzecznik z centrum realizacji inwestycji PLK. – Poprawa stanu technicznego infrastruktury kolejowej może być impulsem do uruchomienia przewozów pasażerskich – nie ukrywa.

źródło : http://www.lubin.pl/aktua...znym_torze.html

NEVIL - Czw Mar 29, 2012 16:06




===========================================================

Jest nadzieja, że szlak kolejowy nam zmodernizują.

===========================================================

Pieniądze unijne zostaną na kolei


W czasie dzisiejszej konferencji prasowej Siim Kallas, komisarz Unii Europejskiej ds. transportu powiedział, że Komisja Europejska nie zgadza się na przeniesienie unijnych funduszy przyznanych Polsce z inwestycji kolejowych na drogowe.

- Polityka transportowa Unii Europejskiej jest bardzo jasna. Nie akceptujemy takiego przesunięcia środków. Nie słyszałem od polskich władz, a przynajmniej od moich kolegów zajmujących się transportem, że jest to sprawa na wagę złota - powiedział komisarz UE ds. transportu.

- Myślę, że polski rząd ma duże możliwości, aby wydać te pieniądze na infrastrukturę kolejową. Takie jest stanowisko Unii Europejskiej. Jest mnóstwo innych możliwości finansowania inwestycji drogowych, np. z innych funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności. Nie zmienimy swojego stanowiska, w którym UE skupia się na wspieraniu transportu kolejowego - podkreślił komisarz ds. transportu Siim Kallas.


Rok temu polski rząd poprosił Unię Europejską o zgodę na przesunięcie środków zarezerwowanych dla kolei do sektora drogowego. Pierwotnie decyzja miała być znana w grudniu. Głównym argumentem polskich władz, przemawiającym za przesunięciem środków był fakt, że kolejarze nie są w stanie wydać kwoty, jaką mają zapewnioną na inwestycje kolejowe w ramach dotacji unijnych. Decyzja w sprawie przesunięcia środków miała być znana w grudniu 2011 roku, ale unijni urzędnicy zdecydowali się na przeprowadzenie audytu w PKP Polskich Liniach Kolejowych, który pokazałby, czy zarządca infrastruktury jest w stanie wydać pieniądze na projekty modernizacyjne. Niedawno minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska mówiła, że nie wyobrażała sobie sytuacji, gdyby środki nie zostały przesunięte, ponieważ jej zdaniem polska kolej nie ma gotowych projektów modernizacyjnych.

Na decyzję Komisji Europejskiej niecierpliwie czekał także resort transportu. Minister transportu Sławomir Nowak zdążył już kilkukrotnie zadeklarować, że niezależnie od tego, jaka będzie decyzja, ministerstwo wie, jak kwotę 1,2 mld euro wykorzystać. - Decyzja jest po stronie Komisji Europejskiej. Wiem, że pojawią się głosy, że Komisja wyrażała stanowisko negatywne. My czekamy na stanowisko formalne, bo jako rząd Polski możemy odnieść się wyłącznie do formalnych decyzji Komisji Europejskiej i na takie pilnie oczekujemy. Jeżeli mówię o tym, że chcemy pilnie tej decyzji i wiemy, jak spożytkować te środki, jeśli miałyby być przesunięte, to również dlatego, że czekamy i zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej o potwierdzenie możliwości realizowania tych czterech programów, o których mówiłem – mówił dwa tygodnie temu w Sejmie Sławomir Nowak.

Jak wyjaśnił, czwarty program obok programów zakupu i modernizacji taboru, modernizacji przejazdów kolejowych oraz programu modernizacji rozjazdów to program rewitalizacyjny. A zatem polski rząd będzie teraz oczekiwał zgody Komisji Europejskiej na finansowanie projektów rewitalizacyjnych (odtwarzających pierwotne parametry infrastruktury), a nie tylko modernizacyjnych (poprawiających pierwotne parametry infrastruktury. Do tej pory Komisja preferowała te drugie.

PKP Polskie Linie Kolejowe przygotowały jak do tej pory 9 projektów rewitalizacyjnych o łącznej wartości 2,4 mld zł, których realizacja mogłaby się szybko rozpocząć. Pierwszy projekt to wpisany już od dawna na listę Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko odcinek Toruń – Bydgoszcz. Następne to: odcinek Koluszki – Częstochowa na linii nr 1 oraz Częstochowa – Fosowskie i Błotnica Strzelecka – Opole Groszowice na linii nr 132. Dodatkowo PKP PLK zamierza uzyskać dofinansowanie na rewitalizację całego połączenia Gliwice – Opole przez Strzelce. Część tej trasy została już wyremontowana wcześniej.

Kolejny odcinek to Inowrocław – Jabłonowo Pomorskie na linii 353 z wyłączeniem odcinka Toruń Główny – Toruń Miasto, który jest w zakresie Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Następny projekt to Zawiercie – Dąbrowa Górnicza – Jaworzno Szczakowa. To bardzo ważny ciąg towarowy będący w katastrofalnym stanie technicznym. Rewitalizowany ma być również bardzo ważny dla ruchu towarowego odcinek Kalety – Kluczbork. Ostatnim projektem jest odcinek Legnica – Rudna Gwizdanów. Dziewiąty projekt to projekt przejazdowy, który zakłada wyposażenie około 220 przejazdów w sygnalizację i podniesienie ich kategorii do B.

Jak się dowiedział „Rynek Kolejowy”, trwają prace nad kolejnymi projektami rewitalizacyjnymi. Ministerstwo Transportu chce, żeby objęły one także niektóre linie kolejowe o dużym znaczeniu dla ruchu towarowego na terenie Górnego Śląska, m.in. w okolicach Rybnika.

źródło: http://biznes.onet.pl/pie...92,1,news-detal

NEVIL - Wto Cze 05, 2012 14:04

Rozbiorą dworzec



Budynek dworca kolejowego zostanie zburzony. Urząd Miejski w Lubinie właśnie ogłosił przetarg na jego rozbiórkę.

Dworzec nie zniknie jednak tak szybko. Oferty można składać do 20 czerwca. Władze miasta planują utworzyć tam centrum przesiadkowe, z pętlą autobusową i postojem taksówek.

Przypomnijmy, że do niedawna budynek należał do Polskich Kolei Państwowych. Miasto przejęło go w grudniu ubiegłego roku. Pisaliśmy o tym tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,...ach_miasta.html
Autor: MRT

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...ra_dworzec.html
czytaj też : http://lubin.naszemiasto....d9fb42e18,1,3,3

Lupus - Czw Cze 07, 2012 19:44

Wreszcie koniec z tą ruderą,węzeł przesiadkowy Panie Prezydencie ? Najpierw niech tory wymienią...
NEVIL - Pon Cze 11, 2012 06:41

Wróci połączenie ze stolicą

10.06.2012. Radio Elka
Legnica będzie miała bezpośrednie połączenie kolejowe z Warszawą. Taką pisemną deklarację złożył minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

O przywrócenie bezpośredniego połączenia kolejowego Legnicy ze stolicą, wnioskowali do ministra poseł Platformy Obywatelskiej, Robert Kropiwnicki, władze miasta oraz w imieniu Rady Miejskiej, jej przewodniczący Ryszard Kępa. Interwencje spotkały się z akceptacją resortu transportu. W liście do władz miasta
minister transportu zapewnił, że trasa pociągu relacji Warszawa Wschodnia - Wrocław Główny zostanie wydłużona do Legnicy i ujęta w nowym rozkładzie jazdy pociągów na przełomie 2012i 2013. - To bardzo dobra informacja. Legniczanie zapewne się ucieszą, wielu studentów, wiele innych osób, turystów także podróżuje z Legnicy do Warszawy, a przed bardzo długi czas takiego połączenia nie było - przypomina Arkadiusz Rodak, rzecznik prezydenta Legnicy.

Przypomnijmy, że w tym roku rozpocznie się remont legnickiego dworca PKP. Modernizacja obejmie elewację obiektu i wnętrze, hol dworca, poczekalnie, kasy biletowe, a także toalety. Wymieniona zostanie również stolarka okienna i drzwiowa oraz instalacja. Dworzec będzie przystosowany również do potrzeb osób niepełnosprawnych, a cały obiekt będzie monitorowany systemem kamer. - Zmieni się bardzo dużo, takie są zapowiedzi. Dla nas jest istotne, że zachowany będzie zabytkowy charakter wnętrza legnickiego dworca, bo to jest wystrój bardzo ciekawy i unikatowy. Remont będzie prowadzony pod kontrolą służb konserwatorskich, a więc te względy zostaną zachowane. A w przyszłości mamy nadzieję, że inne spółki kolejowe zechcą zająć się remontem przejścia podziemnego i peronami - dodaje Arkadiusz Rodak. (tom)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/57508/149/

NEVIL - Czw Cze 21, 2012 13:20

Wspólny bilet w 2015 roku ?

21.06.2012. Radio Elka

W środę w Lubinie odbyło się kolejne spotkanie w sprawie projektu „Jeden bilet, jedna taryfa”, czyli wspólnej komunikacji dla całego Zagłębia Miedziowego. Według założeń za trzy lata mają być widoczne pierwsze efekty programu.

Do tej pory wykonano już cztery ekspertyzy dotyczące transportu w regionie. Przygotowywane są też kolejne. Urzędnicy odpowiadający za projekt byli już we włoskich i czeskich miastach, gdzie funkcjonują podobne rozwiązania. Według założeń za rok powinien być gotowy cały projekt. W 2014 roku swoje funkcjonowanie rozpocznie organizator wspólnych przewozów, prawdopodobnie będzie to związek powiatów. Właściwy program ma natomiast zacząć działać od 2015 roku. W pierwszym etapie planowane jest wydłużenie obecnych autobusowych
linii podmiejskich w czterech największych miastach regionu do sąsiednich gmin. Potem jedną linią mają zostać połączone Głogów, Polkowice, Lubin i Legnica.

Zdaniem Rafała Rozmusa, naczelnika wydziału infrastruktury w lubińskim urzędzie miejskim, plan jest ambitny, ale do zrealizowania. - Na pewno w przyszłym roku kończymy opracowywanie projektu. Deklaracje odnośnie jego wdrażania w życie to czas pokaże, czy zostaną zrealizowane. Transport publiczny z roku na rok staje się coraz mniej popularny, dlatego cieszy nas tak duże zaangażowanie samorządów w ten projekt. My chcemy wrócić do autobusów i pociągów. Na pewno będzie taniej i wygodniej. Miejmy nadzieję, że uda się zgodnie z terminami zrealizować całe zadanie - mówił R. Rozmus.

Dobrą wiadomością jest to, że Ministerstwo Transportu wytypowało linię kolejową Legnica-Lubin-Rudna do rewitalizacji. Zadanie ma kosztować 35 mln euro. Odnowienie trasy ułatwi realizację projektu w zakresie transportu kolejowego. By torami połączyć ze sobą wszystkie miasta, potrzeba będzie wybudować jedynie krótki odcinek z Polkowic w stronę Huty Miedzi Głogów. - Polkowice nie istnieją na mapie kolejowej. Ja jestem natomiast wielkim zwolennikiem połączenia kolejowego przez cały region. Brakuje nam jedynie połączenia jedynie z Potoczka do Głogowa. Przez resztę regionu przebiegają linie PKP i Pol-Miedź Transu. Mamy już przygotowanych sześć wariantów jak ta linia mogłaby przebiegać. Teraz trzeba tylko zdecydować się na jedną koncepcję i ją zrealizować - mówił burmistrz Polkowic Wiesław Wabik.

W projekt wspólnej taryfy dla regionu zaangażowany jest też KGHM. Nowe połączenia komunikacyjne pozwolą szybciej i taniej dojeżdżać pracownikom Polskiej Miedzi do poszczególnych zakładów. Skorzystają na tym także inne duże firmy w regionie. Na razie każdy z samorządów zaangażowanych w projekt musi wyłożyć blisko 6,5 tysiąca euro na przygotowanie ekspertyz. Pozostałe środki mają pochodzić z funduszy unijnych. Całość ma kosztować 300 tysięcy euro. (mat)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/57721/78/

NEVIL - Czw Lip 05, 2012 18:53

Pociągiem do Jerzmanowej?

05.07.2012. Radio Elka

Kilka nowych stacji kolejowych powstanie w najbliższych latach w Zagłębiu Miedziowym. Wszystko za sprawą programu Inter Regio Rail, który jest realizowany przez tutejsze samorządy. Najwięcej powstanie w powiecie polkowickim i lubińskim.

By uruchomić połączenie kolejowe z Legnicy przez Lubin i Polkowice do Głogowa potrzebne będzie wykonanie kilkunastu kilometrów nowych torów, rewitalizacja istniejących linii, wybudowanie nowych stacji i wyremontowanie istniejących. Nowe stacje powstaną między innymi przy lubińskim stadionie, w Oborze, Potoczku, dwie w Polkowicach oraz prawdopodobnie w Jerzmanowej i Łagoszowie Małym. Zanim wybudowane zostaną te ostatnie musi powstać zupełnie nowe połączenie między Potoczkiem a Nielubią. Dzięki niej możliwy będzie szybki dojazd z Głogowa do Polkowic.

Burmistrz Wiesław Wabik cieszy się, że obecna linia przemysłowa Polskiej Miedzi, która przechodzi przez Polkowice, zostanie wykorzystana do transportu osobowego. - Polkowice na osi Legnica-Głogów są ważnym miejscem. Znajduje się tu wiele firm i zakładów, które zatrudniają tysiące ludzi. Muszą oni jakoś do tej pracy dojechać. Można samochodem, ale nie jest to ani tanie, ani ekologiczne. Musimy więc zainwestować w szybkie linie kolejowe. Nasz region stać na to, by gminy z partnerami jakimi są firmy, w tym zwłaszcza KGHM, doprowadziły do stworzenia prawdziwego transportu pasażerskiego - przyznaje burmistrz.

Zanim jednak na tory między Legnicą a Głogowem wyjadą nowe pociągi trzeba nie tylko zainwestować w infrastrukturę. Potrzebny będzie też zakup szynobusów. W tej chwili rozważane są różne oferty - zarówno firm produkujących pociągi spalinowe jak i elektryczne.

Cały projekt transportu w regionie prowadzi zewnętrzna firma. Według jej opracowań całkowity koszt uruchomienia połączenia kolejowego przez Zagłębie Miedziowe będzie kosztował blisko 600 milionów złotych. Realizacja przewidziana jest na kilka lat. (mat)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/58004/81/

NEVIL - Wto Lip 31, 2012 10:11

Świta nadzieja ... :-)
============================

Zrewitalizują linię kolejową Legnica-Rudna

2012-07-31, Aktualizacja: dzisiaj 09:01



Dobra wiadomość dla mieszkańców zagłębia miedziowego, którzy często jeżdżą do Wrocławia. Jest duża szansa, że w 2014 roku z Lubina do stolicy Dolnego Śląska pojadą pociągiem.

PKP Polskie Linie Kolejowe przygotowały dziewięć projektów rewitalizacyjnych, które powinny być zrealizowane do 2014 roku. Termin jest ściśle związany z unijną dotacją z regionalnego programu operacyjnego "Infrastruktura i modernizacja".

Na liście inwestycji jest jeden element dolnośląski.

- To projekt rewitalizacji linii kolejowej nr 289 na odcinku Legnica - Rudna Gwizdanów - mówi Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy Centrum Realizacji Inwestycji w PKP PLK.- Inwestycja jest obecnie w fazie przygotowania.

Dutkiewicz zaznacza, że rewitalizacja, w odróżnieniu do modernizacji, która wiąże się praktycznie z budową danej linii od nowa w tym samym miejscu, polega na przywróceniu pierwotnych parametrów technicznych linii kolejowej.

- Prace polegają na gruntownym remoncie lub wymianie np. torów czy innych części infrastruktury, które obniżały prędkość lub przepustowość linii- wyjaśnia Maciej Dutkiewicz.

W przypadku linii Legnica- Rudna Gwizdanów to w praktyce oznacza przywrócenie połączeń kolejowych, które ze względu na fatalny stan torów zostały zawieszone.

- To świetna wiadomość. Wprawdzie do Wrocławia nie jeżdżę tak często, ale za to niemal co drugi dzień do Legnicy. Chętnie przesiądę się z busów na tańsze, wygodniejsze i może nawet szybsze pociągi - mówi lubinianka Magda Sokołowska.

Odcinek między Legnicą i Rudną jest ważny nie tylko dla mieszkańców Lubina. Kolejarze podkreślają, że to jedyny zelektryfikowany łącznik dwóch magistral, które łączą międzynarodową trasę Drezno - Legnica- Wrocław - Kijów z trasą Wrocław - Ścinawa - Rudna Gwizdanów- Szczecin. Skraca drogę dla pociągów korzystających z obu magistral o 100 km w porównaniu z drogą okrężną przez przeciążony węzeł Wrocław.

Ten odcinek ma także znaczenie dla opracowywanego od kilku lat projektu o nazwie "Jedna taryfa, jeden bilet", który zakłada połączenie kolejowe w obrębie Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego. Idea jest tak, żeby najpóźniej w 2017 roku mieszkańcy zagłębia miedziowego mogli jeździć pociągami na jednym bilecie między Legnicą, Lubinem, Polkowicami a Głogowem.

źródło: http://lubin.naszemiasto....2393b7e23,1,3,8

Czytaj też: http://www.lubin.pl/aktua..._do_lubina.html

NEVIL - Pon Sie 20, 2012 23:34

Tak zabija się kolej. Co u nas zobaczył turysta z Pomorza




W czasie tegorocznych wakacji, zachęceni reklamami pięknej Ziemi Dolnośląskiej, przybyliśmy wraz z rodziną do Pokrzywnika koło Jeleniej Góry, by wypoczywać, zwiedzać, korzystać z bogatej oferty turystycznej i krajoznawczej [LIST OTWARTY DO MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA]

W ramach urlopu planowaliśmy także przejazd jedną z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce - Koleją Doliny Bobru. Niestety, nie było to łatwe, udało nam się w końcu pojechać tym pociągiem, ale w zasadzie trafienie na jadący popołudniowy pociąg do i z Lwówka to szczęśliwy los wygrany na loterii.

Pociągu nie ma, a jak jest, to spóźniony

Popołudniowe kursy na tej linii bowiem nie odbyły się lub były znacznie opóźnione m.in. dnia 2, 6, 14, 17, 20, 28 i 30 lipca, a także 2, 3, 11 i 12 sierpnia. M.in. w tych wszystkich dniach kursy nie odbyły się, zwykle z powodu awarii szynobusu Kolei Dolnośląskich. Po kilkukrotnych próbach przejazdu w końcu nam się udało szczęśliwie odbyć podróż POCIĄGIEM (a nie busem, co nam czasem proponowano w zastępstwie), ale mamy doświadczenia i obserwacje, które pozwalają nam postawić tezę, iż to, co odbywa się na linii kolei Doliny Bobru, to klasyczne, opisane w literaturze fachowej, WYGASZANIE POPYTU.

Wygaszanie polega na podjęciu szeregu działań, z pozoru logicznych, by udowodnić tezę, że daną linię należy zamknąć. To właśnie odbywa się na linii Jelenia Góra - Lwówek. Najpierw skraca się relację, by zmniejszyć dostępność i rynek (likwidacja pociągów do Zebrzydowej), potem ogranicza się prędkość i wydłuża czas przejazdu (20 km/godz, 1 godz. 17 min), zrywa skomunikowania na przesiadki w Jeleniej Górze, ogranicza liczbę kursów pociągów do nieprzystających do potrzeb czterech par (przy czym pierwszy kurs jest o z całą pewnością popularnej godz. 4.38, a ostatni o 16.08 - jeśli ktoś nie zdąży, czeka do rana) i układa taki rozkład, by przypadkiem komuś nie przyszło do głowy korzystać z tego pociągu w celu dojazdu do pracy czy szkoły.

Niecałe 30 km na godz.

Trasę Jelenia Góra-Lwówek pociąg pokonuje (jeśli w ogóle jedzie) w czasie 1 godz. 17 min, a to raptem 33 km (jak na XXI wiek taki czas przejazdu akceptowalny chyba jedynie przez ortodoksów - miłośników). Jeśli jeszcze został ktoś, komu trzeba wybić z głowy jazdę pociągiem, planuje się szynobus, który dziwnym trafem jakoś często się psuje...

Nie dziwi zatem, kiedy po tych wszystkich "przypadkowych" działaniach liczy się podróżnych i okazuje się, że jest ich za mało (co należało udowodnić). Czytam zatem w internecie o planach dalszej redukcji liczby połączeń od grudnia 2012, zakładających zostawienie raptem jednej pary pociągów w weekendy. To chyba ma być pociąg alibi dla mieszkańców tej części województwa, by wydawało im się, że mają dojazd koleją. Tak samo, jak obecnie wydaje im się, że można dojechać do Lwówka czy Wlenia pociągiem...

Panie Marszałku! Po co tworzyć i utrzymywać tę fikcję? Dlaczego naraża się ludzi na dantejskie sceny i próby wejścia do malutkiego busa z rowerem czy wózkiem (2.08 - stacja Pilchowice Zapora po awarii szynobusu) czy na tracenie czasu i nerwów przy zwracaniu biletów w kasie innej spółki (3.08. - Jelenia Góra, tu też kurs o 13.18 się nie odbył). W tych i w innych dniach zwłaszcza turyści - rodziny z dziećmi - zostali na lodzie; bo przecież miejscowi już dawno wiedzą, że nie ma co tracić czasu na pociąg, który i tak nie pojedzie, więc głosują "nogami", wybierając samochody lub ciasne i niebezpieczne busy. Ciekawy jestem tylko, czy UMWD zapłaci Kolejom Dolnośląskim za niewykonane kursy (lub wykonane komunikacją zastępczą, czyli busem).

Nie takie miały być wspomnienia z Dolnego Śląska

Panie Marszałku! Ma Pan na Dolnym Śląsku prawdziwe skarby i atrakcje turystyczne, jednakże zapewniam Pana, nie o takie przygody turystom chodzi, na jakie naraża ludzi Pana spółka Koleje Dolnośląskie. To, co dzieje się na linii lwóweckiej, to skandal, skandal sowicie opłacany z pieniędzy podatnika.

Idąc ta drogą, z taką jakością, można wykończyć i rozłożyć ekonomicznie każde, nawet najlepsze połączenie, i skutecznie odstraszyć turystów. Nie przykryją tego piękne reklamy czy ładne stroje pracowników nowej spółki. Apelujemy do Pana o interwencję i ratowanie linii kolejowej Jelenia Góra-Lwówek. Tylko proszę nie sugerować się w ocenie sytuacji tej linii tłumaczeniem przewoźnika o niskiej frekwencji - jest ona bowiem skutkiem, a nie przyczyną złej sytuacji ekonomicznej połączeń na tej trasie.

Więcej... http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz247zg4Dxh

NEVIL - Czw Wrz 20, 2012 08:59

Pociągi jednak nie wrócą do Lubina


Nie będzie rewitalizacji linii kolejowej z Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanów. Pociągi nie wrócą do naszego miasta. Przynajmniej na razie.

– Planowana przez PKP Polskie Linie Kolejowe rewitalizacja linii kolejowej Legnica – Rudna Gwizdanów została odsunięta w czasie na skutek nałożenia przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska we Wrocławiu obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko – informuje Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy Centrum Realizacji Inwestycji w PKP PLK.

Jeszcze niedawno, w lipcu, lubinianie cieszyli się z wiadomości, że miasto odzyska połączenia kolejowe. PKP PLK jeszcze w tym roku chciało ogłosić przetarg na przebudowę trasy z Legnicy do Rudnej Gwizdanowa. Te plany pokrzyżowała jednak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

– Inwestycja została uznana, między innymi ze względu na uwagi mieszkańców Lubina, za przedsięwzięcie mogące w znacznym stopniu oddziaływać na środowisko – mówi Maciej Dutkiewicz. – Przeprowadzenie w sposób rzetelny oceny oddziaływania inwestycji na środowisko wymaga długotrwałych, liczących nawet kilkanaście miesięcy badań i przygotowania raportu, który po wykonaniu jest analizowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.

Oznacza to, że nawet jeśli uda się zrealizować przebudowę linii kolejowej z Legnicy do Rudnej Gwizdanów, to znacznie się to opóźni. Jest jeszcze jeden problem i to bardzo poważny. PKP PLK chciało sfinansować tę inwestycję ze środków Unii Europejskiej, a żeby to zrobić musiałoby zdążyć z rewitalizacją linii przed końcem 2014 roku.

O projekcie rewitalizacji pisaliśmy tutaj
www.lubin.pl/aktualnosci,..._do_lubina.html
Autor: MRT

źródło: http://www.lubin.pl/aktua..._do_lubina.html
====================================
Nie bardzo rozumiem, jak ta planowana inwestycja może negatywnie wpłynąć na środowisko. Może mi to ktoś wytłumaczyć ? Raczej byłbym skłonny twierdzić, że jest to celowe zaniechanie, bowiem tory leżą na pokładach węgla brunatnego. Gdyby więc w przyszłości doszło do planowanej odkrywki, to wydane teraz pieniądze na remont tego toru byłyby bezpowrotnie stracone. Tak więc tłumaczenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, to zwykłe mydlenie nam oczu. Wynika stąd, że budowa centrum przesiadkowego, odsuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość :-(

NEVIL - Sro Paź 10, 2012 11:37

Życzę powodzenia Komitetowi, ale jestem sceptyczny w tym temacie. Co to za gaworzenie o ochronie środowiska ? A to, że z Lubina do Legnicy i Głogowa przejeżdża dziennie kilkanaście składów z rudą do hut, to im już nie przeszkadza ?
==============================================
Komitet broni linii i pociągów


10.10.2012. Radio Elka

Komitet Obrony Dolnośląskich Linii Kolejowych walczy o szybki remont trasy Legnica-Lubin-Rudna Gwizdanów. Choć wszystko było zapięte na ostatni guzik, władze wojewódzkie kilka tygodni temu odroczyły naprawę torowiska.

Powodem miał być brak oceny wpływu prac na środowisko. Teraz nie ma jednak pewności, że trasa kiedykolwiek zostanie wyremontowana. Zdaniem Grzegorza Olesia z Komitetu Obrony linia jest potrzebna, więc jak najszybciej powinny wrócić na nią pociągi. -
Każda linia jest rentowna pod warunkiem, że zostanie przeprowadzona jej modernizacja, a pociągi zostaną puszczone w takich porach, by ludzie w nich pozyskali. Pory muszą być dostosowane do potrzeb pasażerów, a nie spółki. Powinny być też wprowadzone ulgi biletowe. Na tej linii pociągi kursowały przecież wiele lat, a teraz wszystko zostało wstrzymane, w dodatku z błahego powodu - twierdzi G. Oleś.

Decyzja o wstrzymaniu inwestycji zaskoczyła wszystkich. Tym bardziej, że z Regionalnego Programu Operacyjnego przeznaczono na ten cel 150 milionów zł. Komitet prowadzi korespondencję z urzędem marszałkowskim i PKP. Oczekuje między innymi dokładnych wyjaśnień, dlaczego wstrzymano remont i kiedy będzie mógł ruszyć. Nawiązał też współpracę z posłem Wojciechem Zubowskim. Spotkanie z nim zaplanowano na najbliższą sobotę. Podczas niego okaże się, w jaki sposób parlamentarzysta będzie mógł wesprzeć inicjatywę. W planach jest też stworzenie dużej konferencji poświęconej powrotowi pociągów na trasie Legnica-Lubin-Rudna Gwizdanów. (mat)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/59634/78/

NEVIL - Pon Paź 22, 2012 10:45


Polska kolej: nowoczesne pociągi na zdegradowanych torach



PKP Polskie Linie Kolejowe, zarządca infrastruktury kolejowej, nie potrafi wykorzystać dotacji z Brukseli na lata 2007 – 2013. W tej sytuacji beneficjentem została, za zgodą ministrów transportu Sławomira Nowaka i resortu rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej, inna spółka z tej samej grupy: Intercity.


(...)

Decyzja o przekierowaniu pieniędzy z torów na tabor zapadła, mimo że Komisja Europejska promuje inwestycje w infrastrukturę, a niechętnie patrzy na wspieranie konkretnego przewoźnika, podczas gdy inny musi brać komercyjny kredyt na zakup taboru. Małgorzata Kuczewska-Łaska, prezes Przewozów Regionalnych (spoza grupy PKP), mówi wprost, że resort transportu faworyzuje PKP IC. Sprawa jest jednak przesądzona i to wymarzona wiadomość dla producentów składów.

(---)

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ych_torach.html

NEVIL - Wto Paź 23, 2012 11:33

Walczą o przywrócenie pociągów




Samorządowcy chcą przejąć linie kolejowe i sami pozyskać pieniądze na ich remont. Prezydent Lubina Robert Raczyński wraz ze starostą Adamem Myrdą spotkają się dzisiaj z przedstawicielami samorządów Zagłębia Miedziowego, gdzie jednym z tematów będzie właśnie przedstawienie wspólnej strategii rewitalizacji kolei w naszym regionie.

– Spotkanie będzie dotyczyło opracowania wspólnej strategii rewitalizacji torów kolejowych i przywrócenia pociągów pasażerskich. Samorządy chcą wspólnymi siłami zrobić całą siatkę połączeń, lecz wymaga to obrania odpowiedniego kierunku działania oraz prowadzenia trudnych negocjacji z Polskimi Kolejami Państwowymi, które nie chcą ani przeprowadzić remontu, ani pozwolić na przejęcie tego odcinka przez samorządy – tłumaczy Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.

W połowie października starosta lubiński Adam Myrda spotkał się już w tej sprawie z przewodniczącym komisji infrastruktury Zbigniewem Rynasiewiczem.

– Nasza deklaracja na przejęcie i partycypowanie w kosztach rewitalizacji kolei na trasie Legnica–Głogów spotkała się z uznaniem przewodniczącego. Tym samym obiecał on wesprzeć nasze działania oraz jeszcze w tym miesiącu umówić na spotkanie z wiceministrem – mówi Adam Myrda starosta lubiński.

Przypominamy, że na przełomie lipca i sierpnia tego roku kolej ogłosiła, że są środki finansowe i że remont torów zostanie wykonany. Miasto ze swojej strony wyburzyło stary dworzec i zaplanowało budowę węzła przesiadkowego, po czym kolej szybko wycofała się ze swych deklaracji, argumentując to negatywną decyzją środowiskową. W związku z tym prezydent Lubina chce przejąć infrastrukturę kolejową i zrewitalizować ją przy współudziale własnych środków finansowych.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...e_pociagow.html

NEVIL - Wto Paź 30, 2012 13:07

Przykład kolejnych absurdów na kolei.
============================================

Pociąg odwołany, komunikat nienadany, pracownik ukarany



LIST CZYTELNIKA. Rozmowa z pracownikiem spółki PKP PLK pchnęła mnie w otchłań upiorów postkomunizmu i nonsensu rodem z filmów Barei.

Dojeżdżam codziennie do pracy pociągiem. Wsiadam na stacji Wrocław Psie Pole, wysiadam na Mikołajowie. 16 października jak co dzień czekałem na pociąg spółki Przewozy Regionalne, który wg rozkładu odjeżdżał ze stacji Psie Pole w kierunku Dworca Głównego o godz. 6.37. Pociąg nie przyjechał, nie został ogłoszony żaden komunikat. Wraz z innymi pasażerami (kilkanaście osób) musiałem poczekać na następny pociąg, który przyjechał kilkanaście minut później. Nie była to więc dla mnie tragedia, niemniej jednak rozżalony brakiem jakiejkolwiek informacji napisałem e-mail na adres znaleziony na stronie internetowej PLK. Rozważałem także wysłanie korespondencji do przewoźnika (PR), jednak niedawno wysyłałem do nich podobny e-mail, który pozostał bez odpowiedzi, więc ostatecznie zrezygnowałem.

Następnego dnia ponownie czekałem na ten pociąg. Ponownie nie przyjechał, co już kazało mi sprawdzić rozkład jazdy. Okazało się, że rozkład jazdy zmienił się od 16 października, a pociąg, na który czekałem, został zlikwidowany. Po mniej więcej 10 dniach dostałem odpowiedź od PLK, że temat został sprawdzony. Faktycznie - komunikat o opóźnieniu pociągu nie został nadany, a odpowiedzialna osoba została ukarana.


Moim zdaniem nikt niczego nie sprawdził. Osoba odpowiadająca mi nie zauważyła, że zmienił się rozkład, co zauważyłby każdy, kto przez minutę rzeczywiście zająłby się tym tematem. Pozwoliłem sobie zadzwonić do pani, której nazwisko i numer telefonu widniało na piśmie, które otrzymałem. Pani ta odesłała mnie do kolejnej osoby, twierdząc, że ona tylko redaguje informację, którą dostała od innego pracownika. Zadzwoniłem do niego.

Urzędnik zarzekał się, że ze strony PLK wszystko przebiegło według procedur i dopełnili wszystkich obowiązków. Na początku usłyszałem, że nie wnikając w przyczyny, z powodu których pociąg nie przyjechał, sprawdził, że odpowiedni komunikat nie został nadany, i w konsekwencji ukarał winnego. Gdy mu wytknąłem, że pociąg nie był opóźniony czy odwołany, ale wypadł z rozkładu jazdy, pan zmienił front i stwierdził, że to przewoźnik jest zobowiązany do udzielenia odpowiedniej informacji pasażerom. Na moją sugestię, że dyżurny ruchu, widząc pasażerów czekających na pociąg, który wypadł z rozkładu, mógłby się zlitować i poinformować poprzez radiowęzeł na stacji, co się dzieje, pan ten stwierdził, że nie ma on prawa tego zrobić. Ma - według niego - do tego prawo, jeżeli PLK dostanie od przewoźnika zlecenie na podanie takiego komunikatu, za który przewoźnik zapłaci. Zdenerwowany powiedziałem, że uważam, że PLK ma w d... pasażerów, na co on zaoponował, po czym w następnym zdaniu wyklarował, że klientami PLK są przewoźnicy i pasażerowie go nie interesują. Napomknąłem wtedy, że jako osoba korzystająca z infrastruktury kolejowej oczekiwałbym, że zarządca tej infrastruktury będzie przejmował się losem pasażerów. W odpowiedzi usłyszałem:
Pan nie korzysta z infrastruktury. Z infrastruktury korzystają przewoźnicy. Pan skorzystałby z infrastruktury kolejowej, jeśliby przespacerował się pan po torach.

Pan zwrócił mi również uwagę, że powinienem wziąć pod uwagę fakt, że ogólnie pojmowana kolej składa się z wielu firm zajmujących się infrastrukturą, przewozami itd.

Ja coraz bardziej zdaję sobie sprawę z konsekwencji, do jakich taki podział prowadzi. Z przerażeniem myślę o tym, że w tych kolejowych spółkach pracują ludzie, którzy mają takie samo podejście do swoich obowiązków. Oprócz czytania litery wewnętrznych przepisów, którymi zasłaniają się kolejowi urzędnicy, przydałoby się czasami trochę logicznie pomyśleć. A z tym ci państwo mają duży problem.

źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2AmbdOH9G

Magda_S - Nie Lis 04, 2012 01:49

NEVIL napisał/a:
W związku z tym prezydent Lubina chce przejąć infrastrukturę kolejową i zrewitalizować ją przy współudziale własnych środków finansowych.


Ja trzymam kciuki! Bardzo lubię jeździć pociągami.

NEVIL - Pon Lis 05, 2012 12:15

O stanie naszych kolei można by napisać dużo. Spójrz poniżej:



Pociąg z Wrocławia do Berlina, bez przesiadek, jedzie 4:52 godziny. A przed wojną jeździł w 3,5 godziny ! O czymś to mówi. Od kiedy na PKP potworzyło się rozmaitych spółek i spółeczek, to ta kolej funkcjonuje gorzej jak za PRL-u, chociaż i wtedy nie było luksusowo. Nie będę Ci wymieniał tych wszystkich spółek, bo pewnie nie wszystkie zapamiętałem, ale jest ich kilkadziesiąt.
A wracając na nasze lokalne podwórko, to nie ma się co dziwić, że reaktywowane niedawno kursy pociagów z Legnicy do Głogowa przestały być atrakcyjne dla kolei i zaniechano ich. Liczy się zysk. A tego nie było, gdy w kilkuwagonowym składzie jechało 10 - 20 osób. Nie mogło być inaczej, jeżeli pociąg z Lubina do Legnicy pokonywał 25 kilometrowy szlak w 50 minut. Pasażerowie wybierali busy i autobusy. To proste.
Podobnie jak Ty, też bardzo lubię jeździć pociągami, ale o ,,przyzwoitych" prędkościach. Oby jak najszybciej nasze marzenie się zrealizowało :-) . Pozdrawiam.

NEVIL - Pon Lis 05, 2012 18:16

Przewoźnicy kolejowi: nieuczciwe praktyki rynkowe


Ograniczenie odpowiedzialności w przypadku odwołania pociągów, nieinformowanie w wezwaniach do zapłaty o możliwości złożenia reklamacji, czy przedłużanie terminu na jej rozpatrzenie. To przykłady nieuczciwych praktyk stosowanych przez przewoźników - poinformował UOKiK.



(...) We wzorcach stosowanych przez wszystkich skontrolowanych przewoźników znalazły się postanowienia, które wyłączały ich odpowiedzialność w razie wystąpienia tzw. ograniczenia w ruchu pociągów lub innych bliżej niesprecyzowanych okoliczności. W związku z tym konsument, który poniósł szkodę i z winy kolei nie dotarł na czas, ponieważ odwołano pociąg, nie mógł starać się o rekompensatę. Warto pamiętać, że każdy przewoźnik odpowiada za szkodę spowodowaną jego zaniedbaniem – wyjątkiem jest siła wyższa, zdarzenia spowodowane wyłącznie przez osoby trzecie lub podróżnego. Cieszy fakt, że przewoźnicy zaprzestali stosowania kwestionowanego postanowienia lub zobowiązali się do jego zmiany. (...)

Więcej: http://www.firma.egospoda...owe,1,11,1.html

NEVIL - Pią Lis 16, 2012 13:14

Wprawdzie Lubin nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego dla pasażerów z resztą kraju, ale wielu z nas tęskni za nim. Warto się jednak zapoznać z doświadczeniami tych, którzy mają możliwość korzystania z usług PKP bez przeszkód.
=====================================================

PKP, czyli Pluskwy Kąsają Pasażerów





Mieszkankę Zielonej Góry pogryzły pluskwy, gdy wracała pociągiem z Krakowa. A mieszkańca Wrocławia na trasie Gdynia - Katowice. - Koło siedzeń i zagłówka było pełno insektów. Na ciele mam mnóstwo śladów po ugryzieniach - opowiada pan Artur
O sprawie pani Małgorzaty pisze "Gazeta Lubuska". Mieszkanka Zielonej Góry wracała w tym tygodniu pociągiem TLK z Krakowa. Jak relacjonuje, w wagonie było brudno, a na podłodze leżały resztki jedzenia. - Kiedy wróciłam do domu, znalazłam na ciele sześć śladów po ugryzieniach pluskiew. Więcej nie wsiądę do pociągu! - opowiadała dziennikarzowi Lubuskiej. Gazeta więcej szczegółów nie podaje, ale przypadek pani Małgorzaty nie jest odosobniony. - Takie historie zdarzają się kilka razy w roku - przyznaje na łamach Lubuskiej PKP Intercity.

Zgasiłem światło i wtedy mnie pogryzły

Spotkanie z pluskwami obszernie opisał pan Artur. Jak wyjaśnia, ku przestrodze dla innych pasażerów. List pasażera opublikował internetowy serwis nawalizkach.com. Mężczyzna 9 listopada wracał z delegacji z Poznania do Wrocławia. Podróżował pociągiem TLK relacji Gdynia - Katowice. Siedział w ostatnim wagonie, gdzie po zgaszeniu światła dotkliwie pogryzły go insekty.


- Na początku zauważyłem, że coś po mnie chodzi. Zabiłem kilka identycznych robaków. Po zgnieceniu rozpryskiwała się z nich krew i charakterystycznie śmierdziały. Zapaliłem światło i zobaczyłem, że koło siedzeń, zagłówka jest ich mnóstwo. Przypomniały mi się opowieści taty, jak wyglądają pluskwy. Szybko sprawdziłem internet w telefonie. I rzeczywiście to były te insekty - pisze pan Artur.

Pluskwy to niewielkie owady, które żywią się krwią ssaków. Na poszukiwanie ofiary wyruszają, gdy robi się ciemno. Dzięki wrażliwym czułkom łatwo wykrywają zapach lub ciepło potencjalnego żywiciela. Ugryzienia nie bolą, bo pluskwa wstrzykuje substancję znieczulającą. Ale po kilku godzinach pojawia się zaczerwienienie i swędzenie. Owady nie przenoszą chorób zakaźnych.

Konduktor nie zamknął wagonu

- Natychmiast wziąłem wszystkie bagaże i udałem do toalety. Tam musiałem się rozebrać i wytrzepać wszystkie pasożyty z ubrań i ciała. Okazało się, że są już w moim plecaku i walizce - dodaje. Mężczyzna przed wyjściem z pociągu zgłosił sprawę konduktorowi. Ten jednak nie zamknął wagonu, a jedynie podziękował za informację.

- Przeczytałem, że jak pluskwy zalęgną się w mieszkaniu, trudno je wyplenić i giną dopiero w 49 stopniach. Dlatego po powrocie do domu wszystkie rzeczy wyprałem w 60 stopniach i sparzyłem wrzątkiem. Sam kilka razy się umyłem i przejrzałem, czy na pewno nie zostały żadne na mnie - pisze mieszkaniec Wrocławia.

Pan Artur opowiada, że na ciele ma mnóstwo krost od ugryzień i odczynów alergicznych. Najwięcej na szyi i biodrach, a pojedyncze na nogach i rękach. Na dowód pokazuje zdjęcia.

- Od dzisiaj PKP to dla mnie nie Polskie Koleje Państwowe, ale: Uwaga! Pluskwy Kąsają Pasażerów! - podsumowuje.

Pasażer może złożyć reklamację

Chcieliśmy poprosić PKP Intercity o wyjaśnienia, ale dzisiaj telefon biura prasowego spółki milczy. Jednak na łamach "Gazety Lubuskiej" pogryzioną czytelniczkę przeprasza Beata Czemerajda z zespołu ds. relacji z mediami Intercity. Proponuje zielonogórzance złożenie reklamacji i zapewnia, że spółka przeprowadzi postępowanie wyjaśniające.

Według Czemerajdy pluskwy mogli przynieść do pociągów inni pasażerowie lub ich zwierzęta. Same wagony są sprzątane codziennie, a dwa razy w miesiącu gruntownie. Wyjaśnia, że gdy pasażerowie zgłoszą obecność insektów konduktorowi, ten powinien poinformować służby techniczne. To one zamykają wagon i przeprowadzają dezynsekcję.

List pana Artura i zdjęcia można zobaczyć w serwisie nawalizkach.com

źródło: http://wiadomosci.gazeta...._Pasazerow.html

NEVIL - Wto Lis 20, 2012 18:28

Podróżni mogliby się poprzewracać ? Takie jaja, to tylko w Polsce... :-)
===========================================================

Koleje Wielkopolskie: Kupiliśmy szybkie pociągi. Ale pojadą wolno




Nowe pociągi, którymi pojedziemy od grudnia, mogą się rozpędzić nawet do 160 km na godz. Ale nie rozpędzą się. Szef Kolei Wielkopolskich: - Tak szybka jazda jest nieekonomiczna, a poza tym pasażerowie mogliby się poprzewracać.

Chodzi o 22 pociągi Elf wyprodukowane przez Pesę. Samorząd kupił je za blisko pół miliarda złotych. Pierwsze z nich są już w Wielkopolsce. Pasażerów zaczną wozić od grudnia.

Urzędnicy reklamowali je jako nowoczesne, klimatyzowane i rozwijające prędkość do 160 km na godz. Dlatego elfy trafią na trasy Poznań-Kutno i Poznań-Zbąszynek. Obie leżą na międzynarodowej linii kolejowej z Berlina do Warszawy, po której można jeździć właśnie z taką prędkością.

Ale - jak się okazuje - nowe pociągi nawet nie zbliżą się do swoich maksymalnych osiągów. Zgodnie z rozkładem jazdy mają jeździć najwyżej 120 km na godz.

Dlaczego wolne, choć szybkie

- Szybsza jazda byłaby po prostu nieekonomiczna. Średnia odległość między stacjami to 4-5 km. Trudno sobie wyobrazić, że pociąg ciągle przyspiesza tylko po to, żeby zaraz potem hamować. Jazda powinna być płynna - wyjaśnia Włodzimierz Wilkanowicz, szef Kolei Wielkopolskich, które będą korzystać z nowych pociągów.

Zatem elfy wcale nie będą dużo szybsze od pociągów Przewozów Regionalnych, które do Kutna i Zbąszynka kursują teraz. Stare składy jeżdżą tam z prędkością 110 km na godz., a lokomotywa z wagonami nawet 120 na godz. (z tym że ta druga wolniej się rozpędza). Od grudnia podróż np. do Konina potrwa półtorej godziny. A więc zaledwie kilka minut krócej niż dziś.

Prezes Wilkanowicz wymienia też szereg kolejnych argumentów: - Jazda powyżej 130 km na godz. wymaga drugiego maszynisty. Oznacza także większe zużycie energii. Jak kupuje pan nowy samochód, to raczej nie jeździ nim pan z maksymalną prędkością. Poza tym pociągi Pesy mają bardzo duże przyspieszenie. W ruchu regionalnym nie wszyscy podróżni mają miejsca siedzące. Ci, którzy stoją, mogliby się poprzewracać - tłumaczy.

Podobnego zdania jest odpowiedzialny za kolej wicemarszałek Wojciech Jankowiak: - Nagłe przyspieszanie i hamowanie nie jest zbyt komfortowe dla pasażerów.

Czy to ma sens?

Specjalista transportu dr Michał Beim przyznaje, że te argumenty mają sens. Dlatego proponuje inne rozwiązanie: - Można pomyśleć o tym, aby pojedyncze pociągi puścić w godzinach szczytu jako regionalne ekspresy. Np. jeden rano, jeden po południu. Zatrzymywałyby się tylko na większych stacjach, takich jak Września, Słupca, Konin i Kutno. To pozwoliłoby przynajmniej częściowo wykorzystać możliwości Elfów.

Tak jeżdżą obecnie pociągi TLK czy InterRegio. Zysk na czasie jest wyraźny: cały odcinek pokonują aż o pół godziny szybciej niż zwykłe osobowe. - Oczywiście pasażerowie z innych miejscowości mieliby do dyspozycji wszystkie pozostałe pociągi. Podobne rozwiązania stosuje się w Niemczech. Taki regionalny ekspres pozwala zaoszczędzić na trasie nawet kilkadziesiąt minut - podkreśla Beim.

- Każdy pomysł wart jest rozważenia. Ale obecnie walczymy, żeby w ogóle utrzymać obecny rozkład. Na kolejne pociągi nie mamy pieniędzy - rozkłada ręce wicemarszałek Jankowiak. Niedawno informowaliśmy, że samorządowi brakuje środków na rozwój kolei aglomeracyjnej. Na uruchomienie regionalnych ekspresów nie ma zatem większych szans. Elfy będą służyć jako zwykłe pociągi osobowe.

Co ciekawe, Pesa ma też w ofercie wersję Elfów o prędkości maksymalnej 130 km na godz. W przetargu startowały również zagraniczne firmy CAF i Stadler. Być może i one zaproponowałyby wolniejsze (i przy tym tańsze) wersje swoich pojazdów, gdyby takie były kryteria.

Ale nasz samorząd chciał kupić pociągi jeżdżące 160 km na godz. Po co, skoro i tak nie wykorzystamy ich parametrów? Jankowiak: - To uniwersalne pociągi. Być może w przyszłości będą jeździć na innych liniach i wtedy uda się wykorzystać ich wszystkie możliwości.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/p...l#ixzz2CmiF0cZD

NEVIL - Czw Lis 22, 2012 21:35

Komentarz pod artykułem:

~jano -

Oto Polska właśnie, tupierdo..nie a tam trzaśnie. Kasę i premie wzięli wszyscy.

======================================

Awaria na pierwszej trasie nowego pociągu

Czwartek, 22 listopada (16:59)

Samorząd województwa warmińsko-mazurskiego odebrał w czwartek od bydgoskiej Pesy nowy pociąg elektryczny Elf. Warta 16 mln zł maszyna miała awarię podczas pierwszej jazdy - pociąg z oficjelami na pokładzie utknął na stacji we wsi Czerwonka na półtorej godziny.




Trzyczłonowy pociąg elektryczny Elf bydgoska Pesa produkowała dla województwa warmińsko-mazurskiego rok. Nowy skład ma 170 miejsc i jest w pełni przystosowany dla potrzeb osób niepełnosprawnych i wózków dziecięcych, np. drzwi łazienki otwierają się automatycznie, a wewnątrz zamontowano m.in. przewijak dla dzieci.

Utrzymany w niebiesko-szarej kolorystyce pociąg jest wyposażony m.in. w monitoring, który pozwala maszyniście na monitorowanie sytuacji w wagonach, ma "antywandalowe" siedzenia. Samorząd województwa zapłaci Pesie blisko 16 mln zł - będą to środki własne samorządu województwa i tzw. funduszu kolejowego.

Podczas inauguracyjnej jazdy, którą zaplanowano do oddalonej o 28 km od Olsztyna stacji Czerwonka, pociąg uległ awarii: zgasły w nim światła, a maszynista nie mógł uruchomić maszyny. Przez ponad godzinę na malutkiej wiejskiej stacyjce utknęli m.in. marszałek Warmii i Mazur Jacek Protas, prezes Pesy Zenon Duszyński i grupa dzieci z olsztyńskiego domu dziecka, którym kolejarze chcieli zafundować wycieczkę nowym pociągiem.

Po upływie półtorej godziny, gdy do zepsutego Elfa z Olsztyna jechała już tradycyjna lokomotywa, by go pociągnąć, pociąg udało się uruchomić.

- Nastąpiło przepięcie na linii i to spowodowało różnicę napięć. Przy tym doszło do uszkodzenia falownika, który jest elementem pantografu (tj. elementu łączącego pociąg z trakcją - PAP) - tłumaczył rzecznik prasowy Pesy Michał Żurowski.

Prezes Pesy Zenon Duszyński powiedział , że specjaliści zakładu odczytają czarne skrzynki pociągu i ustalą, czy przepięcie nie uszkodziło maszyny. - Przepraszam za tę niezawinioną przez nas usterkę - dodał.

Odpowiedzialny za transport kolejowy w regionie wicemarszałek Witold Wróblewski zapowiedział, że Przewozy Regionalne "ze swojej strony wyjaśnią sprawę napięcia" i ustalą, na których liniach nowa maszyna będzie mogła jeździć.

Elf ma ruszyć w trasy w nowym rozkładzie jazdy, który będzie obowiązywał od 9 grudnia.

źródło: http://polskalokalna.pl/w...gu,1866325,3330

Lupus - Nie Lis 25, 2012 10:23

Skupcie sie Panowie i Panie na swoim bajzlu i wrzucajmy linki dotyczące naszego podwórka bo mnie osobiście Poznań i jakieś pluskwy nie interesują tylko to co będzie z naszą linią kolejową...
NEVIL - Nie Lis 25, 2012 10:50

Co będzie dalej z naszą linią nie jest zależne od nas, tylko od tych, co ponad nami. :-) A póki co, warto poczytać o tych, co mają wątpliwą przyjemność podróżowania po pekapowskich szlakach. Lupus bądź pewien, że jeżeli coś pozytywnego postanowią w sprawie wznowienia ruchu pasażerskiego na odcinku Legnica - Lubin - Rudna, to zostanie to tutaj odnotowane.
NEVIL - Sro Gru 05, 2012 20:41

Tylko w III RP może mieć to miejsce. W PRL-u w kioskach RUCH-u można było kupić rozkład jazdy PKP na cały rok. Był w niebieskiej okładce.
===========================================================

Nowy rozkład jazdy PKP tylko na dwa miesiące




Trochę większa prędkość, likwidacja niektórych połączeń i lepsza informacja. Kolejarze szykują się do wprowadzenia nowego rozkładu jazdy, który zacznie obowiązywać w nocy z 8 na 9 grudnia. Niestety będzie on obowiązywał zaledwie przez dwa miesiące.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...ortaz-duzy.html

NEVIL - Wto Gru 11, 2012 19:36

I jeszcze jedno Lupus. Gdy ja jeździłem pociągami, to Ciebie jeszcze nie było na tym ,,paskudnym" świecie. Nie uważaj się za eksperta w dziedzinie kolejnictwa, bo kiedyś kolejnictwo było jedną z moich profesji. To tyle w temacie.
NEVIL - Wto Gru 11, 2012 20:32

Warto przypomnieć słowa Piotra Borysa sprzed roku - http://miedziowe.pl/content/view/48167/78/

Jak dla mnie, to w głowie mi się nie mieści, że teren Zagłębia Miedziowego rozciągający się od Legnicy, aż po Głogów, nie ma połączenia kolejowego dla pociągów pasażerskich. Przecież ta linia, powinna być kręgosłupem dla tego całego okręgu. A nie jest. Kiedyś można było wsiąść na dworcu w Lubinie i wysiąść w Warszawie lub w Szczecinie. Teraz to marzenie ściętej głowy. Te tory nadal są eksploatowane przez KGHM, który wozi swoimi wagonami koncentrat miedzi do hut w Legnicy i Głogowie. Te kagehaemowskie pociągi przemieszczają się po torach z szybkością na tych szlakach dozwoloną, a więc 30-40 km/godz. KGHM-owi nie zależy na tym, żeby tą rudę szybciej dowieźć do hut. Im wystarczy to, żeby ją w ogóle dowieźć i ta szybkość transportu im wystarcza. Nikt nie jest w stanie zobligować KGHM do tego, żeby naprawić torowisko i przywrócić możliwość jazdy do szybkości, aby zające biegnące wzdłuż torowiska, nie były szybsze od lokomotywy prowadzącej skład wagonów. Rodzi się zatem inne pytanie. Skoro nasze Państwo czerpie ogromne korzyści z wydobycia rud miedzi od lat 60-tych, to dlaczego po macoszemu traktuje nasz region ? Dlaczego nie zainwestuje w remont szlaku kolejowego między Legnicą, a Rudną. ? Mało tego ! Łupią nas podatkiem od wydobytych złóż. Czy Zagłębie Miedziowe nadal ma być dojną krową dla Państwa, nie otrzymując nic w zamian ? To pytanie należy sobie zadać przed kolejnymi wyborami.

NEVIL - Wto Gru 11, 2012 20:55

Ma ktoś coś do powiedzenia w temacie poruszonym wyżej, to zapraszam do wypowiedzi...
Magda_S - Wto Gru 11, 2012 21:09

NEVIL napisał/a:
Ma ktoś coś do powiedzenia w temacie poruszonym wyżej, to zapraszam do wypowiedzi...


Ja myślę, że Lubin mógłby się stać taką drugą Włoszczową. I nie żartuję. Jesteśmy pośrodku drogi Głogów-Legnica, moglibyśmy być punktem, z którego mieszkańcy LGOM mogliby wyruszać w każdą stronę.
Był w "Polityce" taki artykuł, że stacje w dobrze ulokowanych małych miastach mają sens, ponieważ ludzie z okolicznych miejscowości dojeżdżają do nich i jadą dalej.
Patrzcie na Włoszczową: "PKP Intercity w 2009 r. sprzedawało na stacji Włoszczowa-Północ średnio 33 bilety miesięcznie. Do dzisiaj [12 kwietnia 2012 - przyp. mój] ta liczba wzrosła prawie 30-krotnie."
Trzymam kciuki za powodzenie lubińskiej kolei!

Polecam poniższe artykuły:
http://infokolej.nowyekra...noc-mit-obalony
http://wpolityce.pl/artyk...sowym-hitem-pkp
http://serwisy.gazetapraw...na_opoczno.html
http://forum.gazeta.pl/fo..._sie_hitem.html

NEVIL - Sro Gru 12, 2012 22:43

Magda_S, lokalizacja Lubina w Twoim ostatnim przekazie coś Ci nie wyszła... :-)
Magda_S - Pią Gru 14, 2012 18:35

A liczyłam na merytoryczny głos w dyskusji... ;-(
NEVIL - Pią Gru 14, 2012 19:02

Magdo, merytoryczny głos, to ja mogę dodać w Twoim temacie, jak inni się wypowiedzą. Ja już dosyć dużo napisałem w tym dziale. Ale sama widzisz, jak się zachowują ci ,,inni". To sami ,,czytacze". Nie wiem czego im brak ? Intelektu, czy odwagi... ? :-)
NEVIL - Czw Gru 20, 2012 20:49

Jaki budżet województwa na 2013 rok? Najwięcej na drogi


Wpływy do przyszłorocznego budżetu oszacowano na 1 mld 717 mln zł. Najwięcej z tej puli przeznaczone zostanie na inwestycje drogowe. To przede wszystkim kontynuacje rozpoczętych zadań m.in. budowa tzw. wschodniej obwodnicy Wrocławia.

(...)
Przeciwko przyjęciu budżetu były opozycyjne klubu radnych Obywatelski Dolny Śląsk oraz PiS. Szef klubu ODŚ Patryk Wild tłumaczył, że zarząd województwa odrzucił wszystkie zgłoszone przez opozycję poprawki do budżetu. - Trzy z nich były dla nas kluczowe, dotyczyły infrastruktury kolejowej. Skoro nasze postulaty do budżetu nie zostały uwzględnione, to nie możemy go poprzeć - tłumaczył Wild.

Klub ODŚ chciał, aby w przyszłym roku marszałek sfinansował prace projektowe dotyczące trzech projektów infrastrukturalnych. To przygotowanie planu modernizacji linii kolejowej na trasach Wrocław - Wałbrzych - Jelenia Góra oraz Legnica - Lubin - Polkowice - Głogów (wymaga zbudowania około 10 km nowych torów). Trzeci projekt postulowany przez ODŚ dotyczy połączenia kolejowego wrocławskiego lotniska z trasami w kierunku Legnicy i Wałbrzycha.

(...)


Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2Fcgyjcga

Miedziany - Sob Sty 12, 2013 11:32

Cytat:
Ale sama widzisz, jak się zachowują ci ,,inni". To sami ,,czytacze". Nie wiem czego im brak ? Intelektu, czy odwagi... ? :-)


Witam , ja z chęcią mógł bym podyskutować na temat lubińskiej kolei .

Na chwile obecną zostały wysłane 4 interpelacje poselskie w sprawie remontu linii 289 . Również Komitet Obrony Dolnośląskich Linii Kolejowych wysyła pisma do PLK w sprawie odroczenia remontu .

Moim zdaniem włodarze miasta za mało interesuja sie problemem kolei . Do czego tu dochodzi żeby głogowski poseł walczył o wznowienie ruchu na linii Rudna Gwizdanów - Legnica.

Z tego co wiem to w okolicach Marca ma się odbyć w Lubinie duża konferencja w władzami miasta , PLK , I UMWD i mam nadziej że coś ruszy . Bo własnie Koleje Dolnośląskie kupiłu nowe EZety które potrfią rozbujać sie do 160km/h . A węc gdyby linia 289 była wyremontowana do 80km/h a E30 od Legnicy do Wrocławia jest 160 km/h to pociąg z Lubina do Wrocławia pokonywał by tą trasę w około 1 h 10min i stał by się jszybszym środkiem komunikacji do stolicy dolnegośląska.


Ale dopóki władze miasta nie zadbają na swoim podwórkiem to sktóków nie będzie . Zburzenie dworca nie przywróci pociągów . Trzeba naciskać .

Liczę na owocną dyskusje . Pozdrawiam!

NEVIL - Sob Sty 12, 2013 12:09

Miedziany, a wg Ciebie władze miasta o co mają zadbać ,,na swoim podwórku" ? Wskaż mi zaniechania władz Lubina.
Miedziany - Sob Sty 12, 2013 12:27

Przedewszystkim walczyć,bo jak narazie to ja nie widze walki i chęci ze strony włodarzy miasta. PLK ogłosiło że remont sie jednak nie odbędzie i wszyscy sie z tym pogodzili ba,nawet gazety lokalne nic niepisały o tym.

Dopiero gdy KODLK i poseł Zubowski zaczeli walczyc o linie ,to wtedy zrobił sie szum medialny.

Jak narazie to mamy pusty teren po dworcu i wiecej nic.Przykład Rudnej która potrafiła od PLK wykupic teren dworca,przejscia podziemne ktore był w stanie agoni.A teraz co mamy? Piękny kameralny dworzec ,z poczekalnia oraz czyste przejscia podziemne.


Moje odczucie jest takie że władze miasta podchodza do tego tematu że jak nie ma pociagów osobowych to jeszcze nie ma tragedi , a jak jakims cudem wruca to bd ok.Jak lokalni posłowie nie bd sie starali to tu nigdy nic niewruci.

NEVIL - Sob Sty 12, 2013 12:57

Miedziany, nie zgadzam się z Tobą. Gdybyś przeczytał ten temat ,,gdzie jest PKP" od początku do końca, to byś przestał mówić, że władze miasta nic nie zrobiły dla wznowienia ruchu pociągów pasażerskich na odcinku Legnica - Rudna .
Miedziany - Sob Sty 12, 2013 13:17

Każdy może miec inne zdanie na ten temat.
Co do linii trzeba poczekac na odp na interpelacje i od plk.
Wtedy jak bd konferencja w Lubinie to dowiemy sie co jest planowane.

NEVIL - Pon Sty 14, 2013 13:20

Szykuje się rewolucja na kolei. Zagraniczni przewoźnicy wjadą do Polski?




Przetargi na obsługę tras, rozdzielenie przewoźnika od firmy zarządzającej torami, swobodny dostęp firm z całej Wspólnoty do rynków krajowych – to główne tezy propozycji Komisji Europejskiej, którą poznał DGP

Pod koniec stycznia Komisja Europejska przedstawi propozycję pełnego otwarcia na międzynarodową konkurencję przewozów pasażerskich w całej Unii. Tak zwany czwarty pakiet kolejowy będzie zawierać trzy filary: usprawnienie procedur wydawania pozwoleń na dopuszczenie pojazdów kolejowych do eksploatacji, otwarcie krajowych rynków pasażerskich na konkurencję oraz reformy zarządzania na rynku infrastruktury kolejowej.

Pierwszy filar zakłada wzmocnienie kompetencji Europejskiej Agencji Kolejowej (ERA), trzeci filar obejmuje drażliwą kwestię pionowego oddzielenia infrastruktury kolejowej i kolejowych operatorów. DGP uzyskał od Komisji jej główne założenia. W ramach tzw. czwartego pakietu kolejowego od 1 stycznia 2019 r. każdy przewoźnik uzyska prawo do świadczenia usług na liniach wewnętrznych innego państwa Wspólnoty. Bez żadnej koncesji Deutsche Bahn będzie mógł przewieźć nas na trasie Warszawa – Kraków, a Trenitalia – między Poznaniem a Wrocławiem. Jak przekonują urzędnicy KE, taka konkurencja powinna poprawić jakość usług i obniżyć ich cenę.

Równie ważna jest propozycja ostatecznego oddzielenia spółki zarządzającej siecią linii kolejowej od operatora przewozów. Dziś, zresztą zgodnie z prawem europejskim, tak w Polsce nie jest. Zarządca sieci, PLK, wchodzi w skład holdingu PKP SA, do którego należą m.in. PKP Intercity.

Czwarty pakiet ma także zmienić zasady przyznawania przez władze samorządowe umów na obsługę konkretnych linii. W przyszłości rozstrzygnięcie nastąpi na zasadzie otwartego przetargu, do którego będą mieli dostęp wszyscy przewoźnicy. Wygra ten, kto spełniwszy określone warunki, zaproponuje najniższą cenę. Dziś takie usługi świadczą specjalne spółki należące do samorządów, jak Koleje Mazowieckie czy Koleje Dolnośląskie.

KE zdecydowała się na radykalne rozwiązanie. Zgodnie z jej koncepcją przewoźnik obcego kraju, który będzie chciał wejść na rynek innego państwa UE, będzie mógł się ograniczyć do świadczenia usług tylko na najbardziej intratnych trasach, lekceważąc te, które są deficytowe, ale istotne z punktu widzenia społecznego. To wywołuje oburzenie m.in. we Francji, gdzie zbudowano kosztem dziesiątek miliardów euro nowoczesną sieć szybkich kolei TGV. Dziś państwowy monopolista SNCF zarabia krocie na takich trasach, jak Paryż – Lyon czy Paryż – Marsylia. Francuskie władze nie chcą, aby na zbudowanych za pieniądze francuskich podatników liniach zarabiał chociażby Deutsche Bahn.

Batalia o wprowadzenie w życie pomysłu KE ruszy na początku lutego.

Pomysł jest łatwiejszy do przełknięcia w Polsce. O ile w Hiszpanii i we Francji 100 proc. krajowych przewozów pasażerskich świadczy państwowy monopolista, a w Niemczech 92 proc., o tyle w naszym kraju powstała realna konkurencja. Z PKP konkurują krajowe spółki należące do samorządów, jak Przewozy Regionalne. Niewielki zakres linii obsługuje także jako krajowa spółka Arriva RP, która należy do Deutsche Bahn. Z zestawienia przygotowanego przez berliński Uniwersytet Humboldta wynika, że Polska zgodnie z unijnym kalendarzem wprowadza przepisy o liberalizacji rynku kolejowego.

Zgodnie z dotychczasowym unijnym prawem całkowicie zliberalizowane są przewozy towarowe, zarówno krajowe, jak i zagraniczne. W przewozach pasażerskich liberalizacja objęła do tej pory tylko te międzynarodowe, które stanowią zaledwie 10 proc. rynku.

Z przełknięciem nowych unijnych regulacji niektóre kraje Unii mają o wiele większe trudności. Z cytowanego już raportu wynika, że zwlekają z tym Łotwa, Litwa, Irlandia, Hiszpania i Grecja. Z kolei Francja chce ponownie włączyć nadzór nad siecią kolejową do grupy SNCF. Taki układ już istnieje w Niemczech, gdzie sieć należy do spółki DB Netz w ramach holdingu Deutsche Bahn.

źródło: http://serwisy.gazetapraw..._do_polski.html

Magda_S - Wto Sty 15, 2013 19:35

NEVIL napisał/a:
Gdybyś przeczytał ten temat ,,gdzie jest PKP" od początku do końca, to byś przestał mówić, że władze miasta nic nie zrobiły dla wznowienia ruchu pociągów pasażerskich na odcinku Legnica - Rudna .


"Ideą projektu pilotażowego „Jeden bilet – jedna taryfa” jest przygotowanie założeń i gotowych rozwiązań umożliwiających integrację transportu pasażerskiego w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym (LGOM)."

Ej, a wiesz może, kto jest za to odpowiedzialny? Pilotaż pilotażem, ale byłoby super, gdyby się udało. Ja akurat pracuję w LSSE, więc gdyby było proste połączenie z Lubina, byłabym przeszczęśliwa.

Miedziany - Sro Sty 16, 2013 08:03

Powiem wam ciekawostkę,mam znajomego który pracuje w Kolejach Dolnośląskich , i robią szynobusem przejazdy techniczne z Legnicy do Rudnej. Czas jazdy z Legnicy do Lubina wynosi 30 min a z Lubina do Rudnej 25 min. Obecnie szynobusem można by było dojechac z Lubina do Wrocławia na poziomie 1h 20 min wiec była by to spora konkurencja dla busów ,bo w nowych szynobusach KD jest komfort.


I dalej bd upierał sie że politycy Lubina nie są zaangażowani w kolej,taki Lwowek Sląski ma linie kolejowa w gorszym stanie a osobowe są,bo prezydent wygrał batalie z UMWD

Lupus - Sro Sty 16, 2013 12:22

Już dawno linia byłaby wyremontowana gdyby się interesowali tym tematem,ale im zwisa,te tory z Lubina do Legnicy są w tragicznym stanie na wielu odcinkach pociągi towarowe zwalniają do 20 na godzine więc to że szynobus zrobi trasę z Legnicy do Lubina w 30 minut to jakieś bzdury.
NEVIL - Sro Sty 16, 2013 12:48

Lupus, widocznie Miedziany ma dane nie z drugiej ręki, a z piątej, i stąd takie informacje... :-)
Miedziany - Sro Sty 16, 2013 12:56

Nie bzdury tylko fakty. Widze że kolej to ty znasz ale z opowiadań.
Każdy pociąg ma swój cieżar i prędkośc jest dobierana przez PLK na podstawie cięzaru. Dla pociagów towarowych predkosc na tej lini to 40km/h wyjątek od Chróstnika do Lubina (przejazd na legnickiej) 20km/h.

Natomiast dla szynobusów predkosc od Legnicy do Rynarcic to 60 km/h ,od Rynarcic do Rudnej Gwizdanow 80km/h.

Zanim cos napiszesz to poczytaj sobie o lini 289...

NEVIL - Sro Sty 16, 2013 13:29

Człowieku, androny pleciesz ! Przeczytaj sobie z jaką szybkością pokonywał skład wagonów ( 3 lub 4 wagony ) z Lubina do Legnicy, przed zamknięciem tego szlaku dla ruchu pasażerskiego, oraz jak długo trwał ten przejazd. To było około 50 minut. Co do przejazdów technicznych na tym odcinku, to mogę się z Tobą zgodzić. Jechali na własne ryzyko. Natomiast maszynista ze składem pasażerskim otrzymuje dyspozycje z jaką prędkością ma pokonywać poszczególne odcinki szlaku i musi się ich bezwzględnie trzymac. Wrazie ich nieprzestrzegania i doprowadzenia do katastrofy, odpowiedziakność spada na maszynistę. Poza tym pociąg techniczny nie zatrzymywał się na poszczególnych stacjach, żeby mogli wysiąść, lub wsiąść pasażerowie.
I nie imputuj mi tutaj, że ja kolej znam tylko z opowiadań, bo wiedz, że bezpośrednio uczestniczyłem przy elektryfikacji szlaku Legnica - Rudna Gwizdanów, oraz budowałem podstacje trakcyjne i odcinki sieciowe, nie tylko na tej linii w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku. Więc to raczej ja mógłbym Cię zapytać, jakie Ty masz kompetencje do wypowiadania się w tym temacie i stawiania tak kategorycznych stwierdzeń.

Dodam jeszcze, że na początku lat 70-tych dojeżdżałem do pracy w Legnicy. Z Lubina pociąg do Legnicy pokonywał ten odcinek około 30 minut.

Miedziany - Sro Sty 16, 2013 15:30

Cytat:
Co do przejazdów technicznych na tym odcinku, to mogę się z Tobą zgodzić. Jechali na własne ryzyko. Natomiast maszynista ze składem pasażerskim otrzymuje dyspozycje z jaką prędkością ma pokonywać poszczególne odcinki szlaku i musi się ich bezwzględnie trzymac.


Tak na ryzyko . Ludzie pisać wam że w wykazach PLK dla odcinka Legnica-Chróstnik jest 60km/h .

Ta dyskusja nie ma sensu pisać wam co jest w PLK i tego siętrzymają to wy swoje pierdoły wypisujecie.
Legnica-Chróstnik 60km/h
Chróstnik-Lubin 20km.h
Lubin-Rynarcice 60km/h
Rynarcice - Rudna Gwizdanów 80km/h

I wiem co pisze bo pracuje w PLK i znam to od środka , a wy piszecie jakieś wspomnienia co było 3 lata temu . 3 lata temu z Lubina do Legnicy jechał pnad 1h . Tory zostały w tamtym roku podbite od nowa i prędkość się zwiększyła.

Prędkośc jest podana dla szynobusów a nie dla towarowych i EZetów....

NEVIL - Sro Sty 16, 2013 15:42

A więc skoro tak jest, jak Ty piszesz, to dlaczego nie zostaje przywrócony ruch pasażerski na tym szlaku ? Czyżby przeszkodą był ten odcinek Chróstnik - Lubin , gdzie obowiązuje prędkość 20 km/godz ? Przecież to jest bardzo krótki odcinek. No i przecież Lubin cały czas dobija się o to, żeby przywrócić kursowanie pociągów na trasie Legnica - Rudna. Gdy będzie zapewnienie, że tak się stanie, wówczas można pomyśleć o budowie węzła przesiadkowego.
Magda_S - Sro Sty 16, 2013 19:36

Ja nie wiem, czy "Lubin cały czas się dobija". Gdyby się faktycznie dobijał, to mogłoby się to udać. Mam wrażenie, że więcej jest wokół tego szumu niż prawdziwej pracy.
Miedziany - Sro Sty 16, 2013 20:34

Tak jak pisze Magda,to jest szum i nic wiecjej.Jedynie Komitet Obrony Dolnoslaskich Lini Kolejowych naciska PLK,UMWD i ministerstwo transportu na wzowienie ruchu ,ale beton cieżko przekonać. Gdyby władze Lubina wysłały kilka poważnych pism ,zrobily konferencjie z UMWD to pewnie juz od grudnia bysmy jezdzili pociągami .

Jedynie nam jako potencjalnym pasażerom pozostaje wysłac do UMWD emaile w sprawie reaktywacji lini 289 ,i zasypac ich wnioskami.Ale to w Marcu dopiero.

Lupus - Pią Sty 18, 2013 14:51

Tory są w opłakanym stanie i te 80km/h to można sobie włożyć między bajki,to chore że podóż pociągiem do Legnicy trwa godzinę,nie doszukujmy się jakiś śmiesznych przejazdów technicznych czy szynobusów...Ta linia musi zostac wyremontowana,mają być położone nowe zdrowe betonowe podkłady i szyny...Do tego Lubin Górniczy też potrzebuje przebudowy jeśli kiedyś mają jeździć pociągi do Polkowic,inwestycja która kosztuje wiele grubych milionów,tak trzeba myśleć a nie to że coś tam na tym beznadziejnym krzywym szlaku przejedzie 80 km/h bo pare lat temu jechałem pociągiem nie raz do Legnicy i z tą prekością to ja rowerem szybciej zajade do Centrum Legnicy.
NEVIL - Pią Sty 18, 2013 20:01

Te tory między Lubinem i Legnicą, były podbijane tłuczniem i naprawiane Plasserem lub Matisą, kilka razy w latach 70-tych przez firmę, w której pracowałem. Ale to przynosiło tylko efekty na krótki czas. Te maszyny ma obecnie też KGHM i doraźne naprawy, na niedługo wystarczały. Ale nie o to chodzi, żeby szlak był co chwilę remontowany. Tak, jak pisze Lupus, ten tor wymaga generalnego remontu.
Miedziany - Pią Sty 18, 2013 20:48

Lupus a ty dalej swoje. Ja pracuje w PLK to wiem jakie są parametry techniczne.
Umiesz czytać ze zrozumieniem?80km/h masz z Rynarcic do Rudnej Gwizdanów ile wam to trzeba pisac 100 razy?
Dyskusja ta nie ma sensu wogóle.

Jak ktoś chce podyskutować na temat tej linii to zapraszam na forum infokolej.pl .Tam wypowiadają sie pracownicy kolei,miłośnicy którzy znają sie na tym i po zobaczeniu tych postów może wrescie zrozumiecie.

Bo jak narazie ta dyskusja w zła strone idzie,ja robie w PLK i pisze fakty ale byc może Lupus znasz sie lepiej w temacie...choc nie sądze.

Tory były na wakacjach podbijanie i nie przez KGHM tylko PLK.

Zeby sensownie dyskutowac to poczytajcie na forach na temat tej linii.

Lupus - Pon Sty 21, 2013 09:39

A ja ci powtarzam że "podbijać" to sobie można piłeczke...Renowacja linii w moim mniemaniu to nowe torowiska,potężne maszyny i zamykanie linii by można było przeprowadzić wymianę torów,Miedziany trochę jeżdże po Polsce,interesuje się koleją i widzę jak jeżdżą na różnych trasach pociągi TOWAROWE,tylko TOWAROWE a jak jeżdżą na naszej trasie...Po 30,40 km/h i toczą się jak pełna beczka piwa.Więc podbijać to sobie można piłeczkę,zobacz sobie zdjęcia z generalnego remontu linii Reda-Hel,tak właśnie powinien wyglądać remont naszej linii a nie jakieś podbijanie.
Magda_S - Nie Sty 27, 2013 16:16

Kurde, naprawdę potrzeba by nam było takiego prężnego Gosiewskiego...

(Przypominam artykuły:http://infokolej.nowyekran.pl/post/56432,wloszczowa-polnoc-mit-obalony
http://wpolityce.pl/artyk...sowym-hitem-pkp
http://serwisy.gazetapraw...na_opoczno.html
http://forum.gazeta.pl/fo..._sie_hitem.html )

NEVIL - Czw Sty 31, 2013 09:41

Kolej w PRL i dzisiaj - te mapy stały się hitem sieci. Zapytaliśmy o nie eksperta. Co powiedział?




Mapy pokazujące różnice w liczbie linii kolejowych w 1988 i 2009 roku są dziś przebojem na Facebooku. Mają - według niektórych - pokazywać, że PKP udało się to, "co nie udało się nikomu od roku 1918". Czyli wyrównanie różnic między terenami z różnych zaborów. Co na to ekspert? - To uproszczenie. Ale mapka jest prawdziwa - mówi Wojciech Śmiech w rozmowie z Gazeta.pl.

"PKP udało się to, czego nie dokonał żaden rząd od roku 1918 - wyrównały różnice infrastrukturalne między dawnymi zaborami - na obrazku mapy linii kolejowych w roku 1988 i 2009 czerwona linia to granice zaborów (źródło: http://bezgranica.blog.onet.pl/wpis z 11 listopada 2009)" - napisał jeden z facebookowiczów. Mapy zaczęły błyskawicznie się roznosić po sieci. Tylko ten jeden post na Facebooku ma dwa tysiące udostępnień.

Mapy autentyczne. Linii będzie jeszcze mniej

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....sieci_.html#Cuk

NEVIL - Czw Sty 31, 2013 21:51

Rowerzyści = terroryści? Złote usta Andrzeja Massela z Ministerstwa Transportu

Możemy sobie mieć w kraju różnych posłów Mroczków, Bublewicz, czy innych proponujących różne antyrowerowe bzdury i absurdy. A na końcu i tak się okazuje, że najbardziej złote myśli i genialne wypowiedzi w temacie rowerów cechują ludzi związanych z koleją.



Strony Sejmu to fascynująca lektura. Szukanie rowerowych interpelacji naszych posłów zawsze prowadzi do ciekawych i wesołych odkryć, jak nie wśród pytań posłów, to wśród odpowiedzi ministrów. Na takie właśnie wesołe znalezisko trafił mój znajomy - Michał Beim z Sekcji Rowerzystów Miejskich w Poznaniu.

Na kolei Bareja wiecznie żywy?

Pytanie Posła Pawła Szałamachy z PiS było bardziej niż sensowne (i jako cyklista szczerze za nie dziękuję!). Poseł zauważył głupi zapis w jednym z rozporządzeń.

Zapis ten uznaje za wykroczenie wprowadzenie roweru na teren stacji kolejowej, jeżeli nie zamierzamy jechać z nim pociągiem. To głupota, która powoduje, że np przyjazd rowerem na stację PKP w celu kupienia biletu w przedsprzedaży komuś lub samemu sobie jest wykroczeniem, za które można dostać mandat. A SOK (jedyna firma ochroniarska z tak szerokimi uprawnieniami) oczywiście korzysta i mandaty za wykroczenie godne najbardziej zdeprawowanego marginesu wypisuje. Niewiele, bo kilkanascie sztuk co roku, ale jednak wypisuje. Karanie klienta za to, że chce skorzystać z usług firmy i dać jej zarobić - to jest możliwe tylko na PKP!

Poza tym dodatkowy tysiąc mandatów rocznie SOK robi na wypisywaniu kwitków za jazdę rowerem po terenie stacji, co też jest zakazane (a niekiedy konieczne, sam kilka razy niemal takiego mandatu nie dostałem). Słowem - na kolei Bareja wiecznie żywy!

Ministerstwo odpowiada


O ile pytanie Posła jest sensowne, o tyle odpowiedź Ministerstwa jest tak mięsna, że omal nie spadłem z krzesła. Oddajmy głos złotoustemu Andrzejowi Masselowi, podsekretarzowi stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, który z upoważnienia ministra pisze tak:

(...) podróżny z rowerem może utrudniać akcje ratownicze w sytuacjach ewentualnych zagrożeń oraz ograniczać sprawność przeprowadzenia ewakuacji osób. Ponadto nie wolno zapominać o różnych zagrożeniach, w których rower lub rower z bagażem bądź inny pojazd może posłużyć do celów terrorystycznych. (...)

Panowie, Panie, czapki z głów. To jest styl. To jest klasa! Poseł Mroczek, ani Posłanka Bublewicz ze swoimi pomysłami po prostu się nie umywają. Pan Massel wymiótł ich pomysły jednym króciutkim akapicikiem swojego pisma.

I choć pomysł z bombami w ramach rowerów jest nieco wtórny (wcześniej lansowało go warszawskie metro), to i tak Pan Andrzej Massel znikąd i znienacka wskoczył od razu na najwyższe miejsce podium w rywalizacji o najgłupszą wypowiedź roku 2012 w temacie rowerów. Gratulujemy!

źródło: http://polskanarowery.spo.../1#BoxSport2img

NEVIL - Nie Lut 03, 2013 13:49


160 zamiast 250 km/h. Z taką prędkością pojedzie u nas super szybki pociąg (ZDJĘCIA)

Do Wrocławia dojedzie super szybki pociąg Pendolino. To nowość. Pierwotnie zakładano, że pojawi się on na szlakach: Warszawa - Gdańsk - Gdynia, Warszawa - Kraków, Warszawa - Katowice. Może on jechać z prędkością nawet 250 km/h, ale niestety nie u nas. na Dolnym Śląsku nie ma bowiem odpowiedniej do tego infrastruktury kolejowej.



Stolica Dolnego Śląska w tych planach pojawiła się teraz. - Pendolino do Wrocławia dojedzie przez Opole i Częstochowę - informuje Sławomir Sadowski, z biura prasowego ministerstwa transportu.

Nowoczesne pociągi osiągające prędkość 250 km/h zostaną wyprodukowane w fabryce firmy Alstom we Włoszech, która specjalizuje się właśnie w Pendolino. Na taką szybką jazdę nie mamy jednak co liczyć. Powód? Żadne tory w regionie nie są przystosowane do tego, by składy mogły się aż tak rozpędzić.

- Na Dolnym Śląsku mamy dwie zmodernizowane linie kolejowe, gdzie pociągi mogą rozwijać prędkość 160 mk/h - mówi Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych.

- To trasa E30 Węgliniec - Legnica - Wrocław - Opole, i trasa E59 Wrocław - Poznań.

160 km/h to jest granica, której na naszych torach Pendolino nie przeskoczy. Kolejarze nie ukrywają, że mamy odcinki gdzie składy wciąż poruszają się zaledwie 10 - 20 km/h. Tak jest np. na wrocławskim węźle kolejowym łączącym tory z różnych kierunków. Jego remont kilka lat temu jedynie zapowiadano.

Pendolino jadące do Wrocławia stanie się namiastką szumnie zapowiadanej Kolei Dużych Prędkości. Miała ona połączyć Wrocław z Warszawą i skrócić mękę podróżowania między tymi miastami z prawie 6 godzin do 1 godz. i 40 minut. W pierwszą taką podroż składem pędzącym ponad 300 km/h pasażerowie mieli wsiąść za siedem lat.

W przypadku tej inwestycji (została już ona jednak odłożona do szuflady) pociągi miały kursować po nowym szlaku i po nowych szynach. W przypadku Pendolino tak się nie stanie. Poseł PO Marek Łapiński uważa, że to nie ma znaczenia. - To jest dla nas świetna informacja. Pendolino i tak sprawi, że podróż koleją z Wrocławia do Warszawy skróci się nam do 3,5 godziny - cieszy się Łapiński.

Pendolino bowiem będzie wykorzystywane na modernizowanej trasie przez Centralną Magistralę Kolejową z Opolem przez Częstochowę. Kiedy Łapiński był marszałkiem Dolnego Śląska lobbował za realizacją tego projektu.
PKP Intercity ma już kontrakt na 20 supernowoczesnych pociągów za 665 milionów euro. Pendolino ma ruszyć w trasę pod koniec 2014 roku lub na początku 2015 roku.

Koszt samych pociągów to ok. 400 mln euro. Pojawił się jednak problem z finansowaniem pociągów. Połowę pieniędzy na ich zakup miała dołożyć Unia Europejska. Przewoźnik w tym miesiącu otrzymał jednak stanowisko Unii, w którym Bruksela zapowiada dofinansowanie jedynie w wysokości 22 procent wartości projektu.

- Teraz będziemy starali się pozyskać pieniądze z unijnego programu pomocy regionalnej, a więc z innego źródła, niż zakładaliśmy pierwotnie - mówi Beata Czemerajda. - Obu stronom zależy na sukcesie, dlatego zakładamy, że uda nam się pozyskać te środki.

Zdaniem Łapińskiego te dwa projekty: Pendolino i Kolej Dużych Prędkości nie są konkurencyjne. Przekonuje, że najważniejsze jest skrócenie czasu przejazdu z Wrocławia do Warszawy.

źródło: http://www.gazetawroclaws...super,id,t.html

NEVIL - Pon Lut 11, 2013 11:09

Komentarz pod artykułem:

jbed

Z przesłania tego artykułu zrozumiałem, że jak kolejarze polscy czegoś się domagają to źle bo doprowadzają PKP do ruiny i wtedy wejdą na nasz rynek koleje niemieckie i czeskie. Ci zagraniczni kolejarze pewnie pracują za darmo i to właśnie dlatego ich firmy są takie dobre i ekspansywne. Drodzy dziennikarze czy uważacie, że Wasze artykuły czytają tylko kretyni?
Może wreszcie napiszecie jasno jaki jest prawdziwy problem polskich kolei?


==================================



Kiedy kolej na pasażerów?


Co się musi stać, by kolejowi związkowcy wreszcie zrozumieli, że dla nich to pasażerowie są najważniejsi? Może też powinniśmy zastrajkować?


W lutym cała Polska będzie śledziła rozmowy kolejarskich związków zawodowych z zarządem na temat ulgowych przejazdów. Od nich bowiem zależy to, czy Polskę sparaliżuje strajk generalny. Problem w tym, że na razie zamiast merytorycznych rozmów mieliśmy tylko pyskówki, które niczego nie rozwiązują.

Jeśli polscy kolejarze szybko nie zrozumieją, że kolej jest przede wszystkim dla pasażerów, to za mniej niż dekadę po Polsce pojeździmy sobie składami Deutsche Bahn. I pasażerowie nie będą z tego powodu narzekać.

(...) Spory o ulgi dla kolejarzy i wynagrodzenia prezesów są ważne, ale nie najważniejsze. Warto czasem spojrzeć nieco szerzej. Wszyscy pracownicy spółek kolejowych muszą wreszcie zrozumieć, że w ich interesie jest przede wszystkim zadowolenie pasażerów. Bo to oni, kupując bilety, składają się na pensje kolejarzy. Może więc czas porozmawiać nie o tym czy, gdzie i jak strajkować, tylko o tym, jak przychylić nieba pasażerom, żeby z chęcią wsiadali do pociągów i płacili za bilety.

Co się musi stać, by kolejowi związkowcy wreszcie zrozumieli, że to pasażerowie są dla nich najważniejsi? Może to my powinniśmy zastrajkować? (...)


Read more: http://wyborcza.biz/bizne...l#ixzz2KaE82pxJ

NEVIL - Wto Lut 19, 2013 11:52

Pociąg dla Dolnego Śląska pobił rekord prędkości w Polsce




Pojazd wyprodukowany dla Kolei Dolnośląskich to pierwszy polski pociąg, który przekroczył prędkość 200 km/h, uznawaną za barierę Kolei Dużych Prędkości

Elektryczny zespół trakcyjny typu 31WE wyprodukowała firma Newag z Nowego Sącza. W zeszłym miesiącu pociąg testowany był na torze doświadczalnym pod Żmigrodem. Eksperci sprawdzali tam głównie jego hamulce i hałas, jaki powoduje podczas jazdy. Od soboty pojazd poddawany był kolejnym próbom. Tym razem mierzono maksymalną prędkość, jaką może osiągnąć. Eksperyment prowadzony był nocą na specjalnie z tego powodu zamkniętym odcinku Centralnej Magistrali Kolejowej. Dziś w nocy pociąg przekroczył prędkość 200 km/h. Jechał dokładnie 201,4 km/h.

- Nie chcieliśmy pobić rekordu, a tylko sprawdzić pojazd - mówi Józef Michalik, dyrektor marketingu w Newagu. - Ten pociąg ma dopuszczalną prędkość 160 km/h, pojechaliśmy nim ponad 200, by przekonać się, czy zastosowane w nim rozwiązania można wykorzystać przy produkcji szybszych pojazdów. Próba wypadła pomyślnie. 31WE jechał bardzo stabilnie, strachu nie było. Testy zakończyliśmy po godz. 3 w nocy.

Koleje Dolnośląskie kupiły pięć takich pociągów za prawie 100 mln zł. Mają one kursować między Wrocławiem a Węglińcem. Dwa pierwsze wyjadą na trasę 1 kwietnia, pozostałe - 1 czerwca.

źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2LLCUaoeb

NEVIL - Wto Mar 05, 2013 09:26

Co z tymi pociągami?


Gdy w ubiegłym roku wydawało się, że pociągi wrócą do Lubina, nagle odwołano remont linii kolejowej. Teraz znowu pojawiły się informacje, że torowisko z Legnicy do Rudnej Gwizdanów zostanie odnowione. Wiceminister transportu Andrzej Massel zapewnił, że taki remont będzie.

Jak informuje na swojej stronie internetowej Komitet Obrony Dolnośląskich Linii Kolejowych, wiceminister Massel potwierdził, że remont linii kolejowej z Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanów zostanie sfinansowany ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020.

– Obecnie czekamy na oficjalne, na piśmie, potwierdzenie słów wiceministra Massela – mówi Grzegorz Oleś z Komitetu Obrony Dolnośląskich Linii Kolejowych, który zabiega o remont i przywrócenie połączenia z Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanów. – Według zapowiedzi, remont mógłby się rozpocząć w kwietniu 2014. A po jego zakończeniu można by było wznowić połączenia kolejowe do Lubina – dodaje.

Zbytni optymizm studzi poseł PiS Marzena Machałek, która uczestniczyła w nieformalnym spotkaniu zespołu parlamentarnego posłów z Dolnego Śląska, gdzie gościł właśnie Andrzej Massel z ministerstwa transportu.

– Wiceminister mówił o różnych planach dotyczących kolei. Właściwie nie powiedział niczego konkretnego. Wszystko zależy od tego, czy remont linii zostanie wpisany do RPO. Wspomniał, że linia z Legnicy do Rudnej Gwizdanów będzie remontowana, ale nie czułam, że jest to zobowiązująca odpowiedź – mówi poseł Marzena Machałek. – Z posłem Wojciechem Zubowskim podjęliśmy decyzję o złożeniu interpelacji w tej sprawie. Dopiero gdy dostaniemy oficjalną odpowiedź, będzie można powiedzieć coś na pewno. Mam wrażenie, że sytuacja wygląda dramatycznie z liniami kolejowymi. Bardzo dużo będzie likwidowanych – dodaje.

Przypomnijmy, że w lecie ubiegłego roku PKP PLK poinformował, że linia kolejowej nr 289 na odcinku Legnica – Rudna Gwizdanów zostanie wyremontowana i projekt rewitalizacji jest właśnie przygotowywany. Remont miał się rozpocząć w kwietniu 2013 roku i zakończyć w grudniu tego samego roku, wtedy też pociągi pasażerskie miały wrócić do Lubina.

Jednak już we wrześniu 2012 roku remont został przełożony na bliżej nieokreślony termin z powodu konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko.

Wcześniej pisaliśmy o sprawie przywrócenia pociągów tutaj:

www.lubin.pl/aktualnosci,..._do_lubina.html
www.lubin.pl/aktualnosci,..._do_lubina.html
www.lubin.pl/aktualnosci,..._o_pociagi.html

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...pociagami_.html

NEVIL - Czw Mar 07, 2013 11:11


Transport intermodalny może przynieść Polakom niemal 3 mld zł oszczędności



Przewozy intermodalne, czyli łączące różne środki transportu, mogą do 2020 roku o 2,7 mld zł obniżyć koszty generowane przez transport, a ponoszone przez polskie społeczeństwo. Chodzi m.in. o redukcję emisji spalin, poziomu hałasu czy kosztów związanych z wypadkami.



By zwiększyć udział kolei w transporcie intermodalnym, potrzebna jest jednak modernizacja infrastruktury oraz racjonalna polityka wspierająca takie przewozy. PKP Cargo apeluje o mechanizm, który zrekompensuje przewoźnikom utrudniony dostęp do torów na czas remontów oraz zróżnicowanie stawek w zależności od przewożonych towarów.

Urząd Transportu Kolejowego zakłada, że do 2020 roku kolejowe przewozy intermodalne będą stanowiły 10 proc. zakresu pracy przewozowej. Dziś to jest niecałe 5 proc. w skali kraju. Według Daniela Ryczka, dyrektora zarządzającego i pełnomocnika zarządu ds. międzynarodowych PKP Cargo, to bardzo wyśrubowane założenie. By osiągnąć taki poziom, konieczne są spore zmiany.

- Potrzebna jest zmodernizowana sieć kolejowa, bo skupiamy się w tym momencie na tym właśnie kolejowym odcinku multimodalnego łańcucha transportowego - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Ryczek i dodaje: - Z drugiej strony potrzebna jest mądra, logiczna, racjonalna polityka w zakresie udostępniania tej infrastruktury, czyli sensowny system pobierania opłat za dostęp do infrastruktury.

Dyrektor zarządzający PKP Cargo podkreśla, że transport intermodalny to dla polskiego społeczeństwa ogromne oszczędności. Do 2020 r. możemy zmniejszyć koszty społeczne o 2,7 mld zł. Wynika to z redukcji kosztów zewnętrznych transportu, czyli m.in. zanieczyszczenia, liczby wypadków i ofiar, hałasu. Transport kolejowy jest pod tym względem najkorzystniejszy i wyprzedza m.in. konkurencyjny transport drogowy.

Według niego, prowadzona obecnie na dużą skalę modernizacja infrastruktury kolejowej w Polsce ma dobre i złe strony. Inwestycje są potrzebne, bo obecna średnia prędkość handlowa dla pociągów towarowych wynosi jedynie 25 km/h i jest jedną z najniższych w Europie. Jednak z drugiej strony trwające prace oznaczają dla przewoźników duże utrudnienia.

- Żeby osiągnąć docelowy efekt zmodernizowanej sieci musimy mieć kilka lat stanu przejściowego, który w sposób bardzo dramatyczny pogarsza jakość naszego serwisu. Mówię tu o wydłużaniu czasu przejazdu na poszczególnych odcinkach, o konieczności jechania objazdami. A klienta, z którym mamy do czynienia na co dzień, nie interesuje, że jest to efekt prac modernizacyjnych prowadzonych przez PLK - mówi Daniel Ryczek.

Według niego, obecnie spółki przewozowe w całości ponoszą dodatkowe koszty związane z modernizacją infrastruktury, nie mogąc liczyć na żadne wsparcie z zewnątrz. Dlatego Ryczek podkreśla, że mechanizm kompensujący utrudnienia byłby bardzo pomocny dla wszystkich przewoźników. Dodaje, że jeśli takie instrumenty nie zostaną wprowadzone, część spółek na rynku może nie przetrwać.

Mechanizmy ułatwiające radzenie sobie z utrudnieniami w trakcie remontów to jednak tylko jedno z rozwiązań, o które apeluje PKP Cargo. Spółka chciałaby też różnicowania stawek za dostęp do infrastruktury, które obecnie należą - według Ryczka - do najwyższych w Europie.


- Mam na myśli chociażby konkretne zastosowanie tzw. reguły Ramsey'a, czyli różnicowania wysokości poziomu stawek dostępu do infrastruktury w oparciu o to, jaka grupa towarowa jest transportowana - wyjaśnia dyrektor zarządzający PKP Cargo.

Dodaje, że niektóre towary, np. kontenery, mogą być łatwo przenoszone pomiędzy różnymi gałęziami transportu, dlatego stawki za ich przewóz koleją powinny być obniżone. Z kolei przy tych towarach, które zawsze są przewożone pociągami, PKP PLK może naliczać wyższe marże. Jak podkreśla Ryczek, grupy towarowe są bardzo zróżnicowane pod względem popytu na transport kolejowy.

Takie rozwiązanie wcale nie musi oznaczać spadku przychodów PLK. Europejskie przykłady wskazują na wprost odwrotny trend. Tym bardziej, że PLK potrzebuje funduszy na wkład własny do współfinansowanych przez UE procesów modernizacyjnych.

- Bez wprowadzenia racjonalnych zasad korzystania z tej infrastruktury będziemy mieli bardzo duże problemy nie tylko z tym, żeby utrzymywać stabilne tempo wzrostu przewozów intermodalnych tak, żeby osiągnąć średnią europejską, ale będziemy mieli bardzo poważne problemy z tym, żeby ten segment nie zaczął się zwijać - przewiduje Daniel Ryczek.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...l-3-mld,1899479

NEVIL - Pon Mar 25, 2013 15:21

A w Lubinie kiedy ?
=======================

Początek nowych czasów na kolei


25.03.2013. Radio Elka

Super nowoczesne i nieziemsko szybkie jak na realia polskiej kolei, dwa nowe szynobusy przyjechały z Wrocławia do Legnicy. Pociągami pochwaliły się dziś władze województwa dolnośląskiego. Trzy kolejne szynobusy pojawią się w czerwcu.


"Impuls" to nowy nabytek Kolei Dolnośląskich. Szynobusy są nie tylko komfortowe, posiadają klimatyzację i dostęp do bezprzewodowego Internetu, ale także szybkie. Maksymalnie mogą rozwinąć prędkość do 160 km/h. Dwa nowe składy triumfalnie wjechały na dworzec główny w Legnicy. - Dwa nowe pociągi już są, co oznacza, że będziemy jeździli szybciej i wygodniej, naprawdę w komfortowych,nowoczesnych warunkach. Trzy kolejne pociągi pojawią się w czerwcu, wszystkie są dedykowane na linię z Wrocławia przez Legnicę i Bolesławiec do Węglińca. Dla pasażerów oznacza to skrócenie czasu podróży i to co cenimy sobie najbardziej - komfort w czasie jazdy. W ciągu najbliższych lat kupimy kolejnych 11 takich składów, które będą obsługiwały linie do Rawicza, Wałbrzycha i Jeleniej Góry. To jest początek nowych czasów - zachwycał się marszałek województwa dolnośląskiego, Rafał Jurkowlaniec.



Na pokładzie szynobusów byli liderzy dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej z Grzegorzem Schetyną na czele. - Chciałbym przeprosić za niewielkie spóźnienie, ale to nie będzie typowe dla tego pociągu i tej linii. Mogę potwierdzić obietnicę marszałka województwa, że remont i modernizacja torów we Wrocławiu będzie przebiegał szybko. Dłużej jechaliśmy dzisiaj z Wrocławia Głównego do Leśnicy, niż z Leśnicy do Legnicy, więc tutaj trzeba jeszcze to zmienić - mówił Schetyna. Dzisiejszy przejazd z Wrocławia do Węglińca przez Legnicę był pokazowy. Nowe szynobusy znajdą się w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich już od 1 kwietnia. (tom)


źródło: http://miedziowe.pl/content/view/62309/149/

Czytaj też: http://www.gazetawroclaws...l-160,id,t.html

NEVIL - Czw Kwi 25, 2013 12:46

Jaskółka wiosny nie czyni, ale zdąża w dobrym kierunku.... :-)
======================

Zaczynają rozmowy o konkretach


25.04.2013. Radio Elka

Po raz kolejny w Lubinie spotkali się przedstawiciele kilku samorządów zaangażowanych w projekt „Jeden bilet, jedna taryfa”. Omawiano kolejne zadania do zrealizowania. Najważniejsze to pozyskanie pieniędzy i powołanie do życia spółki, która zajmie się organizacją transportu na terenie Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego.

- To jednak nie jest takie łatwe - przyznaje wicestarosta polkowicki Kamil Ciupak. - Musi powstać regionalny przewoźnik, który będzie koordynował cały transport - dodaje. Jednym z pomysłów jest, by wszystkie zainteresowane powiaty wyłoniły lidera, którym zostałby powiat lubiński. Ten lider wraz z czterema największymi miastami powołał do życia spółkę. - Na przeszkodzie, by zacząć wreszcie mówić o konkretach, a nie o planach, stoi polityka poszczególnych samorządów i pieniądze. Każda gmina czy powiat ma swoje problemy. Trzeba rozważyć, czy przeznaczać pieniądze na wspólny transport, czy na budowę chodnika w jakiejś miejscowości - przyznaje K. Ciupak. Większość miast ma też własne spółki transportowe. Gdyby powstał jeden wspólny przewoźnik, to wtedy ich utrzymywanie będzie bezcelowe. Nie wiadomo jednak, co zrobić z ich bazami, taborem i pozostałym mieniem.

Zdaniem większości zainteresowanych nie ma na co czekać. Jest bowiem szansa na pozyskanie funduszy unijnych na ten cel. Wtedy poszczególne gminy czy powiaty dokładałyby stosunkowo niewiele. Koszt całego projektu jest obecnie szacowany na 100-150 milionów złotych. Kwota ta rozłoży się na kilka lat. Doliczając środki zewnętrzne, średnio każdy beneficjant miałby do wyłożenia zaledwie kilkaset tysięcy złotych rocznie. Jedną z najdroższych inwestycji będzie wybudowanie fragmentu linii kolejowej i wyremontowanie obecnych.

Zdaniem prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego trzeba działać samemu, bo na wsparcie rządu nie ma co liczyć. - Ponad rok temu padła propozycja ze strony rządu, że zostanie wyremontowana linia kolejowa Lubin-Legnica. Ostatnio jednak kolej otrzymała negatywną opinię środowiskową. Rząd sobie to sam załatwił, a kolej nie protestowała. My jednak nie odpuszczamy. Kolej na pewno powstanie. Nowe przepisy pozwolą nam się zintegrować i uruchomić projekt. Moim zdaniem to nie będzie kolejny wrzód dla samorządów. Kolej daje trwałe i nowoczesne miejsca pracy, bo tam gdzie jest kolej, tam są fabryki. Minęły już czasy, gdy samorządy budowały się sam. Muszą się otworzyć na otoczenie, bo same są za słabe - tłumaczy R. Raczyński.

Samorządy chcą, by partnerem projektem stał się KGHM. Korzyść byłaby obopólna. Z nowego transportu mogliby korzystać pracownicy kombinatu, z drugiej strony do przewozu pasażerskiego wykorzystano by linie kolejowe Pol-Miedź Transu. Rozmowy z KGHM nabiorą tempa, gdy powstanie regionalny przewoźnik, który byłby mocnym partnerem do rozmów. (mat)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/62807/78/

NEVIL - Czw Maj 02, 2013 06:48

Kolej dopiero za dwa lata


Najwcześniej na początku 2015 roku Polskie Linie Kolejowe zajmą się remontem linii Legnica – Lubin – Rudna Gwizdanów. – Opóźnienie spowodował nakaz wykonania raportu środowiskowego – tłumaczy rzecznik PLK, Mirosław Siemieniec. Prezydent Lubina mówi wprost – na wsparcie rządu nie mamy już co liczyć.

Jeszcze rok temu lubinianie cieszyli się z wiadomości, że miasto odzyska połączenia kolejowe. PLK od razu chciało ogłosić przetarg na przebudowę trasy z Legnicy do Rudnej Gwizdanowa. Te plany pokrzyżowała jednak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

– Rewitalizacja linii nr 289, relacji Legnica – Lubin – Rudna Gwizdanów, planowana jest w nowej perspektywie unijnej. Były zamiary, aby prace realizować z Programu Operacyjnego Infrastruktury i Środowiska jeszcze w obecnym okresie, jednak zgłoszona przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska potrzeba wykonania raportu środowiskowego sprawiła, że przedsięwzięcie przełożono – wyjaśnia rzecznik PLK.


Remont miałby polegać na gruntownej przebudowie lub całkowitej wymianie prawie 40-kilometrowego odcinka torów. Inwestycja szacowana jest na około 150 milionów. Na rewitalizacji, w obliczu planów stworzenia sieci transportowej dla mieszkańców Zagłębia Miedziowego, zależy włodarzowi Lubina. Dzięki temu lubinianie będą mogli podróżować po całym regionie kupując tylko jeden bilet.

– Zawsze powtarzam, że na komunikacji nie wolno oszczędzać, bo stwarza nowe, trwałe miejsca pracy, bo tam gdzie jest kolej, tam są fabryki. Minęły już czasy, gdy małe samorządy budowały się same. Musimy otworzyć się na otoczenie, bo sami jesteśmy za słabi – przyznaje Robert Raczyński.

Według prezydenta Lubin musi działać w pojedynkę, bo na wsparcie rządu nie ma co liczyć. – Każdy inwestor, który otrzymuje negatywną opinię środowiskową wstrzymującą jego inwestycję, się od niej odwołuje i walczy o realizację swoich planów. Rząd sam sobie załatwił opinię, a kolej nie protestuje. My jednak nie odpuszczamy. Ta linia zostanie uruchomiona – zapewnia włodarz.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...a_dwa_lata.html

NEVIL - Czw Maj 16, 2013 16:00


Polskie Koleiny Państwowe





Gdybym kiedykolwiek miał się zabrać za pisanie realistycznej powieści o współczesnej Polsce, jej fabułę oparłbym na podróżach koleją. Bo nic tak nie oddaje problemów naszego kraju z własną sferą publiczną i modernizacją jak stan kolei i jej specyfika.

Likwidacja kolejnych odcinków, najczęściej uderzająca w Polską prowincję, zły stan taboru, brak przemyślanej strategii połączeń (którą dodatkowo potęguje rozdrobnienie PKPK na liczne podmioty), wydłużający się czas podróży koleją, zbyt krótkie składy pociągów, zamykanie kolejnych dworców, albo ich modernizacja w duchu „galerii handlowych” (szczególnie w dużych miastach), wreszcie kompletny chaos organizacyjny, który daje o sobie znać szczególnie zimą... to wszystko buduje mało krzepiący obraz fragmentu polskiej rzeczywistości. Ale na temat kondycji komunikacji i transportu publicznego mało się mówi. Publicyści poruszają niekiedy te kwestie, gdy sami spotkają się z niedogodnościami i absurdami PKP. Mają wówczas z reguły jedną receptę, jak przystało na ludzi wychowanych na czytankach z „Najwyższego Czasu” i „wczesnym Korwinie” z lat 80-tych: „sprywatyzować!”. A kształtowana przez media uwaga opinii publicznej wydaje się być skupiona jedynie na problemach autostrad. A przecież koleją wciąż podróżują rzesze ludzi! – do pracy, do szkoły, do urzędów, w sprawach rodzinnych, na wczasy. Rzadko się mówi choćby o tym, że uczniowie jak Polska długa i szeroka coraz więcej czasu spędzają w podróży, bo po pierwsze zamknięto szkoły w ich okolicy, po drugie wciąż obcina się połączenia kolejowe.

Istniejącą sytuację tłumaczę po części tym, że kolej wciąż w znacznej mierze obsługuje tzw. Polskę prowincjonalną, która z reguły jest mało interesująca zarówno dla polityków, jak mediów. Oglądanie rzeczywistości z perspektywy Warszawy to wygodne przyzwyczajenie naszych elit: nawet jeśli jest to stołeczny Dworzec Główny, czy odjeżdżające stamtąd pociągi „dla bogatych”, którzy załatwiają swoje interesy, podróżując od jednej do drugiej aglomeracji. Tymczasem, „niżej” istnieje zdecydowanie mniej luksusowa, źle zarządzona, afunkcjonalna, momentami wciąż przypominająca najgorsze wzory z PRL kolej „dla mas”: wcale nie taka tania, ale nieprzyjazna pasażerowi. Ktokolwiek próbuje się dziś „wydostać” pociągiem z polskich miast i miasteczek, wie o czym mowa.

Całkiem niedawno Agnieszka Romaszewska, szefowa Biełast TV na swoim facebookowym opublikowała status: „Jakie na tym zachodzie mają koleje. Ostatnio zachwycałam się w Austrii, teraz w Belgii. Kraj skromny w prezentowaniu spożycia (domy, samochody), nudny i przaśny, choć bogaty. Czyżby kolej była miarą cywilizacji? Chyba coś w tym jest”. Cóż, na Zachodzie mają nie tylko kapitalizm. Mają także solidarystyczne myślenie o własnym państwie i jego instytucjach oraz infrastrukturze publicznej. Na Zachodzie średniozamożni ludzie nie mają nowobogackich kompleksów, dlatego nie traktują podróży komunikacją miejską czy koleją jako obrazy dla własnej godności. Inna rzecz, że tamtejsza kolej nie likwiduje nieustannie połączeń i nie prowadzi do demontażu – także fizycznego – coraz to nowych odcinków. U nas sfery publicznej, która także stanowi część rzeczywistości społeczno-gospodarczej, prawie się nie szanuje. Więcej: brak zainteresowania nią jest właśnie swoistą „filozofią społeczną” w III RP. I Polskie Koleje Państwowe są najlepszym przykładem tych kolein, w jakich od dziesięcioleci znajduje się kraj.

PS. Czytelnikom naprawdę zainteresowanym kondycją polskich kolei polecam szczerze dwumiesięcznik „Z Biegiem Szyn”: fachowo, przystępnie, bez złudzeń.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...leiny-panstwowe

NEVIL - Wto Maj 28, 2013 10:40

Komentarze internautów:

wespazjan300

200, 300 a nawet ponad 500% podwyżki, to robi wrażenie! Nie trudno złapać się za głowę o co tutaj chodzi? Jednak jak na zdrowy rozum przyjąć do wiadomości fakt, że w centrum miasta można wynająć mieszkanie za kilkadziesiąt złotych/mc? Nie chodzi tutaj przecież o stare domy położone tuż przy samych torach, które często widać z okien pociągów a które zasiedlone są przez byłych pracowników PKP i ich rodziny. To zupełnie inna rzecz. Chodzi o zupełnie przyzwoite mieszkania w centrach dużych miast, które nawet po podwyżce 500%, będą i tak tanie jak barszcz. Nie można tutaj tłumaczyć tego faktu, żekomuś się coś należy, bo pracował w PKP. Wszyscy gdzieś kiedyś pracowali, bo taki był ustrój że wszystko było wszystkich. Ten przykład pokazuje, dlaczego ten kraj nasz wspaniały ciągle nie może się podnieść z kolan. Na każdym kroku zupełny bałagan, brak zarządzania a już na PKP ... to szkoda mówić. Dopóki nie zrobi się normalnie, to nie będzie dobrze.

--------------------------

gostek_gostek

To szokujące, że taki stan rzeczy ma miejsce do dzisiaj. To szokujące, że podwyżki są tak małe. Przecież wszyscy podatnicy dopłacają ciągle to tego PKP! te podzieliło się na tysiąc różnych spółek i w ten sposób doją nas podatników. Z jednej strony samorządy dopłacają do nierentownych spółek wożących ludzi a z drugiej płynie strumień pieniędzy ogromnych darmowych zasobów mieszkaniowych i tysięcy różnych aktywności gospodarczych prowadzonych przez PKP. Te mieszkania już dawno powinny zostać wyprzedane a zarząd tymi zasobami powinien pójść w ręce profesjonalnych zarządców lub właścicieli (jak kto woli). Z takich pieniędzy nie sposób utrzymać nieruchomość a co dopiero zapewnić jej jakiekolwiek remonty. Niebawem większość tych zasobów zostanie zrujnowanych a za ich odtworzenie znowu zapłaci podatnik!

=====================
PKP podwyższa czynsze nawet o 541 proc.




PKP SA chce od września podwyższyć czynsze w mieszkaniach kolejowych i zlikwidować w ten sposób 19-milionowy deficyt na działalności mieszkaniowej. Do tej pory najniższe stawki czynszów sięgały ledwie... 20-30 groszy za metr kwadratowy za miesiąc. Najemcy lokali PKP już protestują

PKP SA dysponuje ponad 25 tys. lokali mieszkalnych. Ich mieszkańcy to zazwyczaj kolejarze lub byli kolejarze czy ich rodziny. Mieszkania nie są w najlepszym standardzie, ale za to często są w niezłej lokalizacji. W Warszawie na przykład mieszkania kolejowe są na rogu ulicy Chmielnej i Żelaznej, na ulicy Pańskiej czy przy Dworcu Warszawa Gdańska.

PKP przez lata utrzymywało opłaty czynszowe na bardzo niskim poziomie. - Najniższe stawki to nawet 20-30 groszy za metr kwadratowy za miesiąc - mówi Katarzyna Mazurkiewicz, rzeczniczka PKP SA. - Ponadto występują różnice pomiędzy opłatami w budynkach kolejowych a opłatami w budynkach gminnych. Z uwagi na konieczność wyrównania tych stawek wzrost inflacji oraz opłat, takich jak np. podatki, od września bieżącego roku zaczną obowiązywać nowe stawki czynszu za mieszkania kolejowe - dodaje. Zmiany w czynszach nie dotyczą lokali usługowych należących do PKP.

Niektórzy mieszkańcy lokali należących do PKP będą musieli zapłacić kilkakrotnie więcej za czynsz. Nic więc dziwnego, że najemcy już piszą listy protestacyjne w sprawie podwyżek.

Podwyżki czynszu w województwie wielkopolskim sięgną średnio 541 proc., a śląskim - 333 proc., a w dolnośląskim - 320 proc. W wielkopolskim opłata za metr kwadratowy za miesiąc wzrośnie z 46 groszy do 2,95 zł. To oznacza, że wynajmujący mieszkanie o powierzchni 50 m kw. zamiast 23 zł czynszu zapłaci średnio miesięcznie 147,5 zł.

- To i tak mniej, niż wynoszą opłaty w gminnych mieszkaniach komunalnych - argumentuje Mazurkiewicz.

Znacznie mniejszych podwyżek mogą się spodziewać osoby zamieszkujące mieszkania kolejowe w Warszawie (wzrost o 30 proc) czy w województwie warmińsko-mazurskim (o 34 proc.).

- Dotychczasowe zmiany opłat równomiernie obciążały mieszkańców wszystkich lokali. Tym razem nowe stawki zostały wyliczone indywidualnie dla każdego lokalu mieszkalnego. Uwzględniono ponadto wysokość czynszów obowiązujących w gminach, na terenach których znajdują się lokale kolejowe, oraz ujednolicono stawki dla poszczególnych lokalizacji: miast, dzielnic, budynków - mówi Mazurkiewicz.

Co zyska PKP na podwyżkach czynszów? Liczy na to, że uda się choć trochę zmniejszyć deficyt wynikający z działalności mieszkaniowej. W zeszłym roku strata na działalności mieszkaniowej PKP sięgnęła 19 mln zł. - Wprowadzona podwyżka powinna poprawić wynik o około 14 mln zł w skali roku - mówi Mazurkiewicz.

Zmiany w opłatach czynszowych to tylko jedno z wielu działań oszczędnościowych, które w ostatnim roku wprowadziły nowe władze Grupy PKP. Głośne zatargi ze związkami zawodowymi, które skutkowały strajkiem ostrzegawczym, wywołały zmiany w ulgach na przejazdy kolejowe dla kolejarzy i ich rodzin.

Ostatnio władze PKP wykryły nieprawidłowości w swoich spółkach przy wprowadzaniu zamówień standardów zarządzania ISO. Zdaniem audytorów spółki z Grupy PKP znacząco za te zamówienia przepłaciły. W sumie usługa kosztowała 27 mln zł, a powinna kosztować około 0,5 mln zł. W jednej ze spółek - PKP LHS - odwołano prezesa i członka zarządu.

Read more: http://wyborcza.biz/bizne...t#ixzz2UZvJcXlg

NEVIL - Wto Cze 18, 2013 14:13

Komentarz internauty:

~ALFA
Po jaką cholerę kupowali "Penolino" skoro PESA-Bydgoszcz buduje podobnej klasy pociągi, z krajową aparaturą elektryczną , klimatyzowane, które już obecnie na próbach gonią około 160km/godz? W przyszłości mają osiągać ponad 200km/godz. Nie wiem czy się mylę, ale chyba ktoś nas wpakował (?) w włoskie części i serwis który bardzo, bardzo, bardzo drogo kosztuje. Nikt w Europie Zachodniej nie pozwala sobie na wypychanie swoich wyrobów z uzytkowania na swoich torach na rzecz obcych firm dostawczych. Takie draństwo może być tylko w naszym kochanym kraju. Smutne, ale prawdziwe.

========================

Afera na najwyższych szczeblach władzy w PKP


Prezes PKP Jakub Karnowski oraz jego zastępca Piotr Ciżkowicz mogli złamać prawo - ustaliła Wirtualna Polska. Obaj są szefami dwóch rad nadzorczych kolejowych spółek. Ustawa kominowa pozwala pełnić taką rolę tylko w jednej firmie należącej do Skarbu Państwa.

Według wpisów w Krajowym Rejestrze Sądowym szef PKP S.A. Jakub Karnowski od 2 lipca 2012 roku jest szefem rady nadzorczej spółki TK Telekom (spółka telekomunikacyjna należąca do PKP), a od 28 sierpnia nadzoruje także PKP Cargo. Jego zastępca, Piotr Ciżkowicz, 1 czerwca zeszłego roku został przewodniczącym rady nadzorczej spółki PKP Energetyka, a kilka dni później w KRS wpisano go jako szefa PKP Informatyka.

Zdaniem ekspertów obaj panowie pełnią swoje funkcje nielegalnie. Tak zwana ustawa kominowa mówi bowiem w artykule 4 wyraźnie, że jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko jednej spółki Skarbu Państwa. Wszystkie firmy, które nadzorują Jakub Karnowski i Piotr Ciżkowicz, są własnością państwa w 100 proc.

- Ustawa jest w tej kwestii bardzo precyzyjna i zakazuje jednej osobie zasiadać w więcej niż jednej radzie nadzorczej - mówi Paweł Kobierzewski, starszy prawnik w Grupie Trinity.

Jego słowa potwierdzają decyzje sądów. Swego czasu głośna była sprawa Andrzeja Pudełko z Urzędu Miejskiego w Lublinie, który zasiadał w kilku radach nadzorczych miejskich spółek i umieścił tam też swoich kolegów. Sąd uznał, że choć znali przepisy, to celowo nie zrezygnowali z pełnionych funkcji i pobierali przez lata wielotysięczne wynagrodzenia. Ostatecznie sąd skazał Andrzeja Pudełko na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

W przypadku PKP najprawdopodobniej nie było jednak mowy o chęci dorobienia przez kolejowych szefów. Według Mirosława Kuka, rzecznika PKP S.A., obaj prezesi za zasiadanie w radach nadzorczych kolejowych spółek nie pobierają wynagrodzenia. W zeszłym roku PKP ujawniło, że Jakub Karnowski za pełnienie funkcji prezesa spółki dostaje na kontrakcie menadżerskim ok. 60 tys. zł miesięcznie, a jego zastępca Piotr Ciżkowicz - 40 tys. zł.

- Moim zdaniem doszło do zwykłej pomyłki. Ktoś w PKP po prostu nie zna prawa. Najprawdopodobniej góra zadecydowała, że chce nadzorować kolejowe spółki, a decyzja zapadła bez konsultacji z działem prawnym - uważa Paweł Kobierzewski.

Ta pomyłka może jednak sporo kosztować. PKP chce, jeszcze jesienią, wprowadzić swoją spółkę-córkę PKP Cargo na warszawską giełdę. Tymczasem przez ostatnie pół roku przewoźnik towarowy de facto nie miał przewodniczącego rady nadzorczej. Ponieważ Jakub Karnowski według KRS został najpierw mianowany nadzorcą TK Telekom, a dopiero w dwa miesiące później PKP Cargo, to według polskiego prawa do tej drugiej nominacji nigdy nie doszło.

Zgodnie z kodeksem spółek handlowych wszystkie głosowania i podpisy złożone przez osobę powołaną niezgodnie z prawem do rady nadzorczej są nieważne. Nie oznacza to jednak automatycznie, że nieważne są decyzje całej rady. Wszystko zależy od tego czy podczas podejmowania decyzji było quorum już bez osoby nieuprawnionej i czy bez jej udziału była odpowiednia liczba głosów za daną uchwałą - tłumaczy Paweł Kobierzewski.

Według informatora Wirtualnej Polski do błędu mogło dojść, bo Jakub Karnowski i Piotr Ciżkowicz chcą przejąć pełnię władzę w spółkach kolejowych.

- Pragną centralnie rządzić całą koleją. Wszędzie starają się wkładać swoich ludzi. Jak widać nie specjalnie jednak potrafią zarządzać PKP, skoro popełniają tak proste błędy - mówi nam osoba zbliżona do PKP.

Podobne głosy podnoszą ostatnio związkowcy w PKP Cargo. Kolejarzom nie podoba się, że do rozmów z nimi wyznaczany jest wiceprezes spółki Adam Purwin, który jest człowiekiem Jakuba Karnowskiego. Od zarządzania spółką odsuwany jest natomiast prezes PKP Cargo - Łukasz Boroń.

Jakub Karnowski prezesem PKP S.A. jest od kwietnia ubiegłego roku. Został wybrany na to stanowisko po wielomiesięcznych poszukiwaniach. Jako menadżerowi z wieloletnim doświadczeniem ministerstwo transportu zgodziło się na zaoferowanie bardzo wysokiego wynagrodzenia, a jako zadanie wyznaczono restrukturyzację spółki.

Jak dotąd PKP S.A. nie odpowiedziało na nasze pytanie, jak mogło dojść do tak rażącej pomyłki.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pon Sie 05, 2013 21:52

Komentarze internautów:

jerzy.zywiecki

To co zrobiono z polską koleją, tak jak i z całą gospodarką, woła o pomstę do nieba!
W ostatnich 3-ch miesiącach mam inny kuriozalny przykład pracy tej komunikacji. O ile mogę wykupić bilet w Bielsku Białej na pociągi do Warszawy, nawet na pociąg na lotnisko Okęcie., to w Warszawie , na Centralnym nie potrafią mi sprzedać biletu do Bielska. Kupuję tylko do Katowic a następnie w siedmiominutowej przerwie w połączeniach biegnę z bagażami do kas w Katowicach i kupuję bilet do Bielska B. Jedno co mogę powiedzieć, to że punktualność Kolei Śląskich znacznie się poprawiła i obsługa sympatyczniejsza.


---------------------------------

sprawiedliwy02

Ot i polska rzeczywistość jak z różnymi przepisami. Jakiś baran coś wymyślił i nie powiem bo idea ciekawa tylko dyrekcja PKP powinna ów pomysł wprowadzić dopiero jak będzie wszystko dopracowane włącznie z takimi baranami jak ten kolejarz.

========================

Bilet PKP Intercity na iPadzie? "Nie ma pan wydrukowanego, nie jedzie pan"




Nasz czytelnik kupił przez iPada bilet na pociąg z Krakowa do Gdańska i nie mógł z nim wejść do wagonu sypialnego. - Nie ma pan wydrukowanego biletu, nie jedzie pan - usłyszał. Dlaczego? Bo część kontrolerów nie ma czytników do takich biletów. - Pracujemy nad ich zakupem. Wkrótce takie sytuacje nie będą miały miejsca - zapewnia rzecznik PKP.
Do redakcji portalu Gazeta.pl napisał nasz czytelnik. Pan Piotr wybrał się w podróż z Krakowa do Gdańska pociągiem. - Żeby nie stać w kolejkach, kupiłem bilet przez internet. Chciałem się wyspać i móc pracować w Gdańsku, dopłaciłem za wagon z miejscami do leżenia. Jak się okazało, tylko chciałem... Podróżuję bardzo często z Krakowa do Warszawy i nigdy nie spotkałem się z problemem, jeżeli okażę bilet na iPadzie. Bo tak jest wygodniej, szybciej, nie trzeba drukować, a bilet można kupić wszędzie - wyjaśnia.

"Nie ma wydrukowanego biletu, to pan nie wejdzie"

Tym razem miał pecha. - Pan w wagonie sypialnym mówi: "Ma pan bilet, ale niewydrukowany, więc nie mogę pana wpuścić". Zamyka drzwi na kłódkę i odchodzi. Wsiadam więc do normalnych wagonów i idę do kierownika. Skanuje bilet, wszystko jest w porządku. Nie może mi jednak pomóc, bo tamtych wagonów nie obsługuje - relacjonuje pan Piotr.

Dzwoni więc pod numer podany na drzwiach wagonu sypialnego, słyszy: "Nie ma pan wydrukowanego biletu, nie jedzie pan". - Odpowiadam, że kierownik pociągu przeczytał kod na swoim urządzeniu, bilet jest ważny, połączenie zostało przerwane. Na próżno. Dzwonię więc do znajomego w Warszawie. Ten drukuje bilet, przynosi go o 4 na dworzec centralny i z tym samym biletem, ale już wydrukowanym, wsiadam do wagonu sypialnego - opowiada.

PKP: "Pracujemy nad tym"

Co na to PKP Intercity? Rzecznik przewoźnika zapewnia, że takie sytuacje wkrótce nie będą miały miejsca. - Konduktorzy wagonów sypialnych, czyli pracownicy WARS, nie mają na wyposażeniu odpowiednich czytników biletów elektronicznych, które umożliwiałyby im kontrolę biletów, zanim podróżny zajmie swoje miejsce w przedziale - twierdzi Zuzanna Szopowska, rzecznik prasowy i dyrektor biura komunikacji i public relations PKP Intercity.

Dodaje, że PKP wspólnie z Warsem pracują nad tym, aby ich konduktorzy mieli tablety z czytnikami. - Do tego czasu postaramy się wprowadzić procedurę sprawdzania biletów w pierwszej kolejności w wagonach sypialnych i kuszetkach - zapewnia Szopowska.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....l#BoxSlotII3img

NEVIL - Czw Sie 08, 2013 11:35

Liczą na wsparcie KGHM i fundusze unijne


08.08.2013. Radio Elka

Wraca temat połączenia kolejowego Legnicy, Lubina, Polkowic i Głogowa. Szansę na jej utworzenie samorządowcy upatrują we współpracy z Polską Miedzią. - W piątek spotkamy się w tej sprawie między innymi z prezesem spółki Pol-Miedź Trans - informuje prezydent Jan Zubowski.

Linia kolejowa łącząca Legnicę, Lubin, Polkowice i Głogów jest dobrym pomysłem na skomunikowanie miedziowych miast. Niestety jest też pomysłem kosztownym. Wymaga bowiem nie tylko nakładów na remont istniejącej już kolejowej infrastruktury, ale też
nowych torów pomiędzy Polkowicami a Głogowem.

- Zdajemy sobie sprawę, że tej inwestycji nie można zrealizować wyłącznie środkami z samorządów. Szansą jest natomiast połączenie środków samorządowych z tymi pochodzącymi z KGHM i Unii Europejskiej - mówi prezydent Zubowski.

W piątek odbędzie się w siedzibie Polskiej Miedzi kolejne spotkanie poświęcone pomysłowi. Oprócz przedstawicieli dziesięciu samorządów oraz przedstawiciela zarządu KGHM, weźmie w nim przedstawiciel zarządu województwa oraz prezes spółko Pol-Miedź Trans.

- Prezesowi Pol-Miedź Transu zależy na tym, by został dokładnie oszacowany koszt całego przedsięwzięcia. Pozwoli to na konkretne już rozmowy z władzami województwa - twierdzi Zubowski.

Samorządowcy liczą również na to, że pieniądze na stworzenie linii kolejowej łączącej miasta miedziowego zagłębia, uda się pozyskać z funduszy unijnych w ramach programu Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. (mai)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/64593/189/

NEVIL - Nie Sie 11, 2013 12:03

Pytania : Po co nam Pendolino, gdy nie mamy torów przystosowanych do prędkości 240 km/godz ? Po co nam 60 spółek w PKP ? Chyba tylko po to, żeby marnotrawić pieniądze z budżetu i niektórym przy okazji udało się dobrze ,,obłowić".
==================================

Sprytni chłopcy z bocznicy



W PKP trwa wojna. Z jednej strony związkowcy i układy. Z drugiej prezes, który zobowiązał się do sprywatyzowania największych spółek grupy. Plany chce mu pokrzyżować kolejarski beton. W tej sytuacji spuścił ze smyczy oddział specjalny: 18-osobowe biuro audytu.




Jak kręcić duże lody, to tylko w państwowej firmie. A mało która nadaje się do tego tak dobrze, jak PKP. Bo w tej grupie nic nie jest przejrzyste.

Z jednej strony Pendolino i nowe błyszczące dworce. Z drugiej - wyłudzenia, korupcja, nepotyzm. Ale czy może być inaczej? Grupa PKP to 50 spółek, 85 tys. pracowników, kilkaset związków zawodowych. Dla kogoś spoza tego świata bardzo trudne jest wniknięcie w złożoną, hermetyczną strukturę kolei i gąszcz wzajemnych powiązań między spółkami. A im mniej to wszystko przejrzyste, tym lepiej dla ciemnych interesów. Prokuratura oraz CBA mają w PKP pełne ręce roboty.

Nosił wilk razy kilka

Jeśli w mętnej wodzie łowi się najlepiej, to pociągi PKP Cargo są jak łodzie na bagnach. Józef Wilk, szef NSZZ "S" w Zakładzie Południe PKP Cargo, był w zakładzie w Nowym Sączu nazywany prezesem. Nabił sobie takie dodatki za służbę w nocy, niedziele i święta, za staż pracy itd., że po zsumowaniu z premiami uznaniowymi oraz rekompensatą za pracę na rzecz związku zarabiał więcej niż szef całej spółki. Z prezesem PKP Cargo łączy go też to, że obaj nie prowadzili ostatnio pociągów. Z tym że Józef Wilk powinien, bo jest starszym maszynistą. Prokuratura sprawdza, czy nie wyłudził pieniędzy, fałszując karty pracy, i czy nie doprowadził do ryzyka katastrofy w ruchu lądowym, bo na trudnych trasach zamiast dwóch maszynistów jeździł jeden. Grozi mu do ośmiu lat za kratkami.

Tabloidy mają używanie: pokazały już zdjęcia Wilka - z wydatnym brzuchem - wysiadającego z terenowego mercedesa z tytułem: "Tak upasł się kolejowy związkowiec". Po ujawnieniu tych faktów Wilk nie przestaje zaskakiwać. Jak dowiedział się DGP, przy średnim wynagrodzeniu 33 tys. zł brutto miesięcznie wystąpił ostatnio do spółki o... zapomogę na leki. Tych potrzebuje, bo schronił się przed zwolnieniem dyscyplinarnym na oddziale kardiologii w szpitalu w Nowym Sączu. W ubiegłym tygodniu oddział dyskretnie opuścił i ślad po nim chwilowo zaginął. Na dostarczenie wypowiedzenia pracodawca ma 30 dni, więc zabawa w kotka i myszkę trwa na całego.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Do mediów wyciekają kolejne informacje o zarobkach liderów związków. Marek Podskalny, lider NSZZ w PKP Cargo, ma dostawać 15 tys. zł, a Waldemar Latała, szef Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Lokomotyw w Wałbrzychu - 12 tys. zł. Łącznie związkowcy kosztują PKP ponad 30 mln zł rocznie, dwa razy więcej niż w KGHM. W tej atmosferze podenerwowany przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek pokazał nawet w telewizji swój wydruk RMUA (7,5 tys. zł). Wytknął, że dwa razy więcej od związków kosztują kolej liczni menedżerowie - z wynagrodzeniem prezesa 59 tys. zł miesięcznie łącznie, a z premią na poziomie prawie 100 tys. zł.


Bo to już jest otwarta wojna. Z jednej strony związkowcy i układy zakonserwowane na kolei przez lata. Z drugiej strony ekipa prezesa PKP Jakuba Karnowskiego, byłego finansisty i bankowca, który na kolei jest obcy, a zobowiązał się do sprywatyzowania największych spółek grupy i uzyskania w ten sposób środków na spłatę 4,2 mld zł długu PKP. Zadanie sprzedaży spółek, w szczególności PKP Cargo, utrudnia mu kolejarski beton, dlatego postanowił go częściowo skruszyć. To nie postawa szeryfa - to czysty makiawelizm. W tych okolicznościach prezes spuścił ze smyczy swój oddział specjalny: 18-osobowe biuro audytu skompletowane z dobrze opłacanych specjalistów z firm doradczych.

Ustawki w Intercity

Największy strzał grupy specjalnej: ujawnienie ustawki przetargu z 2011 r. na czyszczenie wagonów i lokomotyw PKP Intercity, który był wart blisko 200 mln zł. Do specyfikacji wpisano wymogi ograniczające konkurencję do konkretnych firm. Jak to się robi na kolei? Warunkiem udziału w grze był wymóg posiadania certyfikatu wydawanego przez Izbę Gospodarczą Transportu Lądowego. Takie certyfikaty, owszem, wydano ośmiu firmom, ale miesiąc po terminie składania ofert. Na dodatek w komisji wydającej certyfikaty zasiadał prezes firmy, która wygrała przetarg. I dodatkowy smaczek: procedura przetargowa ruszyła w terminie, który z góry uniemożliwiał jej zakończenie przed wygaśnięciem umów. Po tym terminie PKP Intercity zlecała intratne umowy z wolnej ręki dotychczasowym wykonawcom, słono przy tym przepłacając. W efekcie przez 10 miesięcy PKP miały stracić ponad 2 mln zł. W PKP Intercity poleciały głowy. Pracę stracił m.in. członek zarządu Tadeusz Matyla, który wcześniej - to ciekawy wątek - miał zasiadać w radzie nadzorczej spółki, która wygrywała przetargi. Tę sprawę do dziś bada prokuratura.

Inną ustawką był ubiegłoroczny przetarg PKP Intercity na modernizację wagonów restauracyjnych. Wagony do naprawy wysłano do Pesy Bydgoszcz na dwa dni nawet przed wskazaniem zwycięzcy przez komisję przetargową. Oczywiście, to właśnie ten wykonawca wygrał później przetarg. Komisja zgodziła się później na ofertę znacząco wyższą, niż przewidywał kosztorys inwestorski, ale uzasadnienie było takie, że Pesa jako jedyna zadeklarowała szybki termin, a wagony były na gwałt potrzebne. Mimo że potem wykonawca nie dostarczył wagonów w obiecanym terminie, przewoźnik i tak nie naliczył kar umownych.

Prostszym sposobem na wyprowadzanie pieniędzy był outsourcing - w trybie z wolnej ręki - zleceń, które bez kłopotu mogły być wykonane własnymi siłami spółki. Śledczy badają wątek zlecania przez PKP Intercity usług rewidenckich na zewnątrz, mimo że miesięczny koszt wykonania tego samego przez spółkę był o 200 tys. zł mniejszy. Władze PKP twierdzą, że udaremniły próbę przedłużenia tej współpracy na lata 2013-2015 o wartości 12 mln zł.

W ISO nie ma seksu


Jak wyciągnąć pieniądze na kolei bez ryzyka? Dobrze jest zakręcić się przy zleceniach, które są mało sexy dla mediów. Cóż może być nudniejszego od usług certyfikacyjnych ISO? Właśnie dlatego przez lata wykonawcy specjalnie dla spółek z Grupy PKP ustalali oferty wyższe co najmniej 10 razy od rynkowych. Dzięki zmowie cenowej ze spółek PKP zostało wyprowadzonych - bagatela - 27 mln zł. Nieprawidłowości wyszły na jaw początkowo w PKP Cargo, ale po rozszerzeniu śledztwa ujawniono ośmiornicę obejmującą też spółki TK Telekom, PKP LHS, Cargo Service i Trade Trans.

Mechanizm był dziecinnie prosty. W ustawce brały udział trzy firmy. Do nich, i tylko do nich, ze spółek kolejowych były wysyłane zapytania ofertowe. Dwie z nich bardzo szybko wycofywały się z postępowania. Wygrywała z reguły firma Qwantum, a pozostali oferenci w ramach rekompensaty zostawali jej podwykonawcami. Ta zabawa trwała w najlepsze przez kilka lat, aż PKP matka zwróciła się o opinię w sprawie wdrożenie ISO do spółki córki PKP Informatyka. Okazało się, że za prace, na które pięć kolejowych podmiotów wydało łącznie 27 mln zł, można było zapłacić 550 tys. zł, i to w przypadku zlecenia dla 10 spółek.

Z PKP po latach popłynęły w tej sprawie doniesienia do prokuratury i CBA. Odwołani zostali prezes PKP LHS Zbigniew Tracichleb i wiceprezes Dariusz Sikora. Zarząd PKP twierdzi, że w pozostałych czterech spółkach osoby odpowiedzialne za niekorzystne kontrakty już nie pracują. Co z tego, skoro kasa już została wytransferowana? Kolej zapowiada działania prawne, aby odzyskać bezpodstawnie zapłacone kwoty faktur. Grupa PKP ma w postępowaniu karnym status pokrzywdzonego i jest szansa, że część wypłaconych kwot wróci na kolejowe konta.

Inny niemedialny temat, na którym można przepłacić: rozbiórka zrujnowanych obiektów PKP. Wybór wykonawców odbywał się często w trybach niekonkurencyjnych, każdy z oddziałów robił to na własną rękę. Kiedy w tym roku PKP ogłosiły jedno wspólne postępowanie na rozbiórkę kilkuset budynków, mają do zapłaty 2,5 mln zł. W ubiegłym roku w przypadku 350 odrębnych postępowań to samo kosztowało ponad 15 mln zł. Rozdrobnione postępowania trwały od lat, a kasa wypływała z grupy szerokim strumieniem. Ile takich wydatków wciąż ma miejsce - nie wiadomo.

Rodzinny szczyt Kasprowy

Lody świetnie się też kręci w PKP w działalności poza działalnością podstawową, i z dala od oka spółki matki. Do maja tego roku PKP były właścicielem spółki Polskie Koleje Linowe, zarządzającej infrastrukturą turystyczną m.in. na Kasprowym Wierchu i Gubałówce. Spółka żyła własnym życiem bezpiecznie w górach, przez nikogo nienękana do jesieni 2012 r. To wtedy ruszyła procedura prywatyzacyjna, która nagle wymusiła transparentność. Kontrolerzy wykryli, że prezes Andrzej Laszczyk wynajmował atrakcyjne powierzchnie handlowe, np. na Kasprowym Wierchu i Krupówkach, firmom powiązanym ze swoją rodziną. Robił to w trybie z wolnej ręki, bez rozeznania stawek rynkowych. W efekcie na szczycie Kasprowego Wierchu działa dziś sieciówka Pizza Dominium, która pasuje do świętej góry narciarzy jak pięść do nosa.

Andrzej Laszczyk zapłacił za to stanowiskiem, ale nie musi tłumaczyć się przed śledczymi. - Zawiadomienia do prokuratury w tym przypadku nie było, bo nikt nie złamał prawa. Nepotyzm to zagadnienie etyki biznesu - przyznaje Jakub Karnowski, prezes PKP.

Jest też druga strona medalu. Pozbycie się ze spółki Laszczyka przyspieszyło proces prywatyzacji, co pokazuje, że paliwem dla tropienia nieprawidłowości są często doraźne interesy holidngu. Ze sprzedaży PKL spółce Polskie Koleje Górskie - de facto funduszowi Mid Europa Partners, który ma w niej 98 proc. udziałów - PKP uzyskały 215 mln zł. To jak na razie jedyny duży strzał prywatyzacyjny obecnego zarządu PKP. Transakcja czeka na zatwierdzenie przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Już wiadomo, że wypowiedzenie umowy pizzerii na Kasprowym będzie jednym z pierwszych posunięć nowego właściciela.

Przy wspomnianych numerach takie "drobnostki" jak kradzież 11 tys. litrów paliwa przez jednego pracownika PKP Energetyka nie robią wrażenia. Nikt tego nie zauważył - albo nie chciał zauważyć - mimo monitoringu. Po wykryciu ubocznej działalności paliwowej kolejarza zdarzył się cud: na stacjach zaczęły się nagle pojawiać nadwyżki paliwa, którego wcześniej notorycznie brakowało.

Atmosfera braku gospodarza zachęca grupy przestępcze do żerowania na PKP. Złodzieje infrastruktury kolejowej, z powodu których kolej tylko w tym roku straciła już prawie 10 mln zł, działają z taką pewnością siebie, że w PKP Polskich Liniach Kolejowych zapadła decyzja o utrzymywaniu pod napięciem 3000 V sieci trakcyjnej nawet na liniach czasowo wyłączonych z eksploatacji. Policja zwraca uwagę na fachowość przestępców. Śledczy badają, czy część z nich nie współpracuje z PKP i Strażą Ochrony Kolei.

Pieniądze wyciekają na kolei, jeśli coś trzeba zrobić szybko, bo cel uświęca środki. Tak było z remontami dworców przed Euro 2012, kiedy lekką ręką wydawano pieniądze na roboty dodatkowe. Z kontroli zleconej przez Ministerstwo Transportu wyszło, że nieprawidłowości dotyczą 35 obiektów, a wartość robót dodatkowych, dla których trudno znaleźć uzasadnienie, to ok. 27 mln zł. Celowe działanie czy nieumiejętność oszacowania kosztów na etapie planowania? To wątpliwości, które będą teraz sprawdzane. Faktem jest, że rachunek za szykowany na Euro 2012 Dworzec Centralny w Warszawie urósł z 47 mln do 55 mln zł, a kolejne 22 mln zł kolej chce wydać w tym roku na poprawki.

Jeśli dodamy do tego słabe wyniki komercjalizacji dworców (mniej niż 60 proc. wynajętej powierzchni handlowej na największych stacjach, i to po remontach), to menedżerowie PKP mogą mieć kaca. A propos: słabe wyniki tłumaczą zakazem sprzedaży alkoholu na dworcach, który zniechęca do PKP restauratorów.

Kto mieczem wojuje...

Opisane tu nieprawidłowości to w większości odkrycia ostatniego roku, a ich wartość to 200 mln zł. Za tę kwotę można kupić dwa pociągi Pendolino. Przy wydatkach grupy rzędu dziesiątków miliardów rocznie to czubek góry lodowej. Z ich powodu nikt za kratki nie trafił. Prokuratura, CBA i Urząd Zamówień Publicznych prowadzą postępowania wyjaśniające. Zanim sąd się nimi zajmie, miną lata. Duża część wiedzy jest na razie szczelnie zamknięta w gabinetach, bo jej ujawnienie może być niewygodne dla obecnej ekipy.

Jednak akcja powoduje kontrakcję, a tajemnicą poliszynela jest, że trwa poszukiwanie kompromitujących materiałów na ludzi z ekipy prezesów spółek PKP z nadania Karnowskiego, czyli tzw. bankomatów. Przy czym przejadły się już informacje o ich wyśrubowanych zarobkach. Według naszych informatorów, jeśli w przyszłości zmieni się układ rządzący resortem transportu i PKP, nowi audytorzy będą sprawdzać wątek dostawców systemów sterowania ruchem w Szczekocinach i ich powiązań politycznych. Wyjaśnień mogą wymagać kulisy zablokowania przez zarządcę infrastruktury PKP PLK wejścia na polski rynek czeskiego taniego przewoźnika Leo Express. Seksownym tematem będzie sprawdzenie, w jaki sposób przed laty z oferty przetargowej Pendolino wyparował system wychylnego pudła, dzięki czemu producent pociągów ograniczył koszty o 10 proc.

Kolej to tak wielki akwen mętnej wody, że śledczy zawsze będą mieli co łowić.

źródło: http://biznes.interia.pl/...cy,1941476,4199

NEVIL - Czw Sie 22, 2013 12:32

Odnośnie mego wpisu z 8 sierpnia 2013.

Cóż z tego jeżeli uda się w końcu doprowadzić do połączenia Legnicy, Lubina, Polkowic i Głogowa jednym szlakiem kolejowym, jeżeli nie istnieje połączenie Głogowa z Lesznem. Na trasie Głogów- Leszno nie kursują żadne pociągi, podobnie jak na trasie Legnica - Lubin - Głogów. Czarno ja to wszystko widzę. A kiedyś można było dojechać pociągiem bezpośrednio z Lubina do Szczecina i Warszawy, lub z przesiadką do Poznania. Czy te czasy jeszcze wrócą ?

NEVIL - Wto Wrz 03, 2013 07:08


LGOM - co dalej z pociągiem Legnica-Głogów


LGOM - co dalej z pociągiem Legnica-Głogów. Spółka Pol-Miedź-Trans wraz z samorządami i parlamentarzystami ziemi legnickiej podjęła inicjatywę modernizacji linii kolejowej 289 z Legnicy do Gwizdanowa, a następnie 273 do Głogowa.




- Kolej w obszarze LGOM służyć ma poprawie dostępności kolejowej zagłębia, dla ruchu towarowego (KGHM) i pasażerskiego - mówi Wiktor Lubieniecki, dyrektor departamentu infrastruktury w urzędzie marszałkowskim.

Dyrektor Lubieniecki dodaje, że LGOM to jest projekt rozwojowy, dlatego samorząd województwa uczestniczy w rozmowach. Jako jeden z organizatorów publicznego transportu zbiorowego, województwo mogłoby uruchomić na zmodernizowanej linii kolejowej w obszarze LGOM połączenia pasażerskie.

- A jako partner rządu w sprawie negocjacji tzw. Kontraktu Terytorialnego, samorząd województwa może podnieść wagę realizacji tego zadania infrastrukturalnego, a także uzgodnić sprawy ewentualnego dofinansowania inwestycji ze środków europejskich - dopowiada Wiktor Lubieniecki.

LGOM - co dalej z pociągiem Legnica-Głogów

Jednym z inicjatorów spotkania w sprawie połączenia kolejowego w LGOM (na początku sierpnia) był Robert Kropiwnicki, legnicki poseł Platformy Obywatelskiej.

- Do końca września ma być opracowana analiza wykonalności projektu budowy połączenia kolejowego z Legnicy przez Lubin, Polkowice do Głogowa - zapowiada Robert Kropiwnicki.

O kolei w LGOM mówi się od lat, ale jak do tej pory nie ma żadnych efektów. Bo o tym, że jest potrzebna, nikogo chyba przekonywać nie trzeba.

- To prawda, ale nie ma żadnej podstawy, ekonomicznego uzasadnienia tego przedsięwzięcia w LGOM - dodaje Kropiwnicki. - Trzeba przedstawić warianty, koszty i potencjał transportowy.

Trudno przewidzieć, czy plan stworzenia połączenia kolejowego w LGOM jest realny, a jeśli tak, to kiedy. Kluczową sprawą jest remont odcinka z Legnicy do Lubina, gdzie ruch pasażerski zawieszono. A tej inwestycji PKP PLK na razie w planach nie ma.

źródło: http://lubin.naszemiasto....e9456bd71,1,3,8

NEVIL - Sob Wrz 07, 2013 16:22

Jest się czym pocieszyć.... My do tego pociągu w Lubinie wsiąść nie możemy.
======================
Odjazd przez objazd




Pociągi pasażerskie znów jeżdżą przez Lubin. Niestety, tylko tymczasowo. Miłośnicy tego typu transportu z rozrzewnieniem wspominają czasy, w których do miasta można było dotrzeć koleją.

Jak informuje nasz Czytelnik, zamknięty został most kolejowy w Brzegu Dolnym. Tak zdecydował wczoraj Urząd Transportu Kolejowego. Stan techniczny budowli zagraża bowiem bezpieczeństwu podróżnych.

– Pociągi pośpieszne, tak zwane TLK, do Zielonej Góry i Zamościa jeżdżą teraz okrężną drogą przez Lubin i tak będzie przez najbliższe dni. W tym roku to niepierwszy taki przypadek – informuje Jarosław Lizak, który dodaje, że być może na wiosnę ruszy wreszcie remont linii Legnica-Lubin Górniczy.

►www.lubin.pl/aktualnosci,24401,co_z_tymi_pociagami_.html
►www.lubin.pl/aktualnosci,11184,miala_byc_reaktywacja_jest_pozegnanie.html

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...zez_objazd.html

Lupus - Sob Wrz 07, 2013 18:32

Jakieś godziny tych pociągów, kiedy można je zobaczyć ?
NEVIL - Sob Wrz 07, 2013 19:02

Lupus, a to już z tym zapytaniem musisz się zwrócić do PKP, bo ja nie jestem władny w tym temacie. Przypuszczalnie , gdybyś zapytał, to odpowiedź otrzymasz po 3 tygodniach, jak już te pasażerskie pociągi przestaną przez Lubin przejeżdżać... :-)
NEVIL - Sro Wrz 18, 2013 10:01

Czy wspólna kolej będzie opłacalna?


18.09.2013. Radio Elka

Czy śmiały projekt budowy wspólnej kolei łączącej miasta Zagłębia Miedziowego upadnie, zanim na dobre się rozwinie? W perspektywie powstania trasy szybkiego ruchu, osławionej już S3, nawet najwięksi zwolennicy sprawnej kolei dla LGOM-u już podchodzą do całego pomysłu z dystansem.

Największym optymistą budowy szybkiej i sprawnej kolei w Zagłębiu Miedziowym jest firma Pol-Miedź Trans. Transportowa spółka KGHM-u zainteresowana jest modernizacją całej kolejowej infrastruktury. Projektowi mocno kibicują samorządowcy z Legnicy, Lubina, Polkowic i Głogowa, ale po cichu mówi się, że cały pomysł znów może spalić na panewce.
Powód? Budowa dolnośląskiego odcinka S3.

Kolei próbuje bronić poseł Platformy Obywatelskiej, Robert Kropiwnicki, który od początku śledzi i koordynuje projekt "wspólnej kolei", ale z drugiej strony przyznaje, że trzeba wziąć wszystkie argumenty "za" i "przeciw". - Trasa S3 planowana jest jako połączenie ponad regionalne, ponad krajowe, bo to jest korytarz paneuropejski, ale może zdejmować część ruchu lokalnego i tranzytowego, dlatego taki parametr należy uwzględniać. Trzeba policzyć, jak dużo rochu kołowego tego lokalnego i krajowego może się przenieść na S3. Może się przecież okazać, że kolej nie będzie konkurencją, bo będzie jednak zbyt długa i kosztowna - uważa poseł Kropiwnicki.

Legnicki parlamentarzysta przypomina, że gdyby jednak zdecydowano się na modernizację kolei dla LGOM-u, muszą w tym partycypować lokalne samorządy. - Przedsięwzięcie jest tej skali, że nikogo samodzielnie nie będzie stać na zrealizowanie tej inwestycji. Inwestorzy muszą liczyć, jakie będą koszty w stosunku do zysku, dlatego z niecierpliwością, ale też pewnym niepokojem czekam na dokument przygotowywany przez Pol-Miedź Trans, z którego będzie wynikało opłacalność wspólnej kolei - dodaje na koniec Robert Kropiwnicki.

Dokument ma być gotowy pod koniec września. (tom)

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/65272/78/

NEVIL - Wto Paź 22, 2013 15:34

Miasto czeka na PKP


O budowę węzła przesiadkowego w miejscu dawnego dworca kolejowego dopytują lubinianie. – Budynku nie ma już od dawna, a tam dalej nic się nie dzieje – zauważają nasi Czytelnicy. Jak informuje rzecznik prezydenta miasta, Jacek Mamiński, inwestycja jest uzależniona od PKP Polskich Linii Kolejowych.

– Dworzec został rozebrany ponad rok temu i co dalej? Przecież miało tam być wielkie centrum przesiadkowe. Czyżby prezydent zapomniał o swojej obietnicy? – dopytuje lubinianin.

Nic bardziej mylnego. Jak tłumaczy rzecznik prezydenta miasta, Robert Raczyński czeka na ruch PKP PLK, które już kilkakrotnie zapewniało miasto o remoncie torów na trasie Legnica-Lubin-Rudna Gwizdanów. Wówczas uruchomienie pętli byłoby konieczne.

– PKP w czerwcu zeszłego roku po raz kolejny obiecywało remont wspomnianej trasy, natomiast już w lipcu władze spółki wycofały się z tej inwestycji. Jako miasto jesteśmy uzależnieni od PKP, ponieważ budowa węzła przesiadkowego jest ściśle związana z remontem trasy Legnica-Lubin-Rudna Gwizdanów. Bez remontu, a co za tym idzie, ruchu pociągów, budowa węzła nie ma sensu, dlatego czekamy na ruch PKP – wyjaśnia Jacek Mamiński.

Jednak wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie możemy spodziewać się remontu lubińskiego torowiska. Jak informuje rzecznik prasowy PKP Polskich Linii Kolejowych Mirosław Siemieniec, rewitalizacja linii nr 289 Legnica-Rudna Gwizdanów planowana jest w nowej perspektywie unijnej na lata 2014-2020.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...eka_na_pkp.html

NEVIL - Sro Lis 20, 2013 11:11

Światełko w tunelu


Jest szansa na przywrócenie pociągów na trasie z Legnicy do Rudnej Gwizdanów. By omówić tę kwestię starosta Adam Myrda wybrał się do Warszawy, gdzie spotkał się z wiceministrem transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Zbigniewem Rynasiewiczem.

– Spotkanie było bardzo obiecujące. Minister przychylnie odniósł się do problemu przywrócenia linii kolejowej nr 289. Jest więc światełko w tunelu –przyznaje starosta Adam Myrda.

W drugim dniu wizyty w stolicy starosta rozmawiał na ten sam temat z Remigiuszem Paszkiewiczem, prezesem Polskich Linii Kolejowych oraz Marcinem Mochockim, pełnomocnikiem zarządu ds. strategii i planowania PLK. W trakcie spotkania padło zapewnienie, że jeżeli władze samorządowe miast i powiatów, przez tereny których będzie wiodła linia kolejowa, dojdą do porozumienia i będą współfinansować prace związane z przywróceniem linii kolejowej, PLK są gotowe rozpocząć procedury przetargowe.

Prezydent Lubina Robert Raczyński już dawno zapowiadał, że jeżeli dojdzie do przywrócenia linii kolejowej, działania urzędu skupią się na budowie dworca kolejowego i rozbudowie przystanku przy stadionie.

Wkrótce ma się też odbyć spotkanie władz miast i powiatów leżących wzdłuż nieistniejącej trasy kolejowej.

Pomysł rewitalizacji linii kolejowej z Legnicy do Rudnej powrócił w lipcu tego roku. Trasa znalazła się wśród dziewięciu podobnych projektów. Składy miały się zatrzymywać również w Lubinie, co przy ciągłym wzroście cen biletów za busy i rosnącej cenie paliw, mogłoby być ciekawą alternatywą dla mieszkańców regionu. Trasa ta miała być też ważną częścią wspólnej komunikacji dla Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego. Idea jest taka, żeby najpóźniej w 2017 roku mieszkańcy Zagłębia Miedziowego mogli jeździć kilkoma pociągami na jednym bilecie między Legnicą, Lubinem, Polkowicami a Głogowem.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...o_w_tunelu.html

NEVIL - Pią Lis 22, 2013 11:58

Kolej Zagłębia Miedziowego?


Tak, to całkiem możliwe przy zaangażowaniu jakie wykazuje KGHM w tym kierunku.

KGHM jest gotowy uczestniczyć w tym przedsięwzięciu także finansowo. Dwukrotnie trawały już rozmowy z samorządowcami na ten temat. PKP przewiduje bowiem rewitalizację linii nr 289 Legnica - Rudna Gwizdanów.

Samorządy także podtrzymują deklaracje aby od Legnicy do Głogowa, przez Lubin i Polkowice przebiegała szybka trasa kolejowa. Z prędkością pociągów 120 km/h.

Starosta powiatu głogowskiego jest pełen optymizmu - dzięki KGHM i jego współpracy i zaangażowaniu pomysł przybiera realne kształty i może zostać zrealizowane. Dotąd tylko się o tym mówiło.

Linia 289 Legnica - Rudna Gwizdanów stwarza duże możliwości dla Regionu Miedziowego, który zyskałby dodatkowy środek komunikacji dla niemal miliona osób. W tym pracowników miejscowych stref ekonomicznych, a także pracowników KGHM Polska Miedź S.A.

Czy władze Lubina zdążą więc zrealizować przedwyborczą obiecankę, czyli budowę nowoczesnego Centrum przesiadkowego czy raczej odbudują wyburzony historyczny dworzec PKP w Lubinie.?

Czas nagli bo rewitalizacja tego odcinka planowana jest w nowej perspektywie unijnej na lata 2015 - 2017, a gorszym wypadku 2020.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,10884.html

NEVIL - Pią Lis 22, 2013 18:40

Elżbieta Mielczarek - ,,Poczekalnia PKP" - piosenka bluesowa sprzed ponad 30 lat. Genialne wykonanie ! http://www.youtube.com/watch?v=dnheIjKyrtU
===============
Piosenka doskonale oddaje klimat przełomu lat 70-80 - tych. Z autopsji go znam, więc mogę potwierdzić... :-)
================
A jeżeli Elżbieta Mielczarek jest komuś nieznana, to proszę zajrzeć tutaj http://www.youtube.com/watch?v=a4uqyOxkQi0

http://pl.wikipedia.org/w...ieta_Mielczarek

Wiem, że to off topic w temacie, więc przepraszam, ale do Eli Mielczarek sentyment będę czuł zawsze... No cóż, bagaż lat wpływa na łeb... :-)

NEVIL - Pon Gru 09, 2013 11:25

Dutkiewicz z Protasiewiczem o budżecie Wrocławia i regionu. Inwestować w kolej czy w ważne drogi?




Dziś pierwszy raz spotka się dwustronna komisja negocjacyjna Rafała Dutkiewicza i Jacka Protasiewicza. Politycy porozmawiają o pieniądzach. Będą chcieli porozumieć się w sprawie ważnych dla Wrocławia i regionu inwestycji.

Politycy obu grup zapowiadają, że gorąco nie będzie, a przede wszystkim merytorycznie. Ale... - Dawno w ten sposób nie rozmawialiśmy, więc temperatura może nieoczekiwanie wzrosnąć - mówi nam jeden z dolnośląskich polityków.

W poniedziałek - po raz pierwszy - spotka się dwustronna komisja negocjacyjna. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz (wraz z prezydentem Lubina Robertem Raczyńskim oraz radny wojewódzkim Andrzejem Łosiem) będzie rozmawiał z szefem dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej, Jackiem Protasiewiczem (wspartym radną Barbarą Zdrojewską i starostą bolesławieckim Cezarym Przybylskim) o przyszłorocznych budżetach.

Chodzi o budżet województwa i Wrocławia. Obie grupy chcą przekonać rozmówców, aby w finansowym planowaniu 2014 roku uwzględnić ich propozycje.

Strona Rafała Dutkiewicza będzie chciała przeforsować przede wszystkim swoje pomysły na poprawę dolnośląskiej infrastruktury. Chodzi o opracowanie dokumentacji, która umożliwi późniejszą realizację inwestycji.

Chodzi o to, aby urząd marszałkowski zarezerwował w budżecie pieniądze na przygotowanie dokumentacji ważnych inwestycji kolejowych. Rozmowa będzie dotyczyła głównie przebudowy trasy Jelenia Góra - Wałbrzych - Wrocław. Tak, aby pociągi przejeżdżały też przez Świdnicę. Poza tym ludzie Dutkiewicza chcą przekonać Protasiewicza, że warto zainwestować w koncepcję trasy kolejowej, która połączy główne miasta aglomeracji miedziowej (Głogów, Polkowice, Lubin i Legnica).

źródło: http://www.gazetawroclaws...drogi,id,t.html

NEVIL - Pią Gru 27, 2013 16:54

Samorządowcy wspólnie zawalczą o kolej


W poniedziałek, 30 grudnia o godz. 11:00 w UM w Lubinie zostanie podpisany list intencyjny dotyczący współpracy w zakresie pozyskiwania wsparcia dla inwestycji Funkcjonalnego Obszaru Interwencji (FOI) Legnicko-Głogowskiego Okręgu Przemysłowego w ramach Kontraktu Dolnośląskiego.



Celem jest pozyskanie unijnych pieniędzy na odnowienie linii kolejowej nr 289 oraz budowa nowej, łączącej Lubin z Polkowicami i Głogowem.

Strony podpisujące list intencyjny:

Robert Raczyński - Prezydent Miasta Lubina

1. Jan Zubowski - Prezydent Miasta Głogowa

2. Andrzej Krzemień - Wójt Gminy Głogów

3. Tadeusz Krzakowski - Prezydent Miasta Legnicy

4. Waldemar Kwaśny - Wójt Gminy Miłkowice

5. Irena Rogowska - Wójt Gminy Lubin

6. Wiesław Wabik - Burmistrz Polkowic

7. Krzysztof Wołoszyn - Wójt Gminy Żukowice

Emilian Stańczyszyn - Przewodniczący Zarządu Związku Gmin Zagłębia Miedziowego

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,11093.html

NEVIL - Pon Gru 30, 2013 13:48

Komentarz:

- lubinianin z krwi i kosci


Pani Rogowska za duzo siedzi u fryzjera i suszarka do wlosow jej mozg wypalila.

===================

Wyłamała się jako jedyna



[center]


Pod listem intencyjnym w sprawie pozyskania pieniędzy na odnowienie linii kolejowej nr 289 oraz budowy nowej, łączącej Lubin z Polkowicami i Głogowem, podpisała się dziś większość samorządowców z naszego regionu. – To dla nas wielka szansa. Stworzenie takiego połączenia postawi nas na równi z Wrocławiem, a w perspektywie lat będzie tu łatwiej o pracę – zapewnia prezydent Lubina Robert Raczyński.

Do projektu przyłączyli się: prezydent Głogowa Jan Zubowski, wójt gminy Głogów Andrzej Krzemień, prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski, wójt gminy Lubin Irena Rogowska, burmistrz Polkowic Wiesław Wabik oraz szef Związku Gmin Zagłębia Miedziowego Emilian Stańczyszyn. Współpracą zainteresowani są także wójt gminy Miłkowice Waldemar Kwaśny i wójt gminy Żukowice Krzysztof Wołoszyn, jednak włodarze nie dotarli dziś do Lubina.

O modernizację kolei prezydent Raczyński zabiegał już od dawna. – Całość polegałaby na remoncie i rozbudowie sieci kolejowej w naszym regionie. Jesteśmy bowiem w stanie zagwarantować mieszkańcom podobne warunki komunikacyjne co Wrocław, a co za tym idzie, miejsca pracy – tłumaczy Robert Raczyński.

Zastanawiające jest natomiast zachowanie wójt gminy Lubin, która – mimo wcześniejszych deklaracji – przyszła dziś do urzedu miejskiego, ale nie podpisała dziś listu intencyjnego. Irena Rogowska żądała od prezydenta Lubina szczegółów dotyczących budowy sieci. – Jako członkowie Związku Gmin Zagłębia Miedziowego nie możemy wchodzić w porozumienia. To niezgodne z prawem – twierdzi wójt. Ponadto szefową gminy interesowało także czy i w których wsiach wybudowane zostanę przystanki oraz stacje kolejowe.

– To list intencyjny, nie porozumienie. Wiadomo jednak, że wspólnymi siłami można zdziałać więcej. Niepokojące jest to, że hamulcem rozwoju dla całego regionu ponownie staje się gmina wiejska Lubin – komentuje Robert Raczyński.

Ostatecznie Irena Rogowska poprosiła o czas na zastanowienie. – Dziś nie wzięłam nawet pieczątek. Pojawię się w urzędzie jutro. Jeśli moje wątpliwości zostaną rozwiane, list zostanie podpisany – twierdzi wójt.

Inwestycja pochłonie około 500 mln zł, jednak dzięki zawartej współpracy samorządowcy będą mogli starać się o stuprocentowe dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Treść listu intencyjnego publikujemy w załączniku.

List intencyjny

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...ako_jedyna.html

NEVIL - Sro Sty 22, 2014 13:48

Wsiąść do pociągu...linii 289


Dlaczego połączenia kolejowe w Zagłębiu Miedziowym są tak ważne? A modernizacja linii kolejowej Legnica - Lubin - Rudna staje się priorytetem tak samo istniejąca i planowana trasa kolejowa Lubin - Polkowice - Głogów.


Odpowiedź jest prosta. W aglomeracji LGOM mieszka 400 tysięcy osób. Linia kolejowa nr 289 stanowi podstawowy ciąg komunikacyjny dla najważniejszych miast Legnicko - Głogowskiego Okręgu Miedziowego LGOM, który w całości znajduje się w korytarzu transportowym CETC (CENTRAL EUROPEAN TRANSPORT CORRIDOR).

Jednak zły stan techniczny infrastruktury kolejowej uniemożliwia efektywne uruchomienie połączeń pasażerskich w regionie Zagłębia Miedziowego.

W wyniku tego, podstawowy środek komunikacji w regionie LGOM stanowią mikrobusy, niestety przewóz tymi pojazdami wózków, rowerów, osób niepełnosprawnych i dużych bagaży jest niemożliwy a pojemność pojazdów kilkunastoosobowa.

Linia nr 289 znajduje się bezpośrednio w nowo projektowanym korytarzu transportowym CETC (CENTRAL EUROPEAN TRANSPORT CORRIDOR).

Linia ta stanowi jedyny, zelektryfikowany łącznik dwóch magistral, które są objęte umowami międzynarodowymi AGTC i AGC: E 30 (modernizowana na v-160 km/h) Dresden - Legnica - Wrocław - Kiev oraz CE 59 Wrocław -Ścinawa- Rudna Gwizdanów - Szczecin. Skraca w ten sposób drogę dla pociągów korzystających z obu magistral o 100 km w porównaniu do jazdy drogą okrężną przez przeciążony i niewydolny węzeł Wrocław;

Umożliwia też alternatywny objazd z magistrali nadodrzańskiej CE 59 z kierunku Szczecina przez Lubin, Legnicę i magistralą E-30 do węzła wrocławskiego omijając przeprawy mostowe na „nadodrzance" przez rzekę Odrę: w Ścinawie i Brzegu Dolnym. Szczególnie trudna sytuacja panuje na szlaku Brzeg Dolny-Księginice linii CE59 gdzie most w torze nr 1 jest całkowicie zamknięty dla ruchu pociągów z powodu złego stanu technicznego. Ruch kolejowy odbywa się tylko jednotorowo-dwukierunkowo po drugim moście torem nr 2. W przypadkach zdarzeń losowych na tym odcinku (zerwanie sieci trakcyjnej, pękniecie szyny, wypadek, uszkodzenie mostu) następuje całkowity paraliż w intensywnym ruchu pociągów magistrali nadodrzańskiej (przypadek z dnia 6-11.09.2013 r).

Linia nr 289 pełni w ten sposób również funkcję obronną na wypadek wojny, klęski żywiołowej.

Stanowi także podstawowy korytarz wywozowy kruszyw z Dolnego Śląska z linii nr 137 Legnica-Katowice i 284 Legnica-Jerzmanice Zdrój i ma strategiczne znaczenie dla najważniejszych firm w regionie tj. KGHM Polska Miedź S.A., której proces technologiczny opiera się na transporcie kolejowym;

Linia 289 est intensywnie eksploatowana w ruchu towarowym przez przewoźników: PKP CARGO, CTL EXPRESS, POLMIEDŹ TRANS, RAIL POLSKA. Za korzystanie z infrastruktury linii nr 289 przewoźnicy uiszczają opłaty dla PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH S.A. co oznacza, że linia „zarabia na siebie";

Rewitalizacja linii nr 289 dla prędkości 100/110/120 km/h pozwoli uruchomić szybkie pociągi regionalne w LGOM i wykorzystać magistralę E 30 na odcinku Legnica-Wrocław (obecnie modernizowaną do v-160 km/h) w połączeniach pasażerskich ze stolicą województwa dolnośląskiego. Przeniesiony zostanie w ten sposób na kolej potok podróżnych z przeciążonego sektora drogowego oraz odciąży się zakorkowany Wrocław. Obiekty inżynierskie na linii nr 289 przystosowane są do dobudowy drugiego toru szlakowego

Możliwe jest również włączenie w ten system miasto Polkowice, poprzez wykorzystanie istniejącej bocznicy Lubin - Polkowice (linia nr 971), która należy do KGHM POLSKA MIEDŹ S.A.

Jazdy próbne szynobusem na tej trasie wywołały ogromne zainteresowanie mieszkańców Polkowic szybkimi połączeniami w relacji Polkowice-Lubin-Legnica-Wrocław. Również władze miasta Polkowice oraz zarządca bocznicy dążą do uruchomienia takich połączeń.

Lokalni przewoźnicy, tacy jak, Koleje Dolnośląskie S.A. z siedzibą w Legnicy oraz Polmiedź Trans Sp. Z O.O. z siedzibą w Lubinie posiadają licencję na przewozy pasażerskie i mogą wykonywać przewozy w aglomeracji LGOM linią nr 289.

W przypadku atrakcyjnej oferty i prędkości pociągów 100/110/120 km/h możliwa jest efektywna rozbudowa połączeń pasażerskich i stworzenie kolei aglomeracyjnej w LGOM.

Samorządy LGOM: Legnica, Lubin, Polkowice, Głogów są w trakcie realizacji międzynarodowego projektu INTER REGIO RAIL „Likwidacje Barier w Regionalnym Kolejowym Transporcie Pasażerskim -Jeden bilet, jedna taryfa". Partnerem wiodącym projektu jest Federalne Stowarzyszenie Regionalnych Organizatorów Kolejowych Przewozów Pasażerskich z siedzibą w Berlinie oraz Gmina Miejska Lubin.

Gmina Miejska Lubin przejęła od PKP Nieruchomości nieczynny dworzec PKP Lubin Górniczy w miejscu którego planowany (sic!) jest nowoczesny węzeł przesiadkowy na wzór rozwiązań w RFN.

Podobne obiekty będą budowane w Polkowicach w przypadku uruchomienia regularnych połączeń kolejowych bocznicą KGHM w relacji Polkowice-Lubin i dalej linią nr 289/ E30 do Wrocławia.

Przewoźnik Koleje Dolnośląskie S.A. z siedzibą w Legnicy posiadają 5 nowoczesnych EZT „Impuls" oraz zakończyły przetarg na zakup 11 EZT „Elf" przewidzianych do obsługi połączeń na Dolnym Śląsku. Podniesienie prędkości do 100/110 lub 120 km/h na linii nr 289 pozwoli w pełni wykorzystać parametry nowego taboru i stworzyć bardzo atrakcyjną ofertę przewozową w aglomeracji LGOM. Spółka przewiduje zakup kolejnych pojazdów, których docelowo będzie 22.

Czas nagli bo rewitalizacja tego odcinka planowana jest w nowej perspektywie unijnej na lata 2015 - 2017, a gorszym wypadku 2020.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,11224.html

NEVIL - Sro Sty 29, 2014 18:23

Komentarz:

: Jak u Barei....)

Można kręcić Film MIŚ na PKP.

PKP to niestety moloch składający się Głownie z Prezesów i V-ce Prezesów tych setek Spółczyn na które rozdrobiono PKP by zanim szczeźnie do cna Szefostwo wyciągnęło jak najwięcej.

Co z tego że UE da klikadziesiąt czy kilkaset mld EURO ... jak poza oderwanym od rzeczywistości Zarządem ... i zabiedzonym PKPowskim plebsem nie ma tam już nic.

Bo zanim PKP tory dogada się z PKP Podkłady Kolejowe, a potem PKP Trakcja i PKP Energetyka a także ci z PKP Inwestycje...ITD ITP to musi minąć milion lat świetlnych ...

temat Inwestycji poruszono w Kabaraetonie w TVP -
Niestety życie przerasta Kabaret.

=============================

PKP znalazło sposób na wydanie 10,5 mld euro unijnych pieniędzy. Na papierze.




PKP wpisały na listę inwestycji mających powstać do 2020 r. także te, które nie mają szans się do tego czasu rozpocząć.

Komisja Europejska wymusiła na Polsce, że w latach 2014–2020 pieniądze przeznaczone na drogi i kolej mają być rozdysponowane w proporcjach 50/50, podczas gdy w latach 2007–2013 na drogi trafiło ok. 80 proc. Wicepremier Elżbieta Bieńkowska ogłosiła, że planowane unijne wydatki na kolej to 10,5 mld euro w ciągu siedmiu lat.
olejarze mają już dziś kłopoty z przerobieniem – do końca 2015 r. – dwa razy mniejszej kwoty z budżetu 2007–2013. I wiedzą, że nowego kolejowego budżetu nie da się wydać na modernizacje. To dlatego w dokumencie implementacyjnym do strategii do 2020 r. po raz pierwszy od lat pojawiła się budowa pięciu nowych linii.

Jest wśród nich tzw. piekielna trasa, czyli linia Podłęże – Piekiełko, która skróciłaby dojazd z Krakowa do Nowego Sącza i Zakopanego oraz do Muszyny i Krynicy. W planach pojawił się łącznik Katowic z lotniskiem Pyrzowice oraz tunel z Łodzi Fabrycznej do Kaliskiej. Jest też linia z podwarszawskiego lotniska Modlin do Płocka oraz łącznik Jaktorowa na CMK z Łowiczem na magistrali E20. Łączna wartość – ponad 14 mld zł.

Odpytani przez DGP eksperci przekonują, że z powodu słabego zaawansowania przygotowań dokument jest – oprócz dwóch pozycji – listą życzeń. Dla większości z nich nie ma studiów wykonalności, a także prognoz ruchu, które uzasadniałyby zasadność wydatkowania środków.

– Być może udałoby się uzasadnić i zbudować linię lotniskową do Pyrzowic i łódzki tunel średnicowy. Linia z Modlina do Płocka to zachcianka polityczna marszałka Mazowsza Adama Struzika. Odcinek do Łowicza to bezsens, bo wcale nie skróci czasu jazdy, a wykluczy budowę kolei dużych prędkości. Do 2022 r. nie ma szans wybudować w całości górskiej linii Podłęże – Piekiełko – ocenia Robert Wyszyński, ekspert z „Rynku Kolejowego”.

– Stan przygotowań do większości z tych inwestycji jest taki, że napisano o nich w gazetach, a politycy je poparli. Kwestia czasu jest już tylko, kiedy lista się zmieni i część inwestycji wypadnie – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”.

Były członek zarządu PKP Jacek Prześluga mówi wprost: – Te linie nie powstaną do 2022 r., a niewykorzystane pieniądze trafią na drogi.

Specjalistę najbardziej dziwi łącznik z Łowiczem. – Ten pomysł pojawił się jako projekt w dokumencie rządowym, a nigdy nie był nawet konsultowany. Inwestycje były typowane na łapu-capu, bo takie było zamówienie polityczne – twierdzi Prześluga.

– Dokument implementacyjny pokazuje potencjalny portfel inwestycyjny. Wdrażamy przygotowanie większej liczby inwestycji niż przewidywana alokacja, żeby w razie ewentualnych niepowodzeń realizować pozostałe projekty z listy – twierdzi rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.

Dlaczego większości planowanych linii nie uda się zbudować – czytaj na Forsal.pl

źródło: http://serwisy.gazetapraw...a-papierze.html

NEVIL - Czw Sty 30, 2014 20:22

Komentarze:

kyrie.eleison

Jedyne co przynosi zyski PKP to wyprzedaż majątku, sprzedaż gruntów i całych dworców. Ot...PoRuty i inne niedorajdy zostały "kolejarzami"...

----------------------------------

ben-oni

A jak już zlikwidują wszystkie połączenia to jak będą szukać "oszczędności"? Skrócą korytarze w biurowcach a może wymienią żarówki w biurach na 40-tki?

=========================

Czekają nas cięcia połączeń PKP InterCity w marcu? Przewoźnik nie potwierdza.





Według informacji portalu Rynek Kolejowy 9 marca PKP InterCity usunie z rozkładów część swoich pociągów, a niektóre trasy znacznie skróci. Takie rozwiązanie miałoby zmniejszyć poważne straty przewoźnika.[/b]

Rynek Kolejowy powołuje się na projekt zmian w rozkładzie kolei, do którego miał dotrzeć portal. Jak donosi, 9 marca PKP InterCity ma usunąć z rozkładu część swoich połączeń. Według informacji portalu całkowicie zawieszone mają zostać wówczas pociągi TLK: Moniak (Przemyśl - Gdynia), Reymont (Łódź -Kraków), Barnim (Szczecin - Poznań), Konopnicka (Warszawa - Białystok), oraz Pogórze, Dolnoślązak i Wyspiański (Kraków - Wrocław). Kolejne cztery pary pociągów TLK mają natomiast zostać odwołane na trasie Warszawa - Białystok.

To nie koniec. Rynek Kolejowy informuje również, że skrócone mają zostać trasy innych pociągów: Hetman (Poznań - Rzeszów), Wiking (Poznań - Szczecin), Ślązak (Przemyśl - Wrocław), Wysocki (Warszawa - Częstochowa). Według portalu ograniczone mają zostać również dni kursowania pociągów: Poprad, Rawa, Pogoria, Rozewie, Uznam, Słowiniec, Jeziorak, i Wisłok.

PKP nie potwierdza


Więcej: http://wyborcza.biz/bizne...oclaw#BoxBizTxt

NEVIL - Pią Sty 31, 2014 16:42

Komentarze:

~Krystyna :

Mam nadzieję ,że uda się odzyskać pieniądze.
To jest obrzydliwe,branie pieniędzy nieswoich,tak postępują złodzieje , a bogacenie się na pieniądzach społecznych,
naszych to karygodne!!!!!!!
Mam nadzieję,że kolesiostwo zostanie już wkrótce wykluczone, a szanowanie dobra społecznego nastąpi wkrótce!!!!!!Mam nadzieję,że ludzie widzą dlaczego i jaka to siła tych kombinatorów!!!!! i dlaczego aż takie opluwanie , atakowanie opozycji.

------------------------

~kancelaria prawna do ~Krystyna:

Absolutnie, nic z tego. Pieniądze przepadły, oczywiście we właściwych kieszeniach, a wystarczy ich na łapówki, na opłacenie dobrych adwokatów i na 100 lat życia w luksusie dla nich i ich rodzin. Oświadczam Ci, jako mecenas, że w świetle polskiego prawa są bezkarni, nic im nie można udowodnić, a pieniędzy nie można odzyskać. Byli sprytniejsi, przechytrzyli nas wszystkich łącznie z administracją, która może ma interes w patrzeniu przez palce na te ekscesy. Wnioski proszę z tego wyciągnąć samodzielnie - gdzie my żyjemy?!
====================

Skok na śląską kasę. Audyt ujawnia jak z Inteko wyprowadzono miliony złotych


Zespół Doradców Gospodarczych TOR na zlecenie Kolei Śląskich przeprowadził audyt spółki–córki KŚ – Inteko. Wyniki są zatrważające – prezes Inteko podpisywał niekorzystne umowy, a Górnośląski Fundusz Wodociągowy stracił na interesach ze spółką miliony złotych.



Poprzedni raport ZDG TOR dotyczył działalności finansowej Kolei Śląskich. Eksperci zespołu sugerowali wtedy odzyskanie kontroli nad spółką Inteko i przeprowadzenie jej audytu. Tak też się stało.

– Mamy do czynienia z dużym przestępstwem związanym z wyprowadzaniem pieniędzy ze spółki. To ordynarny skok na kasę publiczną. Nie tylko były prezes Inteko powinien za to odpowiedzieć, nie mógł tego przeprowadzić w pojedynkę – powiedział Adrian Furgalski, członek zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Spółka Inteko miała odpowiadać za system zewnętrznej sprzedaży biletów Kolei Śląskich (w automatach) oraz zakup taboru. Prezesem został Witold W., któremu przed miesiącem prokuratura postawiła zarzuty – właśnie ze względu na działalność w Inteko. Nie został zatrudniony, a otrzymał umowę o doradztwo, co zrodziło później konflikt interesów.

Kapitał założycielski spółki był początkowo bardzo niski – wynosił 83 tys. złotych. Dlatego spółkę dokapitalizował jej prezes poprzez swoją własną spółkę EPM Technologie, która objęła 23 proc. udziałów. Następnie 20 proc. udziałów objął Bartłomiej Bandoła. Miał pomóc w tworzeniu systemu biletowego. W tym momencie Koleje Śląskie straciły pełną kontrolę nad spółką.

Niekorzystne umowy, przelewy na gębę


Audytorzy stwierdzili jednoznacznie, że Inteko zawierało niekorzystne umowy – to znaczy takie, z których korzyść czerpała tylko druga strona, a po stronie Inteko były same straty. Takie umowy podpisano m.in. z EPM Technologie (należącej do prezesa Inteko Witolda W.), z Sulaco, z Koba System (Barłomieja Bandoły) i z innymi osobami... znanymi prezesowi Inteko.

Inteko leasingowało pięć samochodów za 2,5 mln złotych, wynajmowało od EPM Technologie biuro itd. Nie wiadomo jednak, jakie były całe koszty prowadzenia działalności – w spółce brakuje wielu dokumentów finansowych. Byli pracownicy Inteko zeznali, że przelewy pieniężne ze spółki były realizowane na podstawie ustnych poleceń prezesa. – Część dokumentów mogła zostać zniszczona, żeby zatrzeć ślady – przyznaje Furgalski.

Długi, długi...

Zakupy taborowe spółki były dokonywane – jak wskazywał TOR już wcześniej w przypadku Kolei Śląskich – bez strategii. Sprowadzano dostępne prawie "od ręki" używane pociągi z Niemiec i Austrii, jednak bez uwzględnienia czasu i kosztów ich polonizacji, czy wyższych kosztów późniejszego utrzymania zróżnicowanej floty.

W Inteko szybko zaczęło brakować pieniędzy. Spółka wyemitowała obligacje. Ich nabywcą był Fundusz Górnośląski (20 mln zł) i Koleje Śląskie (6 mln zł). Gwarantem zostało Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów. – Spółka Inteko tylko częściowo spłaciła swoje zobowiązania – mówi Sławomir Czura, audytor działający w imieniu ZDG TOR.

Inteko nie spłaca długów, GPW dostaje pociągi... albo prawa do nich


Zarząd Inteko postanowił też zaciągnąć kredyty – teoretycznie na zakup taboru. Tylko że Inteko nie miało żadnej wiarygodności finansowej i banki nie chciały ich udzielić. Wzięły to na siebie znów Koleje Śląskie, które wpłaciły ok. 1,9 mln zł kaucji pieniężnej. Gdy Inteko nie spłaciło pożyczki, zajął ją bank. GPW zabezpieczyło kolejne kredyty Inteko – na 7 mln złotych, oraz zgodziło się na przystąpienie do długu na wysokość prawie 5 mln złotych. Z drugiej strony GWP otrzymało w zabezpieczeniu pociągi.

Ponieważ Inteko nie miało z czego spłacać długów, w wyniku przewłaszczeń GPW przejęło zabezpieczenie na taborze. W sumie ma prawa do ośmiu pojazdów VT614 i czterech DH1 i DH2. Jednak ze względu m.in. na ich modernizację i polonizację, tak naprawdę trwają spory dotyczące tego, do kogo te pociągi w rzeczywistości należą. Oczywiście otwarte pozostaje też pytanie, po co przedsiębiorstwu wodociągowemu pasażerski tabor kolejowy.

Pociągów nie ma, pieniędzy nie ma

– Tak naprawdę trudno jest określić, gdzie te pieniądze fizycznie są. Z jednej strony w spółce po zmianie obsługi księgowej nie ma dokumentów prawnych. Nie ma też potwierdzeń finansowych, bo operacje nie były właściwie ewidencjonowanie. Natomiast skuteczność wykonywania umów była uzależniona od przepływów finansowych – których dokonania nie można w tej chwili potwierdzić. Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie są te pieniądze – podsumowuje Czura.

– Pociągi się rozpłynęły, pieniędzy nie ma, pozostały długi. W tej chwili można ich szukać na Kajmanach. Ale to już zadanie prokuratury – kończy Adrian Furgalski. Według naszych informacji, tropy dokumentów urywają się przy spółce Sigma Tabor.

Inteko ma w tej chwili 6,6 mln zł aktywów. Za to strata netto za 11 miesięcy ubiegłego roku wyniosła 35 mln złotych. Spółka ma zaległości w płatnościach do kontrahentów w wysokości 9 mln zł, kredyty na 12 mln złotych z odsetkami, oraz 20 mln zł niespłaconych obligacji. Ogłoszenie jej upadłości wydaje się jedynym rozwiązaniem.

źródło: http://biznes.onet.pl/sko...82,1,news-detal

NEVIL - Pią Kwi 11, 2014 18:57

Kolej na kolej




Samorządowcy walczą o przywrócenie i rozbudowę połączeń kolejowych w Zagłębiu Miedziowym

Pierwszy formalny krok w kierunku utworzenia nowoczesnej sieci połączeń kolejowych w regionie legnickim uczynili samorządowcy, którzy przed paroma tygodniami podpisali specjalny list intencyjny dotyczący współpracy w zakresie pozyskiwania wsparcia dla inwestycji Funkcjonalnego Obszaru Interwencji (FOI) Legnicko-Głogowskiego Okręgu Przemysłowego w ramach Kontraktu Dolnośląskiego.

Swoje podpisy pod dokumentem złożyli wówczas wszyscy najważniejsi samorządowcy z regionu, przede wszystkim reprezentujący gminy na trasie przyszłego kolejowego szlaku, tj.: Robert Raczyński – prezydent Lubina, Jan Zubowski – prezydent Głogowa, Andrzej Krzemień – wójt gminy Głogów, Tadeusz Krzakowski – prezydent Legnicy, Waldemar Kwaśny – wójt gminy Miłkowice, Irena Rogowska – wójt gminy Lubin, Wiesław Wabik – burmistrz Polkowic, Krzysztof Wołoszyn – wójt gminy Żukowice i Emilian Stańczyszyn – przewodniczący zarządu Związku Gmin Zagłębia Miedziowego.

Jak nie my, to kto?

– Musimy wykorzystać czas i miejsce Polski w Europie, by pozyskać dotacje na odbudowę i budowę infrastruktury kolejowej – stwierdzili zgodnie samorządowcy.

– Celem przedsięwzięcia jest pozyskanie unijnych pieniędzy na odnowienie linii kolejowej nr 289 oraz budowa nowej, łączącej Lubin z Polkowicami i Głogowem – informował Jacek Mamiński, rzecznik prasowy prezydenta Lubina. – A to oznacza rozpoczęcie formalnych procedur związanych z budową Kolei Zagłębia Miedziowego.

Dzięki tej deklaracji szansa na realizację kolejowych planów jest niemal stuprocentowa, gdyż PKP przewiduje rewitalizację linii nr 289 Legnica-Rudna Gwizdanów, która ma stanowić trzon Kolei Zagłębia Miedziowego.



Rewitalizacja tego odcinka planowana jest w nowej perspektywie unijnej na lata 2015-2017.

W docelowym projekcie Kolei Zagłębia Miedziowego przewiduje się, że trasa będzie prowadzić z Legnicy do Głogowa (około 70 kilometrów w prostej linii), przez Lubin i Polkowice, a pociągi będą tam mogły jeździć przynajmniej z prędkością 120 km na godz.

Dzięki temu Zagłębie Miedziowe, jeden z najbardziej zurbanizowanych i uprzemysłowionych regionów w kraju zyskałby dodatkowy środek komunikacji dla niemal miliona osób, w tym pracowników miejscowych stref ekonomicznych, a także pracowników KGHM, który ma tutaj swoje kopalnie i huty.

Wolę współpracy przy projekcie wyraziło także kierownictwo KGHM Polska Miedź SA. Z uwagi na swoja misję społeczną dla regionu holding gotowy jest uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, również finansowo.

Potwierdziło to kierownictwo Polskiej Miedzi, które spotykało się już z samorządowcami i rozmawiało na ten temat przynajmniej dwa razy.

To także dzięki temu toczą się już prace koncepcyjne i analityczne nad projektem utworzeniem Kolei Zagłębia Miedziowego.

Spółka Pol-Miedź Trans przygotowała analizę środowiskową dla tej inwestycji.

Pomysł utworzenia kolei, której pociągi będą kursowały między Legnicą, Lubinem, Polkowicami i Głogowem, nie jest w KGHM nowy. W listopadzie 2012 r. prezes Pol-Miedź Transu powiedział „Kurierowi Kolejowemu”, że projekt może wystartować w 2017 r.

Transportowa spółka KGHM zakończyła prace nad oceną środowiskową inwestycji szacowanej wstępnie na 600 mln zł. Koncern KGHM Polska Miedź chce partycypować w tym projekcie, aby zapewnić pracownikom dojazd do zakładów. Raport na temat oddziaływania inwestycji na środowisko powstał w ubiegłym roku.

Kolej to kościec

– My się łatwo nie poddamy! Całe Zagłębie Miedziowe musi być ze sobą połączone liniami kolejowymi i my do tego doprowadzimy – oznajmił inicjator kolejowego paktu, prezydent Lubina Robert Raczyński, który w towarzystwie wiceprezydenta Głogowa Leszka Rybaka przekonywał Dolnośląski Zespół Parlamentarny, by wsparli samorządowców w walce o pieniądze na remont i rozbudowę kolei w naszym regionie. – Posłom i senatorom z naszego województwa przedstawiliśmy problemy komunikacyjne Zagłębia Miedziowego. Usłyszeliśmy deklarację, że nas wesprą w staraniach o fundusze na ten projekt.

– Od dawna pociągi nie dojeżdżają do stacji, które zarosły chwastami – mówi Norbert Lupa, entuzjasta kolei, zawiadowca stacji Rudna Gwizdanów. – Przestarzała infrastruktura na trasie Legnica-Lubin-Rudna-Gwizdanów-Głogów wymaga kapitalnego remontu. Tory z Lubina do Polkowic przystosowane są wyłącznie do przewożenia urobku z oddziałów KGHM, a między Polkowicami a Głogowem nie ma nic.

– Newralgicznym połączeniem jest odcinek z Nielubi do Głogowa, który trzeba będzie zbudować od początku, będzie to około siedem kilometrów nowej linii – wtóruje Robert Raczyński, prezydent Lubina. – Naszą intencją jest także modernizacja i przebudowa istniejących szlaków, którymi zarządza spółka Pol-Miedź-Trans.

Z problemami komunikacyjnymi Zagłębia Miedziowego Raczyński wystąpił podczas obrad sejmowej komisji infrastruktury. Czy jego starania przyniosą zakładany skutek? Czas pokaże. Potrzebne jest każde wsparcie dla tej inwestycji, bo jej koszt szacowany jest na 500 mln zł.

Samorządowcy Zagłębia Miedziowego od kilku lat deklarują, że chcą mieć własną kolej pasażerską. Spółka Pol-Miedź Trans przygotowuje teraz analizę środowiskową dla tej inwestycji.

Pomysł utworzenia kolei, której pociągi będą kursowały między Legnicą, Lubinem, Polkowicami i Głogowem, nie jest nowy. Już w listopadzie 2012 r. prezes Pol-Miedź Transu powiedział „Kurierowi Kolejowemu”, że projekt może wystartować w 2017 r.

Informacyjna Agencja Radiowa informuje, że spółka rozpoczyna prace nad oceną środowiskową inwestycji szacowanej wstępnie na 600 mln zł. Według IAR, koncern KGHM Polska Miedź chce partycypować w tym projekcie, aby zapewnić pracownikom dojazd do zakładów. Raport na temat oddziaływania inwestycji na środowisko powstanie jeszcze w tym roku.

Z entuzjazmem, ale realnie

Zawiadowca stacji Rudna-Gwizdanów Norbert Lupa należy do grupy entuzjastów kolejnictwa wspierających samorzadowców w staraniach o rozwój sieci kolejowej w Zagłębiu Miedziowym. Jego opracowanie „Problemy i potrzeby transportowe w Legnicko Głogowskim Obszarze Funkcjonalnym” było przedmiotem zainteresowania zespołu ds. konsultacji polityki transportowej województwa dolnośląskiego, który obradował w siedzibie Instytutu Rozwoju Terytorialnego we Wrocławiu. Omówiono zalety uruchomienia kolejowych połączeń pasażerskich na trasie Głogów-Polkowice-Lubin-Legnica. Dostrzeżono także potrzebę uruchomienia innych wariantów opartych o tę oś, ale też połączenia z górskimi kurortami, a także przejściami granicznymi z Czechami. Np. przez Jawor można będzie dojechać na Ziemię Kłodzką, do czeskiego Mezimesti a nawet Pragi. Po modernizacji linii 312 do Jeleniej Góry/Szklarskiej Poręby możliwy będzie szybki dojazd do Harrachova, a także do Lubawki, które umożliwiłoby komunikację z Trutnovem.

– Kolej może być atrakcyjnym środkiem transportu ze względu na położenie w LGOM modernizowanych na v-160/120 km/h linii kolejowych E-30, CE-59, 289 itd. dla szybkich połączeń z Wrocławiem i Zieloną Górą przez Legnice-Lubin-Głogów, z uwagi na sąsiedztwo górskich ośrodków turystycznych i czynnych, kolejowych przejść granicznych z Czechami w komunikacji regionalnej: Szklarska Poręba-Harrahov-Liberec, Wałbrzych-Mieroszów-Mezimesti, Jelenia Góra-Marciszów-Trutnov w które należy wpiąć LGOM – przekonywał Norbert Lupa.

– Jeśli zarządca infrastruktury udostępni infrastrukturę dobrej jakości, to Urząd Marszałkowski jest w stanie utworzyć dobre połączenia – deklaruje Agnieszka Zakęś, wicedyrektor Departamentu Infrastruktury UMWD. – Oprócz realizacji tak ważnych projektów, jak Koleje Zagłębia Miedziowego musimy pamiętać o potrzebie połączeń alternatywnych w sytuacjach wyjątkowych. Przypomnę tylko, jak wiele problemów komunikacyjnych przysporzyło nam w 2013 roku zamknięcie mostu kolejowego w Brzegu Dolnym, czy wichury, które szalały na Dolnym Śląsku.

Nawet krytycy pomysłu stworzenia nowoczesnej sieci połączeń kolejowych w Zagłębiu Miedziowym muszą przyznać, że jazda koleją stała się coraz popularniejsza, tańsza, szybsza i bezpieczniejsza od samochodowej.

W ubiegłym roku Dolnym Śląsku zanotowano 10-procentowy wzrost liczby pasażerów podróżujących koleją. Z Przewozów Regionalnych skorzystało milion podróżnych więcej niż w 2012 r. Podobny przyrost zanotowały Koleje Dolnośląskie. Wyniki obydwu spółek potwierdzają, że pomysł samorządowców regionu legnickiego to strzał w dziesiątkę.

źródło: http://konkrety24.pl/inde...-kolej-na-kolej

NEVIL - Pon Maj 12, 2014 10:07


Pociągi znowu w Lubinie?




PKP Polskie Linie Kolejowe ogłosiło przetarg na opracowanie dokumentacji przedprojektowej remontu linii kolejowej z Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanowa. Czy to oznacza, że pociągi osobowe wkrótce znowu będą zatrzymywać się w Lubinie?

Na razie przygotowane zostanie studium wykonalności, czyli właśnie dokumentacja przedprojektowa remontu. PKP czeka na oferty do 10 czerwca.

– Opracowanie tego studium, finansowanego ze środków POIiŚ (Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko – przyp. red.) przewidziane jest na lata 2014-2015 – informuje Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK. – Jego wykonanie pozwoli na określenie zakresu prac rewitalizacji oraz szacunkowego kosztu. Wówczas będziemy mogli precyzyjniej określić zakładane parametry techniczne i również w zakresie obsługi pasażerów – dodaje.

Przedstawiciel PKP zapewnia, że remont linii nr 289 Legnica – Rudna Gwizdanów planowany jest „w nowej perspektywie unijnej na lata 2014-2020”.

To nie są pierwsze przymiarki do remontu torowiska na tej trasie. W lecie 2012 roku linia kolejowa z Legnicy przez Lubin do Rudnej Gwizdanów znalazła się na liście wyznaczonych przez PKP do remontu. Przetarg na jej przebudowę miał zostać ogłoszony jeszcze tego samego roku. Jednak jesienią 2012 roku remont nagle odwołano. Została przesunięty na skutek nałożenia przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska we Wrocławiu obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Nikt nie potrafił powiedzieć, kiedy i czy w ogóle wyremontowana zostanie ta trasa.

Teraz znowu pojawiła się nadzieja, że torowisko między Legnicą a Rudna Gwizdanów zostanie odnowione.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...w_lubinie_.html

NEVIL - Pią Cze 27, 2014 12:52

Ja cały czas uważam, że hamowanie tej inwestycji ma związek z planowaną odkrywką węgla brunatnego. Rząd nie chce pakować pieniędzy w remont tej linii, gdy po niedługim czasie trzeba będzie ją zlikwidować w związku z odkrywką. Dziwi jedynie krótkowzroczność rządzących nami. Przecież UE podwyższyła opłaty za emisję CO2, więc energia elektryczna oparta na węglu brunatnym stanie się droższa niż dotychczas.
==================

Zubowski. Zagrożona ważna inwestycja kolejowa w regionie



[color=blue] [/color
]


Poseł Wojciech Zubowski złożył wczoraj w Sejmie interpelację poselską do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej w sprawie remontu linii kolejowej nr 289. Pytania w niej zawarte dotyczą opóźnień tej inwestycji.

Jeszcze w ubiegłym roku przedstawiciele strony rządowej, udzielając odpowiedzi na interpelację posła Wojciecha Zubowskiego, informowali, że planowane zakończenie remontu linii 289 Legnica - Rudna Gwizdanów to koniec roku 2016. W roku 2015 miał zostać ogłoszony przetarg w formule „Projektuj i buduj", pozwalający mieć nadzieję, że zgodnie z założeniami do końca roku 2016 nastąpi ukończenie robót.

Niestety, mimo zapewnień ze strony Ministerstwa, remont tej ważnej dla naszego regionu linii kolejowej we wspomnianym terminie jest już mało realny. Wskazuje na to fakt ogłoszenia przetargu na wykonanie samej dokumentacji projektowej, nie ma natomiast mowy o pracach remontowych! Dla nich konieczne będzie ogłoszenie kolejnego przetargu, w na razie nie ustalonym terminie.

O znaczeniu tej linii mogliśmy przekonać się choćby przy okazji awaryjnego zamknięcia linii 273 Wrocław-Szczecin. Temat ten przedstawiany też był podczas zwołanego z inicjatywy Wojciecha Zubowskiego posiedzenia Dolnośląskiego Zespołu Parlamentarnego, w którym udział wzięli samorządowcy z naszego regionu (Prezydent Głogowa Leszek Rybak, Prezydent Lubina Robert Raczyński). Jak podkreślali - remont tej linii niezbędny jest także dla realizacji założeń rozwoju infrastruktury kolejowej w naszym regionie.

Pytania zawarte w interpelacji dotyczą planów rządu związanych z remontem linii kolejowej i powodów dla których ta ważna dla regionu inwestycja nie będzie realizowana zgodnie ze złożonymi wcześniej deklaracjami.

Poniżej interpelacja posła Zubowskiego

Więcej: http://elubin.pl/wiadomosci,12098.html

NEVIL - Wto Lip 29, 2014 14:01

Co to za głupie tłumaczenia ? W minionych latach po tym szlaku jeździły pociągi i nikomu to jakoś nie przeszkadzało. Czy ci protestujący żądają ekranów akustycznych ? W innych regionach kraju też przejeżdżają pociągi w pobliżu domostw i o żadnych protestach z tego powodu nie słychać. To jest wymysł naszego Rządu, który jak najdłużej chce odwlec w czasie rewilityzację tej linii, bo łudzi się, że na tym terenie powstanie kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego, a wówczas włożone pieniądze w remont tego szlaku zostaną utracone, bo tory trzeba będzie rozebrać. Niech Rząd upubliczni tych, którzy składali protesty w tej sprawie. Podejrzewam, że takich nie ma, a jest to jedynie wymysł naszego Rządu.

====================================

Kiedy wrócą pociągi Legnica-Głogów? Posłowie rozmawiali o połączeniach kolejowych




Kiedy wrócą pociągi Legnica-Głogów? Posłowie rozmawiali o połączeniach kolejowych. W czwartek z inicjatywy głogowskiego posła Prawa i Sprawiedliwości Wojciecha Zubowskiego odbyło się kolejne posiedzenie Dolnośląskiego Zespołu Parlamentarnego, poświęcone "Inwestycjom oraz rozwojowi infra- struktury kolejowej i siatki połączeń kolejowych województwa dolnośląskiego."

Rozmawiano m.in. o inwestycjach planowanych na lata 2014-2020, w tym o remoncie linii Legnica-Rudna Gwizdanów. Poseł Zubowski pytał o przyczyny odstąpienia od wcześniej deklarowanej formy remontu w systemie projektuj i buduj.

- Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju tłumaczył, że mieszkańcy sąsiadujący z linią protestowali, bojąc się hałasu, dlatego zdecydowano, że najpierw przygotowana zostanie dokumentacja projektowa i wszelkie pozwolenia, a potem nastąpi remont linii. Ma ona zacząć działać do 2017 roku - mówi Wojciech Zu-bowski.

Rozmawiano też o możliwości przywrócenia połączeń na trasie Głogów-Leszno, a także o planach remontów dworców i połączeniach transgranicznych.

źródło: http://lubin.naszemiasto....26ddfac8,1,3,15

NEVIL - Pią Sie 01, 2014 10:39

Remont linii z Legnicy do Rudnej


W ciągu trzech najbliższych lat wyremontowana zostanie linia kolejowa na odcinku Legnica – Rudna Gwizdanów. Modernizacja tej trasy miała być przeprowadzona już znacznie wcześniej, ale opóźnienia spowodowane były protestami mieszkańców okolicznych wsi.


Prace są obecnie na etapie przygotowywania przetargu na opracowanie dokumentacji projektowej i kosztorysowej. W przypadku remontu tej konkretnej linii PLK liczyło na otrzymanie z Regionalnej Dyrekcji Ochorny Środowiska decyzji środowiskowej bez sporządzania specjalnego raportu oddziaływania na środowisko. Podczas rozmów przedstawicieli PLK z RDOŚ pojawiły się jednak protesty mieszkańców, którzy obawiali się hałasu pociągów kursujących na odcinku linii nr 289. Stąd opóźnienia w rozpoczęciu całej inwestycji. PLK ma już decyzję środowiskową i przystępuje do przetargu na dokumentację remontu.

O potrzebie modernizacji linii kolejowej Legnica - Rudna Gwizdanów mówili w grudniu ubr. samorządowcy Lubina, Polkowic, Głogowa, Miłkowic i Żukowic. Podpisali nawet list intencyjny w tej sprawie. - Atutem tej inwestycji jest oczywiście bardzo silne połączenie komunikacyjne i trwałe, które zcali ze sobą prawie 350 tysięcy mieszkańców Zagłębia Miedziowego. Finansowanie będzie ze strony środków unijnych, stąd była nasza intencja jako współprowadzenie kontraktu wojewódzkiego na lata 2014 - 2020 - przypomina prezydent Lubina, Robert Raczyński.

Linia nr 289 łączy Legnicę z Lubinem i, pośrednio, także m.in. z Głogowem. Dzisiaj wykorzystywana jest przede wszystkim przez składy towarowe Polskiej Miedzi. Ruch pasażerski na tej magistrali został wstrzymany w 2004r. i w 2007r. przywrócony na trzy lata. Być może po kompleksowej modernizacji tego odcinka znów będą jeździć tamtędy np. szynobusy.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/70105/78/

NEVIL - Pon Sie 04, 2014 10:49

Jeżeli uda się uruchomić połączenie Legnicy z Głogowem, to z Głogowa do Leszna raczej nie dojedziemy. Wszystko przez to, że ten 45 km szlak przebiega przez 3 województwa i nie ma między nimi porozumienia - http://www.rynek-kolejowy...nie_bedzie.html
NEVIL - Nie Sie 10, 2014 16:18


Kolej z Lubina do Głogowa?




Jest szansa na powstanie linii kolejowej z Lubina przez Polkowice do Głogowa. Tę inwestycję wpisano na listę 45 projektów, które teraz władze województwa przedstawią rządowi. Po negocjacjach okaże się, czy budowa tej linii pozostanie wśród projektów do realizacji, czy zostanie z niej wykreślona.

– Wierzę, że uda nam się uzyskać zgodę na realizację większości zgłoszonych projektów. „Stanowisko negocjacyjne Samorządu Województwa Dolnośląskiego” jest efektem wypracowania pewnego kompromisu, który jest zestawieniem projektów, z jednej strony wyrażających nasze potrzeby, a z drugiej mających szansę na realizację ze środków rządowych – mówi Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego.

Lista projektów została podzielona na kilka zakresów tematycznych, między innymi: transport, środowisko i bezpieczeństwo, szkolnictwo wyższe, edukację, rewitalizację, a także ochronę zdrowia i sport.

Wśród 45 propozycji jest również budowa linii kolejowej Lubin – Polkowice – Głogów. Województwo chciałoby stworzyć ją w latach 2015-2020. Szacuje, że kosztowałoby to około 400 mln zł.

Jednak czy ta inwestycja dojdzie do skutku, nie wiadomo. Jak pokazuje doświadczenie, kolejowe inwestycje w naszym regionie nie mają szczęścia. Już kilka razy przekładano modernizację linii Legnica – Lubin – Rudna Gwizdanów. Ostatnio przedstawiciel PKP zapewniał, że remont linii nr 289 Legnica – Rudna Gwizdanów planowany jest „w nowej perspektywie unijnej na lata 2014-2020”.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...o_glogowa_.html

NEVIL - Pon Sie 11, 2014 08:49

Co chwilę sprzeczne informacje...

=================

Linii kolejowej nie będzie?



Zdaniem Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju nie ma szans na szybkie powstanie linii kolejowej łączącej Legnicę, Lubin, Polkowice i Głogów. Zadanie zostało wpisane do Kontraktu Terytorialnego, czyli dokumentu określającego najważniejsze zadania w województwie. Jednak Maciej Gładyga, wicedyrektor Departamentu Transportu Kolejowego w Ministerstwie, wyjaśnia, że nie ma pieniędzy na remont linii i budowę odcinka z Głogowa do Polkowic.

- Do planu inwestycyjnego wchodzą zadania wyłącznie objęte Dokumentem Implementacyjnym do Strategii Rozwoju Transportu 2020 oraz zawierające się w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych. Sam Kontrakt Terytorialny nie jest instrumentem finansującym. Raczej powinno się działać w drugą stronę: musi się znaleźć źródło finansowania inwestycji i ona wtedy może się ona znaleźć w Kontrakcie Terytorialnym. Na razie ani w Dokumencie Implementacyjnym, ani w Dolnośląskim RPO nie przewiduje się tej inwestycji. Wpisanie jej do Kontraktu Terytorialnego nic nie przesądza. Ministerstwo i PLK nie widzi możliwości realizacji tego zadania - mówi M. Gałyga.

W takiej sytuacji będzie trzeba znaleźć źródło finansowania zadania. Być może uda się to w nowej perspektywie unijnej.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/70227/81/

NEVIL - Pon Sie 25, 2014 08:10

Centrum przesiadkowe będzie, ale kiedy?


Zapowiadane przed czterema laty centrum przesiadkowe w Lubinie ciągle jest w sferze marzeń. Jak informuje Urząd Miejski wszystko jest uzależnione od remontu linii kolejowej, jaki ma przeprowadzić PKP.

Centrum przesiadkowe w Lubinie ma powstać na miejscu wyburzonego dworca kolejowego. Pierwsze zapowiedzi o takich planach prezydenta lubinianie usłyszeli około 4 lata temu. Jak informuje Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina, wszystko zależy od remontu linii kolejowej, a to leży w gestii PKP. - Ta inwestycja, czyli budowa nowej linii wiodącej z Polkowic do Głogowa oraz rewitalizacja istniejącej linii kolejowej jest planowana przez zarząd województwa dolnośląskiego. Trudno mi jest się wypowiadać kiedy to nastąpi. Natomiast nie ma sensu budowanie obiektu, który by stał pusty i czekał na użytkowanie - wyjaśnia Mamiński.

Zgodnie z założeniami centrum przesiadkowe ma łączyć trzy rodzaje komunikacji: autobusową, kolejową i busową. Ma to ułatwić i usprawnić podróżowanie, tak by w sposób zharmonizowany podróżni mogli przesiadać się na różne środki lokomocji bez konieczności kupowania kolejnych biletów. Warto zaznaczyć, że takie rozwiązania od lat funkcjonują już w krajach zachodnich. Rozkłady jazdy wszystkich środków transportu są tak zsynchronizowane, że pasażerowie sprawnie przesiadają się z pociągów na autobusy i odwrotnie bez konieczności oczekiwania i zakupu dodatkowych biletów.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/70396/78/

NEVIL - Nie Paź 26, 2014 19:06

Komentarze:

elzbieta09

I kupujemy Pendolino zamiast budować koleje i usprawniać istniejący transport oraz remontować tory. W zamian zamyka się połączenia kolejowe, czasowo - a czas wyłączenia z ruchu przedłuża. Z nadzieją, że ludzie zapomną, że mieli kolej?

A wielkie "bonzy" ministerstwa komunikacji awansują do UE i wchodzą do rządu.


------------------------

wodakrolewska

Ale jesteśmy na PIERWSZYM miejscu w skupie złomu kolejowego.

----------------------

dziadekjam

"Komuna" starała się zapewnić połączenia kolejowe jak największej ilości miejscowośi więc trzeba to zniszczyć Precz z komuną!

========================

W Polsce jest 100 miast powyżej 10 tys. mieszkańców bez czynnego połączenia kolejowego. W Czechach - tylko jedno




"Porównaliśmy Polskę z pozostałymi krajami Europy Centralnej. Szukaliśmy miast bez dostępu do kolei (połączeń pasażerskich). W Polsce jest ich aż 100. Tymczasem w pozostałych krajach regionu tylko po kilka. W Czechach tylko jedno" - pisze Karol Trammer, red. nacz. dwumiesięcznika "Z biegiem szyn".

W Polsce jest 100 miast powyżej 10 tys. mieszkańców bez czynnego połączenia kolejowego. W Czechach jest tylko jedno takie miasto, w innych krajach naszego regionu po kilka. Największe miasto bez kolei w Polsce liczy 92 tysiące mieszkańców, na Węgrzech 19,7 tys., na Słowacji 14,8 tys.

(...) Największe miasta Polski bez pasażerskich połączeń kolejowych:

1. Jastrzębie-Zdrój - 92 tys.

2. Lubin - 75 tys.

3. Siemianowice Śląskie - 70 tys.

4. Łomża - 63 tys.

5. Mielec - 61 tys.

6. Bełchatów - 60 tys.

7. Piekary Śląskie - 58 tys.

8. Knurów - 39 tys.

9. Police - 34 tys.

10. Czeladź - 33 tys.

Dane te dobitnie pokazują jak pod względem stanu kolei Polska cywilizacyjnie odbiega od reszty Europy - i to nie tylko od starych członków Unii, ale także krajów całkowicie z nami porównywalnych w innych dziedzinach. (...)

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....zkancow.html#MT

Lupus - Pon Paź 27, 2014 15:42

Tak jest. Od lat wieczne obietnice remontu torów, budowy dworca i wznowienia ruchu pasażerskiego w Lubinie. Jaki to ma być rok 2017 ? Czy może już w planie 2014 - 2020 ? A może zaraz będzie 2035.
NEVIL - Wto Lis 04, 2014 17:55

Komentarze:

antek

myślę, że za 12 dni pokażemy tym Panom że nie potrzebujemy w rejonie kolesiostwa. każdy z nich tworzy na swoim terenie małe królestwa z władzą absolutną kłamiąc w oczy jak to odcinają się od partii politycznych. w życiu nie zagłosuję na tą grupę trzymającą władze
-----------------------
kto jeszcze

który to już raz tuż przed wyborami rozkręcany jest temat połączenia kolejowego Legnicy, Lubina, Polkowic i Głogowa? W szafach leżą nawet wstępne projekty połączeń szynobusami, szacunki niezbędnych nakładów - po tych wyborach będzie inaczej? To wstyd, że nie mamy takiego połączenia! Lubin jest drugim co do wielkości miastem w Polsce, do którego nie dojedziecie koleją!!! Wstyd - również dla znanej firmy, której spółka transportowa mogłaby być w to zaangażowana!.
===================

Łączą siły dla wspólnej kolei


Kolej, kolej i jeszcze raz kolej. Tak można spuentować wyborcze zamierzenia i cele prezydenta Lubina, burmistrza Polkowic i szefa Związku Gmin Zagłębia Miedziowego. Robert Raczyński, Wiesław Wabik i Emilian Stańczyszyn wspierani przez kandydatów na prezydenta Legnicy i Głogowa, odpowiednio Tymoteusza Myrdę i Pawła Wechtę, jako bezpartyjni samorządowcy chcą połączyć koleją Legnicę, Lubin, Polkowice i Głogów.

Miedziany pociąg, tramwaj miedziowy - tak mówią o swoim projekcie kandydaci "Bezpartyjnych samorządowców". Szczegóły uruchomienia kolei w Zagłębiu Miedziowym przedstawiono na dzisiejszej konferencji prasowej. - Chodzi o integrację całej tej części miedziowego zagłębia w celu utworzenia dużej strefy przemysłowej, bo rozmowy z inwestorami, którzy mówią o 5, 10, czy 15 hektarach w ogóle ich nie interesują. Nie interesują ich małe związki samorządowe,czyli w tym przypadku, miasto czy gmina wiejska, interesuje ich dostępność do dużego ośrodka, jeśli chodzi o siłę roboczą. Projekt wspólnej kolei obejmuje około 400 tysięcy mieszkańców, dzięki czemu jest atrakcyjny i konkurencyjny np. dla Wrocławia czy Poznania. Projekt już został skierowany do zarządu województwa dolnośląskiego, w pierwszej fazie otrzymał pozytywną rekomendację, ale został niestety przesunięty do listy rezerwowej, co nie znaczy, że jest to decyzja ostateczna. Po to idziemy do sejmiku i wystawiamy swoich współpracowników w wyborach do sejmiku, żeby ten projekt przywrócić na listę priorytetową - mówi prezydent Lubina, Robert Raczyński.

Budowa aglomeracyjnej kolei może kosztować ponad miliard złotych. Kolejnym projektem, który wspólnie chcą realizować bezpartyjni samorządowcy jest zagospodarowanie biodpadów w Zagłębiu Miedziowym.




- To projekt budowy biogazowni w Polkowicach, która zagospodarowałaby bioodpady związane z żywnością. Do 2020r. na składowiskach możemy deponować tylko 30. procent odpadów, dzisiaj już składujemy 90. procent takich odpadów. Trendy Unii Europejskiej są takie, że w roku 2030 nic już nie będzie można deponować na składowiskach, będzie obowizywała zasada: 70, 30, 0. To znaczy, że 70. procent wszystkich naszych odpadów będzie musiało być poddanych recyklingowi, z 30. procent odpadów będziemy mieli obowiązek wytwarzać energię elektryczną i cieplną - zero deponowania bioodpadów na składowiskach. Związek Gmin, któremu przewodniczę, chce być ekspertem w tej dziedzinie i współpracować w tym temacie z Lubinem i Głogowem oraz liczymy też na odzew Legnicy. Bo tylko działając w szerszym wymiarze samorządowym takie inwestycje będą opłacalne - przekonuje Emilian Stańczyszyn, szef Związku Gmin Zagłębia Miedziowego.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/71490/78/

Czytaj też : http://miedziowe.pl/content/view/71490/78/

NEVIL - Pon Lis 17, 2014 20:21

U nas problemy z Pendolino, a w Japonii powstał pociąg rozwijający ponad 500 km/h




W Japonii powstał nowy super szybki pociąg, który rozwija prędkość ponad 500 km/h!

Nowa kolej magnetyczna, która powstała w Japonii, przewiozła niedawno pierwszych pasażerów. Pociąg rozwija prędkość ponad 500 km/h.

100 szczęśliwców

Na przejażdżkę na odcinku o długości 42,8 km zaproszono 100 pasażerów. Jest to fragment dłuższej trasy, która ma zostać ukończona dopiero w 2027 roku. Po zbudowaniu ma skrócić czas podróży pomiędzy stacją Shinagawa w Tokio a Nagoją (położonej ok. 350 km na zachód) o połowę - z 80 minut do 40 minut.



Aktualnie najszybszym pasażerskim pociągiem jest Shanghai Maglev, który jest w stanie rozwinąć prędkość nawet 430 km/h. Japoński pociąg magnetyczny może jechać nawet 580 km/h, ale nie wiadomo, czy taka prędkość będzie rozwijana na trasie do Nagoji.

Kolej magnetyczna polega na bezstykowym poruszaniu się wagonów parę centymetrów nad torami. Takie rozwiązanie eliminuje tarcie kół, które znacznie spowalnia tradycyjne pociągi.

Poniżej możecie zobaczyć pierwszą podróż pasażerów po lądzie z prędkością przekraczającą 500 km/h:

źródło + video: http://technologie.gazeta...tal_pociag.html

NEVIL - Sob Gru 13, 2014 11:47

Jak rosła prędkość polskich kolei? Sprawdzamy od XIX w. do dzisiaj






Na wykresie zilustrowaliśmy kluczowe momenty rozwoju polskich kolei, zaczynając od lat 40. XIX w., a kończąc w 2014. Jako miarę jakości połączeń przyjęliśmy ich prędkość handlową, czyli średnie tempo przejazdu z jednego końca trasy na drugi. Nie badamy zatem maksymalnej prędkości rozwijanej przez pociągi, ale tempo, w jakim rzeczywiście pozwalają pokonać drogę z uwzględnieniem wszystkich postojów i spowolnień.

Prędkość handlową oblicza się prosto: odległość między dwoma miastami dzielimy przez całkowity czas przejazdu. Za sytuację optymalną uważa się taką, gdy prędkość handlowa bliska jest maksymalnej prędkości osiąganej przez pociąg. Oznacza to, że w pełni wykorzystany jest potencjał tego środka transportu.

Ponieważ liczba połączeń kolejowych w Polsce jest wysoka i mocno zmieniała się z biegiem czasu, w zestawieniu skupiamy się na relacji Warszawa-Kraków. To jedna z najstarszych linii kolejowych w Polsce, a zarazem jedna z kluczowych. Łącząc stolicę z przemysłowym zapleczem kraju, od samego początku stanowiła kręgosłup polskiej sieci transportowej. Odcisnęły na niej swój ślad wszystkie etapy rozwoju naszego kolejnictwa.

Nie była to jednak pierwsza linia. Tę bowiem zbudowano gdzie indziej...

Więcej: http://technologie.gazeta..._kolei_,,1.html

NEVIL - Nie Sty 04, 2015 13:33


Jak modernizowano polską kolej czyli „Żółtek” lepszy od Pendolino




Popularny "Żółtek" czyli maszyna o technicznym symbolu EN57 mogłaby być jednym z symboli Polski, jak żubr, orzeł bielik, płaczące wierzby na Mazowszu czy pałac w Wilanowie. Ale... nie jest

Historia podmiejskiej kolei elektrycznej w Polsce zaczęła się w latach 30. XX w., a jej pojawienie się było inwestycją dużo bardziej sensowną i przemyślaną niż dziś zakup szybkich pociągów Pendolino.

W 1936 r. oddano do użytku zelektryfikowaną linię Otwock-Pruszków, w następnym roku przedłużoną w kierunku wschodnim do Mińska Mazowieckiego i w kierunku zachodnim do Żyrardowa. Oczywiście, w metropoliach Zachodu czy w totalitarnym Związku Sowieckim od dawna działały już nawet linie naziemnej i podziemnej kolejki. Jednak biorąc pod uwagę, jak zrujnowana przez zabory i I wojnę światową oraz po prostu biedna była wolna Polska w momencie startu w 1918 r., elektryfikacja węzła warszawskiego wraz z oddanym do użytku tunelem średnicowym przez centrum miasta była wielkim dokonaniem i świadectwem wysokiego poziomu wczesnej polskiej myśli technicznej.

Świadczy o tym zresztą również żywotność tej inwestycji – tunel średnicowy i węzeł służą do dziś. Co ciekawe, jednym z argumentów za elektryfikacją węzła był problem z zadymianiem tunelu średnicowego przez pociągi spalinowe…

Pierwszy polski pociąg elektryczny z prawdziwego zdarzenia wyjechał uroczyście w trasę 15 grudnia 1936 r. Udekorowany był flagami państwowymi i godłem. Był to elektryczny zespół trakcyjny E91. Z Warszawy Głównej do Otwocka jechał 37 minut (warto zaznaczyć, że dziś trwa to ponad 40 minut), a z Warszawy do Pruszkowa – około 20 minut. „Elektryfikacja węzła warszawskiego ma doniosłe znaczenie zarówno dla stolicy, jak i mieszkańców osiedli podmiejskich” – pisała ówczesna prasa. Reporterzy zwracali uwagę przede wszystkim na wygodne wnętrza. Pojazd wyprodukowany został przez Zakłady Cegielskiego w Poznaniu we współpracy z jednym z najstarszych zakładów przemysłowych w Polsce – warszawską spółką Lilpop, Rau i Loewenstein oraz Fabrykę Wagonów Leon Zieleniewski SA w Ostrowie Wielkopolskim (dziś Fabryka Wagon) oraz brytyjskim English Electric Co.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...zy-od-pendolino

NEVIL - Czw Lut 26, 2015 14:32

Pociągi w LGOM może za 5 lat


Pojawiają się kolejne opóźnienia przy rewitalizacji linii kolejowej 289, która łączy Legnicę, Lubin, Rudną i Głogów. W tej chwili zadanie zatrzymało się na opracowaniach środowiskowych. A to oznacza, że termin oddania do użytku odnowionego torowiska odsuwa się w czasie.


- Nikt modernizacji nie odsuwał, dlatego że nie lubi tej trasy. To że linia wypadła z pierwszego pakietu projektów wynikało z protestów mieszkańców z okolic Lubina. Oprotestowali postępowanie, które dążyło do uzyskania decyzji środowiskowej bez konieczności opracowywania raportu środowiskowego. Trzeba więc przeprowadzić roczną inwentaryzację środowiskową i pomiary hałasu, a potem konsultacje społeczne - mówi Maciej Gładyga, zastępca dyrektora Departamentu Transportu Kolejowegow ministerstwie infrastruktury.

Gdy tylko będą gotowe materiały do raportu środowiskowego, wznowiona zostanie procedura, która doprowadzi do uzyskania decyzji środowiskowej. W tej chwili opracowywane są wymagania techniczne odnowionej linii. - Parametry infrastruktury nie są dobre, dlatego nie kalkuluje się obecnie wprowadzania na tej linii połączeń kolejowych. Rewitalizacja uruchomi bardzo atrakcyjny korytarz komunikacyjny. W projekcie jest uruchomienie aż ośmiu par połączeń kolejowych między Legnicą a Głogowem - mówi Wojciech Zdanowski z urzędu marszałkowskiego.

W planach jest też zakup taboru kolejowego. Na prace planuje się wydać około 150 milionów złotych. Z tych środków ma być przeprowadzony remont torów i peronów wraz z ich wyposażeniem. Kolejne 55 milionów będzie kosztować remont linii w kierunku Głogowa. W ciągu dwóch lat powinny ruszyć prace projektowe, a chwilę potem budowlane. Uruchomienie połączeń między Legnicą a Głogowem możliwe będzie najwcześniej w 2020 roku. Czyli później, niż to zakładano jeszcze rok temu. - Stan techniczny obiektów kolejowych ulega ciągłej degradacji. Wiele wysiłków włożonych przez samorządy w przygotowanie dokumentacji zostało w ciągu roku zaprzepaszczonych. My, jako samorządy, byliśmy skłonni jeszcze 2-3 lata temu mocniej wspierać finansowo inwestycje kolejowe. Teraz, gdy podatek od kopalin uderza także w nas, jest z tym dużo gorzej - mówi Ignacy Pięta, doradca prezydenta Lubina.

O tym, że linia kolejowa łącząca miasta Zagłębia Miedziowego jest potrzebna, przekonuje Renata Dembek, wiceburmistrz Polkowic. - Tę linię trzeba zaprojektować w dobrych parametrach, by potem możliwe było wpięcie linii w Polkowicach należącej obecnie do Pol-Miedź Trans. Zagłębie Miedziowe ciągle czeka na te linie, bo musimy dojechać do Wrocławia czy Legnicy. Poza tym codziennie kilkanaście tysięcy pracowników dojeżdża do zakładów pracy w KGHM czy strefie ekonomicznej - mówiła wiceburmistrz.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/73070/78/

NEVIL - Sro Mar 04, 2015 16:45

Może gdy zbiegnie się w czasie połączenie kolejowe Legnicy z Głogowem przez Lubin i Polkowice, to i uda się uruchomienie pociągów na trasie Głogów - Leszno. Pamiętam czas, gdy między Głogowem, a Lesznem kursowało 7 par pociągów w obie strony. I komu to przeszkadzało? :-( Dodam, że pociągi wtedy były pełne pasażerów.

===============================

Pociągiem do Leszna nie tak szybko



Nadal nie wiadomo, kiedy na trasę Głogów-Leszno wrócą pociągi. Podczas ostatniego spotkania przedstawicieli kolei i samorządów nikt nie potrafił dokładnie określić terminu realizacji tej inwestycji. Na pewno jednak nie będzie to wcześniej niż za cztery lata.

W tej chwili kończone są inne inwestycje w regionie, na które środki pozyskano jeszcze z poprzedniej perspektywy unijnej. Dopiero potem ma zostać opracowany harmonogram elektryfikacji i modernizacji linii kolejowej nr 14. - Dla tej linii nie jest jeszcze zlecone studium wykonalności. Ta linia jest ujęta w następnej perspektywie finansowej do realizacji. Z uwagi, że dokumentacja nie jest jeszcze przygotowywane, nie ma presji jeśli chodzi o realizację tego zadania. Tak realnie należy sądzić, że około roku 2019 ruszyłyby prace. To są jednak dopiero wstępne harmonogramy - mówił Zbigniew Gzik z dolnośląskiego oddziału PKP PLK.

Rok temu spółka PKP PLK podawała, że szacunkowe koszty zadania to 1,2 miliarda zł, a ewentualna realizacja mogłaby nastąpić w latach 2016-2018. Teraz okazuje się, że będzie to nieco później.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/73159/189/

NEVIL - Czw Mar 19, 2015 13:07

Samorządowcy skazani na współpracę


O potrzebie wspólnego działania i możliwości pozyskiwania środków unijnych z nowego rozdania dyskutują dziś samorządowcy z całego regionu Zagłębia Miedziowego. Każdy samorząd ma własne projekty inwestycyjne, ale wszyscy są zgodni co do jednego i kluczowego zadania, którym ma być rozbudowa i poprawa infrastruktury kolejowej na szlaku Legnica - Rudna Gwizdanów.


Konwent wójtów, burmistrzów i prezydentów miast odbywa się w sali konferencyjnej lubińskiej hali. Gospodarzem spotkania jest prezydent Lubina, Robert Raczyński, który do współpracy zaprosił samorządowców z Legnicy, Głogowa, Polkowic, Jawora i Złotoryi. Obecni byli niemal wszyscy burmistrzowie i wójtowie poszczególnych gmin subregionu legnickiego, także wiceprezydent Legnicy Jadwiga Zienkiewicz i prezydent Głogowa, Rafael Rokaszewicz. Podczasspotkania omawiane są możliwości wspólnego pozyskiwania środków unijnych na zadania inwestycyjne. - Musimy wspólnie budować pewne projekty inwestycyjne, bo czas, gdzie poszczególne miasta i gminy same realizowały zadania, już minął. W tej chwili potrzebna jest integracja między gminami, dlatego że inwestycje, które chcemy realizować przekraczają zadania gminy. Tylko dzięki współpracy sąsiedzkiej, można wspólnie pozyskiwać środki unijne na określone inwestycje - mówi prezydent Lubina, Robert Raczyński.

Przedstawiciciele Urzędu Marszałkowskiego omawiają szczegóły projektu inwestycyjnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. - Te uszczegółowienia będą dla nas niezwykle ważne, będziemy analizować, czy z naszymi pomysłami uda nam się wpisać w tę następną perspektywę rozdania unijnego. Rozmowa o problemach transportowych, komunikacyjnych w obszarze legnicko - głogowskim jest także ważna z punktu widzenia każdej gminy. Generalnie ta perspektywa unijna będzie promować projekty, które daleko wykraczają poza lokalne problemy, dlatego samorządowcy teraz są niemal skazani na ścisłą współpracę i myślę, że ta współpraca pchnie nas jeszcze bardziej do przodu - mówi Jadwiga Zienkiewicz, wiceprezydent Legnicy.

Jednym z kluczowych zadań dla całego regionu, poza oczywiście budową trasy S3, ma być kompleksowa rozbudowa i modernizacja istniejącej sieci kolejowej. Samorządowcom najbardziej zależy na remoncie szlaku Legnica - Rudna Gwizdanów. - Od wielu lat mamy ciągłe zapewnienia ze strony Ministerstwa Infrastruktury, że ta inwestycja w końcu ruszy. To jest projekt, który sygnalizowany jest już od 6,7 lat i ciągle gdzieś spada. Mam nadzieję, że w końcu uda się go zrealizować, bo bez sprawnej i dogodnej kolei tego regionu nie da się dalej rozwijać - uważa Raczyński.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/73391/78/

Czytaj też: http://www.lubin.pl/aktua..._pieniadze.html

NEVIL - Pon Lip 27, 2015 21:38


Wszystkie drogi prowadzą nad morze, czyli... sypialnym do Helu




Taka podróż z Krakowa do Helu trwa ponad 14 godzin. Nie ma klimatyzacji. Wagony wyglądają jak za dawnych lat. Mimo tego chętnych na podróżowanie wagonami sypialnymi nie brakuje. Sprawdziliśmy, dlaczego.

Więcej: http://trojmiasto.gazeta....d-morze.html#MT

NEVIL - Sro Sie 05, 2015 08:35

Pociąg widmo




Wizja pociągów pasażerskich kursujących na trasie Legnica – Rudna Gwizdanów coraz bardziej się oddala. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, pod której zarządem znajduje się ta linia, szacuje, że regularne połączenia powrócą tu najwcześniej w 2019 r.

O rewitalizacji linii nr 289, przebiegającej przez Lubin, pisaliśmy już wielokrotnie. Według wcześniejszych informacji płynących nie tylko z PKP PLK, lecz także m.in. z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, remont miał się zakończyć w 2013 r. Potem data ta przesunęła się na rok 2015, a następnie 2017. Dziś już wiadomo, że wszystkie są nieaktualne. Podobnie jak wszystkie dotychczasowe projekty i opracowania.

– Obecnie opracowywane jest studium wykonalności dla tego przedsięwzięcia. Do końca roku powinien zostać określony zakres prac i wybrana opcja do realizacji – informuje Bohdan Ząbek z Zespołu Prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych. – Wstępnie zakładany szacunkowy koszt wynosi około 150 mln zł.

Modernizacja tej trasy wpisana została nawet do wykazu kluczowych inwestycji dolnośląskich, zawartych w tzw. Kontrakcie Terytorialnym, czyli porozumieniu między rządem a władzami województwa w sprawie dofinansowania wybranych projektów infrastrukturalnych. Dzięki temu szanse na powrót pociągów w to miejsce nieco wzrosły, ponieważ PKP PLK nie będzie musiało finansować całego przedsięwzięcia z własnej kieszeni.

Według obecnych przewidywań przewoźnika ruch pasażerski zostanie wznowiony w latach 2019 – 2021. O tym, kiedy faktycznie zaczną być sprzedawane bilety na to połączenie, zadecyduje m.in. ostateczny kształt projektu wykonawczego. Spółka nie udziela w tej chwili informacji, jakie warianty realizacyjne wchodzą tu w rachubę i na ile pewne jest rozpoczęcie inwestycji. Biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg przygotowań do prac remontowych, kolejne przesunięcie terminu ich wykonania jest niestety wysoce prawdopodobne.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...ciag_widmo.html

NEVIL - Pią Lis 27, 2015 13:40

Komentarze:

tyle w temacie

Ponieważ należę do mniejszości, która nie ma i nigdy nie miała w rodzinie kolejarza chętnie bym się dowiedział "co to za zwierzę" owo TSI. Czy aby toto mieć trzeba przerobić gotowe składy, czy też uzupełnić badania lub tylko dokumentację? A może wystarczy odpowiedni motywator dla właściwego decydenta?
Btw. pogratulować portalowi konsekwencji w "promowaniu" polskiego przemysłu.

------------------------------

JanuszMi

Pociągi nie mają certyfikatów TSI, ale oba mają dopuszczenie do eksploatacji wydawane przez Urząd Transportu Kolejowego, co myślę jest dostatecznym dowodem ich technicznej sprawności. P.S. Powoływanie się na Puls Biznesu i ich anonimowych informatorów nie jest czymś poważnym.

----------------------------

Expert od nietzschego

Żydowskie łapy precz od PESO. Prawo nie jest święte, święty jest interes narodowy. Prawo się dopasuje przy najbliższej okazji. Nie po to wybraliśmy polski rząd, aby nie można było wymazać durnego TSI gdy szkodzi Polsce.
=========================

Pociągi dla PKP Intercity. Miliard złotych unijnej dotacji pod znakiem zapytania




Ponad miliard złotych unijnej dotacji na zakup pociągów dla PKP Intercity stoi pod znakiem zapytania. Money.pl dotarło do dokumentów, z których wynika, że pociągi nie spełniają wymagań przetargowych. To problem dla bydgoskiej Pesy - która z firmy skazanej na bankructwo przez kilka lat wyrosła na narodowego czempiona i gwiazdę eksportu. Atmosfera wokół spółki znów gęstnieje.


W maju zeszłego roku PKP Intercity i bydgoska Pesa podpisały umowę na dostawę 20 nowoczesnych pociągów Dart. To istotny kontrakt, bo Darty to zupełnie nowa konstrukcja, zaprojektowana i wykonana w Polsce. Mają wprawdzie jeździć z prędkością do 160 km/godz. ale producent zapewniał, że składy mogą mknąć nawet 250 km/godz. Czyli tyle, co Pendolino. Zresztą do Dartów szybko przylgnęło określenie "polskiego Pendolino".

Drugim dużym kontraktem na dostawę pociągów dla PKP Intercity jest umowa na 20 pociągów typu Flirt, które PKP Intercity ma otrzymać od polsko-szwajcarskiego konsorcjum nowosądeckiego Newagu i Stadlera. Wszystko to razem miało stworzyć nową jakość na polskich torach.

Trudne słowo interoperacyjność

W czym tkwi problem? PKP Intercity określiło w wymaganiach przetargowych, że nowy tabor ma być zgodny z tzw. TSI. To techniczne specyfikacje interoperacyjności, czyli - mówiąc prościej - unijne normy techniczne dla kolei. Zarówno Darty jak i Flirty pod koniec października br. otrzymały dopuszczenie do eksploatacji, ale żaden z producentów nie uzyskał dokumentów stwierdzających, że jego tabor jest zgodny z TSI.

Mało tego, w zezwoleniach dopuszczających te pociągi do ruchu, wprost jest powiedziane, że nie są one zgodne TSI. Oznacza to, że nie ma dowodu, że pociągi spełniają kryteria postawione w przetargu. A zgodnie z unijnymi wymogami, PKP Intercity powinno odebrać tabor do końca 2015 r.

Więcej: http://www.money.pl/gospo...,0,1963833.html

NEVIL - Sro Kwi 20, 2016 22:01

Trudno mi w to uwierzyć, bo tor Legnica - Lubin wymaga kapitalnego remontu.

==============================
Lubin: w grudniu powrót pociągów do Legnicy?




Reaktywacja linii z Legnicy do Rudnej przez Lubin z 8 parami pociągów od grudnia? Centrum Zrównoważonego Transportu promuje projekt znacznego zwiększenia liczby połączeń kolejowych w województwie dolnośląskim od grudnia 2016 r.

(...) Powrót kolei do Lubina

Jedną z linii, która najbardziej zyskałaby na zmianach jest ta biegnąca z Legnicy przez Lubin do Rudnej. Pociągi pasażerskie stację Lubin Górniczy przestały obsługiwać w roku 2010, pomimo sprzeciwu mieszkańców. Według CZT to nieakceptowalna sytuacja gdy do 75-tysięcznego miasta nie docierają pociągi pasażerskie. Szczególnie gdy w ostatnich latach na linii prowadzone były prace poprawiające jej parametry. Lubin to drugie największe miasto w Polsce bez kolei (po Jastrzębi-Zdroju). W Czechach, Austrii czy na Węgrzech taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia (pisaliśmy o tym tutaj>>>)

W propozycji CZT pociągi ze stacji w Lubinie Górniczym ruszają w kierunku Legnicy o: 4:50, 6:50, 8:50, 10:50, 12:50, 14:50, 16:50 i 18:50, zaś w stronę Rudnej o: 5:59, 7:59, 9:59, 11:59, 13:59, 15:59, 17:59, 19:59. A więc połączenia co dwie godziny, przez cały dzień w każdym kierunku. Do tego dogodne kilkuminutowe przesiadki w kierunku Wrocławia w Legnicy.

Projekt popiera pan Henryk z Lubina, który kilka razy w miesiącu musi odwiedzać lekarza-specjalistę w Legnicy. - Kiedyś zawsze jeździłem do Legnicy czy Wrocławia pociągiem. Aż dziw bierze, że do tak dużego miasta nie kursuje kolej. Syn już kilka lat mieszka w Niemczech i kiedy opowiada mi jak tam często kursują pociągi w porównywalnym do naszego mieście - łapię się za głowę. Jeśli to faktycznie prawda, że za tak małe pieniądze mogą nam dać nowe pociągi, to jestem zdecydowanie za. (...)

Więcej: http://www.czt.org.pl/akt...agow-od-grudnia

NEVIL - Pią Sty 13, 2017 21:00


Będą duże zmiany na kolei? Unia chce je wymusić




Unia Europejska chce zmusić kraje członkowskie do otwarcia swoich rynków kolejowych dla przewoźników z innych państw. Ma to dać kolei na całym kontynencie przysłowiowego kopa. Podobny impuls dostał kilkanaście lat temu rynek lotniczy. Wtedy się udało. Teraz będzie trudniej.

Polska zliberalizowała rynek lotniczy na krótko przed wejściem do Unii. W 2003 wystartował pierwszy niskokosztowy przewoźnik AirPolonia. Od tego czasu branża przeżywa rozkwit. Ceny biletów lotniczych mocno spadły, liniom przybyło 20 milionów pasażerów, a regionalne lotniska zaczęły się gwałtownie rozwijać. Choć po AirPolonia nie ma już nawet śladu, to Polacy pokochali latać. Podobnie mogłoby być z koleją. Ale raczej nie będzie.

Czwarty pakiet kolejowy - po co to komu?

Miesiąc temu Parlament Europejski zaakceptował tzw. czwarty pakiet kolejowy, czyli zbiór przepisów liberalizujących unijny rynek transportowy. Przepisy opublikowano w unijnym dzienniku urzędowym tuż przed świętami. Chodzi o otwarcie rynku dla przewoźników spoza własnego kraju. Zagraniczni przewoźnicy będą mogli oferować swoje usługi komercyjne od połowy grudnia 2020 r. Nowe przepisy wymuszą też organizowanie przetargów na wybór przewoźnika, który będzie obsługiwał trasy, do których dopłaca państwo lub samorząd. Tak ma być od połowy grudnia 2023 r.

Teoretycznie zagraniczny przewoźnik już teraz mógłby wozić polskich pasażerów. Jednak uzyskanie dostępu do naszych torów to droga przez mękę. Polska zresztą nie jest wyjątkiem. Każde państwo mniej lub bardziej chroni swój rynek kolejowy.

Jednak prawdziwą zmianą byłoby zmuszenie rządów i samorządów do ogłaszania przetargów na przewozy, do których dopłaca się z publicznych pieniędzy. W całej Unii takich właśnie przewozów jest większość. Podobnie i w Polsce. Połączenia międzywojewódzkie, w ramach służby publicznej, obsługuje na mocy umowy z ministerstwem infrastruktury, państwowy PKP Intercity, w przypadku poszczególnych województw są to na ogół przewoźnicy samorządowi. Przetargi się zdarzają - jak na przykład w województwie kujawsko-pomorskim - ale bardziej popularny jest model stosowany przez Mazowsze, gdzie samorząd ma własnego przewoźnika, który obsługuje połączenia kolejowe w granicach województwa. Dlatego obowiązkowe przetargi mocno zamieszałyby na polskim rynku.

- To jest rewolucja. Ale jest też czas, żeby się do niej przygotować - mówi WP money Krzysztof Mamiński, prezes Przewozów Regionalnych - największego polskiego przewoźnika kolejowego. - Mamy okres przejściowy, żeby polskie firmy transportowe, takie firmy jak Przewozy Regionalne, mogły się do tej liberalizacji przygotować. Czyli na przykład wykorzystać najbliższe lata na realizowanie usług w formule powierzenia, a w otwartej formule przetargowej dopiero startować w latach następnych - dodaje.

Kolejowa porażka Komisji Europejskiej


Więcej: http://www.money.pl/gospo...,0,2235129.html

NEVIL - Czw Sty 19, 2017 09:35


Pociągi za trzy lata, Lubin z nową stacją kolejową


Mieszkańcy Lubina doczekają się wreszcie powrotu pasażerskich pociągów. Już wkrótce ogłoszony zostanie przetarg, w którym PKP Polskie Linie Kolejowe wybiorą wykonawcę remontu linii kolejowej Legnica-Rudna Gwizdanów



Remont linii nr 289 to inwestycja, do której PKP PLK przymierzała się od dawna. Według najwcześniejszych zapowiedzi, remont miał się zakończyć w… 2013 roku. Data ta uległa potem dwukrotnemu przedłużeniu. Wiele wskazuje na to, że obecnie podawany termin rewitalizacji – od roku 2018 do 2020 – będzie ostatnim. Firma dysponuje już gotowym studium wykonalności i za kilka tygodni ogłosi przetarg na wybór wykonawcy prac.

W tej chwili między Legnicą a Rudną kursują jedynie pociągi towarowe, należące między innymi do Pol-Miedź Trans. Żeby do rozkładu jazdy mogły powrócić połączenia pasażerskie, konieczna jest przebudowa nie tylko torów. Gruntownej modernizacji wymagają przejazdy kolejowe, sieć trakcyjna i urządzenia sterujące ruchem kolejowym. Remontami objęte zostaną też obiekty inżynieryjne mosty, wiadukty i przepusty. Na wszystkich stacjach i przystankach trzeba będzie też przebudować perony, które nie odpowiadają już obecnie obowiązującym standardom. Przewidziana została też budowa nowego przystanku – „Lubin Stadion”.

– Głównym efektem wykonanych robót będzie możliwość uruchomienia dogodnych połączeń pasażerskich pomiędzy głównymi ośrodkami Zagłębia Miedziowego: Legnicą, Lubinem i Głogowem. Umożliwi też płynniejsze prowadzenie ruchu towarowego – mówi Bohdan Ząbek z biura prasowego PKP PLK. – Po rewitalizacji pociągi pasażerskie będą mogły jechać tu z prędkością do 120 km/h, a towarowe – 100 km/h. Obecnie maksymalna dozwolona prędkość na tej linii wynosi 50 km/h – dodaje.

PKP PLK szacuje, że koszt rewitalizacji linii sięgnie 250 mln zł. Modernizacja tej trasy ujęta została w Krajowym Programie Kolejowym i na liście kluczowych inwestycji dolnośląskich, zawartych w tzw. Kontrakcie Terytorialnym, czyli porozumieniu między rządem a władzami województwa w sprawie dofinansowania wybranych projektów infrastrukturalnych. Inwestycja będzie współfinansowana w ramach funduszy unijnych. Dzięki temu szanse na powrót pociągów do Lubina są już realne, ponieważ PKP PLK nie musi finansować całego przedsięwzięcia z własnego budżetu.

źródło: http://www.lubin.pl/pocia...tacja-kolejowa/

elektryk - Nie Lut 12, 2017 11:40

Hura!
NEVIL - Wto Wrz 19, 2017 22:05

Wi-fi w Pendolino miało być w tym roku. Ale nic z tego




Znów przesuwa się data zainstalowania wi-fi w pociągach Pendolino. Miało być w wakacje, później do końca roku. To już jednak nieaktualne. Teraz szefostwo PKP Intercity podaje datę końca przyszłego roku. I tłumaczy, że to dla dobra pasażerów.

Nowoczesny pociąg, najszybszy na polskich torach. PKP Intercity dumnie nazywa go klasą "Premium". Wszystko pięknie, ale do czasu aż pasażer próbuje gdzieś zadzwonić albo popracować na laptopie. Złapanie zasięgu graniczy z cudem. To niezbyt wygodne, szczególnie, że znaczną część pasażerów jeżdżących Pendolino podróżuje służbowo.

Temat wi-fi w Pendolino to niekończąca się historia. Wielokrotnie pisaliśmy o niej na łamach money.pl. Swój początek ma jeszcze zanim PKP Intercity kupiło pociągi. Kolejarze nie wpisali wymagań dotyczących wi-fi w składach do warunków przetargowych. W branży zażarcie dyskutowano, czy nadwozie pociągu - tzw. pudło - ma się wychylać na zakrętach, czy nie. Ostatecznie kolejarze kupili nie wychylające się pociągi. O wi-fi zapomniano, lub w ogóle nie pomyślano. W efekcie najdroższe pociągi na polskich torach, po 20 mln euro sztuka, odpowiedniej instalacji nie mają.

PKP Intercity samo nie może położyć potrzebnych kabli, bo straci gwarancję na pociągi. Jak pisaliśmy w lutym, przewoźnik chce rozmawiać z producentem składów - koncernem Alstom - i liczy, że w wakacje wi-fi już będzie przynajmniej w części pociągów. Po wakacjach zostało wspomnienie, a wi-fi jak nie było tak nie ma. We wrześniu przewoźnik zapewniał, że prace trwają, a nawet wkraczają w "zaawansowane stadium".

To stadium jeszcze potrwa, bo termin znów się oddala. - Mam nadzieję, że do końca przyszłego roku już będzie wi-fi w Pendolino - mówi Jarosław Oniszczuk, członek zarządu PKP Intercity. - Staramy się jak najszybciej, bo wiemy, że taka jest potrzeba. Chodzi nie tylko o wi-fi, ale ważny jest jeszcze sygnał GSM, bo pasażerowie też mają problemy z telefonami. Chcemy to kompleksowo zrobić - dodaje.

A co mówi o zaawansowaniu prac? - Wchodzimy w następny etap procesu montażu wi-fi. Za tydzień lub dwa powstanie model montażu i będziemy przystępować już do zaawansowanych rozmów - tłumaczy.

Przypomnijmy. Pendolino jeździ po polskich torach już prawie trzy lata. PKP Intercity kupiło pociągi sześć lat temu.

Dlaczego nie można po prostu tego zainstalować? Ze względu na dobro pasażerów. - Musimy przede wszystkim dbać o pasażerów i o dostępność tego taboru - mówi Oniszczuk.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2367248.html

NEVIL - Czw Maj 03, 2018 17:28

Jeżeli już o obietnice chodzi to przypomnijmy, że Raczyński obiecywał zadaszyć teren wokół korony stadionu dla handlujących .
===============================
Komentarz :
jako
Budowa ruszyła na dobre. Prezydent Lubina obiecał wybudować centrum przesiadkowe (pociąg, autobus międzymiastowy, autobus międzynarodowy, autobus miejski i postój taksówek). Jakoś nic nie słychać o chociażby planach takiego centrum. Warunek wyremontowanych torów PLK spełni, a po wyborach prezydent się zmieni i .... (?)

-----------------------------------------------

Tydzień kluczowych prac na stacji Lubin




W Lubinie montowane są nowe, dodatkowe rozjazdy. To kluczowy etap przebudowy stacji - informuje PKP PLK. Inwestycja na linii 289 Legnica – Rudna za 200 mln złotych umożliwi powrót połączeń pasażerskich w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym.

Na przełomie kwietnia i maja na stacji Lubin montowane są nowe – dodatkowe rozjazdy. Zwiększą przepustowość linii i zapewnią lepszą obsługę przewozów towarowych dla KGHM i w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym. Nowe rozwiązanie umożliwi również sprawne przewozy pasażerskie. Wykonawca ma tydzień na montaż ważnych elementów linii kolejowej. Rozjazdy są już na stacji. Przygotowany jest dźwig do ich montażu. Przez weekend pracownicy zdemontowali odcinek torów i przygotowują teren pod ułożenie nowych rozjazdów. Prace w tej lokalizacji zaplanowano do soboty. Na czas intensywnych prac i dostawy materiałów (30.04 – 5.05) zamknięty został jeden z dwóch przejazdów kolejowo-drogowych koło stacji. - informuje PKP PLK.

Stacja Lubin jest placem budowy

Na modernizowanej linii nr 289 wykonawca rozpoczął prace od odcinka Legnica – Lubin. Na trasie demontowane są tory i wymieniane konstrukcje sieci trakcyjnej. Na stacji Lubin widać maszyny przygotowujące nowe perony. Będą to dwa obiekty, przesunięte bliżej ulicy. Ich wysokość zapewni dogodne dojście do pociągów. PLK wyposaży perony w funkcjonalne, wyraźnie oznakowane oświetlenie i tablice informacyjne. Uwzględniony jest odpowiedni dostęp dla osób o ograniczonej mobilności.

Wykonawca, w obszarze stacji, montuje także nowe konstrukcje sieci trakcyjnej. Wymieniane są tory. Widać roboty związane z odwodnieniem. Przygotowany jest sprzęt do montażu rozjazdów i prac torowych.

Dzięki inwestycji PLK powstanie możliwość uruchomienia dogodnych połączeń pasażerskich pomiędzy Legnicą, Lubinem i Głogowem. Dwukrotnie szybciej – 120 km/h pojadą pociągi pasażerskie. Czas przejazdu skróci się o połowę z ponad godziny do ok. 30 min.

Na 10 stacjach i przystankach poprawi się standard obsługi pasażerów. Odnowione perony zapewnią wygodny dostęp do pociągów. Nowy przystanek Lubin Stadion będzie w odległości ok. 1,5 km od stacji Lubin.

Towarowy „łącznik” – towary na tory

Po modernizacji istotnie zmienią się warunki dla transportu towarowego. Składy z ładunkami pojadą nawet 80 km/h. Zakres przewidzianych prac na 40 km obejmuje m.in. tory, mosty, wiadukty, sieć trakcyjną. Nowe urządzenia sterowania ruchem kolejowym oraz przebudowa przejazdów kolejowo-drogowych znacznie zwiększą poziom bezpieczeństwa pasażerów i kierowców. Budowa nowego wiaduktu kolejowego na stacji Koźlice dodatkowo usprawni system komunikacji.

Na dolnośląskiej sieci kolejowej trasa Legnica – Rudna Gwizdanów jest „łącznikiem” między magistralami kolejowymi: linią E 30 (biegnącą od zachodniej granicy przez Węgliniec – Legnicę – Wrocław do Przemyśla) i linią nr 273 (tzw. Nadodrzanką, łączącą Wrocław – Głogów – Zieloną Górę – Szczecin). Na linii Legnica – Rudna Gwizdanów prowadzony był tylko ruch towarowy.

Wartość projektu POIiŚ 5.2-7 „Prace na linii kolejowej nr 289 na odcinku Legnica – Rudna Gwizdanów” to 196 mln zł (netto). Dofinansowanie unijne: 130 574 734 zł (netto). Umowa podpisana w lipcu 2017 r. Czas realizacji do końca 2019 roku, ale samorząd województwa zapowiada że kolej pasażerska do Lubina wróci już w grudniu tego roku.

źródło: http://www.rynek-kolejowy...ubin-86846.html

NEVIL - Czw Lip 19, 2018 12:43

PKP IC wreszcie ma konkurencję. Czeski Leo Express pojawi się na polskich torach w piątek




Leo Express, czeski prywatny przewoźnik kolejowy, otrzymał w czwartek ostatnie zezwolenie i w piątek pojawi się na polskich torach. 20 lipca z Krakowa do Pragi będzie można pojechać już za 19 zł.

Prezes Urzędu Transportu Kolejowego wydał LEO Express zezwolenie na dopuszczenie do eksploatacji zespołu trakcyjnego typu Flirt - informuje portal Rynek Kolejowy. Decyzja UTK oficjalnie otwiera możliwość debiutu czeskiego przewoźnika kolejowego na polskim rynku. Pierwsze pociągi wyjadą w nocy z piątku na sobotę.

Wydanie decyzji jest istotne, bo bez niej przewoźnik nie mógłby rozpocząć świadczenia usług w zaplanowanym terminie.

Leo Express, jak już informowaliśmy, rozpoczął sprzedaż biletów w Polsce 25 czerwca. Obecnie podróżni mogą skorzystać z jednego połączenia - Praga-Katowice-Kraków. W pierwszej kolejności dostępne będą przejazdy weekendowe.

Z Krakowa do Pragi prywatny pociąg pojedzie w poniedziałki i soboty, w drugą stronę z Pragi do Krakowa: w piątki i niedziele. Czas jazdy z Krakowa do Pragi będzie wynosił 6 godzin 35 minut, a z Katowic do Pragi 4 godziny 42 minuty. Bilety promocyjne są aktualnie dostępne w sprzedaży na terminy od 20 lipca do 1 września i ich ceny zaczynają się już od 19 złotych

Jak wyjaśnia Urząd Transportu Kolejowego, aby przewoźnik z innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej mógł świadczyć usługi w Polsce, musi spełnić kilka warunków. Musi posiadać licencję, certyfikaty bezpieczeństwa oraz decyzję o otwartym dostępie.

Więcej: http://next.gazeta.pl/nex....html#BoxBizImg

NEVIL - Wto Wrz 04, 2018 13:16


Pociągi do Lubina dopiero w lipcu 2019




Mimo zapowiedzi, pociągi pasażerskie nie powrócą w grudniu do Lubina. Reaktywacja nastąpi zapewne dopiero w lipcu 2019 roku – informuje Rynek Kolejowy. O uruchomieniu linii w październiku zapewniał też prezydent Lubina.

W lutym tego roku członek zarządu województwa dolnośląskiego Jerzy Michalak poinformował, że w grudniu powróci kolej pasażerska do Lubina. W pewnym momencie trwały nawet rozmowy na temat uruchomienia pierwszych pociągów już w październiku. Koleje Dolnośląskie w oparciu o wytyczne PKP PLK przygotowały rozkład jazdy dla dziesięciu par pociągów dziennie.

Zakończenie inwestycji w lipcu 2019. „Niczego innego nie deklarowaliśmy”

Okazuje się jednak, że pociągi nie ruszą w tym roku. Dlaczego? – Inwestycja na linii Legnica – Lubin zakładała utrzymanie dojazdu pociągów towarowych do Lubina. Poza uzgodnioną z KGHM przerwą na wymianę rozjazdów, jest to realizowane. Zakończenie inwestycji wg umowy jest w lipcu 2019 r i wykonawca nie przewiduje zmian terminu – informuje „RK” rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.

Przedstawiciele spółki PKP PLK podkreślają, że nie deklarowali w mediach reaktywacji pociągów pasażerskich w tym roku, niemniej takie dokumenty przekazane zostały przewoźnikom i samorządom. Arnold Bresch z zarządu spółki tłumaczył niedawno „Gazecie Wyborczej”, że umowa z wykonawcą – Torpolem – nie przewidywała umożliwienia przejazdu pociągów pasażerskich przed końcem kontraktu. Dlatego PLK nie może zobowiązać do tego wykonawcy, który zdaniem PLK wykonuje prace w terminie.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,18545.html

Czytaj też : https://www.rynek-kolejow...bina-88492.html

NEVIL - Nie Wrz 16, 2018 16:38

Komentarze:

PiotrW

To może jeszcze Gorzów Wielkopolski zamienić na Gorzów? Mówię poważnie. Wiem, że są jeszcze inne "Gorzowy", np. Gorzów Śląski, ale Gorzów bez przymiotnika z definicji oznaczałby "ten" Gorzów.

Tym bardziej, że jest on stolicą woj. lubuskiego, a nie wielkopolskiego.

Co do Lubina i Lublina też mam obawy o wysyp pomyłek. Z drugiej strony, czy gdy jeszcze jeździły tam pociągi to pasażerowie przy kasach na pewno artykułowali pełną nazwę stacji? Bo coś mi się widzi, że mówili coś w rodzaju: "Powrotny do Lubina, poproszę"...


---------------------------------------------

Szpagin

Czy przypadkiem nazwa Lubin Górniczy nie była efektem częstych pomyłek z Lublinem?

------------------------------------------------

Baca Ryży Koń

No to banda misiewiczów w PLK byndzie miała niezwykle trudne zadanie logistyczne,
rany chopy - robota się szykuje, ale nie pomylcie tylko Lądka z Londynem...


-----------------------------
Kuuper van Basten

Gratulujemy braku rozumu.

O ile Twardogóra Sycowska - Twardogóra to tylko wprowadzenie niepotrzebnego zamieszania - pasażerowie i kasjerki nie znajdą właściwej stacji, nie sprzedadzą biletu i pasażer nie pojedzie, o tyle zmiana stacji Lubin Górniczy - Lubin spowoduje steki pomyłek - pasażerowie dostaną bilet do Lublina zamiast Lubina i vice-wersja.

Jeśli chodzi o Lublinek - marketingowo lepszy byłby Łódź Airport.


===================================

Twardogóra i Lubin: Kolejne korekty nazw stacji na sieci PLK




Od kilku tygodni podróżni korzystają ze stacji Twardogóra, a nie Twardogóra Sycowska. Niebawem dodatkowy przymiotnik odpaść ma także od nazwy stacji w Lubinie. PKP PLK zmienia w porozumieniu z lokalnymi władzami kolejne nazwy przystanków kolejowych.

Niedawno informowaliśmy o planowanej na grudzień zmianie nazw trzech przystanków kolejowych w Zielonej Górze i o wniosku samorządu miasta Łodzi o zmianę nazwy stacji Lublinek na Łódź Lublinek. Choć losy przystanku położonego na peryferiach Łodzi nie są jeszcze znane, PKP PLK informują o kolejnych korektach nazw posterunków. Dotyczą one dwóch stacji, w których nazwach dotychczas oprócz nazwy miejscowości umieszczano dodatkowy przymiotnik.

Nazwa stacji tożsama z nazwą administracyjną


Więcej: https://www.rynek-kolejow...-plk-88626.html

NEVIL - Wto Paź 23, 2018 12:00

Pociągi z Lubina pojadą 9 czerwca. Jest nowy rozkład KD


9 czerwca przyszłego roku w rozkładzie Kolei Dolnośląskich pojawią się pierwsze połączenia z Lubina do Wrocławia. Potwierdza to rzecznik prasowy wojewódzkiego przewoźnika.



W przyszłorocznym rozkładzie znajdzie się dziesięć par połączeń bezpośrednio z Lubina do Wrocławia i dwa do Legnicy, gdzie będzie można przesiąść się na pociąg do stolicy Dolnego Śląska, jadący z innego kierunku. Przewidywany czas podróży z Lubina do Legnicy to pół godziny, a do Wrocławia – około 1 godz. 20 minut.

Przypomnijmy, że pierwsze zapowiedzi przywrócenia pasażerskich połączeń z Lubina dotyczyły października tego roku. Mówił o tym m.in. sam wicemarszałek województwa dolnośląskiego Jerzy Michalak, odpowiedzialny za transport kolejowy w naszym regionie. Co sprawiło, że zamiast października jest czerwiec 2019 r.?

– Rzeczywiście miał to być październik, ale termin ten musiał ulec zmianie ze względu na opóźnienia w pracach remontowych na linii kolejowej nr 289 – wyjaśnia Bogusław Godlewski, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich. – Nie mamy wpływu na to, w jaki sposób te prace przebiegają, bo nadzorują je PKP Polskie Linie Kolejowe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z aktualnym harmonogramem, uruchomimy połączenia 9 czerwca. Jesteśmy gotowi, mamy i tabor, i ludzi – zapewnia.

Chociaż rozkład z lubińskimi połączeniami jest już gotowy, może on nie wejść w życie. PKP PLK wspomina bowiem o zakończeniu remontu w… lipcu przyszłego roku.

Nie wiadomo jeszcze, jakie składy będą kursowały z Lubina. Rodzaje pociągów Koleje Dolnośląskie dopasują do popularności poszczególnych połączeń. Jeśli pociągami na trasie 289 będzie jeździło wielu pasażerów, przewoźnik może tu skierować nawet swój najnowocześniejszy pociąg: 90-metrowy Newag Impuls 45WE, najdłuższy pojazd w taborze Kolei Dolnośląskich.

źródło + video: http://www.lubin.pl/pocia...owy-rozklad-kd/

NEVIL - Czw Sty 10, 2019 14:59

Komentarze:
gg

Co by tu jeszcze spieprzyć panowie , co by tu spieprzyć?
============================
Odwołali fachowca, powołali polityka, który pociągami nie jeździ. Nowy prezes Kolei Dolnośląskich


- Ostatni raz pociągiem jechałem kilkanaście lat temu - przyznaje Damian Stawikowski, nowy prezes Kolei Dolnośląskich. Członek koalicji PiS-Bezpartyjni Samorządowcy zastąpił odwołanego fachowca, który w ciągu czterech lat liczbę przewiezionych pasażerów zwiększył pięciokrotnie.




Jak pisze "Gazeta Wyborcza", Stawikowski jest związany z prezydentem Lubina, Robertem Raczyńskim, liderem Bezpartyjnych Samorządowców.

Rada nadzorcza samorządowej spółki kolejowej odwołała ze stanowiska prezesa Piotra Rachwalskiego. Kolejami Dolnośląskimi zarządzał od 2013 roku.

- Ostatni raz pociągiem jechałem kilkanaście lat temu - wyjawił Stawikowski. Tłumaczył, że wynika to z tego, że w Lubinie, w którym mieszka, nie było kolei.

Nowy prezes w rozmowie z dziennikarzem Radia Wrocław przyznał, że Rachwalski ma na koncie duże sukcesy, ale nie potrafił wyjaśnić powodów jego odwołania. Przekonywał tylko, że przed Kolejami Dolnośląskimi pojawiły się nowe wyzwania i potrzebne jest "wzmocnienie zarządu".

źródło: https://www.money.pl/gosp...603643521a.html

NEVIL - Czw Cze 06, 2019 15:11

Wystarczyło trochę dobrej woli. Z tych 12 par pociągów część by się zatrzymywała w tych wioskach, a reszta nie. To proste jak drut. Dla niektórych ciężko myślących kolczasty... :-)
===============================
Za grube miliony zbudowano stacje, po których hula wiatr


Mieszkańcy wsi także chcą kolei




W niedzielę, wczesnym rankiem, 9 czerwca, ze stacji Lubin w kierunku Legnicy i dalej Wrocławia wyruszy pierwszy pociąg pasażerski. Po blisko 9 latach, kolej wraca do stolicy Polskiej Miedzi. Z tej okazji władze Lubina szykują wielką fetę, ale powodów do świętowania nie mają mieszkańcy Chróstnika, Gorzelina, Raszówki i Rzeszotar, a więc miejscowości, w których pociągi relacji Lubin-Legnica nie będą się zatrzymywać. Urząd Marszałkowski deklaruje, że jesienią dokona korekty w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich i część składów będzie w tych wioskach zabierać pasażerów.

Po przeprowadzeniu modernizacji i remontów, stacja w Raszówce może równać się do tej w Lubinie. Nowe perony, ławki, zadaszenie, oświetlenie, chodniki a nawet podjazd dla osób niepełnosprawnych. Nic tylko czekać na przyjazd pociągu. Ale w nowym rozkładzie Kolei Dolnośląskich, które w najbliższą niedzielę uruchamiają 12 par połączeń na trasie Lubin-Legnica-Wrocław, próżno szukać przystanków w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. Wczoraj mieszkańcy wykluczonych wiosek spotkali się w świetlicy wiejskiej w Raszówce, by podzielić się z dziennikarzami swoimi obawami i rozterkami.

- Trudno jest uwierzyć przeciętnemu mieszkańcowi, wielu ludzi jest przekonanych, że to jest jakiś absurd i pomyłka, że pociągi, na które tak wiele lat czekaliśmy i które były nam obiecywane przez poprzedni jeszcze zarząd Kolei Dolnośląskich pod wodzą Piotra Rachwalskiego - kolejarza z prawdziwego zdarzenia, że dzisiaj, gdy kolej do nas powraca, pociągi nie będą się zatrzymywały na stacjach w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. Misją każdej kolei samorządowej jest połączenie małych miejscowości z większymi ośrodkami miejskimi. Czy nowy prezes KD nie wie, po co są koleje samorządowe, czy też Lubin ma takie kompleksy, że myśli, że jest zaściankiem, który się łapie tylko na połączenia PKP Intercity. Policzyliśmy mieszkańców, którzy są zameldowani w miejscowościach biegnących wzdłuż linii kolejowej to wyszło, że to ponad 7 tysięcy ludzi, więc potencjał przewozowy jest bardzo duży - mówi Robert Borzych, mieszkaniec Gorzelina, pasjonat kolejnictwa.

Sołtys Raszówki, Tadeusz Kosturek, nie wyobraża sobie jego wsi bez kolei.

- Jak daleko sięgam swoją pamięcią, to kolej zawsze była ważna dla Raszówki. Kiedyś wiele ludzi jeździło przecież do Lubina lub Legnicy do pracy, do szkół, do przychodni, szpitala czy na zakupy. Nie bardzo wiemy, na czym polega rozumowanie samorządowców, bo grube miliony złotych zostały wyłożone na modernizację i remonty stacji kolejowych, budowę nowych peronów, trakcji kolejowych i pozostałej infrastruktury i to ma pójść na marne? Tysiące ludzi ma być odizolowane od kolei, bo ktoś sobie życzy, żeby nasi mieszkańcy dojedżali do Lubina, by wsiąść w pociąg jadący do Legnicy. To przecież jakiś absurd i niedorzeczność. Nie wiem, dlaczego nas taka kara spotyka? - pyta sołtys Raszówki.

Na wczorajszym spotkaniu pojawił się także radny gminy Miłkowice, mieszkaniec Rzeszotar, podlegnickiej wsi, która także nie znalazła się w rozkładzie jazdy KD.

- Cały czas mieliśmy nadzieję, że ten scenariusz się nie spełni, że są to jakieś pogłoski, plotki, ale dzisiaj okazuje się, że jednak będziemy wykluczeni z przejazdów kolejowych. Mieszkańcy Rzeszotar, Dobrzejowa, którym kolej ułatwiłaby na pewno swobodny dojazd do dużych miast, Lubina, Legnicy czy Wrocławia, są dzisiaj oburzeni i rozgoryczeni. Ktoś, jedną decyzją skreśla tych wszystkich ludzi pozbawiając ich z publicznego środka transportu, jakim jest kolej - mówi Tomir Różański z Rzeszotar.

Nastroje i emocje mieszkańców wykluczonych miejscowości próbują studzić władze sejmiku dolnośląskiego. Rzecznik marszałka, Michał Nowakowski, zapowiada, że po wakacjach nastąpi korekta w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich i prawdopodobnie niektóre pociągi będą zatrzymywały się na mniejszych, pośrednich stacjach.

- Kilka miesięcy temu zapowiadaliśmy, że wczesną jesienią dokonana zostanie korekta w rozkładzie jazdy KD i takie połączenia z tymi mniejszymi miejscowościami zostaną uwzględnione. Przy tej okazji trzeba jednak zaznaczyć, że nie wszędzie przy wybudowanych lub zmodernizowanych stacjach, jest wystarczająco odpowiednia infrastruktura drogowa. W niektórych miejscowościach na przykład brakuje dogodnego i swobodnego dojazdu do stacji lub dworca. Samorządowcy muszą na to zwrócić uwagę - mówi nam Michał Nowakowski, rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego.

Pociągi Kolei Dolnośląskich na trasie Lubin-Legnica pojadą z prędkością 100-120 km/h, co sprawi, że czas przejazdu wyniesie około 15 minut. Ze stolicy Polskiej Miedzi do Wrocławia dotrzemy w ciągu około 75 minut. Szybciej, bo w godzinę, tą samą trasą dojedziemy ekspresem "Jan Wyżykowski".

Bilet normalny na przejazd z Lubina do Wrocławia będzie kosztował 18,60 zł, dla dzieci i młodziezy 11,72 zł a dla studentów - 9,11 zł. Natomiast z Lubina do Legnicy, za bilety będzie trzeba zapłacić odpowiednio: 7,60 zł, 4,79 zł i 3,72 zł. Na tej trasie Koleje wprowadziły jednak ofertę specjalną pod nazwą "Dobry bilet", dzięki której bilet normalny będzie kosztował 5 zł, dla dzieci i młodziezy 3,15 zł a studenci zapłacą jedynie 2,45 zł.

źródło + foto : http://miedziowe.pl/content/view/92108/78/

NEVIL - Sro Cze 12, 2019 11:13

I po co Raczyńskiemu była ta wojenka z Kielanem ? Przecież pociągi na trasie Legnica Wrocław zatrzymują się na wszystkich stacjach.
===============================

"Proszę państwa: ukradziono nam pociąg". Afera na Dolnym Śląsku, bo mieszkańcy zagrali władzy na nosie




Był Krzysztof Ibisz, Sarsa i sporo oficjalnych gości, ale nieoczekiwanie zabrakło głównej atrakcji – pociągu, który miał zainaugurować otwarcie po 19 latach połączeń pasażerskich do Lubina. Mieszkańcy okolicznych wiosek tak się zdenerwowali, że ich stacje zostały pominięte, iż zablokowali tory i pociąg nie dojechał. Zrobiła się afera, prezydent zagroził... wybatożeniem winnych. W tle trzeszczy koalicja z PiS.

W internecie rozlega się jedno wielkie "brawo" pod adresem Raszówki i kilku innych wsi spod Lubina. "Widać, że humor w narodzie nie ginie, i że ludzie sobie nie pozwolą w kaszę dmuchać" – ktoś podsumował.

Ale mieszkańcom tych wiosek wcale do śmiechu nie było. Gdy okazało się, że Kolej Dolnośląska, którą przywrócono tu po latach, ominie ich stacje, wzięli sprawy w swoje ręce. I w dniu, gdy Lubin szykował się do wielkiej fety z okazji otwarcia linii, kiedy prezydent miasta czekał na inauguracyjny pociąg, który wiózł lokalnych VIP-ów, miało być otwarcie z pompą – gdy z pociągu mieli wysiadać politycy, miała grać orkiestra – oni zaś wyszli z transparentami na tory.

Przyjechała policja

Większego afrontu w takim dniu prezydentowi miasta nie mogli zrobić. "Na okazałej scenie z hasłem 'Kolej na Lubin', tuż po godzinie 19.00 pojawił się Krzysztof Ibisz i jego śnieżnobiały uśmiech. Chwilę później przed tłumem mieszkańców zagrała Sarsa. Mijały godziny, a zapowiedziany pociąg z lokalnym 'VIP-ami nie nadjeżdżał. Dlaczego?" – relacjonował portal lubin.naszemiasto.pl.

Na torach w Raszówce pojawiło się około 200 osób. Jeden z mieszkańców mówi nam, że było nawet więcej. I nie tylko z Raszówki, ale też z innych miejscowości na trasie do Legnicy, na których pociągi – jak się dowiedzieli – miały się nie zatrzymywać.

"Widzisz synku – tak wygląda pociąg", "Chcemy się uczyć" – napisali na transparentach. Była też policja. "Przyjechały pododdziały policji wyposażone w kaski, broń długą, tarcze i gaz łzawiący. W ciągu zaledwie kilku minut Raszówka została bez mała otoczona policyjnym kordonem" – opisywał portal e-legnickie.pl.

Protest trwał od godziny 19.00 do 22.30. Pociąg nie przejechał.

"Marszałek Cezary Przybylski i cała świta VIP-ów, goście z Wrocławia do Lubina dojechali podstawionym w Legnicy autokarem" – donosił portal tuLegnica.pl.
Ale protest chyba się opłacił, o czym za chwilę.

Koalicja z PiS

– Gmina pokazała ząbki – mówi naTemat sołtys Raszówki Tadeusz Kosturek. Zagrali lokalnym władzom na nosie? – Trochę tak – odpowiada. – Myśmy chcieli, żeby ktoś do nas przyjechał, porozmawiał. Prezydent chyba nie brał pod uwagę, że ktoś może mu się przeciwstawić.

Prezydent Robert Raczyński rządzi Lubinem 17 rok. Jest liderem Bezpartyjnych Samorządowców, którzy na szczeblu wojewódzkim weszli w koalicję z PiS, o czym było głośno na całą Polskę. To bardzo ciekawy sojusz, który jednak w ostatnich dniach zadrżał w posadach. Chodzą słuchy, że prezydent nawet zbliża się do Koalicji Obywatelskiej.

– Jest konkretny, nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Dziś jest w koalicji z PiS, ale jak ktoś go zdenerwuje, zaraz może z niej wyjść – mówi nam jeden z dziennikarzy.
Ostatnio Raczyński złożył doniesienie do prokuratury na wojewodę dolnośląskiego z PiS, Pawła Hreniaka. Wręcz miał grozić zerwaniem koalicji.

O co poszło? O powiększenie Lubina. "Tajemnicą poliszynela jest to, że w ramach porozumienia rząd miał dać zielone światło na to, by Lubin poszerzył granice o tereny należące do sąsiada, gminy Lubin" – pisała gazetaprawna.pl. I tak by zapewne się stało, ale mieszkańcy siedmiu wiosek zdecydowanie powiedzieli "nie".

Wojewoda po stronie mieszkańców

Jaki ma to związek z blokadą pociągu? Według mieszkańców duży. Ich zdaniem prezydent zemścił się za to, że nie chcieli przyłączyć się do Lubina, stąd – jak twierdzą – decyzja, że pociągi nie będą się u nich zatrzymywać. Władze zaś uważały, że przy stacjach brakuje parkingów.

– 98 procent mieszkańców opowiedziało się przeciwko. Dlatego postanowili nas podejść, że nie dadzą nam pociągu. W marcu dowiedzieliśmy się, że pociągi nie będą się u nas zatrzymywać. A był już nawet gotowy rozkład jazdy. Mamy piękny dworzec wyremontowany za unijne pieniądze. Dlaczego mielibyśmy z niego nie korzystać? – mówi wzburzony sołtys. Uważa wręcz, że to kara.

Okazuje się, że wojewoda z PiS stanął po stronie mieszkańców i storpedował wniosek prezydenta do rządu o poszerzenie miasta. Po ich stronie stanął też poseł PiS Krzysztof Kubów.

Wicemarszałek działa

Wracając do inauguracji linii kolejowej – Robert Raczyński, prezydent Lubina, musiał być bardzo wzburzony popsutą fetą. – Niestety mam dwie wiadomości: jedna jest smutna. Proszę Państwa, ukradziono nam pociąg. Druga – w pociągu były też wszystkie lampy w związku z tym nie możemy Państwu wspaniałego, pięknego, przedstawienia świetlnego pokazać. Ale mam też dobrą wiadomość: my znajdziemy tego, który ukradł go, solidnie wybatożymy i obciążymy go kosztami tego koncertu – grzmiał do mieszkańców.

– Oni czują się ważni, nie powinni być przeciwko ludziom. Prezydent mówi o wybatożeniu. To straszenie, jakby ktoś chciał się zemścić. Jak mieszkańcy mają dojechać do lekarza? Dzieci do szkoły? My się czujemy wykluczeni – mówi sołtys wsi Raszówka. Twierdzi, że policja spisała nazwiska wielu osób, dwóch policjantów robiło podczas protestu zdjęcia.

Z wydarzenia zrobiła się afera. O pociągu grzmią media w całej Polsce. Jest też szybka reakcja władz. Jeszcze w sobotę do protestujących przyjechał wicemarszałek Tymoteusz Myrda, również z Bezpartyjnych Samorządowców. I obiecał im złożenie wniosku do PKP PLK o włączenie czterech stacji do ruchu: Rzeszotary, Raszówka, Gorzelin i Chróstnik.

A w poniedziałek pochwalił się na FB, że już podpisał wniosek. "Protest na torach przyniósł skutek" – odnotowała tuLegnica.pl.

"I nie można było tak od razu?", "Pali im się grunt pod nogami" – komentują mieszkańcy.
"Czujemy się wykluczeni"

Sołtys uważa jednak, że wicemarszałek powinien do nich przyjechać i sam z nimi porozmawiać. – Został przez nas wybrany, a nie my przez niego. Wszyscy politycy powinni o tym pamiętać – podkreśla.

– Liczymy, że załatwi to do lipca – dodaje sołtys. Wrzesień ich nie urządza. Pociągi powinny być jak najszybciej. Jak słyszę, również dla rządu może to być ważne wizerunkowo, przed wyborami. – My czujemy się wykluczeni. A rząd przecież mówi, że przeciwdziała wykluczeniu – mówi.

źródło: https://natemat.pl/275537,mieszkancy-raszowki-zablokowali-tory-pociag-nie-dojechal-na-fete-do-lubina

Czytaj też : http://www.lubin.pl/jest-...z-za-kilka-dni/

NEVIL - Pon Cze 17, 2019 14:32

Mieszkańcy wsi przyjechali pociągiem KD


Raszówka pozdrawia Lubin


Mieszkańcy Raszówki, którzy wywalczyli połączenia kolejowe, przyjechali dzisiaj pociągiem Kolei Dolnośląskich do Lubina. Jak mówi sołtys wsi, Tadeusz Kosturek, mieszkańcy przyjechali, by pozdrowić lubinian. - Od dzisiaj 7-8 tysięcy mieszkańców ma dostęp do kolei. Upór się opłacił. Nie jesteśmy wykluczeni i to jest najważniejsze - mówi gospodarz Raszówki.

Od dzisiaj obowiązuje bowiem znowelizowany rozkład jazdy Kolei Dolnośląskich na trasie Lubin-Legnica, uwzględniający zatrzymywanie się pociągów na stacjach w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. O to walczyli mieszkańcy Raszówki i Rzeszotar. W pierwszej z nich zorganizowano

Dzisiaj grupa mieszkańców Raszówki, po wielu latach, po raz pierwszy przyjechała koleją do Lubina.

- Super się jechało, szybko, bezpiecznie, bez żadnego stresu. Przyjechaliśmy dzisiaj do Lubina spontanicznie, pozdrowić mieszkańców stolicy Polskiej Miedzi. Powrót kolei do naszych miejscowości to sukces nas, wszystkich. Dzięki temu, że w rozkładzie jazdy uwzględniono przystanki w Rzeszotarach, Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku, 7-8 tysięcy mieszkańców ma teraz swobodny dostęp do kolei. Cieszymy się, że udało nam się to osiągnąć - mówił sołtys Raszówki, Tadeusz Kosturek.

Mieszkańcom towarzyszyli m.in. wójt gminy, Tadeusz Kielan oraz Norbert Grabowski, przewodniczący rady gminy.

- Bardzo się cieszymy, że pociągi Kolei Dolnośląskich są już obecne w gminie. To sukces przede wszystkim tych mieszkańców - mówił wójt Tadeusz Kielan.

Po krótkim briefingu na peronie w Lubinie, mieszkańcy Raszówki powrócili tym samym składem do swojej miejscowości.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/92244/78/

NEVIL - Pon Cze 17, 2019 18:30

Linki do rozkładów jazdy są beznadziejne... Do starego rozkładu były lepsze.
==============================
Jeżdżą już według nowego rozkładu


Od dzisiaj obowiązuje nowy rozkład jazdy na trasie Lubin – Legnica – Wrocław. Pierwotnie pociągi miały się nie zatrzymywać na stacjach pośrednich pomiędzy Lubinem a Legnicą, ale po zablokowaniu torów przez mieszkańców w Raszówce, decyzja ta została zmieniona.



Najpierw protestowali, bo chcieli, żeby pociągi zatrzymywały się w ich wsi. Teraz cieszą się, że ich argumenty zostały wzięte pod uwagę. Mieszkańcy Raszówki dali wyraz swojemu zadowoleniu podczas dzisiejszej pokojowej manifestacji. Kilkanaście osób spotkało się na stacji, aby pojechać pociągiem do Lubina. W rękach mieli kartki z namalowanymi uśmiechniętymi buziami i kolorowe transparenty z napisem: „Pozdrawiamy Lubin”.

– To ma być taki pokojowy wjazd mieszkańców Raszówki do Lubina. Wcześniej czuliśmy się pominięci, ale teraz już jest inaczej. Pociągi kursują, zatrzymują się w naszej miejscowości. Ludzie zorganizowali taką spontaniczną akcję, żeby pokazać, że się z tego powodu cieszą – mówi jeden z mieszkańców wsi.

– My się naprawdę cieszymy z tego, że mamy te pociągi, bo były nam bardzo potrzebne. Spotykamy się, żeby wspólnie pojechać tym pociągiem i w ten sposób dać wyraz temu, jak bardzo jesteśmy zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy. Wsłuchano się w nasze prośby i pomimo tych wcześniejszych problemów, udało się tę sytuację rozwiązać. Lepiej późno niż wcale – dodaje kolejna mieszkanka.

Od dzisiaj funkcjonuje nowy rozkład jazdy pociągów Kolei Dolnośląskich, uwzględniający stacje we wsiach: Chróstnik, Gorzelin, Raszówka i Rzeszotary.

Więcej: http://www.lubin.pl/jezdz...u/[/center][/b]

NEVIL - Wto Cze 25, 2019 14:40

Protestowali na torach. Czy złamali prawo? Zadecyduje sąd

Grozi im nagana lub grzywna




Mieszkańcy Raszówki, którzy 8 czerwca, skutecznie zablokowali przejazd kolejowy uniemożliwiając w ten sposób przyjazd do Lubina powitalnego pociągu Kolei Dolnośląskich, muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Kilkadziesiąt osób dostało bowiem wezwania do stawienia się w lubińskiej komendzie policji w charakterze podejrzanych złamania przepisów ruchu drogowego. Grozi za to nagana lub grzywna. O karze zadecyduje lubiński sąd.

W sobotę, 8 czerwca, Lubin świętował powrót kolei. Tego dnia z Legnicy w kierunku stolicy Polskiej Miedzi miał wyruszyć specjalny skład Kolei Dolnośląskich z VIP-ami na pokładzie. Pociąg jednak nigdy nie wyjechał z dworca. Tego dnia bowiem grupa kilkudziesięciu mieszkańców Raszówki protestowała na przejeździe kolejowym nie zgadzając się na wykluczenie ich miejscowości z rozkładu jazdy. Przez wiele godzinmieszkańcy chodzili po torowisku skutecznie blokując przejazd pociągów, także tych towarowych.

Interweniowała policja. Funkcjonariusze zaczęli spisywać manifestujących. Do sądu trafiło kilkadziesiąt wniosków o ukaranie. Mieszkańcy Raszówki nie czują się winni.

- Dużo mieszkańców Raszówki dostało takie wezwania na komendę policji w Lubinie, a dotyczy naszego protestu. Mamy odpowiedzieć za wtargnięcie na tory, na drogę kolejową. Działaliśmy spontanicznie, ludzie spotkali się, przechadzaliśmy się na torach, uważam, że nie stwarzaliśmy jakiegoś zagrożenia. Jeśli chodzi o udział w proteście, miałem w tym swój indywidualny cel, ponieważ mój syn dojeżdża do Wrocławia na studia i raz na tydzień lub dwa tygodnie woziłem go do Legnicy, żeby mógł dostać się do Wrocławia - mówił jeden z protestujących.

Policja tłumaczy, że podczas protestu doszło do złamania prawa, dlatego zostały skierowane wnioski do sądu o ukaranie.

- W związku z ujawnionym wykroczeniem, policjanci zobowiązani są oczywiście podjąć wszelkie czynności mające na celu ustalelnie okoliczności zdarzenia. Na chwilę obecną prowadzone są czynności pod kątem artykułu 97. Kodeksu Wykroczeń, który związany jest z naruszeniem przepisów o ruchu drogowym. Wykroczenie te zagrożone jest karą grzywny lub karą nagany - mówi Anna Szajbler z lubińskiej komendy policji.

Mieszkańcy Raszówki nie żałują udziału w proteście. Tydzień po zablokowaniu torowiska, na prośbę Urzędu Marszałkowskiego i Kolei Dolnośląskich, PKP PLK uwzględniła w rozkładzie jazdy wykluczone wcześniej stacje w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/92313/78/

NEVIL - Pon Lip 08, 2019 11:57

Demokracja w wydaniu lubińskim. Rozmowa z wójtem Tadeuszem Kielanem




To co wydawało się niemożliwe w ciągu najbliższych miesięcy, stało się realne w ciągu zaledwie dziewięciu dni. Tyle wystarczyło, by oczekiwane przez mieszkańców Gminy Lubin zmiany w rozkładzie jazdy pociągów weszły w życie. To efekt protestu, zorganizowanego przez mieszkańców Raszówki i okolicznych miejscowości, który odbił się szerokim echem w całym kraju. Ten protest i jego przyczyny są także głównym tematem rozmowy z wójtem Tadeuszem Kielanem. Rozmowa będzie opublikowana w najbliższym wydaniu Wiadomości Gminnych Gminy Lubin, które ukażą się w przyszłym tygodniu, my publikujemy ją już teraz.

Wojna o kolej w Gminie Lubin dobiegła końca, pociągi zatrzymują się w Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku. Była to jednak batalia niełatwa i okupiona konsekwencjami, które ponoszą mieszkańcy…


Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego została nam wypowiedziana. Czym narazili się mieszkańcy Raszówki i okolicznych miejscowości, którym próbowano tę wyczekaną kolej odebrać, zanim jeszcze im ją dano. Wierzę jednak, że polityczne konsekwencje poniosą autorzy tego zamieszania, czyli Bezpartyjni Samorządowcy a mieszkańcy, którzy wyszli na tory w obronie swoich praw udowodnią swoją niewinność.

Uważa Pan, że była to decyzja polityczna?

Raczej trudno mieć, co do tego wątpliwości. Jeszcze w marcu w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich znajdowały się nasze przystanki, nieoczekiwanie zostały z niego usunięte tuż po tym, jak do władzy w zarządzie województwa doszli Bezpartyjni Samorządowcy, a najbliżsi współpracownicy prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego objęli kluczowe dla transportu kolejowego stanowiska: Tymoteusz Myrda- członka Zarządu Województwa Dolnośląskiego, a Damian Stawikowski – prezesa Kolei Dolnośląskich. Tu niestety przyszło nam ponieść konsekwencje upolityczniania takich dziedzin, jak transport. Po wypowiedziach udzielanych mediom przez panów Raczyńskiego, Stawikowskiego i Myrdę, a także ich rzeczników prasowych widać, że nie mają podstawowej wiedzy na ten temat, myląc kolej aglomeracyjną z pociągami ekspresowymi. Kolej aglomeracyjna z definicji cechuje się dużą liczbą zatrzymań, bez pomijania żadnych stacji. Ma podobną misję do spełnienia, jak doskonale funkcjonujące niemieckie, czy czeskie koleje dojazdowe.

Z zapowiedzi prezydenta Raczyńskiego wynika, że wkrótce pociągi mogą się nie zatrzymywać nawet w Legnicy, największym ośrodku regionu…

To jest to, o czym mówiłem: kompletne niezrozumienie tematu. To nie jest kolej lubińska, ale dolnośląska, na co wskazuje sama jej nazwa. Zresztą nie wiem, kto daje prezydentowi Lubina prawo kreowania dolnośląskiej polityki transportowej. Dzień przed protestem mieszkańców w Raszówce, rzeczniczka prezydenta zapytana przez dziennikarkę Gazety Wrocławskiej o zmiany w rozkładzie jazdy stwierdziła, że miasto nie jest stroną w tej sprawie. Kilka dni później Robert Raczyński stwierdza na łamach tej samej gazety, że projekt kolei na Dolnym Śląsku sam realizuje od dwóch lat i nie widzi potrzeby, by pociąg zatrzymywał się w Legnicy. Na antenie Polskiego Radia Wrocław dodaje, że „połączenie między Lubinem a Wrocławiem, zatrzymujące się na każdym przystanku, wydłuży nam się do 1,5 godziny. Wartość takiego połączenia jest żadna. To się robi tramwaj”. Wynika z tego jasno, że nie rozróżnia połączeń lokalnych od pośpiesznych. Te ostatnie są jak najbardziej potrzebne, ale realizują je inne firmy, np. PKP Intercity. Dla prezydenta Raczyńskiego, jak widać nie ma to znaczenia, pociąg to – to po prostu pociąg. Z Lubina chciałby decydować, gdzie się będzie zatrzymywał i jak szybko będzie jechał. To zupełnie oderwane od rzeczywistości i misji, jaką realizować mają Koleje Dolnośląskie. Gdyby jednak iść tym tokiem myślenia, to co zrobić mają lubinianie, którzy zachcą wysiąść w Legnicy, mają wyskoczyć w polu czy jechać do Wrocławia i wracać?

Odpowiedzialnością za brak postojów w Gminie Lubin próbowano obciążyć Pana. Miało to być spowodowane brakiem odpowiednio przygotowanej infrastruktury przy peronach.

Życie zweryfikowało te mocno naciągane argumenty i udowodniło, że nie istnieje racjonalne uzasadnienie usunięcia naszych przystanków z rozkładu jazdy. Rzecznik marszałka Michał Nowakowski przed protestem w Raszówce twierdził, że postoje w naszych miejscowościach wydłużą czas przejazdu o kilkanaście minut, w rzeczywistości pociąg jedzie o 4 minuty dłużej. Podobnie jest z infrastrukturą. Drogę w Gorzelinie, do stanu jaki pokazywano w lubińskiej, miejskiej telewizji mocno naciąganymi ujęciami doprowadził wykonawca. Jego obowiązkiem jest oddać nam teren w stanie niepogorszonym i do takiego stanu droga ta została już przywrócona. Jeśli zaś chodzi o jej długość, która zdaniem rzecznika KD Bartłomieja Rodaka wynosi 150 metrów, to w rzeczywistości mierzy ona około 50 metrów. Jeden z internautów najlepiej podsumował te przygotowywane na kolanie „pseudo argumenty”, twierdząc, że pociąg do zatrzymania się nie potrzebuje parkingu ani drogi. Dojść do niego można – jeśli się chce – nawet o kulach. Od początku było widać, że to mocno naciągane teorie.

Infrastruktura przy peronach rzeczywiście nie jest zła, ale na pewno można jeszcze wiele zrobić.

Wiele jej elementów na pewno można ulepszyć. Takie były i są nasze plany. Nie odstąpiliśmy od nich. W Gorzelinie na pewno wykonamy nową drogę do peronu o nawierzchni z masy bitumicznej wraz z niewielkim parkingiem. Przystąpiliśmy już do przygotowania dokumentacji technicznej. Na stacji kolejowej w Raszówce chcemy stworzyć parking Park&Ride – Parkuj i Jedź, do którego będzie można dojechać samochodem, ale także rowerem, skuterem czy elektryczną hulajnogą i bezpiecznie je tam zostawić. Poczyniliśmy już w tym kierunki pierwsze kroki, zmierzające do przejęcia przez gminę terenów znajdujących się przy stacji kolejowej. Ma ona trzech właścicieli. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa już zadeklarował przekazanie nam terenu, prowadzimy rozmowy w tej sprawie z władzami Powiatu Lubińskiego i Polskim Liniami Kolejowymi.

Mieszkańcy wychodząc na tory w Raszówce pokazali swoją determinację w walce o pociągi i wielką odwagę. Jakie działania podjęła w tej sprawie Gmina?

Początkowo mało kto wierzył, że to scenariusz, który może się ziścić. Gdy jednak okazało się, że zagrożenie transportowym wykluczeniem naszych mieszkańców jest realne, podjęliśmy działania prawne zmierzające do zaskarżenia tej decyzji. Prezydent Raczyński nie finansował budowy linii kolejowej nr 289 z budżetu miasta, ani ze swoich prywatnych pieniędzy, by mógł nią dowolnie dysponować. To projekt realizowany z udziałem Funduszy Europejskich, dlatego jego wykorzystanie musi być zgodne politykami horyzontalnymi UE, a brak postojów w Rzeszotarach, Gorzelnie, Raszówce i Chróstniku stało z tymi politykami w sprzeczności. Interweniowaliśmy w tej sprawie m.in. u premiera, szefa jego kancelarii, ministra infrastruktury, wszystkich posłów i senatorów Dolnego Śląska, a także przewodniczących i wiceprzewodniczących parlamentarnych komisji odpowiedzialnych za transport. Wiemy, że nie pozostały bez echa. Wnioski o wyjaśnienie tej sytuacji trafiły do marszałka Cezarego Przybylskiego. Nie zrobiłem jedynie tego, co sugerował w jednym z w wywiadów pan Tymoteusz Myrda, nie odwiedziłem, go w domu, by porozmawiać o tej sprawie, choć jesteśmy podobno sąsiadami. Jeśli zamierza on ważne dla regionu decyzje podejmować przy płocie, to błyskotliwej kariery raczej mu nie wróżę. Wydaje mi się, że ani on ani pan Damian Stawikowski przez ostatnich kilka miesięcy, mimo piastowania tak ważnych stanowisk, niczego się nie nauczyli w zakresie polityki transportowej. Traktują te posady jak polityczne łupy, a one mają to do siebie, że łato się je zdobywa i równie łatwo traci. Bezpartyjni Samorządowcy mają zaledwie sześć mandatów w 36-osobowym sejmiku, czas pokaże jak długo machać będą szabelką.

Najskuteczniejszym orężem w postaci społecznego protestu posłużyli się mieszkańcy.

Zdecydowanie tak, za co po raz kolejny serdecznie dziękuję. Dzieci, rodzice, seniorzy i młodzież na czele z sołtysem Tadeuszem Kosturkiem stanęli na torach, nie cofając się ani na chwilę, mimo manifestacji siły w postaci grupy szturmowej policji, uzbrojonej w pałki i tarcze. Gratuluję uporu i determinacji, bo dopiero tak radykalne działania doprowadziły do zmiany decyzji i przywrócenia naszych przystanków do rozkładu jazdy. Jeszcze miesiąc wcześniej Urząd Marszałkowski stał na stanowisku, że o ewentualnej korekcie rozkładu jazdy może być mowa najwcześniej w grudniu. 8 czerwca 2019 w Raszówce okazało się, że wcale nie będziemy musieli tak długo czekać. Po dziewięciu dniach od protestu pierwszy pociąg zatrzymał się w Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku.

Społeczność Raszówki i okolicznych miejscowości odniosła sukces, ale nie wykluczone, że niektórych może on słono kosztować.

Trwają policyjne przysłuchania, które – wiele na to wskazuje – zakończą się skierowaniem wniosków do sądu. Spotkałem się z uczestnikami protestu, deklarując pomoc prawną, która – mam nadzieję – pozwoli oczyścić mieszkańców ze stawianych im zarzutów, bo to nie ludzie tu zawinili, ale władza.

W czasie protestu w Raszówce, w sobotę o godz. 20.00 nic nie wskazywało na to, że pociąg dziewięć dni później zatrzyma się w tej miejscowości.

Wiele osób zastanawia się, kto ostatecznie podjął tę decyzję. Ja stawiam na marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego, rozsądnego i doświadczonego samorządowca, który od zawsze staje po stronie ludzi. To jednak tylko moje domysły, jak było naprawdę, tego pewnie nigdy się nie dowiemy.

Kto jest winny tej sytuacji, kto chciał pozbawić kolei mieszkańców Gminy Lubin, kto pociąga za sznurki u Bezpartyjnych Samorządowców ?

To już pytanie do nich. Układa się to jednak wszystko w logiczną całość. Rokroczne straszenie mieszkańców Gminy Lubin tym, że ich dzieci nie zostaną przyjęte do miejskich szkół i przedszkoli, próba przyłączenia siedmiu najbogatszych sołectw Gminy Lubin do miasta, zakaz wjazdu do miejskiej części gminnego parkingu przy poprzedniej siedzibie Urzędu Gminy, a teraz połączenia kolejowe. Prezydent Lubina ma swoją własną definicję demokracji. Jeśli coś nie jest zgodne z jego oczekiwaniami, jeśli ktoś się z nim nie zgadza i nie współpracuje na jego warunkach – to trzeba go ukarać. Na razie ta próba ukarania mieszkańców Gminy Lubin za posiadanie własnego zdania odbija się rykoszetem. Jak mocno ten rykoszet będzie bolesny dowiemy się już w październiku, Robert Raczyński odda się wówczas społecznej ocenie podczas wyborów parlamentarnych, w których zapowiedział już swój start. Czy demokracja w wydaniu lubińskim znajdzie swoich zwolenników w kraju, czas pokaże. Myślę, że demagogia i hipokryzja już dawno przestały być w cenie.

Dziękuję za rozmowę

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,19798.html

NEVIL - Pon Lis 04, 2019 18:28

Dobiega końca modernizacja linii kolejowej 289


Nowe tory, stacje i przystanki


Jedna z największych inwestycji kolejowych ostatnich lat w Zagłębiu Miedziowym powoli dobiega końca. Na odcinku Legnica-Rudna Gwizdanów powróciły już ruch pociągów towarowych, natomiast od połowy grudnia wznowione będą kursy pasażerskie. Modernizacja linii 289 pochłonie około 200 mln zł.

Linia 289 jest niezwykle ważnym szlakiem kolejowym w skali kraju. Trasa ta stanowi łącznik pomiędzy magistralami kolejowymi: linią E 30 (biegnącą od zachodniej granicy przez Węgliniec-Legnicę-Wrocław do Przemyśla) i linią nr 273 tzw. Nadodrzanką (łączącą Wrocław-Głogów-Zieloną Górę-Szczecin). Modernizacja liczącego 39 kilometrów odcinka linii 289 rozpoczęła się wiosną ubiegłego roku.

- W ramach prac wykonano 46 kilometrów torów, 65 obiektów inżynierskich zostało przywróconych do stanu technicznego bardzo dobrego, wybudowano wiadukt w Koźlicach, wymieniono 36 rozjazdów i 26 przejazdów, zrewitalizowanych zostało sześć przystanków i trzy stacje kolejowe - wylicza Maria Wojciechowska, dyrektor projektu inwestycyjnego PKP PLK.

Oprócz tego powstał także nowy przystanek Lubin-Stadion w okolicach przejazdu kolejowego przy Skłodowskiej-Curie w Lubinie. Korzystać z niego będą pasażerowie, którzy będą chcieli dostać się do kombinatu, Miedziowego Centrum Zdrowia czy na giełdę motoryzacyjną. Na ten przystanek dowożeni będą też kibice piłkarscy udający się na stadion Zagłębia. PKP PLK zapewnia jednak, że będzie on rozbudowany, ponieważ prowadzi do niego tylko jedno wejście, i to od strony ulicy Skłodowskiej-Curie.

Wszystkie prace modernizacyjne wykonuje firma Torpol.

- Na dzisiaj mamy roboty zaawansowane w 92 procentach. Prace z torem, obiektami inżynieryjnymi i bezpieczeństwem ruchu zostały natomiast zakończone w 100 procentach. Mamy jeszcze do zakończenia roboty okołotorowe, związane z estetyką, rowami oraz trochę dróg lokalnych i oczywiście do posprzątania cały teren okołotorowy. Jestem pewien, że do końca roku ten temat zakończymy - zapewnia mówi Krzysztof Miler, wiceprezes firmy.

Na zmodernizowany szlak przywrócono już ruch towarowy. Natomiast od 15 grudnia wznowione zostaną połączenia pasażerskie. W nowym rozkładzie, który będzie obowiązywał od grudnia, wpisano łącznie 19 par połączeń pasażerskich na linii Legnica-Rudna Gwizdanów. Będzie 14 par pociągów Kolei Dolnośląskich (6 par Legnica - Lubin; 8 par Legnica - Głogów). W tym 9 bezpośrednich pociągów z Wrocławia do Lubina i 12 z Lubina do Wrocławia. Będzie też 5 par pociągów PKP Intercity, w tym: pociąg relacji Wien Hbf/ Budapest Keleti / Przemyśl Główny - Berlin Charlottenburg; Bielsko-Biała Główna - Świnoujście; Lublin - Szczecin Główny; Katowice - Świnoujście; Kraków Główny - Szczecin Główny.

Czas przejazdu najszybszych pociągów na odcinku Legnica-Lubin to 13 minut bez postojów, 18 minut z postojami. Natomiast dla odcinka Lubin-Rudna Gwizdanów: 10 minut bez postojów, 15 minut z postojami.

Po zakończeniu modernizacji pociągi pasażerskie na linii 289 pojadą z prędkością 120 km/h, a towarowe - 80 km/h.

źródło + foto: http://miedziowe.pl/content/view/93865/78/

NEVIL - Czw Gru 05, 2019 18:03

Pokłosie zablokowanych torów w czerwcu..
==========================
Blokowali przejazd kolejowy, stanęli przed sądem

Mieszkańcy czują się niewinni




Przed Sądem Rejonowym w Lubinie rozpoczął się dziś proces mieszkańców Raszówki, którzy 8 czerwca wyszli na tory kolejowe skutecznie blokując pierwszy przyjazd do Lubina specjalnego pociągu Kolei Dolnośląskich. Grupa 21 osób odpowiada przed sądem w charakterze obwinionych. Lubińska policja zarzuca im wykroczenie polegające na tarasowaniu przejazdu kolejowego oraz udział w zbiegowisku publicznym. Mieszkańcy Raszówki nie przyznają się do winy, odmówili składania wyjaśnień i udzielania odpowiedzi na pytania sądu. Obwinionym grozi kara aresztu, grzywna lub nagana.

Komendę Powiatową Policji reprezentował dziś w sądzie Piotr Balul. Funkcjonariusz odczytał treść zarzucanych obwinionym czynów.

- W dniu 8 czerwca 2019 roku w Raszówce przy ul. 1 Maja w rejonie przejazdu kolejowego zwalniali krok i zatrzymywali się bez uzasadnionej przyczyny podczas przechodzenia przez torowisko. W tym samym miejscu i czasie tarasowali torowisko i nie opuścili zbiegowiska publicznego pomimo wezwania właściwego organu - mówił oskarżyciel publiczny.

21 obwinionych mieszkańców Raszówki nie przyznaje się do winy. Wszyscy odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania Sądu.

- My jesteśmy trochę zdziwieni i zbulwersowani tym wszystkim, dlatego, że wczoraj rząd podjął decyzję o przeciwdziałaniu wykluczeniu kolejowemu. Więc o czym my tu mówimy, po co my tutaj jesteśmy? My przecież nie wyszliśmy na tory, wyszliśmy jedynie na część przejazdu kolejowego, która wyłączona była z ruchu do remontu i myśmy po tym przejeździe się poruszali. Ani razu nie zablokowaliśmy przejazdu żadnego pociągu. Przez cały czas trwania naszego, tak zwanego protestu, żaden pociąg nie jechał, nie został nadany żaden sygnał do jazdy pociągu przez przejazd kolejowy w Raszówce. Każda władza próbuje narzucać ludziom swój punkt widzenia, działają wbrew społeczeństwu, które ich wybrało - mówi sołtys Raszowki, Tadeusz Kosturek, jeden z obwinionych.

Obrońca 21 obwinionych mieszkańców Raszówki uważa, że wchodząc na przejazd kolejowy i skutecznie go blokując, nie stworzyli żadnego zagrożenia.

- Podsumowując całą sprawę, to jest błąd komunikacyjny pomiędzy zarządem Kolei Dolnośląskich, a mieszkańcami Raszówki, bo jak się okazalo kilka godzin później, pan Myrda (Tymoteusz Myrda, członek zarządu odpowiedzialny za kolej-przyp.red.) i prezes Kolei zajęli stanowisko, że pociąg będzie przejeżdzał przez Raszówkę, więc ta sprawa w naszej ocenie powinna zostać umorzona z uwagi na to, że to jest prawo obywateli do wyrażania swoich poglądów - twierdzi mecenas Łukasz Mika.

Mieszkańcy Raszówki odpowiadają przed sądem za czyny z art. 50 kodeksu wykroczeń, który mówi o tym, że "kto nie opuszcza zbiegowiska publicznego pomimo wezwania właściwego organu podlega karze aresztu albo grzywny" oraz z art. 97 także kodeksu wykroczeń: "kto wykracza przeciwko innym przepisom o bezpieczeństwie lub o porządku ruchu na drogach publicznych podlega karze grzywny do 3 tysięcy złotych albo karze nagany".

Proces, który dzisiaj rozpoczął się przed lubińskim sądem dotyczy głośnego protestu mieszkańców Raszówki przeciwko wykluczeniu ich z możliwości korzystania z przejazdów pasażerskich Kolejami Dolnośląskimi. 8 czerwca zdesperowani mieszkańcy wyszli na przejazd kolejowy skutecznie go blokując. Interweniowała policja, która spisała uczestników pikiety. Specjalny pociąg KD, który triumfalnie miał wjechać na nową stację w Lubinie, w ogóle nie wyjechał z dworca w Legnicy. Tego wieczoru prezydent Lubina, Robert Raczyński, stojąc na peronie w Lubinie powiedział publicznie, że "ktoś ukradł pociąg, a winnych się znajdzie i wybatoży".

Kilka dni po słynnym proteście na przejeździe kolejowym, Urząd Marszałkowski podjął decyzję o uruchomieniu połączeń pasażerskich z Legnicy do Lubina uwzględniając postoje pociągów KD na przystankach kolejowych w Rzeszotarach, Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku.

źródło + foto i komentarze : http://miedziowe.pl/content/view/94234/78/

NEVIL - Sob Sty 04, 2020 16:29

Za krótki peron, za długi pociąg…


Zbyt krótkie perony to jeden z częstych problemów występujących na stacjach kolejowych w całej Polsce. Okazuje się, że problem ten od niedawna dotyczy również Lubina, a dokładnie od 15 grudnia, czyli od dnia, w którym w naszym mieście zaczęły kursować pociągi dalekobieżne PKP Intercity. Czy w takiej sytuacji podróżni mogą się czuć bezpieczni?



(...) Okazuje się, że zbyt krótki peron to problem, który od połowy grudnia występuje także w stolicy polskiej miedzi. Obsługujący trasy zagraniczne pociąg Night-Jet jest zwyczajnie za długi w stosunku do lubińskiego peronu, co oznacza, że niektórzy pasażerowie wysiadają na nawierzchni żwirowej. (...)



Więcej: https://www.lubin.pl/za-k...a-dlugi-pociag/

NEVIL - Czw Lut 13, 2020 17:38

Dyskutowali o kolei Zagłębia Miedziowego

Są pierwsze konkrety




Samorządowcy z regionu Zagłębia Miedziowego po raz kolejny spotkali się, aby porozmawiać o przyszłości kolei aglomeracyjnej w regionie. Rozmawiać jest o czym, bo jak się okazuje, w tej kwestii pojawia się coraz więcej konkretów. Samorządowcy zadecydowali dziś o przekazaniu środków niezbędnych do rozpoczęcia prac projektowych nowej linii włączającej Polkowice do sieci kolejowej, a także drugiego toru kolejowego dla pociągów relacji Lubin-Głogów.

Spotkanie było pokłosiem ostatniej decyzji PKP PLK o wpisaniu kolei Zagłębia Miedziowego do Krajowego Programu Kolejowego. Chodzi o rozbudowę linii 289 na trasie Lubin-Głogów o drugi tor, a także o włączenie do sieci kolejowej Polkowic poprzez wybudowanie nowej linii kolejowej relacji Lubin-Polkowice-Głogów. W spotkaniu, które tym razem odbyło się w lubińskim ratuszu, oprócz samorządowców wzięli udział także przedstawiciele Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei oraz Kolei Dolnośląskich, którzy omawiali różne aspekty realizacji inwestycji. Póki co nie uzgodniono jeszcze ostatecznego przebiegu nowej linii kolejowej. Pod uwagę branych jest kilka opcji. To m.in. wykorzystanie istniejącej sieci trakcyjnej należącej do Pol-Miedź Trans, dzięki czemu pociągi mogłyby zatrzymywać się przy prawie wszystkich kopalniach, polkowickiej strefie ekonomicznej oraz przy głogowskiej hucie, co byłoby istotne dla ruchu pracowniczego.

- Powinniśmy mniej więcej co godzinę poruszać się na terenie Dolnego Śląska i łączyć tym samym miasta powiatowe z Wrocławiem. Mam tu na myśli oczywiście Legnicę, Głogów, Lubin i Polkowice, ale pod uwagę będą mogły być brane również mniejsze ośrodki takie jak np. Rudna. Jeśli chodzi o wszystkie inne przystanki po drodze, choć nie mamy obowiązku, to i tak dziś tam stajemy, bo nie ma po prostu alternatywy. Docelowo jednak, my powinniśmy realizować połączenia ekspresowe, aby łączyć cały Dolny Śląsk, a na każdych przystankach powinny zatrzymywać się koleje aglomeracyjne, które powinny współfinansować samorządy lokalne, bo to ich zadanie własne. Jeśli zajdzie taka potrzeba, aby te połączenia były częściej niż co godzinę, to taką usługę mogą oczywiście samorządy wykupić w Kolejach Dolnośląskich - mówił Damian Stawikowski, prezes Kolei Dolnośląskich.

Włączenie Polkowic do sieci kolejowej to priorytet dla nowych władz gminy. Burmistrza Łukasza Puźnieckiego nie było jednak na spotkaniu. Głos w jego imieniu zabrał Jan Wojtowicz, jego pełnomocnik ds. górnictwa i komunikacji. - Nie ma co ukrywać, że ze wszystkich samorządów to chyba nam najbardziej zależy na powstaniu tej linii kolejowej, bo Polkowice są wykluczone pod tym względem. Liczymy na to, że nie tylko my, ale i również pozostałe samorządy będą chciały partycypować w tych kosztach. Obecnie mówimy o dokumentacji projektowej - mówił.

Szacowany koszt budowy nowej linii kolejowej uwzględniającej Polkowice to około 800 mln złotych, a dobudowanie nowego toru do istniejącej linii 289 kosztować będzie około 450 mln zł. Póki co priorytetem jest przygotowanie niezbędnej dokumentacji, czyli studium wykonalności z uwarunkowaniami środowiskowymi. W przypadku tych dwóch projektów, kosztować będzie to łącznie około 4 mln złotych. Podczas dzisiejszego spotkania wsparcia finansowego na prace projektowe zdecydowały się udzielić Legnica, Lubin, Polkowice, Głogów oraz DSDiK. Kolejnym krokiem będzie podpisanie listu intencyjnego pomiędzy samorządami, a następnie porozumienia z PKP PLK.

- Liczymy, że w przeciągu półtora miesiąca podpiszemy z PKP PLK porozumienie w zakresie wykonania tej dokumentacji oraz, że w tym roku uda nam się wybrać wykonawcę. Jeśli 15 miesięcy na wykonanie tej dokumentacji, jak zakładamy, będzie wystarczające, to z końcem 2021 roku możemy mieć na biurku już gotowe studium wykonalności z uwarunkowaniami środowiskowymi. Następnie w 2022 roku powstałby projekt budowlano-wykonawczy i mogłaby rozpocząć się procedura wyłonienia wykonawcy tej inwestycji. Szacuję, że w 2025 roku moglibyśmy przystąpić do zamawiania pierwszych pociągów, które jeździłyby po tych trasach - mówi Tymoteusz Myrda, wicemarszałek województwa dolnośląskiego, inicjator spotkania.

Było to już drugie spotkanie robocze dotyczące przyszłości kolei Zagłębia Miedziowego. Poprzednie miało miejsce w październiku minionego roku, w Polkowicach.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/95008/78/

arona - Pią Lut 14, 2020 08:28

Dobrze wiedzieć.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group