forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Aktualności » Tragedia na Rudnej Poprzedni temat :: Następny temat
Tragedia na Rudnej
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14230
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 01, 2016 00:24

Komentarz:

~omd do ~1984:


To taki z ciebie Górnik jak z Janusza Kapitan statku Wikingów po rejsie z mola w Międzyzdrojach..Ale w tym roku zanim się upoisz piwem na Barbórce to pomyśl o tym dzieciaku który dzisiaj stał sam od świtu przed kopalnią na mrozie i czekał aż ojca uratują czekał a w zasadzie czekała bo to dziewczyna była do wieczora kilka razy atakowana przez hieny z kamerami ten dzieciak czekał do końca .. zanim się uchlejesz może dostrzeżesz że to piwo jest czerwone jak krew tych ludzi i jest słone jak łzy tej dziewczynki .

=========================

Tragedia w kopalni Rudna. Ośmiu górników nie żyje


Ratownicy odnaleźli ciała trzech ostatnich górników poszukiwanych po wczorajszym wstrząsie w kopalni Rudna w Polkowicach. Tym samym liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do ośmiu. Nie przeżył nikt z poszukiwanych.



Do silnego wstrząsu w kopalni Rudna w Polkowicach doszło wczoraj tuż po godz. 21. – W strefie zagrożenia było 30 górników. 23 ewakuowano. Niestety, jednego z nich nie udało się uratować – mówiła Onetowi Jolanta Piątek, rzeczniczka KGHM. Były to pierwsze informacje, jakie docierały z miejsca tragedii.

Najciężej poszkodowanych pięć osób trafiło do szpitali w Lubinie i Głogowie. Ich stan jest stabilny. Jedna osoba została wypisana już do domu.

Po północy cały czas szukano siedmiu górników. Po godz. 2 dotarła kolejna zła wiadomość. Wtedy też poinformowano o znalezieniu ciała drugiego górnika. Wiadomo, że z szóstką pozostałych poszukiwanych osób nie było żadnego kontaktu. Akcja ratunkowa była prowadzona na głębokości tysiąca stu metrów.

– Akcja ratunkowa cały czas trwa – mówił podczas nocnej konferencji wiceprezes KGHM Polska Miedź Piotr Walczak. – Niestety dwie osoby nie żyją, poszukujemy sześciu górników – podkreślił Walczak.

W akcji bez przerwy uczestniczyło dziewięć zastępów ratowniczych, w sumie 45 osób. Cztery kolejne zastępy w każdej chwili były gotowe, żeby zmienić kolegów. Poszukiwania zasypanych górników były niezwykle trudne, bo wszystkie prace trzeba było wykonywać ręcznie. Użycie ciężkiego sprzętu nie było możliwe.

– Wstrząs nastąpił w sposób nieoczekiwany, niemożliwy do przewidzenia. Mamy wielką nadzieję, że wieści od ratowników będą pozytywne – mówił podczas konferencji prasowej tuż po godz. 7 Radosław Domagalski, prezes KGHM.

– Akcja ratunkowa trwa i trwać będzie, dopóki nie dotrzemy do naszych kolegów – podkreślał wiceprezes KGHM Piotr Walczak.

Wstrząs w kopalni Rudna miał magnitudę około 3,4 stopnia, a jego epicentrum znajdowało się na głębokości 1100 metrów. – To był wstrząs samoistny. W dziesięciostopniowej skali była to tzw. "górnicza ósemka" – mówiła Onetowi Jolanta Piątek. Rudna to największa kopalnia miedzi w Europie, średnio wydobywa się tu 12 milionów ton rudy rocznie.

Dwaj górnicy, którzy zginęli w wyniku wstrząsu, byli w wieku 33 i 47 lat. Prezes KGHM już zapowiedział, że w kopalni Rudna zostanie ogłoszona czterodniowa żałoba, a część imprez związanych z Barbórką zostanie odwołana.

Dramat pod ziemią


Tuż przed godz. 9 dyrektor kopalni Rudna Paweł Markowski poinformował, że ratownicy mają kontakt wzrokowy z dwoma poszukiwanymi górnikami. Dodał też, że zlokalizowano sygnały z nadajników czterech pozostałych osób. Po godz. 10 pojawiła się informacja o odnalezieniu ciała trzeciego górnika, który miał 23 lata.

– Czwarty górnik, z którym ratownicy mają kontakt wzrokowy, przygnieciony jest blokiem skalnym. Nie wiemy, w jakim jest stanie – mówił Markowski. Około godz. 12.45 dyrektor kopalni poinformował o śmieci czwartego górnika. Mężczyzna miał 24 lata. Po godz. 17 podano, że nie żyje piąty górnik w wieku 50 lat. – Był to doświadczony górnik, mieszkaniec Bolesławca – mówił Markowski.

Tymczasem Wyższy Urząd Górniczy powoła specjalną komisję, która zbada przyczyny tragedii. Pomoc rodzinom ofiar zadeklarował prezydent Andrzej Duda. Około godz. 15 do Polkowic przyjechała premier Beata Szydło.

– Rodziny otoczone są pomocą ze strony dyrekcji kopalni – zaznaczyła premier. – W tej chwili najważniejsze jest, aby dotrzeć do górników, którzy pozostają na dole. Spotkałam się z ratownikami, powiedzieli mi, że "jadą po swoich braci". Oby wszyscy wrócili cali i zdrowi – mówiła premier.

Po godz. 20 nadziei już nie było. Ratownicy odnaleźli ciała trzech ostatnich poszukiwanych górników. – Ciała trzech górników ratownicy odnaleźli obok siebie. Tym samym bilans tragicznego wstrząsu to osiem ofiar śmiertelnych – poinformował Markowski.

Prezydent Andrzej Duda, w czwartek po powrocie do kraju z wizyty w Szwecji, uda się do Polkowic; chce spotkać się m.in. z zarządem kopalni KGHM Rudna, w której doszło do katastrofy - poinformował dyrektor prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski.

Wcześniej w środę prezydent złożył wyrazy współczucia rodzinom górników, którzy zginęli w katastrofie w kopalni Rudna i zapewnił o opiece ze strony państwa.

źródło: http://wroclaw.onet.pl/tr...nie-zyje/f7e4kw

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14230
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 01, 2016 14:27

Dlaczego w kopalni miedzi Rudna doszło do takiej tragedii?


Ceny miedzi szaleją – śmierć też


W tym roku 17 górników miedzi odeszło na wieczną szychtę. W uznawanych za bardziej niebezpieczne kopalniach węgla kamiennego – dziesięciu.



Tak wielka tragedia jak w Rudnej w Polkowicach jeszcze nigdy tylu ofiar za jednym zamachem nie zagarnęła. Kopalnie rud miedzi uchodzą za stosunkowo bezpieczne, a podziemne żywioły wydawały się dotąd z miedziowymi górnikami dużo bardziej zaprzyjaźnione niż z ich kamratami w kopalniach węgla kamiennego. Tak było do ostatniego wtorku.

W tym roku dotychczas w kopalniach Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie śmierć zabrała 9 górników. W węglowych, gdzie zatrudnia się wielokrotnie więcej pracowników – 10. W ubiegłym roku w węglu kamiennym zginęło 12 górników. W miedzi 2.

29 listopada zmienił te proporcje – po raz pierwszy na niekorzyść miedzi. Nieszczęście przyszło nie przy wydobyciu, ale w podziemnych warsztatach remontowych, na głębokości 1050 m – gwałtowny wstrząs górotworu i sprowokowane nim tąpnięcie przyniosło śmierć 8 górników, a kilku innych doznało ciężkich obrażeń. Tąpnięcie spowodowało zawalenie się przestrzeni, w której ludzie pracowali. Wszystko zostało zmiażdżone, tak jakby ktoś nagle, w zwisających nad nimi skałach, odpalił ładunki wybuchowe.

Tragiczny wtorek tworzy nowy, niespodziewany bilans. W kończącym się roku 17 górników miedzi odeszło na wieczną szychtę. Z kopalni węgla kamiennego – 10.

Dlaczego w kopalni miedzi Rudna doszło do tragedii?

Co będzie dalej? Kiedy 40 lat temu uruchamiano kopalnię Rudna, rudę wydobywano z pokładów na głębokości 600–650 metrów. Dzisiaj trzeba już sięgać po nią grubo ponad kilometr pod ziemię. Tym samym musiały pojawić się nowe niebezpieczeństwa, z którymi nasze górnictwo jeszcze się dotąd nie zmierzało.

Już samo gigantyczne ciśnienie robi swoje. Dodatkowo nasze struktury geologiczne mniej sprzyjają eksploatacji – na porównywalnych głębokościach temperatury są sporo wyższe niż w podobnych kopalniach RPA czy Kanady. Od dziesięcioleci z miedziowych kopalni wyciągamy na powierzchnię ponad 30 mln ton rud każdego roku. Geologowie powiedzieliby dosadnie, że w tym wymiarze, w takim stopniu, naruszamy pierwotną równowagę górotworu. Od czasu do czasu Matka Ziemia się buntuje. Okazuje się, zawsze niespodziewanie, że zarówno tu, jak i w kopalniach węgla kamiennego takie ingerencje nie zawsze są bezkarne.

Wielka strata, niewyobrażalny ból… Górnicy osierocili 12 dzieci. Jeden z zabitych pracował w Rudnej niespełna miesiąc. Żywioł nie zna litości.

Wypadki w kopalniach. Kogo winić?

A tak pięknie mógł się ten rok zakończyć – ceny miedzi na rynkach szaleją po latach zapaści. Głównie za sprawą Donalda Trumpa, prezydenta elekta, który zapowiedział gigantyczne inwestycje infrastrukturalne w USA, do czego miedź jest niezbędna. Już sama ta obietnica pociągnęła za sobą natychmiastowy skok surowca z 5 tys. do 5,6 tys. dol. Potem notowania już tylko rosły. W ostatnich dniach na londyńskiej giełdzie metali tona dochodziła do 6 tys. dol.

Dla KGHM to była gwiazdka z nieba. Kombinat wydobywa bowiem blisko 500 tys. ton miedzi w kraju i około 160 tys. ton z kopalni odkrywkowych w Sierr Gorda w Chile – ta chilijska produkcja trafia do Japonii. Koszt wyprodukowania tony miedzi w polskich zakładach KGHM dochodzi już do… 5 tys. dol. Zwiększając produkcję, można więc byłoby na końcu roku naprawdę dobrze zarobić. Poprawić wynik.

Wszystkie przypuszczenia i domysły rozwiąże rzecz jasna śledztwo, ale doświadczenie z węglem kamiennym podpowiada, że nacisk na produkcję, akord na tony, tony ton – może rozluźniać czasem górniczą dyscyplinę i osłabiać czujność. Bywało, że na taki czas, czas gonienia planów lub wizji dodatkowych zarobków, do reguł podziemnej sztuki górniczej podchodzi się lekceważąco. Wierzmy, że nie banalna bezmyślność stała się dodatkowym przyczynkiem wtorkowej tragedii. W jej ocenie fachowcy wezmą pod uwagę także tzw. czynnik ludzki, który – według Wyższego Urzędu Górniczego – odpowiada za większość groźnych wypadków pod ziemią.

Bezlitosną ironią losu jest statystyka, która mówi, że w historii wypadków górniczych stosunkowo dużo wydarzyło się ich w okolicach Barbórki i końca roku. Barbórka… Górnicze legendy snują taki wątek, że patronka górniczej braci lubi czasem zapraszać kamratów do swego świątecznego stołu. Może szczególnie lubi tych bardziej rozwichrzonych, których myśli częściej są zajęte sprawami toczącymi swój bieg na powierzchni… Jeśli tak jest, to opiekuj się nimi, święta Barbaro, szczególnie i przytul do serca, tak jak my przytulamy do serca tych, którzy zostali na górze.

Szczęść Boże od POLITYKI. Wszystkim.

źródło: http://www.polityka.pl/ty...j-tragedii.read

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14230
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 05, 2016 10:48


Czy do tragedii w Polkowicach musiało dojść?




Polska zajmuje czołowe miejsce, na arenie Europejskiej, pod względem przemysłu wydobywczego. W granicach kraju znajdują się pokaźne złoża węgla, rudy cynku i ołowiu oraz najwartościowszego surowca- miedzi.

Polska posiada 26 mln ton co jest imponującym wynikiem, jeśli porównamy jej powierzchnię do zasobów np. Stanów Zjednoczone (35 mln ton) czy Rosji (30 mln ton). Zapotrzebowanie na ten strategiczny surowiec, wykorzystywany do produkcji przewodów i urządzeń stale wzrasta. Według prognoz, w 2017 roku na każdą osobę przypadnie aż 5 urządzeń mobilnych, a do 2021 rynek ten powiększy się dziesięciokrotnie. Problem w tym, że zasoby miedzi na świecie są stosunkowo małe.

ZG Rudna to największa kopalnia rudy miedzi w Europie oraz jedna z największych głębinowych kopalni na świecie. Kopalnia rudna w Polkowicach posiada zdolność wydobywczą na poziomie ok. 12 mln t rudy w ciągu roku (ok. 40 tys. ton na dobę). Jest to jedna z 3 czynnych kopalni miedzi w Polsce. Zatrudniając 18 570 osób (2013), w jednej z najbezpieczniejszych branż na świecie, inwestycje na poprawę bezpieczeństwa muszą być priorytetem. Jak czytamy na oficjalnej stronie KGHM „Każdy oddział Spółki posiada certyfikowany system zarządzania bezpieczeństwem pracy (…)W najbliższym czasie – w ramach wdrażania Zintegrowanego Systemu Zarządzania w KGHM Polska Miedź S.A. – jednolitym systemem, zgodnym z normą PN‍-N 18001/OHSAS 18001, zostanie objęte także zarządzanie bezpieczeństwem pracy”.

W teorii system zarzadzania ma w znaczący sposób zminimalizować ilość oraz skutki wypadków. Sprawić by ocena ryzyka zawodowego poprawiała się z każdym rokiem. Czy specjaliści ds. BHP posiadają odpowiednie narzędzia do ograniczenia skutków wypadków takich jak ten, który wydarzył się w kopalni Rudna?

Podstawowym określeniem każdego BHP’owca jest prewencja. KGHM zatrudnia 44 pracowników, którzy wdrażają system bezpieczeństwa oraz wymogi prawa. Szkolenia wstępne, okresowe, oceny ryzyka zawodowego, kontrole bhp i ppoż, szkolenia ppoż i pierwszej pomocy, próbne ewakuacje, instrukcje bhp czy pomiary środowiska pracy. To tylko część kompleksowego systemu prewencji. Spółka współpracuje ściśle z Okręgowym Urzędem Górniczym oraz Państwową Inspekcją Pracy we Wrocławiu. Cyklicznie zmniejsza ilość pracowników, wykonujących obowiązki w warunkach szczególnie niebezpiecznych i uciążliwych. Jednak nie wszędzie da się zastosować maszyny.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...h-musialo-dojsc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14230
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 05, 2016 13:31

Ratownicy opowiadają o poszukiwaniach w ZG Rudna


Walczyli do samego końca




Dyspozytor informuje ratowników, w ciągu 10 minut zastępy były już zmobilizowane, zjeżdżają pod ziemię. Niektórzy nie wierzyli w to, co zobaczyli w kopalni ZG Rudna. Zniszczenia były ogromne. Ratownicy opowiadają o akcji, w której uczestniczyli w zeszłym tygodniu.

- Co niektórzy nawet nie wierzyli w to, co zobaczyli. Po prostu bardzo dużo chodników zasypanych, które były bez przejścia, bez możliwości jakiejkolwiek penetracji. Ratownicy byli naprawdę załamani. Nie dało się przejść więc w pewnych momentach trzeba było się czołgać. Dochodziłosię do ściany urobku i trzeba było się wycofać i próbować od drugiej strony. Ściągnęliśmy ciężkie maszyny, aby część odkopały i szukaliśmy sygnałów nadajników, które mają lampy górnicze przy sobie, i na tej podstawie lokalizowaliśmy poszkodowanych - opowiadają Artur Kosiński, mechanik sprzętu i Jarosław Kowalik, kierownik kopalnianej stacji ratowniczej na Rudnej.

Ratownicy nie tracili nadziei w to, ze uda się uratować górników. - Komory były w większości zniszczone, zasypane całkowicie. Każdy pracownik posiada swoją łączność i jeden z naszych kolegów użył kanału SOS, który można w razie zerwania łączności zastosować. Spróbował, może akurat poszkodowani przełączyli się i udało się. Zlokalizowano dwóch poszkodowanych za pomocą tej łączności. Wtedy doszli do nich i ich wycofali. Zawsze jest ta motywacja, że trzeba dojść do końca i odnaleźć tę osobę. Nigdy nie pozwalamy sobie na chwilę słabości, że idziemy po ofiarę, bo my idziemy po osobę - przyznaje Jarosław Kowalik. - Ratownicy nigdy się nie poddają, walczą do samego końca - dodaje Artur Kosiński.

Mimo wytężonych wysiłków ośmiu górników zginęło. Akcja ratownicza w kopalni trwała niemal dobę.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/81587/81/

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.