forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Dobra zmiana Poprzedni temat :: Następny temat
Dobra zmiana
Autor Wiadomość
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 20:25

Ponad tona nielegalnego tytoniu

Lubińscy kryminalni zatrzymali 27-letniego mieszkańca gminy Ścinawa, który w garażu przechowywał ponad tonę nielegalnego tytoniu. Straty Skarbu Państwa z tego tytułu wyniosły 550 tys. zł. Mężczyzna odpowie za posiadanie towaru bez polskich znaków akcyzy. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Do zatrzymania doszło w ostatni czwartek, 7 września, w jednym z domów na terenie gminy Ścinawa. W wyniku pracy operacyjnej policjanci z wydziału kryminalnego lubińskiej komendy ustalili, że w jednym z garaży może znajdować się spora ilość nielegalnego tytoniu.

- Gdy policjanci upewnili się, że zebrane materiały w tej sprawie w dużym stopniu uwiarygodniają ich ustalenia, weszli do garażu znajdującego się na jednej z posesji. W trakcie sprawdzania znaleźli i zabezpieczyli 1200 kilogramów tytoniu bez znaków akcyzy oraz urządzenie służące do jego cięcia. Zatrzymany 27-letni mieszkaniec gminy Ścinawa trafił do policyjnego aresztu. Obecnie policjanci szczegółowo wyjaśniają okoliczności całej sprawy, w tym, skąd zatrzymany mężczyzna miał tak duże ilości nielegalnego tytoniu i ewentualnie na jaką skalę zajmował się jego rozprowadzaniem - mówi asp. sztab. Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej policji.

Straty Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconej akcyzy sięgają ponad pół miliona złotych.

- Mieszkaniec gminy Ścinawa za swój czyn odpowie przed sądem. Może mu grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności - dodaje na koniec rzecznik lubińskiej policji.

Źródło:
http://miedziowe.pl/content/view/84839/78/

*Z działalności służb: zatrzymanie rodzimego amatora handlu tytoniem bez akcyzy...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 20:30

MF: Fiskus kupi koszty i ustrzeli wyłudzaczy

Ministerstwo Finansów chce, by służby skarbowe mogły kupować puste faktury. Dzięki temu sprawdzą, kto korzysta z "dostawców kosztów" i oszukuje na podatkach - donosi poniedziałkowy "Dziennik Gazeta Prawna".

Jak ustalił "DGP", "Ministerstwo Finansów pracuje nad czymś w rodzaju uproszczonej wersji zakupu kontrolowanego". "Chce, żeby kontrolerzy KAS mogli odpowiadać na ogłoszenia w stylu +sprzedam koszty+ i kupować puste faktury. Nie po to, by gromadzić materiał dowodowy na potrzeby postępowania w sądzie, lecz żeby zdobyć NIP nieuczciwego wystawcy faktury. A potem - korzystając z baz danych skarbówki - namierzać jego +kontrahentów+" - czytamy w artykule.

Gazeta przypomniała, że "Krajowa Administracja Skarbowa już teraz ma prawo do zakupu kontrolowanego". "Może go stosować tylko w przypadku kilku określonych rodzajów przestępstw większego kalibru. Takich jak np. wprowadzenie do obrotu towarów bez zapłacenia akcyzy, jeśli szkoda fiskusa przekracza 50-krotność minimalnej pensji (dziś to 100 tys. zł). Na każdy taki zakup musi się jednak zgodzić Prokurator Generalny po zapoznaniu się z materiałami prowadzonego śledztwa" - napisał dziennik.

"Chcemy definitywnie skasować biznes pod hasłem +sprzedam koszty+. Jak zainteresowani będą wiedzieć, że łatwo da się ich wytypować, to może nie będą kupować pustych faktur" - mówił, cytowany w gazecie, anonimowy urzędnik MF.

Jak wskazano w tekście, "kupujący znajdą się pod lupą, bo to oni dokonują nadużyć, pomniejszając swój należny VAT o podatek naliczony na fikcyjnej fakturze albo wrzucając zakup udokumentowany taką fakturą w koszty".

Według "DGP", skala tego procederu jest ogromna i rośnie. "Według Najwyższej Izby Kontroli w 2016 r. służby skarbowe wykryły 421,3 tys. fikcyjnych faktur na prawie 104 mld zł. Dla porównania w 2014 r. ujawniono ich dwa razy mniej, na kwotę 33,7 mld zł. Dlatego Ministerstwo Finansów wypowiada oszustom otwartą wojnę. Wiceminister Paweł Gruza, który odpowiada m.in. za poprawę ściągalności podatków, wrzucanie pustych faktur w koszty nazywa +niepoczytalnością podatkową+" - czytamy.

Komentarz internauty:

Knox
Zawsze byłem, jestem i będę za tępieniem oszustw, bo tak na prawdę za tolerowanie lewizn po tyłku dostają uczciwi, co płacą wszystkie podatki. Jedyne co mi się nie podoba, to że poprawa ściągalności podatków idzie na wydatki państwa, zamiast obniżkę podatków. Np. zamiast 500 można by obniżyć VAT do 18%

Czytaj więcej na:
http://biznes.interia.pl/..._campaign=other

*Nowy bat na oszustów podatkowych - koniec bezczelnych oszustw na fakturach…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 12:34

Nie było „zamachu” na stadninę w Janowie i muzeum w Gdańsku. Sądy przyznają rację PiS

Były prezes stadniny w Janowie przegrał proces o zwolnienie go ze stanowiska. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne Adama Bodnara, Pawła Adamowicza i byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej ws. połączenia go z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Te dwie sprawy długo były kluczowym elementem przekazu politycznego „totalnej opozycji” i jej nieformalnego lidera, Donalda Tuska. - Zastanawiam się, czy nie zaczną strzelać do bocianów – mówił przewodniczący Rady Europejskiej, podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w kwietniu 2016 r., komentując m. in. sytuację w Janowie.

Były prezes stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim Marek Trela został zwolniony ze stanowiska zgodnie z prawem – orzekł Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. Jednocześnie oddalił jego powództwo o odszkodowanie. – Nie było podstaw do tego, by zakwestionować sposób rozwiązania umowy o pracę z panem Trelą i dlatego sąd powództwo oddalił – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Waldemar Bańka. Marka Treli nie było na ogłoszeniu wyroku.

Sprawa stadniny w Janowie od lutego 2016 r. (trzy miesiące po zmianie władzy w Polsce) była narzędziem ataku opozycji na obóz rządzący. 24 lutego zeszłego roku odwołano zarządy stadnin w Janowie Podlaskim i w Michałowie. - W związku z utratą zaufania, 19 lutego 2016 r. zostały odwołane Zarządy obu tych stadnin.

Argumenty za zwolnieniem

Powodami odwołania były m. in.: brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi w przypadku Janowa Podlaskiego. Skutki braku odpowiedniego nadzoru potwierdzają m.in. okoliczności związane z zachorowaniem, leczeniem i eutanazją klaczy Pianissima, która wyceniona została na 3 mln euro. Śmierć klaczy nastąpiła w październiku 2015 r. Dla porównania w rekordowej aukcji, jaka odbyła się w Janowie Podlaskim w sierpniu 2015 r., uzyskano za klacz Pepita kwotę 1,4 mln euro - poinformowała Agencja Nieruchomości Rolnych.

Decyzja ta była ostro krytykowana przez część polityków opozycji, a każda śmierć konia z Janowa po odwołaniu Marka Treli była przedstawiana jako wina PiS. Nowy prezes stadniny, Marek Skomorowski, przedstawiany był jako człowiek niekompetentny i nieprzyjazny wobec koni. Głos w sprawie walki z kornikiem w Puszczy Białowieskiej i zmian w kierownictwie stadniny zabrał również były premier, lider PO, a obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk.

Przy okazji Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego w stolicy USA i złożenia wieńca przy Grobie Nieznanego Żołnierza na Cmentarzu Wojskowym Arlington pod Waszyngtonem, Tusk powiedział dziennikarzom, że „ktoś, kto wycina puszczę albo doprowadza do śmierci koni, robi rzeczy straszne.” - Zastanawiam się, czy nie zaczną strzelać do bocianów – dodał.

Burza o muzea

Kolejną sprawą, która stała się pretekstem do stałego ataku na rządzących, było połączenie gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. W kwietniu 2016 r. wicepremier i minister kultury Piotr Gliński ogłosił, że placówki te zostaną połączone. – To powrót do starej koncepcji – stwierdził.

Rozpętała się wówczas burza w obronie byłego już dyrektora MIIWŚ, prof. Pawła Machcewicza. Historyk od lat związany jest z Platformą Obywatelską. W 2007 r. z rekomendacji posłów tej partii był kandydatem do Kolegium IPN (nie został wybrany). W latach 2008-14 (również w trakcie pełnienia funkcji dyrektora muzeum) był głównym doradcą w Gabinecie Politycznym premiera Donalda Tuska. Pełnił tę funkcję do 23 września 2014 r., czyli do ostatniego dnia rządów byłego lidera PO.

Do połączenia muzeów miało dojść 1 lutego tego roku, jednak decyzja ta została przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na początku kwietnia 2017 r. wstrzymana. Stało się tak z powodu kasacji złożonych przez miasto Gdańsk (prezydentem miasta jest polityk PO, prezydent Paweł Adamowicz), Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara oraz samego prof. Machcewicza.

Przewodniczący RE również w tej sprawie dał sygnał wsparcia dla działań swojej byłej partii. W kwietniu w trakcie wizyty w naszym kraju, pierwszy raz od 2012 r. odwiedził Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Po obejrzeniu wystawy skrytykował rząd Prawa i Sprawiedliwości. W krótkiej rozmowie z TVN24 Donald Tusk mówił: „Nie rozumiem zamieszania, które dzisiejsze władze wokół tego muzeum rozpętały. Nie chcę tego komentować, bo niczego dobrego nie mógłbym powiedzieć o decyzjach i działaniach władz wobec tego muzeum.”

Sąd odrzucił wszystkie skargi

9 maja Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał postanowienie, w którym zdecydował o odrzuceniu skarg dyrektora MIIWŚ, Pawła Machcewicza, miasta Gdańsk i RPO na zarządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 6 września 2016 r. w sprawie połączenia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 i utworzenia nowej instytucji kultury - Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

NSA oddalił skargi kasacyjne Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Gminy Miasta Gdańska i Pawła Machcewicza od postanowienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 9 maja. W postanowieniu tym WSA zdecydował o odrzuceniu skarg Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Pawła Machcewicza oraz Rzecznika Praw Obywatelskich na zarządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 6 września 2016 r. w sprawie połączenia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 i utworzenia nowej instytucji kultury - Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego żadna z wniesionych w sprawie skarg kasacyjnych nie zasługiwała na uwzględnienie. W odpowiedzi na tę decyzję wnioskodawcy złożyli skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który 7 września również uznał słuszność decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotyczącej jego wyłącznych kompetencji ws. połączenia muzeów. Tym samym jednoznacznie przesądził o prawidłowości dotychczasowych działań resortu kultury i błędnej argumentacji instytucji reprezentowanych przez Bodnara, Adamowicza i Machcewicza.

Źródło:
https://www.tvp.info/3396...znaja-racje-pis

Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne ws. umocowania Julii Przyłębskiej jako prezesa TK

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, niezależnie kto nim jest, nie ma zdolności sądowej, więc rozstrzygnięcie sądu okręgowego o odrzuceniu wniosku ówczesnego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o tzw. zabezpieczenie, było prawidłowe - ocenił Sąd Najwyższy.

odmówił dziś odpowiedzi na pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie ws. umocowania sędzi Julii Przyłębskiej jako prezesa TK w procesie cywilnym.

Trzech sędziów SN zbadało dziś, na rozprawie pytanie prawne ws. umocowania sędzi Przyłębskiej "do dokonywania czynności za prezesa TK, jako stronę albo uczestnika postępowania cywilnego". Sprawa miała swój początek, gdy Rzepliński - jako ówczesny prezes TK - wniósł w 2016 r. o udzielenie przez sąd, w myśl prawa cywilnego, tzw. zabezpieczenia pozwu poprzez nakazanie sędziom TK, wybranym przez Sejm w grudniu 2015 r. (Mariuszowi Muszyńskiemu, Henrykowi Ciochowi i Lechowi Morawskiemu) powstrzymania się od orzekania w TK - do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia zapowiadanego pozwu.

W listopadzie ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił wniosek, wskazując na niedopuszczalność drogi sądowej. Rzepliński zażalił się do SA. 19 grudnia ub.r., przed rozpoznaniem zażalenia, upłynęła jego kadencja w TK, a 21 grudnia prezydent Andrzej Duda powołał sędzię Przyłębską na prezesa TK. 11 stycznia br. złożyła ona oświadczenie o wycofaniu zażalenia Rzeplińskiego. Jego pełnomocnicy kwestionowali w SA skuteczność tej czynności i podważali jej pełnomocnictwo w tym procesie, wskazując na naruszenie przepisów przy powołaniu jej na prezesa. W związku z tym SA w lutym br. zadał z urzędu pytanie prawne SN.

- Trzeba stwierdzić, że rozstrzygnięciem sprawy, tej sprawy, w której przedmiotem był wniosek o zabezpieczenie, w ogóle nie jest kwestia czy prezes TK został właściwie, czy niewłaściwie powołany, tylko czy posiada zdolność sądową - mówił w dzisiejszym uzasadnieniu decyzji SN sędzia Maciej Pacuda.

Jak podkreślił, jeśli prezes TK "nie ma takiej zdolności", to bez względu na to, kto pełni ten urząd - i jak został powołany - to "i tak zachodzi w odniesieniu do takiej osoby negatywna przesłanka procesowa, która musi powodować odrzucenie wniosku". - Trzeba stwierdzić kategorycznie, że prezes TK nie ma zdolności sądowej, i to w sposób oczywisty - podkreślił SN. Dodał, że zdolność taką mają albo osoby fizyczne, albo osoby prawne, albo "jednostki organizacyjne, którym ta zdolność została przyznana na podstawie ustawy".

Sędzia Pacuda zaznaczył w tym kontekście, że prezes TK takich uprawnień nie ma, bo nie jest wymieniony jako organ o zdolności sądowej w żadnym z przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, takiej zdolności nie nadają mu też przepisy o Trybunale.

Dlatego trzeba - według SN - uznać, że rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Warszawie odrzucające wniosek Rzeplińskiego było prawidłowe.

*Rozum wraca nadzwyczajnej kaście…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 12:40

"Rzeczpospolita": Sukces MSWiA. Sztandarowy program bije rekordy popularności

Rok temu uruchomiono Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. To sztandarowy program MSWiA, który okazał się sukcesem. Jak wynika z danych policji, do tej pory wpłynęło już blisko pół miliona zgłoszeń - informuje "Rzeczpospolita".

Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa to sztandarowy projekt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Narzędzie do informowania o uciążliwościach bije rekordy popularności - tak wynika z danych Komendy Głównej Policji dla "Rzeczpospolitej".

Za pomocą internetowego programu można anonimowo zgłaszać o kłopotliwych sytuacjach. Policja ma siedem dni na sprawdzenie zgłoszenia i podjęcie działań mających na celu wyeliminowanie go. Jak pisze "Rzeczpospolita", rekordy pod tym względem biją trzy województwa: małopolskie - 60 tys. sygnałów, śląskie - 54 tys. i dolnośląskie - 46 tys. zgłoszeń.

Co najbardziej denerwuje mieszkańców? Okazuje się, że są to różnego rodzaju nadużycia drogowe, sygnały o źle zaparkowanych i przekraczających prędkość samochodach, ale także zgłoszenia o spożywaniu alkoholu np. pod sklepami czy źle oznakowanych drogach.

Jak podaje "Rzeczpospolita" o dużej skali zainteresowania nowym narzędziem świadczy fakt m.in. rejestracji blisko pół miliona zgłoszeń. Policja zapewnia o prawidłowym wywiązywaniu się z obowiązków, sprawdzania i eliminowania zgłoszeń.

Sukces programu potwierdza również ankieta do wyrażania opinii na temat działania narzędzia, która została uruchomiona na stronie internetowej Komendy Głównej Policji. Połowa badanych dobrze i bardzo dobrze ocenia program MSWiA.

Źródło:
http://wiadomosci.onet.pl...arnosci/5dges4x

*Zamiast oczekiwanej przez totalniaków klapy programu, jest duża jego popularność…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 12:44

Prezydent Duda z rekordowym poparciem społecznym [SONDAŻ]

Jeśli Andrzejowi Dudzie uda się przekonać opinię publiczną, że w sprawie sądów wypracował rozwiązania kompromisowe, może liczyć na dalszy wzrost popularności – czytamy w "Rzeczpospolitej".

Prezydent Andrzej Duda stanowczo umacnia swoje poparcie od czasu zawetowania ustaw o SN i KRS. Z najnowszego sondażu IBRIS dla "Rzeczpospolitej" wynika, że 56,6 proc. badanych ocenia działalność prezydenta "raczej dobrze" lub "zdecydowanie dobrze". Jeszcze w lipcu było to 47,3 proc. badanych.

To są najlepsze wyniki prezydenta od sierpnia 2015 roku, kiedy zaufanie do prezydenta Andrzeja Dudy zbadano po raz pierwszy.

– Analiza struktury ocen działalności prezydenta wskazuje, że część twardego elektoratu PiS obniżyła "temperaturę poparcia" i jest mniej entuzjastyczna wobec jego decyzji – mówi Marcin Duma, szef IBRiS. Jak dodaje, prezydent "rekompensuje" to sobie gdzie indziej, znajdując poparcie wśród wyborców centrowych. Opozycyjny elektorat najprawdopodobniej docenił weta postawione przez Andrzeja Dudę w lipcu.

Komentarz internauty:

Jan Zaklikowski
Prezydent Andrzej Duda jest zbyt przyzwoitym politykiem ,aby zaszkodzic reformom rzadu Dobrej Zmiany. Wysokie poparcie slusznie sie mu nalezy.Brawo.!!!

Źródło:
http://telewizjarepublika...ndaz,53720.html

*Zaufanie do prezydenta, jakiego jeszcze nie było - za chwile opozycyjny elektorat znów "zawyje"…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 12:49

Gaz-System musi inwestować

Gaz-System odda dziś do użytku gazociąg Czeszów-Wierzchowice. To część korytarza gazowego Północ-Południe, który docelowo ma połączyć terminal gazu skroplonego w Świnoujściu z planowanym terminalem LNG Krk w Chorwacji. Gazociąg ma ok. 14 kilometrów długości. Zlokalizowany jest w województwie dolnośląskim. Nowa inwestycja wpisuje się w politykę wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski i naszej części Europy.

Polski system gazowy się rozwija, musimy więc być przygotowani na dostarczenie gazu z dowolnego kierunku na cały polski rynek - powiedział PAP prezes polskiego operatora systemu przesyłowego Gaz-System, Tomasz Stępień. We wtorek na Dolnym Śląsku zostanie uruchomiony nowy gazociąg Czeszów-Wierzchowice. Jak podkreślił operator, oznacza to zakończenie ważnego etapu budowy Korytarza Północ - Południe, który docelowo ma połączyć polski terminal LNG w Świnoujściu z planowanym pływającym terminalem LNG na wyspie Krk w Chorwacji.

14-kilometrowy gazociąg wchodzi w skład tzw. nitki zachodniej Korytarza - jej głównym zadaniem jest zwiększenie zdolności przesyłowej między Polską a Czechami - przez modernizację i budowę systemów przesyłowych po obu stronach granicy wraz z interkonektorem Polska - Czechy. Dzięki temu będzie można przesyłać gaz w obu kierunkach.

Jak powiedział PAP Stępień, po 2022 r. w Polsce pojawi się możliwość kupowania gazu "z dowolnego kierunku".

- Mamy terminal (LNG w Świnoujściu - PAP), będziemy mieli gazociąg Batlic Pipe, rynek gazu w Polsce rośnie, więc jako operator systemu musimy być przygotowani na dostarczenie gazu z dowolnego kierunku na cały polski rynek. Jeżeli tak jest, to musimy mieć infrastrukturę - powiedział.

Dlatego - podkreślił - spółka musi "więcej" inwestować w tych województwach, w których system gazowy nie był na tyle rozwinięty, by te założenia spełnić.
"Chodzi o gazociągi i tłocznie od wybrzeża Bałtyku, przez Wielkopolskę, Dolny i Górny Śląsk, Małopolskę i Podkarpacie. Dokładając do tego interkonektory południowe i wschodnie, jest możliwość przesłania sprowadzonego (do Polski - PAP) gazu za granicę" - wyjaśnił.

Gazociąg Czeszów-Wierzchowice ma średnicę jednego metra. Przebiega przez dolnośląskie gminy Zawonia i Krośnice. Wartość inwestycji to 91 mln zł, z czego 47,7 mln zł pochodzi z dofinansowania z UE. Korytarz Północ-Południe ma połączyć polski terminal LNG w Świnoujściu (wraz z planowanym gazociągiem Baltic Pipe), przez południową Polskę, Republikę Czeską, Słowację i Węgry z terminalem LNG na wyspie Krk w Chorwacji. W poniedziałek chorwacka państwowa spółka LNG Hrvatska opublikowała zaproszenia do składania ofert w przetargu na dostawę pływającego terminala LNG oraz budowę urządzeń naziemnych.

Zgodnie z aktualnym harmonogramem terminal powinien ruszyć na początku 2020 r. Ma mieć zdolność regazyfikacji na poziomie 2,6 mld m sześc. gazu rocznie. Koszt budowy całego projektu LNG na wyspie Krk szacuje się na 363 mln euro. Na początku tego roku Chorwatom przyznano 102 mln euro dofinansowania z UE w ramach CEF (Connecting Europe Facility).

Nowa inwestycja wpisuje się w politykę wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski i naszej części Europy. Jej wartość to blisko 90 milionów złotych, prawie 48 milionów złotych stanowi dofinansowanie z Unii Europejskiej. Korytarz Północ - Południe ma mieć dwie nitki. Jedna z nich ma połączyć Terminal LNG w Świnoujściu oraz Gazociąg Bałtycki przez południową Polskę, Republikę Czeską, Słowację i Węgry z proponowanym terminalem Krk w Chorwacji.

Czytaj więcej na:
http://biznes.interia.pl/..._campaign=other

*Kolejny fragment infrastruktury gazowej wzmacniającej bezpieczeństwo energetyczne Polski i naszej części Europy - Gaz-System musi inwestować i... inwestuje...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 12:52

"My też prowadzimy swoje analizy". Rzecznik rządu zapowiada kolejne działania ws. reparacji

- Sprawa reparacji to pewna kwestia sprawiedliwości historycznej, której my się domagamy i zadośćuczynienia Polsce tych krzywd, których doznała w wyniku zbrojnej napaści Niemiec na Polskę - powiedział Rafał Bochenek. Zapowiada kolejne działania rządu.

Biuro Analiz Sejmowych twierdzi, że Polsce należą się reparacje ze strony Niemiec.
- My oczywiście tę sprawę bardzo dogłębnie analizujemy. Jest pierwsza analiza, która została przygotowana przez BAS na wniosek posła Mularczyka. My również jako MSZ, polski rząd prowadzimy swoje analizy. Jest kwestia niezwykle istotną, aby oszacować straty, których Polska rzeczywiście doznała - powiedział Rafał Bochenek w "Sygnałach Dnia" PR1.

- To kwestia dość skomplikowana, rozłożona na wiele tygodni, a może miesięcy - mówił o sprawie reparacji Bochenek. Przyznał, że być może potrzebne też będzie przygotowanie ekspertyz prawników międzynarodowych.

Jak dodał, "to kwestia, która wymaga szerszego namysłu i wtedy, kiedy będziemy mieli również decyzję kierunkową polityczną - bo tutaj jest również ważna decyzja polityczna ugrupowania rządzącego - wtedy rząd będzie mógł podjąć kolejne działania i wystąpić na drogę dyplomatyczną”.

Sejmowa ekspertyza

Z punktu widzenia międzynarodowego i prawnego twierdzenie, że roszczenia odszkodowawcze wygasły lub uległy przedawnieniu jest nieuprawnione - wynika z ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych na temat reparacji. Dokument przygotowano na wniosek posła PiS Arkadiusza Mularczyka.

W opinii prawnej BAS, do której dotarł portal tvp.info, zawarto stwierdzenia, że podczas II wojny światowej polskie państwo poniosło największe straty w Europie, a odszkodowania wypłacone przez Niemcy były minimalne.

Podkreślono, że RFN na rzecz polskich obywateli wypłaciła 600 mln marek niemieckich, co nie stanowi nawet 1 proc. kwoty, jaką łącznie otrzymali obywatele państw Europy zachodniej, USA i Izraela.

Eksperci BAS powołują się m.in. na treść IV konwencji haskiej z 1907 r., ustalenia konferencji poczdamskiej oraz umowy, na podstawie których Niemcy wypłacali odszkodowania innym państwom poszkodowanych w II wojnie światowej.

Autorzy dokumentu zaznaczają również, że w 1953 roku Polska nie zrezygnowała z dalszych świadczeń reparacyjnych, bo ówczesne oświadczenie Rady Ministrów w tej sprawie naruszało obowiązującą wówczas Konstytucję z 1952 r. Zgodnie z jej zapisami ratyfikacja i wypowiadanie umów międzynarodowych należały do kompetencji Rady Państwa, a nie Rady Ministrów. Dodatkowo - zdaniem BAS - zrzeczenie się dotyczyło tylko NRD.

Źródło:
https://wiadomosci.wp.pl/my-tez-prowadzimy-swoje-analizy-rzecznik-rzadu-zapowiada-kolejne-dzialania-ws-reparacji-6165282835380353a

*Przesuwanie problemu reparacji wojennych z płaszczyzny publicystycznej na płaszczyznę analityczno-prawno-dyplomatyczną - Polska zasięgnie opinii międzynarodowych ekspertów…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 13:11

Krytykowali Janów Podlaski, sami nie okazali się lepsi! W Michałowicach sprzedano jedynie 8 koni

Pamiętamy krytykę i mocne oskarżenia pod adresem organizatorów aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. Jednak okazuje się, że uciekinierzy z tej stadniny sami się nie popisali! Podczas aukcji w podkrakowskich Michałowicach sprzedano jedynie 8 koni!

Osiem koni za łączna kwotę 73 tys. euro sprzedano w niedzielę na I Krakowskiej Aukcji Koni Arabskich w Michałowicach pod Krakowem. Najwyższą cenę 12 tys. euro osiągnęła klacz Gaja Wenus, którą kupił nabywca z Portugalii.

Podczas aukcji na terenie Klubu Jazdy Konnej „Szary” w Michałowicach wystawiono 27 klaczy i dwa ogiery. Konie arabskie czystej krwi pochodziły zarówno od polskich jak i zagranicznych hodowców m.in. z Kataru, Francji, USA, Izraela, Włoch i Czech.

Licytację prowadził Andrew Nolan, wcześniej wielokrotnie prowadzący aukcję Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Dwa konie kupili hodowcy z Portugalii, dwa z Rumunii, pozostałe nabywcy z Polski, którzy - jak mówił współorganizator aukcji Jerzy Białobok - na razie kupują ostrożnie.

Żadnego konia nie wylicytowała nawet słynna Shirley Watts.

Skonstruowaliśmy ofertę, na której były zarówno konie za kilka tysięcy euro, jak i takie, za które hodowcy i właściciele chcieli 30-40 tys. euro, bo wszyscy uważamy, że były to bardzo dobre klacze

— podkreślił współorganizator aukcji Jerzy Białobok

Być może one muszą jeszcze trochę pojeździć po pokazach, budować swoją sławę, ale od czegoś trzeba zacząć i trzeba wyciągnąć wnioski na przyszły rok. Być może ta lista była ciut za długa, trzeba było oferować 15 koni

— tłumaczył się mediom Białobok, b. dyrektor Stadniny Koni Arabskich w Michałowie.

Nie jestem specjalnie zadowolony, ale mogło być gorzej

— podsumował.

Aukcję w podkrakowskich Michałowicach zorganizowały osoby przez lata związane ze stadninami w Michałowie i aukcjami w Janowie Podlaskim: Horse Breeding Adviser Anna Stojanowska, Equine Consulting Jerzy Białobok i Polturf Barbara Mazur.

Nie chcemy być porównywani do Janowa i nie chcemy, żeby ta impreza była postrzegana jako konkurencja, rewanż, czy też odpowiedź na to, co stało się w Janowie. Zaczynamy po prostu coś zupełnie od nowa. Czuliśmy się dzisiaj, jak na początku drogi powoli raczkujący z numeru startowego

— powiedziała PAP Anna Stojanowska, b. inspektor ds. hodowli koni ANR.

Podkreśliła, że bez publiczności i jej żywiołowych imprezy aukcja by się nie powiodła.

Byli kupcy na konie tanie, te za wyższe kwoty nie znalazły nabywców. Być może coś jeszcze sprzeda. To, co należy poprawić w przyszłości to kondycja koni i wyważenie oferty: tutaj była spora przepaść między końmi bardzo dobrymi i słabszymi

— mówiła Stojanowska.

Organizatorzy nie byli w stanie powiedzieć, czy także za rok w Michałowicach odbędzie się kolejna aukcja, ale byli bardzo zadowoleni z wyboru miejsca.

Klub Jeździecki Szary ma doskonałe warunki: jest pięknie położony, ma znakomitą infrastrukturę i halę spełniającą najwyższe europejskie standardy, jeśli chodzi o podłoże. Długo poszukiwaliśmy miejsca na przeprowadzenie tej międzynarodowej imprezy

— oceniła Stojanowska.

Komentarz internauty:

jaicek
Mogło być lepiej, bo gorzej to zawsze może być. Tylko po co kłapać gębą po próżnicy, obśmiewać, wytykać brak profesjonalizmu, krytykować innych, jak samemu się nie umiało sprostać zadaniu, panie Białobok

Źródło:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/357422-krytykowali-janow-podlaski-sami-nie-okazali-sie-lepsi-w-michalowicach-sprzedano-jedynie-8-koni

*A miało być tak ślicznie, szkoda - już nie chcą być porównywani do Janowa... Pryska jeden z mitów lansowanych przez totalniaków o jakiejś wielkiej fachowości zwolnionych byłych dyrektorów w Janowie Podlaskim i Michałowie...

"Janów Podlaski: 410 tys. euro za konie na aukcji Pride of Poland"
http://wgospodarce.pl/inf...pride-of-poland

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 13:35

Skoro "Fakt" wzywa do szybkich działań w sprawie reparacji, to znaczy, że ta sprawa naprawdę doskwiera Berlinowi

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy podniesienie sprawy reparacji za II wojnę światową było ruchem skutecznym, czy też nie, powinien zajrzeć do dzisiejszego „Faktu”.

Wydawana przez założony przez Niemców koncern gazeta poświęca sprawie sporo miejsca, i to w tonie zaskakującym. Pod wielkim tytułem [b]„Waszczykowski, pisz wniosek!”,
czytamy bowiem:

Do konkretów powinien jak najszybciej przejść także nasz rząd i szef MSZ! Brak takich działań będzie pogarszał stosunki z najbliższym partnerem handlowym i potęgował wrażenie, że nie chodzi o rzeczywiste naprawienie krzywd, a wywołanie awantury.

Wniosek jest jeden: sprawa polskich roszczeń naprawdę Berlinowi doskwiera. Stąd presja - także ze strony prasy niemieckiej w Polsce - na jak najszybsze „przejście do konkretów” - czyli tak naprawdę, na zamknięcie sprawy po prawdopodobnym „nie” ze strony Niemców.

W interesie Polski jest bowiem podniesienie sprawy reparacji i jej ożywienie, a tym samym uzyskanie ważnej karty w grze na wielu różnych polach. Jakiekolwiek działania powinny być starannie przygotowane, i to nie w perspektywie miesięcy, ale może nawet lat. Przy okazji skutecznie eksponujemy prawdę o II wojnie światowej.

Skoro „Fakt” wzywa do szybkich działań, należy działać odwrotnie: powoli zbierać argumenty prawne, budować presję międzynarodową i krajową.

PS. Swoją drogą, nie ma chyba ministra tak ostro atakowanego przez zagraniczne koncerny medialne jak minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Wyjąwszy może ministra Antoniego Macierewicza.

Komentarze internautów:

madziar@madziar
Zauważam tutaj wielu takich co było za, a nawet przeciw a teraz chcą POUCZAĆ POLSKIEGO MINISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH WITOLDA WASZCZYKOWSKIEGO CO MA ROBIĆ!!! Gimnazjaliści , to se ne vrati , gimnazja do likwidacji

ja
Z tego wniosek że Niemcy najbardziej boją się kampanii informacyjnej przeciwko nim. I taka kampania oskarżeń powinna być prowadzona bardzo długo dziesięciolecia.

Źródło:
https://wpolityce.pl/media/357416-skoro-fakt-wzywa-do-szybkich-dzialan-w-sprawie-reparacji-to-znaczy-ze-ta-sprawa-naprawde-doskwiera-berlinowi

*Reparacje wojenne przeszkodą w realizacji nie tylko niemieckiej wizji Unii Europejskiej – przystopowanie czegoś "w rodzaju triumfalnego pochodu przez Polskę niemieckiej wizji Europy, niemieckiego modelu gospodarczego, niemieckiej wizji historii i niemieckiego ładu medialnego powiązanego z niemiecką wersją kultury popularnej" - wdrażanej po roku 1990…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 20:37

Rząd: w 2018 r. płaca minimalna wyniesie 2100 zł

2100 zł - tyle wyniesie płaca minimalna w Polsce 2018 r.. Stawka godzinowa wzrośnie zaś do 13,7 zł. Takie rozwiązania przyjęła we wtorek Rada Ministrów, poinformował we wtorek wieczorem CIR.

CIR poinformował w komunikacie, że Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz minimalnej stawki godzinowej w 2018 r. Propozycję w tej sprawie przygotowało ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej.

"Minimalne wynagrodzenie za pracę w 2018 r. będzie wynosiło 2100 zł. Oznacza to wzrost o 100 zł (5 proc.) w stosunku do 2017 r. Kwota ta stanowi 47,3 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2018 r. Minimalna stawka godzinowa w 2018 r. będzie wynosiła 13,70 zł" - czytamy w komunikacie CIR.

W czerwcu rząd zaproponował podniesienie minimalnego wynagrodzenia w 2018 r. do 2080 zł - czyli o 80 zł, a minimalnej stawki godzinowej z 13 do 13,50 zł.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej proponowało w czasie konsultacji społecznych, żeby minimalne wynagrodzenie wynosiło 2100 zł. Związkowcy z OPZZ i FZZ chcieli, by było to ok. 2220 zł. Z kolei pracodawcy w Radzie Dialogu Społecznego proponowali, by płaca minimalna wzrosła jedynie o ustawowy wskaźnik - do 2050 zł.

"Umiarkowana propozycja"

Według MRPiPS projekt resortu był "umiarkowaną propozycją". Szefowa resortu Elżbieta Rafalska zwracała uwagę, że ministerstwo przygotowując przepisy w tej sprawie, wzięło pod uwagę dobrą sytuację gospodarczą w kraju.

Według szacunków MRPiPS podwyższenie wysokości minimalnego wynagrodzenia do kwoty 2100 zł spowoduje wzrost wydatków budżetu państwa w 2018 r. o około 164,2 mln zł w skali roku. "Skutki finansowe będą realnie niższe, gdyż część wydatków wpłynie do budżetu państwa w postaci podatku dochodowego od osób fizycznych" - podkreślił resort w ocenie skutków wprowadzenia regulacji.

Według ministerstwa w wyniku wzrostu płacy minimalnej zwiększą się wpływy do sektora finansów publicznych z tytułu podatku dochodowego oraz składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne i fundusze. "Łączny re-transfer do sektora wyniesie w przypadku wariantu proponowanego przez MRPiPS, ponad 1 mld zł. W związku ze wzrostem wpływów z tytułu PIT, wzrosną dochody zarówno budżetu państwa, jak i jednostek samorządu terytorialnego w udziałach wynikających z ustawy o dochodach samorządów" - prognozowało MRPiPS.

"W efekcie wzrostu płacy minimalnej wzrosną również dochody rozporządzalne gospodarstw domowych. W wariancie proponowanym przez MRPiPS (2100 zł), dochody pracowników i ich rodzin wzrosną o 1,1 mld zł netto" - napisano w ocenie resortu.

Według GUS, liczba pracowników otrzymujących wynagrodzenie w wysokości obowiązującej w 2017 r. płacy minimalnej wynosi ok. 1,4 mln.

Od 1 stycznia 2017 roku obowiązuje wyższa płaca minimalna i stawka godzinowa. Minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 2 tys. zł brutto (był to wzrost o 8,1 proc. - 150 zł - w stosunku do 2016 r). Z kolei minimalna stawka godzinowa to 13 zł i zgodnie z przepisami ma być ona waloryzowana w zależności od wzrostu minimalnego wynagrodzenia za pracę na etacie.

Minimalna stawka godzinowa obejmuje nie tylko osoby na umowach zlecenia, ale też samozatrudnionych, którzy jednoosobowo świadczą usługi dla firm. Przepisy precyzują, kiedy takie rozwiązanie ma być stosowane, dopuszcza tez pewne wyłączenia.

Źródło:
http://biznes.onet.pl/wia...-2100-zl/v54e4z

*Tysiące Polaków dostaną wyższe wypłaty - lepszy rydz niż nic…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 20:42

ENG: 150 umów na zielone certyfikaty z wiatraków jest nieważnych

Grupa Energa uważa za nieważne prawie 150 umów na zakup tzw. zielonych certyfikatów z farmami wiatrowymi. W 22 przypadkach Energa zdecydowała, że przestaje realizować umowy i będzie starać się odzyskać 600 mln zł. W pozostałych będzie chciała podpisać nowe.

Jak mówił we wtorek na konferencji prasowej prezes Energi Daniel Obajtek, decyzja o takich krokach zapadła po wielu miesiącach analiz prawnych i badania dokumentów. - Uznajemy 150 umów podpisanych z farmami wiatrowymi (na zakup zielonych certyfikatów - PAP) za nieważne. Podkreślam, my ich nie wypowiadamy, ale uznajemy je za nieważne, dlatego że w latach 2007-2013 nie zostały zawarte zgodnie z prawem, czyli z zastosowaniem ustawy Prawo zamówień publicznych - oświadczył Obajtek.

Jak dodał, w tej liczbie zawierają się 22 umowy, które dla Energi są "skrajnie niekorzystne", długoterminowe, nie odnoszące się w ogóle do cen rynkowych i "w żaden sposób" niewypowiadalne. Ocenił, że momentami ceny z tych umów przewyższały ceny rynkowe 10-krotnie. - Grupa traciła na nich ok. 260 mln zł rocznie. Do końca okresu ich obowiązywania grupa straciłaby ok. 2,1 mld zł - mówił. W związku z tym Energa zaprzestała realizacji tych umów, czyli kupowania certyfikatów w ich ramach oraz skierowała do sądów i arbitrażu pozwy o uznanie ich za nieważne. - Jeżeli uważamy, że z mocy prawa są nieważne, to nie możemy płacić - wyjaśnił Obajtek.

Dodał, że jego zdaniem fakt zawarcia takich umów oznacza brak właściwego nadzoru właścicielskiego nad kontrolowaną przez Skarb Państwa Energą, a spółka prezentowała wręcz "podejście hazardowe". - To jest skandal - podsumował Obajtek. W przypadku tych 22 umów Energa wezwała kontrahentów do negocjacji i ugód, bo uważa, że powinni oni jej zwrócić pewne kwoty z tytułu "bezpodstawnego wzbogacenia" za trzy lata wstecz, bo taki jest termin przedawnienia tego typu roszczeń. W sumie chodzi o ok. 600 mln zł.

Prof. Maciej Mataczyński z kancelarii SMM Legal wyjaśniał, że zawierając umowy, Energa powinna przeprowadzić procedurę przewidzianą w Prawie zamówień publicznych (Pzp), a tego nie zrobiła. Umowa zawarta sprzecznie z ustawą jest od samego początku nieważna z mocy prawa - podkreślił. Spółka złożyła więc pozwy do sądu o stwierdzenie nieważności - dodał. Profesor przypomniał, że dopiero w 2015 r. ustawodawca zmienił prawo i wprost wyłączył zawieranie tego typu umów spod Pzp.

Przemysław Maciak z SMM Legal podkreślił z kolei, że zastosowana przez Energę interpretacja jest zgodna z podejściem europejskim, które nakazuje traktować spółki obrotu (energią) jako tzw. zamawiających sektorowych, czyli podlegających Pzp. Pogląd ten potwierdza wyrok NSA z maja 2017 r., dotyczący spółki, zajmującej się obrotem energią - zaznaczył.

Energa nie wyklucza jednak, że po rozstrzygnięciu wszelkich ewentualnych sporów i wyjaśnieniu sytuacji zawrze z tymi samymi producentami kolejne umowy na kupno certyfikatów. Ale na "rozsądnych warunkach" - podkreślił Obajtek.

Pozostałe 127 umów z farmami wiatrowymi zawierało odniesienie do cen rynkowych i chociaż spółka także uważa je za nieważne, to dalej chce utrzymywać stosunki biznesowe ze sprzedawcami. Zamierza więc kupować od nich certyfikaty, ale poprzez giełdę. - Ponieważ spółka musi dalej kupować certyfikaty, ale umowy są nieważne, to proponuje kontrahentom nawiązanie nowych umów - wyjaśnił prof. Mataczyński. - Grupa podpisze nowe umowy na podobnych warunkach" - dodał prezes Obajtek.

W opartym na prawach majątkowych (certyfikatach) systemie wsparcia dla OZE, wytwórca energii w źródle odnawialnym, oprócz sprzedaży energii otrzymuje za każdą MWh certyfikat, który jest prawem majątkowym i może być sprzedany - albo na giełdzie, albo w indywidualnej transakcji. Cena sprzedaży jest wsparciem dla wytwórcy. Z kolei sprzedawcy energii do odbiorców końcowych (spółki obrotu) muszą się legitymować odpowiednią do wielkości sprzedaży ilością certyfikatów, czyli muszą je kupić. W tym przypadku chodzi o umowy między farmami wiatrowymi a Energą-Obrót.

Czytaj wię™cej na:
http://biznes.interia.pl/..._campaign=other

*POwscy i PSLowscy lodziarze kręcili lody, a tu kicha…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 20:46

WOT coraz silniejsze. Trwają ciągłe szkolenia i formowane są kolejne brygady

Jak informuje ppłk Marek Pietrzak, rzecznik WOT, w szeregach "Terytorialsów" służbę pełni już ponad 5000 żołnierzy, spośród których 1/5 stanowią żołnierze zawodowi. Obecnie trwa formowanie kolejnych trzech brygad WOT - dwóch na Mazowszu oraz jednej na Warmii i Mazurach.

Kilka dni temu rozpoczęła się kolejna tura 16-dniowych szkoleń podstawowych do Wojsk Obrony Terytorialnej. Bierze w niej udział blisko dziewięciuset ochotników. Równolegle trwają szkolenia rotacyjne żołnierzy już zaprzysiężonych oraz szkolenia wyrównawcze dla rezerwistów. Finałem szkoleń będzie przysięga wojskowa złożona w dniach 23 i 24 września w Nisku, Sanoku, Przemyślu, Mońkach oraz Zamościu.

- Obecna tura szkoleń rozpoczyna intensywny cykl szkolenia jesiennego, jaki będzie prowadzony w trzech brygadach obrony terytorialnej w woj. podlaskim, lubelskim i podkarpackim - mówi rzecznik MON, ppłk Marek Pietrzak.

"Szesnastka”, czyli 16-dniowe szkolenie podstawowe jest prowadzone w systemie ciągłym i biorą w nim udział osoby, które do tej pory nie miały do czynienia ze służbą wojskową. Pierwszy dzień to wcielenie, umundurowanie i wyekwipowanie oraz sprawy ewidencyjne. Zwykle w drugim dniu ochotnicy poddawani są testowi oceny sprawności fizycznej.

- Podczas 16 dni szkolenia największy nacisk położony jest na naukę praktycznych umiejętności posługiwania się bronią, zasad zachowania na polu walki oraz przetrwania, pierwszej pomocy czy też topografii. Szkolenie taktyczne integruje wszystkie inne przedmioty, a priorytetem jest szkolenie ogniowe, w tym nauka bezpiecznego i efektywnego posługiwania się bronią. Podczas szkolenia ogniowego statystyczny Terytorials zużywa ok. 100 sztuk ostrej amunicji - tłumaczy ppłk Pietrzak.

Krótsze szkolenie, 8-dniowe, odbywają rezerwiści i ma ono charakter szkolenia wyrównawczego. Zarówno "szesnastka", jak i szkolenie rezerwistów to tylko początek szkoleń, jakie czekają Terytorialsów - w ciągu 3 lat żołnierze będą szkolić się co najmniej 124 dni po 12 godzin dziennie w zakresie tzw. funkcji prostych. Szkolenia specjalistyczne to dodatkowe dni na poligonie.

Obroną Terytorialną zainteresowani są przede wszystkim ludzie młodzi. Blisko 30% Terytorialsów stanowią osoby do 25 roku życia. Co piąty Terytorials jest w wieku odpowiednio do 30, 35 i 40 lat. Średnia wieku statystycznego Terytorialsa to 32 lata. Jeśli chodzi o strukturę wykształcenia, to ponad 1/3 żołnierzy TSW legitymuje się wykształceniem wyższym, połowa średnim, a 12% deklaruje że studiuje. Prawie połowa Terytorialsów posiada wykształcenie techniczne. 60% żołnierzy TSW pochodzi z miast, a 9% wszystkich Terytorialsów to kobiety.

- Formowane są kolejne trzy brygady jedna na Warmii i Mazurach oraz dwie na Mazowszu, w tych jednostkach obecnie trwa proces obsadzania stanowisk kadrą zawodową, pierwsze szkolenia ochotników zaplanowane są na wiosnę 2018 roku - wyjaśnia ppłk Marek Pietrzak. Dotychczas sformowane zostały trzy brygady WOT oraz dowództwo.

Wojska Obrony Terytorialnej będą ściśle współdziałać z wojskami operacyjnymi. Misją WOT jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. Do głównych zadań w czasie pokoju będzie należało m.in. przeciwdziałanie i zwalczanie skutkom klęsk żywiołowych. W czasie wojny WOT będzie wspierać wojska operacyjne w strefie bezpośrednich działań bojowych, a poza nią będzie stanowić siłę wiodącą.

Komentarz internauty:

SlawekS
Aktywnosc Min.A.Macierewicza jest imponujaca. WOT to piekna inicjatywa laczaca wolnych Polakow. Krotko A.Macierewicz jest ministrem, a tak wiele mu zwdzieczamy. Zza oceanu pozdrawiam chlopcow z WOT.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2030...kolejne-brygady

*Terytorialsi nie zasypiają gruszek w popiele…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Wrz 13, 2017 10:50

Szef MON we Francji. Rozmowy o współpracy obronnej i przemysłowej

Antoni Macierewicz uda się w środę do Paryża. Szefa MON zaprosiła minister ds. sił zbrojnych Francji Florence Parly. Tematem rozmów będzie m. in. NATO, europejska polityka obronna i współpraca przemysłów obronnych Polski i Francji.

"Na zaproszenie pani minister obrony Francji złożę w Paryżu oficjalną wizytę, która będzie kontynuacją rozmów na temat NATO, obrony europejskiej, a także współpracy naszych przemysłów obronnych" - powiedział PAP szef MON we wtorek.

Francja wyraża zainteresowanie polskimi programami modernizacji technicznej, w tym - obrony powietrznej i wprowadzenia do Marynarki Wojennej nowych okrętów podwodnych. "To jest pierwszorzędny obszar zainteresowania Francuzów. Są gotowi rozmawiać o okrętach podwodnych w tym kształcie, który dla nas jest najbardziej istotny; chodzi o integrację pocisków manewrujących" - podkreślił minister.

Dodał, że obszarem potencjalnej współpracy może być także wojskowe zastosowanie satelitów. "Spektrum jest bardzo szerokie i zapewne na tym jednym spotkaniu się nie skończy. Jestem przekonany, że rozmowy będą bardzo korzystne dla obu naszych państw" - powiedział szef MON.

Do złożenia wizyty we Francji Macierewicza zaprosiła minister ds. sił zbrojnych Francji Florence Parly.

Komentarz internauty:

~ww
I co jednak nie obrazili sie , co na to szrek, pieniadze nie smierdzą...francuziokom

Czytaj więcej na:
http://fakty.interia.pl/p..._campaign=other

*Zapraszają, a mieli izolować - biznes jest biznes…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Wrz 13, 2017 10:52

To już walkower? Trzaskowskiego "poraża" niskie poparcie dla Platformy, chwali też... decyzje PiS

PiS podjęło sensowne decyzje, choćby o wyciąganiu ludzi z biedy - to jeden cytat. Drugi jest o malejącym poparciu dla Platformy Obywatelskiej: "to są porażające wyniki". Od razu wyjaśniamy - to nie są słowa polityka PiS, a diagnoza czołowego posła... PO.

38 proc. osób deklarujących udział w wyborach do Sejmu zamierza głosować na PiS, a 16 proc. na PO - wynika z wrześniowego sondażu Kantar Public. Kukiz'15 uzyskałby 9 proc. poparcia, a Nowoczesna - 8 proc.

- Trudno, żeby nie robiło wrażenia. To są porażające wyniki - stwierdził dzisiaj poseł PO Rafał Trzaskowski w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

Dodał:

„PiS też nawiązało kontakt z olbrzymią częścią społeczeństwa, z którą my nie nawiązaliśmy kontaktu. Tą, która się czuła odrzucona przez zmiany i która nie czuła się beneficjentami transformacji w Polsce. PiS rozdaje ludziom pieniądze, podjęło sensowne decyzje…”

Po chwili doprezyzował:

- Tak, oczywiście, że tak [PiS podjęło sensowne decyzje]. Gdyby nie podejmowało sensownych decyzji, jeżeli chodzi choćby o wyciąganie ludzi z biedy, to nie miałoby takich wyników.

Trzaskowski nie jest pierwszym, na którym gigantyczne wrażenie zrobiły ostatnie sondaże.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2030...tez-decyzje-pis

Lis z Hołdysem zobaczyli nowy sondaż. Takich komentarzy to oni jeszcze nie pisali…

Opozycyjni celebryci nie mają łatwego życia. Dla nich każdy nowy sondaż poparcia dla ugrupowań politycznych to powód do niewesołych refleksji i snucia czarnych wizji. Z jednym się już chyba jednak pogodzili – że obecna opozycja na wyborcze zwycięstwo szanse ma znikome, właściwie żadne. Tym razem upust swojej frustracji dali Tomasz Lis oraz Zbigniew Hołdys.

38 proc. osób deklarujących udział w wyborach do Sejmu zamierza głosować na Prawo i Sprawiedliwość, a tylko 16 proc. na PO. Tak wynika z wrześniowego sondażu Kantar Public. Z kolei Kukiz'15 uzyskałby 9 proc. poparcia, a Nowoczesna – 8 proc. Gdyby wybory odbyły się we wrześniu, SLD nie przekroczyłoby progu wyborczego, uzyskując 4 proc. poparcia. Nieco poniżej progu wyborczego znalazłaby się również PSL – 4 proc., Partia Razem – 3 proc. i Wolność – 2 proc.

Wyniki badania wprawiły Tomasza Lisa w dość dziwny nastrój. Taki gorzko-sarkastyczny.

Optymistyczny sondaż. Za chwilę opozycja będzie na dnie. A wtedy gorzej już nie będzie, a może nawet nastąpi poprawa

– skomentował naczelny „Newsweeka”.

Na to odezwał się Zbigniew Hołdys. I przyznał, że na obecną opozycję przeciwnicy rządu raczej nie mają co liczyć.

Ta opozycja dzielna przy 10% rozpierzchnie się po innych partiach, bo głód bycia za wszelką cenę jest silniejszy od głodu ratowania Polski

– podsumował.

Jak poradzą sobie z rzeczywistością Lis i Hołdys, kiedy poparcie dla PiS będzie jeszcze wyższe, a dla opozycji spadnie?

Więcej:
http://niezalezna.pl/2030...zcze-nie-pisali

Poparcie tak duże (42 proc.), że Wielowieyska już przyznała: "PiS po prostu wygra wybory"

Gdyby wybory odbywały się w sierpniu na PiS zagłosowałoby 42 proc. osób deklarujących udział w głosowaniu, PO uzyskałaby 20 proc., ugrupowanie Kukiz'15 - 8 proc., a 6 proc. osiągnęłaby Nowoczesna - wynika z najnowszego sondażu CBOS.

Wynik PiS oznacza, że grupa osób deklarujących poparcie dla tej partii zwiększyła się w porównaniu z sondażem z lipca o 4 punkty proc. Notowania PO zmniejszyły się o 2 punkt proc. w stosunku do sondażu z poprzedniego miesiąca.

Poparcie dla Kukiz'15 nie zmieniło się w porównaniu do sondażu z lipca. Poprawę notowań o 1 punkt proc. zanotowała Nowoczesna.

Zgodnie z sierpniowym sondażem pozostałe partie polityczne nie przekroczyłyby progu wyborczego.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w sierpniu udział w nich zadeklarowało 69 proc. respondentów CBOS, na pewno udziału w głosowaniu nie wzięłoby 16 proc. badanych, a 15 proc. wahało się.

Komentarze w internecie na wyniki sondażu CBOS są jednoznaczne, ale warto zwrócić uwagę na wpis Dominiki Wielowieyskiej z "Gazety Wyborczej".

"PiS po prostu wygra wybory. W każdym razie wiele na to wskazuje”

Więcej:
http://niezalezna.pl/2016...ygra-wyboryquot

*Trzaskowski, Lis, Hołdys, Wielowieyska ocierają się o prawdę...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9030
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Wrz 13, 2017 11:22

Tusk straci stanowisko w Brukseli? Zaskakująca propozycja Junckera

Jean-Claude Juncker zaproponował w środę połączenie stanowisk przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa Komisji Europejskiej.

Juncker wygłosił w Parlamencie Europejskim doroczne orędzie o stanie Unii Europejskiej. Podczas przemówienia padła zaskakująca propozycja, która – jeśli wejdzie w życie – oznacza likwidację funkcji pełnionej przez Donalda Tuska.

– Krajobraz europejski byłby bardziej czytelny i zrozumiały, gdyby statek Europa był prowadzony przez jednego kapitana – oświadczył szef Komisji Europejskiej.

Zdaniem Junckera, gdyby udało się połączyć stanowiska szefa KE i RE, to skuteczność na szczeblu europejskim byłaby większa. Przewodniczący Komisji zastrzegł, że jego propozycja nie jest skierowana personalnie do Tuska, którego nazwał swoim "dobrym przyjacielem".

Sprawę skomentował na Twitterze prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS. "Juncker proponuje zlikwidować stanowisko Tuska. Rzeczywiście zupełnie niepotrzebne..." – napisał. Polityk stwierdził też, że "nienawidzący Polski i opozycja totalna mogą poczuć się zawiedzeni przemówieniem Junckera".

Funkcję szefa Rady Europejskiej Donald Tusk pełni od grudnia 2014 roku. W marcu 2017 roku otrzymał reelekcję. Wówczas Tuska poparło na kolejną kadencję 27 krajów UE z wyjątkiem Polski, która zaproponowała kontrkandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego.

Komentarze internautów:

itchy
Szatniarz zamiast pomagać zaplątanemu w katanę Junckerowi w kuluarach, zrobił to przed kamerami całego świata, ośmieszając pijanego komisarza.
Tusk się starzeje. Opuścił go instynkt, gdzie kończy się granica służalstwa, a gdzie zaczyna niestosowne do sytuacji włażenie w d.

Teraz nadchodzi zemsta Junckera.

kubły czekaja
jeden eurokretyn zamiast dwóch ?
zawsze lepiej oraz taniej.

tyfus do stajni, kupy starej niemieckiej kobyły wynosić.

Źródło:
https://dorzeczy.pl/swiat/41251/Tusk-straci-stanowisko-w-Brukseli-Zaskakujaca-propozycja-Junckera.html

*Jeszcze nie tak dawno było 27:1, a już zaczynają przebąkiwać o likwidacji niepotrzebnego stanowiska dla tej „wybitnej” osobowości - mają dość manipulanta …?

Czy to Jean-Claude Juncker, czy Angela Merkel utylizuje Tuska?

W świecie nasyconym wyścigami szczurów, człowiek może sobie pozwolić na odrobinę satysfakcji, gdy wygrywa zawody w ludzkiej dyscyplinie zwanej myśleniem i to wygrywa w przedbiegach. Wielkie „zwycięstwo” Donalda Tuska skomentowałem zaraz po ogłoszeniu wyników i wtedy nawet najwięksi krytycy Tuska pukali się w czoło, po moich stwierdzeniach. Przypomnę, co twierdziłem. Po pierwsze, że Kaczyński i PiS wykonali ruch genialny, który przyniesie duże polityczne korzyści, wewnętrzne i zewnętrzne. Po drugie, że to czym się tu i teraz podniecają media i publika, za rok będzie kupą śmiechu. Po trzecie robienie z 27:1 politycznego kapitału i wyprawki dla Tuska, w przyszłych wyborach prezydenckich, jest snem idioty. Po czwarte, Polska na postawieniu się UE wygra wcześniej, czy później. Polacy w suwerennej polityce dotyczącej fundamentalnych kwestii, na przykład „uchodźców”, w końcu zobaczą 1:0 dla nas, a nie 27:1 dla kelnera Merkel.

No i co? No i teraz proszę pięknie Kurce pogratulować, bo wszystko się ziściło, co do joty i jeszcze pijak Jean-Claude Juncker dołożył ekstra prezent. Wśród zakompleksionych „fajnopolaków” nie istniej takie zjawisko, jak przyjmowanie do wiadomości najbardziej oczywistych faktów. Takim oczywistym faktem jest to, że cała zbiurokratyzowana fasada Unijna nie ma żadnego realnego znaczenia i wpływu na rzeczywiste decyzje, za które odpowiada Merkel dogadująca się w Francją. Jakiekolwiek, tak zwane, wysokie stanowiska w Unii Europejskiej znaczą tyle, co znaczy Honorowy Prezes Klubu Pelikan Łowicz w stanie spoczynku. Siedzę w polityce 15 lat i przez ten czas nie potrafię zapamiętać na jakim urzędzie siedzi Tusk i siedzieli jego poprzednicy, to samo dotyczy Jean’a-Claude’a Juncker’a. Kołacze mi się jedynie coś po głowie, że jeden jest przewodniczącym Rady Europejskiej (Tusk), drugi Przewodniczącym Komisji Europejskiej, ale piszę to z rozbrajającą szczerością i dopiero za chwile sprawdzę, jak jest naprawdę.

Przyrzekam, że nie podglądałem Google i jakoś trafiłem dwa razy celnie, jednocześnie zapewniam, że obudzony o ósmej rano równie dobrze mógłbym podać odwrotne informacje albo w ogóle nie wiedzieć o co chodzi. Obie funkcje mylą się nie tylko mnie, bo po prostu nic nie znaczą. Co więcej, pomimo celnych strzałów, nadal nie mam pojęcia czym te dwa stanowiska się różnią i tego już nie zamierzam sprawdzać. Nie ma potrzeby zaśmiecać sobie głowy kamerdynerami Merkel i o dziwo do takiego samego wniosku doszedł sam Jean-Claude Juncker, który bezceremonialne oświadczył, że urząd przewodniczącego Rady Europy i przewodniczącego Komisji Europejskiej powinien być połączony. Komunikat ten należy czytać jednoznacznie – Tusk w UE kompletnie się nie liczy. Wystarczy sobie odwrócić role, aby zrozumieć, że Tusk to paprotka i taki zwykły alkoholik unijny może sobie z Donaldem robić, co mu się podoba.

Ktoś sobie wyobraża, że Donald wygłasza taką samą mowę w drugą stronę? Jest to możliwe w jednym, jedynym, przypadku, gdyby mu Merkel kazała. Tusk dostał po głowie i siedzi cicho. Ostatnia rzecz, która dawała mu nadzieję był azyl w UE, który pozwoli przeczekać nawałnicę i za parę lat zemścić się na Kaczyńskim. Teraz zakompleksieni „fajnopolacy”, a więc potencjalny elektorat, usłyszeli nie od Kaczora, ale od Nowoczesnego Europejczyka, że Donald Tusk jest potrzeby Unii Europejskiej, jak świni siodło. W całej tej pozorowanej hierarchii unijnej, przewodniczący KE stoi wyżej i dlatego to Juncker proponuje połączenie urzędów. Problem w tym, że Juncker też jest pionkiem, trochę straszmy chłopcem na posyłki, który się permanentnie kompromituje. Kim w takim razie w tej układance jest Tusk? Absolutnie nikim, wynikiem 1000:0, czyli promilem, który Jucker połknął bez zakąszania.

Słowa Junckera to wystarczający komunikatu z UE do Polski, aby Donald Tusk, ewentualny kandydat na prezydenta, stał się importowanym Ryśkiem Petru i to jeszcze nie koniec. Coś mi się nie chce wierzyć, żeby Merkel pozwoliła luksemburskiemu pijakowi gadać, co mu ślina na język przyniesie. On ostatnio był na audiencji u Merkel i mam takie podejrzenie, graniczące z pewnością, że ten wątek poruszył. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego Merkel miałaby pogonić do budy swojego ulubionego pieska? Kto, jak kto, ale Angela wie lepiej od Kaczyńskiego, jakie kwity krążą na Tuska. Skoro nie udało się wyborem Tuska na „prezydenta” Europy zamknąć ust Polsce i jeszcze do tego, Polska stawia się bardziej niż przedtem, to Donald staje się balastem.

Gdyby się nagle okazało, że polska prokuratura stawia przewodniczącemu Rady Europy zarzuty karne, to Niemcy mają może nie jakiś wielki, ale jednak niepotrzebny problem. Usunięcie Tuska mogło by też być wykorzystane jako gest dobrej woli wobec Kaczyńskiego, który złagodziłby choćby kwestie reparacji. Merkel rzecz jasna nie może wykosić Tuska pod presją Kaczyńskiego, ale w ramach „reorganizacji struktur”, sprawa załatwia się sama. Umierać za tę hipotezę nie zamierzam, chcę tylko zwrócić uwagę, że samo upokorzenie Tuska przez Junckera, powoduje, że Merkel nie może używać Tuska jako skutecznego narzędzia do załatwiania spraw w Polsce i w UE, bo to narzędzie ma już oficjalnie przyklejony czerwony nos i chodzi w z pełnymi pantalonami na szelkach.

Źródło:
http://kontrowersje.net/c...utylizuje_tuska

*Nie bez powodu na spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, Junker wskazał palcem na Tuska, o którego Donalda w polityce jest za dużo...

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 229 z 260  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.