forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark Poprzedni temat :: Następny temat
ROSJA
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 12, 2014 17:22

Brutalna prawda o Rosji sprzed lat...
================================

Na tyłach frontu


W prze­szło­ści Armia Czer­wo­na roz­gro­mi­ła woj­ska hi­tle­row­skie, a obec­nie re­ali­zu­je geo­po­li­tycz­ne wizje Pu­ti­na. Czy ro­syj­ska armia jest "cie­niem swo­jej ra­dziec­kiej po­przed­nicz­ki", czy też nadal groź­nym prze­ciw­ni­kiem, wobec któ­re­go na­le­ży od­czu­wać lęk? Na to py­ta­nie pró­bu­je od­po­wie­dzieć dzien­ni­karz "Süddeut­sche Ze­itung" i ro­syj­ski ofi­cer re­zer­wy.



Niedawno pojechałem na Ukrainę, żeby napisać o aneksji Krymu i zobaczyłem nowe, rosyjskie wojsko, jakiego do tej pory nie znałem. Jestem oficerem rezerwy armii rosyjskiej. Od dziesięciu lat mieszkam w Niemczech i z daleka śledzę reformę sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej

Żołnierze jednostek specjalnych, stacjonujących na Krymie nie nosili oznaczeń wojskowych, ale robili bardzo profesjonalne wrażenie. Żołnierze regularnych jednostek armii rosyjskiej mieli porządne umundurowanie i błyskawicznie przerzucano ich z miejsca na miejsce nowoczesnymi środkami transportu. Najwyraźniej dobrze ich karmiono i wyszkolono. Jeden z oficerów wiedział, gdzie znajduje się redakcja "Süddeutsche Zeitung", dla której piszę felietony. Spotkaliśmy się przed oblężonym sztabem floty ukraińskiej w Sewastopolu. Na powitanie powiedział po niemiecku: "Guten Tag". Potem nie puszczał pary z ust, jak na zdyscyplinowanego żołnierza przystało.

Niezależnie od strategii geopolitycznej, realizowanej przez rosyjskich żołnierzy na Krymie i we wschodniej Ukrainie (nie widziałem kobiet w mundurach), wydaje się, że są przyzwoicie traktowani przez swoich przełożonych.

Pamiętam zupełnie inną armię rosyjską. Wobec tamtych żołnierzy odczuwałem mieszaninę litości, strachu i wstydu.

Zacznę od wspomnień z dzieciństwa. Wychowałem się na przedmieściach Sankt Petersburga, dawnego Leningradu, na osiedlu o nazwie "miasteczko pancerne". Miałem dziewięć lat, gdy rozpadł się Związek Radziecki. W miasteczku pancernym stacjonowała (i stacjonuje do dzisiaj) jednostka pancerna. Osiedle składa się z trzech identycznych bloków z wielkiej płyty, początkowo zbudowanych dla oficerów i ich rodzin. W latach osiemdziesiątych w blokach mieszkało coraz więcej rodzin, które nie miały nic wspólnego z wojskiem, a wśród nich i moi rodzice. W jednostce pancernej zaczęto odczuwać dotkliwy brak wykwalifikowanej kadry oficerskiej.

W tamtym czasie w Rosji brakowało praktycznie wszystkiego - sera, mydła, butów, papieru toaletowego, magnetowidów. W wojskowych mieszkaniach brakowało ciepłej wody, a lodowata strużka cieknąca z kranów była z jakiegoś tajemniczego powodu słona, jak woda morska. Jednym słowem brakowało nawet wody do picia. Na tyłach środkowego bloku z wielkiej płyty, w pobliżu garaży znajdowało się ujęcie wody pitnej pod postacią rury, wystającej z ziemi. Spotykaliśmy się tam, żeby pogadać i wymienić najnowszymi nowinkami. Chmary komarów odganialiśmy liśćmi paproci. Czasami przy rurze pojawiali się żołnierze z jednostki.

Tym brakowało wszystkiego. Nosili tłuste, spłowiałe mundury, bez pasa, wysłużone kamasze ze sztucznej skóry. Wyglądały tak, jakby ich właściciele nigdy nie zzuwali ich z nóg. Żołnierka była nieogolona, brudna jak nieboskie stworzenie i poorana bliznami. Myślę, że musieli odpierać zmasowane ataki tabunów pcheł. Żołnierze sprawnie przeskakiwali przez betonowe ogrodzenie wokół jednostki, dezerterowali na kilka godzin w poszukiwaniu wałówki. Niektórzy byli dosyć agresywni. Jeden z nich ukradł rower mojemu przyjacielowi. Żołnierz wskoczył na siodełko i popedałował w siną dal, aby spieniężyć zdobycz wojenną.

Inni żołnierze sprawiali wrażenie pioruńsko zmęczonych. Podchodzili do nas ze spuszczonymi głowami i prosili o kawałek chleba ze wzrokiem wbitym w ziemię. Pamiętam, jak moja matka robiła kanapki dla dwóch żołnierzy. Czekali na jedzenie przy rurze, a potem wycofali się do lasku sosnowego na tyłach garaży. Jedli chleb ze słoniną i czosnkiem aż im się uszy trzęsły. Nie zwracali uwagi na chmary komarów, które obsiadły im dłonie.

Żołnierze mieli może po osiemnaście lat. Miejscowe dzieciaki współczuły im, a jednocześnie okropnie się ich bały.

Pewnego dnia jakiś żołnierz przytargał z jednostki kawałek siatki maskującej. Widział, jak gramy w nogę na polu obok przystanku autobusowego. Na bramce nie było siatki i piłka lądowała w lesie po każdym celnym strzale. Kawałek siatki maskującej okazał się za mały na całą bramkę, ale żołnierz obiecał, że może zorganizować jej więcej. Nigdy więcej się nie pojawił i pewnego dnia postanowiliśmy przesadzić betonowy mur i złożyć niezapowiedzianą wizytę w jednostce pancernej.

Brat do dzisiaj nosi dużą bliznę na nodze po naszej pierwszej wyprawie. Wszedł na kawałek zardzewiałego drutu kolczastego i rozharatał sobie udo. Ranę trzeba było zszywać. W ten sposób dowiedzieliśmy się, w którym miejscu najlepiej pokonać ogrodzenie.

Pamiętam widok czołgów, stojących na błotnistym polu. Biegniemy pochyleni w kierunku jednego z tanków, piątka może siódemka chłopaków w krótkich spodenkach, uzbrojona w proce i scyzoryki. Nagle jeden z nas pada w błoto, a reszta za nim. Tak robią żołnierze piechoty, przypuszczając atak na nieprzyjacielski czołg. Leżymy w błocie cicho jak trusie. W oddali rozlega się huk granatów i serie z broni maszynowej, jak to na poligonie, oddalonym kilka kilometrów od jednostki. (...)

Wspinam się do środka czołgu przez zaoliwiony właz, kabina jest ciasna, wdycham gorące, przesycone zapachem benzyny powietrze. Kumpel odkręca peryskop. Inny sika na przerdzewiałe gąsienice, potem pryskamy do domu.

Wkrótce mieliśmy wystarczające ilości siatki do bramki. Jednostka pancerna i surowy, poligonowy krajobraz straciły urok owocu zakazanego.

Każdy z nas pamięta wesołe i smutne przygody z dzieciństwa, które bezpowrotnie odeszło w przeszłość. Czasami jest inaczej. Przeszłość przypomniała sobie o mnie w 2003 roku, gdy zostałem powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Dostałem przydział do tej samej jednostki, w której sąsiedztwie dorastałem. Założyłem mundur i pełniłem służbę po drugiej stronie betonowego ogrodzenia w kraju, rządzonym przez Władimira Putina.

Nigdy nie chciałem zostać dłużej w wojsku, niż wymagał tego ode mnie obywatelski obowiązek. Nie dlatego, że uważałem, iż Rosja nie potrzebuje armii. Raczej armia nie potrzebuje kogoś takiego jak ja.

Od dziesięcioleci służba w wojsku radzieckim opierała się na systemie szykan i brutalnej przemocy wobec rekrutów, tolerowanej po cichu przez dowództwo. Fala zbierała obfite żniwo. "Kotom" łamano nosy jak zapałki, gaszono niedopałki w uszach. Nocą rekruci musieli balansować krzesłami na wyciągniętych ramionach niczym artyści cyrkowi. Generalicja traktowała żołnierzy jak bezpłatną siłę roboczą i ich rękami budowała sobie okazałe wille. System funkcjonował pod nazwą "dziedowszcziny", czyli władzy dziadków. Rekrutom wbijano do głowy, że służą ojczyźnie, odwalając fuchy dla dowództwa i znosząc szykany starszych kolegów.

W latach sześćdziesiątych do rosyjskiej armii przyjęto wielu kryminalistów. Wojsku brakował cały rocznik (ten, który nie przyszedł na świat w wyniku drugiej wojny światowej). Przestępcy wprowadzili więzienną subkulturę, a ta została wkrótce zinstytucjonalizowana.

Panicznie bałem się tej armii. Wtedy jeszcze nie pojawiały się na YouTube filmiki o koszarowym bestialstwie, ale krążyły różne informacje o przypadkach brutalnego okaleczania "kotów". A przecież rosyjska armia miała budzić strach w szeregach wroga, ale nie wśród własnych obywateli.

Gdy poszedłem do szkoły, wojska rosyjskie urządzały masakry ludności cywilnej w Czeczenii. W tamtym czasie państwowa telewizja pokazywała jeszcze zbombardowane domy, zwłoki leżące w brunatnych kałużach. Im byłem starszy, tym odczuwałem większy wstyd. Nie potrafiłem identyfikować się z taką armią.

Późnym latem 1995 roku zmarł ojciec mojego szkolnego kolegi Saszy. Walczył w Afganistanie. W piersi tkwił mu kawałek granatu. Latem 1995 roku odłamek wyruszył w kierunku serca. Ojciec Saszy był pogodnym człowiekiem. Po powrocie z Afganistanu założył rodzinę. Pamiętam, że uwielbiał oranżadę.

Na ulicach Petersburga pojawili się weterani wojny w Afganistanie. Mieli ponure twarze, grali dla zarobku na gitarze. Wszystkie melodie brzmiały przeraźliwie smutno. Niektórzy mieli kikuty zamiast nóg.

Każdy Rosjanin jest zobowiązany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Jeśli studiuje musi zaliczyć kilka semestrów szkolenia wojskowego na uczelni, a potem tylko jeden miesiąc służby w koszarach. Tam składa przysięgę i zostaje oficerem rezerwy. Z tego prostego powodu tak wielu młodych Rosjan garnie się na studia.

Przeszkolenie wojskowe i przydział do poszczególnych rodzajów sił zbrojnych zależał od kierunku studiów. Przykładowo matematyków i ekonomistów szkolono na artylerzystów. Ja, jako student dziennikarstwa przyswajałem tajniki psychologii wojskowej. Uczyłem się, jak pisać ulotki propagandowe, podnosić morale w wojsku i zagrzewać do walki żołnierzy trzęsących się ze strachu (miałem powoływać się na patriotyczne zapisy w konstytucji Federacji Rosyjskiej).

Ośrodek szkolenia wojskowego znajdował się przy niepozornej uliczce na wyspie Wasiliewskiej. W kantynie dawali pyszne kanapki i mocną kawę. Oprócz psychologii wojskowej zgłębialiśmy zasady taktyki wojennej. Jaką przyjmiemy strategię (błękitne trójkąty), jeśli w Archangielsku wyląduje desant amerykański (czerwone trójkąty)? Co zrobimy, jeśli oddziały chińskie wkroczą na Syberię? Oczywiście nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów szkolenia.

Nigdy nie odgrywaliśmy aneksji Krymu. Za to od czasu do czasu dawaliśmy łupnia Niemcom. Znaliśmy na wylot strukturę organizacyjną brygady pancernej Bundeswehry i wiedzieliśmy, że siedziba niemieckiego wywiadu wojskowego znajduje się w Kolonii. Między poszczególnymi bataliami pogrążałem się w lekturze książek Heinricha Bölla.

Pewnego ranka, w czerwcu 2003 roku, gdy Sankt Petersburg hucznie świętował trzechsetne urodziny, znalazłem się przed bramą koszar. W czerwcu miasto rozświetlają białe noce. Trudno zapomnieć ten widowiskowy spektakl, ale czerwiec utkwił mi w pamięci z zupełnie innego powodu.

Leżę w mokrej trawie i celuję do mokrej tarczy strzelniczej. Krople deszczu spływają mi po szkłach okularów, naciskam na spust. Jak na złość mój kałasznikow zaciął się na amen. Lejtnantka prowadząca ćwiczenia mówi: "Nie trafiliście". Odpowiadam: "Zgadza się, bo nie strzeliłem". Lejtnantka na to: "Neszitow, broń nie toleruje miękkich, kobiecych paluszków". Pamiętam, że miała ciepły, serdeczny uśmiech. Rzecz jasna magazyn wojskowy świecił pustkami i nie dostałem drugiego karabinu.

Pewnego razu w kantynie usiadł naprzeciwko mnie wymizerowany rekrut. Wyglądał wypisz wymaluj, jak wychudzeni żołnierze z czasów mego dzieciństwa. Pałaszowaliśmy tłuczone ziemniaki i popijaliśmy je herbatą. To znaczy, on jadł i pił, bo ja nie byłem w stanie przełknąć kęsa. Na brzegach plastikowych talerzy kleiły się ziarenka ryżu, resztki poprzedniego posiłku. Plastikowe kubeczki zalatywały śmierdzącym zmywakiem. My, przyszli oficerowie armii rosyjskiej rzadko zaglądaliśmy do kantyny. Zakwaterowano nas w osobnych koszarach i na weekend mogliśmy jechać do domu, przywożąc zapasy wałówki. Miałem już dosyć jedzenia zupek z torebek i dlatego poszedłem do kantyny.

Poborowy jadł, a po twarzy płynęły mu łzy wielkie jak groch. Opowiadał, że służy już czwarty miesiąc (w tamtym czasie zasadnicza służba wojskowa trwała dwa lata) i jest na granicy wytrzymałości. "Dziadkowie" kazali mu czyścić ubikację szczoteczką do zębów i wymyślali inne okrutne zabawy i ćwiczenia. Podsunąłem biedakowi paczkę papierosów, ale oddał mi ją z powrotem. Tłumaczył, że i tak położą na nią łapy oprawcy w mundurach.

Nigdy nie zapomnę dumy, jaką przepełniała mnie uroczystość zaprzysiężenia na oficera. Potem maszerowaliśmy defiladowym krokiem w równych szeregach, śpiewając piosenkę czerwonoarmistów z czasów II wojny światowej. "Rozkwitały jabłonie i grusze, / Popłynęła ponad rzeką mgła, / Ku brzegowi szła Katiusza błoniem,/ Ku brzegowi wysokiemu szła". Czy byłem dumny z niezwyciężonej armii, która pokonała, Hitlera? Czy raczej czułem wielką ulgę, że byłem oficerem i nie musiałem czyścić toalet szczoteczką do zębów? Sądzę, że czułem jedno i drugie.

Nigdy nie zapomnę wyrazu desperacji w oczach wygłodniałych rekrutów. I rezygnacji w oczach naszego majora, gdy opowiedziałem mu o pastwieniu się nad poborowymi. Wieczorami major chętnie popijał koniak w pokoju na końcu korytarza w koszarach, który zajmował z żoną i córką (uczennicą podstawówki). Rosyjskie państwo nie było w stanie zapewnić mu mieszkania.

W wyniku reformy rosyjskich sił zbrojnych, rozpoczętej w 2008 roku, wielu żołnierzy wreszcie dostało własne mieszkania. Kadra zawodowa zaczęła zarabiać niewiele mniej od lekarzy albo nauczycieli akademickich. Wprawdzie nie ukrócono korupcji w Ministerstwie Obrony ani szykan ze strony "dziadków", ale skrócono zasadniczą służbę wojskową z dwóch lat do jednego roku. Siły zbrojne Federacji Rosyjskiej wyposażono w nowoczesną broń, środki transportu i porządne mundury. W ubiegłym roku Rosja zainwestowała w armię 88 miliardów dolarów, o 40 miliardów więcej niż Niemcy. Nie mówiąc o głowicach nuklearnych, czekających w pełnej gotowości na wypadek konfliktu zbrojnego.

Postanowiłem, że 9 maja nie włączę telewizora, aby obejrzeć rocznicowe obchody zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (w tym roku Putin ma odebrać defiladę wojskową w Sewastopolu). Zadzwonię lepiej do moich dwóch babć. Były dziećmi, gdy wybuchła wojna i przeżyły jej wszystkie okrucieństwa.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...ch-frontu/jydgl

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lip 14, 2014 12:46

Wspólnota Niepodległych Państw żyje w strachu przed Moskwą i powtórką z Ukrainy




Ani rewolucja na Ukrainie, ani rosyjska polityka wobec Kijowa nie wzbudziły entuzjazmu Wspólnoty Niepodległych Państw. Reakcją poszczególnych stolic na te wydarzenia jest mieszanka obaw przed własnymi Majdanami oraz interwencją Moskwy. Polityka na obszarze poradzieckim jest zatem pełna sprzeczności, ale jakościowa zmiana sytuacji w świecie i na poradzieckiej przestrzeni nie pozwalają żadnemu państwu strefy WNP na zachowanie wygodnej neutralności - pisze Robert Cheda dla Wirtualnej Polski.

To nie jest tekst o Ukrainie, choć od niej wszystko się zaczyna. Rosyjski politolog Fiodor Łukjanow twierdzi, że Moskwa decydując się na agresywną politykę ukraińską, rozpoczęła światową grę o najwyższą stawkę. Anektując Krym udowodniła Zachodowi, że definitywnie kończy ze złudzeniem przynależności do cywilizacji euroatlantyckiej, otwiera natomiast własną politykę przyciągania, nieograniczoną wcale do strefy WNP.

Nowy światowy porządek


Celem Rosji jest odtąd pełne przewartościowanie wyników zimnej wojny. Zgodnie z modną obecnie na Kremlu doktryną, Rosja odzyskała status globalnego centrum siły, a to wymaga od zwycięskiego we własnym mniemaniu Zachodu, poważnego traktowania jej postulatów i żądań. Jakich? Uznanie obszaru poradzieckiego za strefę rosyjskich interesów to już zbyt mało, dziś Rosja chce współdecydować o światowym porządku. Dlatego w kolejnym rozdaniu Moskwa wykłada na stół swoje projekty integracyjne, w rodzaju BRICS, Szanghajskiej Organizacji Współpracy, i oczywiście te najważniejsze - Eurazjatycką Strefę Ekonomiczną oraz ODKB (Organizację Układu o Zbiorowym Bezpieczeństwie).

Rosja nie ukrywa, że szuka sojuszników wśród podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie w Europie. Bo jej oferta jest bardziej konkurencyjna wobec osłabionej kryzysem UE i nadwyrężonego globalną nadaktywnością NATO. Taka opcja stawia przed szczególnie trudnym wyborem poradzieckie republiki, o ile nie chcą u siebie powtórki ukraińskiego scenariusza. Długie ręce Moskwy w tym kraju ujawniły bowiem pełną gamę instrumentów nacisku, od zielonych ludzików, przez ekonomiczne embargo i restrykcje migracyjne, po wykorzystanie ludności rosyjskojęzycznej.

Jakościowa zmiana polega również na tym, że Kreml nie ogranicza się wcale do geopolityki. Ideową misją Putina jest metafizyczny Russkij Mir, którego odbudowa dopełni potencjał Moskwy obszarami i żywiołami rosyjskimi. Ukraina jest zatem twardym, globalnym i regionalnym przesłaniem mocarstwowości, a kto jak kto, ale stolice WNP dobrze znają metody działania starszego brata. Dlatego pierwsza połowa 2014 r. upłynęła państwom wspólnoty na gorączkowym zabezpieczaniu własnej suwerenności. Nie jest to proste zadanie, bo hybrydowa wojna, jaką Rosja toczy de facto ze wspólnotą euroatlantycką oraz zarządzany z Moskwy ukraiński chaos, kończą dość brutalnie i zachodnie złudzenia końca historii, i gentleman's agreement z Białowieży, które w 1991 r. rozwiązało ZSRR.

Wietrzenie gabinetów

Rosyjskie media triumfalnie informują własnych czytelników o kolejnych deklaracjach poparcia dla ukraińskiej strategii, płynących ze stolic WNP. Jednak w ocenie Moskiewskiego Centrum Carnegie, rzeczywistość jest zupełnie inna. Komunikaty władz Kazachstanu, Kirgizji, Armenii i Białorusi (najbliższych sojuszników Rosji) to majstersztyk werbalnych uników oraz brak jednoznacznego poparcia Moskwy. Oświadczenia podzielają jedynie prawo Rosjan do własnego języka i kultury, ale także uznają prawo Ukrainy do integralności terytorialnej. Czy tego można było się spodziewać od Astany i Mińska, z potężnymi rosyjskimi mniejszościami? Lub od Erywania i Biszkeku, uzależnionych od rosyjskich surowców i skonfliktowanych z bogatszymi Azerbejdżanem i Uzbekistanem?

To nie wszystko, bo prezydenci Kazachstanu, Armenii i Kirgizji przewietrzyli rządowe gabinety, wybijając Rosji możliwość wmieszania w wewnętrzne sprawy. O odwołaniu ormiańskiego premiera Sargisiana zadecydowały jego proeuropejskie sympatie, zniknął więc polityk drażniący Moskwę. Jednak równoległym celem dymisji było osłabienie opozycji. To paradoks, ale Sargisian uchodzący za cichego zwolennika UE, był za nieudolność zwalczany przez demokratyczną opozycję, która wiosną planowała antyrządowe demonstracje, mogące stanowić zarzewie Majdanu.

Z kolei prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew postawił na ekonomiczne wzmocnienie państwa, powołując na stanowisko premiera Karima Masimowa, który przeprowadził kraj przez światowy kryzys. Natomiast w nękanej klanową i etniczną anarchią Kirgizji powstała nowa koalicja rządząca, której celem jest wzmocnienie władzy centralnej, a w ten sposób suwerenności kraju.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sie 06, 2014 10:33

Striełkow wysiuda Putina? Dzień polarny też bywa upalny [DZIŚ W ROSJI]




CO DZIŚ W ROSJI PISZCZY. Radio Echo Moskwy, tak bardziej dla żartu, zapytało swych umęczonych upałem słuchaczy, na kogo chcieliby głosować w przyszłych prezydenckich wyborach w 2018 r. - na Władimira Putina czy Igora Girkina-Striełkowa, herszta rebeliantów z Doniecka. Wynik jest szokujący.

Wygrał pozujący na carskiego oficera ekspułkownik czy to wywiadu wojskowego, czy to FSB, weteran wojen na Bałkanach, w Naddniestrzu, Czeczenii, dziś komendant "sił zbrojnych Noworosji". Jeśli prawosławnego ultrapatriotę, wroga Zachodu i wielbiciela Imperium jednoczącego wszystkich Słowian chciałaby poprzeć liberalna, krytycznie myśląca i w zasadzie prozachodnia publiczność Echa, to co powiedzieć o przykutej do oficjalnego telewizora masie statystycznych Rosjan?

Wynik niewinnego sondażu to "pocałunek śmierci" dla Striełkowa, wilka wojny

Ta masa widzi świat mniej więcej tak, jak walczący z bronią w ręku z "zachodnią dżumą" Girkin-Striełkow. Ośrodek Jurija Lewady właśnie dziś opublikował wyniki swego najnowszego sondażu poświęconego spojrzeniu obywateli Rosji na zagranicę. Dziś 74 proc. Rosjan bardzo źle albo źle myśli o Stanach Zjednoczonych (w styczniu - 43 proc.), Unia Europejska nie podoba się 56 proc. respondentów (wzrost o 20 proc.), a na "bratnią" Ukrainę krzywo patrzy 60 proc. społeczeństwa (było 34 proc.).

Putin, o czym tu się szepcze w internecie i jeszcze nie do końca dobitych niezależnych mediach, ma więc konkurenta. I ma problem.

Chociaż problem tak naprawdę ma Girkin-Striełkow. Bo, jak pokazuje doświadczenie tym, w których Rosjanie widzą rywala niezastąpionego prezydenta, jakoś się nie wiedzie. Liberalna publiczność kreowała kiedyś na nowego gospodarza Kremla Michaiła Chodorkowskiego. Właściciel Jukosu zbiedniał, posiedział 10 lat i dziś jako wygnaniec nie mógł przyjechać do Moskwy nawet na pogrzeb zmarłej kilka dni temu matki.

Za delfina uchodził też aktywny w internecie bojownik z korupcją Aleksiej Nawalny. Teraz siedzi w areszcie domowym. A wystarczy jeden telefon do sądu stamtąd, gdzie - jak to mówią w Moskwie - "nie ma internetu" (Putin nie posługuje się siecią), by areszt zmienił się na prawdziwe więzienie.

Popularność imponującego Rosjanom prawdziwego wilka wojny Girkina-Striełkowa, jak piszą internauci na stronie Echa Moskwy, może się więc i dla niego okazać "pocałunkiem śmierci".

Nasz Sad się zakradł

Więcej: http://wyborcza.pl/1,7547...alny.html#CukGW

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 16, 2014 18:28

Zakulisowa wojna domowa w Rosji. Służby biją się o wielkie dochody z korupcji




W drugiej połowie lipca Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie okoliczności śmierci Borysa Kolesnikowa. W ocenie Komitetu generał MSW popełnił samobójstwo, wyskakując z trzeciego piętra po kolejnym przesłuchaniu. Zdaniem rodziny i adwokata, Kolesnikow został zamordowany przez śledczych. Rosyjskie media uznały śmierć generała za zagadkę kryminalną godną XXI w. Rosyjscy eksperci dostrzegli w niej kolejną odsłonę wojny domowej resortów siłowych - pisze Robert Cheda dla Wirtualnej Polski.

Borys Kolesnikow nie był zwykłym generałem, w MSW pełnił funkcję wicedyrektora Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Ekonomicznego i Przeciwdziałania Korupcji (ZBE). Zajmował więc jedno z kluczowych stanowisk dla bezpieczeństwa państwa, bo zarząd odpowiada za zwalczanie zagrożeń (głównie korupcyjnych) rosyjskiej gospodarki, a w jego kompetencje wchodzi pełny wachlarz operacyjnych metod i środków.

Muszkieterowie

Kolesnikow chronił więc kremlowskie korporacje przed aferzystami, dbając teoretycznie o uczciwość rosyjskiego biznesu. Ale tylko teoretycznie, ponieważ głównym zadaniem zarządu (i podobnych struktur innych służb) jest nadzór nad polityczną poprawnością przedsiębiorców. I z tego biorą się same kłopoty, ponieważ w warunkach systemowej korupcji, jaka zapanowała pod rządami Władimira Putina, stanowisko generała umożliwiało przejmowanie kontroli nad firmami.

Patent jest prosty, oficerowie występują z propozycją nie odrzucenia - płacenia haraczu lub zniszczenia biznesu pod korupcyjnym pretekstem. Im wyżej postawiony funkcjonariusz, tym bardziej rentowny obiekt "kryszowania", czyli ochrony. Kolesnikow miał także ogromny wpływ na przekształcenia własnościowe, zwane w Rosji z bandycka, procederem "rejderstwa", czyli rabunkiem cudzego biznesu. Generał z takimi możliwościami, awansował więc do kasty nietykalnych urzędników, bo - jak twierdzi "Nowaja Gazieta" - wraz ze swoim bezpośrednim przełożonym, generałem Denisem Sugrobowem, cieszył się względami prezydenckiej administracji.

Miarą bezkarności obu panów był przydomek "muszkieterowie", którego nadanie nie było wcale związane z dumasowską szlachetnością. Wręcz odwrotnie, generałowie bezpardonowo kreowali swoje kariery i napychali kieszenie, a Kolesnikow został generałem w wieku 34 lat. Nie byli pod tym względem jakimś fenomenem putinizmu, a raczej potwierdzeniem prawa renty administracyjnej, które mówi o tym, że w Rosji najskuteczniejszym kapitalistą jest urzędnik na dochodowym stanowisku. Mimo tego w lutym br. specjalna jednostka Komitetu Śledczego aresztowała Kolesnikowa pod zarzutem kryminalnego przekroczenia uprawnień, a wraz z nim 16 wysokich funkcjonariuszy zarządu.

MSW kontra FSB


Początkowo wydawało się, że koneksje wystarczą, aby sprawie ukręcić łeb. Prokuratora Generalna czyniła bowiem wszystko, aby obalić oskarżenie. Kwestię przesądził dopiero sam Putin, który zdymisjonował wszystkich aresztowanych. Jaka afera kryła się zatem za decyzją prezydenta?

Jak głosi oficjalna wersja, Sugrobow i Kolesnikow wpadli na genialny pomysł poprawy wykrywalności przestępstw korupcyjnych. Przy pomocy jednego z konfidentów-prowokatorów udającego biznesmena postanowili przeprowadzić operację kontrolowanego wręczenia łapówki wysokiemu oficerowi Igorowi Deminowi, szefowi jednego z zarządów kontrwywiadu wewnętrznego FSB.

Wziątka wynosiła 10 tysięcy dolarów, była więc śmieszna jak na Rosję, w której według Amnesty International roczne obroty korupcyjne wynoszą 300 miliardów dolarów. Kluczowy był zatem odbiorca łapówki, bo celem operacji było skompromitowanie FSB, czyli pozbycie się konkurencji. Z tym że Kolesnikow trafił na cwanych czekistów, którzy - zgodnie z informacjami "Nowej Gaziety" - zorientowali się w prowokacji, przewerbowali prowokatora i sami wszczęli z ZBE grę operacyjną. Nie dość tego - gdy prawda wyszła na jaw, Sugrobow próbował jako pierwszy dotrzeć na Kreml z własną wersją wydarzeń, ale w drzwiach minął efesbeszników wychodzących właśnie od Putina, któremu złożyli swój raport


Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=11346b

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sie 18, 2014 17:10

Syberia autonomiczną republiką? Mają już dość Moskwy




W niedzielę w Nowosybirsku odbył się marsz zwolenników... federalizacji Syberii pod hasłem "Dość karmienia Moskwy! Zebrało się kilkadziesiąt osób, które głośno domagały się stworzenia autonomicznej republiki Syberii - informuje tvrain.ru.

Jak argumentują zwolennicy federalizacji, wydzielenie w ramach Rosji republiki syberyjskiej pozwoli na sprawiedliwszy podział środków między budżetem federalnym i miejscowym oraz wprowadzenie systemu ulg dla osób mieszkających w trudnych warunkach klimatycznych.
Odwołując się do zapisów rosyjskiej konstytucji, inicjatorzy utworzenia republiki chcą też większej niezależności miejscowych władz od organów federalnych.

Mer Nowosybirska dwukrotnie odmówił zgody na organizację marszu z powodu "potrzeby zapewnienia stabilności porządku konstytucyj­ne­go, integralności terytorialnej i suwerenności Federacji Rosyjskiej." Jego organizatorzy zmienili więc nazwę: na marsz dla nienaruszal­no­ści porządku konstytucyj­ne­go.

Marsz się odbył, co więcej, nie tylko w Nowosybirsku. Niestety, jego organizatorzy zostali zatrzymani przez milicję. Kilku ma zarzut kradzieży... telefonów komórkowych, inni zakłócania porządku publicznego.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sie 28, 2014 18:14

Szwajcaria zaostrza sankcje


Berno postanowiło wprowadzić kolejne restrykcje wobec Rosji, które mają uniemożliwić jej dokonywanie na terytorium Szwajcarii transakcji czy wprowadzanie do obrotu papierów wartościowych, by ominąć sankcje nałożone na Moskwę przez UE - podał rząd Szwajcarii.

Kroki te mają uniemożliwić Rosjanom wykorzystywanie Szwajcarii jako "bazy", która pozwala im "obejść międzynarodowe restrykcje" nałożone na Moskwę z związku z jej zaangażowaniem w kryzys na Ukrainie - głosi komunikat rządu.

Tym samym zgodnie z nową dyrektywą Berna do listy osób, z którymi pośrednicy finansowi nie mogą nawiązywać nowej współpracy, dorzucono 11 nazwisk. Jeśli podmiot szwajcarski nawiązał już takie relacje biznesowe, będą one musiały zostać autoryzowane przez władze.

Wśród osób, które dotkną te restrykcje, są: zastępca szefa administracji prezydenta Rosji Aleksiej Gromow, objęty amerykańskimi sankcjami biznesmen Arkadij Rotenberg, a także szef "parlamentu" samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Boris Litwinow.

Ponadto Berno wdraża przepisy, które uniemożliwią Rosji ominięcie sankcji na rynkach finansowych. Tym samym niektóre operacje finansowe będą wymagały autoryzacji władz, co dotyczy przede wszystkim emisji długoterminowych instrumentów finansowych przez pięć banków rosyjskich objętych unijnymi sankcjami: Sbierbank, WTB (VTB), Gazprombank, Wnieszekonombank i Rossielchozbank. Nowe ograniczenia nie dotyczą szwajcarskich filii tych instytucji, o ile nie działają na zlecenie spółki - matki.

Operacje handlowe na rynkach wtórnych z udziałem instrumentów finansowych nowo wyemitowanych poza terytorium Szwajcarii będą musiały być deklarowane.

Ograniczony zostanie eksport niektórych urządzeń przeznaczonych do wydobycia ropy naftowej w warunkach głębinowych i arktycznych oraz do eksploatacji gazu łupkowego.

Ponadto rząd szwajcarski zakazuje importu i eksportu produktów przeznaczonych do wydobywania ropy naftowej i gazu na Krymie i w Sewastopolu. Szwajcaria nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję - przypomina AFP.

Francuska agencja pisze jednak, że wielu szwajcarskich producentów żywności i produktów rolnych przyjęło z zadowoleniem embargo, jakie Moskwa nałożyła na europejskie produkty żywnościowe, licząc na pozyskanie nowych klientów w Rosji.

Na początku sierpnia francuski tygodnik "Le Point" w tekście pod tytułem "Biznes kręci się w Szwajcarii" napisał, że Rosja omija częściowo sankcje dzięki Szwajcarii. Przypomniał też, że przez Genewę przechodzi 75 proc. eksportu rosyjskiej ropy i 60 proc. eksportu zbóż.

Szwajcaria jest też bardzo ważnym ośrodkiem dla rosyjskiej bankowości; nie nałożyła bezpośrednich sankcji na Moskwę, choć obiecała, że nie posłuży za drogę objazdową, która pomogłaby Rosji ominąć unijne restrykcje. Rosyjskie aktywa w szwajcarskich bankach warte były w 2012 roku blisko 13,8 mld franków (15,2 mld dol.).

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Wrz 03, 2014 19:13


Niespodziewana wolta Francji. Zablokowała wysłanie okrętów wojennych do Rosji




Francja nie widziała dotąd przeszkód, by dostarczyć Rosji zamówione okręty desantowe klasy Mistral, ale ostatnie działania Kremla na wschodzie Ukrainy w końcu przekonały Pałac Elizejski do wstrzymania realizacji tego kontraktu.

W opublikowanym w środę komunikacie biura prezydenta François Hollande'a napisano, że w świetle ostatnich wydarzeń na Ukrainie nie ma odpowiednich warunków do dostarczenia Rosji pierwszego z dwóch zamówionych okrętów klasy Mistral.

Jeszcze w lipcu Hollande oznajmił, że na przekór krytyce sojuszników Francji pierwsza jednostka klasy Mistral zostanie dostarczona Rosji zgodnie z planem, w październiku. Wart 1,2 mld euro kontrakt na dostawę dwóch nowoczesnych jednostek desantowych został zawarty jeszcze w 2011 roku.

Francja, jak wiele innych europejskich krajów, nie kwapiła się dotychczas do wprowadzania zdecydowanych działań wymierzonych w interesy Rosji w odpowiedzi na jej agresywną politykę w stosunku do Ukrainy. Dla odmiany, na zablokowanie dużego kontraktu zbrojeniowego dla armii rosyjskiej w sierpniu zdecydowały się Niemcy.

źródło: http://www.biztok.pl/gosp...ow-rosji_a17472

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 11, 2014 12:14

Komentarze:

asperamanka

Teraz jeszcze nadzór weterynaryjny Filipin powinien w ramach wzajemności wydać zezwolenie na import wrogów Putina do karmienia krokodyli, i będziemy mieli pełny łańcuch pokarmowy :-D

------------------------

Agzaim BarTholomei

Ale to krokodyle mogą zjeść Ruskich.
Czytajcie:
Leżą dwa krokodyle na brzegu Nilu.
-Coś ty taki nie w sosie i bardziej zielony niż zwykle?
-Ruskiego generała zjadłem.
-I co?
-Od tygodnia rzygam medalami...

=============================

Zamiast wieprzowiny będą jeść... krokodyle. Skutki rosyjskich sankcji




Rosyjski nadzór bezpieczeństwa żywności zatwierdził możliwość importowania krokodylego mięsa z Filipin. Ma ono zastąpić wołowinę i wieprzowinę, których import z Zachodu został zakazany na mocy sankcji Moskwy.

Rosyjski nadzór fitosanitarny Rossielchoznadzor wydał zgodę na import mięsa krokodyli, wpisując filipińskiego producenta mrożonego mięsa tych zwierząt na listę firm uprawnionych do dostarczania produktów na rynek rosyjski - podał dziennik The Moscow Times, powołując się na informacje agencji Interfax.

Na początku 2013 r. Rosja wprowadziła zakaz importu amerykańskiej wieprzowiny i wołowiny, następnie zniesiono restrykcje dla wieprzowiny, a obecnie - od 8 sierpnia br. - wszystkie towary z USA są objęte embargiem. W podobnej sytuacji znajduje się UE. Zakaz importu wieprzowiny wprowadzono w styczniu br. na skutek afrykańskiego pomoru świń (ASF), ostatnie restrykcje dotyczą również wołowiny i drobiu. Sierpniowe embargo dotknęło również dwóch innych ważnych dostawców mięsa - Kanadę i Australię.

Rosja poszukuje obecnie innych źródeł zaopatrzenia. Największe szanse ma Brazylia, która w nadchodzącym roku prawdopodobnie przejmie znaczącą część kontyngentu na wołowinę i drób. Rosyjskie władze weterynaryjne zatwierdziły niedawno do eksportu ok. 30 brazylijskich zakładów.

Część kwoty na wołowinę może być zagospodarowana przez Paragwaj i Urugwaj, jednak Rosja będzie miała silną konkurencję m.in. ze strony Chin, które są obecnie głównym odbiorcą urugwajskiej wołowiny. Potencjalnym dostawcą może stać się Kolumbia, jednak tamtejsi eksporterzy czekają jeszcze na zezwolenie rosyjskich władz weterynaryjnych.

W poprzednich latach znaczne ilości wołowiny do Rosji wysyłał Meksyk. Innymi dostawcami wołowiny do Rosji mogą zostać jeszcze Kostaryka i Nikaragua, jednak wielkość sprzedaży z tych krajów będzie niewielka. Lukę w dostawach wołowiny na rynku rosyjskim może wypełnić również mięso bawole z Indii, które jest konkurencyjne cenowo.

Krokodyle to niejedyne egzotyczne zwierzęta, które mogą znaleźć się na stołach Rosjan. Kilka dni temu "Rossijskaja Gazieta" opublikowała artykuł, w którym wychwalała smak takich zwierząt jak właśnie krokodyl oraz kangury, rekiny czy strusie. Mięso to nadal jednak będzie niedostępne dla większości mieszkańców kraju.

źródło: http://wyborcza.biz/bizne...oclaw#BoxBizTxt

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 18, 2014 21:18

Komentarz:

hen-live

Jak można tak bezczelnie kłamać.Przecież wszyscy ludzie na świecie wiedzą że nie mogą ginąć żołnierze rosyjscy na Ukrainie jeśli ich tam nie ma.Mundury przecież może każdy sobie kupić w sklepie.Karabiny,czołgi,"buki",rakiety też w sklepach.Przecież Putin to powiedział i 99,99% Rosjan musi mu wierzyć bo Putin już nie jest w KGB tylko ukochanym przywódcą.A tą starą babę trzeba poczęstować herbatą z polonem.

========================

Aresztowano aktywistkę, która ujawniła śmierć żołnierzy rosyjskich na Ukrainie




Przewodnicząca Komitetu Matek Żołnierzy w Kraju Stawropolskim na południu Rosji Ludmiła Bogatienkowa, która w sierpniu jako pierwsza poinformowała, że w walkach w ukraińskim Donbasie giną rosyjscy wojskowi, została aresztowana.

Poinformował o tym Komitet Matek Żołnierzy w Petersburgu. Wiadomość potwierdził przewodniczący Rady ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej Michaił Fiedotow. Bogatienkowa jest ekspertem tej struktury.

Kreml oficjalnie zaprzecza, by żołnierze z Rosji uczestniczyli w walkach na południowym wschodzie Ukrainy. Zaprzecza też, by FR dostarczała separatystom broń i sprzęt wojskowy.

Komitet Matek Żołnierzy to działająca od 1989 roku organizacja pozarządowa walcząca o przestrzeganie praw człowieka w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Zarzut? Oszustwo

73-letnią Bogatienkową zatrzymano w piątek wieczorem pod zarzutem oszustwa; aktywistka rzekomo wyłudziła od kogoś 500 tys. rubli (12,3 tys. dolarów). Bogatienkowa temu zaprzecza.

Policja przeszukała pomieszczenia, w których urzęduje Komitet Matek Żołnierzy w Kraju Stawropolskim. Cytowana przez niezależną telewizję Dożd przewodnicząca Komitetu Matek Żołnierzy w Saratowie Lidia Swiridowa nie wykluczyła, że policjanci szukali dokumentów dotyczących 400 rosyjskich wojskowych zabitych i rannych na wschodzie Ukrainy. W sierpniu Bogatienkowa ogłosiła publicznie, że jest w posiadaniu takiej listy.

Obrończyni praw żołnierzy dodała wówczas, że lista została sporządzona na podstawie różnych źródeł wojskowych, których nie może ujawnić. Przekazała, że na liście widnieją nazwiska wojskowych z trzech jednostek stacjonujących na Północnym Kaukazie: 19. samodzielnej brygady zmotoryzowanej z Władykaukazu (Osetia Północna), 17. gwardyjskiej brygady zmotoryzowanej z Szali (Czeczenia) i 8. samodzielnej gwardyjskiej brygady zmotoryzowanej z Szatoj (Czeczenia).

Bogatienkowa zaznaczyła wtedy, że "nie jest to lista ostateczna, i że jest stale uzupełniana". Zauważyła, że straty w ludziach poniosły też inne jednostki rosyjskiej armii.

9 sierpnia przewodnicząca Komitetu Matek Żołnierzy w Kraju Stawropolskim jako pierwsza poinformowała o śmierci 9 rosyjskich żołnierzy w miejscowości Sniżne, na granicy między obwodem donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy. Listę zabitych przekazała prezydenckiej Radzie ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka. Ta zaś zwróciła się do Komitetu Śledczego FR o wszczęcie dochodzenia w tej sprawie; wniosek ten pozostał bez odpowiedzi.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....claw#BoxWiadTxt

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 29, 2014 19:16

Komentarze:

kapitan.kirk

Do pracy niedługo przystąpią pogranicznicy z psami specjalnie szkolonymi do wywęszenia przemycanej kapusty. Podobnie jak w czasach prohibicji, odpowiedzią przestępczego podziemia będzie stworzenie organizacji mafijnych zajmujących się przemytem i nielegalną dystrybucją gruszek, a o strefy wpływów na bazarach będą odbywały się wojny gangów buraczanych.

-------------------------

bbury

Przemyt kapusty to gruba sprawa... Transfer złota i dolarów do Szwajcarii to pryszcz. W Rosji.

------------------------------

pragmatycznyromantyk

W krajach Zachodu przemyca się broń i narkotyki, w Rosji jabłka, kapustę i mięso.
Jaki kraj taki przemyt...


========================

Rosja tropi przemyt kapusty i jabłek z Polski




We wtorek rosyjski nadzór fitosanitarny Rossielchoznadzor ogłosił wykrycie nowego kanału przemytu do Rosji zakazanych owoców i warzyw z Polski.

Według Rossielchoznadzoru dostawy zakazanych płodów polskiego rolnictwa są wwożone do Rosji z wykorzystaniem fikcyjnego tranzytu owoców i warzyw z Białorusi do Kazachstanu. Faktycznie po drodze żywność pozostaje w Rosji.

Na dowód wykrycia tego szlaku przemytu Rossielchoznadzor opisał przypadek ciężarówki, która przewoziła 20 ton polskich jabłek, pomidorów i kapusty z Białorusi do miasta Pietropawłowsk w Kazachstanie. W certyfikacie wydanym przez białoruskie służby fitosanitarne była adnotacja, że transport ten został skontrolowany w punkcie w położonym o ponad 3 tys. km od miejsca dostawy. Ale według rosyjskiego nadzoru już trzy dni później samochód z takim samym ładunkiem polskich owoców i warzyw oraz z tym samym certyfikatem próbował wjechać w innym miejscu na teren Rosji, również deklarując tranzyt do Kazachstanu.

Rossielchoznadzor ocenił, że te fakty świadczyć mają o tym, iż pierwszy transport polskich owoców i warzyw został rozładowany w Rosji, zamiast pojechać do Kazachstanu. A następnie przewoźnik wrócił do Polski po kolejną partię owoców i warzyw, które ponownie chciał wwieźć do Rosji jako towar przewożony tranzytem do Kazachstanu.

Rosyjski nadzór nie podał, czy oprócz poszlak ma jakieś dowody na potwierdzenie tych oskarżeń. Nie ujawniono również, do kogo należała ciężarówka przewożąca zakwestionowany towar.

W zeszłym tygodniu władze Rosji zapowiadały stworzenie specjalnych brygad z udziałem bezpieki FSB, która ma się zająć tropieniem przemytników próbujących wwieźć z terenu Białorusi do Rosji zakazane owoce i warzywa z Zachodu.

Od 7 sierpnia rząd Rosji na polecenie prezydenta Władimira Putina zakazał wwozu żywności z Unii Europejskiej, USA, Kanady, Norwegii i Australii. To embargo jest odwetem Kremla za zakaz przyznawania nowych pożyczek pięciu największym rosyjskim bankom, który ogłosiły państwa Zachodu z powodu eskalowania przez Rosję walk na Ukrainie.

źródło: http://wyborcza.biz/bizne...oclaw#BoxBizTxt

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 13, 2014 18:57

Komentarze:

moskwasadowa

To ci dopiero: klient przyłapany z prostytutką będzie się musiał z nią ożenić. A jeśli z dwiema? Albo już żonaty? Albo nie daj Boże prostytutka okaże się płci męskiej?:)

-----------------------------

pierrecruise

Niedługo Rosja niczym nie będzie się różnić od państw islamskich w kwestii przestrzegania "zasad"

-------------------------------

lodzermensz1

I dobrze.
Do prostytutek powinni bowiem chadzać wyłącznie żonaci mężczyźni. Z oczywistych względów bigamii nie będą oni mogli prostytutki poślubić... A może jednak?


========================

Czy prawo o ślubnych uniformach uchroni Rosjan od małżeństw osób tej samej płci?




Co dziś w Rosji piszczy? W Rosji nie bez pewnej dumy od wieków mawiają, że "co Ruskiemu dobrze, to Niemcowi śmierć".

Wersji tego, do czego pije to przysłowie, jest bez liku. Według jednej często powtarzanej, chodzi właśnie o picie. Car Piotr I, zwany Wielkim, miał - co fakt historyczny - również wielki kielich, który lubił dawać swoim gościom do osuszenia na oczach dworu.

Na bojarach ogromna porcja nie wódki (bo jej jeszcze nie było), lecz tego, co nazywano wtedy "winem zbożowym" o mocy około 20 proc., specjalnego wrażenia nie robiła, stawali się tylko weselsi i bardziej rumiani.

A poseł niemiecki poczęstowany przez monarchę, jak to Niemiec, akuratnie wypił, i na miejscu zszedł na oczach dworzan, czym dał im i ich potomkom wieczny powód do żartów.

Ale dziś to przysłowie należałoby odwrócić.

Młodemu człowiekowi z uralskiego Jekaterynburga spodobał się hollywoodzki film, w którym chłopak każe kelnerowi wrzucić pierścionek zaręczynowy do pucharu z szampanem ukochanej. Ona sączy wino, na dnie widzi błyskotkę i szczęśliwa godzi się na wszystko.

Rosjanin niepomny na przestrogi ojców nacji przed toksycznym wpływem zachodniej kultury na czyste serca Słowian postanowił nie być gorszy. Kolację zamówił, pannę zaprosił, pierścionek z brylantem legł na dno.

I wtedy doszło do konfliktu cywilizacji - zdrowej rosyjskiej z gnijącą amerykańską. Amerykanka na filmie szampana sączyła, a Rosjanka toast "za miłość" wzięła, jak należy "załpem" (dosłownie - salwą, po naszemu - haustem).

Tym ucieszyłaby pewnie ministra kultury Władimira Medińskiego, który gani zdobywający na świecie nagrody i właśnie wchodzący na ekrany polskie film "Lewiatan" Andrieja Zwiagincewa, bo jego bohaterowie "wódkę piją nie tak", czyli nie po rosyjsku.

Chirurdzy szczególnie radzi nie byli, ale stanęli na wysokości zadania. Wydobyli klejnot z żołądka bez patroszenia panny czy czekania, aż jej przewód pokarmowy naturalną drogą zwróci to, co powinno być na palcu.

O tym, czy oświadczyny wymagające interwencji medycyny zostały przyjęte, gazety moskiewskie milczą.

Piszą natomiast o heroicznej walce z demoralizującym wpływem Zachodu, jakiej poświęca swe siły deputowany do miejskiego parlamentu Sankt Petersburga,Witalij Miłonow.

W jego mieście, jak już wspominałem niedawno, doszło do skandalu niebywałego. Miejscowy urząd stanu cywilnego pożenił oficjalnie i formalnie dwie lesbijki. Obie na ceremonię przyszły w białych ślubnych sukniach, obie przedstawiły się jako narzeczone.

Urzędnicy musieli je jednak uczynić pełnoprawnym małżeństwem, bo jedna z panien młodych przeszła właśnie operację zmiany płci, a zgodnie z dowodem osobistym wciąż jest mężczyzną. Przecież, jak mówi się w Rosji, "bez papierka tyś robak nędzny, a z papierkiem - człowiek", to znaczy jesteś tym, co masz zapisane w dokumentach. Poeta Iosif Brodski też został swego czasu skazany za pasożytnictwo, bo podawał się za poetę i wiersze pisał znakomite, ale legitymacji literata nie miał.

Miłonow zażądał natychmiastowego unieważnienia małżeństwa dwóch pań, ukarania, i to surowego, ludzi z urzędu stanu cywilnego. Ale to mało, on chce zło wykorzenić raz i na zawsze.

Szykuje więc ustawę srogo reglamentującą stroje ślubne. Mają być eleganckie, skromne, zgodne z powagą urzędu i samej ceremonii. Żadnych ekstrawagancji. A pan młody w żadnym wypadku nie może stanąć do ślubu w sukni czy w spódnicy. Szkot wierny swej narodowej tradycji już się w Sankt Petersburgu nie ożeni.

Tylko w Sankt Petersburgu - na razie. Miłonow zapowiada, że po tym, jak jego idea się przyjmie w "północnej stolicy", złoży projekt analogicznej ustawy w Dumie. A on ma siłę przebicia. To przecież Miłonow jest autorem prawa zakazującego "propagowania nietradycyjnych zachowań seksualnych", przyjętego najpierw jako lokalne w mieście nad Newą, a potem wprowadzonego w całej Federacji.

Problem tylko w tym, że w Dumie projektów ustaw broniących norm moralnych mają nadmiar.

Posłom przyjdzie się pewnie na przykład zająć najpierw pomysłem, zgodnie z którym klient przyłapany na uczynku z prostytutką będzie miał obowiązek się z nią ożenić. To nie grozi jednak obcokrajowcom. Oni po przyłapaniu mieliby być deportowani.

Prostytutki są przeciw czynieniu takich wyjątków. W końcu ślub choćby i przymusowy z zagranicznym gościem daje im prawo przeniesienia się do jego kraju.

źródło: http://wyborcza.pl/1,7547...n_od.html#CukGW

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 21, 2014 13:53

Komentarze:

moskwasadowa

Czasem trzeba przekroczyć "dyplomatyczne ramy": Rosją rządzą kagiebiści, którzy nie tylko są skorumpowani i kradną, ale też mordują przeciwników politycznych i są ludobójcami (Czeczenia), międzynarodowymi terrorystami (Ukraina, Gruzja, Naddniestrze, morderstwa emigrantów typu Litwinienko, porwania - oficer estoński Kohover czy Nadia Sawczenko), i popełniają zbrodnie przeciwko ludzkości (Krym, Donbas, zestrzelenie samolotu pasażerskiego).
Przy Rosyjskiej Federacji Terrorystycznej Państwo Islamskie to amatorszczyzna i liga okręgowa.

-------------------------------

litrahalf

Zgadza się. Rosjanie nigdy nie rozliczyli Stalinizmu (czy ktoś słyszał o skazaniu kogokolwiek w Rosji za zbrodnie stalinowskie??!!), a przecież był on równie zbrodniczy jak hitleryzm. Rosja to teraz państwo KGB, tak jak Niemcy mogłyby się stać państwem SS gdyby nie przegrały wojny.

=============================

Sikorski na Harvardzie: Rosją rządzą skorumpowani oficerowie KGB




Chcą oni siłą powstrzymać sąsiednie kraje przed dołączeniem do Zachodu - mówił marszałek Sejmu Radosław Sikorski na amerykańskim uniwersytecie Harvarda. I wzywał do pomocy Ukrainie

To było pierwsze takie wystąpienie Sikorskiego, do niedawna szefa polskiej dyplomacji, w roli marszałka Sejmu. I pierwsze od czasu jego wypowiedzi dla dziennikarza serwisu Politico. Pod koniec października Sikorski powiedział amerykańskiemu portalowi, że rosyjska agresja przeciw Ukrainie była planowana od dawna, a prezydent Władimir Putin w 2008 r. proponował Donaldowi Tuskowi podział Ukrainy podczas wizyty w Moskwie. Potem Sikorski przepraszał za te słowa - mówił, że nie był świadkiem rozmowy i że zawiodła go pamięć.

Studentom i profesorom Harvardu Sikorski także opowiadał o Rosji i Ukrainie. I choć trzymał się dyplomatycznych ram, to Moskwie nie szczędził cierpkich słów.

Marszałek przypominał Amerykanom o trudnej polsko-rosyjskiej historii: o zajęciu Moskwy przez Polaków w 1612 r., pakcie Ribbentrop-Mołotow, zbrodni katyńskiej. Mówił, że "po zakończeniu zimnej wojny Warszawa i Moskwa podjęły wspólny wysiłek, aby zbudować silne i dobre relacje". Opowiadał o osiągnięciach z czasów, gdy stał na czele polskiej dyplomacji: o wprowadzeniu ruchu bezwizowego dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego, o wzroście wymiany handlowej, postępach w polsko-rosyjskim pojednaniu.

- Coś jednak poszło nie tak - stwierdził Sikorski. Przypominał przy tym, że Zachód, wbrew temu co twierdzi kremlowska propaganda, nie próbował Rosji upokorzyć czy wykorzystać. Traktował ją jak równorzędnego partnera.

Zdaniem marszałka problem z Rosją polega na tym, że rosyjscy przywódcy są zależni od "skorumpowanych struktur gospodarczych". Aby utrzymać się u władzy, muszą uciekać się do manipulowania mediami. Rosyjska elita to dawni oficerowie KGB, którzy - zdaniem marszałka Sejmu - "od końca lat 80. XX wieku wykorzystywali państwowe pieniądze, czasem prane w zachodnich bankach z siedzibą poza Unią Europejską, i kupowali za nie ogromne ilości ziemi, surowców i nieruchomości".

- Aby chronić swoje bogactwo, musieli zapobiec demokratycznej rewolucji - takiej, jaka odmieniła Europę Środkową w 1989 r., a także rewolucji antykorupcyjnej - takiej jak tegoroczna rewolucja na kijowskim Majdanie - wyjaśniał Sikorski. W tym samym celu Rosja dławiła też demokratyczne przemiany w byłych republikach ZSRR. Bo przyjęcie przez Ukrainę i Gruzję zachodnich standardów mogłoby zainspirować Rosjan - wówczas ludzie rządzący w Moskwie straciliby władzę.

Sikorski mówił też o agresywnych działaniach Rosji wobec Zachodu: o wojnie propagandowej prowadzonej przez anglojęzyczną stację Russia Today i zastępy internetowych trolli, o prowokacjach rosyjskiego lotnictwa i służb specjalnych, o wspieraniu przez Rosję radykalnych ugrupowań w Europie.

- Te niedopuszczalne manewry mają podważyć determinacje Zachodu - mówił Sikorski. Jego zdaniem reakcja UE i NATO na wydarzenia na Ukrainie jest skuteczna, ale do pewnego stopnia. Nie wiadomo bowiem, czy rosyjscy przywódcy pod presją sankcji zawrócą z konfrontacyjnej drogi. Trzeba więc być gotowym na wypadek, że tak się nie stanie. I zawczasu reformować NATO.

Marszałek Sejmu sporo czasu poświęcił Ukrainie. Krytykował jej elity, że "zamiast przyjmować pakiety ustaw reformujących potrzebne nowoczesnemu społeczeństwu, wolały uprawiać skorumpowane interesy i tajne układy, często wynikające z intryg i manipulacji autorstwa dużo bardziej zamożnej i silnej Rosji".

Dlatego, jak mówił, Ukrainie nie udało się powtórzyć sukcesu Polski. - Sami Ukraińcy to widzą. Widzą, że ich kraj nie realizuje swojego potencjału - że omija go dobrobyt i stabilność, które wynikają z pełnego przyłączenia się do europejskiej części świata zasad. Po raz drugi wyszli tłumnie na ulice, aby odrzucić skompromitowanych przywódców i zdyskredytowaną politykę - stwierdził Sikorski, wzywając Amerykę do wsparcia Kijowa. Jako wzór podawał opracowany przez Waszyngton Plan Marshalla - pomocy gospodarczej, która pomogła powojennej Europie stanąć na nogi po II wojnie światowej. Mogły z niego skorzystać też państwa bloku wschodniego, ale nie dopuściła do tego Moskwa.

źródło: http://wyborcza.pl/1,7547...wani.html#CukGW

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 11, 2014 18:23

Komentarz:

kmdr_rohan


Miła wiadomość na koniec dnia. Rubel kończy dzień powyżej 55,50 za dolara i prawie 69 za Euro. To cieszy.

=====================

Rosja piąty raz podniosła stopy procentowe. Bez efektów, przecena rubla




Piąta już w tym roku podwyżka stóp procentowych w Rosji nie zatrzymała największej od 16 lat przeceny rubla. W rosyjską gospodarkę uderzają zachodnie sankcje i taniejąca ropa.

Bank Rosji podniósł w czwartek główną stopę procentową z 9,5 proc. do 10,5 proc. Nie powstrzymało to rubla przed dalszą przeceną. O 13.30 rosyjska waluta traciła wobec dolara 0,8 proc., a wobec euro 1,2 proc. Za jednego zielonego bankierzy płacą aż 55,59 rubli , za jedno euro - 68,99 rubli. W obu przypadkach to rekordowe poziomy.

Rubel w dół, ceny w górę

- Podwyżki stóp procentowych nie wystarczą, aby ustabilizować rubla, i zwiększają ryzyko wystąpienia kryzysu walutowego w pełnej skali - powiedział Bloombergowi Piotr Matys, strateg waluty w Rabobank International w Londynie. Dodał, że tamtejszy bank centralny może interweniować bardziej agresywnie na rynku, jednak wcześniejsza sprzedaż zgromadzonych dewiz okazała się niewystarczająca. W efekcie rosyjska waluta potaniała najmocniej od kryzysu 1998 r.

Tamtejszy bank centralny stara się powstrzymać załamanie waluty, która tylko w tym roku potaniała o blisko 40 proc. Rosja, broniąc kursu rubla, sprzedała już ok. 80 mld zgromadzonych dolarów. Decydenci zapowiadają, że są gotowi do wsparcia waluty w dowolnym momencie.

- W przypadku dalszego ryzyka przyspieszenia inflacji Bank Rosji nadal będzie podnosił główną stopę procentową - zapowiedziały jego władze w oświadczeniu. Instytucja przyznała, że wzrost cen towarów w Rosji to właśnie efekt osłabienia się rubla w drugiej połowie 2014 roku.

Inflacja przyspieszyła do 9,1 proc.

Kolejne podniesienie stóp procentowych nastąpiło tydzień po tym, gdy prezydent Władimir Putin zapowiedział, że władze podejmą "trudne" skoordynowane działania, które odstraszą spekulantów i ustabilizują rynek walutowy. Rubel był w tym roku, tuż po ukraińskiej hrywnie, najsłabszą walutą na świecie spośród ponad 170 walut śledzonych przez Bloomberga.

Docelowo bank centralny, którym kieruje gubernator Elwira Nabiullina, chciałby spowolnić inflację do 4 proc. Tymczasem wzrost cen konsumpcyjnych w zeszłym miesiącu przyspieszył do 9,1 proc. Najmocniej od czerwca 2011 roku.

Bank Rosji przy okazji obniżki stóp procentowych podał swoje najnowsze prognozy gospodarcze. Wzrost PKB Rosji w latach 2015-16 ma wynieść "prawie zero". Z kolei przewidywana inflacja do końca roku utrzyma się na poziomie ok. 10 proc.

Miedwiediew namawia firmy

Władze kraju próbują zahamować negatywne zjawiska na różne sposoby. Wczoraj premier Dmitrij Miedwiediew powiedział, że rząd prowadzi rozmowy z dużymi firmami, by te zamieniały euro i dolary pochodzące ze sprzedaży eksportowej na ruble. Miałoby to wyhamować przecenę rosyjskiej waluty.

- Z jednej strony dewaluacja rubla zmniejsza siłę nabywczą konsumentów, ale z drugiej jest impulsem do ożywienia gospodarczego kraju. Dlatego nie ma powodu do specjalnej histerii - powiedział wczoraj w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji Miedwiediew. - Wszyscy po prostu musimy się uzbroić w cierpliwość, aby przetrwać ten trudny okres i spojrzeć w przyszłość - podsumował.

źródło: http://wyborcza.biz/Gield...html#BoxSlotIMT

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 12:36

Bezprecedensowa decyzja Rosjan. Rozpoczął się walutowy Stalingrad




Po wczorajszym 10-procentowym osłabieniu rubla Centralny Bank Rosji (CBR) o pierwszej w nocy podjął decyzję o podwyższeniu stóp procentowych z 10,5 do aż 17 proc.! Taki krok ma powstrzymać dalsze spadki i ochronić gospodarkę przed wkręceniem w spiralę inflacji. Spadki na razie udało się powstrzymać, ale rubel nie kwapi się dziś od odrabiania historycznych strat.


Wczorajsze załamanie notowań rosyjskiej waluty, która do amerykańskiego dolara straciła aż 10 proc., było największym tąpnięciem od kryzysu wschodniego w 1998 r. Kurs USD/RUB poszybował z 57,7541 do 63,2948 rubli. Za euro trzeba było płacić 78,81 rubla. We wtorek przed południem za jednego dolara trzeba już zapłacić 65 rubli. Natomiast baryłka ropy Brent kosztuje poniżej 60 dolarów.

Tym samym żart, który ponoć krążył po Kremlu wiosną tego roku, stał się przekleństwem rosyjskiego prezydenta. Teraz już wszyscy wiedzą, co wspólnego mają ze sobą Putin, ropa i rubel. Władimir Władimirowicz skończył już 63 lata, ropa kosztuje poniżej 63 dolarów za baryłkę, a dolar - powyżej 63 rubli.

Więcej: http://www.biztok.pl/gosp...na-rubla_a19340

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 08, 2015 13:06

Wódka kontratakuje, ale Dziadek Mróz musi być dziś trzeźwy




CO DZIŚ W ROSJI PISZCZY. W tym roku z rynku zniknie może i połowa rosyjskich gazet i magazynów. Od niechybnej śmierci uratować je może tylko wódka.

Prasa w kryzysie, jak ocenia patronujące jej ministerstwo łączności, ma się szczególnie kiepsko. Bo jakże może być inaczej, jeśli papier, sprzęt i w sumie wszystko to, co jest potrzebne do wyprodukowania gazety, kupowane jest za dewizy, a za nie dziś trzeba dać dwa razy więcej rubli niż rok temu. A przy tym rynek reklam dramatycznie się kurczy.

W czym szukać wyjścia z dramatycznie trudnej sytuacji?

Chivas Regal zamiast autowidolu

W tym, w czym każe tradycja.

Aleksiej Wolin, wiceminister łączności, w obszernym wywiadzie dla rządowej "Rossijskiej Gaziety" zapowiedział, że prasa odzyska odebrane jej całkiem niedawno prawo do reklamowania alkoholu i dzięki temu jakoś przetrwa w kryzysie.

Zakaz był wprowadzony równo dwa lata temu. Wtedy wiele się mówiło z najwyższych trybun o szkodliwości picia i konieczności uchronienia młodzieży od pokusy. Dziś wiceminister Wolin na rzecz patrzy zupełnie inaczej i widzi, że wycofanie reklamy alkoholu z mediów było "posunięciem populistycznym". Bo przecież swoje wyroby promują tylko producenci trunków szlachetnych. Oni, ogłaszając się, "kształtowali gust i cywilizowane nawyki spożywania spirytualiów najwyższej jakości", a więc "odstręczali od surogatów".

Zgodnie z nowym oficjalnym punktem widzenia wprowadzony dla ochrony zdrowia Rosjan zakaz reklamy alkoholu tylko zdrowiu obywateli zaszkodził. Teraz więc trzeba go znieść, by idolem młodzieży stał się nie jakiś tam autowidol, lecz na przykład 12-letnia Chivas Regal.

Zawsze nie na zawsze

Pogląd władzy na to, co dla narodu korzystne, a co mu szkodzi, zmienia się często i szybko.

Trzy lata temu Kreml zdecydował, że doroczne dwukrotne zmienianie czasu z zimowego na letni zaburza równowagę psychiczną i fizyczną ludu i jeszcze obniża wydajność krów mlecznych, zaskakiwanych co sześć miesięcy zmianą godziny udoju. Zdecydowano więc, że w tym dosyć mroźnym kraju już zawsze będzie tylko czas letni.

"Zawsze" skończyło się już pół roku temu, kiedy Władimir Putin podpisał ustawę o wprowadzeniu w Rosji tylko czasu zimowego i też na "zawsze", bo okazało się, że jednak wieczne lato szkodzi Rosjanom, a i krowom nie pomaga.

Przywrócenie reklamy trunków w gazetach to tylko epizod w udanej kontrofensywie alkoholu, który władze, kiedy ropa była tania, a kasa państwowa pełna, gnębiły. Telewizje dostały już wcześniej zezwolenie na reklamowanie piwa. Od 1 stycznia rząd obniżył minimalną cenę wódki z 220 do 185 rubli. To też ma odciągnąć biedniejący naród od szkodliwych surogatów, a skłonić go do spożywania zdrowego, bo obłożonego akcyzami i podatkami alkoholu legalnego.

Należy się też spodziewać, że sklepy dostaną zezwolenie na zakazaną też całkiem niedawno sprzedaż alkoholu nocą.

Tak więc kolejna rosyjska kampania antyalkoholowa, jak i wszystkie poprzednie, kończy się kapitulacją władz.

Cóż, w kryzysie każdy wykręca się, jak może.

Dziadek Mróz zapuka w szybkę

Z poważnymi problemami borykają się aktorzy dorabiający sobie w styczniu w roli Dziadków Mrozów, czyli tutejszej wersji św. Mikołaja. Zamówień jest teraz mało, klienci płacą bardzo skromnie. W modę weszli jednak w tym sezonie Dziadkowie, którzy potrafią wejść do mieszkania choćby w bloku przez okno. Ich się zaprasza i wynagradza sowicie. Aktorzy nauczyli się więc instalować na dachach domów specjalne uchwyty i na linach z workami prezentów spuszczać się ku oknu, gdzie czekają zdziwione dzieci i sute honoraria.

Przy takiej robocie trzeba jednak być trzeźwym i rezygnować z tradycyjnego kielicha, jakim klienci zwykli tu ugaszczać Dziadka.

A kto nie może się tego wyrzec, musi rozpatrywać oferty oryginalne. Jeden z moskiewskich roznosicieli darów opowiedział gazecie "Nowyje Izwiestia", że dostał zamówienie od "rodziny nietradycyjnej". Powinien ją nawiedzić razem ze swą "wnuczką" przy tym miała ona być nie Śnieżynką, ale Śnieżynkiem. Zgodził się, ale potem zrezygnował, bo klient zadzwonił jeszcze raz i zaproponował, że zapłaci "starcowi" i Śnieżynkowi za przedłużenie ceremonii rozdawania podarków do rana. Dziadek zrozumiał, że lepiej już mu będzie na linie.

źródło: http://wyborcza.pl/1,7596...dzis.html#CukGW

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 3  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.