forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Komputery i internet » Internet Poprzedni temat :: Następny temat
Internet
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 09, 2014 13:43


Chcesz zobaczyć, jak żyją i pracują inni? Spróbuj zostać „lifetramperem”



Niektórzy są zdania, że Internet odbiera nam kontakty „na żywo”, powoduje, że zamykamy się w domach albo chętniej spędzamy czas na Facebooku, niż rozmawiając. To oczywiście tylko jedna strona medalu, bo dzięki Globalnej sieci możliwe jest wchodzenie w interakcje z osobami, których inną drogą byśmy w ogóle nie poznali. Dzięki temu powstało nawet kilka ciekawych sposobów na życie, jak choćby couchsurfing (wymiana gościny między ludźmi mieszkającymi w przeróżnych zakątkach świata), czy różne, nietypowe społeczności, jak The Flat Earth Society. O ile można w ogóle powiedzieć, że w Internecie coś jest nietypowe.

Internet umożliwił także lifetramping. Według definicji w Urban Dictionary, jest to styl życia we wciąż zmieniającej się rzeczywistości, obejmujący skupianie się na ludziach i nowych doświadczeniach, bądź też podążanie za kimś w pracy lub życiu. W dużym skrócie, jest to możliwość pokazania komuś, jak wygląda dzień z życia, bądź przyjrzenia się życiu kogoś innego. Można w ten sposób przede wszystkim zobaczyć „od kuchni” ciekawe zawody, ale też poznać interesujące osoby, ale na tym możliwości się nie kończą. Od niedawna zasmakować takich doświadczeń możemy także nad Wisłą, dzięki działającemu od końcówki lutego, rodzimemu serwisowi Lifetramp.com.

Więcej: http://www.dobreprogramy....News,52790.html

Podpis użytkownika:
   
Krakers
Nowy(a) na forum



Wiek: 32
Dołączył: 10 Mar 2014
Posty: 1
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: Pon Mar 10, 2014 12:49

Jedna strona medalu ale za to jaka ważna, tracimy kontakt z bliskimi ludźmi oraz życie towarzyskie dla innych ludzi których prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy. Internet zamyka ludzi w domach dzieciaki w wieku 14-16 lat nie wychodzą grać z kolegami w piłkę jeździć rowerami czy też nie uprawiają żadnego sportu ani nie mają hobby, wyłącznie gry internetowe i portale społecznościowe. Smutna rzeczywistość XXI wieku

Podpis użytkownika:
sprawdź tłumaczeni­a angielski kraków
   
tim3r
Nowy(a) na forum


Dołączył: 11 Mar 2014
Posty: 4
Wysłany: Wto Mar 11, 2014 15:00

Przez internet tracimy kontakt? właśnie ja bym powiedział, że przez internet poznajemy nowe osoby...

Podpis użytkownika:
Pozdrowienia
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 26, 2014 20:19

Czy można być za starym, żeby korzystać z internetu? 92-letni pan Antoni udowadnia, że jest inaczej




Nie ma czegoś takiego, jak "za stary na internet". W internecie panuje pełna równość - każdy w dowolnym wieku może z niego korzystać. Tak postępuje pan Antoni Huczyński, 92-letni "dziarski dziadek". Ma więcej werwy i energii, niż niejeden znacznie od niego młodszy!

Pan Antoni Huczyński jest już gwiazdą internetu. Zachwyca podejściem do życia i dostarcza inspiracji wielu, którzy 92 lata będą mieli dopiero za ponad 60 lat... Napisał książkę, jest częstym gościem programów telewizyjnych i zaczął też pojawiać się w internecie.

Możecie śledzić jego fanpage na Facebooku: Sposób na długowieczność

Książkę pt. "Dziarski Dziadek - Mój sposób na długowieczność" można kupić w wersji papierowej TUTAJ, a w wersji e-book TUTAJ.

Poznajcie niezwykłą historię Dziarskiego Dziadka na jego stronie internetowej.

Dziarski Dziadek gościł również na łamach Gazety Wyborczej - wywiad z panem Antonim możecie przeczytaj TUTAJ.

źródło + video: http://deser.pl/deser/1,1...ml#BoxSlotI3img

Czytaj też: http://ofsajd.onet.pl/new...wiecznosc/mj4yh

Podpis użytkownika:
   
marre
Nowy(a) na forum


Dołączył: 27 Paź 2014
Posty: 1
Wysłany: Pon Paź 27, 2014 17:39

Przez internet zyskujemy bardzo dużo nowych znajomości. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Trzeba znać umiar i czasem wyjść do ludzi, a nie zamykać się w czterech ścianach przed komputerem.

Podpis użytkownika:
fartuchy w świetnych cenach
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lis 12, 2014 19:08

Komentarze:

ve-ss

Czyli rozumiem, że po artykule pan redaktor przekazał informacje do UOKIK'u w celach zweryfikowania, czy aby nie wprowadza się klientów w błąd ? Czy był to kolejny artykuł pod tytułem bicia piany o nic ?


-----------------------------

worlther


Przecież Play używało już określenia 4G jak jeszcze LTE w Polsce nie istniało.

-----------------------------

cinsson

Cyfrowy Polsat też wprowadza. Miało być 50 %, niby 30zł/m-c a pierwszy rachunek 95zł


-------------------------------

Mateusz Jóźwiak

Nie wiem co tu narzekać. Jest dobrze i tak trzymać.Byłem w T-mobile i była tragedia . od dwóch miesięcy jestem w Play i .....
www.speedtest.net/my-result/3817501159
Miłego klikania.


=======================

Zrobieni w szybki Internet. Czy Play wprowadza klientów w błąd?





Czy Play wprowadza klientów w błąd co do "superszybkiego" internetu? Dzięki trikowi w reklamach mocno rośnie zasięg tej sieci. Podobną sztuczkę stosują też inni operatorzy.


"Najnowsza sieć 4G LTE to szybkość i technika w jednym. To płynność, wygoda, komfort, stabilność" - zachwala sieć Play na swoich stronach internetowych.

Kampanie reklamowe tego operatora bazują na celebrytach. Promują oni usługę, która jest mocnym generatorem przychodów dla znajdującej się w lekkim marazmie branży komórkowej.

- Potrzebuję internetu do domu, ale żeby był szybki, żeby działał jak ta lala, żeby mi latał po całej chałupie, żebym go miała wszędzie, rozumiesz? W wannie, kuchni, na stole, w pralce, na pralce... Wiesz, o co chodzi, nie? - wypluwa z siebie z szybkością karabinu maszynowego gwiazda "Prawa Agaty" Agnieszka Dygant.

Blondynka z Playa, czyli Barbara Kurdej-Szatan, z trudnością powstrzymuje śmiech. Jej kolega po fachu szybko zaś wręcza "internet 4G LTE bez limitu już za 29,99 zł miesięcznie". Wcześniej FORMUŁĘ 4w1 4G LTE zachwalały piosenkarka Margaret czy tenisistka Agnieszka Radwańska. Tyle że 4G z Playa ma niewiele wspólnego z prawdziwym 4G.

Diabeł tkwi w szczegółach

- W regulaminach oraz opisach umieszczanych pod szyldem 4G operator informuje drobnym drukiem o tym, że usługi 4G realizowane są w standardzie HSPA+. Jest to o tyle ciekawe, że ani związani z technologiami mobilnymi technicy, z którymi miałem okazuję rozmawiać, ani producenci telefonów nie uznają tej technologii za 4G, tylko 3G - twierdzi Filip Wisnander z serwisu Teleguru.pl, poświęconego telefonii komórkowej.

Standard HSPA+ potrafi być kilkakrotnie wolniejszy od LTE, choć z całą pewnością jest szybszy niż normalny komórkowy internet. Dla większości konsumentów podobne skróty (LTE, 4G) brzmią jak czarna magia. Przekładając jednak całą sprawę na język metafor: Play obiecuje, że jego internet będzie miał prędkość bolidu Formuły 1, a w rzeczywistości chodzi niczym skuter. Co na to konkurencja? Jest zadziwiająco zgodna. - Według naszej oceny, i pewnie nie tylko naszej, technologia HSPA+ to nie jest 4G - uważa Wojciech Jabczyński z Orange.

- Standard HSPA+ jest określany jako 3G+ lub częściej jako 3,5G - to już Arkadiusz Majewski z Plusa. Co daje Playowi taka sztuczka? Dzięki niej w reklamach szybkiego internetu rośnie zasięg tej sieci. HSPA+ w Playu dociera do 90 proc. populacji Polski, podczas gdy sieć LTE jedynie do 63 proc. mieszkańców. Na tle konkurencji (oferującej jako szybki internet tylko LTE) te 63 proc. to już nic szczególnego. Co na to wszystko Play? Zapytaliśmy rzecznika sieci Marcina Gruszkę: czy podobna praktyka nie jest wprowadzaniem klientów w błąd? I czy ich konkurencja nie postępuje uczciwiej, oferując pod hasłem 4G tylko LTE? Nie odpowiedział. Podobnie jak biuro prasowe Playa.

Operatorzy przesadzają z 4G

Z reklamowaniem 4G mają problem też inni operatorzy. Orange ("4G LTE") i T-Mobile ("LTE 4G"), zachwalając swój superszybki internet, również nieco naginają rzeczywistość. To, co określają jako "4G" (czyli LTE), również nie spełnia standardów technologii 4G.

Jak twierdzi Arkadiusz Majewski z Plusa, gdyby trzymać się sztywnych wymagań technicznych, to mianem 4G można określić technologię LTE Advanced, a obecne LTE to... 3,9G.

Realne prędkości pobierania w LTE Advanced to od 30 do 100 Mb/s, w LTE od 10 do 20 Mb/s, a w HSPA+ od 2 do 10 Mb/s. Dlatego Plus reklamujący się jako "lider technologii LTE" o 4G w swoich reklamach nie wspomina. Co na to wszystko producenci telefonów? Dla nich 4G to LTE Advanced. - Ale nie możemy oficjalnie tego komentować - twierdzi przedstawiciel jednej z dużych firm. Operatorzy bronią się, że na nazywanie LTE systemem 4G pozwala im Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU), który pod naciskiem sieci uznał po prostu, że rak (zwykłe LTE) to ryba (4G). ITU pozwala na określanie jako 4G... również systemu HSPA+. Wnioski? Według Wisnandera z Teleguru.pl operatorzy mogą umyślnie żonglować pojęciami typu 4G po to, by dobrze wypaść w reklamach i uzyskać w ten sposób przewagę nad konkurencją

- Nie zawsze to, co jest w zgodzie z obowiązującymi normami, jest także najzwyczajniej w świecie w porządku względem ludzi, którzy postanowili zaufać konkretnemu dostawcy internetowych usług - twierdzi Wisnander.

źródło: http://wyborcza.biz/bizne...ml#BoxSlotI3img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 01, 2014 22:57

8 rzeczy, których nie robisz odkąd masz internet




Dziś internet jest czymś tak powszechnym, że część osób zapomina, jak wiele zmienił w naszym życiu. Jeśli wsiąkłeś w internet, przestałeś wykonywać codzienne czynności w ten sam sposób, co jeszcze kilka lat temu. Nie piszesz listów, nie słuchasz muzyki tak jak dawniej. Internet doprowadził do zmian nawet w twojej sypialni. Zapraszamy na przegląd rzeczy, których nie robimy, odkąd jesteśmy podłączeni do sieci. (Z przymrużeniem oka).

Więcej: http://technologie.gazeta...z_internet.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 19, 2015 11:35

Powiew internetowej nostalgii


Internautą zostałem, jak twierdziłem, „późno”. Było to w 2003 roku, miałem 13 lat i czułem, że ominął mnie słynny internetowy boom, który tak bardzo pobudził moją wyobraźnię w okolicach przełomu wieków.

Internet był wtedy drogi, a Telekomunikacja Polska, obecnie część Orange, dopiero wprowadzała swoją nową ofertę dostępową w postaci Neostrady (abcd012.neoplus.adsl.tpnet.pl!). Dziś już nieco zapomniano o sformułowaniach „Dzieci Neostrady”, niewielu pamięta oryginalny koszmar Błękitnej Linii, a łącza 128 kb/s odeszły w te same obszary zapomnienia, co Microsoft Internet Explorer 6 oraz moje wdzwaniane połączenie przez TlenDostęp.

Coraz częściej łapię się na myśleniu „dawniej było lepiej” oraz mentalności „za moich czasów…” – oczywiście, z naturalnych powodów, w pewnej mikroskali: te „moje czasy” nie są szczególnie zamierzchłą przeszłością, zresztą mam nadzieję, że wcale się jeszcze nie skończyły. Podobnie jest w kwestii internetu: początki XXI wieku w „cyberprzestrzeni”, jak to nazywały czasopisma komputerowe tamtych lat(o których zapewne kiedyś też napiszę), wspominam niezwykle dobrze, niemal z ukojeniem. W naszym polskim internecie było swojsko, wygodnie i spokojnie. A przecież ponad dekadę temu nie istniała większość serwisów, z których dziś korzystamy na co dzień. Przypomnijmy sobie więc, dla mojego rocznika nie będzie to trudne, czego w internecie roku 2002/2003 nie było.Nie było Facebooka (a przed nim MySpace’a), prawdziwych social mediów. Nie było jeszcze nawet Grona (istniała, co ciekawe, Fotka, wzorowana na Hot Or Not). Istniały co najwyżej fora internetowe, chybotliwe technologicznie przeszczepy Usenetu. Nie było YouTube’a. Ani GMaila. Skype’a nie było. Dropboksa, SkyDrive’a i RapidShare’a też nie. Nie było (prawie) torrentów! Korzystało się z KaZaa Lite lub wielkiej bramy do wirusów – eDonkey 2000. Nie było HTMLa 5. Drugiego Service Packa do XP też jeszcze nie było, a wraz z nim Zapory, DEP i filtra przeciw wyskakującym okienkom. Bo przecież już za kilka miesięcy miał się pojawić Longhorn i zmienić świat… A przynajmniej to usiłowano nam powiedzieć na PDC, z którego oglądaliśmy filmiki w formacie MOV, w rozdzielczości 320x300 pikseli.

Było jednak mnóstwo innych usług i rozwiązań. „Podstawowy cel internetu”, czyli wyświetlanie obrazków z kotami, oraz znajdowanie odpowiedzi na tak ważkie pytania, jak „jaki był tytuł piosenki w tym odcinku serialu?” albo „co to za aktor w pierwszej części tamtego filmu?” był zaspokajany, oczywiście znacznie trudniej, ale był. Jak wiadomo, cierpienie uszlachetnia, więc brak znanych dziś ułatwiaczy napędzał kreatywność i wymuszał stosowanie rozwiązań dawno porzuconych. Niestety, to właśnie one wywołały u mnie przypływ nostalgii, więc teraz przyjrzyjmy się temu, jak w tych ciemnych wiekach używało się internetu.

Więcej: http://www.dobreprogramy....lgii,60430.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 19, 2015 12:20

Spiegel: USA przygotowują się do wojny z wykorzystaniem internetu. Twój komputer też będzie bronią




Spiegel ujawnia kolejną porcję informacji wykradzionych przez Edwarda Snowdena. Wynika z nich, że NSA inwigiluje na potęgę nie z czystej ciekawości. Nasze komputery, serwery, łącza w razie potrzeby mają zostać użyte jako broń.

To, że amerykańska agencja NSA inwigiluje użytkowników internetu nikogo już nie dziwi. Zaskakuje jednak skala tych działań oraz ich prawdziwy cel. Ujawnia go, analizując dokumenty ujawnione przez Edwarda Snowdena, Spiegel.

Internet jako broń

W przypadku nasilających się konfliktów zbrojnych internet oraz cała jego infrastruktura: serwery, routery czy nawet poszczególne komputery, mają zostać użyte jako broń. USA założyły, że w razie potrzeby muszą mieć możliwość niszczenia celów wroga. I chcą mieć tę możliwość teraz, w czasie pokoju. Po to, by w czasie konfliktu nie musieć już przełamywać zabezpieczeń, a jedynie "odpalić bombę", która tyka w milionach komputerów na całym świecie.

Techniki ataku


Jak wyjaśnia Niebezpiecznik.pl specjaliści wynajęci przez NSA pracują nad czterema etapami ataku. 1 - rozpoznanie (jakie systemy wykorzystują wrogie kraje), 2 - wykryć słabe punkty systemu (na co są podatne, jak można je zaatakować), 3 - instalacja złośliwego oprogramowania dającego kontrolę nad maszyną, 4 - przejęcie kontroli nad maszyną/zniszczenie określonej maszyny lub infrastruktury.

Co to oznacza dla "zwykłego użytkownika" takiego jak ty czy ja? Według Spiegela NSA nie waha się przed instalowaniem robaków na maszynach właśnie zwykłych użytkowników. Przez to nasze maszyny stają się częścią botnetu "pracującego" dla amerykańskich władz.

W jaki sposób dochodzi do infekcji? Najpierw NSA musi namierzyć"cel". Robi to na rozmaite sposoby - wykorzystuje identyfikatory komputerów, ciasteczka, numery seryjne, numery IMEI. Wszystko, co pozwoli powiązać różne rodzaje aktywności konkretnego użytkownika.

Więcej: http://technologie.gazeta...rzystaniem.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 02, 2015 14:14

Komentarze:
mao111
Jaaaa jeb... To tak "grają" w tym polskim serialu wszechczasów? Przecież lepiej grałby ktoś wzięty z ulicy, a to są te gwiazdy, które okupowały okładki Gal i innych Na Gorąco przez lata...????????????????????? Czasem ciężko zderzyć się z rzeczywistością... Łomnicki z Holoubkiem w grobie się przewracają.

------------------------------

errormix

W 2000 roku internet miałem już od 2 lat. I to nie jakieś 14400 kb/s ale oszałamiające 56000 kb/s :D W 1998 roku kupiłem nawet przez internet wycieczkę w nieistniejącym już biurze podróży Aladyn :D Oczywiście mailem z adresem na kki :D

============================

Tymczasem na Facebooku: serial "M jak Miłość" uczy Polaków, że komputer można podłączyć do internetu


Rok 2000 był 15 lat temu. Na świecie akurat pękała pierwsza bańka internetowa, a w Polsce serial "M jak Miłość" uczył Polaków, że komputer podłączony do Sieci daje tyyyyle możliwości.

Na Facebooku jest nowy hit - fragment serialu "M jak Miłość" z 2000 roku. Dziwne? A skąd - akurat w tym odcinku dowiadujemy się, że komputer można podłączyć do internetu i wysyłać z niego listy elektroniczne.

Bez perspektywy to tylko śmieszny i anachroniczny filmik, który uświadamia, jak bardzo rozwinęła się Polska pod względem technologicznym. Tymczasem w maju 2000 roku w piśmie „Komputer Świat Extra” mogliśmy przeczytać:

Nasz komputer możemy wpiąć do internetu - pajęczyny, przez nitki której płyną strumienie danych. Sam dostęp do sieci to jednak nie wszystko. Bez dobrych programów będzie nam bardzo trudno, często w ogóle nie damy sobie rady. Komputer ŚWIAT poleca najlepsze internetowe aplikacje.

Wśród polecanych programów znalazły się m.in. Internet Explorer 5.01 („Najpopularniejsza przeglądarka w internecie”), Sylaba Komunikator 4.7 („Polska wersja przeglądarki Netscape Communicator 4.5. Największy konkurent Internet Explorer”), mIRC 5.7 („Program do pogaduszek na kanałach IRC”), Internetowy Poszukiwacz 2.0 („Aplikacja przeszukująca internet. Przepytuje najlepsze internetowe wyszukiwarki i wyniki przedstawia nam na ekranie”).

Co jeszcze działo się w 2000 roku?

- Gazeta.pl jeszcze nie istniała, ale już trwały nad nią intensywne prace

- Google istniał dopiero od kilku lat

- łącza internetowe miały przepustowość ok. 56 Kb/s

- powstała za to Interia

- oraz Gadu-Gadu

- zakończono produkcję Fiata 126p

- na Międzynarodową Stację Kosmiczną przybyła pierwsza załoga

- w Warszawie otwarto Most Świętokrzyski

- zaczął działać pierwszy polski bank internetowy - mBank

- Aleksander Kwaśniewski został po raz drugi z rzędu prezydentem

- wyłączono ostatni reaktor elektrowni w Czarnobylu.

Tak, rok 2000 był dawno temu. Ale ciekawa jestem, ile osób po tym odcinku "M jak Miłość" stwierdziło, że warto jednak podłączyć swój komputer do internetu i wysyłać z niego listy elektroniczne.

źródło + video: http://technologie.gazeta...losc__uczy.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 02, 2015 14:58

Komentarz:
~waldi :

Snowden, który przyczynia się do przejrzystości w stosunkach między społeczeństwem a władzami. ujawnia podsłuchy, szwindle jest ścigany przez "największą demokrację" gdzie grozi mu wieloletnie więzienie lub nawet czapa. To tyle o tej "największej demokracji.
============================
Kontrolowana eskalacja


Tajne służby uprawiają już nie tylko szpiegostwo. Dokumenty ujawnione przez Edwarda Snowdena pokazują, że chcą one zdobyć władzę nad internetem i przygotowują elektroniczną wojnę.



Normalnie praktykanci muszą przedłożyć imponujące CV, w których dobrze widziane są wolontariaty w projektach społecznych. W Politerain wymaga się całkiem innych umiejętności. "Szukamy praktykantów, którzy chcą psuć". Ale Politerain nie jest projektem konwencjonalnej firmy, lecz amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA (National Security Agency). Czy też dokładniej: poszukiwani są strzelcy wyborowi do działań NSA, oddziału planowych włamań do komputerów o nazwie TAO (Tailored Access Operations).

Do tego dochodzi jeszcze – wyjaśnia się dalej kandydatom – "manipulacja i niszczenie komputerów przeciwnika". Na przykład za pomocą programu Passionatepolka unieruchamia się karty sieciowe. Programy Berserkr i Barnfire ("Pożar w stodole") tworzą w komputerach luki w zabezpieczeniach systemu, tzw. backdoors lub wymazują kluczowe dane systemowe. Praktykanci TAO mają również sprawiać, by twarde dyski stały się niezdatne do użytku. Celem jest "nauczyć się jak myśli atakujący".

Konkurs ten prowadzony jest już od ośmiu lat, w tym czasie sposób rozumowania napastnika stał się dla tropicieli danych z NSA rodzajem doktryny. Agencja dąży nie tylko do totalnej kontroli nad internetową komunikacją, elektroniczni szpiedzy tak zwanego sojuszu pięciu par oczu z USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii chcą jeszcze więcej.

Planują bitwy w internecie, by móc sparaliżować sieci komputerowe – a tym samym wszystko, czym one sterują: zaopatrzenie w prąd i wodę, pracę fabryk, lotnisk czy obrót płatniczy. To wszystko pokazują ściśle tajne dokumenty z archiwum demaskatora Edwarda Snowdena, do których "Spiegel" miał wgląd na wyłączność i których część opublikował "Spiegel Online".

"Trzecia wojna światowa będzie partyzancką wojną informacyjną"

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...eskalacja/65ckj

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 18, 2015 13:07

Internet prawdę ci powie?




Internauci chętnie radzą się innych użytkowników sieci. Pytają o porady przy zakupie kosmetyku czy sprzętu elektronicznego. Radzą się w sprawie wyboru operatora komórkowego, trendów w wystroju wnętrz czy obsługi konkretnego urządzenia. Zwroty typu „czy ktoś mógłby mi pomóc” każdego dnia pojawiają się średnio 1,2 tys. razy, z czego trzy czwarte na Facebooku. To szansa dla marketerów, działów marketingu i obsługi klienta, by radząc internautom, zwrócili ich uwagę na własną firmę czy markę. Marketing human to human coraz częściej będzie zastępował klasyczne relacje na linii biznes – konsument.

– Każdego dnia Polacy w mediach społecznościowych zamieszczają tysiące pytań na tematy związane praktycznie z każdą dziedziną życia – mówi Łukasz Jadaś, starszy specjalista ds. badań i produktów z Instytutu Monitorowania Mediów. – Dlatego w Instytucie Monitorowania Mediów we współpracy z magazynem „Marketer Plus” postanowiliśmy sprawdzić, jakie pytania i jakie problemy Polacy artykułują w mediach społecznościowych oraz jakie korzyści firmy i marki mogą z tego dla siebie wyciągnąć.

Jego zdaniem rosnąca liczba pytań i problemów, które Polacy zgłaszają w social mediach, wynika z kilku przyczyn. Pierwszą z nich jest wzrost penetracji usługami dostępu do internetu w Polsce i rosnąca rola tego medium. Według danych IMM w ubiegłym roku w stosunku do 2006 roku o 50 proc. zmalało zainteresowanie treściami publikowanymi w tradycyjnej prasie. Czytelników przejął internet. Szczególnie istotną rolę zaczęły odgrywać social media, w których Polacy poszukują codziennych porad i wskazówek.

– Poza tym dochodzi do głosu pokolenie, które właściwie nie pamięta świata bez internetu i mediów społecznościowych. To głównie dla nich internet i social media są kanałem, w którym poszukują rozwiązań swoich codziennych problemów – przekonuje Jadaś.

Internauci często pytają o wskazanie lokalizacji danej firmy czy punktu usługowego. Wpisy typu „gdzie kupię” stanowią już 20 proc. wszystkich zapytań. Natomiast prośby o rozwiązanie problemu z danym produktem to już 17 proc. wpisów. Publikacje typu „czy ktoś mógłby pomóc” dziennie pojawiają się przeciętnie 1,2 tys. razy, z czego trzy czwarte jest zamieszczane na Facebooku. Z kolei zwroty typu „jaka sieć”, „jaki abonament” czy „którego operatora” w 2014 roku ukazały się ponad 45 tys. razy.

Młodsi internauci za pomocą sieci próbują rozwiązać problemy związane z odrabianiem pracy domowej, starsi szukają odpowiedzi na pytanie dotyczące chociażby sprzętu elektronicznego.

– Branżą, z którą Polacy mogą mieć najwięcej problemów i problemy te artykułują w social mediach, są nowe technologie i IT. Jej dotyczy ponad 25 proc. wszystkich pytań i wpisów, w których użytkownik zgłasza jakiś napotkany w codziennym życiu problem – zaznacza ekspert z IMM.

Drugim najczęściej poruszanym zagadnieniem są tematy związane z modą i urodą. Na popularnych portalach społecznościowych typu Facebook i Twitter Polacy dyskutują o sposobach ubioru i wyborze kosmetyków. Innymi popularnymi dziedzinami jest sport i kondycja fizyczna, wystrój mieszkania, problemy związane z kultura i sztuką czy poszukiwaniem koncertów bądź przedstawień teatralnych.

Ta nowa rola internetu i mediów społecznościowych to szansa dla firm, żeby potwierdzić swoją pozycję eksperta, a co za tym idzie budować dobry wizerunek marki wśród konsumentów. To może skutkować większym zainteresowaniem klientów oferowanymi przez firmę produktami czy usługami. Jednym z narzędzi potrzebnych przy tzw. marketingu human to human jest monitoring mediów, obejmujący również media społecznościowe i charakterystyczny dla internetu slang. Monitoring social mediów warto w wielu przypadkach skoncentrować na wyszukiwaniu szans i okazji na nawiązanie kontaktu z nadawcą.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...prawde-ci-powie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 20, 2015 18:17

A ja do tej pory byłem przekonany, że Internet jest przesyłany przez satelity geostacjonarne, a nie przez podwodne kable do odległych kontynentów. Czy przez satelity nie byłoby taniej ? No chyba nie, skoro wybrali kable.
==============
Wszystkie podwodne kable internetowe na jednej mapie


Którędy płyną gigabajty danych, które codziennie pobieramy i wysyłamy w najdalsze zakątki świata?



Wbrew częstym przekonaniom, łączność satelitarna wcale nie dominuje w światowym przepływie danych. Jeszcze pod koniec ubiegłej dekady aż 99 proc. informacji wymienianych pomiędzy krajami wędrowało nie nad atmosferą, lecz pod wodą. Obecnie udział ten sięga około 95 proc.

Większość filmów, muzyki czy gier, które w ten czy inny sposób pobieramy z internetu, przypływa do nas światłowodami położonymi na dnie mórz i oceanów. Rozmiary sieci tych podwodnych kabli znakomicie pokazuje mapa, którą przygotował właśnie serwis Teleography – można ją obejrzeć w całości pod tym adresem.

Stylizowana na starą ilustrację grafika pokazuje blisko 300 kabli, dzięki którym tak szybko możemy poruszać się po świecie wirtualnym – tudzież będziemy mogli, bo część z narysowanych już połączeń zostanie ukończona do końca obecnego roku. Wkrótce sumaryczna długość podmorskich kabli sięgnie miliona kilometrów.

Więcej: http://www.polityka.pl/ty...dnej-mapie.read

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pon Cze 08, 2015 14:12, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Maj 05, 2015 18:52

Komentarz:

~natural

Wyłączyć. Na początku będzie trudno, nawet bardzo. Potem się wszyscy przyzwyczaimy, że za ścianą mieszka sąsiad a nie avatar, że do domofonu zadzwoni kolega syna a nie tylko kolporter ulotek, że nagle wszyscy będą musieli nauczyć się pisać długopisem....
=====================

W ciągu najbliższych 8 lat może dojść do załamania sieci internet


Wszyscy cenimy sobie zdobycze internetu, jednak wkrótce może się to skończyć. Liczba kanałów komunikacyjnych w najbliższych latach nie będzie już w stanie sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu ludności świata na szybki internet. Zdaniem ekspertów, istnieje możliwość, że nawet sieci światłowodowe nie wytrzymają obciążenia.



Internet jest bardzo ważną częścią światowej gospodarki i dlatego jego ewentualne załamanie, objawiające się brakiem możliwości normalnego korzystania z sieci, jest wizją bardzo niepokojącą. Aby omówić tę kwestię, czołowi inżynierowie, fizycy i przedstawiciele firm telekomunikacyjnych mają zebrać się w Royal Society w Londynie. Tematem debaty ma być między innymi to, jak zapobiec kryzysowi globalnej sieci, który - zdaniem analityków - może nastąpić już w ciągu najbliższych ośmiu lat.

Wzrost zapotrzebowania ludzkości na szybki internet to skutek upowszechnienia się telewizji internetowej oraz transmisji na żywo. Odpowiada za to również wzrost mocy komputerów, co z kolei zwiększa obciążenie serwerów, a często po prostu doprowadza do przeciążeń. W ostatnich latach w sieci zaczęło pracować wiele smartfonów i tabletów, które również potrzebują dostępu do internetu. Koncepcja internetu rzeczy ( Internet of things) realizuje się na naszych oczach, a szybkość w jakiej to postępuje jest imponująca.

Aby sprostać potrzebom rynku, w ciągu ostatniej dekady inżynierowie byli w stanie zwiększyć przepustowość światłowodów aż 50 razy. W 2005 roku maksymalna prędkość internetu wynosiła 2 Mbps. Dzisiaj powszechne są łącza o szybkości 100 Mbps. Saturacja sieci rośnie jednak bardzo szybko i naukowcy twierdzą, że infrastruktura jest blisko wartości krytycznej, potem istniejące kable nie będą w stanie przekazywać informacji.

Model rozwoju rynku internetowego wskazuje na to, że przy obecnych przyrostach przepływności i wykorzystania łącz przez klientów, pozostaje nam 6-8 lat do czasu załamania internetu. Popyt na sieć rośnie z minuty na minutę. Mimo, że istnieją okresy mniejszego zapotrzebowania - zwykle wtedy kiedy robi się ciepło - to rok do roku ilość przesyłanych danych ciągle rośnie.

Ilości danych, które może przenieść kabel światłowodowy są spore, ale nie są nieograniczone. Firmy telekomunikacyjne muszą zainwestować w rozbudowę sieci i mogą zbudować dodatkowe łącza, jednak to zwiększy dwukrotnie koszt dostępu do internetu. Ponadto, transmisja danych wymaga bardzo wiele energii. Obecny internet zużywa około 8 proc. światowej energii elektrycznej. Wraz ze wzrostem szybkości internetu i układaniem nowych kabli wzrośnie również zużycie energii elektrycznej.

To wskazuje na kolejny aspekt zagrożenia dla przyszłości sieci jakim może się okazać niedostosowanie sektora energetycznego do ekspansji światowej sieci komputerowej. Być może wkrótce w celu podtrzymania kluczowych węzłów sieciowych będzie dochodziło do planowych przerw w dostępie do elektryczności dla zwykłych domów.

źródło: http://nt.interia.pl/inte...tm_campaign=RSS

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14071
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 08, 2015 12:19

Pearl Harbor wojny cyfrowej?


Skoro nawet rząd USA nie potrafi bronić się przed internetowym atakiem złodziei, kto może dać nam gwarancję ochrony naszych haseł bankowych, korespondencji, numerów identyfikacyjnych?



Włamanie do agencji rządowej Office of Personnel Management miało miejsce, jak podał „Washington Post”, w grudniu ubiegłego roku. Amerykanie zorientowali się, że taki atak miał miejsce, jakoby dopiero w kwietniu. Włamywacze – Amerykanie są niemal pewni, że działający na zlecenie chińskiego rządu – mogli wykraść dane osobowe co najmniej czterech milionów pracowników rządowych. W tym służące identyfikacji, niczym polski PESEL, numery ubezpieczenia społecznego (social security).

Według ekspertów to ci sami sprawcy, którzy okradli z danych specjalizujące się w ubezpieczeniach i opiece zdrowotnej firmy Premera i Anthem. Premera przyznała, że mogła utracić zapisy dotyczące 11 mln klientów, z kolei Anthem przechowuje w swojej bazie około 80 mln numerów ubezpieczenia społecznego obywateli USA.

Skala inwigilacji może jeżyć włos na głowie, zwłaszcza że nie jest to pierwszy głęboki cios w rządowe bazy danych USA – choć zdecydowanie największy wykryty w historii zero-jedynkowych zimnych wojen.

Wielka ofensywa chińskich hakerów na rządowe bazy danych zaczęła się co najmniej na początku ubiegłego roku; z różnym powodzeniem atakowali różne cele – w tym sieć Office of Personnel Management. Amerykanie mają też świeżo w pamięci skuteczną inwigilację sieci pocztowej Białego Domu przez hakerów z Rosji. Ich najbardziej spektakularnym łupem okazała się prywatna korespondencja Baracka Obamy.

To naturalne, że Amerykanie są zszokowani. Postrzegając się jako tradycyjna potęga militarna, odruchowo zakładają, że taki sam podział sił obowiązuje w cyberprzestrzeni. Tymczasem atak na bazy OoPM, biorąc pod uwagę skalę potencjalnych szkód, można śmiało porównać do klęski floty w Pearl Harbor. Wtedy też mało kto przypuszczał, że lekceważeni Japończycy są zdolni do aż tak skutecznego ataku.

Nieskuteczność zapór antywłamaniowych agencji rządowych USA nie powinna jednak dziwić. Inwigilacja w Internecie jest dziś raczej normą niż wyjątkiem, a przez wielkie sieci czasami łatwiej się prześlizgnąć niż przez małe. Zbyt wiele pozostaje uchylonych furtek. Decydują ludzkie błędy – kliknięcie w załącznik z trojanem wysłany przez szpiega podszywającego się pod szefa, wykorzystanie w pracy zainfekowanego nośnika pamięci, czy choćby naiwne zdradzenie kluczowych informacji w rozmowie telefonicznej, co wykorzystywał już w latach 90. pierwszy słynny haker Kevin Mitnick.

Zawodowcy oczywiście potrafią także wyszukiwać nieznane dotychczas błędy w oprogramowaniu, i tak uchyloną furtką niepostrzeżenie włamywać się do strzeżonych systemów.

Paweł Dawidek, ekspert ze specjalizującej się w zabezpieczaniu systemów IT firmy WHEEL Systems, wskazuje na kilka powszechnych źródeł błędów w oprogramowaniu. Jednym z nich jest dominujące jeszcze nie tak dawno podejście do projektowania systemów operacyjnych, które przede wszystkim miały wykonywać zadania szybko, bezpieczeństwo nie było wtedy najwyższym priorytetem.

– Kiedy zdecydowano się na wprowadzenie mechanizmów bezpieczeństwa, miały one na celu separację użytkowników systemu między sobą, a nie separację i izolację programów wykonywanych przez jednego użytkownika – mówi Dawidek. – Dlatego też najpopularniejszy model systemów operacyjnych to duże jądro systemu z najwyższymi uprawnieniami oraz bardzo wysokie, acz niepotrzebne z praktycznego punktu widzenia, uprawnienia dla wykonywanych programów.

Ten system był tworzony z myślą o licznych użytkownikach korzystających z jednego programu (systemu operacyjnego). Dziś jednak coraz częściej to jeden użytkownik korzysta z różnych systemów operacyjnych jednocześnie, na przykład w komputerze i smartfonie. To oznacza, że trzeba separować dla zachowania bezpieczeństwa nie tyle poszczególnych użytkowników, ile poszczególne programy. Ta zmiana się już od pewnego czasu dokonuje, ale sprawny haker wciąż może znaleźć w systemach zabezpieczeń sporo dziur.

O porażce całego, nieraz bardzo kosztownego projektu może zadecydować czasami parę przeoczonych linijek kodu – czy to zostawionych w programie przez nieuwagę, czy też zlekceważonych jako nieistotne. Dobrym przykładem takiej klęski była katastrofa rakiety Ariane-5. Jej budowa trwała 10 lat i kosztowała 7 mld dol., rakieta rozpadła się kilkadziesiąt sekund po starcie. Okazało się, że część oprogramowania skopiowano ze starej Ariane-4. System, odwołując się do funkcji nieobecnej w Ariane-5, zgłosił po starcie błąd. Ogłupiony komputer nawigacyjny wydał silnikom polecenie wykonania nagłego zwrotu o 20 stopni. Po tym nie mógł już zapobiec katastrofie żaden manewr systemu awaryjnego.

Warto pamiętać o tej lekcji. Europejska Agencja Kosmiczna zatrudnia bez dwóch zdań świetnych naukowców, teoretycznie przy takich nakładach i poziomie profesjonalizmu wszystko powinno być sprawdzane wielokrotnie, a jednak zadecydowały typowe ludzkie błędy. Śledztwo wykazało, że nie sprawdzono dokładnie założeń oprogramowania Ariane-4, nie było też niezbędnych testów ani symulacji programowej.

Zakładanie, że ranga instytucji, poziom zatrudnionych przy projekcie ekspertów i wysokość stawki gwarantują oprogramowaniu niezawodność, jest naiwnością. Skuteczność ataków hakerskich na najlepiej strzeżone bazy danych świata, do których przecież dochodzi obecnie co rusz, nie jest zatem żadną sensacją, ale kolejnym potwierdzeniem reguły najsłabszego ogniwa.

Czy to nam grozi? Owszem, ale można ograniczać ryzyko. Zapisywać w formie cyfrowej krytyczne dane jak najrzadziej, nie przekazywać ich pochopnie nikomu, zachować ostrożność w Internecie i przy sprawdzaniu e-poczty, korzystać z jak najlepszych możliwych zabezpieczeń IT, by utrudnić życie sieciowym złodziejom detalistom.

W cyfrowym świecie, gdzie inwigilacja jest tak powszechna i prosta, w pełni bezpieczni nie będziemy jednak już nigdy.

źródło: http://www.polityka.pl/ty...nia-bronic.read

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 3  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.