forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Komputery i internet » Jak żyjemy ? Poprzedni temat :: Następny temat
Jak żyjemy ?
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14205
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sie 16, 2013 14:31

Komentarze internautów:

~Jollax :

Też się na chwilę (ta chwila trwała kilka lat) ożeniłam z internetem. Obudziłam się na etapie Naszej Klasy, kiedy zapragnęli dysponować moimi danymi i zdjęciami. Wykasowałam konto i od facebooka trzymam się już z daleka. Ale i tak sporo czasu tracę na przeglądaniu stron, szukaniu informacji, które mnie interesują. I fakt.. moja nowa wiedza zrobiła się płytsza, bo nie chce mi się zgłębiać tematu wymagającego aktywności większej niż użycie palców do klikania. Dobrze, że znalazł się ktoś, kto rzecz zauważył. Brakuje nam tylko nazwy i można to wpisać do rejestru chorób cywilizacyjnych, która wprawdzie nie zabija ale poważnie upośledza. Pozdrawiam
----------------------------

~Josh :

Byłem uzależniony od fejsa. Mój ekshibicjonizm internetowy zawładną mną kompletnie. Rozpadł mi się jeden związek. W drugim zaczęły pojawiać się kłopoty przez fejsa. Skasowałem to dziadostwo w cholerę i od miesiąca wróciłem do życia. W drodze do pracy nie odświeżam milion razy fejsa tylko przekładam kolejne kartki w kolejnych pochłanianych książkach ;) Życie znów wraca na swoje tory - tu na ziemi a nie w cyberprzestrzeni ;)
==============================

#hasztagi, #samojebki


Żyjemy we wspaniałym pokoleniu. Wiadomo, wielu ludzi chciałoby żyć w pokoleniu straconym, bo to zdecydowanie lepiej brzmi, ale - niestety - jesteśmy świetni. Tu gdzie mieszkam, w Warszawie, wokół mnie przepływa rzeka uzdolnionych, kreatywnych i świetnie wykształconych ludzi. Ale to nie tylko specyfika Warszawy - ci ludzie mieszkają również w Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach. Pracują w reklamie, mediach i marketingu. Podróżują po świecie. Znają języki. Popkultura, jej klisze i odniesienia są ich krwią. Czują modę, literaturę, muzykę i sztukę. W mig wyłapują trendy, oddychają nimi. Są ambitni, elastyczni, nadają ton naszej rozedrganej, kolorowej rzeczywistości. Rozumieją jej kod. Skażenie historycznymi traumami nie skrzywiło ich młodych, żywotnych organizmów. Są na tyle czujni i myślący, że wielu polskich publicystów, z Jackiem Żakowskim na czele, oddałoby im najchętniej całą władzę nad rzeczywistością.

Może w tym momencie skończę żartować. Nie jesteśmy wcale wspaniałym pokoleniem. Jesteśmy bandą przyspawanych do internetu, otępiałych od przestymulowania idiotów. Proponowanie nam jakiejkolwiek władzy nad czymkolwiek to jakiś niesmaczny majak. Nasze kompetencje do sterowania rzeczywistością są nikłe, bo nasza wiedza o niej jest tylko i wyłącznie zapożyczona. Możemy najwyżej objąć jakieś posady w ministerstwie, które będzie dopuszczać do instragramowego obiegu zdjęcia fotografowanych obiadów. Nie percypujemy kultury, w najlepszym wypadku wchłaniamy ciągami coraz to gorsze sezony seriali telewizyjnych. Przeżywamy nasze relacje dużo mocniej na Facebooku niż w prawdziwej rzeczywistości, myśląc przede wszystkim o skwapliwie kompletowanym ze skrawków wizerunku. Jesteśmy bandą narcyzów, która korzysta jak najęta z największej frajdy, jaką dał ludziom internet - możliwości bycia obserwowanym przez obcych. Każdy z nas produkuje i wypluwa na Twitterze, Facebooku i Instagramie niebywałą ilość zbytecznych informacji, które, gdyby zebrać do kupy, okazują się jedną wielką samojebką. Oba znaczenia tego wesołego wyrazu - zrobione sobie samemu zdjęcie, jak i czynność autoerotyczna, są tutaj jak najbardziej na miejscu.

Praktycznie nie używamy języka - sprowadziliśmy go w sieci do skarlałych form, hashtagów, które z jednej strony będąc żywym zamordowaniem języka, świetnie oddają charakter procesów myślowych naszego pokolenia. Luźny, płytki, płaski, asocjacyjny. Właśnie hasztagi, nie związane ze sobą wyrazy z kratką na początku, pokazują najlepiej, jak pracują nasze mózgi. My już nie myślimy, my po prostu gramy w skojarzenia.

Poza nami samymi, niespecjalnie interesuje nas cokolwiek. Zdołaliśmy się zorganizować tylko raz, kiedy za pomocą niejasnego, międzynarodowego porozumienia premier Tusk chciał pozbawić nas darmowych filmów i empetrójek. Nasza wiedza ogólna jest na tragicznym poziomie, wiedza o rzeczywistości jest czysto hasłowa. Tracimy czas, który przesypuje się nam przez palce, i trzeba przyznać, że jesteśmy w tym najlepsi. Zamiast przeżywać cokolwiek, myślimy tylko o tym, jak o tym przeżyciu poinformować resztę. Sprzedajemy się tanio i być może dlatego najlepsi z nas pracują od rana do wieczora sprzedając ludziom fikcję i sztuczne potrzeby w agencjach reklamowych. Może dlatego zaczął nas, tak bardzo, na masową skalę ekscytować mit o Powstaniu Warszawskim - najbardziej ekstremalne i prawdziwe z ludzkich doświadczeń, które przetrwali ludzie, mający w głowie najprostsze z wartości. Piszę ten wesoły felieton w pierwszej osobie liczby mnogiej, bo jestem taki sam. Mam Instagrama i Facebooka. Uwielbiam podglądać. Nie dbam o jakąkolwiek higienę językową i umysłową. Nie używam hasztagów, bo jakoś nie przechodzą mi przez palce, ale wiele wysłanych przeze mnie w eter komunikatów mają podobną wartość merytoryczną. Większość czasu tracę na bezsensowne wchłanianie kompletnie niepotrzebnych informacji, na podczytywanie pamiętników z wakacji zupełnie obcych mi ludzi na stronie głównej mojego Facebooka, na zbieranie lajków. W tej potwornie nudnej i wielkiej wystawie sklepowej z nami samymi również mam swoją półkę. Jestem tak samo zblazowany, nieczuły i przeczulony na obciach (którego kategorie zmieniają się każdego dnia) jak wszyscy inni. I chciałbym doradzić tutaj wszystkim coś konstruktywnego. Wylogowanie się. Wyjście z domu. Wyjazd gdzieś daleko, z kimś, z kim jeszcze potrafimy rzeczywiście pogadać. Poczytanie jakiejś książki, która ma więcej niż 200 stron i została napisana przed 1950 rokiem. Co z tego, skoro tak jak większość z was, również mam ostatnio z tym potworny problem.

źródło: http://facet.onet.pl/hasztagi-samojebki/plc52
================
Ma ktoś coś do powiedzenia w powyższym temacie ?

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14205
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 26, 2014 16:35


Piekło online




Dzięki internetowi nasze życie stało się 
o wiele prostsze, ale cena, którą za to płacimy, jest niewspółmiernie wysoka. Oddajemy mu kawałki siebie, zyskując rzeczy zupełnie bez znaczenia.

W internecie mam 180 centymetrów wzrostu, twarz o gładkości pupy niemowlęcia, jestem dowcipna i inteligentna. Moje analizy porażają celnością, potrafię rozśmieszyć innych, no i prowadzę wyjątkowo interesujący tryb życia, który fascynuje moich przyjaciół z Facebooka. Często jednak zastanawiam się, co się stało, że zaczęłam w to wszystko wierzyć, a sieciowe „ja" przejęło kontrolę nad moją egzystencją.

A przecież pamiętam czasy, kiedy nie było internetu, ba, nawet komórek. Żeby skontaktować się ze znajomymi, trzeba było sięgnąć po telefon stacjonarny albo odstać swoje w kolejce do automatu na mieście. Poznawanie nowych ludzi miało wtedy zupełnie inny wymiar, każde spotkanie było jak skok na głęboką wodę: nowe idee, którymi zarażaliśmy się przy kawiarnianych stolikach, wielogodzinne zażarte dyskusje, wspólne oglądanie filmów, słuchanie muzyki, drobne prezenty, które dawaliśmy sobie, ciesząc się z możliwości bycia razem.

Dziś tego już nie ma. Jesteśmy w nieustannym kontakcie za pomocą mediów społecznościowych, a uczucia czy przemyślenia innych wylewają się szerokim strumieniem z maili, blogów, sieciowych publikacji, podsyłanych linków. Nawet jeśli tego nie chcemy, to i tak wiemy o sobie wszystko. Każdy dzień upływa nam na podglądaniu życia innych stworzeń zamieszkujących tę samą planetę. Niezwykle trafnie opisał to zjawisko niemiecki dziennikarz Ulrich Schnabel w wydanej niedawno w Polsce książce „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia": „Czy państwo także macie uczucie, że waszym życiem rządzi zamęt? Czy czujecie się podobnie jak my, dziennikarze, kiedy każdego ranka rzucamy się w zalewający nas potok informacji, przebijamy przez setki e-maili, nurkujemy w sieci, googlując i klikając, telefonując w przerwie potrzebnej na nabranie oddechu, a wieczorem zadajemy sobie pytanie, co właściwie robiliśmy przez cały dzień? (...) Nie jesteście sami".

źródło: http://www.rp.pl/artykul/1089023.html

Podpis użytkownika:
   
Pluto
Początkujący



Wiek: 27
Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 78
Skąd: Lubin
Osiedle: Wyżykowskiego
Wysłany: Wto Mar 04, 2014 12:18

Facebooka nie posiadałem, nie posiadam i nigdy posiadać nie będę. Max 2 godziny dziennie spędzam przy komputerze. Wolę realne życie.

Wyłączcie telefon, internet i siedźcie w domu. Jest ktoś taki, że do Was zapuka i odwiedzi? Mam takich znajomych - w tych czasach to się wydaje nie realne?

Podpis użytkownika:
Club106
   
Ketia
Nowy(a) na forum


Dołączyła: 25 Paź 2016
Posty: 18
Wysłany: Sob Lis 19, 2016 20:44

Natrafiłam na ciekawy artykuł, opisujący to, ile hashtagów powinno się używać na danym portalu. Zawsze mnie dziwią te precyzyjne wyliczenia, skąd oni to biorą. ;) Jednak fajna ciekawostka, więc wrzucam jakby ktoś miał chęć poczytać: http://publicrelations.pl...w-social-media/ . W sumie się można trochę pogubić, bo wychodzi na to, że każde social media działa własnymi prawami i tak dla przykładu - publikując na instagramie używamy jedenaście hashtagów, natomiast na facebooku tylko jednego, natomiast dłuższego. Myślę, że przydatne info dla osób, które w tym siedzą i publikują. :)

Podpis użytkownika:
   
mantra
Nowy(a) na forum


Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 3
Wysłany: Czw Gru 08, 2016 10:06

Ciekawy art.:)

Podpis użytkownika:
podłogi
coaching
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.