forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Kredyt Poprzedni temat :: Następny temat
Kredyt
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lis 06, 2012 09:42

Gdy spłata kredytu staje się problemem


Polacy coraz częściej mają kłopoty ze spłatą kredytów. W wartościowym ujęciu problem spłaty rat dotyczy 2,7 proc. kredytów hipotecznych, podczas gdy jeszcze dwa lata temu było to 1,7 proc. - wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego.

Najgorszą rzeczą jaką można zrobić gdy pojawi się kłopot z zapłatą raty kredytowej jest sposób „na strusia”, czyli chowanie głowy w piasek. Prędzej czy później sprawa wyjdzie na jaw, bank szybko zorientuje się, że należność nie wpłynęła i podejmie stosowne kroki mające na celu odzyskanie pieniędzy. Warto więc uczynić ruch wyprzedzający.

Pierwszą rzeczą powinno być niedopuszczenie do jakichkolwiek problemów. Zaciągając kredyt hipoteczny pamiętajmy, że trzeba go będzie jeszcze spłacić – zadłużanie się na całą zdolność kredytową nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ jakiekolwiek niekorzystne okoliczności prowadzące do wzrostu raty, mogą oznaczać problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Zatem decydując się na kredyt hipoteczny należy się upewnić, że stać nas będzie na jego obsługę. Np. że rata nie będzie przekraczać budżetu przeznaczanego obecnie na wynajem mieszkania lub comiesięcznych oszczędności. Z kolei już spłacając kredyt nie wolno zapomnieć o oszczędzaniu i przygotowywaniu sobie tzw. poduszki finansowej na wypadek problemów ze spłatą.

Więcej: http://www.finanse.egospo...mem,1,60,1.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 22, 2013 16:33


Problemy finansowe seniorów



Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka warto przyjrzeć się finansom seniorów i wsparciu, jakiego udzielają najbliższym. Zdarza się, że ta pomoc ma formę kredytu, który babcia lub dziadek zaciągają na potrzeby młodszych członków rodziny. Niestety, czasem chęć niesienia pomocy obraca się przeciw seniorom. Rodzina nie chce lub nie może spłacać kredytu, emerytura czy renta nie starcza na terminową spłatę i pojawia się zadłużenie. Problem nie jest błahy - tylko Grupa KRUK obsługuje niespłacone zadłużenie ponad 135 tysięcy osób powyżej 65. roku życia. Średnie zadłużenie polskiego seniora to ok. 3,5 tys. zł.



W czasach ograniczonej dostępności kredytów i trudności ze zdobyciem umowy o pracę stały dochód seniorów okazuje się najlepszą receptą na pożyczkę. Babcie i dziadkowie kierują się chęcią pomocy najbliższym i biorą na siebie ich zobowiązania. Problem zaczyna się, kiedy z różnych przyczyn nie regulują należności i z problemem spłaty senior zostaje sam.

- Taka sytuacja nie zawsze wynika ze złej woli rodziny. Praktyka pokazuje, że Polacy generalnie chcą spłacać swoje długi, niezależnie od tego, czy kredyt wzięli sami, czy skorzystali z pomocy babci lub dziadka. Niestety, spowolnienie gospodarcze powoduje, że łatwo wpaść w tarapaty finansowe i problemy ze spłatą należności – mówi Piotr Krupa, Prezes Zarządu KRUK S.A.

Świadczenia dla osób starszych nie są wysokie, kwota pozostała po odjęciu koniecznych wydatków na jedzenie, mieszkanie i leki często nie wystarcza na spłatę rat kredytów. Niespłacona pożyczka nie znika, tylko powiększa się o odsetki i z czasem trafia do firmy obsługującej zadłużenia, a nawet sądu i egzekucji komorniczej. Zobowiązania najbliższych, które seniorzy biorą na siebie są najczęstszą, ale nie jedyną przyczyna problemów z zadłużeniem tej grupy społecznej.

- Osoby starsze najczęściej są bardzo dobrymi kredytobiorcami. Pożyczając na własne potrzeby, potrafią dobrze ocenić swoje możliwości. Dlatego zwykle pożyczają niewielkie kwoty i potem rzetelnie spłacają raty. Czasem jednak pojawiają się duże nieprzewidziane wydatki, np. na leczenie. Senior nie ma wielu możliwości zwiększenia dochodów, dlatego kiedy pojawia się potrzeba przeznaczenia pieniędzy na ratowanie zdrowia, spłata kredytu schodzi na dalszy plan – wyjaśnia Piotr Krupa.

Więcej: http://www.finanse.egospo...row,1,63,1.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Czw Paź 09, 2014 09:34, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 24, 2013 14:17

O tym, jak bank wyrolował kredytobiorcę.
===================

Jak Getin Bank wciągnął mnie w pętlę zadłużenia




Z Janem Jączkiem, jednym z drobnych inwestorów, którzy w 2007 r. stracili oszczędności życia i popadli w długi, kupując akcje spółki Leszka Czarneckiego LC Corp, rozmawia Szymon Szadkowski z "Gazety Finansowej"

W jaki sposób dał się Pan przekonać do podpisania umowy kredytowej na olbrzymią kwotę 20 mln zł?


Wykonano do mnie szereg telefonów, namawiając na tę transakcję. Po rozmowie z pracownikami Getin Banku SA i ówczesną dyrektor katowickiego Domu Maklerskiego IDM SA, która przekonywała mnie, że to deal życia, uległem. Obiecano mi krociowe zyski. Sugerowano, abym wziął 40 mln kredytu. Zdecydowałem, że wezmę połowę tej kwoty. W kupno akcji zaangażowałem oszczędności życia mojej mamy w wysokości ponad 326 tys. złotych. We wszystkich sprawach występowałem jako pełnomocnik prawny mojej mamy.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...etle-zadluzenia

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 09, 2014 09:43

Politycy chcą pomóc frankowiczom, czy bankom?




Zbliżają się wybory, tak więc w mediach można usłyszeć coraz więcej wypowiedzi polityków na temat tego jak pomóc ludziom zadłużonym we frankach. Pytanie tylko, czy chodzi rzeczywiście o pomoc zadłużonym, czy też pomoc bankom, które tych kredytów udzielały?


Idą wybory, tak więc politycy rozpoczęli już licytację na to, kto mocniej upomina się o los około 700 tys. osób, które zaciągnęły kredyty hipoteczne w walutach obcych. Mimo, że problemy ze spłatą takich kredytów ma obecnie jedynie 20 tys. zadłużonych, to kwestii oczywiście nie wolno lekceważyć. Dzisiaj frank szwajcarski kosztuje 3,45 zł. Co jednak, jeśli jego kurs podskoczy do 4,50 zł? Niestety politycy potrafią być tylko głośni. Ich propozycje są jałowe, jeśli chodzi o konkretne działania. Pod tym kątem wyróżnił się ostatnio Związek Banków Polskich (organizacja zrzeszająca banki działające na terytorium Polski), który zaproponował, aby Bank Gospodarstwa Krajowego (czytaj: polskie państwo) wykupywał od prywatnych banków długi hipoteczne Polaków zaciągnięte we frankach, a następnie przejmował na własność nieruchomości stanowiące ich zabezpieczenie. "Uratowani" w ten sposób frankowicze, mogli by sobie od BGK przejęte mieszkanie czy dom wynajmować (nie byłaby to bowiem ich własność).

Powstaje pytanie: kto na propozycji ZBP miałby skorzystać? Kredytobiorcy? - Nie bardzo, bowiem utraciliby prawo własności do swoich nieruchomości. Państwo? - Niekoniecznie, bowiem stopa zwrotu z inwestycji polegającej na przejmowaniu długów hipotecznych w walutach obcych wraz z zabezpieczeniami w postaci nieruchomości, mogłaby być bardzo niska (o ile w ogóle można o niej w takim przypadku mówić). Jedynym beneficjentem propozycji ZBP są same banki. Po pierwsze - pozbywają się "złych długów", które mogłyby przyczynić się do ich upadku. Po drugie - dostają pieniądze podatników, które istotnie poprawią ich bilansy. Po trzecie - z uzyskanych od BGK pieniędzy, mogą przeprowadzić nowe akcje kredytowe, które zapewnią im gigantyczne zyski.

Stąd realna jest następująca konkluzja - niezależnie od tego, jaką propozycję wobec zadłużonych we frankach będą promować politycy, jedynym beneficjentem prawdopodobnie i tak okażą się być... banki.

źródło: http://niewygodne.info.pl...-czy-bankom.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 13, 2014 09:19


Raty "zero procent" to fikcja




Ukrytych opłat jest więcej niż myślisz.

Widzisz w sklepie telewizor na nieoprocen­to­wa­ne raty? To jeszcze nic nie znaczy, bo mogą dojść dodatkowe opłaty, jak prowizja czy ubezpieczenie. A nawet jeśli ich nie ma, to koszt kredytu prawdopodobnie ukrywa się w cenie produktu.

Elektromarkety co rusz kuszą kolejnymi promocjami sprzętu AGD i RTV na raty „zero procent”. Mimo, że zawsze chodzi o kredyt ratalny, to definicja nieoprocen­to­wa­nych rat może być bardzo szeroka. Od braku samych odsetek daleko jeszcze do darmowego kredytu. Dojść może wiele dodatkowych opłat, w wyniku czego całkowity koszt poszybuje do 20 proc. w skali roku lub więcej.

Najczęściej do nieoprocen­to­wa­nych kredytów ratalnych dołącza się ubezpieczenie. Może obejmować ono utratę życia, inwalidztwo, a w bogatszym pakiecie nawet utratę pracy. I choć taka polisa wcale nie musi być obowiązkowa, to sprzedawcy staną na głowie, abyśmy ją wykupili. Oczywiście dostają oni z tego prowizję.

Na tym jednak lista możliwych kosztów się nie kończy. Udzielenie kredytu może być obarczone kilkuprocen­to­wą prowizją lub może wymagać podpisania umowy o kartę kredytową. Naturalnie ta ostatnia także jest płatna, w granicach kilku złotych miesięcznie. Zdarzają się także przypadki, w których sklep uzależnia przyznanie kredytu ratalnego od wykupienia dodatkowej gwarancji dla nabywanego sprzętu.

Długa lista dodatkowych kosztów, jakimi mogą zostać obciążone zakupy na raty "zero procent” sprawia, że niejednokrot­nie skorzystanie ze zwyczajnego kredytu bankowego będzie rozwiązaniem bardziej opłacalnym.

Nie musi to być od razu pożyczka gotówkowa z rzeczywistym oprocentowa­niem na poziomie sięgającym 20 proc. (w istocie średnie według NBP to 19,8 proc.), bo do wyboru jest jeszcze karta kredytowa czy limit odnawialny w koncie. Ich przeciętne oprocentowanie wynosi odpowiednio 12,7 i 11 proc. w skali roku i będzie jeszcze spadać.

A co jeśli już faktycznie znajdziemy kredyt ratalny bez odsetek i dodatkowych opłat? Prawdopodobnie i tak jego koszt ukryty będzie w cenie produktu, bo raty "zero procent" to domena stacjonarnych sklepów, które co do zasady są droższe. Oznacza to, że przy kilkunasto­pro­cen­to­wej różnicy w cenie zakup w internecie za środki z karty kredytowej lub limitu w koncie wcale nie musi być rozwiązaniem droższym.

źródło: http://www.hotmoney.pl/na...-fikcja--a34722

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 04, 2014 11:38

Spóźniasz się z ratą? Dlaczego musisz płacić za monity i wezwania do zapłaty?




(...)
Temat płatnych monitów podejmowały organizacje konsumenckie. W kwietniu 2012 roku Federacja Konsumentów Rada Krajowa w Warszawie zwróciła się do Związku Banków Polskich w celu zasygnalizowania tego problemu. Sprawa dotyczyła obciążania konsumentów kosztami monitów, wezwań do zapłaty, kierowanych do konsumentów w ramach zawartych umów kredytowych. W czasach, kiedy znaczna część konsumentów ma trudności z regulowaniem zobowiązań, naliczanie przez banki dodatkowych opłat „karnych” za czynności windykacyjne powoduje szybsze powiększanie się zadłużenia i tak niewypłacalnego konsumenta. Takie działanie ze strony banku należy uznać nie tylko za niezgodne z prawem, ale również nieetyczne - informowała FK. Jeśli klient banku nie ma możliwości spłaty raty kredytu w wysokości 200 złotych, to czy kolejne monity i wezwania za 10 czy 20 złotych cokolwiek mogą zdziałać? Obciążanie konsumentów dodatkowymi kosztami pogarsza ekonomiczną sytuację konsumentów, przyspieszając proces wykluczenia społecznego.

Monity i wezwania do zapłaty mają na celu poinformować klienta o zaległości, wszak każdemu zdarzy się zapomnieć przelać pieniądze jeśli nie ma stałego zlecenia. Trudno byłoby obronić tezę, że bank chce dodatkowo zarobić na konsumencie. Pytanie tylko, czy monit za 2, 5 czy 30 złotych zmusi klienta do wcześniejszej wpłaty, skoro nie dokonał jej w terminie? Z drugiej strony rezygnacja z kosztów za wezwanie do zapłaty, a takie przecież bezsprzecznie są, powoduje, że ponosi je bank, czyli wszyscy jego klienci. Także ci terminowo spłacający zadłużenie. (...)

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...do-zaplaty.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 08, 2014 13:10

Po "frankowym" wyroku w Szczecinie: czy KNF zablokuje bankom dywidendy?





Czy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zablokuje wypłaty dywidend akcjonariuszom banków z największym portfelem kredytów denominowanych we frankach? Bo de facto Sąd Okręgowy w Szczecinie podważył przecież wyliczenia ich "zysków", kwestionując wstecz ich wartość

Przypomnijmy sobie pokrótce, o co chodzi. Otóż w sporze między bankiem a klientem, który zaciągnął kredyt hipoteczny denominowany we frankach szwajcarskich Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał, że bank rażąco naruszył interesy konsumenta. Miało to miejsce wówczas, kiedy bank wystawił kredytobiorcy bankowy tytuł egzekucyjny, z tytułu niespłaconych rat kredytu, z uwzględnieniem kursu z chwili jego przewalutowania, czyli na dzień wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego (bte). W wyniku takiego zabiegu kredytobiorca stracił około 150 tys. zł, z powodu różnicy kursowej – tj. różnicy w wartości franka z dnia zaciągnięcia kredytu i z dnia przeliczenia kredytu według aktualnego kursu szwajcarskiej waluty. Jakie konsekwencje dla banków może, a raczej powinno rodzić takie postanowienie Sądu?

Więcej o "frankowym" procesie w Szczecinie czytaj tutaj: "W Szczecinie klient dołożył frankowi - Sąd podważył kredyt hipoteczny!"

Czy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zablokuje wypłaty dywidend akcjonariuszom banków z największym portfelem kredytów denominowanych we frankach? Bo de facto Sąd Okręgowy w Szczecinie podważył przecież wyliczenia ich "zysków", kwestionując wstecz ich wartość. Tak więc banki powinny stworzyć na to specjalne rezerwy zamiast wypłacać akcjonariuszom dywidendy. A przypilnować tego powinna KNF.

Jedno jest pewne: jakikolwiek kurs przeliczenia należności bank by nie zaproponował (a powinien zgodnie z tym orzeczeniem, w trybie apelacji), to nie będzie nijak "umocowany" i zawsze będzie do podważenia. Bo niby dlaczego miałby to być średni kurs NBP z dnia wypowiedzenia umowy, skoro nie wiadomo, czy wypowiedzenie było skuteczne, bo trzeba przeliczyć wszystkie dotychczasowe wpłaty i może okazać się, że nie było?

Zatem bank musiałby wskazać nową datę wypowiedzenia, przeliczyć wszystko od nowa i w tej dacie żądać spłaty po tym kursie z tego przyszłego dnia albo, któregoś z przeszłych. Ale wtedy wypowiedzenie byłoby było już "niebyłe", bo nie można wypowiadać w 2014 roku umowy ze skutkiem na przykład od lipca 2012 roku. Można "od nowa" wypowiedzieć, ale wtedy bank traci odsetki za te dwa lata, poza tym i tak można takie obliczenia podważyć.

Ponadto w umowie nie wskazano również takiego sposobu przeliczenia należności po wypowiedzeniu (a taki obowiązek spoczywa na banku i sąd wskazał to w uzasadnieniu), więc i tak nie byłoby to działanie uprawnione. Jedynym stałym i niepodważalnym kursem przeliczenia należności jest wskazana w umowie stawka kursu z dnia zaciągnięcia kredytu. Czyli kiedy sprawa dotrze do Sądu Najwyższego, ten nie będzie miał w tej sytuacji innego wyjścia, niż przeliczyć wartość zobowiązania klientki po kursie z dnia podpisania umowy, bo tylko na taki się zgodziła, tylko taki obie strony jednoznacznie określiły. I co teraz?

źródło + komentarze : http://wgospodarce.pl/opi...ankom-dywidendy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 16, 2015 11:29


Siedem rzeczy, które po czarnym czwartku nie będą już takie same




W czwartek szwajcarski bank centralny zaprzestał utrzymywania sztywnego kursu franka wobec euro, wskutek czego "franciszek" dokumentnie w czwartek zwariował. W ciągu kilku godzin z niespełna 3,6 zł, co i tak było już wysoką ceną, szwajcarska waluta podrożała do... 5,17 zł. Szaleństwo trwało przez cały dzień i teraz cena "szwajcara" oscyluje w okolicach 4,1-4,2 zł. Oto siedem rzeczy, które po czarnym czwartku nie będą już takie same.


1. Dług frankowiczów skoczył o grube miliardy.


Najbardziej oczywistą konsekwencją skokowego wzrostu kursu franka jest wzrost zadłużenia 550 tys. rodzin mających kredyty w tej walucie. O ile do tej pory ich dług przeliczał się na mniej więcej 140-150 mld zł, to teraz skoczył do 170-180 mld zł.

Co to oznacza? W zasadzie nic, dopóki po bieżącej cenie franka kredytobiorca nie będzie chciał tego kredytu spłacić. Po prostu księgowo będzie on teraz wart więcej, co może pogorszyć nastrój kredytobiorcy. Jedyną odczuwalną tu i teraz konsekwencją będzie wzrost najbliższej raty do zapłacenia (większość osób płaci w pierwszej dekadzie miesiąca, więc jest jeszcze kilkanaście dni na przygotowanie "kapusty").

Ale pamiętajmy - to kredyt na 20-30 lat i to, że dziś rata jest wyższa, nie oznacza, że za czas jakiś nie będzie bardzo niska. Trzeba się nauczyć z tym żyć i nie stresować się wysokością długu. I nie kombinować z przewalutowywaniem kredytu na złote, zwłaszcza teraz, kiedy mleko się już rozlało, zaś kurs franka jeździ jak na rollercoasterze. Proponuję zachować spokój i "robić swoje", czyli spokojnie spłacać swoje raty zgodnie z harmonogramem. W perspektywie 20-30 lat na pewno frank będzie jeszcze nie raz bardzo drogi i nie raz tani.

2. Najbliższe raty wyższe. Mniej więcej o 300-400 zł

Więcej + video: http://wyborcza.biz/bizne...z_takie.html#MT

Podpis użytkownika:
   
olubin
Bywalec


Dołączył: 28 Lip 2014
Posty: 284
Wysłany: Pią Sty 16, 2015 22:39

Niestety, dość dużo mówi się o tym jak potraciły osoby biorące kredyt we frankach.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 17, 2015 19:59

NARODOWY BANK SZWAJCARII uderzył w rynek walutowy z siłą niespotykaną w czasach nowożytnych




Narodowy Bank Szwajcarii całkowicie zlikwidował dolną granicę kursu franka w parze z euro i, co gorsza, nie zasilił nawet rynku wystarczającą płynnością, która złagodziłaby ten cios. Luka płynności na rynku była olbrzymia – wynosiła co najmniej 20% – i była największą luką odnotowaną w czasach nowożytnych!

Jakie były przyczyny rezygnacji ze sztywnego kursu franka przez Swiss National Bank (SNB)?

Otóż w 2014 r. Swiss National Bank odnotował zysk z rezerw w wysokości 38 mld CHF, przede wszystkim dzięki znacznej dewaluacji euro, z którą frank był powiązany kursowo. W efekcie dolar amerykański, złoto i inne rezerwy bardzo zyskały na wartości w odniesieniu do franka. Osłabienie szwajcarskiej waluty umożliwiło również obniżenie ogólnie wysokiego poziomu CHF w porównaniu z pozostałymi walutami innymi niż euro.

Rozważając koszty utrzymania sztywnego kursu, SNB wyraźnie uznał, że dalsze koszty przewyższałyby korzyści. Koszty te obejmowałyby dodatkowe niebezpieczne założenia rynkowe wymagające coraz większych środków do obrony przed rewaluacją, gdyby taka nastąpiła (czwartkowy ruch tego dowodzi), jak również brak możliwości kształtowania polityki pieniężnej w sposób niezależny od Europejskiego Banku Centralnego ze względu na „trylemat”, zgodnie z którym żadne państwo nie może równocześnie korzystać ze: swobodnego przepływu kapitału sztywnego kursu walutowego (1,20 w parze EUR/CHF) kontroli polityki pieniężnej.

Rynek – naiwnie, jak się okazuje – uwierzył prezesowi SNB, Thomasowi Jordanowi, który jeszcze w grudniu twierdził, że usztywnienie kursu franka było „absolutnie niezbędne”. Rynek uznał, że SNB, w odpowiedzi na ewentualne luzowanie ilościowe przez EBC, wdroży karne stopy procentowe i utrzyma sztywny kurs waluty narodowej.

,,Frankowicze" :-) niech czytają więcej : http://wgospodarce.pl/bie...ach-nowozytnych

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 17, 2015 21:12

Komentarze:

slimgirl1

z całym szacunkiem dla autorki kupowanie mieszkania za astronomiczną sumę wiąże się ze spłacaniem astronomicznych rat i tyle. Róznica jak sama autorka napisała to zmiana z prognozowanych 4 tys raty na 5 tys. Tylko jak się planuje 30 lat spłacać kredyt to obciążać się kwotą nawet 4 tys na miesiąc nie biorąc pod uwagę możliwości straty pracy , rozwodu, choroby lub innych spraw losowych jest oznaką krańcowej głupoty. W 100 % popieram głosy że trzeba dopasowywać możliwości do potrzeb a nie na odwrót, gdyby ta pani kupiła rozsądne mieszkanie za 1/3 tej kwoty(300 tys to naprawdę wystarczająca suma na zakup mieszkania w stanie surowym) jej rata byłaby teraz 3 razy mniejsza. To typowy przykład życia ponad stan
Sorry ale wogóle mi jej nie żal (nie dotyczy to ogólnej tendencji wzrostowej kredytów we frankach tylko braku myslenia perspektywistycznego)


-------------------------------------------------------

kallipygos

Droga Pani!

Mieszkam na 40 m2 w 40-letnim mieszkaniu. Remont wyceniłem na 60 tys. Będę zobowiązany, jeśli wszyscy "doświadczeni przez boga, przyrodę i ludzi" frankowicze zrzucą się na mój remont.

Chciała Pani mieć 110 m2 mieszkanka? Chciała.
Wzięła Pani kredycik? Wzięła.
To teraz proszę spłacać, albo ogłosić upadłość konsumencką.
Z jakiej racji ci, którzy wzięli kredyt na miarę swoich możliwości i go spłacają oraz ci, którzy kredytu nie wzięli, bo nie mieli zdolności kredytowej - nie uwierzy Pani, ale są w Rzeczypospolitej ludzie, którzy ZAWSZE robią zakupy w Biedronce, którzy NIGDY nie byli w restauracji, a do puszki WOŚP wrzucają tylko symboliczną złotówkę, bo ich zwyczajnie na więcej nie stać - mają teraz spłacać kredyt tym, którzy chcieli się rozbijać na 110 m2 (przepraszam, nie 100, bo dużo zajmują schody).

PS. W sprawie komentarza użytkownika Frankensztajn44 - mam inteligencki zawód, zarabiam - uważam - całkiem nieźle, ale moją 40-metrową garsonierę zamienię na większą, gdy będzie mnie na to RZECZYWIŚCIE stać.

==================================

Jak się spłaca kredyt hipoteczny we frankach?


Oto moja historia. "Fajnie, że ja nie wzięłam kredytu", "Nie możesz sprzedać mieszkania?", "Po co brałaś kredyt w obcej walucie" - niemal zawsze słyszę te zdania, kiedy proszę o pomoc.

Franki szwajcarskie są bardzo ładne. Drukuje się je na specjalnym papierze zawierającym włókna bawełniane. Banknot 10-frankowy przedstawia wybitnego szwajcarskiego architekta Charlesa Edouarda Jeannereta, występującego pod nazwiskiem Le Corbusier. Banknot 20-frankowy, w dominującym kolorze czerwonym, poświęcony jest jednemu z najsłynniejszych kompozytorów XX wieku, którym był Arthur Honegger.

Rozstaję się z tymi banknotami z żalem, niestety nie z powodu ich wyglądu. Co miesiąc zanoszę do banku 1700 franków. Ich wartość znacznie przewyższa moją pensję. Zmiany kursu franka całkowicie zmieniły moje życie.


Jak to się zaczęło?

Do wzięcia kredytu we frankach namówili mnie - mój partner, jego tata, mój tata, przyjaciel i doradca bankowy. Tak, miałam więcej niż 18 lat i tłumaczenie, że nie znam się na pieniądzach i bankach, i tego typu sprawach, jest słabe. Powinnam była się na tym poznać, zanim podpisałam cokolwiek. Kara jest rozpisana na 30 lat. Więcej niż za zamordowanie kogoś.

Problemy zaczęły się szybko. Wskutek zawirowań związanych z kryzysem, partner stracił pracę. Niedługo potem umarł jego tata, który miał spłacać połowę raty. Mój tata zerwał ze mną kontakt, mówiąc, że dawanie pieniędzy jest demoralizujące i nie zamierza mi pomagać. Kurs franka zaczął rosnąć. Dziś mieszkanie, które kosztowało 860 000 złotych, kosztuje 1 600 000 zł. Tyle wynosi mój kredyt po kilku latach spłacania.

Kłopoty ze snem akurat miałam


W ciągu tych paru lat spłacania kredytu, rok spędziłam w szpitalu psychiatrycznym. Trafiłam tam z dnia na dzień. Pierwsze dwa tygodnie byłam w katatonii. Nie mówiłam, nie ruszałam się, miałam zamknięte oczy, byłam karmiona kroplówką. Kiedy się ocknęłam, nie pamiętałam, kim jestem. Podawałam się za Jezusa i wszystkich się bałam. Mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną.

Pani psychiatra mówi, że przyczyny tej choroby nie są znane. W mojej rodzinie nikt nie chorował, więc podłoże genetyczne w moim przypadku odpada. Starterem choroby może być podobno stres, nadwrażliwość, kłopoty ze snem. No tak, kłopoty ze snem akurat miałam. Nadwrażliwa też jestem. Wszystko więc się zgadza. Czy starterem choroby może być strach, że sobie nie poradzę z kredytem? Strach o dziecko, któremu nie zabezpieczyłam przyszłości?

Liczy się każdy pieniądz

Mój partner, który jest redaktorem i był m.in. szefem działu kultury w Newsweeku, pracuje teraz w Anglii na wtryskarce. Poza tym wozi do pracy ludzi. Czasem sprząta sklepy i ludzie wrzucają mu papierki na szufelkę. W soboty pracuje na recepcji takiego miejsca, w którym są kursy językowe dla emigrantów. Liczy się każdy pieniądz. Zalegamy w banku dwie raty, które trzeba dogonić. Przez rok nie płaciliśmy czynszu. To też musimy spłacić, bo pewnego dnia przyszedł wyrok z sądu, do którego spółdzielnia zwróciła się o pomoc w windykacji zadłużenia.

Na skype rozmawiamy rzadko, bo ja też dużo pracuję. Na święta wysłałam mu opłatek, słoik z orzeszkami i pierniczki, które upiekła nasza córka. Słoik nie przeszedł przez granicę. Orzeszki były w gęstym miodzie, w którym mogło być coś do robienia bomby. Ja dostałam koniki polne i lizaka o smaku bananowym ze skorpionem - wymyślone w Ameryce dla amatorów wietnamskiej kuchni.

Odbieram telefon, trzeba mieć ze mną kontakt

Komornik nie miałby zbyt dużego pola manewru w moim (banku) mieszkaniu, bo nie dałam rady tego miejsca urządzić. Do niedawna nie miałam nawet lamp na suficie. Meble podarowane przez znajomych i stół z allegro są tylko w pokoju, do którego trafiają goście. Chyba zająłby (zajmie) mi pensję?

Po wpłaceniu pieniędzy, czterech tysięcy czy pięciu, telefon z banku jest już następnego dnia. Z pytaniem, kiedy wpłacę następne pieniądze. Potem odbieram kolejne telefony, bo pani lub pan z banku musi mi przypomnieć o ustaleniach. Trzeba być czujnym, bo oni się złoszczą, kiedy się nie odbiera. Wymagany jest stały kontakt.

Pani z działu windykacji czyta mi, ile dni zalegam i ile wynosi zadłużenie. Przypomina, że płacenie rat na czas jest moim obowiązkiem i, że w każdej chwili może zostać wypowiedziana umowa kredytowa. Umawiam się z nią na to, kiedy będzie następny zastrzyk gotówki. Ale i tak co miesiąc wyciągam ze skrzynki list za który płacę 10 franków z wezwaniem do natychmiastowej zapłaty. I groźbą, że jeśli tego nie zrobię umowa zostanie wypowiedziana. - Listy idą z innej puli, przestaną przychodzić, jak pani będzie płaciła na czas - tłumaczy mi pani z banku. - Liczą się nasze ustalenia telefoniczne - pociesza mnie.

Chciałam napisać list do dyrektora działu windykacji, który podpisuje te listy za 10 franków, ale to niemożliwe. Na stronie banku nie ma żadnych e-maili do takich ważnych pracowników.

Nie możesz sprzedać mieszkania?

Zaczęłam prosić o radę znajomych - dziennikarzy, redaktorów, radcę prawnego. Jeden z redaktorów nawet umówił się ze mną na kawę. Powiedział, "super, że ja nie mam kredytu i nigdy nie miałem". Zapytał: "Nie możesz sprzedać mieszkania?". Było tak samo jak zwykle, kiedy usiłuję o tym rozmawiać. Kiedy pytam ludzi, co robić, co zrobiliby na moim miejscu.

Teraz kurs franka skoczył jeszcze bardziej. Wygląda na to, że zaraz nawet pensja z fabryki w Anglii na to wszystko nie wystarczy. Sprzątam jeden pokój, żeby go wynajmować ludziom, którzy przyjadą do Warszawy na wycieczkę.

Jakie mieszkanie?

W rozmowach o kredycie ludzie zawsze pytają, a jakie to ja mieszkanie sobie postanowiłam kupić, ile ono ma metrów, i czy musiało być aż takie duże. Ma 110 metrów, ale mnóstwo miejsca zajmują schody, więc tej przestrzeni się nie czuje. Ma balkon, na którym mogę palić papierosy i jest na Woli. Blisko domu, w którym spędziłam dzieciństwo.

Znalazłam je, kiedy padał deszcz. Spodobało mi się, bo pan, który je sprzedawał, zaproponował mi kawę. Pomyślałam, fajnie mieszkać w domu, w którym wcześniej mieszkał ktoś miły. Nigdy wcześniej nie miałam swojego mieszkania. Mogłam zacząć od kawalerki, ale pomyślałam, że skoro mam spłacać kredyt przez 30 lat, to lepiej mieć duże, dwupoziomowe mieszkanie, tak, żeby w razie czego moja córka mogła w nim mieszkać ze swoją rodziną i ze mną. Poza tym był jeszcze przyjaciel ze studiów, z którym zawsze mieszkaliśmy. Chcieliśmy mieszkać razem dalej.

Przez cały dzień dzwoniłam do banku


W dniu kiedy kurs franka bardzo się zmienił, bo bank szwajcarski przestał go pilnować, akurat miałam wpłacić kolejną partię pieniędzy, bo tego dnia dostaję w pracy pensję. Okazała się za mała, żeby wymienić ją na potrzebną liczbę franków. Przez cały dzień starałam się dodzwonić do banku. Automat w telefonie tłumaczył, że mogą być problemy z połączeniem, że czas oczekiwania może przekroczyć 5 minut. Czekałam 5, 10, 15 minut. Nic z tego.

Wieczorem zadzwoniła do mnie pani zajmująca się badaniem opinii publicznej z pytaniem, czy zechcę porozmawiać o tym, czy jestem zadowolona z pracy polskich banków. Rozumiem, że to dowód na to, że jesteśmy monitorowani. No bo skąd ona ma mój numer telefonu i czemu dzwoni akurat do mnie? Odpowiedziałam, że nie rozmawiam na takie tematy. A poza tym, że jestem dziennikarką i nie powinnam w takich badaniach brać udziału. No ale co właściwie miałam powiedzieć? Że jestem głupia? Że wzięłam kredyt nie zdając sobie sprawy z konsekwencji?

Chciałabym mieszkać w Polsce

Jeden z dziennikarzy biznesowych powiedział mi: "wyjedź stąd na 3 lata i ogłoś upadłość z Anglii, w Polsce nie masz szans na wygraną, a tam ją ogłoszą z automatu, bo mają inne przepisy. Po trzech latach legalnego pobytu, będziesz miała prawo z nich skorzystać". Fajny pomysł. Mogę tam pracować na przykład sprzątając hotel. Mam wprawę w sprzątaniu. Sprzątałam mieszkania przez całe liceum. Na studiach też sprzątałam. Tylko ja nie chcę wyjeżdżać. Bardzo lubię swoją pracę. A poza tym piszę dwie książki, na które jestem umówiona z wydawcą. Mam w planie jeszcze jedną, którą mam stworzyć ze znaną osobą. Jej agentka szuka sponsorów i prosi o wsparcie w ministerstwie kultury. Jeszcze jeden wydawca przed świętami zapytał, czy napisałabym w jego wydawnictwie książkę, taką o czym chcę.

Chciałabym mieszkać w Polsce. Bardzo lubię Warszawę. Na razie pocieszam się tym, że jest dobrze, bo przecież nikt mnie nie zabije.

źródło: http://kobieta.gazeta.pl/...html#Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 20, 2015 18:18

Rząd debatuje o franku z... bankami. „To jak zaprosić rozbójnika i pytać się o opinie”


W związku z wahaniami kursu franka szwajcarskiego zbiera się Komitet Stabilności Finansowej, czyli „wszyscy święci” od nadzorowania rynku finansowego. Są tam szefowie NBP, Komisji Nadzoru Finansowego, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i minister finansów który przewodniczy temu gremium. Okazuje się, że zaproszono też na to spotkanie przedstawicieli… pięciu banków. - Wydaje mi się, że powinno budzić to zasadnicze wątpliwości natury prawnej - mówi portalowi niezalezna.pl dr Janusz Szewczak, główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK.

- Jak to się ma do niezależności banku centralnego? Jak to się ma do ustawy o Komitecie Stabilności Finansowej czy ustawy o NBP? To tak, jakby rozbójnika zaprosić przed oblicze sądu przed wyrokiem i zapytać się, co proponuje. Państwo i jego instytucje są po to, aby chronić własnych obywateli, a nie być rzecznikiem lobby bankowego - zastanawia się ekonomista.

Szewczak mówi, że to przypomina klimat w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Jego zdaniem trzeba było dobrze nadzorować te banki, aby praktyka udzielania kredytów nie budziła tak dużych wątpliwości. - Chyba niebawem będziemy mogli mówić o aferze frankowej. Przypomnijmy, że te umowy z bankami były umowami pozornymi, bo żaden Polak nie otrzymywał franków do ręki ani nie płacił nimi deweloperowi – podkreśla.

- Chorwaci zareagowali natychmiast, Węgrzy jeszcze wcześniej, a premier Kopacz apeluje o sprawdzenie nieprawidłowości w ustalaniu kursów w bankach. Kilku miesięcy temu kilku dilerów jednego z dużych światowych banków o międzynarodowym zasięgu zostało oskarżonych o manipulowanie również kursem złotego – mówi.

źródło: http://niezalezna.pl/6341...ac-sie-o-opinie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 24, 2015 13:05

Komentarze:

Gość

przez lata transferowały zyski/łupy za granicę to teraz z tamtego kierunku niech wyczekują pomocy. NIE z Polskiego systemu. I co najważniejsze nie mówmy o stracie bo chodzi tylko o to, że nie osiągną zakładanego mega zysku jak to bywało ostatnimi laty.

----------------------------

Gość

Banki świadomie wprowadzały klientów w błąd i zaniżały zdolność kredytową w PLN a oferowały kredyt w CHF, CHF jest teraz rzeczywistym oprocentowaniem kredytu wypłacanego w PLN ala Libor+3, a zawarte w umowach klauzule niedozwolone(stwierdzone przez UOKiK) sprzeczne z prawem nie precyzowały tabel kursowych....Ponadto chyba żaden z "frankowiczów" nie ujrzał na koncie 1 Franka , bo kredyt wypłacony był w PLN po aktualnym kursie CHF-i czy bank miał franki czy nie udzielał kredytu w CHF... takie rzeczy tylko w Polandiii

----------------------------

Gość

Banki nie musiały i nie muszą mieć dużego zabezpieczenia w walucie, bo przecież znaczna większość kredytów we frankach, nie była brana we frankach tylko w złotówkach z zapisem o indeksacji (zresztą z zapisem, który jak już można przeczytać jest niezgodny z prawem).

---------------------------

Marek

Jeżeli bank udziela kredytu w CHF to powinien być wcześniej posiadaczem waluty. Jak można pożyczyć coś czego się nie posiada?

========================

Chyba mamy potężny problem w systemie bankowym. Czeka nas megaafera?




Czy już wkrótce możemy być świadkami nowej „afery finansowej” związanej z kredytami mieszkaniowymi we franku szwajcarskim? I czy wówczas nie należałoby powołać komisji śledczej w tej sprawie?


Skoro dzisiaj fundusze własne wszystkich banków działających w Polsce to aktualnie około 150 mld złotych, zaś zobowiązania w związku z kredytami mieszkaniowymi w CHF to równowartość 162 mld złotych, które właśnie podskoczyły od 15 stycznia o 30 mld złotych, to chyba mamy potężny problem w systemie bankowym w Polsce. Zwłaszcza jeśliby się potwierdziły obawy, że co najmniej kilka dużych banków działających w Polsce nie miało pełnego zabezpieczenia w walutach obcych.

Skoro po stronie „ma” widnieją w tych bankach zapisy obecnie na poziomie ok. 40 mld franków szwajcarskich w udzielonych kredytach, to pytanie czy może im realnie brakować blisko połowy tej kwoty, czyli od 15 do nawet 20 mld CHF?

Czy może to rodzić obawy o wypłacalność co najmniej kilku dużych banków i czy w tej sytuacji nie zajdzie potrzeba ratowania ich dziesiątkami miliardów złotych z publicznych pieniędzy. Słuszne wątpliwości co do toksyczności tego typu aktywów i kredytów, które publicznie przedstawił wybitny prawnik prof. Witold Modzelewski, wydają się w pełni uzasadnione, również gwałtowna decyzja Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka o możliwości przewalutowania tych kredytów po kursie z dnia zawarcia umowy mogą wskazywać na tzw. drugie dno.

W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i coraz więcej zasadniczych wątpliwości i to natury prawnej. Sprawa może mieć fundamentalne znaczenie dla stabilności systemu finansowego i bankowego w Polsce na straży, której powinna stać Komisja Nadzoru Finansowego.

Polacy powinni wiedzieć czy w tej sprawie nie mamy do czynienia z wielką mistyfikacją i możliwością wprowadzenia w błąd polskich kredytobiorców.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...a-nas-megaafera
===============

Czy ,,frankowicze" z Lubina nie mają nic do powiedzenia w tym temacie ?

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 27, 2015 11:07

Komentarze:

marcin312512


myślę że sprawa zakończy się w sądzie, ale mimo wszystko myślę, że jeżeli adwokat klienta będzie dobry to klient powinien wygrać sprawę.
--------------------------
w.mateusz

Moim zdaniem bank odpuści wojnę o taką kwotę, a konsekwencjami zostaną obarczeniu Ci ludzie którzy nie przeczytali umowy.
=======================

Klient wpisał poprawkę do umowy kredytowej. W banku nic nie zauważyli i... co dalej?


Jak wiadomo banki nie lubią wprowadzać zmian w zatwierdzonych przez własne działy prawne wzorcach umów z klientami. Chyba, że są to zmiany na ich korzyść ;-) . Czy jest to umowa pożyczki ratalnej na 1000 zł, czy umowa kredytowa na 300.000 zł, to niechęć do negocjowania z klientami ich treści nie maleje. Zdarzają się jednak klienci, którzy nie lubią być stawiani w sytuacji, w której nie mają wyboru i z bankiem dyskutować jednak próbują. Opisywałem już przypadki takich prób, które kończyły się dla klientów bardzo smutno - banki były gotowe nawet stracić takiego klienta-upierdliwca, byle tylko nie pozwolić mu na jakiekolwiek zmiany w umowie - ale dziś przykład z zupełnie innej beczki. Jeden z moich czytelników wziął kredyt w banku przez internet. Zgodnie z procedurą najpierw wypełnił formularz, który był zawieszony w internetowym serwisie transakcyjnym banku. Podał wszystkie dane, wyspowiadał się ze swoich dochodów, sytuacji rodzinnej, życiowej i pracowej, napisał wszystko o swoich psach oraz kotach i czekał na odpowiedź. Bank po kilku dniach podziękował mu za spowiedź i przesłał mojemu czytelnikowi w e-mailu druk umowy.

"Prosimy o wydrukowanie, podpisanie oraz przysłanie do banku załączonej umowy wraz ze wskazanymi poniżej dokumentami: zaświadczenie o dochodach, średni dochód z 3 ostatnich miesięcy (ważne jeden miesiąc od wystawienia). historia rachunku z widocznymi wpływami wynagrodzenia, kopia dowodu osobistego kredytobiorcy podpisana „za zgodność z oryginałem”. Jednocześnie informujemy, iż w ciągu najbliższych dni skontaktuje się z Panem kurier firmy InPost w celu potwierdzenia danych osobowych. Po otrzymaniu kompletu dokumentów wniosek zostanie przekazany do ostatecznej analizy".

Jeśli pytacie mnie dlaczego tak ładnie rozwijają się w Polsce firmy pożyczkowe, to już pewnie domyślacie jaka jest moja odpowiedź. Bo u nich nie trzeba się bawić w skanowanie, drukowanie, podpisywanie dokumentów potwierdzających dochody, tożsamość oraz przepływy na koncie bankowym. Taka procedura, zwłaszcza, że mówimy o banku umożliwiającym składanie wniosku przez internet, mogłaby zniechęcić każdego. Ale nie mojego czytelnika. Po otrzymaniu e-maila z projektem umowy postanowił nanieść kilka zmian, a dopiero potem druk podpisać i odesłać do banku. Bo przecież klient może mieć swoje propozycje do umowy, nieprawdaż? Zmiana, której mój czytelnik postanowił dokonać, mieściła się w punkcie umowy o nazwie "Oświadczenia". W paragrafie 6. został naniesiony dopisek "Bank zobowiązuje się do całkowitego umorzenia kwoty kredytu i należnych odsetek do (...)”. I tutaj stosowna data.

Więcej: http://samcik.blox.pl/201...html#Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 27, 2015 18:33



Dwa tygodnie temu rata kredytu na 300 tys. zł we frankach szwajcarskich wynosiła ok 1600 zł. Teraz to ponad 2 tys. zł. Sprawa dotyczy ponad pół miliona osób zadłużonych w tej walucie. Analitycy twierdzą, że kurs spadnie, ale utrzyma się na poziomie ponad 4 zł, przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy. Co ma zrobić człowiek, któremu rata nagle wzrosła o prawie 500 zł?

Po decyzji Banku Szwajcarii, który poinformował, że już nie będzie dłużej bronił kursu swojej waluty na poziomie 1,2 do euro - frank poszybował nawet powyżej 5 zł. Teraz jest to ok. 4,1 - 4,3 zł za franka. Frankowi kredytobiorcy nadal są w szoku.

- W obecnej sytuacji należy zakładać, że kurs CHF/PLN będzie znajdował się wyraźnie powyżej 4 złotych i okres stabilizacji na tych poziomach może okazać się bardzo bolesny dla kredytobiorców w Europie Środkowej - komentuje Kamil Maliszewski, diler walutowy mBanku. Podobnego zdania jest większość analityków. Niektórzy z nich dopuszczają, że frank może zejść poniżej 4 złotych, aby – ze względu na ogromną zmienność na rynku - za chwilę osiągnąć poziom 4,50.

Co w takiej sytuacji może zrobić osoba, która nie jest w stanie zapłacić tak wysokich rat?

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 5  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.