forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Sport » Polska piłka nożna Poprzedni temat :: Następny temat
Polska piłka nożna
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sie 06, 2012 11:11

Polacy mają wielkie ambicje, ale brakuje nam kultury

​Oglądając igrzyska olimpijskie w Londynie, nie sposób nie śledzić futbolu. Choć polski futbol to ostatnio przykre dni. W trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej przegraliśmy wszystkie cztery pierwsze mecze, a stosunek bramek jest przerażający 1-10. Mamy mnóstwo ambicji, a brakuje nam kultury piłkarskiej.

Sezon z dwoma zespołami w rozgrywkach grupowych Ligi Europejskiej - z Legią i Wisłą w sezonie 2011/2012 - wydawał nam się czymś naturalnym. Ba, obie drużyny w rozgrywkach zdołały przezimować, choć już po zimie ich przygoda zakończyła się błyskawicznie. Jednak nic nie jest dane raz na zawsze. Wcale nie musimy mieć dwóch drużyn w Lidze Europy, ba, nie musimy mieć nawet jednej, jak w sezonie 2010/2011, gdy awansował Lech...



Deklasacja mistrza

Śląska został zdeklasowany przez mistrza Szwecji Helsingborg. 0-3 na własnym stadionie to jest klęska i szanse na awans do kolejnej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów są zerowe (kto chce się łudzić, niech się łudzi). W 2007 roku mistrzem Polski zostało Zagłębie Lubin i pozwoliłem sobie wówczas napisać na pierwszej stronie "Przeglądu Sportowego": "Jaka liga, taki mistrz". Ileż było polemik, ileż dyskusji. Wręcz oburzony był Czesław Michniewicz, ówczesny trener Zagłębia. Obecnie - mam wrażenie po jednej z rozmów - inaczej patrzy na tamten tytuł i tamten stan polskiej piłki. Dziś pod adresem Oresta Lenczyka śmiało można napisać: "Jaka liga, taki mistrz". I myślę, że pan Orest się nie obrazi i nie będzie mówił, że mam coś z głową.

Wiosną na 13. kolejek - po wznowieniu rozgrywek - Śląsk wygrał pięć meczów. Grał słabo, bardzo słabo, a czasami przeciętnie. Legia potrafiła przyjechać do Wrocławia i wygrać 4-0. Tyle, że Legia sama sobie winna. Też koncertowo zmarnowała kilka ostatnich miesięcy. Mistrzem mógł być Ruch Chorzów prowadzony przez obecnego selekcjonera, Waldemara Fornalika. Tyle, że chorzowianie również notowali wpadki. "Niebiescy" mogli sięgnąć po tytuł, gdyby nie remisy z Podbeskidziem i ŁKS-em... Teraz Viktoria Pilzno przyjechała na Cichą i - grając swobodnie - zdeklasowała wicemistrza Polski. 2-0 w pierwszym meczu dla Viktorii powoduje, że szanse Ruchu na awans są zerowe (kto chce, niech się łudzi).

W poprzednim sezonie Lech - po fatalnej pracy Jose Mari Bakero - gonił czołówkę i dzięki pomysłom Mariusza Rumaka dogonił. To dzięki jego pracy "Kolejorz" przeszedł również dwie rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Tyle, że z AIK Sztokholm w pierwszym meczu wygrał aż 3-0 i naprawdę trudno zrzucać odpowiedzialność na nocny alarm przeciwpożarowy. Legia przeszła jedną rundę, ale pierwszy mecz z SV Ried przegrała. Tylko 1-2, co stwarza podopiecznym Jana Urbana dużą szansę na awans. Czy jednak piłkarze Legii, która jest na biznesowym zakręcie, uniosą odpowiedzialność. Czy uniosą ją kibice, którzy "zarżnęli" takie święto futbolu, jak wizyta mistrza Niemiec, Borussii Dortmund z trzema Polakami w składzie?


Piłkarze żądają za dużo

Brakuje nam kultury piłkarskiej. Kibice chcą rządzić klubami, piłkarze żądają niewyobrażalnych gaż (na tle tych ze Szwecji, Austrii, czy Czech), a trenerzy boją się stawiać na młodych i najchętniej grają tak, jak im menedżerowie dyktują (a ci wciskają zagranicznych przeciętniaków i słabeuszy na potęgę). W Polsce czołowy piłkarz, ale nie jakiś orzeł, domaga się 20-25 tysięcy euro miesięcznie. W lidze czeskiej, czy austriackiej płaci się po 5 tysięcy euro miesięcznie, a w Szwecji z 10-15 tysięcy i leje naszych aż miło... To znaczy im miło, a nam niemiło...


Poprzedni selekcjoner Franciszek Smuda diagnozował, że nie ma z kogo wybierać - stąd nominacje i pełne zaufanie do piłkarzy, którzy wcześniej grali w młodzieżówkach Francji i Niemiec. Fornalik też z ochotą sięgnął po Ludovica Obraniaka, Damiena Perquisa, czy Eugena Polanskiego. Nie powołał tylko Sebastiana Boenischa, ale tylko dlatego, że ten nie ma klubu. Podobnie jak inni aspirujący do gry z Białym Orłem - Dariusz Dudka, czy Sławomir Peszko.

Stan polskiej piłki to wynik rządów "elity" - na czela z Grzegorzem Latą, czy Rudolfem Bugdołem. System licencyjny dla klubów - kpina. Dla trenerów - też kpina. Najważniejsza jest budowa nowej siedziby PZPN w Wilanowie. No kpina po prostu. Na koniec jeszcze jedno ważne pytanie - czy PZPN kiedykolwiek chciał się zmierzyć z aferą korupcyjną? Co najwyżej Lato kpił z prokuratorów we Wrocławiu...

źródło: http://sport.interia.pl/p...tury,nId,626791

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 06, 2012 21:15



Zbigniew Boniek nie spodziewał się, jak wiele nerwów będą go kosztowały porządki w Polskim Związku Piłki Nożnej. Po aferze z Akademią Piłkarską zarejestrowaną na nazwisko Władysława Żmudy, do której dotarł portal weszlo.com, kolejne rewelacje dotyczące przeszłości działań związku piłkarskiego odkrywa tygodnik "Piłka Nożna". Przywrócenie orzełka na koszulki reprezentacji Polski kosztowało... 2 miliony złotych!

W listopadzie 2011 roku zostały zaprezentowane koszulki, w których podczas Euro 2012 miała grać reprezentacja Polski. Natychmiast wybuchł skandal, bowiem na trykotach zabrakło orzełka. W zamian PZPN zdecydował się wprowadzić do użycia specjalne logo, które kibice natychmiast nazwali "piłkoptakiem". T-shirty wyprodukowane przez firmę Nike zostały skrytykowane niemal przez wszystkich, poczynając od byłych reprezentantów, a kończąc na kibicach.

Nacisk był ogromny i ostatecznie Grzegorz Lato oraz jego świta musieli rakiem wycofywać się z dziwnego pomysłu. Orzełek wrócił więc na piersi kadrowiczów, ale... jak dowiadujemy się z "Piłki Nożnej" była to kosztowna zmiana.

Producent sprzętu dla reprezentacji wystawił bowiem - co oczywiste - rachunek za koszulki i inne wyprodukowane elementy stroju z nadrukowanym już "piłkoptakiem". Wyniósł on... 480 tysięcy euro, czyli około dwóch milionów złotych!

"Warto w tym miejscu dodać, że jest to aż 10 procent wysokości całego kilkuletniego kontraktu PZPN z firmą Nike, który ubiera reprezentację Polski. Aż dziw bierze, że za narażenie federacji na tak gigantyczny, nieplanowany i niepotrzebny wydatek, nikt nie zapłacił posadą. Albo chociaż naganą..." - czytamy w tekście Adama Godlewskiego.

Jak widać po zmianach we władzach związku wypadają kolejne trupy zgromadzone przez lata w zmurszałych strukturach PZPN. Nowemu prezesowi, Zbigniewowi Bońkowi, często opadają ręce gdy dowiaduje się o kolejnych umowach podpisywanych przez jego poprzednika. Afera związana z Akademią Piłkarską, od której PZPN wynajmował autokar i choć już tego nie robi, to okres wypowiedzenia umowy został wydłużony do... 36 miesięcy z odszkodowaniem 75 tysięcy złotych miesięcznie (razem około 2,7 mln złotych!). Następnie grube pieniądze za "piłkoptaka". Bońkowi nie podobają się także umowy PZPN z firmą Sportfive, która dysponuje prawami do meczów reprezentacji Polski, bardzo niekorzystne dla związku oraz kwestia kontrowersyjnego Klubu Kibica.

W PZPN-ie pod rządami Bońka szykuje się wiele zwolnień. Aby nie wchodzić w tzw. zwolnienia grupowe i nie narażać się na pozwy o odszkodowania PZPN może rozwiązać miesięcznie 10 umów o pracę. Wymiana kadr jeszcze więc potrwa...

źródło: http://sport.wp.pl/kat,17...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 12, 2012 21:32

Milan Jovanić żąda od Wisły 600 tys. euro!



Wisła Kraków płaci frycowe za bałagan transferowy sprzed ponad dwóch lat. Wówczas na Reymonta trafili bramkarz Milan Jovanić za 300 tys. euro i obrońca Gordan Bunoza za 400 tys. euro. Pożytku z nich niewiele, a kłopotów co niemiara.





Bunoza wygląda na silnego i sprawnego obrońcę, ale też popełnia seryjnie błędy, po których zespół traci gole. Z Jovaniciem jest jeszcze gorzej. Wystąpił raptem w sześciu ligowych meczach (po raz ostatni na zakończenie minionego sezonu ze Śląskiem Wrocław [0-1]), a także w kilku pucharowych, m.in. w zakończonym blamażem dwumeczu z Karabachem Agdam. Trzeba jednak dodać, że trudno o sformułowanie, by Milan któregoś z tych goli zawalił ewidentnie.Ostatnio Milan zwinął żagle i wrócił do Serbii. Domaga się zerwania kontraktu z winy pracodawcy (zbyt duże zaległości płacowe), a także wypłacenia mu pozostałych do końca kontraktu prawie 600 tys. euro! Piłkarz, który był trzecim bramkarzem, a ostatnio nie występował nawet w Młodej Ekstraklasie!

Więcej: http://sport.interia.pl/k...euro,nId,725380

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 02, 2013 13:04


Boniek: Nie sprowadzę piłki na manowce


- Zarówno moi zwolennicy, jak i przeciwnicy mogą spać spokojnie - nie sprowadzę polskiej piłki na manowce, tylko wyprowadzę ją na prostą. Na pewno ten, kto po mnie przyjdzie do PZPN-u, nie będzie musiał wyjmować trupów z szafy. Wszystkie umowy, które podpiszemy, będą czyste i logiczne - to jest pewnikiem - deklaruje w rozmowie z INTERIA.PL prezes PZPN-u Zbigniew Boniek.




INTERIA.PL: Jak pan spędził sylwestra?

Zbigniew Boniek: - W gronie rodzinnym, w fantastycznej atmosferze. Była miła zabawa, fajerwerki, a przy okazji mogłem sprawdzić race, te same, o które tyle hałasu jest na polskich stadionach.

Odpalił pan racę i jakie wnioski?

- Zabranianie ich jest chore. Powinno się ze strażą pożarną ustalić, na jakich zasadach można ich używać i dopuścić. Proszę mi wierzyć, nie ma w nich nic niebezpiecznego. Na moim sylwestrze wnuki w wieku sześciu i ośmiu lat z tym urzędowały. Nic nikomu się nie stało.

Przygotował pan motto dla sportowców na ten rok: "zwycięzca znajdzie zawsze drogę do sukcesu - przegrany wytłumaczenie".

- Od tego zacząłbym i na tym skończył życzenia, bo taki jest sport. Chciałbym, aby to było nasze credo w 2013 roku.

We wrześniu napisał pan w felietonie na INTERII: "Polska piłka, aby mogła osiągnąć sukcesy, musi zacząć ciężko trenować. I to na wszystkich szczeblach. Proporcjonalnie, od najmłodszych już lat. Na szkoły ciężko w ogóle liczyć, bo tam nawet wf zaczyna być nieobowiązkowy. My, Polacy zawsze byliśmy mistrzami kontry, sprytu, wybiegania, wytrzymałości, to była zawsze nasza polska szkoła i tylko tym możemy w przyszłości zdominować rywali i wrócić do wielkiej piłki." Czy po 65 dniach rządzenia polską piłką dodałby pan coś do tego?

- Gdybyśmy w 1974 roku, albo osiem lat później, zdobyli tytuł mistrza świata - a było to bardzo blisko - jak chciałby ktoś zorganizować polską szkołę piłkarską, to zobaczyłby boiska szkolne pełne cementu, żadnej sztucznej trawy, świetnego sprzętu, grało się w trampkach, tenisówkach, każdy inaczej ubrany, ale mieliśmy świetnych piłkarzy i nikt nie martwił się problemem szkolenia. Jak się spojrzy na dzisiejszą piłkarską młodzież, to wszyscy ładnie wyglądają, mają świetny sprzęt, Orliki ze sztuczną trawą, ale wbrew tym, cieplarnianym wręcz warunkom, brakuje nam siły przebicia i piłkarsko nie wyglądamy tak dobrze jak przed laty.

Więcej: http://sport.interia.pl/r...ametr=sport_dol

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pon Wrz 08, 2014 17:43, w całości zmieniany 1 raz
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Sty 04, 2013 12:50

Emmanuel Olisadebe zakończył karierę

Pierwszy czarnoskóry piłkarz w historii, który zagrał w koszulce z orłem na piersi, Emmanuel Olisadebe, postanowił zakończyć swoją piłkarską karierę. Bohater polskich kibiców zawiesił buty na kołku i zamierza zająć się pracą trenerską. Nie wyklucza też, że na stałe wróci do Polski.

Więcej:
http://eurosport.onet.pl/...ortaz-maly.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Sty 04, 2013 21:33

Gdzie się chowa polska myśl szkoleniowa

Kto by chciał się uczyć grania w piłkę od polskich trenerów? W ostatnim czasie właściwie można było odpowiedzieć krótko: nikt. Szansę pracy w Niemczech od nowego roku otrzymał Franciszek Smuda. Nie wiadomo jednak - gratulować mu czy współczuć.

Polski trener w zagranicznym piłkarskim klubie to zjawisko niemal tak rzadkie, jak deszcz meteorytów. W Europie Smuda będzie prawdziwym polskim rodzynkiem, bo jedynym szkoleniowcem oprócz niego, który może się pochwalić pracą z profesjonalnymi piłkarzami jest Ryszard Komornicki ze szwajcarskiego FC Luzern. Na Smudę postawiono w SSV Jahn Regensburg. Obaj pracodawcy nie zaufali do końca Polakom, zatrudniając ich tylko na okres próbny, czyli pół roku.

Więcej:
http://eurosport.onet.pl/...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Sty 04, 2013 21:39

Tomaszewski: Na miejscu Smudy chyba bym się powiesił

Franciszek Smuda wraca na trenerską ławkę. Nie chciało mi się tego komentować, ale jak widzę jego wypowiedzi, że "łatwo jest prowadzić Real, Barcelonę, czy Bayern, a utrzymanie się w 2. lidze niemieckiej będzie tak samo trudne, jak wywalczenie mistrzostwa gdzie indziej", to ręce mi opadają. Ledwo wrócił, a już się kompromituje. Jeszcze nie zrobił pierwszego treningu, a już wyszedł na głupka. Mam zresztą do niego pytanie: Franek, ty jesteś Niemcem, czy Polakiem? Jeśli Niemcem – rób sobie co chcesz, to twój biznes. Jeśli Polakiem – przestań się odzywać i więcej nas nie ośmieszaj.

Więcej:
http://eurosport.onet.pl/...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 05, 2013 11:59


Race na stadionach znów legalne? Kibice doceniają Bońka





Kibice piłkarscy z wielu krajów lubią ubarwiać widowiska piłkarskie, tworząc na meczach wyszukane choreografie z kartoniad, transparentów, flag i pirotechniki. Ten ostatni element oprawy w Polsce jest jednak zabroniony. Zgodnie z obowiązującym prawem za odpalenie racy na trybunach można trafić do więzienia nawet na... pięć lat! Prezes PZPN Zbigniew Boniek ocenia tę sytuację mianem "chorej" i nie ma wątpliwości, że należy doprowadzić do jej zmiany. Jego postawę i podejmowane działania bardzo pozytywnie ocenia Mariusz Jędrzejewski, prezes Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, będącego jedynym oficjalnym reprezentantem ruchu kibicowskiego skupionego wokół polskich klubów piłkarskich.

Więcej: http://sport.wp.pl/kat,17...ml?ticaid=1fd44

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Sty 05, 2013 15:19

Kołtoń: Młode piłkarskie wilki!


Patrząc na młode wilki polskiej piłki, serce się raduje. Arkadiusz Milik, Kuba Kosecki, Paweł Wszołek, Dominik Furman, Daniel Łukasik, Łukasz Skorupski, Łukasz Teodorczyk, Mariusz Stępiński, Karol Linetty, Mariusz Rybicki - to talenty czystej wody. Zaciskam za nich kciuki. Oby tylko skoncentrowali się na piłce. Dość kultury picia, która gubiła poprzednie pokolenia...

Nie żartuję. Gdy czyta się autobiografię Wojciecha Kowalczyka to włos staje dęba. Kariery wielu piłkarzy grzęzły w oparach alkoholu. Innych gubił hazard. Jeszcze inni zasmakowali w kupczeniu meczami. Kiedy media masakrowały Łukasza Piszczka, że złożył się na jeden mecz, nikt nie był łaskawy zainteresować się prawdziwymi inspiratorami kupienia dla Zagłębia Lubin spotkania z Cracovią. Starymi ligowymi wyjadaczami, którzy handlowali meczami na potęgę - o tym jednak innym razem. Dziś ranking "młodych piłkarskich wilczków", którzy pokazali się jesienią 2012 roku.

Więcej:
http://sport.interia.pl/p...ilki,nId,767594

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 17, 2013 17:03

Ka(sa)pusta


Zarobki piłkarzy polskiej Ekstraklasy to zawsze był temat gorący i wzbudzający emocje. Ogólnie przekaz jest następujący: zarabiają za dużo. Przekonanie to pada na podatny grunt zwłaszcza latem, kiedy przedstawiciele Ekstraklasy kompromitują się w Europie.



Dla nikogo nie jest już tajemnicą, że rozgrywki Ekstraklasy stają się produktem mocno przewartościowanym, jako że umiejętności występujących w niej piłkarzy nie są adekwatne do wysokości pobieranych zarobków. Obecnie przeciętny zawodnik wyjściowej jedenastki pobiera miesięcznie średnio 10 tysięcy euro, pracując półtorej godziny dziennie (nie licząc letnich i zimowych okresów przygotowawczych) i nie ponosząc praktycznie żadnej odpowiedzialności za wykonaną pracę. Winni porażek są zazwyczaj zbyt wymagający trenerzy, zły stan boisk lub nieprzychylna aura. Czy jest jeszcze inny podobnie komfortowy zawód?

W minionym sezonie pojawiły się pierwsze symptomy powrotu do normalności w polityce finansowania klubów piłkarskich, a przykład ultraoszczędnego gospodarowania środkami w gronie krajowej elity dał właściciel Widzewa Łódź. Do przykręcenia kurków zmusi prędzej czy później kolejnych właścicieli polskich zespołów kryzys ekonomiczny. Piłkarski biznes w Polsce nadal podąża w jedną stronę, w której w milionach liczone są tylko wydatki.

Opinia Tomasza Majewskiego, podwójnego złotego medalisty olimpijskiego w pchnięciu kulą, wygłoszona publicznie, wzbudziła aplauz kibiców: – Gdyby płace w naszej lidze były o połowę niższe, piłkarze od razu lepiej by grali. Obserwując ligę, dochodzę do przekonania, że 90 procent piłkarzy nie ma po prostu ambicji. Nie muszą się specjalnie wysilać, uczyć języka, rozwijać się. Im naprawdę jest wygodnie, a ich pensje nie zmuszają do ambitnego podejścia.

Czy rzeczywiście nie mają ambicji, czy po prostu brakuje im umiejętności? Czy zarobki wszystkich ligowców przyprawiają o zawrót głowy? Kolejny, dziesiąty już raz, zaglądamy do portfeli gwiazd. Ważna uwaga: zarobki podajemy w kwotach brutto, w odosobnionych tylko przypadkach zaznaczamy, jeśli jest inaczej. Natomiast kontrakty zawierane w euro przeliczaliśmy na złotówki według umownego kursu: 1 euro – 4 PLN.

1 – tyle sezonów musi kopać piłkę gracz drugoligowej Wisły Płock (wicelider grupy wschodniej), żeby zarobić na średniej klasy samochód (opel, suzuki o pojemności 1600).

2 – tyle zaś pierwszoligowy piłkarz (grający w klubie walczącym o awans do Ekstraklasy), żeby zarobić na mieszkanie (50 metrów kwadratowych).

3 – procent od wysokości kwoty transferu piłkarza pobiera od drugoligowych klubów PZPN.

4 – liczone w miesiącach zaległości w wypłatach piłkarzy Resovii, chociaż według wysokości stawek umów kontraktowych piłkarze czwartej po rundzie jesiennej drużyny drugiej ligi grupy wschodniej zaliczani są do najlepiej zarabiających (tylko na papierze).

5 – tylu obcokrajowców może jednocześnie grać w zespole rywalizującym na zapleczu Ekstraklasy. W Cracovii przybyszom zaoferowano dziewięć etatów, w Warcie Poznań i Dolcanie Ząbki ani jednego.

10 – kosztuje średnio wejście na mecz drugiej ligi. To również najtańsza wejściówka w pierwszej lidze, a najdroższe bilety w tej klasie rozgrywek kosztują 20 złotych.

20 – dzienny koszt zużywanej przez piłkarzy wody do picia.

200 – stypendium dla uczącego się piłkarza na poziomie ligi okręgowej, całkowity koszt wyjazdu kibica Arki na mecz do Legnicy (przejazd, bilet i wyżywienie, bo firmy ochroniarskie nie wpuszczają szalikowców na trybuny z kanapkami).

300 – koszty pracy trzech sędziów w rozgrywkach A-klasy, wprawdzie za jednego arbitra płaci się 120 złotych, z tym że liniowi brani są wówczas z łapanki. To również cena przyjazdu i obecność na stadionie w trakcie meczu ligowego karetki pogotowia.

600 – koszt wynajęcia boiska na mecz w rozgrywkach B-klasy, w poprzednim sezonie miejskie ośrodki sportu i rekreacji, zarządzające miejskimi obiektami sportowymi, pobierały połowę tej opłaty.

700 – średni zysk z biletów na meczach trzecioligowej drużyny z Działdowa (3 procent rocznego budżetu), tymczasem jednorazowa opłata pracy sędziów w tej klasie rozgrywek wynosi 1400 złotych (pobierana po meczu, do ręki i w gotówce, mimo że cały świat korzysta z przelewów elektronicznych). Młodzi piłkarze Startu mogą jednak liczyć na wsparcie sponsora i władz miasta.

1 000 – koszt cateringu (z alkoholem) dla VIP-ów podawanego we własnym zakresie w przerwach meczów w pierwszoligowych klubach. Firmy cateringowe liczą od 60 do 70 złotych za osobę, co w przypadku 40 osób podwaja koszty.

1 200 – koszt przydziału dodatkowej mocy energetycznej niezbędnej przy montażu sztucznego oświetlenia na piłkarskim obiekcie.

1 500 – tyle inkasują juniorzy, którzy dopiero zgłaszają aspiracje do pierwszej drużyny Lechii Gdańsk.

2 000 – wysokość miesięcznej umowy-zlecenia lekarza opiekującego się zespołem pierwszej ligi. W przypadku dobrych wyników doktorzy partycypują w podziale premii.

3 000 – przeciętny zysk ze sprzedaży biletów na mecze drugiej ligi, również najniższa pensja w pierwszej lidze (dawniej określanej ligą drugą). Tak niska kwota znalazła się podobno w zapisie kontraktowym Adriana Sikory. Prócz miesięcznej pensji były napastnik Groclinu mógł dotąd liczyć w Piaście Gliwice na premie meczowe, choć o te akurat było mu niełatwo.

3 500 – ponoszona w całości przez kluby drugiej ligi łączna opłata dla czterech sędziów, delegata i obserwatora PZPN w meczach ligowych.

4 000 – wydatek, jaki co dwa tygodnie ponoszą pierwszoligowe kluby z tytułu organizacji meczów ligowych – w sezonie organizują 17 spotkań (bez kosztów diet – 3854 zł – dla czterech sędziów i dwóch obserwatorów, które w bieżącym sezonie przejął na siebie PZPN).

5 000 – miesięczne koszty medykamentów (maści, plastry, bandaże, środki znieczulające) wykorzystywanych przez kadrę piłkarzy, to również najwyższa pensja kierownika pierwszoligowej drużyny (najniższe kształtują się na poziomie 2000). Również uposażenie Dominika Furmana, pomocnika Legii Warszawa, który występuje jeszcze na juniorskim kontrakcie. Po rundzie jesiennej Furman obwołany został jednym z objawień ekstraklasy, należy więc przypuszczać, że niedługo podpisze nową umowę i jego wynagrodzenie znacznie wzrośnie. Piątkę inkasują także jego klubowi koledzy Daniel Łukasik i Jakub Kosecki. Ten ostatni lada chwila powinien przedłużyć umowę z Legią i zacząć zarabiać adekwatnie do roli, jaką odgrywa w klubie. Bo na razie swój budżet mógł podreperować tylko licznymi premiami.

Futbolowa lista płac


6 000 – niska pensja należy do Mariusza Stępińskiego. Jeszcze niepełnoletni napastnik Widzewa ma jednak czas na podwyżkę i pewnie niedługo się jej doczeka. Podobnie wynagradzany w Łodzi jest Alex Bruno.

7 000 – skromne uposażenie Bartosza Iwana, od tego sezonu pomocnika Górnika, a także Seweryna Gancarczyka, lewego obrońcy zabrzan.

8 000 – najniższe kontrakty w Lechii Gdańsk. Także pensja Arkadiusza Milika, młodej gwiazdki Górnika Zabrze, który zimą odszedł do Bayeru Leverkusen. Czy przebije się w Bundeslidze, nie wiadomo, ale jego gaża wzrosła nawet 40-krotnie. Mówi się bowiem o tym, że Milik w Leverkusen może liczyć na około miliona euro rocznie. 8 tysięcy to też najniższa pensja trenera pierwszoligowego zespołu. Najlepsi, albo bardziej uznani na rynku, pobierają nawet o 32 tysiące więcej (Cracovia).

8 500 – podobny scenariusz jak w przypadku Milika mógł stać się udziałem Pawła Wszołka. Reprezentacyjny skrzydłowy jest jednym z najniżej uposażonych graczy Czarnych Koszul, a wiąże się go z transferem do Bundesligi. Właściciel Polonii Ireneusz Król mógł na Wszołku zarobić 6 milionów złotych, ale zawodnik zrezygnował z poddania się testom medycznym w Hannoverze 96.

9 000 – wynagrodzenie Dariusza Treli, bramkarza Piasta Gliwice. Jeden z najlepszych golkiperów w rundzie jesiennej, jeśli zmieni klub, automatycznie może liczyć na kilkukrotny wzrost poborów. A warto dodać, że interesuje się nim Zagłębie Lubin…

10 000 – tyle zaproponowano podobno Mariuszowi Pawełkowi w Gliwicach. Tu i ówdzie można było usłyszeć, że doświadczony golkiper chciał 50 procent więcej, więc strony nie doszły do porozumienia. Również przypuszczalne pobory Łukasza Teodorczyka w Polonii Warszawa oraz przybliżona gaża netto kilku trenerów ekstraklasy, między innymi Tomasza Kulawika czy Radosława Mroczkowskiego. Oczywiście bez premii meczowych. Po dyszce inkasują – według „Przeglądu Sportowego” – także obrońcy Piasta i Korony, odpowiednio: Mateusz Matras i Krzysztof Kiercz.

To także miesięczne uposażenie czołowego piłkarza drugoligowej Wisły Płock, jak również przeciętny koszt zorganizowania drugoligowego meczu, i to bez względu na liczbę widzów zasiadających na trybunach (zgodnie z Ustawą o organizowaniu imprez masowych), koszt zgłoszenia zespołu do B-klasy – najniższej klasy rozgrywek w Polsce.

12 000 – na tyle wyceniony został Łukasz Burliga. Trochę to przykre, skoro w tej samej Wiśle Kew Jaliens zarabia ponad 10 razy więcej. Tymczasem podobną kwotę średnio zarabiają w pierwszej lidze obcokrajowcy.

15 000 – wynagrodzenie Jakuba Świerczoka, napastnika Piasta Gliwice, choć niektóre źródła mówią o kwocie 5 tysięcy wyższej. Świerczok doznał ciężkiej kontuzji i rundę jesienną miał niemal całkowicie straconą. Klub wykupił co prawda wcześniej zawodnikowi polisę ubezpieczeniową za 10 tysięcy złotych (suma ubezpieczenia w tym wypadku była kilkadziesiąt razy wyższa), ale chroniła ona zdrowie piłkarza tylko w meczach Piasta, a Świerczok kontuzji nabawił się na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej. To także zysk z meczu pierwszej ligi, gdy na murawie rywalizują zespoły z górnej części tabeli.

16 000 – kiedyś w Lechu to się zarabiało. Jeśli wierzyć doniesieniom „Super Expressu”, czasy prosperity jednak minęły, skoro Mariusz Rumak, trener Kolejorza, otrzymuje 16 tysięcy na rękę.

20 000 – z kolei według informacji "PN" na tyle właśnie umówił się Michał Probierz, gdy podejmował pracę w Bełchatowie. I podobnie Bogusław Kaczmarek, odpowiadający za wyniki piłkarzy Lechii Gdańsk.

23 000 – pobory lewego obrońcy Lechii Gdańsk.

25 000 – pensja Grzegorza Rasiaka w Lechii. Były napastnik reprezentacji Polski dwa razy więcej inkasował w Jagiellonii Białystok. Również średnia premia dla pierwszoligowego zawodnika za wygrany mecz, w przypadku gdy na finiszu rozgrywek jego zespół znajdzie się w pierwszej szóstce tabeli. Tyle według prognoz (analizy finansowe rynku) wynosić będzie w sezonie 2014-15 średnia pensja piłkarza ekstraklasy.

30 000 – pensja jednego z najbardziej doświadczonych pomocników Pogoni Szczecin, ligowego wyjadacza i jednocześnie piłkarza przez lata związanego z Portowcami. Mogą to być pobory dwóch bardzo ważnych graczy Lecha Poznań – Bartosza Ślusarskiego i Jasmina Buricia.

32 000 – szacowany, ale czysty, zysk Adama Nawałki, twórcy ostatnich sukcesów Górnika Zabrze.

35 000 – to w przybliżeniu może być zarobek brutto Marcina Brosza, trenera Piasta Gliwice. Szkoleniowiec beniaminka otrzymał ponoć znaczącą podwyżkę po wywalczeniu awansu. Również szacowany kontrakt Łukasza Brozia, bodaj najmocniejszego punktu Widzewa. Kontrakt tej wysokości w Łodzi to jednak osobliwość. Nie wszystkim się on podoba, dlatego coraz częściej mówi się o odejściu Brozia. Trend jest taki, by za kilka lat kontrakty w tym klubie wynosiły góra kilkanaście tysięcy złotych.

Także zarobki Łukasza Janoszki, jesienią zawodnika rezerwowego w Ruchu Chorzów. Tyle też muszą mieć do wydania prezesi pierwszoligowych i drugoligowych zespołów, żeby wysłać 25-osobowe kadry piłkarzy i skromne sztaby szkoleniowe na zimowe obozy kondycyjne zorganizowane w kraju. Tak zwany osobodzień kształtuje się na poziomie 130-200 złotych (obiekty, odnowa biologiczna, cztery posiłki i transport).

40 000 – szacowane pobory Tomasza Frankowskiego, wciąż jednego z najlepszych napastników ekstraklasy. Tyle także zarabia miesięcznie w Ruchu Andrzej Niedzielan; to również najwyższe pensje piłkarzy biegających po boiskach pierwszej ligi (Cracovia).

50 000 – pensja byłego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej – Grzegorza Laty. A także, niestety byłej już, gwiazdy Lechii Gdańsk Abdou Razacka Traore. Reprezentant Burkina Faso ostatecznie nie przedłużył kontraktu, mimo że ponoć Lechia zgodziła się mu płacić 30 tysięcy euro miesięcznie, i już go w Gdańsku nie ma. To także szacowane pobory kapitana Śląska Wrocław Sebastiana Mili. Z końcem sezonu kończy mu się kontrakt, a za przedłużenie umowy Mila oczekiwał 600 tysięcy złotych jednorazowej wypłaty i oczywiście wzrostu wynagrodzeń. Na podobnym poziomie jak on opłacani w Śląsku są Przemysław Kaźmierczak i – to sensacja! – Dalibor Stevanović wraz z Johanem Voskampem. Około pół stówki to także nowa gaża Sergeia Pareiki, bramkarza, który mimo że zgodził się na dwukrotną obniżkę kontraktu (początkowo w Wiśle miał 300 tysięcy euro rocznie), i tak nie jest już chyba mile widziany pod Wawelem.

60 000 – aż tyle miesięcznie trzeba wypłacać bardzo przeciętnemu napastnikowi – Vojo Ubiparipowi. Nic dziwnego, że Lech Poznań najchętniej pozbyłby się Serba czym prędzej. To również kontrakt trenera Śląska Wrocław Stanislava Levy’ego (konkretnie: 15 tysięcy euro) oraz – ale to już, jak przekonuje "Super Express", netto – Pavla Hapala z Zagłębia Lubin, najlepiej obecnie opłacanego szkoleniowca w ekstraklasie. A także Osmana Chaveza, stopera Wisły Kraków, i jednorazowy koszt, jaki klub ponosi z tytułu udziału zespołu w drugoligowych rozgrywkach (licencje i uprawnienia zawodników do gry). To również miesięczny wydatek ponoszony na utrzymanie trzecioligowej drużyny.

63 300 – jeszcze niedawno taka gaża Maora Meliksona nikogo dziwić nie mogła. Reprezentant Izraela był gwiazdą nie tylko Wisły, ale też całej Ekstraklasy. Spuścił jednak znacznie z tonu i dziś najchętniej Biała Gwiazda sprzedałaby go za granicę.

65 000 – nawet takiej wysokości przelewu spodziewa się co miesiąc Szymon Pawłowski, gwiazda Zagłębia Lubin. W czerwcu kończy się jego kontrakt z klubem, propozycji transferowych mu nie brakuje, w Zagłębiu mógłby zostać, ale pod warunkiem otrzymania podwyżki.

70 000 – miesięczna gaża Dawida Nowaka, napastnika PGE GKS Bełchatów, który jednak częściej niż na boisku przebywa w gabinetach zabiegowych.

80 000 – tyle do podziału otrzymują piłkarze Lechii Gdańsk za zwycięstwo w lidze, płatne na koniec sezonu.

95 000 – pobory Darvydasa Sernasa, litewskiego napastnika, który okazał się kompletnym rozczarowaniem w Zagłębiu Lubin. Z tego także powodu klub wypożyczył go do tureckiego Gaziantepsporu.

100 000 – na równą stówkę szacowany jest Michał Żewłakow, obok Tomasza Kiełbowicza, najbardziej doświadczony zawodnik lidera Ekstraklasy. 300 tysięcy euro rocznie zagwarantował sobie w umowie także legionista Ivica Vrdoljak. Sto tysięcy zabierane jest z puli wywalczonych przez Lechię premii w przypadku porażki na własnej PGE Arenie. Tyle, w skali miesiąca, kosztuje również właściciela Ruchu Chorzów etat pierwszego szkoleniowca (Tomasz Fornalik, a od 5 września również Jacek Zieliński).

110 000 – zarobki Cwetana Genkowa, bułgarskiego snajpera Wisły Kraków.

116 600 – miesięczna rata wynikająca z przeliczenia rocznych kontraktów (350 tysięcy euro) ofensywnych pomocników Legii Warszawa i Wisły Kraków, czyli Miroslava Radovicia i Łukasza Garguły.

126 600 – wiślak i legionista pozostają jednak wciąż za plecami Rafała Murawskiego, kapitana Lecha Poznań.

133 300 – jeden z dwóch najlepiej opłacanych obrońców Ekstraklasy: Kew Jaliens! Holender wynegocjował w Wiśle 400 tysięcy euro rocznie, co jest prawdziwym majstersztykiem. Więcej od niego ma inny defensor, czyli Manuel Arboleda…

140 000 – Maniek jesienią wrócił do dawnej, wielkiej formy. Przed kontuzją był ostoją i liderem Lecha, dzięki niemu Kolejorz praktycznie nie tracił bramek i awansował w tabeli. Arboleda w takiej dyspozycji zasługuje na 420 tysięcy euro rocznie.

150 000 – nie tylko miesięczna pensja Danijela Ljuboi, ale także wysokość najwyższej meczowej premii dla piłkarzy Czarnych Koszul (najniższa 50 tysięcy). Tyle również jest w stanie zarobić przez sezon piłkarz pierwszej ligi, mający na koncie występy w ekstraklasie.

1 000 000 – musi przelać na konto pierwszoligowego klubu biznesmen w zamian za umieszczenie nazwy jego firmy na koszulkach piłkarzy i na terenie obiektu.

1 500 000 – minimalny budżet, jakim powinien dysponować prezes drugoligowego klubu będący usatysfakcjonowany miejscem w środku tabeli.

1 800 000 – miesięczny koszt utrzymania obiektu z halą sportową, trzema boiskami, płytą główną na stadionie i pensjami pracowników obsługi – jednostka budżetowa gminy.

2 000 000 – kwota, jaką zarobił Józef Wojciechowski, były sponsor warszawskiej Polonii, za zwrot karty Macieja Sadloka. Właściciel Ruchu połowę kosztów spłaca w ratach kredytowych.

2 500 000 – przewidywana na rok 2014 wysokość transz dla klubów Ekstraklasy z Canal+, koszt wybudowania pełnowymiarowego boiska ze sztuczną murawą. Niemieckie firmy oferują tańsze o połowę wykonanie, ale z minimalną liczbą pięciu boisk.

3 000 000 – przeciętny, ale zazwyczaj nieprzekraczalny budżet pierwszoligowych zespołów. Chcąc jednak włączyć się do walki o ekstraklasę, niezbędne będą dodatkowe 2 miliony w kasie (Cracovia, Zawisza Bydgoszcz, Arka Gdynia, Termalica Nieciecza, Olimpia Grudziądz i Miedź Legnica).

5 000 000 – potrzeba na utrzymanie zespołu wraz z pionem administracyjnym Wisły Płock, jednej z najbardziej obecnie przepłacanych spółek akcyjnych w drugiej lidze (współfinansowanej przez władze miasta).

20 000 000 – koszt nowej trybuny (z pełnym zapleczem) na obiekcie Dolcanu Ząbki. Nie jest tajemnicą, że procesy przetargowe powodują celowe zaniżanie kosztów, które w końcowych rozrachunkach, poprzez kolejne wprowadzane do umów aneksów, są znacznie wyższe.

źródło: http://eurosport.onet.pl/...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Sty 19, 2013 13:48

Kto żyw, ten ucieka z polskiej ekstraklasy

Polska Ekstraklasa piłkarska nie rozpieszcza kibiców nadmiarem ciekawych zawodników, dla których warto przychodzić na trybuny. Zimowe okno transferowe może wprawić fanów w jeszcze większe przygnębienie. W ciągu miesiąca z ligi wyciągnięto nam już trzy "rodzynki", nie dając wiele w zamian.

Największą dziurę pozostawi po sobie Abdou Razack Traore w Lechii Gdańsk. Reprezentant Burkina Faso w ostatnich sezonach był jednym z najefektowniej grających zawodników w Ekstraklasie. Jako ofensywny pomocnik strzelił dla Lechii dwadzieścia pięć goli, często poprzedzonych ładnymi dryblingami. We wtorek podpisał 3,5-letni kontrakt z tureckim Gaizantepsporem.

Dla polskich klubów Traore okazał się za drogi. Nieoficjalnie mówi się, że w Gdańsku oferowano zawodnikowi 300 tys. euro za sezon. W Turcji może liczyć na co najmniej dwa razy więcej.

Nieco mniejszą stratą jest odejście Maora Meliksona z Wisły Kraków. Był czas, że zawodnik z Izraela techniką i szybkością przyćmiewał resztę ligi (pojawił się nawet pomysł, by powołać go do reprezentacji Polski, bo jego matka była Polką), ale potem zawodnik "zgasł".

Melikson od dawna nie krył, że chce wyjechać z Ekstraklasy, a krytycy zarzucali mu brak zaangażowania w grę. Reprezentant Izraela został kupiony przez klub francuskiej Ligue 1 Valenciennes za 900 tys. euro, gdzie być może odżyje i zaprezentuje dawne "fajerwerki".

Kolejnym straconym "rodzynkiem" jest Arkadiusz Milik, który w wieku 18-lat wyjechał na podbój Bundesligi. Napastnik, okrzyknięty nowym Robertem Lewandowski, został kupiony za 3,5 mln euro (według informacji "Kickera") z Górnika Zabrze.

Krótko trwała też przygoda z Ekstraklasą Ireneusza Jelenia. Były czołowy strzelec Ligue 1 nie zawojował Podbeskidzia Bielsko-Biała, ale ze względu na nazwisko i dawną chwałę przyciągał widzów na trybuny. Zimą rozwiązał kontralt z "Góralami" i szuka klubu za granicą.

Lista wyróżniających się zawodników, którzy mogą "wyfrunąć" z polskiej ligi, jest jeszcze długa. Kwestią czasu wydaje się transfer Rafała Wolskiego z Legii Warszawa. Za młodego pomocnika o ponadprzeciętnej technice włoska Fiorentina oferuje 4 mln euro. Być może zawodnik dotrwa w polskiej lidze do końca sezonu i pomoże Legii w walce i mistrzostwo Polski.

Sporym zainteresowaniem cieszy się dynamiczny napastnik Ruchu Chorzów Arkadiusz Piech, jednak zawodnik odrzucił na razie ofertę CFR Cluj, które odpadło po fazie grupowej z Ligi Mistrzów. Piech chce wypełnić obowiązującą do czerwca umowę z Niebieskimi i wtedy będzie mógł odejść za darmo.

O zmianie klubu rozmawiają też menedżerowie takich zawodników, jak Prejuce Nakoulma, Artur Jędrzejczyk, Edgar Cani, Władimer Dwaliszwili, czy Szymon Pawłowski.

Oddzielnym tematem jest Paweł Wszołek z Polonii Warszawa, który dwa razy był już jedną nogą w Hannoverze 96, ale w ostatniej chwili rozmyślał się nie składając podpisu. Także w jego przypadku wyjazd za granicę wydaje się kwestią czasu.

Ruch w przeciwną stronę nie wygląda imponująco. Na razie najgłośniejsze wzmocnienia polskich klubów dotyczą zawodników, którzy już w naszej lidze grali. Legia pozyskała z Polonii Tomasza Brzyskiego, Lech również z Polonii Łukasza Teodorczyka (kontrakt obowiązuje od 1 lipca, ale trwają rozmowy, by transfer przyspieszyć), a Wisła z GKS Bełchatów Kamila Kosowskiego.

Z nowych zawodników w Ekstraklasie na papierze najciekawiej prezentuje się chyba Igor Morozow, pozyskany przez Polonię z Levadii Talin. To 24-letni obrońca o dobrych warunkach fizycznych, reprezentant Estonii, wybierany najlepszym piłkarzem tamtejszej ligi. I na dodatek bramkostrzelny - 12 goli w 34 meczach (7 z rzutów karnych).

Sporo jest też przymiarek transferowych, które mogą budzić uśmiech... politowania. Lechia testuje Mohameda El-Amine, który ostatnio grał w piątej lidze francuskiej. A Widzew Marinko Rudelę, który ma doświadczenie jedynie z akademickiej ligi USA.

Pocieszać można się tym, że ubytki kadrowe trenerzy będą uzupełniać zawodnikami z drużyn młodzieżowych, a to zawsze szansa na odkrycie nowych Milików i Wolskich.

Źródło: http://eurosport.onet.pl/...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 20, 2013 17:01

Pomieszanie mopa z racą, czyli ostry atak na Bońka


85 dni - tyle media wytrzymały bez krytyki rządów nowego prezesa PZPN-u Zbigniewa Bońka. Co ciekawe, jako pierwszy ostrzału nie rozpoczął żaden sportowy publicysta, tylko polityczny.




W swym felietonie "Raca i mop" na wyborcza.pl, na celownik Zibiego wzięła Monika Olejnik. Osoba, której problemy polskiej piłki są tyleż obce, co dalekie. Czym Boniek podpadł? Ano tym, że wyciągnął rękę do kibiców, z których wielu już dawno wyjęto spod prawa.

Zarząd PZPN-u postanowił zawnioskować do Wydziału Dyscypliny i Komisji Ligi o uchylenie kar, jakie nałożyły na kibiców wielu klubów Ekstraklasy poprzednie władze polskiej piłki.

Boniek jest daleki od pobłażania stadionowym chuliganom. Podkreśla też, co wie każdy, kto regularnie odwiedza polskie stadiony, a nie tylko salony polityków: ponad 90 procent kibiców to spokojni, normalni fani. Prowodyrów wśród nich jest garstka, a nie jest rolą klubów, ani PZPN-u radzenie sobie z nimi.

- Chuligan na stadionie to ten sam chuligan, co na ulicy, czy w innym miejscu - zwraca uwagę Boniek.

Darowanie starych przewinień, to znak dla kibiców, że idzie nowe, że w polskiej piłce panuje nie tylko zasada kija, ale i marchewki. Zibi dał sygnał kibicom: "My zrobiliśmy krok ustępstwa, teraz wy zróbcie dwa kroki w tył i tak osiągniemy consensus".

Trudno oczekiwać od nowego zarządu PZPN, by zaczął otwartą wojnę ze swą najwierniejszą klientelą. Polska piłka - ligowa, czy reprezentacyjna to rozrywka skierowana do kibiców, a nie do bankierów, czy polityków. Ci drudzy połajanki na PZPN stosowali jako temat zastępczy wobec problemów o wiele poważniejszych, z jakimi nie mogą poradzić sobie od lat.

Boniek w te niespełna 90 dni rządów zdążył PZPN poukładać na tyle, że bęben z napisem "je... PZPN", w który walili kibice i politycy, stał się bezużyteczny. Pani redaktor Monika Olejnik stara się go zastąpić tym z wizerunkiem Zibiego. Tylko dlatego, że zamiast budować kolejny mur dzielący PZPN z kibicami, próbuje obalić ten stary, znaleźć nić porozumienia, a w efekcie rozwiązać problem.

Ze środowiskami kibicowskimi można się porozumieć. Najbardziej nienawidzące się grupy Lecha i Legii potrafią w rozumianej przez nich biedzie współpracować; ci z Poznania wpuszczają na swój stadion dwa tysiące tych z Warszawy i włos nikomu z głowy nie spada.

Redaktor Olejnik swój felieton na wyborcza.pl kończy zafrasowana: "Cały czas zastanawia mnie, dlaczego "Staruch" siedzi w areszcie. Jeżeli są twarde dowody, powinien stanąć przed sądem, a nie mieć wielokrotnie przedłużany areszt. Wygląda to na praktyki rodem z IV RP."

Niech pani sobie wyobrazi, że wszystkich kibiców w Polsce sprawa "Starucha" zastanawia tak samo jak to, że przed wejściami na niektóre stadiony - z uwagi na zbyt mało przepustowe kołowroty - czekają ponad godzinę, a część klubów apeluje do wojewodów o wydanie zakazu wpuszczania na mecze fanów drużyn przyjezdnych. Podobnych paranoi w polskiej piłce nie brakuje. Zarząd Bońka próbuje walczyć z nimi, więc nie rzucajmy mu kłód pod nogi, tylko pomagajmy, albo chociaż trzymajmy kciuki.

źródło: http://sport.interia.pl/r...onka,nId,770847

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14231
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 22, 2013 15:30


"Ósmy dzień tygodnia": spowiedź polskiego piłkarza


Zimowe okno transferowe w Polsce, jak co roku zresztą, wstrząsnęło rynkiem piłkarskim w Europie. Zachodnie kluby, jak zwykle zabijały się o polskich zawodników, nie licząc się w ogóle z kosztami. Grube miliony euro i funtów, jakby wbrew kryzysowi panującemu na światowych rynkach, popłynęły przelewami do polskich klubów, a nasi zawodnicy z miejsca zyskali status gwiazd w nowych zespołach.

Przepraszam, to nie ten tekst.

"Grzegorz Bonin w Górniku Zabrze! 30-letni pomocnik, który strzela średnio półtora gola na sezon, liczy na to, że wreszcie nadchodzi jego czas. W Zabrzu zacierają ręce, że ich były zawodnik wrócił na stare śmieci, a kibice już tłumnie ustawiają się po karnety, by oglądać popisy Grzegorza w rundzie wiosennej".


"To nie koniec powrotów. Paweł Buzała znów zagra dla Lechii! Świetne posunięcie klubu z Gdańska. Napastnik, który podczas poprzedniej przygody z Lechią strzelił 11 goli goli w trzy lata, będzie prawdziwym wzmocnieniem ataku. Po transferze młodego, obiecującego 28-latka nikt już nie będzie sobie zaprzątał głowy jakimś Traore".

Jak widać, polska piłka rośnie w siłę. Nie mamy powodów do zmartwień. Oddajmy głos Polskiemu Piłkarzowi, Którego Nikt Nigdy Nie Kupi, by przybliżył nam trochę kulisy karier takich, jak on i pozwolił zrozumieć mechanizmy rządzące polskim rynkiem transferowym. Nasz anonimowy gość, na potrzeby tekstu, zgodził się, abyśmy pieszczotliwie nazywali go Miernotą.

- Tak się ludzie śmiesznie denerwują przed telewizorem. "Co za palant, nie umie podać na dwa metry! Kiedyś to grali...". Chciałbym umieć więcej, ale tyle wystarczy. W sumie - po co być lepszym? - pyta retorycznie Miernota. Siedzi tyłem do nas, na głowie ma kaptur. Mówi przez chusteczkę. Nie chce, abyśmy poznali jego głos i zobaczyli jego twarz. Posłuchajmy go:

- Wczoraj przeczytałem w jakiejś gazecie, że "Sneijder już czeka na Piecha". No, na pewno Sneijder leci teraz do Turcji i myśli sobie: - Ach, nie mogę się doczekać starcia z drużyną Arka Piecha. Widziałem wszystkie mecze Ruchu i świetnie w nich grał. To będzie gratka. Ludzie, Sneijder to leci podpisać co trzeba, skasować, a umie tyle, że na resztę ma wyjeb...e.
Jak miałem siedemnaście lat, to mówili, że mam papiery na grę, ale wtedy chodziło się po różnych dyskotekach. Raz, jak mnie ochroniarz nie wpuścił i powiedział, żebym poszedł na dobranockę, to rzuciłem kuflem o ścianę. Na szczęście pustym, to się chociaż piwo nie zmarnowało.

Ale teraz to w ogóle nie chodzimy na dyskoteki, nuda jakaś. Mamy lepsze zabawy - takiego tajemnego laptopa, nazywamy go "służbowym", schowanego w jednej szafce i tam sobie zamawiamy różne dupy, a jednemu to się już znudziło i jeździ tylko do klubu swingersów. Normalnie tam można tylko parami, ale on, jako piłkarz, ma wstęp sam. Krzywo się na niego patrzą, ale co ma seksu za free to jego.

Transfer? Nigdzie się nie wybieram, człowieku, a na co mi to? Czterdzieści koła na miesiąc mi nie wystarczy? Jak miałbym gdzieś jechać to tylko jakaś Turcja albo Ukraina. Nikt tego i tak nie ogląda, a można przynajmniej skasować jak należy, nawet za siedzenie na ławce - to zresztą idealne rozwiązanie. Ławeczka, ciepło, wygodnie i kasujesz. Ja to chciałbym tylko na nowego merca, potem może dom u siebie we wsi wybudować i nic już nie robić.

Chociaż ostatnio odkładanie idzie mi z trudem. Przegrałem parę zakładów. Na treningach zakładamy się, kto trafi w poprzeczkę, różne stawki chodzą - w zeszłym tygodniu przegrałem cztery koła, potem odegrałem się w drodze na mecz w pokera, w autobusie. Byłem pięć stówek na plusie nawet, tylko wczoraj na treningu założyliśmy się, który kruk odleci pierwszy z gałęzi, no i ja powiedziałem, że ten z prawej, a Marian, że ten z lewej i jego nagle fruuuu, a mój siedzi jak kiep. Poszło o tysiaka, więc znów jestem na minusie. Reszta kasy też gdzieś mi rozeszła.

Jeszcze ten menedżer od siedmiu boleści, zdzierca. To ja gram, czy on? Gość chce kasę za nic, serio! Posiedzi w gabinetach, wypije kawkę i już mu zapłać. Żeby jeszcze załatwił jakiś dobry klub. No dobra, raz ściągnął skautów z Anglii i Niemiec, ale akurat dzień wcześniej byliśmy na mieście całą drużyną i wróciłem o piątej nad ranem. Dzwonię o szóstej, żeby przesunął tych skautów na następny tydzień, a ten mi [...], że się nie da. No to co to za agent? Wiadomo - zagrałem masakrę. Więcej nie przyjechali. Zresztą i tak ich na mnie nie stać, klub woła cztery bańki euro, a oni powiedzieli, że jestem wart najwyżej pół miliona.

Zazdroszczę takiemu jednemu gościowi od nas, mniejsza o nazwisko. Leczy kontuzje od dwóch lat, różne urazy. Ciągle łazi od przychodni do przychodni, a w klubie wierzą, że się wyleczy. Nie gra w ogóle, a kasuje, to jest życie! Zero treningów, obozów, w domku, serialik, telewizor. Też bym tak chciał. Ale nie ma tak lekko - jestem zdrowy, więc trzeba trenować.

W ogóle ten nasz trener to frajer. Poprzedniego zwolniliśmy, bo za bardzo się sadził. Chciał zrobić nam taki karomierz jak w Arsenalu ustalił Wenger, że nie wolno tego i tamtego, naczytał się pierdół, to parsknęliśmy śmiechem i go usadziliśmy. Przegraliśmy trzy raz z rzędu i prezes go wywalił. Jak wychodził z klubu, nie podał nikomu ręki, a taki Józek pokazał mu środkowy palec, bo nie grał u niego za dużo i go nienawidził.

Zresztą kumpel poszedł właśnie do Niemiec, do drugiej ligi, a tam też taki sam beznadziejny trener jak nasz, tylko tamten jest gorszy, bo nie lubi Polaków. Tak mi mówił ten kolega. Chciał go nawet zwolnić, ale nie wiedział jak się dogadać w tej sprawie z innymi, bo nie zna języka. Wszyscy w Niemczech mu powtarzają: "Lewandowski", "Błaszczykowski", "Piszczek", no ale komu normalnie chciałoby się trenować tak ciężko, jak oni? Ja to ich w ogóle nie rozumiem. A do Niemiec bym nie chciał - tam ponoć trzeba strasznie ciężko pracować, więc wiadomo, że zostaję tutaj. Powiedziałem zresztą menedżerowi, że nigdzie na razie nie jadę. Przykitowałem mu, że żona się nie zgodziła, bo dzieci mają szkołę i tak dalej (...)

Przemysław Rudzki (dziennikarz Canal+)

Czytaj więcej na blogu Ósmy Dzień Tygodnia TUTAJ

źródło: http://eurosport.onet.pl/...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sty 23, 2013 10:02

PZPN odcina działaczy od koryta

Tego im było trzeba. Prezes PZPN Zbigniew Boniek (56 l.) chce odciąć związkowych działaczy od koryta. Aż 85 procent biletów na najbliższe mecze eliminacyjne reprezentacji Polski trafi w ręce kibiców.

Poprzedni szef związku, Grzegorz Lato (63 l.), swoim współpracownikom fundował liczne przywileje. Na październikowe spotkanie z Anglią były prezes PZPN przeznaczył dla „leśnych dziadków” aż 25 tysięcy wejściówek. Sama pula biletów do wyłącznej dyspozycji Laty wynosiła aż tysiąc sztuk!

Teraz takie praktyki zostały ukrócone przez Bońka. Działacze z wojewódzkich związków dostaną do swojej dyspozycji ok. 7 tysięcy biletów. Za wszystkie muszą zapłacić. Zmianie uległa również prowizja dla portalu internetowego, który zajmuje się dystrybucją kart wstępu. Boniek wynegocjował też darmową komunikację miejską dla wszystkich posiadaczy biletów na spotkania z Ukrainą i San Marino oraz niższą w porównaniu do spotkania z Anglią stawkę za wynajem Stadionu Narodowego.

– Przygotowaliśmy 48 tysięcy miejsc dla kibiców. W mojej ocenie związek przedstawił ciekawe pakiety biletów. Ceny nie są wygórowane, można kupić od razu wejściówki na obydwa spotkania. Niektórzy przekonywali mnie, że Narodowy nie zapełni się na spotkanie z San Marino. Ja jestem przekonany, że fani dopiszą i przyjdą zobaczyć w akcji naszą reprezentację – tłumaczy Zibi.

Sprzedaż biletów na mecze z Ukrainą i San Marino rozpocznie się 1 lutego. Pierwszeństwo przy zakupie uzyskają członkowie Klubu Kibica, który od początku 2013 roku jest własnością PZPN. Pozostali fani będą mogli nabywać wejściówki od 22 lutego.

Źródło: http://sport.wp.pl/kat,17...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9189
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Sty 25, 2013 10:33

Cicha rewolucja

Trzy miesiące po spektakularnej zmianie prezesa PZPN mamy mniej widowiskową, ale jednak rewolucyjną wymianę kadr w samym związku. Starych znanych działaczy na stanowiskach kierowniczych zastąpili młodzi i raczej nieznani. Zbigniew Boniek podobno rządzi żelazną ręką, a na pewno lekką ręką nie wydaje pieniędzy, czego dowodem jest m.in. wycofanie się z budowy nowej siedziby PZPN. Boniek buduje za to nowy wizerunek związku - czy nowy znaczy lepszy?
Więcej:
http://www.tvn24.pl/czarn...cja,302247.html

Do przerwy 0:1

Na razie 1:0 dla Bońka w relacji z kibicami i 1:0 dla pseudokibiców w relacji z rządem. Być może nie byłoby w ogóle zagrywki Bońka, gdyby premier Tusk był bardziej skuteczny w starciu ze stadionowymi bandytami. Jego zapowiedzi zdecydowanych działań było wiele, ale, jak pokazał choćby ostatni sezon piłkarski, jeszcze niewiele się zmieniło. I choć w tej kwestii rząd i PZPN powinny grać w jednej drużynie to, jak z kolei pokazały kontrowersje wokół pomysłu stadionowej amnestii, do jednej bramki na razie nie strzelają.
Więcej:
http://www.tvn24.pl/czarn...0-1,302252.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 6  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.